Dodaj do ulubionych

kredyt i rozwód

12.11.13, 22:02
Wiele razy tu czytałam coś w stylu "i tak nic nie zrobi bo kredyt bo dzieci " itp. w sprawie rozwodu oczywiście.
A jak to jest z tym kredytem przy rozwodzie? Czy miała któraś z Was kredyt i pomimo tego wzięła rozwód? Jak się ma to do spłacania jesli jest to kredyt na mieszkanie?
I dajcie mi namiary na to słynne forum rozwodowe bo nie mogę znaleźć.
Edytor zaawansowany
  • babunia_wygodka 12.11.13, 22:18
    Dla banku taki kredyt to umowa między bankiem a dwiema osobami fizycznymi. To, że przypadkiem są małżeństwem nie ma znaczenia. To że przestały - tym bardziej. Kredyt ma być spłacany i to jest ważne. Jak się dogadają kredytobiorcy, to banku nie obchodzi.

    Oczywiście kredytobiorcy problem mają, ale tylko między sobą.
  • przedwiosnie4 12.11.13, 22:21
    tak, ale czy kredytobiorcy sami się muszą dogadać czyli coś w stylu jak ja nie zapłacę to tobie zabiorą czy sąd to ustala?
  • babunia_wygodka 12.11.13, 22:25
    A, a to już, podejrzewam, rzeczywiście może się oprzeć o sąd, jeżeli dogadać się nie idzie. Ale jak masz takie widoki to jedyne czego szukaj na forach to adwokat, a nie porada prawna.
  • aneta-skarpeta 12.11.13, 22:29
    powiem tak- mialam w otoczeniu sytuacje, że rozwód wisiał na włosku, ale mieli kredyt- dlaczego sie jednak pogodzili?

    bo we dwoje jakos ten kredyt spłacali- w bólach- a jakby jedno zostało to by juz nie było jak tego spłącic- jakby sprzedali, to by żadne nic nie miało i na dzien dzisiejszy nie miało szans na nowy kredyt-osobno i szkodabyło im spłacania tyle lat, tego domu

    i się w rezultacie pogodzili, wybaczyli sobie- z perspektywy paru lat dobrze sie stało, bo dla obojga była to swoiste oczyszczenie związkowe i teraz ich relacja jest inna ( lepsza, choc nie wolna od wad)
  • dziennik-niecodziennik 12.11.13, 23:04
    moi przyjaciele sie rozwiedli pomimo kredytu. ona przejęła mieszkanie oraz resztę zobowiązania kredytowego, jak dokończy ten kredyt to spłaci ex-męża.
  • przedwiosnie4 13.11.13, 10:26
    Ale dlaczego ma go jeszcze spłacać jak spłaciła kredyt?
  • rurek00 13.11.13, 10:31
    > Ale dlaczego ma go jeszcze spłacać jak spłaciła kredyt?
    On wcześniej kredyt również spłacał, więc skoro koniec końców mieszkanie się jej trafiło, to powinna mu zwrócić kasę, którą on wyłożył.
  • przedwiosnie4 13.11.13, 10:43
    aha, to też może zależeć od tego ile kredytu spłacili razem.
  • dziennik-niecodziennik 13.11.13, 11:05
    no bo przez ileś tam lat spłacali kredyt wspólnie, a teraz on został bez mieszkania, mimo iz na nei płacił. sprawiedliwie byłoby oddać mu chociaz część kosztów, nie?...
  • a1ma 12.11.13, 23:17
    Problem polega na tym, ze obie osoby sa solidarnie odpowiedzialne, a bank ściągnie z tego, z kogo łatwiej. Trzeba sie dogadać, a przy rozwodzie nie jest to łatwe.

    forum.gazeta.pl/forum/f,24087,Rozwod_i_co_dalej_.html
  • riki_i 12.11.13, 23:34
    Problem jest, jak żadnego z małżonków z osobna nie stać ani na spłatę drugiego, ani na samodzielne płacenie rat kredytowych. Jeśli do tego kredyt był brany na 100% wartości nieruchomości, a jej cena rynkowa w międzyczasie spadła, no to tacy ludzie są w potrzasku. I czasem faktycznie zmusza ich to do bycia ze sobą.
  • koronka2012 12.11.13, 23:36
    Sąd nie dzieli kredytów.

    teoretycznie niby ponoć można zobowiązać kogoś do spłaty, tyle że nie ma to żadnej wartości w stosunku do banku. Bank kieruje się umową, i reszta go nie obchodzi.

    Soł - albo strony się dogadają, i podpiszą aneks zwalniający jedną ze stron z kredytu (słabo wykonalne w przypadku kredytów we franku, zważywszy, że obecnie wymagane są dochody rzędu 15 tysi netto), albo oboje pozostają współkredytobiorcami i rozliczają jedynie poniesione nakłady. Albo sprzedają i dzielą się tym co zostało (o ile coś zostanie, patrz kurs franka).
  • 3-mamuska 12.11.13, 23:38
    W otoczeniu była taka sytuacja.
    Wybudowali dom na kredyt.
    Gdy wyszła na jaw zdrada, on wyjechał z kochanka za granice.
    W rezultacie ona została z kredytem sama, mało tego powiedział jej ze dom jej zostawia ( łaskawca) wiec nie bedzie jej płacił alimentów.
    Dziewczyna z 2 dzieci nie miała z czego zyc.
    Dobrze ze rodzice dali jej i jej dzieciom jeść.
    Po kilku miesiącach z bólem serca sprzedała dom.
    (Budowali go razem, kazdy szczegół był przemyślany no śliczny i funkcjonalny taki dom marzeń dla nich,)
    Przeniosła sie do małego mieszkanka w bloku za ktore było ja stac spłacać ktedyt.

    Teraz ułożyła sobie życie na nowo. A on wcale dobrze na tym nie wyszedł.

    Koleżanka spłaca w całości kredyt, ktory wzięli razem z mężem w Polsce. Oboje sa w UK ,ona chciała sie dogadać. I z ex i z bankiem, niestety bank interesuje tylko to kto jest w stanie spłacać. Ona była uchwytna, on nie.
    Musi spłacić ona, a potem moze mu założyć sprawę w sadzie o odzyskanie połowy .
    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • babunia_wygodka 13.11.13, 00:02
    > ostawia ( łaskawca) wiec nie bedzie jej płacił
    alimentów.
    > Dziewczyna z 2 dzieci nie miała z czego zyc.
    > Dobrze ze rodzice dali jej i jej dzieciom jeść.
    > Po kilku miesiącach z bólem serca sprzedała
    dom.
    > (Budowali go razem, kazdy szczegół był
    przemyślany no śliczny i funkcjonalny ta
    > ki dom marzeń dla nich,)
    > Przeniosła sie do małego mieszkanka w bloku
    za ktore było ja stac spłacać ktedy
    > t.
    >
    > Teraz ułożyła sobie życie na nowo. A on
    wcale dobrze na tym nie wyszedł.
    >
    > Koleżanka spłaca w całości kredyt, ktory
    wzięli razem z mężem w Polsce. Oboje s


    Jakby ktoś nie wiedział czemu nie szukać porad prawnych i finansowych na forach - właśnie przez takie pierdoły.

    1) Nie mogła sprzedać tego domu bez współpracy męża, bo przecież ciągle był współwłaścicielem. To że "powiedział" nic przecież nie daje prawnie.
    2) Sprzedanie domu na którym jest hipoteka to w Polsce wyższa szkoła jazdy, nabywcy się tego boją.
    3) Jeżeli się jakoś dogadali i naprawdę sprzedali dom, to kredyt spłacili. Albo prawie spłacili, jeżeli wyjątkowo bardzo stracili na spadku cen.

    Ergo, sugestia że ona nic tylko spłaca i spłaca jest na 90% łzawą bajeczką.
  • 3-mamuska 13.11.13, 02:19
    babunia_wygodka napisała:

    > > ostawia ( łaskawca) wiec nie bedzie jej płacił
    > alimentów.
    > > Dziewczyna z 2 dzieci nie miała z czego zyc.
    > > Dobrze ze rodzice dali jej i jej dzieciom jeść.
    > > Po kilku miesiącach z bólem serca sprzedała
    > dom.
    > > (Budowali go razem, kazdy szczegół był
    > przemyślany no śliczny i funkcjonalny ta
    > > ki dom marzeń dla nich,)
    > > Przeniosła sie do małego mieszkanka w bloku
    > za ktore było ja stac spłacać ktedy
    > > t.
    > >
    > > Teraz ułożyła sobie życie na nowo. A on
    > wcale dobrze na tym nie wyszedł.
    > >
    > > Koleżanka spłaca w całości kredyt, ktory
    > wzięli razem z mężem w Polsce. Oboje s
    >
    >
    > Jakby ktoś nie wiedział czemu nie szukać porad prawnych i finansowych na forach
    > - właśnie przez takie pierdoły.
    >
    > 1) Nie mogła sprzedać tego domu bez współpracy męża, bo przecież ciągle był wsp
    > ółwłaścicielem. To że "powiedział" nic przecież nie daje prawnie.
    > 2) Sprzedanie domu na którym jest hipoteka to w Polsce wyższa szkoła jazdy, nab
    > ywcy się tego boją.
    > 3) Jeżeli się jakoś dogadali i naprawdę sprzedali dom, to kredyt spłacili. Albo
    > prawie spłacili, jeżeli wyjątkowo bardzo stracili na spadku cen.
    >
    > Ergo, sugestia że ona nic tylko spłaca i spłaca jest na 90% łzawą bajeczką.

    Łzawa bajeczka moze dla ciebie. Od rostannia do rozwodu i sprzedaży domu minęło troche czasu.
    On w tym czasie był za granica wrócił, wyjechał jeszcze raz. Łaskawca zostawił jej dom tuż po tym jak dowiedziała sie o zdradzie. A on spakował walizkę i wyjechał.
    Prze kilka miesięcy ona spłacała sama, w tym czasie byli u niego ( byla próba naprawienia związku) nie bede wdawać sie w szczegóły...
    Na koncu pani okazała sie księżniczka, a on "biedakiem w oczach kochanki" kupił "żonie " i dzieciom bilet na swieta .

    Sprawę w sadzie mieli ponad rok od rostania.
    A sprzedaż domu nie wiem czy juz nie po rozwodzie była.


    zapewne sie dogadali ,chyba kazdy głupi wie ze byli wspolwlascicielami.
    Ale od rozstania fizycznego ," wyprowadzki" do sprawy w sadzie rozstrzygnięcia kto co i za ile mija czas.

    Sprzedali dom z hipoteka, bo oboje nie mieli z czego spłacić.
    To na 100%.

    Nie wiem co było pózniej, ale ona przeniosła sie z dziećmi do bloku.
    Teraz ma juz nowego męża ,nowe dziecko i nowy dom.



    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • antychreza 13.11.13, 10:16
    Cóż, niedawno pomagałam się rozwieść takiej parze z kredytem. Pan był taki głupi jaki zakochany i wziął kredyt na budowę doku na działce żony... Banku nie obchodzi kto spłaca kredyt, ważne żeby był spłacany terminowo, więc ex-małżonkowie zawarli porozumienie, że pani doprowadzi do cesji części umowy kredytu, która obciążała pana na siebie (pani zarabia więcej niż przeciętna jematka, więc to całkiem realne). Porozumienie jest zabezpieczone wekslem z deklaracją do połowy kwoty kredytu. Jeśli pani nie przyniesie wkrótce w zębach aneksu, to nauczę się pisać zawiadomienie o wypełnieniu weksla.
    --
    kuchniazwyrakiem.blogspot.com/
    mojastrefazaczytania.blogspot.com/
  • przedwiosnie4 13.11.13, 10:31
    czyli, że proste to nie będzie o ile możliwe. Nie stać mnie na samodzielną spłate a mieszkać muszę. Nie wiem już co robić. Dałam mu czas na zastanowienie do końca roku.Jak nic się nie zmieni będę się musiała rozwieść albo na jakąś terapie iść(?). Już sama nie wiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka