Co do wspierania (prawie?) dorosłych dzieci Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Miałam w bardzo bliskim otoczeniu taką oto sytuację: Jest sobie dziewczyna X. Na ostatnim roku studiów, znalazła pracę całkiem niezłą i w miarę dobrze płatną jak na jeszcze studentkę. Dodatkowo udzielała korepetycji, radziła sobie finansowo, czasami tylko rodzice dosyłali jej jakieś drobniejsze sumy. Tak w ogóle, utrzymywała się mniej lub bardziej sama już od 3 roku. X obroniła się w terminie (na co naciskała jej matka), żeby przysiąść nad pracą magisterską musiała zredukować liczbę godzin w pracy w ostatnich miesiącach przed obroną, korepetycje też pokończyły się maju - matura).

    W miesiącach letnich ze względu na rodzaj pracy, nie było zleceń, więc nie było też pieniędzy, X była w rodzinnym domu.

    Najlepsza przyjaciółka X zaplanowała na wrzesień swoje wesele i poprosiła X na świadka, ta oczywiście bez wahania zgodziła się. No i w tym momencie pojawił się problem - na wesele trzeba w coś się ubrać i dać jakiś prezent. Tutaj niestety matka X zapowiedziała jej, że skoro skończyła studia i jest dorosłym człowiekiem to niech radzi sobie sama. Dodam, że matka dziewczyny zarabia bardzo dobrze, ok 8-10k miesięcznie oraz znała bardzo dobrze i podobno lubiła przyjaciółkę córki... X poczuła żal do matki, że ta nie powiedziała jej wcześniej, że tak się zapatruje na sprawę (a wiedziała o weselu i świadkowaniu córki), to nie godziłaby się na bycie świadkową, tylko poszłaby na ślub do kościoła i wręczyła jakiś skromny upominek.

    Ze sposobu w jaki napisałam, raczej wynika jakie mam zapatrywanie na sprawę, z drugiej strony finansowe pieszczenie się z dorosłym już co bądź dzieckiem to też nic dobrego...

    A co wy myślicie?
    • Mysle, ze corka moglaby pozyczyc pieniadze na ciuchy i prezent i honorowo oddac, jak juz sama zarobi. Ja jako matka pewnie dolozylabym, gdyby corka powiedziala, ze ma na cos za malo pieniedzy, ale raczej nie sponsorowalabym wszystkiego.
    • a ja jestem ciekaw jak zakonczyla sie ta historia
    • jako matka pewnie nie umiałabym byc taka stanowcza ale skonczyla te studia i co zamierza? dalej na korepetycjach dorabiać? moze matka chce ja zmobilizowac w ten sposób do dorosniecia

      za mało danych zeby potepic
      --
      Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
      • ??? jakie za malo danych
        >Na ostatnim roku studiów, znalazła pracę całkiem niezłą i w miarę dobrze płatną jak na >jeszcze studentkę. Dodatkowo udzielała korepetycji, radziła sobie finansowo, czasami tylko >rodzice dosyłali jej jakieś drobniejsze sumy. Tak w ogóle, utrzymywała się mniej lub bardziej >sama już od 3 roku.
        --
        Myszka za kotka, kotek za pieska , piesek za wnuczka, wnuczek za babcię , babcia za dziadka - tak mści się sycylijska mafia.
        • haenyra napisała:

          > ??? jakie za malo danych
          > >Na ostatnim roku studiów, znalazła pracę całkiem niezłą i w miarę dobrze p
          > łatną jak na >jeszcze studentkę. Dodatkowo udzielała korepetycji, radziła s
          > obie finansowo, czasami tylko >rodzice dosyłali jej jakieś drobniejsze sumy
          > . Tak w ogóle, utrzymywała się mniej lub bardziej >sama już od 3 roku.

          ale to było podczas studiów a teraz juz studia sie skonczyły wiec zmeiniły sie dane wyjsciowe
          --
          <*>
          http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
    • W tej konkretnej sytuacji, to mysle, ze panie mialy jakis glebszy konflikt, ktory sie akurat w ten sposob zmaterializowal. Pytanie tez czy dziewczyna prosila o kupienie tych rzeczy czy pozyczenie kasy i jaka kwota wydawala jej sie adekwatna na kiecke i prezent? Mysle, ze np. inna ocena tego przez dziewczyne i jej mame mogla doprowadzic do nieporozumienia (np. dalabym 500 zl na sukienke i prezent, ale uwazam, ze tysiac o ktory prosisz to za duzo).

      Co do zasady, to wspieranie moim zdaniem powinno byc coraz bardziej ograniczane w czasie studiow (np. mieszkanie, jedzenie, podreczniki za kase rodzicielska, ale zagraniczne wojaze i wakacje juz niekoniecznie), a po ich zakonczeniu ograniczyc sie do umiarkowanych kwot pomagajacych zachowac mlodemu czlowiekowi plynnosc finansowa (o ile rodzicow rzecz jasna na to stac).
      --
      http://i39.tinypic.com/2006vmg.jpg
      Staś-Ptyś: 20.09.2007, Zosia-Malutka Czarownica: 31.10.2010
      "Najbardziej wartościową rzeczą, jaką można dać dziecku, są korzenie i skrzydła."
    • Sorry, ale nie bardzo wierzę w sytuację, kiedy matka zarabia 8 tys. i sępi własnemu dziecku od czasu do czasu kilka stówek. Niezależnie od tego, na co i że dziecko ma swoje pieniądze. To tak nie działa, nawet przy chłodnych stosunkach rodzice-dzieci (znam z autopsji). No, chyba, że mowa o jakiejś głębokiej patologii.
      • tosterowa napisała:

        > Sorry, ale nie bardzo wierzę w sytuację, kiedy matka zarabia 8 tys. i sępi włas
        > nemu dziecku od czasu do czasu kilka stówek.

        No dokładnie - ja mojej córce, która zarabia mniej więcej trzy razy mniej ode mnie, bardzo chętnie sponsoruję np. zakup ciucha, lepszych kosmetyków czy innego "luksusu", na który by jej z pensji nie było stać. Skoro mnie na to stać, to w imię czego niby miałabym jej skąpić ?
      • A ja rozumiem ta matke. Przyzwyczaic sie do latwych (dostawanych) pieniedzy jest bardzo latwo, a odzwyczaic trudno. Matka tez nie zarabia tych 8 tys. baki zbijajac tylko sie pewnie uwija po kilkanascie godzic dziennie we wlasnym interesie. JA juz terza nie nauczy corki, ze zycie jest nauka wyrzeczen, planowania i odpowiedzilanosci, to corka bedzie miala wilkie problemy w przyszlosci.
        JA sama dokladalabym corce na codzienne zakupy, w czasie kiedy corka szuka pracy, ale luksusy (a kiecki i prezenty do tej kategorii zaliczam) dziewczyna musi juz nauczyc sie planowac sama. To nie jest tak, ze jak ktos ma dobre dochody to juz dzieci moga sobie folgowac. Niejeden bogacz tak rozpuscil swoje potomstwo, patrz Parys Hilton.
        Sama tez tak bylam chowana i jestem matce wdzieczna za to, bo nie mam w mozgu owsa tylko odpowiedzialnosc. I stac mnie na pomoc matki a nie na odwrot.
        --
        Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
        Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
        • JA juz terza nie nauczy corki, ze zycie jest nauka wyrzeczen, planowania i odpowiedzilanosci, to corka bedzie miala wilkie problemy w przyszlosci

          Przecież ta córka utrzymywała się na studiach bez pomocy matki to o jakiej nauce tutaj mówisz?

          Odmowa moze być uzasadniona jeżeli (a) zyczenia dziewczyny są zbyt rozbuchane (b) zbija bąki zamiast szukać pracy. Ale tego nie wiemy.

          Potrzeby nauki wyrzeczeń, planowania itp nie widzę, bo córka już udowodniła, że to potrafi.
          • > Potrzeby nauki wyrzeczeń, planowania itp nie widzę, bo córka już udowodniła, że
            > to potrafi.

            Ta. Gdyby potrafila, to by po pierwsze nie miala problemow z kasa, dwa-nie prosilaby nikogo o kase na ciuchy bo to po prostu nieprzyzwoite. Rozumiem na rachunki za gaz prad, lekarstwa, ale nie na kiecki.
            Pannica patrzy na swiat cukierkowo jeszcze i potrzebuje jeszcze wielu lekcji od zycia, nie tylko w kwestiach finansowych.
            --
            Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
            Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
            • Czy Ty w ogóle czytałaś post głowny?

              Chyba nie, bo nie pisałabyś "ta".

              Retoryka polegająca na niezauważaniu faktów dla nas niewygodnych nie służy sensownej dyskusji
            • przypominajka dla kochanicy wink

              Jest sobie dziewczyna X. Na ostatnim roku studiów, znalazła pracę całkiem niezłą i w miarę dobrze płatną jak na jeszcze studentkę. Dodatkowo udzielała korepetycji, radziła sobie finansowo, czasami tylko rodzice dosyłali jej jakieś drobniejsze sumy. Tak w ogóle, utrzymywała się mniej lub bardziej sama już od 3 roku. X obroniła się w terminie (na co naciskała jej matka), żeby przysiąść nad pracą magisterską musiała zredukować liczbę godzin w pracy w ostatnich miesiącach przed obroną, korepetycje też pokończyły się maju - matura).
              • Znalazla sobie jakas smieciowke dorobila korkami i to uwazasz za szczyt radzenia sobie finansowego? Jestes tak samo dziecinna jak owa X. PObiegaj na caly etat jak owa matka ze 30 lat to pogadamy.
                --
                Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
                Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
                • Znalazla sobie jakas smieciowke dorobila korkami i to uwazasz za szczyt radzenia sobie finansowego?
                  Rozumiem, że na studiach dziennych to tylko full time 40 h/tydzien inaczej to katastrofa. Czy Ty się dobrze czujesz?

                  • Tylko bez takiej poufalosci. Jak ja sie czuje to nie Twoja sprawa. Argumentow sie trzymaj.
                    Mowie, ze taka praca na pol etatu z pomoca rodzicow w razie czego, to jeszcze nie jest doroslosc ani odpowiedzialnosc.
                    Takze praca na 3-4 godziny dziennie niczego jeszcze nie udowodnila. Natomiast wyciaganiem od matki kasy na prezent dla kolenanki udowadnia, ze ma siano w glowie. Myslisz, ze matka nie ma kolezanek i zobowiazan? Ze 8 tys. zostaje jej na czysto bo zyje w darmowym hotelu a jedzenie spada z nieba? Ze nie ma pragnien do zrealizowania, kiedy dzieci juz odchowala i wkoncu po 20 latach moze spokojnie zajac sie soba, wydatkami na swoje kiecki, a nie na cudze?
                    --
                    Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
                    Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
                    • Sorry, ale ona jednoczesnie studiowała i zgodnie z prawem to matka musiała ja utrzymywac. Dziewczyna pracując i studiując jednoczesnie pokazała, ze umie zarządzac czasem i planami , ze umie się odseparowac od rodziców finansowo . Czego Ty oczekujesz na tym etapie??

                      Jestem matka, z długim stażem pracy wink nic mi nie spada z nieba i nie widzę powodów, żeby nie wspierać dziecka jeżeli jest w (uzasadnionej) potrzebie nie z własnej winy.
                      • I bedziesz finansowac dzieciom po trzy wesea rocznie (wiesz w tym wieku wszystkie kolezanki beda brac sluby masowo). Na sukienki bez okazji, kosmetyki, puby i kino tez trzeba dac no nie?
                        Moze Ty marzysz tylko o datkach na przyjemnosci wlasnych dzieci, ale sa matki, ktore maja tez wlasne marzenia i wcale sponsorowanie doroslych dzieci, pilnowanie wnukow itp., nia sa ich marzeniem.
                        --
                        Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
                        Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
                        • Fantazja Cię poniosła ? wink Nie krępuj się - dodaj jeszcze Seszele, korekcję powiek i karnawał w Rio.
                          • No to do jakieg momentu konkretnie sfinansujesz dorosle "dziecko"? A jak partner corki tez bedzie dorosly i chwilowo bez pracy to jego znajomych i jego sukienki tez sfinansujesz?

                            I jeszcze jedno. To prawo co naklada obowiazek na utrzymywanie dzieci to konkretyzuje ile kolezanek i sukienek, jesli w ogole, matka ma obowiazek kupic?
                            Bo skoro corka mieszka u matki to juz matka wystarczajaco ja utrzymuje.
                            --
                            Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
                            Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
                        • kochanic.a.francuza napisała:

                          > I bedziesz finansowac dzieciom po trzy wesea rocznie (wiesz w tym wieku wszystk
                          > ie kolezanki beda brac sluby masowo). Na sukienki bez okazji, kosmetyki, puby i
                          > kino tez trzeba dac no nie?

                          W tym roku sfinansowałam studiującej córce dwie kiecki weselne, żakiet, dwie pary butów, torebkę 1 prezent i hotel. To w kwestii wydatków okazjonalnych.
                          Poza tym bieżące potrzeby edukacyjne, ubraniowe, obuwnicze i rozrywkowe. Nie widzę powodu, żeby miała nie chodzić np. do teatru tylko dlatego, że nie zarabia.

                          > Moze Ty marzysz tylko o datkach na przyjemnosci wlasnych dzieci, ale sa matki,
                          > ktore maja tez wlasne marzenia i wcale sponsorowanie doroslych dzieci, pilnowan
                          > ie wnukow itp., nia sa ich marzeniem.
                          --
                          Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
    • haneke_29 napisał(a):
      > No i w tym momencie pojawił się problem - na wesele trzeba w coś się ubrać i dać jakiś
      > prezent. Tutaj niestety matka X zapowiedziała jej, że skoro skończyła studia i jest dorosłym > człowiekiem to niech radzi sobie sama. Dodam, że matka dziewczyny zarabia bardzo dobrze
      > , ok 8-10k miesięcznie

      Moim zdaniem matka zachowała się wrednie i złośliwie - i jak ktoś powyżej napisał, wygląda to na jakiś odwet, konflikt. Ale nawet jeśli to efekt konfliktu, to i tak nie zmienia faktu, że zachowała się paskudnie, tym bardziej że dobrze zarabia i nawet tysiąc złotych mogła córce dać - lub pożyczyć, jeśli koniecznie chciała być taka stanowcza i wychowawcza. W końcu chyba lepiej żeby córka pożyczyła od matki niż od kogoś obcego.
      Dla mnie zachowanie matki zupełnie nie do przyjęcia. Skąpa zołza.
      • Mnie to też wygląda albo na konflikt, albo na skąpstwo, albo na jakiś chory fundamentalizm. Pomysł, aby w rodzinie nikogo nie wspierać bez absolutnej konieczności jest, hm.. co najmniej dziwny. Tym bardziej, ze dziewczyna pracuje, tylko ma chwilowe załamanie finansowe.
        --
        • verdana napisała:

          > Mnie to też wygląda albo na konflikt, albo na skąpstwo, albo na jakiś chory fun
          > damentalizm."

          Naprawdę finansowałabyś prezent z okazji ślubu dla znajomych swoich dzieci? Przy czym nie chodzi o prezent skromny, bo na taki bohaterkę wątku jak napisała - stać, ale taki bardziej wypasiony, "na bogato" big_grin

          • Ja bym kieckę kupiła, a na prezent pożyczyła.
          • A jak sie ma trojke doroslych dzieci, wlasnie szukajacych pracy, badz sie dorabiajacych (czyt, zawsze maja za malo kasy), a ta trojka kolezanki i kolegow w wieku reprodukcyjnym co owocuje weselami po trzy na kazdego potomka? Toco?
            Finansowac kazdemu z trojki po trzy prezenty rocznie?
            Na randki tez pewnie te dzieci chodza, i do kina i pubow. No co z tej mati taka zolza, niech finansuje. Pewnie o niczym nie marzy ja tylko wydac swoje 8 tys. na prezenty dla obcych ludzi.
            W glowach sie Wam pomieszalo.
            Nie dziwie sie, ze Polska to taki biedny kraj. Kazdy tylko liczy, ze kto im da, a jak nie da to skapiradlo.
            --
            Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
            Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
            • Ale czym innym jest nie dać/nie pożyczyć, bo się nie ma; a czym innym, bo się dla zasady nie chce. Zwłaszcza, że dziewczyna dopiero skończyła studia. Może z jakiegoś powodu wróciła do rodzinnego miasta, gdzie o pracę trudna. Jeśli matkę stać, a dziewczyna praktycznie sama utrzymywała się w trakcie studiów, studia skończyła w terminie, a teraz intensywnie szuka pracy, a nie się obija, to nie rozumiem.
          • menodo napisała:

            > Naprawdę finansowałabyś prezent z okazji ślubu dla znajomych swoich dzieci? Pr
            > zy czym nie chodzi o prezent skromny, bo na taki bohaterkę wątku jak napisała
            > - stać, ale taki bardziej wypasiony, "na bogato" big_grin
            >

            Wiesz ale pewnie czasem mozna sie po prostu jakos tam dogadac tak zeby obie strony mialy poczucie, ze pozostaly przy swoich pryncypiach a i owca byla cala. Mozna takiej bezgroszowej corce powiedziec, ze np. sukienka na wesele kumpeli to prezent od mamy na jej urodziny a do prezentu slubnego mama sie dolozy np. 50%, bo te kumpele zna przeciez od lat i tez jej dobrze zyczy albo jakies inne sposoby na to zeby matka nie czula sie wykorzystana a corka nie miala poczucia, ze matka ja olewa. Juz nie wspomne, ze mozna corke wspierac rada na temat atrakcyjnych acz niekoniecznie super expensive prezentow albo otworzyc wlasna szafe i przyzwoitymi kieckami i zaproponowac jakies przerobki etc. etc. Jak zwykle pies polegl na polu komunikacji. Ja zreszta, jak Whiskacz, tez bym sie chetnie dowiedziala co sie stalo dalej, bo mam poczucie ze opowiastka jest wymyslona pod publike wink
            • Możliwe, że chodzi o komunikację. Inaczej brzmi - mamo, czy mogłabyś mi jakoś teraz pomóc...
              A inaczej - mniej lub bardziej wprost - daj mi pieniądze na ciuchy, buty i prezent, bo przecież muszę jakoś wyglądać i nie byle co dać, a wiem, że masz kasę...
              I jeszcze tekst, że gdyby wiedziała, że matka jej tych pieniędzy nie da nie zgodziłaby się wystąpić jako świadek...Sorry, ale nie wierzę, że propozycję bycia świadka panna dostała w ostatniej chwili...Śmieszne i takie - że tak powiem - prowincjonalne: zastaw się, a postaw sięsmile W tym przypadku dodatkowo żałosne - na koszt rodziców.
              Ja zupełnie nie łapię takich klimatów i nie wyobrażam sobie, aby moje dzieci przyszły do mnie z takimi oczekiwaniami. Bywają na ślubach i weselach, zakup fajnego ciucha - 0K, ale prezenty? Młodzi ludzie zazwyczaj zrzucają się na jakieś składkowe upominki (mogłabym dać ze 100 zł), nikt nie bierze pieniędzy od rodziców na serwisy rosenthala czy co tam teraz na topiesmile

              Ale możliwe, że to troll.
    • Nie finansuję prezentów dla znajomych swoich dorosłych dzieci.
      Ewentualnie mogłabym zapłacić za ciuch na to wesele, ale na pewno nie za styl "na bogato" smile

      • Ale dlaczego prawie ??? laska (o ile nie jest jakimś wybitnym dzieckiem które liceum robiło w rok a studia w dwa ) ma conajmniej 24 lata , no sorki ja w tym wieku dziecko miałam i tak byłam dorosła i przez myśł mi nie przeszło żeby mi rodzice dawali na prezenty dla znajomych czy ubrania ....
        a poza tym dziewcze przez trzy lata pracowało i zarabiało w miarę (podobno) to naprawdę nie mogło odłozyć na imprezę , na Boga ... ile lat trzeba to dziecie finansować , do śmietrci mojej czy ich ???
        Oczywiście w sytuacji gdy moje dziecie by głodowało czy nie miało w co swego dziecia ubrac to inna mowa , ale na prezent i ciuch może sama zarobić .
        --
        Moja najkochańsza żabka - Łukaszek
        Moja Żaba
        mój suwaczek
      • matka naciska, na w zasadzie smofinasujaca sie corke, ze ta ma konczyc studia w terminie (pwenie wie, ze to pozbawi ja dochodu), a teraz juz corka jest dorosła i niech radzi sobie sama?
        głupia matka, naiwna corka, niech pozyczy z baku i sie usamodzielni, bo mamusia, pewnie za pare lat stwierdzi, ze corka ma oboawiazek sie nia opiekowac.
        chore relacje.
    • A czy koniecznie musi się na weselu pokazać "na bogato"? to slub najlepszej przyjaciółki więc chyba przyjaciółka wie jaka ona ma sytuację materialną. bo chyba przyjaciółka nie zaprasza jej po to, żeby dobrać się do portfela jej matki.
      Dziewczyna dorosła, sama sie od dłuższego czasu utrzymuje, matka sępi jej od dawna - nie wiem o co dziewczyna ma żal, że matka się nie domyśliła iż ona akurat na wesele nie będzie mieć pieniędzy? i że to matka ma się martwić nadal o jej utrzymanie i fundowac prezenty koleżankom? To nie jest 19latka zaraz po szkole, tylko osoba pracująca już od jeakiegoś czasu, ze skonczonymi studiami, itd. Nie wiem też dlaczego podkreślasz że matka cisnęła żeby skończyła studia w terminie. To dziewczyna sama nie chciała ich skończyć? Trzeba ją do tego cisnąć?
      Dziewczyna mogła poprosić matkę o pożyczkę którą zwróci w ratach. Lub pożyczyć od kogokolwiek innego jeśli chce wystapić na ślubie na bogato. A jak ma mało kasy to nie spinac się na drogie suknie i prezenty, jak będzie lepiej zarabiać to da młodej parze bardziej wypasiony prezent na rocznicę ślubu.
      Wygląda, że dziewczyna od dawna ma żal że rodzice za mało ją sponsorują , może matka jest zbyt surowa (a czemu nie poprosiła ojca o kasę?) ale co jej z tego trzymania się żali przyjdzie? pora juz wyfruwac z gniazda a nie trzymać się niezbyt czułej matki.
    • na wesele trzeba w coś się ubrać i dać jakiś prezent

      Dopóki nie wiadomo co się kryje pod "coś" i "jakiś" trudno miec jakąs opinię.
      • Dopóki nie wiadomo co się kryje pod "coś" i "jakiś" trudno miec jakąs opinię."

        Napisała, że na skromy skromny prezent od zwykłego gościa byłoby ją stać, stąd wnioskuję, że występując w roli świadka czuje się zobowiązana do wręczenia czegoś na miarę kieszeni zarabiającej 8-10 tysiaków mamy.
        I ciuch z sieciówki też chyba raczej odpada.

        No ale też w sumie jestem ciekawa, o jaką kwotę chodzi.

    • Zawsze pomogę dorosłemu dziecku w potrzebie, jesli mnie będzie na to stać.
      Opisana dziewczyna nie przebalowała zarobionych pieniędzy, tylko skupiła się na pracy magisterskiej i m.in. dlatego dochody miała mniejsze. Matka wredna i to cały moj komentarz.
    • Matka przyzwyczaiła się do tego, że córka sama sobie radzi finansowo i zapomniała, że ona cały czas jest studentką, więc kiedy na studiach przyszedł cięższy okres (pisanie pracy, które utrudniło jej funkcjonowanie jak w pełni samodzielnej finansowo osobie), to się obraziła. Tak, jak obraziłaby się na zupełnie dorosłego, niezależnego człowieka proszącego o pieniądze na głupotę.

      Prawdopodobnie dziewczyna w czasie, gdy dziergała pracę magisterską żyła głównie z oszczędności. Po obronie, z pustym kontem, przeniosła się do matki. Akurat zbiegło się to z chudym okresem w branży i została bez zaskórniaków i bez możliwości dorobienia.
      Powinna była, w trakcie pisania pracy, prosić matkę o pomoc finansową, "ze względu na ograniczone możliwości zarabiania". Pewnie nie zrobiła tego, bo chciała być dorosła i odpowiedzialna oraz nie prosić matki o pieniądze, skoro ma swoje. Pewnie zakładała, że matka wykaże się podobną odpowiedzialnością i pomoże jej, choćby z tytułu tego, ile zaoszczędziła przez te trzy lata studiów córki, gdy córka de facto sama się utrzymywała.

      No i dziewczyna się przeliczyła, matka zdążyła jej przykleić etykietkę "dorosła i całkowicie samodzielna", odzwyczaiła się od dawania pieniędzy, pomyślała wg najprostszego klucza: córka chce pieniędzy na zachcianki (nie dostrzegając szerszego kontekstu tej sprawy).
      Szczerze mówiąc, nie wróżę dobrze ich wzajemnym relacjom, choć dla dziewczyny może i dobrze się stało - przynajmniej wie, na czym stoi i czego może się w przyszłości spodziewać.
    • Ok, to może parę słów wyjaśnień.

      Co do wesela na bogato chodziło o prezent taki aby tzw talerzyk się zwrócił czyli ok 300 zł (za dwie osoby). Tak szczerze to nie uważam tego za lansowanie się, czy wesele na bogato. Z tego co zrozumiałam skromnym prezentem byłyby kwiaty plus wino czy książka dane po mszy, potem dziewczyna poszłaby po prostu do domu.

      Do Kochanicy, naprawdę sądzisz, że znalezienie sobie pracy "dopiero" na piątym roku to nic? Ta dziewczyna nie utrzymywała się sama od 5 roku tylko od trzeciego, czytaj proszę ze zrozumieniem. Znam osoby, które na studiach nie przepracowały ani jednego dnia, po studiach (dość szybko albo i nie) znalazły całkiem dobre prace i nikt im nie mówi, że były czy są mało zaradne. Co do umów śmieciowych - wybacz, ale nie żyjesz w Polsce i jak widać nie znasz realiów.

      O naciskaniu na szybki termin obrony napisałam celowo, bo początkowo dziewczyna chciała obronić się we wrześniu, dzięki czemu nie musiałaby rezygnować z godzin w pracy, miałaby i na ubranie i na prezent na wesele... Ale, że matka ambitna to córka musiała się obronić jak najszybciej, bo co rodzina, sąsiedzi i znajomi powiedzą...
      • potwierdziłas tylko moje przypuszczenia, o ktorych pisałam wyzej.
        corka sobie zaplanowała, a matka i tak postanowiła na swoim, po czym sie wypieła, niech to bedzie nauczka dla niej.
      • Czyli dziewczyna, z braku pieniędzy, byłaby skłonna zrezygnować z udziału w weselu najlepszej przyjaciółki, a że nie spodziewała się odmowy pomocy ze strony matki, to teraz jest w trudnej sytuacji, bo zadeklarowała się jako świadkowa, a brakuje jej kilku stów na najtańszy przyzwoity podarunek i jakąś sukienkę, żeby nie straszyć przy ołtarzu.

        Myślę, że po takim doświadczeniu:
        a) poważnie zweryfikowałabym moje relacje z matką
        b) przygotowała się, że w przyszłości takich wydarzeń będzie więcej, i to także cięższego kalibru.
        Bo nie chodzi o to, żeby super poważnie traktować tę kiecę i prezent za trzy stówy, ale o to, że z wiekiem mamie będzie się prawdopodobnie pogarszać, a traktując ją uczciwie i przyzwoicie dziewczyna naraża się tylko na krzywdę.
        • Ja bym porozmawiała z przyjaciółką o całej sytuacji, pieniądze na kieckę pożyczyła od jakichś znajomych, a prezent dała na pierwszą rocznicę ślubu. A tymczasem uciekałabym jak najdalej od takiej matki i zaczęła samodzielne życie bez niej. Podejrzewam, że skoro dziewczyna jest pracowita, a do tego jeszcze ulega matce przy argumentach typu "bo co powie pan Ziutek spod ósemki", to teraz nie siedzi 24/7 przed TV tylko szuka pracy i pewnie matce w domu też jakoś pomaga, a nie tylko czeka na powrót mamusi, która zrobi zakupy i obiad. Ciekawe, co by powiedział pan Ziutek, gdyby córka przez najbliższe 5 lat nie pojawiała się na święta u mamusi. A potrzebę kupienia "wypasionego" prezentu, to mamusia sama zaszczepiła, ucząc córkę życia zgodnie z zasadą "bo co ludzi powiedzą".
      • > Co do wesela na bogato chodziło o prezent taki aby tzw talerzyk się zwrócił czy
        > li ok 300 zł (za dwie osoby). Tak szczerze to nie uważam tego za lansowanie się
        > , czy wesele na bogato. "

        Dopiero teraz doczytałam.

        Zaraz, czyli ile pieniędzy dziewczyna chciała od matki? Za swój "talerzyk", czy także za talerzyk osoby towarzyszącej? Partner też bezrobotny? I też ma bezdusznych rodziców?

        A na ciuchy ile chciała? Dla partnera też?

        Z tego co zrozumiałam skromnym prezentem byłyby kwiaty
        > plus wino czy książka dane po mszy, potem dziewczyna poszłaby po prostu do domu"

        Aha, czyli panna oczekiwała od matki, że zapłaci za de facto bilet wstępu na to weselisko dla niej i partnerującej jej bezrobotnej osoby?
        I nie nie - to nie jest lans ani na bogato też nie, pod warunkiem, że nie płaci się z własnej kieszenibig_grin
        Chyba jednak trolujesz, bo nie chce mi się wierzyć, że ludzie mają takie problemy.


    • I jeszcze jedno: ja ze swojej strony absolutnie rozumiałabym matkę gdyby sytuacja finansowa rodziny była taka sobie, czy gdyby matka powiedziała córce ok, pożyczę Ci te pieniądze, ale chcę żebyś mi je oddała albo w ratach albo w całości kiedy zarobisz. Rozumiałabym nawet gdyby to nie było praktycznie tuż po obronie kiedy dziewczyna nie miała za bardzo możliwości zarobkowania. Ale to było coś w stylu "odwal się ode mnie, jesteś dorosła, wykształcona radź sobie"...
      • nie ma sie juz co na mamusce skupiac, moze sie juz pochwalic kolezankom, ze ma corke po studiach, pewnie o nic innego jej nie chodzilo.
        jezeli jest dla ciebie wazna, wspieraj ja w odcieciu pepowiny i pozycz jej te pieniadze smile
      • Mój stryj dawał swoim synom tydzień na wyprowadzenie się z domu, licząc od dnia obrony. Jedno z jego dzieci, uzdolniony historyk-archiwista musiał z tego powodu zrezygnować z asystentury i rozpocząć pracę w wiejskiej szkole (bo tylko ona dawała pracę razem z mieszkaniem), został zgorzkniałym belfrem, który nienawidził swoich uczniów. Tyle, że on doskonale wiedział, z kim mieszka i był na to przygotowany.
        • Tak się zachowują toksyczni ludzie, holują dzieciaka z wielkim trudem do 18 rż a potem wynocha z domu i radź sobie sam i zero wsparcia, zwyczajni patole

          polecam książkę o takich szujach:
          www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=8&cad=rja&ved=0CF0QFjAH&url=http%3A%2F%2Fwww.dobreksiazki.pl%2Fb524-toksyczni-ludzie.htm&ei=5zCvUueeH6fQ7AbdxIDIDw&usg=AFQjCNHhgwEHQ7scobRlY65Zlfe21-azEQ&bvm=bv.57967247,d.ZGU
        • dziadek mial racje, nie wierze, ze dorosly facet, bez zobowiazan, majac posade asystenta nie dostal pokoju w hotelu asystenckim, ew nie mogl wynajac pokoju. wygodnictwo. spokojnie mogl pracowac na 2 etaty, a dac sobie rade, no ale jezeli dawali mieszkanie tylko na wsi.....
          • Uważam, ze dziadek (stryjek?) nie miał racji. Z drugiej strony dorosły mężczyzna, który zna swojego ojca powinien się jakoś przygotować do sytuacji. I co, poszedł pracować do szkoły na złość ojcu, zeby mu pokazac jak zmarnował karierę? Od pewnego wieku powinniśmy się starać pokonywać problemy , które nam stworzyli rodzice , dla własnego dobra. Można walczyć o swoje zycie wbrew decyzjom rodziców, można się też upajac tym, że rodzice mi życie zmarnowali. Oczywiście wszystkiego nie da się przeskoczyć, ale w opisanej historii brakuje informacjo o staraniach młodego człowieka.
            • I co, pos
              > zedł pracować do szkoły na złość ojcu, zeby mu pokazac jak zmarnował karierę?

              Eeeee, poszedł pracować bo musiał zarobić na dach nad głową i jedzenie po tym jak go ojciec wystawił za drzwi????
              • Gdybym wiedziała , że mam takiego ojca pracowałabym w McDonaldzie, żeby odłożyć trochę pieniędzy, dawałabym korepetycje, starała się o miejsce w hotelu asystenckim. No kurczę mam przegrać swoje życie , marzenia, plany, bo ojciec beznadziejny się trafił?
                • Myślisz, że ojciec opowiadał o swoich planach z kilkuletnim wyprzedzeniem a syn spodziewał się takiego obrotu sprawy?

                  Takiego zachowania po matce dziewczyny też bym się nie spodziewała, bo to naprawdę przemiła osoba. Z drugiej strony coś mi migało już wcześniej, że ona nie zawsze może być taka miła...
                  • TAK, AUTORKA TO JASNO NAPISAŁA, ŻE SYN NIE BYŁ ZASKOCZONY.
                    • Ok, doczytałam, że był przygotowany, ale ja zrozumiałam, że był psychicznie przygotowany. Poza tym sorry, ale nastolatek raczej nie ma takich możliwości zarobkowania, żeby odłożyć na utrzymanie na czas robienia kariery naukowej... W mojej rodzinnej miejscowości takich możliwości dla nastolatków nie ma w ogóle, ewentualnie zbieranie jagód, czy jabłek w sezonie, no rzeczywiście naodkładałby. Nie każdy mieszka w Warszawie... Nawet jakby mieszkał w większym mieście i mógłby w tym Macu dorabiać to jakoś nie widzę, że odłożyłby kilka tysięcy, tym bardziej przy takim ojcu, który pewnie w takiej sytuacji żądałby od niego dokładania się do rachunków/finansowania potrzeb szkolnych i ubraniowych.
          • dziadek mial racje, nie wierze, ze dorosly facet, bez zobowiazan, majac posade
            > asystenta nie dostal pokoju w hotelu asystenckim

            Ależ dostał miejsce w hotelu asystenta! Ale od października! A musiał się wyprowadzić od zaraz. Nie miał pieniędzy na wynajem, stryj-kutwa dawał synom ze 20 złotych na miesiąc, latem chłopacy pracowali przy żniwach, na budowach, ale te pieniądze z konieczności wydawali w ciągu roku. Wynajem na pocz. lat '70 był drogi, wymagano kaucji, były też jakieś problemy z meldunkiem. Chłopak nie przewidział, że nie dostanie miejsca w hotelu na czas wakacji. Nota bene, ojciec wyrzucał jego, a potem jego młodszych braci, żeby odnajmować ich pokoje studentom - i mieć z tego dodatkowy grosz.

            "I co, poszedł pracować do szkoły na złość ojcu, zeby mu pokazac jak zmarnował karierę? Od pewnego wieku powinniśmy się starać pokonywać problemy , które nam stworzyli rodzice , dla własnego dobra."

            Nie, on się jakoś zapętlił, w tamtych czasach możliwości manewrów życiowych były jednak znacznie bardziej ograniczone, z resztą stryjaszek miał dużo więcej odpałów, kto wie, czy nie gorszych. Pamiętam tylko, że ojciec wspominał, jak zasiedział się u kuzyna przy partii szachów. W pewnym momencie przerażony kuzyn, zorientowawszy się, że jest po 22:00, zaproponował mojemu ojcu wyjście przez...okno. Żeby nie rozzłościć stryjaszka, że ktoś mu się po nocy po domu kręci.

            "Ok, doczytałam, że był przygotowany, ale ja zrozumiałam, że był psychicznie przygotowany."

            Tak, w zasadzie to miałam na myśli. Przy takich ludziach można być przygotowanym, że w każdej chwili mogą wpaść na nowy wspaniały pomysł, ale nigdy nie wiadomo "co tym razem".
      • Ostatnia odzywka nie podoba mi sie. A moze corka byla namolna i roszczeniowa? "Daj mi nalezy mi sie zgodnie z prawem" i stad taka reakcja? Tak tez bywa w rodzinach. Znam takiego gagatka, ktory po 3-tce jeszcze studiowal i wcale sie nie kryl, ze robi to by szachowac rodzicow i zeby miec znizke na bilety tramwajowe. Zenadasad( I co takiemu "dziecku" powiedziec?
        Mnie mama nie wyzywala, ale i nie rozpuszczala. Na prezenty dla kolezanek nie dostawalam, a tez mialam pare miesiecy siedzenia u rodzicow bez pracy.
        Jest takie powiedzonko: "kto nie ma miedzi to na tylku siedzi".
        POlecam wszystkim rozrzutnym.

        Rownouprawnienie konczy sie wraz z pierwsza ciaza.
        Prawdziwe rownouprawnienie bedzie, kiedy ciaze bedzie mogl sobie zaaplikowac mezczyzna.
    • Powiem wprost: normalnej - wg mnie - matce sprawiłoby wielką przyjemność kupienie doroslej córce ciucha, tak aby pieknie wygladala na weselu przyjaciółki.

      --
      "Trzeba raczej wspierać kobiety, a nie zostawiać je z jakąs tam alternatywą wyboru."senator Piecha
      • Wiele razy kupowałam swojej córce piękne sukienki, sprawia mi to ogromną przyjemnośćsmile

        Ale w tym przypadku chodziło o mi raczej o prezent, który zdaniem autorki nie mógł być skromnym upominkiem. Dlaczego nie? Bo ma być "na bogato"?

        • A to jest osobne wariactwo, śluby "na bogato" szykowane przez rok, a potem zresztą nierzadko rozwód. Nie rozumiem, nie znam aktualnych zwyczajow albo mi sie w głowie nie mieszczą (nowe zwyczaje okoloprezentowe, nie tylko ślubne), jestem w tych sprawach endemitem, trudno.
          --
          "Trzeba raczej wspierać kobiety, a nie zostawiać je z jakąs tam alternatywą wyboru."senator Piecha
przejdź do: 1-100 101-169
(101-169)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.