Kompleks Toliboskiego Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Macie taki albo znacie kogos kto cierpi z tego powodu?
    Ja mam kolezanke, ktora w mlodosci przezyla plomienny romans, ale facet ja rzucil. Wiele lat pozniej wyszla za maz, ale chyba z rozsadku, bo wszystkie kolezanki juz wyszly itp. Raczej nie jest na zaboj zakochana w swoim mezu, obgaduje go, ze jest taki i owaki. Nie to co TOLIBOSKI!
    --
    "nie chcialo mi sie [gotować obiadu] wiec mam rosół i mielone,moze jakiegos ziemniaka do tego" annaa77
    • Tolibowski. suspicious

      Ja nostalgicznie wspominam swoją pierwszą miłość, ale nie idealizuję. Gdybyśmy mieli być razem - to byśmy byli.
      A Tolibowski, cóż, stać go było na piękne gesty, ale na zdecydowaną postawę wobec rodziny już nie - nie płakałabym po takim.
      --
      I po co czytasz komentarze sfrustrowanych miernot?
      Niech się durnie trują jadem, oszczędź sobie złego.(Coma)
      • Tak znam tylko że tu jest jeszcze dziwniej.
        Jakies 15 lat temu licealny związek sie rozpadł, kobieta jest grubo po 30 stce zalozyla kilka lat temu rodzinę ma dziecko, utrzymuje i opowiada wszystkim jak kocha męża i to jest to ale nie wiedziec czemu wciąż żyje mlodziencza miloscią mowiac o niej, racjonalizuje jak to nie byłąby szczesliwa bo tamten porywczy siaki owaki i jaki to był tamten jakie to oczy a jakie ma mąż jakie to usta a jakie ma maż, co ich łączy, jego numer mieszkania pod ktorym mieszkał jest taki jak numer mieszkania brata męża, wylicza co łączyło mężą z tym byłym wizualnie, rocznikowo, ze wyksztalcenie mają takie samo. Ten byly z przed x lat jest zywym tematem na co dzien przy czym podkresla że woli męża i jest szczesliwa.To jest dla mnie dziwaczne lekko.
      • mindtriper napisała:

        > Tolibowski. suspicious

        Przykro mi, ale jednak Toliboski.
    • Och, Barbara N. jest jedną z najbardziej wnerwiających (mnie oczywista) postaci żeńskich w całej literaturze - gdybym znała kogoś takiego w realu, to nie zdzierżyłabym. wink

      --
      'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
      'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
      • A Róża Żabczyńska? Obie żyły tak, jakby wcale nie żyły - Niechcicowa średnio raz na tydzień topiła Toliboskiego w błocie, a Róża miała permanentne pretensje do garbatego, że ma proste dzieci.
        Ale Różę lubię, szkoda mi jej dużo bardziej, niż Barbary.
        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
      • Ja mam panią Barbarę za teściową. smile
        Tylko bardziej jadowitą, niby taka delikatna, sensatka, och ach, ja nic nie mówię, ale od czasu do czasu w plecy sztylecik wbija po rękojeść. Brr, nienawidzę tego.
      • iwoniaw napisała:

        > Och, Barbara N. jest jedną z najbardziej wnerwiających (mnie oczywista) postaci
        > żeńskich w całej literaturze - gdybym znała kogoś takiego w realu, to nie zdzi
        > erżyłabym. wink

        No widzisz, a ja mam Barbarę w postaci własnej, osobistej matki. Ja ją znosiłam z trudem, ale jak to wytrzymywał ojciec, to nie wiem. No ale on z kolei był jak Bogumił zupełnie, więc jakoś dawał radę.
        Moja matka miała takie teksty i zachowania, jakby wprost cytowała Niechcicową. Co ciekawe - ani książki, ani filmu nie lubiła i unikała - prawda w oczy kole ? wink
    • mnb0 napisała:

      > Macie taki albo znacie kogos kto cierpi z tego powodu?
      > Ja mam kolezanke, ktora w mlodosci przezyla plomienny romans, ale facet ja rzuc
      > il. Wiele lat pozniej wyszla za maz, ale chyba z rozsadku, bo wszystkie kolezan
      > ki juz wyszly itp. Raczej nie jest na zaboj zakochana w swoim mezu, obgaduje go
      > , ze jest taki i owaki. Nie to co TOLIBOSKI!
      Ja bym i miała nawet swojego kandydata na Toliboskiego, ale szybko na szczęście zrozumiałam że takie zycie przeszłymi marzeniami jest do du.. i dziś z calym przekonaniem mogę powiedzieć że nie chcę swego byłego choćby go ozłocono i w nocy nie marzę o nim zamiast o mężu, choć czasem kiedy usłyszę jakąś melodię odzywają się wspomnienia, ale raczej nie intensywnie. Nie wyobrażam sobie robienia takiego piekła obecnemu mężowi nie tylko z szacunku do niego, ale chociażby z szacunku do siebie i swoich wyborów. No czasem robię mu piekło ale to już z wyłącznie jego powodu. Niechcicową jako postać literacką lubię, takie studium niedojrzałej kobiecej osobowości, podobnie Scarlett O'Harę.
      • Scarlett ma 17 lat (a potem tylko nieco więcej), więc jej wybaczyć naprawdę można rzeczy, co do których Barbara powinna się ogarnąć... wink

        --
        'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
        'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
        • Ja nigdy nie moglam pojac o co tej Barbarze chodzi...
          --
          http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
          • ee tam, Barbara była genialna smile jak Bogumił się martwił to Baśka "ale co się martwisz, wszystko będzie ok" jak Bogumił zaczynał wiedzieć światełko w tunelu to Baśka "ale co ci tak wesoło, zobaczysz pójdziemy z torbami" smile i tak w kółeczko. Ona tego Bogumiła nawet kochała ale nie umiala chyba z niczego tak do końca się cieszyć.
            --
            65FF-G to WCALE nie jest wielki biustsmile
          • a ja potrafilam.
            nawet teraz to czuje.
            --
            Miłość, sen i śmierć nadchodzą pomału;
            Schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj...
          • A bo tam chodziło nie tylko o Toliboskiego, raczej o jej wyobrażenia o życiu, małżeństwie, pozycji społecznej itd. W kontekście epoki to jest bardzo jasne i zrozumiałe. Gdyby Bogumił był eleganckim, wykształconym, pracującym głową, nie rękami mężczyzną, to nawet, gdyby ledwo wiązali koniec z końcem, a ich "pozycja społeczna" była czysto fasadowa (co było nierzadkie), to by nie jęczała albo jęczała mniej, albo na coś innego wink. Dla Barbary małżeństwo z Bogumiłem było przede wszystkim degradacją społeczną. I chociaż zawsze to lepiej niż być starą panną, to jednak bolało ją to, mimo że to bardzo porządny facet był.
            --
            Generalnie facet jak nie ma kija nad grzbietem to traci poczucie bezpieczeństwa i rzeczywistości. (by totorot)
        • iwoniaw napisała:

          > Scarlett ma 17 lat (a potem tylko nieco więcej), więc jej wybaczyć naprawdę moż
          > na rzeczy,

          Uklady z facetami to moze mozna jej i wybaczyc ale swinstwo zrobione wlasnej siostrze juz chyba nie za bardzo, podobnie jak oddanie niekochanych dzieci rodzinie. Zawsze pogardzalam Scarlett jak wlasciwie malo ktora bohaterka literacka.
          • bi_scotti napisała:

            > iwoniaw napisała:
            >
            > > Scarlett ma 17 lat (a potem tylko nieco więcej), więc jej wybaczyć napraw
            > dę moż
            > > na rzeczy,
            Książka się kończy jak Scarlett ma około 30, chyba wystarczająco duzo czasu na dojrzewanie. Zresztą uwarunkowania epokowe inne były.
            > Uklady z facetami to moze mozna jej i wybaczyc ale swinstwo zrobione wlasnej si
            > ostrze juz chyba nie za bardzo, podobnie jak oddanie niekochanych dzieci rodzin
            > ie. Zawsze pogardzalam Scarlett jak wlasciwie malo ktora bohaterka literacka.
            A ja myślę że właśnie to świństwo zrobione siostrze jak najbardziej mozna jej wybaczyć, zaliczyc na plus nawet, bo była to sprawa, chyba jedna z niewielu w jej opisanym zyciu, która nie wynikła z niskich pobudek, a z bezinteresownej, głębokiej miłości do rodzinnego domu. Jej kontakty z mężczyznami zawsze mnie jednak rozbawiały i sprawiały że nie mogłam się nadziwić jej głupocie, bo w gruncie rzeczy kilka razy przez własny upór i próżność sama sobie zrobiła kuku. W tej materii była bezdennie głupia. Fajnie to ujął Butler przy oświadczynach mówiąc że raz wyszła za mąż na złość a raz dla pieniędzy, więc może by w końcu choć za niego wyszła dla przyjemności. Niestety to też zmarnowała, fakt że na koniec się połapała o co biega, ale straciła wszystko(miernej kontynuacji A Ripley nie liczę)
          • świństwo?...
            przecież Scarlett w ksiażce bardzo dokładnie tłumaczy dlaczego to zrobiła. Tara była zagrożona, trzeba bylo zdobyc jakoś pieniądze na podatki. Gdyby Zuella wyszła za Franka, nie dałaby na Tarę ani grosza i wszystko by przepadło.
            Scarlett nie wyszła za Franka po to żeby zrobić siostrze pod górę czy żeby zdobyć kase i pławić sie w luksusie. wyszła za niego, bo tylko tak mogła uratować ich rodzinny dom, w ktorym mieszkało jednak sporo osób i w obronie którego poniekąd zginął jej ojciec.
            sprzedała sie, tak. miała z tego moze i jakies korzysci, tak, ostatecznie w koncu sie jakos dorobiła. ale czy była z tego powodu szczęsliwa?
            nie nazwałabym tego świństwem. nazwałabym to raczej poświęceniem.
    • Nie mam takiego kompleksu, bo obiekt płomiennego romansu mnie nie rzucił, tylko pozostał ze mną - do tej pory. Ale czasem, kiedy się skłócimy okropnie i mam do niego milion pretensji, to myślę sobie, że te z "kompleksem Toliboskiego" to mogą sobie w takich chwilach odprężająco pomarzyć i powspominać, jakiego to miały księcia z bajki, a ja nie !
      Bo mój książę z bajki jest obok mnie cały czas - tyle, że już zmieniony. W żabę. Bo w życiu ten proces przebiega odwrotnie jak w bajkach.... wink

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.