Dodaj do ulubionych

DLa zwolenniczek adopcji/surogatek itd u gejów...

01.05.14, 03:29
... no bo przecież są surogatki, banki spermy i inne wynalazki, medycyna czyni cuda i w ogóle, tylko, kurde, prawo i etyka są za krótkie i jeszcze za tym nie nadążają:
(nie, żebym miała coś do gejow jako takich, tylko akurat w kontekście dość wydumanej walki o ich prawa do adopcji akurat ostatnio te wynalazki rozrodcze tu były podnoszone jako argument, że co to niby w ogóle za problem, moja sąsiadka miała dziecko z surogatką i jest epicko. No więc nie zawsze jest epicko).

www.polityka.pl/tygodnikpolityka/swiat/1578065,1,wlochy-dramatyczne-pomylki-przy-zabiegach-in-vitro.read
Edytor zaawansowany
  • myelegans 01.05.14, 05:40
    Nie bardzo rozumiem jak sie do ma do adopcji przez gejow, albo surogatek. Tu byl balagan w klinice leczenia nieplodnosci, kilka zabiegow in vitro w jednym dniu, jakich tysiace wykonuje sie na swiecie i balaganiarstwo w klinice doprowadzilo do pomylki. Czy to ja czegos tu nie rozumiem?
    Rodzicami jest heteryczne malzenstwo, ktore mialo problem z zajsciem w ciaze, czyli problemem ktory dotyka co czwarta pare, albo 20% spoleczenswta w wiek rozrodczym.

    Musisz sie bardziej postarac. Ten artukul do tytulu watku od czapy.
  • aquella 01.05.14, 07:30
    za dużo do jednego worka autorce wpadło, sama nie wie jak to połączyć ( w sumie nie da się) w kontekście artykułu
  • ichi51e 01.05.14, 09:36
    10/10

    Ale ja tez pisze chaotycznie wiec daje watkodajcr mozliwosc wyjasnienia o co jej chodzilo.
  • minor.revisions 02.05.14, 04:59
    > Musisz sie bardziej postarac.

    ale o co?

    > Ten artukul do tytulu watku od czapy.

    tytuł wątku jest nawiązaniem do niedawnej dyskusji wokól praw par jednopłciowych do posiadania dzieci, która mi się przypomniała przy lekturze. Przypomniałaby mi się jakaś inna, to bym do niej nawiązała. jeszcze jakieś pytania?
  • rosapulchra-0 01.05.14, 05:56
    Dochodziło do zamian urodzonych już dzieci, dochodziło do pomyłkowych amputacji kończyn, czy innych narządów, więc i do takich pomyłek też będzie dochodzić. Najważniejsze jest to, że nie są nagminne przypadki, a wręcz przeciwnie - bardzo rzadkie.
    --
    Forum uczy! Forum bawi! Forum nigdy cię nie zdradzi!
    anielska.blog.pl/
  • sumire 01.05.14, 06:52
    Po pierwsze nie widzę związku. Po drugie bierzemy słownik i sprawdzamy właściwe użycie słowa 'epicki' w języku polskim.
  • mdro 01.05.14, 09:29
    Drugie znaczenie jest slangowe i ze slangu przeszło do języka młodzieżowego. Zapewne zadomowi się i w potocznej polszczyźnie. (Przypominam sobie, jak babcia ganiła mnie za używanie słowa "fajnie", bo ono nie istnieje wink)
  • lady-z-gaga 01.05.14, 09:39
    Nowomowa i stosowanie anglicyzmow na chybił-trafił faktycznie jest domeną młodzieży, oraz kreujących się na młodzież dorosłych tongue_out
  • minor.revisions 02.05.14, 05:20
    lady-z-gaga napisała:

    > Nowomowa i stosowanie anglicyzmow na chybił-trafił faktycznie jest domeną młodz
    > ieży,

    no wlaśnie, a ja mloda jestem.
  • vilez 01.05.14, 07:23
    > (nie, żebym miała coś do gejow jako takich, tylko akurat w kontekście dość wydu
    > manej walki o ich prawa do adopcj

    No więc masz cos do gejów. I szukasz na siłę argumentów przeciw nim. I znajdujesz ... dość wydumane. Bo pomyłki dotyczą, jak wyżej Rosa ładnie napisała- wszystkiego. Tropić nieprawidłowości tu: pomyłki) a nie tych- których one dotknęły, nie uważasz?
  • evee1 01.05.14, 07:53
    A z adopcja (przez kogokolwiek) to juz zadnego zwiazku nie ma.
    --
    If you don't design your own life plan, chances are you'll fall into someone else's plan. And guess what they have planned for you? Not much.
  • heca7 01.05.14, 08:17
    Artykułu całego nie czytałam bo nie mogę ale widzę tu raczej problem- oddać czy nie oddać dzieci biologicznym rodzicom...
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • ichi51e 01.05.14, 09:39
    Otoz to. W sumie jak blizniaki mogliby sie podzuelic. Ake to by bylo
    Niedprawiedliwe w stosunku do tej pierwszej pary... Trudna sprawa.
    Wg polskiego prawa dzieci sa matki ktora je urodzi i dawcy spermy. Moze to jest jakis trop?
  • heca7 01.05.14, 11:11
    Czyli, że zejść się powinni- matka , która urodziła z facetem, który dał spermę wink W sumie to całkiem niezły pomysł. Być może po tej rotacji druga para zajdzie w ciążę naturalnie suspicious
    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • minor.revisions 02.05.14, 05:03
    > Wg polskiego prawa dzieci sa matki ktora je urodzi i dawcy spermy.

    a nie męża (chyba, że w określonym - i to dość krótkim czasie - zaprzeczy ojcostwa)?

    ale faktycznie, na logikę to w tym wypadku to by miało najwięcej sensu. A też cholera wie, czy mąż pani zniesie całą sytuację i czy małżeństwo się nie rozpadnie.
  • triismegistos 01.05.14, 09:13
    Nie wdając się w polemikę jakąkolwiek (chociaż pewnie w wątku i tak się wdam), to napiszę, ze uważałabym przed używaniem tego wydarzenia jako jakiegokolwiek argumentu. W szpitalach czasem podmienia się dzieci. Czy to jest jakiś argument przeciwko rodzeniu dzieci? No własnie.
    --
    Bób! Hummus! Włoszczyzna!
  • ioanna80 01.05.14, 09:26
    Jedyny wniosek z artykulu jest taki, ze lepiej jak są kody cyfrowe w dodatku do nazwiska i szczegolowe checklisty przy zabiegach medycznych. Akurat to ze checklisty zmniejszają znacznie ryzyko pomylki to wiadomo z badan od dawna i wiekszosc dobrych szpitali/klinik je ma. A co to ma do gejów i surogatek?
  • minor.revisions 02.05.14, 04:12
    > A co to ma do gejów i surogatek?

    po prostu byl tu niedawno wątek w temacie dzieci w małżeństwach gejowskich, gdzie padały argumenty, że przecież są ludzie, którzy szczęśliwie skorzystali z usług surogatek czy dawców nasienia, więc gdzie problem. Przypomniał mi się, to nawiązalam. Bo moim zdaniem problemów będzie coraz więcej (natury prawnej i etycznej, nie moralnej typu "no kto to widział, żeby dwóch ojców, tfu") i zanim się zacznie walczyć w parlamentach i przy okazji kampanii wyborczych o nowe, dziwne formy związków (przy czym za dziwne uważam te jakieś parodie małżeństwa dla par hetero, nie uregulowanie związków homo!), to należałoby dobrze przeorać wszelkie możliwe nieprawidłowości, jakie MOGĄ się pojawić, zanim będą mieć miejsce.
    Żeby mi tu wileza nie pieprzyła, że jestem antygejowa, to kolejna hipotetyczna sytuacja: para hetero w związku partnerskim nie może mieć dzieci, biorą dawcę z banku, pani zachodzi w ciążę, pan się wypina i jednostronie wypowiada umowę o związek. Kto jest tatą? Nawet, jeśli ktoś powie, żeby pani się w dupę pocałowala, to dziecko ma prawo do jasnej sytuacji.
  • vilez 02.05.14, 07:19
    > Żeby mi tu wileza nie pieprzyła, że jestem antygejowa

    Aleś TY miła.
    Skądś jednak wzięłaś tę wątpliwą adopcję i wydumanie (Twój wpis startowy). W odniesieniu do gejów.
  • minor.revisions 02.05.14, 08:20
    > Skądś jednak wzięłaś tę wątpliwą adopcję i wydumanie (Twój wpis s
    > tartowy). W odniesieniu do gejów.

    Wątpliwej adopcji w moim poście startowym nie ma. A wydumany problem? O tym, dlaczego wydumany, pisałam w tamtym kilometraśnym wątku, ale specjalnei dla ciebie powtórzę, bo, jak zauważylaś, jestem mila:
    - sytuacja typu partner z dzieckiem umiera i jeśli partner homo go nie zaadoptuje, to dziecko pójdzie do bidula, albo trafi do "jakichś pociotków" (brzmi znajomo?) - jest statystycznie tak mało prawdopodobna (bo dziecko zazwyczaj ma jeszcze drugiego rodzica z pełnią praw), że - zważywszy na armaty, wyciągnięte w obronie tego argumentu, jest, owszem, wydumana.

    - adopcja normalnych, narodzonych już dzieci, które nie mają żadnych prawnych opiekunów - tu nie mam żadnych "ale", od tej strony to też jest "wydumany problem" - w sensie, żew ogóle nie powinien istnieć, i nie tej sytuacji dotyczył artykuł

    - dzieci w parach jednopłciowych, urodzone z pomocą cudzego materiału genetycznego - pisałam ze dwadzieścia razy: owszem, ale za jakiś czas. Na razie, oprócz tego, że prawo jest bezradne w sytuacji, w której następuje konflikt dotyczący tego, kto z całej grupy tak naprawdę jest rodzicem, jest jeszcze jeden aspekt, który bardziej zaszkodzi, niż pomoże: pełne poparcie praw par jednopłciowych jest obecnie, że tak powiem, po linii partii i jest bardzo faux pas poddać jakąkolwiek część postulatów już nawet nie w wątpliwość, ale pod dyskusję, bo się jest "człowiekiem z uprzedzeniami". To nie sprzyja ukształtowaniu żadnego sensownego prawa, które przecież musi też chronioć interesy dziecka oraz biologicznych rodziców i - owszem - jak widać, w wypadku praw hetero też się na razie nie sprawdza, więc po cholerę jeszcze eskalować potencjalne problemy? już nie mówiąc o tym, że dopóki "groźba adopcji" jest w pakiecie, to znacząco opóźnia uregulowanie innych spraw, o które oni walczą, a które im się należą jak psu buda. Szybciej by dostali te prawa - włącznie z dzieciowymi - gdyby te dzieciowe w ogóle zamietli pod dywan na razie.
  • vilez 02.05.14, 08:37
    > (nie, żebym miała coś do gejow jako takich, tylko akurat w kontekście dość wydumanej walki o ich prawa do adopcji
    To sa Twoje słowa "wydumanej walki o ich prawa do adopcji"- to jest clou.

    Wszystkie te problemy dotyczą także hetero (a nawet- przede wszystkim: hetero). Kontekst, który nadałaś temu wątkowi, jest niestety homofobiczny.
    I nie dyskutuj z kimś za pomocą wypowiedzi typu "pieprzy".
  • minor.revisions 02.05.14, 09:19
    yyyy? a o co co chodzi z "ich"?
    kontekst wyjaśniłam, gdybym nie dała gejów w tytulwe, to by tu niekoniecznie weszły te osoby, których zdanie mnei interesowało, naprawdę jesteś męcząca pod tym względem.
  • mdro 01.05.14, 09:30
    Związku z artykułem nie widzę, a sąsiadka lesbijka raczej surogatki nie potrzebowałaby.
  • 3-mamuska 01.05.14, 09:42
    Nie widze związku.
    Nie wiadomo czy ta druga para tez "jest" w ciąży.
    Bo chyba jedynym rozsądnym wyjściem jest wymiana dzieci tuż po porodzie.

    --
    -----------------
    ,,Miłość jest bólem ,powiedział zając jeża ściskając"
  • spalona_gora 01.05.14, 09:48
    Nie jest. Drugiej parze się nie udało. Tym bardziej będą zdeterminowani by walczyć o swoje dzieci.
  • minor.revisions 02.05.14, 08:22
    spalona_gora napisała:

    > Nie jest. Drugiej parze się nie udało. Tym bardziej będą zdeterminowani by walc
    > zyć o swoje dzieci.

    no właśnie podobno nie mogą, nie we Włoszech.
  • araceli 01.05.14, 10:13
    A co ma jedno z drugim wspólnego? Czym się różni in vitro u lesbijki a u kobiety heteroseksualnej?

    Bardzo chcesz udowodnić coś, co sobie ubzdurałaś ale kiepsko Ci idzie. Raczej się ośmieszasz.

    Zamiany noworodków w szpitalach też się zdarzają. Czy to oznacza, że prawo nie nadąża za rozmnażaniem się?

    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • rosapulchra-0 01.05.14, 11:03
    Dlaczego się ośmiesza? Bo myśli inaczej niż ty? Każdy ma prawo do pomyłki. Od razu trzeba obrażać?
    --
    Forum uczy! Forum bawi! Forum nigdy cię nie zdradzi!
    anielska.blog.pl/
  • araceli 01.05.14, 11:08
    'Pomyłką' też można się nieźle ośmieszyć.

    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • rosapulchra-0 01.05.14, 12:03
    OK. W takim razie poczekam sobie cierpliwie, aż się pomylisz i co to wytknę.
    --
    Moja babcia jest zagorzałą katoliczką. I ja po babci też jestem za gorzałą.
    anielska.blog.pl/
  • minor.revisions 02.05.14, 04:31
    rosapulchra-0 napisała:

    > Dlaczego się ośmiesza? Bo myśli inaczej niż ty? Każdy ma prawo do pomyłki.

    Owszem, myślę inaczej. Ale nie zauważyłam, żebym tu popełniła jakąś pomyłkę, akurat w tej sprawie (jak i w sprawie małżeństw gejów oraz związków partnerskich) poglądy mam takie same od dawna.
  • minor.revisions 02.05.14, 05:11
    araceli napisała:

    > A co ma jedno z drugim wspólnego?

    Mnie takie artykuły prowokują do myślenia, najwyraźniej ciebie nie, ale myślenie nie jest obowiązkowe smile

    > Czym się różni in vitro u lesbijki a u kobiet
    > y heteroseksualnej?

    pomyślmy... tym, że u kobiety homoseksualnej dawcą nasienia nie może być małzonka? niby drobna różnica, ale na razie nikt nie przewidział wszystkich potencjalnych konsekwencji.
  • vilez 02.05.14, 08:06
    U wielu par hetero małżonek też nie może być dawca nasienia, a żona- jajeczka. Całkiem jak u homo, tyle że liczbowo chyba więcej (u hetero).
  • minor.revisions 02.05.14, 08:24
    vilez napisała:

    > U wielu par hetero małżonek też nie może być dawca nasienia, a żona- jajeczka.
    > Całkiem jak u homo, tyle że liczbowo chyba więcej (u hetero).

    no ale to wtedy chyba raczej adoptują, zamiast pakować się w kosztowne i niepewne procedury, które miałyby sens, gdyby komuś chodziło o to, że chce mieć wlasne geny przedłużone.
  • vilez 02.05.14, 08:48
    A skad. Wielu podchodzi do procedury IV.
  • fin-dus 02.05.14, 08:57
    Ha ha hahaha Idz do pierwszej lepszej kliniki in vitro w Polsce w tej chwili. Idz idz,zobacz jak to wyglada. Sprobuj sie dostac na refundacje. Ludzie zapozyczaja sie na takie kwoty i sa w stanie zrobic takie rzeczy dla tego dziecka w brzuchu,ze nawet sobie nie wyobrazaszZ jak najbardziej heterosekusalni. I jak najbardziej pary hetero biora sperme i jakeczka od dawcow. Mam znajome pary hetero,ktore sie na to zdecydowaly. Adopcje dopuszczali tylko wtedy,kiedy po kilkunastu/kilkudziesieciu probach zawiodlyby wszystkie srodki i wszystkie inne mozliwosci zostaly wyczerpane. Nie masz pojecia o czym mowisz. Wejdz sobie na forum bociana i zobacz,jak niesamowicie duzo tam par homo. Ja na kilkadziesiat teudnych przypadkow,jakie znam,nie znam ani jednej pary homo. Pary homo to niekoniecznie pary nieplodne i najwidoczniej potrafia sobie zorganizowac dzieci z kawalkiem wlasnego materialu genetycznego w naturalny sposob. Czepiasz sie w tej chwili w 95% przypadkow bardzo nieszczesliwych par hetero,ktore bylyby w stanie prze miesiace smarowac sie goownem i jesc goowno,byle tylko zajsc w ciaze.
  • minor.revisions 02.05.14, 09:10
    no to widzisz, ludzie różnie mają. Bo ja na przykład mam znajomego, który - owszem - "gównem się smarował", żeby jego żona mogłą urodzić jego dziecko (on mial problemy), ale - wlaśnie na opcję "materiał genetyczny od kogo innego albo adopcja" - zdecydowanie nie.
  • triismegistos 02.05.14, 08:35
    Ale że co? Mężowe nasienie magicznie chroni przed podmianką? No z artykułu wynika, ze chyba nie...
    --
    http://s.rimg.info/ec6af2a0fd4a1c4025fe6e284a86b90d.gif
  • helufpi 01.05.14, 10:37
    Myślę, że takie pomyłki zdarzają się częściej niż to wychodzi na jaw, bo przecież nie zawsze robi się badania DNA swojemu dziecku, zwykle dopiero jeśli dziecko jest bardzo niepodobne. Jestem przekonana (choć nie mam dowodów), że dochodzi do tego dużo częściej niż do podmiany noworodków w szpitalach czy omyłkowych amputacji kończyn. No i do omyłek dochodzą jeszcze niestety - rzadkie, ale odrażające - przypadki oszustw. Niestety niektórzy panowie mają dużą potrzebę rozsiewania swojego niezbyt chodliwego DNA.
    Tylko co to ma do gejów? Wydaje mi się, że przeciętny gej chcący dziecka byłby bardziej skłonny do akceptacji dziecka obcego genetycznie niż przeciętna kobieta.
  • rosapulchra-0 01.05.14, 11:05
    A ja myślę, że badania genetyczne przy tego rodzaju ciążach są obowiązkowe, choć mogę się mylić.
    --
    gazeta_mi_placi napisała:
    Pisałaś o zeszytach, podręcznikach i ubraniach więc do tego się odniosłem.
    anielska.blog.pl/
  • minor.revisions 02.05.14, 04:39
    rosapulchra-0 napisała:

    > A ja myślę, że badania genetyczne przy tego rodzaju ciążach są obowiązkowe, cho
    > ć mogę się mylić.

    ależ tu nie chodzi o badania genetyczne, tylko o to, że nie bardzo wiadomo, co zrobić, jeśli prawo do dziecka rości sobie więcej, niż dwie osoby. Albo - jeśli dziecko sobie "zarości" prawa do poznania biologicznego rodzica. A jak dziecko ma dwie mamy czy dwóch ojców to i bez badań genetycznych wiadomo, że gdzieś tam po świecie chodzi dodatkowy rodzic.
  • vilez 02.05.14, 08:39
    A co jeśli ma trpje rodziców biologicznych? Co jest juz mozliwe.
  • minor.revisions 02.05.14, 08:42
    vilez napisała:

    > A co jeśli ma trpje rodziców biologicznych? Co jest juz mozliwe.

    tak, wiem, pisalam o tym w tamtym wątku. nie chce mi się powtarzać. A odpowiedź na to błyskotliwe pytanie w tym wątku też znajdziesz.
  • vilez 02.05.14, 08:49
    To pytanie pokazuje, ze Twoje ujęcie nie ma sensu. Może jeszcze raz sformułuj problem.
  • burina 02.05.14, 01:28
    Niestety niektórzy panowie mają dużą potrzebę rozsi
    > ewania swojego niezbyt chodliwego DNA.

    A dużo pań ma dużą potrzebę ukrywania przed mężami faktycznych ojców swoich dzieci. Póki co, chyba bardziej powszechne niż podmianka spermy.
  • minor.revisions 02.05.14, 04:48
    > A dużo pań ma dużą potrzebę ukrywania przed mężami faktycznych ojców swoich dzi
    > eci.

    no, tak, ale jeśli pani jest w małżeństwie z inną panią, to raczej jej nie wmówi, że ta druga pani jest ojcem smile wlaśnie dlatego ja jestem jak najbardziej za regularnymi związkami dla gejów, prawnie respektowanymi ze wszystkimi przywilejami, ale nie po prostu dopisaniem ich do małżeństwa - bo z tego wyjdzie absurd, kiedy dojdzie do sprawy typu dzieci urodzone w małżeństwie czy tam w ciągu 9 miesięcy po jego ustaniu. Tu gejom się należy osobna, porządnie napisana regulacja, a - jak widać - nie ma co zaklinać rzeczywistości, na razie, jako cywilizacja, nei potrafimy jej napisać.
  • vilez 02.05.14, 07:26
    Problem w tym samym stopniu dotyczy par homo jak i hetero. Bo gamety są gametami- łaczą sie jeden na jeden- czy u par homo czy hetero. Moga być- uwaga- własne lub cudze: także u par homo czy hetero, róznic w regualcji co do istoty sprawy tu nie będzie.
    Czyli miałam rację. A nazwałaś to pieprzeniem. Po prostu chciałas dać wyraz swemu uprzedzeniu.
  • minor.revisions 02.05.14, 07:44
    same-sex reproduction miesiąc temu bylo w fazie raczkujących eksperymentów, coś się aż tak zmieniło w ciągu tych paru tygodni?
    We Wloszech, gdzie pomylono zarodki, donacja spermy czy usługi surogatek są nielegalne, jeśli wierzyć zachodniej prasie, gdyby pani w ciąży zgodzilaby się oddać dzieci, to dostalaby 20 lat więzienia. W Polsce te sprawy niedawno w ogóle nie były uregulowane, nei wiem, jak teraz.
    To właściwie jest kolejny aspekt mieszania w prawie reprodukcyjnym czy okołomałżeńskim: każdy kraj sobie rzepkę skrobie. Jeśli się najpierw pewnych norm nie ujednolici, to - w czasach, w których ludzie sporo podróżują i zakladają rodziny z obywatelami innych krajow - jest jak budowanie międzynarodowej sieci kolejowej, tyle, że każdy kraj sobie sam ustala szerokość torów.
  • vilez 02.05.14, 07:54
    Ok, ale nadal te problemy dotyczą i hetero i homo. Hetero w zwielokrotnionym stopniu (procentowy udział w populacji).
  • minor.revisions 02.05.14, 08:33
    vilez napisała:

    > Ok, ale nadal te problemy dotyczą i hetero i homo. Hetero w zwielokrotnionym st
    > opniu (procentowy udział w populacji).

    nyet. tylko do pewnego stopnia. o ile małżeństwa hetero są uznawane w podobny sposób w calej zachodniej cywilizacji, o tyle jednoplciowe juz roznie. jest to dodatkowy element butrdelu, ktory nalezaloby ujednolicic, zanim zacznie sie w to pakowac dzieci, ktore same sobie tej sytuacji nie wybraly. jednak malzenstwo, czego by o nim postepowcy nie mowili, ma jakies zrozumiale dla wszystkich od setek lat zasady i stanowi jakis punkt odniesienia, calkiem wlasnie jak "punkt" w matematyce, ktory nie ma definicji.
    a jak zaczniesz mieszac koktajl typu zwiazek partnerski homo z roznych krajow, w jednym kraju zwiazki partnerskie sa uznawane, w drugim nie, ale w tym drugim mozna zatrudnic dawce albo surogatke, a w tym pierwszym nie - to to naprawde nei jest ani troche podobne.
  • vilez 02.05.14, 08:42
    Przecież małżeństwa hetero również dotycza para z róznych krajów i różnych prawodawstw. Co ma mieć do tego homo?
    Coraz więcej krajów uznaje małżenstwa homo. Jako i związki partmerskie obu orientacji.
    Po co Ty to w ogóle mieszasz?
  • minor.revisions 02.05.14, 08:46
    vilez napisała:

    > Przecież małżeństwa hetero również dotycza para z róznych krajów i różnych praw
    > odawstw. Co ma mieć do tego homo?

    jednak jest to dużo bardziej ujednolicone.

    > Coraz więcej krajów uznaje małżenstwa homo. Jako i związki partmerskie obu orie
    > ntacji.

    ergo: coraz większy burdel. Sieć kolejowa z różnym rozstawem szyn. Geje powinni mieć możliwość zawarcia regularnego związku, który będzie im dawal takie same gwarancje na terenie wszystkich krajow, które małżeństwa traktują podobnie. Nie jakieś związki-srąski. takei, wiesz, mam uprzedzenie do gejów.

    > Po co Ty to w ogóle mieszasz?

    razcej jestem za tym, żeby najpierw zdecydowano na jedną szerokość torów, potem wybudowano sieć kolejową, a na koniec wypuszczano wagony, bo inaczej będą ofiary.
  • vilez 02.05.14, 08:52
    > ergo: coraz większy burdel. Sieć kolejowa z różnym rozstawem szyn.

    Przeciwnie. wreszcie się ujednolica prawa. Które sod tej pory były nieujednolicone: inne dla hetero, inne dla homo.
    A że niektóre kraje nadal sa homofobiczne, to nie jest argument za tym, że problem leży po stronie homo.

    Ps. Czemu piszesz "geje" w odniesieniu do homo?
  • minor.revisions 02.05.14, 09:04
    > A że niektóre kraje nadal sa homofobiczne, to nie jest argument za tym, że prob
    > lem leży po stronie homo.

    hmmmm zamierzasz mi wcisnąć, że gdzieś widziałam problem po stronei homo?

    > Ps. Czemu piszesz "geje" w odniesieniu do homo?

    bo homo to mi się z serkiem kojarzy.
  • vilez 02.05.14, 09:13
    Niczego Ci nie muszę wciskać. Twoje słowa na to wskazują.

    Zwróć uwage na nadreprezentację słowa "gej" w odniesieniu do problemu orientacji homo. To jest wyrazem czegoś.
  • minor.revisions 02.05.14, 09:35
    > Zwróć uwage na nadreprezentację słowa "gej" w odniesieniu do problemu orientacj
    > i homo. To jest wyrazem czegoś.

    tak, jest, twojej obsesji. na codzień posługuję się angielskim i szczerze mówiąc jest to słowo dla mnie zupelnie neutralne, nikt z moich znajomych (włącznie z gejami) nie mowi "homo", jesli juz, to "homosexual", ale "gay" jednak częściej.
  • vilez 02.05.14, 09:49
    Znowu chamstwo. I ignorancja. Bo gej odnosi się wyłacznie do homoseksualisty płci męskiej. A homoseksualizm dotyczy wszak obu płci.
    Koniec rozmowy, nie da sie z Tobą, uparcie brniesz, w dodatku obrażajac ludzi.

  • minor.revisions 02.05.14, 04:27
    helufpi napisał(a):

    > Myślę, że takie pomyłki zdarzają się częściej niż to wychodzi na jaw
    > Tylko co to ma do gejów?

    nie chodzi o pomylki, tylko o to, ze jak juz nastapią, to wszyscy sa bezradni i nie wiedza, kto ma do czego/kogo prawo, bo cala sytuacja jest jeszcze przez nasze prawo i standardy nieprzetrawiona. W wątku o dzieciach par homo mowilam, ze imo z tymi prawami nalezy zaczekac ze 20 lat, az dzieci z niestandardowych poczęć urosną i zobaczymy, jakie sytuacje prawo powinno uwzględniać. Ten artykul ilustruje to, o co mi chodzilo.
    I to zreszta nie musi byc pomylka. Dziecko dwoch matek czy dwoch ojcow raczej nie bedzie miec watpliwosci, ze material genetyczny jest z innego zrodla, nawet, jesli bedzie podobne do obu mam. Czyje prawo wtedy respektowac, dawcy do anonimowosci, czy dziecka do prawa znajomosci swoich korzeni?
  • vilez 02.05.14, 07:39
    > W wątku o dzieciach par homo mowilam, ze
    > imo z tymi prawami nalezy zaczekac ze 20 lat, az dzieci z niestandardowych poc
    > zęć urosną i zobaczymy, jakie sytuacje prawo powinno uwzględniać. Ten artykul i
    > lustruje to, o co mi chodzilo.

    Ten artykuł w ogóle tego nie ilustruje, na co wskazali chyba wszyscy rozmówcy w tym wątku. Pokazuje zas problem, który dotyczy w ogóle kwestii in vitro/surogatek, a problem zwie się: kto jest rodzicem. Opcja homo nie ma tu nic do rzeczy.
  • minor.revisions 02.05.14, 07:52

    > Ten artykuł w ogóle tego nie ilustruje, na co wskazali chyba wszyscy rozmówcy w
    > tym wątku.

    wszyscy w tym wątku skupili się na pomyłce, a ona akurat najmniej ważna. Ważne to, co potem się stało i co będzie jeszcze później, jak dziecko się urodzi i jak (jeśli) pozna prawdę.

    a problem zwie się: kto jest rodzicem. Opcja homo nie ma tu nic do rzeczy.

    Opcja homo ma tu fascynująco dużo do rzeczy, tylko zamiast się upierać, że ktokolwiek zacznie się nad tym zastanawiać, to ma uprzedzenia, należy włączyć wyobraźnię. Bo chociażby fakt, że o ile jest tylko jeden rodzaj par hetero - pan i pani, za to są dwa rodzaje par homo - dwie panie (czyli dziecko może się urodzić w związku, ale można nigdy nie dojść do tego, kto byl dawcą i czy w ogóle dawca o tym wie, że ma dziecko) lub dwaj panowie (czyli nie ma szans na dziecko urodzone w związku, ale jest bardzo konkretna osoba, która to dziecko urodzila) daje sporo do myślenia, jeśli chodzi o kształtowanie prawa.
  • vilez 02.05.14, 08:01
    > wszyscy w tym wątku skupili się na pomyłce, a ona akurat najmniej ważna

    Z jakiegos powodu owi wszyscy się na tym skupili. A Ty z jakiegoś powodu zareagowałaś agresywnie, gdy np. ja to nazwałam. Ten powód to Twoje uprzedzenie wobec gejów- inaczej byś tego wszystkiego nie połączyła w taki sposób, w jaki połączyłaś.

    Nadal nie masz racji-vide procentowy udział hetero a homo w populacji. Kombinacji rozmaitych sytuacji/problemów może być multum w odniesieniu do hetero i homo (własne, cudze, częściowo lub całkowicie, do tego dochodzą kwestie wszczepiania np. do jaja innej zawartości, czyli rodziców biol. moze być...trójka, kto wie, jakie jeszcze opcje przed nami).
    Ergo: problem homo nie ma tu nic do rzeczy.
  • minor.revisions 02.05.14, 08:34
    > Z jakiegos powodu owi wszyscy się na tym skupili.

    Bo to najbardziej uderzylo kazdego czytelnika w tej historii.

    A Ty z jakiegoś powodu zareag
    > owałaś agresywnie, gdy np. ja to nazwałam.

    nie, ja mam taki styl.
  • vilez 02.05.14, 08:58
    To zmień ten styl, bo jest chamski.
  • minor.revisions 02.05.14, 09:37
    jak tylko przestaniesz mi imputowac homofobie, bo to tez jest chamskie.
  • minor.revisions 02.05.14, 08:35
    Ten powód to Twoje uprzedzenie wobec
    > gejów- inaczej byś tego wszystkiego nie połączyła w taki sposób, w jaki połącz
    > yłaś.
    >

    weźże daj już spokój, bo się robisz śmieszna.
  • vilez 02.05.14, 08:38
    Nie ja się osmieszyłam takim ujęciem tematu.
  • minor.revisions 02.05.14, 08:53
    vilez napisała:

    > Nie ja się osmieszyłam takim ujęciem tematu.

    ale co w moim ujęciu jest ośmieszającego?
    Jest konkretny problem - jak pogodzić sprzeczne prawa w sytuacji, w ktorej prawo nie uznaje wiecej niz dwoje rodzicow - i interesowało mnei zdanie tych konkretnych osób, które w wątku o prawach rodziciekskich gejów twierdziły, że on nie istnieje, bo medycyna idzie do przodu.
    To., że ty chcesz byc najbardziej lewicowa i postepowa w calej klasie i wszedzie widzidsz uprzedzenia, to twoj problem.
  • vilez 02.05.14, 09:04
    Ośmieszajace jest wplecenie problemu rodzicielstwa z procedur IV/surogactwa w kwestię gejowską, skoro problem dotyczy wszystkich, a procentowo hetero bardziej.

    > o nie uznaje wiecej niz dwoje rodzicow - i interesowało mnei zdanie tych konkre
    > tnych osób, które w wątku o prawach rodziciekskich gejów twierdziły, że on nie
    > istnieje, bo medycyna idzie do przodu.

    Bo problem -jako wyizolowany problem homo- tu rzeczywoiście nie istnieje. Istnieje natomiast problem w ogóle- czyli w odniesieniu do całej populacji.

    A postęp medycyny rzeczywiście istnieje- tyle, że to również dotyczy całej populacji.
  • woman_in_love 02.05.14, 13:07
    I to zreszta nie musi byc pomylka. Dziecko dwoch matek czy dwoch ojcow raczej nie bedzie miec watpliwosci, ze material genetyczny jest z innego zrodla, nawet, jesli bedzie podobne do obu mam.

    Hahaha, dziecko. Za 20 lat góra, z komórek macierzystych będzie można sobie zrobić większość "części ciała". Podejrzewam, że w tym komórki jajowe/plemniki. Zapewniam cię zatem, że nie będzie wtedy problemu z tym, że dziecko dwóch matek/ojców będzie miało materiał genetyczny kogoś obcego haha.
    A tu taki przedsmak:
    www.wprost.pl/ar/6707/Dziecko-dwoch-matek/
    --
    "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
  • mynia_pynia 01.05.14, 21:52
    Przykre dla tej kobiety co jest w ciaży, bo straci dzieci. Szpital zaplaci gigqntyczne odszkodowania obojgu parą, ale co z tego skoro jedni będą bez dzieci, chociaż tak sie troszczyli o nie w ciaży.l
  • minor.revisions 02.05.14, 04:44
    to by się mogło rozwinąć w parę jeszcze gorszych scenariuszy.
    Na przyklad pani by zrobila to, co chciala w pierwszym odruchu i usunęła ciążę - a a druga para by się dowiedziała.
    Albo dzieci by się urodziły z jakąś poważną, a niewykrytą na czas wadą - ciekawe, czy wtedy też obie pary byłyby takie skoczne do uznania dzieci jako swoje.
    Albo pain by zachorowala na coś strasznego i trzeba by było podjąć decyzję, czy ratować panią, czy ciążę - i pytanie, czy rodzice genetyczni mieliby jakiekolwiek prawo się wypowiadać w tej kwestii?

  • woman_in_love 01.05.14, 23:50
    surogatek robi to dla par hetero, a nie dla gejów.
    No i wcale nie jest tak, że "prawo i etyka są za krótkie", bo jak rozumiem że marzysz by coś tu przykręcać śrubę. Przykręcaj - na szczęście w Indiach będzie nadal można wszystko.

    --
    "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
  • minor.revisions 02.05.14, 04:29
    > No i wcale nie jest tak, że "prawo i etyka są za krótkie"

    owszem, jest - wlasnie sytuacja tych dwoch par to pokazuje. I nie ma dobrego prawa ani dobrego, etycznie bezkonfliktowego rozwiązania.

    bo jak rozumiem że m
    > arzysz by coś tu przykręcać śrubę

    źle rozumiesz, ale nie zamierzam udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
  • myelegans 02.05.14, 04:44
    Prawo jest dla ludzi, nie ludzie dla prawa. Jak prawo nie nadaza za zmianami spolecznymi to.... pora zmienic prawo.

    Niestet nie zyjemy w perfekcyjnym swiecie, ale mozna probowac go poprawiac.
  • minor.revisions 02.05.14, 05:19
    myelegans napisała:

    > Prawo jest dla ludzi, nie ludzie dla prawa. Jak prawo nie nadaza za zmianami sp
    > olecznymi to.... pora zmienic prawo.

    oczywiście, przecież o tym cały czas mówię, tylko, że w tej chwili się to robi w odwrotnej kolejności, bo tego prawa nie da się napisać na kolanie, myślę, że należałoby dać prawo głosu dzieciom, urodzonym w środku tych dylematów, a na to trzeba czasu.

    I wiesz co? Chętnei bym się założyła o to, co będzie za 20 lat (czyli kiedy te dzieci się urodzą i zyskają prawa wyborcze): obstawiam, że w tej chwili lewica wyciąga na sztandary prawa gejow do posiadania dzieci, a wszyscy mają w dupie prawa tych dzieci, no bo ich jeszcze nie ma albo są w ilościach śladowych i nie mają praw wyborczych.
    Ale one będą. I wystarczy parę dzieciakow, które - niczym ta kobita, co przeżyla wlasną aborcję i jeździ z odczytami prolajferskimi - uznają, że prawo je skrzywdziło, bo odebrano im prawo do kontaktu z biologiczną matką czy ojcem czy coś - myślisz, że skrajna prawica i "obrońcy tradycyjnych wartości" tego nie wykorzystają, żeby zrobić z nich swoje maskotki?
  • vilez 02.05.14, 08:55
    > w odwrotnej kolejności, bo tego prawa nie da się napisać na kolanie, myślę, że
    > należałoby dać prawo głosu dzieciom, urodzonym w środku tych dylematów, a na t
    > o trzeba czasu.

    Chesz ustanowić petlę czasową? Przecież te dzieci rodza się d;latego, że istnieje jakies prawo. Nie da się ustanawiać prawa post factum tak, by działało ono ante factum.
  • minor.revisions 02.05.14, 09:03
    > Chesz ustanowić petlę czasową? Przecież te dzieci rodza się d;latego, że istnie
    > je jakies prawo.

    moim zdaniem obecna forma walki o te prawa stawia je mneij wiecej w takeij pozycji, jak prawo do aborcji na zyczenie, czyli wlasnie w petli czasu, wiadomo, ze partie ppolityczne beda tym machac jak sztandarami i nigdy nei rozwiaza, bo czym beda machac.
  • vilez 02.05.14, 09:06
    Niemniej, takie podejście jest absurdalne (vide owa petla czasu), a filskowanie sie na absurdach nie ma większego sensu.
    Partie prawicowe i tak będą wymachiwać różnymi nielogicznymi bzdurami (ideologia ma za nic prawa logiki i moralność)- od tego przecież są.
  • minor.revisions 02.05.14, 09:30
    sluchaj to nie jest tak, ze ja tu przyszlam z okresloną teorią i chcę ją lansować.
    Gdybym ją miala, to bym napisala książkę albo bloga.
    Intruguje mnie od dawna wyscig prawa i postępu (technicznego i medycznego) i mnie ciekawi, jak inni to widzą. Niestety, większość widzi homofobię i coś tam mi usiłuje udowodnić, zamiast się zastanowić - no ale tak naprawdę to JAK będą wyglądały, na przyklad, prawa biologicznych dawców? to sie da pogodzic? bo jedni moga chciec prawa do anonimowosci, a inni, na odwrot, do tego, zeby moc pozwac dziecko o alimenty (skoro juz byl wygrany pozew o salimenty od dawcy, to beda i na odwrot).
  • vilez 02.05.14, 09:45
    Już Ci to napisałam- to Ty tak ustawiłaś ten problem, a nie- że inni widza co innego, niż Ty byś chciała. Widzą to, co ustawiłaś. Na co zareagowałaś agresywnie.
  • woman_in_love 02.05.14, 12:50
    chcesz go powiązać z in-vitro. Prawica i KK ogólnie są przeciw in-vitro, więc akurat ten przypadek nic nie zmieni. Zbyt restrykcyjne prawa i tak będą obchodzone z łatwością, jak gowinowska zasada, która stała się normą prawną, że matką jest ta która urodziła. W efekcie wyjeżdża się za granicę, do krajów które wpiszą w dokumentach, że matką jest matka biologiczna (jak Indie).



    --
    "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
  • mid.week 02.05.14, 09:29
    Lekarze pomylili materiał. Wina gejów?!? Myślałam, że Tuska smile
  • vilez 02.05.14, 09:50
    Bedziemy mieli dwa rodzaje sklepów: "Wina Tuska" i "Wina gejów" wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka