Dodaj do ulubionych

Adrenalina, alergik i szkoła

01.10.13, 17:20
Do mam alergików, których dzieci noszą przy sobie adrenalinę. Jak to macie rozwiązane- trzymacie ją w szkole, czy dzieciak ma przy sobie (w sensie, że nosi w tornistrze)? Z jednej strony wygodniej jest w szkole, z drugiej- gdyby był poważny wstrząs anafilaktyczny, to szkoda czasu na latanie do sekretariatu (tam by miała być). Jutro muszę zdecydować.
Edytor zaawansowany
  • ichi51e 01.10.13, 18:01
    Przy sobie
  • vilez 01.10.13, 18:09
    Też tak bym chciała, i tak było do tej pory. Szkoła jednak oponuje- że jakiś dzieciak może zrobić kawał, wyjąć mu z tornistra i użyć tej adrenaliny. Sprawa wybuchła, bo niedawno syn miał wstrząs i była panika (na szczęście zdążyliśmy go odebrać ze szkoły i sami się tym zająć). Ale szkoła chce opracować zasady postępowania i proponuje ten sekretariat. No i nie wiem, co robić sad
  • opium74 01.10.13, 18:11
    A która klasa? Bo jak 1-3 to może u Pani w biurku??
    --
    Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
  • vilez 01.10.13, 18:23
    III gimnazjum. Może zastrzyk robić sobie sam.
  • ulas123 01.10.13, 19:09
    Nie miałbym odwagi trzymać w sekretariacie, już bym zaproponowała coś w stylu etui na telefon przyczepianego do paska, żeby miał zawsze przy sobie.
  • asia_i_p 01.10.13, 19:45
    Rozumiem, że się boją, ale nie ma na to rady - wyjaśnij im, że jak dziecko po drodze ze szkoły do domu ugryzie osa, to nie będzie biegło do domu ani z powrotem do szkoły.
    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • kropkacom 02.10.13, 08:29
    Widzisz Asiu, w wielu wątkach pisałaś, ze rozumiesz, ze szkoła to i tamto. Cały myk jest w tym, ze czasami szkoła tez musi pomyśleć o dzieciach. I czasami to będzie jedno dziecko dla którego trzeba będzie nagiąć swój strach, dać sobie więcej pracy, zrobić coś co bezpośrednio do nas nie należy.
    --
    "Żadnych papierosów, snu, światła, żadnego dźwięku,
    Nic do jedzenia, żadnych książek do czytania
    Kochanie się z tobą, pozostawiło mi spokojne ciepło w środku"
    Kropce jesień robi rudy...
  • asia_i_p 02.10.13, 09:06
    Bo moja opinia nie zależy od tego, czy mówimy o szkole czy nie, tylko od tego, co myślę w indywidualnym wypadku. Tu nie widzę innego rozwiązania, ze względu na konieczny czas reakcji i ze względu na to, że alergik musi się nauczyć, że posiadanie strzykawki jest częścią jego życia, że tutaj liczy najbardziej na siebie.
    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • vilez 02.10.13, 09:20
    Mój syna akurat zżyty z lekami, rozpoznaje, jaki to wstrząs- czy mocny czy wystarczą tylko sterydy i Clemastin, i czy trzeba dożylnie antyhistaminę, czy wołać lekarza, lecieć do przychodni czy jechać do szpitala. On to wszystko wie, można mu zaufać. Ino szkoła się obudziła, że nie wie i szuka najlżejszego dla siebie wyjścia sad
  • asia_i_p 02.10.13, 09:25
    Myślę, że skutecznie ich uspokoisz stwierdzeniem, że syn będzie miał strzykawkę na sobie, a nie w plecaku. W trzeciej klasie powinni znać swoich uczniów na tyle, żeby wiedzieć, że twojemu synowi mogą zaufać, nawet jeśli jego kolegom z klasy nie.

    Tak naprawdę nie mają wyjścia, nie mogą zakazać twojemu synowi noszenia tej strzykawki, bo to lek ratujący życie, ale moim zdaniem, dopóki kierują nimi obawy, a nie złośliwość, warto jest chwilę wytrzymać i tłumaczyć na spokojnie, a do ciężkiej artylerii odwołać się dopiero, kiedy się zatną.
    --
    Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
    Imion miłych ludowi lud pozapomina.
    Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
    Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
  • vilez 02.10.13, 09:33
    Tak zamierzam smile
  • vilez 02.10.13, 09:26
    Ps. adrenalina to na najgorszą sytuację- jest mocno inwazyjna i nie podaje się jej na każde np. puchnięcie ręki czy wysypkę alergiczną, ma się rozumieć.
  • alexa0000 01.10.13, 19:20
    Ja nie mama alergika, ale chyba nie chciałabym w sekretariacie. Brzmi ok, ale akurat, jak coś się wydarzy Pani Zosi nie będzie chwilowo, strzykawka w zamkniętej szufladzie, albo coś w ten deseń.

    Coś mi wewnętrznie mówi, żeby mieć przy sobie. Niby mało prawdopodobne, ale jak sobie pomyślę, że mogłoby się zdarzyć i potem miałabym wyć , to mi skóra cierpnie. Nie wiem, jak ty się na to zapatrujesz, może tworzę niepotrzebnie czarne scenariusze.
  • vilez 01.10.13, 19:33
    No ja bym też wolała, żeby miał przy sobie. Też się boję tego, że może zabraknąć czasu. A szkoła się boi tego "wykradzenia" i "użycia" w ramach żartu przez kolegów. Określili to jako "śmiertelne niebezpieczeństwo". Owszem, mogę kupić dwie strzykawki i jedną trzymać w sekretariacie, drugą dać synowi (potajemnie), ale to jednak kombinowanie i tego nie chcę. Poza
    Moim zdaniem szkoła powinna przeszkolić także uczniów. Przecież nie mój syn jeden jest w takiej sytuacji.
    Jest jeszcze kwestia drogi ze szkoły i do szkoły- wtedy będzie bez pomocy. Nie chcemy go ubezwłasnowalniać i wozić go wszędzie z tą adrenaliną.
    Jutro ma wizytę u alergologa- może on powie, jakie powinno być rozwiązanie.

    Ps. Syn nosi przy sobie jeszcze Metypred i Zyrtec. Tego szkołą się nie boi (ale to może nie wystarczyć- niedawno nie wystarczyło).
  • maadzik3 01.10.13, 19:43
    IMHO zdecydowanie przy sobie
    --
    normalni ludzie to ci, których bliżej nie znamy
  • ichi51e 01.10.13, 19:49
    To ze szkola boi sie niewiadomo czego nie jest powodem zeby narazac czyjes zycie. To tak jakby kazac psa przewodnika zostawiac w sekretariacie bo nigdy nic nie wiadomo.
  • ichi51e 01.10.13, 19:57
    Btw wobec szkoly zasada ograniczonego zaufania. Badania pokazuja ze w wypadku ostrej reakcji 74% szkol dzwoni najpierw dzwoni do rodzicow a dopiero potem 50% na pogotowie! Na podanie adrenaliny w szkole (w sensie maja u sa osoby ktore umieja podac i zdecydowaly by sie na podanie) jest -uwaga - 10%!!!
  • vilez 02.10.13, 07:57
    My się z tą adrenalina bujamy tak od przedszkola. Przedszkole odmówiło przyjęcia adrenaliny na stan (tak małe dziecko samo sobie nie poda). Oświadczyli, że będą wzywać pogotowie i koniec, kropka). Nauczeni tym doświadczeniem i po ponownym cichym rozpoznaniu, całą podstawówkę i dwie klasy gimnazjum syn po prostu miał "leki" przy sobie- tyle szkoła wiedziała, ale nie powiedzieliśmy, jakie konkretnie ("na alergię" i tyle). No i jak widać słusznie, bo teraz jest problem- o adrenalinie szkoła się dowiedziała przy ostatnim wstrząsie (syn się zastanawiał, czy użyć) i "mają problem".
    Jak dla mnie, to szkoła z klucza powinna mieć adrenalinę na stanie, niezależnie od tego, czy dzieciaki noszą ja przy sobie. Jako i podstawową maskę inhalacyjną z tlenem czy podstawowy wziewny lek rozkurczający oskrzela. Na taką liczbę dzieci.
    Ja im przedwczoraj napisałam instrukcję postępowania w razie wstrząsu, i oni ją dopiero studiują, do czego się przyznali. Uczą się z niej. To jest jednak kosmos.
  • vilez 02.10.13, 08:34
    My się z tą adrenalina bujamy tak od przedszkola. Przedszkole odmówiło przyjęcia adrenaliny na stan (tak małe dziecko samo sobie nie poda). Oświadczyli, że będą wzywać pogotowie i koniec, kropka. Nauczeni tym doświadczeniem i po ponownym cichym rozpoznaniu jak to jest z tym w szkole podstawowej, całą podstawówkę i dwie klasy gimnazjum syn po prostu miał "leki" przy sobie- tyle szkoła wiedziała, ale nie powiedzieliśmy, jakie konkretnie ("na alergię" i tyle). No i jak widać słusznie, bo teraz jest problem- o adrenalinie szkoła się dowiedziała przy ostatnim wstrząsie (syn się zastanawiał, czy użyć, ale zdążyliśmy go odebrać i zawieść do przychodni na dożylne podanie hyrdoc.) i "mają problem".
    Jak dla mnie, to szkoła z klucza powinna mieć adrenalinę na stanie, niezależnie od tego, czy dzieciaki noszą ja przy sobie. Jako i podstawową maskę z tlenem czy podstawowy wziewny lek rozkurczający oskrzela. Na taką liczbę dzieci.
    Ja im przedwczoraj napisałam instrukcję postępowania w razie wstrząsu, i oni ją dopiero studiują, do czego się przyznali. Uczą się z niej. To jest jednak kosmos.
  • vilez 02.10.13, 08:38
    O, pardon, sądziło że nie weszło i dałam drugi raz...
  • alexa0000 01.10.13, 19:53
    Widzę na zagranicznych stronach,że zachęcają do noszenia przy sobie, i to nastolatków. Tu różne propozycje:

    www.google.pl/search?q=epi+pen+case&client=firefox-a&hs=KFQ&rls=org.mozilla:pl:official&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=bwpLUurLEaOq7QbA7ICQBA&ved=0CCoQsAQ&biw=1525&bih=741&dpr=0.9
    Może taką wąską tutkę jako brelok do spodni? W ostateczności wszyć kółko metalowe czy z materiału ( pętelkę) do bluz od wewnętrznej strony i o nie zaczepić taki pen w futeraliku?

    Nie, nie zdałabym się w razie śmiertelnego niebezpieczeństwa mojego dziecka na sekretariat, sorry. Argument zabawy adrenaliną nie trafia do mnie w tym momencie, a na pewno w mniejszym stopniu, niż zagrożenie życia alergika.
  • alexa0000 01.10.13, 19:56
    Fajny jest ten zakładany na łydkę ( tzn. wydaje mi się funkcjonalny, ale w teorii, nie nosiłam czegoś takiego).
  • vilez 02.10.13, 06:56
    Dzięki, nigdy nie nosił aż tak "przy sobie", ale chyba czas zacząć smile
  • asia_i_p 01.10.13, 19:44
    Przy sobie, moim zdaniem. Zwłaszcza, że wstrząs może się trafić i po drodze do i ze szkoły (tfu tfu odpukać). Mój szwagier nosi przy sobie.
    --
    Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
    Imion miłych ludowi lud pozapomina.
    Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
    Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
  • anka_z_lasu 01.10.13, 22:11
    no a gdyby to była np. insulina? też można zrobić zrobić "kawał" i użyć z poważnym skutkiem. Czy szkoła ma jakąś spójną "politykę" wobec takich przypadków?

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • vilez 02.10.13, 06:59
    Otóż to. Szkoła dopiero na bazie naszego przypadku zaczyna tę politykę wypracowywać (mnie to dziwi, bo chyba inne dzieci też biorą jakieś leki iniekcyjnie), no i na razie wymyślili takie własnie rozwiązanie (ten sekretariat), a ja mam "się wypowiedzieć".
    Boją się odpowiedzialności.
  • ichi51e 02.10.13, 07:03
    A odpowiedzialnosci za zycie twojego dziecka sie nie boja? Niech zorhanizuja pogadanke na ten temat dzieciom jak tacy przejeci
  • vilez 02.10.13, 07:14
    Mam to na końcu języka w pogadance do nich. Ech...
  • ichi51e 02.10.13, 07:18
    Wez im zacytuj badania www.mediton.pl/library/aai_volume-14_issue-2_article-828.pdf
    To naprawde nie zacheca do zaufania szkole.
  • ichi51e 02.10.13, 07:20
    Zwlaszcza kawalek 72% szkol mialo adrenaline e
    Ale 10% by podalo...
  • vilez 02.10.13, 07:37
    Dziękuję. No tak...
  • kawka74 02.10.13, 08:43
    Przy sobie.
    Nikt nie pomyślał o tym, że wystarczy, że sekretarka wyjdzie na chwilę w niewłaściwym momencie? To jest zbyt poważna sprawa, w sekretariacie można trzymać leki na migrenę, ale nie adrenalinę.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/lj/ad/lphb/Ywf0dl5Vt68lTJQuzX.jpg
  • dorotek83 02.10.13, 09:02
    Zdecydowanie przy sobie.
    Bo co to za rozwiązanie, że będzie dostępna adrenalina w sekretariacie.
    Kto w razie wstrząsu ją wyda i poda dziecku? Bo nawet z podaniem może być problem, bo mogą nagle wymyślić, że może jednak musi podać przeszkolona osoba, a nie sam syn. I będzie problem.
    Syn na tyle dorosły, że spokojnie może nosić adrenalinę przy sobie.

    --
    fotoforum.gazeta.pl/72,2,631,55502810.html
  • verdana 02.10.13, 09:18
    To jakaś koszmarna bzdura. Twoje dziecko musi mieć adrenalinę przy sobie - co będzie, jesli coś sie stanie w drodze do szkoły, w czasie szkolnego wyjścia do kina? Poza tym lepiej, aby to Twój syn decydował, czy ma sobie podać adrenalinę, niż dyrekcja debatująca nad tym, co robić. Weź też pod uwagę, ze zostawiając adrenalinę w szkole przerzucasz odpowiedzialność na jej podanie na przypadkowe osoby - z one pewnie nie będą chciały brać na siebie tej odpowiedzialności i wezwą albo Was, albo pogotowie, a adrenaliny synowi zwyczajnie nie oddzadzą.
    To jest lek ratujacy życie i dziecko ma go mioeć ze sobą, a nie w miejscu dla niego niedostępnym. Tyle, ze rzeczywiscie racze przy sobie, niż w plecaku.
    --
  • lumja 02.10.13, 09:31
    trochę obok ale mam pytanie - czy adrenalina nie musi byc przechowywana w lodowce?
  • vilez 02.10.13, 09:48
    Powinna. Ale do pół roku może być przechowana w temp. pokojowej.
  • memphis90 02.10.13, 18:18
    Te nowe ampułkostrzykawki nie muszą być w lodówce.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • meresanch 02.10.13, 12:14
    w sekretariacie może być zapasowa dawka adrenaliny
    jakby syn zapomniał, jakby coś się stało z ta co ma przy sobie, to ma w szkole zapas
    a tak powinien mieć przy sobie,
  • solaris31 02.10.13, 10:29
    nie dziwię się , że przedszkole Ci odmówiło - panie i tak nie mogłyby podać tej adrenaliny.

    skoro dziecko ma przepisaną adrenalinę, którą jak wiadomo stosuje się w absolutnie wyjątkowych przypadkach / wstrząs/, to moim zdaniem absolutnie powinno mieć ją przy sobie. masz duże dziecię, ono na pewno wie, co i jak, więc zdaniem szkoły bym się tu niespecjalnie przejmowała.

    młodzież uczul na to, żeby ta adrenalina była możliwie najlepiej zabezpieczona i żeby jej pilnowano, coby nikt nie podkradł.
  • daszutka 02.10.13, 12:44
    III gimnazjum to już nie dziecko a młody człowiek, który powinien sam nosić przy sobie takie rzeczy. To nie jest nierozgarnięty maluszek.
  • vilez 02.10.13, 12:50
    Jesteśmy po wizycie u alergologa. Mówiąc krótko: alergolog parsknął śmiechem na reakcję szkoły i wypisał takie oto coś: "Pacjent z astmą oskrzelową i objawami anafilaksji. Istnieją wskazania do posiadania przy sobie leku ratującego życie, jakim jest Adrenalina w ampułkostrzykawce do samodzielnego podania przez pacjenta".
    Szkoła będzie musiała się z tym pogodzić.
    Dziękuję Wam wszystkim. Zakupimy etui i na szyję pod bluzę, reszta leków w tornistrze.
  • memphis90 02.10.13, 18:21
    > Dziękuję Wam wszystkim. Zakupimy etui i na szyję pod bluzę, reszta leków w torn
    > istrze.
    Na szyję pod bluzę...? Eeee, to chyba nie jest najlepszy pomysł. 1. temperatura- 36 stopni, to już nie jest pokojowa, a na pewno nie lodówka. 2. uszkodzenie ampułki - dzieciaki są aktywne, takie majtające się coś łatwo może ulec uszkodzeniu 3. ciekawość- dzieciak chodzący z tajemniczym etui na szyi znacznie bardziej zwraca uwagę, niż to samo etui schowane do plecaka 4. stygmatyzacja- "uwaga, nie tykać, on w każdej chwili może dostać wstrząsu, przecież non stop nosi adrenalinę na szyi!"
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • vilez 02.10.13, 19:45
    Z kieszeni mu wypadnie i jest tam za ciepło, uwiązane do pasku się urwie, na bluzie ktoś pociągnie, z plecaka ukradną i użyją (tego szkoła się boi wink )- za bardzo nie ma dobrego wyjścia. Najlepiej byłoby jednak w tornistrze, ale szkoła musi do tego dojrzeć czyli przeszkolić uczniów, że takich rzeczy się nie kradnie (skoro się tego boi, moim zdaniem jest to przesadzony strach) - innego wyjścia chyba nie ma. Albo pod tą bluza jednak (choć to niewygodnie).
  • asia_i_p 02.10.13, 20:54
    Ja ten strach o ukradzenie akurat trochę rozumiem - zresztą nie trzeba ukraść, starczy, że mu zrobią backpacka (inaczej kebaba) i uszkodzą przy tym strzykawkę (bo raczej zniszczenie przewiduję niż jakieś akcje z wbiciem w kogoś). Z drugiej strony, gdyby noszenie tego na sobie miało skracać żywotność leku, to tez by to trzeba było wziąć pod uwagę. Ile więcej cię kosztuje rozwiązanie z noszeniem na szyi - czyli o ile częściej musiałabyś wymieniać lek?
    --
    Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
    Imion miłych ludowi lud pozapomina.
    Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
    Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
  • memphis90 02.10.13, 18:16
    Rany, a czy dzieci z cukrzycą też trzymają nakłuwacz do glukometru i insulinę w sekretariacie, czy normalnie noszą ze sobą i używają? Bo taki nakłuwacz to straszne niebezpieczeństwo, w oko można komuś wbić, a insulina podana zdrowej osobie może spowodować śmierć (to akurat serio...), w przeciwieństwie do ampułkostrzykawki z jedną dawką adrenaliny... Niech nosi w plecaku w etui, które nie rzuca się w oczy i tyle. A w szkole zapytaj, czy będą ponosić osobistą odpowiedzialność, jeśli syn dostanie wstrząsu i nie dostanie na czas leku.
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • majenkir 02.10.13, 18:29
    memphis90 napisała:
    > Rany, a czy dzieci z cukrzycą też trzymają nakłuwacz do glukometru i insulinę w
    > sekretariacie, czy normalnie noszą ze sobą i używają?


    Porownanie troche nietrafione, bo nakluwacz I insulina sa potrzebne na co dzien, a adrenalina od swieta wink. RAczej porownalabym ja do glukagonu, ktory u nas akurat jest u pielegniarki. I tak nikt inny w szkole go nie poda, wiec noszenie go w plecaku mija sie z celem.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • hanecka24 14.11.13, 14:02
    Moj dziesięciolatek ma adrenalinę w tornistrze i rozumie po co jest. Lepiej jak jest zawsze przy dziecku w razie ataku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka