Bądź świadoma i bezpieczna w ciąży! Moja Ciąża z eDziecko.pl

     

30 lat to późny wiek na dziecko??? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Pytanie zrodziło się na podstawie wątku o jedynakach. Tam kilkukrotnie padło, że któraś zdecydowała sie na dziecko dopiero w wieku 30 lat, lub 30+ i że to za późno.
    Drogie Mamy odpowiedzcie 25letniej gó...arze, która za tydzień wychodzi za mąż, dlaczego uważacie że to za późno? I jaki wiek WG WAS byłby odpowiedni.
    Nie ukrywam, że planowałam dziecko własnie na 30 urodziny, do tego czasu na prawdę mam sporo do zrobienia w zyciu, na polu zawodowym i prywatnym. Ale może głupio myślę?
    • Eeee dla mnie 25 lat to za wcześnie na ślub. big_grin
      Dlaczego późny? Jak panna bez hormonalnych problemów to świetny wiek. Pierwsze urodziłam mając 31 lat, drugie jak miałam 37.
    • Bez przesady. W obecnych czasach 30 lat to optimum - jak dobrze idzie, to jestes w miare ustawiona, wyjezdzona, wyszalana i mozesz spokojnie snuc sie po domu w wygodnej pizamie i z cyckiem na wierzchu wink. No i jest czas na strzelenie sobie drugiego do pary.
      Pozno jak na pierwsze dziecko to kolo 35+.
    • Forumowiczkom raczej chodziło o to, że jak ma się pierwsze dziecko w wieku 20+, to jest większa szansa, że kobieta decyduje się na kolejne.
      Jeśli pierwsze dziecko się rodzi w wieku 35+, 40+, to bardzo mozliwe, że nie będzie miało rodzeństwa.
    • kiedy miałam 30 lat, nie myślałam o dzieciach a na wzmiankę o nich parskałam śmiechem.


      --
      Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
    • Według mnie jest to dość późno z co najmniej kilku powodów:
      - do tego czasu stajesz się jako tako stabilna finansowo ale jednocześnie dość egoistyczna. Na przykładzie znajomych i rodziny widzę, że łatwiej o zdrowy egoizm w wieku 25+ niż w wieku 30 + . Większość znanych mi przykładów 30 + stawia na piedestału swoje zachcianki i swoje ja nad może nie dobro dziecka, ale na pewno ponad jego zachcianki i potrzeby.
      - zdecydowanie mniej sił i cierpliwości
      - mniej empatii
    • Kiedy miałam 25 najlepiej się bawiłam. To był czas gdy juz skończyłam studia, zarabiałam pierwsze przyzwoite pieniądze i mogłam się wyszumieć, pozwiedzać różne ciekawe miejsca. Dziecko?? Absolutnie nie! W ciążę zaszłam 3 lata później gdy mi się trochę już to balowanie znudziło. Mało która z moich koleżanek miała dzieci przed 28 rż, a większość właśnie po 30.
      --
      Niecodziennik Matki Polki z Dzieciem Hiszpana na Wyspach Brytyjskich
    • Ja chcialam miec dziecko przed skonczeniem 25 lat. Udalo sie, no, prawie wink
      30 lat to dla mnie pozno, ze wzgledow biologicznych bardziej niz spolecznych.
      • 30 lat to świetny czas na dziecko, ale mniej więcej czwarte, ostatecznie trzecie.

        Na pierwsze decydować się w tym wieku to ryzyko. Jak będzie wszystko dobrze, to w porządku, ale jeżeli nie? Jeżeli konieczne okaże sie leczenie? Najpierw oczekiwanie, potem diagnostyka, potem leczenie, potem płodność się zmniejsza...

        No chyba, ze komuś nie zależy na dzieciach specjalnie, tylko na zasadzie "jak będzie to będzie, jak nie to nie".

        No i w wieku 30+ ma się jednak dużo mniej siły. Może więcej cierpliwości, ale siły - nie ma porównania.
        • > 30 lat to świetny czas na dziecko, ale mniej więcej czwarte, ostatecznie trzeci
          > e.

          Wez kobieto usiadz, poodychaj i nie przesadzaj. Szczegolnie z tym czwartym.

          > Na pierwsze decydować się w tym wieku to ryzyko.

          Po raz kolejny - nie przesadzaj.
          • Może przesadzam, ale jak rodziłam dziecko w wieku 32 lat, to czułam się jak dinozaur w poradni K, teraz czuję się jak dinozaur na wywiadówkach. Jestem najstarsza, nie wiem, gdzie te rodzące po 40-tce... Córce na razie to nie przeszkadza, ale pewnie kiedyś zacznie.


            Kuzynka, która urodziła dziecko po 40-tce mówiła, że kolezanki córki dziwią się, że ona ma taka matkę, jak one mają babcie, a i ona sama twierdziła, ze ma dużo gorszy kontakt z najmłodszą niż z jej starszymi siostrami, które urodziła 20 lat wcześniej.

            • żyjesz na innej planecie?!
            • > nie wiem, gdzie te rodzące po 40-tce...

              Moja koleżanka lat 40 ma mamę lat 80. Resztę wylicz sobie sama.
              Mój tata urodził się jak babcia miała 39 lat. Miał jeszcze młodszego brata.
              Koleżanka z pracy właśnie urodziła śliczną zdrową córeczkę (pierwsze swoje dziecko). Poród wypadł na dzień przed jej 40 urodzinami. U moich bliższych koleżanek dziecko przed trzydziestką miała jedna, reszta teraz się wzięła ostro za rozmnażanie wink wiek 34-36 lat.
              Jak sie zastanowię, to wśród moich koleżanek czy kuzynek, wieeelką rzadkością było dziecko przed 25 r.ż
            • Andaba, przeginasz. big_grin
              Drugi raz zostałam matką w wieku 32 lat, córka ma teraz 10 lat, zdecydowanie nie czułam się ani u ginekologa, ani teraz na wywiadówkach jak dinozaur big_grin
              W klasie mojej córki jest kilka matek trochę młodszych ode mnie (najmłodsza ma 35 lat), reszta w moim wieku i starsza smile
              • Moze akurat trafila w rejon, gdzie dzieci rodza dzieci. Syn koleznaki ma w klasie kolegow, ktorych matki moglyby spokojnie byc corkami kolezanki i wszyscy sie smieja, ze specjalnie "zmontowali" taka klase, by mamy mogly swoje szkoly pokonczyc razem. Zdecydowana wiekszosc moich znajomych zdecydowala sie na dzieci tuz przed, lub po 30-stce. Jestem po 30-stce, oczekuje drugiego dziecka i w poczekalni ginekologicznej czuje sie jak g**niara.
                • Gdy lezalam przez dluuugi czas na patologii ciazy, to wiekszosc dziewczyn, ktore sa tam przewinely, byla w wieku 20-25.
                  Bylo kilka kolo 30-stki, ale one byly w drugiej lub trzeciej ciazy.
                  Wiadomo, ze to nie swiadczy o zadnej normie, ale tez pewnie czulabym sie tam jak dinozaur, gdybym miala 32 lata wink
                • Teraz częściej kobiety decydują się na świadome, mądre macierzyństwo dlatego też matkami zostają później, kiedy osiągną odpowiedni status finansowy i zaspokoją większość swoich młodzieńczych zachcianek. Oczywiście pewnie wszystko zależy czy to miasto czy to wieś, czy miasto duże czy malutka mieścinka, z jakiej rodziny się pochodzi. Ale moim zdaniem, aby decydować się na dziecko trzeba mieć najpierw przygotowane całe zaplecze.
            • > Może przesadzam, ale jak rodziłam dziecko w wieku 32 lat, to czułam się jak din
              > ozaur w poradni K, teraz czuję się jak dinozaur na wywiadówkach.

              ale naprawde myślisz ze to jest jakiekolwiek kryterium?...

              > Córce na razie to nie przeszkadza, ale pewnie kiedyś zacznie.

              proszę Cie big_grin

            • sory ze to powiem ale ty jestes psychiczna chyba.32 i czulas sie jak dinozaur ,znaczy otaczaly cie 18tki z czworka dzieci?
              ojp mam gleboka nadzieje ze w tym wieku nie bede taka stetryczala baba.
        • Bez przesady. Planowałam pierwsze koło 30, miałam problemy z zajściem, czasu na leczenie mi starczyło. NIe każdy ma ambicje mieć 4 dzieci. A koło 30 osoba po studiach dziennych dopiero zaczyna być w miarę ogarnięta zawodowo i życiowo.
        • Yyy jakie ryzyko? Zresztą, po to jest diagnostyka genetyczna żeby owo ryzyko zminimalizować.

          • triss_merigold6 napisała:

            > Yyy jakie ryzyko? Zresztą, po to jest diagnostyka genetyczna żeby owo ryzyko zm
            > inimalizować.

            Nie mam na mysli ryzyka urodzenia dziecka z wadą genetyczną (nawiasem mówiąc uważasz, że wyskrobanie dziecka z wadą, zwłaszcza jeżeli to pierwsza ciąża, zwiększy szanse na powodzenie położnicze przy kolenej ciąży?), tylko raczej problemy z zajściem w ciążę w ogóle. Oczywiście że mnóstwo kobiet rodzi zdrowe dzieci w bezproblemowych porodach także w późniejszym wieku, ale tak naprawdę to żadna z nas nie wie, czy ona do tych bezproblemowch kobiet będzie należała, dopóki pierwszego dziecka nie donosi. Bo urodzenie to juz dziś nie problem w dobie powszechnych cc.
            • To nadal nie jest powód żeby starać się za wszelką cenę rodzić tuż po maturze.
              O rany, poza tymi które zaliczyły wczesne wpady i urodziły, nie znam kobiet moich rówieśnic mających dzieci przed 25-26 rokiem życia, w zasadzie wszystkie decydowały się na pierwsze koło 30-tki, a drugie rodziły później.
              • triss_merigold6 napisała:

                nie znam kobiet moi
                > ch rówieśnic mających dzieci przed 25-26 rokiem życia

                Ale jednak 25-26 lat to nieco inna bajka niż "po 30-tce".


                Szczerze mówiąc to z moich koleżanek tylko dwie urodziły po 30-tce i to wyłącznie dlatego, że wczesniej nie znalazły odpowiedniego faceta.

                Jedna wyszła za mąz w wieku 18 lat, okazało się, że nie może mieć dzieci, leczenie trwało długo, zaliczyła najpierw poronienie, ale dzięki temu, ze zaczęła wczesniej urodziła zdrowe bliźnięta w wieku 27 lat, potem jeszcze jedno. Gdyby tak zaczęla leczenie w wieku 32 lat, a nie 20, nie wiem, czy by zdążyła...

                • A z moich koleżanek większość rodziła bliżej 30ki, niż 25ki. Znam kupę kobiet w tym wieku, które jeszcze dzieci nie mają. Czwarte dziecko w wieku 30 lat? To kiedy miałam rodzić to pierwsze, zaraz po maturze??
                • > Jedna wyszła za mąz w wieku 18 lat,

                  Rany, nie znam nikogo z mojego rocznika, kto wziąłby ślub w w wieku 18 lat. Dla mnie to jest bardziej szokujące niż dziecko (nawet pierwsze) po 30.
                  • Ja znam z podstawówki. Wszystkie szły do ołtarza w zaawansowanej ciąży.
                    • to tak jak ja wink
                      Starsza idzie do gimnazjum a koleżanki , które wtedy mi współczuły teraz mi zazdroszczą
                      Co do porównania andaby do dinozaura
                      No cóż-jak ktoś wygląda na styranego życiem dinozaura-to się nie dziwię winkUrodziłam Najmłodszego jako 33latka i w żaden sposób otoczenie nie dalo mi odczuć, że jestem jakimś dinozauremwinkRealizując mój plan '6letni" zdażyłabym przed 40 tką jeszcze z jednym dzieckiem wink
                      --
                      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
                      • guderianka napisała:

                        > No cóż-jak ktoś wygląda na styranego życiem dinozaura-to się nie dziwię wink


                        Może i wyglądam jak dinozaur, ale nawet nie wygląd miałam na mysli... Jak stałam w poczekalni w poradni K, a wokół mnie siedziały młodziutkie dziewczyny z swoimi partnerami i żaden z tatusiów mimo mojego dinozaurzego wyglądu i brzucha nie ustapił mi miejsca, to nie było to specjalnie fajne. Miałam obawy, że jak zwrócę uwagę, to mi ktoś powie, żebym spier... do geriatry, a nie zajmowała miejsca do ginekologa.





                        • wink
                          ale to, że z istotą szarą tych tatusiów jest coś nie tak nie znaczy wcale, żeś dinozaur wink
                          p.s. w ostatniej ciąży w 39 tyg próbowałam przejść przez płot-idiotka!-byłam pewna że dam radę wink
                          --
                          http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
                        • że ci panowie nie ustąpili Tobie miejsca, bo uznali, że jesteś za stara? Nie, oni nie ustąpili, bo byli zwyczajnie chamami. Nie mówiąc już o tym, że ginekolog nie służy tylko do prowadzenia ciąż.
                          Powinnaś była zwrócić im uwagę i tyle.
              • Dyskusja nie dotyczy rodzenia po maturze, tylko rodzenia przez kobietę dorosłą za jaką przynajmniej ja uważam osobę 25+ .
                • No... dopiero skończyła studia, zaczyna zarabiać jakieś pieniądze i cieszyć się niezależnością i już ma się pakować w pieluchy?!
                  • Dokładnie. 25 lat to zaraz po studiach. Ja wtedy zaczynałam zarabiać lepszą kasę i chciałam z tego nieco skorzystać big_grin
                  • Nie napisałam, że zaraz po dyplomie ma się pakować w pieluchy. Co do niezależności to nie wiem jak ty ale ja się nią cieszyłam już w trakcie studiów, ale to pewnie dlatego że nie mieszkałam z rodzicami.
                    Porównywanie dojrzałej kobiety jaką jest dwudziestopięciolatka do dziewiętnastolatki jest jednak dość niesprawiedliwe, przecież te osoby są na zupełnie innym etapie rozwoju i zupełnie inaczej spoglądają i oceniają świat.
                    • Ja też przez większą część studiów nie mieszkałam z rodzicami. Ale nasyciłam się wolnością, wyjazdami, imprezami i facetami dopiero koło trzydziestki.
                      • A ktoś chciał taki przechodzony towar?
                        --
                        http://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
                        • pewnie ze trzydziestka i plus to pozno na pierwsze - w razie problemow mniej czasu na leczenie i pomyslna reprodukcje. Ja z drugim okolo trzydziestki mialam duzy problem by zajsc, udalo sie dopiero gdy mialam 33 lata i juz zwatpilam. Na szczescie mialam juz jedno urodzone w wieku 25 lat wiec nie bylo takiej paniki. Zaluje ze nie urodzilam od razu dwojki ale pierwsze bylo diable wymagajace no i byly inne obiektywne przeszkody. Idealnie jest wyrobic sie z rozmnazaniem do 30-tki. Ja sie do 25 lat wyszalalam po uszy - duzo podrozowalam, imprezowalam, konczylam studia rozmaite, pracowalam, zamieszkalam z narzeczonym i wtedy uznalismy ze juz nie zabezpieczamy sie bo chcemy dziecko. Po miesiacu bylam w ciazy wink A od 22 r. zycia mialam silny intynkt macierzynski chyba uksztaltowany genetycznie bo moja mama w tym wieku pierwsze urodzila i nie czulam sie zbyt mloda - szybko dojrzalam do dziecka. Teraz przyjaciolki rodza dzieci tuz przed czterdziestka i szczerze im wspolczuje - mam 36 i dwoje odchowanych, szkolne i przedszkolne a one dopiero przechodza ciaze, pieluchy, nieprzespane noce. Juz by mi sie nie chcialo a i tak mlodsza od nich jestem.
                        • gazeta_mi_placi napisała:

                          > A ktoś chciał taki przechodzony towar?

                          A dlaczego twierdzisz, że jak kobieta szalała w młodości to jest przechodzona? Czy każdemu facetowi trzeba wskakiwać do łóżka? Można się bawić w najróżniejszy sposób. Poza tym lepsza wyszalała żona niż żona, która po porodzie wpada w depresję po dziecko zabrało jej wolność. Siedzą i zrzędzą. Wyżywają się na mężu, dzieciach i najbliższych. Od prawdziwych szaleństw jest młodość. Choć po urodzeniu dzieci życie się nie kończy.
                          • "Od prawdziwych szaleństw jest młodość. "

                            I tu się zgodzę, tylko młodość to raczej naście lat, trzydziestka to już stara dupa jest.
                            • makurokurosek napisała:

                              > "Od prawdziwych szaleństw jest młodość. "
                              >
                              > I tu się zgodzę, tylko młodość to raczej naście lat, trzydziestka to już stara
                              > dupa jest.

                              I wtedy zaczyna się myśleć o dzieciach wink Wyszalałaś się, masz dobrą pracę, własne M, trochę świata się zobaczyło czas ruszać do pieluch wink We mnie wtedy dopiero zaczęły buzować prawdziwe hormony, aby mieć dziecko. To nie była presja otoczenia, że mam tam 25 lat i jeszcze nie mam dziecka. Że ktoś tam wokoło ma. Ja poczułam to całą sobą, a jednocześnie byłam świadoma, że mogę sobie pozwolić na to nie tylko psychicznie ale też fizycznie. Nie wyobrażam sobie mieć dziecko i mieszkać w jednym mieszkaniu z rodzicami. Nie wyobrażam sobie mieć dziecko i nie mieć stałej pracy. Wtedy nadszedł mój czas ...
                              • A ja wlasnie nie lubie takiego rozgraniczania - "wyszalalam sie, wyjezdzilam, mlodosc sie skonczyla, teraz mam warunki, do dopelnienia wizerunku brakuje mi dziecka wiec robie sobie dziecko i juz jestem matka polka na wieki wiekow amen". To macierzynstwo mlodsze jest mniej nadopiekuncze, naturalniej laczy sie role partnera i rodzica. Mam kolezanki ktore odciely gruba linia dawne zycie bo teraz sa juz matkami i z domu nie wyjda i sie poswiecaja (i niektore z nich, niby takie szczesliwe i niezalezne bez dziecka porzucily te swoje kariery i pozycje zawodowe jak tylko zakwililo malenstwo) Teraz godzinami dumaja jakie przedszkole jest godne mojego dziecka moze Montessori a moze nie, obsesyjnie dbaja o rozwoj, rozwijanie talentow, wychowywanie mlodego geniusza, chinski od przedszkola, dieta wplywajaca na rozwoj, kosmicznie drogie kaszki, wypasione sprzety totalnie zbedne i te dzieci sa jakies takie oderwane od zycia, przebywaja glownie z doroslymi i robia sie z nich przemadrzale stare malutkie. Mlode mamy sa bardziej na luzie i nie przesadzaja z kwoczeniem, daja wiecej wolnosci i szanse na samodzielnosc. I zauwazcie ze dwudziestokilkulatki wlasnie nie maja parcia na dziecko bo zegar biol. tyka i konczy sie plodnosc wiec akcje typu "musze miec dziecko, niewazne z kim bo za chwile bede za stara" dotycza raczej starszych kobiet. Mlode maja w czym wybierac i moga sobie wybrac odpowiedniego partnera, starsze sa czesto zdesperowane i biora facetow jak leci.
                                • Myślę, że to czy mama jest i będzie na luzie zależy bardziej od jej charakteru niż wieku.
                                  To co piszesz, że kobieta szuka sobie na siłę dawcy nasienia oczywiście ma sens, ale chyba nie w przypadku dziewczyn 30letnich. 30latki chyba jeszcze takie najstarsze nie są, że muszą desperacko szukać faceta. Zmarszczek takich wielkich jeszcze chyba nie mają. 30latki to jeszcze atrakcyjne kobitki.
                                  • tak mialam na mysli takie po 30. zwlaszcza 35 plus. Kiedys rozmawialam ze znanym ginekologiem nt. idealnego wieku na ciaze i powiedzial ze kobiety do 24-25 lat sa najlepiej biologicznie i wydolnosciowo przygotowane do ciazy i porodu, z kolei bezp. materialne i dojrzalosc oraz spokoj zyciowy maja takie po 35 r. zycia wiec warto to wyposrodkowac - wychodzi ze kolo 30. to najlepszy wiek wink Tylko jak czlowiek urodzi kolo 30. a nie dopiero zacznie sie starac bo moze nie wyjsc tak od razu i zrobi sie 32, 35 lat i ciezko wtedy leczyc nieplodnosc skutecznie.
                                  • No widzisz agnieszko, przez cały wątek udowadniasz jak to wiele zależy od wieku. Jak ktoś jednak napisze ze młodsze mamy mają więcej luzu, nagle okazuje się, ze to jednak nie wiek decyduje, ale charakter danej osoby. Rozumiem, ze wiek na korzyść działa tylko w jedną stronę - tą którą ty wybrałaś. A tymczasem na twoim przykładzie świetnie widać jak zabawowa dziewczyna zamienia się w stateczną matronę, która głosi co w pewnym wieku nie wypada. Czyli jednak ludzie z wiekiem się zmieniają.
                                • bergamotko, a nie przyszło ci do głowy, że każdy ma inaczej? Znam młode matki [20+], które dziecko podrzucały/podrzucają komu się da, rodzicom, nianiom, bo chcą się bawić a nie zakopać w pieluchach. Znam i takie [ten sam przedział wiekowy], które się świetnie sprawdzają, mają chęci i cierpliwość do dziecka. Znam mamy z przedziału 30+, które są zmęczone dzieckiem po dwóch dniach, kwękają, marudzą, dla których życie zakończyło się wraz z urodzeniem dziecka, albo też które dziecko gloryfikują i stawiają na piedestale. A znam i takie, dla których dziecko jest świetną sprawą, ani nie zdominowało ich życia, ani nie jest do niego obowiązkowym dodatkiem.
                                  A co do brania "facetów jak leci" to baaarrdzo wiele młodych dziewczyn właśnie ocenia chłopaka jako atrakcyjnego, bo ma piękne oczy czy jeździ BMW. Tak jakby to miało znaczenie na życie. Właśnie starsze nieco kobiety oceniają ewentualnego partnera trzeźwiej i bardziej pod względem wspólnego życia, a nie powierzchownie, jak osoby młodsze. Przy czym nie twierdzę, że WSZYSTKIE młode dziewczyny tak mają!
                                  --
                                  Mężczyzn można analizować - kobiety tylko podziwiać.
                            • > I tu się zgodzę, tylko młodość to raczej naście lat, trzydziestka to już stara
                              > dupa jest.

                              Uważam inaczej. 20-30 parę lat to świetny czas na szalenie i pełnię życia. Ja jako prawie 30 (28) czuję się bardzo młodo, rozumiem, że inni mogą mieć inaczej. Niektórzy to się już pewnie do grobu kładą.
                              --
                              "Chodzi o to, by poszło w świat i dotarło tam, gdzie trzeba: tu nie ma politycznej poprawności i są niskie zasiłki. Mamy już rodzimych chamów i prostaków, nie potrzebujemy importu is.......go czy innego maczo, więc WY......AĆ" - by totorotot
                              • Ja j
                                > ako prawie 30 (28) czuję się bardzo młodo, rozumiem, że inni mogą mieć inaczej.
                                > Niektórzy to się już pewnie do grobu kładą.

                                To, że sie czujesz nie oznacza że jesteś. Ryczące czterdziestki nie biorą się z nieba, tylko raczej z tych trzydziestek które cały czas uważają że są młodsze od nastek.
                          • Bardziej mi chodzi akurat o wiek, w wieku 30 lat najlepszy towar przebrany, a po ten co został i jest jeszcze w miarę wyciągają rączki jędrne 20 latki. Trzeba mieć wyjątkową urodę aby w wieku 30 lat konkurować o fajnych facetów z młodszymi.
                            --
                            http://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
                            • Gazecia, w Polsce jest dużo więcej mężczyzn niż kobiet do 49 roku życia (ktoś tu niedawno linkował dane GUS, można sobie sprawdzić), więc chyba jest odwrotnie. Proporcje zmieniają się dopiero po 49 roku życia ze względu na wyższą śmiertelność mężczyzn.
                              Ta panika, gdy wkoło tylu panów jest trochę śmieszna.
                              --
                              "Chodzi o to, by poszło w świat i dotarło tam, gdzie trzeba: tu nie ma politycznej poprawności i są niskie zasiłki. Mamy już rodzimych chamów i prostaków, nie potrzebujemy importu is.......go czy innego maczo, więc WY......AĆ" - by totorotot
                  • Ale o co chodzi z tymi pieluchami? Przecież nie trzeba ich prać, jednorazowe teraz są, wygoda.
                    --
                    http://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
            • Jakikolwiek istotny statystycznie spadek płodności obserwuje się dopiero po 35 r.ż. Czyli problem w okolicach trzydziestki oznacza najprawdopodobniej, że w okolicach dwudziestki byłby taki sam.
              --
              "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
        • No właśnie, a potem pierwsze - i w tej sytuacji jedyne dziecko rodzisz w wieku lat 36 ze sporym okładem, po 7 latach nierównej i wyczerpującej walki...
        • > No i w wieku 30+ ma się jednak dużo mniej siły. Może więcej cierpliwości, ale s
          > iły - nie ma porównania.

          jak się przed trzydziestką naprztykało trójkę i właśnie idzie czwarte, to siły można mieć mniej, rzeczywiście. nawet przed trzydziestką.

          --
          Ląduj, dziadu!
      • > Ja chcialam miec dziecko przed skonczeniem 25 lat. Udalo sie, no, prawie wink
        > 30 lat to dla mnie pozno, ze wzgledow biologicznych bardziej niz spolecznych.

        Pewnie w twwojej rodzinie kobiety maja przedwczesna menopauze.
        Ale pociesze cie, ze moja tesciowa dotknieta ta przypadlosiac, menopauza w wieku 38 zdazyla urodzic corke jako 37latkatongue_out
    • Mam prawie 29 lat i parskam śmiechem na myśl o dzieciach. Z tego też powodu rozstałam się z narzeczonym i później dwoma innymi chłopami. Może mi się odmieni, ale wątpię.

      --
      "Chodzi o to, by poszło w świat i dotarło tam, gdzie trzeba: tu nie ma politycznej poprawności i są niskie zasiłki. Mamy już rodzimych chamów i prostaków, nie potrzebujemy importu ....... czy innego maczo, więc W........Ć" - by totorotot
      • No i dobrze, nic na sile. Dzieci to zobowiazanie na dluuugie lata. Moim zdaniem tylko osoby, ktore naprawde pragna dziecka powinny je miec. Zycie i tak jest ciezkie. Popieram cie. Ludzkosci i tak jak na razie wyludnienie nie zagraza. A to ze Polakow coraz mniej to inna bajka.
    • Akuratny.
    • Mialam 25 lat jak wyszlam za mąż. Ani myślałam o dzieciach. Planowaliśmy kolo 30tki. Ale kiedy w otoczeniu pojawiły się pary które miały problem z zajsciem w ciążę zaczęliśmy się trochę niepokoić - a co jak nie będzie tak łatwo. W sumie dopóki nie urodzisz to nie wiesz czy możesz mieć dzieci. Bez przekonania i z nadzieją że nie uda się tak łatwo odstawilismy antykoncepcje gdy miałam 27 lat. Udalo się od razu. Ale to był dobry moment i dobrze się stało.
    • w pewnych kręgach to na pewno. Jak dziewczyna po ślubie i nie ma dziecka w wieku lat 19 to juz pewnie bezpłodna wink
      Ja urodziłam syna jak miałam 32
      • Ja urodziłam pierwsze dziecko jak miałam 21 lat(planowane, urodzone rok po ślubie, udało się od razu) drugie urodziłam 6 miesięcy temu w wieku 28 lat(zaszłam w ciąże dopiero po prawie dwóch latach starań)nie żałuje że tak wcześnie miałam dziecko ale też rozumiem te osoby co maja dopiero w okolicach 30 lub po 30 dzieci takie czasy. Pierwszy seks już w wieku 14-15 lat a dzieci dopiero na 30
    • Trochę tak, w tym wieku to powinno się mieć dzieci w wieku szkolnym, a nie niańczyć niemowlaka.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/9nicpoqnnhed3fm8.png
    • hehe
      ja urodziłam jak mialam 31 lat. generalnie w moim życiu byl to moment optymalny. wczesniej zdecydowanie nie bylam na to gotowa.
    • 30 lat to dla mnie najbardziej odpowiedni moment na dziecko, ale każda kobieta ma inaczej. Dla mnie jednak tak jest i nigdy bym tego nie zmieniła. A to plusy:
      * Jesteś niezależna finansowo od rodziców - masz mieszkanie, własny samochód, w miarę przyzwoitą pracę, oboje z mężem możecie zapewnić dziecku przyzwoite dzieciństwo.
      * Wybawiłaś się - kurczę, człowiek też musi coś mieć z życia, młodość już się nie powtórzy, a to jest najpiękniejszy okres w życiu człowieka. teraz jako matka 2 dzieci uważam, że to był najlepszy moment na zostanie mamą i gdy sobie pomyślę o swojej młodości to wiem, że jest co opowiadać.
      * Coś w życiu zrobiłaś - trochę świata zobaczyłam, trochę sobie poużywałam w życiu, wiele spróbowałam. Nie jesteś jakąś zdruzgotaną matką, której dziecko zabrało wolność. Coś mnie w tym w życiu spotkało. Gdy masz już dziecko pewne rzeczy ciężej jest zrealizować. A gdy będą już na tyle duże, abyś mogła coś zrobić to widzisz, że już na niektóre rzeczy jest za późno.
      * Masz więcej empatii i cierpliwości do dzieci - ja wcześniej lubiłam dzieci, ale na krótko, na dłuższą metę mnie drażniły. Czułam, że zabierają mi wolność. Teraz więcej we mnie cierpliwości. Przestałam być egoistką. W pewnym momencie poczułam, ze chcę się tym wszystkim dzielić z tym małym czlowiekiem. Już z dwójką małych ludzi wink

      Jak zostało napisane powyżej:

      Kiedy miałam 25 najlepiej się bawiłam. To był czas gdy juz skończyłam studia, zarabiałam pierwsze przyzwoite pieniądze i mogłam się wyszumieć, pozwiedzać różne ciekawe miejsca. Dziecko?? Absolutnie nie!

      Podpisuję się pod tym obiema rękoma. I nigdy nie żałuję, ze wtedy nie pojawiło sie dziecko. Na dziecko przyjdzie czas też później, a młodość nigdy już nie wróci uncertain
      Większość koleżanek w moim otoczeniu miała koleżanki po 30 roku życia i wszystkie zgodnie twierdzą. TO NAJLEPSZY CZAS smile

      A koło 30 osoba po studiach dziennych dopiero zaczyna być w miarę ogarnięta zawodowo i życiowo.

      Dokładnie wink
    • Urodziłam mając 32 lata , gdybym wiedziała i słuchała rodziny i dobrze radzących urodziłabym zaraz po ślubie czyli po 27 roku życia a wtedy po 32 na pewno rodziłabym drugie . Proste.

      A i z drugiej strony bo ja w sumie aż tak spalona nie jest , ale wiele koleżanek trochę starszych ma już odchowane dzieci i czas na wszystko aż miło popatrzeć , nie ma co się oszukiwać .Za młodu nie ma człowiek kasy i baluje byle gdzie jako 40 latka masz wszystko możesz szaleć do woli jesteś niezależna i wydaje mi się że czasy sprzyjają jak najbardziej dzieci są wyrozumiałe nie dziwi ich , że rozwód ,albo że mama wychodzi na randki .
    • Pozny. moje znajome maja dzieci kilkunastoletnie i swoje zycie, pieniadze, swiety spokoj, wolnosc, swobode i niecale 40 lat. a ja mam 5 latke i w zasadzie nie moge z nimi robic nic. teraz czuje sie ok, ale nie oszukujmy sie, lepiej nie bedzie. do grobu jeszcze sie nie klade, ale zarwana noc to juz nie to co kiedys, kiedy czlowiek sie ogarnal, wzial prysznic i poszedl do pracy.
      zreszta robcie co chcecie, to wasza sprawa. ja tam uwazam, ze w wieku 40 lat powinno sie juz miec naprawde spore dzieci. z wiekiem rowniez szanse na dziecko maleja to tez warto uwzglednic.
      --
      Wilcze oczy, puste gardło - co zobaczy to by zżarło.
      • Jednakowoż zdecydowanie wolałam szaleć mając 25 czy 28 lat i bez dziecka, którym trzeba się zająć niż dziesięć lat później. Swój czas balang przeżyłam do bólu, teraz mnie przynajmniej nie kusi i nie grozi mi kryzys wieku średniego.
        • triss_merigold6 napisała:

          > Jednakowoż zdecydowanie wolałam szaleć mając 25 czy 28 lat i bez dziecka, który
          > m trzeba się zająć niż dziesięć lat później. Swój czas balang przeżyłam do bólu
          > , teraz mnie przynajmniej nie kusi i nie grozi mi kryzys wieku średniego.

          Ot to. Mam tak samo. Fajniej jest szaleć mając lat 25 czy 28 niż 10 lat później bo często i gęsto wiele rzeczy już nie zrobisz. Jesteś na nie po prostu za stara. Nie chcę być matką typu "głowa siwieje, dupa szaleje", bo mój czas szaleństw był baaaardzo intensywny do 30 roku życia. Ale każda babeczka ma w życiu inne priorytety i trzeba to uszanować smile
          • > Ot to. Mam tak samo. Fajniej jest szaleć mając lat 25 czy 28 niż 10 lat później
            > bo często i gęsto wiele rzeczy już nie zrobisz. Jesteś na nie po prostu za sta
            > ra.

            To samo tyczy sie dzieci. Nie ma się co oszukiwać, ale po trzydziestce to my sie zaczynamy dość ostro starzeć, zaczynają wychodzić pierwsze problemy zdrowotne, którym nasz tryb życia ( czyli praca na pełnej parze) wcale nie pomaga i nie regenerujemy się tak szybko po nieprzespanych nocach co jeszcze kilka lat wcześniej.
            Mam obecnie niemowlaka na stanie i widzę gigantyczną różnicę zarówno w moich siłach, chęciach i możliwościach. Prawdopodobnie gdyby to było moje pierwsze dziecko na drugie nigdy bym się nie zdecydowała.
          • Powiem więcej - lepiej znoszę ten mityczny brak snu teraz, niż na studiach, w wieku 20+. Wtedy ciężko było mi się zwlec na zajęcia, które się zaczynały o 9, nawet po normalnie przespanej nocy. Teraz chyba spadło mi zapotrzebowanie na sen. Po 5-6 godzinach snu funkcjonuję normalnie, wtedy po 8 byłam niedospana.
            • to ja odwrotnie. W obecnej chwili bez dwóch porannych kaw nie jestem w stanie funkcjonować, a kawę zaczęłam pić w wieku 32 lat.
            • pederastwa napisała:

              > Powiem więcej - lepiej znoszę ten mityczny brak snu teraz, niż na studiach, w w
              > ieku 20+. Wtedy ciężko było mi się zwlec na zajęcia, które się zaczynały o 9, n
              > awet po normalnie przespanej nocy. Teraz chyba spadło mi zapotrzebowanie na sen
              > . Po 5-6 godzinach snu funkcjonuję normalnie, wtedy po 8 byłam niedospana.

              Ja mam podobnie. Szybciej się regeneruję i teraz mogę spać 6h i czuć się dobrze, a gdy byłam na studiach to po 6h snu to nie umiałam ustać na nogach.
              I nie chodzi tylko o to, że pewnych rzeczy później się nie zrobi dlatego, że jest się za starym z punktu widzenia fizycznego. To oczywiście. Nie masz siły na takie długie wycieczki itp Ale pewnych rzeczy nie wypada też robić w tym wieku. Każdy wiek ma swoje prawa. I co wypada 25 latce to niekonieczce 40 latce.
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-317
(101-200)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.