Dodaj do ulubionych

Kasa a klasa

17.12.13, 20:45
Czytając wiadomy watek naszły mnie przemyślenia związane z, oględnie rzecz ujmując, kasą i klasą, a dotyczące mnie samej i sytuacji, której kiedyś byłam uczestnikiem.

Kilkanascie lat temu się to dzialo. Bylam na takim etapie zyciowym, ze zaczynałam zarabiać pierwsze naprawdę spore pieniądze. Kilka lat ciężkiej harówy miałam już za sobą i, można tak powiedzieć, zaczynałam odcinać pierwsze kupony.

Mialam ja w owym czasie bardzo dobrych znajomych (bo przyjaciele to za duże słowo), którzy mieli male dziecko – około roku miało. Dziewczyna była przy końcówce studiów, a chłopak jakiś czas wcześniej stracil prace. Utrzymywali ich rodzice obydwojga. Rodzice nie byli bardzo majętni, a dodatkowo obydwoje mieli młodsze rodzeństwo na utrzymaniu owych rodzicow. Rozowo wiec im nie było.

Pojawilam się pewnego dnia u nich na przysłowiowej herbacie – czyli posiedziec i pogadać. Gdzies w międzyczasie owa kolezanka zauwazyla moja nowa torebke, która kupiłam gdzies ze dwa dni wcześniej. I mowi do mnie: sliczna masz torebke. Ja: a dziekuje. Spodobała mi się bardzo, jak ja tylko w sklepie zobaczyłam. Ona: a ile kosztowala? I w tym momencie zrobiłam najgłupszą rzecz pod sloncem. Powiedzialam prawde - podalam cene. Ze tez mi jezyk wtedy nie odpadł… Bo ta cholerna torebka była naprawdę droga. Nie pamiętam dziś dokładnie kwoty, ale wydalam na nią chyba z polowe swojej niemałej pensji. I jak się domyślacie, rozmowa nagle się zwarzyła. To zestawienie, ze jedna kupuje artykuł czysto konsumpcyjny za szalone pieniądze, a inni żyją cały miesiąc za polowe tej kwoty…

Po tej sytuacji już nigdy nikomu nie mowie co ile kosztowalo, nawet jeśli ktoś zapyta bez zlego podtekstu. Owszem, często robie z siebie kretynkę, kiedy ściemniam. Ale nigdy nie mowie.

I teraz pytanie: zachowałam się jak burak bez klasy? Czy z drugiej strony: ja na to cholernie ciężko zapracowałam, nie ja uprawiałam radosny seks bez zabezpieczenia zakończony dzieckiem (jakby nie było czynnikiem kosztotworczym i na ich owczesnym etapie zyciowym mocno komplikującym zycie), nie ja wybierałam sobie studia po których zajecia za bardzo nie ma.

Burak z kasa a bez klasy czy są okoliczności łagodzące? Oceńcie proszę te sytuacje z cala Wasza bezwzględna szczerością.
Edytor zaawansowany
  • neffi79 17.12.13, 20:51
    Obiektywnie - zrobiłas normalnie, to jej problem, że nie umiała tego przetrawić.
    ja juz od dawien dawna nie mówie co ile kosztowało. w sumie nie wiem też jaki dokładnie jest cel pytających, zdzarza się to również w bliskiej rodziniesad
    bardzo często spotykam się z "brakiem szacunku" dla mojego portfela, często słyszę teksty "aa co to dla ciebie" co jest dla mnie krzywdzące.
    z drugiej strony, są osoby , które zasługują na powiedzienie całej prawdy wink, np. szanowna siostra mojego męża - w jej obecności opowiadam o dokłądnych kosztach ubrań, gadźetów i o planach na przyszłość.

    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • ella_nl 17.12.13, 21:09
    neffi79 napisał(a):


    > z drugiej strony, są osoby , które zasługują na powiedzienie całej prawdy wink, n
    > p. szanowna siostra mojego męża - w jej obecności opowiadam o dokłądnych koszta
    > ch ubrań, gadźetów i o planach na przyszłość.
    >
    Oooo, to tak jak ja tylko że przy mojej osobistej siostrzetongue_out
  • neffi79 17.12.13, 21:14

    mówienie o swoich sukcesach jest zawsze pozyteczne: przyjaciel się ucieszy a nieprzyjaciel zmartwi. Chcesz zmartwić wroga? mów mu o swoich osiągnięcachbig_grin
    a to siostrą to tak pół żartem? bo ja z siostrą bym nie potrafiła...chociaż, mąż ze swoją potrafismile

    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • ella_nl 18.12.13, 18:46
    neffi79 napisał(a):

    >
    > mówienie o swoich sukcesach jest zawsze pozyteczne: przyjaciel się ucieszy a ni
    > eprzyjaciel zmartwi. Chcesz zmartwić wroga? mów mu o swoich osiągnięcachbig_grin
    > a to siostrą to tak pół żartem? bo ja z siostrą bym nie potrafiła...chociaż, mą
    > ż ze swoją potrafismile

    Niestety, prawda. Ona mnie tego nauczyłasuspicious
    Zawsze jak ktoś Jej mówi że ma np fajny sweterek, to Ona nie dziękuję tylko mówi: 170 zł kosztowałtongue_out
    Do tego jest potworną kłamczuchą i coraz więcej osób się od niej odsuwa. Smutne to.
  • rhaenyra 18.12.13, 22:47
    bo to trzeba miec refleks i mowic
    -Ladny sweterek , ile wazyl ?
    --
    Myszka za kotka, kotek za pieska , piesek za wnuczka, wnuczek za babcię , babcia za dziadka - tak mści się sycylijska mafia.
  • ella_nl 18.12.13, 22:54
    rhaenyra napisała:

    > bo to trzeba miec refleks i mowic
    > -Ladny sweterek , ile wazyl ?
    big_grin.
    Dzięki, dobry tekst - na pewno wykorzystamwink
  • gazeta_mi_placi 19.12.13, 09:58
    big_grin big_grin big_grin
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • kkalipso 17.12.13, 20:57
    Ale , że co zachowałaś się jak burak bo powiedziałaś ile torebka kosztuje?

  • margierita 17.12.13, 20:59
    Tak, jak burak, bo zamiast rzucic jakies : "stara jest, z dna szafy wyciagnelam", to mnie zbraklo refleksu i powiedzialam prawde
  • mayaalex 17.12.13, 21:09
    Brakiem klasy byloby gdybys rzucila cene jesli ona Cie o nia nie zapytala. A ze zapytala to odpowiedzialas automatycznie - jasne, czasem lepiej sie w jezyk ugryzc i sklamac, zeby komus nie robic przykrosci ale z drugiej strony nie rozumiem tego pedu do pytania o ceny wszystkiego. To akurat byla Twoja dobra znajoma wiec ok, ale czesto takie wscibskie pytania lubia zadawac osoby wcale nie bliskie. Moja pani sprzatajaca lubi pytac o rozne rzeczy i bardzo mnie to irytuje ale juz jestem przygotowana na takie pytania wink
  • ichi51e 17.12.13, 22:35
    Mnie tez zawsze pani sprzatajaca pyta ile rozne rzeczy kosztowaly. Potem robi mina jakby zjadla zabe i robi wyklady typu ze ona to 3pak rajstop kupuje za 4 zlote. Od dawna prawdziwych cen nie podaje tylko zciemniam.
  • totorotot 17.12.13, 22:55
    Ichi weź mnie nie wku...aj. Też miałam taką mende, co do mojego męża wyrażała zdziwienie, że mi POZWALA kupować, wróć, kupywać takie drogie rzeczy.

    --
    A.D.I.D.A.S.
  • paul_ina 17.12.13, 23:27
    Eno, kwiat pań sprzątających u was sprzątał big_grin

    --
    _______________________________
    _______________________________
  • lady-z-gaga 17.12.13, 21:14
    To raczej pytanie koleżanki o cenę torebki było niekulturalne.
  • nangaparbat3 17.12.13, 22:43
    A co w tym niekulturalnego? Mogla się zastanawiać, czy jest w stanie sobie kupic taką, wiec spytała, bez żadnego podtekstu. A potem zrobilo jej się przykro, bo odpowiedx uświadomila jej, jaka jest biedna. Zrobilo jej sie przykro, więc atmosfera się zwarzyła. Nic strasznego, pod warunkiem że nie zacznie sie rozkminiać, dorabiać ideologii, a przede wszystkim osadzać koleżanki.
    --
    "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
  • lady-z-gaga 18.12.13, 07:17
    Bo takie wypytywanie wprost, za ile ktos ma na sobie ciuch, buty, torebkę jest niekulturalne. Jest stawianiem pytanego pod ścianą, a powinno się brac pod uwagę, że nie kazdy lubi spowiadać się światu z wydatków.
  • nangaparbat3 18.12.13, 20:08
    Pytanie podczas rozmowy w cztery oczy dwóch bliskich koleżanek niekulturalne? Przesadzasz.
    --
    "Trzeba raczej wspierać kobiety, a nie zostawiać je z jakąs tam alternatywą wyboru."senator Piecha
  • heca7 17.12.13, 21:15
    Wiesz idą święta a u pracownika mojego męża w rodzinie ( a właściwie w rodzinie jego żony) wielka obraza. A o co? Ano żona pracownika się wygadała, że ten dostanie jeszcze przed świętami nowy, służbowy, samochód. Ona pochwaliła się szczęśliwa bo będą mogli z niego korzystać poza pracą a rodzina strzeliła focha. Nie wiadomo o co, po prostu ich znielubiła bo "mają lepiej".
    No i teraz chłopak chodzi i nie wie czy ma się cieszyć, że dostanie. Czy martwić, że święta będą zwarzone wink
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • heca7 18.12.13, 18:12
    Pojawił się dalszy ciąg tej historii. Dziś dowiedzieliśmy się , że "obrażona rodzina" przemyślała kwestię samochodu i postanowiła , że też kupi nowy. W celu uzyskania funduszy wystawią działkę budowlaną pod Wawą na sprzedaż wink
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • heca7 17.12.13, 21:18
    Kiedyś gdzieś czytałam, że za granicą kobiety , kiedy pochwalimy ich sukienkę, powiedzą nowa! właśnie kupiłam, prawda, że ładna?! A Polka na pochwałę odpowie- staaara, już mam ją od dawna, ma za duży dekolt itd smile
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • neffi79 17.12.13, 21:22
    być może dlatego, że reakcje na "mam lepiej od ciebie" są takie jak pokazał świeży wątek liczący ponad 900 wpisów - a szczególnie jego końcówka, gdzie jedna z towarzyszek pochwaliła się zakupami na Via della Spiga 18 - i się polało. ujadanie, szczekanie, jak w psim schroniskuhttp://emots.yetihehe.com/3/lol.gif
    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • margierita 17.12.13, 21:29
    No wlasnie z tego moje przemyslenia. Bo nie raz zostalam uznana w otoczeniu i w realu za takiego Kubka. I robie rachunek sumienia co ja ludziom takiego mowie/ robie i za diabla nie wiem. I tu wrzucilam wlasnie taka historie, po korej wyszla siara. I ocena prawie jak Kubka.
  • neffi79 17.12.13, 21:57
    Nie wiem dla mnie ten cały kubek to prawdziwa słoma z butów i straszna pogarda dla innych.
    Nie wierze zresztą do konca w jej image.

    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • mdro 17.12.13, 21:19
    Jak burak to byś się zachowała, gdybyś odpowiedziała "i tak cię nie stać" albo od progu wymachiwała torebką i oczekiwała nad nią zachwytów, nie zapomniawszy "mimochodem" napomknąć o cenie. A tak to tylko trochę głupio wyszło, złej woli w tym Twojej nie było. Pewnie, że lepiej byłoby, gdybyś powiedziała coś w ten deseń: "nawet nie pytaj, strasznie zaszalałam" (no bo obiektywnie rzecz biorąc pół pensji na torebkę to jednak szaleństwo jest, bez względu na wielkość tej pensji wink).
  • neffi79 17.12.13, 21:24
    ale wiesz...z drugiej strony dlaczego kłamać? przecież to problem osoby, która nie umie zareagować jak nalezy.
    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • mdro 17.12.13, 21:36
    Jakby Ci to powiedzieć... Bo to właśnie kwestia klasy jest? Podejrzewam zresztą, że koleżanka wątkodawczyni raczej się tego rodzaju sumy nie spodziewała, bo w przeciwnym wypadku pytania o cenę by nie zadała.
  • raczek47 17.12.13, 21:27
    nie zachowałaś się jak burak, bo nie powiedziałaś tego celowo, ewidentnie z wyższością, tylko odruchowo -zapytana.Co innego by było gdybyś przyszła na herbatę, wymachując koleżance torebką po nosem i mówiąc""no powiedz , czy nie śliczna, 2000 za nią dałam, niewiele,prawda"?.
    Widać przecież różnicę w tym, czy ktoś celowo epatuje bogactwem ,żeby nas upokorzyć, czy po prostu nosi drogie rzeczy, bo go stać i innych nie uznaje, ale metek z cenami nie ma na nich wywieszonych.
  • kroliczyca80 17.12.13, 21:24
    Przyznawać się, czyj to zapasowy nick! Margierita -> siedem postów przez 2 lata big_grin
    --
    kot szatana
  • kota_marcowa 17.12.13, 21:26
    W towarzystwie o pieniądzach się nie rozmawiawink

    Koleżanka nie powinna pytać ile zapłaciłaś, tak jak nie powinna pytać ile zarabiasz.

    Strasznie mnie denerwują pytania "ile dałaś?"
    Aż mam nie raz ochotę odpowiedzieć tak jak tu na forum kiedyś przeczytałam: "3 razy dałam, a raz obiecałam"big_grin

    Na pytanie zadane przez życzliwą osobę, często zainteresowaną kupnem podobnej rzeczy odpowiadam.
  • heca7 17.12.13, 21:36
    Ojciec mojego męża lubi go zawsze pytać "a ile kosztowało?" . Ponieważ potem zwykle go zatyka i przeżywa mąż niezmiennie od lat odpowiada na odczepnego 100 złotych. Ile kurtka? 100. Ile buty? 100 itd itp wink
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • misterni 18.12.13, 00:04
    Samochód? 100 zł. Helikopter? 100 zł. wink
    --
    Misterni
  • kropkacom 17.12.13, 21:35
    Skoro pytała to jej odpowiedziałaś. Proste. Zabolało panią? No trudno... Nie rozumiem jednak tych "okoliczności" łagodzących, bo to co tam napisałaś jest bez klasy.
    --
    I ja owinę sobie ciebie wokół palca ...
  • margierita 17.12.13, 21:41
    Tak, to jest bez klasy. Ale nigdy tego glosno nie powiedzialam. Wam napisalam, bo naprawde tak pomyslalam, zastanawiajac sie, dlaczego wlasciwie zostala uznana za chamke i buraka
  • asia_i_p 17.12.13, 21:52
    Ale skąd wniosek, że zostałaś uznana za chamkę i buraka? Dziewczynie zrobiło się przykro z powodu tego, co powiedziałaś, ale nie przez ciebie - to, że rozmowa się zwarzyła, nie jest winą żadnej z was, więc czemu musiałaś od razu - w myślach tylko, ale jednak - wyciągać najcięższy arsenał?

    Czasem to, co powiemy, robi innym przykrość nie dlatego, że z nimi jest coś nie tak albo z nami jest coś nie tak, tylko dlatego, że tak już jest. Klasa polega na tym, żeby się dodatkowo na nich nie wściekać, że im przykro.
    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • margierita 17.12.13, 21:57
    Ano wniosek stad ze dowiedzialam sie od osob trzecich jak to "jest bogata i sie wywyzsza". Po tej konkretnej sytuacji.
    Sytuacje zwarzona widzialam, domyslilam sie, ze jest jej przykro. Nie chcialam jej urazic. Tak wyszlo - cholerny brak refleksu.
  • ira_07 17.12.13, 22:00
    > Ano wniosek stad ze dowiedzialam sie od osob trzecich jak to "jest bogata i sie
    > wywyzsza".

    Trzeba było tak od razu, to zmienia postać rzeczy - rozumiem, że to mogło Cię zdenerwować i skłonić do myśli, które poniżej skrytykowałam. Nie lubię oceniania cudzych wyborów, ale na Twoim miejscu też bym pomyślała coś w ten deseń.
    --
    Until the very end
  • ira_07 17.12.13, 21:57
    Ale dlaczego myślisz, że zostałaś uznana za chamkę? Może koleżance głupio się zrobiło, że zapytała? Może widziała Twoje zmieszanie? Może sobie uprzytomniła jak mało ma, może właśnie wtedy pożałowała, że nie poszła na medycynę/elektromechanikę/architekturę?
    --
    Until the very end
  • ira_07 17.12.13, 21:44
    > I teraz pytanie: zachowałam się jak burak bez klasy?

    Nie. Odpowiedziałaś zgodnie z prawdą i tyle. Jak burak byś się zachowała, gdybyś powiedziała: "ja nie wiem jak wy żyjecie za te 2 tysiaki, ja za 4 kupiłam dziś torebkę" czy coś w ten deseń. Albo jakbyś się tą torebką przechwalała, wiedząc, że koleżanka swoje w lumpeksie kupuje (i nie dlatego, że lubi).

    nie ja uprawiałam radosny seks bez zabezpie
    > czenia zakończony dzieckiem

    A to już buractwo uncertain Nie ma 100% zabezpieczeń przed ciążą, więc rozumiem, że w okresie skromniejszego życia zachowywałaś czystość niczym lilija?

    nie ja wybierałam sobie s
    > tudia po których zajecia za bardzo nie ma.

    Tego też nie przewidzisz, tak naprawdę. No i najwidoczniej miałaś predyspozycje, by takie studia skończyć (i nie mówię, że na nich nie pracowałaś, ale jak to mówią, z pustego i Salomon nie naleje).

    Nic złego nie ma w powiedzeniu (jak pytają) za ile ma się torebkę, buty, ile się zarabia. Bo pracujesz, uczyłaś się, zarabiasz to i masz. Z nieba Ci nie spada. Ale już teksty o radosnym rozmnażaniu możesz sobie darować. Pamiętałabym też na Twoim miejscu, że są w Polsce ludzie, którzy pomimo ciężkiej pracy całe g. mają. Czasem bywają też nieźle wykształceni. Ta część Twojego postu zabrzmiała bardzo wyniośle (bo Ty taka przewidująca i mądra, nie to co głupia koleżanka, co wzięła, rozmnożyła się i pewnie politologię skończyła) - przynajmniej dla mnie.

    > Burak z kasa a bez klasy czy są okoliczności łagodzące?

    Na pewno nie burak w tym przypadku i chyba dobrze o tym wiesz... Ale dla buractwa wg mnie nie ma okoliczności łagodzących.
    --
    Until the very end
  • margierita 17.12.13, 22:19
    W okresie skromniejszego (by nie rzecz biednego) zycia zarlam pigulki jak pastylki (dzis za to pokutuje, zeby nie bylo). Moglam pyska na noc nie umyc a pigulka o okreslonej porze byla swieta. Do tego cos na ksztalt kalenarzyka. Gdybym miala wtedy uprawiac seks bez zabezpieczenia, chyba bym wczesniej na zawal padla. Oni tak wlasnie zrobili. dlatego pozwolilam sobie uznac to za bezmyslnosc.
    Co do studiow. OK, jestem szczesciara, bo to co ja lubie jest dzis (powtarzam dzis) cenione na rynku. No ale... ale do tego trzeba bylo dolozyc naprawde mnostwo pracy. Trzeba bylo czasem zniesc mnostwo upokorzen, trzeba bylo itd.... to naprawde samo nie przyszlo.
    Owszem, mialam szczescie, ale ja temu szczesciu bardzo mocno pomagalam.
  • ira_07 17.12.13, 22:40
    No ale... ale do tego trzeba bylo dolozyc naprawde mnost
    > wo pracy. Trzeba bylo czasem zniesc mnostwo upokorzen, trzeba bylo itd.... to n
    > aprawde samo nie przyszlo.

    I nigdzie nie stwierdziłam, że przyszło Ci samo smile Napisałam wyraźnie, że pracowałaś to masz. Po prostu wyczułam lekceważenie koleżanki, ale jak napisałam powyżej, pod jedną z Twoich wypowiedzi - po tym co usłyszałaś, zrozumiałam. Zostałaś oczerniona i masz prawo się wściec.
    --
    Until the very end
  • paul_ina 17.12.13, 23:33
    Żeby nie było, zgadzam się z Irą. Buractwem jest wywlekanie komuś seksu bez zabezpieczenia - no i co z tego? - ciężko im było, ale teraz mają odchowane dziecko, niektórym daje to więcej radości niż nowa torebka.

    --
    _______________________________
    _______________________________
  • giokonda.it 18.12.13, 10:43
    Pewnie, moja szefowa ma nową droga torebkę a ja dwóch wspaniałych synówsmile
  • asia_i_p 17.12.13, 21:49
    Samo powiedzenie ceny jak dla mnie jest OK, większym nietaktem byłoby jej zatajenie - bo to dopiero by wskazywało, że bierzesz pod uwagę status majątkowy rozmówców, tak jakby zaglądasz im w portfel, oceniasz z góry, że są za biedni, żeby znieść prawdę - no z której strony nie spojrzeć, głupio wypada.

    Natomiast usprawiedliwianie tego przed sobą "nie ja uprawiałam radosny seks bez zabezpie
    > czenia zakończony dzieckiem (jakby nie było czynnikiem kosztotworczym i na ich
    > owczesnym etapie zyciowym mocno komplikującym zycie), nie ja wybierałam sobie s
    > tudia po których zajecia za bardzo nie ma" jest smutne. Bo wychodzi na to, że jeśli ktoś w tobie wzbudził nieprzyjemne emocje (niepokój, czy dobrze się zachowałaś), to musisz go przynajmniej w głowie zjechać, żeby wrócić do równowagi.
    --
    Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
    Imion miłych ludowi lud pozapomina.
    Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
    Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
  • solange123 17.12.13, 22:01
    Grzeczne zapytano - grzecznie odpowiedzialas. Ja nie widzę w tym nic złego.

    Ale ja, osobiście, od dłuższego czasu osobom, którym powodzi się ode znacznie gorzej nie mówię prawdy. I to wcale nie z powodu taktu - po prostu kiedyś dowiedziałam się od takich ,że Ci którzy zarabiają po 10 tys to rzyg..ją kasą, nie znają zycia i pewnie kradną. I nie było to mówione o mnie i moim mężu, bo Ci ludzie nie wiedzą ile zarabiamy. Od tego czasu wiem, że większość ludzi, którym się nie układa, szczerze nie znosi ludzi, którym się powodzi. Po co więc generowac problemy?
  • heca7 17.12.13, 23:27
    Przypomniało mi się jeszcze jak kiedyś przyjechał do nas facet mający zrobić nową pompę. Obejrzał miejsce i podał jakąś cenę z sufitu. Mąż zaskoczony pyta czemu aż tak drogo. A pan , stojąc na ogródku machnął ręką w stronę mężowskiego samochodu i powiedział- daj pan spokój, masz taki samochód to pana nie stać?!
    Taaa, czyli , że jak ktoś więcej zarabia to można go wyd..mać na kasę uncertain I jeszcze mu to powiedzieć tongue_out Mąż grzecznie panu podziękował i pojechał do innego zakładu. Zaparkował na sąsiedniej ulicy i poszedł dalej piechotą wink Cena spadła o ....prawie połowę!
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • majenkir 18.12.13, 00:36
    heca7 napisała:
    > masz taki samochód to pana nie stać?!


    Az grzech nie zapytac: jaki to samochod? big_grin
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • heca7 18.12.13, 07:39
    Ha! No właśnie to też było zaskakujące. Rzecz się działa 7 lat temu i na stanie mieliśmy dokładnie taki, w tym kolorze :www.google.pl/imgres?imgurl=&imgrefurl=http%3A%2F%2Fbetterparts.org%2Fpeugeot%2Fpeugeot-307%2Fpeugeot-307-sw.html&h=0&w=0&sz=1&tbnid=U_nKSna8IWzPYM&tbnh=187&tbnw=270&zoom=1&docid=RXicg50VaN8tMM&ei=vEKxUsXKHMjJ0QX0xIHQDw&ved=0CAIQsCUoAA
    Bez przesady, doopy nie urywał wink a jednak emocje wywołał.
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • margierita 17.12.13, 22:02
    To nie chodzi o zjechanie, nawet w myslach - chodzi mi o uczciwe rozpatrzenie czynnikow, ktore wplynely na ich sytuacje. I takie byly czynniki - nic na to nie poradze. Taka prawda. I nie, w oczy im tego nie powiedzialam. Nikomu innemu tez nie. Tylko nie wiem, dlaczego w tej sytuacji ja mialam sie czuc winna, ze oni mieli ciezka sytuacje a ja nie. I ze stac mnie bylo zeby wydac tyle na torebke.
  • neffi79 17.12.13, 22:18
    a czujesz się winna??
    straciłaś tą znajomośc na stałe (bo chyba nie doczytałam)? żałujesz czegoś?
    jak postepujesz obecnie?
    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • margierita 17.12.13, 22:24
    Nie czuje sie winna, ale bardzo czesto otoczenie chce we mnie wtloczyc w to poczucie winy. (bo takich historii mam wiele)
    Znajmosc w efekcie sie rozluznila a potem skonczyla.

    A obecnie. Coz... to, ze nie omawiam sprawy na forum bliskich kolezanek tylko emamy mowi samo za siebie. Jest bardzo przetrzebione. I tak, mysle ze czasem mi smutno z tego powodu a czesciej mi z tym dobrze. I chyba to jest najstraszniejsze...
  • asia_i_p 17.12.13, 22:28
    Ale jesteś pewna, że sobie czegoś nie dopisujesz?
    Moja siostra mówi, że w ich gronie koleżanek dwie kupują sobie kozaki za 60 zł, jedna za powiedzmy 200 zł, jedna za 600 zł. I raczej ta różnica jest dla niej zabawna (choć ona z tych za 60) niż irytująca.
    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • margierita 17.12.13, 22:36
    Uwazam, ze niczego nie dopisuje. I to dziala tylko w jedna strone, bo uwierz, mnie naprawde malo obchodzi co kto nosi (no, chyba ze ladne, ostatnio przekopalam internet, zeby sie dowiedziec jakie kozaki miala Szulim na jednym zdjeciu, bo byly piekne, chcialam miec takie same. Nie znalazlam, cholercia. I tylko pod tym wzgledem mnie interesuje).
  • totorotot 17.12.13, 22:52
    Sprawdź na deezee, ale ostrzegam, tam są butki głównie po 200-300zl...
    --
    enjoy the silence
  • claudel6 17.12.13, 23:21
    no ja mam podobnie. moją przyjaciólkę stać na rzeczy 2-3 razy droższe niż mnie. ba, stać ja rownież na 3-5 razy droższe wakacje. gdyby to miało wpływ na nasze relacje to byłoby słabo.
    zresztą te proporcje różnie wygladało w naszym życiu, był czas, gdy ona miała problemy finansowe, a ja luz. jakie to ma znaczenie - żadne.
  • asia_i_p 17.12.13, 22:27
    Żadna strona nie powinna czuć się winna.
    Ale czasami jest przykro bez niczyjej winy.

    Z tego jednak, co pisałaś wyżej, wynika, że koleżanka też nie umie poradzić sobie z przykrością bez oceniania drugiej osoby. I w sumie bardziej rozumiem teraz twoją reakcję.
    --
    Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
    Imion miłych ludowi lud pozapomina.
    Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
    Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
  • nangaparbat3 17.12.13, 22:39
    Powiem szczerze: podobal mi sie Twoj post do tego miejsca:
    I teraz pytanie: zachowałam się jak burak bez klasy? Czy z drugiej strony: ja na to cholernie ciężko zapracowałam, nie ja uprawiałam radosny seks bez zabezpieczenia zakończony dzieckiem (jakby nie było czynnikiem kosztotworczym i na ich owczesnym etapie zyciowym mocno komplikującym zycie), nie ja wybierałam sobie studia po których zajecia za bardzo nie ma.

    Za bardzo się przjmujesz domniemanymi osądami innych, więc sama osądzasz. Paskudne.

    --
    "Uderzyłam ją lekko w policzek i od razu zrobiono ze mnie matkę bijącą dziecko."
  • solange123 17.12.13, 22:50
    Przyznam, ze nie wiem, czemu tak wsiadłyscie na autorkę za stwierdzenie, ze znajoma ponosi konsekwencje własnych wyborów (tj. mówiąc eufemistycznie - pewnej niefrasobliwości). Przecież to prawda i większość ludzi uważa, ze ponosimy konsekewncje swoich wyborów. Także tych nieudanych. Tego się nie mówi wprost takim ludziom, bo to nieuprzejme, ale tak się własnie myśli.
  • ira_07 17.12.13, 23:19
    > Przyznam, ze nie wiem, czemu tak wsiadłyscie na autorkę za stwierdzenie, ze zna
    > joma ponosi konsekwencje własnych wyborów (tj. mówiąc eufemistycznie - pewnej n
    > iefrasobliwości).

    Wiemy tylko, że powodzi się jej gorzej niż autorce. Nic więcej. Nie wiemy jakie studia kończyła i czy faktycznie "ponosi konsekwencje". Bo niby co takiego zrobiła? Dziecko urodziła? Nie takie studia skończyła jak trzeba? Czy miliony biednych ludzi w Polsce ponosi konsekwencje wyborów, li i jedynie? I za Odrą się te konsekwencje cudownie zmieniają? Nikt autorce nie zarzucił chamstwa, nikt jej nie zazdrości, że ma. Po prostu ten konkretny fragment brzmi niegrzecznie i tyle. Sama napisałaś, że to nieuprzejme.

    Tego się nie mówi wprost takim l
    > udziom, bo to nieuprzejme, ale tak się własnie myśli.

    Się myśli? "Ja to byłam pracowita, nie to co ta leniwa Baśka, ja to o pigułkach myślałam, a ona radośnie się mnożyła" - się myśli? No widzisz, ja o ludziach, którym się gorzej powodzi wcale tak nie myślę.
    --
    Until the very end
  • solange123 17.12.13, 23:27
    Ja rozumiem post autorki w następujący sposób: kolezance się źle powodzi nie ze względu na kwestie edukacyjne a ze względu na niefrasobliwe mnożenie się bez zaplecza finansowego.
    Kolezance autorki nie chciało się myśleć wtedy gdy powinna (bo z postu wynika że dzieci są z wpadki) więc ponosi tego konsekwencje, podczas gdy autorka wykazała się w młodości większą ilością oleju w głowie (tak, mówię tu o zabezpieczeniu).

  • nangaparbat3 17.12.13, 23:22
    Jeden myśli, inny nie myśli. Znam takich, co tak nie myslą.

    --
    "Uderzyłam ją lekko w policzek i od razu zrobiono ze mnie matkę bijącą dziecko."
  • totorotot 17.12.13, 22:47
    Biedny nie znaczy upośledzony, co za a problem powiedzieć, ile kosztuje torebka. Mnie ostatnio lasia próbowała, widząc we mnie uboższa od siebie, ściemniać, że oj oj, jak to tak można wydać kilkaset złotych na, dajmy na to, doniczkę. Tak starała się ze mną, bidulka, znaleźć wspólny język. No tak głupio mi było, bo przed dziećmi kupowałam takie doniczki na przysłowiowe kopy. Dzieci to mój wybór i przerwa w pracy też, w każdej chwili mogę tam wrócić, ale na razie nie chcę, wolę się cieszyć młodzieżą a także nie brać co chwilą zwolnień.
    No ale nie o tym. Chwała jej za to, że próbowała być miła, bo top ogólnie miła dziewczyna.

    Natomiast chamstwo pokazałas pisząc to tymi słowami:

    nie ja uprawiałam
    radosny seks bez zabezpie
    > czenia zakończony dzieckiem
    (jakby nie było czynnikiem
    kosztotworczym i na ich
    > owczesnym etapie zyciowym
    mocno komplikującym zycie), nie
    ja wybierałam sobie s
    > tudia po których zajecia za
    bardzo nie ma.
    >

    Bardzo nieładnie.

    --
    no alarms and no surprises
  • kalia-kalia 17.12.13, 22:53
    Eee, no, dziewczyna zapytała, Ty odpowiedziałaś i wszystko git.
    Troszkę tylko mnie dziwi, że po tym jednym doświadczeniu postanowiłaś nie mówić już prawdy w podobnych sytuacjach.

    Ja za to dostałam kiedyś lekką zrypkę, gdy pochwaliłam się, że coś tam kupiłam wyjątkowo tanio - że niby nie powinnam podkreślać tej taniości smile.
  • edelstein 17.12.13, 23:16

    Jessu,znow o kubku.Na mnie ta kobieta nie robi wrazenia,nie rozumiem waszego podniecenia na widok jej nicka.Pomachala 200zl,pomachala bonami I ok.Teraz bedzie kolejny watek jakiejs forumki pod zapasowym nickiem o braku klasy u bogatych.W kolko to samo.Troche dziwne,bo wiekszosc tutaj zarabia podobno sporo wiecej ode mnie,wiec ta kasa nie powinna robic wrazenia.
    Cos czuje,ze do BN beda krolowac kubek,bony I zalamana.


    "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
  • gazeta_mi_placi 18.12.13, 10:26
    10/10

    Też tak coś czuję.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • paul_ina 17.12.13, 23:38
    Może znajomi się odsuwają, bo jesteś zadufana w sobie?

    --
    _______________________________
    _______________________________
  • edelstein 17.12.13, 23:50

    W Polsce?w Pl wystarczy,ze masz 100zl wiecej pensji niz Nowak i o pol roku nowsze auto niz Kowalski,by ktos zyczliwy napisal "uprzejmie donosze"lub rzucal klody pod nogi.
    Nawet nowa torebka powoduje u niektorych bol zwieraczy,bo jakze to moze byc,ze Kowalska ma,a ja nie.Przy okazji Kowalska stahe siegrubsza,brzydsza,stara it'd.byle jakos umniejszyc fakt,ze ma czegos wiecej,lepiej,drozej.Najlepiej Ta zawisc widac w malych miasteczkach.


    "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
  • paul_ina 18.12.13, 17:01
    Edelstein, kiedyż to wreszcież uświadomisz sobie, że nie jesteś ekspertką od "w Polsce"?
    Jak będziemy rozmawiać o zmywaku w Niemczech, Twój głos będzie bezcenny.

    --
    _______________________________
    _______________________________
  • edelstein 18.12.13, 18:38
    Twoj post jest swietnym przykladem takiej mentalnosci.Musisz sprobowac umniejszyc,bo Ch...j cie trafia,ze mi sie dobrze zyje.Typowe.

    "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
  • paul_ina 18.12.13, 21:35
    W wątku o zawodach napisałaś wyraźnie, że robisz na zmywaku - to nieprawda?
    Zaskoczona jestem, bo poziom niektórych Twoich wypowiedzi sugeruje zupełny brak wykształcenia.

    --
    _______________________________
    _______________________________
  • margierita 18.12.13, 00:06
    A zadufanie na czym polega? Ze mysle (staram sie myslec) i wyciagam wnioski?
    Ze zauwazam przyczyne i jej skutek?

    Czy tez na tym ze jesli ktos jest biedny, to ma prawo miec fochy, obrzucic kogos blotem i dowolnymi epitetami i obrazic sie za czyjs stan posiadania a tzw. bogatym sie tego prawa odmawia? Jak ktos odrobine wiecej ma, to musi uwazac na kazde slowo, bo moze niedajbuk urazic a biedny moze walic po tym bogatym ile wlezie?
    Wlasnie tego nie rozumiem. Stanu posiadania i realistycznego myslenia nalezy sie wstydzic, lekkomyslnosc jest cnota.
    Moze znow za mocno oceniam ale i w tamtej dyskusji i tu tak wychodzi. Tylko dlaczego???
  • hellulah 18.12.13, 00:13
    Weź się ogarnij. Nikt nie ma prawa innych obrzucać błotem, ani twoja funfela ciebie za drogą w jej odczuciu torebkę, ani ty jej za jej dziecko.

  • margierita 18.12.13, 00:17
    Ale ja sie nie obrazilam za jej dziecko. To nie jest dla mnie powod do obrazy.
    I nie obrzucam jej blotem, wskazuje tylko przyczyne jej stanu posiadania na tym konkretnym etapie zyciowym.
    W tej sytuacji zostalam oceniona ja- jako chamka i burak.
  • nangaparbat3 18.12.13, 00:28
    Mnie się zdaje, że w ogóle nadmierne przykładanie wagi do stanu posiadania to buractwo. Chyba bym zwariowala, gdybym miała wciąż myśleć ile ja mam, ile ktoś ma, dlaczego tyle mamy i kto co o tym myśli. Okropieństwo.
    --
    "...od czasu jak na obronie student nie pamiętał, którą pracę kupił, to mnie już niewiele zdziwi" - Verdana
  • totorotot 18.12.13, 10:35
    > W tej sytuacji zostalam oceniona ja- jako chamka i burak.

    Bo fatalnie dobrałaś słowa.
    I zdradziłaś przy okazji jakiś ból dupy, taki brak życzliwości wobec koleżanki. A brak życzliwości wynika często z jakichś własnych deficytów. W Twoim przypadku zgaduję,że zazdrościsz jej podświadomie tego beztroskiego pukanka. 'No ja co prawda co wieczór zaciskałam nogi i piłam szklankę wody zamiast, nie miałam też faceta i zasypiałam wtulona w jasieczek, a ta lafirynda się łajdaczyła, za to proszę patrzcie państwo: ja mam torebkę za $2k, a ona się użera z bachorem i bidą'.

    Nie masz co tak myśleć, być może ona ma wyższy, choć ponoć niemierzalny, poziom szczęśliwości niż Ty smile

    --
    enjoy the silence
  • margierita 18.12.13, 11:06
    Gdyby to bylo takie proste jak piszesz, to nie zdawalabym takich pytan.

    Dla rozjasnienia sytuacji: pozbylam sie w owym czasie pasozyta plci meskiej, co sprawilo ze bylam cholernie szczesliwa a wplynelo to jednoczesnie znaczaco na stan finansow (olbrzymia pozycja kosztowa wyleciala z budzetu- ze tak powiem). Kolezanka o tym wiedziala.

    A co do beztroskiego seksu, to pozwolisz ze uzyje takiego przykladu: masz samochod, niewazne jaki, wazne ze go lubisz i pali, powiedzmy 10 l/100km. A ja sobie wlasnie zakupilam samochod o ktorym cale zycie marze i to moje cudo pali 25 l/100km (na marginesie: dlatego go nie mam, bo uwazam ze w komplecie powinnam dokupic rafinerie).
    I po pierwszym miesiacu uzytkowania zaczynam sie skarzyc: ech, nie stac mnie na kiecke, bo ja musze tyle na stacji benzynowej zostawic a totorotot ... no ta to ma dobrze. No kurcze takie male rachunki ma... A w ogole! W ogole to chamka jest, bo przy mnie, w mojej sytuacji jeszcze opowiada jak malo pali jej auto. Dlaczego ona nie potrafi sie zachowac?

    Czujesz teraz? Oczywiscie, moglabys odpowiedziec- to sprzedaj paliwozernego smoka. W sytuacji lekkomyslnego seksu tak nie odpowiesz, bo nikt dziecka nie odda. Ale podsumowanie: no bylo myslec "zanim" do glowy Ci nie przyjdzie?
  • totorotot 18.12.13, 13:27
    Szpinak. Szpinak możesz rzucić na talerz usmazony na brązowo, bez przypraw, z wielkiego gara. Możesz też dać czosneczku, maselka, soli i podać że srebrną łyżeczką na eleganckim spodeczku.

    Kiedy wydasz się lepszą kucharką?


    W sytuacji zdziwienia: ło jeny, ale droga ta torebka, możesz powiedzieć: a ty masz swój śliczny skarbeczek o wartości mercedesa i urodzie herubinka.

    I wtedy nie wyjdziesz, zapewniam, na buraka smile

    --
    Let the music be your master
  • paul_ina 18.12.13, 17:42
    > A zadufanie na czym polega? Ze mysle (staram sie myslec) i wyciagam wnioski?
    > Ze zauwazam przyczyne i jej skutek?

    Za słownikiem - "chełpliwy, pyszałkowaty" - taka twarz wyziera zza Twoich postów postronnemu czytelnikowi, czyli mi. Może znajomi też to widzą. Takich osób nikt nie lubi. Może to nie o kasę chodzi, ale o Ciebie, o to, jak się zachowujesz.

    --
    _______________________________
    _______________________________
  • neffi79 18.12.13, 17:51
    margierita napisała:

    > Czy tez na tym ze jesli ktos jest biedny, to ma prawo miec fochy, obrzucic kogo
    > s blotem i dowolnymi epitetami i obrazic sie za czyjs stan posiadania a tzw. bo
    > gatym sie tego prawa odmawia? Jak ktos odrobine wiecej ma, to musi uwazac na ka
    > zde slowo, bo moze niedajbuk urazic a biedny moze walic po tym bogatym ile wlez
    > ie?

    Masz kobieto rację w 100%. To samo wrażenie odnoszę i chciałam to napisać duzo wczesniej. Ktoś zamozniejszy musi uażać na nadwrażliwych, drażliwych i nerwowych biednych (średnich) a to bogatemu mozna wylać wiadro pomyj na łeb. Bo to juz nie człowiek. Co za chore i stereotypowe myslenie.

    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • totorotot 18.12.13, 17:57
    Ani bogatemu ani biednemu nie można.
    Czasem problem z "ta drugą stroną" jest li i jedynie w naszej głowie, i to w niej się rodzi rzekome zadufanie bogatego, a także zawiść biednego.

  • neffi79 18.12.13, 18:06
    totorotot napisała:

    > Ani bogatemu ani biednemu nie można.
    > Czasem problem z "ta drugą stroną" jest li i jedynie w naszej głowie, i to w ni
    > ej się rodzi rzekome zadufanie bogatego, a także zawiść biednego.

    a nie zauważasz, że na tym forum (bo w realu nie odczuwam tego z taką siłą) - jest nagonka na osoby zamożniejsze?
    Muszą uważać by nie zranić, nieświadomie nie urazić, nie powiedzieć o jedno słowo za dużo, w ogóle najlepiej by zamilkły lub jesli są były pokorne, usłużne i hojne.
    Serio odnoszę wrażenie, że częśc tej "poszkodowanej" przez los grupy ma jakieś większe prawa, ludzie którzy coś osiągnęli to praktycznie zawsze - ostatecznie świnie, chamy, buraki i złodzieje.
    A najlepiej dla świetego spokoju - kłamcy.

    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • hellulah 18.12.13, 18:32
    W realu moi znacznie zamożniejsi ode mnie znajomi (nie mówię o zamożnych burakach, którzy z definicji do moich znajomych się nie zaliczają) nie etapują zamożnością, a na forum tak.

    W realu pewna moja kumpela ma jakiś wypasiony wozik (nie znam się na markach, ale widać, że ładny, widać, że naszpikowany elektroniką), ale... no po prostu go ma, po prostu zdarzyło się tym wozem mnie podrzucić gdzieś, pochwaliłam, że fajowski, kumpela przyznała, że kosztował sporo (nie podała sumy, ale na zasadzie - trochę zajęło nawet i jej, żeby go kupić). I teraz pacz: to jest osoba, którą znam, z czego wynika a) że ją lubię, b) że wiem, jak zarabia (i że akurat samodzielnie i ciężką tyrką). Nie błyska w oczy drogim wozem, okoliczności są jakie są. I uwaga, uwaga, _nie_ uważa mnie za ciężką frajerkę, bo nie zarabiam nawet jednej którejś tego co ona i nie wożę się czymś takim. Przeciwnie, ceni mnie i to co robię, rozumie, że można i tak i że to może być fajne.

    Na forum nie znamy osobiście użytkowniczek (pewne wyjątki są) i deklarowanie zamożności najczęściej nie jest przypadkowe, tylko ostentacyjne, podparte wartościowaniem, podkreślaniem własnej powagi. Co może być niezamierzonym efektem ubocznym cmc, a może być i najczęściej bywa celowym kreowaniem wizerunku, dla przyjemności własnej (bo czym jest kasa, jeśli nie kupimy za nią prestiżu i tożsamości?). I czemu cię to dziwi, że na forum tego typu sztuczki (ach-jaka-jestem-siuper-bo-mam-kasę-o której-wam-się-nie-śni) często spotykają się z krytyką?
  • neffi79 18.12.13, 18:44
    hellulah napisała:
    nie etapują zamożn
    > ością, a na forum tak.

    Ale co to znaczy epatować zamoznością - jesli ktoś zakłada wątek na temat, to trzeba sie liczyć, że różne odpowiedzi się pojawią.

    > Na forum nie znamy osobiście użytkowniczek (pewne wyjątki są) i deklarowanie za
    > możności najczęściej nie jest przypadkowe, tylko ostentacyjne, podparte wartośc
    > iowaniem, podkreślaniem własnej powagi.

    Owszem podkreślanie własnej powagi jest zabawne ale reszta nie. tak jak ktoś wprost może napisać, ze zarabia 3 tys i troche biadoli to ktos inny może napisać, ze zarabia 30 tys i opowiadać jak fajnie i lekko się zyje. nie wolno?
    Nie spotkałam się z wypowiedziami "o jaka jestem super" najczęsciej to inne forumowiczki przypinają taką brochę, która się potem wlecze za człowiekiem jak smród przy tyłku.


    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • totorotot 18.12.13, 18:46
    I uwaga, uwaga, _nie_ uważa mnie za ciężką frajerkę, bo nie zarabiam nawe
    > t jednej którejś tego co ona i nie wożę się czymś takim. P


    w rzeczy samej, oto właśnie jest podsumowanie wątku


    --
    Let the music be your master
  • edelstein 18.12.13, 19:00

    A moi nie epatuja,oni maja,to widac,nie ukrywaja sie po katach,bo jakos zazdrosnik ma dooposcisk.
    Nie widze powodu dla ktorego ktokolwiek ma die kajac za to,ze ma kase,no moze z wylaczeniem zlodziei.

    --
    "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
  • neffi79 18.12.13, 19:11
    cóż. Tu nie wolno. Juz enty wątek sie tłumaczę "dlaczego", dostaje socjologiczne porady, wylewanie pomyj, nie raz wyzwiska. smieszne, najpierw zakładają wątki, pytają a potem jazda.

    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • ira_07 18.12.13, 21:23
    > a nie zauważasz, że na tym forum (bo w realu nie odczuwam tego z taką siłą) - j
    > est nagonka na osoby zamożniejsze?

    Ja nie zauważam (ale ja nie jestem zamożniejsza, może dlatego wink )

    > Serio odnoszę wrażenie, że częśc tej "poszkodowanej" przez los grupy ma jakieś
    > większe prawa, ludzie którzy coś osiągnęli to praktycznie zawsze - ostatecznie
    > świnie, chamy, buraki i złodzieje.

    A na odwrót? Ci biedniejsi to lenie, nieudacznicy, radośnie się rozmnażający itp. To działa w obie strony, bo kultura nie zależy od ilości zer na koncie. Chamstwo jest wśród zamożnych i biednych.

    Problem jest nie w stanie posiadania, ale w podejściu. Pamiętam (czasem zapamiętuję takie rzeczy, w sumie nie wiem czemu, może dlatego, że zaskakują?), jak w luzackim wątku o tym, na co forumki przeznaczyłyby luźne 2 czy 3 tysiące, ktoś napisał tekst w stylu "to majątek?" czy "to jakaś duża kwota"? I o coś takiego chodzi. Dla jednych to na waciki, dla innych pensja. I nawet ten, dla którego to na waciki, powinien wiedzieć, że dla wielu Polaków to jest duża kwota. I, że w wątku na luzie zupełnie nie ma potrzeby podkreślać, że dla mnie 2 tysiące to na drobne wydatki miesięczne albo i tygodniowe. To może być odebrane jako zadzieranie nosa (i nie chodzi już o tę kwotę, tylko o postawę) Choć oczywiście nie ma w tym nic złego, że ktoś taką kwotą na waciki dysponuje. Rozumiesz o co mi chodzi? Różnica między podejściem "nie wiem co bym kupiła za 2 tysiące, pewnie kilka drobiazgów do kosmetyczki" a podejściem "2 kawałki? phi, to ma być duża kwota?".

    Są ludzie, którzy na każdym kroku muszą podkreślać, że MAJĄ. I to bywa irytujące. Wcale nie dlatego, że mają. Tak samo jak niektórzy na każdym kroku muszą podkreślać, że TAAAKIE mądre książki czytają.
    --
    Until the very end
  • neffi79 18.12.13, 22:08
    ira_07 napisała:
    I, że
    > w wątku na luzie zupełnie nie ma potrzeby podkreślać, że dla mnie 2 tysiące to
    > na drobne wydatki miesięczne albo i tygodniowe.

    Czyli chcesz powiedzieć, że osoba dla której 2 tys. to jakby nic, powinna sie w ogole nie odzywać? Dlaczego niby? Świat jest zróżnicowany. Gdy mówię, że to dla mnie nic - wcale nie chcę się wywyższać. Po prostu stwierdzam fakt, może dla niektórych nie do pojęcia. Dla mnie takie rzeczy brzmia naturalnie. Co kto z tym zrobi to jego broszka. jest kilka nicków, które ewidentnie sobie z tym "nie radzą".

    To może być odebrane jako zadzi
    > eranie nosa (i nie chodzi już o tę kwotę, tylko o postawę)

    Powiem tak: choćbym nie wiem jak naturalnie i miło rzekła o róznych sumach (dla mnie naturalnych - dla innych nie do ogarnięcia), nie ma bata - i tak bedzie źle. Przerabiałam.

    Różnica między podejściem "nie wiem co bym kupiła za 2 tysiące, pewnie k
    > ilka drobiazgów do kosmetyczki" a podejściem "2 kawałki? phi, to ma być duża k
    > wota?".

    A teraz Ty zrozum: gdy osiągasz pewien status i przestajesz liczyć zera, pewne rzeczy rozmywają się i wcale nie wynika to z zarozumiałości i wywyższania się tylko z innych realiów, które Cie otaczają.
    Gdy w Twoim domu ciągle operuje się takimi kwotami bo płacisz za towar np. 70 tysięcy, to 2 tys to naprawde pikuś - czasem bez złych zamiarów, piszesz, że 'phi, przeciez to nic". Bez żadnych podtekstów, zwyczajnie. I uwaga: nie pisz mi o empatii i rozwadze w mówieniu: to odbiorca musi nauczyć się odpowiednio zareagować.

    > Są ludzie, którzy na każdym kroku muszą podkreślać, że MAJĄ.

    No są tacy ludzie. Jednak mi to nie przeszkadza. Dorobiłes się człowieku to masz, ciesz się, opowiedz jak zyjesz. A nie http://emots.yetihehe.com/1/foch.gif
    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • totorotot 18.12.13, 22:21
    > Gdy w Twoim domu ciągle operuje się takimi kwotami bo płacisz za towar np. 70 t
    > ysięcy, to 2 tys to naprawde pikuś - czasem bez złych zamiarów, piszesz, że 'ph
    > i, przeciez to nic".

    To jest właśnie ch...owe podejście, chyba że masz marże 50%, bo jak nie, to zaczniesz wydawać więcej niż zarobiłaś.


    Dodam też, bo może nie wiesz jako nowobogacka, że ci bogaci od dawien dawna a także nowobogaccy, którzy jednak nie chcą siać wiochy i się przyznawać do nowobogackości, nie robią uwag w stylu: ach, dwa tysiące, bagatelka, tyle wydaję miesięcznie na lakier do włosów.
    Otóż np. tacy ludkowie, co płacą vatu 100 000 miesięcznie absolutnie nie robią żadnych uwag. Dla niego 500zł to jak splunąć, ale nie podkreśla tego na każdym kroku. Tak, podniesie 2 zł jak mu upadnie. Tak, zostawi absolutnym mimochodem w Twojej dłoni 200zł napiwku, bo szefowa miała focha i ci poleciała po dniówce za spóźnienie.
    Tak się zachowują ludzie z klasą. O pozostałych Rosjanie mają świetne dowcipy o nowobogackich www.google.pl/search?client=opera&q=dowcipy+o+nowobogackich&sourceid=opera&ie=utf-8&oe=utf-8&channel=suggest#channel=suggest&q=ruski+nowobogacki
  • neffi79 18.12.13, 22:24
    totorotot napisała:

    Toś się naprodukowała. Juz teraz wiem co ci solą w okutongue_out
    Daj juz spokój OK?
    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • totorotot 18.12.13, 22:41
    Całe forum Ci to pisze, a są tu pewnie dziewczyny zamożniejsze od Ciebie, zamiast beemką jeżdza maybachem, tylko Ty o tym nie wiesz.

    --
    enjoy the silence
  • neffi79 18.12.13, 22:46
    totorotot napisała:

    a są tu pewnie dziewczyny zamożniejsze od Ciebie, zamia
    > st beemką jeżdza maybachem, tylko Ty o tym nie wiesz.
    >

    Czyżbyś mówiła o sobiesuspicious ?
    Szacun.
    Dobranockiss


    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • totorotot 18.12.13, 23:10
    Nie, ja jeżdżę rozpiździuchem wink) A śmiga lepiej niż "porządne" auto męża wink))

    Ja Ci życzliwie piszę: przestań szpanować. Bo to wiocha, ruja i porubstwo, wszyscy mają bekę.

    Tak tak, miałam taki okres zachłyśnięcia kasą, że wszystkim się chwaliłam, jaka to nie jestem zajebista bo tyyyyle kasy zarobiłam w tym miesiącu. A ty ile? Łohoho, no ja bym za tyle w ogóle z łóżka nie wstawała.

    Więc tego, wiem co piszę big_grinDD

    --
    no alarms and no surprises
  • ira_07 18.12.13, 22:36
    > Czyli chcesz powiedzieć, że osoba dla której 2 tys. to jakby nic, powinna sie w
    > ogole nie odzywać?

    Nie i nigdzie tak nie napisałam. Dopowiadasz sobie.

    Po prostu stwierdzam fakt, może dla
    > niektórych nie do pojęcia.

    Do pojęcia, naprawdę do pojęcia. Nie zrozumiałaś.

    Podam Ci przykład. Co roku jeżdżę na wakacje, od dziecka, to dla mnie coś naturalnego, żaden luksus, muszę naładować akumulatory. Choćby na krótko, choćby blisko domu. Ale wiem, że dla wielu Polaków nawet tydzień w górach to luksus. Naprawdę, nie muszę specjalnie uważać, myśleć i główkować, żeby to wiedzieć. I w wątku o wakacjach nie napisałabym: "Serio, wakacje to luksus? Przecież to normalka! Nie wyobrażam sobie nie wyjechać!". Bo dla mnie normalka. Dla innych nie i ja to wiem. Nie chodzi o to, żeby się kryć.

    czasem bez złych zamiarów, piszesz, że 'ph
    > i, przeciez to nic".

    OK, dla Ciebie wtedy to nic. Ale mi chodziło bardziej o formę, o pytanie, nie stwierdzenie. Po co zadawać pytania, czy to jakiś majątek, wiedząc, że w Polsce realia są jakie są? I nie chodzi mi tu wcale o urażenie kogoś! Tylko o samo zdawanie sobie sprawy, że dla wielu ludzi to majątek. Po co się pytać czy to dużo, skoro wiadomo, że miliony Polaków tyle zarabiają na miesiąc. Bo co innego stwierdzić "dla mnie to niewiele", a co innego "ojej, czy to tak dużo"?

    No i jaki jest sens tak pisać, kiedy nie o tym mowa? Oprócz tego by się pochwalić? Pamiętasz wątek o prezentach za 10 zł? Na pewno dla większości forumek to niewielka kwota, ale jakoś nie pisały masowo " O Boże, przecież to grosze jakieś!". Jaki sens, na wieść, że ktoś w zdrapce wygrał 200 zł, powiedzieć "przecież to jak nic"? No bo w końcu 200 zł to też nie jest zawrotna kwota, nie? A jednak będzie to uznane za buractwo. Nawet jak dla zwycięzcy to też nie są żadne kokosy.

    I uwaga: nie pisz mi o
    > empatii i rozwadze w mówieniu: to odbiorca musi nauczyć się odpowiednio zareag
    > ować.

    A to już IMHO zależy od rozmowy. Bo jak rozmowa zejdzie np. na wyposażanie mieszkania, to nie ma się co kryć, że masz mahoniowe meble robione na zamówienie, żeby nie urazić koleżanki, co ma z IKEI. Ale jak Ci koleżanka mówi, że brakuje jej na komodę z IKEI, to nie wypalisz, że IKEA to taniocha, a Ty właśnie mahoniową komodę zamówiłaś.

    Mnie cudza kasa po oczach nie razi, przeciwnie, lubię czytać o ludziach, którzy odnoszą sukces, bo mnie to motywuje. I nie uważam, że należy się z kasą kryć, bo komuś może być przykro. Chodzi tylko o wyczucie. Tak jak z dziećmi. Nie będziesz ich chować w piwnicy, jak przyjdzie bezpłodna koleżanka, ale już nie będziesz jej opowiadać ile radości daje macierzyństwo.
    --
    Until the very end
  • neffi79 18.12.13, 22:40
    ira_07 napisała:

    dobra robota ira. mądrze napisałaś, ja to wszystko wiem, tylko nie zawsze mi to wychodzitongue_out

    > Mnie cudza kasa po oczach nie razi, przeciwnie, lubię czytać o ludziach, którzy
    > odnoszą sukces, bo mnie to motywuje.

    To tak jak mnie.
    Pozdr.

    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • totorotot 18.12.13, 22:43
    Tak jak z dziećmi. Nie będz
    > iesz ich chować w piwnicy, jak przyjdzie bezpłodna koleżanka, ale już nie będzi
    > esz jej opowiadać ile radości daje macierzyństwo.

    pod warunkiem oczywiście, że ta bezdzietna nie zacznie dowodzić, że dobrym ludziom dzieci sie nie rodzą tylko takim, co tak naprawde dzieci nie chcą big_grinDD


    --
    enjoy the silence
  • totorotot 18.12.13, 22:00
    > a nie zauważasz, że na tym forum (bo w realu nie odczuwam tego z taką siłą) - j
    > est nagonka na osoby zamożniejsze?


    Nie, nic takiego nie zauważyłam.
  • neffi79 18.12.13, 22:11
    sory, kogo ja pytam - przecież osoby zamozniejsze muszą zmieniać nicki by napisać parę słów na temat. Do czego doprowadziłyście? śmiech na sali.
    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • gazeta_mi_placi 19.12.13, 09:59
    A ja tak.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • peggy_su 18.12.13, 00:42
    Głupie jest pytanie ile coś kosztowało. Ja bym nawet koleżanki nie spytała. Czasem pytam jak mi się coś bardzo podoba gdzie kupiłaś. Po tym sobie można wyobrazić jaka to półka cenowa. Ale pytania o zarobki i ceny są burackie. Zwłaszcza, że po nich zawsze następuje ocena.
    --
    zcalychsil.blogspot.com/
  • haneke_29 18.12.13, 01:00
    Oj, wiem bardzo dobrze o czym mówisz... Absolutnie nie zachowałaś się jak burak, ale niestety, jeśli status człowieka wzrasta i jest wyższy niż ten u dotychczasowych znajomych to przyjaźnie bardzo, bardzo się ochładzają a nawet zaczynają się docinki...

    Ja jestem jeszcze na świeżo po takim jakby nie było skoku i bardzo mocno odczuwam zachowanie ludzi przed i po. Przyjaciółce nr 1 uśmiech (tak, uśmiech) pękł na twarzy kiedy powiedziałam, że mój projekt może się skończyć, co oznaczało dla mnie utratę pracy (tak się nie stało) Całkiem niedawno dostałam dobrą pracę, nie zarabiam niewiadomo jakich kokosów jak na osobę prawie 30letnią, ale w moich rodzinnych stronach taka płaca jest zdecydowanie nieosiągalna dla osób w zbliżonym do mojego wieku (może oprócz lekarzy i dentystów). Bardzo się cieszyłam i opowiedziałam o tym fakcie przyjaciółce nr 2. No i nie dość, że mi bardzo docięła w trakcie tej rozmowy to dodatkowo bardzo jakoś ochłodła w stosunku do mnie...

    Obie przyjaźnie były długoletnie i bardzo dla mnie ważne i takie reakcje bardzo mnie bolą...

    No ale cóż, jeszcze przyzwyczajam się do nowej sytuacji i dopiero na przykładzie takich zdarzeń dowiaduję się jak bardzo nie wolno mi mówić o czymś co mnie cieszy a jest związane z pracą, finansami itp...
  • totorotot 18.12.13, 10:30
    Proste, trzymaj sie z ludzmi z pracy i bedzie ok, w czym problem isc z nimi na piwo zamiast z bezrobotnym kolega, ktory bedzie Cie zulił na fajki?
    Chociaż przyznam, ze moi znajomi nie reagowali w zaden sposob na moje niegdysiejsze zarobki, rodzina tylko żuliła ode mnie więcej niz zwykle, za to znajomi - bez zmian. Nie znali jednak moich dokładnych zarobkow co prawda, a jak wychodziliśmy w szostke dajmy na to, to zarabiałam wiecej niz oni wszyscy razem wzieci wink) piłam to samo co oni, jakos sie nie wyrozniałam smile
  • haneke_29 18.12.13, 18:06
    Ale to były osoby, które znałam od lat, nie ludzie do pośmiania się i poplotkowania przy piwku tylko osoby, z którymi mogłam się dzielić naprawdę osobistymi rzeczami (i z wzajemnością). Wielka szkoda,że tylko do pewnego czasu...
  • pibelle 18.12.13, 02:31
    O jaki wątek chodzi?
  • bei 18.12.13, 06:53
    Zachowanie bez klasy, to także takie gdy pytamy o wysokość zarobków, albo o ceny zakupów.


    --
    olaromanska.blox.pl/html

    www.dlaleszka.cba.pl/
  • totorotot 18.12.13, 10:26
    Bez przesady, chyba można zapytać przyjaciółkę, ile dała za tę torebkę, no ludzie święci.Może chcę kupić podobną czy co i muszę ułożyć sobie w głowie budżet albo zgasić zapał i poszukać podobnej na alle wink

    --
    no alarms and no surprises
  • beataj1 18.12.13, 10:39
    Dokładnie. Z kim wy się zadajecie że musicie tak ukrywać wszystko. Jakie to smutne życie gdzie człowiek nie może normalnie porozmawiać z ludźmi tylko musi kombinować i oszukiwać. A mężowie wiedza ile zarabiacie i wydajecie czy też im przykrości nie chcecie robić?
    --
    Zwyczajny śmiertelnik chwyta się brzytwy gdy tonie. Jednostka wybitna zdąży się jeszcze przedtem ogolić.
  • bei 18.12.13, 19:08
    totorotot napisała:

    > Bez przesady, chyba można zapytać przyjaciółkę, ile dała za tę torebkę, no ludz
    > ie święci.Może chcę kupić podobną czy co i muszę ułożyć sobie w głowie budżet a
    > lbo zgasić zapał i poszukać podobnej na alle wink
    >
    Hmmmm, bywa różnie, pamiętam dziewczynę brata, ktora by mdlała z wrażenia, gdyby ktoraś kolezanka chciała kupić sobie to, co ona nosiła.
    Ja zazwyczaj bliskich pytam " znośna cena?", wowczas ktoś moze odpowiedzieć, ze tak, lub srednio, lub nie smile, jak ma ochotę moze powiedzieć dokladniej, ale ja nigdy nie drążę.
    Nie robię problemu, gdy mnie nie stać, tzn ja naprawdę nie mam problemu, gdy nie mogę sobie kupić. Frajda jest już z tego, ze ktoś cieszy się nabytkiem.
    Jestem chyba dziwna, bo ucieszylam się nawet wtedy, gdy nielubiani iksinscy wypakowywali ładną sofę smile.




    --
    olaromanska.blox.pl/html

    www.dlaleszka.cba.pl/
  • mamusia1999 18.12.13, 08:07
    mysle ze bylo 1:1. szczegolnie przy bardzo zroznicowanych dochodach o cenach nie ma sensu rozmawiac. jesli ktos tej zasady nie uznaje i pyta, to potem musi jakos strawic odpowiedz.
  • beataj1 18.12.13, 10:08
    Moja przyjaciółka jest osobą zamożną. I to zamożną nawet na statndarty ematki. Jej dylematy wakacyjne są z gatunku: na wakacje pojedziemy do własnej willi nad brzegiem morza na południu Hiszpanii czy np do Curacao albo może do znajomych na St Barth.
    Czasem pytam ile coś kosztowało co ona ma. Z ciekawości. Wiem że są to ceny daleko poza moim zasięgiem.
    I jeśli by mi ściemniała że nie pamięta albo nie wie itd wkurzyłoby mnie to. Nie widzę powodu by traktowała mnie jako osobę opóźnioną w rozwoju tylko dlatego że zarabiam mniej.

    Ja wiem że ona jest bogata i przyjmuje to jako oczywistość. Ona wie że ja mam inne możliwości finansowe i tyle.

    Co do cen. Czasem mnie szokują. Ale nie wysokością a głupotą. Jak ktoś mi powie że sobie kupił adidasy za 1000 zł to nie skręci mnie z zazdrości a pomyślę że jest idiotą co lata i pieniądze rozrzuca bez sensu. I tyle.

    CO do uwag o mnożeniu dzieci zamiast pracy. Cóż może i masz racje ale pokazujesz swoje poczucie wyższości a to już nie fajne. Skąd wiesz że koleżanka po twoim wyjściu nie powiedziała do męża - tyle ma z życia że sobie drogi łach kupi w wraca do mieszkania bez dzieci - biedna. Nigdy nie wiesz co ma dla innych znaczenie,
    --
    Zwyczajny śmiertelnik chwyta się brzytwy gdy tonie. Jednostka wybitna zdąży się jeszcze przedtem ogolić.
  • totorotot 18.12.13, 10:24
    tyle ma z życia że sobie drogi łach kupi w w
    > raca do mieszkania bez dzieci - biedna. Nigdy nie wiesz co ma dla innych znacz
    > enie,


    Dokładnie tak myślę o bezdzietnych, którzy zarzekają się, że nigdy nie będą mieć dzieci. Myślę sobie, że ktoś ich bardzo skrzywdził, sam nie lubił dzieci (w tym ich) i tę niechęć także zaszczepił im.
    Też nie chciałam mieć dzieci, bo moja matka nie lubiła mnie i powtarzała, że dzieci to taaakie poświęcenie. A to przecież taka radość, większa niż kino i dobre jedzonko smile
    I niemal tak fajna jak wielka popijawa przy głośnej muzyce i z fajnymi ludzmi.
    --
    no alarms and no surprises
  • m_incubo 18.12.13, 17:19
    No cóż, współczuję, ale chyba niepotrzebnie własne traumy i frustracje przenosisz na połowę populacji.
    Naprawdę, można mieć w doopie dzieci i życie rodzinne będąc jednocześnie autentycznie szczęśliwym, ludzie są różni - co za truizm! A jednak to prawda.

    > Dokładnie tak myślę o bezdzietnych, którzy zarzekają się, że nigdy nie będą mie
    > ć dzieci. Myślę sobie, że ktoś ich bardzo skrzywdził

    Zazwyczaj argumenty podobnej treści padają z ust ludzi, których największą radością i często jedynym "osiągnięciem" w życiu jest dziecko, którego bezzębny uśmiech wynagradza wszystko co złe bla bla bla, i tyle szczęścia w związku z tym się im wylewa czy ulewa, że koniecznie muszą sobie i innym tłumaczyć tych biednych, smutnych bezdzietnych wink
    Uwierz, są ludzie, którym nie tylko dzieci, ale nawet cały świat są do szczęścia doskonale zbędne i niekoniecznie to emocjonalne kaleki wink
  • paul_ina 18.12.13, 17:38
    Mówimy o różnych obliczach szczęścia - co dla kogo jest szczęściem - a nie o szufladkowaniu bezdzietnych jako emocjonalne kaleki. Można życie poświęcić patrzeniu w ścianę i być szczęśliwym, to nie ulega dyskusji, co komu sprawia radość - nikt tego nie ocenia.

    Moje koleżanki singelki 30+ aktualnie są na etapie bujania się po świecie, czasem mi żal dupę ściśnie, że nie mogę z nimi - bo mam dom pełen małych dzieci - ale NIE pocieszam się na zasadzie "współczuję im, że są same" - tylko myślę sobie: "ja mam swoje szczęście, a ty swoje".

    --
    _______________________________
    _______________________________
  • m_incubo 18.12.13, 18:02
    To fajnie, ale po co mi to tłumaczysz, skoro ja właśnie o tym piszę? wink
    Nie nawiązuję do różnych obliczy szczęścia, tylko do owego głębokiego współczucia totorot spotykającej bidnych bezdzietnych. To jasne, że ona jest szczebelek wyżej w kręgu szczęścia wink
  • paul_ina 18.12.13, 21:55
    No chciałam jakoś totorot wytłumaczyć, ale chyba się nie da - wygląda jakby faktycznie współczuła innym ludziom, że są szczęśliwi w inny sposób niż ona (zakładając, że nie lubiący dzieci są "skrzywdzeni").

    --
    _______________________________
    _______________________________
  • totorotot 18.12.13, 22:12
    > No chciałam jakoś totorot wytłumaczyć, ale chyba się nie da - wygląda jakby fak
    > tycznie współczuła innym ludziom,

    Tak, wielu z nich współczuję. Już pisałam, że byłam dzieckiem nielubianym, któremu wszczepiono niechęć do posiadania dzieci, niechęć do ludzi, niechęć do zrobienia czegoś dla siebie. Utrzymywałam się w przekonaniu, że nie lubię dzieci (no, często tak jest, ale w inny sposób, bardziej "doraźny" smile, ze posiadanie dzieci to coś wulgarnego etc.
    W sumie w ciążę zaszłam nie wiem, przypadkiem, a dokładniej: skoro wszyscy tak lubią te dzieci, to może coś w tym jest? Byłam też na etapie przetasowania mojego stosunku do rodziny, rodziców, matka zaczęła mieć rysy.
    No i w sumie okazało się, że fajnie mieć dziecko. I zastanawiam się też, obserwując nasze społeczeństwo a dokładniej jego stosunek do matek, do dzieci, ile zadeklarowanych bezdzietnych przeszło to co ja, w sensie że rodzice właśni im obrzydzili rodzicielstwo. I tych osób mi właśnie żal.
    Jak z kolei patrzę na znajomych singli, którzy są szczęśliwi jak świnki w błotku zdobywając nowe kraje czy jakieś rekordy sportowe, to widzę doskonale, że teraz mają czas na ten sport, a dziecko by im wcale nie przyniosło radości.
    Mam nadzieję, Paul_ina (starałam się nie przekręcić Twojego nicka, aby nie było Ci przykro), że jakoś w miarę składnie to wyłuszczyłam.

    --
    no alarms and no surprises
  • totorotot 18.12.13, 22:05
    > No cóż, współczuję, ale chyba niepotrzebnie własne traumy i frustracje przenosi
    > sz na połowę populacji.
    > Naprawdę, można mieć w doopie dzieci i życie rodzinne będąc jednocześnie autent
    > ycznie szczęśliwym, ludzie są różni - co za truizm! A jednak to prawda.

    Możliwe, ale nadal uważam jak uważam, że większość ludzi bezdzietnych dobrze czułaby się z dziećmi. Owszem, są osoby, które absolutnie się nie nadają na rodziców, ale, co ciekawe, oni akurat się mnożą.


    > Zazwyczaj argumenty podobnej treści padają z ust ludzi, których największą rado
    > ścią i często jedynym "osiągnięciem" w życiu jest dziecko, którego bezzębny uśm
    > iech wynagradza wszystko co złe bla bla bla, i tyle szczęścia w związku z tym s
    > ię im wylewa czy ulewa, że koniecznie muszą sobie i innym tłumaczyć tych biedny
    > ch, smutnych bezdzietnych wink
    > Uwierz, są ludzie, którym nie tylko dzieci, ale nawet cały świat są do szczęści
    > a doskonale zbędne i niekoniecznie to emocjonalne kaleki


    Tak, wierzę, nadal jednak cieszę się z tych bezzębnych dziąsełek, a także z obserwacji jak dzieci rosną. Nie definiują one, oczywiście, mojego całego życia, ale znaczną jego część, a bez nich ono by się skończyło.
    Tak to właśnie wygląda.

    --
    no alarms and no surprises
  • capa_negra 18.12.13, 20:04
    Dokładnie tak myślę o bezdzietnych, którzy zarzekają się, że nigdy nie będą mie
    > ć dzieci. Myślę sobie, że ktoś ich bardzo skrzywdził, sam nie lubił dzieci (w t
    > ym ich) i tę niechęć także zaszczepił im.

    Nie mogę się zgodzić z ta opinią .
    Nie mam dzieci, nigdy nie chciałam i nigdy nie będę ich mieć, cudze wzbudzają we mnie ewentualnie życzliwe zainteresowanie.
    Nikt mnie nie skrzywdził, byłam ukochaną córeczka tatusia i najbardziej hołubionym dzieckiem w rodzinie bo najmłodszym, a do tego jedyną dziewczynką.

    --
    A weź ty takie rady, zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • mamaemmy 18.12.13, 11:03
    Ja nauczyłam się już mówić, że nie pamiętam,dlatego,że przeważnie osoba która pytała,komentowała to,że "bosze, nie dałabym tyle za buty/torebkę/czapkę/kalosze dla dziecka "
    Ojej no i ? A ja dałam i nie żałuje...
    Fajnie ostatnio wymysliła moja kuzynka,która przyznała się ile daje miesięcznie "za paznokcie".Mówi,że ludzie którzy dziwią sie tej sumie przewaznie większe kwoty puszczają z dymem, lub wydają na stoisku monopolowym w tydzień -i to wtedy jest ok ?
    --
    Historia małej Emmy Marii
  • pibelle 18.12.13, 17:14
    Trudno wnikać czy lepsza wypasiona torebka, czy rodzina, bo każdy ma prawo do swoich priorytetów i tylko pozornie odpowiedź jest oczywista.
    Ale dobrze jest, gdy ludzie w stosunkach z innymi uruchamiają głowę i po prostu myślą.
    Jeżeli pytam o cenę przedmiotu osobę znacznie lepiej sytuowaną ode mnie, to jednocześnie mam świadomość, że odpowiedź może mnie powalić, więc powinnam się na nią przygotować, żeby nie narobić kwasu swoją zazdrością czy innymi odczuciami. Otwiera się gębę, to się ponosi odpowiedzialność za ciąg dalszy.
    A z kolei ten, kto informacji udziela, wiedząc z kim gada, też powinien ocenić sytuację i człowieka tak, żeby odpowiedź i potencjalna reakcja na nią nie bulwersowały go na tyle, że potem musi sprawę obcym ludziom w internecie relacjonować po KILKUNASTU latach jakoby.
    Jednym ludziom można powiedzieć prawdę, innym nadmiar wiedzy szkodzi, normalna rzecz. To można ocenić bez problemu, gdy się kogoś chwilę zna.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.