• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Siostra męża Dodaj do ulubionych

  • 06.08.13, 14:01

    Odpowiedz

    Moja teściowa przy niej to anioł. Siostra męża mieszka za granicą i czasem wpada do PL i nas odwiedza. Ona traktuje mnie jak zło konieczne a ja jej po prostu nie znoszę. Czasem mam wrażenie, że jest zazdrosna o mojego męża jak córeczka o tatusia (mój mąż jest od niej starszy o 10lat i zawsze był dla niej jak ojciec którego nigdy nie mieli). Wiele razy będąc u nas krytykowała mnie, mój wygląd, ubiór, uczesanie. Mój mąż zamiast stanąć w mojej obronie to tego nigdy nie słyszy. Ona potrafi zrobić i powiedzieć mi "komplementy" na tyle dyskretnie by braciszek ich nie usłyszał. Ona nawet potrafi powiedzieć do mojego męża "przyleć do nas z dzieciakami". A gdzie "z żoną?" Przywiezie mojemu mężowi w prezencie kilka ciuszków, trochę niemieckiej chemii i myśli, że my będziemy za nią na kolanach za te prezenty chodzić. Wiele razy mówiłam jej że ma niczego nam nie przywozić (uskarża się, że tak u nich krucho z kasą) ale ona i tak przywozi chcąc chyba byśmy byli jej nie wiem jak za to wdzięczni i by każdy w koło mówił "jaka ona jest dobra, czego ja od niej chce" (tak mówi moja mama do mnie "oj czego ty od niej chcesz, widzisz przywiozła ci bluzeczkę ")...
    Poza tym wydaje mojemu mężowi polecenia dotyczące opieki nad mamą która jest chora i wymaga pomocy osób drugich. Teściowa pozwoliła by to ona wykupiła za grosze jej mieszkanie by miała gdzie przyjeżdżać jak ona umrze. Mój mąż w ogóle nie protestował, w końcu to dla siostry, a wydaje mi się że powinni wykupić je po połowie (zresztą ten wykup kosztował grosze). Jej dzieci dostają także drogie prezenty od babci bo przyjeżdżają rzadko, a i szwagierka potrafi powiedzieć, że "dziecko ma urodziny i babcia dorzuć trochę do..." Ja nawet o urodzinach dzieciaków nie przypominam bo jest mi głupio. Mężowi czasem powiem, że ona dostała mieszkanie, jej dzieci prezenty, a my tylko mamy się babcią opiekować. Wiem, że teściowa nie ma obowiązku dawać nam i dzieciom prezentów, ale dlaczego mojego męża i moje dzieci w tej kwestii traktuje gorzej, dlaczego jej dzieci dostają to czego zapragną, a moje nic (ostatnio dała na rower dla jej dziecka 1000zł, a mojemu kupiła dresik, teściowa nawet tego nie kryje, wprost mówi że tyle dała, bo wie że ja ani mąż jej nic nie powiemy bo tak na prawdę nie mamy prawa, ale to cholernie boli!!!!) Natomiast teściowa gdy źle się poczuje to oczywiście mój mąż ma 100telefonów i od teściowej i od siostry i rzuca wszystko i leci bo trzeba pomóc. Oczywiście że trzeba, ja sama chodzę do teściowej myje okna przed świętami itd., bo kto to ma zrobić? Ale boli mnie to, że ona jak dama wpadnie do PL 2-3 razy w roku i jeszcze potrafi mnie krytykować.
    Właśnie się dowiedziałam, ze ma w sierpniu przylecieć na parę dni i już mi się ciśnienie podniosło! Mojemu mężowi też bo czuje że znowu będzie musiał wysłuchiwać moje narzekania, bo na nim się to wszystko odbija. On i chce dobrze ze mną i z nią. Nie wiem jak się mam zmienić, jak zachowywać, jak nie wkurzać, gdy np. słyszę "znowu przytyłaś". Ja mam nawet przygotowane dla niej ostre riposty (które podpowiedziały mi koleżanki) ale żadnej nie potrafię wykorzystać, jakoś nie może mi przejść coś chamskiego przez gardło...
    Już nawet się mnie przez telefon pytała "czy nie potrzebuje czegoś dla dzieci to by mi w sierpniu przywiozła". A co u nas kurna dalej komuna, że nie ma nic w sklepach??? Mówiłam jej wielokrotnie że nic nie chce a ona dalej swoje, taka dobra, opiekuńcza, chce mi pomóc a ja....niewdzięcznica!
    ehhhhhhhhhhh...Musiałam się wygadać....
    Edytor zaawansowany
    • 06.08.13, 14:18
      Zachować autonomię i się odciąć od toksycznej sytuacji. Nie jesteś córką teściowej więc nie myj jej okien. Nie pytaj kto ma to posprzątać, to nie jest twoja sprawa, tylko męża i jego siostry. Niech zapłacą parę złotych i wynajmą panią do sprzątania. Nie pozwól wchodzić sobie na głowę i robić z siebie ofiary. Jeżeli siostra cię obraża, to z nią porozmawiaj i powiedz jasno i wyraźnie, że jej uwagi są dla ciebie przykre i prosisz, aby zachowała je dla siebie. Nie wchodź w dyskusję i zbędne kłótnie. Prezenty dla dziecka olej. Przestaw się i niczego nie oczekuj. Jeżeli ona obdarowuje cię prezentami, a potem narzeka, to raz i wyraźnie powiedz, że ich nie potrzebujesz. Nie przyjmuj ich po prostu. Stracisz tyle, że najwyżej przestaną cię lubić, a raczej i tak tego nie ma. Zyskasz szacunek. Najgorsze wyjście, to wdawanie się w prymitywne utarczki zarówno z siostrą jak i teściową. Miej więcej klasy niż one. Amen.
    • 06.08.13, 14:36
      O ile rozumiem pomoc chorej osobie (twojej teściowej) w razie potrzeby, to uważam, że z resztą działań przesadzasz. Wżyciu nie poszłabym myć okien za darmo u zdrowej baby - przecież to okna twojej szwagierki, niech sobie umyje. Może zrobić generalne porządki jak zjeżdża do "posiadłości". Może też sfinansować, chociaż częściowo, pomoc wykwalifikowanej opiekunki, skoro sama się matką nie zajmuje. Powiedz to WYRAŹNIE i DOBITNIE zarówno jej, jak i mężowi. A bluzeczki możesz ie przyjąc, bo nie jest w twoim guście. Nie lubię zwalania na kogoś swoich obowiązków w zamian za "prezent", najczęściej g... wart i przeważnie niepotrzebny. Proszek do prania też możesz sobie kupić sama.
      --
      Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
    • 06.08.13, 15:09
      Chyba faktycznie jej nie cierpisz i jesteś okropnie o nią zazdrosna wink
      -- .
      Moje skarby to: Długowłosa (2007), Pytalski (2005), ich tatuś P. i kocica-czarownica Salma
    • 06.08.13, 15:17
      Jaka ty bezczelna jesteś...
      Chcesz mieszkania i drogich prezentów dla swoich dzieci to idź skomleć do swoich rodziców.
      Od cudzych rodziców i ich pieniędzy się odczep.

      Siostra męża lata i wyciąga kasę od Twoich rodziców?
      • 06.08.13, 15:32
        Zauważyłaś subtelną różnicę pomiędzy rodzicami siostry, a jej? Przecież rodzice męża to dziadkowie dla jej dziecka. Siostra nie ma żadnego powiązania z rodzicami autorki.
      • 06.08.13, 15:38
        Za sprzątanie się płaci. A więc siostra męża powinna wynająć sobie kogoś do sprzątania mieszkania, a nie doić swoją szwagierkę. Bezczelna.
      • 06.08.13, 15:56
        allatatevi1 napisała:

        Siostra męża lata i wyciąga kasę od Twoich rodziców?

        Po pierwsze ona nie lata i nie wyciąga, a jest jej przykro z powodu tak rażącej dysproporcji w traktowaniu, po drugie porównanie idiotyczne - dzieci szwagierki nie są wnukami jej rodziców.
      • 06.08.13, 17:18

        allatatevi1 napisała:

        > Jaka ty bezczelna jesteś...
        > Chcesz mieszkania i drogich prezentów dla swoich dzieci to idź skomleć do swoic
        > h rodziców.
        > Od cudzych rodziców i ich pieniędzy się odczep.
        >
        > Siostra męża lata i wyciąga kasę od Twoich rodziców?

        Dobre, a ty latasz kasę wyciągać od obcych?
        Co za głupie porównanie.
        A gdzie jest w ogóle napisane że ona wyciąga kasę od teściowej? Choć powinna, chociażby za mycie okien big_grin
      • 06.08.13, 17:39
        allatatevi1 napisała:

        > Jaka ty bezczelna jesteś...
        > Chcesz mieszkania i drogich prezentów dla swoich dzieci

        Nie potrzebuje ani mieszkania ani pieniędzy dla swoich dzieci. Jestem w stanie sama zapewnić im wszystko czego potrzebują. Podałam ten przykład jako nierówne traktowanie wnuków. I tyle. Do rodziców swoich również nie chodzę po pieniądze bo nie ma takiej potrzeby.


        > Siostra męża lata i wyciąga kasę od Twoich rodziców?
        Tego nie będę komentować bo ty chyba nie bardzo pojęłaś o co chodzi.
        Nie będę zniżać się do poziomu twojej dyskusji "dupodajka brata" czy innych twoich wulgarnych wypowiedzi typu "kooorwiszonek". To świadczy o twoim poziomie kultury.
        Nie wiem czy to cecha "żony araba" czy po prostu taka już jesteś.
      • 06.08.13, 19:14
        Masz braki w rozumowaniu. Mąż autorki jest takim samym dzieckiem teściowej jak i jego zagraniczna siostra. Tymczasem mąż otrzymał opiekę nad matką a siostra mieszkanie. Bardzo sprawiedliwiewink
    • 06.08.13, 15:34
      Przede wszystkim uważam,że powinnaś jej powiedzieć otwartym tekstem na osobności,że nie musi Cię lubić/nie musicie się lubić ale dobrze jakbyście nie wchodziły sobie w drogę. Na pewno usłyszysz że przesadzasz,ale nie daj sobie tego wmówić. Nie przesadzasz, mówisz co czujesz, masz prawo wyznaczyć granice. Będzie wiedziała, co o tym myślisz. Według mnie jesteś z tych co nie znają się na babskich gierkachwink niestety między kobietami toczą się takie rozgrywki. Jeśli wiesz,że ona coś Ci przywiezie to idź do sklepu i kup kilka rzeczy dla niej. Chyba wiesz, że wypada się odwdzięczyćwink
    • 06.08.13, 15:45
      Acha.
    • 06.08.13, 15:53
      1. Przestań sprzątać w domu szwagierki.
      2. Opieka nad teściową, to nie Twoja sprawa - niech zorganizuje to Twój mąż z siostrą.
      Ona, skoro nie może fizycznie, niech dokłada się do opiekunki dla matki.
      3. Mężowi zapowiedz, że jeśli jego siostra pozwoli sobie na bezczelne uwagi względem Ciebie, wyprosisz ją z domu. I ZRÓB to w razie potrzeby. Jeśli chce temu zapobiec, niech ustawi siostrunie odpowiednio.
      4. Niczego nie oczekuj od teściowej. Ja wiem, że taka dysproporcja w traktowaniu może być przykra, ale prawda jest taka, że nic nie poradzisz, więc szkoda energii na przejmowanie się takimi sprawami.
      • 06.08.13, 16:34
        Jesli siostra wpada do Pl 3 razy w roku, to te trzy razy moze umyc okna. Jesli potrzeba wiecej razy, niech robi to twoj maz albo firma sprzatajaca.
        Opieka nad matka to sprawa siostry i meza, nie twoja. Czy twoj maz bylby taki chetny zajmowac sie twoja mama? Jesli tak, to ok, mozesz pomoc, jesli nie, to jak tylko tesciowa lub siostra w tej sprawie dzwonia, nie bierz nic na siebie.
        Jak by mi ktos dogryzal zlosliwie, konczylabym rozmowe wypraszajac z domu bardzo kulturalnie, bez krzykow, awantur i wypominania. Po prostu czasem warto powiedziec, ze czyjes slowa sa nieodpowiednie, raniace i wszystkim bedzie milej jesli sie nie bedziecie ogladac. Jesli maz ma wielka potrzebe zapraszania siostry, jedz sobie wtedy do spa albo zaplanuj sobie czas w jak najmilszy dla siebie sposob.
        Niczego nie oczekuj od nikogo, rob i mow tak, zebys ty byla szczesliwa. Nie narzucaj swojego zdania, ale jesli twojemu mezowi potrzeba siostry do szczescia, to zrob tak, zeby po tobie te wizyty splywaly, a wrecz potraktuj jako czas dla siebie.
      • 06.08.13, 16:39
        Jeśli chodzi o pieniądze i inne dobra teściowej - nic ci do nich. Na początek to właśnie powinnaś przyjąć do wiadomości. Z uzurpowania sobie prawa do decydowania o nie swoich sprawach zawsze wynikają kłopoty.
        Nierówne traktowanie dzieci przez teściową sprawia ci przykrość. Radę mam taką samą, jaką ty masz dla bratowej: zachowaj to dla siebie. Wiele rzeczy w życiu sprawia nam przykrość i bywa, że to tylko nasz problem, z którym musimy sobie poradzić. Dorośli jesteśmy, bierzemy na klatę, nie informujemy otoczenia, jak nam żal.
        Bratowa ci dokucza. Myślę, że mnie by nie dokuczała. Zostałaby usadzona za drugim razem. Na to nie pomada żal, na to pomaga rozwiązanie problemu. Rozmowa z mężem, potem z bratową, może w obecności męża, jasne wyłożenie zasad. Z drugiej strony mnie nie przyszłoby do głowy rozpamiętywać, że ktoś powiedział, że przytyłam. Więc ja pewnie wkurzyłabym się później. Ale u ciebie ta granica wypada wcześniej, więc wypadałoby zadziałać wcześniej.
        Wydaje mi się też, że masz poważne kompleksy. Strasznie się obawiasz, że ktoś może pomyśleć, że czegoś ci brakuje. Taka napięta sytuacja zawsze jest dobrą okazją, żeby się przyjrzeć sobie. Bratową olej, i tak jej nie lubisz. Ale wnioski na własny temat możesz powyciągać.
        • 06.08.13, 16:46
          Siostra mojego męża dokuczała mi, nadawała do teściowej o tym co u nas. 2 lata temu powiedziałam jej kilka słów i mam spokój. Mąż stanął po mojej stronie, wie że staram się z ludźmi dobrze żyć. Tutaj się nie udało - trudno. Od ludzi toksycznych należy się odcinać.
        • 06.08.13, 18:01
          atoness napisała:

          Nierówne traktowanie dzieci przez teściową sprawia ci przykrość. Radę mam taką samą, jaką ty masz dla bratowej: zachowaj to dla siebie.

          No ale przecież ona to właśnie robi - jest jej przykro, ale nic mówi, bo wie że to nie jej sprawa, a teściowa nie ma w obowiązku ich wspomagać w żaden sposób.

          • 06.08.13, 18:12
            misterni napisała:

            > No ale przecież ona to właśnie robi - jest jej przykro, ale nic mówi, bo wie że
            > to nie jej sprawa, a teściowa nie ma w obowiązku ich wspomagać w żaden sposób.

            No dokładnie. Ja wiem, ze to nie moja sprawa, że teściowa uznała że ona powinna mieć tu w PL mieszkanie i ona je ma. Nigdy nie było na ten temat rozmowy. Przyznaje, mężowi powiedziałam, że to nie jest sprawiedliwe wobec niego, no ale on nie narzeka to ja tym bardziej nie mam prawa. A mężowi o tym wspomniałam gdy zachwalał siostrę jaka to ona dobra bo tyle nam chemii niemieckiej przywiozła, słodycze dla dzieciaków, bluzeczki. Ja tych rzeczy na prawdę nie potrzebuje i mówię to jej wprost, ale ona i tak przywozi. Ona lubi robić prezenty i robi je też np. ciotkom, ale potem żali się mojemu mężowi "taką piękną sukienkę dla ciotki Zośki kupiłam a ona nawet dziękuje nie powiedziała". Jak to słyszę to od razu sobie wyobrażam, jak ona mówi komuś tak samo tylko o mnie...brrrr...
            • 06.08.13, 18:23
              jakieś prezenty i już. Jak ona coś Wam przynosi, podziękuj, ale też zawsze coś dla niej miej.
            • 06.08.13, 22:13
              Kochanie, a jak się zachowuje Polonia przyjeżdżająca do Polski? Jak wyjechali 20-30 lat temu, to pozostał im w glowie obraz Polski w której brakuje proszków do prania, galaretek w proszku, kisielków herbaty itp. i to właśnie przywożą, z dobrych chęci ale zupełnie niepotrzebnie. itp. Niedawno wyrzuciłam 100 herbat przywiezionych przez kolegę z Kanady zatroskanego zapewne, że nie mamy co pić, nie szło tego wziąć do ust, zupełnie inny gust herbaciany mam, a człowiek pieniądze wydał niepotrzebnie.
          • 06.08.13, 18:16
            I tak trzymać. I zrobić kolejny krok: nie pielęgnować żalu, tylko przestać się tą sprawą zajmować.
            • 06.08.13, 18:23
              atoness napisała:

              > I tak trzymać. I zrobić kolejny krok: nie pielęgnować żalu, tylko przestać się
              > tą sprawą zajmować.

              Muszę. Przede wszystkim dla męża. Bo w tym wszystkim chyba on najbardziej cierpi, bo chce i z nią dobrze i ze mną. A ja kurczę zamiast jej powiedzieć co o tym myślę, to jemu mówię. Chyba najlepiej będzie po prostu dać sobie z nią spokój. Ignorować jak się da smile
              • 06.08.13, 19:13
                andzia, ale jak Ty ją będziesz tylko po cichu ignorowac, to ona Ci dalej będzie słownie dopiekac, bo ona to po prostu lubi, sprawia jej przyjemnosc, gdy widzi Cię zbitą z tropu i z wypiekiem na twarzy, po tym co Ci włąsnie powiedziała. Takiej osobie nalezy odpowiadac i to tak, żeby jej w przysłowiowe buty poszło, czyli ostro i skutecznie. Pomyśl sobie co Ci w niej przeszkadza i strzelaj do niej w podobny sposób jak ona to robi do Ciebie lub z humorem, tj. ona do Ciebie, ze wyglądasz jak wiewióra, a ty jej, że przez to od obcych chłopów się nie możesz obgonic, bo lecą na Ciebie jak pszczoły do miodu wink albo jak ona do Ciebie, że przytyłaś, to Ty do niej, że zmarch jej przybyło jak u 70 latki wink itp. itd. po jakimś czasie takich slownych przepychanek, gdy zobaczy, że jestes asertywna i odpowiadasz jej pięknym za nadobne, baba odpusci, a w sprawie niemieckiej chemii i bluzeczek, zapytaj się jej czy długo jeszcze zamierza robic za instytucję charytatywną i zwozic najtańczy niemiecki chłam do Polski i obdzielac nim nawet tych, którzy go nie chcą. Przez jakiś czas musisz się po prostu zniżyc do braku poziomu siostry męza i pobawic się z nią w jej grę, ale na swoich zasadach. Ręczę Ci, ze to zadziała. Jaka szkoda, że ja nie mam takiej siostry męża, chętnie bym się z nią rozprawiła, tak w ramach cwiczenia własnej asertywnosci wink Może trafi mi się jakas wrednowata koleżanka niedługo, to na niej pocwiczę... wink
    • 06.08.13, 15:57
      No tak.
    • 06.08.13, 16:01
      allatatevi1 napisała:

      Dupodajka mojego brata też tak fikała

      Brat wie jak się wyrażasz o jego kobiecie?
      Wybacz, jakoś nie wieżę, ze jesteś na tyle ugodową osobą, żeby mieć dobre układy z kimkolwiek.
      • 06.08.13, 16:27
        Przede wszystkim porozmawiaj z mezem o tej sytuacji; jedna z forumek miala dobry pomysl - jesli szwagierka bedzie sie zachowywac niewlasciwie to ostrzez ja, ze jeszcze jedna taka uwaga/sytuacja a zostanie wyproszona. Jesli bedzie taka koniecznosc pokaz jej drzwi.

        Zapomnij o sprzataniu w domu tesciowej - to nie Twoj problem tylko szwagierki; jesli ma za daleko zeby przyjechac i zrobic porzadki to moze przyslac pieniadze dla pani sprzatajacej.
        Mozesz sie tez wtracic kiedy siostra meza zacznie mu "wydawac polecenia co do opieki nad matka" - opieka nad rodzicem jest obowiazkiem obojga dzieci, jesli siostra jest za daleko zeby pomoc osobiscie to niech oplaca opiekunke.
        Twoj maz ma wlasna rodzine, dzieci i to powinno byc dla niego najwazniejsze.
    • 06.08.13, 16:22
      "Zasługa charakteru"
      Strach się bać, co to za charakter, że o siostrze nie wspomnę.
      --
      Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
    • 06.08.13, 16:39
      Sytuacja jest naprawdę nie w porządku, ale głównie z winy mamy. Powinno być tak,że za opiekę mieszkanie. A tutaj syn z żoną maja obowiązki a siostra przywileje. Nie dziwię się frustracji autorki. Winna jest więc przede wszystkim matka, która faworyzuje rodzinę córki, ale siostra ma też swoje za uszami.
    • 06.08.13, 17:41
      Dupodajka mojego brata też tak fikała, to moja siostra tak ją usadziła, że teraz boi się do domu moich rodziców przyjść, nawet w Wigilię się nie odważyła.

      Ja z siostrą mojego męża mam rewelacyjne relacje, mogę ją nazwać moją przyjaciółką, ale to też zasługa mojego charakteru. Mi do głowy by nie przyszło wyliczać co teściowa daje swojej córce i jej dzieciom.


      Mniam.
      --
      "Może to było nie na e-matce, a np. na wychowaniu albo starszym dziecku: wytłumaczono mi, że reagowanie na to, że ktoś na ulicy zasłabł, albo został napadnięty, jest niezgodne z psychologią społeczną". Srebrnarybka
    • 06.08.13, 17:59
      W jaki sposob szwagierka cie krytykuje?
      • 06.08.13, 18:20
        blue_meerkat napisała:

        > W jaki sposob szwagierka cie krytykuje?

        Dużo by wymieniać. Ale ostatni przykład to jak rozmawiała z moim mężem na skype i pyta się go gdzie jestem, a on mówi "robi pranie", a ona do niego tak niby żartem "a...to jest tam gdzie jej miejsce, hehehe" I oboje ucieszeni, że taki dobry dowcip.
        Ogólnie jak przyjeżdża to przywozi masę niemieckich słodyczy (Kinder kanapki itp.,) futruje tym moje dziecko nawet nie pytając mnie czy może, czy jest po obiedzie, podważa mój autorytet. Mówi, że ta sukienka mi nie pasuje (takie niby dobre rady wink , że włosy mi za mocno rude wyszły i wyglądam jak wiewióra. Trudno mi wymieniać wszystko. Może po sierpniu jeszcze coś dojdzie wink
        • 06.08.13, 18:27
          Sprytny babon, niby żartem, niby dobrą radą ale ciągle usiłuje pokazać, że nie traktuje Cię zbyt poważnie.
          Naucz się jej odcinać albo ją obsztorcuj przy następnych odwiedzinach.
        • 06.08.13, 18:36
          andzia.12345 napisała:

          > Dużo by wymieniać. Ale ostatni przykład to jak rozmawiała z moim mężem na skype
          > i pyta się go gdzie jestem, a on mówi "robi pranie", a ona do niego tak niby ż
          > artem "a...to jest tam gdzie jej miejsce, hehehe" I oboje ucieszeni, że taki do
          > bry dowcip.

          Ja bym w ostrych słowach powiedziała, ale nie szwagierce, tylko mężowi co sądzę o takich "dowcipach". I przestała tak się ofiarowywać z tą pomocą teściowej. To nie ma sensu jeśli czujesz się wykorzystywana i obśmiewana potem za plecami.Pomoc w pierwszym rzędzie należy do rodzonych dzieci. Skoro męża tak bawi Twoje pranie, to z pewnością sam poleci następnym razem myć okna u swojej matki.

          > Ogólnie jak przyjeżdża to przywozi masę niemieckich słodyczy (Kinder kanapki it
          > p.,) futruje tym moje dziecko nawet nie pytając mnie czy może, czy jest po obie
          > dzie, podważa mój autorytet.

          To powiedz dziecku, że ma ci słodycze od ciotki oddawać i że będziecie je rozdzielać, żeby nie zjeść wszystkich na raz bo od tego zęby się psują i żeby na dłużej starczyło. To TY jesteś matką, TY ustalasz zasady dotyczące dziecka.

          Mówi, że ta sukienka mi nie pasuje (takie niby dob
          > re rady wink , że włosy mi za mocno rude wyszły i wyglądam jak wiewióra.

          Mów, że taką Cię właśnie mąż lubi i podziwia, i dodawaj, że kobietom nie musisz się podobać, utniesz glupie komentarze.
        • 06.08.13, 22:05
          A nie możesz jej dowalić? Ona do Ciebie, ze przytyłaś, a ty do niej, "A ty jesteś tak samo chamowata jak poprzednio"
          A mężowi bym nie podarowała tego hehehe z żartu siostruni. Facetowi się należy wyprostowanie światopoglądu.
          Doradzalabym wyjaśnienie teściowej jak widzisz cała sprawę zaprzestanie świadczeń w postaci mycia okien, zaostrzenie kursu w stosunku do siostry męża.
    • 06.08.13, 18:53
      Rady w tym wątkuy zawarte może są i dobre, ale najpierw należałoby poznać odpowiedź na pytanie czy andzia jest w stanie postawić się siostrze męża? No więc jak andziu - jesteś w stanie w sposób grzeczny, ale zdecydowany powiedzieć jej co myślisz? Jesteś osobą asertwna czy niekoniecznie?
      Przepraszam, będę brutalnie szczera, ale sądząc tylko na podstawie Twoich wpisów w tym wątku oraz sam fakt, ze założyłaś ten wątek wskazują na to, że z asertywnym wyrażaniem swoich porzeb i ustalaniem granic masz problem. Wobec powyższego sytuacja wygląda tak - albo zbierzesz się w sobie i zawalczysz o siebie ucząc się bycia asertywnym - od razu uprzedzam nie będzie łatwo, okupisz tę naukę wyrzutami sumienia itd.itp, ale jeżeli będziesz konsekwentna w końcu się uda i wyjdzie to wszystkim, z Tobą na czele na dobre, albo przez resztę życia będziesz zaciskać zęby przed siostrą męża i teściowa, a wyżywać na mężu i coraz bardziej gorzknieć i hołubić w sobie żal, niechęć itp. Musisz tylko liczyć się z tym, ze te uczucia najbardziej wyniszczą Ciebie, a pośrednio i Twoją rodzinę - męża, dziecko.
      • 06.08.13, 22:21
        joanna35 napisała:

        > ... najpierw należałoby poznać odpowiedź na pytanie czy andzia jest w stanie postawić
        > się siostrze męża? No więc jak andziu - jesteś w stanie w sposób grzeczny, ale
        > zdecydowany powiedzieć jej co myślisz?

        Joanno, pozwolę sobie zaproponować inne rozwiązanie - należy szwagierce po prostu, zdecydowanie i po chamsku powiedzieć wyp...laj i pokazać drzwi. A mężowi równie zdecydowanie zapowiedzieć, że ma od swojej siostry wyegzekwować równy udział w opiece nad matką. I jeszcze raz powtórzę - siostra męża w swoim mieszkaniu może myc okna sama albo płacić firmie sprzatajacej. Finito.
        --
        Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
      • 06.08.13, 22:24
        Andzia nie jest osobą asertywną, to widać. Takie osoby, atakowane po chamsku i niesprawiedliwie traktowane, zwykle długo milczą i duszą w sobie pretensje, aż w końcu wybuchają, robi się kosmiczna awanturą i jest zdziwienie "jak to tyle lat się nie odzywała a teraz jej się nagle nie podoba."
        Osoba oceniana jest wtedy jako niestabilna emocjonalnie, trudno o inny obraz. Dlatego najprościej jest uzbroić się w olimpijski spokój i przeprowadzić niezbędne rozmowy z teściową, mężem i siostrą (można do niej napisać bo rzadko przyjeżdża).
    • 06.08.13, 19:17
      Andzia ma po prostu podobny charakterek do siostry męża, jest zawistna i wredna tylko nie potrafi osiągnąć tego co szwagierka, stąd tak jej nienawidzi. Z postów niestety nie prezentuje się zbyt ciekawy obraz założycielki wątku - jedna pani drugiej warta.
      • 06.08.13, 19:40
        Głupoty piszesz. Dziewczyna najzwyczajniej w świecie nie potrafi się obronić przed chamstwem siostry męża.
      • 06.08.13, 19:42
        hermenegilda_zenia napisała:

        > Andzia ma po prostu podobny charakterek do siostry męża, jest zawistna i wredna
        > tylko nie potrafi osiągnąć tego co szwagierka, stąd tak jej nienawidzi.

        Nie ma na tym świecie osoby której bym nienawidziła. Słowo to jest mi obce. Choć jej nie cierpię, nie znoszę, nie lubię, ale nie nienawidzę.

        • 07.08.13, 18:09
          No więc przestań być tak głupio i ewangelicznie dobra, bo najwyższy czas, żebyś przestala robić za sierotę życiową.
          Teściowa krzywdzi Ci dzieciaki, Ty latasz jej myć okna, siostrunia męza jeździ po Tobie jak po łysej kobyle, a Ty przeżywasz, mężowi należy się żolnierskie potraktowanie, i umieszczenie go w kuchni by ugotował obiad ("dziś tam jest twoje miejsce kochanie"), a Ty robisz sobie wolne.
      • 06.08.13, 21:14
        Taaa, jasne.
    • 06.08.13, 22:49
      Andzia, na początek będzie Ci trudno odpowiedzieć szwagierce (?) na jej zaczepki, ale możesz zacząć od prezentu dla niej. Przygotuj sobie wcześniej paczkę naszych polskich produktów, których na pewno jej brakuje na tym zachodzie i wręcz, jako rewanż. Kup proszek do prania, mydło jakieś, czekoladę, kawę, herbatę, ot takie drobiazgi wink zapakuj w kartonik i podaruj z miłym uśmiechem. A może masz do oddania jakieś ciuchy swoje, męża, dzieci? Może się siostrze lub jej rodzinie przydadzą? Zapakuj i też wręcz w ramach rewanżu.
      I zaproponuj mężowi, że może spotkacie się z siostrą na neutralnym gruncie, w jakiejś kawiarni na kawkę i pogaduszki albo wpadniecie do teściowej na ciastko i sobie pogadacie. Będzie Ci łatwiej w ostatniej chwili się wymigać od spotkania albo wpaść tylko na chwilę, bo masz bardzo ważne sprawy. Zawsze to łatwiej niż wyprosić kobietę ze swojego domu.
      A jak już się wyćwiczysz w asertywności to jej dasz popalić wink

      Bardzo Ci współczuję, bo widać że jesteś dobrą, miłą i wrażliwą osobą.
    • 07.08.13, 01:33
      Pała, pała, pała! Wszyscy w wątku pała! smile A ci, co proponują nieby asertywne, niby dowcipne odgryzanie się pała z minusem!

      Nie chodzi o żadną szwagierkę ani o teściową. Prawdziwym problemem andzi jest jej mąż. Mąż, który z niewiadomych powodów godzi się na gorsze traktowanie przez matkę, który na pierwszym miejscu jest bratem a dopiero potem ojcem, którego żona czuje się zagrożona na swojej pozycji nie przez młodą i zgrabną koleżankę z pracy, ale przez jego własną siostrę!

      Głupkowate odszczekiwanie na zamierzone bądź nie złośliwości nic nie zmieni w tym układzie - andzia jest 'tą trzecią', która wkroczyła pomiędzy syno-męża teściowej i brato-ojca szwagierki i dopóki jej mąż nie będzie chciał czegoś zmienić, to wymyślanie ciętych ripost zrobi tylko z niej wariatkę i pieniaczkę.
      • 07.08.13, 01:52
        Dlatego napisałam, że powinna tupnąć nogą i męża poinformować, co zrobi, jeśli on siostry nie ustawi. Bo chyba nie masz wątpliwości, że jemu jest wygodnie w układzie, w którym nie musi zajmować określonego stanowiska i jeśli ona się wreszcie nie zbuntuje, to nic się nie zmieni.
        A że facet jest nie w porządku, parę osób w tym wątku napisało.
        • 07.08.13, 02:33
          Oj no przecież taka hiperbola to była!

          Poza tym mąż to niech siebie ustawia, a siostrę zostawi w spokoju. Siostra i jej odzywki to jest tylko skutek, a nie przyczyna tego, jak źle się dzieje w tym małżeństwie.
          • 07.08.13, 03:20
            A ja uważam, że o ile nie na siostrze powinna się skupić, o tyle trochę nauczyć się odbijania piłeczek nie zaszkodzi. tongue_out
            Babka ją lekceważy i nawet się z tym nie kryje, osobiście dałabym jej popalić. No i przede wszystkim natychmiast skończyłabym z usługiwaniem tej rodzinie.
            • 07.08.13, 11:00
              Jedyne co mąż zrobił to ograniczył spotkania z nią. Tzn. jak przyjeżdża to już nie jak kiedyś codzienne zaproszenia do nas, telefony. Już nawet jak przywiezie słodycze dla dzieci i zaczyna futrować synka to on powie (do małego) "oddaj mamie, jutro też dostaniesz". Do niej nie powie "nie dawaj mu tyle", bo jeszcze by się obraziła wink
              No i na Wielkanoc była taka sytuacja, że w jeden dzień świąt byliśmy zaproszeni do mojej rodziny a drugi mieliśmy wolny. Zawsze jest tak, że ja robiłam u siebie i zabieraliśmy m.in. jego mamę do mnie (siostra rzadko w święta przyjeżdża). No ale w tym roku wyjątkowo przyjechała ze swoim M i dziećmi. To pomyślałam, że nie będę nic robić, bo jego mama ma przecież towarzystwo, sama na święta nie będzie. I jeszcze pytałam się męża jak spędzamy drugi dzień świąt, czy pójdziemy odwiedzić jego mamę czy zostajemy sami, zrobię dobre świąteczne śniadanie i obiad. Upierał się, że zostajemy w domu, bo zaraz po świętach do pracy to trochę sobie odpoczniemy. Tuż przed świętami odwiedziła nas jego siostra i wychodząc zaprosiła go na święta, brzmiało to mniej więcej tak "to wpadniesz w poniedziałek". A on "tak rano zajdę z dzieciakami"...Ja zaniemówiłam...Gdy ona wyszła zapytałam go jak to sobie wyobraża, przecież mieliśmy spędzić drugi dzień świąt sami. Tak ustaliliśmy, a on na to, że "tylko na chwile by pojechał mamę odwiedzić z dziećmi, na śniadanie". Tzn., że ja miałam siedzieć sama w domu przy świątecznym śniadaniu?
              A on na to, że mogę z nim jechać. No ale kurna ona nie spytała nas czy byśmy przyszli tylko jego czy "wpadnie". Pamiętam że wtedy wybuchła ostra kłótnia między mną a mężem, on zarzucił mi że chce go skłócić z rodziną, bo nawet świąt z nimi nie może spędzić. No ale przed świętami pytałam go czy idziemy do jego mamy, a on sam nie chciał, a potem nagle na jej "wpadniesz" zmienił zdanie. Mówiłam, ze jak chce to niech idzie! Jednak on po przemyśleniu powiedział, że zostanie ze mną w poniedziałek a we wtorek z rana przed pracą zabrał dzieci i pojechał. Potem ja miałam wyrzuty że nie spotkał się z nimi w święta przeze mnie, że może rzeczywiście ich skłócam i dlatego postanowiłam, że już nie mieszam go w moje relacje z jego siostrą, że będę starała się to sama rozwiązywać, właśnie przez unikanie kontaktu itp...
              • 07.08.13, 11:57
                Przykro mi, ale kompletnie nie zgadzam się z burino(przepraszam, jeżeli przekręciłam nick). Autorka jest osobą dorosłą i powinna wiedziec, ze skutek moze przynieść tylko działanie w kręgu własnego wpływu. A jedyną osobą na jaka ma wpływ jest ona sama i to ona, bez oglądania się na męża, powinna wziąć odpowierdzialność za swoje relacje z siostrą męża. Mąz Autorki jest w kręgu własnej rodziny człowiekiem słabym, podporządkującym się, ale na litość boską, nie on pierwszy i nie ostatni. Mało to było wątków na ten temat na tym i innych forach? A w tym małżeństwie niekoniecznie musi dziać się źle, być może jedynym punktem spornym są relacje z rodziną. Wiem, byłoby miło gdyby mąż walnął pięścią w stół i upomniał się o żonę, w idealnym świecie pewnie by tak było, ale w zwykłej szarej rzeczywiśtości niekoniecznie. Nic nie wiemy na temat tego jak wyglądały relacje w domu pochodzenia męża Autorki między poszczególnymi jej członkami, a to stąd bierze się aktualna bezsilność, bezwolność mężczyzny. Ja nie widzę innego wyjścia jak rozpoczęcie zmian od siebie, stopniowo, małymi kroczkami, bez gwałtu na swojej naturze. Każda wygrana "potyczka" będzie dodawac Ci sił i utwierdzać w przekonaniu, ze jesteś na właściwej drodze. Dasz radę, spokosmile
                • 07.08.13, 12:13
                  Mąż oznajmiający ze śmiechem, że żona robiąca pranie jest w końcu tam gdzie jej miejsce to jest ten 'nie pierwszy, nie ostatni' układ małżeński, na który jakakolwiek kobieta powinna się zgadzać?
                  Mąż, który nie dopuszcza do świadomości tego, że żona ma jakiś problem z jego siostrą i uparcie go bagatelizuje?

                  Ja po prostu twierdzę, że ona ma się zająć mężem ( i ewentualnie w dalszej kolejności jego siostrą) a nie załatwiać tak, żeby mąż rozwiązał jej problem ze szwagierką.
                  • 07.08.13, 13:01
                    > Ja po prostu twierdzę, że ona ma się zająć mężem
                    czyli co? Ma za każdym razem straszyć go rozwodem albo odmawiać seksu albo nie gotować obiadualbo nie zajmować się domem i dzieckiem?Bo rozmowy to już były...
                  • 07.08.13, 13:13
                    burina napisała:

                    > Mąż oznajmiający ze śmiechem, że żona robiąca pranie jest w końcu tam gdzie jej
                    > miejsce
                    To nie mąż to oznajmił, a jego reakcja świadczy o tym, że ciągle nie dorósł do roli dojrzałego, odpowiedzialnego mężczyzny tylko w dalszym ciągu pozostaje podatnym na manipulacje bratem/synem. Zareagować należało natychmiast, nie po skończonej rozmowie. Dlaczego siostra mężama tkwić w błogiej nieświadomości na co naraża swojego kochanego przecież brata swoimi chamskimi odzywkami?

                    > Mąż, który nie dopuszcza do świadomości tego, że żona ma jakiś problem z jego s
                    > iostrą i uparcie go bagatelizuje?
                    Jeżeli nie dopuszcza to tylko i wyłącznie dlatego, że dopuszczenie wymagałoby od niego podjęcia określonych działań. A on nie jest zdolny do ich podjęcia. Najlepiej świadczy o tym fakt, ze łatwiej jest mu przeciwstawić się żonie niż siostrze.

                    Przykro mi, ale nadal twierdzę, ze zadziałać musi Autorka. Co ma do stracenia? Kochać i tak jej nie kochają to może wreszcie zaczną szanować.
                  • 07.08.13, 20:57
                    siostry w słowach: "To wpadniesz w święta?" odpowiada: "Tak, przyjdę w poniedziałek z dzieciakami", nie tylko zgadza się na lekceważenie jego żony, bo boi się odezwać, ale i sam ją lekceważy.

                    burina napisała:

                    > Mąż oznajmiający ze śmiechem, że żona robiąca pranie jest w końcu tam gdzie jej
                    > miejsce to jest ten 'nie pierwszy, nie ostatni' układ małżeński, na który jaka
                    > kolwiek kobieta powinna się zgadzać?
                    > Mąż, który nie dopuszcza do świadomości tego, że żona ma jakiś problem z jego s
                    > iostrą i uparcie go bagatelizuje?
                    >
                    > Ja po prostu twierdzę, że ona ma się zająć mężem ( i ewentualnie w dalszej kole
                    > jności jego siostrą) a nie załatwiać tak, żeby mąż rozwiązał jej problem ze szw
                    > agierką.
                    • 07.08.13, 21:26
                      No więc jakie masz w związku z tym propozycje dla Autorki, bo dokładanie do pieca, w którym ogień już buzuje wydaje mi się cokolwiek głupie; tylko może bez ogólników z których nic nie wynika, w stylu "postaw go do pionu".
                      • 07.08.13, 21:55
                        Tak jak pisałam wcześniej - mężowi w kilku żołnierskich słowach oznajmić, że jak sam tego nie załatwi, to przy kolejnej okazji siostra zostanie wyproszona od nich z domu. Największego niezgułę powinno postawić to na nogi.
                        • 07.08.13, 21:58
                          A kto ją będzie wypraszał?
                          • 07.08.13, 22:13
                            To chyba jasno napisałam - jeśli mąż nie wyegzekwuje odpowiedniego traktowania żony, to ona.
                            Chociaż czytając jej wypowiedzi, to w to nie wierzę
                            • 07.08.13, 22:16
                              nie nie, na odwrót, to ona jest źle traktowana i ona ma na to nie pozwalać (wytyczać granice i nie pozwalać na ich przekraczanie)
                              każdy ma granice w innym miejscu
                              mąz może i powinien wstawić się za żoną, gdy ta jest obrażana
                              ale nie może jej traktować jak pięciolatki i bronić przed siostrą
                              --
                              "Jeśli nie obarczasz winą, nie masz w sobie złości."
                              • 07.08.13, 23:29
                                Ale ona jest obrażana, chociażby tym, że jej się nie zaprasza, tylko jego.
                                • 08.08.13, 10:05
                                  Jednak jeżeli sama nie zamierza nic zrobić z tą sytuacją to pozostaje jej ją zaakceptować. Owszem, jest to przykre, ale nie rozumiem po co pchać się tam gdzie jej nie chcą i narażać samą siebie na chamskie traktowanie. I znów, to ma być dokładnie przemyślany i przyjęty ze wszystkimi konsekwencjami wybór Andzi, nie może za swoją decyzję odgrywać się na mężu. Biorąc pod uwagę charakter Andzi, jej brak asertywności, tu nie ma łatwych rozwiązań. Łatwych dla niej.
                          • 07.08.13, 22:22
                            joanna35 napisała:

                            > A kto ją będzie wypraszał?

                            A nie można jej w ogóle nie zaprosić? Spotkać się z nią u teściowej na kawie/obiedzie/grillu? Albo umówić się w kawiarni na ciacho, knajpie na piwo?
                            Tak jak pisałam, łatwiej jest samemu się wtedy spóźnić, czy wcześniej wyjść pod byle pretekstem, niż wyrzucać siostrę z domu.
                            • 07.08.13, 22:42
                              I całe życie ma tak kombinować, z wypraszaniem, ze spotykaniem na mieście, ze spóźnieniem itp. To coś zmieni?
                              • 07.08.13, 22:47
                                Nie całe życie, ale na początek, w fazie uczenia się asertywności smile Łatwiej jest samemu wyjść z towarzystwa niefajnych ludzi, niż wyprosić towarzystwo z domu.
                        • 07.08.13, 22:02
                          sugerujesz, że autorka nie jest na tyle samodzielna i dojrzała, żeby sama dac sobie radę z siostrunią?smile
                          --
                          "Jeśli nie obarczasz winą, nie masz w sobie złości."
                          • 07.08.13, 23:31
                            Ja nawet nie sugeruję, ale po lekturze jej postów mam pewność. Nie da sobie z nią rady.
                            • 08.08.13, 09:58
                              Wszystko w rękach Andzi, to ona musi zmienić swoją pozycję w tym układzie. Nikt inny tego za nią nie zrobi, tylko tyle, ze najpierw musi sama dojrzeć do tych zmian. A sądząc po jej wpisach to na razie jest na etapie szukania winnych poza soba, chociaż źle napisałam - jest na etapie przerzucania odpowiedzialności za swoje życie/wybory na innych.
              • 07.08.13, 21:21
                Szwagierka zaprasza tylko jego na święta, a on bez mrugnięcia oka na to przystaje wbrew wcześniejszym ustaleniom z Tobą i Ty masz wyrzuty sumienia, bo facet się zreflektował i dotarło do niego, kto jest teraz jego rodziną?

                andzia.12345 napisała:

                Potem ja miałam wyrzuty że nie spotkał się z nimi w święta przeze mnie, że może
                rzeczywiście ich skłócam i dlatego postanowiłam, że już nie mieszam go w moje relacje z jego siostrą, że będę starała się to sama rozwiązywać, właśnie przez unikanie kontaktu itp...

      • 07.08.13, 10:35
        burina napisała:

        > Nie chodzi o żadną szwagierkę ani o teściową. Prawdziwym problemem andzi jest j
        > ej mąż. Mąż, który z niewiadomych powodów godzi się na gorsze traktowanie przez
        > matkę, który na pierwszym miejscu jest bratem a dopiero potem ojcem, którego ż
        > ona czuje się zagrożona na swojej pozycji nie przez młodą i zgrabną koleżankę z
        > pracy, ale przez jego własną siostrę!
        > Głupkowate odszczekiwanie na zamierzone bądź nie złośliwości nic nie zmieni w t
        > ym układzie - andzia jest 'tą trzecią', która wkroczyła pomiędzy syno-męża teśc
        > iowej i brato-ojca szwagierki i dopóki jej mąż nie będzie chciał czegoś zmienić
        > , to wymyślanie ciętych ripost zrobi tylko z niej wariatkę i pieniaczkę.

        Ujęłaś to najlepiej jak można było. Ja od początku naszego związku walczyłam z mężem o to by choć raz stanął w mojej obronie, by powiedział siostrze, ze ja jestem jego żoną i powinna mnie szanować, itp. Mówiłam, prosiłam, czasem nawet płakałam z tej złości. Ale wszystko na nic. Ciągle miałam wrażenie że ona jest ważniejsza ode mnie! Jeszcze do matki to czasem coś tam odburknął, ale ją traktuje tak jak by była dla niego najważniejszą osobą w życiu. Gdy ona mnie obrażała to ja tylko zerkałam na niego, czy słyszy, czy się coś odezwie, a on oczywiście albo oczy w TV i udawał że nie słyszy albo na prawdę nie słyszał...
        Poddałam się, odpuściłam. Bo moja mama powiedziała, daj mu spokój siostra to siostra, ty swoją też kochasz. No dobrze kocham, ale ja nie obrażam jej faceta! A jak coś mi nie pasuje to jej to powiem, z nią pogadam. A jak ona mi kiedyś coś na mojego M warknęła do mnie to jej zaraz powiedziałam, by pilnowała swojego M, bo mój mi odpowiada wink A on tak nie potrafi, tak jak by się jej kurna bał, albo był wdzięczny za te "prezenty". Nawet jak ona coś przywiezie to on zaraz mówi "a widzisz jakie super koszulki dała w prezencie a ty na nią tak gadasz".

        Nie chce wchodzić w relacje między nim a siostrą, ale na prawdę burina dobrze napisałaś - tu jest główny problem.
        • 07.08.13, 10:45
          Bardzo chciałabym zobaczyć te super koszulki. Miałam podobny problem z kuzynką, która zwoziła nam ubrania z niemieckiego C und A. Nie docierało do niej, że w pobliskiej Warszawie też mamy takie coś, ale się tam nie ubieramy, bo rzeczy się nam nie podobają, ani wizualnie ani jakościowo. Natomiast moi rodzice się zachwycali, bo niemieckie na pewno lepsze niż polskie. Tak samo ze słodyczami. Wspomniane kinderki to wymysł chemików, nic innego. Chemia smakuje podobnie w każdym zakątku naszej planety.
          • 07.08.13, 11:08
            monarose napisał(a):
            Natomiast moi rodzice się zac
            > hwycali, bo niemieckie na pewno lepsze niż polskie.

            To moi tak samo smile
            I nie ważne że na niektórych jest na metce "made in china". Jak to mówi moja mama "darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda".
    • 07.08.13, 11:29
      ja tez myslę,ze głownym problemem nie jest szwagierka/ tesciowa, ale bezjajeczny mąż.
      mąz który, wszytskich che uszczęsliwić, zadowolic,a w rzeczywistości nie zadowala nikogo. Bo czymże byłaby durna szwagierka, ze swoimi tekstami, gdyby mąz choc raz powiedział; hola, hola, to moja zona, żądam dla niej szacunku i nie życzę sobie takiego jej traktowania? Podgroźbą oslabienia kontaktów?
      a Ty andzia nie bądź taka "szlachetna", bo ty też chcesz zadowolić wszytskich, co by moze w końcu ktos Cię docenil, pochwalił.. Skoro tam tylko przykrości, wymagania, to po co z siebie robic ofiarę: sprzataczkę, kucharkę, panię do towarzystwa.. Niech mąz się tym zajmuje. pytanie, czy wtedy nie bedzie bardziej wobec siostry asertywny, jak w koncu to on zacznie myć okna, przygotowywać swięta dla mamusi. A tak odwalasz "czarną robotę", ty się wkurzasz na niesprawiedliwość teściowej w rodzielaniu przywilejow,a skoro ty to robisz, to mąz już nie musi..
      Od męza więcej wymagac, niech lata do matki, oczyiście, nie zadniedbując obowiazków wobec walsnej rodziny: zony i dzieci... Sciągać z niego parasol ochronny.
    • 07.08.13, 13:24
      na męża liczyć nie możesz, więc już czas najwyższy, żębyś zaczęła się bronić przed jego siostrzyczką.
      nie baw się w jakiekolwiek złośliwości/docinki, to nie ma sensu.
      jeśli babka zacznie Cię znowu krytykować, albo bredzić od rzeczy, powiedz prosto z mostu, że sobie tego nie życzysz i jeśli chce z Tobą dobrze żyć, niech zacznie Cię szanować, albo fora ze dwora.
      jeśli nie potrafi się zachować jak człowiek w Waszym domu i coś jej w Tobie nie pasuje, to może niech nie przyjeżdża wcale?
      jeśli mąż będzie miał z tego powodu jakieś pretensje do Ciebie, olej go tak, jak on do tej pory "olewał" Ciebie i nawet nie podejmuj dyskusji na ten temat.
      on miał dosyć czasu, żeby przystopować swoją siostrę.

      ja bym nie chciała takich gości w swoim domu.

      --
      Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
      • 07.08.13, 18:58
        Czasami dobrze jest z siebie wyrzucicsmile

        A teraz wdech, wydech....ta siostra męża- ma jakieś zalety?
        Może można ją za coś polubić? smile
        Kupuje prezenty- zrewanżuj się.
        Mowi, ze przytyłas - oddaj komplementem.
        Pochwal ją, doceniaj. Niech się uczy milego zachowania smile
        Jesli po dlugim czasie stwierdzisz, ze ciężko z tą edukacją- to po prostu zapytaj, czy slyszała, bys Ty ją w taki sposob oceniała?

        A tesciowej nie dziw się, widzi corkę i wnuki rzadko, rzadziej niż Was, więc chce to im jakos zrekompensować.
        Pobyt siostry męża możesz wykorzystac do wyegzekwowania pomocy- moze jakies manewry sprzątaniowe u teściowej, albo odświezenie mieszkania( malowanie)
        Nie boj sie tych spotkan, nie unikniesz ich, więc nie nastawiaj się, ze znowu będzie niemiło.
        Zrob ze swojej strony wszystko, by było fajnie, bo inaczej to Ty grzęźniesz w niemilej atmosferze.

        --
        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
        • 07.08.13, 19:09
          żartujesz, prawda?
          --
          "Jeśli nie obarczasz winą, nie masz w sobie złości."
          • 07.08.13, 19:28
            No tak, mozna inną bronią, ale dobijanie dobrocią jest skuteczne- w 80 procentach dogryzacz zmienia się na lepsze, nie mamy sobie nic do zarzucenia.
            Inne metody moze expresowe mogą pozostawic rannych na polu bitwy smilesmile


            --
            olaromanska.blox.pl/html

            www.dlaleszka.cba.pl/
            • 07.08.13, 19:47
              U mnie ta dobroc (szczera, nieudawana) obrocila sie przeciwko mnie uncertain. Niektorych babsk trzeba po prostu unikac i jasno dac do zrozumienia bezjajecznemu mezowi, co sie o nich sadzi.
            • 07.08.13, 23:27
              Niestety są ludzie(i podejrzewam, że siostrzyczka do nich należy)które dobroć i dobre maniery odbiorą jako słabość i dopiero zaczną jeździć po słabej według nich osobie.
    • 07.08.13, 20:33
      andzia.12345 napisała: Przywiezie mojemu mężowi w prezencie ki
      > lka ciuszków, trochę niemieckiej chemii i myśli, że my będziemy za nią na kolan
      > ach za te prezenty chodzić.
      Witam,
      Masz ostrą paranoję. Jak mój brat przyjeżdża z USA do Polski to dostaję od niego kilka flakonów perfum, marynarki od Donny Karan (zawsze od Donny;-P) i kilka par dżinsów. Mój mąż to samo, tyle że Donnę zamień na Hilfigera, i nie marynarki, tylko bluzki. Moja córka to już odrębne story w temacie prezenty. I nie chodzimy na kolanach, to są miłe, fajne gesty, uwielbiam te prezenty. A nie musi nic kupować, jesteśmy zamożni. To nie jest aluzja, tylko podarki. Jak to wymyśliłaś, że macie "chodzić na kolanach"?;-P Skąd ta myśl bystra?
      Poza tym powiem ci jak siostra dwóch braci. Trudno jest wygrać z siostrą;-P Siostra to mocny, naprawdę mocny przeciwnik. I skuteczny bardzo, jak chce być skuteczny. Może postaw jakieś wino na stół, jak przyjedzie i popłyńcie sobie. Ty jesteś sztywna strasznie, a ona pogubiona, bo z marchewką do ciebie się nie da, zawsze zobaczysz jakieś drugie dno, którego nie ma. Na pytanie co przywieźć dzieciom trzeba było wyartykułować potrzeby. Po co unosisz się niesłuszną dumą? Nikt ci biedy nie wciska do garnka, tylko chce być miły i jakoś tam przydatny. Spójrz na siebie z dystansem, czasami. Mur, który widzisz nie istnieje naprawdę, ty go stworzyłaś w swojej głowie, bo mieszkanie teściowej pomieszało ci w głowie;-P
      Pzdr.
      Ing
      • 07.08.13, 21:27
        Maz dostaje bluzki?! Pogonilabym!
        • 07.08.13, 21:30
          Czepiasz sięwink Jak lubi to czemu nie?
      • 07.08.13, 21:31
        Masz trochę inną sytuację, dostajecie od szczodrego kochającego brata markowe ciuchy. Natomiast ona ma wredną złośliwą, konkurującą bratową, która wykorzystuje prezenty, żeby jej dopiec. Zgadzam się natomiast, że Andzia przez swoją bierną postawę jest w pewnym stopniu autorką nieciekawej sytuacji jaka się wytworzyła.
        • 07.08.13, 21:45
          nieee no, przeciez proszek i mleczne kanapki to jest prezent full wypasbig_grin
          nic ino się cieszyć
          zawsze też można sobie wyobrazić, że koszulka z niemieckiego dyskontu to tak naprawdę marynarka od Donnybig_grin

          a powaznie, jakbym mi siostra męża przywiozła z "zagramanicy" proszek w prezencie to bym się wkurzyła,
          tak samo bym sie wkurzyła za tekst ze skypa i brak zaproszenia na święta oraz wszystkie docinki
          najpierw na siebie, że dupa wołowa ze mnie i nie umiem postawić granic: Hallo! Nie pozwalam się tak traktować!
          potem na męża, że mnie nie szanuje i wespół z siostrą ma ubaw ze mnie sieroty potulnej, sam będąc sierotą potulną
          a potem na siostrę, że wredna jest i tyle
          --
          "Jeśli nie obarczasz winą, nie masz w sobie złości."
        • 07.08.13, 22:58
          kol.3 napisała:

          > Zgadzam się natomiast, że Andzia przez swoją bie
          > rną postawę jest w pewnym stopniu autorką nieciekawej sytuacji jaka się wytwo
          > rzyła.
          Chyba żartujesz, andzia tu nie jest autorką sytuacji, tylko ofiarą chamstwa, chorych relacji i niemocy męża, któremu ktoś skutecznie up... jaja. Winny chamstwa jest zawsze cham a nie ten kto go na swej drodze spotkał.
          • 08.08.13, 06:25
            Napisalam "w pewnym stopniu", gdyż pozwalając na chamstwo w stosunku do siebie i nie reagując na zachowanie siostry, męza i teściowej sama umieściła się na pozycji ofiary losu.
      • 07.08.13, 22:05
        inguszetia_2006 napisała:

        > Masz ostrą paranoję. Jak mój brat przyjeżdża z USA do Polski to dostaję od niego ... to są miłe, fajne gesty...

        To tak jak bym męża swego słyszała.
        Tylko jest różnica "jak mój brat przyjeżdża" no właśnie, ale twój brat to jednak brat , a i z bratową chyba dobrze żyjesz.
        Ja nie chce tych prezentów, i tu nie chodzi o dume tylko o to, ze
        -narzeka teściowej że nie mają pieniędzy, że tylko jej mąż pracuje a ona siedzi w domu z dziećmi i ciężko im z jednej pensji
        -mówi mojemu mężowi jak to ona obdarowała część rodzinki prezentami i nawet "dziękuje" nie usłyszała.
        Od razu myślę, że tak samo mówi o mnie, choć zawsze powiem jej kulturalnie "dziękujemy choć mówiliśmy że nie trzeba" ale obawa jest. Nie sądzę by ktoś z obdarowanych nie powiedział zwykłego "dziękuje". Nie wiem więc czy to chodzi o to dziękuje czy może liczy że jak ona przyjeżdża i coś komuś podaruje to wszyscy w dowód wdzięczności będą ją zapraszać na obiady, kolacje itp.
        Ja na prawdę staram się zrozumieć twoje argumenty jako siostry, chciałabym by między moimi synami też żadna synowa nie mieszała, ale trudno mi jest zrozumieć to że mój mąż nie potrafi jej zwrócić uwagi. Nie czekam na to że kiedyś ją wyrzuci za drzwi, ale chciałabym by stanowczo powiedział jej czasem że "nie życzy sobie..." Ja potrafię być stanowcza wobec mojej matki jeśli próbuje ustawić mi męża, a on nie potrafi siostrze zwrócić uwagi.
        Nie wiem z czego to wynika.
        • 07.08.13, 22:22
          andzia.12345 napisała: Ja potrafię być stanowcza wobec mojej matki jeśli próbuje ustawić mi
          > męża, a on nie potrafi siostrze zwrócić uwagi.
          > Nie wiem z czego to wynika.
          Witam,
          Andziu, ze strachu. Moi bracia też się mnie boją;-P Niby żartem to piszę, ale serio. Dopóki byliśmy mali, to pięściami można było wyrównać rachunki. Teraz jak jesteśmy ludźmi w wieku statecznym, to boją się moich łez, humorów etc. Zawsze mi schodzą z drogi dla świętego spokoju. Swojego też, takie tchórzostwo męskie. A może empatia i więzy rodzinne? Przyklepią wszystko, co wymyślę. Kiedyś czułam się "normalnie" wśród braci, teraz czuję, że moja pozycja rodzinna rośnie, jestem taką samicą XXX;-P Nie wiem, jak to się stało. Samo przypełzło.
          Pzdr.
          Ing
          • 07.08.13, 22:39
            A powiem ci że coś w tym jest. Bo ona też ma takie humorki (jak każda kobieta zresztą), jest wybuchowa, często on już sam ma tego dość i mi na nią powie, ze to czy tamto mu nie odpowiada. Ale jej nic nie powie, dokładnie jak by się bał że dostanie osty opr. A on ogólnie nie jest kłótliwy, nie ma wrogów, i przypuszczam, że wroga w siostrze też mieć nie chce. Z każdym chce "po dobroci". Ehhh bronie go, a tu takie na niego ostre słowa padały, że bez jaj itd. Dobrze, że forum nie czyta. wink
            Gdy czytam opnie wszystkich kobiet na ten temat to widzę że są bardzo różne. Nie ma chyba "złotego środka". Ale wszystkie na pewno wezmę pod uwagę i każdą czytam b. dokładnie i staram się wyciągać z tego jakieś wnioski.
            W realu radzę się moich przyjaciółek w pracy i ich zdania też są różne, zbliżone do tych na forum, nie ma jednomyślności. No ale takie życie. smile
            • 07.08.13, 22:59
              1. dobraliście się z mężem jak w korcu makusmile
              2. a jakie TY masz zdanie na ten temat?

              --
              "Jeśli nie obarczasz winą, nie masz w sobie złości."
              • 07.08.13, 23:12
                pade napisała:

                > 1. dobraliście się z mężem jak w korcu makusmile
                > 2. a jakie TY masz zdanie na ten temat?
                >
                O, o, o w końcu padło pytanie zasadnicze? Pasuje ci to wszystko? Sądząc po opisie nie bardzo, to potrzeba ci jeszcze zgody koleżanek i forum, żebyś się przekonała co czujesz?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.