Dodaj do ulubionych

co z tymi rodzicami...?

26.09.13, 21:53
Znow 3 miesieczne dziecko zatluczone na smierc przez ojca. Wczesniej polroczniak pociety nozem. Od sprawy malej madzi i szymonka jakas lawina. Co sie dzieje ze w tak krotkim czadie tyle zabojstw dzieci wyplywa? A jak gigantyczna musi byc skala tych nieodkytych pobic, molestowan, zaniedban. Moze powinny byc jakies kampanie wspierajace szukanie rodzin takim dzieciom, albo cos. Nie wierze ze ludzie ktorzy tluka dziecko do smierci nie maja swiadomosci co bedzie potem, nie rozwazaja jakby je odsac a nie zabijac skoro to taki problem.
Obserwuj wątek
      • paul_ina Re: co z tymi rodzicami...? 26.09.13, 22:19
        Potrafię sobie wyjaśnić źródła agresji, ale dlaczego znajduje ujście wobec dzieci??
        Drugie pytanie - jak żyć po takiej wiadomości? Wstyd być człowiekiem. Zwierzęta tak nie traktują swojego potomstwa.

        --
        Lenka
        Tymek
        • amy.28 Re: co z tymi rodzicami...? 26.09.13, 22:36
          Pisaniem tu sie ludzi nie zmieni takie potwory istnialy i beda istniec. Ale co mozna zrobic aby zmusic och do oddania dziecka? Jak informowac ze dziecko mozna oddac? Znam osobiscie z 5 rodzin ktore by takie dziecko wziely do adopcji.
        • rhaenyra Re: co z tymi rodzicami...? 26.09.13, 23:29
          > Zwierzęta tak nie traktują swojego potomstwa.
          no wiekszosc zwierzat nie potrafi poslugiwac sie narzedziami wiec trudno zeby pociely nozem suspicious
          zwierzeta po prostu zagryzaja albo zadziobuja mlode na smierc

          --
          I know the politics of Westeros better than the politics of the world..
          • morgen_stern Re: co z tymi rodzicami...? 27.09.13, 10:12
            100/100
            Co poniektóre byłyby zaszokowane, gdyby wiedziały, co potrafią te "wspaniale zwierzęce matki" zrobić swoim lub cudzym młodym. Samce tak samo, częste jest zabijanie wszystkich młodych poprzedniego dominującego samca w stadzie po "dojściu do władzy". Brzmi znajomo?

            --
            Przychodzi Bóg do lekarza, a lekarza też nie ma
    • fomica Re: co z tymi rodzicami...? 26.09.13, 22:51
      Żadna nowość, zawsze istnieli, istnieja i będa istniec rodzice którzy swoich dzieci nie chcą i kombinuja jak tu sie ich pozbyć. A że "oficjalnie" jest trudno, bo jest to postawa piętnowana przez społeczeństwo i ostro potępiana, to ujście dla tej złości i niechęci znajduje się w zaciszu domów, tak żeby sąsiedzi nie słyszeli.
      A skala odkryć wynika wylącznie z dostepu do mediów i łatwości zdobycia informacji na ten temat, bo pewnie odsetek wśród dorosłych których rodzicielstwo męczy, drazni i doprowadza do furii jest pewnie stały od stuleci.
      • madzioreck Re: co z tymi rodzicami...? 26.09.13, 23:00
        Żadna nowość, zawsze istnieli, istnieja i będa istniec rodzice którzy swoich dz
        > ieci nie chcą i kombinuja jak tu sie ich pozbyć. A że "oficjalnie" jest trudno,
        > bo jest to postawa piętnowana przez społeczeństwo i ostro potępiana, to ujście
        > dla tej złości i niechęci znajduje się w zaciszu domów, tak żeby sąsiedzi nie
        > słyszeli.

        Skoro wolą zatłuc zamiast oddać, to chyba nie jest główną motywacją to, co ludzie powiedzą...
        • fomica Re: co z tymi rodzicami...? 26.09.13, 23:09
          Nie wiem o jakim dokładnie przypadku rozmawiamy, ale w tych historiach na które natknęłam sie gdzies tam w mediach widze dwa modele. Pierwszy to rodzice którzy biją, karzą, zastraszają, ale chyba nie zamierzali zabic, sprawa wymknęła im się spod kontroli i przesadzili w "karaniu". Drugi to ci, którzy owszem, chcą pozbyc sie problemu na stałe, ale starannie zacieraja ślady, kręcą, zgłaszaja zaginięcie na policję, do końca liczą że uda im się ukryć to co zrobili .
          W obu przypadkach uważam że owszem, dużą role odgrywa temat "co ludzie powiedzą", jak to zrobić żeby nikt nie wiedział.
    • izak31 Re: co z tymi rodzicami...? 27.09.13, 04:35
      Niby dziecko można oddać ale procedury adopcyjne są jakie są. Uwazam,ze gdyby aborcja ze względow spolecznych była dopuszczona to mniej by było dzieci przerzucanych przez próg czy kiszonych w beczkach.
      --
      http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
      • agunia777 co z tymi rodzicami...? 27.09.13, 08:45
        Istnieją ludzie niedojrzali, niedostosowani społecznie... a widzą "większe perspektywy dla siebie". Pojawiające się dziecko jest dla nich przekreśleniem planów na "lepsze" życie (Choć możliwe, że rok wcześniej właśnie w ciąży i urodzeniu dziecka upatrywali zmianę sytuacji na lepsze). Kiedyś jeszcze bardziej interesowali się takimi ludźmi sąsiedzi, pomagali, mówili "jakie piękne dziecko", teraz tacy ludzie są zamknięci w 4 ścianach. No i rodzina - kiedyś przy młodych najczęściej była cały czas, ludzie mieszkali w rodzinach wielopokoleniowych. Prababcie i babcie często wiele pomagały w nowej sytuacji, lub mieszkały blisko, często odwiedzały, interesowały się.
      • beta-beta Re: A co z tymi sąsiadami 27.09.13, 08:42
        Też czytałam te wiadomości i też mną wstrząsnęły. Przyszło mi na myśl, że może potrzebna jest taka naprawdę wielka, głośna kampania medialna przeciwko przemocy wobec dzieci, przekazująca takie podstawowe, dla wielu banalne informacje - o tym, że dziecka nie wolno bić, że jest delikatne, że płacze bo inaczej nie potrafi itd. Ja wiem, że to brzmi śmiesznie, ale wydaje mi się, że bardzo dużo ludzi, zwłaszcza z tzw. patologicznych środowisk, po prostu tego nie wie, nie uświadamia sobie pewnych rzeczy. Wiem też, że do prawdziwych zwyrodnialców i tak nic nie trafi, ale może jakiś sąsiad dzięki temu zareaguje? Gdyby tak wykorzystać w tym celu wszystkie dostępne media, tv, radio, internet, bilboardy uliczne, no wszystko - na zasadzie bombardowania tymi informacjami, może coś by to dało.
        • demonii.larua Re: A co z tymi sąsiadami 27.09.13, 08:47
          >Przyszło mi na myśl, że może
          > potrzebna jest taka naprawdę wielka, głośna kampania medialna przeciwko przemoc
          > y wobec dzieci, przekazująca takie podstawowe, dla wielu banalne informacje - o
          > tym, że dziecka nie wolno bić, że jest delikatne, że płacze bo inaczej nie pot
          > rafi itd.
          Tak, ale taka że aż wszyscy nią rzygać będą, że będzie na każdym rogu ulicy baner, że z lodówki będą wyłazić spoty. I to długofalowo, bo przyzwolenie na przemoc wobec dzieci w Polsce jest zbyt głęboko zakorzenione by naprawić to w krótkim czasie.
          --
          Nie zatrudniaj fachowca - bądź
          bohaterem w swoim domu.
          • beta-beta Re: A co z tymi sąsiadami 27.09.13, 08:55
            demonii.laura----- dokładnie, dokładnie to mam na myśli. Zresztą, cholera, tylu speców od reklamy potrafi mieszać ludziom w mózgach tak, żeby podejmowali konkretne działania, może któryś wykorzysta swoje umiejętności w kierunku kampanii społecznej? Bo problem przemocy wobec dzieci jest ogromny, jest to również ogromne tabu, i jeśli tego nie przełamiemy, to czekają nas kolejne przerażające newsy.
          • saszanasza Re: A co z tymi sąsiadami 27.09.13, 09:04
            demonii.larua napisała

            > Tak, ale taka że aż wszyscy nią rzygać będą, że będzie na każdym rogu ulicy ban
            > er, że z lodówki będą wyłazić spoty.

            do tego stopnia, że swoją flustrację wyładują na dzieciach i zrobi się swoiste błędne koło.

            jeżeli uważacie że ludzi o wypaczonej psychice "nawróci" kampania medialna to się mylicie.

            --
            http://i50.tinypic.com/34hgrpw.jpg
    • vilez Re: co z tymi rodzicami...? 27.09.13, 08:53
      Pomyśl sobie, co było kiedyś, kiedy to się działo w chałupach i pies z kulawa nogą w to nie ingerował. Było dziecka, nie ma dziecka. Pobite, zabite, zgwałcone, okaleczone, maltretowane latami. Teraz to chociaż się o tym dowiadujemy, jest jakaś szansa dla dziecka, gdy się o tym świat dowie. Media nagłośnią. ludzie zaczną patrzeć uważniej. Te pieprzone media tu akurat na cos się przydają.
    • haneke_29 Re: co z tymi rodzicami...? 27.09.13, 09:03
      To wcale nie wysyp takich przypadków, jest ich tyle samo co kiedyś. Media po sprawie Waśniewskich zauważyły, że jest to bardzo nośny temat, więc nagłaśniają kolejne takie sprawy. Ta nośność takich tematów to znak, że świadomość/mentalność ludzi względem bicia i maltretowania dzieci zmienia się. Ludzie zaczynają rozumieć, że dziecko też ma jakieś prawa, że nie jest tylko własnością rodzica, który może z nim wyczyniać co mu się żywnie podoba.
      --
      niegdysiejsza organza26
    • paul_ina Re: co z tymi rodzicami...? 27.09.13, 09:05

      Dobrze by było zdjąć społeczne odium potępienia z rodziców, którzy oddają do adopcji swoje dzieci, bo ich nie chcą. Po prostu, urodziłam, ale nie chcę wychowywać, może ktoś inny przygarnie noworodka. I pięknie.

      A nie - urodziłam, nie mogę oddać, bo "co ludzie powiedzą" - a ponieważ "nie mam czasu na swoje pasje" - wyżywam się na dziecku.

      --
      Lenka
      Tymek
    • morgen_stern Re: co z tymi rodzicami...? 27.09.13, 10:14
      Naprawdę myślisz, że kiedyś było mniej dzieciobójstw i katowań dzieci, bo o tym ie słyszałaś? A im dalej w las, tym gorzej, powiedziałabym wręcz, że nigdy w naszej historii dzieci nie były tak dobrze traktowane, jak w obecnych czasach. W świetle podobnych doniesień brzmi niewiarygodnie, ale jednak.

      --
      Przychodzi Bóg do lekarza, a lekarza też nie ma
    • ketra_a Re: co z tymi rodzicami...? 27.09.13, 10:17
      Kampania przeciwko biciu juz jest :
      www.youtube.com/watch?v=qW3PSI-zdz0
      Przydałaby się kampania przeciw ostracyzmowi kobiet oddających dziecko do adopcji . Przeciez to jest odwaga! Dlaczego potępia się takie matki, przyzwalając potem na takie historie?
      To my możemy zadziałać mówiąc o adopcji i popierając
      --
      Siła jest kobietą
    • iziula1 Re: co z tymi rodzicami...? 27.09.13, 10:25
      Kampania społeczna jak najbardziej.
      Trzeba dotrzeć do ludzi - do sąsiadów nie reagujących,
      Do otoczenia, które nie zauważa.
      Ale trzeba dotrzeć też i do tych ludzi, którzy biją dzieci.
      I dotrzeć do tych wszystkich grup zawodowych które jako pierwsze powinny zaobserwować i podjąć interwencję czyli: lekarze, położne, pielęgniarki, nauczyciele w szkole, w-f iści bo widza dzieci w strojach. Siniaki można ukryć ale nie na długo.
      I te grupy zawodowe powinny przejść szkolenia JAK REAGOWAĆ? Co robić? Komu zgłosić? Co może niepokoić?

      --
      "Dlaczego nikt mnie nie kocha...tak jak ja kocham siebie ? "
      By Julian

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka