Dodaj do ulubionych

czy to normalne?

14.08.13, 09:58
że mąż nie mowi komplementów, nie całuje, rzadko przytula, raz dziennie, albo 2,3 razy w tyg.
Seks co 2 tyg, albo rzadziej, sredni.. .
Awantury o nic. Nie ma przeprosiń, tylko przechodzenie do porzadku dnia codziennego. Wieczorami po pracy każdy zajmuje się swoimi sprawami. Nic wspólnie w ciągu tygodnia, tylko ewentualnie weekend.Ale też razem czyli osobno.Nie ma wspólnych tematów, mąz nie zaproponuje kawy, herbaty, no moze raz na miesiąć. To normalne?
Jestem zmeczona ciągłymi usługami, i staram sie nic nie ruszyc co go dotyczy. ale to nei przeszkadza mu w niczym i dalej to samo.

czy to normalne w zyciu codziennym? nie odpowieda mi to za bardzo ale nie mam juz siły na zmiany, wciąż praca, dom, dziecko.
Edytor zaawansowany
  • mx3_sp 14.08.13, 10:01
    czy to normalne, że żona..... wstaw post. Wychodzisz z inicjatywą?
  • morgen_stern 14.08.13, 10:02
    Umiesz czytać? Przecież napisała o ciągłym usługiwaniu.

    --
    Przychodzi Bóg do lekarza, a lekarza też nie ma
  • aneta-skarpeta 14.08.13, 12:27
    ale usługiwanie to co innego niż inicjatywa

    może zamiast usługiwac powina byc bardziej zdystansowana, acz nie sfochowana, zeby pan miał okazję ją zdobyc na nowo- może to taki typ
    --
    świat włóczki i filcu
    szopinistka.blogspot.com/
  • morgen_stern 14.08.13, 10:02
    Tak, to normalne, kiedy uczucie przemija i tuż przed rozstaniem też normalne.

    --
    Przychodzi Bóg do lekarza, a lekarza też nie ma
  • kietka 14.08.13, 10:04
    nie zajmujesz juz meza swoja osoba...zajmij sie soba i sobie usługuj smile
  • gazeta_mi_placi 14.08.13, 10:03
    Albo ma kochankę (dla Ciebie gorzej) albo chodzi regularnie na Panie dziwki (dla Ciebie lepiej, dla Waszych finansów gorzej).
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
  • marcela16 14.08.13, 10:08
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Albo ma kochankę (dla Ciebie gorzej) albo chodzi regularnie na Panie dziwki (dl
    > a Ciebie lepiej, dla Waszych finansów gorzej).

    nie, nie ma nikogo nigdzie nie chodzi, to wiem. On jest domatorem, ciągle siedzi w domu, nigdzie wyjsc nie chce, ale pśiwęca czas sobie tylko i wyłacznie. Nie potrzebuje uczuć, albo mało, ma małe potrzeby seksualne. Jest wiecznie zmęczony, to ne choroba, bo robił badania. Ma taki styl życia i tyle.
  • panidemonka 14.08.13, 10:19
    Skoro twój mąż ma jak piszesz taki styl życia to dla niego jest to normalne.
    Ciebie to męczy, jemu jest tak dobrze.
    --
    Wredna jestem niesłychanie, bo nie kłamię i nie pozwalam się okłamywać.
  • marcela16 14.08.13, 10:24
    panidemonka napisała:

    > Skoro twój mąż ma jak piszesz taki styl życia to dla niego jest to normalne.
    > Ciebie to męczy, jemu jest tak dobrze.

    probuje cos zmienic, mówię, ale to nie dociera, nie słucha, robi swoje. ale jak seksu chce to wtedy ten raz, czy dwa zaproponuje kawe, a dla mnie wtedy jest sygnał i wie o co chodzi
  • panidemonka 14.08.13, 10:30
    Od zawsze jest taki? Bo jeśli tak, to chyba się nie zmieni.
    --
    Wredna jestem niesłychanie, bo nie kłamię i nie pozwalam się okłamywać.
  • gazeta_mi_placi 14.08.13, 10:33
    Coś jest nie tak z częstotliwością seksu, o ile ma mniej niż jakieś powiedzmy 45 lat to raz na dwa tygodnie to zdecydowanie za mało, albo ma jednak dyskretną kochankę (może ma rodzaj pracy gdzie np. dużo jeździ po mieście i nikt go specjalnie nie kontroluje, znam takiego jednego, miewa różne kochanki, a w domu jest o 16.00 w dzień powszedni, weekendy wyłącznie z rodziną) albo jest chory (warto sprawdzić).
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
  • marcela16 14.08.13, 10:36
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Coś jest nie tak z częstotliwością seksu, o ile ma mniej niż jakieś powiedzmy 4
    > 5 lat to raz na dwa tygodnie to zdecydowanie za mało, albo ma jednak dyskretną
    > kochankę (może ma rodzaj pracy gdzie np. dużo jeździ po mieście i nikt go specj
    > alnie nie kontroluje, znam takiego jednego, miewa różne kochanki, a w domu jest
    > o 16.00 w dzień powszedni, weekendy wyłącznie z rodziną) albo jest chory (wart
    > o sprawdzić).

    no własnie nie ma tej kochanki. Ma 35 lat. On zawsze mało seksu potrzebował. On moze tego seksu wiecej by chciał ale wie ze ja jestem cięta na niego i nie podchodzi do mnie, a ja jesli mam nerwy to nie chce tego seksu. Jak jest troche lepiej to mnei zaczepia częsciej ale i tak nic z tego nie wychodzi, skoro awantury są.
  • maggorlo 14.08.13, 10:08
    Jesli za normę uznamy większość to tak. Ponad połowa związków w kulturze zachodniej kończy się rozpadem. We wschodniej małżeństwa zawierane są z rozmaitych powodów, a satysfakcja małożonków jest na szrym końcu listy. Lub nie ma jej wcale. Małżeństwa, które się nie rozpadają to i owszem w czesci bardzo dobrane pary, ale też na tę liczbę składają się ci którzy są ze sobą z przyzwyczajenia, braku finansów na oddzielne życie, itp. Nie wiem czy to pocieszające?
  • allatatevi1 14.08.13, 11:03
    1 na 3 związki kończy się rozpadem, czyli jakieś 30%, mniejszość.
    Większość czyli 70% jednak ma na tyle poukładane w głowie, że rozsądnie wybiera partnera życiowego.

    Oczywiście lobby nieudaczników jak zwykle w natarciu.
  • marcela16 14.08.13, 11:05
    allatatevi1 napisała:

    > 1 na 3 związki kończy się rozpadem, czyli jakieś 30%, mniejszość.
    > Większość czyli 70% jednak ma na tyle poukładane w głowie, że rozsądnie wybiera
    > partnera życiowego.
    >
    > Oczywiście lobby nieudaczników jak zwykle w natarciu.


    niesetety zainteresowanie partnera było 100% nie byłam wrózką ze tak będzie.
    Gdybym potrzeb przytulania, mówienia komplementów nie miała, to reszta jest ok. Za dużo mam potrzeb moze? cholera
  • marcela16 14.08.13, 11:09
    allatatevi1 napisała:

    > 1 na 3 związki kończy się rozpadem, czyli jakieś 30%, mniejszość.
    > Większość czyli 70% jednak ma na tyle poukładane w głowie, że rozsądnie wybiera
    > partnera życiowego.
    >
    > Oczywiście lobby nieudaczników jak zwykle w natarciu.


    ale potrzeby życiowe się zmieniają, kiedys on mowił więcej komplementów mi nie brakowało, teraz mówi mniej, mi brakuje. Tak samo z seksem kiedys codziennie, dzis dwa razy na miesiąć. wiem ze praca, obowiązki czas mają na to wpływ. Jak się jest żwawym i młodym to jest inaczej, niż zapracowanym, nie mającym czasu dla siebie i wtedy zamiast dla rodziny czas to o sobie sie myśli.
  • ina_nova 14.08.13, 11:20
    > Większość czyli 70% jednak ma na tyle poukładane w głowie, że rozsądnie wybiera
    > partnera życiowego.

    Co??? To chyba jakiś żart. Nie wiem skąd te dane, ale jesli prawdziwie, to wśród tych 70% zapewne znaczna większość, to ci, którzy nie rozstają się bo: kredyty, dzieci, a co ludzie powiedzią, strach przed samotnością, brak stabilizacji finansowej, itp, itd. Dobranych par jest mało.


    --
    „Każdy facet boi sie tego, że po ślubie dziewczyna zetnie włosy,
    przybierze na wadze i przestanie dawać mu dupy"
  • allatatevi1 14.08.13, 11:28
    Tak sobie to tłumacz... może tak Ci lżej.
    Większość par jest po prostu ze sobą szczęśliwa, ale osoby z nieudanym życiem nie mogą tego przetrawić.
  • marcela16 14.08.13, 13:22
    allatatevi1 napisała:

    > Tak sobie to tłumacz... może tak Ci lżej.
    > Większość par jest po prostu ze sobą szczęśliwa, ale osoby z nieudanym życiem n
    > ie mogą tego przetrawić.


    możliwe ze nie udane mam małżeństwo. Gdyby mąż mi mówił komplementy i chociaż 5 minut mi poswięcił dziennie, to ja bym sie nie czepiała. Po za tym wszystko jest ok.
    Dlatego w tym tkwię, bo nie wiem czy znajde kogos kto mnie będzie bajerował (bo chyba tego potrzebuję) i wszystko po mojej myśli będzie, dobrze zarobi, zebym nie musiała utrzymywać, posprzata, to po za tym nic mi do szcżescia nie potrzeba. Seksu tez nie potrzebuje codziennie ale nie 2 razy w miesiącu, wolałabym chociaż 4 razy, nie jestem wymagająca i temperament mamy podobny.
  • mx3_sp 14.08.13, 13:29
    "...Dlatego w tym tkwię, bo nie wiem czy znajde kogos kto mnie będzie bajerował (bo chyba tego potrzebuję) i wszystko po mojej myśli będzie, dobrze zarobi, zebym nie musiała utrzymywać, posprzata, to po za tym nic mi do szcżescia nie potrzeba. Seksu tez nie potrzebuje codziennie ale nie 2 razy w miesiącu, wolałabym chociaż 4 razy, nie jestem wymagająca i temperament mamy podobny. "
    Takie oto wyobrażenie o szczęśliwym związku ma autorka - facet niech tyra i jej cholewy smali, a ona MOŻE będzie szczęśliwa, ludzie!
  • marcela16 14.08.13, 14:20
    mx3_sp napisała:

    > "...Dlatego w tym tkwię, bo nie wiem czy znajde kogos kto mnie będzie bajerowa
    > ł (bo chyba tego potrzebuję) i wszystko po mojej myśli będzie, dobrze zarobi, z
    > ebym nie musiała utrzymywać, posprzata, to po za tym nic mi do szcżescia nie po
    > trzeba. Seksu tez nie potrzebuje codziennie ale nie 2 razy w miesiącu, wolałaby
    > m chociaż 4 razy, nie jestem wymagająca i temperament mamy podobny. "
    > Takie oto wyobrażenie o szczęśliwym związku ma autorka - facet niech tyra i jej
    > cholewy smali, a ona MOŻE będzie szczęśliwa, ludzie!


    jak to facet niech tyra? napisałam ze nie miałabym zamiaru utrzymywac faceta, nie znaczy ze on miałbym nie utrzymywac, zarabiam na tyle ze stac mnei na spokojne zycie.
  • marcela16 14.08.13, 14:21
    mx3_sp napisała:

    > "...Dlatego w tym tkwię, bo nie wiem czy znajde kogos kto mnie będzie bajerowa
    > ł (bo chyba tego potrzebuję) i wszystko po mojej myśli będzie, dobrze zarobi, z
    > ebym nie musiała utrzymywać, posprzata, to po za tym nic mi do szcżescia nie po
    > trzeba. Seksu tez nie potrzebuje codziennie ale nie 2 razy w miesiącu, wolałaby
    > m chociaż 4 razy, nie jestem wymagająca i temperament mamy podobny. "
    > Takie oto wyobrażenie o szczęśliwym związku ma autorka - facet niech tyra i jej
    > cholewy smali, a ona MOŻE będzie szczęśliwa, ludzie!


    cholewy smali? powiedz w którym miejscu bo narazie to ja dookoła sie staram a on nic.
  • mx3_sp 14.08.13, 14:29
    "...Dlatego w tym tkwię, bo nie wiem czy znajde kogos kto mnie będzie bajerował (bo chyba tego potrzebuję) i wszystko po mojej myśli będzie, dobrze zarobi, zebym nie musiała utrzymywać, posprzata, to po za tym nic mi do szcżescia nie potrzeba. Seksu tez nie potrzebuje codziennie ale nie 2 razy w miesiącu, wolałabym chociaż 4 razy, nie jestem wymagająca i temperament mamy podobny. "

    nie napisałaś, że jego ,ale ogólnie. Ty w ogóle masz jakąś pasję, hobby?
  • marcela16 14.08.13, 14:33
    mx3_sp napisała:

    > "...Dlatego w tym tkwię, bo nie wiem czy znajde kogos kto mnie będzie bajero
    > wał
    (bo chyba tego potrzebuję) i wszystko po mojej myśli będzie, dobrze
    > zarobi, zebym nie musiała utrzymywać
    , posprzata, to po za tym nic mi do szc
    > żescia nie potrzeba. Seksu tez nie potrzebuje codziennie ale nie 2 razy w miesi
    > ącu, wolałabym chociaż 4 razy, nie jestem wymagająca i temperament mamy podobny
    > . "
    >
    > nie napisałaś, że jego ,ale ogólnie. Ty w ogóle masz jakąś pasję, hobby?

    mam. czytam, ogladam, uczę się języka. Ale robie to wtedy kiedy on, jesli już naprawdę nie chce poświęcic nam czasu, mi i dziecku. Nigdy nie było to ważniejsze od małżeństwa, czy nie zaniedbywałam małżeństwa bo ja chce odpoczac i zając sie hobby.
  • mx3_sp 14.08.13, 14:50
    teraz jeszcze dziecko dorzucasz. Rada ogarnij się i zauważ, że nie jesteś pępem świata. Najlepiej wejdź sobie na jakiś czat, poflirtuj z obcym i się wyluzujesz.
  • maggorlo 14.08.13, 11:32
    allatatevi1 napisała:

    > Oczywiście lobby nieudaczników jak zwykle w natarciu.

    Jak najbardziej masz prawo się nie zgadzać, ale czemu wsadzasz mnie do lobby nieudaczników? Tak z życzliwości i ludzkiej sympatii...?
  • iuscogens 14.08.13, 12:54
    a jaki koleżanka ma staż w związku??
    --
    Biorę głębszy oddech i robię przerwę w słowie
    Ponieważ cały wyraz nie zmieściłby się w głowie.

    "- Jadowity gad na trzy litery...??
    - mąż..."
  • marcela16 14.08.13, 12:59
    uscogens napisał:

    > a jaki koleżanka ma staż w związku??

    15 lat
  • iuscogens 14.08.13, 13:16
    Ale to było do allatatevi1.
    Chyba, że wiesz ile ona jest w związku, że się tak rygorystycznie wypowiada kto jest nieudacznikiem a kto nie.
    --
    Biorę głębszy oddech i robię przerwę w słowie
    Ponieważ cały wyraz nie zmieściłby się w głowie.

    "- Jadowity gad na trzy litery...??
    - mąż..."
  • triss_merigold6 14.08.13, 13:35
    Ona musi być szczęśliwa, tak jak w dowcipie. Przeciez nie wroci na rodzinna prowincje jako rozwodka, bo to byłby obciach. tongue_out
    Cokolwiek by się działo będzie wychwalac tego Włocha, włoską teściowa i szwagierki, bo inaczej nie może. Za to uleje sobie na forum.
  • edelstein 14.08.13, 14:39

    Ona musi tylko umrzec.Ciekawe czemu tak cie kluje,ze ona jest szczesliwa.Czyzby alkoholik jednak nie byl wymarzonym partnerem?
    --
    Najwiekszym wrogiem czlowieka jest i bedzie alkohol.Jednak w biblii jest napisane,ze wrogow nalezy kochac.
  • marcela16 14.08.13, 14:40
    edelstein napisała:

    >
    > Ona musi tylko umrzec.Ciekawe czemu tak cie kluje,ze ona jest szczesliwa.Czyzby
    > alkoholik jednak nie byl wymarzonym partnerem?


    o kim piszesz
  • triss_merigold6 14.08.13, 16:12
    Taak... Wprost tryska dziewczyna tym... szczęściem. Do tego stopnia, ze się nim dzieli w wątkach o problemach związkowych.
    U mnie super, dzięki za troskę. Konno dziś jezdzilismy i troche mam zakwasy po terenie.
  • misterni 14.08.13, 15:01
    nie wiedzieć czemu zawsze rzuca się w wątkach niezbyt szczęśliwych mężatek big_grin
  • iuscogens 14.08.13, 15:11
    jakoś tak właśnie mi się wydawało, że to niezbyt doświadczone dziewczę i myśli, że wszystkie rozumy pozjadała a jej związek jest absolutnie wyjątkowy big_grin
    --
    Biorę głębszy oddech i robię przerwę w słowie
    Ponieważ cały wyraz nie zmieściłby się w głowie.

    "- Jadowity gad na trzy litery...??
    - mąż..."
  • butch_cassidy 14.08.13, 10:28
    marcela16 napisała:

    Mnie by najbardziej martwiły te awantury o nic. Jak człowiek nie umie rozmawiać, tylko się awanturuje to do d... I jeszcze nie przeprosi... Poza tym brak wspólnych tematów... To nie są "normalne" rzeczy w fajnym związku. Podobnie jak "ciągłe usługiwanie" wink To ostatnie ucięłabym natychmiast. Nad resztą można spróbować popracować (o ile jest jeszcze sens).

    Natomiast to, jak często seks i ile czasu spędzacie razem ile osobno, to indywidualne. Ja np. bardzo lubię zajmować się swoimi sprawami i w naszym małżeństwie to jest tak 50/50, albo nawet i 60 (nie robię podsumowań big_grin) proc. wolnego czasu osobno. Jak bym miała faceta który chce ze mną spędzać 80 proc. naszego czasu wolnego - oszalałabym jak nic.


  • marcela16 14.08.13, 10:38
    butch_cassidy napisała:

    > marcela16 napisała:
    >
    > Mnie by najbardziej martwiły te awantury o nic. Jak człowiek nie umie rozmawiać
    > , tylko się awanturuje to do d... I jeszcze nie przeprosi... Poza tym brak wspó
    > lnych tematów... To nie są "normalne" rzeczy w fajnym związku. Podobnie jak "ci
    > ągłe usługiwanie" wink To ostatnie ucięłabym natychmiast. Nad resztą można spróbo
    > wać popracować (o ile jest jeszcze sens).
    >
    > Natomiast to, jak często seks i ile czasu spędzacie razem ile osobno, to indywi
    > dualne. Ja np. bardzo lubię zajmować się swoimi sprawami i w naszym małżeństwie
    > to jest tak 50/50, albo nawet i 60 (nie robię podsumowań big_grin) proc. wolnego cza
    > su osobno. Jak bym miała faceta który chce ze mną spędzać 80 proc. naszego czas
    > u wolnego - oszalałabym jak nic.
    >
    >
    siedzimy w pokoju, on czyta np, albo na kompie siedzi, albo film ogląda. Ja w tym czasie robie tez coś albo dla siebie albo gotuje. Ale jak chce żeby się oderwał to nie i koniec, albo żeby wyjsc jeszcze to nie ma mowy.
  • butch_cassidy 14.08.13, 10:43
    marcela16 napisała:

    Ale jak chce żeby się oder
    > wał to nie i koniec, albo żeby wyjsc jeszcze to nie ma mowy.

    A jak często chcesz, żeby się oderwał? Codziennie? Co drugi dzień? Raz na tydzień? Tak mniej więcej - bo pewnie raz częściej, raz rzadziej smile
    I to wieczorne (?) gotowanie - dla przyjemności czy z konieczności?
  • marcela16 14.08.13, 10:48
    butch_cassidy napisała:

    > marcela16 napisała:
    >
    > Ale jak chce żeby się oder
    > > wał to nie i koniec, albo żeby wyjsc jeszcze to nie ma mowy.
    >
    > A jak często chcesz, żeby się oderwał? Codziennie? Co drugi dzień? Raz na tydzi
    > eń? Tak mniej więcej - bo pewnie raz częściej, raz rzadziej smile
    > I to wieczorne (?) gotowanie - dla przyjemności czy z konieczności?



    wieczorami chciałabym zeby np po 2 godz, czy 3 czytania, poleżał koło mnie o tej 23, ale on wciąz zaczynany, albo film jeszcze trwa.Prosze go codziennie, bo nigdy nie ma czasu, woli swoje sprawy. Wieczorne gotowanie z konieczności, co to za przyjmnośc gotowac o 21
  • butch_cassidy 14.08.13, 11:07
    marcela16 napisała:


    >
    > wieczorami chciałabym zeby np po 2 godz, czy 3 czytania, poleżał koło mnie o te
    > j 23, ale on wciąz zaczynany, albo film jeszcze trwa.Prosze go codziennie, bo n
    > igdy nie ma czasu, woli swoje sprawy.
    Tu bym go trochę broniła (co nie znaczy, że ogólnie podoba mi się jego postawa). Gdyby mój mąż codziennie tak właśnie oczekiwał, że zostawię to co robię, żeby się przytulać, byłabym wkurzona. Serio. Ale mam małą potrzebę bliskości. No tak mam i tego nie przeskoczę.

    Tak bardziej ogólnie - może nie tylko on nie wczuwa się w Twoje potrzeby, ale także Ty w jego? Nie wiem, ale coś tak jakby. Po prostu ten przykład z odrywaniem od zajęć... Naprawdę by mnie to irytowało (bez urazy smile ).


    Wieczorne gotowanie z konieczności, co to
    > za przyjmnośc gotowac o 21
    Nie wiem, ludzie są różni smile
    Ale jeśli to obowiązek, to raczej odrywałabym małżonka od książki/filmu, nie żeby się przytulał, ale żeby pomagał. Czy przy jakimś innym podziale obowiązków domowych (jaki jest teraz?) musiałabyś nadal gotować o 21?
  • marcela16 14.08.13, 11:10
    butch_cassidy napisała:

    > marcela16 napisała:
    >
    >
    > >
    > > wieczorami chciałabym zeby np po 2 godz, czy 3 czytania, poleżał koło mni
    > e o te
    > > j 23, ale on wciąz zaczynany, albo film jeszcze trwa.Prosze go codziennie
    > , bo n
    > > igdy nie ma czasu, woli swoje sprawy.
    > Tu bym go trochę broniła (co nie znaczy, że ogólnie podoba mi się jego postawa)
    > . Gdyby mój mąż codziennie tak właśnie oczekiwał, że zostawię to co robię, żeby
    > się przytulać, byłabym wkurzona. Serio. Ale mam małą potrzebę bliskości. No ta
    > k mam i tego nie przeskoczę.
    >
    > Tak bardziej ogólnie - może nie tylko on nie wczuwa się w Twoje potrzeby, ale t
    > akże Ty w jego? Nie wiem, ale coś tak jakby. Po prostu ten przykład z odrywanie
    > m od zajęć... Naprawdę by mnie to irytowało (bez urazy smile ).
    >
    ale jak mam sie wczuc w jego potrzeby? usiąśc z nim i czytac te sama ksiązke, czy ogladac film??
  • butch_cassidy 14.08.13, 11:13
    marcela16 napisała:


    > ale jak mam sie wczuc w jego potrzeby? usiąśc z nim i czytac te sama ksiązke, c
    > zy ogladac film??

    Dać mu nieco luzu? Poczytać swoją książkę? Haftować, dziergać, malować wink ?
    A z wspólnymi wiczorami wypośrodkować między Twoimi potrzebami a jego?

    Jednak w pierwszej kolejności wg mnie warto pozbyć się tego wkurzenia, bo bez tego to d..a.
    A żeby się go pozbyć, ustal z czego się ono bierze. Tylko z braku wystarczającej ilości przytulania?
  • marcela16 14.08.13, 11:21
    butch_cassidy napisała:

    > marcela16 napisała:
    >
    >
    > > ale jak mam sie wczuc w jego potrzeby? usiąśc z nim i czytac te sama ksią
    > zke, c
    > > zy ogladac film??
    >
    > Dać mu nieco luzu? Poczytać swoją książkę? Haftować, dziergać, malować wink ?
    > A z wspólnymi wiczorami wypośrodkować między Twoimi potrzebami a jego?
    >
    > Jednak w pierwszej kolejności wg mnie warto pozbyć się tego wkurzenia, bo bez t
    > ego to d..a.
    > A żeby się go pozbyć, ustal z czego się ono bierze. Tylko z braku wystarczające
    > j ilości przytulania?
    >
    wkurzenie się bierze ze wszystkiego.
    Nie przytula, nie odzywa się wręcz. Poprostu on małomówny zawsze był.
    Tłumaczy to że zmęczony po pracy i nie chce mu sie gadać.
    Siedze wieczorami jakbym była sama, nie ma sie do kogo odezwac, z dzieckiem moge pogadac ale nie o wszystkim.
    Mam wrażenie że mało go interesuje, widzi ze radze sobie sama i on moze zając sie swoimi sprawami. Jak podchodze do niego, to on uprzedzony ze się czepiam, jak nawet zacznę normalny temat.Ale go drażni też, bo on zmęczony.

  • codzienna.gazetka 14.08.13, 10:30
    marcela16 napisała:

    > że mąż nie mowi komplementów, nie całuje, rzadko przytula, raz dziennie, albo 2
    > ,3 razy w tyg.

    To nie jest normalne.
    A ty przytulasz go częściej?

    --
    Człowiek może żyć etycznie i zdrowo bez zabijania zwierząt i ich zjadania.
  • marcela16 14.08.13, 10:39
    codzienna.gazetka napisała:

    > marcela16 napisała:
    >
    > > że mąż nie mowi komplementów, nie całuje, rzadko przytula, raz dziennie,
    > albo 2
    > > ,3 razy w tyg.
    >
    > To nie jest normalne.
    > A ty przytulasz go częściej?
    >
    nie podchodze do niego, skoro on takich potrzeb nie ma.
  • wuika 14.08.13, 10:40
    A nie da się przytulić, jeśli to Ty jego będziesz chciała objąć? Opędzi się, odtrąci fizycznie?
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • marcela16 14.08.13, 10:42
    wuika napisała:

    > A nie da się przytulić, jeśli to Ty jego będziesz chciała objąć? Opędzi się, od
    > trąci fizycznie?
    nie, ale nie podchodze do niego bo jestem tak wkurzona ze nie potrafię
  • wuika 14.08.13, 10:44
    Jesteś wkurzona, więc do niego nie podchodzisz, żeby się przytulić, ale jesteś wkurzona, że Cię nie przytula?
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • marcela16 14.08.13, 10:49
    wuika napisała:

    > Jesteś wkurzona, więc do niego nie podchodzisz, żeby się przytulić, ale jesteś
    > wkurzona, że Cię nie przytula?
    podchodziłam do niego ale wzajmeności nie było, chyba ze przed seksem.To ile można sie prosic.
  • butch_cassidy 14.08.13, 10:44
    marcela16 napisała:

    >nie podchodze do niego bo jestem tak wkurzona ze nie potrafię

    Czyli prawie non stop jesteś na niego wkurzona? To już niefajny sygnał uncertain
  • marcela16 14.08.13, 10:51
    butch_cassidy napisała:

    > marcela16 napisała:
    >
    > >nie podchodze do niego bo jestem tak wkurzona ze nie potrafię
    >
    > Czyli prawie non stop jesteś na niego wkurzona? To już niefajny sygnał uncertain


    tak, nie konczy sie to, ja wkurzona, on nic nie robic zeby to zmienić.
  • tezee 14.08.13, 10:56
    Napisz coś o sobie, jaką jestes kobietą, bo mam złe wiesci jesli faktycznie usłużną kurą domową, koncentrującą się na domu i na pilnowaniu porządku, której oklapł biust to będzie tylko gorzej...
  • butch_cassidy 14.08.13, 11:11
    tezee napisał:

    > jesli faktycznie usł
    > użną kurą domową, koncentrującą się na domu i na pilnowaniu porządku, której ok
    > lapł biust to będzie tylko gorzej...

    Już nie bądź wredna z tym biustem wink Ale wkurzona, umęczona służąca... To nie jest wymarzona żona. Może jeszcze czas, żeby to zmienić?

    Powtarzam pytanie: Jaki jest podział obowiązków domowych między Wami?
    Bo to gotowanie o 21 brzmi niepokojąco...
  • marcela16 14.08.13, 11:16
    butch_cassidy napisała:

    > tezee napisał:
    >
    > > jesli faktycznie usł
    > > użną kurą domową, koncentrującą się na domu i na pilnowaniu porządku, któ
    > rej ok
    > > lapł biust to będzie tylko gorzej...
    >
    > Już nie bądź wredna z tym biustem wink Ale wkurzona, umęczona służąca... To nie j
    > est wymarzona żona. Może jeszcze czas, żeby to zmienić?
    >
    > Powtarzam pytanie: Jaki jest podział obowiązków domowych między Wami?
    > Bo to gotowanie o 21 brzmi niepokojąco...

    podział obowiązków? odkurzy, umyje podłoge, do sklepu problem, nie wchodzi, czeka w samochodzie, albo po awanturze wchodzi i woła do domu.Zakupy sa szybkie, byle jakie.
    Nigdy nie gotował, nie umie, albo nie chce, nie wiem.
    Wszystko wielka łaska.ale naprawi wszystko w domu, samochód, zarobi, zawiezie dziecko do szkoły, załatwi jak cos dla niego.
  • tezee 14.08.13, 11:22
    A więc przejełas większosc/wszystkie obowiązki okołodomowe i sumiennie się z nich wywiązujesz w związku z czym mendzisz ględzisz i narzekasz...
    A jak Twoja atrakcyjność? Bo nic nie napisałas...
  • marcela16 14.08.13, 11:32
    tezee napisał:

    > A więc przejełas większosc/wszystkie obowiązki okołodomowe i sumiennie się z
    > nich wywiązujesz w związku z czym mendzisz ględzisz i narzekasz...
    > A jak Twoja atrakcyjność? Bo nic nie napisałas...

    jestem szczupła, ładnie sie ubieram, jemu sie podobam, nigdy nie mowił ze coś źle, dbam o siebie, w tym nie ma probmlemu
  • tezee 14.08.13, 11:37
    Ale nie mowi Ci komplementów czy tak?
  • marcela16 14.08.13, 11:40
    tezee napisał:

    > Ale nie mowi Ci komplementów czy tak?
    nie mowi, zawsze pytam juz w ostateczności, jak wygladam jak wychodzimy to widze ze mu sie podobam. Nie chodzi tu o wygląd, myslę ze jest zmęczony praca i wszystko olewa.Chodx każdy pracuje i daje z siebie codziennie cos a on jak na tronie w domu nie tykalny
  • codzienna.gazetka 14.08.13, 11:00
    marcela16 napisała:

    > że mąż nie mowi komplementów, nie całuje, rzadko przytula, raz dziennie, albo 2
    > ,3 razy w tyg.

    Nie, to nie jest normalne.
    A ty go częściej przytulasz?

    --
    Człowiek może żyć etycznie i zdrowo bez zabijania zwierząt i ich zjadania.
  • pszczolaasia 14.08.13, 11:03
    nie.
    --
    mężczyzno, kiedy ranisz kobietę, pamiętaj, że zwykle stoją za nią jej przyjaciółki. Ona sama nic Ci nie zrobi, ale one, jak cholerna drużyna, przypuszczalnie powieszą cię za jaja
  • kerri31 14.08.13, 11:06
    Nie, to nie jest normalne.
  • iwles 14.08.13, 11:26

    Marcela, a czy ty umiesz jeszcze z nim normalnie na spokojnie rozmawiać? czy już cię nosi wewnętrznie, jak tylko masz sie do niego odezwać i najczęsciej jest to albo krzyk, albo pretensje ?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • marcela16 14.08.13, 11:34
    iwles napisała:

    >
    > Marcela, a czy ty umiesz jeszcze z nim normalnie na spokojnie rozmawiać? czy ju
    > ż cię nosi wewnętrznie, jak tylko masz sie do niego odezwać i najczęsciej jest
    > to albo krzyk, albo pretensje ?
    >
    czesto jest krzyk awantura bo jak mowie to on mnei nie slyszy, mowi ze nie słyszał, wiec po 3 razy musze sie powtarzac
  • mx3_sp 14.08.13, 11:36
    że jesteś rozlazła i sama tak naprawdę nie wiesz czego chcesz. Była prośba byś napisała coś o sobie - co napisałaś, kluchy, które nic nie wnoszą. Ogarnij się dziewczyno, nabierz energii to i mężowie się zechce.
  • marcela16 14.08.13, 11:38
    mx3_sp napisała:

    > że jesteś rozlazła i sama tak naprawdę nie wiesz czego chcesz. Była prośba byś
    > napisała coś o sobie - co napisałaś, kluchy, które nic nie wnoszą. Ogarnij się
    > dziewczyno, nabierz energii to i mężowie się zechce.
    napisalam o sobie
  • butch_cassidy 14.08.13, 11:42
    marcela16 napisała:


    > napisalam o sobie

    Pewnie że napisałaś. Wg mnie za dużo robisz wokół niego i on w ogóle nie ma świadomości jak destrukcyjnie jego postawa na Ciebie wpływa. Z kolei Twoje (uzasadnione) wkurzenie pewnie też go wkurza i kółko się zamyka. Jeśli nie da się z nim porozmawiać, to by trzeba jakichś radykalnych rozwiązań poszukać. Przestań gotować, prać itp. Może otworzy oczy, zastanowi się, dlaczego? A rozstanie bierzesz pod uwagę? Bo jeśli on nic ze sobą nie zrobi (i może Ty też coś tam jeszcze mogłabyś "poprawić" u siebie - sama się zastanów smile ), to się umordujesz w takim związku...
  • marcela16 14.08.13, 11:47
    butch_cassidy napisała:

    > marcela16 napisała:
    >
    >
    > > napisalam o sobie
    >
    > Pewnie że napisałaś. Wg mnie za dużo robisz wokół niego i on w ogóle nie ma świ
    > adomości jak destrukcyjnie jego postawa na Ciebie wpływa. Z kolei Twoje (uzasad
    > nione) wkurzenie pewnie też go wkurza i kółko się zamyka. Jeśli nie da się z ni
    > m porozmawiać, to by trzeba jakichś radykalnych rozwiązań poszukać. Przestań go
    > tować, prać itp. Może otworzy oczy, zastanowi się, dlaczego? A rozstanie bierze
    > sz pod uwagę? Bo jeśli on nic ze sobą nie zrobi (i może Ty też coś tam jeszcze
    > mogłabyś "poprawić" u siebie - sama się zastanów smile ), to się umordujesz w taki
    > m związku...


    ja nie chce seksu bo jak mam to robic z osoba która mnei olewa non stop.
    Myślałam o kochanku bo ja nie daje rady dłużej, nawet czasem myslę ze jakby kogos poznał (chodź on niestety jest taki ze nie ma szans) to miałabym wymówkę z kims sie spotkać, poznac kogos. Ja go kocham, ale juz nie tak jak kiedyś. On mnie tez kocha, ale nie stara sie i myśli ze mi dobrze.Ponarzekam ponarzekam i nowy dzień.
    Nie chcialabym sie z nim rozstać, ale nie mam siły, on mi zdrowie zabiera. On sie nie zmieni.
  • butch_cassidy 14.08.13, 11:52
    marcela16 napisała:
    On mni
    > e tez kocha,
    To. przepraszam, czym się objawia ta miłość, skoro nie poszanowaniem Twoich potrzeb emocjonalnych i nie pomocą przy obowiązkach domowych... Cienko...

    > Nie chcialabym sie z nim rozstać, ale nie mam siły, on mi zdrowie zabiera. On s
    > ie nie zmieni.
    To jak widzisz dalsze losy Waszego małżeństwa? Niby możesz wziąć kochanka. Ale jaki w tym sens? Wg mnie namiesza to jeszcze bardziej. Potrafisz być zimną rybą, która sypia z jednym a mieszka z drugim? Do tego potrzebny jest wrodzony talent smile No chyba, że ów kochanek zmobilizuje Cię do przemeblowania życia na stałe wink

    Ale z drugiej strony jeśli Ty go kochasz, i on Ciebie też, to może warto jeszcze spróbować coś z tym zrobić, tylko niech on się obudzi...
  • wuika 14.08.13, 11:38
    Jak powtórzysz 4 raz bez wrzasków - też nie reaguje? Reaguje dopiero na wrzaski?
    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • marcela16 14.08.13, 11:41
    wuika napisała:

    > Jak powtórzysz 4 raz bez wrzasków - też nie reaguje? Reaguje dopiero na wrzaski
    > ?
    mozna powiedziec ze na wrzaski dopiero reaguje
  • misterni 14.08.13, 15:11
    Pisz do niego maile wink
  • joanna35 14.08.13, 11:41
    Głuchota nabyta to raczej częsta dolegliwoścu panów. A jak jest z zapominaniem, ze miał coś zrobić, o co Ty go prosiłaś? Potrafi powiedzieć "nie" czy tez na wszystko się zgadza, a potem i tak robi swoje? Masz czasami wrażenie, ze Cię sabotuje ?
  • marcela16 14.08.13, 11:43
    joanna35 napisała:

    > Głuchota nabyta to raczej częsta dolegliwoścu panów. A jak jest z zapominaniem,
    > ze miał coś zrobić, o co Ty go prosiłaś? Potrafi powiedzieć "nie" czy tez na w
    > szystko się zgadza, a potem i tak robi swoje? Masz czasami wrażenie, ze Cię sab
    > otuje ?
    raz powiedział ze ma chyba cos ze słuchem. On nie robi nic o co go poprosze, ale w ostatecznosci zpomina, musze przypominac sto razy.
  • butch_cassidy 14.08.13, 11:47
    marcela16 napisała:
    On nie robi nic o co go poprosze, al
    > e w ostatecznosci zpomina, musze przypominac sto razy.

    Czyli Cię totalnie olewa sad Tak się nie zachowuje kochający partner...
    Trzeba nim potrząsnąć, żeby dotarło, że tak się nie da żyć w rodzinie. I moim zdaniem wóz albo przewóz - albo się ogarnie, albo trzeba zacząć dopuszczać myśl o życiu bez niego.
  • marcela16 14.08.13, 11:49
    butch_cassidy napisała:

    > marcela16 napisała:
    > On nie robi nic o co go poprosze, al
    > > e w ostatecznosci zpomina, musze przypominac sto razy.
    >
    > Czyli Cię totalnie olewa sad Tak się nie zachowuje kochający partner...
    > Trzeba nim potrząsnąć, żeby dotarło, że tak się nie da żyć w rodzinie. I moim z
    > daniem wóz albo przewóz - albo się ogarnie, albo trzeba zacząć dopuszczać myśl
    > o życiu bez niego.


    juz mu to mowiłam ze odejde jak sie nie zmieni, to podchodzi i mówi przestań, po co te awantury, nie kłoćmy sie.
  • butch_cassidy 14.08.13, 11:55
    marcela16 napisała:


    > juz mu to mowiłam ze odejde jak sie nie zmieni, to podchodzi i mówi przestań, p
    > o co te awantury, nie kłoćmy sie.

    To pokaż, że traktujesz te słowa bardzo serio.
    Mój mąż kiedyś zaczął myśleć, jak w widoczny sposób czytałam tę książkę:
    www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.html?co=print&id=K5427
    Tylko ja już tak miałam wtedy dość, że byłam zdecydowana coś z tym zrobić. To nie było na niby wink I wyczuł, że jak się nie zmieni, to nie odpuszczę. I teraz już od dawna mąż jak nowy wink Tak że się da. Powodzenia smile
  • joanna35 14.08.13, 11:49
    Marcela poczytaj sobie o biernej agresji. Nie twierdzę, ze Twój mąż jest biernym agresorem, ale po lekturze będziesz mogła wyeliminować go z tej kategorii na 100%. Pozdrawiamsmile
  • marcela16 14.08.13, 11:50
    joanna35 napisała:

    > Marcela poczytaj sobie o biernej agresji. Nie twierdzę, ze Twój mąż jest bierny
    > m agresorem, ale po lekturze będziesz mogła wyeliminować go z tej kategorii na
    > 100%. Pozdrawiamsmile
    to jest on poprostu zgadza się
  • mx3_sp 14.08.13, 12:12
    rozumiem, że przeczytałaś wyczerpujące pozycje, a nie tylko hasło w Wiki? Proponuję jednak popatrzeć na siebie, czy Ty aby naprawdę jesteś w porządku wobec męża.
  • default 14.08.13, 11:58
    No ale jednak wyszłaś za niego, więc albo na początku Ci to nie przeszkadzało, albo był inny, bardziej zaangażowany, a potem przegapiłaś moment, kiedy zaczął się zmieniać, stawać bierny, obojętny. Ty się zakopałaś w domowych obowiązkach, on skupił się na sobie i tak się rozminęliście.
    Teraz Ty się wkurzasz, bo widzisz, że zapitalasz, a pan ma to gdzieś. Krzyczysz, przez co on tym bardziej się wycofuje, by mieć święty spokój. Powinnaś opowiedzieć mu o swoich odczuciach i oczekiwaniach, ale spokojnie, a nie w tonie pretensji i awantury. Na początku pewnie tak czy owak zareaguje nastroszeniem się, bo jest już przewrażliwiony i nawet spokojną wypowiedź odbierze jako atak. A Tobie z kolei trudno będzie sformułować swoje oczekiwania bez oskarżania go, bo jesteś permanentnie na niego wściekła. Zacznij od fundamentalnego pytania - czy Cię kocha i czy zależy mu na Waszym związku. Bo jeśli tak, to powinien jednak dać coś z siebie i zadbać o Twoje zadowolenie.
    No i pozostaje jeszcze kwestia - czy Ty go kochasz, czy zależy Ci na bliskości z tego właśnie powodu, czy może po prostu dlatego, że uważasz, że tak powinien zachowywać się mąż, że tego powinnaś od niego oczekiwać. Żeby było "normalnie" wink A "normalnie" to dla każdej pary może znaczyć co innego....
  • ga-ti 14.08.13, 18:51
    Mądre i rozsądne to, co napisałaś, tylko niech nie zaczyna rozmowy od pytania, czy on ją kocha!

    Przypomniał mi się skecz: mąż leży znudzony na kanapie przed tv, a żona zrozpaczona 'Marian, czy ty mnie kochasz, czy ty mnie nie kochasz?' na co mąż 'ychy'.
  • lafiorka2 14.08.13, 12:23
    przestań...wiadomo,że nienormalne...Mąż,partner etc ematki nosi ją codziennie na rękach,przynosi kwiaty 2 x w ciągu dnia,parzy kawkę,zanosi pod nos,myje,sprząta po obiedzie,zarabia kase i 3/4 z jego pensji ona ma na waciki.

    No i pomimo swojej wagi i wyglądu mąż komplementuje ją przynajmniej raz dzienniewink
    Takie to ci życie ematki.


    A poważnie.Współczuję.
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • misterni 14.08.13, 15:36
    Następna. Trudno uwierzyć, że istnieją małżeństwa, w których jedno drugiemu poświęca uwagę?
  • 18lipcowa3 14.08.13, 13:35
    nie, to nienormalne
  • andaba 14.08.13, 14:33
    Dla mnie normalne, no może awantur nie ma, bo ja się rzadko stawiam.
    I herbatę mi mąż robi tongue_out
  • marcela16 14.08.13, 14:39
    andaba napisała:

    > Dla mnie normalne, no może awantur nie ma, bo ja się rzadko stawiam.
    > I herbatę mi mąż robi tongue_out


    to moze ja za duzo chce?
    bo juz sama nie wiem, moze mam za wysokie wymagania?
  • default 14.08.13, 14:52
    Wymagania masz, jakie masz, one nie są "za wysokie" tylko takie, których Twój mąż akurat nie może/nie chce/nie umie spełnić. Ze Twojej strony jest popyt (na bliskość, na zaangażowanie itp.), a on ze swojej strony nie zapewnia podaży tych artykułów smile
  • misterni 14.08.13, 15:42
    Nie za dużo chcesz, tylko nie potrafisz spowodować, żeby dostawać to co chcesz.
    Przypuszczam, że gdybym ciągle była niezadowolona, ciągle miała pretensje do męża i nie wychodziła nigdy z inicjatywą, to on też by mnie ignorował, żaden normalny facet nie ma ochoty na wchodzenie w bliższą relację z naburmuszoną i nabuzowaną złością babą.
    Nie wiem, może potrzebna jest Wam terapia, a może Tobie jest potrzebna, żeby wyzbyć się tej złości? Spróbuj coś z tym zrobić, ja bym nie odpuszczała.
  • misterni 14.08.13, 15:03
    Nie, to nie jest normalne. Pytanie na ile Ci zależy, żeby coś z tym robić?
    Tylko od razu mówię - nerwami i pretensjami niczego nie zdziałasz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka