Dodaj do ulubionych

Kompleks Toliboskiego

25.08.13, 08:59
Macie taki albo znacie kogos kto cierpi z tego powodu?
Ja mam kolezanke, ktora w mlodosci przezyla plomienny romans, ale facet ja rzucil. Wiele lat pozniej wyszla za maz, ale chyba z rozsadku, bo wszystkie kolezanki juz wyszly itp. Raczej nie jest na zaboj zakochana w swoim mezu, obgaduje go, ze jest taki i owaki. Nie to co TOLIBOSKI!
--
"nie chcialo mi sie [gotować obiadu] wiec mam rosół i mielone,moze jakiegos ziemniaka do tego" annaa77
Edytor zaawansowany
  • 25.08.13, 09:28
    Tolibowski. suspicious

    Ja nostalgicznie wspominam swoją pierwszą miłość, ale nie idealizuję. Gdybyśmy mieli być razem - to byśmy byli.
    A Tolibowski, cóż, stać go było na piękne gesty, ale na zdecydowaną postawę wobec rodziny już nie - nie płakałabym po takim.
    --
    I po co czytasz komentarze sfrustrowanych miernot?
    Niech się durnie trują jadem, oszczędź sobie złego.(Coma)
  • 25.08.13, 09:40
    Tak znam tylko że tu jest jeszcze dziwniej.
    Jakies 15 lat temu licealny związek sie rozpadł, kobieta jest grubo po 30 stce zalozyla kilka lat temu rodzinę ma dziecko, utrzymuje i opowiada wszystkim jak kocha męża i to jest to ale nie wiedziec czemu wciąż żyje mlodziencza miloscią mowiac o niej, racjonalizuje jak to nie byłąby szczesliwa bo tamten porywczy siaki owaki i jaki to był tamten jakie to oczy a jakie ma mąż jakie to usta a jakie ma maż, co ich łączy, jego numer mieszkania pod ktorym mieszkał jest taki jak numer mieszkania brata męża, wylicza co łączyło mężą z tym byłym wizualnie, rocznikowo, ze wyksztalcenie mają takie samo. Ten byly z przed x lat jest zywym tematem na co dzien przy czym podkresla że woli męża i jest szczesliwa.To jest dla mnie dziwaczne lekko.
  • 25.08.13, 09:46
    mindtriper napisała:

    > Tolibowski. suspicious

    Przykro mi, ale jednak Toliboski.
  • 25.08.13, 16:51
    Mam "kolege", ktory ozenil sie dopiero gdy moje najmlodsze dziecko mialo jakies 15 lat. Ozenil sie z kobieta podobno do mnie podobna (ja to podobienstwo zobaczylam dopiero gdy mi zwrocono na to uwage). Z "kolega" bardzo (bardzo!) sie lubimy, korespondujemy, ja nie wnikam w to, co on pamieta i co mu (wciaz???) w duszy gra ... smile
  • 25.08.13, 17:08
    Tak tak. Zdecydowanie Toliboski.
  • 25.08.13, 19:27
    Och, Barbara N. jest jedną z najbardziej wnerwiających (mnie oczywista) postaci żeńskich w całej literaturze - gdybym znała kogoś takiego w realu, to nie zdzierżyłabym. wink

    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • 25.08.13, 19:37
    A Róża Żabczyńska? Obie żyły tak, jakby wcale nie żyły - Niechcicowa średnio raz na tydzień topiła Toliboskiego w błocie, a Róża miała permanentne pretensje do garbatego, że ma proste dzieci.
    Ale Różę lubię, szkoda mi jej dużo bardziej, niż Barbary.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
  • 25.08.13, 21:38
    Ja mam panią Barbarę za teściową. smile
    Tylko bardziej jadowitą, niby taka delikatna, sensatka, och ach, ja nic nie mówię, ale od czasu do czasu w plecy sztylecik wbija po rękojeść. Brr, nienawidzę tego.
  • 26.08.13, 11:18
    iwoniaw napisała:

    > Och, Barbara N. jest jedną z najbardziej wnerwiających (mnie oczywista) postaci
    > żeńskich w całej literaturze - gdybym znała kogoś takiego w realu, to nie zdzi
    > erżyłabym. wink

    No widzisz, a ja mam Barbarę w postaci własnej, osobistej matki. Ja ją znosiłam z trudem, ale jak to wytrzymywał ojciec, to nie wiem. No ale on z kolei był jak Bogumił zupełnie, więc jakoś dawał radę.
    Moja matka miała takie teksty i zachowania, jakby wprost cytowała Niechcicową. Co ciekawe - ani książki, ani filmu nie lubiła i unikała - prawda w oczy kole ? wink
  • 25.08.13, 19:53
    mnb0 napisała:

    > Macie taki albo znacie kogos kto cierpi z tego powodu?
    > Ja mam kolezanke, ktora w mlodosci przezyla plomienny romans, ale facet ja rzuc
    > il. Wiele lat pozniej wyszla za maz, ale chyba z rozsadku, bo wszystkie kolezan
    > ki juz wyszly itp. Raczej nie jest na zaboj zakochana w swoim mezu, obgaduje go
    > , ze jest taki i owaki. Nie to co TOLIBOSKI!
    Ja bym i miała nawet swojego kandydata na Toliboskiego, ale szybko na szczęście zrozumiałam że takie zycie przeszłymi marzeniami jest do du.. i dziś z calym przekonaniem mogę powiedzieć że nie chcę swego byłego choćby go ozłocono i w nocy nie marzę o nim zamiast o mężu, choć czasem kiedy usłyszę jakąś melodię odzywają się wspomnienia, ale raczej nie intensywnie. Nie wyobrażam sobie robienia takiego piekła obecnemu mężowi nie tylko z szacunku do niego, ale chociażby z szacunku do siebie i swoich wyborów. No czasem robię mu piekło ale to już z wyłącznie jego powodu. Niechcicową jako postać literacką lubię, takie studium niedojrzałej kobiecej osobowości, podobnie Scarlett O'Harę.
  • 25.08.13, 23:42
    Scarlett ma 17 lat (a potem tylko nieco więcej), więc jej wybaczyć naprawdę można rzeczy, co do których Barbara powinna się ogarnąć... wink

    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • 26.08.13, 00:05
    Ja nigdy nie moglam pojac o co tej Barbarze chodzi...
    --
    http://images.okazje.info.pl/p/inne/4786/th100/pluszak-looney-tunes-diabel-tasmanski-24-cm.jpg
  • 26.08.13, 00:11
    ee tam, Barbara była genialna smile jak Bogumił się martwił to Baśka "ale co się martwisz, wszystko będzie ok" jak Bogumił zaczynał wiedzieć światełko w tunelu to Baśka "ale co ci tak wesoło, zobaczysz pójdziemy z torbami" smile i tak w kółeczko. Ona tego Bogumiła nawet kochała ale nie umiala chyba z niczego tak do końca się cieszyć.
    --
    65FF-G to WCALE nie jest wielki biustsmile
  • 26.08.13, 00:17
    a ja potrafilam.
    nawet teraz to czuje.
    --
    Miłość, sen i śmierć nadchodzą pomału;
    Schwyć mnie za włosy i mocno pocałuj...
  • 26.08.13, 12:29
    A bo tam chodziło nie tylko o Toliboskiego, raczej o jej wyobrażenia o życiu, małżeństwie, pozycji społecznej itd. W kontekście epoki to jest bardzo jasne i zrozumiałe. Gdyby Bogumił był eleganckim, wykształconym, pracującym głową, nie rękami mężczyzną, to nawet, gdyby ledwo wiązali koniec z końcem, a ich "pozycja społeczna" była czysto fasadowa (co było nierzadkie), to by nie jęczała albo jęczała mniej, albo na coś innego wink. Dla Barbary małżeństwo z Bogumiłem było przede wszystkim degradacją społeczną. I chociaż zawsze to lepiej niż być starą panną, to jednak bolało ją to, mimo że to bardzo porządny facet był.
    --
    Generalnie facet jak nie ma kija nad grzbietem to traci poczucie bezpieczeństwa i rzeczywistości. (by totorot)
  • 26.08.13, 00:42
    iwoniaw napisała:

    > Scarlett ma 17 lat (a potem tylko nieco więcej), więc jej wybaczyć naprawdę moż
    > na rzeczy,

    Uklady z facetami to moze mozna jej i wybaczyc ale swinstwo zrobione wlasnej siostrze juz chyba nie za bardzo, podobnie jak oddanie niekochanych dzieci rodzinie. Zawsze pogardzalam Scarlett jak wlasciwie malo ktora bohaterka literacka.
  • 26.08.13, 10:13
    bi_scotti napisała:

    > iwoniaw napisała:
    >
    > > Scarlett ma 17 lat (a potem tylko nieco więcej), więc jej wybaczyć napraw
    > dę moż
    > > na rzeczy,
    Książka się kończy jak Scarlett ma około 30, chyba wystarczająco duzo czasu na dojrzewanie. Zresztą uwarunkowania epokowe inne były.
    > Uklady z facetami to moze mozna jej i wybaczyc ale swinstwo zrobione wlasnej si
    > ostrze juz chyba nie za bardzo, podobnie jak oddanie niekochanych dzieci rodzin
    > ie. Zawsze pogardzalam Scarlett jak wlasciwie malo ktora bohaterka literacka.
    A ja myślę że właśnie to świństwo zrobione siostrze jak najbardziej mozna jej wybaczyć, zaliczyc na plus nawet, bo była to sprawa, chyba jedna z niewielu w jej opisanym zyciu, która nie wynikła z niskich pobudek, a z bezinteresownej, głębokiej miłości do rodzinnego domu. Jej kontakty z mężczyznami zawsze mnie jednak rozbawiały i sprawiały że nie mogłam się nadziwić jej głupocie, bo w gruncie rzeczy kilka razy przez własny upór i próżność sama sobie zrobiła kuku. W tej materii była bezdennie głupia. Fajnie to ujął Butler przy oświadczynach mówiąc że raz wyszła za mąż na złość a raz dla pieniędzy, więc może by w końcu choć za niego wyszła dla przyjemności. Niestety to też zmarnowała, fakt że na koniec się połapała o co biega, ale straciła wszystko(miernej kontynuacji A Ripley nie liczę)
  • 26.08.13, 11:43
    świństwo?...
    przecież Scarlett w ksiażce bardzo dokładnie tłumaczy dlaczego to zrobiła. Tara była zagrożona, trzeba bylo zdobyc jakoś pieniądze na podatki. Gdyby Zuella wyszła za Franka, nie dałaby na Tarę ani grosza i wszystko by przepadło.
    Scarlett nie wyszła za Franka po to żeby zrobić siostrze pod górę czy żeby zdobyć kase i pławić sie w luksusie. wyszła za niego, bo tylko tak mogła uratować ich rodzinny dom, w ktorym mieszkało jednak sporo osób i w obronie którego poniekąd zginął jej ojciec.
    sprzedała sie, tak. miała z tego moze i jakies korzysci, tak, ostatecznie w koncu sie jakos dorobiła. ale czy była z tego powodu szczęsliwa?
    nie nazwałabym tego świństwem. nazwałabym to raczej poświęceniem.
  • 26.08.13, 11:57
    Nie mam takiego kompleksu, bo obiekt płomiennego romansu mnie nie rzucił, tylko pozostał ze mną - do tej pory. Ale czasem, kiedy się skłócimy okropnie i mam do niego milion pretensji, to myślę sobie, że te z "kompleksem Toliboskiego" to mogą sobie w takich chwilach odprężająco pomarzyć i powspominać, jakiego to miały księcia z bajki, a ja nie !
    Bo mój książę z bajki jest obok mnie cały czas - tyle, że już zmieniony. W żabę. Bo w życiu ten proces przebiega odwrotnie jak w bajkach.... wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.