• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

"Sowy" w jesieni Dodaj do ulubionych

  • 15.10.13, 10:45
    Oczywiście chodzi mi o typ zegara biologicznego, inaczej nocny marek. W jesieni zawsze "schodzę", rano jest koszmar, wieczorem wcześniej spać nie pójdę, bo po prostu nie zasnę. Nawet solidne "złachanie się" fizycznie nie pomoże wcześniej zasnąć. Zresztą w nocy najlepiej mi się pracuje - tak gdzieś od dwudziestej do 24-1 mam optimum produkcyjne wink. Ale rano - zgon, kiła i mogiła. Oczywiście kawa to postawa. W innych porach roku nie odczuwam tego tak mocno, nawet o dziwo w zimie.
    Najlepiej, gdybym rano mogła wstać koło dziewiątej, wtedy się optymalnie budzi mój organizm, ale to nierealne nawet w weekend, może co trzeci-czwarty z rzędu uncertain
    Czy są tu inne sówki i czy macie swoje sposoby żeby jakoś tą jesień przetrzymać?
    Edytor zaawansowany
    • 15.10.13, 10:49
      9 rano to dla mnie środek nocy sad
      nie, nie mam sposobu na to. z powodu wysokiego ciśnienia nawet kawy mi nie wolno....
      • 15.10.13, 10:55
        Uuu, to już w ogóle przerąbane wink. Ja z kolei jak prześpię tą dziewiątą to też do doopy, bo się obijam jak skrajnie niewyspana przez cały dzień. Chyba, że już coś ewidentnie odsypiam - to inna inszość wink
    • 15.10.13, 10:53
      Mnie jako tako ratuje porządny światło-radiobudzik. Ma być głośno i jasno, żebym była w stanie zwlec się z łóżka. Najtrudniejszy dla mnie jest grudzień - w moich okolicach widno jest ok. 10 rano.
      --
      On nie jest winny, on jest inny

      Z dzieckiem w Moskwie
    • 15.10.13, 10:53
      Przechodzę to samo, masakra jakaś sad A jak sie czas zmieni za 2 tygodnie, to chyba samobójstwo popełnię.
      --
      Moje skarby to: Długowłosa (2007), Pytalski (2005), ich tatuś P. i kocica-czarownica Salma
      • 15.10.13, 15:08
        bo przesuwamy czas do przodu i wschód słońca mamy o godzinę wcześniej.
        --
        Misterni
        • 15.10.13, 15:08

          --
          Misterni
    • 15.10.13, 10:54
      Zgłaszam się smile Jak już bardzo chcę zasnąć (bo rano czeka mnie pobudka) to czytam książkę. To mnie usypia nawet gdy książka wciągająca. I tak rano jest masakra. Wstaje odpowiednio wcześnie by się spokojnie napić kawy, makijaż robię dopiero w pracy smile
      Najbardziej irytuje mnie że przez domowe skowronki jestem postrzegana jako leń i śpioch.
      --
      >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
      • 15.10.13, 11:02
        Ja mam kilka "dyżurnych" książek z opowiadaniami do usypiania, ale też słabo to działa. Jeśli wezmę aktualnie czytaną do łóżka, skutek jest odwrotny do oczekiwanego - trzecia na liczniku jak nic wink.
        Niektórzy radzą seksik, ale mnie cholera budzi zamiast usypiać wink. To tylko faceci mają taki fajny mechanizm - bach i śpią uncertain.
        • 15.10.13, 11:15
          O to to. A najczęściej się facetowi przypomina o "usypiaczu" jak już w końcu po długich mękach sama przysypiam. Mogłabym za to zabić wink
          --
          >>Wyższa Szkoła Złudzeń i Nieuzasadnionego Zadowolenia z Własnych Dokonań<<
        • 15.10.13, 21:11
          > Niektórzy radzą seksik, ale mnie cholera budzi zamiast usypiać wink.

          I wlasnie dlatego potworne sowy uprawiaja go rano. tongue_out Obudzic sie i od razu zajac sie przyjemnosciami, ideal. Nawet budzik w takich wypadkach dzwoni jakos pogodniej. wink
          --
          Come and complain
          • 15.10.13, 23:08
            Jak się mnie rano próbuje budzić na seksik, to można różne ciekawe rzeczy usłyszeć, ale na pewno nie będzie to nic w stylu 'ooo tak kochanie, teraz, już, natychmiast'.
            Chłop budzenia PRZED siódmą oduczył się dość szybko.
    • 15.10.13, 11:02
      Witam, jestem fomica i jestem sową.
      Ja akurat mam to (nie)szczęście, że pracuje na etat, więc codziennie idę do roboty na stałą godzinę i to mnie dyscyplinuje. Nie mam wyboru, musze się jakoś zwlec, choćbym się miała zapłakać. Teraz jeszcze nie jest tak źle, bo rano gdy otwieram oczy jest jeszcze w miarę jasno na dworze, najgorsze przed nami, bo najgorsza jest ta straszna wszechogarniająca ciemność.
      Chyba nie ma to rady, trzeba zacisnąć zęby i przeczekać. Jedyne co mi pomaga rano to światło - odsłonic zasłony, włączyć lampę, oświetlenie w całym domu, cokolwiek.
      • 15.10.13, 11:15
        Wstać i pozbierać się to jedno, działać na pełnych obrotach to drugie uncertain. Ja wstaję i chodzę nawet nie strasząc, ale jestem zombie do pewnej godziny uncertain.
    • 15.10.13, 11:17
      Poranne wstawanie w moim wykonaniu to komedia, po budziku pół godziny przewracam się w betach i próbuję podnieść. I nie, nie jest to 5 rano... budzik mam nastawiony na 8.30, do pracy na 9.30, docieram na 10, bo po prostu nie mogę wstać.
      --
      - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
      - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
    • 15.10.13, 11:25
      Melduje się. Wstaję o 8.05, jak już kot po mnie skacze, a i tak jestem nieprzytomna. Wysypiam się w weekendy i to mnie ratuje. No i serwuje sobie dużo przyjemności w stylu dobre kino, seks, masaż, zakupy - perfumy, ubranka, akcesoria do domu etc. i jakoś leci. Byle do zimowych wakacji dotrwać.
      --
      "<<Abby ma kilka zasad, których nigdy nie łamie: nie chodzi do łóżka z szowinistami, z facetami, którzy nie dbają o higienę intymną, z tymi, którzy zdradzają swoje partnerki, oraz tymi, którzy nie potrafią posługiwać się ojczystym językiem.>> - W Polsce to by oznaczało, że nie będzie uprawiać seksu z nikim." - by fieldsofgold
      • 15.10.13, 11:56
        , a i tak jestem nieprzy
        > tomna. Wysypiam się w weekendy i to mnie ratuje. No i serwuje sobie dużo przyj
        > emności w stylu dobre kino, seks, masaż, zakupy - perfumy, ubranka, akcesoria

        O to, to! Jak się dopieszczam, wysypiam w weekendy to jakoś leci do wiosny.
        Uważam, że część ludzi spokojnie mgłaby zapadać w sen zimowy. Ja się łapię na tym, że mam zimą takie momenty w ciągu dnia, kiedy wpadam w letarg. I wcale nie muszę być niewyspana - po prostu odpływam, mózg przechodzi mi na fale alfa i jest to w gruncie rzeczy całkiem miły stan smile Tyle, że nei zawsze pożądany w danej sytuacji.

        --
        Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
        • 15.10.13, 11:59
          Tiaa, te fale alfa są rewelacyjne, jak musisz być skupiona, kompetentna, szybka, zorientowana i jeszcze mieć tonę makulatury w głowie z liczbami na zawołanie. Grrrr.....
    • 15.10.13, 11:26
      Dla mnie jesień jest jeszcze całkiem ok. Najgorzej jest w drugiej części zimy: styczneń, luty, marzec. I tak mam farta, bo do pracy wstaję po siódmej, więc o całkiem kulturalnej godzinie. Ale i tak mój organizm śpi do co najmniej ósmej. Jak żyć, jak żyć, panie Boże!? wink Ano jak najwięcej zrobić wokół siebie wieczorem, a rano spać do ostatniej chwili. Poza tym cały rok śpię w ostro wietrzonym pomieszczeniu. Nie wiem, czy to ma wpływ na wykrzesanie z siebie czegoś na kształt porannej rześkości (haha, dobre sobie wink), ale chyba lepiej mi się wstaje odkąd się intensywnie wietrzę.

      --
      Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
      • 15.10.13, 12:02
        Ja jak mam za zimno to nie mogę zasnąć. Księżniczka na ziarnku grochu cholera jasssna.
    • 15.10.13, 12:35
      Ja wegetuję całą zimę wink Jak muszę wstać przed 7 to potem choćbym nie wiem co robiła jestem niewyspana, jest mi zimno, jestem skulona, bolą mnie mięśnie. Kawy nie piję- bo nienawidzę organicznie smaku i zapachu. A ciśnienie rano mam 60/90 koło 8 i ...50/80 przed 7 big_grin Dodatkowo jak tylko temperatura spada poniżej 10 stopni mój organizm nie potrafi ogrzać prawej stopy. Specjalnie codziennie chodzę piechotą na zakupy, porzuciłam samochód, kupiła wózek na zakupy i łażę. I lewa stopa ciepła, prawa lodowata. Ręce lodowate od października do kwietnia.
      Za to od 22 do 1.00 jestem jak skowronek. Pamiętam do dziś jak powtarzałam do egzaminu z pr. konstytucyjnego do 5 nad ranem. W międzyczasie w nocy okociła mi się kotka perska (6 kociąt) . Zdrzemnęłam się 3 godziny , poszłam i dostałam 5 smile
      --
      Dzieciaki 2002
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
      • 15.10.13, 13:21
        Ja do wszystkich egzaminów się tak uczyłam - w nocy, dodatkowo nocka zaraz przed, troszkę snu albo i nie, egzamin - i super big_grin. Odsypiałam później. Uczenie się w dzień jak ktoś łaził albo gadał zupełnie mi nie pasowało i nie pasuje.
    • 15.10.13, 12:44
      Jestem sową, w dodatku mam idiopatyczne niskie ciśnienie, a z kawą nie poszaleję bo karmię małego ssaka. Budzików nienawidzę najbardziej na świecie, jeden nawet kiedyś wyrzuciłam przez okno. Ale aktualnie jestem budzona skutecznie około 6-7 rano. Budzą mnie dzieci-skowronki, sztuk trzy i wołają żreć. Tak wołają, że choćbym umarła to się obudzę i wstanę. Skuteczność budzenia zależy od tego, który obudził się pierwszy. Najbardziej upierdliwy i najgłośniejszy jest średni (2,5 roku), jak nie zareaguję szybko na jego "mamo juś śtałem" i nie zwlokę odwłoka z łóżka, to włącza syrenę, a skalę głosu ma taką że zahacza o ultradźwięki; dodatkowo wymaga odsikania zaraz po przebudzeniu, co jest dla mnie doskonałą motywacją - pranie zasikanej pościeli i piżamki nie należy do moich ulubionych zajęć.Na drugim miejscu jest niemowlak (2 miesiące), co prawda zwykle nie włącza syreny tylko pomrukuje i miauczy jak kociak ale za to kopie mnie po bebechach i targa za włosy (śpi z nami w łóżku). Najmniej efektywny w budzeniu jest samoobsługowy siedmiolatek, jeśli on wstanie pierwszy to budzę się dopiero jak zaczyna hałasować w kuchni robiąc sobie śniadanie tongue_out

      W weekendy kochane maleństwa potrafią obudzić się nawet o 5 big_grin Wtedy bez skrupułów pacyfikuję towarzystwo bajką na dvd i naciągam kołdrę na głowę smile

      Już się pogodziłam z tym, że wyśpię się dopiero jak te koczkodany wyjadą z domu na studia wink
      --
      doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
      www.trageschule-dresden.de
      • 15.10.13, 13:10
        Ja nawet juz od 8 potrafię funkcjonowac w miarę ok, niestety musze od 5.30-5.40 i to mnie dobija tym bardziej jesienia i zima gdy jeszcze jest ciemno. Nie mam innego patentu jak poprostu funkcjonować bo trzeba, wspomagajac sie kawą.
    • 15.10.13, 13:48
      Jestem sowa. A nawet niedzwiedziem. Ale fascynuje mnie gatunek skowronko-sow tzn. ludzi ktorzy wstaja rzescy i pelni energii o 6 rano, potem caly dzien na pelnych obrotach i jeszcze wieczorem na imprezke pojda, gdzie blyszcza i promienieja i sa rzescy i pelni energii...
      Serio jak tu nieraz czytam rozklad dnia ematek, wstajacych o piatej, ktore po 16 zabieraja jeszcze dziecko na plac zabaw, to sie zastanawiam... Ja bym juz o 16 spala glebokim snem. Kawy nie pije, moze w tym tkwi szkopul?
      --
      "dziadek wszedl do nas do sypialni, niby cos wlozyc" moni692
      • 15.10.13, 14:05
        Ja też potrafię wyglądać na całkiem żywą, ale nie jestem. Zresztą wieczorem to ja żyję, rano się snuję w wystudiowany sposób. Co może sprawiać ww wrażenie.

        Tylko fakt - nie od piątej. Co to, to na pewno NIE.
      • 15.10.13, 15:15
        Kiedyś byłam skowronko - sową, u mnie to nie była zasługa kawy, bez której zawsze mogłam i mogę się doskonale obejść, a po prostu kwestia energii smile. Czasem mnie tak nosiło, że 3 doby nie spałam i byłam w świetnej formie, po czym zasypiałam regeneracyjni na kilka godzin i mogłam urzędować od nowa wink
        Teraz niestety zarwana noc oznacza u mnie konieczność odespania rano, inaczej nie funkcjonuję. Starość, nie radość. uncertain

        Misterni
      • 16.10.13, 08:47
        O to ja jestem. A te co o 8-9 sie wloka to zwykle lenie są.
        --
        ''Nie dane ci było dostać od kogoś stówę za to, że się ciebie lubi i żebyś kupiła sobie najbardziej koronkowe gacie trudno.
        Nie każdy to dostaje. Na to trzeba zasłużyć ''
    • 15.10.13, 15:04
      Lepiej funkcjonuję w nocy i pora roku nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Zawsze słyszałam, że trzeba się przestawić, przeczekać itp. mądrości. Dupa tam. Szczyt mojej aktywności przypada na 22-4 rano i nic na to nie poradzę. Choćby nie wiem jak zmęczona, nie umiem zasnąć wcześniej niż o 1-2 i to ze wspomaganiem.
      Mój patent, to budzik którego szczerze nienawidzę. Nienawidzę go tak bardzo, że kładąc się już jestem wkurzona, że go usłyszę, a na pierwsze dźwięki zrywam się, żeby mordować.
      Coś w tym stylu www.soundsnap.com/node/39366. Mujborze, odsłuchałam i znów mi się tętno podniosło...
    • 15.10.13, 17:37
      jestem sowa i mam to szczescie, ze nie mam normowanego czasu pracy-zaczynam kiedy chce, wiec najczesciej wstaje ok 9 i na 10 jestem w biurze.
      wczesniej pomagaly mi tzw. inteligentne budziki- obecnie mozesz je nawet sciagnac na tlf w formie aplikacji. polega to na delikatnej bardzo relaksacyjnej muzyce zamiast budzika+ stopniowo mocniejsze swiatlo z telefonu. slyszalam tez o lampach philipsa tego typu.
    • 15.10.13, 18:00
      Ja jestem rasowa sowa i nawet trojka dzieci nie byla i nie jest stanie tego zmienic.
      Dlatego przez wiekszosc czasu jestem zmeczona, niewyspana etc.etc. wink
      Chocbym wstala o 6 rano to i tak nic nie zrobie, ostatnio mi troche lepiej idzie i sie rozkrecam o 10-11 to moj sukces wink ale jade na energii ktora zgromadzilam bedac sama tydzien na wyjezdzie towarzyskim smile nie wiem co to bedzie dalej ale gospodaruje rozsadnie zapasami.

      Wieczorem szkoda mi sie klasc spac, bo tyle rzeczy moge zrobic!
      Rzadko potrafie odpuscic i polozyc sie o 'przyzwoitej porze'.

      Co robic?
      Odpuscic sobie kilka wieczorow i sie zregenerowac, a potem tryb sowi i zowu przerwa i tak do wiosny wink


      --
      Nie ma czegos takiego jak projekty przeciw islamizacji wiec niestety jestes skazana na chustke big_grin

      inshallah.... by Sokhna
    • 15.10.13, 18:04
      Ja jestem umiarkowanym skowronkiem (umysł mi się budzi rano i działa na wysokich obrotach, ciało tak se wink , ale też źle znoszę jesień. Co z tego, że rano wstanę, jak za oknem cimno, zimno i...ech sad Wieczorem zaś sama idę spać, bo chłop sowa (umiarkowana), a ja tak lubię zasypiać przy nim.
      Trzeba z tą jesienią coś zrobić...wykreślić ją z kalendarza, wysłać do Afryki czy co...
    • 15.10.13, 21:06
      Ja jetem straszna sowa. Mogę siedzieć i do bladego świtu, byle potem nie musieć wstawać o jakiejś ludzkiej godzinie. Iść spać o szóstej rano - wstać o trzynastej. Dzień idealny i mam tak od najwcześniejszych lat. Ale niestety, świat nie jest do sów przystosowany...
      A jesień i zima to już w ogóle klęska - wychodzi się spod kołdry a tu tak ziiiiimno. No to wracamy.
      Budzik musi dzwonić ładnych kilka razy w różnych odstępach. Pierwszy raz zazwyczaj ze dwie godziny przed tym, jak faktycznie wstać muszę.
    • 15.10.13, 22:17
      A idź, rano jak zombie chodzę, ciemno jak w rzyci jest uncertain
      Po zmianie czasu powinno trochę lepiej, ale generalnie, to ja bym chętnie na hibernowała...
      • 15.10.13, 22:20
        ja wstaję rano nieprzytomna, czasem jak wyprawię ekipę z domu to padam jeszcze do 10-tej, czasem kawa i ogarniam pracę i dom i kładę się ok. 12 na godzinkę
        --
        1% dla torpedy
        torpeda.warszawa.pl/
        • 15.10.13, 23:06
          Ja muszę przed ósmą wyjść, wiem, nie jest to bardzo wcześnie, ale zebrać się do kupy od paru dni nie mogę uncertain
          I tak dobrze, że chłop wstaje wcześniej i kawę mi robi z dostawą do łóżka.
    • 15.10.13, 22:57
      W innych porach roku nie odczuwam tego tak mocno, nawet o dziw
      > o w zimie.

      odbicie światła od sniegu znaczy luxy , nihil novi
      mam tak samo ,łączę się w "bólu" sad
      • 15.10.13, 23:08
        moj sposób
        czasem muszę do pracy na 7 , wstaje o 5 , kawa na wyjście z łóżka , spokojny rozbieg
        kawa o 8 , udaję ,że żyję , potem jakoś

        i jakoś , po 18 zaczyna sie życie ,
        jest 23 , powinnam iśc spać
        ale jak spać kiedy umysł na dobrych obrotach
        jak żyć? sad w świecie skowronków ?
        • 15.10.13, 23:15
          Dramat nie zycie.
          Czasem udaje mi sie przez kilka dni pod rząd byc w lózku o 22, czytam sobie, wyciszam sie, potem budze sie nim zacznie dzwonić ten potwór - ale brak mi samozaparcia, żeby tak codziennie.
          --
          "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
          • 15.10.13, 23:23
            zmęczenie dniem , ludźmi , sprawami , wywietrzona sypialnia - pomaga czasem
            ale to racjonalizacja

            ja chcę po 17 - oddychać , czuć , spacerować, marzyc , smakować , tworzyć koncept
            no masakra , mówię Ci

            przystosować się marnie , jedyna rzecz , dostępna , no sad
    • 16.10.13, 00:00
      no i gdzie te Sowy ? gdzie ?

      idę w J. Bator albo co , stare sposoby najskuteczniejsze , howgh tongue_out
    • 16.10.13, 07:54
      Nawet mi nie przypominaj...Najgorszy jest listopad.
    • 16.10.13, 08:14
      Pociesze Was!! ten rytm z wiekiem sie zmienia na skowronkowy!! jeszcze troche i same bedziecie wstawaly o 4.30 tongue_out
      a powaznie - kilka miesiecy temu zastosowalam metode wstawania w tygodniu o tej samej wczesnej godzinie (chodze do pracy na 7 !!!!), zeby wychodzic z niej o 15-ej i czuje sie 100 razy lepiej niz jak wstawalam raz o 6 raz o 7 czy 8-ej, wtedy bylo strasznie, czasem potrafilam zamknac sie w pracy w kibelku, zamknac oczy i kwadrans spac. teraz nie mam takich akcji, rano dzialam jak automat, w pracy rano jest super - nikogo nie ma, czas do 10-ej zlatuje niepostrzezenie. a zasypiam punkt 23.

      --
      Wilcze oczy, puste gardło - co zobaczy to by zżarło.
      • 16.10.13, 08:37
        Też mi mówili, że tak to działa i da się przestawić. Łgali jak psy bure. Przez 4 lata też chodziłam na siódmą i nic mi to systematyczne wstawanie nie przestawiło.
        • 16.10.13, 12:06
          kiedy tylko mogę sobie pozwolić na niespanie w nocy, miło spędzam czas do 2:00-3:00. natomiast w tygodniu muszę wstawać o 6:00, więc walczę, wspomagana przez moją mamę, która codziennie rano usiłuje mnie dobudzić telefonami (budzik na mnie nie działa). i tak zawsze mam poślizg, spóźniam się do pracy, cały dzień walczę, żeby mi się oczy nie zamknęły przy biurku, jakoś przetrzymuje popołudnie i wieczór w rodzinnym gronie, i kiedy wszyscy idą spać - odżywam. na ogół sypiam około 5 godzin na dobę, bo wieczorem wcale nie jestem senna, i zawsze mam coś do zrobienia.
      • 16.10.13, 12:03
        Nie wiem, ile masz lat, bo ja 50 i nie zauważyłam żadnej zmiany rytmu dobowego. Jedyne, co się zmieniło, to zmniejszenie ilości snu, żeby się poczuć wyspaną. No i jeszcze to, że incydentalne drastyczne niewyspanie, które kiedyś jakoś tam mogłam od biedy przechodzić na całkiem niezłych obrotach teraz powoduje kompletny rozkład psychomotoryki i kojarzenia. Starość. Poza tym chętnie ucinam sobie krótkie drzemki o każdej porze dnia i dobrze mi z tym smile Ale lepsza kondycja organizmu w godzinach popołudniowych i wieczornych oraz dramatyczne samopoczucie przy konieczności wstawania wczesnym rankiem pozostały niezmienione. Na przestrzeni życia zdarzały mi się okresy regularnego wstawania wczesnym rankiem i poza nieustającym poczuciem dyskomfortu niczego nowego nie odczułam. Żadnej zmiany. Moja mama ma 70 lat i zeznaje to samo.

        --
        Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
        • 16.10.13, 12:43
          dokladnie moja mama po 70 tez cale zycie byla sowa i nic jej sie nie zmienilo
          tez jestem sowa i niedzwiedziem
          i wlasnie zaczyna sie koszmar ktory bedzie trwal nastepne 6 m-cy
          nie wiem czy to ciemnica z rana czy niska temperatura czy pora roku ale moglabym zapasc w sen zimowy
          • 16.10.13, 12:56
            Ja już od dawna postuluję, by części ludzkości pozwalać zapadać w sen zimowy wink I tak niewielki z nas pożytek przez zimę wink

            --
            Wg mnie burdele i agencje to raczej wstydliwe dowody ostatecznej męskiej kapitulacji. Gdy oferta własna jest już tak licha, że można tylko portfelem w śmieciach grzebac szukając jakie spady się trafia. By klasyk Gomory smile
            • 16.10.13, 21:21
              trzeba wyjechac w cieple kraje
              to moje marzenie od lat , ale tylko na zime
              ale jest plus - przez to zimowe wyhamowanie ja sie wolniej starzeje smile
              gdybym tylko nie obrastala w oponke na zime hehehe
      • 16.10.13, 22:06
        O 4:30 to ja podejrzewam, że się będę kładła w tym wieku wink
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.