Bądź świadoma i bezpieczna w ciąży! Moja Ciąża z eDziecko.pl

     

Rodzice niepełnosprawnych dzieci w Sejmie... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
                      • larrisa napisała:

                        > No to wygodna perspektywa, ale nie żyjemy w próżni. Pewnie znasz powiedzenie o
                        > kropli przepełniającej czarę.

                        Nie chesz chyba powiedziec, ze niepelosprawne dzieci sa ta kropla. Nie rozumiem jak w ogole mozesz wymieniac policjantow, ksiezy i chore dzieci w jednym zdaniu,


                        > Problem w tym, że nie żyjemy w idealnym świecie, gdzie budżet jest z gumy


                        Tak, tak. Kiedys zylismy w jeszcze mniej idealnym. Poprawa stanu rzeczy zalezy od woli ludzi, nie od swiata. Bedziesz miala wole cos zmienic, to zmienisz. Ale jesi bedziesz utyskiwac na swiat, to zostaniesz tam gdzie jestes.

                        A tak w ogole to zupelnie nie rozumiesz mojego przykladu z rozdawaniem 100 zl na resory.
                        • laquinta napisał(a):

                          > Nie chesz chyba powiedziec, ze niepelosprawne dzieci sa ta kropla. Nie rozumiem
                          > jak w ogole mozesz wymieniac policjantow, ksiezy i chore dzieci w jednym zdaniem

                          Nie rozumiesz, bo patrzysz nie z tej perspektywy co ja. Ja nie piszę o tym kto bardziej potrzebujący, ani nie stawiam znaku równości między tymi grupami, ale o tym ile osób "siedzi" na pieniądzach z budżetu i że ten budżet nie jest z gumy. Byłą tu kiedyś dyskusja o policjantach, żeby im zabrać przywileje, była o zdrowych ciężarnych na L-4, za każdym razem jest krzyk, że to są ochłapy i jak w ogóle ktoś śmie choć wspomnieć o zabieraniu.
                          Kiedy w końcu dotrze, że to są naczynia połączone i to, że część z was siedziała w ciąży na L-4, choć w całej UE zdrowe kobiety w ciąży pracują - to właśnie teraz brakuje na chore dzieci. Podobnie dając policjantom i górnikom bo mają niebezpieczną pracę, rolnikom, bo susza albo powódź i gradobicie, katolikom na lekcje religii itd. itd. komuś zabieramy. Teraz okazuje się komu. Ale przecież niejedna e-mama udowadniała, że to super że religia w szkole, bo ona ma wygodnie.

                          > Tak, tak. Kiedys zylismy w jeszcze mniej idealnym. Poprawa stanu rzeczy zalezy
                          > od woli ludzi, nie od swiata. Bedziesz miala wole cos zmienic, to zmienisz.

                          Ja? Kochana, ja całe życie zapieprzam na swoim, ręki do nikogo nie wyciągam, to mnie się nie pozwala rozwinąć, bo ponad 60% swojego dochodu oddaję w zębach tych, którzy mają przywileje. I nie podoba mi się jak ktoś mówi jak ty, że to co dostaje to są ochłapy a moim obowiązkiem jest na nie płacić.

                          > A tak w ogole to zupelnie nie rozumiesz mojego przykladu z rozdawaniem 100 zl n
                          > a resory.

                          Tak, nie rozumiem, bo ciągle jeżdżę po dziurawych drogach, bo pieniądze idą na grupy "potrzebujące" choć płacę podatki, na nic nie ma, na lekarzy, na drogi, na szkoły - gdyby mi ktoś 100,- zł. dał na naprawę grzecznie podziękuję, może więcej nie da rady, przynajmniej na razie. Ale jakoś nikt nie daje, za to ciągle bierze i jeszcze narzeka.
                          • larrisa napisała:

                            > Ja? Kochana, ja całe życie zapieprzam na swoim, ręki do nikogo nie wyciągam, to mnie się nie pozwala rozwinąć, bo ponad 60% swojego dochodu oddaję w zębach tych, którzy mają przywileje. I nie podoba mi się jak ktoś mówi jak ty, że to co dostaje to są ochłapy a moim obowiązkiem jest na nie płacić.

                            Poniekad rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale to, ze do nikogo reki do tej pory nie wyciagalas, nie znaczy, ze juz nigy nie wyciagniesz. Moze sie zdarzyc, ze znajdziesz sie w grupie ludzi potrzebujacych pomocy. I co wtedy? O, wlasnie wtedy dobrze by bylo, zebys reki nie musiala wyciagac, tylko zeby objela Cie opieka panstwa. Ksiedzem juz nie bedziesz, policjantem tez nie, gornikiem bardzo watpie, ale zawsze mozesz zachorowac lub ulec wypadkowi, czego Ci z calego serca nie zycze.
                            • Ale mi nie chodzi o to, żeby nic nikomu nie dawać, dlaczego tak czarno/biało odbierasz moje posty, nigdzie nie piszę, żeby nie dawać, że się nie należy itd.
                              Piszę o tym, że tych grup jest za dużo, i tu uderzmy się we własne piersi, bo nie raz i nie dwa były dyskusje o pieniądzach dla zdrowych ciężarnych i znakomita większość uważała że wszystko jest ok,. bo "państwo" nic nie daje, więc może je okradać - to znaczy korzystać z przywilejów. Podobnie z religią w szkołach - zaraz się podnoszą głosy że w Polsce jest pełno katolików i dlaczego mama ma biegać z dzieckiem na religię jak można to zrobić w szkole za pieniądze podatnika.

                              Nie podoba mi się też nazywanie ochłapem kwoty za którą inni pracują cały miesiąc.
        • ,,Zapieprz'' przy dziecku zdrowym niestety nie równa się jak przy chorym... myślałam,że tego nikomu tłumaczyć nie trzeba... Dla porównania - ja mam synka czteroletniego - niepełnosprawny, mój partner - dwulatkę, zdrową. Mała je wszystko jak leci, przybiera na wadze, biega szybko i sprawnie - z moim trzeba chodzić powoli i nie na za długie trasy bo się męczy, jedzenie od zawsze wmuszana, specjaliści, hospitalizacje - mój syn był niejako pierwszym dzieckiem którym się opiekowałam , potem byłam zdziwiona przy małej jak to cudownie jest, kiedy dziecko je normalnie i nie choruje... mi tego brak. Obciążenie psychiczne, jak to będzie, dobija i odbiera czasem nadzieję.
          Bo rodzice ,,niby nie mogą pracować?'' - ironicznie się uśmiechnąć mogę... Fajny wybór - nie idź do pracy i żyj z głodowego zasiłku, albo idź do pracy i szybko ją strać - bo w przedszkolu zostaną tylko z dzieckiem do trzynastej, bo trzeba się zwalniać co rusz na wizyty u lekarza, na L4?
      • Zastanawiam się, czy jesteś tak głupia (niepełnosprawność intelektualna w stopniu lekkim?, szkoda, że kiedyś badań prenatalnych nie było, może Twoja mama by się na nie zdecydowała) czy też jesteś aż taką ignorantką? Biedna, zapracowana mamo martwiąca się o przyszłość swojego zdrowego dziecka, zastanawiająca się czy starczy Ci pieniędzy na rytmikę, język angielski, niemiecki, francuski, jazdę na koniku, basen itd, g...no wiesz ile pracy i pieniędzy kosztuje dziecko niepełnosprawne.
        Takie dziecko to nie tylko opieka 24/7 (najczęściej opiekuje się nim jedno z rodziców, drugie zapier...ala, żeby zarobić na skromne życie), to bardzo kosztowna rehabilitacja (potrzebna np. po to, by dziecko mogło chociażby siedzieć z podparciem), terapia (po to, by dziecko np. nauczyło się połykać pokarmy i by nie trzeba go było karmić sondą), leki (np. przeciwpadaczkowe). No, ale po co rehabilitować niepełnosprawne dzieci? No przecież nie po to, by później funkcjonowały lepiej i społeczeństwo nie musiało się dokładać do utrzymania niepełnosprawnej, dorosłej osoby. Wszak już dawno temu Hitler znalazł rozwiązanie, a głupie społeczeństwa go za to potępiły. Co za idioci.
        Znam bardzo wiele dzieci niepełnosprawnych i tylko w jednym przypadku rodzice świadomie podjęli decyzję o urodzeniu dziecka. Niepełnosprawność intelektualna czy mpdz nie wychodzi w badaniach prenatalnych. To ruletka. I może trafić na każdego z nas. A wtedy radź sobie sam rodzicu. Wszak 4 - 5 tys. miesięcznie na terapię, pampersy i leki każdy głupi zarobi z palcem w tyłku. A nianie aż się rwą, żeby opiekować się chorymi dziećmi za pół darmo w czasie, kiedy matki, wypoczęte po kolejnej od 7 lat nieprzespanej nocy, będą charować tak jak Ty musiałaś.

        • Nic dodać nic ująć.

          Bardzo mocno kibicuję i popieram.

          --
          _______________________________
          _______________________________
        • nie black smile to jest niepełnosprawność umysłowa w stopniu najwyższym, bo trzeba być idiotą, żeby takie rzeczy pisać uncertain
          jeżdżę z dzieckiem raz na tydzień na basen, po zajęciach grupy dziecka mają zajęcia dzieci niepełnosprawne umysłowo - różne choroby. Wystarczy przyjść na ten basen, popatrzeć, żyć się odechciewa, to dopiero jest tragedia...a taki kamuynak uważa, że jest ok, że kasa z naszych podatków itd
          wolę tę kasę dawać tym dzieciom - wyżej napisałam, niż posłom
          --
          "To nie chodzi o to, żeby "na wszelki wypadek" mógł mnie katolicki Bóg wziąć do nieba, tylko żeby "na wszelki wypadek" miłosierni katolicy nie ponieśli mnie widłami na stos." by joanekjoanek
        • Black kat sluchaj a wiesz jak kosztowne sa leki dla dziecka po przeszczepie? Nawet 3, 4 tysiace mies. I co? Nie widac w autobusie czy sklepie ze ma tak ciezka chorobe a rodxice zapierd bo nie mozna zistawic bez lekow. Tak samo kasy potrzeba a jak nue ma to umiera. A jak na rehabilitacje nie ma to nie umrze
      • kamunyak:
        > No, ja cie przepraszam, dlaczego akurat tamta matka ma dostawać pensję za opiek
        > ę nad swoim dzieckiem, a ja nie?

        a masz dziecko niepełnosprawne,?


        a nie żal ci na pensje/diety/ biura/komisje/ poselskie polityków?



        --
        ---------------------------------------------------
        i... telemark
        • No niby pełnosprawne. Ale biedna musiała rano zostawiać swojego księcia / księżniczkę z nianią / babcią/ dziadkiem czy kim tam jeszcze i drałować do roboty. A matki dzieci niepełnosprawnych chciałyby siedzieć w domu, spać do południa (znajdźcie mi taką, która chociaż raz mogła sobie na to pozwolić) i jeszcze, żeby im za to płacić.
          A jej dziecku kto rytmikę i angielski zasponsoruje? No kto?
          A kobita podatki płaci...
          • Nóż się w kieszeni otwiera czytając takie brednie.

            Jasne, śpij do południa, a dziecko onkologiczne nich samo walczy o życie.
            Nie przespałam ani 1 nocy z 4,5 roku leczenia córki.
            Jak nie krwawienie ze spalonych chemią ust, jak nie spadek cukru i ryzyko śpiączki glikemicznej, to gorączka FUO to drgawki padaczkowe.
            Zdarzyło się niejednokrotnie tak, że po 2 mc w szpitalu wracaliśmy o 16 do domu,a o północy z powodu gorączki powrót do szpitala (60 km).
            A noce w szpitalu?
            Latami?
            Gdy pilnować kroplówek z chemią trzeba było, na rezonanse nocą jeździć bo podejrzenia guza w jamie brzusznej było. Noce na krześle i łzy, ze strachu o ukochane dziecko.
            I wszystko wyszarpane.
            Zlecenia na badania w lokalnej przychodni, pismo do burmistrza by zrealizowany jakoś został obowiązek przedszkolny dla dziecka (bo nikt nie chciał przyjść, bo "pani wymaga zdrowego nauczyciela, z opryszczką nie może być (taki przyszedł do córki w neutropenii!!!!).
            Ciekawe kogo by do odpowiedzialności pociągnęli gdyby obowiązek przedszkolny nie został zrealizowany. Pewnie rodzica, bo to rodzic zainfekowanych nauczycieli nie chciał.
            Mogłabym tak dużo pisać, ale syty głodnego nie zrozumie.
            Te kilkaset zł z tytułu opieki to nic.
            My byśmy zginęli gdyby nie pomoc znajomych i nieznajomych.
            Taka jest prawda.

            --
            Amelia - mój Kwiatek smile
            1% dla mojej córeczki

            http://www.suwaczki.com/tickers/9f7jclb19ugaplyu.png
      • kamunyak napisała:

        > ja zapewne będę niepopularna ze swoimi poglądami ale...

        To, ze będziesz niepopularna, to twój najmniejszy problemuncertain

        > I chociaż za rządzącymi nie przepadam, ze zrozumiałych wzgledów, to wytykanie b
        > utów ministrowi jest, naprawdę, ponizej pasa.

        Wytykanie ministrowi butów jest jak najbardziej OK. On te buty kupił za pieniądze, których tak bardzo ci żal na niepełnosprawne dzieci.


      • kamunyak napisała:

        > ja zapewne będę niepopularna ze swoimi poglądami ale...

        Twoje poglądy są popularne, zwłaszcza wśród polityków.

        > Po drugie, rodzice domagają się uzawodowienia ich opieki, bo niby nie mają już
        > czasu na pracę zawodową.

        Tak nie mają czasu na pracę zawodową, doba ma zwyczajne 24 godziny, często nie mają czasu na sen, nie mogą zrobić sobie urlopu i gdzieś wyjechać, na wiele rzeczy, które tobie mogą się wydawać prozaiczne nie mają czasu i środków.

        > No, ja cie przepraszam, dlaczego akurat tamta matka ma dostawać pensję za opiek
        > ę nad swoim dzieckiem, a ja nie?

        Powód jest prosty - jesteś matką zdrowego dziecka a one nie.

        wszystkie miałyśmy małe dzieci i wszystkie wie
        > my, że zapieprz przy nich jest równy. Ja też padałam ze zmęczenia, zasypiałam n
        > a stojąco i nikt mnie nie wyręczał. A potem musiałam, na pół śpiąca leciec do p
        > racy, żeby zarobić na dom. O żadnej "pensji" od państwa mowy nie było, a przeci
        > eż też wolałabym się wyspać niż, nieprzytomna i kosztem swojego zdrowia, pracow
        > ać zawodowo.

        Ja od dobrych 4 lat nie miałam nawet jednej dobrze przespanej nocy, wiesz jak to jest gdy po 3-4 godzinach snu masz pobudkę, usypiasz dziecko na zmianę z mężem i cieszysz się że po godzinie możesz zasnąć na kolejne 2 godziny, i tak w kółko, gdy ze zmęczenia zasypiasz na stojąco i i walczysz aby nie paść na twarz na środku pokoju bo jesteś sama z dziećmi a mąż wróci z pracy dopiero za 4 godziny. Pewnie dziś dziecko ci podrosło, wysypiasz się i pracujesz zawodowo, zawsze możesz zrobić sobie wakacje, podrzucić rodzince dzieciaka, albo zostawić go z mężem i gdzieś sobie pojechać, zwyczajnie odpocząć, więc wyobraź sobie sytuację gdzie zapieprzasz przez 24 godziny na dobę przy swoim dziecku, przez 7 dni w tygodniu, nikt ci nie pomaga, nie masz urlopu i żadnej cholernej nadziei na to ze będzie lepiej, ba modlisz się tylko żeby nie było gorzej. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę jakie są statystyki dotyczące rodzin z niepełnosprawnym dzieckiem, na 10 rodzin z niepełnosprawnym, dzieckiem 8 to rodziny niepełne, gdzie dziecko wychowuje się z matką, tatusiowie dezerterują z życia matki i dziecka na różnym etapie, jedni wtedy kiedy lekarze pozbawiają złudzeń na to ze dziecko będzie zdrowe, inni wtedy kiedy dziecko staje się coraz bardziej trudne w obsłudze, inni wtedy kiedy nie dają rady psychicznie i fizycznie tego ogarnąć.

        > Poza tym, rozumiem pomoc rodzinom, których dzieci zachorowały i to zaskutkowało
        > niepełnosprawnością.
        > Ale jeśli rodzice wiedzą, w wyniku badań, że urodzi sie dziecko niepełnosprawne
        > i świadomie podejmuja decyzję o urodzeniu takiego dziecka to powinni swiadomi
        > e godzic się na obowiazek jego wychowywania i opieki, a nie obarczać tym państw
        > o, czyli nas wszystkich. I cieszyć się, że państwo chce im, w ramach solidarnos
        > ci, pomagać a nie wyłącznie wymagać w ramach " należy się".

        Nie znam nikogo kto świadomie zgodził się na to aby urodzić niepełnosprawne dziecko, za to znam wiele przypadków gdy dziecko jest niepełnosprawne na skutek uszkodzeń okołoporodowych i wcześniactwa.

        > I chociaż za rządzącymi nie przepadam, ze zrozumiałych wzgledów, to wytykanie b
        > utów ministrowi jest, naprawdę, ponizej pasa. Ja też kupuję buty droższe niż ic
        > h zasiłek choc ministrem nie jestem. Kupuje bo nie muszę wydawać np. na leki n
        > iepełnesprawnego dziecka, którego nie mam, powinnam z tego powodu czuć się winn
        > a?

        Nie powinnaś czuć się winna, ale wiesz chwalenie się drogimi butami jest faux pas i jeszcze tak dla przypomnienia - Pan Minister kupił sobie drogie butki, garniturek i resztę garderoby za kasę, którą dostaje z naszych podatków i jemu jak widzę nie wytykasz finansów jak wytykasz to rodzicom chorych dzieci.

        Ja oddałabym wszystko, nawet resztę mojego życia za to aby mój syn mógł być zdrowy, aby mógł w przyszłości pracować, założyć rodzinę, niestety jest to tylko moje marzenie, to największe, niestety chyba nigdy się nie spełni, Jako matka niepełnosprawnego dziecka napiszę wyraźnie i w imieniu także innych matek - My nie potrzebujemy współczucia i litości, potrzebujemy tylko zrozumienia bo dźwigamy na swoich barkach ogromny ciężar.


        PS. Mój syn dostaje od państwa tylko 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego, co nawet nie rekompensuje miesięcznego kosztu zakupu pampersów, ponieważ jestem na urlopie wychowawczym nie przysługuje mi ani świadczenie opiekuńcze ani nawet zasiłek (bo nieznacznie przekraczamy widełki dochodowe), mam nadzieję że za rok będę mogła wrócić do pracy i jak na razie pozostaje mi tylko ta nadzieja.

        --
        1.10.2009 r. Wojtuś 24tc 790 gr. mojmalyrycerzwojtus.blogspot.com/
        16.09.2010 r. Wiktorek 32 tc 1780 gr.
      • Jestem mama niepełnosprawnego dziecka.dostaję od Państwa 973 zł.153 zł to zasiłek a reszta to świadczenie pielęgnacyjne.mój syn jest chory na zanik mięśni.nie będę się rozpisywać nad tym co to za choroba. sprawdź sobie w Wikipedii. myślisz że chciałam urodzić chore dziecko?tak się po prostu zdarzyło.i co mam teraz zrobić?zawieźć do lasu i przywiązać do drzewa?bo miałam taką czelność żeby urodzić dziecko niepełnosprawne?nic nie wskazywało na to że syn będzie chory,żądne badania.myślisz że serce mnie nie boli jak widzę dzieci biegające,jeżdżące na rowerach.moje tego nie umie.niedługo usiądzie na wózek inwalidzki....nie masz pojęcia jak bardzo chciałabym pracować,jak bardzo chciałabym spotykać się z innymi ludźmi,rozwijać się.ale nie ma o tym mowy.żyję chorobą mojego dziecka.i tylko dla niego.a teraz jak wygląda nasz dzień:5 razy dziennie rehabilituje syna.3 razy w tygodniu jeżdżę z nim 40 km do ośrodka gdzie robią to specjaliści,2 razy w tygodniu mamy basen.plus do tego dochodzi przynajmniej jedna wizyta u lekarza specjalisty plus 3 razy w roku turnus rehabilitacyjny.mieszkam w niedużej miejscowości tutaj nikt się nie chciał zająć moim synem.potrzebujemy dobrego specjalisty o którego tutaj trudno.i teraz powiedz mi kiedy miałabym pracować zawodowo skoro cały dzień wypełnia mi walka o to żeby moje dziecko jak najpóźniej usiadło na wózek inwalidzki. a teraz koszty.to co dostaje od Państwa ledwo starcza na paliwo i na leki dla syna.jeden wyjazd na turnus rehabilitacyjny to koszt 5 tysięcy.a mamy ich w roku przypomnę 3. orteza to koszt 2 tysięcy.
        gdyby nie fakt że mąż pracuje to chyba bym żebrała na ulicy
        i Ty naprawdę myślisz że takie życie sobie wybrałam?że tak chciałam?
        naprawdę porównujesz swoje zdrowe dziecko które kiedyś pójdzie na studia,założy rodzinę będzie się rozwijać i po prostu żyć z moim chorym synem którego czeka wózek i maksymalne dożycie 20-25 lat?
      • trzymaj kciuki, albo módl się w takim razie, żeby nic złego nie stało się Twojemu dziecku już po urodzeniu. Niepełnosprawność po pierwsze nie zawsze jest do przewidzenia przed porodem, poważna choroba może się ujawnić po kilku latach, albo może np. dojść do wypadku.

        Ale szczerze mówiąc zainteresowała mnie inna kwestia: pomagasz komuś tylko jeśli czujesz się winna? Nie czujesz żadnej solidarności z innymi ludźmi? Mam nadzieję, że za 50 lat będziesz mieć tyle honoru, żeby nie domagać się zasiłków od państwa żeby przeżyć czy wyleczyć się. Bo ja np pewnie nie będę czułą się winna, że jesteś stara, słaba, może nawet dziecko się na Ciebie wypnie, a fundusz inwestycyjny zwinie się z Polski z Twoją emeryturą.
      • RZYG!! To pierwsze co mi przychodzi do głowy po przeczytaniu Twojego postu. RZYG!!! Jakim trzeba być człowiekiem żeby takie głupoty pisać?! (Krejzimamy nie komentuje nawet, bo to co wypisuje jest poniżej jakiegokolwiek poziomu). Mam dwójkę małych dzieci, zapieprz przy nich mam niemiłosierny, ale codziennie, CODZIENNIE dziękuję Bogu, Opatrzności, Losowi, że są zdrowi i pełnosprawni (i modlę się żeby tak zostało). Nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić z czym muszą się zmierzyć rodzice (a często tylko matki, bo tatusiowie robią angielskie wyjście) chorych dzieci. Jak można żałować kasy dla nich, a martwić się bucikami posła? Aaaaaa!!
      • wiesz...ale tę kasę, co dostają posłowie, to też nasze wspólne pieniądze
        wybierając czy wolę dać posłom, czy rodzicom dzieci niepełnosprawnych, to wybieram rodziców i ich dzieci
        ostatnio pokazywano kto w sejmie prowadzi jeśli chodzi o podróże zagraniczne - to nie są małe kwoty, to kilkaset tysięcy w skali roku na jedną osobę, wszyscy posłowie wydali 3 mln zł
        podziel to teraz na ilość dzieci, na kilka lat starczyłoby to dla nich, nawet jeśli to miałaby być kwota kilkuset zł
        z wielką chęcią przeznaczyłabym bez mrugnięcia okiem tę kasę na dzieci
        --
        Ale ksiądz powiedział: "Ula, takie jest życie. Do budowy hospicjum wrócimy, teraz mamy przed sobą budowę Chrystusa Króla".
      • Różnica jest taka, że przy zdrowym dziecku zapieprzasz i nie śpisz czasowo - kilka miesięcy, rok, dwa. Masz perspektywę, że kiedyś dziecko dorośnie usamodzielni i zapieprz się skończy. Przy dziecku niepełnosprawnym masz dożywocie + zapieprz x3. Nie zamieniłabym się nawet jakby państwo płaciło 10 tys. miesięcznie.
        a poza tym nikt nie wpadł na oczywistą oczywistość, że utrzymanie takiego dziecka w domu opieki - bo większość się do niego kwalifikuje, gdyby rodzice oddali je po urodzeniu kosztuje o wiele więcej miesięcznie - 3 tys? 4 tys? Pensja minimalna to wcale nie takie luksusy jakich żądają. Rodzic, który rezygnuje z pracy na rzecz opieki nad chorym dzieckiem na starość nie ma nic. I na prawdę optyka stanowczo się zmienia kiedy widzi się taką rodzinę z bliska - to jest na prawdę szarpanie się czasem o każą złotówkę, a niepełnosprawność dziecka w rodzinie często spycha dobrze wcześniej funkcjonujące rodziny na skraj biedy.
      • Te niepełnosprawne dzieci są obywatelami naszego państwa. Gdyby państwo miało im pomagać tak, jak innym dzieciom, to zapewnienie im opieki na taki czas, jak innym dzieciom, kosztowałoby więcej niż ta najniższa krajowa, której domagają się ci rodzice.

        Stan tych dzieci powoduje, że ich rodzice wyręczają państwo, dając tym dzieciom to, co według konstytucji powinny zapewniać instytucje państwowe - więc te pieniądze to nie pomoc, tylko zapłata dla ludzi przejmujących funkcje państwowe. Gdyby państwo zapewniało tym dzieciom w miarę łatwo dostępną opiekę, tak jak dzieciom zdrowym, to można by od tych rodziców wymagać tyle, co od rodziców dzieci zdrowych.
        --
        Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
        Imion miłych ludowi lud pozapomina.
        Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
        Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
      • kamunyak napisała:

        > No, ja cie przepraszam, dlaczego akurat tamta matka ma dostawać pensję za opiekę nad swoim dzieckiem, a ja nie? wszystkie miałyśmy małe dzieci i wszystkie wiemy, że zapieprz przy nich jest równy.

        Jak glupi, albo nieswiadomy, albo podly musi byc czlowiek zeby napisac cos takiego.
      • Czy dobrze pamiętam, że to Ty pisałaś, że zasłaniasz córce oczy, gdy przechodzicie obok inwalidy?
      • Kamunyak masz swieta racje. Ja mam tez dziecko ktore nie ma orzeczenia i kasy nir dostsjr ale ma alergie ktora jest kosztowna i pozostaje mi mniej kasy Niz oni dostaja za darmo
      • Dlaczego akurat w matki (rodzicow) niepełnosprawnych pompować? Bo to jest opłacalne. Po pierwsze, znacznei więcej by kosztowało, gdyby one wszystkie olały sprawę i oddały dzieci do domów opieki.
        Po drugie, kosztowna rehabilitacja nie jest dla zjebu tylko po to, żeby to dziecko jednak było na tyle samodzielne, an ile możliwe (czyli: mniejsze koszty opieki w przyszłości, a być może i szansa na to, że to dziecko, gdy dorośnie, będzie w stanie pracować).
        Po trzecie, rehabilitacja/leki to też jest rynek. Jeśli jego klienci są puści w ryj, to dostarczyciele tych usług pójdą z torbami.
        Po czwarte, to jest jakaś paranoja, żeby zabierać zasilek na chore dziecko tym ludziom, którzy próbuiją opiekę pogodzić z pracą.
        Wystarczy?
    • kamuynak,obys urodziła tekie dziecko to moze wtedy zobaczysz jak mamy "fajnie"..........albo lepiej nie......szkoda by było tego dziecka dla ciebie
      wiekszość z nas nie wie ze dziecko bedzie niepełnosprawne,ale czy przez to mamy je kochac mniej??twoje dziecko za 20-25 lat podejmie własna prace i bedzie cie na starość wspomagać,a pomysl co z naszymi dziecmi jak nas zabraknie??za 610 zł nikt ,zadna instytucja nie jest w stanie zapenic im w miare normalnego zyciasad
      --
      zdjecia
    • Zachowanie Niesiolowskiego dzis w Sejmie tragiczne, ten jego szyderczy smiech, przykro sie na to patrzy.wiadomosci.onet.pl/swiat/niesiolowski-uciekl-z-sejmu-przed-protestantami/h4vlv
      Nie, nie jestem matka dziecka niepelnosprawnego, ale stoje za wami murem.
    • zana781-heh, współzałożyciel ZChN co ? Nie wiem jego zachowanie i wypowiedź bardziej mniej smucą czy żenują uncertain
      --
      ZSzM

      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    • Kolejna roszczeniowa grupa, która chciałaby za nic dostawać pieniądze za nic.
      Pieniądze na które muszą zapracować inni.
      Ciekawe czy te dzieci są tak naprawdę mocno chore skoro można je było targać do sejmu.


      --
      http://i922.photobucket.com/albums/ad70/kmkonto/bilbord-art-25-i-53_zpse7c8e042.jpg
      • krejzimama napisał:
        > Ciekawe czy te dzieci są tak naprawdę mocno chore skoro można je było targać do
        > sejmu.
        > No tak - do lekarza czy rehabilitację też dzieci "targać" trzeba.
        Życzę ci żebyś urodziła chore dziecko - a pamiętaj że nie wszystkie wady wyjdą w USG.

      • Krejzi chyba bardzo chce być kontrowersyjna, ale faktem jest, ze bardzo wiele rodziców zdrowych dzieci naprawdę tak myśli (tylko nie wszyscy o tym mówią).
        A rodzice chorych bardzo chętnie by się z nimi zamienilisad Nie musieliby dostawać pieniędzy "za nic" (szaleństwo, całe 600 zł na rodzica i dziecko/m-c), gdyby Państwo nie zrzucało ciężaru opieki na rodzica przez 24 godz./dobę 365 dni w roku.
        Mam niepełnosprawne dziecko, na szczęście na tyle zdrowe, że mogę pracować. Na rehabilitację na NFZ praktycznie nie mogę liczyć, zostają zajęcia prywatne (zwykle 80-100 zł/45 min.) - żeby na to zarobić, muszę więcej pracować, a jak więcej pracuję nie mam czasu, który mogłabym poświęcić na terapię i rehabilitację dziecka, i tak błędne koło się zamykasad
        Jeśli dziecko nie będzie intensywnie rehabilitowane, zasili w przyszłości szeregi osób będących "na garnuszku" państwa - a wtedy naprawdę koszt jego utrzymania spadnie na społeczeństwo (w tym krejzi i jej podobnych).

        --
        1% podatku szansą dla Michałka
      • Krejzi jesteś najlepszym przykładem na to, że pomoc niepełnosprawnym jest potrzebna. Gdyby Twoja mama dostawała na Ciebie zasiłek być może dzięki terapii nie wygadywałabyś teraz takich głupot. A tak, jaki jest Twój stan każdy widzi.
      • Nie są, udają , celowo wykręcają twarze i przywiązują dzieci do wózka, krejzi detektyw tongue_out
        --
        ZSzM

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      • To nie jest żadna roszczeniowa grupa. Ci rodzice muszą opiekować się swoimi niepełnosprawnymi dziećmi. W związku z tym nie mogą podjąć pracy (zresztą kiedy pobierają świadczenia to nawet nie wolno im pracować). Chcą, aby państwo zapewniło im jakąś godziwą kwotę na życie i potrzeby ich dzieci, a akurat potrzeby dzieci niepełnosprawnych są dużo większe niż zdrowych.
        • Państwo?
          --
          http://i922.photobucket.com/albums/ad70/kmkonto/bilbord-art-25-i-53_zpse7c8e042.jpg
        • natalia.nat napisała:

          > To nie jest żadna roszczeniowa grupa. ..
          Niestety, jest. Abstrahując od tego, na ile wycenić opiekę - nie uznaję argumentu "należy się". Przepieprzanie przez naszych, pożal się Boże, polityków milionów, to inne zagadnienie - te kwoty należy jak najszybciej radykalnie zmniejszyć.

          > Ci rodzice muszą opiekować się swoimi nie
          > pełnosprawnymi dziećmi. ...

          Mnie się udało doprowadzić moje dziecko (29 tc, niedotlenienie, 0,5 pkt Apgar, wylew podtwardówkowy, alergia prawie na wszystko, dysplazja stawu biodrowego) do prawie normalnej sprawności (nie zdrowia, bo choruje nadal często i co jakiś czas szpital staje się jej domem). NIKT mi nie pomógł. Naprawdę NIKT. Nawet głupich paru złotych zasiłku nie dostałam, bo pracowałam i zarabiałam "za dużo" (o 1,70 zł jak się okazało któregoś roku, w innych latach przekraczałam dochód o jakieś 7-10 zł), a pielęgnacyjny (starałam się z powodu alergii, bo mi brakowało na specjalistyczne preparaty mlekozastępcze "nie należał się" jak usłyszałam od alergologa, bo "to jest dla dzieci z astmą" i jakoś q... nie pomyślała, że ja się staram do astmy nie dopuścić.

          > Chcą, aby państwo zapewniło im jakąś godziwą kwotę na życie i potrzeby ich dzieci,
          > a akurat potrzeby dzieci niepełnosprawnych są dużo większe niż zdrowych.

          JA tez bym chciała, żeby państwo mi zapewniło jakąś godziwą kwotę na życie i potrzeby moje i córki. Niestety, nie zapewnia. A ja nie zarabiam na "godziwe", tylko się szarpię od ponad 20 lat.
          --
          Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
          • olunia01 napisała:

            > Mnie się udało doprowadzić moje dziecko (29 tc, niedotlenienie, 0,5 pkt Apgar,
            > wylew podtwardówkowy, alergia prawie na wszystko, dysplazja stawu biodrowego) d
            > o prawie normalnej sprawności (nie zdrowia, bo choruje nadal często i co jakiś
            > czas szpital staje się jej domem).

            Porównujesz dość typowe powikłania wcześniactwa do trwałej niepełnosprawności? Nie bądź śmieszna.

            I żebyś nie zaczęła zaraz szczekać, że nie wiem o czym mówię: mój syn urodził się w 30 tygodniu. Zamartwica i wylewy dokomorowe to były jego najmniejsze problemy.
          • jolunia01 napisała:


            > > To nie jest żadna roszczeniowa grupa. ..

            > Niestety, jest


            .> JA tez bym chciała, żeby państwo mi zapewniło jakąś godziwą kwotę na życie i po
            > trzeby moje i córki. Niestety, nie zapewnia. A ja nie zarabiam na "godziwe", ty
            > lko się szarpię od ponad 20 lat.

            Zaprzeczasz sama sobie. Z jednej strpny pragniesz pomocy a z drugiej nazywasz siebie roszczeniowa.
            • aquinta napisał(a):

              > Zaprzeczasz sama sobie. Z jednej strpny pragniesz pomocy

              Nie zaprzeczam. Nie chcę pomocy, bo państwo ma mnie w d..., a ja musze pracować. Nie mam czasu na chodzenie od klamki do klamki i żebranie o parę złotych. Nie dostałam ani grosza wsparcia wtedy, kiedy nie miałam na chleb, nie chce teraz. A co do roszczeniowości tych pań - podtrzymuję swoje zdanie.

              > a z drugiej nazywasz siebie roszczeniowa.

              Nie nazywam siebie. Wspomniałam o jednej sytuacji. Gdybym wtedy dostała od tej bezdusznej baby zaświadczenie o niepełnosprawności, to mogłabym kupować specjalistyczne preparaty mlekozastępcze ze zniżką, a ponadto "dostałabym" wstrząsającej wysokości dodatek - wystarczający na 1 puszkę (jakieś 2,5 - 3 dni) preparatu.
              Nie dostałam, przeżyłam, moje dziecko też.
              --
              Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
              • jolunia01 napisała:

                > A co do roszczeniowości tych pań - podtrzymuję swoje zdanie.

                > Nie dostałam, przeżyłam, moje dziecko też.

                No i co? Uwazasz, ze skoro Ty nie dostalas, inni tez niech nie dostana?
                • Upraszczasz i nadinterpretujesz.
                  Ja się odnosiłam do postawy "należy się." Jestem przykładem tego, że w tzw. polityce prorodzinnej nie działa "należy się" automatycznie. Są różne sytuacje. Ja mogę współczuć matkom zasuwającym od lat w systemie 24/7, ale to nie zmienia mojej oceny sytuacji. "Należy się" też chorym na raka, na stwardnienie rozsiane, na cukrzycę... Tylko NAJPIERW nalezy komuś zabrać, żeby komuś innemu dać. Widzę kilka grup nadmiernie finansowanych, ale jakoś nie słyszałam od tych żądających pieniędzy pań żadnego konkretu.
                  Któraś wcześniej zarzuciła mi, że chciałam pomocy z powodu alergii. No, chciałam. Nie pensji, nie nie wiadomo czego, tylko zwykłego zaświadczenia. Owszem, później bym parę groszy dostała - przez rok zapewne. Trochę by mi to pomogło. I zapewniam cię, że alergia nie była największym problemem mojego dziecka, chociaż utrudniała życie jej i mnie.

                  --
                  Gdyby głupota niektórych wypowiedzi miała masę to internet kupowalibyśmy na kilogramy - by adellante12
                  • jolunia01 napisała:

                    "Należy się" też chorym na raka, na stwardnienie rozsiane,
                    > na cukrzycę... Tylko NAJPIERW nalezy komuś zabrać, żeby komuś innemu dać

                    Nikomu nie trzeba odbierac. Chorym na raka i inne przypadlosci przysluguje leczenie z ubezpieczenia. Czy moze sie myle?
                    Dziecko niepelnosprawne wymaga calodobowej opieki przez cale swoje zycie. Wymaga rehabilitacji i specjlanej higieny. Wymaga sprzetu medycznego. Wymaga lekarstw i diety. Czy nie widzisz naprawde powodu, by takie dzieci zabezpieczac poprzez finasowe wspieranie rodzin? Mozesz sobie wyobrazic ile kosztuje opieka nad takim dzieckiem?
                    A jesli takie dziecko ma rodzenstwo, jakim cudem ma to wszystko ogarnac jedna rodzina ?

                    Panstwo zwyczajnie klamie, mowiac, ze trzeba jednym zabrac, aby dac drugim.
                    A Ty to klamstwo bezmyslnie powtarzasz i w dodatku w nie wierzysz.
      • jak nic jesteś też niepełnosprawna... umysłowo, imbecyl jest mądrzejszy od ciebie
    • Mnie zastanawia jedno w tej dyskusji. Są dzieci ciężko chore i wymagające stałej opieki, bo żadna opiekunka zwyczajnie się jej nie podejmie. Ale są też i takie przecież, które mimo niepełnosprawności funkcjonują całkiem poprawnie (chodzą do przedszkoli, szkół) i których rodzice normalnie pracują. Więc jak to miałoby wyglądać w praktyce?

      Nie bardzo sobie wyobrażam, żeby pensja przysługiwała w każdym przypadku i każdej niepełnosprawności dziecka - np. w przypadku takiej pani, której dziecko jest opóźnione bo urodziło się z FAS.

      • > do przedszkoli, szkół) i których rodzice normalnie pracują. Więc jak to miałob
        > y wyglądać w praktyce?

        W praktyce wygląda to tak, że żeby otrzymywać świadczenie pielęgnacyjne (wynagrodzenie za opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem+ rezygnacja z pracy zarobkowej) należy w orzeczeniu o niepełnosprawności dziecka mieć na tak pkt 7., mówiący o niezdolności do samodzielnej egzystencji osoby niepełnosprawnej. Na komisji orzekającej bardzo trudno jest taki punkt dostać.
        • Dokładnie. Żeby zrezygnować z pracy i otrzymywać świadczenie, trzeba mieć naprawdę bardzo chore dziecko (komisje orzekające bronią się jak mogą przed przyznaniem tego punktu 7 w orzeczeniu).
          Innym przysługuje 153 zł/m-c, co starcza na 1-2 godz. rehabilitacji w miesiącu albo i to niesad

          --
          1% podatku szansą dla Michałka
        • A ja się zgadzam z Niesiołowskim, że to jest wykorzystywanie tragedii i choroby tych dzieci w celu walki politycznej. Cyrk sponsoruje Solidarna Polska a rodzice biorą w tym udział, fundując stres i brak komfortu chorym dzieciom.
          --
          "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
          • wioskowy_glupek napisała:

            > A ja się zgadzam z Niesiołowskim, że to jest wykorzystywanie tragedii i choroby
            > tych dzieci w celu walki politycznej.

            To nie jest walka polityczna. Nawet nie o byt. Ci rodzice walczą o życie swoich dzieci.

            > Cyrk sponsoruje Solidarna Polska a rodzi
            > ce biorą w tym udział, fundując stres i brak komfortu chorym dzieciom.

            Niech sponsoruje kto chce. Te rodziny żyją w takim stresie i braku komfortu, że kilka dni w sejmie to niemal jak wakacje.

            Kolejny raz potwierdzasz celność swojego nicka.
          • Wioskowy-co Ty wiesz? Co Ty wiesz o tych rodzicach? Co Ty wiesz o wcześniejszych ustaleniach ? NIC
            Wysyłałam listy do lokalnych polityków-z prośbą o wsparcie w akcji, w podpisaniu petycji do premiera. Listownie odpowiedział mi Joachim Brudziński (PiS), A. Litwiński (PO), ówczesny minister zdrowia, który pochodzi z mojego miasta, nie odpowiedział na żaden mail i żaden list -cala akcja zaczęła się LATA temu, nie teraz, zabranie tych dzieci to ostateczność, po prostu mur.
            --
            ZSzM

            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      • Czuję, że pytasz z ciekawości a nie złośliwości, więc jeżeli chcesz to odpowiem na Twoje pytanie na najlepiej mi znany przykładzie -własnym

        Ale są też i taki
        > e przecież, które mimo niepełnosprawności funkcjonują całkiem poprawnie (chodzą
        > do przedszkoli, szkół) i których rodzice normalnie pracują. Więc jak to miałob
        > y wyglądać w praktyce?


        Świadczenie pielęgnacyjne jest dla rodzica, który REZYGNUJE z pracy zawodowej by móc zajmować się swoim dzieckiem. Są schorzenia, które pozwalają na to. W moim przypadku córka chodziła rok do żłobka, rok do prywatnego przedszkola (ze względu na kalectwo) rok do zerówki (mając przydzielonego dodatkowego opiekuna) potem do szkół integracyjnych. Gdy mogłam pracować -pracowałam-gdy nie mogłam bo jej stan wymagał opieki 24/7 - zajmowałam się nią. Rok temu jako nastolatka-a więc zdawalaby się dziecko samodzielne-miała operację (kolejną ale po latach). 6 tyg non-stop leżenia, mogła tylko być w pół-siedzeniu ale niedługo- pielęgnacja, higiena,relaks, nauka-wszystko odbywało się w łóżku 2x2. Myślisz, że mogłabym w tym czasie być w pracy ? Zostawić jej masę kanapek, termos, laptopa, kilka basenów albo wsadzić ją w pieluchy ?No, dałoby się. Nie wiem tylko kto otworzylby drzwi nauczycielom którzy przychodzili ją uczyć. Potem przez kilka tygodni ciągala się po ziemi- nie raczkowala, nie chodziła, wymagała stałej asysty. Potem pomalu zaczęła się pionizować. Jako taką sprawność osiągnęła w lipcu. Jednak nawet wyjazd wakacyjny przełożyliśmy na połowę września by w pełni mogła w nim uczestniczyć. Pod koniec listopada miała kolejną operację-kilka dni szpitala, miesiąc w domu w dodatku z paskudną infekcją organizmu (poszpitalna) a potem infekcją w operowanej kończynie. Mogła wrócić do sprawności (i szkoły) w styczniu. W czerwcu kolejna hospitalizacja -celowo tak ustaliłam żeby nie była w roku szkolnym. Jednak przed nami jeszcze dwie planowane operacje- prawdopodobnie jesień/zima. Wychodzi na to, że mimo że dziecko duże, szkolne to spędziłam z nim w domu polowę roku...Rozumiesz ? To tylko mój przykład-a schorzeń jest masa-rehabilitacji, operacji, nauczania indywidualnego, turnusow wyjazdowych itd.

        Nie ma pensji,jest świadczenie w wysokości 620zł + 200zl od rządu, którego los jest niepewny. By je uzyskać nie tylko trzeba mieć orzeczenie ale również odpowiednie punkty. Świadczenie jest jedno-bez względu na to ile niepełnosprawnych dzieci ma się pod opieką-bo są rodziny, które mają 2-3 chorych dzieci. Mi osobiście bardziej zależałoby na wsparciu w pracy zawodowej i zorganizowaniu opieki na dzieckiem-niż jakaś tam 'pensja', i do tego powinno to dążyć, by tak wspierać rodzinę i matkę by mogła ona się realizować poza opieką nad dzieckiem-dla swej własnej normalności i zdrowia psychicznego całej rodziny
        --
        ZSzM

        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
    • Mam liberalne pogląday, ale nie żałuję ani jednej złotówki wydanej ze wspólnej(panstwowej) kasy na niepełnosprawnych. Dzieci i ich rodzice w żaden sposób nie sa winne takiej sytuacji, mają mały wpływ na poprawę bytu, oni nie mają praktycznie żadnych opcji dorobienia!

      Wspólna kasa idzie nie tylko na niepełnosprawnych i emerytów- idzie też na stadiony (sporo ich pobudowaliśmy ostatnio), 14-ste pensje górników, na emerytury i ubezpieczenia rolnicze (nie płaca takich składek, jak wszyscy) i wiele, wiele innych.

      Gdybym miała magiczna różdżkę to moim pierwszym ruchem byłoby ozusowanie lepiej zarabiających rolników i przeznaczenie tej kasy na pomoc niepełnosprawnym- na leczenie, na dzienne domy opieki, na dodatkowe opiekunki, aby rodzice mogli odetchnąć a rodziny się nie rozwalały.
    • Bez skrupułów wykorzystują tych ludzi dla zdobycia głosów w wyborach.
      Wykorzystają ich i wyplują.

      --
      http://i922.photobucket.com/albums/ad70/kmkonto/bilbord-art-25-i-53_zpse7c8e042.jpg
    • eszzzz, napisalam w cholere dlugiego posta ale go wykasowalam
      po cholere gazeta czy inny troll ma mi go za 5 lat wyciagnac uncertain

      powiem tyle, zycie z niepelnosprawnym dzieckiem wymaga od rodzica masy samozaparcia, mistrzowskiej logistyki i konskiego zdrowia
      kazdy kto uwaza ze rodzice wyciagaja rece po pieniadze ktore im sie nie naleza powinien miesiac pozyc tak jak oni zyja uncertain
    • Nie żałuję tym rodzicom. żałuję pasożytom, którzy pobieraja zasilki i zdrowi siedza i gapią się w tv.
    • Bardzo krótko opiekowałam się osobą chorą obłożnie-onkologicznie. Po kilku dniach byłam tak wykończona, że nie wyobrażam sobie jakim koszmarem jest życie osób postawionych przed faktem posiadania ciężko niepełnosprawnego dziecka lub innego członka rodziny. Ktoś się musi nimi zająć. Opiekunka to chyba za kilka solidnych tysięcy złotych się na to zgodzi. A rodzic musi za tak nędzne pieniądze, że to skandal.
      Dom dziecka/ zakład opiekuńczy kosztuje xx na dziecko za o wiele gorszą opiekę. A rodzicowi za odciążenie państwa z tej roli daje się śmieszny ułamek tego i uważa, ze dostał wystarczająco.
      To państwo jest chore u podstaw. Staje się coraz bardziej nieludzkie.
      A gdyby nie to, że osoba przywołana na wstępie szybko odeszła do lepszego świata, gdybym musiała się na serio zmierzyć z całą niechęcią instytucji państwa do pomocy osobom chorym i proszeniu się o szansę na leczenie - to sama bym poszła do sejmu i to z czymś, czym by można wymordować decydentów którzy ludziom zgotowali ten los.
    • Nie mam dziecka niepełnosprawnego,ale całym sercem jestem z rodzicami takich dzieci.
      Wielki szacunek.
    • Bo ja oczywiście nie mam prawa się wypowiadać, nie mam nawet wyobrażenia o tym co znaczy mieć niepełnosprawne dziecko.
      Zastanowiło mnie jednak to, że rodzice mówią o codziennych, wielogodzinnych rehabilitacjach a tu siedzą z dziećmi i tych rehabilitacji nie ma. Znaczy, że można przerwać? Nie trzeba tych dzieci dowozić na żadne zajęcia?
      • bez pieniędzy rehabilitacji też nie będzie.
        a myslisz, że by na kimś wywarło wrażenie, że kilkoro zdrowych ludzi z transparentami sobie sejm okupuje?
        to jest walka o życie.
        • Tak to walka o życie posłów Solidarnej Polski.
          --
          pytano raz Michalika co myśli o rozwodnikach,
          ten na to: - Dżender i zgroza! dzieci im toną we ślozach!
          Potem zaś traumy, kompleksy do lgnięcia do nas preteksty,
          pod stułę wręcz dają susa aż trudno powstrzymać lapsusa!
        • foringee napisała:

          > bez pieniędzy rehabilitacji też nie będzie.
          > a myslisz, że by na kimś wywarło wrażenie, że kilkoro zdrowych ludzi z transpar
          > entami sobie sejm okupuje?
          > to jest walka o życie.

          Wiesz... mi się zdaje, że te okrzyki i ta agresja nie wpływa dobrze na te dzieci. One też krzyczały, denerwowały się.
          Odnoszę wrażenie, że udział dzieci dzieje się ich kosztem.
          I jeszcze raz: z jednej strony matka wykrzykuje do kamery o codziennym trudzie rehabilitacji i opieki a z drugiej zaprzestaje tych czynności (nie wiem nawet jak oni tam się myją i co jedzą poza ofertą bufetu).
          Mogły zabrać zdjęcia dzieci. Mogły zabrać filmy z codziennych zabiegów. Czemu zabrały chore dzieci?
          • wiesz co, ty jednak kompletnie nie wiesz o co tam idzie i JAK ci ludzie są zdesperowani i doprowadzeni do ostateczności. Dalej to już chyba tylko pozostaje im wpier...dol sprawić kilku posłom żeby ktokolwiek chciał ich wysłuchać. Zrozum , że NIKT by się nie przejął jakby poszli tam sami, prędzej by ich Straż Marszałkowska wyniosła. A tak, przynajmniej jest szansa że na te chore dzieci strażników nie wezwą.
            --
            65FF-G to WCALE nie jest wielki biustsmile
            • nie chcę się spierać, może i faktycznie nie rozumiem, nie ogarniam.
              Widziałam te dzieci i przykro było patrzeć. Niestety moje wrażenie, że dla tych dzieci nie jest to najlepsze mnie nie opuszcza.

              Zrozum
              > , że NIKT by się nie przejął jakby poszli tam sami, prędzej by ich Straż Marsza
              > łkowska wyniosła. A tak, przynajmniej jest szansa że na te chore dzieci strażni
              > ków nie wezwą.

              Myślisz, że ktoś się przejmie? Przyjdzie premier krasomówca, wstawi parę głodnych kawałków, pogłaszcze po główce do kamery, wyrazi ubolewanie i współczucie i na tym się skończy.
              • Cel uświęca środki. Co z tego, że te dzieci by siedziały w domu, nie denerwowały się i było im milusio, jak by zaraz się skończyła kasa i następne miesiące i lata by miały przeje.....e. A tak pokrzyczą trochę im, trochę one, ale będzie to jednorazowe wydarzenie, za to jest szansa że kasa i pomoc na lata się znajdzie. Także, jak najbardziej "jest to najlepsze" rozwiązanie dla nich w danej sytuacji.



                --
                "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
          • A kto miał z tymi dziećmi zostać? W tym właśnie rzecz, że te kobiety bardzo często są z tym zupełnie same.
            • Właśnie, widać wyraźnie na forum jak trudno niektórym zrozumieć co to znaczy głęboko niepełnosprawne dziecko w domu. To często taka sama kategoria jak miesięczne niemowlę.
              Więc dlaczego rodzice nie zostawiają niemowlaków samych w domu i nie przychodzą sobie do sejmu na kilka dni poprotestować bez nich? Przecież normalne, że niemowlę w tym czasie się sobą zajmie... albo jakiś ktoś się zajmie... na pewno ktoś inny zajmie się...
              • foringee napisała:

                > Właśnie, widać wyraźnie na forum jak trudno niektórym zrozumieć co to znaczy gł
                > ęboko niepełnosprawne dziecko w domu. To często taka sama kategoria jak miesi
                > ęczne niemowlę.
                > Więc dlaczego rodzice nie zostawiają niemowlaków samych w domu i nie przychodzą
                > sobie do sejmu na kilka dni poprotestować bez nich? Przecież normalne, że nie
                > mowlę w tym czasie się sobą zajmie... albo jakiś ktoś się zajmie... na pewno kt
                > oś inny zajmie się...

                O dziękuję Ci za tą wypowiedź, bo od jakiegoś czasu nurtuje mnie pewna kwestia. Piszesz, że te matki są pozostawione same sobie, że nie mają wsparcia, nie mają własnego życia i całe siebie poświęcają dzieciom.
                A co z przyszłością? Kiedyś ta sprawna, silna i zorganizowana kobieta stanie się niedołężną staruszką, także potrzebującą opieki. Co wtedy z jej dzieckiem? Przecież zanim stanie się niedołężna musi wymyślić jakiś sposób na zapewnienie opieki dla swojego dziecka, żeby chociaż mogła umrzeć spokojnie. Czyli kiedyś jednak KTOŚ będzie musiał ją odciążyć. Kiedy ona o tym pomyśli? Przecież to musi być ktoś zaufany, serdeczny, cierpliwy, komu można powierzyć opiekę nad chorym człowiekiem. Tego kogoś będzie musiała wybrać i przyuczyć - wcześniej czy później.
                • Wiesz, jak tak bardzo cię ten dylemat nurtuje to przejdź się do sejmu. Masz tam kilku rodziców których dzieci może pożyją dłużej niż oni. Na pewno ci dokładnie odpowiedzą, jak to ładnie zaplanowali przyszłość dziecku, odłożyli mu na funduszu inwestycyjnym sporą kwotę, itd.

                  Sugerujesz, że państwo bardzo dalekowzrocznie robi tym rodzicom dobrze ,
                  bo dzieki temu, że nie będą mieli kasy na leczenie i na jedzenie to dzieciaki szybciej poumierają i dzięki temu rodzice będą mogli wziąć się wreszcie za "prawdziwą" robotę i zarobić na swoje emerytury, by na starość znowu na państwo się nie oglądać?
                  • foringee napisała:
                    > Wiesz, jak tak bardzo cię ten dylemat nurtuje to przejdź się do sejmu. Masz tam
                    > kilku rodziców których dzieci może pożyją dłużej niż oni.

                    Sugerujesz, że rodzice mają obliczone ile jeszcze lat pożyją ich dzieci? Bardzo to ciekawe.

                    > Sugerujesz, że państwo bardzo dalekowzrocznie robi tym rodzicom dobrze ,
                    > bo dzieki temu, że nie będą mieli kasy na leczenie i na jedzenie to dzieciaki s
                    > zybciej poumierają i dzięki temu rodzice będą mogli wziąć się wreszcie za "praw
                    > dziwą" robotę i zarobić na swoje emerytury, by na starość znowu na państwo się
                    > nie oglądać?

                    Nie. Rodzice nie potrzebują kasy na leczenie dzieci, tylko dostępu do leczenia i zapewnienia ze strony państwa, że ich dzieci będą zaopiekowane w razie ich niezdolności lub konieczności.
                    Dziś walczą każdy dla siebie, choć razem.

                    To coś jak klinika "Budzik". Można było stać pod sejmem i pikietować do ura...nej śmierci. Można było każdemu rodzicowi takiego dziecka dołożyć 200 pln i niech się dalej sam zmaga z problemem. Problem jest szalenie ważny i nie sądzę, że sprowadzanie go do dodatkowej kasy na pojedynczego chorego jest rozwiązaniem.
                    Potrzeba całego systemu, żeby tym ludziom poprawić byt.
                    • Sugerujesz, że rodzice mają obliczone ile jeszcze lat pożyją ich dzieci? Bardzo
                      > to ciekawe


                      To nieciekawe, to tragiczne. Wiele dzieci żyje z wyrokiem śmierci


                      Potrzeba całego systemu, żeby tym ludziom poprawić byt
                      Ameryki nie odkryłaś. Tylko że polska polityka nie kieruje się 'systemem" i myśleniem perspektywicznym. Myśli się na dzisiaj. Ludzie to wiedzą - i dzisiaj chcą mieć godne życie.
                      --
                      ZSzM

                      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-200 201-300 301-400 401-413
(201-300)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.