Dodaj do ulubionych

odnośnie urodzinowych wątków

30.09.13, 17:50
bo dwa tu osobne powstały i nie wiem, w którym mam się dopisać. rodzice piszą, że rodzic powinien być zawsze przygotowany że przyjdzie więcej dzieci, że ktoś może zabrać rodzeństwo i że jak można się oburzać na takie coś.

że jak kogoś nie stac, to niech nie robi. i takie tam. i że w końcu zawsze można dopłacić te 10 zł za dodatkowego gościa czy też oddać gwizdek solenizanta dodatkowemu przybyszowi.

jestem świeżo po urodzinach. teoretycznie miało być 14 osób. tyle dzieci dostało zaproszenia. potwierdziło nam osób 10. ale przygotowani byliśmy na to, że nawet jeśli ktoś z zaproszonych gości nie przyjdzie, to być może ktoś wpadnie z rodzeństwem. koniec końców dzieci było 17. i bardzo się cieszyliśmy. dzieciaki tym bardziej. było wesoło i sympatycznie. tylko jak tak czytam te dwa wątki, to sobie myślę, że wszędzie absolutnie liczą sobie te wszystkie kulki itp. za grupę do 10 osób. u nas było tak samo. powyżej dziesięciu, za każde dziecko na kulkach trzeba było dopłacić około 20, a tam gdzie robiliśmy my 30 złotych. i te trzydzieści złotych może i wielką sumą nie jest, ale policzyć to razy nadprogramowe razy 4 i wychodzi 120 złotych.
to tyle, co średniej wielkości tort.

no i luz. byliśmy przygotowani finansowo na dopłatę. a co mają zrobić ludzie, którzy na to gotowi nie są, ale dzieci MARZĄ o takiej imprezie?

więc, wszystkie panie, które tak lekko wydają cudze pieniądze i oburzają się, że pani z jednego wątku nie miała problem, że nie miała dodatkowego gwizdka, a drugiej pani nie pasował rozwydrzony nastolatek na urodzinowej imprezie 8 latka proponuję się nad tym głębiej zastanowić i przemyslec, czy mają ochotę właśną stówką sfinansować dwie godzinki zabawy cudzego dziecka.


--
chcieć, to móc!
Edytor zaawansowany
  • shellerka 30.09.13, 18:02
    jeszcze jedna kwestia przyszła mi do głowy. bo sobie myślałam, jakie wytłumaczenie może mieć rodzic, który zabiera czy nawet jak w przypadku opisywanym na forum przez jedną z forumek, na taką imprezę rodzeństwo dziecka zaproszonego na imprezę. i przypuszczam, że pojawią się tłumaczenia nastepujące:
    a) bo wojtuś tak bardzo chciał iść - odpowiedź moja: "kiedy moje starsze dziecko dostawało dwukrotnie do tej pory zaproszenie na urodziny - oddzielne, imienne, to za pierwszym razem młoda ryczała. że ona też chce iść - zwłaszcza, że kolegę swojego brata zna i lubi, ale kolega organizował imprezę dla rówieśników - wytłumaczyłam więc na spokojnie trzylatce, że sorry, ale to impreza starszaków, że ona ma swoich kolegów, on swoich i trudno, ale takie jest życie i zasady. młoda ryczała, ale pewne rzeczy DZIECKO MUSI POJĄĆ, ZROZUMIEĆ i tyle.
    przeżyła. w czasie urodzin zajęłam jej czas w inny sposób, tak żeby czuła że też ma rozrywkę.
    było jej przykro, ale DO DIABŁA! TAKIE JEST ŻYCIE!.
    drugi raz - całkiem niedawno, nawet nie znała solenizanta, więc zwyczajnie mąż wziął syna i zawiózł go do kolegi na urodziny, a ja z młodą w tym czasie byłyśmy na zakupach i lodach.

    b) bo tatuś / mamusia wyjechali i jestem sama / sam i muszę z drugim dzieckiem - skoro tak, to weźcie razem odstawcie małego gościa i zniknijcie mimo kurtuazyjnej "zachęty" ze strony organizatorów. nie wiem - spacer, lody, kino WHATEVER. dwie godziny tylko dla drugiego dziecka! wow! nie trzeba siedzieć i czekać. i część z naszych gości właśnie tak się zachowała czytaj: "och pójdziemy na spacer, tak rzadko w tej okolicy bywamy" tudzież "och, pójdziemy coś zjeść, taka okazja, żeby pobyć sam na sam" lub "załatwimy coś w tym czasie".

    c) bo nie mam z kim zostawić drugiego dziecka a jakoś muszę to pierwsze dowieźć. Dwójka rodziców zadzwoniła do mnie z takim problemem i po prostu pojechaliśmy z mężem na dwa auta. poprosiliśmy tylko o foteliki. dowieźliśmy dwójkę gości i odstawiliśmy ich po imprezie do domu. w ten sposób czwórka łącznie rodzeństwa mogła być z rodzicami w domu, a nasi goście mogli bawić się z nami.

    więc myślę, tak szczerze, że najczęściej to zwyczajnie brak empatii rodziców, ich egoizm, bo nie chcę po prostu nie chcę nikogo oskarżać o głupotę i bezmyślność, ani tym bardziej o brak wychowania.

    c)
    --
    chcieć, to móc!
  • shellerka 30.09.13, 18:03
    shellerka napisała:

    > jeszcze jedna kwestia przyszła mi do głowy. bo sobie myślałam, jakie wytłumacze
    > nie może mieć rodzic, który zabiera czy nawet jak w przypadku opisywanym na for
    > um przez jedną z forumek, na taką imprezę rodzeństwo dziecka zaproszonego na im
    > prezę. PODSTAWIA PRZED DRZWIAMI wink

    mi się wycięło wink
  • shellerka 30.09.13, 18:10
    i jeszcze jedno na koniec. ja, ale podkreślam JA. i mój mąż oraz moje dzieciaki jak najbardziej cieszyliśmy się każdym dodatkowym gościem. byliśmy przygotowani nie tylko na dodatkowe opłaty, ale też pod względem tortowym, upominkowym, logistycznym, a każda dodatkowa uśmiechnięta buźka sprawiala, że impreza była fajniejsza, głośniejsza i zabawniejsza. bardzo się cieszyliśmy po imprezie, że poznaliśmy nowe dzieciaki i nowych rodziców.

    ale wypowiedzi w tamtych dwóch wątkach są wyjątkowo irytujące.
    --
    chcieć, to móc!
  • ann.38 30.09.13, 18:05
    Z kilkanaście razy w tamtym wątku było wyjaśniane, że w lokalu wpuszcza się podczas imprezy urodzinowej też inne dzieci. Oprócz owego "rozwydrzonego nastolatka" był tam też tłum innych dzieci, które nie były goścmi. Zarówno one, jak i rzeczony nastolatek bawiły się za własne pieniądze. Aha, nastolatek zjadł kawałek tortu faktycznie.
  • jematkajakichmalo 30.09.13, 18:07
    Ja mialam na mysli naprawde dodatkowy gwizdek/czapeczke/czekolade itp i impreze organizowana w domu.
    Nie chce mi sie wierzyc, ze kazda matka wciska w sali zabaw swoje dziecko skoro wie, ze to kosztuje. Przynajmniej ja tak rozumuje. Akurat u kolezanki tak bylo: 2 dzieci nie przyszlo i kolezanka miala 2 wejsciowki "wolne". Jedna mama przyszla dodatkowo z jednym dzieckiem wiecej wiec kolezanka mowi, ze niech w takim razie wezmie te wejsciowke. Ta mama kategorycznie odmowila i uparcie chciala zaplacic sama. W koncu dala sie przekonac, ale i tak wspominala, ze ona za te wjesciowke kase odda bo to dziecko nie bylo zaproszone (a moze wynika to z tego, ze mieszkam w De i tutaj kazdy z kazdym rozlicz sie co do grosza... wink )

    Sama tez bym nie wcisnela nikomu dziecka, zadajac jeszcze zaplaty za nie. W moim towarzystwie tez nikt by tak nie zrobil, jednak myslalam, ze od poczatku mowimy o imprezie domowej, a to chyba naprawde zaden problem? Jedzenia jest zawsze wiecej, ciasta starczy dla kazdego a jesli chodzi o drobne gadzety to zawsze mozna cos wykombinowac.



    --
    "...bo my wierzący( ale praktykujący po swojemu jak większość Polaków)." by lewapinger
    "Imho, nie kupuje rzeczy mocno obrandowanych" by edelstein
    "Wiadomo, że z rozmiaru 50 motyla się nie wyczaruje..." by Lauren6
  • shellerka 30.09.13, 18:12
    my organizowalismy zabawę w miejscu, na który wstęp mają tylko zaproszeni goście. z tego właśnei powodu, ze na "kulkach" bawi się kto chce i trudno odróżnić solenizanta i jego gości od reszty, wybieramy inne miejsce.
    --
    chcieć, to móc!
  • jematkajakichmalo 30.09.13, 18:21
    A zdradz gdzie organizowalas? My w tym roku bylismy w Pl akurat na urodziny mlodej i na szczescie zbiegly sie one z innymi sporymi okazjami wiec byla tylko impreza rodzinna. Jakbym miala jej gdzies zorganizowac to nawet nie wiem gdzie uncertain
    --
    "...bo my wierzący( ale praktykujący po swojemu jak większość Polaków)." by lewapinger
    "Imho, nie kupuje rzeczy mocno obrandowanych" by edelstein
    "Wiadomo, że z rozmiaru 50 motyla się nie wyczaruje..." by Lauren6
  • shellerka 30.09.13, 18:25
    wysłałam na priv

    --
    chcieć, to móc!
  • shellerka 30.09.13, 18:15
    jematka, jeśli chodzi o tamtego trzylatka, to o ile rodzice zostaliby, to zupełny LUZ. natomiast najmniejszej ochoty nie miałabym zajmować się cudzym trzylatkiem podczas imprezy urodzinowej siedmiolatka.

    dla mnie rodzice to zwyczajnie mało kulturalni ludzie.
    --
    chcieć, to móc!
  • jematkajakichmalo 30.09.13, 18:24
    Jasne, tez bym nie miala ochoty, ale nie rozumiem samej zainteresowanej, przeciez mozna jasno powiedziec NIE, tymbardziej jak miala siedziec sama ze starszymi dziecmi. Przeciez mozna powiedziec: jak ktos z malym/mala zostanie to bardzo chetnie, ale tak to przykro mi ja sie dzieckiem nie zaopiekuje, bo jestem sama i musze zadbac o inne rzeczy...
    --
    "...bo my wierzący( ale praktykujący po swojemu jak większość Polaków)." by lewapinger
    "Imho, nie kupuje rzeczy mocno obrandowanych" by edelstein
    "Wiadomo, że z rozmiaru 50 motyla się nie wyczaruje..." by Lauren6
  • shellerka 30.09.13, 18:26
    no ale tam wyszło, że rodzice tego małego odstawili go pod furtkę i pojechali w długą
    --
    chcieć, to móc!
  • totorotot 30.09.13, 22:47
    nie. W moi
    > m towarzystwie tez nikt by tak
    nie zrobil, jednak myslalam, ze
    od poczatku mowi
    > my o imprezie domowej, a to
    chyba naprawde zaden problem?

    No chyba jednak jest problem, bo zabawa jest dla sześciolatków, a czemu oni mają mieć ogon w postaci trzylatka?
    Do znajomych też chodzicie na uroczystości biorąc niezaproszonych, dodatkowych ludzi?
  • lauren6 30.09.13, 18:46
    Pamiętam jak sama byłam dzieckiem to na urodziny zapraszałam (co prawda nie do lokalu) swoich znajomych z klasy i nigdy się nie zdarzyło by przyszedł ktoś z ogonem w postaci rodzeństwa. Owszem, znałam część rodzeństwa i czasami się razem bawiliśmy, ale nie były to tak bliskie stosunki koleżeńskie.

    Może to jakaś nowa moda taka postawa roszczeniowa obecnych rodziców? Kiedyś dzieci spokojnie mogły czekać aż rodzeństwo wróci z zabawy urodzinowej, a teraz już cierpi katusze i KONIECZNIE musi iść z bratem/siostrą na krzywy ryj?

    Ja myślę, że ci ludzie po prostu chcą na cudzy koszt zafundować rozrywkę swoim dzieciom. Dla nich to okazja, bo za darmo i do pustego łba nie przyjdzie, że ktoś musi za to zapłacić. Gdybym ja była w takiej sytuacji, że młodsze darłoby się, że nie może iść ze starszym na imprezę to zaoferowałabym zapłacić za jego wstęp. Po prostu. To, że rodzicom tych dzieci to nie przyszło do głowy jednak czegoś dowodzi.
  • shellerka 30.09.13, 19:06
    a ja nie. nie zapłaciłabym za młodsze, gdyby CHCIAŁO IŚĆ.

    nie, młodsze ma wiedzieć, że NIE ZAWSZE I WSZĘDZIE może iść, nie ZAWSZE I WSZĘDZIE jest mile widziane, zapraszane i potrzebne.

    TO TAKIE OCZYWISTE. i takei piękne przykładowo do nauki najprostszych praw tego świata.

    współczuję serdecznie dzieciom, których rodzice nie nauczyli, że to nie ich wina, że ktoś ich nie zaprosił gdzieś tam. tylko, że może a)nie mógł, może miał inny pomysł na imprezę, innych gości c) może moje dziecko nie jest pępkiem świata.

    wydaje mi się, że takie dziecko potem, kiedy przyzwyczajone przez mamusie że każdy jednak je wszędzie przyjmie, zostanie w jakiś tam sposób odepchnięty przez rówieśników, którzy bywają ZNACZNIE brutalniejsi niż rodzice kolegów starszego rodzeństwa wink przeżyje PRAWDZIWĄ TRAUMĘ.
    --
    chcieć, to móc!
  • lauren6 30.09.13, 19:59
    To też. Tyle, że dzisiejsze przyjęcia urodzinowe różnią się od tych z naszej młodości. Czasami takie urodziny to jakiś ciekawy pokaz, atrakcja nie tylko czysto rozrywkowa, ale również rozwijająca. W takiej sytuacji zapłaciłabym, na pewno nie oczekiwała, że ktoś zapłaci za mnie za moje dziecko. To wchodzenie na cudzy koszt jest dla mnie kluczowe. Nie liczy się dobro dziecka, jego samopoczucie, tylko to, żeby rodzic miał chwile wolnego czasu od dzieciaków na cudzy koszt.
  • shellerka 30.09.13, 20:09
    ak mniemam zapłaciłabyś za udział SWOJEGO dziecka w czyims przyjęciu urodzinowym.

    ale czy możesz łaskawie przyjąć do wiadomości, ze mlody solenizant i jego rodzice zaplanowali sobie imprezę BEZ TWOJEGO DRUGIEGO DZIECKA i gówienko obchodzi ich czy ty masz ochotę, czy też twoje drugie dziecko na udział w takiej imprezie? jeśli ma to twoje drugie dziecko, albo ty na takie party, to mu sama zorganizuj i zaproś moją dwójkę koniecznie!!!
    --
    takie dziecko potem, kiedy przyzwyczajone przez mamusie że każdy jednak je wszędzie przyjmie, zostanie w jakiś tam sposób odepchnięte przez rówieśników, którzy bywają ZNACZNIE brutalniejsi niż rodzice kolegów starszego rodzeństwa wink przeżyje PRAWDZIWĄ TRAUMĘ
  • sel.avi 30.09.13, 19:49
    a co byście powiedzieli na to... albo założę osobny wątek tongue_out
    --
    "na bazarze kupuję majty bazarowe i Calvin im nie dorasta niestety" by mvszka
  • lilly_about 30.09.13, 19:53
    Zgadzam się shellerko, bo to nie chodzi o kasę, ale o zasady.
    --
    Aktywne szukanie pracy to też praca (w sensie pożyteczne zajęcie).
    Jesteś usprawiedliwiona i nie czuj się obiektem nagonki (helufpi)
  • aka10 30.09.13, 22:48
    lilly_about napisała:

    > Zgadzam się shellerko, bo to nie chodzi o kasę, ale o zasady.

    Popieram.
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • malowanka06 30.09.13, 21:36
    U mnie różnica to 6 lat, ale dzieci chodzą ZAWSZE osobno na urodziny. Wszak to różne towarzystwa wiekowo.
    Tutaj na forum dopiero wyczytała, że istnieje zwyczaj ciągnięcia rodzeństwa na czyjeś urodziny. Do tej pory w głowie mi się to nie mieściło, nawet w formie dopłaty. Bo tego się nie da rozgraniczyć, w pewnym momencie dzieci się schodzą, robią coś razem, jedzą- wiadomo, że dopłatowe dziecko też będzie chciało iść tam gdzie brat/siostra. I co wtedy? Dziecka się przecież nie wygoni ale wyobraźmy sobie, że tego rodzeństwo nagle zrobi się 5 sztuk ;/ Niezręczna sytuacja.
    A na kulki, do kina, pokaz, coś pouczającego- zawsze rodzić dziecko może zabrać. Można wytłumaczyć, że pójdzie na urodziny do swoich przyjaciół.
  • totorotot 30.09.13, 22:40
    Straszne buractwo moim zdaniem wpychać niezaproszone rodzeństwo na przyjęcie. Tym, które tego nie widzą, życzę, by któregoś pięknego dnia ich dzięki zaprosiło jakieś dziecko z rodziny wielodzietnej, ot dziesięcioro rodzeństwa, i żeby wszystkie braciszki i siostrzyczki przyszły wraz z zaproszonym dzieckiem.

    --
    enjoy the silence
  • totorotot 30.09.13, 22:47

    --
    Co spaczyło jej gust, że od małego myśli o błyszczykach i

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka