Bądź świadoma i bezpieczna w ciąży! Moja Ciąża z eDziecko.pl

     

Alimenty, porzucenie dziecka - jak to jest? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jeżeli mężczyzna nie płaci alimentów na dziecko, wypiera się go, porzuca (nie uznaje za swoje) to i tak ciąży na nim obowiązek alimentacyjny i wcześniej czy później będzie musiał płacić lub zwrócić te niepłacone alimenty. A jak to się ma w sytuacji gdy matka porzuca chore dziecko (zrzeka się praw) w szpitalu po urodzeniu? Nie jest już zobowiązana do płacenia alimentów na to porzucone dziecko? To samo z matką która zostawia dziecko w "oknie życia", bez żadnych konsekwencji, ona również nie jest zobowiązana do alimentacji? W tym ostatnim przypadku dziecko za pewne trafi szybko do adopcji. No ale jakoś trudno mi zrozumieć dlaczego matka porzucająca dziecko w szpitalu nie płaci alimentów na dziecko, a ojciec który nie uznaje dziecka płacić musi.
    Jak to jest?
    • wydaje mi sie, ze w szpitalu, czy w oknie zycia porzuca takze ojciec, nie przejmujac od matki obowiazku opieki nad dzieckiem.
      wtedy opieke przejmuje panstwo, no i dobrze, wyobraz sobie ile byloby sliskich kocyków, jakby matka musiała płacic alimenty na zostawione w szpitalu dziecko.

    • Jeśli mężczyzna nie uzna dziecka w usc, to matka dziecka może złożyć do sądu pozew o ustalenie ojcostwa. Sąd nakazuje przeprowadzenie badań i jeśli wyniki wskażą danego pana, to zostaje on wpisany jako ojciec dziecka. Po ustaleniu ojcostwa matka dziecka składa pozew o alimenty i - może to zrobić - pozbawienie pana władzy rodzicielskiej. Pozbawienie władzy rodzicielskiej nie oznacza zakazu kontaktów ani nie znosi obowiązku alimentacyjnego.

      Matka oddająca dziecko do adopcji do 6 tygodni po porodzie zrzeka się praw rodzicielskich, prawa rodzicielskie otrzymują rodzice adopcyjni.
      Matka porzucająca dziecko w oknie życia - jesli uda się ją zidentyfikować - zostaje pozbawiona praw rodzicielskich przez sąd rodzinny, a dziecko może trafić do adopcji.
      • tutaj chodzi chyba o to, ze scigniety ojciec nie moze po prostu zrzec sie praw rodzicielskich i nie płacic alimentów i to autorce wydaja sie niesprawiedliwe wzgledem dzieci oddawanych teoretycznie przez matke, a praktycznie przez matke i ojca, wtedy zadne z nich nei ma obowiazku alimentacyjnego.
        istenienie takiego obowiazku byłoby z ogronma szkoda dla maluchów, ktore ladaowały by pewnie na smietniku zamiast w szpitalnym łozeczku zaraz po porodzie.
        • kietka napisała:

          > tutaj chodzi chyba o to, ze scigniety ojciec nie moze po prostu zrzec sie praw
          > rodzicielskich i nie płacic alimentów i to autorce wydaja sie niesprawiedliwe

          Właśnie o to mi chodzi.
          • A co w tym niesprawiedliwego?
            Jeśli przed sądem zrzeknie się albo zostanie pozbawiony praw rodzicielskich i dziecko zostanie zaadoptowane przez innego mężczyznę, to nie będzie musiał płacić alimentów - jego ojcostwo zostaje wtedy wykreślone, nie istnieje.
            • Facet nie chce uznać dziecka (kobieta go przed Sądem podaje jako ojca dziecka), facet badań nie robi bo wie że tym ojcem jest i przez to ma zasądzone alimenty. Musi je płacić (przynajmniej do czasu gdy nie zjadzie się tatuś chcący adoptować dziecko, ale często zdarza się, że kobiety nie chcą by ktoś adoptował ich dziecko bo mogą mieć ładne alimenty od biologicznego ojca dziecka).
              Dlaczego więc matka która się zrzeka chorego dziecka i zostawia go w szpitalu nie musi płacić na nie alimentów? Chociażby do czasu gdy to chore dzieciątko zostanie adoptowane.
              • Cherie, jeśli dziecko ma ojca adopcyjnego, to biologiczny zostaje pozbawiony wszelkich praw - roszczenie alimentacyjne przechodzi na rodzica adopcyjnego.
                • andzia, dopoki matka sie nie zrzeknie ojciec musi płacic alimenty
                  jak sie matka zrzeknie, a ojciec nie przejmie opieki, to nie płaci ani ona, ani facet.
                  jezli facet przejmie opieke, to alimenty płaci matka, ktora sie zrzekła.

                  inaczej, jezeli dziecko ma chociaz jednego rodzica sprawujacego nad nim opieke, drugie musi płacic alimenty, jak nie sprawuje opieki zadne z nich, to panstwo przejmuje obowiazki i oni panstwu nic nie płacą.
                  • kietka napisała:

                    > andzia, dopoki matka sie nie zrzeknie ojciec musi płacic alimenty
                    > jak sie matka zrzeknie, a ojciec nie przejmie opieki, to nie płaci ani ona, ani
                    > facet.
                    > jezli facet przejmie opieke, to alimenty płaci matka, ktora sie zrzekła.
                    >
                    > inaczej, jezeli dziecko ma chociaz jednego rodzica sprawujacego nad nim opieke,
                    > drugie musi płacic alimenty, jak nie sprawuje opieki zadne z nich, to panstwo
                    > przejmuje obowiazki i oni panstwu nic nie płacą.

                    A to tego nie wiedziałam smile
                • triss_merigold6 napisała:

                  > Cherie, jeśli dziecko ma ojca adopcyjnego, to biologiczny zostaje pozbawiony ws
                  > zelkich praw - roszczenie alimentacyjne przechodzi na rodzica adopcyjnego.

                  No tak ale ja pisałam, że matki często wolą by nowy partner nie adoptował ich dziecka bo maja korzyść otrzymując alimenty od biologicznego ojca. Mają nowego partnera, a alimenty ciągną od biologicznego ojca.

                  • Partner matki tak czy siak kupuje dla dziecka,zajmuje sie nim,pomaga i kocha,ni chyba,ze patologia jakas.Dlaczego ma przejac wszystko,by jakiemus zlamasowi zylo sie latwiej?
                    --
                    "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
                  • no i very good.
                    osobiscie jestem zdania ze alimenty powinny byc obowiazkowe, niezależnie od tego czy sie ma prawa rodzicielskie czy nie.
                    • Alimenty sa niezalezne od wladzy rodzicielskiej. Zrzekniecie sie jej przez oboje rodzicow (okno zycia, oddanie do adopcji) to wyjatkowa sytuacja i wtedy faktycznie oboje sa odciazeni.
                  • Muj bosze, to faktycznie straszne.
                    Zrobił = płaci, to chyba oczywiste. Nowy partner może być, a może zniknąć, KRiO chroni interes dziecka.
                    • triss_merigold6 napisała:

                      > Muj bosze, to faktycznie straszne.
                      > Zrobił = płaci, to chyba oczywiste. Nowy partner może być, a może zniknąć, KRiO
                      > chroni interes dziecka.

                      Jasne że tak. Nie żebym broniła dzieciorobów co alimentów płacić nie chcą smile
                      Chodzi mi tylko o to, ze tak samo powinno się traktować matki, które porzucają dzieci. Dopóki rodzina adopcyjna się nie znajdzie to one powinny (tak jak faceci) być zobowiązane przez Sąd do płacenia alimentów, a nie państwo.
                      • Te, które porzucają klasycznie najczęściej mają sprawę w sądzie karnym, nie rodzinnym.
                        Te, które nie zabierają dziecka ze szpitala po prostu nie podejmują obowiązków rodzicielskich, maluchy w oknach życia to też najczęściej noworodki (a i tak policja szuka matki dziecka ).
                        Co do zrzekania się praw rodzicielskich, kiedy dziecko jest starsze - konieczna jest tu sprawa sądowa. Być może alimenty nie są zasądzane głównie dlatego, że nie ma z czego.
                        A jeśli ojciec dziecka ma władzę rodzicielską, też musi się jej zrzec , żeby dziecko mogło iść do adopcji.
                        Ale najczęściej po prostu dziecko ma jednego opiekującego się rodzica - zatem nie byłoby sprawiedliwe, gdyby cały koszt utrzymania wspólnego dziecka spoczywał tylko na nim.
                        I jeszcze jedno: jeśli np. niedołężni rodzice przebywają w domu opieki społecznej, gmina czasem występuje z pozwem względem dzieci. Podejrzewam, że dom dziecka też mógłby wystąpić z roszczeniem względem obojga rodziców.
                        -------------------------------------------------------------
                        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                        • morekac napisała:

                          > Te, które porzucają klasycznie najczęściej mają sprawę w sądzie karnym, nie ro
                          > dzinnym.
                          > Te, które nie zabierają dziecka ze szpitala po prostu nie podejmują obowiązków
                          > rodzicielskich, maluchy w oknach życia to też najczęściej noworodki (a i tak po
                          > licja szuka matki dziecka ).
                          > Co do zrzekania się praw rodzicielskich, kiedy dziecko jest starsze - konieczna
                          > jest tu sprawa sądowa. Być może alimenty nie są zasądzane głównie dlatego, że
                          > nie ma z czego.

                          Alimenty są zawsze zasądzane, ale nie zawsze ściągane (bo właśnie nie ma z czego), wtedy często płaci państwo, fundusz alimentacyjny, a jak rodzic będzie miał już środki finansowe to wówczas komornik tą kwotę będzie ściągał.


                          morekac napisała:
                          .
                          > I jeszcze jedno: jeśli np. niedołężni rodzice przebywają w domu opieki społeczn
                          > ej, gmina czasem występuje z pozwem względem dzieci. Podejrzewam, że dom dziec
                          > ka też mógłby wystąpić z roszczeniem względem obojga rodziców.

                          Tak na pewno jest i dom dziecka też występuje z roszczeniem względem rodziców. No ale często jest tak że do domu dziecka trafiają dzieci z rodzin ubogich i nie można ściągnąć od nich alimentów.
                          • Z biednego ojca też nie ściągną - tak samo jak z matki. Płeć nie ma tu nic do rzeczy. Stan majątkowy - owszem.
                            --
                            -------------------------------------------------------------
                            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
              • a skąd wiadomo, czy nie musiałaby płacić jeśli przyszedłby do okienka pan , który twierdzi, że jest ojcem - ojcostwo w sądzie udowodni i znając dane matki spokojnie może ją pozwać o alimenty. Oczywiście taka sytuacja zapewne się nigdy nie zdarzyła ale czy ten scenariusz jest możliwy?


                --
                chęć podpisu
              • > Dlaczego więc matka która się zrzeka chorego dziecka i zostawia go w szpitalu
                > nie musi płacić na nie alimentów? Chociażby do czasu gdy to chore dzieciątko zo
                > stanie adoptowane

                To nie matka sie zrzeka. W tym wypadku zrzekaja sie obydwoje rodzice.

                Gdyby zrzekala sie tylko matka, a ojciec nie, to dziecko trafialoby do ojca i matka musialaby mu placic alimenty. Czasami tak sie dzieje.
                --
                Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
                • turzyca napisała:

                  > > Dlaczego więc matka która się zrzeka chorego dziecka i zostawia go w szp
                  > italu
                  > > nie musi płacić na nie alimentów? Chociażby do czasu gdy to chore dziecią
                  > tko zo
                  > > stanie adoptowane
                  >
                  > To nie matka sie zrzeka. W tym wypadku zrzekaja sie obydwoje rodzice.

                  Ojciec dziecka to pewnie nawet nie wie że ojcem został.
                  • > Ojciec dziecka to pewnie nawet nie wie że ojcem został.

                    To tak latwo nie zauwazyc, ze ukochana osoba przytyla 20 kilo i nosi przed soba olbrzymi brzuch. Trzeba sie potwornie koncentrowac, zeby zauwazyc, ze wymiotuje co rano, ze ma opuchniete nogi, ze ledwo sie toczy. Tak latwo przegapic ciaze i nie dowiedziec sie, ze zostalo sie ojcem.
                    --
                    Czajniczek Pana R.
                    • > To tak latwo nie zauwazyc, ze ukochana osoba przytyla 20 kilo i nosi przed soba
                      > olbrzymi brzuch.

                      Przecież równie dobrze ciąża może być wynikiem przygodnego seksu w dyskotece.
                      • kota_marcowa napisała:

                        > > To tak latwo nie zauwazyc, ze ukochana osoba przytyla 20 kilo i nosi prze
                        > d soba
                        > > olbrzymi brzuch.
                        >
                        > Przecież równie dobrze ciąża może być wynikiem przygodnego seksu w dyskotece.

                        Kota, przeciez wiem. I to mi wlasnie chodzi. Ze jesli ojciec nie jest w stanie zauwazyc, ze matka jest w ciazy, to znaczy ogolnie, ze mu efekty jego wlasnych dzialan reprodukcyjnych zwisaja. Nie chcialby siac swoich genow, to by naciagnal gumke. O jakim stopniu odpowiedzialnosci swiadczy plodzenie dziecka z kobieta, ktora sie zna tak malo, ze nie jest w stanie zauwazyc sie jej ciazy?
                        I tak wiem, zaraz sypna sie dramatyczne opowiesci z cyklu "kochali sie strasznie, ona wyjechala na rok do pracy, po 10 latach dowiedzial sie, ze oddala ich wspolne dziecko do adopcji". Ale prawda jest taka, ze w prawie wszystkich wypadkach ojciec nie chce wziac odpowiedzialnosci albo wprost na zasadzie "Ty jestes w ciazy, Ty sie martw" albo po prostu starannie unika jakiejkolwiek mozliwosci wziecia na siebie odpowiedzialnosci, od zwiniecia sie z horyzontu zdarzen poczawszy. Nawet alimentow nie beda placic, o przejeciu wychowywania dziecka nie mowiac. Tak wiec oni to dziecko juz porzucili, matka moze sie do nich co najwyzej dolaczyc.
                        I ja tam wole, zeby sie do nich dolaczyla niz zeby szukala nastepnej beczki po kapuscie.
                        --
                        Entropia i chaos dnia codziennego
                        • A to inna sprawa i oczywiście masz rację.
                          Mi chodziło o to, że jest możliwość, że facet w ogóle nie ma bladego pojęcia, że został ojcem, bo takie rzeczy się zdarzają. Ba niestety często bywa i tak, że matka sama nie ma pojęcia, kto jest ojcem. A jeszcze dołóż do tego ciąże z gwałtów.
                    • turzyca napisała:

                      > > Ojciec dziecka to pewnie nawet nie wie że ojcem został.
                      >
                      > To tak latwo nie zauwazyc, ze ukochana osoba przytyla 20 kilo

                      ło matko , ja nie o takich ojcach myślałam zakładając wątek wink
          • Nie widze żadnej niesprawiedliwości. Ojciec jak najbardziej może przejąć opieke nad dzieckiem i wystąpić o alimenty, wtedy matka dziecka bedzie zobowiązana je płacic.
            --
            "...od czasu jak na obronie student nie pamiętał, którą pracę kupił, to mnie już niewiele zdziwi" - Verdana
            • nangaparbat3 napisała:

              > Nie widze żadnej niesprawiedliwości. Ojciec jak najbardziej może przejąć opieke
              > nad dzieckiem i wystąpić o alimenty, wtedy matka dziecka bedzie zobowiązana je
              > płacic.

              No tak ale matka może porzucić dziecko w szpitalu po porodzie lub w oknie życia nie podając danych ojca. Zrzeka się dziecka decydując o nim samodzielnie. Ojciec nie ma tej możliwości, to czy będzie płacił czy nie jest uzależnione wyłącznie od matki dziecka i od jej decyzji czy będzie je wychowywać czy zostawi w szpitalu.
              • Masz rację, że matka ma większe możliwosci podjęcia samodzielnej decyzji. W pewnym sensie proporcjonalnie do poniesionych kosztow wyprodukowania dziecka.
                --
                "Trzeba raczej wspierać kobiety, a nie zostawiać je z jakąs tam alternatywą wyboru."senator Piecha
              • Co wiecej matka jesli nie chce dziecka moze takze dokonac aborcji, niezaleznie od woli ojca dziecka.
                W tym watku chodzi raczej chyba o to co moze zrobic kobieta, a co mezczyzna w przypadku gdy jedno z nich nie chce dziecka.
                Ojciec praktycznie nie ma wyboru...
                Kolezanka opowiadala o przypadku znajomego malzenstwa; ciaza planowana i wyczekana, ale pani dostala awans, wiec nie miala w danym momencie na macierzynstwo czasu i usunela.
                Maz dowiedzial sie juz po...

                andzia.12345 napisała:

                > nangaparbat3 napisała:
                >
                > > Nie widze żadnej niesprawiedliwości. Ojciec jak najbardziej może przejąć
                > opieke
                > > nad dzieckiem i wystąpić o alimenty, wtedy matka dziecka bedzie zobowiąz
                > ana je
                > > płacic.
                >
                > No tak ale matka może porzucić dziecko w szpitalu po porodzie lub w oknie życia
                > nie podając danych ojca. Zrzeka się dziecka decydując o nim samodzielnie. Ojci
                > ec nie ma tej możliwości, to czy będzie płacił czy nie jest uzależnione wyłączn
                > ie od matki dziecka i od jej decyzji czy będzie je wychowywać czy zostawi w szp
                > italu.
                • alez znowu wybor i prawa takie same
                  jak pan bedzie w ciazy to tez bedzie mogl usunac suspicious
                  --
                  I know the politics of Westeros better than the politics of the world..
                • cersei8 napisał(a):

                  > Co wiecej matka jesli nie chce dziecka moze takze dokonac aborcji, niezaleznie
                  > od woli ojca dziecka.
                  > W tym watku chodzi raczej chyba o to co moze zrobic kobieta, a co mezczyzna w p
                  > rzypadku gdy jedno z nich nie chce dziecka.

                  mogą zrobić dokładnie to samo - jeśli jedno z nich nie chce dziecka to zajmuje się nim ten, kto chce (wtedy są alimenty) a jak żadne nie jest zainteresowane wychowywaniem dziecka (włączając w to panów którzy 9 miesięcy wcześniej zniknęli jak złoty sen) to obowiązek przejmuje państwo i żadnych alimentów nie ma.


                  jeśli zaś mówimy o aborcji, to w sytuacji rozbieżnych zdań co do urodzenia dziecka ktoś musi zdecydować, bo nie da się znaleźć kompromisu jeśli jedno chce usunąć a drugie donosić. pytanie tylko kto powinien mieć ten jeden dodatkowy głos - moim zdaniem ten kto ryzykuje swoim zdrowiem i w czyim ciele ciąża się rozwija. na razie jest to kobieta.
    • Odpowiedź: Adopcja. Adopcja oznacza zniesienie alimentacji przed dotychczasowego rodzica. I ojca, i matki- tu nie ma różnic.
      Na dziecko nieadoptowane ktoś musi łożyć- rodzice (lub ich rodzina) lub państwo. W przypadku Okien Życia- owo łożenie bierze na siebie państwo, bo Okno Życia służy wartościom wyższym niż finansowe, mianowicie: ratowaniu życia tym dzieciom. Okno życia to wyjątek. Ale zwalnia od alimentacji oboje rodziców, a nie tylko matkę.
    • andzia.12345 napisała:
      > To samo z matką która zostawia dziecko w "oknie życia", bez żadnych
      > konsekwencji, ona również nie jest zobowiązana do alimentacji?

      A to dziecko porzucone 'przez matkę' w oknie życia to z niepokalanego poczęcia było? Nie zastanawiasz się dlaczego ojciec tego dziecka alimentów 'nie musi' płacić?

      --
      Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.

      • Z tonu wypowiedzi wnioskuje,ze to jakas neksia,ktora oburza,ze misiu pysiu musi alimenty placic na swoje dzieci.
        --
        "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
        • edelstein napisała:

          >
          > Z tonu wypowiedzi wnioskuje,ze to jakas neksia,ktora oburza,ze misiu pysiu musi
          > alimenty placic na swoje dzieci.

          Jak już wcześniej pisałam nie bronie facetów co nie płacą alimentów!
          tylko mnie zastanawiało to że kobieta nie płaci alimentów na dziecko gdy zrzeka się go np. w szpitalu (wydawało mi się że powinna płacić do czasu aż znajdą się rodzice adopcyjni), no ale rozjaśniłyście mi nieco temat i teraz wiem, ze chodzi tu o wartości wyższe niż finanse tj. ratowanie życia tym dzieciom bo wiedząc o alimentach mogłaby porzucić je na śmietniku.
          • ale gdzie tu niesprawiedliwosc ?

            ojciec moze przejac opieke nad dzieckiem i wtedy matka placi alimenty

            nie ma sytuacji w ktorej matka nie musi placic ani opiekowac sie dzieckiem a ojciec musi
            albo oboje sa "zwolnieni z obowiazkow" ( specjalnie pisze w "" bo to nie termin prawny ale wiadomo o co chodzi ) albo obowe musi spelniac obowiazek alimentacyjny ( opieka i/lub kasa)
            --
            I know the politics of Westeros better than the politics of the world..
            • rhaenyra napisała:

              > ale gdzie tu niesprawiedliwosc ?
              >
              > ojciec moze przejac opieke nad dzieckiem i wtedy matka placi alimenty
              >
              > nie ma sytuacji w ktorej matka nie musi placic ani opiekowac sie dzieckiem a oj
              > ciec musi
              > albo oboje sa "zwolnieni z obowiazkow" ( specjalnie pisze w "" bo to nie termi
              > n prawny ale wiadomo o co chodzi ) albo obowe musi spelniac obowiazek alimentac
              > yjny ( opieka i/lub kasa)

              No tak, ale to matka decyduje czy będą 'zwolnieni' czy też będą oboje spełniać obowiązek. Ojciec nie może w tej kwestii decydować. Bynajmniej nie może zadecydować, że chce obydwoje (matkę i siebie) "zwolnić", a matka może o tym decydować.
              • Dlatego sprawiedliwie by było wymagać od matki by podała kto jest ojcem dziecka przed "zwolnieniem" z obowiązku alimentacyjnego obojga. Bo może ojciec chciałby zaopiekować się dzieckiem...Oczywiście to trudne do zrealizowania, bo wiele kobiet nie wie kto jest ojcem ich dzieci, o gwałtach już nie wspomnę...
                • ale ty masz facetow za debili kompletnych ?
                  facet przeciez widzi ze babce brzuch rosnie i nie jest to wzdecie suspicious
                  i sam moze dziecko uznac i o prawo do opieki wystapic

                  --
                  I know the politics of Westeros better than the politics of the world..
                  • rhaenyra napisała:

                    > ale ty masz facetow za debili kompletnych ?
                    Nie wszystkich ale jakiś mały procent takich istnieje i o takich jest pytanie.

                    rhaenyra napisała:

                    > facet przeciez widzi ze babce brzuch rosnie i nie jest to wzdecie suspicious
                    Widzi widzi, ale niektórzy wiedzą, że babka nie z nim jednym sypiała wiec ten brzuch nie bardzo ich interesuje


                    rhaenyra napisała:
                    > i sam moze dziecko uznac i o prawo do opieki wystapic

                    A ona może skłamać że dziecko nie jego i jemu już nie będzie się chciało do Sadu występować.
                    • Widzi widzi, ale niektórzy wiedzą, że babka nie z nim jednym sypiała wiec ten b
                      > rzuch nie bardzo ich interesuje
                      W dobie badań DNA to mało wiarygodne wytłumaczenia.

                      A ona może skłamać że dziecko nie jego i jemu już nie będzie się chciało do Sad
                      > u występować
                      Może wystąpić do sądu, może zrobić badania DNA - i mieć 100% pewności, że to jego osobiste dzieło.
                      Niemniej - jeśli nie będzie mu się chciało, to chyba nie ma co twierdzić, że tak strasznie mu na tym zależało i nie ma, biedaczek, wpływu na decyzję matki. Miałby, gdyby nie miał całej sprawy w d... i chciało mu się cokolwiek zrobić.


                      --
                      -------------------------------------------------------------
                      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                    • > > i sam moze dziecko uznac i o prawo do opieki wystapic
                      >
                      > A ona może skłamać że dziecko nie jego i jemu już nie będzie się chciało do Sad
                      > u występować.

                      a ciekawe jak to prawnie wygląda, nawet jakby mu się chciało
                      kobieta rodzi, w szpitalu za oboje rodziców się zrzeka, następnie jest chyba 6 tygodni na zmianę decyzji, dopiero jest ostateczne posiedzenie sądu uprawomocniające zrzeczenie praw rodzicielskich
                      jeśli ojciec nie dowie się że jest ojcem w tym czasie to chyba już po ptokach i nie może sobie później wnosić o ewentualne ustalenie ojcostwa
                      chyba że ma tu znaczenie, że jeszcze nie jest prawomocna ustanowiona adopcja
                      nie wiem czy wniesienie przez domniemanego ojca wniosku do sądu przerywa bieg uprawomocnienia postanowień o zrzeczeniu praw i ustanowieniu opieki
                      może jakiś prawnik wie jak to jest? tak czysto teoretycznie
                    • > > ale ty masz facetow za debili kompletnych ?
                      > Nie wszystkich ale jakiś mały procent takich istnieje i o takich jest pytanie.

                      eee i chcesz walczyc o prawa debili ?tongue_out


                      v
                      XXI wiek jest testy sa
                      skoro sypial z nia w okresie w ktorym zasza w ciaze to dziecko moze byc jego
                      na biologii tego ucza a jesli facet ma gdzies i mu sie nie chce interesowac to jakim cudem nagle musi zachce zainteresowac jak sie urodzi ?
                      --
                      I know the politics of Westeros better than the politics of the world..
                  • rhaenyra napisała:

                    > facet przeciez widzi ze babce brzuch rosnie i nie jest to wzdecie suspicious
                    zakladajac, ze widuje babke

    • i to jest dobre pytanie...
      --
      Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
      • to są dwie różne sytuacje, jak matka zostawia dziecko w szpitalu to takie dziecko staje się dzieckiem ,,państwowym,, czyli opiekę sprawuje państwo do momentu adopcji, a wtedy na dziecko łożą rodzice adopcyjni
        • Wydaje mi sie, ze autorce chodzi o niesprawiedliwosc w sytuacji gdy matka moze sie zrzec dziecka niejako za dwoje rodzicow (zostawiajac w szpitalu, w oknie zycia) albo po prostu oddajac do adopcji bez podania danych ojca, natomiast ojciec nie ma takiej mozliwosci nawet wylacznie we wlasnym imieniu.

          Zreszta placenie na wlasne dziecko nawet w sytuacji gdy dziewczyna "przypadkowo" zachodzi w ciaze liczac, ze misio-pysio przybiegnie z pierscionkiem to jeszcze nic w porownaniu do sytuacji gdy mezczyzna nie moze sie uwolnic od ojcostwa nawet gdy okazuje sie, ze dziecko zony, ktore w dobrej wierze uznal nie jest jednak jego.
          Moj kuzyn dowiedzial sie, ze wychowuje nie swoje dziecko gdy chlopczyk mial 2 latka, mimo dlugiej batalii sadowej nie udalo mu sie tego odkrecic...
          • > Wydaje mi sie, ze autorce chodzi o niesprawiedliwosc w sytuacji gdy matka moze
            > sie zrzec dziecka niejako za dwoje rodzicow (zostawiajac w szpitalu, w oknie zy
            > cia) albo po prostu oddajac do adopcji bez podania danych ojca, natomiast ojcie
            > c nie ma takiej mozliwosci nawet wylacznie we wlasnym imieniu
            Jeśli zrzekłby się wyłącznie we własnym imieniu - to obowiązek utrzymania nie przechodzi na państwo, tylko na matkę - musiałaby ona od tej chwili pokrywać 100% kosztów utrzymania dziecka, zamiast teoretycznych 50%. Też nie jest to sprawiedliwe...

            dziecko zony, ktore w dobrej wierze uznal nie jest jed
            > nak jego.
            Akurat w przypadku małżeństwa nic nie musiał uznawać...
            --
            -------------------------------------------------------------
            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • Nie można zrzec się ojcostwa ani władzy rodzicielskiej. Matka zostawiając dziecko w szpitalu również się nie zrzeka władzy rodzicielskiej, podpisuje zgodę na przysposobienie/adopcję dziecka i zostawia je w szpitalu co nie jest równoznaczne z zrzeczeniem się władzy rodzicielskiej.
              --
              Nie zatrudniaj fachowca - bądź
              bohaterem w swoim domu.
              • Nie znam się na tych przepisach, ale chciałam tylko opisac ciekawy przypadek dot. alimentacji. Znam go z jednego bloga, niestety nie pamietam tytułu. Kobieta adoptowała dwójkę rodzenstwa, mieli oni różne deficyty, jako nastolatkowie zaczęli tez współżyć. Kobieta nie wytrzymywała i w rezultacie chyba jedno z nich oddała do domu dziecka. Nie pamietam czy była nadal prawnym opiekunem czy nie, ale został na nią nałożony obowiązek płacenia pieniędzy na utrzymanie dziecka w domu dziecka. Były to dość wysokie pieniądze ok. 2-3 tys. zł - taka jaka była stawka w domu dziecka za jedno dziecko.
                Jesli ktoś kojarzy ten blog, to prosze napiszcie tytuł, bo chętnie bym sobie jeszcze tam zajrzała.
                • OMG, serio?
                  Moze ktos podrzuci tytul, tak do poczytania dla zwolenniczek adopcji...

                  paris-texas-warsaw napisała:

                  > Nie znam się na tych przepisach, ale chciałam tylko opisac ciekawy przypadek do
                  > t. alimentacji. Znam go z jednego bloga, niestety nie pamietam tytułu. Kobieta
                  > adoptowała dwójkę rodzenstwa, mieli oni różne deficyty, jako nastolatkowie zacz
                  > ęli tez współżyć. Kobieta nie wytrzymywała i w rezultacie chyba jedno z nich od
                  > dała do domu dziecka. Nie pamietam czy była nadal prawnym opiekunem czy nie, al
                  > e został na nią nałożony obowiązek płacenia pieniędzy na utrzymanie dziecka w d
                  > omu dziecka. Były to dość wysokie pieniądze ok. 2-3 tys. zł - taka jaka była st
                  > awka w domu dziecka za jedno dziecko.
                  > Jesli ktoś kojarzy ten blog, to prosze napiszcie tytuł, bo chętnie bym sobie je
                  > szcze tam zajrzała.
                  • ale co w tym szokujacego ?
                    skoro adoptowala dzieci a potem oddala to ma placic
                    jesli postapilaby tak z rodzonymi byloby identycznie
                    --
                    I know the politics of Westeros better than the politics of the world..
                    • Po artykule w DF przeczytalam pobieznie (bo w pracy) tego bloga i sytuacja nie jest dla mnie taka oczywista.
                      Dzieci byly ze zwiazku kazirodczego, od poczatku mocno problematyczne, ale matka (poczatkowo z mezem) starala sie, wozila na terapie, pomagala.
                      Prawdziwy problem zaczal sie gdy rodzenstwo podroslo i rozpoczelo wspolzycie, ale matka i tak sie poczatkowo nie poddala; znow terapia, proby odseparowania syna (chyba szkola z internatem), ale nie doczekala sie zadnej pomocy z osrodka adopcyjnego, nawet gdy wprost zapytala czy w rodzinie dzieci byly przypadki kazirodztwa. Tego dowiedziala sie chyba dopiero przy rozwiazywaniu adopcji.

                      Mysle, ze w innym kraju (lub w przypadku bardziej obrotnej osoby) to matka dostalaby odszkodowanie; bo nie zostala poinformowana o dosc istotnej wadzie dzieci, nie mogla ich wiec poddac terapii w tym kierunku, moze zreszta w takim przypadku rodzenstwo dla wlasnego dobra powinno byc rozdzielone? Az sie nie chce myslec co byloby gdyby dzieciaki byly ostrozniejsze, nie daly sie przylapac i dziewczyna zaszlaby w ciaze...

                      rhaenyra napisała:

                      > ale co w tym szokujacego ?
                      > skoro adoptowala dzieci a potem oddala to ma placic
                      > jesli postapilaby tak z rodzonymi byloby identycznie
                      • fakt powinna byc poinformowana
                        ale kazirodztwo nie jest dziedziczne i to ze dzieci pochodza z takiego zwiazku nie oznacza automatycznie , ze jak dorosna to zaczna wspolzycie
                        wiec o jakiej "wadzie" tu mozna mowic ?

                        to ze osrodek zwiodl to prawda
                        i ze pomoc dla rodzin adopcyjnych jest w powijakach jeszcze a tym bardziej byla w powijakach w czasie kiedy tamta kobieta adoptowala

                        --
                        I know the politics of Westeros better than the politics of the world..
                        • Pewnie nie jest dziedziczne, moze jakies sklonnosci jednak sa, nie jestem psychologiem. Jednak z jakiegos powodu te dzieci w wieku nastu lat rozpoczely wspolzycie ze soba, przyznasz ze normalne nastoletnie rodzenstwa rzadko miewaja takie pomysly...
                          Tu zawiodla nie tyle nawet pomoc co zwykla szczerosc, rodzice adopcyjni powinni wiedziec o takich kwestiach chocby po to zeby obserwowac dzieci pod tym katem.
                          Zreszta takie rodzenstwa chyba powinny byc rozdzielane...
                          Tu chodzi o to, ze kobieta sama bez pomocy osrodka, do ktorej miala prawo, starala sie jakos wyprowadzic te dzieci, a kiedy nie podolala to musi jeszcze doplacac...
                          To chyba nie bardzo fair?
                          • >Jednak z jakiegos powodu te dzieci w wieku nastu lat rozpoczely wspolz
                            > ycie ze soba, przyznasz ze normalne nastoletnie rodzenstwa rzadko miewaja takie
                            > pomysly...

                            fajnie to wyglada w polaczeniu z nikiem tongue_out

                            no fakt nieczesto ale tez sie zdarza
                            i tu raczej nie da sie okreslic dlaczego
                            za to czytalam kiedys cos o tym ze rodzenstwa ktore sie razem nie wychowuja a potem sie spotkaja maja tendencje to laczenia sie w pary , ale na ile to prawda to niewiadomo

                            > Tu chodzi o to, ze kobieta sama bez pomocy osrodka, do ktorej miala prawo, star
                            > ala sie jakos wyprowadzic te dzieci, a kiedy nie podolala to musi jeszcze dopla
                            > cac...
                            > To chyba nie bardzo fair?
                            hmm trudno powiedziec
                            z biologicznymi tez mozna nie podolac pod roznymi wzgledami

                            --
                            I know the politics of Westeros better than the politics of the world..
                • Dom Dziecka zwyczajnie może wystąpić o alimenty od osób do tego zobowiązanych, mimo że dziecko przebywa w DD, to samo jeśli dziecko przebywa w rodzinie zastępczej.
                  --
                  Nie zatrudniaj fachowca - bądź
                  bohaterem w swoim domu.
                • paris-texas-warsaw napisała:

                  > Nie znam się na tych przepisach, ale chciałam tylko opisac ciekawy przypadek do
                  > t. alimentacji. Znam go z jednego bloga, niestety nie pamietam tytułu. Kobieta
                  > adoptowała dwójkę rodzenstwa, mieli oni różne deficyty, jako nastolatkowie zacz
                  > ęli tez współżyć. Kobieta nie wytrzymywała i w rezultacie chyba jedno z nich od
                  > dała do domu dziecka. Nie pamietam czy była nadal prawnym opiekunem czy nie, al
                  > e został na nią nałożony obowiązek płacenia pieniędzy na utrzymanie dziecka w d
                  > omu dziecka. Były to dość wysokie pieniądze ok. 2-3 tys. zł - taka jaka była st
                  > awka w domu dziecka za jedno dziecko.
                  > Jesli ktoś kojarzy ten blog, to prosze napiszcie tytuł, bo chętnie bym sobie je
                  > szcze tam zajrzała.

                  Oczywiście że tak jest, bo jak ktoś adoptuje dziecko to formalnie jest takim rodzicem jak rodzic biologiczny, czyli on jest zobowiązany do alimentacji na rzecz dzieci tak samo w przyszłości jak rodzic trafi np. do DPS i nie będzie miał kosztów na jego pokrycie to takie adoptowane dziecko też będzie zobowiązane do alimentacji czyli płacenia za ten DPS.
                • Reportaż byl o tej mamie w DF, jakieś 6 tygodni temu.
                  --
                  "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
            • morekac napisała:

              > > Wydaje mi sie, ze autorce chodzi o niesprawiedliwosc w sytuacji gdy matka
              > moze
              > > sie zrzec dziecka niejako za dwoje rodzicow (zostawiajac w szpitalu, w ok
              > nie zy
              > > cia) albo po prostu oddajac do adopcji bez podania danych ojca, natomiast
              > ojcie
              > > c nie ma takiej mozliwosci nawet wylacznie we wlasnym imieniu
              > Jeśli zrzekłby się wyłącznie we własnym imieniu - to obowiązek utrzymania nie p
              > rzechodzi na państwo, tylko na matkę - musiałaby ona od tej chwili pokrywać 100
              > % kosztów utrzymania dziecka, zamiast teoretycznych 50%. Też nie jest to spraw
              > iedliwe...

              To prawda, niemniej jednak pozostaje faktem, ze jedna strona moze postanowic, ze dziecka nie chce i pozbawic sie do niego praw i obowiazkow, druga nie...

              >
              > dziecko zony, ktore w dobrej wierze uznal nie jest jed
              > > nak jego.
              > Akurat w przypadku małżeństwa nic nie musiał uznawać...

              Malzenstwo bylo wlasnie z powodu dziecka, on w dobrej wierze testow nie zrobil.
              Kiedy prawda wyszla na jaw okazalo sie, ze jest za pozno, placic musi, wiec wyjechal na inny kontynent zeby nie musiec...

              • Skoro ojciec nie wie, że ma dziecko, nigdzie jako oficjalnie ojciec nie figuruje - to czego ma się zrzekać? Przecież płacić też wtedy nie musi, to o co chodzi? W sumie ma nawet lepiej - nawet nie wie, że ma problem. A jeśli wie i zostawienie w szpitalu mu przeszkadza, może wszak wystąpić o uznanie go jako ojca i przejąć opiekę nad dzieckiem. A mamusię pozwać o alimenty i pozbawić praw rodzicielskich.
                Podejrzewam, że jeśli dziecko jest urodzone w małżeństwie i ma domniemanego ojca, matka nie może zostawić go w szpitalu bez jego zgody - bo wtedy jako oficjalny ojciec występuje. Mówi się wprawdzie,że to matka zostawia w szpitalu (bo ostatecznie ona tam dziecko 'przyniosła', nie ojciec), ale decyzję podejmują oboje...

                I wiesz, nie jestem pewna, czy dzieci do domu dziecka, jeśli rodzice chcą się go zrzec, jest przyjmowane z automatu - nie ma tak dobrze. Najczęściej są tam dzieci, których rodzice mają odebrane prawa z powodu niewłaściwej opieki nad nimi (bądź znęcania się, czasami z powodu nędzy).

                --
                -------------------------------------------------------------
                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
              • > Kiedy prawda wyszla na jaw okazalo sie, ze jest za pozno, placic musi, wiec wyj
                > echal na inny kontynent zeby nie musiec...[/i]

                I porzucił dziecko, które przez dwa lata uważalo go za ojca. Brawo.
                --
                "Zbliżała się rocznica ich ślubu. Grzegorz zrealizował największe marzenie. Odwiedził Kasy Stefczyka."
                • Dziecko nie jest jego, gdyby o tym wiedzial nie byloby slubu i tych dwoch lat bycia "ojcem"/ojczymem(?)
                  Co wedlug Ciebie mial zrobic?
                  Udawac ojca do pelnoletnosci chlopaka (i wtedy wniesc pozew o zaprzeczenie ojcostwa) czy do swojej smierci (wydziedziczajac go w testamencie bo inne rozwiazanie byloby nie fair wobec jego wlasnych dzieci) czy moze masz inny pomysl?
                  Powinien tylko placic czy tez uczestniczyc w jego zyciu, kosztem czasu spedzonego z wlasnymi dziecmi?
                  Czy moze - dla dobra cudzego dziecka - spedzic reszte zycia z jego mamusia?
                  Mial cale zycie (wraz z nowa rodzina) placic za to, ze raz zaufal oszustce?


                  nangaparbat3 napisała:

                  > > Kiedy prawda wyszla na jaw okazalo sie, ze jest za pozno, placic musi, wi
                  > ec wyj
                  > > echal na inny kontynent zeby nie musiec...[/i]
                  >
                  > I porzucił dziecko, które przez dwa lata uważalo go za ojca. Brawo.
                  • serio mozna dziecko ktore sie 2 lata wychowuje uznac za cudze????

                    --
                    I know the politics of Westeros better than the politics of the world..
                    • Serio, jesli JEST cudze. Myslisz, ze dla niego bylo to latwe? Ale nie da sie niczego zbudowac na klamstwie i oszustwie.
                      Z tego co wiem on chcial jak najszybciej po tym wszystkim uwolnic sie od matki tego dziecka i zapomniec o calej sprawie.

                      rhaenyra napisała:

                      > serio mozna dziecko ktore sie 2 lata wychowuje uznac za cudze????
                      >
                      • ale jakim klamstwie czy oszustwie?
                        w adopcji dziecko tez nie jest biologiczne, ale jest swoje, a nie cudze


                        > Z tego co wiem on chcial jak najszybciej po tym wszystkim uwolnic sie od matki
                        > tego dziecka i zapomniec o calej sprawie.

                        no jaki biedny wrazliwy suspicious
                        --
                        I know the politics of Westeros better than the politics of the world..
                      • wlasnie tego nie rozumiem co dziecko winne.>Gdyby sie okazalo ,ze ktores z moich dzieci jest nie moje tzn np podmienione przez przypadek w szpitalu mialabym pretensje do calego swieta ale dziecko i tak pozostaloby moje nie wyobrazam sobie zeby moje uczucia wygasly tylko dlatego ,ze wiem ,ze nie ma miedzy nami biologicznej wiezi
                        • > wlasnie tego nie rozumiem co dziecko winne.>Gdyby sie okazalo ,ze ktores z
                          > moich dzieci jest nie moje tzn np podmienione przez przypadek w szpitalu mialab
                          > ym pretensje do calego swieta ale dziecko i tak pozostaloby moje nie wyobrazam
                          > sobie zeby moje uczucia wygasly tylko dlatego ,ze wiem ,ze nie ma miedzy nami b
                          > iologicznej wiezi

                          Bo Ty, w odróżnieniu od omawianego pana, jesteś dojrzałym człowiekiem...
                        • Jest roznica pomiedzy przypadkowa pomylka obcej instytucji a specjalnym oszustwem osoby teoretycznie najblizszej.
                          Ja w opisanym przez Ciebie przypadku pewnie postapilabym tak samo, ale najwazniejsze dla mnie byloby odnalezienie biologicznego dziecka zeby sprawdzic czy jest szczesliwe w tamtej rodzinie. Jesli tak, pewnie obserwowalbym z daleka, jesli nie walczylabym o odzyskanie go, nawet za cene utraty tego, ktore wychowywalam...

                          Ale jesli maz przedstawilby jako moje mi dziecko swoje i obcej pani (nie wiem technicznie jak by to zadzialalo w te strone, ale zalozmy) to nie chcialbym go znac, tego dziecka zreszta tez nie. Jedyne czego bym chciala to uwolnic sie od tej chorej sytuacji i zalozyc wlasna, normalna rodzine.
                          Tak tez postapil opisywany przeze mnie pan.

                          marianna72 napisała:

                          > wlasnie tego nie rozumiem co dziecko winne.>Gdyby sie okazalo ,ze ktores z
                          > moich dzieci jest nie moje tzn np podmienione przez przypadek w szpitalu mialab
                          > ym pretensje do calego swieta ale dziecko i tak pozostaloby moje nie wyobrazam
                          > sobie zeby moje uczucia wygasly tylko dlatego ,ze wiem ,ze nie ma miedzy nami b
                          > iologicznej wiezi
                          • cersei8 napisał(a):

                            > Jesli tak, pewnie obserwowalbym z daleka, jesli
                            > nie walczylabym o odzyskanie go, nawet za cene utraty tego, ktore wychowywalam
                            > ...
                            >
                            > Ale jesli maz przedstawilby jako moje mi dziecko swoje i obcej pani (nie wiem t
                            > echnicznie jak by to zadzialalo w te strone, ale zalozmy) to nie chcialbym go z
                            > nac, tego dziecka zreszta tez nie. Jedyne czego bym chciala to uwolnic sie od t
                            > ej chorej sytuacji i zalozyc wlasna, normalna rodzine.

                            Mysle inaczej moze dlatego ,ze wyobrazam sobie w tej sytuacji moje dzieci z krwi i kosci , ktoe kocham i ktore mnie uwazaja za swoja mama i ja uwazam je za swoje dzieci i po prostu nie wyobrazam sobie ,ze moglabym je tak skrzywdzic niezaleznie od roli jaka by gral w tym wszystkim moj maz . Moze gdybym nie byla matka moglabym sobie snuc tego typu hipotetyczne rozwazania w obecnej sytuacji wiem ,ze moje dzieci zostana juz na zawsze moje niezaleznie od sytuacji
                            > Tak tez postapil opisywany przeze mnie pan.
                            Pan niewatpliwei z jakimis zaburzeniami wedlug mnie oczywisice
                            >
                            • Tak sie sklada, ze ja tez mam dzieci, wiec moje rozwazania nie sa hipotetyczne.
                              Sytuacje z zamiana dzieci w szpitalu jak i z kobietami wmawiajacymi mezom nie ich dzieci da dramatyczne dla wszystkich.
                              Pan nie ma zaburzen, jest fajnym czlowiekiem i swietnym specjalista w swojej dziedzinie.
                              Pan zostal paskudnie oszukany i chyba nie bardzo mial inne wyjscie. Co Twoim zdaniem mial zrobic, zostac z matka chlopca choc nie moglyby jej ufac, byc aktywnym ojcem kosztem przyszlej, wlasnej rodziny, czy poinformowac chlopca w testamencie, ze nie jest jego. Czy moze nie informowac nigdy, ale jw kosztem wlasnej, prawdziwej rodziny?
                              Takie sytuacje nie maja dobrych rozwiazan i czasem trzeba po prostu pomyslec o sobie zamiast za wszelka cene naprawic to co zepsuli inni.

                              Zreszta w podobnej sytuacji byl pierwszy maz p. Marty Kaczynskiej, figurujacy w dokumentach, na plakatach i we wlasnym przekonaniu jako ojciec jej pierwszego dziecka. O tym, ze tak nie jest dowiedzial sie na sprawie rozwodowej.
                              Czy on tez Twoim zdaniem ma zaburzenia - choc w tym przypadku to ona chciala sie go pozbyc bo alimentow nie potrzebowala - w osrodku zamknietym nie przebywa.
                              Choc pewnie pare sesji w terapeuty mial, bo taka sprawa moze czlowieka wbic w ziemie...
                              • coz ci moge na to powiedziec kazdy postepuje jak mu sumienie dyktuje moje mi dyktuje to co wyzej napisalam. Nie wyobrazam sobie ,ze swiadomosc braku wiezi biologicznie moglaby tak drastycznie zmienic moj stosunek do moich dzieci. Wedlug moich standartow, oczywiscie, pan ktory w ten sposob porzuca dziecko jest niestabilny emocjonalnie i nie przecze ze nie zostal skrzywdzony przez matke dziecka owszem, ale to nie upowaznie go do ranienia innych niewinnych osob.
                                • Moim zdaniem dziecko zostalo zranione brakiem ojca przez mame, ktora nie raczyla go z nim zapoznac...
                                  Pan natomiast nie zranilby dziecka gdyby wiedzial od poczatku, po prostu nigdy by go w zyciu dziecka nie bylo.
                                  Czy pan poznajacy pania z dzieckiem, po rozstaniu po kilku latach, tez ma byc zyciu tego dziecka juz na zawsze? Przeciez byl z nim od malego, a dziecko innego "taty" nie zna?

                                  W opisanej przez mnie sytuacji pan moglby dopiero zostac osobnikiem niestabilnym emocjonalnie dopiero po probach wychowywania dziecka z osoba, z ktora jest zkonfliktowany.
                                  Teraz ma zone i swietne dzieciaki (wlasne), szczesliwa rodzine, nie mialby tego gdyby staral sie uszczesliwic kazdego oprocz siebie.


                                  marianna72 napisała:

                                  > coz ci moge na to powiedziec kazdy postepuje jak mu sumienie dyktuje moje mi dy
                                  > ktuje to co wyzej napisalam. Nie wyobrazam sobie ,ze swiadomosc braku wiezi bio
                                  > logicznie moglaby tak drastycznie zmienic moj stosunek do moich dzieci. Wedlug
                                  > moich standartow, oczywiscie, pan ktory w ten sposob porzuca dziecko jest niest
                                  > abilny emocjonalnie i nie przecze ze nie zostal skrzywdzony przez matke dzieck
                                  > a owszem, ale to nie upowaznie go do ranienia innych niewinnych osob.
                          • Problem polega na tym, że dopóki dziecko się nie urodzi i nie można zrobić badań DNA - trudno czasem mówić o świadomym oszustwie w tej sprawie.
                            --
                            -------------------------------------------------------------
                            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                  • Dojrzali ludzie nie każą placic dzieciom - "wlasnym" (biologicznym) czy "cudzym". Chronią je.
                    --
                    "...od czasu jak na obronie student nie pamiętał, którą pracę kupił, to mnie już niewiele zdziwi" - Verdana
          • cersei8 własnie ja też to tak odbieram....
            zastanawia mnie,że ZAWSZE facet musi płacic alimenty...nawet jak panna przecież niejako że tak powiem jest winna wpadki.
            Znam babkę,która topiła smuti szukając na chama "nowej"miłości.Zaszła w ciążę bo ja wiem?po 2mcach znajomości?
            i nie zostali ze sobą....Zresztą jak by była mądra,to widziała by,że "związek" nie ma przyszlości,jednak ona tak bardzo się chciała uczepić kolesia,że nie widziała wielu rzeczy....
            I chodzi o fakt,że teraz pozywa go o alimenty,on nie płaci,czy tam nie ten zasądzony 1tys zł,ona lata ,załatwia płacenie z funduszu,a mnie wqrwia...bo sama się bzyknęła...a teraz zachowuje się,jak by facet dorwał ją co najmniej w ciemnym kącie i siłą dziecko zrobił.
            Zawsze facet musi być pociągnięty do płacenia tych alimentów...niejako.
            --
            Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
            • Lafiorka, czy ty czytasz czasem to, co piszesz?
              On też się bzyknął po 2 miesięcznej znajomości, i też bez zabezpieczeń... To kto tu bardziej winny tej wpadki? Nie oboje przypadkiem? No, chyba że go zgwałciła, ale raczej do łóżka poszedł dobrowolnie...
              Nawet jeśli nie topił smutków po starej miłości, tylko postanowił sobie pobzykać bez zobowiązań - też mógł się zabezpieczyć.
              --
              -------------------------------------------------------------
              "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
              • no sorry,ale wiem co piszę...
                czasami to trzeba tu wszystko jak kawę na ławę wypisać...
                Ewidentnie chłop był powoiedzmy "tak sobie" zainteresowany panną.Jej zależało bardziej...Tyle tylko napiszę.

                A dzisiaj zachowuje się,jak by on ją siłą zaciągnął do łóżka i wymaga od niego płacenia na dziecko,a sama nie umozliwia nawet,bo już nie,że ułatwia kontaktu dziecka z ojcem.

                Pewnie,że i on mógł się zabezpieczyć,ale ona też.Chodzi o to,że ona zachowuje się,jak by nie było ni krzty jej winy w tym,że zaszła.
                --
                Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
                • To ja jak kawę na ławę wyłożę:
                  jeśli pan był średnio zainteresowany, mógł ptaka przy sobie trzymać. Ponosi koszty własnej niefrasobliwości, jako i pani ponosi.
                  On musi płacić, a ona musi wychowywać. I ją to też kosztuje pieniądze - fakt, nikomu przelewu nie robi, ale to nie znaczy, że dziecko nic jej nie kosztuje. Wydaje na dziecko z własnoręcznie zarobionych pieniędzy, jako i on wydaje. W dodatku ma na głowie rózne sprawy okołodzieciowe, więc nawet jeśli mniej wydaje gotówki, nie oznacza to mniejszych kosztów.
                  Jeśli to panu przeszkadza, zawsze może wystąpić o opiekę nad dzieciątkiem i zażądać od mamusi alimentów. Ale nie sądzę, aby finansowo wyszedł na tym szczególnie dobrze, chyba że płaci wysokie alimenty.
                  --
                  -------------------------------------------------------------
                  "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                  • powiem ci morekac ,że gdybym napisała ci co i jak w tym akurat przykładzie zmieniła byś zdanie smile
                    --
                    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
                    • Niezależnie od wszystkiego dorośli ludzie z reguły ponoszą skutki swoich decyzji czy też swojej bezmyślności. Takie życie.
                      --
                      -------------------------------------------------------------
                      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                    • Jedyny wypadek, w którym rozgrzeszałabym faceta, to oszustwo na temat antykoncepcji, żeby celowo złapać na dziecko. Czy bardziej drastycznie - jakieś działania z nasieniem faceta, typu to, co zrobiła swego czasu jedna pani, która po seksie oralnym zapłodniła się sama i potem żądała alimentów, bo pan dobrze sytuowany. Trudno uznać, że pan uprawiający seks oralny mógł się spodziewać ciąży, bo niemożliwe bez ewidentnie złej woli pani, doprowadzić do ciąży w ten sposób. I tu sprawa jest dla mnie trudna, bo z jednej strony co dziecko winne, a z drugiej, takie cwaniactwo pani aż się prosi o karę w postaci braku alimentów od bogatego jelenia, żeby plan babki o wygodnym urządzeniu się w życiu za jego pieniądze się nie powiódł.
                      --
                      pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
                      a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
                • > no sorry,ale wiem co piszę...
                  > czasami to trzeba tu wszystko jak kawę na ławę wypisać...
                  > Ewidentnie chłop był powoiedzmy "tak sobie" zainteresowany panną.Jej zależało b
                  > ardziej...Tyle tylko napiszę.
                  >

                  To, co piszesz, jest obrzydliwe... rzeczą oczywistą dla każdego jest fakt, ze z uprawiania seksu mogą być dzieci- jest to wiedza ogólnie dostępna zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet. Jeśli pan nie życzy sobie "być wrobionym" w ciążę, to:
                  -staje na glowie i zabezpiecza się choćby potrójnie, nie oglądając się na partnerkę,
                  -nie uprawia z nią seksu
                  -lub uprawiając go godzi się na ewentualną ciażę z partnerką, jaką zna od tygodnia i, jak piszesz 'nie jest nią zainteresowany"


                  NIE MA opcji, by zdrowy na umyśle misio został brutalnie i niewinnie wrobiony w ciażę, jeśli więc nie podjął stosownych kroków, to sprawiedliwe jest, ze ponosi konsekwencję swoich wyborów...
                  • nie mogę ci dokładnie opisac TEJ akurat sprawy,ale ja uważam,że obrzydliwie to tutaj akurat ona postępuje.

                    Teraz kasę ciągnąć, to taaaak,ale żeby chociaz dziecko na skype posadzić żeby z ojcem porozmawiało to nieee.

                    I własnie o to mi chodzi...Już "misio",ale że ona nie pomyślała,to już nie zauważasz.


                    --
                    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
                    • > I własnie o to mi chodzi...Już "misio",ale że ona nie pomyślała,to już nie zauw
                      > ażasz.
                      Terefere- a moze ona chciała miec dziecko? Tylko, ze gdyby miś sie zabezpieczał,nie zostałby "wrobiony" Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy,tu pasuje to jak ulał...
                    • ale że ona nie pomyślała,to już nie zauw
                      > ażasz.
                      Zauważam - wiele razy o tym pisałam, że oboje niefrasobliwi. Masz chyba kłopot z czytaniem, serio. I z matematyką, bo chyba nie zauważyłaś, że ją to dziecko też kosztuje?
                      --
                      -------------------------------------------------------------
                      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • lafiorka2, no wlasnie tu widze "niesprawiedliwosc",
              podobne panny do Twojej tez znam, jednej udalo sie doprowadzic do malzenstwa jeszcze w liceum, ale podejrzewam ze szybko tego pozalowala. Facet nie chcial z nia byc i dawal jej to odczuc... Druga szukala meza bo chciala skonczyc studia z obraczka na palcu (albo chociaz wyznaczona data slubu) bo kolezanki juz mezatki... Ojciec dziecko uznal, placi, zajmuje sie, z nia nie chce miec nic wspolnego, wiec ona z zemsty robi wszystko aby rozwalic kazdy jego kolejny zwiazek. Przynajmniej tak bylo bo stracilam z nimi kontakt kilka lat temu.
przejdź do: 1-100 101-119
(101-119)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.