Dodaj do ulubionych

Nienawidzę Anglików...

03.05.14, 20:08
... na wakacjach. Bo wychodzą z nich chamy, buraki, bydło i proste bździągwy tongue_out

Tak sobie tylko narzekam smile A mam takie subiektywne obserwacje: Polacy i Rosjanie są grzeczni, ułożeni, podróżują z dziećmi albo parami, nie robią burd, a jeśli nawet na wakacje jadą stadnie młode byczki to kulturalni, nieco onieśmieleni, mili i wielce uradowani, że rodaka spotykają co wie coś niecoś o zwyczajach miejscowych i jest w stanie pokierować w odpowiednie miejsce. Hiszpanie upijają się na wesoło i niemal zawsze sa bardzo przyjaźnie nastawieni do wszystkich.

A Anglicy... schodzą z plaży, idą do angielskiej knajpy o 17:00 i chlają, chlają i drą mordy. Po drugiej stronie budynku jest knajpa Irlandzka. Po 24:00 odbywa się między jedna a drugą drużyną regularna napie...nka. Mam Majdan pod oknem sypialni normalnie. Od 22:00 regularnie przejeżdża patrol Policji i obserwuje sytuację, ale to wcale nie zniechęca podchmielonych buraków (dosłownie i w przenośni, bo słońce pali im mordy na czerwono) i interwencje są niemal codziennością. Panienki nie są wcale lepsze. Latają z gołymi cyckami po ulicy, piszcza, krzyczą, śpiewają, rzygają, wywalają się na trawnikach, wyzywają się, szarpią za włosy. Mamy podczas tej majówki naprawdę ciekawe widoki.

i zanim mi ktoś wytknie rasizm - mój M też jest już "angolem", tyle że podrabianym tongue_out a moje dzieci też są narodowości brytyjskiej.
Edytor zaawansowany
  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia 03.05.14, 20:20
    Hłe, hłe, hłe, nie zapraszam więc do Krakowa na weekend.
    Już kiedyś pisałam o angielskich dżentelmenach pokazujących gołe tyłki.
    Większość klubów w Krk już parę lat odmawia obsługi angielskich wieczorów kawalerskich.
    --
    - Sanrio do Wyznawczyni: Nie masz pojęcia jak to jest mieć męża, z którym się liczysz.
    - Madzioreck do Sanrio: Na szczęście nie wie też, jak to jest mieć męża, który nie liczy się z nią. big_grin
  • aka10 03.05.14, 20:29
    Ja rowniez nie cierpie Anglikow na wakacjach. Ze dwa razy mi sie zdarzyli wlasnie tacy, ktorzy z golymi tylkami latali po plazy o godzinie 10-tej rano. Ku wielkiej bulwersacji innych. Pijani byli oczywiscie. Rosjanow na wakacjach tez nie lubie, szczegolnie tych nowobogackich. Zachowuja sie glosno, przepychaja w kolejkach, pala wszedzie i w ogole wydaje im sie, ze w danym miejscu maja wiecej praw niz wszyscy inni. Wczoraj znajomi wrocili w Krety, wlasciciel hotelu tez bardzo na ta nacje narzekal.
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia 03.05.14, 20:40
    Ano, mam dokładnie takie same spostrzeżenia, Rosjanie przepychają się, nie szanują cudzej przestrzeni osobistej, w kolejce dyszą w kark- ale za to potrafią być niesamowicie serdeczni.

    --
    "Takiej d*pie jak ty wszystko sie z kiblem kojarzy." - by krejzitat
  • ichi51e 03.05.14, 20:36
    Angielki sa znacznie gorsze niz faceci... uncertain
    Zawsze nas rozwalalo ze na "naszym" pubie byla wielka tablica n ktorej pub w krotkich zolnierskich slowach blagal panow zeby sie nie rozbierali big_grin a mieszkalismy na Shad thames wiec w geograficznym centrum
  • kkalipso 03.05.14, 20:39
    sueellen napisała:

    > i zanim mi ktoś wytknie rasizm - mój M też jest już "angolem", tyle że podrabia
    > nym tongue_out a moje dzieci też są narodowości brytyjskiej.

    W papierkach wyłącznie. Daleka przed wami droga do bycia angolem.

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/93/74/10/01d4685cc4.jpg
  • riki_i 04.05.14, 13:05
    Nawet na brtyjskiego prola trzeba pracowac pokoleniami. To kastowe zamkniete spoleczenstwo.
  • ola_fatyga 04.05.14, 21:14
    > Nawet na brtyjskiego prola trzeba pracowac pokoleniami. To kastowe zamkniete sp
    > oleczenstwo.

    moze ich wnuki zaznają tego zaszczytu- przy odrobinie szczęscia.
  • lady-z-gaga 03.05.14, 22:36
    Dokładnie taką opinię mają rezydenci biur turystycznych w miejscach nawiedzanych przez angielskich turystów: ten naród się degeneruje, a ich młodzież to istna tragedia.
  • solange123 03.05.14, 23:15
    A ja myślę, że "burackie" zachowanie Anglików nalezy rozpatrywać pod kątem warstwy społecznej, do której u siebie należą.
    Zapewniam, ze brytyjscy urzędnicy centralni ( w tym wyższego szczebla), prawnicy, kadra kierownicza wyższego szczebla, pracownicy naukowi zachowują się zgoła inaczej.

    Ci, którzy zachowują się jak chołota (hołota?) to są doły społeczne. Problem w tym, ze polskiego naukowca stac na ośrodek X - ten sam, na który może sobie pozwolić człowiek pracujący przy taśmie w Wielkiej Brytanii. I stąd te różnice w zachowaniu.
  • meresanch 03.05.14, 23:20
    na ostatnich moich wakacjach
    to Polacy źle sie w hotelu zachowywali
    aż wzywano do nich policję w nocy
    więc nie ma reguły
  • princesswhitewolf 04.05.14, 22:31
    A ja myślę, że "burackie" zachowanie Anglików nalezy rozpatrywać pod kątem warstwy społecznej, do której u siebie należą.

    dokladnie solange. To co piszesz jest oczywiste jednak zalozycielka tego watku jak i inne wypowiadajace sie tu osoby wydaja sie nie zdawac z tej oczywistosci.

    Przeciez jest wielu bardzo prostych Polakow jacy nabijaja kartoteki wiezienne w UK. Czy to oznacza ze Polska to kraj skladajacy sie tylko z osob jakie popelniaja wykroczenia karne? Oczywiscie ze nie, ale niestety takowe typy szukaja szczescia bardzo czesto na emigracji aby uniknac konsekwencji w Polsce
  • cherry.coke 03.05.14, 23:28
    Niestety angielska patologia ma kase... Zamiast sie ochlac na ogrodkach dzialkowych ochlewaja sie w Hiszpanii
  • landora 03.05.14, 23:36
    Ha, mój mąż mówi to samo big_grin
  • sumire 04.05.14, 00:01
    Ale to jest dość swoista kategoria Anglików, nespa? W każdym narodzie są ludzie i parapety. Słowianie na wywczasie bywają niewiele gorsi.
  • ceide.fields 04.05.14, 00:04
    Tylko, że np. w takim Kavos na Korfu prawie 100% orgii i wydalin jest produkcji brytyjskiej, Słowianie to przy tych "produkcjach" to mały pikuś....
  • bi_scotti 04.05.14, 00:36
    Mam doswiadczenia glownie z podrozy okolo-Christmas'owych, w czasie ktorych (rowniez w Hiszpanii) spotykamy przede wszystkim brytyjskich pensioners, ktorzy bywaja nudni, niekumaci w zadnym ludzkim jezyku procz angielskiego (choc niektorzy potrafia pomieszkiwac po kilka miesiecy w roku na Costa del Sol/Costa del Concrete czy w sasiedniej Portugalii, w Algarve) i czesto dosc snobistyczni ale pijaja jedynie drogie alkohole w ilosciach cywilizowanych. Mlodych, pijanych Brytyjczykow to kojarze faktycznie z krakowskiego Rynku kilka lat temu - jakos zylam w przekonaniu, ze ta ich moda na upijanie sie w PL juz im minela wink A mlodych Irlandczykow, ktorych od pewnego czasu sporo pracuje jako kelnerzy w naszych pubs to bardzo lubie - urokliwe stworzenia ... nawet jak sobie popija smile
  • sueellen 04.05.14, 00:53
    Anglicy 60+ zamieszkują Costa del Sol od października do kwietnia (no, chyba że mieszają tu na stałe) i są ok. Mam kilka takich sędziwych "koleżanek" z parku tongue_out Fajnie się z nimi siedziało przy kawce, większość jednak juz wyjechała, a na ich miejsce przyjechała chołota - tak, chołota - inaczej ich nazwać nie potrafię. BTW, ta kobitka też mieszka w costa smile - bo tak ogólnie to kraina szczęśliwych ludzi tongue_out


  • paszczakowna1 04.05.14, 09:26
    > ich miejsce przyjechała chołota - tak, chołota - inaczej ich nazwać nie potraf
    > ię.

    Proponuję jednak hołotą.
  • sumire 04.05.14, 00:46
    To dla równowagi zobaczmy Hurghadę...
    Ani mi w głowie Brytoli gloryfikować, bo mieszkam w Kraku i mieszkałam w Anglii, się naoglądałam co nieco - ale takie zachowania są charakterystyczne dla określonego stanu umysłu, nie narodowości.
  • burina 04.05.14, 01:14
    Ja tam widzę jednak pewne korelacje z narodowościami. Anglosaska kultura picia jest naprawdę wyjątkowa.
  • princesswhitewolf 04.05.14, 22:34
    a ja nie. Gdyby tak wnioskowac to zauwazyc mozna, ze zebrajacy na ulicach pijacy w UK to... Polacy niestety. Polacy jak pija to do umoru i leza pokotem w rowach. W UK podobnej umyslowosci i poziomu ludzie wariuja, biegaja na golasa ale jeszcze sie ruszaja, nie leza w rowie.

    Naprawde to kwestia poziomu czlowieka a nie narodowosci
  • sko.wrona 05.05.14, 14:48
    A w rynsztoku? Bo ja widziałam leżących angoli płci obu, w tym co przed chwilą wyrzucili z siebie smilew Liverpoolu smile

    Takich scen jak tam, nie widziałam nawet za studenckich czasów w Polsce.
  • gazeta_mi_placi 05.05.14, 15:00
    Czytałam raz reportaż z tylko jednej nocy, dziennikarz jeździł po Londynie specjalną tamtejszą karetką przeznaczoną wyłącznie dla pijanych.
    Sceny koszmarne, zarzygane od stóp do głów młode dziewczyny (faceci też oczywiście), często zaledwie 14-letnie, nie wiedzące kompletnie co się z nimi dzieje dookoła, leżące jak bydło pod tamtejszymi pubami, dziewczyna która podczas imprezy nasrała w kabaretki, inni ludzie (mężczyźni i kobiety) zarzygani, zasrani, a często dobrze ubrani.
    A to była relacja tylko z jednej nocy.
    Za młodych lat też się imprezowało, ale takich scen nie widziałam.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/e35d45dd2b.png
  • burina 04.05.14, 01:18
    Niestety, ale to tylko kwestia pieniędzy. Gdyby naszych było stać na to, żeby stadem wyjechać i jeszcze na miejscu mieć wrażenie, że wszystko jest takie tanie...
  • sueellen 04.05.14, 01:28
    W sezonie wcale nie jest tanie. Mieszkanie przy plaży ktore obecnie wynajmujemy za 400 euro/mc, w sezonie letnim kosztuje 1000 i więcej. W bylejakiej nadmorskiej knajpie lekką ręką zostawia się 60 euro za kolację dla dwóch osób - powiedziałabym więc, że ceny dobijają do londyńskich. Każda atrakcja typu oceanarium, delfinarium, kolejka gondolowa to 20-30 euro za osobę.
  • minerallna 04.05.14, 02:12
    Ja myślę że masz fajnie, bardzo tanio i z widokiem. I ciepło, o to lubię.

    --
    http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
  • sueellen 04.05.14, 10:09
    Nie, no źle nie mam, tylko turyści spokój zakłócają tongue_out ale w czerwcu wynoszę się w mniej turystyczne miejsce, więc powinno być ok smile
  • krecik 04.05.14, 09:54
    No ale chyba sie nie ludzisz, ze oni tam delfiny przyjechali ogladac? Czy stolowac po restauracjach. Albo wynajmowac mieszkanie w pojedynke. 30 euro to wcale nie jest jakas oszalamiajaca kwota za obiad dla singla a w wiekszosci przypadkow ludzie, o ktorych piszesz Albo zywia sie w fast foodach Albo wrecz kupuja zywnosc w marketach. No I Maja zwyczaj wybierac sie na take wyjazdy z konkretnym budzetem, chocby mieli rok odkladac albo wziac fafnasta karte kredytowa, wlasnie po to, zeby nie sciubic I "poczuc, ze zyja".
    --
    -_n_|_|_,_ Okruchy lodu w moich oczach
    |===.-.===| www.flickr.com/jazzwink/
    | ((_)) |
    '==='-'==='jgs
  • sueellen 04.05.14, 10:07
    Ale ja nie twierdzę, że nie mają kasy, zwracam jedynie uwagę, że cenowo knajpy nadmorskie w kurortach niewiele się różnią od londyńskich. Oczywiście, można to ominąć. Sukienkę, która w porcie kosztuje 35 euro, w miasteczku kilka kilometrów od morza kupiłam za 10. Jedzenie też jest znacznie tańsze i lepsze w knajpach dla miejscowych, ale żeby je znaleźć trzeba wiedzieć gdzie szukać.
  • cherry.coke 04.05.14, 10:33
    Ale kogo z nich interesuja restauracje i sukienki? Alkohol i fastfud i koniec, a to tanie.
  • morekac 04.05.14, 16:25
    U nas w zbliżony sposób zachowują się też posłowie...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • anorektycznazdzira 04.05.14, 01:00
    No co ja Ci mogę powiedzieć?
    Tak jak się zachowują u siebie w domu na co dzień- tak się zachowują na wyjeździe.


    --
    'Mordy w kubeł jeśli można' by król Julian
  • bi_scotti 04.05.14, 03:00
    Tani alkohol w duzych ilosciach czy wrecz bez ograniczen ma to do siebie, ze homo sapiens jakiejkolwiek nacji pozbawia czegokolwiek kojarzacego sie z "sapience". Ja moglabym sie tu np. zaczac wybrzydzac na, uroczych skdainand, Quebecois, ktorzy we wszystkich resortach all inclusive na Kubie, w Meksyku, na Dominikanie czy innej Jamajce dostaja "malpiego rozumu" gdy ilosc lokalnych drinks zmienia im diametralnie sklad krwi big_grin Oni lubia (oj lubia!) wypic a skutki sa jakie sa - kto mial okazje spedzic z grupa (pijanych!) Quebecois np. dzien na katamaranie to wie, co mam na mysli tongue_out Prawde mowiac, ja takie zjawiska traktuje jako lokalny folklor - Brytyjczycy tak maja na wakacjach, Polacy tak maja, Quebecois tak maja ... - skoro ich to cieszy, to niech tam ... pija za swoje i ... rzygaja za swoje big_grin Swiat bylby beznadziejnie nudny gdybysmy wszyscy byli zawsze tylko porzadni, zrownowazeni, w odprasowanych koszulach i pod krawatem. Cheers.
    http://4.bp.blogspot.com/-H72RHs-Lc1o/T76gqdxNDdI/AAAAAAAABxk/hqALRSHcjOM/s400/Funny+dog+picture+drunk+at+beach.jpeg
  • xxe-lka 04.05.14, 08:15
    Trudno się nie zgodzić. Mało jest chyba nacji bardziej agresywnych niż Anglicy, a poza granicami swojego kraju są chyba jeszcze gorsi...
  • princess_yo_yo 04.05.14, 10:07
    tez mi nowosc, angielskie media przerabiaja to corocznie. ostatnimi laty bylo ciszej na temat anglikow na tanich wakacjach pewnie z powodu recesji. ekonomia sie podkrecila co juz widac golym okiem wiec i wakacyjne ekscesy wrocily.
  • hugu 04.05.14, 10:27
    He he, a nam Pan Tusk rekomenduję Anglię jako przykład znakomitej edukacji dzieci i młodzieży, do której to mamy aspirować, posyłając nasze dzieci rok wcześniej do szkół - w Anglii wszak młodo ślą do szkół i tak to im podobno dobrze robi!... wink
  • joa66 04.05.14, 11:02
    Po prostu binge drinking jest problemem ogromnym, to nic innego niż binge drinking na wyjeździe - " w domu" to się rozmywa w tłumie. Na wakacjach jest forma skoncentrowana
  • joa66 04.05.14, 11:06
    www.locallyhealthy.co.uk/story/lifestyle/fact-uk-has-one-highest-rates-binge-drinking-europe
  • ira_07 04.05.14, 15:25
    Nigdy nie byłam w Anglii, więc nie mogę nic o Anglikach powiedzieć, słyszałam jednak, że są grzeczni i kulturalni. Natomiast Polacy w Polsce... powiedzmy, że nie zawsze wink Jednak Polacy wciąż mają sporo kompleksów i IMO za granicą bardzo się starają nie robić siary - mówię o turystach. No przynajmniej ja nigdy się za rodaków spotkanych za granicą nie wstydziłam. Pewnie są wyjątki, ale to raczej wśród tych co wyjechali (nie, nie atakuję emigrantek wink po prostu z Polski wyjechał cały przekrój społeczny, od przeciętniaków, przez specjalistów po dresiarnię). Anglicy kompleksów nie mają i wciąż czują się panami świata, przynajmniej Ci, którzy przyjeżdżają do Polski (młodzi, starsi zachowują się normalnie).

    > i zanim mi ktoś wytknie rasizm - mój M też jest już "angolem", tyle że podrabia
    > nym tongue_out a moje dzieci też są narodowości brytyjskiej.

    Nie wiedziałam, że jest narodowość brytyjska wink Czy Szkoci lub Irlandczycy nazywają samych siebie Brytyjczykami? I czy dzieci Polki i Hiszpana mogą być NARODOWOŚCI brytyjskiej? Nie pytam złośliwie, to dla mnie naprawdę interesująca sprawa.
    --
    Until the very end
  • sueellen 04.05.14, 16:22
    > Nie wiedziałam, że jest narodowość brytyjska wink Czy Szkoci lub Irlandczycy nazy
    > wają samych siebie Brytyjczykami?

    No, tak mają w paszporcie wpisane smile W brytyjskim oczywiście, bo w hiszpanskim mają hiszpanskie tongue_out

    I czy dzieci Polki i Hiszpana mogą być NARODO
    > WOŚCI brytyjskiej? Nie pytam złośliwie, to dla mnie naprawdę interesująca spraw
    > a.

    Mój M się naturalizował, ja jestem rezydentem, więc dzieci dostały obywatelstwo brytyjskie. Oprócz tego są też narodowości hiszpańskiej i mają hiszpańskie paszporty, potencjalnie są także Polkami ale nigdy nie występowalismy o polski paszport i w żadnej polskiej ewidencji nie występują (za dużo zachodu).
  • joa66 04.05.14, 16:55
    narodowośc to coś innego niż obywatelstwosmile
  • najma78 04.05.14, 17:16
    joa66 napisała:

    > narodowośc to coś innego niż obywatelstwosmile

    Narodowosc wg SJP to przynaleznosc do jakiegos narodu lub poczucie tej przynaleznosci a obywatelstwo to oficjalne uznanie przynaleznosci wiec jesli ktos ma poczucie przynaleznosci i do tego oficjalnie uznane to jego narodowsc nie rozni sie kd obywatelstwa. Np moje dzieci maja obywatelstwo polskie (nie zrzeklismy sie obywatelstwa) choc nie maja poskich paszportow ale narodowsci (i obywatelami jednoczesnie) sa brytyjskiej bo do tego narodu naleza i z tym sie identyfikuja.
  • joa66 04.05.14, 17:35


    Czy obywatelstwo jest uznaniem narodowości ? to ciekawe pytanie...moim zdaniem to dwie odrębne sprawy : obywatele jednego kraju mogą miec różną narodowość.
  • najma78 04.05.14, 17:57
    joa66 napisała:

    >
    >
    > Czy obywatelstwo jest uznaniem narodowości ?

    Jest uznaniem przynaleznosci narodowej natomiast to poczucie przynaleznosci jest rownoznaczne z narodowoscia.

    to ciekawe pytanie...moim zdanie
    > to dwie odrębne sprawy : obywatele jednego kraju mogą miec różną narodowość.

    Oczywiscie ze moga bo mozna czuc sie przynaleznym do roznych narodowosci w zaleznosci od konkretnych okolicznosci. Np partner sueellen czuje sie British jak i Spanish, sueelen czuje sie (chyba?) zarowno British jak i Polish a jej dzieci w jakim stoponiu kazda z trzech choc wcale niekoniecznie. Dla przykladu moja corka (11) w niewielkim stopniu jak sama mowi czuje sie Polka a zapytana dlaczego odpowiada ze my na to wplynelismy i to jest logiczne. Natomiast syn (prawie 7) nie czuje sie Polish przynajmniej do tej pory.
  • sueellen 04.05.14, 18:08
    Zapytałam M czy czuje się Hiszpanem czy Anglikiem. Odpowiedział że jest jednym i drugim. A co, gdyby wybuchła wojna miedzy UK a Hiszpanią? Odpowiedział, że stałby się Polakiem big_grin
  • joa66 04.05.14, 18:10
    Czyli Twoje dzieci, które mają automatycznie obywatelstwo polskie, są też narodowości polskiej.

    I jeżeli utożsamiamy obywatelstwo z narodowością to czy można mieć podwójną (nie mylić z mieszaną) narodowość?
  • sueellen 04.05.14, 19:45
    Moje dzieci mają narodowość europejską tongue_out
  • princesswhitewolf 04.05.14, 22:37
    Czy obywatelstwo jest uznaniem narodowości ? to ciekawe pytanie...moim zdaniem to dwie odrębne sprawy : obywatele jednego kraju mogą miec różną narodowość.

    dokladnie joa66. Mam kolezanke urodzona w Kenii jaka nie posiada paszportu kenijskiego ale brytyjski bo ojciec byl... Hindusem na brytyjskim paszporcie. Cala dusza i sercem jest ona Kenijka i Hinduska, ale paszport ma....brytyjski

    narodowosc i obywatelstwo to 2 sprawy
  • ira_07 04.05.14, 21:37
    Pytanie czy istnieje naród brytyjski wink Tzn. Czy Anglik powie o sobie, że jest Brytyjczykiem, czy, że jest Anglikiem? To samo Szkot czy Walijczyk - czy oni na co dzień nazywają siebie Brytyjczykami? Serio pytam, zawsze mi się wydawało, że wyspiarskie narodu lubią podkreślać swoją odrębność.
    --
    Until the very end
  • wpak 04.05.14, 21:51
    ira_07 napisała:

    > Pytanie czy istnieje naród brytyjski wink Tzn. Czy Anglik powie o sobie, że jest
    > Brytyjczykiem, czy, że jest Anglikiem? To samo Szkot czy Walijczyk - czy oni na
    > co dzień nazywają siebie Brytyjczykami? Serio pytam, zawsze mi się wydawało, ż
    > e wyspiarskie narodu lubią podkreślać swoją odrębność.

    I dokładnie tak jest. Czują swoją odrębność, mimo nazwy Zjednoczone Królestwo. Zresztą to Królestwo ma za niedługo szanse, za sprawą Szkotów, niekoniecznie nadal pozostawać zjednoczonewink Czas pokaże.
  • landora 04.05.14, 17:15
    Czy Szkoci lub Irlandczycy nazy
    > wają samych siebie Brytyjczykami?

    Nigdy się z tym nie spotkałam. Mój mąż zawsze o sobie mówi, ze jest "Scottish", podobnie wszyscy znajomi są "English" czy "Irish". We wszystkich formularzach wpisuje nationality - Scottish.
    Jeśli ktoś mówi o sobie, że jest "British", to prawdopodobnie jest imigrantem.
  • najma78 04.05.14, 17:21
    landora napisała:

    > Nigdy się z tym nie spotkałam. Mój mąż zawsze o sobie mówi, ze jest "Scottish",
    > podobnie wszyscy znajomi są "English" czy "Irish". We wszystkich formularzach
    > wpisuje nationality - Scottish.
    > Jeśli ktoś mówi o sobie, że jest "British", to prawdopodobnie jest imigrantem.

    big_grinbig_grinbig_grin tiaaa, landora z niewieloma rzeczami sie spotkalas i do tego masz problemy z matematyka co wyszlo przy okazji innego watku.
  • landora 04.05.14, 17:44
    Najma, wybacz, ale żaden z moich znajomych anglików czy Szkotów nie mówi o sobie British. Citzenship może i owszem, ale nie nationality.

    Nie wiem o co Ci chodzi z tą matematyką (i jak to się ma do tego watku) - chyba mnie z kimś mylisz.
  • princess_yo_yo 04.05.14, 19:02
    ale tak wlasnie jest. znasz kogos kto mowi o sobie british? pomijajac politycznie motywowane deklaracje w mediach? byloby to warte zapamietania bo nie wiem czy sie kiedykolwiek zdarza.
    british jak najbardziej jest 'narodowoscia' paszportowa i formularzowa ale jeszcze dlugo nie bedzie narodowoscia z ktora sie ludzie identyfikuja. imigranci tez zazwyczaj pierwszej narodowosci mimo innej paszportowej nabytej.
  • wpak 04.05.14, 21:18
    Obywatelstwo łączy osobę z państwem. Może być nabyte w sposób pierwotny, (jeżeli rodzice posiadają obywatelstwo danego kraju) lub wtórny. Prawo każdego państwa reguluje kwestie nabycia obywatelstwa w aktach prawnych, dlatego można też stać się obywatelem danego kraju na mocy decyzji organu państwowego na wniosek samej osoby zainteresowanej.
    Narodowość zaś to pochodzenie zgodne z pochodzeniem przodka/ów jego przynależność do określonego narodu. Dziecko dwojga Polaków nigdy nie będzie narodowości brytyjskiej, co najwyżej będzie się o nim mówiło Brytyjczyk polskiego pochodzenia. Tak samo jak dziecko Chińczyków, Koreańczyków itd, itd urodzonych w Polsce.
    I chwała bogu, ze tak jest, bo to rozróżnienie pozwoliło przetrwać wielu narodom różne zawirowania w burzliwych dziejach historii.

    Co do rozrabiających Brytyjczyków, to powiedziałabym, ze jednak status społeczny ma tu wiele do powiedzenia.
  • princesswhitewolf 04.05.14, 22:38
    > Jeśli ktoś mówi o sobie, że jest "British", to prawdopodobnie jest imigrantem.

    dokladnie. Wewnatrz UK mowi sie identyfikujac sie narodowosciowo czy jest sie Anglikiem Waliczykiem czy Szkotem. Okreslenie Brytyjczyk sugeruje ze byc moze to obcokrajowiec skoro nie wyraza sie scislej.
  • gazeta_mi_placi 05.05.14, 10:43
    Obcokrajowiec, który chce być bardziej brytyjski od rodzimych tubylców, ale coś mu nie wychodzi.
    --
    http://www.suwaczek.pl/cache/e35d45dd2b.png
  • mama-123 04.05.14, 21:59
    We Francji zawsze spotykam Anglikow na poziomie, ale jesli chodzi o to najglebsze bagno, to trudno sie nie zgodzic, ze Anglicy pobili juz najwieksze bagna. Na szczescie nie jezdze tam, gdzie moglabym ich spotkac.
    Kiedys jakis Polak opublikowal zdjecia z calej Europy. Zdjecia wlasnie pijanych ludzi i to, co zobaczyl w Wielkiej Brytani nie mozna bylo porownac z zadnym innym szambem w Europie.
  • princesswhitewolf 04.05.14, 22:39
    to trudno sie nie zgodzic, ze Anglicy pobili juz najwieksze bagna.


    Szwedow na wakacjach jeszcze nie pobili.
  • karola1008 05.05.14, 09:07
    Mam wrażenie, że to jest kwestia kosztów wypoczynku. Nie wiem jak Hiszpania, ale Polska dla Brytyjczyków jest krajem tanim. Nie przyjeżdża zatem do nas ichnia middle class, tylko, hmmm... proletariat. I stosownie do tego się zachowuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.