Dodaj do ulubionych

czy to juz tak bedzie wygladac (IV klasa)

10.09.13, 19:31
drugi tydzien sie zaczal, a ja wymiekam
dziecko moje codziennie sleczy nad zadaniami do 22 a czasem dluzej
i nie jest to z dziecko z trudnosciami w nauce, wrecz przeciwnie
lapie w lot
a obuty zaliczyl na 100%, wiec i baze jakby ma
zaleglosci zero
powariowali czy co? kazdy mysli ze jego przedmiot jest najwazniejszy i z niego wlasnie trzeba zadawac najwiecej
dzis pisze wypracowanie
robi milion piescet zadan z matmy
przyrode
historie
i ilustracje o malpie
a kiedy zyc, spac jesc albo glupoty robic surprised
Edytor zaawansowany
  • bsl 10.09.13, 19:37
    wspolczuje synowi, moje dziewczyny tez tak miały do wyjazdu z Polski , teraz syn w 5 klasie ma w tygodniu 2 zadania domowe z matematyki i z czeskiego ( no to jest na jakies 10 min ? ) i jeszcze brzęczy , jak sie juz dobrze w..wie to mu mowie, ze go do Polskiej szkoly wysle i zobaczy co to znaczy odrabiac lekcje
    --
    „Jakież dziwne są te ludzkie charaktery! Nawet miłują tak, jakby nienawidzili!”Fiodor Dostojewski
  • amoreska 10.09.13, 19:43
    IV klasa to szok edukacyjny.
    W zależności od dziecięcej inteligencji, pracowitości, umiejętności organizacyjnych i poziomu roztrzepania (a także wsparcia rodziców w przynajmniej na początku) szok ten może trwać od kilku tygodni aż do roku. Tak myślę.
  • aneta-skarpeta 10.09.13, 20:29
    u nas w 4 klasie syn z trudem sie odnajdywał w odrabianiu lekcji, przygotowywaniu się

    długo mu szło- a chłopak leniwy, ale zdolny

    często zapominał, zero zorganizowania, głowa w chmurach

    w tym roku- jak narazie- ogromna zmiana- chyba o wszystkim pamięta, bo mnie zalewa informacjami, mówi co trzeba przynieść, duzo lepiej się organizuje z lekcjami, pracami domowymi

    i chyba masz rację, że ta 4 klasa to taki szok edukacyjny
    --
    świat włóczki i filcu
    szopinistka.blogspot.com/
  • agni71 10.09.13, 19:44
    zalezy od szkoły, nauczycieli i nie wiem czego. Moja czwartoklasistka jakos malo na razie przynosi prac domowych, pare zadań z matematyki, z polskiego np. tylko cos przeczytać, z angielskiego 2 strony banalnych dla niej na razie zadań. Odrabianie lekcji trwa na razie maksymalnie godzinę. Myslę, że z czasem bardziej im przykręcą śrubę (mam tez dziecko w V kl. i wydawało mi sie, ze miała więcej zadawane w zeszłym roku - a może tylko więcej jęczała nad lekcjami?).
    Czy kontrolujesz jak wyglada odrabianie lekcji? czy nie polega na dlugim przygotowywaniu biurka, a później co chwilę przerwach na to i tamto?
    --
    Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
  • moofka 10.09.13, 19:49
    oczywiscie ze kontoluje
    tyle ma, po prostu
    w przerwach lekture czyta - calego pana kleksa

    --
    Хoрoшo быть женщинoй! С рaбoты пришлa-быcтренькo yбрaлacь, пocтирaлa,пoглaдилa,cбегaлa в мaгaзин, кyшaть пригoтoвилa, пocyдy пoмылa- и вcё!!! Делaй , чтo хoчешь!!!
  • antyideal 10.09.13, 19:49
    U nas znosnie, ponizej godziny na razie odrabia lekcje,
    tylko przerazony nadmiarem Bardzo Waznych Informacji
    od kazdego z nauczycieli
  • gryzelda71 10.09.13, 19:49
    Nie,nie wszędzie tak. I cale szczęście.
  • olena.s 10.09.13, 19:50
    Jak się zorganizuje i dalej tak będzie, to niestety, będzie musiał zacząć naukę olewki.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • yenna_m 10.09.13, 20:02
    powariowali
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • damakama 10.09.13, 20:31
    U syna zadania to około godziny dziennie - ale on raczej szybko pracuje, nie jęczy, nie robi przerw, póki co twierdzi, że jest łatwiej niż w trzeciej klasie (w klasach 1-3 miał bardzo wymagającą panią). Największym zdziwieniem były dla niego strony wymagań i zasad, które zapisywali na wszystkich lekcjach (stwierdził, że panie by mogły to skserować smile) Liczę się z tym, że z każdym tygodniem pracy będzie więcej, szczególnie obawiam się pierwszych kartkówek i sprawdzianów - to typowy ścisłowiec i jak go znam ograniczy odpowiedź do minimum słów. Jeżeli chodzi o lektury - tu pewnie będzie wojna - wszystkie przewidziane do omówienia przez polonistkę już dawno przeczytał - trudno go będzie namówić na powtórki, a nie wiem ile szczegółów pamięta...
    --
    Rudy to nie kolor, rudy to charakter!
  • anika772 10.09.13, 20:26
    To jest właśnie najsłabszy punkt reformy- IV klasa. Nauczanie zintegrowane zostało bardzo zubożone, obcięto wiele treści i umiejętności. Naturalnie miało to za sobą pociągnąć stosowne zmiany w PP na kolejnym etapie nauki, w teorii. W praktyce zmiany są kosmetyczne, prawie nic się nie zmieniło, więc w IV klasie nauczyciele próbują "nadgonić", nauczyć dzieciaki tego, z czym kiedyś przychodziły po III klasie, a teraz nie przychodzą, bo nie miały. Stąd pewnie to szalone tempo.
  • verdana 10.09.13, 20:31
    Bo Twoje dziecko nie zna jeszcze podstawowej sztuki przetrwania i przepisywania zadań na przerwie od kolegów. Od kiedy pamiętam, była taka przełomowa klasa, za moich czasów piąta, teraz czwarta. Też było szalone tempo. Jest niewielka grupa dzieci, które mają świetną pamięć i robią wszystko szybko, niewielka grupa nauczycieli, którzy rozumieją, ze dziecko nie maszyna.
    W pozostałych wypadkach należy zacząć "wierzyć", ze "nic nie było zadane". Któregoś roku postanowiłam egzekwować odrabianie wszystkich lekcji. Wymiękłam po dwóch tygodniach, gdy dziecko miało, owszem, odrobione wszystkie lekcje, ale nie chodziło na spacery i nic nie czytało, poza podręcznikami. To ja podziękuję za takie wykształcenie.
    --
  • little_fish 10.09.13, 21:06
    odpisanie na przerwie może się nie udać - mój matmę liczy błyskawicznie, ale samo napisanie tych zadań zajmuje mnóstwo czasu. Dziś miał 10 zadań z matmy,każde z kilkoma podpunktami. Obliczeń na kilka minut ale pisania sporo. Do tego polski i 3 strony ćwiczeń z angielskiego. Naprawdę mam wrażenie że nauczyciele się rozpędzili
  • mama303 10.09.13, 21:24
    verdana napisała:

    > Bo Twoje dziecko nie zna jeszcze podstawowej sztuki przetrwania i przepisywania
    > zadań na przerwie od kolegów. Od kiedy pamiętam, była taka przełomowa klasa, z
    > a moich czasów piąta, teraz czwarta.

    Nie da się spisać bo czasu zbyt mało i jeszcze trzeba przejśc z klasy do klasy.
  • verdana 10.09.13, 21:55
    No tak, to przechodzenie jest kłopotliwesmile Ale dzieciaki dają radę.
    --
  • przeciwcialo 10.09.13, 21:01
    Szoku nie było, zadania w normie. Dziecko zorganizowane i od lat przystosowane treningami do szybkiej, efektywnej i systematycznej pracy.
    Najgorzej było z lekturami bo czekał na mnie- tzn. czytał mi na głos lektury. zadania odrabiał bez mojego udziału zanim wróciłam z pracy.
  • heca7 10.09.13, 21:05
    Eee, nie jest tak źle smile Moja jest już w 5 klasie. W czwartej nie siedziała nad lekcjami godzinami. Ja szczerze mówiąc rzadko widziałam aby cokolwiek odrabiała. A wszystko miała zrobione (sama- ona nie daje ściągać i sama tego nie robi ). Kiedyś siedziała z dziewczynką, która ciągle coś od niej chciała, ciągle o coś pytała i zaglądała do jej zeszytu- skończyło się na tym, że po jakiejś klasówce h.. ją strzelił , zabrała książki i przesiadła się.
    Miała czas na wszystko, na lekcje, książki (czyta nałogowo, teraz Sherlocka Holmesa), rower i jeszcze przyłaziła i mówiła, że się nudzi. Średnia powyżej 5,25 i stypendium.
    A szkoła nie jest przeciętna, jedna z najlepszych w dzielnicy mimo kiepskich warunków lokalowych jest oblegana.
    Ja do jej zeszytów nie zaglądam w ogóle. Tak było od I klasy, czasem nie bardzo wiedziałam co ona tam robi bo nie było potrzeby- zawsze zrobione. W życiu nie odrobiłam z nią pracy domowej. Takie dziecko-cyborg.
    Wiem jednak , że są dzieci którym praca domowa zajmuje więcej czasu, może to kwestia koncentracji? A może właśnie kiepskiego nauczyciela? (może jedno i drugie). Generalnie jednak nikt w klasie Ali się nie skarży na zbytnie przeładowanie pracą domową.
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • verdana 10.09.13, 21:57
    Moja matka też sądziła, ze mam czas na wszystkosmile Od piątej klasy, poza wypracowaniami i francuskim w liceum praktycznie nie odrabiałam niczego. No, czasem matematykę. Mama, szczęśliwie, też nie zaglądała do zeszytów, a liceum było elitarne.
    --
  • joa66 10.09.13, 22:33
    Ja nigdy nie przepisywałam lekcji na przerwie!

    Ja... "zapominałam" zeszytu big_grin . Ewentualnie "się spóźniałam" .

    Szkoda mi było przerwy.

    Moje dziecko jest porządniejszy niż ja , ale z drugiej strony miał fajniejsze szkoły.
  • verdana 10.09.13, 22:49
    Zapomnieć można było tylko dwa razy w semestrzesmile A szkoła była wymagająca, potrafili, dranie, zeszyty zbierać.
    --
  • joa66 10.09.13, 22:59
    Ale codziennie każdemu nie sprawdzali?

    Za moje wpadki łapałam co najwyżej dwie dwóje na semestr ( w sumie ). Poprawiałam stopniem z klasówki czy "pytania". Prawdę mówiąc nie przypominam sobie, żebym w liceum w ogóle odrabiała jakieś lekcje, ale kłopotów większych z tego powodu też nie pamiętam. Szkoła niby też elitarna, ale przyjazna.
  • verdana 10.09.13, 23:04
    Moja była nieprzyjazna. Trudno było nie odrabiać, bo na każdej lekcji pytali, a jeśli nie podeszło sie z zeszytem - od razu była dwója. Czasem też po prostu nauczyciel przechodził i sprawdzał, czy wszystko odrobione.

    --
  • joanna_poz 10.09.13, 21:10
    u mojego IV klasisty poki co prace domowe zajmują niewiele czasu.
    myśleliśmy, że będzie gorzej, a jest nieźlesmile

    no i z tego co widze, pani w III klasie bardzo mocno zahaczyło o to co jest teraz w IV klasie, więc luz tym bardziej, przynajmniej z matematyki, przyrody.

    pozyjemy, zobaczymy.
  • andaba 10.09.13, 21:16
    No nie wiem, mój IV klasista robi zadania pół godziny, a jest to dziecko, któremu odjęcie 8 od 32 zajmuje 4,5 minuty (patrzyłam na zgarek).

    Połowa z tego czasu została poświęcona na wymazaniu wszystkich u, by na ich miejsce powstawiać ó, ale w połowie znowu zapomniał, że ma byc kreskowane i z powrotem powpisywał otwarte. Zmazac drugi raz się nie dało, więc popoprawiał, i było juz szybciej.
  • mamama56 10.09.13, 21:17
    Będzie lepiej.
    Żeby nie wiem jak zdolne dziecko 4 klasa to makabra, chyba nawet większa dla rodziców wink
  • heca7 10.09.13, 21:29
    E tam. Nie było żadnej makabry. Ani ja ani mąż się nie przejmowaliśmy. Na zebrania chodziłam raczej towarzysko i popłacić wszystkie składki na teatry, kina itd.
    Córka najbardziej była podniecona zmianą nauczycieli, tzn faktem, że już nie będzie trzech (wychowawca, religia, wf) tylko paru więcej. A każdy będzie miał swoje wymagania co do przedmiotu, którego uczy. Czekała na to wyzwanie i sobie poradziła. Ale cała jej klasa została przygotowana doskonale przez wychowawczynie w kl I-III. Ona ich nauczyła jak podchodzić do lekcji, opanowała ich narowy, zachęciła do czytania, dokładnie przerobiła materiał- dała im niezbędne podstawy.
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • mama303 10.09.13, 21:18
    tak, juz tak będzie! moja córka jest w klasie V i ma teraz taki plan że późno kończy, za pracę domową bierze sie dośc późno, siedzi codziennie długo i pada na twarz sad
  • e_r_i_n 10.09.13, 21:34
    Nie było tak hardcorowo u nas. Młody się spinał i robił szybko, żeby przed treningiem zdążyć.
    Teraz zaczął szóstą... i będzie nieźle w tym roku.
    --
    Oddaj 1% na Dom Misi
    ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
  • figrut 10.09.13, 21:46
    Nie, nie będzie. To tylko przedbiegi. W piątej klasie jest tego "ciut" więcej. Na dziś było np. w matematyce siedem stron w ćwiczeniach. Kiedyś było podobnie, ale tego tak nie odczuwaliśmy, bo przechodziliśmy dość płynnie z nauką z klasy do klasy od samego początku. Teraz pierwsze trzy klasy są pełne luzu, a później wielki przeskok do czwartej i nawał nauki w porównaniu z poprzednimi klasami.
  • kub-ma 10.09.13, 21:57
    Witaj w polskiej szkole smile I to piszę ja nauczycielka smile
    Ja akurat jestem realistką i pracę domową daję na jakieś 10-15 minut, ale już widzę, że nie będzie wesoło. Poprzednio do czwartej klasy przychodziły dzieci, które m.in. umiały już dodawać pisemnie i radziły sobie nieźle z odejmowaniem. Teraz ja wszystkiego uczę od zera w klasie czwartej i uważam, że jest na to zbyt mało czasu.


    --
    "Jeśli ludzie nie wierzą, że matematyka jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie." John von Neumann
  • triss_merigold6 10.09.13, 22:38
    Wszyscy moi znajomi, których dzieci zaliczyły już IV klasę wspominają to przejście jako horror. W V klasie już jest lepiej, bo dzieci łapią rytm. Zapomniano powiedzieć rodzicom, że klasom I-III okrojono wprawdzie podstawę programową, a od IV klasy została dawna - budowana na podstawie dawnych wymagań i oczekiwanych umiejętności.
    Przywyknie, Ty pilnuj żeby miał poodrabiane na bieżąco i był spakowany.
  • moofka 10.09.13, 22:47
    dzieki za pocieszenie
    moze i przywyknie
    oby
    oprocz tego ma jeszcze 4 treningi tygodniowo
    i nie widze powodu, zeby z nich rezygnowac dla bzdurnych cwiczen z przyrody (napisz jaki jest najblizszy ogrod botaniczny i dlaczego warto go odwiedzic surprised)
    poszedl spac po 22
    horror jakis
  • andaba 10.09.13, 22:52
    Albo moje dzieci chodza do gó...anej szkoły, albo nie są nadgorliwe, bo wszystkie, a czwarte obecnie do czwartej poszło, były zachwycone zmianą z nauczania zintegrowanego tak zwanego, na "normalne": przejrzyste wymagania, przejrzyste oceny, mniej idiotycznych zadań domowych.
    No fakt, do 22 przy zadaniach to zdarzało się siedzieć, jak sie po 21 za nie wzięli (rzadko).
  • triss_merigold6 10.09.13, 22:52
    Przecież nie ma tej biologii codziennie więc część rzeczy może odrobić następnego dnia.
    Jeśli to ćwiczenie z podręcznika, to współczuję uczniom mieszkającym 100 km od najbliższego ogrodu botanicznego. D
    Naprawdę, niezależnie od szkoły i płci dziecka (wliczając grzeczne i zdolne dziewczynki w niepublicznych podstawówkach) wszyscy znajomi źle wspominają IV klasę swoich dzieci, jako uszarpanie dla siebie i dla dzieciaków.
  • moofka 10.09.13, 23:01
    3 razy w tygodniu ma przyrode
    mial dzis i jutro tez bedzie
    odpuscil to co bylo dzis, a nie bedzie jutro smile
    nadgorliwa nie jestem wink
    --
    Хoрoшo быть женщинoй! С рaбoты пришлa-быcтренькo yбaлacь, пocтирaлa,пoглaдилa,cбегaлa в мaгaзин, кyшaть пригooтoвилa, пocyдy пoмылa- и вcё!!! Делaй , чтo хoчешь!!!
  • noname2002 11.09.13, 09:17
    > Jeśli to ćwiczenie z podręcznika, to współczuję uczniom mieszkającym 100 km od
    > najbliższego ogrodu botanicznego. D

    Na szczęście jest internet.
  • little_fish 10.09.13, 22:54
    widzę,żę te same podręczniki mają nasze dzieci wink
    sprawdziłam matmę - 4 i pół strony obliczeń. Nie wiem jak długo robią to dzieci które mają problemy z liczeniem
  • misterni 10.09.13, 22:57
    TO jest ten słynny przeskok z edukacji wczesnoszkolnej do klasy czwartej. Ponoć najdrastyczniej jest we wrześni u i w październiku, potem już wszystko normalnieje.
    U nas na razie spokój, tyle że ciężar plecaka czwartoklasistki mnie wkurza i jutro się wybieram w tej sprawie do dyrekcji.
  • andaba 10.09.13, 23:04
    misterni napisała:

    tyle że ciężar plecaka czwartoklasistki mnie wkurza i ju
    > tro się wybieram w tej sprawie do dyrekcji.


    Tu akurat sie zgodzę. Mój jest kawał silnego chłoa, któremu dobrze zrobi, jak się troche wyżyje przy noszeniu wiedzy. Ale jak sobie pomysle, ze za trzy lata moja córunia, która waży 18 kg bedzie nosić taki plecak (no dobra, przytyje pewnie przez 3 lata, ale raczej 45 kg ważyc nie będzie), to mi się słabo robi.

    Na razie w pierwszej Ameryka - wszystkie książki w szkole, do domu przynosi piórnik i dzienniczek.
  • pederastwa 10.09.13, 23:06
    Pamiętam ze swoich czasów szkolnych, że na początku roku wszyscy nauczyciele jakiegoś hopla dostawali i przykładali się do pracy wink Stąd na każdych zajęciach były zadawane i sprawdzane prace domowe, częste kartkówki, lektury i wypracowania. Obłęd trwał gdzieś do połowy października. Jak już wszyscy mieli jakieś oceny w dzienniku, coraz częściej zdarzaly się lekcje typu "poczytajcie sobie rozdział 5 i siedźcie cicho", prac domowych też było jakby mniej. No i zaczynały się zwolnienia lekarskie, zwykle przez połowę miesiąca któryś z nauczycieli był chory, wiec odpadały prace domowe i kartkówki.
  • kagrami 11.09.13, 08:50
    Mój odrabia zadanie w szkole zanim go odbierzemy czyli na odrobienie zadania i zabawę (tenis stołowy) z kolegami zawsze się wyrabia. Jest w 5 klasie.
    Z tego co wiem sporo mają tylko z matematyki, z innych przedmiotów trochę i nie codziennie.

    --
    Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby. [Hipokrates]
  • pade 11.09.13, 09:01
    eee, przestraszyłaś mnie...
    moja córa też w czwartej klasie, ze dwa razy po 10 minut siedziala nad książkami
    kurczę, muszę dzisiaj zajrzeć do tych zeszytów

    --
    "Jeśli nie obarczasz winą, nie masz w sobie złości."
  • czajkax2 11.09.13, 09:03
    U nas na razie nie jest tak tragicznie żeby po nocach ślęczęć, ale jest co robić. Lektury z tego co widzę nie jakieś strasznie grube. Akademia Pana Kleksa machnięta w 2 wieczory, krótka książeczka i miła do czytania. Na razie wyrabiamy czasowo smile
  • ledzeppelin3 11.09.13, 09:14
    U mnie na razie spokój, robi zadania w 20 min do pół godziny. Sprawdzam zeszyty i książki raz w tygodniu.
  • iwoniaw 11.09.13, 09:30
    tak, uważam za lekkie przegięcie zadawania do domu większej ilości zadań niż się zrobiło z klasą przez 45 minut lekcji - i tak codziennie i z każdego przedmiotu. Dziecko w klasach I-III miało panią dość wymagającą i nie stroniącą od zadawania, no ale mimo wszystko. Ale i tak ilość zadania domowego mniej jest wkurzająca niż waga tornistra uncertain

    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • czajkax2 11.09.13, 09:33
    iwoniaw napisała:

    > tak, uważam za lekkie przegięcie zadawania do domu większej ilości zadań niż si
    > ę zrobiło z klasą przez 45 minut lekcji. Ale i tak ilość zadania domowego mniej jest wkurza
    > jąca niż waga tornistra uncertain

    Popieram. Waga plecaka przechodzi ludzkie pojęcie. I wydolność dziecięcego kręgosłupa.
  • heca7 11.09.13, 09:54
    U nas szkoła bardzo z tym walczy. Gdzie się dało to są szafki na choćby przybory plastyczne, flety itd. Nauczyciele codziennie podają dzieciom jakie książki mają być na następną lekcję. Nie ma tak (dyrekcja zarządziła) aby na lekcję np: matematyki kazano przynieść wszystkie zakupione książki do tego przedmiotu. Nawet na religię przynoszą tylko ćwiczenia a książkę na wyraźną prośbę. Zresztą książki od religii zostały odkupione od starszej klasy aby nie mnożyć kosztów. Niektórzy mają tylko jedną wspólną książkę do religii z kolegą z ławki wink
    Dzieci mają swoje stałe miejsca w ławkach i przynoszą podręczniki na zmianę- jeden na ławkę.
    Jeśli chodzi o zwolnienia to np: właśnie matematyczka się połamała-miała wypadek. Zastępuje ją koleżanka z gimnazjum, oczywiście także ucząca matematyki więc wakatu nie ma.
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka