Dodaj do ulubionych

Wigilia - jestem świnią?

19.02.14, 12:07
Wiem, że to już było (Wigilia), ale ... właśnie się dowiedziałam, że jestem świnią.
Było tak - na Wigilię zaprosiła nas teściowa do innego miasta. Mieli być teściowie, my z dziećmi (w tym jednym przedprzedszkolnym), szwagierka (24l, sama) oraz szwagier (też bez pary). Przyjechaliśmy rano. W ciągu dnia było krojenie, pieczenie, ogólnie przygotowania kuchenne. Ok. południa dowiedziałam się, że szwagier pracuje do 15, więc może być trochę później, bo musi jeszcze dojechać (ok. 1,5 godziny na dojazd).
O 17 włączono teleexpress, rodzina w dresach, nic się nie dzieje. Pytam, czy mogę nakrywać do kolacji wigilijnej. Foch.
Dzieciaki zaczynają się pokładać i marudzić, bo w dzień nie spały (za duże zamieszanie, zmiana miejsca, itp.), poza tym głodne. Teściowa zła, bo przecież teraz nie będą spały. I niech sobie coś zjedzą w kuchni. Kuszą prezenty pod choinką.
Ok. 17:30 dzwonimy do szwagra i okazuje się, że jeszcze od siebie nie wyjechał, musi się spakować i będzie najwcześniej o 20.
Zaczynam nakrywać. Proponuję, że zaczniemy kolację, a z życzeniami i opłatkiem poczekamy na szwagra. Foch.
W grobowej atmosferze jemy. Są prezenty. Szwagier przyjeżdża po 20. Dzielimy się opłatkiem. 10 min później dzieciaki śpią.
Teraz dowiedziałam się (domyślcie się od kogo), że jestem chamska, bo nie poczekałam z Wigilią na szwagra. I że rozbijam rodzinę. Dla mnie decydujące były dzieci i to je przede wszystkim miałam na uwadze. Szwagier nawet nie powiadomił nas, że się spóźni. Teściowe uważali za naturalne, że będziemy czekać na niego.
I co Wy na to? Kto miał rację?

Obserwuj wątek
    • przystanek_tramwajowy Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:11
      Niech zgadnę - ukochany synek mamuni? Nie, nie jesteś świnią.

      ---
      Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
      • mx3_sp Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:15
        No wiesz tak jednostronnie opisałaś tą sytuację, że nie sposób przyznać Tobie racji. Mniemam, że za tymi tajemniczymi spóźnieniami, fochami oczywiście teściowej i samotności szwagierki kryją się jakieś zmory.
        • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:23
          Sorry, ale przeciąganie rozpoczynania rodzinnej uroczystości, kiedy gośćmi są również małe dzieci, to buractwo do kwadratu.
          Byliśmy kiedyś zaproszeni na rodzinne urodziny, dojazd godzina, więc powrót musi być też sensowny, bo to był jeszcze ten etap, kiedy nie dało się wynieść śpiącego dziecka z auta i położyć spać - obudzone szalały po 2-3 godziny, co oznaczało np. pójście spać o północy. Albo i później. Urodziny na 17 - niech będzie, zmyjemy się po 19. Ale nie. Impreza rozpoczęła się po 19, bo jeden z gości miał przywieźć tort, a bez tortu nie ma imprezy, a że się spóźnili? A że nie poinformowali, że w dupie mają wszystkich innych. Oj tam. Foch był, bo tort, buzi-buzi i my do domu. Jak to? Na początku imprezy? No żesz suspicious
          --
          Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
            • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:33
              Przypuszczam, że gdyby chodziło o same osoby dorosłe, to jakoś by sobie poradziły. Coś tam zjadły na boku, czy coś. Ale przeciąganie imprezy o 3 godziny, kiedy są małe dzieci?
              --
              Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
    • sueellen Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:15
      Tesciowa, bo jej dom - jej zasady. Nie Tobie ustalac o ktorej sie wigilia u tesciowej zaczyna. Tesciowa powinna była wziac pod uwage dzieci, mozna jej było delikatnie napomknac, ze dzieci zmeczone i do wigilii nie doczekają, ale nie naciskac bo to niegrzecznie. Odmowe nalezało uszanowac i przeboleć bez komentarza. W przyszłym roku z rob u siebie i wtedy bedziesz ustalac reguły gry smile
      • agata_abbott Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:22
        Nie zgodzę się.
        Wigilia jest raz do roku i jest bardzo ważnym świętem dla większości z nas, a już szczególnie dla dzieci. A tutaj powinno się siadać do kolacji (bo na jakąś mniej więcej godzinę się umówili), a wszyscy w dresach i nikt nie wie, kiedy impreza się zacznie. A co, jeżeli teściowa zarządziłaby, że im się tego dnia nie chce jeść wigilii i obejrzą sobie Kevina w telewizji, albo zjedzą kolację o 22? No sorry, ale tak się nie robi. Jakby mi ktoś taki numer wyciął w Wigilię, to zabrałabym się stamtąd i pojechała w najbliższe miejsce, w którym Wigilię da się zjeść, prezenty wręczyć i załapać trochę więcej tego świątecznego czaru niż siedzenie w dresie na kanapie.
        • ichi51e Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:29
          Ja tez uwazam ze wilia jeat przede wszystkim dla dzieci. U mnie w domu i tak sie siedzi potem i pije kawke je ciasta spiewa i biesiaduje do okolic 23 kiedy idacy na pasterke zbieraja sie a reszta idzie spac. Dzieci (male) juz wtedy spia albo (starsze) siedza i bawia sie/tez ida na pasterke. Co za problem zeby szwagier czy ktokolwiek sie dosiadl w trakcie?
              • sueellen Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 13:42
                Nieprawda.

                Ok. południa dowiedziałam się, że szwagier pracuje do 15, więc może być trochę później, bo musi jeszcze dojechać (ok. 1,5 godziny na dojazd).

                To było kompletnie niedoprecyzowane. Wiadomo ze z pracy musi wrocic do domu sie wykąpac, przebrac. To były spekulacje autorki, ze kolacja rozpocznie sie o 17:00.
            • drosetka Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 22:25
              to co, jak teściowa zarządzi, bo to w końcu jej dom, wigilię na 24 to też każdy ma się zgodzić bez słowa sprzeciwu??brednie! chyba jest coś takiego jak rozmowa, kompromis, wspólne podejmowanie decyzji, a jak ktoś ma fochy i muchy w nosie to po co w ogóle zaprasza rodzinę na wigilie, niech sobie je sam.
        • koronka2012 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:33
          agata_abbott napisała:

          > Nie zgodzę się.
          Jakby mi ktoś taki numer wyciął w Wigilię, to z
          > abrałabym się stamtąd i pojechała w najbliższe miejsce, w którym Wigilię da się
          > zjeść, prezenty wręczyć i załapać trochę więcej tego świątecznego czaru niż si
          > edzenie w dresie na kanapie.

          Sęk w tym, że postępowanie teściowej może ci się nie podobać - ale wyjście z tej sytuacji sprowadza się mniej więcej do tego, ze albo wychodzisz obrażona, albo siedzisz grzecznie i tłumisz (słuszne) emocje.

          Natomiast w cudzym domu nie ustala się przebiegu kolacji wigilijnej i tyle.
        • sueellen Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:33
          A co, jeżeli teściowa zarządziłaby, że im się tego dnia nie chce jeść wigilii i obejrzą sobie Kevina w telewizji, albo zjedzą kolację o 22?

          Nic, goście się żegnają i wracają do domów. Jeszcze raz powtarzam, grubiaństwo, chamstwo innych nie daje nam zielonego światła na takie samo zachowanie.

          Jakby mi ktoś taki numer wyciął w Wigilię, to z
          > abrałabym się stamtąd i pojechała w najbliższe miejsce, w którym Wigilię da się
          > zjeść, prezenty wręczyć i załapać trochę więcej tego świątecznego czaru niż si
          > edzenie w dresie na kanapie.

          I byłoby to prawidlowe zachowanie. Trzeba to tylko zrobić grzecznie nie okazując gniewu.
          • agata_abbott Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:57
            Jest tylko jedno "ale" związane z postawą: "jakby mi wycięli taki numer, to się zwijam" - w większości sytuacji jednak do własnego domu ma się dosyć daleko, a i do knajpy nie za bardzo da się tego dnia wyskoczyć.

            Dla mnie taka sytuacja jest trochę patowa: jedziesz do kogoś w gości, daleko od domu, spodziewasz się (albo i nawet umawiasz się) jakiegoś konkretnego planu dnia, a nagle ktoś w trakcie zmienia zasady gry i jesteś w czarnej d*pie. Bo do domu daleko, bo nigdzie już wigilii nie zjesz, więc albo się dostosujesz, albo po zawodach. Tak czy inaczej - sytuacja kiepska.

            Ja w opisywanej sytuacji jednak widziałam jakieś parcie autorki do tego, aby określić plan działania - jakby wiedziała, że przyjdzie jej czekać do 20 albo i dłużej, to pewnie zarządziłaby drzemkę albo jakiś posiłek. Więc nie dziwię się temu, że autorka próbowała jakoś ten wieczór zorganizować, skoro nikt inny się nie kwapił. Dziwię się natomiast braku empatii teściowej i teścia wobec własnych wnuków.
              • agata_abbott Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 13:25
                Ale nie wiemy dokładnie, w jaki sposób próbowała temat harmonogramu poruszyć. Jasne, jest prawdopodobieństwo, że zrobiła to w stylu: "jest 17, szwagier się spóźnia, to co, olewamy go i jemy?", ale mogło być dużo bardziej taktownie. A wg jej relacji pierwszy foch pojawił się, bo o godzinie 17 chciała zacząć nakrywać do stołu, żeby nie robić tego jak już szwagier dotrze, co wszystkim zaoszczędziłoby czasu. Nie widzę tutaj braku taktu...
            • iwoniaw Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:50
              O, Agata dokładnie napisała, jak to działa. Autorka wątku wszak nie władowała się do teściów nieproszona i nie zaczęła się rządzić, jak to niektóre tu piszą, tylko usiłowała jakoś zorganizować się w sytuacji niefajnej, w jakiej została postawiona (przez teściową, szwagra, mających wszystko gdzieś "oglądaczy teleekspresu").
              Pewnie mogła inaczej zorganizować dzień dzieciom i naciskać na męża, by to on działał w temacie "co z kolacją" - tyle że zapewne osoba, która ją podsumowała (że świnia rozbija rodzinę etc.) też i to wzięłaby za jakąś demonstrację przeciw rodzinie męża autorki...

              --
              "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
      • iwoniaw "jej dom - jej zasady" to byłoby gdyby 19.02.14, 12:34
        teściowa zaprosiła ich "na gotowe" na konkretną godzinę. Wtedy mogliby czekać przy pustym stole na szwagra albo się zebrać i wyjść. To była inna sytuacja. Poza tym fochy, że małe dzieci (z czego jedno, jak zrozumiałam, mniej niż 3-letnie) o 20.00 w grudniu są śpiące i "teraz nie będą spały" podczas gdy usprawiedliwiony jest dorosły szwagier, że zamiast jechać po pracy na umówiona wigilię musi się "wyszykować i spakować" (?! dowiedział się o tym wyjeździe, gdy opuszczał progi pracy i wigilia go zaskoczyła?) to jakiś kosmos.

        --
        Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
        • iwoniaw Inna rzecz, że dlatego właśnie jestem fanką 19.02.14, 12:41
          urządzania wigilii/śniadania wielkanocnego u siebie w domu, że wówczas wszystko jest jasno ustalone, goście zaproszeni na konkretną porę (oczywiście jeśli ktoś np. pracuje i musi dojechać jak wspomniany szwagier, to biorę to pod uwagę, ale jeśli zapowie, że "kończę o 15.00, półtorej godziny na drogę muszę liczyć", to nie może się spodziewać, że po 20.00 nadal zastanie wszystkich oczekujących w blokach startowych) i nie ma dziwnych wyskoków typu "uzależniony od tv teść ogląda reklamy i teleekspresy, a najchętniej przy ich akompaniamencie jadłby barszcz".

          --
          "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
          mniej awanturujący."
        • sueellen Re: "jej dom - jej zasady" to byłoby gdyby 19.02.14, 12:43
          Nie była inna. Nadal byli tylko gośćmi. Zgadzam się, ze gospodarz powinien dołozyć wszelkich starań by zadbać o komfort gości, ale niegościnność i ignorancja teściowej nie daje przyzwolenia na niegrzeczne zachowanie autorki. Reasumując, ani teściowa ani synowa nie popisały się taktem.
          • iwoniaw Nie, nie byli tylko gośćmi 19.02.14, 13:42
            teściowa sama zaprosiła do współorganizacji i pozwoliła na to, by autorka wątku stała się współgospodynią imprezy. To, że ktoś nie przyjeżdża na umówioną godzinę na dowolne spotkanie nie oznacza, że wszyscy powinni na niego czekać. Co więcej, przeciąganie rozpoczęcia w takiej sytuacji jest b. niegrzeczne wobec pozostałych uczestników. A już zwłaszcza w sytuacji, gdy pan nawet się nie pofatygował zadzwonić, że będzie później i poprosić, czy możnaby poczekać dłużej/zachęcić, by zaczęli bez niego i zaniepokojona rodzina wydzwaniała do niego pół godziny po spodziewanym przybyciu (przy czym pan nie tkwił w korku, zamieci śnieżnej ani wypadku samochodowym, tylko rozkosznie się "pakował" w domowych pieleszach...)

            --
            'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
            'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
            • rosapulchra-0 Re: Nie, nie byli tylko gośćmi 19.02.14, 15:13
              Tam NIE BYŁO umówionej godziny! Było wiadomo, że szwagier będzie później, ale nie podano precyzyjnego czasu. To autorka wątku sobie dośpiewała, że skoro szwagier pracuje do 15, to na 17 maks powinien być u nich. A on o 17.30 wyraźnie powiedział, że będzie koło 20. I wiedząc o tym, autorka wątku powinna zadbać o swoje dzieci tak, aby nie były ani głodne, ani znudzone, a nie szarogęsić się w cudzym domu.
              --
              Bo przecież tam sztućce dla wegan mogą być myte przez tą samą pomywaczkę, co cała reszta. by misiu-1
              anielska.blog.pl/
      • 18lipcowa3 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 13:24
        Tak ci już przeprali mozg hiszpan i jego mamma?
        --
        ''Wątek obalił ostatecznie mit zapracowanej, pełnej pasji i rozwijającej się kury domowej. Wychodzi na to, że Wy po prostu robicie wszystko 3 razy wolniej.'' araceli
    • lelija05 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:15
      Z opisanej sytuacji, wynika, że nie jesteś świnią.
      Szwagier pewnie ma w nosie, ale naruszyłaś ego teściowej.
      --
      Wiedźmy nikt tu nie widział od lat.Podobno wykończyła ją ostatecznie na dobre para dzieciaków, które uciekły z domu.-Dzisiejsza młodzież-mruknął Rincewind.-Moim zdaniem to wina rodziców-oświadczył Dwukwiat.
    • koronka2012 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:24
      Szwagier popisał się niewyobrażalnym dla mnie poziomem buractwa, to co zaprezentował to w praktyce olanie rodziny w najważniejsze święto. Wiedząc, że ileś tam osób czeka na niego, po prostu niespiesznie zajmował się sobą, bez cienia refleksji że reszta siedzi głodna.

      Z drugiej strony - nie wyobrażam sobie, że u mnie w domu gość zarządza kolację zanim się nie zbiorą wszyscy domownicy. Kiedyś byłam niejako po drugiej stronie barykady - co prawda wtedy rodzina pojawiła się na Wigilię parę godzin wcześniej niż zapraszałam - i w jakimś momencie zaczęły się pretensje, że nie siadamy do stołu, bo oni głodni. Temat ucięłam z miejsca mówiąc, że zaczniemy kiedy będą wszyscy. Na miejscu teściowej też byłabym zdegustowana, gdyby ktoś mi narzucił, że mam nie czekać z Wiglią na własne dziecko (które notabene bym opieprzyła za spóźnienie). Skoro dzieci takie małe, to dlaczego siedziały głodne do wieczora? u mnie w rodzinie dzieci jadły normalnie, o swojej porze.
      • mx3_sp Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:27
        Jak możesz nazwać szwagra burakiem skoro nic nie napisano o powodach spóźnienia. Może to były okoliczności nie do przejścia. Mam wrażenie , że autorka celowo to pominęła - opowieść musi być zawsze taj jednostronna?
        • koronka2012 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:34
          Jakie by powody nie były - to on powienien o nich uprzedzić, nie sądzisz? jeśli nie wyjechał zaraz po pracy, to oczywiste było, że nie dojedzie na 17tą, miał dość czasu żeby powiadomić rodzinę, że ma poślizg
        • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:35
          Jeśli są sensowne powody, a szwagier nie cierpi na śmiertelną chorobę, która wyklucza jego obecność na następnej wigilii, to się nie przeciąg początku imprezy o kilka godzin, bo jeden z gości nie dojechał.

          Z opisu - oczywiście stronniczego - wynika, że nawet nie poinformował o tym, że się spóźni lekko licząc trzy godziny.
          --
          Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
          • edelstein Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:03

            Wyobraz sobie,ze sa zawody,gdzie nagle trzeba stawic sie w pracy.Ja ostatnio mialam ustalone,ze moge zrobic cos zdalnie,a o 9okazalo sie,ze musze jechac do pracy.Bywa.
            Ja wiem,ze ematki sa przygotowane na wszystkie ewentualnosci z potopem wlacznir,ale w realu bywa inaczejtongue_out

            "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
      • olena.s Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:37
        Ale w tamtym domu może być obyczaj późnej wigilii i szwagrwo mogło niewpaść do głowy, że kogoś trzyma w dyskomforcie. Niemniej na pewno powinien uprzedzić, kiedy okazało się, że przyjedzie później niż zamierzał.
        --
        Życie w Zatoce Perskiej
      • mnb0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:38
        No i zachowalas sie jak burak. Przetrzymywanie glodnych gosci bez jedzenia, bo ktos tam sie spozni jest wielkim nietaktem - niewazne czy spoznialskie jest wlasne dziecko czy ciocia Jadzia.
        --
        "dziadek wszedl do nas do sypialni, niby cos wlozyc" moni692
      • malowanka06 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:32
        od dzieci się dowiedziałaś?
        pewnie mąż przekazał ci rodzinną opinię.
        Moim zdaniem, jako gość powinnaś dostosować się do ich zasad. Dziecko w wieku przedszkolnym może oznaczać 5 latka, który do 20 wytrzyma.
        Poza tym po co było prezenty tak szybko kłaść pod choinką? My jemy kolację, dzieci ktoś zajmuje potem a ktoś inny przynosi prezenty- tak żeby nie widziały.
        Kolacja Wigilijna oznacza, że je się ją pod wieczór, więc 20.00 to taka górna granica i można jeść spokojnie.
        Ktoś już pisał- za rok zrób u siebie smile
        • mnb0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:41
          Ale w wigilie wieczor zapada gdzies kolo 16:00, wiec czekanie z rozpoczeciem kolacji do 20:00 to gruba przesada. Tesciowa wyraznie olala gosci, ktorych nie wiem po co zaprosila - jako tlo? Skoro nie zamierzala sie nimi zajmowac. Gosci nalezy bawic czyli przynajmniej zaprosic do stolu o umowionej godzinie, a nie morzyc ich glodem.
          --
          "U nas czasem pakują harcerze, ale ja im nie wierze." krejzimama
          • malowanka06 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:49
            uważa, że teściowa nie olała gości- wynika, że wspólnie szykowali kolację.
            Winna jest autorka, nie pomyślała żeby ustalić/zapytać o godzinę rozpoczęcia kolacji, poza tym nie zadbała aby dzieci się zdrzemnęły. Z tekstu wynika, że cały dzień nikt na dzieci nie zwracał uwagi bo kroili (co oni tam tyle kroili?), dzieci hasały i się wynudziły jak mopsy o suchym pysku- matka nawet bułki czy czegoś im nie dała. Na koniec dnia z nudów i głodu były padnięte.
        • maadzik3 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:16
          Dziecko przedprzedszkolne czyli ok. 2-3 letnie (z opisu). A opisany przez Ciebie scenariusz w przypadku startu o 20 oznacza koniec kolacji ok. 21, pol godziny na zabawianie dzieci i o 21.30 otwieranie prezentow? Coz, moje dziecko do wieku ok. 6-7 lat zasneloby na dywanie w takiej sytuacji. A foch tesciowej ze "dzieci nie beda wszak teraz spaly!" rozkoszny. Znaczy co - mial je ktos obudzic? I pozwolic ryczec (jak to obudzony 2-latek zwykle robi) przy stole czy spac na dywanie?
          --
          W obawie, by śmierć nie wydarła dziecka, wydzieramy dziecko życiu; nie chcąc, by umarło, nie pozwalamy żyć.
          Janusz Korczak.
    • mag1982 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:28
      Ty miałaś na uwadze własne dzieci a teściowa swojego syna. Rozumiem Ciebie bo miałam trochę podobnie w Wigilię, ale udało się dziecia przetrzymać do kolacji a po prezentach tak się rozkręciła, że do północy wariowała. Za to później był ryk z przemęczenia i inne atrakcje więc doszłam do wniosku, że w tym roku zrobimy tylko dla siebie Wigilię i tak jak nam pasuje.
    • default Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:29
      Nie jesteś świnią, ale jesteś mało przewidująca, a komunikacja na linii Ty-teściowa leży kompletnie. Ty znasz swoje dzieci i wiedziałaś, że jeśli nie spały od rana, to wczesnym wieczorem będą dętkami - trzeba było wyraźnie ten fakt przedstawić od razu na wejściu, z rana ("Mamo, myślisz, że o której siądziemy do Wigilii ? Bo jak późno, to bym jakoś dzieci chciała w ciągu dnia położyć na drzemkę, żeby dotrwały") Z kolei teściowa - co naturalne zresztą - nie brała pod uwagę, że wieczerza rozpocznie się zanim jej syn dotrze do domu. I ona powinna też o tym uprzedzić - jaki jest plan i jakie mogą się zdarzyć obsuwy czasowe ("Słuchaj, syn może późno przyjechać, a bardzo bym chciała, żebyśmy wszyscy razem siedli, więc pewnie dopiero ok 20 zaczniemy wieczerzę, co ty na to").
      Proste, nie ? smile
    • ruscello Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:31
      W mojej rodzinie zostalabys oceniona negatywnie. Gdy u dziadkow byly wigilie na 25 osob, nikomu nie przyszlo na mysl, by zasiasc do stolu, gdy nie ma wszystkich. Moi rodzice tez nie zasiedliby do wieczerzy bez jednego ze swoich dzieci, ktore jest w drodze.

      Nie napisalas, ze byliscie umowieni, np. na 17. Jesli nie bylo umowy, to nie rozumiem, skad ta zlosc? U nas by nie przeszla taka forma zachowania w cudzym domu. Gdybys spokojnie wytlumaczyla, poprosila, moze wygladaloby to inaczej. Zreszta po takim rzadzeniu w czyims domu, za szybko by Cie nikt nie zaprosil.
    • to_ja_tola Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:32
      Troche ty,ale troche reszta.
      Tez mam przedszkolaka na stanie i troszke starszego i jakos bym nie darła kotów,tylko czekałabym na szwagra.
      A to dlatego,ze dla mnie to wazne swieto i chciałabym aby wszyscy byli.
      --
      "Optymista myśli,że świat stoi dla niego otworem,
      pesymista wie co to za otwór..."
    • olena.s Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:34
      Najbardziej namieszał szwagier, bo nie uprzedzał, o której będzie.
      Postawa teściowej zrozumiała, bo chciała zjeść kolację wigilijną ze swoimi dziećmi, co jej uniemożliwiłaś. Ale błąd też po jej stronie, bo albo nie ustaliła dokładnie godziny z synem, albo powinna była zorientowawszy się w sytuacji postarać się jakoś rozwiązać problem - ona była gospodynią, jej powinna być inicjatywa.
      Twój błąd moim zdaniem nastąpił o 17.30: należało położyć dzieci na drzemkę, skoro do szwagra były jeszcze 2,5 godziny. Nie znosiłam zaburzania rytmu dnia dziecka, bo zawsze się to potem odbijało czkawką, ale w takiej wyjątkowej sytuacji to by jednak było najlepsze wyjście.
      --
      Życie w Zatoce Perskiej
    • cherry.coke Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:34
      Nikt sie nie zachowal dobrze, ty tez nie, bo nie do ciebie nalezalo ustalanie godziny w domu tesciow. Jesli rozsadna sugestia nie zostala przyjeta, to przepadlo - gosc nie moze sie rzadzic, najwyzej wiecej nie przyjezdzac.
    • nangaparbat3 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:34
      Nikt nie mial racji.Oni powinni bardziej troszczyc sie o potrzeby dzieci, Ty mniej przejmowac harmonogramem i wrzucic na luz.
      --
      "Trzeba raczej wspierać kobiety, a nie zostawiać je z jakąs tam alternatywą wyboru."senator Piecha
    • mamablue Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:35
      Ale ja napisałam o powodach późnego przyjazdu szwagra. Musiał po pracy pojechać do siebie i się spakować. Pracę skończył o 15, więc gdyby był gotów do podróży, to na miejsce dotarłby przed 17. Pytałam go o to potem. Nic niespodziewanego go nie zatrzymało, po prostu nie pomyślał, że jego późny przyjazd może sprawić problem.
      Domyślam się również, że jest jakieś drugie dno, o którym on nie chce mówić, tylko delikatnie daje do zrozumienia - jakieś małe spotkanie wigilijne z "kimś".
        • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:52
          Olewają jednocześnie choćby poinformowanie, że się nie będzie o normalnej porze? Bo nie, Wigilia przy małych dzieciach (jeśli nie noworodkach / niemowlakach, które a) nic nie zrozumieją, b) można położyć wcześniej i będzie święty spokój) o 20 nie jest normalna.
          --
          Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
          • sueellen Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:56
            Wigilia przy małych dzieciach (jeśli nie noworodkach / niemowlakach,
            > które a) nic nie zrozumieją, b) można położyć wcześniej i będzie święty spokój)
            > o 20 nie jest normalna.

            Hahha, powiedz to mojej teściowej tongue_out
            • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 13:07
              Sue, pozwól, że wyrażę się tak: o tym, jak małe dzieci i Ty jesteś traktowana w rodzinie Twojego męża już dosyć naczytaliśmy w wątkach pt: wpieprzyli mi się z imprezą do domu w dzień porodu, zabrali dziecko na paradę na całą noc, etc. Nie, nie taki powinien być wzorzec. Albo inaczej: może taki jest, ale raczej nie w typowym polskim środowisku. I wiem, że bywa problem ze starszym pokoleniem, bo w tyłku ma potrzeby małych dzieci, ale to raczej powinno się ich starać przekonać, że przy dwójce gości: dorosły facet vs. małe dziecko, to potrzeby tego ostatniego są nieco ważniejsze.
              --
              Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
            • triss_merigold6 Masz czego chciałaś 19.02.14, 13:26
              Masz czego chciałaś, nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.
              Pozwalasz sobie na bycie traktowaną jak pomiotło więc nikt się z Twoim zdaniem nie liczy.

              Tak jak napisałam, odkąd mam dzieci wigilia zaczyna się ok. 17. Jeśli kolacja jest u mojej siostry czy u ojca w mieszkaniu, to też zaczyna się ok. 17 z prostego powodu - dzieci mają swój rytm i swoją wytrzymałość, a dla mnie uspokajanie marudzącego z nadmiaru zabawkowych wrażeń malucha nie jest żadną atrakcją.
              • neffi79 Re: Masz czego chciałaś 19.02.14, 13:47
                triss_merigold6 napisała:
                Tak jak napisałam, odkąd mam dzieci wigilia zaczyna się ok. 17. Jeśli kolacja j
                > est u mojej siostry czy u ojca w mieszkaniu, to też zaczyna się ok. 17 z proste
                > go powodu - dzieci mają swój rytm i swoją wytrzymałość,

                ale to nie jest kwestia "pozwalania" sobie tylko zwykłej kultury i dobrej woli dostosowania się.
                Gdy miałam niemowlę nie żadałam dostosowania się całej rodziny do mnie i płaczącego maleństwa tylko ja dostosowałam się do wszystkich, odpowiednio wcześnie kładąc dziecko spać i zapewniając mu cycka non stop. Nie czułam sie upokorzonauncertain

                Moje córki tez mają rytm ale zaburzenie owego rytmu przez jeden dzień to żadna hańba i utrudnienie.

                --
                http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
                • wuika Re: Masz czego chciałaś 19.02.14, 13:51
                  Są dzieci, dla których zaburzenie rytmu, który pozwala je jako tako okiełznać, to potem dramat dla wszystkich, na np. kilka godzin. W szczególnych przypadkach - dni.
                  --
                  Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
                    • iwles Re: Masz czego chciałaś 19.02.14, 14:05
                      neffi79 napisał(a):

                      > pomimo to nie umiałabym narzucić całej rodzinie rygoru w ten jeden uroczysty dz
                      > ień ( w zasadzie wieczór), przez własne dzieci, wstydziłabym się.
                      > No ale to ja.


                      No popatrz, a dorosły szwagier potrafił narzucić, i zapewne nie wstydził się.


                      --
                      Paweł

                      Moje dziecko powiedziałosmile
                        • joanna_poz Re: Masz czego chciałaś 19.02.14, 14:19
                          > jak sie kogoś lubi to sie czeka z miłą chęcią, myslę, że tu jest pies pogrzeban
                          > y

                          no wiesz, szwagier na tę wigilię tez nie bardzo się spieszył i nie jechał " z miła chęcią", bo jakby tę miłą chęć posiadał to by się nie wlokł 4 godziny i nie kazał wszystkim na siebie czekać do ciemnej nocy.
                          swoją drogą ciekawe ile kilometrów miał przejechac... 300 czy 30?
                  • klamkas Re: Masz czego chciałaś 19.02.14, 14:05
                    Tak, są takie dzieci. Moje takie było. Poświęceń wymagałam od siebie i męża, od innych nie. Jak nie mogliśmy na wyjeździe/imprezie/spotkaniu świątecznym zapewnić dziecku odpowiedniego rytmu to z wyjazdu rezygnowaliśmy, albo na bieżąco robiliśmy wszystko, żeby jakoś ten rytm ustawić, nie rozwalając życia reszcie rodziny i gości.
                  • sueellen Re: Masz czego chciałaś 19.02.14, 14:48
                    > Są dzieci, dla których zaburzenie rytmu, który pozwala je jako tako okiełznać,

                    trudno, kiedy moja Młodsza sprawiała podobne klopoty, wyłączyłam sie całkowicie z życia towarzyskiego rezygnując m.in z uczestnictwa na ślubie kuzynki z którą jestem blisko. W takiej sytuacji nie wybierałabym sie na świeta do innego miasta do cudzego domu bo wiedziałabym, ze moze być różnie i wigilię przestoję uspokajając drące sie niemowlę albo przesiedze sama w drugim pokoju.
                • triss_merigold6 Re: Masz czego chciałaś 19.02.14, 13:53
                  Niemowlę to żaden problem, bardziej absorbujące są starsze dzieci. Ty nie żądałaś, ja żądam. Wigilię spędzamy w bardzo niewielkim gronie, ja mam więcej obowiązków i rzeczy do zrobienia czy przygotowania na co dzień i od święta niż mój ojciec emeryt czy siostra bez faceta i dzieci.
                    • wuika Re: Masz czego chciałaś 19.02.14, 15:06
                      Tak, Ciebie pewnie lubią, za to mają w odwłoku. Ty się dostosowujesz, bo Tobie tak jest dobrze. Zrozum, nie każdemu pasuje, żeby jego (pół biedy) i jego dzieci (tu już gorzej) traktowano jako członków rodziny drugiej kategorii. Co to zawsze poczekają, zawsze będą grzeczne, zawsze można potraktować z buta.
                      --
                      Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
                      • sueellen Re: Masz czego chciałaś 19.02.14, 15:29

                        > Tak, Ciebie pewnie lubią, za to mają w odwłoku.

                        Wręcz przeciwnie - teściowa mimo 70 lat dwoi się i troi by MI pomóc, teść też. Kiedy M był w Londynie latali ze mną po lekarzach (akurat wszystkie 3 sie rozlożyłyśmy), podrzucali obiadki, zakupy, zabierali starszą bym sobie odpoczęła. W życiu nie byłam bardziej dopieszczona smile A najlepsze w tym wszystkim jest to, ze nie są nachalni. Teściówka własnie siedzi obok i przerabia dla Młodej suknię flamenco na karnawał, bo ją o to POPROSIŁAM.

                        W rewanżu, kiedy były urodziny teściowej, stanęłam na głowie by bylo tak jak ONA lubi i z chęcią się dopasowałam do dziwacznych hiszpańskich zwyczajów. O dziwo, gdy poddalam się im z własnej woli, okazały się znośne, a nawet przyjemne - w każdym razie miło było patrzeć gdy ona tryskała radością. Kiedy zaś po urodzeniu Starszej przyjmowałam postawę JA, MOJE DZIECKO, JA SOBIE ŻYCZĘ/NIE ŻYCZĘ/ŻĄDAM - wszyscy byli niezadowoleni i spięci - włącznie ze mną. To był bardzo zły czas.
    • nagako Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:41
      Komunikacja leży, wszyscy trochę zawiniliście.
      Nie znoszę tego w mojej rodzinie. Zawsze wszystko na wariata, jakoś to będzie, nikt z nikim niczego nie ustala i później wszyscy robią wielkie oczy. Echh...
    • neffi79 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:41

      Postaw się na miejscu szwagra: pracujesz do pózna, potem droga... zwalasz sie do domu a juz po wigilii, nikt nie czekał. Przykro by ci było? Mi bardzo.
      Korona ci z głowy nie spadła, ze czekałaś, to wyjątkowa kolacja. Dzieci mogły się zdrzemnąć popołudniu, spięłaś się i teraz masz
      Tym bardziej, że godzina 20 to nie tragedia, mam znajomych którzy zasiadaja do stołu o 19.

      --
      http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
      • wioskowy_glupek Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:44
        Świnią nie jesteś, po prostu sfochowaną księżniczką, która tylko swoje dzieci widzi...
        Jak wiedziałaś o której jest wigilia a następnie, że się przeciągnie to należało dzieci wyciszyć w jakiś sposób, dać coś zjeść... Teściowa chciała zjeść kolację ze swoim dzieckiem i miała do tego prawo, wigilia to nie dzień dziecka, tylko święto całej rodziny.
        Szwagier, też się nie zachował OK
        --
        "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
        • neffi79 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:50
          wiesz.. wątpię, żeby szwagier zawinił celowo, chyba, ze złosliwie spóźnił się i strzelał fochy, ale o tym autorka nie pisze. Wiec mysle, że on świnią nie jest.
          druga sprawa - jesli zyjesz ze szwagrem w DOBRYCH stosunkach to mogłas zadzwonić, spytać "no hej kiedy będziesz, niecierpliwie czekamy, szczególnie dzieciaki czekają na wujasmile"
          Ale ty tego nie zrobiłaś. Dlaczego?
          --
          http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
        • maadzik3 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:28
          OK, ale ta sama tesciowa ktora (nic dziwnego) chciala poczekac na syna miala pono focha ze jak to dzieci beda spaly. No przedszkolne i mlodsze dzieci tak maja ze w ktoryms momencie padaja i to ze to wigilia/ urodziny cioci/ slub kuzynki nie robi wrazenia na nich. A jesli nie moa zasnac bo jest np. strasznie glosno to dra sie i marudza. Wiekszosc dzieci przetrzymanych na sile w tym wieku tak ma. Komunikacja (w obie strony) zawiodla. Ale tesciowa nalegajac na poczekanie syna mogla sobie darowac focha ze wnuki chca spac. Wiem ze chciala pewnie zeby zjedli wszyscy w milej atmosferze, a potem spokojnie nacieszyli sie widokiem radosci obdarowanych wnukow i ich zabawa prezentami. Ale male dzieci o okreslonej porze w wiekszosci maja juz w odwloku i uroczyste kolacje i prezenty i zabawe
          --
          Na przyszłość z przeszłości to sobie można co najwyżej wnioski wyciągnąć, a nie jakieś trupy z szafy. by Iwoniaw
    • klamkas Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:43
      A teraz sobie wyobraź za X lat czekasz w wigilię na swojego syna,który się spóźnia, a jakieś obce (tak, synowa jest bardziej obca niż syn) babsko zmusza cię do olania tegoż syna, bo ono chce już i natychmiast.

      Ty jesteś matką i chciałaś zadbać o swoje dzieci. Ona też jest matką i nie chciała kolacji bez wszystkich swoich dzieci (rozumiem i popieram).

      W życiu by mi nie przyszło do głowy w czyimś domu decydować o porze kolacji wigilijnej. Nie dość, że niegrzecznie, to pokazuje, że masz w nosie teściową, jej uczucia i jej rodzinę i brak szacunku do niej i teścia jako do gospodarzy i rodziców.
      • neffi79 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:43
        klamkas napisała:

        > A teraz sobie wyobraź za X lat czekasz w wigilię na swojego syna,który się spóź
        > nia, a jakieś obce (tak, synowa jest bardziej obca niż syn) babsko zmusza cię d
        > o olania tegoż syna, bo ono chce już i natychmiast.

        o to to.
        >
        > Ty jesteś matką i chciałaś zadbać o swoje dzieci. Ona też jest matką i nie chci
        > ała kolacji bez wszystkich swoich dzieci (rozumiem i popieram).

        podpisuje sie po całości


        --
        http://lb2m.lilypie.com/PKfKp1.pnghttp://lbym.lilypie.com/iC4Gp1.png
      • madi138 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 16:04
        mozna zrozumiec matczyne uczucia, ale nie kosztem drugiego syna. niech drugi syn z rodzina siedza glodni do diabli wiedza ktorej godziiny, bo rozpieszczony ksiaze ma czekajaca rodzine w powazaniu. to zreszta ciekawe, ze rodzina z malymi dziecmi potrafila sie zorganizowac i przyjsc na czas, a samotny dorosly facet, spoznil sie trzy godziny, bo musial sie wyszykowac!
    • fomica Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 12:53
      Przedstawiłaś całą historię, co w sumie oczywiste i zrozumiałe, tak jednostronnie, że od razu wiadomo kto jest świnią. Samolubny, dyspozycyjny szwagier singiel vs. biedne, małe, głodne, zmęczone dzieciaczki smile
      Nic nie wiadomo jakie byly przyczyny tego spóźnienia. Dzieci mogły (i powinny) coś w międzyczasie zjeść, nie widze sensu przetrzymywania ich głodnych cały dzień. Dzieci mogły (i powinny ) się zdrzemnąć.
      Ja cię doskonale rozumiem, bo tez nienawidze takiej rozlazłości - jest umówiona godzina, trzymamy się planu, zachowanie szwagra beznadziejne. Ale w tym przypadku, zauważ, nieobecny szwagier to przeciez syn gospodyni, najbliższy domownik, i nie zaczekanie na niego było mocno nie eleganckie.
    • asia_i_p Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 13:31
      Trochę nie w tym rejonie tupnęłaś nogą, w którym by wypadało. Lepiej chyba byłoby uprzeć się przy nakarmieniu dzieci kanapkami i położeniu na drzemkę niż przy wcześniejszej Wigilii. Ale po fakcie łatwiej spekulować, a na bieżąco człowiek czasem wybiera nie najlepiej i trudno się potem obwiniać o to do końca życia.
      --
      Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

      Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
    • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 13:43
      Jest taka zasada dobrego zachowania, że jak nie jesteś u siebie to się dostosowujesz do panujących w tym domu zasad. Rozumiem, że martwiłaś się o dzieci, mogłaś dać im jeść w kuchni, poprosić męża, żeby się nimi zajął, cokolwiek, ale nie rządzić się w cudzym domu. Też bym była zła na ciebie, gdybyś się tak w moim domu zachowała.
      Czasem po prostu trzeba spojrzeć trochę dalej niż czubek własnego nosa.
      --
      Bo przecież tam sztućce dla wegan mogą być myte przez tą samą pomywaczkę, co cała reszta. by misiu-1
      anielska.blog.pl/
      • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 13:46
        A w czym wnuki są gorsze, że mają jeść wigilię w kuchni, od pana jaśnie szwagra, na którego może czekać cała familia?
        --
        Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
        • olena.s Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:04
          Dlaczego 'gorsze' i 'jasnie pan'?
          Natomiast wątpię, aby przedszkolaki czekałyz utęsknieniem na karpia i uszka, oraz siedzenie przy stole godzinami. Sądzę, że raczej dorośli sobie cenią ten sposób spędzania czasu.
          --
          Życie w Zatoce Perskiej
          • kawka74 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:22
            Najwyraźniej szwagier też nie czekał z utęsknieniem i mało sobie cenił - gdyby było inaczej, nie trzeba by było tak długo na niego czekać.
            Może teściowa źle gotuje? ;p
            --
            'How to recognise different trees from quite a long way away'
        • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:25
          Ale co ty mówisz? Jakie gorsze? Jaki jaśnie pan szwagier?
          Jestem u kogoś gościem, to zachowuję się jak gość, nie rządzę się, nie organizuję nikomu dnia, posiłków, rozrywki, etc. Bo jestem GOŚCIEM, a gość, dobrze wychowany ofkors, dostosowuje się do warunków, jakie panują w domu, do którego został zaproszony.
          BTW, pokaż mi małe dzieci, które z radością siedzą przy jednym stole ze starymi prykami i non stop jedzą?
          --
          Penis w erekcji nie ma sumienia.
          anielska.blog.pl/
          • wuika Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:28
            Pokaż mi małe dzieci, które godzinami będą czekały na rozpoczęcie imprezy? Albo z chęcią ją zaczną i zwiną się za 5 minut, bo są zmęczone i/lub głodne.

            A jaki jaśnie pan? Zbierał się i zbierał i na rodzinną wigilię zebrać się nie mógł. Powiadomił dopiero, jak ktoś do niego zadzwonił.
            --
            Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
            • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:32
              Wuika, przede wszystkim tam w ogóle nie była ustalona godzina kolacji, jedno było pewne - wszyscy mają zaczekać na szwagra. Ale nikt nie podał czasu jego przyjazdu, można było domniemywać, o której będzie.
              Autorka wątku, zamiast dyrygować w cudzym domu, powinna się zająć dziećmi tak, aby
              - albo dotrwały do późnej kolacji
              - albo nakarmić, napoić, położyć spać o normalnej porze, poza kolacją.
              --
              Gdy widzisz kogoś odpoczywającego pomóż mu.
              anielska.blog.pl/
              • agata_abbott Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:48
                rosapulchra-0 napisała:

                > - albo nakarmić, napoić, położyć spać o normalnej porze, poza kolacją.

                I co im powiedzieć? "Nie, wigilii nie będzie, czekaliście na to od kilku tygodni, ale nieeeee, idziecie spać, bo już późno"?

                Jak byłam mała, to Wigilia była najważniejszym dniem w roku, wyczekiwanym tygodniami, o specyficznym rytmie. Na kilka godzin przed kolacją już było nakrywanie stołu, cały dom wypucowany, ostatnie potrawy kończyły się gotować. Przez wiele lat mój ojciec często musiał pracować w Wigilię, ale sama kolacja była zawsze ustawiana tak, żeby wszyscy w pełni sił mogli do niej usiąść. Był plan i plan był realizowany.

                W każdym razie - jakby mi ktoś jako dziecku w ten sposób Wigilię "urządził", to byłby to dla mnie wielki zawód i rozczarowanie. I już nie chodzi tylko o głód i niewyspanie, ale takie lekceważące podejście - "kolacja zacznie się jak wujek przyjedzie" (ale trudno powiedzieć, o której), jeszcze o 17 wszyscy w dresach... i to ma być rodzinna Wigilia? Klimat świąteczny?

                Coś w tej rodzinie musi szwankować, skoro wujek się nie spieszy, nie raczy zadzwonić, teściowa nie mówi, na którą planowana jest kolacja, wszyscy chyba mają w nosie przygotowywanie stołu i siebie do uroczystej kolacji...
                • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 17:45
                  Dzieci mają oboje rodziców, tak? Jeśli matka zajmowała się przygotowaniem kolacji, to ojciec powinien się nimi zająć tak, żeby nie były marudne i zmęczone. A o ojcu jak na razie autorka wątku nie napisała nawet słowa.
                  --
                  Moja babcia jest zagorzałą katoliczką. I ja po babci też jestem za gorzałą.
                  anielska.blog.pl/
                  • agata_abbott Re: Wigilia - jestem świnią? 20.02.14, 09:43
                    Dzieci mają też dziadków - w końcu po coś dziadkowie te dzieci na Wigilię zaprosili, prawda? Skoro babcia woli, żeby dzieci nie spały podczas wizyty, to powinna też pomyśleć o tym, żeby tak ten dzień ułożyć, żeby wszyscy byli zadowoleni.
                    Rozumiem, że dzieci to "kłopot" rodziców i przede wszystkim rodziców, ale daj spokój, to nie powinno być tak, że dla dziadków dzieci w ogóle nie istnieją...
          • iwles Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:30
            > BTW, pokaż mi małe dzieci, które z radością siedzą przy jednym stole ze starymi
            > prykami i non stop jedzą?

            A ty pokaż mi dzieci, które cierpliwie czekają na opóźnioną 3 godziny kolację, po której to dopiero rozdaje się prezenty (bo taki jest u teściowej zwyczaj).


            --
            Paweł

            Moje dziecko powiedziałosmile
            • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:33
              I tu był błąd autorki wątku, że pozwoliła czekać dzieciom trzy godziny. Poza tym jestem bardzo ciekawa, jak w tym wszystkim zachował się jej mąż? On nie mógł się zająć dzieciakami?
              --
              Bo przecież tam sztućce dla wegan mogą być myte przez tą samą pomywaczkę, co cała reszta. by misiu-1
              anielska.blog.pl/
                • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 14:57
                  Z tego, co napisała autorka wątku, nie było umówionej godziny rozpoczęcia kolacji. To raczej autorka wątku sobie ten czas wymyśliła na podstawie informacji, kiedy szwagier kończy pracę. Jedno było pewne - kolację rozpoczną, gdy szwagier przyjedzie.
                  --
                  zdecydowanie racja ludzie bez kwalifikacji zawodowych, malo obrotni lepiej sobie radza za granica. by derena33
                  anielska.blog.pl/
                  • iwles Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:46

                    Była mowa, że zaraz, jak tylko drugi syn przyjedzie po pracy, którą kończy o 15, a podróż zajmuje mu 1,5 godziny.
                    Gdyby teściowa od początku planowała godzinę 20, myślę, że autorka wątku nie byłaby zdziwiona i inaczej dzieci ustawiła na ten dzień (z jedzeniem i drzemką).


                    --
                    Paweł

                    Moje dziecko powiedziałosmile
                    • rosapulchra-0 Re: Wigilia - jestem świnią? 19.02.14, 15:54
                      Nigdzie nie zostało powiedziane, że kolacja się zacznie o 17. Wszyscy czekali na szwagra. O 17.30 zadzwoniono do niego i wtedy powiedział, że będzie koło 20. Autorka wątku miała 2,5 godziny na to, aby zająć się swoimi dziećmi, nakarmić, dać prezenty, cokolwiek. Wymuszanie na gospodarzach czegokolwiek, bo tak jej pasowało było bardzo niegrzeczne.
                      --
                      Forum uczy! Forum bawi! Forum nigdy cię nie zdradzi!
                      anielska.blog.pl/