Ciężki stan dziecka po porodzie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • www.tvn24.pl/zrobili-cesarke-za-pozno-noworodek-w-stanie-ciezkim,391171,s.html
    Kolejny przypadek, kiedy coś przebiega nie tak. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze i córeczka będzie zdrowa. Doskonale rozumiem co czują ci ludzie, ponieważ u mnie też cesarskie cięcie było wykonane późno. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.
    Takich przypadków jest niestety cała masa i nie wszystkie mają swój happy end, a najgorsze jest że rodzice zostają z tym wszystkim sami.
    Wiem, że dyskusja nad tym jaki poród jest lepszy jest bardzo burzliwa, bo zarówno cesarka jak i poród naturalny niosą za sobą różne konsekwencje. Myślę jednak, ze lekarze powinni wnikliwiej słuchać nas kobiet, przyszłych mam. a nie kierować się tylko procedurami, a każde przyjście dziecka na świat powinno być potraktowane indywidualnie.
    • Lepiej zrobic cesarke na zapas, niz za pozno sad.
      • Jak trzeba robic to trzeba - bez gadania w koncu to zabieg ratujacy zycie. Tym niemniej gdyby lekarze nie wpie...li sie w naturalny przebueg porodu moze potem nie trzeba by bylo robic cesarki na cito.
      • Czyli tnijmy kazda cięzarna.
        Medycyna to nie matematyka.
        Poród i ciąza sa zawsze obarczone ryzykiem, niestety.Nie kazde komplikacja sa zawinione przez lekarzy.Nie wszystko da sie przewidziec.


        --
        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
        • A gdzie ja cos takiego napisalam? Chodzi o porody nieprzebiegajace "ksiazkowo".
          • Cesarka na zapas..
            Z tego co slysze i czytam, to kazda kobieta inaczej przechodzi ten sam proces, czyli poród.Na jakiej podstawie wyselekcjonowac te, które rodza według wzorca od tych, które od niego odbiegaja? I na wszelki wypadec ciąc? A jak rodzaca bedzie miala po cc komplikacje to lekarza pod sąd?
            --
            Koci kalendarz- uratuj kocie życie
            • lola211 napisała:

              > Cesarka na zapas..
              > Z tego co slysze i czytam, to kazda kobieta inaczej przechodzi ten sam proces,
              > czyli poród.Na jakiej podstawie wyselekcjonowac te, które rodza według wzorca o
              > d tych, które od niego odbiegaja? I na wszelki wypadec ciąc? A jak rodzaca bedz
              > ie miala po cc komplikacje to lekarza pod sąd?

              Dokładnie zwracać uwagę na zapis KTG oraz na czas porodu. To, że dziecko urodziło się z 10 pkt Apgar nie oznacza, że nie doszło do niedotlenienia. Może nie aż tak ogromnego, ale jakiegoś, które może mieć w przyszłości jakiś negatywny wpływ.
              Rodzenie dobę, ale aby tylko siłami natury, w dzisiejszych czasach jest dla mnie chore. W dzisiejszych czasach postęp medyczny powinien nam pomagać. Nie cofajmy się do czasów, gdzie na siłę poród naturalny. Ile dawniej było przypadków, gdy kobieta umierała podczas porodu, umierało dziecko itp. Dzisiaj po to mamy aparaturę, po to możliwość wykonania operacji, żeby dzieci rodziły się jak najbardziej zdrowe. Szczególnie w sytuacjach, gdy zdrowe były przez całe 9 miesięcy ciąży.
            • Tak mysleli lekarze przy porodzie chocby pani Bonkowej i mamy efekty.
            • Bez przesady. Jest cała masa sytuacji kiedy prośby kobiety, czasem wręcz błagania są lekceważone... Szybko przychodzi ocena, że to histeryczka, że się mądrzy, że się nie zna, roszczeniowa pacjentka i inne tego typu rzeczy... Sama doświadczyłam atrakcji pt rodzimy naturalnie bez względu na wszystko. A to oznaczało w moim przypadku urodzenie 5 kg dziecka. Owszem, w końcu urodziłam... ale skutki tego odczuwam do dziś, wiele lat po porodzie... I co mi z tego, że po porodzie jedna położna do drugiej warczała, że mówiła, że trzeba cesarkę... Szeptem warczała i miała nadzieję, że nie słyszę... U mnie na szczęście z dzieckiem wszystko ok, ze mną gorzej, ale to akurat mniej istotne...
              --
              Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
        • lola211 napisała:

          > Czyli tnijmy kazda cięzarna.
          > Medycyna to nie matematyka.
          > Poród i ciąza sa zawsze obarczone ryzykiem, niestety.Nie kazde komplikacja sa z
          > awinione przez lekarzy.Nie wszystko da sie przewidziec.

          Dlatego lekarze powinni do każdego porodu podchodzić indywidualnie, bo każda ciąża i każdy poród jest inny. Nie powinni kierować się tylko i wyłącznie procedurami i popadać w rutynę. I przede wszystkim zwracać uwagę na to co komunikują ciężarne mamy, a nie zwalać wszystko na symptomy ciążowe, bo każda z nas zna swój organizm i jeżeli coś nas niepokoi to powinno to być sprawdzone.
          • > Dlatego lekarze powinni do każdego porodu podchodzić indywidualnie,
            Czyli jak konkretnie?
            --
            Koci kalendarz- uratuj kocie życie
            • lola211 napisała:

              > > Dlatego lekarze powinni do każdego porodu podchodzić indywidualnie,
              > Czyli jak konkretnie?

              Z założeniem, że to że ciąża była książkowa to nie znaczy, że książkowy będzie poród. Każdy przypadek jest inny. Każdy organizm inaczej reaguje na różne podawane nam podczas porodu "specyfiki" itp. U lekarzy często można zaobserwować podejście rutynowe.
          • agnieszka77_11 napisała:


            > Dlatego lekarze powinni do każdego porodu podchodzić indywidualnie, bo każda ci
            > ąża i każdy poród jest inny. Nie powinni kierować się tylko i wyłącznie procedu
            > rami i popadać w rutynę. I przede wszystkim zwracać uwagę na to co komunikują c
            > iężarne mamy, a nie zwalać wszystko na symptomy ciążowe, bo każda z nas zna swó
            > j organizm i jeżeli coś nas niepokoi to powinno to być sprawdzone.

            A na świecie powinien panować pokój i wieczna szcześliwość. Byłoby to bajecznie proste, gdyby nie czynnik ludzki...
        • lola211 napisała:

          > Czyli tnijmy kazda cięzarna.
          > Medycyna to nie matematyka.
          > Poród i ciąza sa zawsze obarczone ryzykiem, niestety.Nie kazde komplikacja sa z
          > awinione przez lekarzy.Nie wszystko da sie przewidziec.
          >
          >
          A kobieta to nie robot. U nas jest straszne parcie na porody naturalne, nie liczy się matka i dziecko, tylko żeby poród byl naturalny, nawet jak widać, że rodząca sobie nie radzi, że dziecko jest duże itp.
          Piszę z własnego doświadczenia, mój poród (naturalny, choć powinnam mieć cc, no ale przecież lekarz wiedział lepiej) był koszmarem o którym nie chcę pamiętać (samego końca zresztą nie pamiętam, bo po prostu odpłynęłam). Miałysmy obie szczęście, że jesteśmy całe i zdrowe po tym wszystkim.
    • Mój najstarszy syn żyje i jest normalnie się roziwjajacym, zdrowym dzieckiem, dzięki mojemu lekarzowi prowadzącwmu, który w środku nocy dojechał do szpitala żeby być przy moim porodzie, a kiedy zaniepokoiło go moje spadajace ciśnienie i deceleracje w zapisie ktg, to nie czekał aż pojawią się bezwzględne wskazania do cc, tylko zaufał swojej intuicji i sprawił, że wylądowałam na sali operacyjnej w ciągu dosłownie pięciu minut. Lekarze z dyźuru twierdzili, że moźna jeszcze poczekać, źe nie dzieje się nic strasznego, że może jednak urodzę silami natury...

      ... na szczęscie to nie do nich należała ostatevzna decyzja - gdy młodego wyciągnęli parę minut później, był siny, miał ledwo wyczuwalne tętno, nie oddychał, reanimowali go. W pierwszej minucie dostał jeden punkt. Po kilku minutach pięć, po kolejnych kilku - dziewięć. Błyskawicznie doszedł do siebie, bo jakimś cudem nie zdążyło dojść do niedotlenienia. Ale gdybym wtedy była zdana na łaskę zaspanej pani doktor z nocnego dyżuru, moje dziecko w najlepsz razie byłoby warzywem. W najgorszym - woziłabym na cmentarz białe chryzantemy.

      --
      doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
      www.trageschule-dresden.de
      • Nie chcę osądzać wszystkich lekarzy i takich przypadków bo naprawdę nie zawsze jest tak, że ktoś zawinił. Czasem to po prostu przypadek i nieszczęście gotowe.
        Jednak w zdecydowanej większości takich przypadków jest to niestety błąd lekarzy. Takie zwykłe "olewactwo", czego przyznaję kompletnie nie rozumiem. Igrają z ludzkim zdrowiem i życiem.

        Ja moje pierwsze dziecko rodziłam prawie 30h, poród postępował bardzo powoli choć bóle miałam bardzo silne, krzyżowe. Próbowali wypchnąć go siłą (kładąc mi się na brzuchu) czego się nie praktykuje od dawna. I choć nic to nie dało nadal kombinowali aby poród odbył sie siłami naturami. Dopiero w momencie kiedy okazało się, że praktycznie nie ma juz tętna dziecka, dosłownie biegli ze mną na salę operacyjną, dostałam narkozę bo na znieczulenie miejscowe nie było czasu.
        Dziecko urodziło się lekko niedotlenione (musieli podawać tlen przez kilka godzin).

        Tyle się mówi o tym, że cc nie robi się na życzenie, tyle, że na życzenie pacjentek bo na życzenie lekarzy już tak. Moja koleżanka mająca termin na święta i leżąca tuż przed świętami w szpitalu opowiadała mi, że wszystkie cięli aby w czasie świąt mieć z głowy.
        I jakoś wtedy nie przeszkadzało im, że bez wskazań .....
        • O tym mowie! O tym ze porod w ktorym najpierw sie naszprycuje rodzaca lekami na przyspieszenie ktore nie zadzialaja albo zadzialaja inaczej niz mialy chwyt kristellera itd to nie sa porody silami natury tylko porody ze zbedna interwencja ktora koncza sie czesto cesarka (na ostatnia chwile) a najlepsze jak na koniec jeszcze czekaja na laury bo przeciez dziecko uratowali!
        • Leżałam na porodówce z taka kobietą - 37 lat, druga ciąza, pierwsza zakończona cc z powodu braku postepu porodu. ale teraz uparli się, żeby urodzila naturalnie. Przyszłam, to ona leżała juz dugi dzień. Ja urodziłam, ona została. W zrobili cc. Nie wiem, jak sie potem rozwijało, nie wiem nawet ile dostało punktów, ale to, że lezało pod kroplówkami i nawet matce do karmienia nie nosili mówi samo za siebie.

          Aha, dodam, że ona cierpiała, miała skurcze, krzyczała z bólu przez cały mój pobyt na porodówce, ale rozwarcia nie było...

          ile razy to sobie przypominam, to mnie szlag trafia.

          Mnie tez przy najmłodszym powinni cesarke zrobic, to że sie nie udusił przy porodzie zawdzięczam przytomnej położnej i lekarzowi stażyście, który wyżebrał u jasnie pani zarządzającej oksytocynę dla mnie.
          • Oj, tnie się, tnie, wystarczy prywatnie prowadzić ciążę u lekarza z oddziału. Wtedy wskazaniem jest rachunek z gabinetu wink. Sporo się napatrzyłam na patologii ciąży, nic mnie już nie zdziwi.
            • kiddy napisała:

              > Oj, tnie się, tnie, wystarczy prywatnie prowadzić ciążę u lekarza z oddziału.

              Być może, ale jednak nie wszędzie. Moja przyjaciółka ciążę prowadziła prywatnie u ordynatora oddziału, całkiem spore pieniądze ją to kosztowało. W jednym z największych miast w Polsce, renomowany szpital. Zaczęła rodzić w 32 tyg. w czasie jednego ze świąt. Ordynator był u rodziny, przez telefon uspokoił i kazał jechać na oddział. A tam umyli rączki i powiedzieli, że jak prywatna pacjentka ordynatora, to oni czekają. I czekali 24 godziny. Dziecko ma czterokończynowe porażenie mózgowe ze średnim upośledzeniem intelektualnym.
    • niestety, wiadomo, że i poród naturalny i przez cc to zawsze jest sprawa , gdzie jest jakieś ryzyko. każda normalnie myśląca kobieta to wie, i zdaje sobie z tego sprawę. będąc w ciąży też jesteśmy obarczone takim lub innym zagrożeniem, które da sie wychwycić na czas albo się niestety nie da.

      myślę, że w większości przypadków, gdzie sa jakieś problemy, położne i przede wszystkim lekarze podchodzą do rodzących zbyt książkowo, zbyt naukowo, zbyt leniwie. tymczasem każda ciąża jest inna, kazdy poród jest inny, słusznie ktoś tu napisał - medycyna to nie matematyka. i może wystarczyłoby, żeby personel medyczny po prostu o tym pamiętał.

      ja miałam pierwszy poród bardzo trudny, rodziłam dobę, cofało mi się rozwarcie, połozne wiedziały, że poród nie idzie jak trzeba, coraz bardziej milkły, przestawały żartować, że jeszcze chwila i idą na wiadomości - ja byłam już za mocno otumaniona lekami p.bólowymi, które i tak nie pomagały, i nie bardzo wiedziałam, co się dzieje. i tylko dzięki temu, że mój ojciec pogonił w mało parlamentarny sposób lekarza dyżurnego, moje dziecko urodziło się zdrowe. oczywiście miałam cesarkę, i to robioną biegiem. miałam szczęscie - ale jak sobie pomyślę, ile ludzi tego szczęścia nie ma? straszne to jest sad

      • prosze.dziekuje napisała:

        > W Katowicach podobny dramat:
        > www.dziennikzachodni.pl/artykul/3307226,rodzice-malej-lilki-mowia-o-bledach-w-czasie-porodu-wideo,id,t.html

        A ile jest przypadków, których nikt nie zgłosił sad
        Przykre, szczególnie wtedy, gdy dziecko było zdrowe przez całe 9 miesięcy i nic nie wskazywało, że będzie źle.
        • Moja córka urodziła się z trzema punktami. Dwa za bicie serca, jeden za zabarwienie skóry. Była w zamartwicy wewnątrzmacicznej. Kilka dni oddychał za nią respirator , miała słabe napięcie mięśniowe, w pół roku nie trzymała główki, późno zaczęła siadać, chodzić ... Dziś ma 23 lata, studiuje dziennie na UW, jest zdrową, b. inteligentną młodą kobietą. Trzeba mieć nadzieję, że te dzieciaczki z tego wyjdą, tak jak wyszła moja córka.
          --
          Poddasze...
          • Bo ta skala Apgar to w ogole pic na wode. Dziecko moze miec 10 punktow i wade serduszka sad.
            • annajustyna napisała:

              > Bo ta skala Apgar to w ogole pic na wode. Dziecko moze miec 10 punktow i wade s
              > erduszka sad.

              Dziecko może dostać 10 pkt i mieć zmiany w mózgu, bo poród przebiegał bardzo długo i doszło do niedotlenienia. Ale czy każdy rodzic robi swojemu dziecku usg przezciemiączkowe?
              Rodzenie dziecka przez dobę tylko żeby urodzić naturalnie w dzisiejszych czasach nie jest normalne. Nie wszystkie dzieci będą miały od razu porażenie, ale zawsze mogą być inne skutki, które często są zauważalne dopiero po wielu latach (np nadpobudliwość, problemy z koncentracją, przyswajaniem wiedzy i inne niepokojące zachowania). Może też się nic nie stać. Nawet dziecko, które dostało w pierwszej minucie 3pkt może nie mieć żadnych najmniejszych zmian w mózgu, żadnych dziur, żadnego poszerzenia komór. Mózg to wielka zagadka, a skala Apgar jest bardzo nieprecyzyjna.
              • Zastanawiające jest dlaczego lekarki i żony lekarzy rodzą głównie przez cc. Jak się napatrzą na te wszystkie porody z powikłaniami i chorymi dziećmi to nie chcą ryzykować.
                • > Zastanawiające jest dlaczego lekarki i żony lekarzy rodzą głównie przez cc.
                  Nieprawda, większość moich koleżanek lekarek rodziła sn.
                  --
                  "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                  Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                  Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                  • memphis90 napisała:

                    > Nieprawda, większość moich koleżanek lekarek rodziła sn.

                    Każda ginekolog z którą miałam do czynienia rodziła tylko przez cc. Ginekolog, do którego chodziłam prywatnie na usg ciążowe powiedział, że jego żona tylko i wyłącznie cc.
                    • To ile ich było, tych ginekolożek? 3? 5?
                      --
                      "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                      Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                      Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                      • memphis90 napisała:

                        > To ile ich było, tych ginekolożek? 3? 5?

                        Nie więcej niż 5.
                        Mój ginekolog od USG zostawił nawet pracę w szpitalu na rzecz pracy w prywatnej klinice twierdząc, że dosyć miał stresu igrając z życiem i zdrowiem matki i dziecka oraz zastanawianiem się czy szpital może sobie pozwolić na kolejną cesarkę (wiadomo, że cesarka jest zabiegiem droższym niż poród sn, a szpital z NFZ zawsze otrzymuje tą samą kwotę).
                        • Jakis strachliwy ten lekarz. Kobiety rodza sn od zarania ludzkosci i raczej przy normalnym porodzie wszystko jakos idzie. Ale nawet sie nie dziwie ze mial dosc porodow normalnych dla lekarza to przeciez nuda - chyba ze sie w babke pompuje oksy i inna chemie - mozna tez liczyc ze kleszczowy sie trafi albo bedzie mozna wypchnac lokciem... A tu nuuudy... I tak dlugo! Czy nie za dlugo? big_grin
                          • ichi51e napisała:

                            > Jakis strachliwy ten lekarz. Kobiety rodza sn od zarania ludzkosci i raczej prz
                            > y normalnym porodzie wszystko jakos idzie. Ale nawet sie nie dziwie ze mial dos
                            > c porodow normalnych dla lekarza to przeciez nuda - chyba ze sie w babke pompuj
                            > e oksy i inna chemie - mozna tez liczyc ze kleszczowy sie trafi albo bedzie moz
                            > na wypchnac lokciem... A tu nuuudy... I tak dlugo! Czy nie za dlugo? big_grin

                            Kobiety rodzą sn od zarania ludzkości tylko ile kiedyś było komplikacji przy porodach. Teraz takich rzeczy jest zdecydowanie mniej, bo mamy chociażby możliwość kontroli tętna płodu, mamy możliwość rozwiązania ciąży operacyjnie. Ile kobiet czy dzieci umierało podczas porodu (takich sytuacji było masę, mam takie w najbliższej rodzinie), ile dzieci rodziło się chorych, bo były one niemalże wyrywane. O tym jakie zmiany zachodziły w mózgu, aż tak wiele nie było wiadomo, a przecież nawet niewielkie niedotlenienie może wpływać na późniejszy rozwój człowieka np. to czy będzie dzieckiem spokojnym czy nadpobudliwym, czy będzie miałproblemy z nauką, ADHD czy masę innych niespodzianek.
                            Ja wcale nie twierdzę, że cc jest lepsze niż sn (nie zawsze tak jest), ale trzeba do tego wszystkiego podejść realnie. Nie zawsze i nie za wszelką cenę lepszy jest poród naturalny i nie należy decydować o sposobie rozwiązania ciąży tylko na podstawie tego, że NFZ nie zwróci nam większej kwoty za wykonanie operacji. Że szpital nie może sobie pozwolić na dużą ilość cięć.
                            • Zobaczcie sobie wygląda to chociażby w krajach rozwijających się. Ile kobiet umiera tam podczas porodu, ile dzieci? Kobiety rodzą sn od zarania dziejów. Tylko teraz te porody są dla nas bardziej bezpieczne.

                              "Matka z kraju rozwijającego się jest 300 razy bardziej narażona na śmierć na skutek powikłań okołoporodowych niż mieszkanka Unii Europejskiej. Około 99 procent przypadków zgonów na skutek ciąży i jej powikłań zdarza się w krajach rozwijających się. Na każdą matkę, która umiera, przypada 20 kolejnych chorych lub z rozległymi obrażeniami, mającymi często długotrwałe konsekwencje".

                              www.unicef.pl/Co-robimy/Aktualnosci/Byc-Mama-w-krajach-rozwijajacych-sie
                            • Zgadzam sie. Technika dala nam mozliwosci o jakich kiedys mozna bylo marzyc. Wiemy jak dziecko jest ulozone jak duze ile tych dzieci jest tetno mizna badac kobiety sa przebadane na gbsy wiadomo gdzie lozysko jest umiejscowione. Kiedys kobieta byla skazana na smierc przy probie porodu sn przy lozysku przodujacym. I cc jest potrzebne ba czasem konieczne. Tylko ze nie ma sie tez bac porodu sn - w obie strony to wkurza - idziesz rodzic z poczuciem ze jestes zdana na ich laske/loterie - ty kontra szpital - gdy powinno sie isc zbpewnoscia ze szpital stanie na glowie zeby byli dla ciebie i dziecka jak najlepiej. Dlaczego sie tak zrobilo?
              • Ale chwilka, nie mylimy pojęć. Skala Apgar służy wyłącznie do oceny stanu ogólnego noworodka. Do niczego więcej. Nie da się wyłącznie na jej podstawie podać rokowań dla dziecka, które doznało obrażeń neurologicznych. Do tego są potrzebne dużo bardziej precyzyjne badania.
                --
                doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
                www.trageschule-dresden.de
                • run_away83 napisała:

                  > Ale chwilka, nie mylimy pojęć. Skala Apgar służy wyłącznie do oceny stanu ogóln
                  > ego noworodka. Do niczego więcej. Nie da się wyłącznie na jej podstawie podać r
                  > okowań dla dziecka, które doznało obrażeń neurologicznych. Do tego są potrzebne
                  > dużo bardziej precyzyjne badania.

                  Jak najbardziej, zgadzam się z Tobą. Jednak dla wielu ludzi te 10 pkt jest oznaką, że dziecko jest zdrowe.
            • > Bo ta skala Apgar to w ogole pic na wode.
              Boże, widzisz i nie grzmisz, aż mi się ciśnienie podnosi, jak takie głupoty czytam uncertain Ta skala Apgar nie służy do prognozowania tego, czy dziecko ma wadę serduszka i czy będzie baletnicą czy nie, skala Apgar służy do szybkiej oceny dobrostanu dziecka po porodzie i ocenie, czy dziecko wymaga działań resuscytacyjnych czy nie. Nie, nie jest to ranking dzieci do chwalenia się innym mamom po porodzie, tylko służąca medykom szybka kwalifikacja dziecka do odpowienich działań ratowniczych. Nie żaden "pic na wodę".
              --
              "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
              Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
              Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
              • memphis90 napisała:

                < skala Apgar służy do szybkiej oceny dobrostanu dziecka po porodzie i ocenie, czy dziecko wymaga działań resuscytacyjnych

                Dokładnie tylko temu służy. Nie mówi nam o tym czy dziecko będzie zdrowe w przyszłości i jakie ma wady. 0 pkt w pierwszej minucie to nie wyrok, ale wiadomo, że w takiej sytuacji lekarze muszą działać. Są dzieci, które po otrzymaniu tylko kilku punktów super się rozwijają i dzieci, które dostały maksymalną ich ilość, a mają różne zaburzenia.
                Trzeba też pamiętać, że ta skala jest subiektywna i nieprecyzyjna.
              • Czyli sie potwierdza, ze tak naprawde o niczym nie informuje. Za duzo o niej sie naczytalam, by sie nie dziwic, ze sie ja w ogole jeszcze stosuje.
                • A jest jakakolwiek dobra alternatywa?

                  Virginia Apgar uratowala dzieki temu wynalazkowi tysiace dzieci, bo dala obiektywne kryteria oceny, jak okreslone dzialania lekarzy wplywaja na dziecko. Jak inaczej mozna ocenic czy np. lepsze jest znieczulenie miejscowe czy narkoza? Jakie leki podane w czasie porodu dziecku szkodza, a jakie sa bezpieczne? Czy dzialania lekarzy odratowuja dziecko? Bez diagnostyki nie ma leczenia, bez skali Apgar nie byloby neonatologii.
                  Co nie znaczy, ze jej skala zalatwia wszystko. Ale nadal jest bardzo dobrym narzedziem diagnostycznym.
                  --
                  Come and complain
                • > Czyli sie potwierdza, ze tak naprawde o niczym nie informuje.
                  Bo nie ma o niczym informować Ciebie, jako rodzica.

                  Za duzo o niej si
                  > e naczytalam, by sie nie dziwic, ze sie ja w ogole jeszcze stosuje.
                  Zmartwię Cię, w nowych standardach opieki nad noworodkiem zaleca się ocenę tylko 3 parametrów w zakwalifikowaniu dziecka do resuscytacji. natomiast zaczynam powątpiewać w Twoją zdolność czytania ze zrozumieniem i logicznego myślenia. Ale jasne, zlikwidujmy ocenę dziecka po porodzie, bo Annajustyna powiedziała, że to bez sensu jest.
                  --
                  "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                  Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                  Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
    • Cesarskie cięcie jest droga procedurą. Nie oszukujmy się, szpitale nigdy nie będą skore do wykonywania tego zabiegu.
      --
      "Do you really enjoy living a life that's so hateful?
      Cause there's a hole where your soul should be
      Your losing control of it and it's really distasteful
      Fuck you"
    • Takie przypadki niestety się zdarzają. Skoro pacjentka trafia do szpitala z rozpoczętym porodem i wszystko jest ok to nikt nie robi cesarki.
      Czekają aż poród się zacznie, skurcze rozwiną itp.
      Zawsze w przypadku spadającego tętna przeprowadzane jest cięcie.
      W tym przypadku nie miała bym pretensji o to, że cięcie zrobili mi za szybko bo znieczulenie nie działało, czy że nie przypięli mnie pasami ( w ogóle jakimi pasami ???) do łóżka.
      Tu najważniejszy był czas , dobrze że lekarze zareagowali szybko i wykonali cięcie. Pytanie tylko pozostaje jedno, czy przez całą noc ktoś do niej zaglądał ? Ktoś sprawdzał dziecka tętno? Może już w nocy były niepokojąca oznaki, że dziecku zanika tętno i można było cięcie przeprowadzić jeszcze w nocy.
      Co do samych niedogodności dla rodzącej : nie śmiałabym w takich okolicznościach skarżyć się na nie, kiedy życie mojego dziecka jest mocno zagrożone.
      --
      Szyjka to wstrętny podstępny twór.Na pocieszenie dodam, ze potem dwukrotnie jeszcze urodziłam zdrowe prawie donoszone dzieci, ale ciąże trudne, szyjka zaszyta. by- chyba.ze
      • Nie zareagowali szybko ani nie poddali jej takiemu nadzorowi, jaki jest wskazany przy dużych skokach ciśnienia. Takie skoki grożą niewydolnoscią krążeniową płodu i w ich przypadku procedury są dwojakie - albo próbuje się opanować cisnienie metodami farmakologicznymi i scisłym leżeniem; jednocześnie stale monitorując ciśnienie krwi u matki i tętno płodu (metoda zwykle stosowana kiedy ciąża jest niedonoszona); albo niezwłocznie robi się cc (kiedy ciąża jest donoszona lub prawie donoszona). W tym przypadku babka byla w 38 tc, nie było podstaw medycznych do zwlekania z cesarką. A skoro musieli zwlekać z przyczyn np. organizacyjnych, to ona powinna być na stałe pod ktg. A nie była - ergo, jest ewidentne zaniedbanie.
        --
        doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
        www.trageschule-dresden.de
        • Sorry pomyliły mi się przypadki - nadciśnienie miała matka zmarłych bliźniąt. U matki z artykułu zalinkowanego w tym wątku nie da się tak jednoznacznie powiedzieć, co się stało, ale... nagły bardzo silny ból niezwiązany ze skurczami i pośpiech w jakim robiono cc sugeruje, że mogło jej się np. odkleić łożysko...
          --
          doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
          www.trageschule-dresden.de
    • Ale gdzie tu błąd w tym przypadku bo ja nie widzę. Było wszystko ok, w nocy bóle w krzyżu, o których pacjentka poinformowała personel, nikt nie zbagatelizował, od razu zrobili ktg i natychmiast cesarka. Więc gdzie tu błąd? A skargi dziewczyny co do tego ,że już pod dwóch minutach od znieczulenia ją cięli to jak dla mnie plus dla szpitala ,że wszystko było tak szybko, a nie zwlekali. A ona się kurde skarży. I że ona biedna czuła jak szarpią, no tak to jest przy cesarce. I jeszcze jej nóg nie przypięli. No skandal !!! Nóg nie przypięli bo się spieszyli, żeby dziecko uratować tak ciężko to pojąć. Ja rozumiem, że dziewczyna w szoku, zrozpaczona i bredzi od rzeczy i czepia się wszystkiego , ale myślmy racjonalnie i patrzmy obiektywnie na sytuację.
    • Przed chwilą w "Wiadomościach" na TVP1 był felieton, rozpoczęła go refleksja: "bliźniakom nic nie przywróci już życia, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy przyjrzeć się sytuacji rodzących" - a po nim: apoteoza porodów naturalnych oraz załamywanie rąk nad wzrastającą liczbą cesarskich cieć. Pani doktor, tłumacząca, ze porody naturalne są najlepsze, bo są naturalne oraz pan doktor rozpaczający, że pacjentki wyłudzają wykonanie cc.
      • Ja rodziłam w szpitalu który miał świetne opinie z bardzo miłą położną, nie opłaconą. Niby wszystko super ale gdyby nie mój mąż dziecko odebrałabym sama ... jak poszły mi wody mówię, że rodzę, Pani po ostatnim wyniku ktg, nie skurcze ma Pani słabe to jeszcze i kilka godzin potrwa... Położna wyszła po tabletki na ciśnienie, ja czuję parcie "jak na kupę" ( tak uczono na szkole rodzenia) mówię małżowi ja rodzę, on leci po położną. Siadam na fotel i położna jak zobaczyła to zaczęła rozkładać fotel do porodu i była naprawdę przerażona, że nie zdąży. Nagle zleciała się ginekolog i pediatra. Po pierwszym parciu ginekolog mówi dajcie oksytocynę bo słabę te skurczę, pielęgniarka szykuję, przy drugim parciu jest już główka smile
        Opiękę miałam naprawdę fajną i w ogóle... ale od momentu kiedy poprosiłam męża by poleciał po położną do trzymacia córki w rękach minęło 3,4 minuty więc gdybym była tam sama sama bym też urodziła sad
        Moim zdaniem źle się dzieję, że nie słucha się rodzących tylko leci rutynowo.
      • Podoba mi się termin "wyłudzania cesarek".
        Kobiety coraz częściej zostają matkami w późnym wieku, coraz częściej to są ciąże zagrożone, mnogie, z in vitro, im starsza matka tym statystycznie łatwiej o różne komplikacje. Nic dziwnego, że liczba CC będzie rosła.

        Zwolenników porodów naturalnych za wszelką cenę poproszę o statystyki śmiertelności w wyniku CC na życzenie wśród kobiet i noworodków. Ciekawe jak wypadną na tle tych wspaniałych porodów SN. Może to wyjaśni dlaczego kobiety wolą "wyłudzać cesarki"?
    • vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/tomasz-lis-na-zywo/wideo/27012014/13560593
      polska.newsweek.pl/tomasz-lis-na-zywo-lekarskie-bledy-przypadki-czy-norma-newsweek,artykuly,279708,1.html
      Jak się patrzy na zdjęcie malutkiej Lilki to aż serce staje.
      Myślę, że po tych wszystkich doniesieniach jakie są teraz w prasie na temat porodów będzie jeszcze większe parcie na cesarki.
    • Ciąża, poród, pewnie, że zawsze obarczone są ryzykiem, ale.. Sama miałam książkowy poród, wody odeszły, skurcze regularne, a jednak nie mogłam urodzić syna. Skończyło się na porodzie kleszczowym. Na szczęście bez powikłań (choć do końca nie wiem, bo na pewno dziecko było niedotlenione i może mieć, choćby dysleksję). Ale zarzucić nic nie mogę lekarzowi, chyba, ze to, ze powinnam mieć USG przed porodem (ale nie wiem, czy to standard). Lekarz działał szybko i zdecydowanie.
      • U mnie tez tak bylo, rodzilam w Niemczech, USG mialam robione na poczatku porodu (to standard) i w trakcie, jak wciaz nie moglam urodzic. Okazalo sie, ze jednak pepowina gdzies tam zawinela i skonczylo sie cesarka. Niedotlenienia nie bylo.
        • annajustyna napisała:

          > U mnie tez tak bylo, rodzilam w Niemczech, USG mialam robione na poczatku porod
          > u (to standard) i w trakcie, jak wciaz nie moglam urodzic. Okazalo sie, ze jedn
          > ak pepowina gdzies tam zawinela i skonczylo sie cesarka. Niedotlenienia nie byl
          > o.

          Nie monitorowano twojego porodu ktg ?
        • annajustyna napisała:

          > U mnie tez tak bylo, rodzilam w Niemczech, USG mialam robione na poczatku porod
          > u (to standard) i w trakcie, jak wciaz nie moglam urodzic. Okazalo sie, ze jedn
          > ak pepowina gdzies tam zawinela i skonczylo sie cesarka. Niedotlenienia nie byl
          > o.

          W Polsce raczej nie jest standardem USG przed porodem. A powinno być.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.