• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Chore dziecko w szkole a rodzic niepracujący...

  • 20.09.13, 14:16
    Jak uzasadniłybyście taką sytuację?

    Tak, pytanie dotyczy także dzieci z "tylko katarem".
    Nie powiecie chyba, że wszyscy ci rodzice mają akurat w domu noworodka, niedołężnych rodziców do opieki czy sprawę "życia i śmierci" do załatwienia właśnie wtedy...
    Edytor zaawansowany
    • 20.09.13, 14:19
      W tym wypadku odpada argument "lekarz nie da mi zwolnienia na katar"
      • 22.09.13, 18:58
        amoreska napisała:

        > W tym wypadku odpada argument "lekarz nie da mi zwolnienia na katar"

        - jesli chodzi o moja nieobecnosc w pracy - rzeczywiscie odpada. Natomiast nie zmienia to faktu, ze potrzebuje jeszcze papier do szkoly, gdyz rodzic moze usprawiedliwic jedynie dwa dni nieobecnosci, od trzeciego trzeba miec juz papier od lekarza.


    • 20.09.13, 14:19
      Dziecko ma obowiązek szkolny, katar bez goraczki, bez kaszlu itp nie jest przeszkodą w pójściu do szkoły, no litości!
      --
      http://www.pah.org.pl/auto/5d6fd976864464e1a938b51c9dba99f4_w_0_h_0_c_0.jpg
      • 21.09.13, 02:04
        Dziecko ma obowiązek szkolny, katar bez goraczki, bez kaszlu itp nie jest przes
        > zkodą w pójściu do szkoły, no litości!

        big_grinbig_grinbig_grin
    • 20.09.13, 14:20
      Jak nie zyga I nie ma wysokiej temperatury to idzie.
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      Coco i Bruno
      • 23.09.13, 08:41
        Bardzo mnie bawią takie opinie. Moje dziecko w życiu miało ze cztery razy gorączkę. Zapalenia zatok, oskrzeli, anginy itp. przechodzi na ogół z temperaturą nie wyższą niż 37 stopni. Mam posyłać do szkoły?
    • 20.09.13, 14:20
      Lenistwem?
      Ja nie pracuję i właśnie mam córkę w domu z katarem. Sorry ale właśnie, m.in. dlatego jestem w domu aby dzieci nie musiały z tym katarem itd chodzić do szkoły.
      --
      Dzieciaki 2002
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
      • 20.09.13, 14:23
        I zawsze jak ma katar nie chodzi?
        • 20.09.13, 14:29
          Tak, bo ma silną alergię i szybko ze zwykłego kataru rozwija się u niej zap. oskrzeli.
          --
          Dzieciaki 2002
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
          • 20.09.13, 14:30
            Czyli jak ma katar to za chwile zapalenie oskrzeli,czy jak w domu zostaje to katar mija bez dalszych chorób?
            • 20.09.13, 14:54
              Jak zostaje w domu to mija bez powikłań wink
              --
              Dzieciaki 2002
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
          • 20.09.13, 18:03
            No, jak ja tak zaczęłam trzymać córkę w domu (b. podobna sytuacja, katar litrami, zalewa oskrzela, uszy itp., potem gorączka,ostry kaszel, potem już tylko antybiotyk), to narobiła sobie w szkole 150 godzin nieobecności. Skutki były następujące: brak integracji z klasą, brak opanowania materiału, nadrabianie zadań naprawdę w sporej ilości jak na I klasę, bo pani leciała z programem jak szalona, a wreszcie ryzyko nieklasyfikowania. Akurat postanowiłam, że 7-latka jeszcze raz pójdzie do I klasy, więc mi to zwisało i powiewało. Ale w wypadku dziecka idącego standardową ścieżką repetowanie klasy z powodu katarów i przeziębień byłoby z lekka kuriozalne.
            Teraz robimy tak: 2-3 dni w domu, na maksa syropki, maliny, herbaty na przeziębienie, nacieranie maścią Wick itp. Jak jest lepiej, tzn. nie ma temperatury, z nosa nie cieknie jak z kranu, to heja do szkoły, najwyżej nie ćwiczy na wuefie. I żyje wink.
            --
            Zginę, jeśli się obejrzę
      • 20.09.13, 14:56
        W klasach 4-6 czy w gimnazjum tez nie będzie przez kilka dni chodziło do szkoły, bo ma katar?

        --
        Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
        • 20.09.13, 15:07
          Kilka dni, czy od 3 września do 5 maja? tongue_out
          --
          Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
        • 23.09.13, 08:51
          Często tak, bo co?
    • 20.09.13, 14:20
      idźmy dalej, jak uzasadnić brak nauczania w domu, skoro rodzic tam i tak kwitnie?
      • 20.09.13, 14:54
        Good point. Leniwiec albo debil
    • 20.09.13, 14:22
      Tak, pytanie dotyczy także dzieci z "tylko katarem".
      > Nie powiecie chyba, że wszyscy ci rodzice mają akurat w domu noworodka, niedołę
      > żnych rodziców do opieki czy sprawę "życia i śmierci" do załatwienia właśnie w
      > tedy...

      nie niektórzy po prostu uważają, że to tylko katar. Serio uważasz, że dobrze czujące się niegorączkujące dziecko z katarem nie powinno chodzić do szkoły? Mój zasmarkany poszedł dzisiaj do przedszkola a ja mam wolne, nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby go w domu trzymać....
      --
      Sygnaturka się zgubiła....
      • 20.09.13, 14:24
        Alergik?
        • 20.09.13, 14:31
          Owszem ale to jakaś różnica? Nie wiem czy i kiedy katar z alergicznego zmieni się w infekcyjny, nie jestem w stanie przewidzieć czy nadkazi mu się ucho, zejdzie na oskrzela, itd. Nie przejmuję się kompletnie żadnymi katarami i kaszlami tak długo jak samopoczucie jest dobre i nie ma gorączki-zresztą dokładnie takie mam zalecenia od lekarza, który też od razu nie ejst w stanie stwierdzić czy to infekcja czy alergia a nie zaleci przecież trzymania w domu dzieci na okrągło-zwłąscza że są objęte obowiązkiem przedszkolnym i szkolnym. Jak dzieje się coś to zostają w domu ale smarki nie są dla mnie objawem dziania się czegoś. Owszem kiedyś zanim starsza była porządnie zdiagnozowana każdy katar kończył się ponad czterdziestostopniową gorączką i zapaleniem oskrzeli włącznie z dusznościami wtedy zostawała w domu z powodu kataru...
          --
          Sygnaturka się zgubiła....
    • 20.09.13, 14:27

      Po kiego trzymac w domu dziecko z katarem?
      --
      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
    • 20.09.13, 14:28
      Ludzie uważają, że infekcja górnych drog oddechowych to nie choroba.
      --
      "Może to było nie na e-matce, a np. na wychowaniu albo starszym dziecku: wytłumaczono mi, że reagowanie na to, że ktoś na ulicy zasłabł, albo został napadnięty, jest niezgodne z psychologią społeczną". Srebrnarybka
      • 20.09.13, 14:32
        bo jeszcze nią nie jest i nie koniecznie musi być
        • 20.09.13, 15:00
          mx3_sp napisała:

          > bo jeszcze nią nie jest i nie koniecznie musi być

          taaaaak???? a to ciekawostka. Ale juz byl watek na ten temat.
          --
          "O Boże, gdzie lokujesz talenta!"
      • 20.09.13, 14:40
        I właśnie dlatego ja jestem dziś zasmarkana i gardło mnie boli. A to dopiero trzeci tydzień września minął. Ale nie ma się co dziwić. Jedno dzieciątko z katarem, inne pokasłuje, ale przecież nie są chore. Albo oczywiście alergicy. A potem zdziwienie, bo pani na zwolnieniu.
        • 21.09.13, 15:24
          O kurcze, tacy pediatrzy to musza miec przerabane...

          Ag
          --
          the world as I see it
          www.flickr.com/jazzwink/
          • 23.09.13, 09:16
            Powinni być non-stop na L4 suspicious
            --
            Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
    • 20.09.13, 14:33
      Dzieci "tylko z katarem" nie są chore, pracowanie czy nie ich rodziców nie wpływa znacząco na stan zdrowia w takim momencie suspicious
      --
      Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
    • 20.09.13, 14:39
      To chore dzieci są dlatego w placówkach, że rodzice ich pracują? Biedne dzieci.
      --
      Blog
      "Run, you clever boy; and remember."
      • 20.09.13, 14:40
        Jeszcze biedniejsze są te chore, które męczą się w szkole/przedszkolu, a rodzic kwitnie w domu.
        • 20.09.13, 14:56
          Dzieci są najwyżej w tej samej sytuacji. To ci żal dupę ściska.
          --
          Blog
          "Run, you clever boy; and remember."
      • 20.09.13, 15:00
        Biedne dzieci i biedni rodzice, zwłaszcza matki. Serio.
        --
        Nanga ma odwrócone pojęcie złego i dobrego, jestem przyzwyczajona. Kawka74
    • 20.09.13, 14:43
      Jeszcze jest różnica między dzieckiem, które nieco "pociąga nosem", a dzieckiem z zielonym gilem do pasa, które co chwilę ten os wyciera lub musi mieć wytarty przez np. panią w przedszkolu.
      • 20.09.13, 14:49
        przedszkole to przedszkole, a szkoła to szkoła. Twój wątek dotyczy posyłania DO SZKOŁY.

        --
        Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
    • 20.09.13, 14:48
      Pracuje, ale gdybym nie pracowała, to dziecko z katarem, lekko bolacym gardłem, stanem podgoraczkowym poszloby do szkoły. Uzasadniam tak: żeby nie miało zaległości!

      --
      Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
      • 20.09.13, 14:49
        ty tak poważnie ?? czy jaja sobie robisz ?
        --
        „Jakież dziwne są te ludzkie charaktery! Nawet miłują tak, jakby nienawidzili!”Fiodor Dostojewski
        • 20.09.13, 14:51
          Oczywiście, że poważnie. A co jest nie tak z tym nierobieniem zaległości w nauce, bo nie kumam?

          --
          Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
          • 20.09.13, 14:52
            nic , tak pytam tylko

            big_grin
            --
            „Jakież dziwne są te ludzkie charaktery! Nawet miłują tak, jakby nienawidzili!”Fiodor Dostojewski
            • 20.09.13, 14:57
              maturzysty też byś nie puściła bo ma katar????
              • 21.09.13, 08:28
                mx3_sp napisała:

                > maturzysty też byś nie puściła bo ma katar????

                nie puściłam do szkoły 16-latka bo miał taki katar,że w nosie miał sączki z chusteczek pozakładane bo gile leciały non stop, kinol czerwony i ostrupiały i ledwo na oczy widział.
                no ale wg norm forumowych zdrowy był jak rydz tongue_out
                nie ma alergii
                --
                Walka z komarami w mieszkaniu rozwija słuch, czujność, koordynację, szybkość i paranoję.
                • 21.09.13, 08:39
                  No wlasnie z takim katarem bym nie puscila ani sama do pracy bym w takim stanie nie poszla. To jest wlasnie ten rodzaj kataru, przy ktorym sie "umiera"tongue_out Kicha sie kilka razy na minute, leje z nosa ciurkiem non stop, spac sie nie da, jesc sie nie da bo wtedy nie ma czym oddychac, gadac sie nie da bo tez nie ma jak oddychac, oczy zapuchniete, swiatlo razi, uczucie zimna i dreszcze. Bez goraczki. Natomiast moje dzieci mialy w tym tygodniu jakas lekka forme kataru polegajaca na kichnieciu od czasu do czasu i potrzebie wydmuchania nosa raz na pol godziny. Chodzily normalnie do szkoly/przedszkola.
          • 20.09.13, 14:52
            Dostaje lek przecigoraczkowy, przeciwzapalny i idzie do szkoły. Po leku czuje sie świetnie, w domu tez dostałby i byłby jak zdrowy, więc dlaczego nie może w takim stanie uczyć sie w szkole?
            --
            Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
            • 20.09.13, 15:04
              Moje dziecko zaczynało katar w październiku, a kończyło w kwietniu-maju. Lekki katar, bez gorączki, nie alergiczny. Ja w jego wieku miałam tak samo. Nie mielibyśmy szans na ukończenie szkoły siedząc z katarem w domu.

              --
              • 20.09.13, 15:12
                tez mam alergika w domu i ma 18 lat i chodzi do szkoly , ale jak mi mowi ze ja boli gardlo ma stan podgorączkowy i ogolnie zle sie czuje to zostaje w domu
                --
                „Jakież dziwne są te ludzkie charaktery! Nawet miłują tak, jakby nienawidzili!”Fiodor Dostojewski
                • 20.09.13, 15:17
                  Bo ten "katar" to pojecie bardzo pojemne. Forumki tego chyba nie rozumieją.
                  --
                  Blog
                  "Run, you clever boy; and remember."
                  • 21.09.13, 08:31
                    kropkacom napisała:

                    > Bo ten "katar" to pojecie bardzo pojemne. Forumki tego chyba nie rozumieją.

                    otóż to-taką sączącą się z nosa wodę mam od września do kwietnia i tego nie nazwałabym katarem
                    ale czasem mam taki katar,że mi głowa pęka,chodzę z sączkami w nosie bo już nie jestem w stanie wycierać non stop,czuję się przy tym zwyczajnie chora i rozbita- i to jest katar, podczas którego biorę wolne a moje dzieci w takim stanie nie idą bohatersko do szkoły.
                    --
                    Walka z komarami w mieszkaniu rozwija słuch, czujność, koordynację, szybkość i paranoję.
            • 23.09.13, 08:54
              Tak, a potem dziwić się, czemu ludzie się nie leczą tylko maskują objawy. Przy stanie podgorączkowym podawanie leków przeciwgorączkowych to ogromne szkody dla układu odpornościowego organizmu.
      • 23.09.13, 08:52
        Jakich zaległości? Ze stanem podgorączkowym? Żartujesz?
    • 20.09.13, 15:32
      Tak, posyłam dzieci do szkoły nawet gdy mają katar (nie - nie dżumę, gorączkę, wymioty, biegunkę, dreszcze - KATAR). Zabierają ze sobą chusteczki higieniczne. To, co i gdzie ja robię w czasie ich lekcji nie ma z tym najmniejszego związku.
      Zastanawiałoby mnie raczej uzasadnienie NIE POSYŁANIA dziecka do szkoły, bo raz kichnęło i smarknęło.

      --
      'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
      'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
      • 20.09.13, 15:51
        Nie chodzi o "raz kichnięcie". Raczej o zielone gluty do pasa. Ale to przecież też "tylko katar".
        • 20.09.13, 15:56
          W życiu nie widziałam w szkole dziecka z "zielonymi glutami do pasa".

          --
          "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
          mniej awanturujący."
          • 20.09.13, 15:57
            Ja widziałam. A dosłownie - do podbródka.
          • 20.09.13, 16:02
            To jednak chyba mało widziałaś.
            Nie dalej jak wczoraj mama przyprowadziła dziecko w 3 klasie i poprosiła, żeby do niej zadzwonić jak będzie je bolał brzuch. Bo pół nocy nie spało, ale rano dostało leki przeciwbólowe i jest ok. Dziecko zasmarkane, kaszlące. Ale to przecież nic takiego.
            A jak już pisałam, ja też dzięki temu, że to dziecko z katarem, tamto z glutami, a jeszcze inne kaszlące jestem już mocno kaszląca i kichająca.
        • 20.09.13, 18:11
          amoreska napisała:

          > Nie chodzi o "raz kichnięcie". Raczej o zielone gluty do pasa. Ale to przecież
          > też "tylko katar".

          Widzialas kiedys gluty do pasa?
          • 20.09.13, 18:59
            "Gluty do pasa" to sformułowanie potoczne.
            Gluty zwisające przez pół twarzy widziałam niejeden raz.
            • 20.09.13, 19:18
              amoreska napisała:

              > "Gluty do pasa" to sformułowanie potoczne.
              > Gluty zwisające przez pół twarzy widziałam niejeden raz.

              No i co z tego? Mozna dziecko nauczyc wycierac nos, zwlaszcza w wieku szkolnym. W czym problem? Kto izoluje dzieci z powodu tzw kataru?
              • 20.09.13, 19:46
                Naprawdę uważasz, że z zielonym katarem na pół twarzy należy wysłać dziecko do szkoły/ przedszkola, zwłaszcza że w domu siedzi rodzic, który mógłby się nim zająć??
                • 20.09.13, 19:53
                  amoreska napisała:

                  > Naprawdę uważasz, że z zielonym katarem na pół twarzy należy wysłać dziecko do
                  > szkoły/ przedszkola, zwłaszcza że w domu siedzi rodzic, który mógłby się nim za
                  > jąć??

                  No to jak dlugo chcesz trzymac to dziecko z objawami infekcji wirusowej np wydzielina z nosa w domu? Zwlaszcza, ze mowa o dzieciach szkolnych?
    • 20.09.13, 16:08
      Powiedz no, ile ci gazeta płaci za te arcyciekawe wątki? wink

      Ad rem, o ile dzieci przedszkolne nawet z dośc lekkim katarem zostawiałam w domu, o tyle do szkoły z samym katarem chodzą. Z takiego samego powodu, jak ktos wyzej pisał, żeby nie narobić zaległości. Uzupełnianie tego wszystkiego jest później mega upierdliwe, szczególnie w klasach od IV wzwyż.
      Ja widze różnicę między zasmarkanym i kaszlącym przedszkolakiem, a uczniem, który:

      wydmucha nos w chusteczkę
      kaszle zasłaniając buzię (nie dłonią, tylko w chusteczke lub ... łokieć)
      raczej nie chodzi z gilem niewytartym i wiszącym sobie radośnie do brody


      -
      Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
      • 20.09.13, 18:11
        agni71 napisała:

        > raczej nie chodzi z gilem niewytartym i wiszącym sobie radośnie do brody

        Eee, mało widziałaś w życiu. smile

        --
        "Jeśli ludzie nie wierzą, że matematyka jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie." John von Neumann
    • 20.09.13, 16:29
      ??? A co jest takiego dziwnego w tej sytuacji? Dzieci maja obowiazek szkolny a do szkoly nie ida gdy maja goraczke (nie 37-37.5) gdy wymiotuja, maja biegunke, choroby zakazne np ospe.
      • 20.09.13, 18:20
        "Siedzę " w domu a dziecko z katarem chodzi do szkoly.
        Ma alergię, więc katar nie jest czymś niezwykłym, ma też chusteczki.


        --
        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
        • 20.09.13, 19:04
          We wtorek syn wrócił ze szkoły, w dzienniczek ucznia miał wpisane ze miał 37.3 stopni i dostał wodę i chwile na odpoczynek.
          Byłam pewne ze w środę zostanie w domu, lekko kaszlał ale wstał biegał jadł wiec poszedł.
          Znów wrócił z gorączka mała jak poprzedniego dnia i w czwartek siedział w domu.
          Bawił sie biegał, malował farbami,jadł, wiec dzis poszedł do szkoły.
          Znów wrócił z 37....
          Teraz weekend mam nadzieje go podleczyc:
          Siedzę w domu , i nie ma problemu zeby został w domu,ale jak młody zostaje to nie leży nie odpoczywa, biega bawi sie, je, i jestem trochę niepewna czy zostawić go na kilka dni czy nich chodzi, i albo minie albo go rozłoży i wtedy wylezy.
          A Kataru nie ma trochę pokazuje tak od krtani.
          --
          -----------------
          ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
        • 20.09.13, 19:47
          Jasne, że chodzą z katarem do szkoły. Nie rozumiem tylko, co ma do tego moja obecność lub nieobecność w domu. shock Chodzi przecież o zaległości, a nie o to, że nie ma kto z nimi zostać.

          Mam wolny zawód, więc oczywiście moje dzieci mogłyby i cały rok nie chodzić do szkoły - gdyby wyłączny wpływ na to miała moja obecność w domu. Gdy były małe, oczywiście nie chodziły do przedszkola podziębione. Ale w tej chwili wyrosły już z ciągłych chorób. Także inne dzieci w klasie nie są już tak delikatne, żeby taki kontakt mógł im zaszkodzić. A jeżeli rzeczywiście trafi się któreś na tyle wrażliwe, że nie powinno stykać się z katarami - to może rodzice powinni pomysleć o nauczaniu indywidualnym. Serio.

          Aha, wszystkie trzy mają chusteczki i potrafią wycierać nosy, więc nie chodzą "z glutami do pasa". Natomiast jeżeli rzeczywiście dzieci niektórych forumek nie potrafią wytrzeć zakatarzonego nosa, to nie dziwię się, że boją się puścić taką ofiarę do szkoły.

          --
          Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

          • 20.09.13, 19:57
            CytatNatomiast jeżeli rzeczywiście dzieci niektórych forumek nie
            > potrafią wytrzeć zakatarzonego nosa, to nie dziwię się, że boją się puścić tak
            > ą ofiarę do szkoły.

            Może niektóre forumki pracują w przedszkolach/szkołach/żłobkach i widują takie dzieci, przysyłane do placówek z wyraźnie podwyższoną temperaturą, kaszlące i rzeczonym
            zielonym "glutem do pasa"?
            • 20.09.13, 20:08
              > Może niektóre forumki pracują w przedszkolach/szkołach/żłobkach i widują takie
              > dzieci,

              ...na studiach/w pracy... big_grin
              Jak pisałam, jest różnica między dwulatkiem w żłobku a dziesięciolatką w podstawówce. Moje dzieci w tym wieku po prostu potrafią się ogarnąć, mają przy sobie chusteczki itd.
              Natomiast z temperaturą nie puszczam, kaszlącym stawiam bańki i robię im kilkudniową przerwę w zajęciach. Sam katar dla mnie nie jest tak uciążliwym obajwem, że dziecko nie może iśc do szkoły.

              --
              Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

            • 20.09.13, 20:09
              amoreska napisała:

              >
              > Może niektóre forumki pracują w przedszkolach/szkołach/żłobkach i widują takie
              > dzieci, przysyłane do placówek z wyraźnie podwyższoną temperaturą, kaszlące i r
              > zeczonym
              > zielonym "glutem do pasa"?

              Obecnie pracuje w szkole z dziecmi w wieku 11-18 lat ale wczesniej pracowalam w szkole podstawowej czyli dzieci 3-11 lat i owszem dzieci od 5-11 lat mialy byc w szkole bo.byly objete obowiazkiem, kaszel, cieknacy nos, czerwone gardlo czy podwyzszona lekko temperatura nie byly powodem do absencji jesli dziecka stan pozwalal. Dzieci byly uczone aby nie opuszczac zajec w szkole bez naprawde waznych powodow czyli jesli moge wstac z lozka to ide do szkoly. Frekwencja w szkole 98% i to nie byl zaden wyjatek.
    • 20.09.13, 19:27
      Posyłam z lekkim katarem, ale nie z przeziębieniem wymagajacym leków.
      Saama chodziłam do szkoły zawsze, dla mojej mamy "gluty do pasa" nie były powodem, aby dziecko opusciło lekcje. Nie ja jedna zresztą- jak zaczynalismy w klasie wycierac nosy to nauczyciela nie bylo słychac.

      W związku z tym teraz gdy jestem przeziębiona nie chodzę do pracy (mogę ostatecznie pracowac z domu), i dziecko też nie musi smarkać co chwila w chusteczki w przedszkolu. Zostaje z opiekunką albo z rodzicem.
      • 20.09.13, 20:16
        nie cierpię sama i moja córka nie cierpi także rodziców posyłających zakatarzone chore dzieci do szkoły, żeby nie porobiły sobie zaległości. te dzieci zarażają innych, którzy nie muszą już tylko łagodnie i tylko z katarem przechodzić infekcji. U nas katar kończy się najczęściej zapaleniem ucha. Dzieci moje same decydują czy idą czy nie do szkoły z katarem. Raczej nie idą.
    • 20.09.13, 19:54
      Trochę mnie teraz zaskoczyłaś. Jak dziecko jest chore i powinno zostać w domu to chyba nie ma różnicy, czy rodzic pracuje, czy nie?
      --
      Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
      Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
      • 20.09.13, 20:01
        Poniekąd masz rację, ale gdy rodzic nie pracuje, odpada argument "musiałem przysłać do przedszkola/szkoły z katarem/gorączką/kaszlem, bo nie mogę ciągle chodzić na zwolnienia/ bo boję się utraty pracy/ żaden lekarz nie da mi L4 na katar".
        • 20.09.13, 20:15
          Wiem o co chodzi, tylko nie do końca rozumiem, bo mam bardzo prodzieciową pracę. Nie ma problemów z opieką czy L4 i dzięki temu chyba ludzie ich nie nadużywają. Ale rzeczywiście osobie, która nie pracuje łatwiej ogarnąć się w sytuacji. Dla mnie rodzice, puszczający do szkoły czy przedszkola chore dzieci nie mają wyobraźni.
          --
          Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
          Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
          • 20.09.13, 20:26
            Nie masz dzieci w wieku szkolnym, prawda? A szczególnie powyżej III klasy?
            --
            Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
            • 20.09.13, 20:31
              Nie, ale mojemu też zdarza się chorować. Nie tylko na katar, bo tu jakieś zafiksowanie na punkcie kataru.
              --
              Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
              Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
              • 20.09.13, 20:36
                lilly_about napisała:

                > Nie, ale mojemu też zdarza się chorować. Nie tylko na katar, bo tu jakieś zafik
                > sowanie na punkcie kataru.

                Mozna chorowac na katar? Wydzielina z nosa o roznej konsystencji, kolorze, nasileniu to nie nie jest choroba tylko objaw wystepujacy (badz nie) podczas imfekcji wirusowej.
                • 20.09.13, 20:40
                  Zgadzam sie!
                  --
                  Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
                  Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
            • 20.09.13, 20:42
              agni71 napisała:

              > Nie masz dzieci w wieku szkolnym, prawda? A szczególnie powyżej III klasy?
              a co to ma do rzeczy czy powyżej czy poniżej III klasy? Moja jest w V i przynajmniej dogada się z kumpela co ma do nadrobienia, jak nie idzie do szkoły smile
        • 20.09.13, 20:16
          Jeden argument odpada, ale zostaje reszta. To takie proste amoreska, że aż głupio to tłumaczyć dorosłej kobiecie.
          --
          Blog
          "Run, you clever boy; and remember."
    • 20.09.13, 20:22
      Może dziecko ma problem z nadrabianiem materiału.

      Katar miałby byc twoim zdaniem powodem zostania w domu?wink
      --
      misiedlakazdego.blox.pl/html
      • 20.09.13, 20:25
        Zielony katar w połączeniu z kaszlem i podwyższoną temperaturą? Tak.
        • 20.09.13, 20:30
          Może najpierw ustalmy co to jest ten katar. big_grin
          --
          Blog
          "Run, you clever boy; and remember."
          • 20.09.13, 20:32
            A co wy się tak tego kataru czepiacie? Ilekroć mowa o chorobie to każda z katarem wyjeżdża. Chciałabym, żeby moja córka tylko na katar chorowała.
            --
            Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
            Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
            • 20.09.13, 20:38
              No dla mnie sygnałem, że coś się dzieje jest podwyższona temperatura i złe samopoczucie dzieciaka. Jednak z ręką na sercu, zazwyczaj towarzyszy temu katar i to nie musi być gil zielony do kolan małolata. Ja tam daje się wychorować w domu, ale z racji, ze frekwencja w szkole to nie ta z przedszkola, w domu trzymam niezbędne minimum.
              --
              Blog
              "Run, you clever boy; and remember."
              • 20.09.13, 20:44
                U mojej katar to towarzysz, ale przyznaję, ze nie wiem co to gile do pasa. Wysoką temperaturę miała dwa razy w życiu podczas wirusa. Ale w poprzednim roku szkolnym bujałyśmy się cztery razy z oskrzelami.
                --
                Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
                Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
        • 20.09.13, 20:33
          amoreska napisała:

          > Zielony katar w połączeniu z kaszlem i podwyższoną temperaturą? Tak.

          Okresl jaka to jest podwyzszona temperatura? Masz jakas obsesje na punktcie zielonego kataru?
          • 20.09.13, 20:38
            Powyżej 37.5 -38 stopni C ?
            A zielony katar oznacza nadkażenie bakteryjne - czyli chorobę.
            • 20.09.13, 20:43
              amoreska napisała:

              > Powyżej 37.5 -38 stopni C ?

              Ile powyzej? Jakie samopoczucie? To tez ma znaczenie.

              > A zielony katar oznacza nadkażenie bakteryjne - czyli chorobę.

              surprised a to ciekawe. Sama to wymyslilas? Bo zaden lekarz chyba ci tego nie powiedzial?
            • 20.09.13, 20:53
              amoreska napisała: 
              > Powyżej 37.5 -38 stopni C ?
              > A zielony katar oznacza nadkażenie bakteryjne - czyli chorobę.

              A co za bzdura. . Skąd takie info masz? Zielony katar to to ostatnie stadium kataru - i ja tak mam i moje dziecko. Jak jest zielony to światełko w tunelu - zbliża się koniec infekcji...
              • 20.09.13, 21:09
                niuniek3 napisała:

                > A co za bzdura. . Skąd takie info masz? Zielony katar to to ostatnie stadium k
                > ataru - i ja tak mam i moje dziecko. Jak jest zielony to światełko w tunelu -
                > zbliża się koniec infekcji...

                Nie do konca. Kolor moze sie zmienic po kilku dniach jak i po paru godzinach. Nie tylko kolor ale i zapach. Organizm zaatakowany przez wirusy mobilizuje system odpornosciowy ktory zwalcza wirusy, jak dlugo to trwa zaleze od rodzaju wirusa oraz od tego jak dobrze system immunoligiczny jest przygotowany do walki z nim. To co wychodzi z nosa to wlasnie niezywe wirusy i komorki odpornosciowe czyli smieci ktorych organizm sie pozbywa. Pozbywa sie tego poprzez odksztuszanie czyli kaszel ale i czazem np przez uszy czy oczy.
                Do nadkazen dochodzi rzadko i po dluzszym czasie i wtedy objawia sie to nagla.goraczka, krwawieniem z nosa itp. Czyli generalnie raptownym pogorszeniem stanu.
                • 20.09.13, 21:12
                  Dziecko najpierw ma podwyższoną temperaturę, jakiś tam katar i jak dojdzie do nadkażenia po prostu temperatura jest jeszcze wyższa. Nie nazwałabym tego nagłym pogorszeniem.
                  --
                  Blog
                  "Run, you clever boy; and remember."
                  • 20.09.13, 21:22
                    kropkacom napisała:

                    > Dziecko najpierw ma podwyższoną temperaturę, jakiś tam katar i jak dojdzie do n
                    > adkażenia po prostu temperatura jest jeszcze wyższa. Nie nazwałabym tego nagłym
                    > pogorszeniem.

                    Nieprawda. Goraczka moze choc nie musi towarzyszyc infekcji wirusowej.
                    • 20.09.13, 21:25
                      No oczywiście, ze może być i tak. O podwyższonej temperaturze masz prawo nie wiedzieć, skoro tak jak napisałaś, jej nie chcesz zmierzyć.
                      --
                      Blog
                      "Run, you clever boy; and remember."
                      • 20.09.13, 21:30
                        kropkacom napisała:

                        > No oczywiście, ze może być i tak. O podwyższonej temperaturze masz prawo nie wi
                        > edzieć, skoro tak jak napisałaś, jej nie chcesz zmierzyć.

                        Nie musze wiedziec widze po zachowaniu dziecka. Sama gdy.jestem przeziebiona i czuje sie jakbym umierala mierze temp i mam 36.6 smile
                        • 20.09.13, 21:33
                          A ja 37,2. Wiem, bo sobie zmierzyłam big_grin
                          --
                          Blog
                          "Run, you clever boy; and remember."
                        • 20.09.13, 22:12
                          Ja tez czestio przy przeziebieniu czuje sie jakbym umierala, mam dreszcze, leb peka a temperatura 36,5 (moja zwykla). Ale wlasnie dlatego, ze zuje sie jakbym umierala to jesli praca sie nie wali biore wolny dzien. I wspolczuje tym co musza w takim stanie do roboty popylac.
                          • 20.09.13, 22:23
                            franczii napisała:

                            > Ja tez czestio przy przeziebieniu czuje sie jakbym umierala, mam dreszcze, leb
                            > peka a temperatura 36,5 (moja zwykla). Ale wlasnie dlatego, ze zuje sie jakbym
                            > umierala to jesli praca sie nie wali biore wolny dzien. I wspolczuje tym co mus
                            > za w takim stanie do roboty popylac.

                            Ja tez biore wolny dzien albo tyle ile potrzeba ale to nie oznacza ze zostaje w domu az mi sie nos osuszy calkowicie i kaszel ustanie calkowicie bo to zajmuje czasem 6-8 tygodni.
                            • 20.09.13, 22:35
                              No wiem, ale przy katarze z reguly "umiera sie" tylko w pierwszy dzien (jesli to mega katar).
                              Jesli chodzi o kaszel to nigdy mi sie tak dlugo nie ciagnal a jak juz sie dlugo ciagnal to zwykle przechodzil w zapalenie krtani.
                              • 20.09.13, 22:45
                                franczii napisała:

                                > No wiem, ale przy katarze z reguly "umiera sie" tylko w pierwszy dzien (jesli t
                                > o mega katar).

                                Przy katarze wogole nie umieram na szczescie smile

                                > Jesli chodzi o kaszel to nigdy mi sie tak dlugo nie ciagnal a jak juz sie dlugo
                                > ciagnal to zwykle przechodzil w zapalenie krtani.

                                U mnie bywalo bo ja mam astme i czasem takie infekcje ciagna sie dluzej w moim przypadku.
          • 20.09.13, 20:39
            No dla mnie to na przykład 37,8 i z taką temperaturą nie puszczam do placówki.
            --
            Blog
            "Run, you clever boy; and remember."
            • 20.09.13, 20:45
              kropkacom napisała:

              > No dla mnie to na przykład 37,8 i z taką temperaturą nie puszczam do placówki.

              A ja owszem o ile samopoczucie dziecka pozwala. Zreszta takiej temperatury nawet nie widzialam na termometrze bo nie bylo powodu aby wogole mierzyc.
              • 20.09.13, 20:46
                A z jaką temperaturą nie puściłabyś dziecka do placówki?
                • 20.09.13, 20:56
                  amoreska napisała:

                  > A z jaką temperaturą nie puściłabyś dziecka do placówki?

                  Temperatura nie ma znaczenia a samopoczucie dziecka. Zazwyczaj temperatury wogole nie mierze bo dzieci mowia co im dolega i widac to. Jesli corka miala podkrazone oczy, brak apetytu, siedziala apatyczna na sofie albo pokladala sie, nie interesowala jej tv a zapytana mowila ze boli na glowa to zostawialam w domu i nie musiala miec do tego kataru ani kaszlu. Czasem przecbodzilo po dobie ale najczesciej miala infekcje pecherza wiec nie czekalam. Zdarzalo jej sie to dosc czesto potem wyrosla. Przeziebienia z objawami cieknacego nosa, kolorowa wydzielina, czerwone bolace gardlo, kaszel czy infekcja bakteryjna ucha nigdy.nie byly.powodem aby nie isc do szkoly czy przedszkola a jesli juz to dzien wystarczyl.
                  • 20.09.13, 21:00
                    > Przeziebienia z objawami cieknacego nosa, kolorowa wydzieli
                    > na, czerwone bolace gardlo, kaszel czy infekcja bakteryjna ucha nigdy.nie byly
                    > .powodem aby nie isc do szkoly czy przedszkola a jesli juz to dzien wystarczyl.

                    I dzieci z kaszlem, bolącym uchem uczestniczą w zajęciach wychowania fizycznego? Mam wrażenie, ze za wszelką cenę chcesz nas tu zszokować big_grin Poważnie.
                    --
                    Blog
                    "Run, you clever boy; and remember."
                    • 20.09.13, 21:05
                      Nie tylko w zajęciach wychowania fizycznego.
                      Ból ucha na pewno nie utrudni im rozwiązywania zadania na matematyce, trudności z przełykaniem nie wpłyną na poziom koncentracji na przyrodzie, a zapchany nos nie ma znaczenia podczas pisania klasówki z historii...
                      • 20.09.13, 21:07
                        Nie no, pewnie dostał paracetamol. Nie kapuje tego wyspiarskiego "leczenia".
                        --
                        Blog
                        "Run, you clever boy; and remember."
                        • 20.09.13, 21:17
                          kropkacom napisała:

                          > Nie no, pewnie dostał paracetamol. Nie kapuje tego wyspiarskiego "leczenia".

                          Co ty kropko wiesz o wyspiarskim leczeniu? Obawiam sie ze niewiele, bardzo niewiele.
                          • 20.09.13, 21:20
                            No wiem tyle ile osoby mieszkające tam powiedzą, czy napiszą. Zawsze możesz mnie dalej oświecać. smile
                            --
                            Blog
                            "Run, you clever boy; and remember."
                            • 20.09.13, 21:25
                              kropkacom napisała:

                              > No wiem tyle ile osoby mieszkające tam powiedzą, czy napiszą. Zawsze możesz mni
                              > e dalej oświecać. smile

                              No coz ja sie nie wgpowiadam na temat opieki zdrowotnej w Czechach bo nigdy nie mialam z nia doswiadczenia a ty wypowiadasz sie o leczeniu w uk co najmniej jakbys byla ekspertem. Hmmm...
                              • 20.09.13, 21:26
                                W Czechach jak w Polsce, a tej się chętnie wypowiadasz.
                                --
                                Blog
                                "Run, you clever boy; and remember."
                                • 20.09.13, 21:33
                                  kropkacom napisała:

                                  > W Czechach jak w Polsce, a tej się chętnie wypowiadasz.

                                  Z polska mialam do czynienia wiec mam prawo sie wypowiadac a z czeska nie wiec sie nie madrze. A juz na pewno nie bede sie madrzyc jak to jest w zupelnie odmiennym systemie o ktorym nie mam pojecia.
                                  • 20.09.13, 21:35
                                    Wiesz, gdyby sytuacja w jakiej żyje odbiegała znacząco od realiów polskich to bym o tym nie pisała tutaj. Ja to nie ty tongue_out
                                    --
                                    Blog
                                    "Run, you clever boy; and remember."
                                    • 20.09.13, 21:53
                                      kropkacom napisała:

                                      > Wiesz, gdyby sytuacja w jakiej żyje odbiegała znacząco od realiów polskich to b
                                      > ym o tym nie pisała tutaj. Ja to nie ty tongue_out

                                      Wiesz ja znam dwa zupelnie rozne systemy i moge sie na ich temat wypowiadac a ty znasz jeden a wypowiadasz sie na temet dwoch zupelnie odmiennych. W jednym masz racje roznimy sie i to bardzo, ja w przeciwienstwie do ciebie nie komentuje rzeczy o ktorych nie mam pojecia w dodatku udajac ze jestem ekspertem.
                                      • 20.09.13, 22:00
                                        Słuchaj, większość tutaj nie ma pojęcia o systemie UK. Bo w końcu nie o UK tu chodzi. To nie rozmowa o wyższości świąt BN nad Wielkanocą.
                                        --
                                        Blog
                                        "Run, you clever boy; and remember."
                                        • 20.09.13, 22:07
                                          kropkacom napisała:

                                          > Słuchaj, większość tutaj nie ma pojęcia o systemie UK. Bo w końcu nie o UK tu c
                                          > hodzi. To nie rozmowa o wyższości świąt BN nad Wielkanocą.

                                          To ty pierwsza napisalas o paracetamoli i wyspiarskim "leczeniu" plus dodalas pare innych uwag na ten temat wiec o co ci chodzi? Ja nigdzie nie napisalam "u nas w uk" a wypowiadalam sie ma temat infkcji przeziebieniowych i chodzenia w ich trakcie do szkoly a wirusy atakuja podobnie czy to w uk czy w pl.
                                          • 20.09.13, 22:16
                                            Bo o tym paracetamolu to tez od was "wyspiarek" wiem. W Polsce nie biega się z antybiotykiem do szkół na przykład. Mylę się?
                                            --
                                            Blog
                                            "Run, you clever boy; and remember."
                            • 20.09.13, 21:51
                              U nas powaznie chore dzieci z gilami niemal do pasa (tak widzialam) wysylaja do szkoly rodziny bedace na utrzymaniu panstwa, gdzie mamy raczej nie pracuja. W pozostalych znanych mi rodzinach przy przedluzajacym sie kaszlu, dluzszych wymiotach, utrzymujacej sie goraczce i przy in. powazniejszych objawach nie posyla sie dzieci do szkoly, tylko sie idzie z nimi do lekarza. I lekarz przy powazniejszych zakazeniach owszem przepisuje nawet antybiotyk. Z tym ze po 48 godzinach jego przyjmowania i ustapieniu najpowazniejszych objawow, mozna poslac dziecie do szkoly. Nie widze problemu z wyslanie dziecka z kaszlem czy katarem do szkoly, bo sama majac lekki kaszel czy katar chodze do pracy. Ale gdy dziecko z powodu kaszlu nie przesypia nocy lub skarzy sie na bol ucha czy ma trudnosci z przelykaniem, temperatura ciala pomimo zbijania utrzymuje sie powyzej 38 stopni, zostawiam potomstwo w domu i przy nasileniu prosze o opinie lekarska. Zazwyczaj po dwoch dniach w domu i domowej kuracji kaszel i goraczka ustepuja i nawet wizyta u lekarza nie jest konieczna. Poza tym dla mnie frekwencja w szkole nie jest wazna, a raczej wiedza i systematycznosc w nauce, ktore dziecko traci, jesli zbyt czesto opuszcza szkole.
                              --
                              "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
                              • 20.09.13, 21:55
                                > U nas powaznie chore dzieci z gilami niemal do pasa (tak widzialam) wysylaja do
                                > szkoly rodziny bedace na utrzymaniu panstwa, gdzie mamy raczej nie pracuja.

                                Dobrze, ze napisałaś przeważnie big_grin Śmieszą mnie takie uogólnienia nazywane obserwacjami. Skąd ty to wiesz? I gdzie jest to "u nas"?
                                --
                                Blog
                                "Run, you clever boy; and remember."
                          • 21.09.13, 08:38
                            najma78 napisała:

                            >
                            > Co ty kropko wiesz o wyspiarskim leczeniu? Obawiam sie ze niewiele, bardzo niew
                            > iele.

                            produkujesz na ten temat takie ilości wpisów,że trudno nie zostać specem od wyspiarskiego leczenia tongue_out
                            --
                            Walka z komarami w mieszkaniu rozwija słuch, czujność, koordynację, szybkość i paranoję.
                      • 20.09.13, 21:08
                        Proszę was! Ból ucha to najgorsze dziadostwo. Nikt mi nie wmówi, że dziecko z bólem ucha maszeruje do szkoły.
                        --
                        Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
                        Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
                        • 20.09.13, 21:27
                          lilly_about napisała:

                          > Proszę was! Ból ucha to najgorsze dziadostwo. Nikt mi nie wmówi, że dziecko z b
                          > ólem ucha maszeruje do szkoły.

                          Corka dostala antybiotyk, ktory zadziala po drugiej dawce (pierwsza miala ok 16.30 a druga ok 22.30) wiec rano nie bolalo ja ucho dlatego poszla.
                          • 20.09.13, 21:33
                            No to i tak pół biedy, że antybiotyki stosujesz. Już widzę ten las rąk, co się wyrywa, że od antybiotyków sie umiera.
                            --
                            Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
                            Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
                            • 20.09.13, 21:35
                              lilly_about napisała:

                              > No to i tak pół biedy, że antybiotyki stosujesz. Już widzę ten las rąk, co się
                              > wyrywa, że od antybiotyków sie umiera.

                              Ja stosuje sie do zalecen lekarza i jesli ten decyduje ze antybiotyk konieczny to go podam dziecku.
                              • 20.09.13, 21:38
                                To zupelnie inaczej niż w Polsce. Mam wrażenie, że tutaj większość konsultuje się z lekarzem, po czym omawia jego dyspozycje w necie.
                                --
                                Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
                                Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
                                • 20.09.13, 21:40
                                  A potem czyta, ze dzieciak z zapaleniem ucha lata do szkoły. To co się dziwić jak nie kojarzą, ze on biega do tej szkoły w czasie kuracji antybiotykowej.
                                  --
                                  Blog
                                  "Run, you clever boy; and remember."
                                  • 20.09.13, 21:46
                                    Kropka, powiem ci uczciwie, że nie wierzę, ze istnieje matka, co dzieciaka z bólem ucha wypuszcza z domu. Może naiwna jestem. A ból ucha po dwóch dawkach antybiotyku nie przechodzi. Tylko, ze za chwilę zlecą się matki z Wysp i poprą najmę, coby udowodnić wyższość tamtejszej służby zdrowia.
                                    --
                                    Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
                                    Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
                                    • 20.09.13, 21:57
                                      lilly_about napisała:

                                      > Kropka, powiem ci uczciwie, że nie wierzę, ze istnieje matka, co dzieciaka z bó
                                      > lem ucha wypuszcza z domu. Może naiwna jestem. A ból ucha po dwóch dawkach anty
                                      > biotyku nie przechodzi. Tylko, ze za chwilę zlecą się matki z Wysp i poprą najm
                                      > ę, coby udowodnić wyższość tamtejszej służby zdrowia.

                                      Aha to ty nawet wiesz lepiej czy przechodzi czy nie? Owszem przechodzi jesli infekcja jest bakteryjna antybiotyk odpowiedni. Wiem, trudno uwierzyc gdy sie nie doswiadczylo. No nic na ton poradze.
                                      • 20.09.13, 22:04
                                        Wy w UK zawsze macie inne przypadki niż reszta świata
                                        --
                                        Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
                                        Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
                                        • 20.09.13, 22:14
                                          lilly_about napisała:

                                          > Wy w UK zawsze macie inne przypadki niż reszta świata

                                          Przypadki sa podobne tylko podejscie inne. W uk i nie tylko stosuje sie EBM w pl nie, a przynajmniej rzadko bo brak EBM powoduje brak usystematuzowania i ogolnie kazdy lekarz sobie rzepke skrobie. Nie powoluj sie na reszte swiata.bo nowoczesna medycyna opiera sie dowodach a nie mitach i jest update na biezaco wiec akurat uk nalezy do tej czesci.
                                          • 20.09.13, 22:18
                                            Nie ma systemów idealnych. EBM też ma swoje wady. Może dla odmiany napiszesz coś o nich.
                                            --
                                            Blog
                                            "Run, you clever boy; and remember."
                                            • 20.09.13, 22:31
                                              kropkacom napisała:

                                              > Nie ma systemów idealnych. EBM też ma swoje wady. Może dla odmiany napiszesz co
                                              > ś o nich.

                                              To ty twierdzisz ze ma wady wiec ty napisz o nich.
                                              • 20.09.13, 22:32
                                                A nie ma? Twoim zdaniem.
                                                --
                                                Blog
                                                "Run, you clever boy; and remember."
                                                • 20.09.13, 22:53
                                                  kropkacom napisała:

                                                  > A nie ma? Twoim zdaniem.

                                                  en.m.wikipedia.org/wiki/Evidence-based_medicine
                                                  Poczytaj a potem napisz o wadach skoro uwazasz ze sa. Masz prawo tak twierdzic ale nie mysl ze jestes taka sprytna i sprowokujesz mnie do pisania na ten temat. Mi EBM bardzo odpowiada smile
                                                  • 21.09.13, 08:16
                                                    Głupio piszesz, głupio myślisz. Siedzisz w takim a nie innym systemie i nie masz innego wyjścia. Ja zresztą też. I mimo, że się w moim dobrze odnajduje i na razie marudzić nie muszę to jakieś tam wady widzę. Nie ma z tobą dyskusji. Tak jak nie ma z joa66. Chociaż ona po drugiej stronie barykady. Do nie usłyszenia...
                                                    --
                                                    Blog
                                                    "Run, you clever boy; and remember."
                                                  • 21.09.13, 09:29
                                                    kropkacom napisała:

                                                    > Głupio piszesz, głupio myślisz. Siedzisz w takim a nie innym systemie i nie mas
                                                    > z innego wyjścia. Ja zresztą też. I mimo, że się w moim dobrze odnajduje i na r
                                                    > azie marudzić nie muszę to jakieś tam wady widzę. Nie ma z tobą dyskusji. Tak j
                                                    > ak nie ma z joa66. Chociaż ona po drugiej stronie barykady. Do nie usłyszenia..
                                                    > .

                                                    No coz kropko nie spodziewalam sie ze zdolasz przeczytac w jezyku angielskim na temat EBM i bedziesz w stanie wymienic jego wady. Sprytna tez nie jestes. Faktycznie nie dyskutuj jesli nie masz wustarczajacej wiedzy na dany temat.
                                                  • 21.09.13, 09:34
                                                    Ściana.
                                                    --
                                                    Blog
                                                    "Run, you clever boy; and remember."
                                          • 20.09.13, 22:22
                                            Czyli że my w Polsce mamy się teraz pochlastać? Tu nie chodzi o tylko o podejście medyczne. Tu chodzi o zdrowy rozsądek. Z zapaleniem ucha do szkoły? Nie, dziękuję.
                                            --
                                            Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
                                            Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
                                            • 20.09.13, 22:30
                                              lilly_about napisała:

                                              > Czyli że my w Polsce mamy się teraz pochlastać? Tu nie chodzi o tylko o podejśc
                                              > ie medyczne. Tu chodzi o zdrowy rozsądek. Z zapaleniem ucha do szkoły? Nie, dzi
                                              > ękuję.

                                              Wlasnie o to podejscie chodzi. W pl istnieje zasada aczkolwiek nie poparta dowodami ze zapalenie np ucha plus antybiotyk rowna sie pozostanie w domu. W uk i nie tylko podchodzi sie do tego ze zle samopoczucie, bol, goraczka inne symptomy uniemozliwiajace normlne funkcjonowanie rowna sie pozoztanie w lozku. Mnie takie podejscie przekonuje bo jest logiczne.
                                    • 20.09.13, 22:52
                                      hmm...ja nie z wyspy a młody też z już niebolącym już uchem zapalnym po dwóch dobach antybiotyku(ból przeszedł dokładnie po dwóch dawkach) do przedszkola powędrował... polska lekarka powiedziała, że nie widzi przeszkód jeżeli gorączki już nie będzie i boleć przestanie-czemu więc miał siedzieć dalej w domu? Siedział jak gorączkował i ucho bolało....
                                      --
                                      Sygnaturka się zgubiła....
                                • 20.09.13, 21:45
                                  lilly_about napisała:

                                  > To zupelnie inaczej niż w Polsce. Mam wrażenie, że tutaj większość konsultuje s
                                  > ię z lekarzem, po czym omawia jego dyspozycje w necie.

                                  Konsultuje z lekarzem to co uwazam ze trzeba i mam zaufanie do wiedzy lekarzy wiec nie konsultuje tego w necie. Jesli mialabym watpliwosci moge poprosic o second opinion co zreszta lekarze sami sugeruja pacjentom jesli czuja ze pacjent nie zgadza sie, waha itd.
                      • 20.09.13, 21:16
                        amoreska napisała:

                        > Nie tylko w zajęciach wychowania fizycznego.
                        > Ból ucha na pewno nie utrudni im rozwiązywania zadania na matematyce, trudności
                        > z przełykaniem nie wpłyną na poziom koncentracji na przyrodzie, a zapchany nos
                        > nie ma znaczenia podczas pisania klasówki z historii...

                        A wg ciebie ma? Trzymasz dziecko szkolne tygodniami w domu az mu sie nosek calkowicie odetka?
                    • 20.09.13, 21:13
                      kropkacom
                      > I dzieci z kaszlem, bolącym uchem uczestniczą w zajęciach wychowania fizycznego
                      > ? Mam wrażenie, ze za wszelką cenę chcesz nas tu zszokować big_grin Poważnie.

                      Niekonkecznie. Rodzic moze poprosic aby dziecko nie uczestniczylo, nie potrzeba zadnego zwolnienia od lekarza. Ja poprosilam gdy corka miala bakteryjna infekcje ucha, lekarz powiedzial ze jesli bedzie czula sie ok to moze isc (miala antybiotyk) ale na wf ma nie cwiczyc.
                      • 20.09.13, 21:16
                        No to brzmi jednak inaczej. Jednak nadal nikt na antybiotykach po szkole nie biega. Przynajmniej nie z infekcją dolnych czy górnych dróg oddechowych.
                        --
                        Blog
                        "Run, you clever boy; and remember."
                        • 20.09.13, 21:16
                          Znaczy u nas i po wizycie u lekarza.
                          --
                          Blog
                          "Run, you clever boy; and remember."
                          • 20.09.13, 21:20
                            kropkacom napisała:

                            > Znaczy u nas i po wizycie u lekarza.

                            Dobrze ze dodalas. A u nas jest inaczej i antybiotyk nie jest automatycznie powodem do pozostawania w domu. Frekwencja wysoka a dzieci nie padaja ani epidemik powiklan nie ma.
                            • 20.09.13, 21:23
                              Nie wiem czy nie padają, bo jakoś nie słyszałam żeby u was nie było powikłań. Frekwencja jest ważna, ale jak trzeba w domu się wychorować to niestety.
                              --
                              Blog
                              "Run, you clever boy; and remember."
                              • 20.09.13, 21:41
                                kropkacom napisała:

                                > Nie wiem czy nie padają, bo jakoś nie słyszałam żeby u was nie było powikłań. F
                                > rekwencja jest ważna, ale jak trzeba w domu się wychorować to niestety.

                                Pokaz dowody ktore swiadcza o wyzszej liczbie powiklan przeziebieniowych? W uk sa dostepne darmowe szczspienia przeciw pneumokokom i meningokokom. A jesli dziecko ma goraczke przez 5 dni i nie nadaje sie do szkoly przez ten czas to zostaje w domu tyle ile potrzeba. Jednak nikt nie izoluje dzieci majacych tzw przeziebienie dla jakiejs absurdalnej zasady a nie z konkretnych uzasadnionych powodow.
                                • 20.09.13, 21:43
                                  A dlaczego ja mam pokazywać dowody? Ja napisałam, ze nie słyszałam. Ty słyszałaś?
                                  --
                                  Blog
                                  "Run, you clever boy; and remember."
              • 20.09.13, 20:50
                No u nas taka temperatura znaczy, ze dzieciak nie czuje się na siedzenie w ławce i przyswajanie wiedzy, że o uczestnictwie w lekcjach wychowania fizycznego nie wspomnę. W końcu dziecko do szkoły dla jakiś celów.
                --
                Blog
                "Run, you clever boy; and remember."
              • 20.09.13, 20:50
                ja tam nie mierzę temperatury, nawet nie mam termometru, samopoczucie dziecka jest decydujące
        • 20.09.13, 21:01
          Ale przecież we wstępnym poście sama napisałaś, cyt.:

          >Tak, pytanie dotyczy także dzieci z "tylko katarem".
          -


          A teraz:

          > Zielony katar w połączeniu z kaszlem i podwyższoną temperaturą? Tak.-

          To jak ma być w końcuw końcu? Bo zaraz dojdziemy do kataru z kaszlem, temperaturą, wymiotami, drgawkami i rzężeniem. wink



          Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

          • 20.09.13, 21:07
            Słowo - klucz : "także"
            Czyli tych z "tylko katarem", ale i tych kaszlących/wymiotujących/gorączkujących.
    • 20.09.13, 20:45
      Uważasz, że pracą na etacie obojga rodziców można wytłumaczyć puszczanie dziecka w złej kondycji zdrowotnej do placówki?
      --
      Blog
      "Run, you clever boy; and remember."
      • 20.09.13, 20:49
        Nie.
        Ale uważam, że spośród wszystkich nieracjonalnych argumentów wysuwanych przez zwolenników wysyłania do szkół/przedszkoli dzieci chorych ten jest jeszcze najmniej absurdalny.
        • 20.09.13, 20:55
          Czy jest nieabsurdalny? No odzwierciedla pewne realia. Jednak nadal bardzo nieciekawe realia. Dla mnie to smutny argument.
          --
          Blog
          "Run, you clever boy; and remember."
    • 20.09.13, 21:59
      Ja nie widze przeszkod zeby szlo do szkoly pod wwarunkiem ze to jest rzeczywiscie tylko katar. Jezeli dziecko ma tylko katar i przy tym czuje sie dobrze (po zachowaniu mozna poznac) to idzie do sdzkoly. jesli sie czuje kiepsko czyli boli je glowa, poleguje, nie ma sily sie bawic to zostaje w domu.
    • 20.09.13, 22:33
      A co w kwestii zdrowego dziecka posylanego so swietlicy, a matka niepracujaca?
      --
      http://lb4m.lilypie.com/2vQ3p2.png http://lbym.lilypie.com/3gdYp2.png
      • 20.09.13, 22:40
        maderta napisała:

        > A co w kwestii zdrowego dziecka posylanego so swietlicy, a matka niepracujaca?

        A to juz musicie z amoreską nowy wątek założyć smile
        --
        Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
        • 20.09.13, 22:44
          Nie trzeba, założyłam temat parę miesięcy temu wink
    • 20.09.13, 23:06
      Och, jakze wdzięczna jestem losowi, ze mieszkam w kraju, w którym problem ów problemem nie jest.Mam czworo dzieci. Troje w szkole ok 200 dzieciowej. Frekwencja wszystkich dzieci w ciągu roku, to ok 98 procent. Poniewaz szkola jest mala i sporo w niej rodzenstw, znam wiekszosc rodzin z mojej szkoly. Wszystkie dzieci z katarem chodzą do szkoly, nikomu do glowy by nie przyszlo zostawic dzieciaka z tego powodu w domu. Zapalenia oskrzeli, antybiotyki, zdarzają się niezwykle rzadko. Krolują za to wirusowki: krotkotrawale rotawirusy z gorączką i biegunką przez dwa, trzy dni w pazdzierniku i listopadzie, na tym koniec. Pytam: dlaczego tak jest? dlaczego dzieci mają taką odpornosc? Nie wiem, moze nie ma tutaj obsesji podawania lekow, ktore zabijają odpornosc? brak placeb - syropow na kaszel konserwowanych benzoesanem sodu, ktory alergizuje ogrom dzieci w Polsce, wzmagając objawy kaszlu? Nie podaje się antybiotykow? Znam kilka takich historii, jak historia mojej polskiej znajomej, matki siedmiorga dzieci. Czworka przyjechala do Anglii z diagnozą: Astma. Często chorujące, na antybiotykach itd. W Anglii: lekarz niedouk zakazal antybiotyku przy infekcji raz: dzieci przechorowaly dwa tygodnie z kaszlem i gorączka na paracetamolu (matka zdroworozsądkowo zaufala lekarzowi) oraz drugi raz, rownie długo - z podobnymi objawami. Po czym przestały chorowacsmile cudowni ozdrowiency z Astmy. Rzecz dziala się 8 lat temu, do tej pory odpornosc dzieci jest ok. Gole nogi, spacery po deszczu, brak czapek, nie zadzialay smiercionosnie. Rownoczesnie polecam książkę: "zamien chemię na jedzenie" Julity Bator natemat.pl/73249,zamien-chemie-na-jedzenie-julita-bator-najpierw-wyleczyla-dzieci-teraz-napisala-ksiazke-o-tym-czym-sie-trujemy. Szczegolnie początek, o cudownym uzdrowieniu dzieci przy pomocy rezygnacji z lekow. Mozecie się pultac i wysmiewac z tego postu, ale ja przynajmniej mam zdrowe dzieci, a wiekszosc trzęsących sie o katar mamusiek tutaj - nie. Oczywiscie nie mowie o chorobach przewleklych, zeby bylo jasne.
      --
      trissie
      • 21.09.13, 08:42
        nasza pediatra niemiecka mowi, ze dziecko z katarem i kaszlem moze isc do szkoly, w domu musi zostac jesli ma goraczke.
      • 21.09.13, 09:49
        To nudne, tak w kółko pisać o tym samym.
        Ok, moja przyjaciółka postępuje jak Wy w tym cudownym UK:Gole nogi, spacery po deszczu, brak czapek, antybiotyki to zuoooo, w domu lodówka, bo ciągle okna otwarte a dzieciaki jak chorowały tak chorują non stop.
        My lubimy ciepły dom, ciepłe ubrania(w granicach rozsądku pozwalam dzieciom decydować czy im jest w czymś za ciepło albo za zimno) a deszcz oglądać z ciepłego domu przez okno. I prawie nie chorujemy.
        Geny decydują i tyle.
      • 21.09.13, 14:25
        trissie napisała:

        >Zapalenia oskrzeli, antybiotyki, zdarzają się niezwykle rzadko. Krolują za to wirusowki:
        krotkotrawale rotawirusy z gorączką i biegunką przez dwa, trzy dni w pazdzierniku i listopadzie, na tym koniec.

        Mysle, że to nie tylko u ciebie jest tak cudownie. Moje dzieci juz dawno nie chorowały na nic poważniejszego, z rok temu jedno mialo zapalenie ucha, niestety trzeba było podac antybiotyk. Na poczatku roku szkolnego zazwyczaj łapią od kogos wiruska i jest katar, czasem kaszel, czasem chrypka. Moje leczenie polega na psikaniu Sterimaru do nosa i porządnym dmuchaniu, jak jest ból gardła to tabletka do ssania, na noc konkretniejsze krople, bo z zatkanym nosem ciężko zasnąć. Tyle, nie szpikuję też bez potrzeby paracetamolem, temp. do 38 stopni to nie gorączka, powyżej podaję przy złym samopoczuciu.

        >ale ja przynajmniej mam zdrowe dzieci, a wiekszosc trzęsących sie o katar mamusiek tutaj - nie. Oczywiscie nie mowie o chorobach
        przewleklych, zeby bylo jasne.

        Czy większośc sie trzęsie o katar? te trzęsące to głownie matki dzieci przedszkolnych. Przyznam, ze i mnie w przedszkolu przeszkadzają te zasmarkane i charczące dzieci. Swoich z duzym katarem nie posyłałam do przedszkola. Do szkoły z katarem chodzą, bo umieją sie dobrze posługiwac chusteczką do nosa i wiedzą jak kichac i kaszleć (wbrew pozorom to ważna umiejętność wink, a nadrabianie zaległości szkolnych jest mocno upierdliwe i dzieciom tez zależy, zeby nie musieć tego robić.
        Bardzo często jest tak, ze w szkole, po opuszczeniu środowiska przedszkolnego, dzieci "cudownie" robią się bardziej odporne i katary trwaja kilka dni nie przeradzając się w nic poważniejszego. Moja teoria jest taka, ze znaczenie ma tu zachowanie dziecka i nierozsmarowywanie gilów gdzie popadnie. W przedszkolu nagminne jest wycieranie nosa ręką i kichanie w dłoń (którą później bierze się zabawki). No i dzieci młodsze pewnie bardziej odczuwają dyskomfort związany z katarem....
        • 23.09.13, 01:10
          nie wiem, czy faktycznie chodzi o to rozgraniczenie pomiędzy szkołą a przedszkolem. przynajmniej u nas nie, bo przedzszkole od 3 rz znajduje sie w szkole. tak wiec bakterie te same. Ale bardzo się cieszę, ze dzieci masz zdrowesmile
          --
          trissie
          • 23.09.13, 07:56
            Nie do końca zrozumiałas co miałam na mysli. Pomijając fakt, ze w Polsce jednak większość przedszkoli znajduje się w oddzielnym budynku, to raczej chodziło mi o to, że zachowania dzieci młodszych bardziej sprzyjają "dzieleniu" się wirusami i bakteriami. W szkołach są po prostu dzieci starsze, które juz mają dobrze zinternalizowane zasady postepowania przy katarze i kaszlu. No i oczywiście, z wiekiem wzratsra odporność, to tez nie jest bez znaczenia, więc czy dziecko w wieku 6 lat byłoby w szkole czy w przedszkolu to i tak chorowałoby prawdopodobnie mniej.
            tez sie cieszę, ze choroby wieku szkolnego to głównie katary. Za to więcej widzę dzieci ze złamaniami...
            --
            Może babka ma już dorosłe dzieci, to teraz będzie pawiami zycie uprzykrzać. by m_incubo
            • 23.09.13, 09:12
              a u nas to...

              tylko panie nie zawsze raczą dodać, gdzie jest to u nas.

              moje dzieci też cudownie ozdrowiały, gdy wyjechały z nami na emigrację. i na dodatek do takiego kraju, gdzie służby zdrowia niemal nie ma, a już na pewno żadnych systemów czy standardów.
              leczy się każdy sam i po to są apteki bez recept.

              mało tego, dzieci w grudniu latały po dworze, często z krótkim rękawem, piły lodowatą wodę na każdym w-f z wodnych fontann i miały 100% obecności szkolnych.

              tylko kurczę, ten równoleżnik się nie zgadzał, no, nijak go przyłożyć do naszego położenia.
              może to jest ta cała tajemnica?

              w Londonie widziałam drzewka figowe, owocujące. no u nas jakoś nie rosną? czyżby nauka polska była tak niewydolna, że nie potrafi doprowadzić drzewek figowca do plonów na Mazowszu?
              liczyłabym na więcej rozsądku przy porównywaniu nieporównywalnego...
              • 23.09.13, 11:07
                Nie kłócę się oczywiscie, bo nie wiem, co jest przyczyną normalnej odpornosci dzieci poza Polską i bardzo obnizonej - dzieci w Polsce. Jednak wydaje mi się, ze ogromne znaczenie ma podejscie do odpornosci dziecka od najmlodszych lat, oraz mit dobrej mamy, funkcjonujący w Polsce. Otóż mama troskliwa, to mama, ktora podaje leki przy kazdym kaszlnieciu, oraz zatrzymuje dziecko w domu przy katarku - widac to nawet w polskich reklamach TV. do tego wchechobecne przegrzewanie, lęk przed przeciągami, nie generalizuję, ale to wszystko pewnie ma wielki wplyw na odpornosc dzieci. Moja przyjaciolka jest lekarzem rodzinnym w Polsce, mowi, ze ogromnym dla niej problemem jest postawa mam - wymaganie leczenie i recepty. Podczas gdy ona wie, ze wielki procent do leczenia sie nie nadaje. Jej sposob na lekowe mamy, to zapisywanie soli fizjologicznej w sprayu do nosa oraz ponowna konsultacja za kilka dni. To daje mamie poczucie bycia leczonym. Nie musi więc walic w dziecko tych syropow, parafamaceutykow, lekow "przeciwirusowych" itd, dzieco ma wiec szansę zdbudowac odpornosc. Mamy na forach denerwuja sie bardzo, kiedy emigrantki piszą, ze ich dzieci nie chorują. Wierzę, ze to moze wkurzac, ale to przeciez nie są zmyslone historie, czemu by wiec nie sporobowac innego podejscia do budowania odpornosci dziecka?
                --
                trissie
    • 23.09.13, 11:31
      Podobnie jak w przypadku matek pracujących- śmierdzące lenistwo i głupota.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.