Dodaj do ulubionych

Eutanazja - karmienie i nawadnianie

05.03.14, 11:24
Od kilku miesięcy moja babcia jest w Zakładzie Opiekuńczo- Leczniczym, wbrew temu, co jest w statucie napisane, jest to hospicjum dla osób bez nowotworów.

Babcia ma zaawansowaną demencję, oprócz tego do listopada była "zdrową" osiemdziesięcioczterolatką.

Cały oddział jest upchany osobami w podobnym stanie. Niemal wszyscy nie odczuwają głodu i pragnienia, pozostawieni sami sobie, nawet z jedzeniem i piciem w zasięgu sprawnych rąk, w ciągu kilku dni zapadaliby w letarg z niedożywienia/odwodnienia i zaraz by zmarli.

Wszyscy są oczywiście karmieni i nawadniani na różne sposoby. Codziennie karmię i poję babcię, czując, ze to kompletnie bez sensu. Babcia ma niegojącą się ogromną odleżynę nad kością krzyżową, kilkanaście małych odleżyn które daje się ciągle wygajać, odleżynę w pęcherzu powodującą nawracające zakażenia. Boi się, krzyczy, nie ma właściwie z nią kontaktu.

Co chwila natykam się na artykuł albo lekarza, który trąbi o złych rodzinach pozwalających na niedożywienie i odwodnienie staruszków. Mam wrażenie, że nigdy nie zadali sobie trudu, aby na taką starszą osobę spojrzeć i wczuć się w jej sytuację. Ale w sumie kilka miesięcy temu mówiłam to samo, bo miałam pod opieką babcie niesprawne fizycznie, ale psychicznie funkcjonujące ok i cieszące się życiem.

Teraz sądzę, że zanik apetytu i pragnienia w starszym wieku, to naturalny mechanizm pozwalający spokojnie odejść.
Obserwuj wątek
    • fin-dus Re: Eutanazja - karmienie i nawadnianie 05.03.14, 11:41
      Mój dziadek miał 98 lat i ogromnego guza w jelicie grubym, gdy umierał. Pod koniec ważył tak mało, że chociaż jestem drobna i niewysoka, mogłam go sama podnieść...
      Umierał dobrze - w domu, z bliskimi. Agonia trwała kilka dni, dostawał tylko wodę i morfinę.

      A i tak potem od części rodziny usłyszałam, że powinniśmy go do szpitala zawieźć i starać się ratować. Najgłośniej krzyczał mój kuzyn, który twierdził, że gdybyśmy go posłuchali (jego zdanie, jako osoby widującej dziadka raz na rok było mało brane pod uwagę), to dziadek mógłby żyć jeszcze kilka lat.
      Może i by mógł żyć jeszcze kilka miesięcy - leżąc (całe życie był bardzo aktywny), nie kontaktując i cierpiąc. A ci krzyczący nawet by do niego nie przyjechali - krzyczeli na odległość, przy jego śmierci nie byli. Niektórzy nawet na pogrzeb się nie pofatygowali uncertain
    • dziennik-niecodziennik Re: Eutanazja - karmienie i nawadnianie 05.03.14, 11:46
      > Teraz sądzę, że zanik apetytu i pragnienia w starszym wieku, to naturalny mecha
      > nizm pozwalający spokojnie odejść.

      a wiesz ze cos w tym jest. moja babcia od momentu pogorszenia zdrowia nei ma apetytu, je moze 1/3 co do tej pory i nic jej własciwie nie smakuje...

      --
      "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
      Pietrek + Solejuk wink
    • gato.domestico Re: Eutanazja - karmienie i nawadnianie 05.03.14, 11:46
      niewiele pomoge...jesli chodzi o odlezyny to babcia pewnie ma specjalny materac antyodlezynowy, u mojej babcie bardzo pomogly odzywki bialkowe (kupowane w aptece) te odlezyny byly jakos powiazane z brakami bialka mimo ze jadla w miare prawidlowo jak na swoj stan (udar i czesciowy paraliz) ale bialko z pozywwienia nie wchlanialo sie jak nalezy.
    • aandzia43 Re: Eutanazja - karmienie i nawadnianie 05.03.14, 12:30

      > Teraz sądzę, że zanik apetytu i pragnienia w starszym wieku, to naturalny mecha
      > nizm pozwalający spokojnie odejść.

      Też mam takie przeczucie. Co prawda przede wszystkim na podstawie obserwacji starych kotów. Ostatnio jeden odszedł w wieku 17 lat - monitorowany, przebadany, podtrzymywany jakiś czas przy życiu lekami i kroplówkami, jadł coraz mniej i mniej, był chudy jak patyczek, aż w końcu przestał w ogóle jeść i pić, przestał mruczeć i cieszyć się moją obecnością. Przytulany nie wykazywał entuzjazmu, odchodził w kąt i tam siedział nieruchomo. Wyniki niezłe, jak na ten wiek, nie wskazujące jednoznacznie na jakąś chorobę (nerki ciut nei bardzo, ale bez histerii). Wtedy, po półtora miesiąca prawie zamieszkiwania w lecznicy dla zwierząt, podjęłam decyzję o eutanazji. Widzę, kiedy moje koty chcą odejść. To bardzo charakterystyczny moment.
      Żeby nie było, wiem, że ludzi się nie usypia na wieczność i nie chodzi mi o to, żeby namawiać wszystkich do zaakceptowania eutanazji. Chodzi mi o to, że podtrzymywanie życia za wszelką cenę jest torturowaniem umierającego. Można przecież pozwolić ludziom odchodzić bez uporczywego odżywiania, nawadniania i tłoczenia niepotrzebnych już leków, podając tylko te znoszące ból i strach.

      --
      "..żeby dostrzec że to "dziecko" miało już wiele doświadczeń za sobą. Zresztą, pisała już któraś, że nie była ona dziewicą, co pozwala przypuszczać, że być może to wcale nie był gwałt."
      Sanrio
    • default Re: Eutanazja - karmienie i nawadnianie 05.03.14, 13:00
      A ja u mojej mamy (89 lat, zaawansowana demencja) obserwuję odwrotne zjawisko - ogromny, niepohamowany apetyt. Fakt, że sama by sobie jedzenia nie przygotowała, ale na posiłki podawane w domu opieki czy na łakocie przynoszone przeze mnie rzuca się łapczywie i wciąga jak leci. Podobnie zresztą wielu innych pensjonariuszy, jak zaobserwowałam. Kiedyś dawałam jej np. paczkę czekoladek czy cukierków do ręki - teraz zostawiam opiekunce, by jej wydzielała. Inaczej pożre wszystkie naraz...
      I moja staruszka whippetka (16 lat) mimo że ledwo łazi, to w kuchni melduje się nieustannie i do jedzenia jest gotowa zawsze.
      Może to znak, że zamierzają jeszcze długo żyć smile
      • aandzia43 Re: Eutanazja - karmienie i nawadnianie 05.03.14, 13:42
        > Może to znak, że zamierzają jeszcze długo żyć smile

        Też tak sądzę smile

        --
        "..żeby dostrzec że to "dziecko" miało już wiele doświadczeń za sobą. Zresztą, pisała już któraś, że nie była ona dziewicą, co pozwala przypuszczać, że być może to wcale nie był gwałt."
        Sanrio
      • mruwa9 Re: Eutanazja - karmienie i nawadnianie 05.03.14, 13:58
        raczej demencja sprawia, ze czlowiek nie pamieta, ze dopiero co jadl, stad niepohamowane laknienie. Niektorzy maja tak, inni zapominaja , jak sie gryzie i przelyka pokar, godzinami trzymajac kes w ustach..
        Starosc sie Panu Bogu nie udala sad
        A odlezyny powinne byc pielegnowane, a ne zostawione same sobie. Nawet u schylku zycia.
        Nie mowiac o leczeniu przeciwbolowym, kore sie czlowiekowi nalezy jak psu buda.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka