Dodaj do ulubionych

Być u siebie -czy emigrantki zaczynają to ogarniać

08.01.14, 11:15
Pisałem już wielokrotnie , że bliższa ciału koszula niż sukmana i każdy emigrant (-tka) prędzej czy później to na sobie boleśnie odczuje. Ale napotykałem tylko na wściekły jazgot zaprzeczania tej oczywistej prawdzie.

Obecny klimat wobec emigrantów w Wlk. Brytanii, zapowiedź ograniczania child benefit itp. , tudzież wypowiedzi polityków z premierem na czele chyba nie pozostawiają złudzeń jaki jest status społeczny osób z Polski.

Czy naprawdę nadal są na tym forum osoby, które nie ogarniają co to znaczy "być u siebie"?

Edytor zaawansowany
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 11:21
    Mam podobne zdanie, może tylko jeszcze osoby (emigranci) z wyjątkowym dorobkiem naukowym, materialnym itp. (grubo ponadprzeciętnym) będą tak traktowane jak swoi (choć nawet i tu mam pewne drobne wątpliwości).
    Popatrz na posty emigrantek (oj będzie jazgot) jak wspominają o swoich przyjaciołach, znajomych to na 90% jest to inny imigrant (z innego kraju albo Polak), ale niezwykle rzadko rodowity tubylec.
    I jeszcze jedno, historia lubi się powtarzać, niestety niejednokrotnie (nad czym naprawdę ubolewam) mniejszości etniczne miały "przechlapane" w razie ostrego kryzysu.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • lafiorka2 08.01.14, 11:26
    co ty piszesz gazeta?!
    ematka emigrantka ma TYLKO przyjaciół tubylców.Nosz nie może być inaczej.Pffff big_grin
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • riki_i 08.01.14, 11:30
    Dla mnie to jest taka sama sytuacja jak z właścicielami domków na przedmieściach. Był w GW wywiad z Panią socjolożką, która robiła z nimi ankiety. Na początku prawie 100 procent twierdziło, że mieszka im się "cud, miód, malina" i nigdy przenigdy nawet nie pomyśleliby o powrocie do miasta. Dopiero gdy udało ich się namówić na dłuższą rozmowę wychodziły wszystkie trupy z szafy i okazywało się, że wcale nie jest pięknie, a często wprost przeciwnie.

    Człowiek jest istotą , która uwielbia samozakłamanie. Zwłaszcza w przypadku, gdy poniósł wymierny wysiłek w pewnym kierunku (emigracja czy kupno domu na przedmieściu), będzie się bronił ile tylko sił, aby nie przyznać przed samym sobą, że to życiowa porażka.

    Tak oto sądzę.
  • triss_merigold6 08.01.14, 11:33
    Bilans zysków i strat, w sumie emigracja może się opłacać bardziej niż zostanie w Polsce.
  • ichi51e 08.01.14, 14:37
    Otoz to. Wstyd dla Polski ze nawet w takim ukladzie moze im tam byc lepiej uncertain
  • gazeta_mi_placi 09.01.14, 08:04
    Dlaczego zaraz wstyd? Państwa postkomunistyczne zawsze miały gorzej w porównaniu do reszty, trudno się dziwić. Powiem więcej, odnośnie rozwoju gospodarki to Polska jako kraj postkomunistyczny przoduje przed innymi państwami w tej samej sytuacji. Powinniśmy być (my Polacy) dumni.
    Trudno żebyśmy sytuację gospodarczą po prawie 50 latach komunizmu mieli na równi z państwami u których nie było ani tyle zniszczeń wojennych ani komunizmu.
    Potrzeba czasu i tak przodujemy wśród innych krajów postkomunistycznych.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • kropkacom 09.01.14, 08:10
    W czym Polska przoduje?
  • joa66 09.01.14, 08:41
    w obsesji na punkcie macierzystego kraju wśród emigracji smile
  • kropkacom 09.01.14, 08:56
    Cienka ironia. Ja nie twierdze, ze w niczym, ale chciałabym wiedzieć co gazeta miał na myśli.
  • kropkacom 09.01.14, 08:57
    Twoja obsesja na punkcie emigrantów nie jest wartościowa.
  • lafiorka2 08.01.14, 11:42
    riki_i napisał:

    > Dla mnie to jest taka sama sytuacja jak z właścicielami domków na przedmieściac
    > h. Był w GW wywiad z Panią socjolożką, która robiła z nimi ankiety. Na początku
    > prawie 100 procent twierdziło, że mieszka im się "cud, miód, malina" i nigdy p
    > rzenigdy nawet nie pomyśleliby o powrocie do miasta. Dopiero gdy udało ich się
    > namówić na dłuższą rozmowę wychodziły wszystkie trupy z szafy i okazywało się,
    > że wcale nie jest pięknie, a często wprost przeciwnie.
    >
    > Człowiek jest istotą , która uwielbia samozakłamanie. Zwłaszcza w przypadku, gd
    > y poniósł wymierny wysiłek w pewnym kierunku (emigracja czy kupno domu na przed
    > mieściu), będzie się bronił ile tylko sił, aby nie przyznać przed samym sobą, ż
    > e to życiowa porażka.
    >
    > Tak oto sądzę.


    Też pamiętam ten artykuł.
    I zgadzam się z tobą.Polak jest zakłamany.
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • memphis90 10.01.14, 22:58
    > Dla mnie to jest taka sama sytuacja jak z właścicielami domków na przedmieściac
    > h. Był w GW wywiad z Panią socjolożką, która robiła z nimi ankiety.
    Ten artykuł z góry założoną tezą, że za miastem mieszka się źle, bo to zupełne zadupie, gdzie oprócz hektara ugoru wokół domu nic nie ma, za to jest mega tłoczno, bo pełno domów dookoła? Taaaa.....
    --
    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
  • riki_i 10.01.14, 23:33
    Nie był to żaden artykuł z góry założoną tezą. Autorka podeszła do sprawy bardzo rzetelnie, a dokumentację robiła miesiącami. Uczciwie przyznała też czego nie udało jej się dowiedzieć.

    A sam opis mieszkania w domkach na przedmieściach wielkich miast dała do bólu prawdziwy. W tym problemie chodzi generalnie o to, że wyprowadzający się liczą na sielską naturę, komfort i przestrzeń, a otrzymują na miejscu coś zupełnie innego. Wielu ludzi zresztą to otwarcie przyznaje i wraca dziś do miasta, traktując etap podmiejski jako kosztowną pomyłkę.
  • dag_dag 08.01.14, 11:35
    w 100% się z tym zgadzam, mieszkam w Londynie 7 lat.
  • kruche_ciacho 08.01.14, 11:24
    yyyy..... tzn co mam ogarniac???
  • riki_i 08.01.14, 11:31
    że za granicą jesteś gościem - tak ciężko to pojąć?
  • kruche_ciacho 08.01.14, 11:33
    hmmmm, a do jakiego czasu jest sie gosciem a po jakim czasie jest sie u siebie?

    ja 28 lat w Polsce czulam sie jak gosc, i co?
  • lafiorka2 08.01.14, 11:45
    kruche_ciacho napisała:

    > hmmmm, a do jakiego czasu jest sie gosciem a po jakim czasie jest sie u siebie?
    >
    >
    > ja 28 lat w Polsce czulam sie jak gosc, i co?

    A co masz mówić?
    Masz udawać,że tam masz wszystko???
    Oczywiście napiszesz,że tak jest,ale ja tego nie łyknę?
    Masz męża i dzieci ,ale nie masz reszty rodziy.I tak oczywiście wiem,że samolot do Pl leci tyl 2h i odwiedziny rodziny to pikuś,ale jakoś zlatujecie do Pl tylko na święta,śluby i pogrzeby.
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • kruche_ciacho 08.01.14, 11:49
    nic nie musze udawac smile
    w Polsce bylam pierwszy raz od 7-u lat odkad wyjechalam bo mi nie brakuje tamtych klimatow
    mam tu dobra prace, dziecko,meza nie mam wink
    zdecydowanie czuje sie u siebie i na swoim miejscu
    ah, ale ja nie jestem w Anglii
  • lafiorka2 08.01.14, 11:55
    kruche_ciacho napisała:

    > nic nie musze udawac smile
    > w Polsce bylam pierwszy raz od 7-u lat odkad wyjechalam bo mi nie brakuje tamty
    > ch klimatow
    > mam tu dobra prace, dziecko,meza nie mam wink
    > zdecydowanie czuje sie u siebie i na swoim miejscu
    > ah, ale ja nie jestem w Anglii


    Ależ obojętnie gdzie teraz mieszkasz...
    Wiem,że tudno wam się przyznac,że jednak boli brak rodziny.

    Taaa jasne" nie brakuje tamty
    > ch klimatow " wink


    żeby nie było,wiem jak to jest mieszkać za granicą.



    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • kruche_ciacho 08.01.14, 12:03
    az taka traume przeszlas? coz, nie wiem jak to jest na zlewozmywaku
    wink
    nie dla wszystkich "zagranica" jest dobra
  • lafiorka2 08.01.14, 12:07
    kruche_ciacho napisała:

    > az taka traume przeszlas? coz, nie wiem jak to jest na zlewozmywaku
    > wink
    > nie dla wszystkich "zagranica" jest dobra

    no oczywiście...zaraz na zmywaku...Pffff
    pudłobig_grin
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • sanciasancia 08.01.14, 16:13
    > Ależ obojętnie gdzie teraz mieszkasz...
    > Wiem,że tudno wam się przyznac,że jednak boli brak rodziny.
    Niektórzy emigrują po to, żeby mieć w końcu spokój od rodziny.
    Wiem, że trudno sobie wyobrazić.
    --
    Loitering with content.
  • lafiorka2 08.01.14, 19:57
    sanciasancia napisała:

    > Niektórzy emigrują po to, żeby mieć w końcu spokój od rodziny.
    > Wiem, że trudno sobie wyobrazić.


    niby trudno,ale wiem,że i jest taka możliwość.


    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • anetchen2306 08.01.14, 21:24
    Jak boli "brak rodziny"?
    Przeciez ja swoja rodzine mam tutaj, gdzie mieszkam (ciocie, wujkowie, tesciowie ...).
    Gdy mieszkalam w Polsce widywalam sie z "rodzina" tez najczesciej w ramach wiekszych uroczystosci (swieta w to sie nigdy nie wliczaly), bo rodzine rozsiana w promieniu 500 km mielismy (nigdy nie mialam mamusi i babciuni lub rodzenstwa na sasiedniej ulicy czy w sasiedniej miejscowosci). A zeby w polskich warunkach drogowych pokonac te chociazby 200-300 km to potrzeba nadal lat swietlnych. Przejazd z mojej "zagranicy" (tez nie mieszkamy w UK) do rodzinnego miejsca zamieszkania trwa obecnie mniej, niz wyprawa w Polsce nad morze lub do wlasnego brata (a nie mieszkalismy bynajmniej w Polsce poludniowej).
    Wiekszosc moich "tubylczych" znajomych ma tez swoja rodzine rozsiana praktycznie po calym kraju. To norma.
    I cos jeszcze: w Pl mam wiele kolezanek, znajomych, ktore zyja jak pies z kotem z wlasna rodzina, chociaz dzieli je zaledwie jedna sciana lub przecznica ... I widuja sie tez tylko z okazji slubow lub pogrzebow. Nawet swiat razem nie spedzaja ... TO by mnie bolalo, gdybym zyla tak samo jak one: niby "w kupie", a jednak samotnie ...
  • lafiorka2 08.01.14, 22:20
    jesssu
    napisze jedna jakiś przykład i mysli,że wszyscy tak maja.No ok...tam gdie mieszkasz teraz masz całą rodzinę,ale ile emigrantów jest gdzieś tam w świecie po prostu samych.Mają ewentualnie męża i dziecko.Z rodziny nikogo,albo nie blisko.Pisze ogólnie.

    Poza tym pisanie jak to w Pl pokonuje się 200km w ciągu lat świeltnych to ..z doopy wzięte.
    Jednego nie rozumiecie...Nie wszystkie,ale raczej na tym forum wiekszość z emigrantek.Jak już wyjedziecie to "o atko a w tej polsce to ludzie po drzewach skacza,a jaki tam bród,smród i ubóstwo...Wszyscy normalnie nachlani łażą,nikt uczciwie nie pracuje,nie ma porządnych szkół i w ogóle wszystko takie bleeee"a ta gdzie panie emigrantki osiadly to nawet niebo jest bardziej niebieskie i trawa bardziej zielona,a szef to na rękach nosi osobiście do pracy....
    TO! właśnie jest żenujące.Nie to,że ktoś tu został i może i pracuje za mniejsze pieniądze niż wy tam gdzieś.Nie wszyscy jak twoje koleżanki żyją z rodziną i przyjaciółmi jak pies z kotem.

    Nie chce mi się już w ogóle udzielać w tym wątku,bo takie przekomarzanie się do niczego nie prowadzi a pisanie w necie ma to do siebie,że każdy może pisać bajki....Co niniejszym ematki emigrantki często czynią.

    A no a inna,któa była gdzieś,ale wróciła,na bak była na zmywaku.Pfff.
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • lajente 08.01.14, 22:25
    lafiorka2 napisała:

    > Jednego nie rozumiecie...Nie wszystkie,ale raczej na tym forum wiekszość z emig
    > rantek.Jak już wyjedziecie to "o atko a w tej polsce to ludzie po drzewach skac
    > za,a jaki tam bród,smród i ubóstwo...Wszyscy normalnie nachlani łażą,nikt uczci
    > wie nie pracuje,nie ma porządnych szkół i w ogóle wszystko takie bleeee"a ta gd
    > zie panie emigrantki osiadly to nawet niebo jest bardziej niebieskie i trawa ba
    > rdziej zielona,a szef to na rękach nosi osobiście do pracy....
    > TO! właśnie jest żenujące.

    Nie sądzę, żeby to do kogoś dotarło. Panie mają swoje teorie - one to robią z troski o ojczyznę, żeby ciemny naród miał skąd wzorce czerpać, a tak w ogóle to są nieustanne atakowane przez coraz mniej licznych na forum autochtonów, bo nie wiem, czy ktoś to zauważył, ale na forum zaczyna się dziać jak kiedyś na naszej klasie - coraz częściej siedzą głównie emigranci.
  • ma_dre 08.01.14, 12:35
    a ty masz meza, dzieci i reszte rodziny ale zapitalasz za grosze i na nic cie nie stac a dzieci i tak wyjada z tego grajdolu jesli nic nie zmieni sie na lepsze i tyle je bedziesz widziala smile)))))))))))
  • lafiorka2 08.01.14, 19:58
    ma_dre napisała:

    > a ty masz meza, dzieci i reszte rodziny ale zapitalasz za grosze i na nic cie n
    > ie stac a dzieci i tak wyjada z tego grajdolu jesli nic nie zmieni sie na lepsz
    > e i tyle je bedziesz widziala smile)))))))))))


    ha! typowa ematka.Jak nie wyjechałes to siedzisz w grajdole,zarabiasz prawie nic i harujesz.W PL nie ma normalnego życia?
    Typwe ,jak braknie argumentów.


    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • ma_dre 08.01.14, 22:21
    przygania motyka gracy! przeciez dla ematki w kraju emigrantka to albo zmywak albo sprzatanie

    wystarczy poczytac statystyki nt polskich zarobkow zeby wiedziec ze wiekszosc Polakow jednak wegetuje w grajdole. O sluzbie zdrowia, emeryturach, bezpieczenstwie na dorgach, zanieczyszczeniu srodowiska, ogolnej szpetocie krajobrazu (uprzedzam ewentualne protesty : wiekszosc Polakow nie mieszka przy rynku, bo jedynie te wygladaja jako tako) nie wspomne...
  • lafiorka2 08.01.14, 22:25
    ma_dre napisała:

    > przygania motyka gracy! przeciez dla ematki w kraju emigrantka to albo zmywak a
    > lbo sprzatanie
    >
    > wystarczy poczytac statystyki nt polskich zarobkow zeby wiedziec ze wiekszosc P
    > olakow jednak wegetuje w grajdole. O sluzbie zdrowia, emeryturach, bezpieczenst
    > wie na dorgach, zanieczyszczeniu srodowiska, ogolnej szpetocie krajobrazu (uprz
    > edzam ewentualne protesty : wiekszosc Polakow nie mieszka przy rynku, bo jedyni
    > e te wygladaja jako tako) nie wspomne...


    alez już wiemy,że tam jest piekniej,lepiej,cudowniej i w ogóleee świat jest cudowny.
    W PL same grajdoły a choćby w UK to małe ,urocze miasteczka.No i ok....Przecież nie będę się kłóciła z kimś kogo nie znam i jego zdanie nic dla mnie nie znaczy,a w kilku krajach sama byłam i widziałam "te cudowne cuda".

    ps.dawno chyba przy żadnym polskim rynku nie byłaś.
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • ichi51e 08.01.14, 14:39
    A co ma sierota powiedziec? Nihdy sobie domu nie znajdzie... uncertain
  • crises 08.01.14, 11:45
    Dopiero dzieci urodzone tam będą tak naprawdę u siebie.
    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • riki_i 08.01.14, 11:46
    To może masz brytyjskie geny big_grin zrób sobie analizę DNA pod tym kątem tongue_out
  • triss_merigold6 08.01.14, 11:32
    Polscy emigranci w UK mają jeden niezaprzeczalny plus: pracują, w odróżnieniu od lokalnych wyznawców islamu i lokalnych przedstawicieli white trash na zasiłkach. Premier może fukać na użytek kampanii wyborczej, ale wątpię żeby socjal został obcięty. Kto im będzie robił?
  • arista80 08.01.14, 11:39
    Z tego co czytałam to większość emam mieszkających w Anglii zgadzała się z propozycją Camerona: albo jest się całą rodziną albo nic. Szczerze mówiąc dla mnie to nie jest pokazanie niechęci do emigrantów tylko raczej próba ograniczenia możliwości do nadużyć (jak już wspomniano np. zasiłek niby na dziecko w Polsce idzie na wódkę dla pana czy też inne). Ja nie mieszkam w UK, ale też za granicą i jak byłam w ciąży to nie miałam najmniejszych problemów ze skorzystaniem z przysługujących mi świadczeń.
  • riki_i 08.01.14, 11:44
    Nie wiem. Obecna sytuacja jest imho pokłosiem zaburzonej struktury społecznej u Angoli oraz mentalnej spuścizny państwa kolonialnego. To kraj kastowy, od stuleci ratujący się tanią siłą roboczą, a przy tym posiadający wentyl bezpieczeństwa konserwujący archaiczne podziały społeczne, w postaci wysokiej emigracji rodowitych. Wyhodowali sobie wielopokoleniowe zastępy white trash oraz liczne mniejszości. Jeśli pogłębiłby się u nich kryzys np. po "NIE" w referendum dot. dalszego członkostwa w UE oraz oderwaniu się Szkocji, to zacznie się tam niezły kocioł. Paryskie przedmieścia przy tym to pikuś.
  • run_away83 08.01.14, 11:42
    Ale wiesz, nie wszyscy emigranci jadą za granicę za chlebem i benefitami... Mnie osobiście temat benefitów zwisa i powiewa bo mnie w najmniejszym stopniu nie dotyczy smile

    Mieszkam w dzielnicy gdzie większość to rodowici Brytyjczycy. Sąsiad zza płotu skumplował się z moim mężem i od kilku weekendów jeżdżą razem na rowerach. Sąsiadkę z drugiej strony płotu często spotykam na spacerach (ja z dziećmi ona z psem), od słowa do słowa okazało się, że mamy zbieżne gusta literackie i filmowe i tak sobie rozmawiamy. Dyrektorka szkoły, do której chodzi moje dziecko, jest Brytyjką ale nosi polskie nazwisko - po mężu, Polaku, pochodzącym z baszego rodzinnego miasta. Wszyscy są sympatyczni i otwarci. Nikt nie traktuje nas jak intruzów, którzy przyjechali im zjeść łabędzie wink
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • run_away83 08.01.14, 11:45
    Ahha, i co najważniejsze, nie ma tu "polskich patriotów", którzy w letnie sobotnie popołudnie na wrocławskim rynku, na oczach tłumu ludzi u patrolu policji i sm, darli się do mojego męża (polaka o ciemnej karnacji i czarnych włosach) "wypier.dalaj stąd, rumunie".
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • dag_dag 08.01.14, 11:45
    Tak przez ciekawosc - która to dzielnica?
  • run_away83 08.01.14, 11:50
    Mieszkam w małym miasteczku, na stosunkowo nowym osiedlu (domy mają 4-8 lat), gdzie cena za wynajem wacha się między 700-1000 funtów miesięcznie. Emigrantów tu jak na lekarstwo. Naprzeciwko nas mieszka rodzina hindusów (oboje są lekarzami), poza tym sami Anglicy.
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • lafiorka2 08.01.14, 11:56
    run_away83 napisała:

    > Mieszkam w małym miasteczku, na stosunkowo nowym osiedlu (domy mają 4-8 lat), g
    > dzie cena za wynajem wacha się między 700-1000 funtów miesięcznie. Emigrantów t
    > u jak na lekarstwo. Naprzeciwko nas mieszka rodzina hindusów (oboje są lekarzam
    > i), poza tym sami Anglicy.

    dziewczyna nie pytała ile płacisz za wynajem,tylko jaka to dzielnica?
    big_grin
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • dag_dag 08.01.14, 12:21
    Ale to ile płacisz - dużo mówi o dzielnicy i gdzie ona jest. Myślałam, że to dzielnica Londynu, małe miasteczka to zupełnie inny świat.
  • dag_dag 08.01.14, 12:24
    źle napisałam, Londynu albo innego dużego miasta.
  • lafiorka2 08.01.14, 20:00
    dag_dag napisała:

    > Ale to ile płacisz - dużo mówi o dzielnicy i gdzie ona jest. Myślałam, że to dz
    > ielnica Londynu, małe miasteczka to zupełnie inny świat.


    Owszem po wysokości czynszu możesz skumać,że dzielnica dobra,ale nie gdzie ona jest.
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • run_away83 08.01.14, 12:22
    Jeżeli ktoś oczekuje że na publicznym forum podam nazwę miejscowości i dzielnicy w jakiej mieszkam (co w angielskiej pipidówie równa się właściwie podaniu adresu), to... ehhhem... jest niepoważny.
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • dag_dag 08.01.14, 12:35
    A jak Ci się ogólnie mieszka w małym miasteczku? My mieszkamy 4/5 strefa metra w Londynie i już dawno temu zrobiło się tu nieciekawie. Prawie dwa lata temu byliśmy już gotowi kupić dom w innym miejscu, ale trzecia ciąża nas przystopowała. Teraz mała ma siedem miesięcy i właśnie się pakujemy, zdecydowaliśmy się kupić dom nad morzem, dojazd to niecała godzina do City. Nie jest to pipidówka, ale jednak małe miasteczko (mimo iż wszystko tam jest, bardzo dobre szkoły). Przeprowadzamy się tylko i wyłącznie dla dzieci. Trochę mnie to przeraża, zawsze żyłam w wielkim mieście.
  • run_away83 08.01.14, 12:53
    Też całe życie mieszkałam w dużym miescie i to w centrum, dlatego lokalizacja w której wylądowaliśmy to dla mnie niemal wieś - za moim osiedlem jest duże sztuczne jezioro z rezerwatem przyrody, a dalej to już łąki i krzaczory wink

    Ale, w zasięgu pieszego spacerku mam - szkołę i przedszkole, pocztę, kilka mniejszych sklepóworaz tesco express, aptekę, kino, studio fittness, sieciową kawiarnię i restaurację, salę zabaw dla dzieci, kilka fantastycznych placów zabaw. Mam duuuży dom z ogródkiem, garaż, miejsce parkingowe na dwa auta (nigdy więcej targania po schodach wózka!). Mam 5 minut autem albo pół godziny piechotą do centrum mojego miasteczka gdzie jest przyjemny deptak, całkiem fajne CH i trochę ulicznych kafejek; 20 minut samochodem do centrum sąsiedniego miasta - które jest dużym miastem uniwersyteckim, ma muzea, galerie, twatry i te sprawy smile W moim miasteczku są parkingi park&ride i stacja kolejowa skąd można szybką koleją dojechać do Londynu w mniej niż godzinę.

    Podsumowując - idealne miejsce do życia smile

    Codziennie na spacerze spotykam tych samych ludzi, z niektórymi wymieniam uprzejmości, z innymi wdaję się w pogawędkę.
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • lajente 08.01.14, 12:53
    run_away83 napisała:

    > Jeżeli ktoś oczekuje że na publicznym forum podam nazwę miejscowości i dzielnic
    > y w jakiej mieszkam

    Ja akurat nie chcę nazwy miejscowości i dzielnicy, ale z twoich postów kojarzę, że mieszkałaś w Polsce blisko rynku (na samym rynku?) w centrum dużego miasta, a teraz mieszkasz na obrzeżach małego miasteczka.
    Nie wiem zatem dlaczego porównujesz te dwie zupełnie różne lokalizacje i nie chodzi mi o kraje, ale o fakt mieszkania w centrum z faktem mieszkania na obrzeżach miasteczka - trudno by na rynku było cicho, kameralnie i spokojnie. Zamieszaj w Londynie na rynku a potem porównuj.
  • run_away83 08.01.14, 13:06
    Nie mieszkałam na Rynku, ani nawet na Starym Mieście. Mieszkałam w Śródmiesciu, stosunkowo blisko rynku, ale w dzielnicy typowo mieszkalnej (stare kamienice, wiele pięknie odrestaurowanych, na parterach tylko sklepy, a jeśli lokale usługowe to typu fryzjer, kosmetyczka, kawiarnia czynna do 20). Nie byla to zdecydowanie turystyczno-rozrywkowa część miasta (choć do tamtej było blisko).
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • lajente 08.01.14, 13:10
    Ale mimo to widzisz różnicę między lokalizacją w dużym mieści stosunkowo blisko rynku a obrzeżami miasteczka?
    Bo wiesz w Polsce też są obrzeża miasteczek i też jakoś dziwnym trafem spokojniej tam i bardziej kameralnie, niż w centrach wielkich miast.
  • run_away83 08.01.14, 13:19
    Żeby mieć gdzieś w Polsce taki spokój we własnym domu jak tutaj i takie czyste place zabaw, musiałabym zamieszkać w miejscowości, w której obowiązuje całkowita prohibicja, po zmroku zaczyna się godzina policyjna, oraz jest całkowity zakaz posiadania psów - znasz takie miejsce?
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • lajente 08.01.14, 13:35
    Ależ głupie pytanie, nie, w Polsce nie ma prohibicji ani godziny policyjnej więc nie znam takiego miejsca z przyczyn jak wyżej. Znam natomiast miejsca gdzie jest spokój i czyste place zabaw.
  • princess_yo_yo 08.01.14, 13:36
    nie wiem gdzie mieszkasz teraz ale to wydaje sie dosc specyficzne miejsce wiec pomine zaslona milczenia czym ci sie beda wydawac te zachwyty sasiedzkiego neofity za kilka miesiecy albo lat.
  • run_away83 08.01.14, 13:42
    Złotą klatką? wink Bo to jest coś w rodzaju polskiego ogrodzonego osiedla, tylko w skali makro, całe miasteczko z grubsza tak wygląda. A murem nie są cegły tylko forsa. I nie twierdzę że to jest jakiś raj na ziemi ani że całe Wyspy Brytyjskie tak wyglądają.

    Twierdzę, że mnie się tutaj podoba i że ja aktualnie znalazłam tutaj lepsze warunki do życia dla mnie i dla swojej rodziny, niż mialabym kiedykolwiek w Polsce. I nie czuję się tu jak "obcy" ani "intruz".
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • claudel6 08.01.14, 23:45
    strasznie jestem ciekawa co to za miasto!
  • run_away83 09.01.14, 00:49
    Sporo jest tskich miast w UK. My szukaliśmy pod kątem dobrych szkół (no i w okolicy firmy męża). Jak chcesz to wygooglaj i obejrzyj sobie Rugby, np osiedle Coton Meadows albo Cawston i samo centrum miasteczka - tam mieliśmy pierwotnie mieszkać, ale zmieniliśmy koncepcję, bo nie mogliśmy znaleźć domu, który spełniałby nasze wymagania. Miejscowość, w której ostatecznie zamieszkaliśmy ma podobny klimat smile
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • princess_yo_yo 08.01.14, 12:38
    akurat cena wynajmu o dzielnicy/ okolicy mowi sporo ale male miasto czy to w angli czy gdzi indziej to zupelnie inna rzeczywistosc niz dzilnica duzego miasta.
    trudno zeby napisala dokladnie gdzie mieszka, nazwa dzielnicy w londynie tez nie mowi tak wiele, mozna mieszkac w notting hill w jednym z najwiekszych council estates w londynie albo w 'kieszeni medialnej' w hackney, zgadnij gdzie lepszy standard I perspektywy wink
  • ma_dre 08.01.14, 12:39
    a ch cie to obchodzi ???? moze jeszcze PESEL, kod do karty kredytowej i nr tel do domu?
    tu jest forum, tu sie danych personalnych nie podaje, a dzielnica to jest bardzo dokladny namiar na dana osobe
  • dag_dag 08.01.14, 12:43
    Pesel smile))
  • lafiorka2 08.01.14, 11:49
    run away..to sa dopiero 3 osoby..to raczej nie ogół smile

    I ten tekst"że wyjeżdżam do Uk nie po profity"big_grin
    Tjjja jaaasnewink
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • run_away83 08.01.14, 12:38
    No ale co "tjjja jasssne"? Nie wierzysz że istnieją osoby, które emigrują na wyspy i nie pobierają zasiłków? Czy w to, że uciekają z Polski także ludzie, którzy mieli w ojczyźnie komfort finansowy?
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • lafiorka2 08.01.14, 20:01
    run_away83 napisała:

    > No ale co "tjjja jasssne"? Nie wierzysz że istnieją osoby, które emigrują na wy
    > spy i nie pobierają zasiłków? Czy w to, że uciekają z Polski także ludzie, któr
    > zy mieli w ojczyźnie komfort finansowy?


    Ach to piszemy tylko o tych co pobierają ta zasiłki???Nieee,no to takich mam nadzieję nie ma za dużo,co jadą tam tylko po zasiłki.
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 11:53
    Szybko się aklimatyzujesz bo zdaje się wyjechałaś ledwie trzy miesiące temu.
    A rasizm (niestety) jest wszędzie, w jednej z angielskich miejscowości podpalano swego czasu domy uczciwie pracujących Polaków i jeszcze jednej narodowości.
    W jednej z gazet których zapas kupiłam na święta (nie wiem niestety której, nie typu Fakt) widziałam smutny artykuł o polskich emigrantach ilustrowany jakimś murem gdzie ktoś po angielsku napisała coś w rodzaju Polacy - w.....dalać....
    Artykuł nie był o tutejszych (emamowych) emigrantkach, dużo było o tamtejszych sprzątających i chłopców pracujących na budowach. Ci drudzy łączą się w pary ze sprzątającymi bo sprzątanie jest tam wyżej płatne (za godzinę) i razem jakoś lepiej sobie radzą.
    I o tym, że jak Polak zostanie okradziony nie idzie na policję bo głównie pracuje bez umowy.
    Smutny artykuł, zapewne wyssany z brudnego palca wink
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • eliszka25 08.01.14, 11:45
    wiesz co rik_i, w pewnym sensie i do pewnego stopnia sie z toba zgadzam. wprawdzie ja nie w gb, ale owszem, zdaje sobie sprawe z tego, ze nigdy tak do konca nie bede "u siebie" i moze sie zdarzyc, ze kiedys jakis tubylec mi to wygarnie (nigdy sie nie zdarzylo, ale my nie zyjemy z zasilkow, tylko placimy calkiem spore podatki, wiec moze dlatego). jest tylko jeden "drobny" szczegol. otoz nie kazdy ma nature "klepac biede, byle na swoim". owszem, zdarzaja sie emigranci, ktorym na emigracji sie nie powiodlo i klepia biede rowniez nie na swoim i wstydza sie do tego przyznac i wrocic z podwinietym ogonem "do siebie". jednak znakomita wiekszosc, pomimo tego, ze nie sa i nigdy nie beda "u siebie", ma o wiele lepszy status materialny niz kiedykolwiek miala w polsce. mam prosty przyklad w bliskim otoczeniu. mloda rodzina z dwojka malych dzieci. w polsce oboje pracowali ile sie dalo. ona ciagle brala dyzury (pracowala w pogotowiu) i ciagneli w sumie tylko dzieki rodzicom, ktorzy za darmo opiekowali sie dzieckiem (wtedy jednym), bo na nianie nie bylo ich za bardzo stac, a dziecko widywalo matke czasem 3 razy w tygodniu, kiedy nie spala i nie miala dyzuru. stac ich bylo na wynajecie malej klitki. wyjechali niespelna 2 lata temu. stac ich na wynajecie domu oraz na drugie dziecko, bo wystarcza pensja meza. zona mogla zrobic przerwe w pracy i zostac z dziecmi w domu na kilka lat. owszem, nie sa "u siebie" i sami mowia, ze czasem to odczuwaja, ale jak myslisz gdzie im sie zyje lepiej i bezpieczniej pod wzgledem finansowym?
  • arista80 08.01.14, 11:51
    Słusznie zauważyła tez run away. Nie każdy jedzie tylko dla benefitów. Sorry, ale jeśli sporo osób jedzie do UK czy do jakiego innego kraju tylko po te benefity, to nic dziwnego że ma się dość takich osobników. Ile razy było tu mówione, że dziękujecie za znajomości jedynie dla korzyści. Większość osób, które uczciwie pracują, płacą podatki i przestrzegają prawa raczej nie ma problemów z asymilacją.
  • lafiorka2 08.01.14, 11:51
    no ale eliszka....słyszysz tu,że emigrantki nie wyjeżdżają za chlebem...


    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 11:56
    Tylko w jakim celu?
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • eliszka25 08.01.14, 12:21
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Tylko w jakim celu?

    a tego, to ja gazeta nie wiem. wiem natomiast, ze mojej rodzinie zyje sie tu swobodniej finansowo niz w polsce, choc glodowej pensji moj maz nie mial nigdy.
  • run_away83 08.01.14, 12:28
    Zbrzydła nam polska rzeczywistość. A brytyjski pracodawca mojego męża był gotów rozwinąć przed nami czerwony dywan, żeby mojego męża mieć pod ręką, czyli w UK - bo wcześniej mąż pracował dla nich zdalnie i przyjeżdżał do firmy co miesiąc-dwa na kilka dni. Sami z siebie i w ciemno raczej byśmy nie pojechali, ale tak - w zasadzie bez kosztów i na gotowe - czemu nie?
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • martishia7 08.01.14, 11:57
    "Za chlebem", a "dla benefitów", to moim zdaniem nie jest to samo.
  • lafiorka2 08.01.14, 12:01
    martishia7 napisała:

    > "Za chlebem", a "dla benefitów", to moim zdaniem nie jest to samo.


    No dobrze.Ta czy siak ematka emigrantka nie jeździ za granicę ani "za chlebem" ani "za benefitami".
    big_grin
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • kruche_ciacho 08.01.14, 12:12
    ja np. wyjechalam z wielkiej milosci smile
  • eliszka25 08.01.14, 12:22
    kruche_ciacho napisała:

    > ja np. wyjechalam z wielkiej milosci smile

    a wiesz, ze ja w sumie tez smile
  • kruche_ciacho 08.01.14, 12:34
    tylko ze moja milosc sie skonczyla smile a "zagranica" zostala .... moim domem smile
  • eliszka25 08.01.14, 14:53
    na szczescie moja nie. byla bezposrednim powodem mojego wyjazdu za granice i na szczescie okazala sie dobrym wyborem, bo trwa juz 12 lat i mamy nawet 2 "owoce" tejze milosci wink
  • lafiorka2 08.01.14, 20:05
    kruche_ciacho napisała:

    > ja np. wyjechalam z wielkiej milosci smile

    AAA no tak..przepraszam pominęłam ten aspekt smile
    Zwracam honor.
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • eliszka25 08.01.14, 12:19
    moze ematki nie wink, ale ta rodzina jest przykladem, jakich bardzo wiele. ja sie w emigranckie watki zwykle nie wdaje, bo najczesciej przeradzaja sie w bezsensowna jatke. ja nie wstydze sie tego, ze tutaj zyje nam sie lepiej i swobodniej niz w polsce, choc nie do uk wyjechalam.
  • princess_yo_yo 08.01.14, 13:26
    ale o czym jest ta cala dyskusja, kazda decyzje jaka czlowiek podejmuje w zyciu jest efektem mniej lub bardziej swiadomego rachunku zyskow I strat. I kazda jest obarczona ryzkiem ale skoro cos sie robi a wiec idzie do nowej pracy, przeprowadza I tak dalej to po to zeby miec subiektywnie lepiej a nie gorzej.
    licytacje rownie smieszna a moze nawet bardziej niz miedzy herbowymi I sloikami.
  • riki_i 08.01.14, 11:52
    eliszka25, ależ ja z Tobą się zgadzam i w pełni rozumiem motywy emigracji

    nie zamierzam też nikogo od emigracji odwodzić. każdy powinien jednak być świadom, na co się pisze i jakie są tego -również niematerialne- koszty

    no i przede wszystkim nie popadać w samozakłamanie oraz nieracjonalną ocenę rzeczywistości





  • eliszka25 08.01.14, 12:31
    wiesz rik_i, cale zycie jest pelne wyborow i kompromisow. nigdy nie mozna miec wszystkiego, niestety. pewnie, ze lepiej jest byc pieknym, bogatym, zdrowym i miec super prace we wlasnym kraju. tylko nie wszystkim jest to dane i czasem trzeba wybrac "mniejsze zlo". nie wiem, jakie panuja "trendy" na ematce, bo zwykle nie biore udzialu w tego typu dyskusjach. poczatkowo probowalam, ale zawsze konczylo sie jatka bez ladu i skladu, wiec dalam spokoj.

    nie oklamuje siebie, ze trafilam do raju. jest fajnie, ale tesknie za rodzina. mimo to coraz bardziej "u siebie" czuje sie wlasnie tu, a polska staje mi sie coraz bardziej obca. kwestia przyzwyczajen pewnie. jednak tak samo brakowaloby mi tej rodziny, gdybym wyprowadzila sie np. do warszawy, bo musialabym przejechac niemal cala polske i podroz trwalaby prawie tyle samo. na jedno popoludnie nie wpadlabym do rodzicow, wiec i tak zostawalyby mi wizyty w swieta i ferie szkolne, tak samo, jak teraz. zaloze sie, ze swoich rodzicow widuje czesciej niz niejedna ematka mieszkajaca w polsce, bo widzimy sie przynajmniej 3 razy w roku i wtedy spedzamy ze soba po kilka tygodni.
  • rosapulchra-0 08.01.14, 16:19
    Cytat no i przede wszystkim nie popadać w samozakłamanie oraz nieracjonalną ocenę rzeczywistości

    Masz misję, riki? big_grin
    --
    Forum uczy! Forum bawi! Forum nigdy cię nie zdradzi!
    anielska.blog.pl/
  • edelstein 08.01.14, 11:47

    Doprawdy?nie dalej jak wczoraj dostalam intratna propozycje podjecia dalszej nauki,po to,by zajac wyzsze stanowisko.Lobbowali za mna, tak zwani tutaj , tubylcy.Tylu slow uznania i pozytywow na temat mej osoby nie uslyszalam juz dawno.Z posrod masy tubylcow zostalam wybrana ja,jako osoba,ktora jest w stanie wniesc wiele swym dalszym rozwojem.Za plus uznano moja znajomosc jezyka polskiego,przy czym podkreslono,ze absolutnie w zadnym wypadku nie jest to zaznaczeniem,ze jakos sie wyrozniam z powodu mego pochodzenia.
    Wlasnie twoj negatywny post sklonil mnie do podjecia ostatecznej decyzji.Wracam do szkolnej lawy.
    A teraz gryz sie w tylek ze zlosci do spolki z gazeciarzem.

    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 11:56
    Super, ale to o niczym nie świadczy i nijak ma się do tematu bo przecież Niemka u Niemców, na terenie państwa niemieckiego nie może być emigrantką, prawda? Zatem czemu się wpisujesz z uporem maniaka do wątku o emigrantach? Ledwo ktoś uwierzy, że może i faktycznie jesteś prawdziwą Niemką, a Ty walisz takiego babola sama przyznając, że czujesz się emigrantką big_grin

    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • riki_i 08.01.14, 12:02
    Jaka tam ona Niemka.... Dzieci będą dopiero pełne Niemczury, wszak mówić po polsku szkoda czasu je uczyć.
  • edelstein 08.01.14, 12:10

    Ty sie martw wlasnymi dziecmi.Chyba nawet ich nie masz,bo tylko bardzo zdesperowana Baba wzielaby sobie takiego frustrata.

    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • ma_dre 08.01.14, 22:29
    no i po co ta pogarda? przenikanie z jednej nacji do innej jest odwieczne i naturalne, ludzie sie spolszczaja, zniemczaja, francuzieja itp... czy ci wszyscy Polacy obcego pochodzenia, ktorzy mieli swoj wklad w polska nauke czy kulture tez spotkaliby sie z twoja pogarda?
  • edelstein 08.01.14, 12:03

    Przeciez wedlug was jestem emigrantka.Gazeciu,zes nie raz podkreslal zem emigrantka,no to sobie nia bede,mi to nie przeszkadza,bo upsss wasze gadanie wplywu na me zycie nie ma.

    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • riki_i 08.01.14, 11:59
    Man soll den Tag nicht vor dem Abend loben. Außerdem... überall ist es schön aber am schonsten ist es zu Hause.

    Liebe Grüße

    Riki
  • edelstein 08.01.14, 12:04

    Ja jestem w domu Riki,obojetnoe jakbys zaklinal rzeczywistosc,tu jest moj dom.W gosciach to ja w Polsce jestem.

    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • riki_i 08.01.14, 12:06
    Kochana Edel, gdybyś była w DE naprawdę w domu, nie pisałabyś uporczywie na polskim forum. Wszystko w temacie.
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 12:09
    I nie miałaby kontaktu z tamtejszą Polonią.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • edelstein 08.01.14, 12:14
    Czekam gazetko na jakies dowody na poparcie twych fantazji.
    --
    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • gazeta_mi_placi 09.01.14, 08:09
    Zapytaj swoich polskich znajomych.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • edelstein 08.01.14, 12:12
    Dlaczego nie?pisze po to,by nie zapimniec jezyka,bedzie mi aktualnie b.potrzebny.
    --
    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • aniorek 08.01.14, 12:17
    Odpowiadasz na:
    riki_i napisał:

    > Kochana Edel, gdybyś była w DE naprawdę w domu, nie pisałabyś uporczywie na pol
    > skim forum. Wszystko w temacie.

    ooo koronny argument big_grin przypomnij mi, co facet robi na forum dla matek, skoro juz wdajemy sie w takie detale odnosnie tego, kto powinien sie udzielac na danym forum?

    oprocz ematki przegladam np. amerykanskie forum fotograficzne, finskie fitnessowe i niemieckie narciarskie. poprosze domoroslych psychoanalitykow od siedmiu bolesci o ocene, gdzie jest moj dom. pewnie na ksiezycu.
  • riki_i 08.01.14, 12:25
    Odpowiadałem na to pytanie setki razy. Piszę na tym forum z dwóch powodów:
    1. Jest tu gigantyczny ruch i szybka reakcja na dowolny temat. Na wielu innych forach czekasz na wypowiedzi tygodniami.
    2. Nie ma tu gimbazy ani małolactwa. Zależy mi na opiniach ludzi, którzy są życiowo samodzielni i trochę doświadczeni, a nie na opinii osób "którym się wydaje". A płeć piszących, w myśl ideologii gender, to chyba nie ma znaczenia? tongue_out

    Edel smaruje tutaj dziesiątki postów dziennie, to chyba deczko co innego niż okazjonalne zaglądanie na "amerykanskie forum fotograficzne, finskie fitnessowe i niemieckie narciarskie", co nie?
  • edelstein 08.01.14, 13:21

    -- Ogladam tez kazdego dnia BBC,o czym to swiadczy?

    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • mnb0 08.01.14, 13:20
    > nie dalej jak wczoraj dostalam intratna propozycje podjecia dalszej nauki,
    Kurs tabliczki mnozenia?
    big_grin
    (Sorry, nie moglam sie powstrzymac, a kiedys pisalas, ze nie umiesz liczyc).
    --
    "Sypialnia mieści się na końcu amfilady i można do niej wejść zarówno z salonu, jak i holu." misterni
  • edelstein 08.01.14, 13:22

    I co,w zwiazku z tym.Tabliczka mnozenia jest mi zbedna.
    --
    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • neffi79 08.01.14, 11:57
    nie masz do końca racji
    moja siostra wyjechała do DE. Fakt DE to nie UK ale również obcy kraj.
    Wyjaechała jako 19latka na aupair, skończyła tam studia z wyróznieniem, I od lat ma pracę w renomowanym koncerni (gdzie od początku robi karierę), obecnie obejmuje kierownicze stanowisko.
    Wiele razy rozmawiałysmy na tematy dyskryminacji itp, powiedziała, że jedynie czasami ma problemy z facetami (głównie z tymi na niższych posadach) dlatego że jest kobietą a nie obcokrajowcem. Ale to akurat też spotyka się w naszym rodzimym krajutongue_out

    nastepny przykład syn przyjaciela - jest szefem kuchni w duzym Hotelu w UK. Szefem. Polak.
    Dlatego nie masz do konca racji i piszesz trochę uszczypliwie




    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • lafiorka2 08.01.14, 12:00
    akurat w DE mieszkałam kupę lat i wiem jak tam jest z podejściem do emigrantow.
    Zaraz tak samo bdzie w UK.No niestety czymś sobie na to zapracowaliśmy.
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • neffi79 08.01.14, 12:03
    Pewnie tak jest, ale nie znaczy, że to norma
    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • edelstein 08.01.14, 12:08
    Interesujace.Rozumiem z litosci mi to zaproponowali.To pewnie jakis spisek majacy na celu,no wlasbie co.
    Wez kobieto sie nie osmieszaj,bo w negatywnym podejsciu do emigrantow takich jak ty czy riki nikt nie przebije.

    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 12:07
    I super, w Polsce jeżeli skończyła studia z wyróżnieniem (praktyczny kierunek) też by raczej ulic nie zamiatała, prawda?
    Ja znałam swego czasu polskiego lekarza tam pracującego i on mi wprost powiedział, że Niemcy dyskryminują, oczywiście nie kawa na ławę, tylko o wiele subtelniej.
    Mam osobę z rodziny, od lat legalnie pracującą, pracowitą, zero problemów z prawem, niepijąca.
    Cały czas na jednym i tym samym stanowisku, w danej firmie (dużej, znanej) na wysokich stanowiskach są sami Niemcy.
    Na tym na którym on pracuje on - Polak i Turkowie.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • neffi79 08.01.14, 12:16
    Różnie to bywa. W swojej specjalizacji w PL nigdy nie zarobiłaby tyle co tam.
    Jest szczęsliwa, nigdy nie wróci tu. Wcale jej sie nie dziwię, powiem szczerze, że gdyby nie moja firma to zamieszkałabym w Niemczech albo w USA. I miałabym gdzieś co o mnie myślą tubylcy. Nie wiem czy tak kiedys się nie stanie, na starsze latasmile
    wydaje mi się, że wszystko zalezy od kwalifikacji a nie od pochodzenia. I może od polityki danej firmy

    --
    http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
  • edelstein 08.01.14, 12:16

    Powaznie,z tego co opisujecie na forum I co czytam w gazetach,to po studiach ludzie siedza na kasach w biedronce lub na bezrobociu.Klamiecie?

    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 12:22
    Nie znam takiej osoby.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • 3eneduerabe 08.01.14, 17:04
    A ja znam lekarzy pracujących w De. Sama jestem stomatologiem jak juz pisałam, moja wspólokatorka z czasów studenckich studiowała kierunek lekarski. W Polsce nie mogła rozpocząć specjalizacji z deramtologii bo to jest praktycznie niewykonalne!! albo nie ma miejsc na te specjalizację albo rzucą jedno na całe województwo. Więc z mężem również lekarzem wyjechali do Niemiec. Tam wcale nie jest łatwo o derme ale łatwiej niz tutaj, najpierw na pół roku zahaczyła sie na internie i potem na dermie. Teraz robi właśnie w De specjalizacje z dermatologii, mąż z ortopedii i za nic w świecie nie wrócą do Polski. Mieszkaja tam ponad rok, mają znajomych Niemców z którymi utrzymują przyjacielskie relancje- nie są to znajomi z pracy, bo tam troche faux pas iść na imprezę ze znajomymi z pracy ale maja super sąsiadów, są zadowoleni. Nie muszą brać po kilkanascie dyzurów w miesiącu- a w Polsce by musieli żeby utrzymać się na względnym poziomie, nie mówiąc juz że na dermatologię przyjaciólka szans by nie miała. Uczciwie pracują, płacą podatki i są otwarci na nowe znajomości. Efekt jest taki, że czuja się tam bardzo u siebie, maja dobre płace, są szanowani, mają przyjaciół. My z mężem wyjeżdżamy do Szwajcarii i znajomych na miejscu już mamy i zamierzamy czuć się jak u siebie, bo to zależy od nastawienia, charakteru. Opowiem Ci gazeta i riki pewien "kawał":
    Owsik pyta drugiego owsika:
    - dlaczego my siedzimy w tej du... jak tu jest tak ciemno i śmierdzi??
    - No jak to dlaczego? Bo tu jest nasza ojczyzna!
    --
    szczęśliwa mieszkanka Krakowa smile www.youtube.com/watch?v=jDz1ZZptIso
  • kamelia04.08.2007 08.01.14, 22:20
    neffi79 napisał(a):

    >
    > nastepny przykład syn przyjaciela - jest szefem kuchni w duzym Hotelu w UK. Sze
    > fem. Polak.
    > Dlatego nie masz do konca racji i piszesz trochę uszczypliwie
    >



    nie chce byc uszczypliwa, ale kuchnia angielska jest tak ohydna, ze bycie szefem kuchni w duzym hotelu w uk, to nie jest nobilitacja tego kalibru, co byciem szefem kuchni w Paryzu, Nicei czy Lyonie i do tego poodznaczanym gwiazdkami
    >
    >


    --
    tutiturum
  • ma_dre 08.01.14, 22:34
    no i co ztego? nikt tu nie porownuje Francji do Wielkiej Brytanii tylko te ostatnia do Polski. Bycie szefem kuchni w GB jest w rzeczy samej wieksza nobilitacja niz bycie szefem kuchni w Polsce.
    No i zaloze sie ze nigdy nie jadlas w GB w duzym hotelu a ograniczylas sie do ulicznego zarcia czy innego fish and chips.
  • joa66 08.01.14, 22:38
    No i zaloze sie ze nigdy nie jadlas w GB w duzym hotelu a ograniczylas sie do ulicznego zarcia czy innego fish and chips

    doświadczenie przez koleżankę przemawia wink
  • kamelia04.08.2007 09.01.14, 00:14
    ja uliczne zarcie omijam szerokim lukiem, a jeszcze szerszym brytyjskie.

    Wolalabym szefowac polskiej kuchni niz brytyjskiej, w ogole nie ma porownania. Kuchnia polska jest kuchniz przez duze K, to tradycja i smak, a brytyjska, bez dalszego komentarza.

    Crème anglaise jest dobre, ale to na pewno nie jest ani angielskie, ani brytyjskie
    --
    tutiturum
  • krecik 09.01.14, 01:02
    > Wolalabym szefowac polskiej kuchni niz brytyjskiej, w ogole nie ma porownania.
    > Kuchnia polska jest kuchniz przez duze K, to tradycja i smak, a brytyjska, bez
    > dalszego komentarza.

    Alez nie, skomentuj, bardzo prosze, bo nie wiadomo, do czego sie odniesc.

    Ag
    --
    Okruchy lodu w moich oczach
    www.flickr.com/jazzwink/
  • krecik 08.01.14, 23:21
    > nie chce byc uszczypliwa, ale kuchnia angielska jest tak ohydna, ze bycie szefe
    > m kuchni w duzym hotelu w uk, to nie jest nobilitacja tego kalibru, co byciem s
    > zefem kuchni w Paryzu, Nicei czy Lyonie i do tego poodznaczanym gwiazdkami

    www.bbc.co.uk/programmes/b00mx9xb/episodes/guide
    Just saying...

    Ag
    --
    Migawki
    www.flickr.com/jazzwink/
  • princesswhitewolf 08.01.14, 23:48
    > nie chce byc uszczypliwa, ale kuchnia angielska jest tak ohydna, ze bycie szefe
    > m kuchni w duzym hotelu w u



    a konkretnie jakie to dania sa takie ohydne?

    Kuchnia angielska nie jest byc moze taka ja wloska czy francuska ale jak na polnocny kraj calkiem niezla. Nie gorsza niz szwedzka czy holenderska
  • kamelia04.08.2007 09.01.14, 00:25
    w stosunku do kuchni polskiej jest w lesie, wobec francuskiej czy srodziemnomorskiej, to po o cala epoke. Nie ma sie co obrazac, to nie jest speclalizacja brytyjczykow, tak Francuzi sa do tylu z motoryzacja.

    Macie ladna tkanine Liberty (ladna i droga) i dobry ser stilton
    --
    tutiturum
  • joa66 09.01.14, 00:28
    nie na temat, ale ja znam wiele przepysznych dań z kuchni brytyjskiejsmile Nie przesadzałbym z jej okropnością smile
  • kamelia04.08.2007 09.01.14, 00:18
    et alors?

    tez mielismy uuz ze 3 edycje masterchefa, byl tez masterchef junior, co do tego ostatniego, to czapki z glow dla umiejetnosci tych wszystkich dzieci.
    --
    tutiturum
  • mary_lu 08.01.14, 12:02
    Pół mojej rodziny od kilkudziesięciu lat jest "obcym" w Polsce, co chwila jakoś tak wychodzi, że dobieramy sobie nowego emigranta.

    Czasem jakiś sąsiad-patol po pijaku coś o nas bełkocze, czasem jakiś zdesperowany polityk wytrze nami sobie gębę.

    I co? I nico. Czujemy się u siebie, mamy polskie paszporty, niczego nam nie brakuje.

    Za granicą kompleksów nie mam, mogłabym wyjechać na Zachód choćby jutro, w kilku miejscach już byłam, czułam się tam dobrze, miałam przyjaciół tubylców, ba - nawet ciekawe propozycje małżeństwa big_grin

    Żal mi ludzie, którzy czepiają się nacjonalizmów, jak pijani płotów. Żałosne kreaturki. Niestety, część emigrantów też żałośnie buja się po drugiej stronie sztachet i nakręca nastroje.
  • riki_i 08.01.14, 12:05
    To jeszcze zależy jaki to krąg kulturowy.
  • croyance 08.01.14, 22:06
    Ja mieszkalam w Japoni, i czulam sie bardzo dobrze i swojsko.
  • kropkacom 08.01.14, 12:05
    Ja ogarniam, jestem w tej chwili u siebie, a nie u ciebie.
  • riki_i 08.01.14, 12:07
    A gdzie jesteś geograficznie, jeśli wolno spytać?
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 12:07
    Czechy, Brno.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • kropkacom 08.01.14, 12:12
    Dzięki gazeta big_grin

    Swoja drogą, zawsze o "byciu u siebie" myślę o Warszawiakach, którzy nie mają rodziny na Powązkach. Osobiście jest mi wszystko jedno czy przy kryzysie "oberwę" jako obywatel, czy emigrant. Mojego poczucia "u siebie" to nie zmienia.
  • riki_i 08.01.14, 12:19
    Koszka nie ptica, Czechy nie zagranica big_grin

    Ps. Z tym, że my o wiele bardziej lubimy Czechów niż oni nas.
  • kropkacom 08.01.14, 12:28
    Polska emigracja to nie tylko Wielka Brytania i Irlandia. Emigranci to nie tylko Polacy. I tyle.
  • riki_i 08.01.14, 12:32
    No, ale krąg kulturowy odgrywa gigantyczną rolę. Co innego wyemigrować do sąsiedniego kraju słowiańskiego, a co innego np. do Indii.
  • kropkacom 08.01.14, 12:40
    To zależy o jakim aspekcie emigracji piszemy. Prawda? Faktycznie jeśli chodzi o zasiłki to Republika Czeska nie jest tu tematem. Moje poczucie "u siebie", jak i większości piszących wyjechanych tu pań, nie ma z zasiłkami nic wspólnego. W Wielkiej Brytanii sprawa zasiłków pewnie ma coś wspólnego z kryzysem i jakimiś wyborami. Z drugiej strony, czy ukróci ci się jako obywatelowi, czy emigrantowi nie powinno robić różnicy. Nikt Polaków z WB nie wywala.
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 15:39
    Czechy to taka Polska tylko z dużo gorszą kuchnią i bez KK.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • miliwati 08.01.14, 12:31
    > Koszka nie ptica, Czechy nie zagranica big_grin

    Istotnie. Kotek to nie ptak.
  • olena.s 08.01.14, 12:37
    smile
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • princess_yo_yo 08.01.14, 12:07
    ale napisz co na znaczyc to twoje 'u siebie' I dlaczego jest lepsze niz moje, podejrzewam ze moje 'u siebie' ma calkiem inny wydzwiek. I do czego ta konkretna idea 'u siebie' jest mi albo innym potrzebna.
    tak, naplyw emgirantow w europy wschodniej zmienil warunki na rynku pracy w uk, co recesja poglebila. dokladnie tak samo jak Tania sila robocza ze wschodu zabrza rynek pracy w pl.
    co do calej idei systemu placenia benefitow, child benefit zalezny od tego gdzie rezyduje dziecko wymagalby zbyt duzo papierologi, co do reszty, uwazam ze powrot do korzeni I podstawy prawnej o przeplywie ludnosci w uni jest jak najbardziej na miejscu - akurat pomoc spoleczna moze nie jest zalezna od rezydencji ale nie przysluguje nikomu na wejsciu.
    poza tym child benefit nie jest juz uniwersalnym benefitem, jak tylko przekraczasz 45k rocznie (wystarczy jeden z rodzicow nie jako rodzina), co nie jest wcale nie tak daleko powyzej sredniej krajowej to system praktycznie wymusza na tobie 'dobrowolna' rezygnacje z takowego bo koszty zwiazane z papierologia I innymi pie...mi nie sa warte tych kilu funtow ktore ci tygodniowo zostaja po rocznym odliczeniu podatku wink
  • riki_i 08.01.14, 12:17
    princess_yo_yo napisała:

    > ale napisz co na znaczyc to twoje 'u siebie' I dlaczego jest lepsze niz moje, p
    > odejrzewam ze moje 'u siebie' ma calkiem inny wydzwiek. I do czego ta konkretna
    > idea 'u siebie' jest mi albo innym potrzebna.

    Wiesz, 'bycie u siebie' znaczy między innymi to, że w mojej rodowitej Warszawie, gdzie mieszkam:
    - nikt nie napisze mi na murze "Polacy wypier.... alać"
    - nikt nie będzie jeździł w mediach po mnie jak po łysej kobyle, twierdząc, że coś zabieram miejscowej ludności i żyję na jej koszt
    - sąsiad nie będzie łypał na mnie spode łba i miął w gębie zduszonych przekleństw
    - nie doświadczę ostracyzmu towarzyskiego i zawodowego z racji pochodzenia

    Ten kraj (Polska) jest mój, w DE czy GB jestem gościem.
  • princess_yo_yo 08.01.14, 12:22
    a do ciebie jako do 'polaka' bo rozumiem ze jak juz sie odniesie do ciebie jako do 'sloika' albo innym terminem rownie popularnym na forum (zdaje sie wczoraj mielismy watas o herbowych I innych swoich) to juz bedzie lepiej. hahaha.
  • riki_i 08.01.14, 12:27
    no akurat jestem "z dziada pradziada", więc do słojów się nie zaliczam
  • princess_yo_yo 08.01.14, 12:32
    tylko wg twojej wlasnej samooszukiwawczej idei, to ze ty sie uwazasz za 'z dziada pradziada' ma dokladnie takie samo znaczenie do twojego bycia 'u siebie' jak I sloikow I innych mniej I bardziej rdzennych warszawiakow. skoro wszyscy zyjemy w denial to riki tez. zeby sie tak dac wciagnac w licytowanie korzeni wiedzac ze zawsze to prowadzi do tego samego.
  • riki_i 08.01.14, 12:36
    Nie, to Ty ze mnie wyciągasz owe korzenie, po to tylko, żeby mi później rzucić je w twarz.

    I nie porównuj dyskomfortu lubelskiego słoja w Warszawie z dyskomfortem Polaka na emigracji w GB. Jakby nie ta skala problemu.
  • princess_yo_yo 08.01.14, 12:41
    nie, to ty wyciagnales korzenie jako zrodlo problemu czy to w uk czy warszawie wiec teraz nie becz ze twoje u siebie tez jest relatywne.
  • riki_i 08.01.14, 12:49
    co Ty wygadujesz? mętniacko błądzisz usiłując zatrzeć znaczenie korzeni i bagażu kulturowego

  • princess_yo_yo 08.01.14, 13:05
    nie nie zacieram. bagaz kulturowy I korzenie maja bardzo duze znaczenie. znaczenie ma to ze urodzilam sie w polsce a co wiecej, w malopolsce. zawsze bede polka I drugi albo inny passport tego nie zmieni. co wiecej, korzenie sa dla mnie wazne stad lubie do polski przyjezdzac, pisze na polskim forum I na dodatek uwazm ze kanapka z pasztetowa I ogorkiem kiszonym to wspaniale polaczenie ale dlaczego mam odczuwac z tego powodu dyskomfort albo czuc sie lepiej we wlasnej skorze od kogos kto urodzil sie w poznaniu, na wolominie albo w Cambridge to tego juz nie rozumiem.
  • riki_i 08.01.14, 13:11
    przecież nie o tym mowa, że Ty masz się czuć z tego powodu lepiej czy gorzej, tylko o tym, że masz pewien bagaż kulturowy , który warunkuje to kim jesteś - tu , albo tam

    tu, czyli w Polsce jesteś w miejscu, gdzie wszyscy ów bagaż mają z grubsza taki sam

    tam, czyli na emigracji, jesteś ciałem obcym, które albo się zaaklimatyzuje (co zależy też od nastawienia tubylców), albo nie

    ja w tym wątku podnoszę wyłącznie to, że niektóre Panie nie dostrzegają tych oczywistości
  • princess_yo_yo 08.01.14, 13:32
    I tu sie mylisz odczucie bagazu kulturowego jest bardzo subiektywne I relatywne, I bardzo zalezne od potrzeby zewnetrznej walidacji.
    to akurat widac na forum w postach ludzi ktorzy uwazaja ze ich pomysl na zycie jest jedynym mozliwym i dajacym szczescie. hough, ci ktorzy mysla albo robia inaczej zyja w wiecznym zaprzeczeniu i szczsliwie dla nich tez w tym zaprzeczeniu umra wiec wszystko jest w porzadku. uff
  • cherry.coke 08.01.14, 13:42
    riki_i napisał:

    > tu, czyli w Polsce jesteś w miejscu, gdzie wszyscy ów bagaż mają z grubsza taki
    > sam

    No i tu popelniasz blad w zalozeniu, o ktorym pisalam juz wielokrotnie gazeciarzowi.

    Otoz nie kazdy ma w PL taki sam bagaz i pasuje do jednej sztancy. Ja jako niewierzaca-feministka-humanistka-zwolenniczka spoleczenstwa obywatelskiego w Polsce czulam sie krytykowana i marginalizowana znacznie bardziej niz czuje sie teraz jako naplywowa. Ot taki paradoks. Zalew jedynie slusznej mowy, pogladow, wiary czy nawet ubioru ("w jakim wieku wypada przestac nosic mini") oraz troskliwego zawracania dupy ("a dlaczego sie jeszcze nie pobraliscie"), juz nie mowiac o szczuciu politycznym, jest w PL bardzo silny i naprawde mysle, ze dla wielu wyjazd to odetchniecie pelna piersia, nawet jesli nie beda miejscowymi - co zreszta w krajach mniej jedynoslusznonormatywnych nie jest az taka tragedia, jak wam sie wydaje...

    I pewnie to wrecz czesciowa motywacja do pozostania na wyjezdzie - bo trudno jednak zrezygnowac z "zyj i pozwol zyc" nawet jako imigrant na rzecz takiego walenia po glowie, jakie jest niestety normatywne w kraju.

    Co nie przeszkadza mi Polski z przyjemnoscia odwiedzac - no ale walenie po glowie mnie juz teraz zasadniczo nie dotyczy, a jak sie natykam, to moge je traktowac jako folklor. I wlasnie teraz jest fajnie smile
  • riki_i 08.01.14, 13:44
    Skoro tak piszesz, wierzę, że miałaś takie odczucia. Ja mam inne - w Warszawie nie spotykam się z taką atmosferą (może dlatego że nie chadzam na marsze PIS-u? big_grin)
  • cherry.coke 08.01.14, 13:57
    Tez nie chadzalam. Moze jestes bardziej normatywny smile
    Ale jak sie mieszka w PL, to sie tego az tak nie zauwaza, czlowiek jest przyzwyczajony. Dopiero po wyjezdzie zauwaza sie tego brak... a potem do niego przyzwyczaja.
  • nolus 08.01.14, 14:02
    No cóż, w wielu polskich miastach nadal panuje małomiasteczkowa atmosfera i to będzie się zmieniać baaaaardzo powoli... Takie życie no. Nie chcesz słuchać wścibskich pytań: "Kiedy slub?/dzieci?/dlaczego nikogo nie masz?", to sie wyprowadz do Wawy. Tu jak przystało na stolicę jest postępowo i nowocześnie i możesz sobie żyć w kulturze singli.
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 15:41
    A jak jest na małych angielskich/niemieckich wsiach albo w małych amerykańskich miejscowościach?
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • yuka12 08.01.14, 20:39
    Odpowiem. W moim bardzo malym miasteczku jest taki przekroj stanow cywilnych i sytuacji rodzinnych, ze oficjalnie nikt nikogo o nic nie wypytuje. Za plecami oczywiscie plotki sa jak zloto, bo czymze moze zyc bezrobotna mloda matka na zabitej dechami prowincji bez wiekszych rozrywek? Jednakze osobiscie mnie to nie dotyka, plotki ma gdzies. Polakow nikt nie wytyka i nie przesladuje ani mniej ani wiecej niz Anglikow czy innych osiedlencow. W zasadzie jedyna bariera jest brak plynnej znajomosci lokalnego jezyka (i nie chodzi tu o angielski) i pochodzenia nie z stad smile.
    PS. Pochodze z miasta, gdzie wszyscy mieszkancy przyjechali z innych rejonow Polski i przez pol zycia mieszkalam w duzym miescie, gdzie tzw. tubylcy z luboscia wypominali mi pochodzenie z innej czesci Polski. Wiec mieszkanie zagranica, poza wieksza odlegloscia od rodziny i koniecznoscia uzywania obcego jezyka na codzien, az tak bardzo nie rozni sie od atmosfery, jaka przezylam w tym wielkim polskim miescie. Poza tym ze jeszcze nikt mi nie kazal wracac do Polski, tak jak kazali mi wracac do mojego- nie mojego miasta polscy autochtoni. A benefity dla normalnie pracujacych i zarabiajacych osob w UK to taka ozdobka na torcie a nie jakies konkretne pieniadze.
    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • lajente 08.01.14, 13:54
    cherry.coke napisała:

    > Otoz nie kazdy ma w PL taki sam bagaz i pasuje do jednej sztancy. Ja jako niewi
    > erzaca-feministka-humanistka-zwolenniczka spoleczenstwa obywatelskiego w Polsce
    > czulam sie krytykowana i marginalizowana znacznie bardziej niz czuje sie teraz
    > jako naplywowa. Ot taki paradoks. Zalew jedynie slusznej mowy, pogladow, wiary
    > czy nawet ubioru ("w jakim wieku wypada przestac nosic mini") oraz troskliwego
    > zawracania dupy ("a dlaczego sie jeszcze nie pobraliscie"),

    Zauważyłam jedną charakterystyczną rzecz - bardzo wiele osób przypisuje cechy własnej rodziny "Polsce". A tymczasem to tylko twoja rodzina - na ulicy ktoś się gonił, że obrączki nie masz? Nawet tu na forum jest sporo pań w konkubinacie, po rozwodach, z dziećmi z różnych ojców więc już nie pleć, że w Polsce jest zalew jedynej słusznej mowy, wiary czy poglądów.
    Nie raz i nie dwa matki ateistki piszą, że ich dzieci nikt nie zaczepia, nikt nie nagabuje, poczytaj choćby triss - zresztą jest tu pełno antykatolickich wątków i wypowiedzi - więc znowu o czym ty mówisz?
    Dużo osób ma toksyczne rodziny, od których ucieka za granicę, a potem pisze "bo w Polsce wszyscy", nie, nie w Polsce wszyscy, ale twoi bliscy już tak.
  • cherry.coke 08.01.14, 14:01
    lajente napisał(a):

    > Zauważyłam jedną charakterystyczną rzecz - bardzo wiele osób przypisuje cechy w
    > łasnej rodziny "Polsce". A tymczasem to tylko twoja rodzina - na ulicy ktoś się
    > gonił, że obrączki nie masz? Nawet tu na forum jest sporo pań w konkubinacie,
    > po rozwodach, z dziećmi z różnych ojców więc już nie pleć, że w Polsce jest zal
    > ew jedynej słusznej mowy, wiary czy poglądów.
    > Nie raz i nie dwa matki ateistki piszą, że ich dzieci nikt nie zaczepia, nikt n
    > ie nagabuje, poczytaj choćby triss - zresztą jest tu pełno antykatolickich wątk
    > ów i wypowiedzi - więc znowu o czym ty mówisz?
    > Dużo osób ma toksyczne rodziny, od których ucieka za granicę, a potem pisze "bo
    > w Polsce wszyscy", nie, nie w Polsce wszyscy, ale twoi bliscy już tak.

    No tylko ze ja nie pisalam o swojej rodzinie smile
    To jest tak jak pisalam rikiemu - dopoki sie nie wyjedzie, to nie czuje sie, jakie w PL panuje cisnienie i normatywnosc. A jak sie pozyje w dekompresji, to roznice czuc bardzo (zalezy tez oczywiscie od kraju docelowego).
    Dlatego tez - paradoksalnie - dla Polaka w Polsce emigracja moze wydawac sie wiekszym problemem niz dla samego emigranta.
  • lajente 08.01.14, 14:06
    cherry.coke napisała:

    > No tylko ze ja nie pisalam o swojej rodzinie smile

    To zdradź proszę kto się w twoim otoczeniu ciskał o mini i twój ślub?

    > To jest tak jak pisalam rikiemu - dopoki sie nie wyjedzie, to nie czuje sie, ja
    > kie w PL panuje cisnienie i normatywnosc.

    No tak, ale skoro to się czuje dopiero po wyjeździe, to nie może być powodem wyjazdu, prawda?
    Zresztą nie byłaś we wszystkich krajach na świecie i może nie widzisz że w twoim aktualnym kraju zamieszkania też panuje jakieś ciśnienie, którego nie czujesz bo w nim tkwisz, czy to podejrzenie powoduje, że wyjedziesz gdzieś indziej?
  • cherry.coke 08.01.14, 14:11
    lajente napisał(a):

    > To zdradź proszę kto się w twoim otoczeniu ciskał o mini i twój ślub?

    No prosze cie, tego forum chocby nie czytasz? Jakie tu padaja zagadnienia i stwierdzenia? Ja sie absolutnie przyznaje, ze przychodze tutaj wyrazac te zla strone swojej osobowosci, bo nie mam miejscowego odpowiednika big_grin
    Naprawde - nie pozyjesz paru lat w luznym kraju, nie zrozumiesz.

    > No tak, ale skoro to się czuje dopiero po wyjeździe, to nie może być powodem wy
    > jazdu, prawda?
    > Zresztą nie byłaś we wszystkich krajach na świecie i może nie widzisz że w twoi
    > m aktualnym kraju zamieszkania też panuje jakieś ciśnienie, którego nie czujesz
    > bo w nim tkwisz, czy to podejrzenie powoduje, że wyjedziesz gdzieś indziej?

    Ale to chyba nie jest dyskusja o powodach wyjazdu (ktore moga byc takie, inne lub zlozone), tylko o samopoczuciu na miejscu?
  • lajente 08.01.14, 15:01
    cherry.coke napisała:

    > No prosze cie, tego forum chocby nie czytasz?

    No tak, bo tylko w Polsce są ludzie, którzy jest naciskają na ślub big_grin

    > Ja sie absolutnie przyznaje, ze przychodze tutaj wyrazac te zla stro
    > ne swojej osobowosci, bo nie mam miejscowego odpowiednika big_grin

    A możesz trochę jaśniej?
  • joa66 08.01.14, 15:05
    Ja nie mam problemu z życiem bez slubu od lat! Żadnego ostracyzmu, problemów....

    I coraz częsciej myślę , że niektórzy bardzo słabo znają te kraje, w ktorych czują się u siebie. Może tu tkwi tajemnica.
  • cherry.coke 08.01.14, 15:11
    joa66 napisała:

    > Ja nie mam problemu z życiem bez slubu od lat! Żadnego ostracyzmu, problemów...

    Ale coscie sie tak tego slubu uczepily akurat? Nie chodzilo mi nawet o fakt slubu, tylko jakiego rzedu sprawy rozne osoby uwazaja za akceptowalne z toba poruszac. Mozecie teraz demaskowac reszte przykladow, ktore mi sie uroily smile

    > I coraz częsciej myślę , że niektórzy bardzo słabo znają te kraje, w ktorych cz
    > ują się u siebie. Może tu tkwi tajemnica.

    Nie zgadzamy sie, wiec pewnie jestem ignorantka smile Tylko ze troche to potwierdza moje obserwacje, nie?
  • joa66 08.01.14, 15:31
    Ale w czym ta niezgoda? Konkretnie? Bo ogólniki i "wyczulenie na obserwacje społeczne" są jakoś mało przekonywujące.

    Wiem, ze wygodniej brak wiedzy (nie mówię, ze totalny) zwalić na "różnice opinii', ale warto to poprzeć konkretem.

  • cherry.coke 08.01.14, 15:46
    Ale wlasnie chodzi o sume wszystkich zaobserwowanych konkretow - obraz ogolny, sume drobiazgow. Kryteria z grubsza podalam, nie sa oczywiscie wyczerpujace. Mozesz sobie przemysliwac kazde z osobna jesli chcesz, ja swoj odbior ogolny podalam.

    Powtorze - nie musisz sie ze mna zgadzac smile Trzydziesci pare milionow sie nie zgadza, albo i zgadza, tylko im to nie przeszkadza. Widocznie mamy inny gust. Albo brak mi wiedzy, nieprawdaz.
  • joa66 08.01.14, 15:52
    Nic nie podałaś z grubsza, same ogólniki wink


    Dyskusja wygląda tak jakbyś mówiła, że w Irlandii nie pada deszcz, w przeciwieństwie do Polski, ja napisłabym, ze pada , a Ty skwitowałabyś "cóż, róznica opinii"

    Wybacz, że z tego powodu wątpię w Twoją szerszą wiedzę na temat nowego kraju.

    Inna mozliwośc, że jestes totalnie obojętna i niewrazliwa na problemy kraju w którym mieszkasz, ponieważ...to nie jest Twój kraj. Ot, paradox.
  • cherry.coke 08.01.14, 16:00
    Ale jak ci mam podac szczegoly z 30+ lat? Kazdy z osobna jest nieistotny, liczy sie nagromadzenie. Jesli myslisz, ze cos zmyslam, to polecam chocby watki innych osob na forum majace zwiazek z ww. zagadnieniami. I prosze bez demagogii - deszcz jest jednostka mierzalna.

    Charakterystyczne, ze zamiast uznac moje doswiadczenia, uciekasz sie od razu do zarzutow braku wiedzy (mogl byc jeszcze zly charakter, tez sie czesto slyszy). Sama z kolei musisz miec niezmierzona, skoro na jej podstawie kwestionujesz moj odbior... ot paradoksik.
  • joa66 08.01.14, 16:09
    "Nagromadzenie" szczegółow moze nastąpić w niemal dowolnym panstwie. Ważne jest intencji autora.

    I dlatego pytałam o szczegóły - jakiekolwiek, żeby problem był bardziej "zmierzalny". Niestety nie doczekałam się.

    I widzę tylko dwa wyjasnienia: albo nie jesteś świadoma problemów swojego nowego kraju albo jesteś świadoma, ale one Cie nie dotykają emocjonalnie, bo są "cudze", ergo kłoci się to troche z byciem u siebie.
  • cherry.coke 08.01.14, 16:18
    joa66 napisała:

    > "Nagromadzenie" szczegółow moze nastąpić w niemal dowolnym panstwie. Ważne jest
    > intencji autora.
    >
    > I dlatego pytałam o szczegóły - jakiekolwiek, żeby problem był bardziej "zmierz
    > alny". Niestety nie doczekałam się.
    >
    > I widzę tylko dwa wyjasnienia: albo nie jesteś świadoma problemów swojego no
    > wego kraju albo jesteś świadoma, ale one Cie nie dotykają emocjonalnie, bo są "
    > cudze", ergo kłoci się to troche z byciem u siebie.


    No ale przeciez pisze caly czas, ze pisze ze swojego punktu widzenia, a nie czyjegos innego? W Polsce tez sa cale obszary problemow, ktore mnie nie dotykaja ani nie dotykaly i generalnie mi lataja, i co z tego? To co bylo cudze, a co nie jest cudze?

    Naprawde nie potrafisz przejsc do porzadku dziennego, ze moje doswiadczenie w odpowiedzi na konkretny problem poruszony w watku jest takie a nie inne bez imputowania mi ignorancji, wyobcowania, zlych intencji czy uj wie czego?
  • joa66 08.01.14, 16:24
    Po prostu bliższe prawdy byłoby napisanie 'kraje porównywalne, ale problem/relacje mojego nowego kraju mi wiszą i powiewają, w dodatku zarabiam więcej, więc jest mi lepiej"

  • cherry.coke 08.01.14, 16:26
    joa66 napisała:

    > Po prostu bliższe prawdy byłoby napisanie 'kraje porównywalne, ale problem/rela
    > cje mojego nowego kraju mi wiszą i powiewają, w dodatku zarabiam więcej, więc
    > jest mi lepiej"

    Ja tam ani tego nie napisalam, ani tak nie mysle, ale z pewnoscia wiesz lepiej big_grin
  • joa66 08.01.14, 16:28
    Ne wiem co myślisz, bo jak ognia unikasz konkretów smile
  • cherry.coke 08.01.14, 16:35
    joa66 napisała:

    > Ne wiem co myślisz, bo jak ognia unikasz konkretów smile

    To jak na osobe w niewiedzy masz strasznie duzo obrazliwych wyjasnien...
    Zagadnienia podalam, a jesli znajac na biezaco oba kraje utrzymujesz, ze sie myle, to sie widocznie nie zgadzamy i tyle. Nie rozumiem, czemu tak ci to drazni, ze musisz az tak kwestionowac. Ludzi sa rozni.
  • joa66 08.01.14, 16:46
    "Obraźliwych" ? - ok wink big_grin
  • joa66 08.01.14, 16:51
    Podsmowując (nie tylko do cherry, ale w drzewku pewnie i tak się pogubię):

    Bez watpienia są różne "poczucia przynaleznosci", zwłaszcza u ludzi o urozmaiconym od dziecinstwa 'dziedzictwie".

    Ale naprawdę widać (słychac i czuć) gdzie ktoś sie czuje u siebie, a gdzie, wbrew zapewnieniom, nie. W wypowiedziach forumowych też to widać.widać.
  • cherry.coke 08.01.14, 16:59
    joa66 napisała:

    > Ale naprawdę widać (słychac i czuć) gdzie ktoś sie czuje u siebie, a gdzie, wbr
    > ew zapewnieniom, nie. W wypowiedziach forumowych też to widać.widać.

    Nie martwimy sie wiec, bo ty nam na pewno powiesz. Nie bedziesz sie mogla powstrzymac, od tego, zeby nam powiedziec, jak tak naprawde sie czujemy big_grin
  • joa66 08.01.14, 17:01
    Nie bedziesz sie mogla powst
    > rzymac, od tego, zeby nam powiedziec, jak tak naprawde sie czujemy big_grin


    Mylisz się. Powstrzymam się.
  • cherry.coke 08.01.14, 16:56
    A brak wiedzy, wyobcowanie czy dziwne intencje to komplementy? OK... nie dla mnie...
  • joa66 08.01.14, 16:59
    wyobcowanie? Ja użyłam tego slowa?

    Brak szerszej wiedzy był alternatywą do innej wersji smile
  • cherry.coke 08.01.14, 17:02
    Tia, do obojetnosci i niewrazliwosci co do cudzego kraju smile
    Jak nie kijem go to palka, byle tylko wpierac komus swoje niepochlebne zgadywanki.

    A moze jednak "zyj i pozwol zyc"?
  • joa66 08.01.14, 19:17
    cherry, używając Twojej retoryki - piszę o swoich odczuciach wink Chyba wolno?
  • joa66 08.01.14, 19:19
    P.S. Kto mieczem wojuje ..itd wink
  • joa66 08.01.14, 19:25
    p.s. 2

    "Zalew jedynie slusznej mowy, pogladow, wiary czy nawet ubioru ("w jakim wieku wypada przestac nosic mini") oraz troskliwego zawracania dupy ("a dlaczego sie jeszcze nie pobraliscie"), juz nie mowiac o szczuciu politycznym"

    To nie jest obraźliwe. ofkors wink
  • cherry.coke 08.01.14, 19:53
    Szczucie? No prosze cie, jesli nie widzisz tego, co sie w mediach dzieje, to faktycznie nie mamy o czym gadac. Milego doswiadczania... w koncu ludzie sa rozni.
  • cherry.coke 08.01.14, 19:50
    joa66 napisała:

    > cherry, używając Twojej retoryki - piszę o swoich odczuciach wink Chyba wolno?

    Alez prosze cie uprzejmie, jak i z czego wyciagasz wnioski kazdy widzi smile
  • princess_yo_yo 08.01.14, 14:21
    oczywiscie ze panuje cisnienie tak jak wszedzie, jakies, inne. i jak sie wyjedze gdzie indziej to sie je pewnie zauwazy w innym swiele niz na miejscu. hallelujah. wreszcie widzisz swiatlo, to ze sie gdzies jest tu i teraz to nie jest jedyna mozliwa tudziez pozodana dla danej osoby sytuacja.
  • black_halo 08.01.14, 18:51
    > No tak, ale skoro to się czuje dopiero po wyjeździe, to nie może być powodem wy
    > jazdu, prawda?

    cisnienie moze byc powodem do wyjazdu jesli ktos wczesniej wyjechal chocby na wakacje do innego kraju. natomiast jesli z brakiem cisnienia spotkal sie pierwszy raz po wyjezdzie na stale to po prostu te cisnienie bedzie powodem do niewracania.

    wiekszosc moich znajomych, ktorzy wyjechali mowi, ze poza polska inaczej sie oddycha. jest cos takiego w powietrzu co sie nazywa wolnosc.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • lajente 08.01.14, 19:18
    black_halo napisała:

    > wiekszosc moich znajomych, ktorzy wyjechali mowi, ze poza polska inaczej sie od
    > dycha. jest cos takiego w powietrzu co sie nazywa wolnosc.

    O tak, w Polsce straszne zniewolenie panuje.
  • black_halo 08.01.14, 19:22
    lajente napisał(a):


    > O tak, w Polsce straszne zniewolenie panuje.

    Wiesz co, dopoki nie wyjechalam tez myslalam, ze nie. Ale to jest suma roznych drobnych rzeczy. Mozesz mowic, myslec i czuc co ci sie podoba. Nikt nie nazwie cie wyksztalciuchem czy holota, nikogo nie obchodzi czy ma rozowe wlosy czy tez nosisz mini przy 150kg wagi, czy twoj facet jest o glowe nizszy, czy masz piatke dzieci - kazde z innym. Tak dlugo jak zyjesz i pracujesz uczciwie - nie uslyszysz zlego slowa.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • lajente 08.01.14, 19:38
    black_halo napisała:

    > Wiesz co, dopoki nie wyjechalam tez myslalam, ze nie. Ale to jest suma roznych
    > drobnych rzeczy. Mozesz mowic, myslec i czuc co ci sie podoba.

    Wiesz, to chyba zależy co kto nazywa wolnością, akurat całkiem sporo rzeczy poza granicami kraju podlega różnym regulacjom do których należy się dostosować, a donosy na sąsiadów są "moralnym obowiązkiem obywateli". Zresztą wystarczy popatrzeć na wolne Stany, które w wielu kwestiach są jednak bardzo konserwatywne. Zdecydowanie poukładane domki w identycznych kolorach z identycznymi kwiatkami w oknach i równo przyciętymi trawnikami nie pachną mi nadmiarem wolności, aczkolwiek wyglądają bardzo estetycznie.
  • lafiorka2 08.01.14, 23:27
    A czekaj, czekaj.Jak byl watek o angolach imprezujacych to zaraz którys z brzegu post i potem dalej ematki wytykały własnue wage i chyba urode angielskuch dziewczyn i chlopakow.
    --
    Podrzuć marzenia swoim wrogom, moze zgina przy ich realizacji.
  • joa66 08.01.14, 14:05
    cherry a gdzie mieszkałaś w PL, że masz takie wspomnienia????
  • cherry.coke 08.01.14, 14:07
    W Wawie a co?
  • joa66 08.01.14, 14:15
    Bo ja też. I absolutnie tego nie czułam big_grin Strasznie jestem ciekawa szczegółow, bo to dla mnie kosmos co piszesz. I obstawiam, ze to jednak relacje rodzinne a nie "Polska'

    W zasadzie tutaj wypowiadam się we własnym podwątku, ale dla Ciebie robię wyjatek ze względu na miejsce Twojego zamieszkania (obecne). Zakładam że wiesz co mówią o Irlandii tubylcy ( w konteście wolności, wyznania itp) ?big_grin
  • cherry.coke 08.01.14, 14:23
    Ale moja rodzina jest bardzo luzacka (no, z jednym wyjatkiem, ale to wlasnie folklor) i tez dosc mocno rozjechana po swiecie smile
    Nie musisz sie zgadzac z moimi spostrzezeniami, to tylko moje spostrzezenia i moj kontekst. Mozliwe, ze jestem wyczulona na rozne obserwacje spoleczne z racji studiow itp.

    > W zasadzie tutaj wypowiadam się we własnym podwątku, ale dla Ciebie robię wyjat
    > ek ze względu na miejsce Twojego zamieszkania (obecne). Zakładam że wiesz co m
    > ówią o Irlandii tubylcy ( w konteście wolności, wyznania itp) ?big_grin

    Wiem co mowia, ale niekoniecznie o dniu dzisiejszym - ogolnie zauwaza sie, jak ogromny zwrot dokonal sie przez ostatnich nascie lat, w duzej mierze jako reakcja na obnazenie roznych skandali. Ale to w ogole bardzo specyficzna nacja, ktora "oby sie zylo latwo i przyjemnie" oraz "musimy sobie pomagac" powinna miec chyba na godle...
  • lajente 08.01.14, 14:25
    cherry.coke napisała:

    > Ale moja rodzina jest bardzo luzacka

    No nie mów, że Polacy big_grin
  • joa66 08.01.14, 14:38
    cherry, wybacz ale nie wierzę w "wyczulenie na oberwacje społeczne" obecne tutaj a zanikające tam wink

    I mówię o współczesnej Irlandii, o młodych Irlandczykach mówiących o swoim kraju "bananowa republika" i narzekającym na role koscioła w szkolnictwie i szpitalach. Mówię też o reakcji Irlandczyków , młodych też, na moje opinie, zachowania itd, które "byłyby niemożliwe u nich" big_grin

    Mylisz pojęcie kraju i wolności od niechcianych powiązań. Pewnie nie doczekam się konkretów na temat tych ograniczen społecznych w Warszawie (??!!!) tak róznych od tych w Irlandii big_grin

    Pytałaś sie kiedyś irlandzkich protestantów o opinię? Jak np moja znajoma (lat 28) , która pojechala na tradycyjny obóz nauki irlandzkiego, ale na msze niedzielne nie chodziła (musiała mieć zwolnienie). W piewrszą niedzielę kiedy nie poszła na mszę usłyszała "to po co Ty się uczysz irlandzkiego skoro NIE JESTEŚ Irlandką?" big_grin

    P.S. Dawno, dawno temu (ponad 20 lat temu) siedziałam sobie w pubie w Dublinie i przysiadlo się 2 panów. Jeden z nich zapytał " a skad jesteś?" 'Z Polski" mówię. Oni na to; "ooo, przyjechałaś sobie popatrzeć jak wieśniaki żyją" . Wszystko jest względne.
  • cherry.coke 08.01.14, 14:47
    No ale przeciez oczywiscie, ze sa lokalne problemy, czy ja pisze, ze nie? I pewnie gdybym byla kim innym z inna biografia to pisalabym inaczej, albo gdybym wyladowala tu pietnascie lat wczesniej i miala inny kontekst. Dlatego tez pisze o swoich spostrzezeniach i swoim kontekscie, prawda? I dlaczego ja osobiscie i obiektywnie odczuwam wiecej luzu i lepsza jakosc zycia. Nie musisz sie z tym zgadzac - ja pisze rikiemu, dlaczego dla mnie jego problem jest problemem z dalekiego rzedu i nie zaburza mojej egzystencji.
  • edelstein 08.01.14, 14:46
    A to nie w Polsce napisano "Zydzi wypiee..."czy jakos tam.A to nie na warszawskim forum kaza namietnie sie wynosic sloikom,a na jematce emigrantom?
    Internet to tez media,nie raz,nie dwa bylo,ze sloiki zabieraja cos tym rodowitym.
    Czy to nie w Wawie wywala sie ludzi na zbity pysk z kamienic?
    Czy to czasem nie w Pl sasiad tam lypie jak kupisz nowe auto,sukienke?
    Czy to nie w Pl czasem dzieli sie ludnosc na rodowita I naplywowa I jezdzi po naplywowej nie chcac sie z nia zadawac?

    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • lajente 08.01.14, 15:07
    edelstein napisała:

    > A to nie w Polsce napisano "Zydzi wypiee..."czy jakos tam.

    To jednak nie Polska ma neonazistowską partię NPD.
  • edelstein 08.01.14, 15:15

    Polska ma nronazistow I bez partii I robia jak widac duzo wiecej halasu niz NPD.Ba za kumpla mam NPDowca,ale mnie jakos nie postrzega jako zagrozenia dla ojczyznytongue_out
    --
    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • lajente 08.01.14, 15:27
    edelstein napisała:

    > Polska ma nronazistow I bez partii I robia jak widac duzo wiecej halasu niz NPD.

    Nie ma kraju bez oszołomów, problem w tym, że w kraju z którego wywodzi się nazim
    i holokaust istnieje oficjalna partia propagująca antysemityzm i rasizm.
    Co do twojego kolegi, sądzisz że w otoczeniu faszystów nie było żadnych Żydów, których dobrze traktowano? Byli, nie nie przeszkadzało wrzucać do komór cyklonu B.
  • edelstein 08.01.14, 15:33

    Ty masz z tym problem,ja nie mam.
    --
    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • run_away83 08.01.14, 15:33
    Ahha, a to, co wyprawiają "młodzi polscy patrioci" z NOP to pewnie wymysł mediów?
    Oraz to że przedstawiciele wladzy głośno szczekają jaki to NOP niegrzeczny, ale jak trzeba zrobić z nimi porządek, to władza ucieka z podkulonym ogonem?

    Sorry, ale moja rodzina była obiektem agresji tych pojebów, w biały dzień w centrum miasta, bo to jak wyglądaliśmy z czymś im się pokojarzyło. Patrol policji, który zapytaliśmy dlaczego nie interweniowali (rzecz się działa na ich oczach) - dostaliśmy bezce ną radę żeby "nie prowokować". No cóż, nasza prowokacja polegała na tym, że mój mąż i dzieci mają ciemną karnację - z tego powodu mąż został zwyzywany od "brudasów", "rumunów" i "pie...nych żebraków" i łysi panowie kazali nam "wypie...ć z ich kraju".

    Posłuchaliśmy.
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • lajente 08.01.14, 15:44
    run_away83 napisała:

    > Ahha, a to, co wyprawiają "młodzi polscy patrioci" z NOP to pewnie wymysł medió
    > w?
    > Oraz to że przedstawiciele wladzy głośno szczekają jaki to NOP niegrzeczny, ale
    > jak trzeba zrobić z nimi porządek, to władza ucieka z podkulonym ogonem?

    No i już ruszyły.
    Tak szczerze, poważnie sądzicie, że neonazim powstał w Polsce i z niego się wywodzi?
    Tak z ciekawości pytam, co się kryje za atakowaniem wszystkiego co Polskie i bronieniem wszystkiego co za granicą?

    Tak cię czytam run_away - 3 miesiące na emigracji i totalny raj, a tu jakbyś mogła to byś chyba na koniec klocka postawiła na środku ulicy.
    Nie przychodzi wam nigdy do głowy, że wasz mózg produkuje totalne skrajności?
  • run_away83 08.01.14, 16:08
    A gdzie ja napisałam że powstał w Polsce? Napisałam tylko, że w Polsce też jest i że niestety jest to problem ignorowany przez władzę.

    A odnośnie stawiania klocków na ulicy, to przed tym też uciekłam - przed klockami na środku ulicy. Na trawniku. W parku. Na placu zabaw. W piaskownicy. Większość ludzi posiadających w Polsce psy uważa osrywanie przestrzeni publicznej za zupełnie normalne. A spora część ludzi nieposiadających psów uważa osrane piaskowanice i chodniki za problem wydumany. Czyli jakby nawet jakiejś emigrantce przyszło do głowy dołożyć jeszcze jednego klocka, to przecież nikt by nawet nie zauważył różnicy. Jedno gó... w tę czy we w tę...
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 15:45
    A jak zobaczysz napis na murze - "Polacy w...dalać" w swojej nowej ojczyźnie (ja taki napis widziałam jako ilustrację do artykułu na temat emigracji angielskiej) też grzecznie posłuchasz?
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • run_away83 08.01.14, 15:54
    Bazgroły na murach mnie nie obchodzą.

    Jeżeli natomiast gdziekolwiek spotkam się w uczęszczanym miejscu, na oczach służb porządkowych z jawną ,nieuzasadnioną agresją w stosunku do mnie lub mojej rodziny, a owe służby porządkowe oznajmią mi, że są bezsilne wobec agresorów, a tak w ogóle to mają to w dupie - to tak, opuszczę takie mieksce i poszukam jakiegoś przyjniejszego i bezpieczniejszego.

    Nie mam w zwyczaju kopać się z koniem.
    --
    doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
    www.trageschule-dresden.de
  • ma_dre 08.01.14, 22:39
    wiesz, ja juz czuje sie w Polsce obco, gdy czytam "Zydzi do gazu", "Juden raus", "Jebac zydow" i inne "slodkosci" pod adresem jakichkolwiek grup etnicznych, seksualnych czy religijnych a takich napisow jest w Polsce od groma i pozostaja na murach latami... to dobitnie swiadczy o tym kraju.
  • joa66 08.01.14, 22:45
    a nie czułaś się obco kiedy mer francuskiego miasta sugerował eksterminację Romów? Wow
  • joa66 08.01.14, 22:46
    p.s.a Minister of Parliament Gilles Bourdouleix, is currently under investigation for allegedly suggesting “maybe Hitler did not kill enough gypsies.”

    www.globalresearch.ca/ethnic-cleansing-the-roma-in-france/5350916
  • gazeta_mi_placi 09.01.14, 08:21
    Niestety u mnie pełno takich napisów, ale powiązane są one z grupami kibicującymi dwóm drużynom, od wieków jedna wyzywa od Żydów drugą, ale z prawdziwym antysemityzmem niewiele ma wspólnego.
    Napisy faktycznie obrzydliwe, co jeden zniknie inny się pojawia, powinni coś z tym konkretnie zrobić.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • aniorek 08.01.14, 12:10
    jest na tym forum grupka osob, ktore bardzo chcialyby, zeby tym podlym emigrantom sie nie udalo. big_grin zaklinajcie sobie rzeczywistosc dalej. sa ludzie, ktorzy szczesliwie zyja poza PL. ja zyje w kraju, w ktorym przybyszy z zewnatrz jest stosunkowo niewiele, mam podwojne obywatelstwo i czuje sie jak w domu.
  • riki_i 08.01.14, 12:17
    No to masz szczęście. Zdrowia życzę.
  • myelegans 08.01.14, 15:54
    Riki, a co Tobie ci emigranci taka zadra w oku staja. To, ze Tobie sie nie udalo po postdocu nigdzie zaczepic i prace stala znalezc i kariere zrobic, a jedna noga juz w niej byles i musiales pakowac manatki, nie znaczy, ze wszystkim sie nie udaje.
    Przyczepiasz teraz swoja ideologie do milionow przypadkow, a kazdy przypadek, to inna historia....

    Co Ci do tego?
  • lajente 08.01.14, 12:23
    aniorek napisała:

    > jest na tym forum grupka osob, ktore bardzo chcialyby, zeby tym podlym emigrant
    > om sie nie udalo. big_grin zaklinajcie sobie rzeczywistosc dalej. sa ludzie, ktorzy s
    > zczesliwie zyja poza PL.

    Jak widać punkt widzenia zależy mocno od punktu siedzenia.
    Ja bym powiedziała bardziej, że to emigrantkom zależy żeby wykazać tym co zostali jak mają źle.
    Bo przyznasz sama, że wątków wklejanych przez emigrantki z linkami jak cokolwiek niepozytywnego się stanie w Polsce jest ci u nas dostatek? Czy może tego nie zauważasz bo tak wygodnie?

    A wątek rikiego nawiązuje do innego wątku na forum, w którym emigrantki zawzięcie udowadniały, że nie istnieje coś takiego jak różnice kulturowe, pamiętam go bo był dość zabawny w tym zapieraniu się rękami i nogami.
  • arista80 08.01.14, 12:37
    Pamiętam wątek o różnicach, rikiemu chodziło głównie o to by pokazać, że skoro za granicą nie znają filmu "Miś", to znaczy że za granicą źle się czuje, no bo podstawą udanego życia i wysokiej kultury jest rozumienie filmu "Miś". No cóż ja ten film obejrzałam trzy po trzy i też go nie zrozumiałam. Nie mój klimat.
    Co do różnić kulturowych są i jako emigrantka nie neguję ich. Jakkolwiek wydaje mi się, że coraz bardziej zacierają się. Wszystkie nastolatki czy to w Polsce, Włoszech czy innym kraju mają facebooka, twittera, dostęp do zagranicznej telewizji. Hity słuchane w jednym kraju, znane są też często i w innym. Także co jak co, znalezienie się w innym kraju, przynajmniej dla młodszego pokolenia, nie jest już jakimś wielkim szokiem kulturowym.
  • riki_i 08.01.14, 12:47
    O arista80, mylisz się bardzo. 2 dni temu nieznani mi sąsiedzi (sądząc po krzykach i wrzaskach bardzo młodzi) robili domówkę. Trzy razy pod rząd wyryczeli Bałkanikę zespołu Piersi, potem leciało jakieś disco polo, a na samym końcu już tylko Krzysztof Krawczyk (w wersji z lat 70-tych). Powiedz mi jak ten zestaw konweniuje z gustami młodzieży we Włoszech, Anglii czy w Niemczech?
  • arista80 08.01.14, 13:21
    Włoska młodzież powiedzmy, że mogłaby się wydzierać w rytm dźwięków "Felicità" Al Bano i Romina czy też Erosa Ramazzotiego. No i co z tego? Jeżeli za ścianą usłyszę piosenki włoskie a nie polskie, toż to będzie bardzo źle?
  • riki_i 08.01.14, 13:29
    To z tego, że Al Bano i Romina Power czy Eros Ramazotti przynależą do europejskiego kręgu kulturowego i zna ich każdy (zresztą poza granicami Włoch święcą większe sukcesy niż u siebie vide ostatnie triumfalne koncerty duetu Bano&Power w Moskwie). A disco polo, Krawczyk czy Piersi to zjawiska lokalne, którymi nikt poza PL się nie zachwyci. Słuchając tego podczas pobytu na emigracji z definicji lokujesz się w kulturowym polskim getcie.
  • arista80 08.01.14, 13:40
    Al Bano i Romina czy Ramazzotti podałam jako przykład, gdyż osobiście też ich nie słucham (Ramazzotiego to już w ogóle nie trafię). Jakkolwiek gdy są jakieś festiwale to sami Włosi puszczają i bawią się do tej muzyki więc nie wiem co ma słuchanie muzyki do getta. Al Bano i Romina od czasu do czasu słucham na youtube, a Polaka nie znam tu ani jednegosmile))
    Jako taka zupełnie lokalna muzyka to starsi tańczą sobie do ballo liscio, coś jak polskie disco polo - tyle że to są mazurki, polki przy akordeonie.
    Jakby nie było czy to młodzież ryczy do Piersi, czy też do jakiegoś włoskiego utworu, to zabawa jest i tu i tu. Jak włosi przyjeżdżają do Polski to nie maja problemów z zabawą przy polskiej muzie, a Polacy we Włoszech przy włoskiej muzie. Jaki z tego morał? Możesz sobie gadać o jakiś typowych lokalnych zjawiskach itp..., natomiast i jedna i druga strona ma na celu dobrą zabawę niezależnie do jakich nut.
  • riki_i 08.01.14, 13:49
    Widzisz to przez różowe okulary. Pijackie wyrykiwanie "Jesteś szaloooona" nie mieści się ani w brytyjskim, ani we włoskim, ani w jakimkolwiek innym kontekście kulturowym (no może poza strefą hotelową dwu i trzygwiazdkowych hoteli w Egipcie). To jest wąska, specyficzna nisza etniczna, która poza Polską RAZI.
  • edelstein 08.01.14, 14:48

    Powaznie?moj facet lubi bardzo Krawczyka,a znam paru niemcow gustyjacych w disco polo.Ba na forach niemieckich Sa prosby o przetlumaczenie tekstow np.Ich Troje.
    --
    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • black_halo 08.01.14, 19:11
    Ich Troje to chyba nie disco polo/ Natomiast sami niemcy maja swoje "schlagers czyli piosenki identyczne w melodii do disco polo, tylko spiewane po Niemiecku. Ich Troje moze sie niemcom podobac, bo maja u siebie jakis podobny zespol ale nie pamietam nazywy. Podobnie Doda, ktora jest kopia bardzo popularnej w Niemchech piosenkarki rockowej Doro (tyle, ze Doro na scanie jest juz kilkadziesiat lat i ma lepsze piosenki).
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • riki_i 08.01.14, 19:37
    No wierze, ale nie jest to sytuacja typowa. Jak juz rodowity lubi takie klimaty to sobie poslucha Flippersow lub Engelberta smile lub co tam teraz jest na topie na schlagerliscie przebojow.
  • lajente 08.01.14, 12:49
    arista80 napisała:

    > Pamiętam wątek o różnicach, rikiemu chodziło głównie o to by pokazać, że skoro
    > za granicą nie znają filmu "Miś", to znaczy że za granicą źle się czuje, no bo
    > podstawą udanego życia i wysokiej kultury jest rozumienie filmu "Miś". No cóż j
    > a ten film obejrzałam trzy po trzy i też go nie zrozumiałam. Nie mój klimat.

    Chyba zbyt dosłownie traktujesz przykłady. Nie chodzi o jeden film, ale o całą masę filmów, muzykę, tradycję, ludzi, poezję, prozę, historię, przeżycia które się składają na tożsamość kulturową.
    Podam ci przykład ze znajomym z Niemiec, z którym przechodziliśmy obok muzeum Piłsudskiego - okazało się, że nigdy o nim nie słyszał, dla niego to kompletnie obca postać. I nie chodzi teraz o to, czy ty lubisz czy nie lubisz Piłsudskiego czy film Miś, ale ty o nich wiesz.

    Gdyby było jak piszesz u ludzi nie pojawiało by się poczucie wyobcowania, a ono istnieje
    i nie chodzi o szok kulturowy, ale o to, że człowiek czuje się bardziej komfortowo w otoczeniu znanym, tak już mamy od czasu kiedy skakaliśmy po drzewach.
  • arista80 08.01.14, 13:28
    No, ale tak samo jak istnieją polskie filmy, muzyka, które są właściwe dla polskiej kultury, to podobnie jest we Włoszech, Anglii itd...Mieszkając we Włoszech poznaję tutejszą muzykę, oglądam ich filmy, po 10 latach spędzonych tutaj spokojnie łapię tutejszy humor, skecze naśmiewające się z Berlusconiego i innych polityków. Uczucie wyobcowania można mieć przez może pierwszy rok, ale potem? To nie jest tak, że jedynie Polska ma super kultowe filmy a za granicą to czarna dziura.
  • arista80 08.01.14, 13:30
    Ponadto mieszkając tutaj ponad 10 lat, w momencie jak jadę do Polski na około tydzień, to jak ktoś strzela gadkę z jakiegoś polskiego filmu, to w tym momencie czuję się bardziej wyobcowana w Polsce, gdyż nie widziałam tego filmu i go nie jarzę.
  • riki_i 08.01.14, 13:50
    arista80 napisała:

    > Ponadto mieszkając tutaj ponad 10 lat, w momencie jak jadę do Polski na około t
    > ydzień, to jak ktoś strzela gadkę z jakiegoś polskiego filmu, to w tym momencie
    > czuję się bardziej wyobcowana w Polsce, gdyż nie widziałam tego filmu i go nie
    > jarzę.

    No i to jest właśnie ten kontekst kulturowy.
  • laquinta 08.01.14, 14:25
    lajente napisał(a):

    okazało się, że nigdy o nim nie słyszał, dla niego to kompletnie
    > obca postać. I nie chodzi teraz o to, czy ty lubisz czy nie lubisz Piłsudskiego
    > czy film Miś, ale ty o nich wiesz

    Nie rozumiem Twojego myslenia. Jaki to sprawa, czy ktos zna Pilsudskiego czy nie?
    Myslenie kategoriami 'Misia' i znanie nazwiska nie jest dla mnie rzecza, ktorej oczekuje od tubylcow. Poza tym, to porozmienie pomiedzy Polakami, bo rozumieja gagi z 'Misia' jest dla mnie iluzoryczne. To, ze mieszkancy jednej klatki schodowej smieja sie z tego samego kawalu o zadnej wspolnocie nie swiadczy.
    Dla mnie o wspolnocie swiadczy np. dbalosc o przestrezn publiczna, uprzejmosc zawsze i do wszystkich, przestrzeganie przepisow drogowych, przestrezganie prawa itp, a nie wspolna przeszlosc. Wspolna przeszlosc laczy np. bylych malzonkow i gdyby byla waniejsza niz terazniejszosc z nowym malzonkiem, to jaki bylby sens rozwodow?
  • lajente 08.01.14, 14:49
    laquinta napisał(a):

    > Nie rozumiem Twojego myslenia. Jaki to sprawa, czy ktos zna Pilsudskiego czy ni
    > e?

    Ależ nie musisz rozumieć. Przynależność narodowa czy tożsamość kulturowa to są dla niektórych "wydumane" sprawy - nie znaczy jednak, że nie istnieją. Piłsudski, Szymanowski Wyspiański, Matejko, Norwid, Paktofonika, Maleńczuk, Irena Dziedzic, Turoń i Marzanna - są jedynie składowymi polskiej tożsamości kulturowej, na którą składa się pewne żarty które potrafimy wyłapać i jeszcze całkiem sporo innych rzeczy i obyczajów, których nie daje się przetłumaczyć.
    Są rzeczy nieprzenaszalne i cała masa okazji do żartów przepada, bo wynikają z jakichś przekręceń, lapsusów, utartych powiedzonek, albo tkwią w całym kontekście kulturowym - typowo narodowych tradycji, starych kabaretów, czy filmów.
    Bardzo dobrze, że ty patrzysz inaczej i traktujesz te sprawy iluzorycznie ponieważ w opinii psychologów emigracja, która nie rozmyśla za dużo tylko "ma inne problemy" niż "wydumane" ma po prostu łatwiej.
    Nie znaczy to jednak, że nie istnieje coś takiego poczucie wyobcowanie (nie u wszystkich, tak jak nie wszyscy płaczą po śmierci swojego psa czy kota) i wynika to głównie z utraty przynależności do grupy opartej na wielkich filarach - typu wspólna historia, przeszłość, doświadczenia.
  • vilez 08.01.14, 12:24
    Znowu usiłujesz coś udowadniać na siłę. Teraz: resentyment antyemigrancki. Kolejne kwaśne winogrona?

    Tymczasem to:
    1. Gra wyborcza.
    2. Słuszne w meritum. Polacy to wyłudzacze na potęgę.
  • ma_dre 08.01.14, 12:31
    Ja czuje sie bardziej u siebie w kraju, ktory mnie zaadoptowal, dal mozliwosc rozwoju i zycie na dobrym poziomie, nie wtrynia sie z buciorami do mojego zycia prywatnego i swiatopogladu, niz w kraju, ktory ma mnie za... niewiele a na kazdym kroku wali po oczach jedynie sluszna religia i jej przedwtawicielami oraz zmusza do uprawiania zabobonu i nauki o nim.
  • riki_i 08.01.14, 12:39
    ma_dre ok, tylko pamiętaj, że to w każdej chwili może się zmienić. zwłaszcza jak przyjdzie kryzys gospodarczy albo jakaś większa geopolityka.

    Za Tity w Jugosławii też nie było podziałów etnicznych, a mieszane małżeństwa były standardem. No a później... wiadomo
  • vilez 08.01.14, 12:45
    Bratobójcza walka może się równie dobrze odbywać w homogenicznym etnicznie społeczeństwie. Wystarczą podziały światopoglądowe.
  • ma_dre 08.01.14, 22:46
    riki_ ty pamietaj ze najwieksza rzez wszechczasow miala miejsce na terenie Polski, wiec osobiscie bardziej boje sie gdy jestem w kraju... zwlaszcza ostatnimi czasy
  • joa66 08.01.14, 22:51
    !!!!!!!!!!
  • riki_i 08.01.14, 22:59
    ma_dre, o ile wiem, to największa rzeź wszechczasów w minionym stuleciu to miała miejsce w Kambodży. Oczywiście, wiadomo mi, że Czerwoni Khmerzy wyrzynali głównie swoich, ale przy okazji załatwili też całą mniejszość wietnamską. No i moja złociutka wyrżnęli 25% społeczeństwa. To jest imho rekord wszechczasów, przynajmniej tych nowożytnych.
  • haneke_29 08.01.14, 12:33
    Doświadczyłeś tych opisywanych poniżej zachowań?

    > Wiesz, 'bycie u siebie' znaczy między innymi to, że w mojej rodowitej Warszawie
    > , gdzie mieszkam:
    > - nikt nie napisze mi na murze "Polacy wypier.... alać"
    > - nikt nie będzie jeździł w mediach po mnie jak po łysej kobyle, twierdząc, że
    > coś zabieram miejscowej ludności i żyję na jej koszt
    > - sąsiad nie będzie łypał na mnie spode łba i miął w gębie zduszonych przekleńs
    > tw
    > - nie doświadczę ostracyzmu towarzyskiego i zawodowego z racji pochodzenia
  • riki_i 08.01.14, 12:41
    Prymitywny zabieg erystyczny. Wysil się bardziej.
  • haneke_29 08.01.14, 13:20
    No widzisz, a ja Ciebie pytałam bardzo poważnie. Czyli nie doświadczyłeś, bo byś tak nie odpowiadał.
  • riki_i 08.01.14, 13:22
    Doświadczyłem diametralnej zmiany stosunku do Polaków ze strony Niemców z byłej NRD po upadku muru. Relacje z niegdyś serdecznych zamroziły się na poziom lodu.

    Jesteś usatysfakcjonowana?
  • haneke_29 08.01.14, 13:32
    No mnie chodziło o zacytowane z Twojego posta konkrety, ale ok.

    Robisz się podenerwowany i napastliwy w taki sposób, w jaki tylko reagują wątkodawcy po przeczytaniu 100/200 komentarzy negujących tezę w starterze - spoko, been there wink
  • riki_i 08.01.14, 13:52
    Przecież to co napisałem w starterze totalnie neguje tylko kilka napastliwych nicków, co zakładałem od samego początku.
  • arista80 08.01.14, 12:44
    No patrz. Nie mieszkam w Polsce i :
    - nikt mi nic nie pisze po murach
    - nikt się na mnie nie patrzy spod łba
    - nikt mi nic nie wypomina
    - mam koleżanki Włoszki
    Dlaczego w związku z tym nie mam się czuć jak u siebie?
    Tutaj stworzyłam rodzinę, mam męża, córkę, tutaj pracuję i również płacę podatki. W Polsce jestem raz na rok przez około tydzień - dziesięć dni. Sami teściowie gorąco nakłaniają mnie do złożenia podania o obywatelstwo (zbyt duża biurokracja i stąd się ociągam). Sąsiedzi i znajomi zachwyceni, gdy im z Polski przywożę słodycze. Owszem problemy codziennego dnia też mam. Miałabym je na pewno i w Polsce. Ale to też chyba jedna z oznak życia tutaj. Żyje tutaj, nie jestem na wakacjach i jak co dzień, znajdzie się coś co nie funkcjonuje. Co mam jeszcze zrobić, by wg rikiego i gazetki "nie czuć się jak gość"?
  • gazeta_mi_placi 08.01.14, 12:48
    Ja wiem co, wylogować się z polskie e-matki i pisywać na tamtejszych forach, ewentualnie bywać na naszym forum z taką samą częstotliwością z jaką jesteś w Polsce tj. raz w roku, dziękuję.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • arista80 08.01.14, 12:51
    A dlaczego mam się wylogować z ematki? Po perwsze forum to nie ogranicza się jedynie do osób piszących z Polski, po drugie to że mi się żyje dobrze w Italy, nie oznacza, że nie chcę mieć nic do czynienia z moim krajem. A na włoskich forach też lubię pisaćsmile
  • laquinta 08.01.14, 14:30
    O dzieciach piszesz 'bachory', a siedzisz na forum ematka? W ogole tu nie powinnas byc.
  • gazeta_mi_placi 09.01.14, 08:23
    Ja bachora mogę sobie jeszcze sama strzelić, a większość emigrantek zarzeka się że nigdy nie wróci do kraju to po co tu siedzą?
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/42797a896f.png
  • krecik 09.01.14, 08:35
    gazeta:
    > Ja bachora mogę sobie jeszcze sama strzelić, a większość emigrantek zarzeka się
    > że nigdy nie wróci do kraju to po co tu siedzą?


    1. bo moga,
    2. bo lubia,
    3. bo pochodza z Polski,
    4. bo nie trzeba byc kucharzem, aby czytac Larousse Gastronomique ani Anselem Adamsem by robic dobre zdjecia.

    Ag
    --
    Zaraz wracam, poszłam uchwycić chwilę
    www.flickr.com/jazzwink/
  • joa66 09.01.14, 08:43
    Bo forum jest następcą polskie dzielnicy, której najwyraxniej brak smile
  • joa66 08.01.14, 12:41
    Tak naprawdę to na takie pytanie powinni odpowiedzieć tubylcy, i.e. czy oni uważają, ze imigranci są u siebie
  • riki_i 08.01.14, 12:43
    Oni już odpowiedzieli.
    elondyn.co.uk/newsy,wpis,18322
  • kropkacom 08.01.14, 12:47
    No cóż, wybory rządzą się swoimi prawami.
  • kropkacom 08.01.14, 12:44
    A niby dlaczego oni mają na to pytanie odpowiadać? To nie o ich poczucie chodzi.
  • joa66 08.01.14, 12:51
    Ale ich odczucie powinno chyba w jakiś sposób wpływac na odczucia imigrantów?
  • kropkacom 08.01.14, 12:55
    Powinno? Czy wpływa? Wiadomo, ze jak naród ksenofobiczny to nie ma dobrego klimatu dla emigrantów i oni nigdy nie będą się czuli dobrze w takim klimacie. Patrz Polska.
  • joa66 08.01.14, 13:01
    Powinno? Czy wpływa?

    Wydaje mi się, ze na człowieka o przynajmniej podstawowej wrażliwosci wpływa.

    Co ze swoimi uczuciami zrobi - to inna sprawa. Czasami wyparcie jest najlepszym wyjsciem - i nie wcale nie żartuję.
  • kropkacom 08.01.14, 13:02
    Dlatego w Polsce nie chciałabym bym być emigrantem. Zwłaszcza spoza UE.
  • riki_i 08.01.14, 13:01
    Wiesz co? Walnij się w łepek. Czesi to nie jest naród ksenofobiczny? A Tomio Okamura i jego projekt przesiedlenia Cyganów do Indii? Jakoś w tej ciemnej Polsce żaden wiodący polityk podobnych idei nie głosi.
  • kropkacom 08.01.14, 13:03
    Odróżnijmy hasła wyborcze od życia. I tak, w RC też nie chciałabym być emigrantem spoza UE.
  • riki_i 08.01.14, 13:05
    Ooooo, no tu to już wkraczamy na bardzo grząski grunt. Imho hasła wyborcze nie pojawiają się w oderwaniu od realnego życia.
  • kropkacom 08.01.14, 13:14
    Nie, ale bazują na pewnych konkretnych odczuciach, które na co dzień mogą nie mieć przełożenia na życie wszystkich emigrantów.
  • riki_i 08.01.14, 13:18
    Wiesz, w latach 30-tych w Niemczech też wpierw były tylko hasła niektórych polityków i pisanina niektórych gazet. Gdy takie treści zaczynają się pojawiać w dyskursie publicznym, to imho należy sobie zdać sprawę, że może być różnie.
  • kropkacom 08.01.14, 13:22
    To jest tez twój problem, bo o ile dobrze pamiętam to różne hasła wychodziły i spod twojej klawiatury. Rozumiem, ze jednak oddzielasz poczucie emigranta i tworzenie pozytywnego klimatu dla emigrantów. Prawda?
  • riki_i 08.01.14, 13:24
    Tak, oddzielam. Finito, bo brniemy w ślepy zaułek.
  • kropkacom 08.01.14, 13:28
    Nie, dlaczego? Czyli troska przez ciebie nie przemawia big_grin W takiej dyskusji warto wiedzieć o co komu chodzi.
  • riki_i 08.01.14, 13:32
    Mówisz jak marksiści. big_grin
  • kropkacom 08.01.14, 13:35
    Jak tam sobie chcesz big_grin
  • joa66 08.01.14, 13:35
    bazują na pewnych konkretnych odczuciach, które na co dzień mogą nie m
    > ieć przełożenia na życie wszystkich emigrantów


    na WSZYSTKICH pewnie nie.

    Ale poziom frustracji niektórych polinijnych forumek jest tak WIDOCZNIE wysoki, że warto się nad tym zastanowić. Desperackie zakładanie wątków "polski pies pogryzł dziecko" i desperacka potrzeba przekonywania innych (siebie!) o cudowności nowego kraju w przeciwieństwie do "tego kraju", WBREW INTENCJOM autorek takich tekstów wzbudza przede wszystkim politowanie i zażenowanie.

    Co stoi za tą frustracją? Może miedzy innymi brak poczucia bycia u siebie, brak element bycia akceptowanym na poziomie grupowym a nie indywidualnym?
  • kropkacom 08.01.14, 13:38
    Na razie mamy kolejny wątek o emigracji i nie chodzi tu o troskę o źle traktowanych polskich emigrantów big_grin Nie?
  • riki_i 08.01.14, 13:41
    Chodzi tu o współczesną emigracyjną odmianę zjawiska Dziuni Pietrusińskiej czyli "paniusi miejsko-wiejskiej z dość poważnie zmąconym poczuciem własnych korzeni".
  • kropkacom 08.01.14, 13:44
    O co tobie chodzi to ja bardzo dobrze akurat wiem.
  • joa66 08.01.14, 14:07
    hmmm a autor sugerował troskę o imigrantów? Czytałaś w ogóle głowny wpis?
  • kropkacom 08.01.14, 14:09
    Czytałam. Jak najbardziej.
  • franczii 08.01.14, 18:45
    > Ale ich odczucie powinno chyba w jakiś sposób wpływac na odczucia imigrantów?

    To nieprawda. Wlasnie jest odwrotnie. Z mojego doswiadczenia wynika, ze postrzegaja nas jak obcych dopoki sami siebie tak postrzegamy.
  • olena.s 08.01.14, 12:50
    A ty łaskawie ogarnij, że ludzie są różni. Że mają mniejsze, większe, albo żadne potrzeby poczucia wkorzenienia, różne układy rodzinne, różne ambicje i marzenia. I że różnie je zaspokojają.
    Zresztą - nikt na tym bożym świecie nie jest u siebie. Nikt. Wszyscy mieszamy się i przeprowadzamy, już od tysięcy lat. Zmieniamy języki, wiary i obyczaje. To jest norma.
    Brytyjczycy - mój ty panie Boże kochany - to przecież produkt najazdów normańskich i rzymskich, emigracji Wikingów, że nie wspomnę o napływie ludzi postkolonialnych. I jakoś są u siebie, podobnie jak baronostwo Rotszyldowie i jak obecna rodzina panująca, bądź co bądź, niemiecka.... I podobnie jak potomkowie Icenów, którzy nawet nie wiedzą, że są ich potomkami.
    Ograniczanie child benefitów nie ma znaczenia dla obywateli - ot, jezeli masz rację, to zwyczajnie Polacy i inni imigranci postarają się szybciej o obywatelstwo.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • riki_i 08.01.14, 12:57
    olena.s napisała:

    > A ty łaskawie ogarnij, że ludzie są różni. Że mają mniejsze, większe, albo żadn
    > e potrzeby poczucia wkorzenienia, różne układy rodzinne, różne ambicje i marzen
    > ia. I że różnie je zaspokojają.
    > Zresztą - nikt na tym bożym świecie nie jest u siebie. Nikt. Wszyscy mieszamy s
    > ię i przeprowadzamy, już od tysięcy lat. Zmieniamy języki, wiary i obyczaje. To
    > jest norma.

    To jest bleblanie. Jak barbarzyńcy najechali Rzym też się nic nie zmieniło? Bo mi się wydaje, że jakoś tak na tysiąc lat z okładem nastąpił regres w rozwoju ludzkości. Już nie mówię o tym, jak wyglądał Rzym jako miasto i jaki był tam komfort życia w II wieku naszej ery , a jak to wyglądało pięćset lat później.

    Jak ci Iran kiedyś najedzie na Katar to szybko przestaniesz wypisywać uduchowione bzdety.
  • olena.s 08.01.14, 13:59
    Ależ oczywiście, że się zmieniło. Rzecz w tym, że zmienia się ciągle, i to zmiana, a nie stagnacja jest normą. Tym bardziej dziś, kiedy śniadanie możesz zjeść na jednym kontynencie, a kolację na drugim, i kosztuje się to poniżej miesięcznej średniej krajowej.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • riki_i 08.01.14, 14:03
    To są prawdziwe, ale ogólniki.

    Poza tym w zglobalizowanym świecie ludzie coraz bardziej szukają swoich lokalnych tożsamości.

    Popatrz choćby na stosunek niemieckojęzycznych Szwajcarów do Niemców z DE. Nienawiść to chyba zbyt małe słowo...
  • edelstein 08.01.14, 14:54

    Rok temu super stars w Niemczech wygral Szwajcarbig_grinz nienawisci na niego glosowali.
    Te piszczace niemieckie malolaty pod jego hotelem to tez ze zgrozy piszcza.
    --
    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • riki_i 08.01.14, 19:57
    Przeciez to Szwajcarzy nie lubia (najdelikatniej mowiac) Niemcow, a nie odwrotnie.
  • edelstein 08.01.14, 21:23

    I przyjezdzaja so De w ramach kary,takie samobiczowanietongue_out
    --
    "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
  • lajente 08.01.14, 13:00
    olena.s napisała:

    > Zresztą - nikt na tym bożym świecie nie jest u siebie. Nikt. Wszyscy mieszamy s
    > ię i przeprowadzamy, już od tysięcy lat. Zmieniamy języki, wiary i obyczaje. To
    > jest norma.

    Mój boże, zawsze mnie zastanawia ta skrajność na forum "albo - albo". Przecież to oczywistości, ludzie się mieszają, języki się mieszają, religie się mieszają, kultury się mieszają, co nie znaczy, że nie istnieje poczucie wyobcowania, bo człowiek ma ograniczoną percepcję i się przyzwyczaja, przywiązuje, czuje swojsko w grupie osób podobnych do niego, a podobnie do niego są ci bardziej, wśród których urodził się, dorastał i dojrzewał, z którymi oddychał tym samym powietrzem, mówił tym samym językiem, słuchał tej samem muzyki i topił marzannę na wiosnę i łamał się opłatkiem w święta.
  • vilez 08.01.14, 13:16
    I taki człowiek, z taką "wrażliwością" będzie tępił jak nie emigranta to sąsiada o odmiennych poglądach. Nie trzeba być emigrantem, by tego doświadczyć, zaprawdę.
  • princess_yo_yo 08.01.14, 13:16
    oczywiscie ze istnieje, tylko ze wtlaczanie jednostkowego poczucia wyobcowania w ramy I twierdzenie ze 'twoje' jest prawdziwsze niz 'moje' albo 'jego' jest rownie bezcelowe.
    czy ktos tu twierdzi ze ludzie sie niczym nie roznia? ta dyskusja jest tak samo bezsensowna jak zamieszanie o gender ostatnio popularne, definicje feminizmu I pare jeszscze innych 'problemow'
  • olena.s 08.01.14, 14:12
    > człowiek ma ograniczoną percepcję i się przyzwyczaja, przywiązuje, czuje swojs
    > ko w grupie osób podobnych do niego, a podobnie do niego są ci bardziej, wśród
    > których urodził się, dorastał i dojrzewał, z którymi oddychał tym samym powietr
    > zem, mówił tym samym językiem, słuchał tej samem muzyki i topił marzannę na wio
    > snę i łamał się opłatkiem w święta.

    No właśnie nie zawsze człowiek jest podobny do sąsiadów, i nie zawsze czuje się z nimi mile i przyjemnie. Jakby poskrobać, to by się okazało, że jest masa środowisk w Polsce, w których czułabyś się całkiem obco, znacznie bardziej, niż wśród podobnych ci duchowo ludzi w Timbuktu czy innym Albuquerque. To się odnosi i do nadwykształconych/niedowyksztłaconych, do innowierców, do innoideologów i tak dalej.

    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • lajente 08.01.14, 15:39
    olena.s napisała:

    > No właśnie nie zawsze człowiek jest podobny do sąsiadów, i nie zawsze czuje się
    > z nimi mile i przyjemnie.

    Olena, czy żeby opisać jakieś zjawisko musi ono być zawsze i wszędzie, a na dodatek musi być zawsze miło i przyjemnie. Poczucie tożsamości kulturowej nie wiąże się z tym, że akceptujesz wszystko jak leci, podobają ci się wszystkie filmy, śmieszy każdy żart i lubisz wszystkich ludzi w promieniu do 50 kilometrów. Możesz czuć się lepiej duchowo z ludźmi z Timbuktu, co nie znaczy że wspólna historia i wspólne przeżycia, obyczaje, znajomi z dzieciństwa itd. nie będą cię łączyć zdecydowanie bardziej z ludźmi z Wrocławia, albo z Tczewa - chyba że mówimy o emigracji w wieku 2 lat.
  • olena.s 08.01.14, 15:54
    Cóż, masz rację w swoim porządku logicznym, jasne. Ale jednocześnie nie bierzesz pod uwagę, że dla kogoś ważniejsze od Misia mogą być zupełnie inne przekazy czy wspólnoty. I to one, a nie Miś wywołują u człowieka poczucie, że jest u siebie. To są w końcu indywidualne sprawy, prawda?

    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • krecik 08.01.14, 19:46
    > > No właśnie nie zawsze człowiek jest podobny do sąsiadów, i nie zawsze czu
    > je się
    > > z nimi mile i przyjemnie.
    >
    > Olena, czy żeby opisać jakieś zjawisko musi ono być zawsze i wszędzie, a na dod
    > atek musi być zawsze miło i przyjemnie. Poczucie tożsamości kulturowej nie wiąż
    > e się z tym, że akceptujesz wszystko jak leci, podobają ci się wszystkie filmy,
    > śmieszy każdy żart i lubisz wszystkich ludzi w promieniu do 50 kilometrów. Moż
    > esz czuć się lepiej duchowo z ludźmi z Timbuktu, co nie znaczy że wspólna histo
    > ria i wspólne przeżycia, obyczaje, znajomi z dzieciństwa itd. nie będą cię łącz
    > yć zdecydowanie bardziej z ludźmi z Wrocławia, albo z Tczewa - chyba że mówimy
    > o emigracji w wieku 2 lat.

    Zgadzam sie z Olena. Tozsamosc kulturowa jest tylko jednym z elementow, z ktorych zbudowana jest tozsamosc czlowieka. Znajomosc kultury i historii kraju, wdrukowanie przez lata edukacji szkolnej kodow ("umierac za narody", dwa miecze, medaliony i treny), czterech pancernych i pies - to wszystko jest tylko cegielkami budujacymi zreby tozsamosci.
    Ale czlowiek jako taki nie konczy sie na Psach, Krzyzakach, Misiu, Smolensku, Wandzie co nie chciala Niemca, Vibovicie, Kamieniach na Szaniec i Awanturze o Basie. Czlowiek ma ta wlasciwosc, ze moze sie rozwijac dalej, jesli oczywiscie zechce.

    Ja wiem, ze komus, kto cale swoje zycie wychowuje sie w jednej kulturze , moze wydawac sie niewiarygodne, ze oprocz tych wdrukowanych w dziecinstwie mozna przyswoic sobie inne, nowe kody, mozna aktywnie poznawac kultury innych krajow, mozna byc w obcej kulturze zanurzonym na tyle, by zaczac pojmowac jej wlasne kody kulturowe, niektore nawet przyjac za swoje. Mozna zaczac sie identyfikowac z nowymi wzorcami, wcale nie porzucajac tych wdrukowanych w dziecinstwie, lecz dodajac nowe paradygmaty do starych. Czlowiek to istota rozumna i rozwija sie cale swoje zycie.

    To, ze razem z moimi rodakami mam wspolna historie, kulture, wspomnienia, obyczaje, czesc znajomych, oznacza dokladnie i jedynie to wlasnie - ze mam z nimi wspolne wspomnienia, historie, obyczaje, czesc znajomych itd. Moja - i mam wrazenie, ze nie tylko moja - tozsamosc to jednak cos wiecej, niz zlepek wiadomosci na temat historii, kultury i literatury narodu polskiego. To rowniez moje poglady, oczekiwania, potrzeby. Ktorych czesc rodakow po prostu nie podziela i ktore stoja w sprzecznosci z pewnymi uregulowaniami spoleczno-prawnymi. Wspolna historia i rozumienie odwolan kulturowych nie definiuje caloksztaltu zadnego czlowieka. Nie moze wiec definiowac tego, gdzie czlowiek bedzie sie czul dobrze. ale zgodze sie, oczuwiscie, ze niektorzy nie sa w stanie wyjsc poza tresci wdrukowane im w dziecinstwie.

    Ag
    --
    Wszystko płynie
    www.flickr.com/jazzwink/
  • princesswhitewolf 08.01.14, 19:56
    przyznam ze ten Krecik to madre stworzenie i slusznie prawi.
  • lajente 08.01.14, 20:13
    krecik napisała:

    > Ale czlowiek jako taki nie konczy sie na Psach, Krzyzakach, Misiu, Smolensku, W
    > andzie co nie chciala Niemca, Vibovicie, Kamieniach na Szaniec i Awanturze o Ba
    > sie.

    Problem w tym, że wam się tożsamość kulturowa kojarzy z wąsko rozumianą kulturą - a to jest zjawisko o wiele bardziej złożone i obejmujące zagadnienia aksjologiczne, zwyczaje, obyczaje, przekonania, smaki, zapachy, ulubione miejsca, rytuały, wierzenia i zachowania.
    To co u nas jest dobrze widziane, gdzie indziej odbierane jest jako niegrzeczność, my np. na urodziny naszego przedszkolaka zapraszamy wybrane dzieci, gdzie indziej na uroczystość zaprasza się całą grupę wraz z rodzicami a na wyjście dzieci dostają symboliczne prezenty.
    Są kraje gdzie zadanie nauczycielowi pytania przez ucznia jest uznawane za niekulturalne, u nas jest oznaką zainteresowania lekcją i dociekliwością itd. itd.
    Nie patrzcie tylko, że pryzmat polskich filmów komediowych i wierszy Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej.
  • princesswhitewolf 08.01.14, 20:17
    jest zjawisko o wiele bardziej złożone i obejmujące zagadnienia aksjologiczne, zwyczaje, obyczaje, przekonania, smaki, zapachy, ulubione miejsca, rytuały, wierzenia i zachowania.
    To co u nas jest dobrze widziane, gdzie indziej odbierane jest jako niegrzeczność,


    roznice kulturowe w tym zakresie pomiedzy krajami Europy polnocnej naprawde nie sa tak wielkie aby amalgamacja emigranta w nowym spoleczenstwie byla nie do przeskoczenia.
    Ja nie widze problemu, ani argumentu w tym zwiazanego z tematem tego watku czyli czy mozna sie czuc "u siebie"- oczywiscie ze mozna.
  • kropkacom 08.01.14, 20:19
    I to jest wiedza tajemna nie do opanowania? Nawet bez zakasowywania tożsamości kulturowej z kraju urodzenia.
    > Są kraje gdzie zadanie nauczycielowi pytania przez ucznia jest uznawane za niek
    > ulturalne, u nas jest oznaką zainteresowania lekcją i dociekliwością itd. itd.
  • lajente 08.01.14, 20:50
    kropkacom napisała:

    > I to jest wiedza tajemna nie do opanowania? Nawet bez zakasowywania tożsamości
    > kulturowej z kraju urodzenia.

    Nie, to nie jest wiedza tajemna, skąd ten wniosek? Natomiast nabywanie jej trwa i to naturalne że ludzie mogą przez tego typu sytuacja czuć się wyobcowani, zwłaszcza jeśli krajem emigracji nie są bliskie nam kulturowo kraje europejskie. Nie sądzę, żeby taki lajcik był dla ciebie gdybyś nagle musiała przestawić się na kulturę kraju, gdzie kobiety mają wielkie g... do powiedzenia. Dlaczego? Bo wychowałaś się w innym kręgu kulturowym i Miś Barei jest tu najmniejszym problemem.
  • kropkacom 08.01.14, 20:59
    Człowiek może czuć się wyobcowany nawet kiedy nabędzie tą wiedzę. Bywa. Nie musi nawet wyjeżdżać za granicę. To może być wyjazd w inny rejon Polski. Polska to nie jest mały kraj, gdzie jest wszystko jest tak sami i grunt, że znasz Misia. Nawet to forum jest tego dowodem. Obok tego są ludzie, którzy wszędzie czuja się u siebie nawet bez pełnej znajomości wszystkich kulturowych składników.
  • lajente 08.01.14, 21:11
    kropkacom napisała:

    > Człowiek może czuć się wyobcowany nawet kiedy nabędzie tą wiedzę. Bywa. Nie mus
    > i nawet wyjeżdżać za granicę. To może być wyjazd w inny rejon Polski. Polska to
    > nie jest mały kraj, gdzie jest wszystko jest tak sami i grunt, że znasz Misia.

    Wybacz, kropka, ale kwestie które poruszasz wyjaśniałam już wielokrotnie w tym wątku i nie chce mi się powtarzać. Tak inni też mogą odczuwać wyobcowanie, powiem więcej, skoro sama widzisz że wyjazd w inny rejon tego samego kraju może to uczucie wywołać, po co udowadniać, że nie może go wywołać wyjazd do innego kraju, czy na inny kontynent?
  • kropkacom 08.01.14, 21:16
    Może, ale nie musi. A znajomość wszystkich niuansów kulturowych niczego nie gwarantuje. Bywa różnie. Tylko ty będziesz jeszcze to wałkował przez następne sto wpisów. Prawda?
  • krecik 08.01.14, 22:47
    >Tak inni też mogą odczuwać wyobcowanie, powi
    > em więcej, skoro sama widzisz że wyjazd w inny rejon tego samego kraju może to
    > uczucie wywołać, po co udowadniać, że nie może go wywołać wyjazd do innego kraj
    > u, czy na inny kontynent?

    Mizia ci sie "nie moze" z "moze nie".
    Wyjazd za granice moze wywolac poczucie wyobcowania. A moze nie wywolac.
    Co do udowadniania - jak na razie to ty wszystkimi postami probujesz udowodnic, ze poczucie wyobcowania nieodlacznym elementem emigracji jest. Bo tak, bo jak fascynujace, to nie dla wszystkich. Jak dla doroslych, to nie dla dzieci. I absolutnie niemozliwe, zeby go nie czuc. Chociaz przez chwilke. A jak juz przez chwilke, to sie wlasnie sobie zaprzeczylo, ze mozna sie na emigracji czuc u siebie...


    Ag
    --
    Przerwa na wizualizację
    www.flickr.com/jazzwink/
  • olena.s 08.01.14, 20:25
    To co u nas jest dobrze widziane, gdzie indziej odbierane jest jako niegrzeczno
    > ść,
    I to jest właśnie absolutnie fascynujące. Mnie to wprost pasjonuje - dlaczego Polak będzie oczekiwał,czegoś, a Amerykanin czegoś zupełnie innego. Dlaczego Arab zachowa się jakoś, a Hindus śmakoś. Czemu maronici nie mają świsia antykoncepcyjnego, dlaczego wschodni chrześcijanie afrykańscy nie jedzą wieprzowiny i tak dalej. Poniekąd dlatego mam na wyjeździe dużo frajdy - ja lubię wyłapywać te różnice.
    --
    Życie w Zatoce Perskiej
  • lajente 08.01.14, 21:15
    olena.s napisała:

    > I to jest właśnie absolutnie fascynujące.

    Owszem, to może być fascynująca, ale zgodzisz się, że już dla dziecka, z którego będą śmiać się inne dzieciaki, bo jego rodzice nie znają "oczywistości" to może być mniej fascynujące?
    Podobnie jak dla pracodawcy, który musi tłumaczyć pracownikowi kolejną rzecz, o której inni wiedzą od dawna. Gdyby to było wyłącznie fascynujące, nie istniało by pojęcie kulturowych gaf, wręcz wszyscy by je chcieli popełniać, bo to takie ekscytujące.
  • princesswhitewolf 08.01.14, 21:22
    e już dla dziecka, z którego będą śmiać się inne dzieciaki, bo jego rodzice nie znają "oczywistości" to może być mniej fascynujące?

    lajente, dzieci sie smieja z wszystkiego. Akurat roznice kulturowe sa tematem czestym w szkolach gdzie 80% dzieciakow pochodzi z innego kraju

    ZROZUM bo w kolko ci to powtarzamy a mam wrazenie ze jakos nie dociera do ciebie ta oczywistosc:
    Inaczej wyglada zycie emigranta w spoleczenstwie WIELOKULTUROWYM,
    a inaczej monolitycznym etnicznie i narodowosciowo

    czyli

    inaczej wyglada emigracja Ukrainca na wies w Polsce gdzie nie ma wokol zadnych obcokrajowcow
    a inaczej wyglada emigracja owego Ukrainca do Londynu gdzie wiekszosc ludzi pochodzi z innego miejsca.
  • lajente 08.01.14, 21:23
    princesswhitewolf napisała:

    > ZROZUM bo w kolko ci to powtarzamy a mam wrazenie ze jakos nie dociera do ciebi
    > e ta oczywistosc:
    > Inaczej wyglada zycie emigranta w spoleczenstwie WIELOKULTUROWYM,
    > a inaczej monolitycznym etnicznie i narodowosciowo

    Wow, a gdzie ja twierdzę, że wygląda tak samo?
  • princesswhitewolf 08.01.14, 21:26
    > Wow, a gdzie ja twierdzę, że wygląda tak samo?

    przywolujesz przyklady jakie wskazuja ze wyobrazasz sobie emigracje jak wyprawe ( opisze to obrazowo) Murzyna do kraju Eskimosow w jakim jest on wielkim "dziwo", a tym bardziej jego dzieci.

    Wiekszosc problemow jakie wspominasz np z dziecmi nie istnieje tu gdzie mieszkamy w UK czy na wybrzezasz USA tudziez jakimkolwiek wielkim miescie EUropy....bo z kogo maja sie smiac chocby na podworku u nas? Z dzieci mojego sasiada ( Hiszpan) czy tez z dzieci sasiadki zaciagajace akcentem ( Szkotka), a moze tych Rosjan z dolu ulicy? A moze z dzieci sasiada Francuza i jego Angielskiej zony?

    UK to bardzo wielonarodowosciowy kraj.