Dodaj do ulubionych

Wybrałam się do Almy.

30.09.13, 11:09
Bardzo dawno nie byłam w tym sklepie bo leży stosunkowo daleko ode mnie (bliżej mam Biedronkę), czasem robiłam zakupy on line.
Od razu w oczy rzucił mi się w oczy inny przekrój społeczeństwa niż Biedronce.
Ludzie spokojnie robiący zakupy, nie tak nerwowo jak w Biedronce.
Nie było śmierdzących, nie było meneli z jednym piwem wpychających się w kolejkę ku aprobacie kasjerki przed innych ludzi, w tym kobietę w ciąży (autentyczna scena z Biedronki widziana na Gazeciane oczy), nie było fioletowonosych, nie było zmęczonych szarych zaniedbanych kobiet.
Młodzi zadbani szczupli (ani jednego otyłego) ludzie, starsza bardzo elegancka kobieta, ojciec z ładnie ubranym w firmowe ciuszki dwulatkiem, zadbane pachnące kobiety, przemiłe sprzedawczynie na dziale z serami i w kasie (bez pośpiechu kasujące, proszę, dziękuję ślicznie, do widzenia), darmowe foliowe reklamówki z firmowym logo.
Tylko jeden człowiek rzucił mi się w oczy, byle jak ubrany w jakąś bluzę polarową i bojówki moro, najbardziej zaniedbany z tych wszystkich klientów Almy.
- Oho - pomyślałam, co taki robi w Almie...
Zdanie zmieniłam przy kasie, stał przede mną z winem o wartości powyżej 100 zł, gdy przyszło do płacenia wyciągnął złotą kartę...
Generalnie miła odmiana po zabiedzonych ludziach w Biedronce i antypatycznych zmęczonych kasjerach od "progu" domagających się drobnych i warkliwie mruczącym "dziękuję", obsługującym następnego klienta (na ogół zabiedzonego emeryta lub zmęczoną życiem kobietę w średnim wieku w ortalionowej kurtce) nim dobrze zdążę spakować swoje zakupy.

--
http://www.suwaczki.com/tickers/7o8b3x6acm8oyc9h.png
Obserwuj wątek
    • asia_i_p Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:15
      Aż się chyba wybiorę do Almy.
      Bo ostatni raz, kiedy tam byłam, to moją główną refleksją był nieprzyjemny zapach w sklepie. Nie wiem, czy coś się rozlało i nie zostało starte, czy po prostu drogie dojrzewające sery tak muszą pachnieć, ale czułam dyskomfort.

      Ale podejrzewam, że każdy widzi to, czego szuka. Tak ostatnio eksperymentowałam w Biedronce i szukałam potwierdzenia twoich tez i tez całkowicie przeciwnych, i spokojnie się da potwierdzić wszystko, starczy patrzeć na odpowiednią część kupujących.
      --
      Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
      Imion miłych ludowi lud pozapomina.
      Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
      Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
      • feleedia nudne 30.09.13, 11:18
        te twoje sklepowe historie.

        Napisz lepiej więcej o swojej wstydliwej chorobie big_grin

        forum.gazeta.pl/forum/w,10226,147059832,147059832,Wstydliwa_choroba_a_savoir_vivre_.html
      • hellulah Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:20
        Asiu, wiem, że mieszkasz na pewno nie tam, gdzie ja, ale z tym zapachem to święta racja. Jakoś w lokalnych Lidlach i Biedronkach nie chuchnie, za to w Almie jak najbardziej.

        Poza tym ciemności, ciemności, ciemności - ech to przygaszone światło smile

        Faktycznie wybór delikatesów jest, czasem więc jak trzeba, to trzeba, zmuszam się i idę smile
        • melancho_lia Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:23
          W almie byłam raz w życiu- nabzdyczone sprzedawczynie na wędlinach, ciemnawo, i jakiś taki smrodek (nie wiem może zapach bogactwa się tam unosi).
          Biedronek i lidlów nie lubię, głównie ze względu na tłumy ludzi.
          Kupuję na bazarku i w takim średniopowierzchniowym sklepie .
          • hellulah Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:29
            Mam w okolicy chyba ze - niech policzę - cztery Biedronki, Lidla i jeszcze małe Tesco, oraz chyba z pół setki małych sklepów oraz bazarek smile

            Mogę robić zakupy w godzinach przedpołudniowych, no i wybieram najnowszą Biedrę z dużą powierzchnią, szerokimi alejkami, zero tłoku.

            Co z tym zapaszkiem w Almie, nie mam pojęcia... słyszałam, że gdy przy wypakowywaniu towarów coś się rozleje czy stłucze, to jest umieszczane do czasu usunięcia na szczytach półek, ale ta zasada dotyczyła sklepów wielkopowierzchniowych. A w Almie, którą znam, jest ciemno+nieładnie pachnie i koniec, kropka smile
        • menodo Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 20:04
          hellulah napisała:

          > Asiu, wiem, że mieszkasz na pewno nie tam, gdzie ja, ale z tym zapachem to świę
          > ta racja. Jakoś w lokalnych Lidlach i Biedronkach nie chuchnie, za to w Almie j
          > ak najbardziej."

          O rany, a mnie się wydawało, że to tylko w "mojej" Almie tak jedzie; w innych nie byłam big_grin (na Ochocie, w W-wie)
      • coca-cola100 Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 22:35
        Jutro czekam na relacje z "Piotra i Pawla",swoja droga troche ci gazeta tych sklepow zostalo do zwiedzenia,jakies felietony na ten temat zacznij pisac.Fascynuje mnie twoja potrzeba obserwowania ludzi,chodze do roznych sklepow,ale jakby mnie ktos zapytal jacy ludzie tam przychodza nie potrafilabym odpowiedziec.
    • ally-mcbeal Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:19
      Może mieszkasz w takiej okolicy, że są tam sami menele a nie jest to akurat wina Biedronki jako takiej. No to jaki problem: kupuj w Almie i już! Tak ubolewasz nad przekrojem społeczeństwa w Biedronce to po co tam chodzisz a potem się żalisz? Nie kumam....
          • kropkacom Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:30
            Dla zmyły...
            --
            "Żadnych papierosów, snu, światła, żadnego dźwięku,
            Nic do jedzenia, żadnych książek do czytania
            Kochanie się z tobą, pozostawiło mi spokojne ciepło w środku"
            Kropce jesień robi rudy...
          • gazeta_mi_placi Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 14:43
            Gwoli wyjaśnienia, w jednym z hipermarketów zostałam oszukana na kilka złotych ( około 6-8 zł ), niestety mimo reklamacji nic nie udało mi się wskórać.
            Skoro tak to doszłam do wniosku, że i tak sobie odbiję na tych oszustach i przy każdych zakupach w tamtejszym sklepie zjadałam 1-2 bułki zanim poszłam do kasy.
            Oczywiście nic przy kasie o tym nie wspominałam albo mówiłam (mając np. jeszcze jedną bułkę w torebce) żeby jedną jeszcze doliczyć podczas gdy zjadłam ich dwie.
            Kradzież to nie była tylko wyrównanie rachunków z oszustami.
            Jak chcesz być bezkarnie dymana na kilka złotych to proszę bardzo, ja sobie odbiłam w naturze, nie wstydzę się tego. Na priv mogę podać nazwę supermarketu jak ktoś zainteresowany, mają tam dobre chrupiące bułki, ale uważajcie bo ceny przy półce lubią różnić się przy kasie, a reklamacji nie uwzględnią mimo przysłania kierownika.
            Obecnie dług już wyszedł mniej więcej na zero, a chodzić tam już nie chodzę. Ceny znowu nie takie najniższe, żadne delikatesy przy tym, a swego czasu podle traktowali personel (zagraniczna oczywiście firma).
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/7o8b3x6acm8oyc9h.png
            • peonies Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 19:09
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Gwoli wyjaśnienia, w jednym z hipermarketów zostałam oszukana na kilka złotych
              > ( około 6-8 zł ), niestety mimo reklamacji nic nie udało mi się wskórać.
              > Skoro tak to doszłam do wniosku, że i tak sobie odbiję na tych oszustach i przy
              > każdych zakupach w tamtejszym sklepie zjadałam 1-2 bułki zanim poszłam do kasy
              > .
              > Oczywiście nic przy kasie o tym nie wspominałam albo mówiłam (mając np. jeszcze
              > jedną bułkę w torebce) żeby jedną jeszcze doliczyć podczas gdy zjadłam ich dwi
              > e.
              > Kradzież to nie była tylko wyrównanie rachunków z oszustami.
              > Jak chcesz być bezkarnie dymana na kilka złotych to proszę bardzo, ja sobie odb
              > iłam w naturze, nie wstydzę się tego. Na priv mogę podać nazwę supermarketu jak
              > ktoś zainteresowany, mają tam dobre chrupiące bułki, ale uważajcie bo ceny prz
              > y półce lubią różnić się przy kasie, a reklamacji nie uwzględnią mimo przysłani
              > a kierownika.
              > Obecnie dług już wyszedł mniej więcej na zero, a chodzić tam już nie chodzę.

              oplułam monitor hahaha big_grin
            • vefa Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 22:03
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Skoro tak to doszłam do wniosku, że i tak sobie odbiję na tych oszustach i przy
              > każdych zakupach w tamtejszym sklepie zjadałam 1-2 bułki zanim poszłam do kasy
              > .

              To to na suwaczku to prawda?
            • kropkacom Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 22:07
              Taki nasz mały forumowy Zorro supermarketowy? big_grin
              --
              "Bo teraz nasza miłość nie jest w niczym podobna
              Do tego co mieliśmy przedtem
              Kiedy w naszej miłości było dobrze,"
              Kropce jesień robi rudy...
    • aurita Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:24
      > Młodzi zadbani szczupli (ani jednego otyłego) ludzie,

      No mnie tam nie spotkasz, mam doskonaly wech i odrzuca mnie zapach w przy wejsciu do Almy: smierdzi nieswiezym zarciem. Ale moze to dobry sposob na odchudzanie?
    • a.nancy Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:26
      > Tylko jeden człowiek rzucił mi się w oczy, byle jak ubrany w jakąś bluzę polaro
      > wą i bojówki moro, najbardziej zaniedbany z tych wszystkich klientów Almy.
      > - Oho - pomyślałam, co taki robi w Almie...

      hehe, może na mojego męża trafiła/eś wink

      --
      A ja wdycham Londynu grypogenne opary
      I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
      Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
      Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
    • incubus_1 Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:29
      W Almie kilka razy nacięłam się na nieświeże, za grubo pokrojone wędliny i niesmaczne owoce. Oraz brak ulubionych bułeczek.

      Nie lubię Almy, tam zawsze jest jakiś taki nieprzyjemny zapach.
      • kietka Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:36
        to juz nie trzeba ogladac milosci na bogato, zeby oderwac sie od rzeczywistosci, wystarczy udac sie do Almy, moze tam dostrzeze nas jakis manago i zostaniemy twarza rajstop.

        alma, pip, to nie delikatesy, a skald z mega droga i nieswieza zywnoscia, dla snobow smile
    • puza_666 Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:37
      Dzieki gazetka za te cenne przemyslenia i wnikliwa analize.
      Widzisz ja jestem tak wydelikacona i sfochowana ze do Almy nie wchodze, czesto za to zamawiam z Almy zakupy przez neta.
      Wchodze natomiast czesto do lokalnej Biedrony i Kauflanda bo mam po drodze z pracy.
      To jestem biedota i patologia czy jak? ;D
      • wioskowy_glupek Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 11:57
        Co w tym takiego dziwnego, że w Almie nie ma biedaków i meneli ? W Kredensie też ich nie uświadczysz ani w Piotrze i Pawle. To drogie sklepu, nie ten target...

        Biedronka jest tania ale niestety i osiedlowa, stąd są w niej i menele i smród. Niestety nie ma co zakłamywać rzeczywistości. Ostatnio myślałam że się porzygam stojąc za takimi 3 w kasie uncertain
        --
        "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
        • gazeta_mi_placi Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 14:47
          W Krakowie nie ma Piotra i Pawła.
          I jeszcze jedna rzecz która mi się rzuciła w oczy, przed Almą żadnych żebraków, "wózkowych" i meneli sępiących "na bułkę".
          Mi osobiście tacy ludzie nie przeszkadzają bo choć czasem upierdliwi są niegroźni, ale pod Lidlem i Biedronką można ich spotkać.
          Przed Almą - pustki, a byłam wieczorem.
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/7o8b3x6acm8oyc9h.png
          • gleana Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 21:57
            gazeta_mi_placi napisała:

            > I jeszcze jedna rzecz która mi się rzuciła w oczy, przed Almą żadnych żebraków,
            > "wózkowych" i meneli sępiących "na bułkę".
            > Mi osobiście tacy ludzie nie przeszkadzają bo choć czasem upierdliwi są niegroź
            > ni, ale pod Lidlem i Biedronką można ich spotkać.
            > Przed Almą - pustki, a byłam wieczorem.

            A nie prawda. Na Pilotów to zmora, pod innymi marketami ich nie spotkałam a tam są zawsze. Stała ekipa pijaków.
    • allatatevi1 Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 12:46
      Może mi ktoś wytłumaczyć dlaczego te delikatesy uchodzą za ekskluzywne??

      Przecież ich asortyment to bieda z nędzą...

      Tego lata robiłam mały poczęstunek dla znajomych w PL i udałam się tam - a tam nie ma kompletnie nic.
      Wybór surowych szynek żenujący, sery - no są ze 2 twarde sery włoskie, ale już np. wybór serów francuskich prawie żaden...

      Nie wiem, czy któraś z was kojarzy... ale tam gdzie dziś w Galerii Mokotów jest plebejski Carrefour kiedyś był sklep Hypernova.
      Tam to naprawdę był wybór...
      Masa przepysznych serów francuskich na wagę - z czym sobie ktoś zamarzył - z orzechami, z ananasem. Pleśniowych francuskich było chyba 20 rodzajów.

      Był regał z 10 rodzajami, z różnych części Włoch.

      To był sklep - jak ktoś chciał urządzić aperitiv dla znajomych w PL, wiedział że znajdzie tam wszystko czego potrzebuje.
      A ta Alma - bieda z nędzą... aż mi było wstyd przed gośćmi i żałowałam, że nie przywiozłam niektórych produktów ze sobą.
      • allatatevi1 Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 12:51
        * regał z 10 rodzajami grissini, z różnych części Włoch.

        Poza tym, chciałam was zapytać czy to ja jestem gapa czy w Almie naprawdę nie ma świeżych makaronów, są tylko te sypkie gówna w torebkach.
        Pamiętam że w Hypernovie były opakowania ze świeżymi makaronami z Neapolu.

        • allatatevi1 Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 13:16
          Głuptasku,
          aperitif po francusku, po włosku aperitivo, więc spolszczam włoską wersję.

          Byłaś CHOĆ RAZ W ŻYCIU zaproszona na aperitiv?
          Nikt normalny nie poczęstuje przecież gości samym spritzem bez żadnych przekąsek.
            • franczii Re: Wybrałam się do Almy. 01.10.13, 11:49
              aperitivo jako sam napoj to pierwotne znaczenie. Obecnie funkcjonuje w szerszym znaczeniu aperitivo jako napoj + przekaski, czasami bardzo duzo przekasek. A w ostatnich latach i w niektorych lokalach rozpowszechnil sie zwyczaj tak obfitego aperitivo, ze jest on w zasadzie juz posilkiem samym w sobie a nie wstepem do posilku.
                • riki_i Re: Wybrałam się do Almy. 01.10.13, 11:59
                  allatatevi1 napisała:

                  > Dodałam ten wątek do ulubionych i w napięciu czekałam na to jak kolejne "świato
                  > we" będą się wpisywać.
                  > Wiesz jak ich wpisy poprawiają nam dziś humor w pracy?

                  Jesteś głupsza niż kilo gwoździ.
                • franczii Re: Wybrałam się do Almy. 01.10.13, 12:16
                  Ale te terminy to sa jakies 1. przestarzaly a 2 chyba bardzo potoczny i regionalny.
                  Natomiast w w Polsce od lat (przynajmniej mojej mlodosci tongue_out) funkcjonuje aperitif jako napoj plus jakas drobna przekaska typu troche oliwek, orzeszki, chrupki, jakis mini tost itp. Stad juz tylko krok do wzbogacenia tej przekaski o bardziej tresciwe acz szybkie jedzenie.
                  • allatatevi1 Re: Wybrałam się do Almy. 01.10.13, 12:36
                    Masz rację franci, zwyczaj aperitivów na dobre przyjął się w Polsce, w Warszawie już conajmniej od 5 lat.
                    I funkcjonuje wśród bardzo różnych grup wiekowych.
                    Gdybym nie czytała tego forum, to nie uwierzyłabym, że istnieją ludzie, którzy o tym nie słyszeli/nie brali nigdy udziału.

                    Ale to pokazuje jak na dłoni, że internet jest niestety pełen bardzo dziwnych ludzi, wyrzutków żyjących na marginesie towarzyskim i społecznym.
                  • triss_merigold6 Re: Wybrałam się do Almy. 01.10.13, 12:41
                    Pierwszy jest oficjalny, a drugi był trędi w warszaffce jakieś 10 lat temu.
                    Tak, aperitif to drink z alkoholem + drobna przekąska (orzeszki, paluszki, tartinki). Podawane przed głównym posiłkiem. Co było pisane fefnaście razy.
                        • franczii Re: Wybrałam się do Almy. 01.10.13, 13:07
                          Czy to bedzie tylko przekaska to zalezy od rodzaju i ilosci, ktora zjesz. czesto przekasek do drinka albo dwoch czy trzech (bo przez 2 godziny raczej malo kto tylko przy jednym siedzi) jest tyle, ze trudno przejesc. Wielu moich znajomych ogranicza sie tylko do aperitivo na wieczor. Siedza w barze od 19 jak tylko z pracy wroca do 10 wieczor. Wiadomo, w zwykly dzien w srodku tygodnia trudno balowac a z kumplami sie spotkac milo.
                        • franczii Re: Wybrałam się do Almy. 02.10.13, 06:35
                          I jeszcze jedno: ja nie zrozumialam? Przeciez z twojego artykulu wyraznie widac, ze przekaska to nie same czipsy i orzeszki tylko bardziej konkretne: kawalki pizzy, wedliny, sery, mini kanapki czy tam koreczki itp.
                • allatatevi1 Re: Wybrałam się do Almy. 01.10.13, 12:38
                  buahahaha już to widzę.
                  Chyba nawet rzucę dziś hasło w pracy - wyskoczmy po robocie do baru na rogiem na szybką "recepcję"?

                  Albo na biforek...
                  Biforek przed powrotem do domu... triss merigold, jesteś niezmordowana w pogrążaniu się.

                  Nie łatwiej po prostu byłoby się przyznać, że jesteś kompletnym odludem bez przyjaciół i nie masz pojęcia o tym gdzie i jak normalni ludzie spędzają czas?
                  Nikt by się wtedy z ciebie nie wyśmiewał, za to wszyscy by współczuli.
                  Może nawet komuś zrobiło by się ciebie tak żal, że zaprosiłby cię na jakiś aperitiv w Warszawie i dzięki temu może małymi kroczkami wyszłabyś z tej izolacji społecznej, w jakiej teraz żyjesz.
          • jamesonwhiskey Re: Wybrałam się do Almy. 30.09.13, 22:22

            Byłaś CHOĆ RAZ W ŻYCIU zaproszona na aperitiv?


            na szczescie nie , gdyby ktos mnie zaprosil na przekaski i wykopal przed kolacja
            to sadze ze z tej znajomosci niewiele by zostalo, jak narazie jak zapraszaja to i dadza posiedziec do konca
      • rita75 Co to jest ten "aperitiv"? 30.09.13, 20:52
        > To był sklep - jak ktoś chciał urządzić aperitiv dla znajomych w PL, wiedział ż
        > e znajdzie tam wszystko czego potrzebuje.

        Jak się urządza ten "Aperitiv" ? Prosta ze mnie kobieta i nie wiem... czasami tylko pijam aperitify...dla zaostrzenia apetytu przed wystawną kolacją..
          • allatatevi1 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 30.09.13, 21:28
            Masz 40 lat i nie odróżniasz aperitivo, które jest zwykłym spotkaniem znajomych od coctail party, które jest w jakimś sensie uroczyste.
            Rzeczywiście jesteś wyjątkowo uboga... w jakiekolwiek doświadczenia.
            Jeszcze rozumiem, gdybyś miała 20 lat mniej, ale w twoim wieku być tak nieobytą ... trochę obciach.
            • eo_n Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 10:41
              allatatevi1 napisała:

              > Masz 40 lat i nie odróżniasz aperitivo, które jest zwykłym spotkaniem znajomych
              > od coctail party, które jest w jakimś sensie uroczyste.
              > Rzeczywiście jesteś wyjątkowo uboga... w jakiekolwiek doświadczenia.
              > Jeszcze rozumiem, gdybyś miała 20 lat mniej, ale w twoim wieku być tak nieobytą
              > ... trochę obciach.

              Ale jaja big_grin big_grin big_grin
          • franczii Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 11:55
            Nie, coctail party to cos bardziej formalnego, to jest przyjecie. Aperitivo to krotki wypad wczesno wieczorny bez zadnej okazji. Aperitivo jako posilek czesto przed seansem teatralnym lub kinowym lub inna rozrywka wieczorna kiedy nie ma czasu na kolacje z prawdziwego zdarzenia.
            • jamesonwhiskey Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 12:06
              iej formalnego, to jest przyjecie. Aperitivo to
              > krotki wypad wczesno wieczorny bez zadnej okazji. Aperitivo jako posilek cze

              a to do kogos do domu ten krotki wypad
              czy gdzie bo sie juz troche gubie
              znawczyni obyczajow wloskich robi to w domu

                • jamesonwhiskey Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 12:16
                  > Nie wiem w domu nigdy nie robilam. Ale pewnie i w domu mozna sie spotkac z grup
                  > a znajomych przed wspolnym wieczornym wyjsciem np. na koncert.


                  o wyjsciu specjalistka od wloch nic nie mowi
                  wyglada to ze siedza pija soczek i zagryzaja kawalkiem sera z oliwka
                  co kojazy mi sie nieodmiennie ze scena z kogla mogla i party z paluszkami


              • jamesonwhiskey Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 12:20
                > Może wytłumacz jeszcze tym "obytym" różnicę między tapas a bankietem, bo też pe
                > wnie nie ogarniają.
                > Szkoda, tak się ładnie rozwijał wątek, byłam ciekawa, ile jeszcze "wyrafinowany
                > ch" się tu wpisze...

                znowu cos ci sie porabalo
                bankiet jakio wystawne przyjecie ma sie do tapas jak ty do czlowieka z mozgiem
                zreszta tapasy same w sobie robia za kolacje a nie wstep do niej
        • allatatevi1 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 30.09.13, 21:45
          Owszem, jesteś nie tylko prosta, ale o dość ograniczonych horyzontach skoro nie jesteś w stanie pojąć, że oprócz francuskich aperitifów istnieją jeszcze włoskie aperitivy, w których akcent rozkłada się po równo na drinka i przekąski.

          Nie martw się - nie Ty jedna się tak zbłaźniłaś.
          Prawie każdy Polak i Polka mieszkający we Włoszech trafił na taką "obytą" co to 10 lat temu była pod namiotem we Francji i nalega z "bardzo mądrą" miną, że aperitiv to jedynie rodzaj drinka.
          • rita75 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 30.09.13, 21:57
            istnieją jeszcze włosk
            > ie aperitivy, w których akcent rozkłada się po równo na drinka i przekąski.

            dla obytych ludzi, aperitivo to nie sam cel w sobie. Przykladowo, zapraszasz ludzi na kolację i to jest cel, a przed nią oferujesz aperitivo, by pawia ie puscili na Twoje specjaly.
            • allatatevi1 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 30.09.13, 22:31
              A co ty możesz wiedzieć skarbnico wiedzy po objazdowej wycieczce autokarowej do Francji?
              Obok obytych ludzi ty nawet nie stałaś.

              Większość Włochów je kolację już w zupełnie innym miejscu niż aperitiv.

              Pewnie byliby "zdruzgotani" gdyby się dowiedzieli że jakaś gwiazda z Polski B ma ich za nieobytych.

              Mam tylko jedną prośbę - pozostań przy tych wyjazdach pod namiot do Francji i nie zahaczaj o Włochy. Kiedyś na pewnym aperitivie na mieście byliśmy świadkami jak jacyś ludzie zawijali sobie w papierowe serwetki prowiant na później. Wtedy myślałam, że to może bezdomni, teraz jednak wydaje mi się, że to takie rity75 wściekłe że nie doczekały się kolacji... prezentowały swoje "obycie".
              • rita75 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 30.09.13, 23:03
                sloma Ci z butow wystaje taka, ze od agresywnych i wysoce chamskich tekstow, ktore wyplywaja spod twoich paluszkow grozi samozaplonem. Bardziej pasujesz do party w jakiejs stodole niz do jakiegokolwiek innego....
          • triss_merigold6 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 30.09.13, 22:06
            Nie, dziecko, to po polsku - zależnie od obecności różnych alkoholi i przekąsek - nazywa się koktajl albo recepcja. Jest jeszcze okolicznościowa lampka wina tj. krótkie przyjęcie na stojąco (o. 30 minut) z przemówieniem.
            Jest aperitif - rodzaj drinka i koktajl - tu rodzaj spotkania na stojąco na którym podawane są drinki i przekąski.
            Lepiej wiedzieć takie rzeczy, żebyś na koktajl nie wybrała się w sukni wieczorowej, nie wypada.
            • allatatevi1 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 30.09.13, 22:43
              I co głuptasku?
              Większość ludzi z Mediolanu, którzy codziennie wyskakują ze znajomymi z pracy na aperitiv, żeby później wrócić na kolację w domu z rodziną według ciebie codziennie bierze udział w "koktajlach", buahahahha dobre.

              I tak oto upadł mit triss merigold, która podobno kiedyś w młodości prowadziła jakieś życie towarzyskie... ale jakoś dziwnym trafem nigdy nie słyszała o aperitivie....
              Widać jak na dłoni - zawsze byłaś odludem bez znajomych, a ambasady oglądałaś li i jedynie z pozycji petenta ubiegającego się o wizę.
              • burina Re: Co to jest ten "aperitiv"? 02.10.13, 06:55
                Jeśli głosujemy, to ja jestem za smile

                Zdarzyło mi się mieszkać w miejscu, gdzie wynaleziono aperitivo (i jak bum cyk cyk nie są to żadne oliwki z serem do podziubania) i miałam wielu znajomych Polaków. Żadne z nas nie używało rozmawiając formy 'aperitiv', za to słowo 'aperitivo' bardzo gładko pasowało do reszty zdania i nawet całkiem zgrabnie się poddawało polskiej fleksji.

                Podsumowując: NIE dla lansowanego powyżej dziwoląga smile
                • burina Re: Co to jest ten "aperitiv"? 02.10.13, 07:08
                  P.S. Oczywiście mam na myśli aperitivo jako alternatywę dla kolacji, nie alkohol. W cenie drinka jest zawarty bufet: nie trzeba czekać z jedzeniem i zamawianiem, aż wszyscy się zejdą i analogicznie nie trzeba czekać z wyjściem aż do grappy; mogą spotkać się osoby, które o 20 są już po kolacji z takimi, które dopiero z pracy wyszły i muszą coś zjeść. No i nawet najmniejsze tabacchi otwarte w okolicach 19 wystawia jakieś choćby symboliczne jedzenie, coby nikt z głodu nie padł (pamiętajmy, że delikatesy otwarte 24/7 do których można wskoczyć po jogurt i banana, to stosunkowo nowy wynalazek). Także to nie ma nic wspólnego z narąbaniem się przed imprezą główną ani z opyleniem gości tanim kosztem, aperitivo ma szalenie demokratyczne i społeczne korzenie.
          • riki_i Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 11:29
            allatatevi1 napisała:

            > Owszem, jesteś nie tylko prosta, ale o dość ograniczonych horyzontach skoro nie
            > jesteś w stanie pojąć, że oprócz francuskich aperitifów istnieją jeszcze włosk
            > ie aperitivy, w których akcent rozkłada się po równo na drinka i przekąski.
            >
            > Nie martw się - nie Ty jedna się tak zbłaźniłaś.
            > Prawie każdy Polak i Polka mieszkający we Włoszech trafił na taką "obytą" co to
            > 10 lat temu była pod namiotem we Francji i nalega z "bardzo mądrą" miną, że ap
            > eritiv to jedynie rodzaj drinka.

            Co kogo w Polsce obchodzi jak jest traktowany aperitiv w krajach frankofońskich? Żyjemy w kraju, gdzie funkcjonuje pojęcie aperitif oznaczające słodkiego drinka serwowanego przed właściwym przyjęciem. I tyle. Choooj nas tu w kraju obchodzi, czy z punktu widzenia Włocha bądź Francuza jest to obciachem.
            • franczii Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 12:08
              W Polsce funkcjonuje w znaczeniu w jakim paredziesiat lat temu funkcjonowal we Francji lub Wloszech. Ale znaczenia ewoluuja.
              Za rok pewnie dotrze i do Polski, w Warszawie otworza (o ile jeszcze ktos nie otworzyl bo trudno mi uwierzyc, zeby ten zwyczaj jeszcze nie dotarl) knajpe specjalizujaca sie glownie w aperitivach i zrobi furore i kase bedzie zbijal jak Alma na tych serach i wedlinach drugiego sortu.
              • jamesonwhiskey Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 12:17
                > Za rok pewnie dotrze i do Polski, w Warszawie otworza (o ile jeszcze ktos nie
                > otworzyl bo trudno mi uwierzyc, zeby ten zwyczaj jeszcze nie dotarl)

                dopiero dociera do londynu


                www.bbc.com/travel/blog/20121106-aperitivo-hour-comes-to-london
                knajpe
                > specjalizujaca sie glownie w aperitivach i zrobi furore i kase bedzie zbija


                z tego co pisza jest do darmowa przekoska do drinka takze nie wiem czy furora i kiszenie pelne pieniedzy z tego beda
                • franczii Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 12:26
                  > z tego co pisza jest do darmowa przekoska do drinka takze nie wiem czy furora i
                  > kiszenie pelne pieniedzy z tego beda

                  To zalezy ile za taki drink sie kaze zaplacic i co sie do niego podaje. Tak jak pisalam aperitivo moze byc samodzielnym posilkiem, wiele moich znajomych zwlaszcza singli jedzie tylko na aperitivach wieczoramibig_grin Nie chcialabym widziec ich zoladkow za pare lat ale to zupelnie inna sprawa. Chodzi o to, ze taki zwyczaj funkcjonuje. W Pl tez chetnych nie zabraknie jak sie modne zrobi. Podobnie jak nie brakuje na te wszystkie smierdziuchy drugiego gatunku w delikatesach typu Alma.
                    • franczii Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 12:45
                      Nie wiem juz dawno w Biedronce nie bylam. Ale przynajmniej Biedronka nie sprzedaje drugiego albo i trzeciego sortu jako ekskluzywnych delikatesowych towarow. A z Almy pamietam to zadecie i ludzi snobujacych sie zakupami tych wszystkich serow czy wedlin za potrojna cene uchodzacych za ekskluzywne podczas gdy w kraju pochodzenia to sa najtansze i najgorsze marketowe gatunki.
                      • allatatevi1 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 13:04
                        O matko... lepiej bym tego nie ujęła...
                        Te "wielkie marki" sprzedawane w Almie kojarzę z czasów studenckich, kiedy pod koniec miesiąca moje konto najczęściej świeciło już pustkami.

                        Na dolnych półkach supermarketów zawsze leżały produkty marki ipercoop i właśnie te "wielkie marki", które teraz można kupić w Almie, z przebitką cenową x 3.
                  • allatatevi1 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 12:53
                    fraci, jak pisałam wyżej, w Polsce to też już z powodzeniem funkcjonuje.
                    Modne to było w Warszawie jakieś 5 lat temu, teraz po prostu przyjęło się jako prosty i bardzo przyjemny zwyczaj.

                    Za parę lat pewnie to dotrze to nizin społecznych takich jak triss i james "objad" whiskey, ale wtedy... brrr aż strach myśleć jak będą wyglądać aperitivy na mieście po inwazji takiego bydła.

                    Może jednak dobrze, że plebs póki co nie ma pojęcia o zwyczaju aperitivów.
                    • sumire Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 13:02
                      a Ty, przepraszam, w linii prostej od Tudorów czy innego rodu królewskiego?
                      bo mówisz o innych ludziach w taki sposób, że można mieć poważne wątpliwości co do tego, kto w istocie jest niziną społeczną. nigdy wcześniej nie spotkałam człowieka, który dowartościowywałby się za pomocą tego, jak nazywa drinka i przekąskę...
                        • allatatevi1 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 14:10
                          O biedzie pisze osoba, której przez ostatnią dekadę nie udało się załapać na typowe rozrywki klasy średniej...
                          Ba, nie zdarzyło jej się o tym usłyszeć mimo że mieszka w Warszawie.

                          Jeśli chciałabyś się jakoś przysłużyć ludzkości to zgłoś się do jakiegoś instytutu badającego zjawisko marginalizacji społecznej i towarzyskiej.
                          Myślę, że tak "dziewiczego" egzemplarza jak ty, to nie da się znaleźć nawet wśród seniorów mieszkających gdzieś na Podkarpaciu.

                          Pisałaś gdzieś, że to bertha jest odrealniona - no jest - ale ty to jesteś taka bertha x 10.
                      • allatatevi1 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 13:28
                        sumire, czytałaś ten wątek od początku?

                        Użyłam tego wyrażenia aperitiv, jako zamiennik słowa przekąska i to właśnie wtedy zaczęły się czepiać panie rzekomo "obyte".

                        Aperitiv jest wyjątkowo demokratycznym zwyczajem i właśnie dlatego tak dobrze i szybko się przyjął.

                        Na tym forum jest mnóstwo czepialskich bez powodu, ale akurat po Tobie się tego nie spodziewałam uncertain

                        P.S.
                        Z Tudorami nie mam nic wspólnego, ale mogę dać namiary na bardzo fajnego singla z rodu Malaspina-D'este wink
                          • kosheen4 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 13:52
                            sumire napisała:

                            > mam już swojego, z dość pospolitego rodu nowohuckiego -
                            > wystarczy mi.

                            jako piąta kolumna cichcem pracujesz, żeby gazeciarz dostał zawału? big_grin

                            --
                            Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
                          • allatatevi1 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 14:01
                            Bo nie ma żadnego związku między obyciem a używaniem tego słowa.
                            Używałam tego słowa jako synonimu, bo naprawdę nie przypuszczałam że może być dla kogoś niezrozumiałe - gdybym wiedziała konsekwentnie pisałabym o przekąsce, poczęstunku itp.

                            Ale jeśli ktoś kto słyszał o aperitivie ostatni raz w latach 90-tych a mimo to miał silną potrzebę zaszpanowania swoim "obyciem" to już nie moja wina że się zbłaźnił.

                            To tak jakby ktoś kreujący się na specjalistę od nowych technologii zaczął pisać, że on nie uznaje apple, a jedynie atari i commodore.
                            To nie dzięki mnie ten watek ma szansę stać się kultowy wink
                    • misterni A kimże ty jest allatatevi? 01.10.13, 15:26
                      Nie znam nikogo z klasą, kto by wyrażał swoje zdanie w podobnie chamski sposób jak ty.

                      allatatevi1 napisała:

                      a parę lat pewnie to dotrze to nizin społecznych takich jak triss i james "objad" whiskey, ale wtedy... brrr aż strach myśleć jak będą wyglądać aperitivy na
                      mieście po inwazji takiego bydła.
                      Może jednak dobrze, że plebs póki co nie ma pojęcia o zwyczaju aperitivów.



                      --
                      Misterni
                    • wtopek Re: Co to jest ten "aperitiv"? 01.10.13, 21:05
                      w Polsce mówimy na to przekąska/zakąska

                      włoska panienka sponsorowana ma prawo tego nie wiedzieć, w rodzinnym powiecie pewnie mówiono "zagrycha" big_grin


                      --
                      "Ja uważam, że dramatem Rosji nie jest fakt, iż Czechy odłączyły się od niej"
                      eva15
            • jerry9 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 02.10.13, 11:01
              >>Co kogo w Polsce obchodzi jak jest traktowany aperitiv w krajach frankofońskich? Żyjemy w kraju, gdzie funkcjonuje pojęcie aperitif oznaczające słodkiego drinka serwowanego przed właściwym przyjęciem. I tyle. Choooj nas tu w kraju obchodzi, czy z punktu widzenia Włocha bądź Francuza jest to obciachem<<

              bingo
              • triss_merigold6 Re: Co to jest ten "aperitiv"? 02.10.13, 11:09
                Nieśmiało pragnę zauważyć, że również w Polsce karty dań od niepamiętnych czasów zawierają pozycję "przekąski" zimne i gorące, funkcjonującą też pod pinglisz nazwą "startery". Ludowo "zagrycha", domowo-regionalnie "zimna płyta".
        • gazdzinazdaleka Aperitif 01.10.13, 10:40
          Gwoli informacji niedoinformowanych. W polskich słownikach "aperitif" oznacza jedynie alkohol podawany przed głównym posiłkiem (niekoniecznie wystawnym). Natomiast w kulturze frankofońskiej (a może i całej, nazwijmy to, romańskiej) znaczenie tego słowa rozciąga się także na całe spotkanie, z drinkami i lekkimi przekąskami.
          fr.wikipedia.org/wiki/Ap%C3%A9ritif
          • jamesonwhiskey Re: Aperitif 01.10.13, 11:19
            > enie tego słowa rozciąga się także na całe spotkanie, z drinkami i lekkimi prze
            > kąskami.

            it.wikipedia.org/wiki/Aperitivo
            i co tak te lekkie drinki do nocy jada, jest to wstep przed objadem
            a czy tam jest tylko picie czy jeszcze plaster szynki do tego to raczej sprawa mniej istotna
            • gazdzinazdaleka Re: Aperitif 01.10.13, 13:00
              Aperitif jako spotkanie nie jest wstępem do obiadu. Aperitif jako napój alkoholowy - owszem. No cóż, pewnie cię zaskoczę, ale są słowa, które mają kilka znaczeń. A tu aperitif po hiszpańsku:
              es.wikipedia.org/wiki/Aperitivo
            • franczii Re: Aperitif 01.10.13, 19:20
              > i co tak te lekkie drinki do nocy jada, jest to wstep przed objadem

              No wlasnie nie i sam sobie wklejonym linkiem odpowiedziales. A dokladnie tym fragmentem:

              "Va registrato come il rito dell'aperitivo sia diventato ormai dalla seconda metà degli anni Novanta una moda costosa, con l'apertura di alcune decine di locali in zone raffinate, con arredamenti lussuosi, superfici sterminate, selezione all'ingresso, buffet ricchissimi. I prezzi, saliti di concerto al diffondersi della moda, hanno reso l'aperitivo un'abitudine costosa in quanto tale, tuttavia molti considerano un ricco aperitivo un degno sostituto di una cena ad un prezzo molto più ragionevole"
          • allatatevi1 Re: Aperitif 01.10.13, 11:43
            Kurczę, popsułaś całą zabawę wink

            Aż czekałam kiedy tu się wpisze następna "światowa kobieta" próbując tonem pełnym wyższości udowodnić, że nie ma czegoś takiego jak aperitiv.

            Strasznie się zbłaźniły, przysłowiowy strzał w stopę.

            Dla mnie to ciekawe odkrycie - dowiedzieć się, że istnieją ludzie, którzy nie słyszeli o czymś takim jak spotkanie na aperitiv - i to nie ludzie w wieku 70-80 lat, ale rzekomo koło 40...
            To chyba musi być osoba wyjątkowo nielubiana, żyjąca w czymś w rodzaju próżni towarzyskiej.
            • monique_alt Re: Aperitif 01.10.13, 13:21
              Hmm nigdy nie byłam na niczym co by się nazywało aperitive. Mam około 40 lat.

              Czy to znaczy że nie jestem obyta albo lubiana?
              Nie sądzę. To znaczy że żyję w Polsce w której ten zwyczaj nie jest praktykowany. Przynajmniej nie w kręgach w których się obracam. Podejrzewam że takich osób znajdzie się więcej na całym świecie.

              Mówienie na polskim forum że brak znajomości zwyczajów obcego kraju oznacza nieobycie nazwałabym eufemistycznie nadużyciem. I raczej brakiem kultury osoby która takie sądy wygłasza.
              • allatatevi1 Re: Aperitif 01.10.13, 13:41
                Więc nie traktuj mojego wpisu personalnie.
                Napisałam to kobiecie, która puszy się mieszkaniem w Warszawie i rzekomym bywaniem w ambasadach.
                A wyszło czarno na białym, że w ambasadach była li i jedynie jako dziecko prowadzane przez rodziców za rączkę.

                W dorosłym życiu jest tak nielubiana i niepopularna, że nie załapuje się zwyczajne spotkania towarzyskie warszawskiej klasy średniej.
                Jej obycie i bywanie zatrzymało się na wczesnych latach 90-tych, co nie przeszkadza jej się puszyć, wymądrzać i być przez to idealnym obiektem drwin.
                • allatatevi1 Re: Aperitif 01.10.13, 13:46
                  I żeby inne osoby nie poczuły się urażone - to czy ktoś ma zwyczaj chodzenia na aperitivy kompletnie nie przesądza o jego klasie ani o czymkolwiek innym.

                  Natomiast jeśli ktoś poczuł bardzo mocną potrzebę, żeby wymądrzać się widzą na temat aperitivu z wczesnych lat 90-tych, to no cóż... sam na własne życzenie zrobił z siebie pośmiewisko.
                  • aurita Re: Aperitif 01.10.13, 14:17
                    allatatevi1 napisała:

                    > I żeby inne osoby nie poczuły się urażone - to czy ktoś ma zwyczaj chodzenia na
                    > aperitivy kompletnie nie przesądza o jego klasie ani o czymkolwiek innym.


                    My to wiemy... to ty gardlujesz i gardlujesz...
                    • allatatevi1 Re: Aperitif 01.10.13, 15:03
                      Bo od kiedy tu jestem (ponad rok) nie widziałam jeszcze żeby ktoś sobie wbił tak spektakularnego samobója jak triss merigold.

                      Napisałam aperitiv jako synonim przekąski, poczęstunku, a ona poczuła przemożną chęć zabłyśnięcia w temacie aperitivów i ... zabłysnęła.
                      Wszem i wobec pokazując, że mentalnie i towarzysko zatrzymała się we wczesnych latach 90-tych.
                      • aurita Re: Aperitif 01.10.13, 15:16
                        Ochlon, triss nie wiedziala co to aperitiv (?) bo w Polsce raczej ma inne znaczenie (ja mieszkalam we Francji wiec rozumiem to slowo troche inaczej: jako wszystko co ma sluzyc pobudzeniu apetytu: napoje, przekaski itp, pamietam spotkania gdzie spotykalismy sie u jednej osoby na aperytyfie aby pozniej isc do knajpy razem w grupie-stare czasysmile), ale to nie oznacza, ze triss jest aspoleczna, nielubiana, mentalnie opozniona i nie wiem jaka jeszcze diagnoze jej postawilas.
                        Osmieszasz sie swoim zacietrzewieniem. Daj spokoj
                        • allatatevi1 Re: Aperitif 01.10.13, 15:37
                          Masz rację, mnóstwo ludzi nie wie, co to aperitiv.
                          Ja też bardzo wielu rzeczy nie wiem i się tego nie wstydzę, wręcz przeciwnie, cieszę się, jeśli mogę się czegoś nowego dowiedzieć (choćby na forum).

                          Natomiast mi poczucie obciachu nie pozwoliłoby zgrywać koneserki, jeśli jakaś nazwa co najwyżej obiłaby mi się o uszy dekadę wcześniej.

                          Panie (triss i rita) próbowały, miało być ironicznie i ośmieszająco, a skończyło się spektakularnym wbiciem szpileczki we własny tyłek.
                        • jamesonwhiskey Re: Aperitif 01.10.13, 15:37
                          > stko co ma sluzyc pobudzeniu apetytu: napoje, przekaski itp, pamietam spotkania
                          > gdzie spotykalismy sie u jednej osoby na aperytyfie aby pozniej isc do knajpy
                          > razem w grupie-stare czasysmile), ale


                          no to tez jestes zacofana oliwka i kes sera powinny ci wystarczyc na caly wieczor
                        • franczii Re: Aperitif 01.10.13, 19:27
                          Ale we Francji tez od jakiegos czasu stalo sie popularne spozywanie aperitivu jako osobnego lekkiego posilku, ktory wcale niekoniecznie musi byc wstepem do kolacji czy obiadu.
                          • rita75 kwestia nazewnictwa tylko 01.10.13, 19:57
                            > Ale we Francji tez od jakiegos czasu stalo sie popularne spozywanie aperitivu j
                            > ako osobnego lekkiego posilku, ktory wcale niekoniecznie musi byc wstepem do ko
                            > lacji czy obiadu.

                            wracając do Polskich realiów.. nadawanie nazw juz funkcjonujacych rzeczom, ktore już funkcjonują jest takie jakies smieszne. Bardzo czesto spotykam się ze znajomymi na tzw. lampce wina i lekkich przekąskach, ale nazywac to jakimś aperitivem? Zabawne...przypomnial mi sie fragment pewnego utworu, moze nie zabwny, lecz smutny ale oddajacy mentalnosc niektorych Polakow, ze bardziej nam się podoba to co obce i cudze "
                            Polsko! lecz ciebie błyskotkami łudzą;
                            Pawiem narodów byłaś i papugą;"
                            • allatatevi1 Re: kwestia nazewnictwa tylko 01.10.13, 20:16
                              Stanowczo zabawniejsza jesteś ty... obiło ci się coś o uszy dekadę temu więc koniecznie chciałaś zabłysnąć ... i zabłysnęłaś buahahaha.

                              Nawet nie wiesz, ile lajków Twój tekst zebrał na fejsie.
                              Możesz być dumna z tego, ilu ludziom poprawiłaś humor w ten dość ponury dzień.

                              Słowo aperitiv jest w powszechnym użyciu, również w Polsce, choć oczywiście nie każdy się z nim spotkał.
                              Natomiast bywalczynie "wystawnych kolacji", jak sama siebie określiłaś, które nie spotkały się z tym określeniem... zdumiewające.