Dodaj do ulubionych

Klasa czyli A takiego!

21.05.14, 09:23
Miejże trochę klasy - A takiego!

Ostatnie dyskusje na ematce plus przypadkowo odnaleziony powyższy tekst dają całkiem ciekawy obraz 'klasy' czy wręcz 'kobiety z klasą'. Mam niejasne wrażenie, że określenie 'klasa' stało się kneblem. Próba publicznego wyrażenia swojego niezadowolenia z sytuacji, a już - nie daj Boże - nazwania pewnych zjawisk wprost, jest torpedowana 'klasą', 'mądrością' i 'ustępowaniem głupiemu'.
Zalinkowany tekst, chociaż tyczy się bardziej polityki, może spokojnie odnieść się do różnych innych sfer, zwłaszcza, jak widać, związków międzyludzkich, szczególnie wtedy, kiedy chodzi o stronę pokrzywdzoną.
Na koniec pozwolę sobie zacytować fragment z tekstu z linka:
"Jeśli na otwarte dawanie w pysk w mediach publicznych będziemy nieśmiało w trybie sprostowania popiskiwać, że bolało – zamiast głośno wrzeszczeć, że psychopata chce prześladować i krzywdzić, a jego postulaty czy deklaracje to sianie nienawiści, podżeganie lub groźby karalne – opinia publiczna przywyknie, że prawej stronie wolno wszystko, że do dobrego tonu należy seksizm, mizoginia, antysemityzm, nacjonalizm i homofobia, a za deklaracje podpalania domów czy gwałtów naprawczych nikt nikomu złego słowa nie powie" - mocne, ale trudno odmówić słuszności.
--
Historia człowieka szukającego zemsty w bezwzględnym, brutalnym świecie międzynarodowej archeologii.
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 21.05.14, 09:45
    Hasło zachowaj klasę najczęściej wytrąca broń z ręki i zmusza do tłumienia naturalnych reakcji. Takie hasło-wytrych, knebel, gorset niekrępujących tych, którzy klasy nie mają , ale za to są skuteczni.
  • kawka74 21.05.14, 09:51
    Racja. W końcu kto dyktuje warunki i określa, kto ma klasę, a kto nie?
    --
    Historia człowieka szukającego zemsty w bezwzględnym, brutalnym świecie międzynarodowej archeologii.
  • triss_merigold6 21.05.14, 09:56
    Zwykle ten, kto chce nam zamknąć dziób.
  • vilez 21.05.14, 10:03
    Triss, komu jak komu, ale Tobie często chodzi właśnie o zaklenblowanie komus ust- nieczystymi zagraniami.
  • triss_merigold6 21.05.14, 10:05
    Nieczystymi?! Raczej otwarte komunikaty stosuję i wierzę w terapię behawioralną z zastosowaniem wzmocnienia awersyjnego "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom".
  • vilez 21.05.14, 10:10
    Nieprawda. Ty po prostu walisz na odlew, bo ci nie pasuje do czegoś tak. To nie jest otwarty komunikat, to jest przemoc. Poza tym, walnać na odlew można także agresywnymi instynuacjami, co robisz często.
    Mylisz wiele porządków, a wszystko dla usprawiedliwienia swojej agresji.
  • vilez 21.05.14, 10:11
    insynuacjami
  • yenna_m 21.05.14, 21:19
    uderz w stół, vilez big_grin
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • triss_merigold6 21.05.14, 21:28
    Nie psuj zabawy. big_grin
  • yenna_m 21.05.14, 21:44
    a fe triss, nie masz klasy big_grin big_grin big_grin
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • vilez 22.05.14, 16:42
    Właśnie big_grin
  • vilez 21.05.14, 10:02
    No nie do końca. Bo co innego - odpowiedzies komuś jego językiem skutecznie (popieram, czasem do chama trzeba własnie tak), a co innego- nakręcać jatkę (nie popieram).
    Z racji onej skuteczności właśnie. W inkryminowanej sprawie mnie cały czas chodziło o to drugie.
    Naimie zaś chodzi o to pierwsze.
  • kawka74 21.05.14, 10:21
    > Z racji onej skuteczności właśnie. W inkryminowanej sprawie mnie cały czas chod
    > ziło o to drugie.

    Wg mnie oskarżenie o 'nakręcanie jatki' zalicza się do tej samej kategorii, co oskarżenie o brak klasy kogoś, kogo najwyraźniej niedostatecznie się sponiewierało. Prosty sposób na odebranie komuś prawa do obrony - nie nakręcaj jatki, bądź mądrzejszy i tak dalej.

    > Naimie zaś chodzi o to pierwsze.

    Z całego tekstu wynika, że o jedno i drugie - mogę się założyć, że sama próba odpowiedzi, wszystko jedno, jakim językiem, przez wiele osób jest zaklasyfikowana do prób wywoływania jatki, jeśli tylko temat staje się niewygodny, a oponent śmie otworzyć buzię, mniejsza o to, jakie słowa się z niej wydobędą.
    --
    Historia człowieka szukającego zemsty w bezwzględnym, brutalnym świecie międzynarodowej archeologii.
  • vilez 21.05.14, 10:27
    > Wg mnie oskarżenie o 'nakręcanie jatki' zalicza się do tej samej kategorii, co
    > oskarżenie o brak klasy kogoś, kogo najwyraźniej niedostatecznie się sponiewier
    > ało

    A moim zdaniem nie. I to Ty, stawiajac rzecz w tens psoób, starasz się odebrać komus prawo głosu. Nie bierzesz bowiem pod uwage, ze ktoś może miec INNY PUNKT WIDZENIA na całą sprawę. Chcesz zadekretowac jedyny właściwy punkt widzenia- i to jest właśnie uzurpacja.
    W tamtych watkach to własnie wyszło. Ma być jeden jedyny punkt widzenia,a bo jak nie- to w ryja (czyli przerzucenie się na ad personam, co jest tu częstym sposobem, niestety).

    By rozmawiać skutecznie, trzeba bajpierw przyjąc do wiadomosci, że moga istniec różne punktuy widzenia na sprawę już u startu. I nie odbierać innego punktu widzenia niz własny, za próbę zamykania komuś ust.

  • iwoniaw 21.05.14, 10:37
    CytatBy rozmawiać skutecznie, trzeba bajpierw przyjąc do wiadomosci, że moga istniec
    > różne punktuy widzenia na sprawę już u startu. I nie odbierać innego punktu wi
    > dzenia niz własny, za próbę zamykania komuś ust.


    Medice, cura te ipsum!
    Póki co to ty weszłaś do wątku i próbujesz udowadniać ludziom, z którymi się nie zgadzasz, nie - że ich zdanie jest mylne, lecz że sam sposób jego wypowiadania jest agresją/uzurpacją/nie do przyjęcia - innymi słowy próbujesz zdyskwalifikować ich jako rozmówców, bardzo niezręcznie usiłując ominąć meritum.


    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
  • vilez 21.05.14, 10:45
    A to nie miałam prawa wejść do wątku z moim punktem widzenia??? LOL Bo? Bo jest mniejszościopwy? Kolejne LOL. Komu niby próbowałam zamknąć gębę?
    Nie kłam o mnie, przedstawiam argumentację za moim punktem widzenia. Mam prawo udowadania tego, co uważam za słuszne.
    Mam też prawo się bronic przed jazdami personalnymi.
  • iwoniaw 21.05.14, 10:51
    Ja robię ci jazdy personalne czy zabraniam wypowiadać w jakimś wątku?
    I nie kłamię o tobie, komentuję konkretny wpis i zachowanie w tym, konkretnym wątku. Piszesz co piszesz w taki a nie inny sposób i właśnie tak jak napisałam powyżej to odbieram. Domagasz się "prawa do wypowiedzi", którego nikt ci nie odbiera. Tyle, że prawo do wypowiedzi (czy dowolnych innych zachowań) nie oznacza otrzymania w pakiecie obowiązkowego poklasku 100% odbiorców. Innymi słowy: nie jesteś sama na świecie, inni też mają prawo do swoich opinii, nawet do tych skrajnie ci nie pasujących. Oraz reakcji na twe poczynania. Jeśli uważasz, że twój przekaz zostaje źle odebrany/błędnie zrozumiany, to albo popracuj nad przekazem, albo nad psyche - byś mogła ten fakt (nieentuzjastyczne reakcje z zewnątrz) jakoś przełknąć.


    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • vilez 21.05.14, 11:12
    A czy ja pisałam o Tobie? Pisałam o rzeczy.
    Oczywiście, że kłamiesz o mnie, bo nie tak było, jak to opisałaś.
    Domagam się uczicwej rozmowy u uczciwego traktowania rozmówców, tu: zeby nie było jazd perosnalnych.
    Z chęcią dyskutuję w ramach różnych punktów widzenia.
    Czyli mamy casus Justynby Kowalskiej- niech popracujesz nad swoim przekazem lub łyknie jazdy personalne. Bomba!
  • iwoniaw 21.05.14, 13:34
    Kobieto, opanuj się - napisałam dokładnie to, co widzę (i każdy, kto czyta ten wątek może to na bieżąco sprawdzić) a ty "kłamiesz" i "kłamiesz" i jeszcze "jakaś obsesja, że wątek jest o tobie. Lekarza?
    I kim, u licha, jest Justyna Kowalska?

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • vilez 21.05.14, 16:16
    Justyna Kowalczyk. Kowalczyk. O niej jest w wątku obok (bardzo ciekawe, bo o intencji autorskiej i czytelniczej- stąd odniesienie do niego. Czyli, że KORESPONDUJE to z tym, o czym tu rozmawiamy.

    Uwagi perosnalne pozostają personalnymi bez względu na to, czy je będziesz usiłowała zakrzyczec, że nie są. I tak, w wątku tematycznym znalazły się niestosowne personalne odniesienia do mojego usytuowania. Mam prawo na to wskazywać.
  • iwoniaw 21.05.14, 17:26
    CytatJustyna Kowalczyk. Kowalczyk. O niej jest w wątku obok

    Ale generalnie rejestrujesz, że nie rozmawiamy w wątku obok i odpisałam na konkretny post? Więc generalnie wypadałoby przynajmniej sygnalizować, o czym się mówi, a jeśli samemu się wprowadza błędne informacje, to nie ma się o to pretensji do innych?

    Oczywiście, twoje prawo pisać nawet we wszystkich wątkach na temat swych prawdziwych i urojonych krzywd i pisać sprostowania nawet do tego, co nie zostało wcale powiedziane. Dziękuję za ostrzeżenie, widzę że lista wygaszonych powinna ulec jak najszybszemu poszerzeniu. Bez odbioru.

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
  • vilez 21.05.14, 17:37
    Ok, będe sygnalizowała wyraźniej. Specjaknie dla Ciebie. Wybacz, ze nie zwięłam pod uwage, ze sie odnisiesz do czegoś, względem czego nei wiesz, o co chodzi.

    > Oczywiście, twoje prawo pisać nawet we wszystkich wątkach na temat swych prawdz
    > iwych i urojonych krzywd i pisać sprostowania nawet do tego, co nie zostało wca
    > le powiedziane. Dziękuję za ostrzeżenie, widzę że lista wygaszonych powinna ule
    > c jak najszybszemu poszerzeniu. Bez odbioru.

    To jest rzeczywiście nie do skomentowania. Pokazuje Twoje intencje. Również bez odbioru.

    Top sie rzeczywiście nadak
  • helufpi 21.05.14, 14:35
    Mam prawo
    > udowadania tego, co uważam za słuszne.
    > Mam też prawo się bronic przed jazdami personalnymi.
    Oczywiście, jest wolność słowa, nie?
    Kłopot w tym, że twoje wcześniejsze wypowiedzi znamionują osobę - jak by to powiedzieć, żeby cię nie urazić - o nieco innym niż standardowo poczuciu przyzwoitości. Więc to raczej twoje poglądy są atakowane, nie ty jako osoba. Choć tobie może się wydawać, że to jazdy personalne, bo masz te poglądy mocno zinternalizowane.
  • vilez 21.05.14, 16:21
    > Kłopot w tym, że twoje wcześniejsze wypowiedzi znamionują osobę - jak by to pow
    > iedzieć, żeby cię nie urazić - o nieco innym niż standardowo poczuciu przyzwoit
    > ości.

    O. "Inne, niż standardowe poczucie przyzwoitości". A kto określa te standardy? Ty? I jakiez to sa standardy? Wyjaw je.

    > Więc to raczej twoje poglądy są atakowane, nie ty jako osoba.

    Ciekawe, zaiste. Odniesienia do usytuowania życiowego są piętnowaniem poglądów?
    I o jakie poglądy Ci chodzi?

    > Choć tobie może się wydawać, że to jazdy personalne, bo masz te poglądy mocno zinternalizowane.

    Zinternalizowanie poglądów jest wyznacznikiem dojrzałości. Nie wiedziałas o tym?

  • triss_merigold6 21.05.14, 16:27
    A dogmatyzm wyznacznikiem braku tejże dojrzałości.
    Vilez, zdekonstruuj się sama. big_grin
  • vilez 21.05.14, 16:44
    A w czym widzisz dogmatyzm?
  • triss_merigold6 21.05.14, 16:51
    W takim stopniu internalizacji poglądów, który nie dopuszcza swiatlocieni i jest odporny na argumenty.
  • vilez 21.05.14, 17:17
    Czyli których. I jakich światłocieni (bo koezanka jakoś milczy, hehe). I dlaczego postulujesz rozbiezność między poglądami a życiem własnym? Bo to dokładnie wyczerpuje definicję hipokryzji- jest to rozbieżność między poglądami a życiem własnym.
  • vilez 21.05.14, 17:20
    Ps. Dogmatyzm to jest inna parafia- to jest kurczowe trzymanie się poglądów, które wcale nie muszą być zinternalizowane.
  • yenna_m 21.05.14, 22:00
    a też zauważyłam bardzo duży radykalizm poglądów i nie dopuszczanie możliwości, że ktoś jednak odbiera świat inaczej (widzi bardziej jako spectrum szarości a nie ostrą czerń i biel)
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • kawka74 21.05.14, 10:43
    Może zacznijmy od tego, że nie chodzi mi o zamykanie ust TOBIE, nie wiem, co Cię skłoniło do takich podejrzeń. Gadaj, co chcesz, ktoś Ci przyzna rację, ktoś padnie ze śmiechu - specyfika forum.
    Istotę dyskusji opisałaś bardzo zgrabnie, teraz tylko wystarczy to odnieść nie tylko do siebie, a będzie git.
    --
    Historia człowieka szukającego zemsty w bezwzględnym, brutalnym świecie międzynarodowej archeologii.
  • vilez 21.05.14, 10:48
    > Istotę dyskusji opisałaś bardzo zgrabnie, teraz tylko wystarczy to odnieść nie
    > tylko do siebie, a będzie git.

    No proszę, Kawka. Kolejna.

    Tak, usiłowano mi zakmknąć gębę prymitywnymi odniesienia personalnymi. Dokładnie tym. Z braku argumentacji ad rem. Nie zauważyłaś tego? Dziwne.
  • triss_merigold6 21.05.14, 10:50
    Ale ten wątek nie jest - przynajmniej w zamyśle - poświęcony Twojej osobie, tylko teoretyczny. Bądź uprzejma nie upraszczać personifikując, bo to świadczy o wybujałym egotyzmie.
  • vilez 21.05.14, 10:54
    Zaiste? Potraktowanie mojej osoby w dyskusji jest dobrym przykładem tego, jak tu część postępuje z odmiennym punktem widzenia. Mianowicie, jako próbę zamykania komus gęby (tu: MZ). A to jest z kolei wkładem w temat watku, gdybys nie zauważyła.

    Bądź łaskawa jednak zauwazać ciagłość logiczną wywodów.
  • triss_merigold6 21.05.14, 10:58
    Triss, komu jak komu, ale Tobie często chodzi właśnie o zaklenblowanie komus ust- nieczystymi zagraniami
    Wejdę do tej piaskownicy i pokażę kto zaczął - to Twoja pierwsza wypowiedź w tym wątku, niczym niesprowokowana, bo w ogóle w poście inicjującym nie było o Tobie mowy.
  • vilez 21.05.14, 11:18
    Pociagnę: znasz pojęcie intertekstualności (kategoria dyskursywna)? To poznaj, szczerze radzę. Mianowicie, ten watek nie jest pierwszy w temacie, sama go umieściłaś jako odnoszący się do innych. I ta moja uwaga była w ramach tegoż ciagu (wątków). Oraz ilustracją problemu, który podniosła Naima, tu: odniesienia sie wprost w ramach pierwszego rozumienia tego (masz wyżej).
    To Ty załozyłaś ten watek jako intertekstualny, co umiesciłaś w intro. Ergo: to, co teraz robisz, to manipulacja, niestety.
  • iwoniaw 21.05.14, 13:47
    CytatTo Ty załozyłaś ten watek jako intertekstualny, co umiesciłaś w intro.

    O, widzę że to nie tylko wobec mnie w tym wątku wysuwasz kompletnie absurdalne zarzuty.
    Hint: Triss w ogóle nie założyła tego wątku, ani jako intertekstualnego ani żadnego innego.

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • vilez 21.05.14, 15:50
    Hm... pozwól, że coś Ci wytłumaczę.
    Stwierdzenie intertekstualności nie jest zarzutem. Jest stwierdzeniem. Faktu. Ten wątek jest intertekstualny, jako że odnosi się dyskursywnie do innych wątków w tej sprawie.

    Fakt, Kawka nie Triss, mój bład, Triss to podjęła. Ale to nie zmienia tej cechy watku.
  • vre-sna 21.05.14, 20:14
    Odnosisz się nie do problemu tylko do teorii problemu.
    Ty nie czaisz kontekstu, swoje zaangażowanie w dyskusję tłumaczysz chęcią prowadzenia dyskusji o dyskusji.
    A ostrzysz pazury na to co inni powiedzą w temacie.
    Ta cała rozmowa nie wejdzie na, przez ciebie wyczekiwany, poziom.
    Czemu więc dręczysz rozmówców, udawając czasami, że wiesz o czym mówią?
    Czego oczekujesz?
    Życie toczy się innym torem pojmowania.
  • vilez 21.05.14, 21:07
    Jakoś chętnie uczestniczysz z w tym "dręczeniu" smile Każe Ci ktoś? Czujesz przymus?

    Oczywiście, że interesuje mnie, co inni powiedzą w temacie. To chyba...nic dziwnego? Tyle, że interesuje mnie coś jeszcze. Przeszkadza Ci to? Czemu?

    Zycie toczy sie róznymi torami pojmowania. To też chyba nic dziwnego? Pisałam o różnych perspektywach. Masz ztym problem?
  • kawka74 21.05.14, 10:51
    Wiesz, w wątku Rosy zatrzymałam się na poście, w którym określiłaś list Marii Zamachowskiej jako brak klasy i 'gnój po obu stronach'. O tym piszę, o Twojej reakcji na list, nie zaś o reakcji innych na Twoje posty.
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • vilez 21.05.14, 10:57
    Bo tak to widzę. Przesłanki do takiego widzenia wyłożyłam pierdylion razy w tamtym watku. Moga być one dla kogoś do przyjęcia lub nie, ale: 1. nie jest zamykaniem nikomu gęby, 2. nie jest to podstawą do jatki personalnej, którą mi tam urządzono.
  • kawka74 21.05.14, 11:07
    1. nie jest za
    > mykaniem nikomu gęby
    ,

    Ależ jest (nie chodzi o moc sprawczą, bo w tym konkretnym wątku o MZ jest żadna, ale o podejście do zagadnienia). I nie jest to odosobniony przypadek, apele o klasę są nadzwyczaj częste właśnie w takich sytuacjach - kiedy ktoś postanawia dać głośno wyraz swojemu niezadowoleniu z zaistniałej sytuacji.

    2. nie jest to podstawą do jatki personalnej, którą m
    > i tam urządzono.

    A to już, wybacz, nie mój kłopot.
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • vilez 21.05.14, 11:22
    Oßóz, nie ejst. Co zostało wyłożone. To TY tak to widzisz. Ale to nie oznacza, że tak to jest.
    Apele o klase też moga wynikać z przyjmowanych różnych założeń/perspektyw. To, że Ty to widzisz, nie oznacza, że tak jest.

    No nie wiem, czy top nie Twój kłopot. Mogłabym powiedziec, ze wisi Ci zamykanie komus geby w ten sposób, co byłoby smuci.
  • kawka74 21.05.14, 11:27
    > Oßóz, nie ejst. Co zostało wyłożone. To TY tak to widzisz. Ale to nie oznacza,
    > że tak to jest.

    To, że TY tak to widzisz, nie oznacza, że tak to jest. Chcesz się przepychać dalej czy tyle wystarczy?

    No nie wiem, czy top nie Twój kłopot. Mogłabym powiedziec, ze wisi Ci zamykanie
    > komus geby w ten sposób, co byłoby smuci.

    Bardzo mnie przeraziła Twoja groźba.
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • vilez 21.05.14, 11:47
    > To, że TY tak to widzisz, nie oznacza, że tak to jest.

    Akurat w tym, o czym rozmawiamy (czyli: o tzw klasie) wyłozyłaś swoją perspektywę. I mniemam, ze ją zrozumiałam (w czym oczywiście moge sie mylić, ale o tym można rozmawiac).

    Różnica między nami polega na tym, że ja przyjmuję do wiadomości istnienie innej perspektywy, niz moja, i odnosze sie do niej w ramach dyskusji RZECZOWEJ , Ty zaś nie przyjmujesz innego punktu widzenia po prostu.
    Oba punkty widzenia interpretujesz w świetle jednego, czyli Twojego. To absurd, który się zilustrował w interetacji meejgo punktu widzenia jako zamykania komuś gęby (operowanie "klasa" jako metodą odbierania komus głosu). Co ani było moja intencja, ani nie wynikało z tekstu. Mogło wynikac li tylko z intencji czytelniczej. I o to tu chodzi odniesienie do wątku o Justynie Kowalskiej jest tu szczególnie na miejscu).
  • kawka74 21.05.14, 11:52
    > Różnica między nami polega na tym, że ja przyjmuję do wiadomości istnien
    > ie innej perspektywy, niz moja

    Nie zauważyłam.

    odnosze sie do niej w ramach dyskusji RZECZOW
    > EJ ,

    To też trudno dostrzec. Bardzo łatwo tracisz panowanie nad sobą, zwłaszcza jeśli czujesz, że sprawa dotyczy Ciebie (nawet jeśli nikt o Tobie nie wspomniał). Zgrabnie też ustawiłaś się w roli ofiary, której forum 'zamyka gębę', podziwiam wysiłki, ale to nie działa.

    > Oba punkty widzenia interpretujesz w świetle jednego, czyli Twojego.

    Rozumiem, że Twoje światło jest lepsze, niż moje?
    --
    Historia człowieka szukającego zemsty w bezwzględnym, brutalnym świecie międzynarodowej archeologii.
  • pade 21.05.14, 12:00
    100/100

    Vilez, pewnie Ci trudno spojrzec na siebie z boku, to zrozumiałe, ale niestety (dla Ciebie) Kawka ma 200% racji.
    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • vilez 21.05.14, 12:12
    Tak, tak, tak jak Justynie Kowalskie wali na dekiel, tylko tego nie widzi z boku. No naprawdę...
  • yenna_m 21.05.14, 22:01
    pade, też mam takie wrażenie...
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • vilez 21.05.14, 12:05
    >> odnosze sie do niej w ramach dyskusji RZECZOWEJ ,

    > To też trudno dostrzec
    Szkoda, że nie zauwazyłaś. Polecam ponowną lekturę tamtych watków. Trzeba wiele złej woli, by tego nie dostrzec.

    > To też trudno dostrzec. Bardzo łatwo tracisz panowanie nad sobą, zwłaszcza jeśl
    > i czujesz, że sprawa dotyczy Ciebie (nawet jeśli nikt o Tobie nie wspomniał).

    Rzecz w tym, że wspomniał. O, jakie śliczne- ja nie mam tracić panowania, kiedy ktos wali personalnie w moją osobę. No proszę. I nie zauważyłas tego walenia. Coraz lepiej.
    Czyli, co- mam tłumić emocje? Wykazac się oną "klasą", przeciw której tu tak postulujesz? Nie popadasz aby w sprzeczność? Otóż, będę zawsze przeciw temu protestować. W ramach pierwszego rozumienia tego, o czym pisze Naima.

    Zobacz, co zrobiłaś. Zintepretowałaś moje stanowisko jako "tracenie panowania, kiedy czuję, że rzecz dotyczy mnie". To jest właśnie clou tego personalnego świństwa, które robisz. Nie potrafisz sobie wyobrazić, że to jest czyjeś teoretyczne stanowisko, musisz jego źródła poszukać w personalnych odniesieniach (tu: życia tej osoby). Straszne. Głupie, podłe, nieuczciwe, intencjonalne.
  • nenia1 21.05.14, 12:11
    vilez napisała:

    > Rzecz w tym, że wspomniał. O, jakie śliczne- ja nie mam tracić panowania, kiedy
    > ktos wali personalnie w moją osobę. No proszę. I nie zauważyłas tego walenia.
    > Coraz lepiej.
    > Czyli, co- mam tłumić emocje? Wykazac się oną "klasą", przeciw której tu tak po
    > stulujesz?

    Wydaje mi się, że zgodnie z twoim przekonaniem powinnaś napisać na priv. Wtedy by było z klasą. Tak jest eskalacją konfliktu.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 12:13
    Jatka i tak jest. Może zostanie raz wreszcie wyjaśnione. Powtarzam- ja w trybie pierwszym.
  • nenia1 21.05.14, 12:34
    vilez napisała:

    > Jatka i tak jest. Może zostanie raz wreszcie wyjaśnione.

    No to tak samo jak w wielkiej patchworkowej rodzinie na Z.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 13:13
    Absolutnie nie taka. Ja bowiem nie wyciągam w drodze retorsji spraw prywatnych mojej rodziny.
    Natomiast rozmawiam o rozmowie. O sposobie prowadzenia rozmowy, w której rozmówcy mówią z różnych perspesktyw. Widzisz różnicę? Bo dla mnie to zupełnie inne reakcje.
  • pade 21.05.14, 13:23
    Ale rozmawiasz nieprecyzyjnie. Zamiast używać wyrazów, których połowa forum nie zna (to juz było), zastosuj opis. Wypowiadaj się w swoim imieniu. I bądź łaskawa zauważyć, że zarzucasz innym to, co sama robisz.
    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • vilez 21.05.14, 15:53
    Be przesady, daję opis bardzo czesto, poza tym, można sobie sparwdzić znaczenie, nie jest to takei trudne.
    Ty też się wypowiadaj w swoim imieniu- taka jest wartosc takich uwag. Erystyka.
    Zdaje się, ze rozmawiamy własnie o trybie odpowiadania wprost, kiedy się nie da inaczej (patrz: tekst Naimy), ergo: gubisz temat wątku,

  • pade 21.05.14, 15:56
    To Ty zgubiłaś temat wątku odnosząc go do siebiesmile
    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • vilez 21.05.14, 16:23
    Nie. Ja zwróciłam uwagę na pewne praktyki w rozmowie. Niegodne.
  • kawka74 21.05.14, 13:03
    > Czyli, co- mam tłumić emocje? Wykazac się oną "klasą", przeciw której tu tak po
    > stulujesz? Nie popadasz aby w sprzeczność? Otóż, będę zawsze przeciw temu prote
    > stować.

    Eeeee, nie popadasz aby w sprzeczność?

    > Zobacz, co zrobiłaś. [ciach]

    Straszne.
    Zaiste, Pade ma rację - nie potrafisz spojrzeć na siebie z boku. Zaczynasz od wycieczek personalnych, histeryzujesz, że czegoś Ci zabraniam, odwracasz kota ogonem, a potem płaczesz, że świat jest podły, wstrętny, głupi i tak dalej. Nie wstyd Ci?
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • vilez 21.05.14, 13:16
    Nie,. Uważam natomiast, ze Tobie powinno byc wstyd prowadzić w taki sposób rozmowę, w jaki to robisz. Nie odniosłaś się bowiem w żaden sposób do argumentów, cały czas jedziesz perosnalnie.
    Ty chyba naprawdę nie rozumiesz, o czym jest ta rozmowa. Ale nawet wtedy mogłabyś przynajmniej próboiwac rozmawiac rzeczowo.
  • kawka74 21.05.14, 14:03
    > Nie,.

    No właśnie.
    I to jest dopiero straszne - rzuciłaś mi się do łydek jak ratlerek, a teraz uciekasz. Znasz na pamięć "Słownik wyrazów obcych", ale nie widzisz, że personalne jazdy zaczęłaś Ty: w takim układzie ja nie umiem Ci pomóc. I nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie.
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • vilez 21.05.14, 15:10
    Niestety, ale przekłamujesz. Nie ja zaczęłam. Ty zaczęłaś ( w punkcie: rozmowy: Ty i ja).
    I dalej ciagniesz tę tanią erystykę, vide poniżej:
    > w takim układzie ja nie umiem Ci pomóc. I nie wiem, czy kto
    > kolwiek jest w stanie.
    Powinnas się juz w tym zorientować.
  • kawka74 22.05.14, 10:08
    > Niestety, ale przekłamujesz. Nie ja zaczęłam. Ty zaczęłaś

    Jeszcze brakuje groźby, że poskarżysz się pani. Zabawna jesteś.

    > I dalej ciagniesz tę tanią erystykę, vide poniżej:

    To nie jest erystyka (ani tania, ani droga), tylko stwierdzenie faktu. Potraktuj to jako przyczynek do autorefleksji - optymistycznie zakładam, że jeszcze jesteś do niej zdolna.
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • nowel1 21.05.14, 11:21
    List Marii Zamachowskiej wykazuje duży brak klasy.
    I ona oczywiście posiada prawo do wykazania braku klasy, ale nie podoba się to nie tylko Vilez, ale np.również mnie.
    Powiedzieć "dość" można na wiele różnych sposobów, walczyć o swoje - również, natomiast zamieszczenie listu do konkretnej osoby na portalu społecznościowym w sposób otwarty dla publiki klasy nie posiada.
    Po prostu, innymi słowy - fakt, że ktoś jest burakiem, nie jest w stanie mnie sprowokować do - adekwatnego nawet - buractwa smile
  • vilez 21.05.14, 11:23
    Dziekuję Ci, Nowel.
  • kawka74 21.05.14, 11:23
    > List Marii Zamachowskiej wykazuje duży brak klasy.

    Ponieważ?
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • nenia1 21.05.14, 11:43
    Ponieważ grzeczne dziewczynki się nie złoszczą. Przynajmniej nie publicznie. To nie uchodzi.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 11:54
    To już Twoja interpretacja. Z mojej perspektywy - nadinterpretacja.
  • kawka74 21.05.14, 11:44
    I pytanie numer dwa - jakie to ma znaczenie, czy 'list wykazuje' brak klasy, czy wręcz przeciwnie?
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • vilez 21.05.14, 11:52
    Ponieważ list MZ odnosił się materialnie właśnie do braku klasy u MR? I popadł (z naszej perspektywy) w to samo?
  • kawka74 21.05.14, 13:03
    A kto ustala, co to jest klasa?
    --
    Historia człowieka szukającego zemsty w bezwzględnym, brutalnym świecie międzynarodowej archeologii.
  • vilez 21.05.14, 13:18
    Ten, kto wprowadził tę kategorię (pierwszy watek w tej sprawie)? Przypomnę- był to ten, który określił list MZ za "list z klasą" (nie pamiętam, kto to był).
  • bri 21.05.14, 13:28
    Maria nie zarzucała MZ braku klasy. List był bardzo konkretny i była w nim prośba o niewypowiadanie się w mediach na temat prywatnych spraw osób, które sobie tego nie życzą i sprostowanie kłamliwych wypowiedzi MZ.
  • vilez 21.05.14, 15:11
    Nie MZ, tylko autor pierwszego wątku (o liście)..
  • nowel1 21.05.14, 12:36
    Ponieważ został napisany z intencją pokazania szerokiej internetowej publice niechęci do pani nowej Zamachowskiej.
    Innymi słowy, do publicznej próby upokorzenia jej.

    Załatwieniem sprawy z klasą w tej sytuacji byłoby - dla mnie - wygarnięcie jej w prostych żołnierskich słowach face to face albo na privie.
  • triss_merigold6 21.05.14, 12:45
    Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom. Pretensje nowa pani Zamachowska może mieć wyłącznie do siebie.
  • nowel1 21.05.14, 12:51
    triss_merigold6 napisała:

    > Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubańczykom. Pretensje nowa pani Zamachowska może mieć w
    > yłącznie do siebie.

    Ja się nie wstawiam za nową panią Zamachowską; nie rozumiesz tego?
    Ja pokazuję, że Marysia Zamachowska reagując tak, jak zareagowała, sama zeszła do tej samej ligi.
  • vilez 21.05.14, 13:19
    I to nie dochodzi, Nowel.
  • pade 21.05.14, 13:30
    > Ja pokazuję, że Marysia Zamachowska reagując tak, jak zareagowała, sama zeszła
    > do tej samej ligi.

    Nie sądzę, żeby Marysię obeszła Twoja ocena. Czy kogokolwiek innego.
    Nie znalazła innego sposobu a chciała zareagować, to zareagowała. Jej prawo.
    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • kropkacom 21.05.14, 14:21
    Gdyby nie obchodziła ją ocena to by nie pisała tego tak aby wszyscy widzieli.
    --
    Szeregowy: A po co komuś dwa auta?
    Julian: Jeden na co dzień, drugi do teściów i do kościoła.
  • triss_merigold6 21.05.14, 14:36
    Być może uznała, że w końcu będzie to najskuteczniejszy sposób na zamknięcie dzioba nowej żonie taty. Takie publiczne dementi insynuacji z prośbą o zaprzestanie ich szerzenia.
  • oqoq74 21.05.14, 14:41
    A może wejście do gry?
  • triss_merigold6 21.05.14, 14:47
    Na wyraźne i uporczywie ponawiane zaproszenia drugiej strony. tongue_out Wiesz, jakby mnie ktoś tak długo zapraszał na ring, to bym weszła, jak najbardziej.
  • oqoq74 21.05.14, 14:53
    Pisałam niżej. To nie są ludzie, którzy z mediami mają do czynienia od wczoraj. Swego czasu był już art. czy wywiad, że była żona Z. podniosła się po rozstaniu czy rozwodzie.

    Gdyby chodziło o skuteczne działanie, to wyglądałoby to inaczej. Publikowanie listu na FB pokazuje raczej, że chodziło o przedstawienie swoich racji.
  • triss_merigold6 21.05.14, 14:55
    W takim razie naprawdę nie wiem czemu miały służyć wywiady Monisi - promocji czy autoterapii.
  • oqoq74 21.05.14, 15:04
    Nie ważne co piszą, byle nazwiska nie przekręcalismile
  • vilez 21.05.14, 15:15
    > Wiesz, jakby m
    > nie ktoś tak długo zapraszał na ring, to bym weszła, jak najbardziej.

    I to wejście stało sie tematem naszej rozmowy. Rzecz w tym, że niektórzy chcieliby zadekretować jedyną słuszną ocene tego wejścia. Tymczasem poglądy na tę rzecz sa jednak bardziej zróżnicowane.
  • kropkacom 21.05.14, 14:42
    Ale na FB? Bez urazy, ale tak samo jak śmieszy mnie afera z "dzieciątkiem" (reakcje ludzi), tak samo przeraża przenoszenie konfliktów na portale społecznościowe. Ematki oczywiscie nie wiedzą o co chodzi, bo konto mają tam Bóg wie po co, a w podskokach aby sobie tam w coś grać. big_grin I to nie ma nic wspólnego z klasą zaznaczam.
    --
    Szeregowy: A po co komuś dwa auta?
    Julian: Jeden na co dzień, drugi do teściów i do kościoła.
  • triss_merigold6 21.05.14, 14:50
    Pomijając fakt, że nie mam konta na fb, to uważam że jeśli taka forma przekazu dotrze i zadziała, to znaczy że była skuteczna, a narzędzie odpowiednie. IMO to było ładne, celne posłanie na deski, trzymając się terminologii z ringu. W bonusie - ośmieszenie Moniki Z. i popsucie jej wizji stosunków rodzinnych.
  • oqoq74 21.05.14, 14:54
    triss_merigold6 napisała:
    IMO to
    > było ładne, celne posłanie na deski, trzymając się terminologii z ringu. W bon
    > usie - ośmieszenie Moniki Z. i popsucie jej wizji stosunków rodzinnych.

    Moim zdaniem pokazało, że ci ludzie nie umieją i nie chcą się porozumieć. A tego typu akcje ośmieszają wszystkich.
  • triss_merigold6 21.05.14, 14:57
    A muszą chcieć? To utopia, że z każdym można i chce się porozumieć. Często wystarczy uprzejmy dystans i unikanie zbędnych kontaktów.
  • oqoq74 21.05.14, 15:05
    No ale zdaje się, że państwo Z. mieli czworo dzieci i nie wszystkie są pełnoletnie. Ojciec chyba ma prawo widywać się z dziećmi.
  • triss_merigold6 21.05.14, 16:39
    A gdzies było powiedziane lub napisane, że dzieciom nie wolno widywac się z ojcem?
  • oqoq74 21.05.14, 16:46
    Gdzieś coś mi się obiło. Ale ja tego nie śledzę aż tak.
  • vilez 21.05.14, 16:50
    Widywanie się dzieci z ojcem obejmują jednak także przebywanie w domu ojca. Czyli tam, gdzie, stety niestety, mieszka jego żona.
    Ten ojciec nie jest już sam, jego żona jest istotną częścią jego życia- czy tego ktoś chce, czy nie.
    Innymi słowy- kontakty ojca z dziecmi z omiajaniem waznyuch życiowo dla ojca czesci jego życia, jest nie ok. Nie mówiąc o tym, że to praktyczna porażka. Dlaczego? Bo to oznacza istotne schłodzenie kontaktów.
  • triss_merigold6 21.05.14, 16:53
    Niech pomyślę... Nowa żona powinna taktownie i powoli zadbać o pozyskanie sympatii dzieci?
  • vilez 21.05.14, 17:26
    Już o tym było. Specjalne starania nie wynikają z samego tytułu bycia macochą. Nie ma potrzeby szczególnych starań. macocha nie ejst kims, kto musi do czegokowliek aspirować. Tak jak dzieci nie muszą. Nikt nie musi, bo nikt nie jest tu w sytuacji jakiejs podległości i nie ma konieczności aspirowania do czegokolwiek.
  • triss_merigold6 21.05.14, 19:50
    I tu się zgadzamy. Nikt nic nie musi więc dzieci nie muszą w tym momencie chcieć widywać się również z najnowszą żoną swego ojca, prawda?
  • kropkacom 21.05.14, 14:57
    > ośmieszenie Moniki Z. i popsucie jej wizji stosunków rodzinnych

    Tak? Monika ośmiesza się sama najlepiej. Mam rozumieć, ze do tego listu wszyscy byli po jej stronie? A stosunki rodzinne była bajka? Albo chociaż wizja bajki. A na ematce wszyscy trzymali za nią kciuki aby jej za "małym rycerzem" był dobrze? big_grin
    --
    Szeregowy: A po co komuś dwa auta?
    Julian: Jeden na co dzień, drugi do teściów i do kościoła.
  • nenia1 21.05.14, 15:31
    kropkacom napisała:

    > > ośmieszenie Moniki Z. i popsucie jej wizji stosunków rodzinnych
    >
    > Tak? Monika ośmiesza się sama najlepiej. Mam rozumieć, ze do tego listu wszyscy
    > byli po jej stronie? A stosunki rodzinne była bajka? Albo chociaż wizja bajki.
    > A na ematce wszyscy trzymali za nią kciuki aby jej za "małym rycerzem" był dob
    > rze? big_grin

    Naprawdę wam trudno zrozumieć jak może czuć się 20 latka, której ojca i matkę ośmiesza publicznie na cały kraj Monika R.?
    Naprawdę nie pamiętacie jak to jest być nastolatką i jaka ważna jest wtedy opinia jaką mają o was inni ludzie, wasi rówieśnicy?
    Naprawdę nie pojmujecie jak mogą czuć się dzieci gdy ktoś publicznie oskarża, poniża i ośmiesza ich rodziców?
    Naprawdę dziwi was, że pokolenie FB wybiera to narzędzie do wypowiedzi?
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 15:55
    Co nie zmienia stanu rzeczy- że jest to równanie w dół.
  • vre-sna 21.05.14, 17:14
    Bzdura.
    Marysia się w koncu wk.ła i powiedziała co myśli.
    I miała prawo do walnięcia w twarz p. Zamachowskiej, że ma w d.upie jej dobroć po tym jak ta rozwaliła jej związek mamy z tatą.
    I wymaganie od ludzi, żeby w takiej sytuacji mieli wyrąbane na własne wk.rwienie jest chore.
    Vilez, ty masz jakąś odmianę autyzmu?
  • pade 21.05.14, 17:25
    Ależ skąd! Po prostu, Marysia nie powinna czuć złości, a jak czuje, to powinna sobie tak to wszystko w głowie poprzestawiać, żeby jej nie czuć. No i mama Marysi. Powinna jej wytłumaczyć, że nie może się złościć na tatusia i jego nową żonę. A ona nie wytłumaczyła. I nie udawała, że ją nie obeszło rozstanie z mężem. Niedobra matka, niedobra.
    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • vilez 21.05.14, 17:32
    Z uczuciami nie ma: powinni/nie powinno, bo uczucia SĄ. Ale podejście do sprawy to już nie jest taka oczywista sprawa. Częśc naszych uczuć/odczuć (negatywnych i pozytywnych) ma swoje źródło w podejściu do sprawy. Zmienia się podejście, zmieniają się uczucia/odczucia.
    I nad podejściem warto pracowacx: i indywidualnie, i kulturowo.
  • nowel1 21.05.14, 17:41
    pade napisała:

    > Ależ skąd! Po prostu, Marysia nie powinna czuć złości, a jak czuje, to powinna
    > sobie tak to wszystko w głowie poprzestawiać, żeby jej nie czuć. No i mama Mary
    > si. Powinna jej wytłumaczyć, że nie może się złościć na tatusia i jego nową żon
    > ę. A ona nie wytłumaczyła. I nie udawała, że ją nie obeszło rozstanie z mężem.
    > Niedobra matka, niedobra.

    A kto tak pisał?
    Czy to taka absurdalna hiperbola, która dyskusję sprowadza do absurdu
  • pade 21.05.14, 20:25
    to jest ... ironia
    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • vilez 21.05.14, 17:29
    > Vilez, ty masz jakąś odmianę autyzmu?

    A Ty masz? Bo ja mam inny pogląd na sprawę.

    > I miała prawo do walnięcia w twarz p. Zamachowskiej, że ma w d.upie jej dobroć
    > po tym jak ta rozwaliła jej związek mamy z tatą.

    A miała, miała ... A my mamy prawo sie do tego odnieść.
    Czyli wracamy do bycia stroną przez dziecko w sprawie rodzicielskiej. Niepotrzebne to jest. A nawet- niewskazane. Takie jest moje stanowisko. Czy to też autyzm?
    Podpowiem: to jest kwestia kulturowa. Nasza polska.
  • vre-sna 21.05.14, 19:25
    Kulturowa?
    Szkoda, że nie empatyczna. Wtedy kultura by zrozumiala, że jest na drugim miejscu.
  • yenna_m 21.05.14, 22:34
    nie wiem, vilez, gdzie z tym idealizmem się uchowałaś
    ale prawdziwe życie polega na tym, że czasem musisz w obronie swojej i nabliższych przypierniczyć w ryj, bo jak nie, to to Ci rodzinę ten ktoś zniszczy

    i nie da się inaczej

    nawet prawo przewiduje tzw obronę konieczną
    to dlaczego brakiem klasy nazywać walczenie o swoje i jasne, konsekwentne oraz czasem (ponieważ dane okoliczności tego wymagają) brutalna wyznaczanie granic agresorowi?
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • kropkacom 21.05.14, 23:43
    Nie twierdzę, ze nie ma klasy i nie odbieram jej prawa do czegokolwiek. Zrobiła co zrobiła. Gdyby nie to forum pewnie bym nawet na ten temat nie pomyślała. Jednak skoro ematki stwierdziły, ze trzeba sprawę rozłożyć na drobne to twierdzę, że dwudziestolatka to nie gimnazjalistka. A portal społecznościowy to nie miejsce na takie listy. Jednak nie upieram się, ze świat musi się przywiązywać do mojej opinii. Więcej sprawy roztrząsacz nie zamierzam big_grin Zresztą kogo to obchodzi...
    > Naprawdę nie pojmujecie jak mogą czuć się dzieci gdy ktoś publicznie oskarża, p
    > oniża i ośmiesza ich rodziców?
    > Naprawdę dziwi was, że pokolenie FB wybiera to narzędzie do wypowiedzi?
    --
    Szeregowy: A po co komuś dwa auta?
    Julian: Jeden na co dzień, drugi do teściów i do kościoła.
  • nenia1 21.05.14, 15:26
    kropkacom napisała:

    > Ale na FB? Bez urazy, ale tak samo jak śmieszy mnie afera z "dzieciątkiem" (rea
    > kcje ludzi),

    Śmieszy cię, bo chyba masz trochę więcej niż 20 lat? Mnie też dziwi FB tak jak mojego tatę dziwiło, że słucham Lecha Janerki czy Róży Europy. Zdecydowana większość 20 latków pisze na FB a w końcu mowo o liście 20-latki.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • totorotot 22.05.14, 21:34
    vilez napisała:

    > No nie do końca. Bo co innego - odpowiedzies komuś jego językiem [u]skutecznie[
    > /u] (popieram, czasem do chama trzeba własnie tak), a co innego- nakręcać jat
    > kę (nie popieram).
    > Z racji onej skuteczności właśnie. W inkryminowanej sprawie mnie cały czas chod
    > ziło o to drugie.
    > Naimie zaś chodzi o to pierwsze

    co innego pisałaś ostatnio o Bratkowska gejt yhyhy wink)

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/vd/rj/ynw5/A8w3TgVg9Itt8rXnpX.jpg
  • vilez 22.05.14, 21:41
    A co? (bo nie pomnę?)
  • nenia1 21.05.14, 10:20
    Bo wychowujemy się i żyjemy w społeczeństwie, gdzie część emocji trzeba chować za kurtyną, "żeby innym było miło". A niemiła jest wszelka krytyka, bo wiadomo, że ludzie to chodzące ideały, więc jak można się z nimi nie zgadzać, albo krytykować.
    Zamiast podchodzić do konstruktywnej krytyki jak do nauki, która pozwala nam się zmienić, poprawić, zamiast uświadamiać, że błędy to droga do sukcesu, zamiast uczyć, że można lubić i szanować ludzi z całkowicie odmiennym zdaniem, zamiast uznawać naturalne reakcje emocjonalne za normalne, wytworzył się dziwny gorset, który ciśnie i knebluje właśnie.

    Ja osobiście nie przepadam za określeniem "kobieta z klasą" bo kojarzy mi się to z osobą skrywającą emocje, taką która nie zawalczy jak trzeba, nie pokaże pazura.
    Wiem, że ludzie bardzo często zachwycają się tymi, którzy dla mnie są w sumie bezpłciowi, bez ikry, no ale oni są tacy "zrównoważeni". Tyle, że świat stoi wtedy w miejscu, a nawet możne rzec się cofa, jak ustępujesz głupiemu zagarnia on coraz więcej miejsca.

    Trzeba sobie uświadomić, że dobre zachowanie i klasa to rzec wspaniała, ale nie rozciągać jej na wszystkie możliwe sytuacje w życiu, bo przyjdzie troglodyta z maczugą do naszego domu i zanim dokończymy zdanie w rodzaju "witam szanowny panie, najmocniej przepraszam, ale wydaje mi się, że pan tu nie chyba mieszka" będziemy leżeć na podłodze z roztrzaskaną czaszką.

    --
    Jaram sie Śląskiem
  • triss_merigold6 21.05.14, 10:30
    Wyciągając średnią z tez padających w licznych wątkach, można zaryzykować tezę, że ematka z klasą:
    - nie skomentuje braku zainteresowania (czyta: kompletnego olania) dziadków wnukami
    - nie będzie użerać się z byłym o kasę i czas na dzieci
    - odda pana męża każdej, która się nim zainteresuje i nie piśnie słowem
    - z przyjaciółką męża miło pokonwersuje i poda przepis na ulubione klopsiki, zamiast w pierwszym impulsie wyszarpać za kudły i nazwać niemiło
  • kropkacom 21.05.14, 10:36
    Generalizujesz triss i przeinaczasz.

    Zawsze uwazałam, że z uczuciami się nie igra, bo nad uczuciami się nie da panować. Trudno wymagać klasy od zdradzonej kobiety na przykład. Jeśli chodzi o MR, naprawdę rozmowa za pomocą FB to dawanie pożywki mediom. Nic więcej.
    --
    Szeregowy: A po co komuś dwa auta?
    Julian: Jeden na co dzień, drugi do teściów i do kościoła.
  • bri 21.05.14, 13:36
    Jeśli chodzi o MR,
    > naprawdę rozmowa za pomocą FB to dawanie pożywki mediom. Nic więcej.

    To się dopiero okaże. Możliwe, że wypowiedź Marii jednak da do myślenia młodej parze i Monika przestanie się w mediach wypowiadać na temat dzieci i poprzedniej żony. Czy pisnęła choćby słówko od tamtej pory?
  • kropkacom 21.05.14, 13:39
    A ile to jest "od tamtej pory"?
    --
    Szeregowy: A po co komuś dwa auta?
    Julian: Jeden na co dzień, drugi do teściów i do kościoła.
  • bri 21.05.14, 13:44
    Nie liczyłam. Mam na myśli moment publikacji listu Marii.
  • kropkacom 21.05.14, 14:00
    > Mam na myśli moment publikacji listu Marii.

    Ja też.
    --
    Szeregowy: A po co komuś dwa auta?
    Julian: Jeden na co dzień, drugi do teściów i do kościoła.
  • bri 21.05.14, 14:08
    Nie rozumiem o co Ci chodzi.
  • kropkacom 21.05.14, 14:15
    Ja w sumie tez nie rozumiem o co ci teraz chodzi.

    Jeszcze raz:
    > Czy pisnęła choćby słówko od tamtej pory?

    Od tamtej pory minęło zaledwie kilka dni? Co nie oznacza, że to koniec z jej strony.
    --
    Szeregowy: A po co komuś dwa auta?
    Julian: Jeden na co dzień, drugi do teściów i do kościoła.
  • bri 21.05.14, 14:30
    Dlatego piszę, że za wcześnie na ocenę.
  • vilez 21.05.14, 15:19
    Ale można ocenić pewne otwierajace się perspektywy. I w tej materii również pisałam, że przypieranie jej do muru (grożenie sądem), może ją postawic w sytuacji, gdy ta zacznie się publicznie bronić. I znów potrzebne będzie dementi, i tak w kółeczko. Tyle może być z tej skuteczności.
  • nenia1 21.05.14, 15:33
    Jednym słowem z Moniką jak z jajkiem, ona może mówić o wszystkim a osoby szkalowane powinny milczeć, bo jak się odezwą to prowokują Monikę do dalszego paplania.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 15:57
    Na pewno rośnie prawdopodobienstwa, że sie ta jatka potoczy dalej. Już z aktywnym uczestnictwem wszystkich zainteresowanych.
    Nikt nie napisął, że "ona może wszystko". Ja napisałam, że niepotrzebne jest równanie do niej.
  • kawka74 21.05.14, 10:49
    O tak.
    Z drugiej strony czymże ta klasa jest, że tak się o nią walczy? Bo, póki co, widzę tylko knebel i kajdanki w jednym.
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • triss_merigold6 21.05.14, 10:59
    Umiejętnością nieokazywania jakichkolwiek emocji, które mogłyby komuś innemu popsuć samopoczucie - tak to odczytuję.
  • vilez 21.05.14, 12:20
    To teraz zobacz, jak się odnosić do ujawnionych emocji. Negujesz je, ba- usiłujesz ponizyć (patrz wpis Nowel tego dotyczacy). To jak to jest? Można ujawniać emocje, czy nie? Może się zdecydujesz?
  • nowel1 21.05.14, 12:37
    Otóż to.
    Emocje są ok wtedy, kiedy Triss je uzna za adekwatne? W przeciwnym wypadku już nie?
  • vilez 21.05.14, 11:00
    Moim zdaniem chcesz tak to widzieć. Tymczasem prawdopodobnie jest to nierozumienie (nie w sensie- podzielania, ale samego faktu dostrzegania) cudzej perspektywy.
  • kawka74 21.05.14, 13:05
    To, że nie widzę niczego zdrożnego w wyrażeniu swojej opinii na jakiś temat, jest Twoim zdaniem niedostrzeganiem cudzej perspektywy?
    Jest gorzej, niż myślałam.
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • vilez 21.05.14, 13:22
    To, że unicestwiasz tę perpsktywę :1. z góry, 2. przypisując jej genezę, jaką przypisujesz.

    > Jest gorzej, niż myślałam.

    Tania erystyka.
  • cherry.coke 21.05.14, 10:33
    > Ja osobiście nie przepadam za określeniem "kobieta z klasą" bo kojarzy mi się t
    > o z osobą skrywającą emocje, taką która nie zawalczy jak trzeba, nie pokaże paz
    > ura.

    Hmm ja mam inna definicje "z klasa". Moim zdaniem osoba z klasa jak najbardziej moze chciec zemsty czy zniszczyc przeciwnika, zrobi to tylko przemyslanie i skutecznie (a nie, ze bedzie sie miotac, skarzyc, przerzucac wina i obrzucac obelgami - to nic nie daje).
    Przyklad: z klasa wykanczali sie panowie w "Vabanku" big_grin
    --
    Kapitalizm to zwykly wyzysk czlowieka przez czlowieka. A socjalizm - wrecz przeciwnie.
  • vilez 21.05.14, 10:39
    Dokładnie. Widzimy, jak bardzo formuła "klasy" staję sie wywrotowa. Można nia grać do woli.
  • nenia1 21.05.14, 10:49
    Ale można wcale nie chcieć zemsty, niszczenia przeciwnika itd. Po co? Nie każdy ma potrzebę obmyślania planów, które spowodują, że ten cham czy chamka zapłaci za całe zło, które wyrządził, dla mnie to strata energii, zazwyczaj uwalniam się i odchodzę od osób, które mi podpadają, bo nie uważam się ani za nauczyciela ani za mściciela - każdy ma swoją drogę do przejścia żeby osiągnąć mądrość, ja nikogo nie kopię w dupę by znalazł się tam szybciej.
    Natomiast nie widzę powodu do nieokazywania emocji i wymagania tego od innych, bo to nie jest skuteczne. A musi być skuteczne? Może dla tej osoby, która z naszego punktu widzenia jest "nieskuteczna" było to potrzebne. Skoro tak to super. Nie mnie oceniać co jest klasą a co nie jest, jak powinna się klasa przejawiać a jak nie. To jest zawsze szycie gorsetu. Ty też szyjesz - bo twoim zdaniem "klasa powinna wyglądać tak i tak". Ja jej nie definiuję, ja tylko piszę do czego prowadzi, ty już stawiasz pewne obwarowania - czyli zakładasz gorset.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • cherry.coke 21.05.14, 13:08
    nenia1 napisała:

    > Ale można wcale nie chcieć zemsty, niszczenia przeciwnika itd. Po co? Nie każdy
    > ma potrzebę obmyślania planów, które spowodują, że ten cham czy chamka zapłaci
    > za całe zło, które wyrządził, dla mnie to strata energii, zazwyczaj uwalniam s
    > ię i odchodzę od osób, które mi podpadają, bo nie uważam się ani za nauczyciela
    > ani za mściciela - każdy ma swoją drogę do przejścia żeby osiągnąć mądrość, ja
    > nikogo nie kopię w dupę by znalazł się tam szybciej.
    > Natomiast nie widzę powodu do nieokazywania emocji i wymagania tego od innych,
    > bo to nie jest skuteczne. A musi być skuteczne? Może dla tej osoby, która z nas
    > zego punktu widzenia jest "nieskuteczna" było to potrzebne. Skoro tak to super.
    > Nie mnie oceniać co jest klasą a co nie jest, jak powinna się klasa przejawiać
    > a jak nie. To jest zawsze szycie gorsetu. Ty też szyjesz - bo twoim zdaniem "k
    > lasa powinna wyglądać tak i tak". Ja jej nie definiuję, ja tylko piszę do czego
    > prowadzi, ty już stawiasz pewne obwarowania - czyli zakładasz gorset.

    Ale ja nie debatuje na temat tego, co powinno byc klasa (bo mi to lata osobiscie), tylko zauwazam, ze odbior spoleczny jest chyba inny niz twoj opis. "Z klasa" nie jest raczej rozumiane jako osoba, ktora nie zawalczy ani nie pokaze pazura, jak napisalas. "Z klasa" mozna walczyc, a nawet sie mscic. Nikt chyba raczej nie powie, ze bohaterowie "Vabanku" zachowuja sie bez klasy, jak juz sie wezma do roboty smile
  • pade 21.05.14, 13:14
    Chyba o chodzi o różnicę w czasie reakcji. Czasem trzeba zareagować już, zaraz i pod wpływem emocji. Czasem można reakcję odroczyć w czasie. Wtedy łatwiej nad sobą zapanować i okazać "klasę".

    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • nenia1 21.05.14, 13:26
    Ciężko mi ustalić jaki jest odbiór społeczny, jednak skoro ktoś uważa, że "klasa" to "knebel", raczej nie widzę konkluzji, że utożsamia klasę z przyzwoleniem na walkę, mszczeniem się. Knebel kojarzy mi się z tym, że chcę coś powiedzieć, ale nie mogę, nie powinnam.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • cherry.coke 21.05.14, 14:22
    nenia1 napisała:

    > Ciężko mi ustalić jaki jest odbiór społeczny, jednak skoro ktoś uważa, że "klas
    > a" to "knebel", raczej nie widzę konkluzji, że utożsamia klasę z przyzwoleniem
    > na walkę, mszczeniem się. Knebel kojarzy mi się z tym, że chcę coś powiedzieć,
    > ale nie mogę, nie powinnam.

    Mysle, ze klasa to knebel glownie na ematce. Tak poza tym, to "z klasa" znaczy raczej "elegancko, z godnoscia, skutecznie" i wcale nie oznacza biernosci, a raczej formy dzialania. Mozna kogos bardzo elegancko rozszarpac smile
    --
    Kapitalizm to zwykly wyzysk czlowieka przez czlowieka. A socjalizm - wrecz przeciwnie.
  • triss_merigold6 21.05.14, 14:39
    Można, ale to wymaga wysiłku i w sumie zajmuje więcej czasu - na myslenie, planowanie, działania, obserwację. 99% spraw nie jest tego warta, a szybka, stanowcza i ostra reakcja jest równie skuteczna.
  • vilez 21.05.14, 15:20
    Wiesz, Triss, mówisz, a właściwie robisz, jak nasi politycy. Tez im szkoda czasu na normalny tryb. I tak pikują w dół.
  • triss_merigold6 21.05.14, 15:43
    Hm, przypomnij mi, czy to nie Ty zarzucalas innym ataki personalne? Wskaz pliz, w którym miejscu post na który odpowiedzialas odnosił się do Ciebie.
  • vilez 21.05.14, 16:00
    Odniosłam się do uznanego przez Ciebie TRYBU postępowania. Uznałaś ten TRYB za korzystny. Oni też uznają. Tu jest symetria. A cieproimy na tym wszyscy, bo obniża się "dzieki" temu poziom debaty publicznej. Jako i tej na forum.
  • triss_merigold6 21.05.14, 16:46
    Nie odróżniasz spektrum reakcji w relacjach prywatnych od debaty publicznej, w której polityk zabiera głos nie ttylko w swoim imieniu (a przynajmniej twierdzi, że nie tylko)?
  • vilez 21.05.14, 16:55
    Alez odróżniam.
    Tyle, że tutaj owe sprawy prywatne przybrały postać publiczną. No i rzecz zasadnicza: ten tryb, który uruchamia równanie w dół, dotyczy wszystkich spraw- i prywatnych i publicznych, tu nie ma różnicy w skutkach. Czy polityk zrobi to w przestrzeni publicznej, czy ktos w domu.- równanie w dół będzie nim i tu i tam.
  • triss_merigold6 21.05.14, 17:13
    Tutaj to znaczy gdzie? Początek wątku nie odnosił się do Zamachowskich, tylko do medialnych wystąpien polityków, głosujących treści wręcz karalne.
    Czyli prywatną, zgodną z prawem, ale niekoniecznie elegancką reakcję na naruszanie czyichs dóbr okreslasz jako "równanie w dół"? Chciałabym dobrze zrozumieć co masz na myśli.
  • vre-sna 21.05.14, 17:58
    Dżizas, Vilez przetacza.
    Finezja i lekkość. Brakuje ruchu. Jakbym czytała wypowiedzi wyryte w betonie. Zastałe i ciężkim mozołem przetaczane argumenty jak walec mają wyrównać myśli pozostałych. Przybite ciężkimi nitami słow do betonowej posadzki wniosków Vilez.
  • vilez 21.05.14, 21:01
    Ale wiesz, że to zaledwie Twój gust?
  • vilez 21.05.14, 21:04
    Tutaj, czyli w sferze prywatnej. Jak dasz komuś w pysk, "bo tak" (tak ci się widzi, że to najlepsze, bo po co sie wysilac na cos bardziej ...weszystko to, co opisałaś w kwestii starań), to mniej wiecej zrobisz to, co robią nasi politycy.
  • triss_merigold6 21.05.14, 21:32
    Ok, odrzućmy przemoc. A ignor jest ok? Taki całkowity, zero spotkań, zapraszania, odbierania telefonów, niepoznawanie na ulicy.
  • vilez 22.05.14, 13:33
    W rodzinie? Między dziećmi a rodzicami? Nie bardzo. Cińżka patologia. Rozumiałabum: molestowanie, inna przemoc.
  • triss_merigold6 22.05.14, 13:44
    Nie ma na myśli rodziców i dzieci, tylko dzieci wobec np. najnowszej panny czy żony ojca.
  • vilez 22.05.14, 15:53
    Też dla mnie patologia ciężka. Obojętnie w którą stronę, kto z kim. Mocno nie hallo z takimi ludźmi.
  • cherry.coke 21.05.14, 10:23
    > Na koniec pozwolę sobie zacytować fragment z tekstu z linka:
    > "Jeśli na otwarte dawanie w pysk w mediach publicznych będziemy nieśmiało w try
    > bie sprostowania popiskiwać, że bolało – zamiast głośno wrzeszczeć, że ps
    > ychopata chce prześladować i krzywdzić, a jego postulaty czy deklaracje to sian
    > ie nienawiści, podżeganie lub groźby karalne – opinia publiczna przywykni
    > e, że prawej stronie wolno wszystko, że do dobrego tonu należy seksizm, mizogin
    > ia, antysemityzm, nacjonalizm i homofobia, a za deklaracje podpalania domów czy
    > gwałtów naprawczych nikt nikomu złego słowa nie powie" - mocne, ale trudno odm
    > ówić słuszności.

    Z jednej strony artykul ma racje. Z drugiej strony - syfu w mediach nie zwalczy sie, jesli za tym syfem stoi duza czesc spoleczenstwa, co ma takie poglady. Zacznie sie tylko rozpierducha na wieksza skale. Zwalczac odporem to mozna pojedynczego wariata...
    W podanym przykladzie za jednostkami gloszacymi w mediach pochwale mizoginii, nacjonalismu, homofobii itp. stoja miliony. Usadzi sie jednego, przyjdzie nastepny przedstawiciel, bo jest w koncu glosem ludu, a nie tylko swoim.
    --
    Kapitalizm to zwykly wyzysk czlowieka przez czlowieka. A socjalizm - wrecz przeciwnie.
  • kawka74 21.05.14, 10:29
    Myślę, że tu chodzi nie tyle o wygraną walkę, ile w ogóle zasygnalizowanie, mocne, wyraźne danie do zrozumienia, że to, to i to się nie podoba. Jasne, że istnieją typy odporne na jakikolwiek głos krytyczny, wszystko jedno, czy to jest grzeczne 'Przepraszam, ale pan się myli', czy 'Ty ch... złamany', ale czy to znaczy, że na wszystko trzeba się godzić z obawy przed utratą klasy? Bo to o to chodzi - o zamykanie dzioba, jak to Triss wyżej napisała, za pomocą frazesów o klasie (zastępczo może być 'mądrość życiowa' i 'godność').
    --
    Historia człowieka szukającego zemsty w bezwzględnym, brutalnym świecie międzynarodowej archeologii.
  • triss_merigold6 21.05.14, 10:33
    W sumie godność też jest przereklamowana. Godnie znosić obelgi?
  • vilez 21.05.14, 10:41
    Ale można znosić cudzy -odmienny od naszego -punkt widzenia? Nie trzeba od razu zakładać, że jest on po to by"zamknąć komuś gębę"? Bo takie założenie mówi jednak sporo o zakładającym go.
  • triss_merigold6 21.05.14, 10:42
    Znosić, nie oznacza nie reagować. Tak samo jak tolerancja nie oznacza akceptacji.
  • vilez 21.05.14, 10:50
    I odpowiadac waleniem perosnalnym na odlew? Zaiste, ciekawa metoda reakcji na rzeczowe argumenty. A jak spotkasz odpowiednią ocenę tego, to będzie to zapewne zamykaniem ci gęby, nieprawdaż.
  • triss_merigold6 21.05.14, 11:21
    Cherie, akurat ja na forum nigdy nie skarżyłam się na to, że ktoś chce mi zamknąć dziób albo argumentuje w sposób jakiego sobie nie życzę. Najwyraźniej mam dość grubą skórę i mniej emocji wkładam w życie wirtualne.
  • nowel1 21.05.14, 11:24
    Triss, Twoje "Cherie" zawsze oznacza próbe pomniejszenia adwersarza w dyskusji, a tekst o wkładaniu emocji w życie wirtualne jest zużyty. Dyskutujemy, więc w tej dyskusji pojawiają się emocje, to naturalne.
  • vilez 21.05.14, 12:08
    Bo traktujesz takie personalne pranie się po gebach jako normalne. Otóż, to nie jest normalne.
    Masz wrażliwośc słonia, fakt. Ale przyjmij do wiadomości, że inni nie mają. I mają prawo nie mieć. To Twoje zachowanie jest nie ok, a nie tych, którzy sie przed tym bronią.
  • vilez 21.05.14, 10:30
    Dokładnie o to mi chodziło.
  • zona_mi 21.05.14, 10:41
    Kawko OT - zajrzyj, proszę, na priv.

    --
    - Mamo, jesteś ze mnie dumna, że to ja wygrałem wyścig plemników?
  • kawka74 21.05.14, 10:46
    Zajrzałam, odpisałam smile
    --
    Historia człowieka szukającego zemsty w bezwzględnym, brutalnym świecie międzynarodowej archeologii.
  • guderianka 21.05.14, 10:59
    nie tylko knebel-MANIUPULACJA
    --
    ZSzM

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
  • triss_merigold6 21.05.14, 11:00
    Oczywiście, zgrabna erystyczna manipulacja.
  • vilez 21.05.14, 11:02
    To też się stało wytrychem.
  • oqoq74 21.05.14, 11:03
    Uważam, że dyskusja publiczna odnosząca się do spraw ogólnych, w której pojawiają się wulgaryzmy, insynuacje, pomówienia itd. jest nieporozumieniem. Jeśli druga strona też w ten sposób odpowiada, to nie ma już dyskusji, tylko zwykłe kłótnie.
    Od jakiegoś czasu w mediach widać tego typu sytuacje, które stają się normą. Myślę, że dostęp do internetu, możliwość komentowania audycji powoduje, że tylko podsyca się tę jatkę.
    Nie uważam, żeby nieuczestniczenie w takim chamstwie, czy "zachowanie się z klasą" było w tym momencie równoznaczne z zakładaniem sobie knebla na usta. Tak się nie da dyskutować.
    Moim zdaniem najlepszym wyjściem byłoby niezapraszanie osób, które nie potrafią rzeczowo dyskutować do radia czy tv. Nie opowiadać o kolejnych wpisach na FB obrażających inne osoby. Tyle tylko, że media na to nie pójdą. Jatki polityczne to coś nad czym można się rozwodzić, podgrzewa atmosferę. I jest temat, a widownia to lubi.

    Inna sprawa, gdy chodzi o sprawy prywatne rozgrywane przy pomocy mediów. Tutaj jestem zdania, że wywlekanie brudów to najgorsze co można zrobić i tracą na tym wszyscy. Wszyscy mają świadomość, że media bulwarowe żyją takimi historiami. Często coś tam napiszą, ktoś niby coś im powie, a prawda wygląda inaczej. A jak jest, czy było w danym związku wiedzą najlepiej sami zainteresowani. Nawet znajomi i przyjaciele często nie znają prawdy.

    Jest jeszcze jeden przykład, gdy media niszczą kogoś niewygodnego dla władzy czy kogoś ustosunkowanego. I tutaj ani zachowanie z klasą, ani krzyk nic nie da.
  • kawka74 21.05.14, 11:22
    To już nawet nie chodzi o długie dyskusje (czy kłótnie), tylko o prawo do reakcji, do sprzeciwu. Chodzi o to, że jeśli ktoś nie daje się przeciągać po błocie i daje temu wyraz, dostaje łatkę mąciwody i osoby bez klasy.
    Mamy taką sytuację: pani X zrobiła to czy to, a pani Y grzecznie i stanowczo (i publicznie, to jest najcięższe do przełknięcia) komunikuje, co o tym myśli i czego sobie życzy/nie życzy, nie zapraszając do dyskusji. I czego się dowiadujemy? Że pani Y nie ma klasy, bo się odezwała. Jeśli pani X ma prawo do szerokich i barwnych opowieści, których jedną z bohaterek jest pani Y, odbieranie pani Y prawa do głośnego protestu jest po prostu nieuczciwe.
    --
    Historia człowieka szukającego zemsty w bezwzględnym, brutalnym świecie międzynarodowej archeologii.
  • oqoq74 21.05.14, 11:32
    Rozumiem, że pijesz do sprawy Zamachowskich.

    Napisałam już, wyciąganie spraw prywatnych na forum publiczne uważam za błąd, który czkawką odbija się wszystkim. I uważam, że źle robią wszystkie strony tego konfliktu, ale to jest moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać. Patrzę na to wszystko z dystansem i myślę, że w mediach, czy wpisach na FB czy innych jest tylko część prawdy. Dlatego nie opowiem się po żadnej ze stron i nie będę ani obrzucać nowych małżonków błotem, ani użalać się nad byłą żoną i rodziną.

    Brak klasy, moim zdaniem, nie wynika z tego, że ktoś odpowie. Tylko jak to zrobi.
  • kawka74 21.05.14, 11:47
    Dlatego nie opowiem się po żadnej ze stron i nie będę a
    > ni obrzucać nowych małżonków błotem, ani użalać się nad byłą żoną i rodziną.

    Rozumiem, tylko nie o to mi chodzi. Nie żądam opowiedzenia się po którejkolwiek stronie i rozstrzygnięcia, która ma rację w tym sporze; chodzi mi tylko o to, czy i pod jakimi warunkami można te swoje racje przedstawiać.
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • oqoq74 21.05.14, 11:57
    Ok. Tylko po co przedstawiać racje na forum publicznym? To są sprawy prywatne.
    To, że jedna ze stron to robi, nie oznacza, że druga też ma to robić.
    Uważam za błąd i wywiady MZ listy córki Z. itd itp. Ogólnie i tyle.
  • nenia1 21.05.14, 12:09
    A tak na marginesie, skąd wiesz co się działo na drodze prywatnej? Bo zakładasz, że nic się nie działo.
    Czyli rozumiem, że masz informacje na ten temat.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 12:16
    Ja np. cały czas zakładałam, że się działo, tylko że się nie udało/nie udaje. I napisałam (wielokroć), że najprawdopodobniej ci ludzie nie potrafią ze soba rozmawiać.
  • nenia1 21.05.14, 12:32
    Nie ma to jak obarczać sprawiedliwie dwie strony za konflikt. Nigdy ci się nie zdarzyło, że pomimo tego że starasz się rozwiązać problem druga strona nie reaguje? Wierzysz zbyt mocno moim zdaniem w siłę sprawczą własnych możliwości. Zdarza się, wcale nie tak rzadko, że ktoś ma głęboko nasze szlachetne intencje w sprawie rozwiązania konfliktu ponieważ a/widzi inne korzyści z utrzymania konfliktu b/lubi konflikty c/jest idiotą d/ma problemy emocjonalne itd. itd.

    Tym się dwie strony sporu różnią w tym temacie, że jedna daje większą wolność, ponieważ nie wie czy a/ci ludzie nie potrafią rozmawiać, czy jedna ze stron nie reaguje b/czy były inne próby, które skończyły się fiaskiem c/czy milczenie nie powoduje, że druga strona coraz bardziej się rozkręca itd. itd.

    Ty ubierasz to w sztywne ramy oceniania co wypada co nie wypada nazywając preferowane zachowanie "klasą". Klasa jest tu gorsetem zakładanym po to by rzeczywistość nabierała pożądanego kształtu.
    Dla mnie to lęk, obawa przed wyrażaniem pewnych emocji na zewnątrz, nie tylko wtedy gdy sami je wyrażamy, ale gdy wyrażają je inni a my stajemy się ich świadkami. Ludzie bardzo, bardzo boją się złości, to według mnie jedna z najbardziej "zakazanych" emocji w naszym społeczeństwie. Oficjalnie oczywiście, tam gdzie nas widzą, gdzie musimy zachować klasę, może dlatego potem tyle złości się wylewa w internecie. Anonimowość w internecie działa jak zawór, który redukuje ciśnienie pary.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 12:39
    Jeśli pijesz do państwa Z. To sorry, ale media ciągną temat, bo ludzie się tym podniecają. A jaka jest prawda wiedzą tylko zainteresowani. Tymczasem wyrok już wydano. To jest nie pierwsza i nie ostatnia taka sprawa.
  • pade 21.05.14, 12:43
    Dokładnie tak jest.
    Złość jest tabu. Stąd tez wysyp poradników "myśl pozytywnie", ugryź się w język i udawaj, że wszystko jest w porządku.
    A przecież złość pokazuje nam, gdzie są nasze granice. Każdy ma je gdzie indziej.
    Mówienie komuś "dlaczego Cię to denerwuje, przeciez nie powinno" jest własnie takim kneblowaniem.
    Problem nie jest w odczuwaniu złości. Problem jest we właściwym jej wyrażaniu.
    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • oqoq74 21.05.14, 12:49
    Ok, ale uważasz, że miejscem do dyskusji o prywatnych sprawach jest forum publiczne i media?
  • nenia1 21.05.14, 13:12
    Ja staram się "uważać" jedynie o sobie, nie oceniam innych ludzi bo nie wiem co im potrzebne. Nie potępiam nazywania pieska "Dzieciątkiem" ani bronienia swojej rodziny na FB, bo moim zdaniem to są drobiazgi, nie czynią innym krzywdy, co najwyżej pani Monika może odczuć drobny dyskomfort, ale bądźmy sprawiedliwi - zbiera co zasiała. Dlatego nie będę się oburzać czy ktoś jest infantylny, albo ktoś nie ma klasy - bo dla mnie to oceny. A ocena to nic innego jak piętnowanie jakiś postaw i oczekiwanie, że świat się dostosuje do moich wyobrażeń. Im więcej "uważam, że nie powinno się..." tym mniej wolności. Ja się zatrzymuję (mówiąc metaforycznie) na 10 przykazaniach (że użyję tej symboliki) nie potrzebuję całego katechizmu z enumeratywnie skodyfikowanymi grzechami, żeby wiedzieć jak żyć.
    Dla mnie osoby, które mówią "nie powinna pisać na FB", "nie powinna nazywać psa "Dzieciątkiem" to ludzie, którzy muszą mieć świat dokładnie opisany, żeby świat niczym nie zaskakiwał i był taki jak go sobie poukładali. Służą im do tego oceny, nazywanie pożądanych zachowań "klasą" albo wyśmiewanie, umniejszanie jak w przypadku Justyny Kowalczyk.

    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 13:18
    Z jednej strony piszesz nie oceniam, z drugiej "le bądźmy sprawiedliwi - z
    > biera co zasiała...;Dla mnie osoby, które mówią "nie powinna pisać na FB", "nie powinna nazywać psa
    > "Dzieciątkiem" to ludzie, którzy muszą mieć świat dokładnie opisany, żeby świa
    > t niczym nie zaskakiwał i był taki jak go sobie poukładali."

    Nigdzie nie napisałam "nie powinna".
    Napisałam, że uważam wyciąganie spraw prywatnych na forum publiczne za błąd. A to jest dla mnie coś innego niż nie powinna.
  • nenia1 21.05.14, 13:21
    Jak widzisz używam liczby mnogiej. Na marginesie - błąd jest rzeczą, której się chyba powinno unikać, czyli nie powinno robić, wiedząc z góry, że to błąd?
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 13:27
    Każdy popełnia błędy. Mniejsze lub większe. Można się też uczyć na błędach, najlepiej na cudzych. Ale nie zawsze to wychodzi.

    Dziwi mnie tylko, że działania jednej strony krytykujesz, drugiej pozwalasz robić wszystko w imię "obrony".
  • nenia1 21.05.14, 13:41
    oqoq74 napisał(a):

    > Dziwi mnie tylko, że działania jednej strony krytykujesz, drugiej pozwalasz rob
    > ić wszystko w imię "obrony".

    Wszystko? Jeden list na FB to od razu "wszystko"? Wow.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 13:50
    No i widzisz. Schodzimy na poziom dyskusji, której nie lubię. Czepienie się jednego słowa i jazda, możemy jeszcze godzinę pisać.

    Pisałam na początku, uważam, że wywlekanie spraw prywatnych na forum publiczne jest złe, i straty z tego powodu mają obie strony. I nie rozumiem wchodzenia dzieci w zatargi między rodzicami.
  • triss_merigold6 21.05.14, 14:29
    Tak się składa, że zatargi między rodzicami najczęściej dotyczą również dzieci.
  • oqoq74 21.05.14, 14:38
    Pewnie i tak.
    Jednak z moich obserwacji wynika, że często dzieci używane są do rozgrywek między dorosłymi. Utrudnianie kontaktu z dziećmi, oczernianie byłych małżonków.
  • vilez 21.05.14, 15:22
    Jak już pisałam, samo sedno.
  • vilez 21.05.14, 12:49
    Nigdzie nie napisałam, ze "sprawiedliwie po równo", na litość boską. Stwierdziłam, że to nie jest dobra metoda, bo nurza wszystkich w błocie medialnym (tabloidowym). Po równo. Nurza po równo.

    Iczwyiscie, ze mi się zdarzylo. Stad było moje (teoretyczne) zalecenie, że się idzie wtedy do scpecjalisty (mediatir, psycholog, kto tam jeszcze). Własnie dlatego, ze cłżowiek nei ejst omnipotenctny i jego dobre intencje w zderzeniu z czyimiś odmiennymi intencjami nie wystarczają.

    Nie ja zaproponowałam kategorię klasy. Ja sie do niej ODNIOSŁAM. I w tamtych wątkach, i w tym. Taka była kolejność zdarzeń/ciag logiczny.
    I to ja jestem oskarżana o ujawnianie emocji, zważ.

    Nazwijmy to wprost. Nie podoba się przyjęta przez kogoś perspektywa. Więc się przypisuje tej perspektywie przedziwną genezę (oczywiście niekorzystną dla rozmówcy). To jest właśnie ad hominem/ad personam.
    Bez zważania na to, że rozmówca nie jest osamotniony w tej perspsktywie, i że tej genezy nie da sie przypisać osobom dzielącym z nim tej perspektywy(*).
    I teraz mój wniosek: straszne jest to, że mimo iż to zostanie wyłożone (*, jako i inne sprzeczności), nadal ludzie w to brną.
  • nenia1 21.05.14, 13:18
    vilez napisała:

    > Nigdzie nie napisałam, ze "sprawiedliwie po równo", na litość boską. Stwierdził
    > am, że to nie jest dobra metoda, bo nurza wszystkich w błocie medialnym (tabloi
    > dowym). Po równo. Nurza po równo.

    Ależ oni w tym błocie byli wcześniej, również bez mówienia czy pisania. W tym problem.

    > Iczwyiscie, ze mi się zdarzylo. Stad było moje (teoretyczne) zalecenie, że się
    > idzie wtedy do scpecjalisty (mediatir, psycholog, kto tam jeszcze). Własnie dla
    > tego, ze cłżowiek nei ejst omnipotenctny i jego dobre intencje w zderzeniu z cz
    > yimiś odmiennymi intencjami nie wystarczają.

    A dajesz ludziom prawo do nieprzyjaźnienia się z kolejną panią taty, która przyczyniła się do rozwodu ich rodziców. Czy wszyscy muszą leżeć zgodnie na kozetce u psychologa, bo tak wygląda twoja wizja "klasy"?
    Ludzie mają prawo nie lubić innych, ludzie mają prawo się z nimi nie spotykać, ludzie mają prawo nie gadać z tymi z którymi nie chcą, ludzie mają prawo się bronić jeśli się ich atakuje.
    Tak brzmi strasznie, nie ma w tym krzty klasy. Za to jest wolność wyboru.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 13:23
    > Ależ oni w tym błocie byli wcześniej, również bez mówienia czy pisania. W tym p
    > roblem.

    i to ma usprawiedliwiać dalsze taplanie się w tym błocie?

    > A dajesz ludziom prawo do nieprzyjaźnienia się z kolejną panią taty, która przy
    > czyniła się do rozwodu ich rodziców. Czy wszyscy muszą leżeć zgodnie na kozetce
    > u psychologa, bo tak wygląda twoja wizja "klasy"?
    > Ludzie mają prawo nie lubić innych, ludzie mają prawo się z nimi nie spotykać,
    > ludzie mają prawo nie gadać z tymi z którymi nie chcą, ludzie mają prawo się b
    > ronić jeśli się ich atakuje.
    > Tak brzmi strasznie, nie ma w tym krzty klasy. Za to jest wolność wyboru.

    Wyżej piszesz, że nikogo nie oceniasz, a tutaj jedziesz po jednej ze stron. Gdzie tu konsekwencja? O tym, że "obrzucasz błotem" osobę, o której poczynaniach wiesz tylko z mediów już nie wspomnę. Jaka jest prawda nie wiesz.
  • nenia1 21.05.14, 13:33
    Ale dlaczego potrzebujesz usprawiedliwienia? Tylko dlatego, że coś oceniasz. A dlaczego oceniasz?
    Dlaczego przeszkadza ci, że ktoś się tapla w błocie? Nie powinno się, trzeba zachować klasę? Bo?

    > Wyżej piszesz, że nikogo nie oceniasz, a tutaj jedziesz po jednej ze stron. Gdz
    > ie tu konsekwencja? O tym, że "obrzucasz błotem" osobę, o której poczynaniach w
    > iesz tylko z mediów już nie wspomnę. Jaka jest prawda nie wiesz.

    Ojej, obrzucam błotem? A kogoż to obrzucam błotem i w jaki sposób?

    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 13:42
    A czemu służy to taplanie się w błocie? Bo na pewno nie pomaga w porozumieniu się, nie pomaga w dojściu do siebie, jeśli ktoś tego potrzebuje po rozwodzie, nie pomaga w ułożeniu sobie wzajemnych relacji. Pożywkę z tego mają media i ludzie, którzy się podniecają tą historią.
    To w niczym nie pomoże, a będzie dalej podsycać wzajemne animozje.

    Zdaje się, że wiesz w 100% kto do czego się przyczynił.
  • nenia1 21.05.14, 13:47
    Ale dlaczego ty oczekujesz, że oni mają się porozumieć? To są odrębni ludzie i mogą sobie żyć jak chcą, może wcale nie chcą się porozumieć, tylko zdementować informacje jakie idą w świat na temat ich matki i ich samych?
    A może chcą wyrazić swoją złość? Pokazać, że też mogą narobić obciachu?
    Skąd te oczekiwania w kierunku dorosłych, odrębnych ludzi, że mają się zachowywać tak czy siak?
    Kogoś krzywdzą? Nie - ustosunkowują się do cudzej wypowiedzi, dementują ją - to wszystko.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 13:55
    Widzę, że kompletnie się nie rozumiemy.
    Ty widzisz winę tylko po jednej stronie.
    Dla mnie to nie jest tak do końca jasne.

    Ci ludzie czy chcą, czy nie chcą są ze sobą związani. Ojciec, Matka, dzieci, nowa żona, jej dzieci. Jeśli nie będą umieli poukładać wzajemnych relacji, to będzie dalej eskalować.
  • nenia1 21.05.14, 14:22
    Nie chodzi o winę, ale o przyczynę całej sytuacji. Trudno udawać, że historię w mediach zaczęła p. Justa i jej dzieci.
    Owszem staram się nie oceniać, ale nie nigdy nikogo, bo to mało możliwe i dlatego też piszę, że zatrzymuję na 10 przykazaniach (choć nie jestem religijna) symbolicznie, na rzecze naprawdę ważnych, a nie pierdołach typu "czy można nazwać psa Dzieciątko" albo "czy można bronić się publicznie czy lepiej milczeć i zachować klasę".
    Nie da się udawać, że p. Monika nie opowiadała publicznie o porannym seksie ze Zbigniewem Z., albo że nie mówiła, że był nieszczęśliwy w poprzednim małżeństwie, albo że nie przyznawała się do romansu ze Zbigniewem Z, gdy ten jeszcze był w małżeństwie, albo że nie twierdziła, że dzieci Zbigniewa Z. mają zakazywany z nią kontakt. Trudno nie uznać, mając choć odrobinę empatii nawet na poziomie ameby, żeby takie słowa wypowiadana publicznie nie szkodziły tak dzieciom jak i byłej żonie Zbigniewa. Nie interesuje mnie kto z kim spał, dlaczego, kto był gorszy w małżeństwie - to ich sprawy, nie dociekam, natomiast to co wygaduje p. Monika jest zwykłym tępym skur..wem, które wyrządza rodzinie, z którą ma tyle wspólnego, że pojawiła się w życiu pana ojca i wyszła za niego za mąż. Było gdzie dementi, jakiś pozew wobec dziennikarzy, którzy wymyślają?
    Nie. Gdzie tu w takim razie widzisz "winę" drugiej strony? Że się broni, broni matkę? Że w końcu reaguje bo jak widać nikt inny sobie nie radzi?
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 14:33
    Ale dla mnie nie ma znaczenia kto zaczął. Owszem nowa pani Z. mówi dużo, także o sprawach prywatnych. Ale co jest prawdą z tego co mówi, a co nie, tego nie wiem.
    Mimo to, uważam że odpowiadanie na FB w formie listu otwartego jest tak samo głupie, jak wcześniejsze wypowiedzi nowej żony Z.
    Nie zapominaj, że to rodzina aktorska, że i p. Justa i p. Zamachowski i była M. Richardson są osobami, które z mediami nie mają do czynienia od dziś i wiedzą jak to funkcjonuje. Listy otwarte się pisze po to, by dotarły przede wszystkim do opinii publicznej.
    Dla Ciebie istnieje albo bronienie siebie lub innych, albo klasa- czyli nic nie robienie.
    A zachowanie z klasą, moim zdaniem, to nie nic nie robienie.
  • nenia1 21.05.14, 15:14
    oqoq74 napisał(a):

    > Ale dla mnie nie ma znaczenia kto zaczął. Owszem nowa pani Z. mówi dużo, także
    > o sprawach prywatnych. Ale co jest prawdą z tego co mówi, a co nie, tego nie wi
    > em.

    Ale to nie ma znaczenia co jest prawdą a co nie jest. Takich rzeczy się po prostu nie mówi, nie chcąc zrobić innym krzywdy. Prawda nie jest wartością nadrzędną i nawet jeśli się weszło w jej posiadanie nie trzeba o niej wszystkim mówić, zwłaszcza gdy dotyczy innych ludzi, czujących ludzi.

    > Dla Ciebie istnieje albo bronienie siebie lub innych, albo klasa- czyli nic nie
    > robienie.
    > A zachowanie z klasą, moim zdaniem, to nie nic nie robienie.

    Bardzo proszę napisz co ty byś zrobiła i skąd wiesz, że rodzina p. Justy nie wyczerpała innych środków.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 15:27
    Czyli córka Z. ma prawo bronić siebie i matki, ale Monika Z. nie ma prawa przedstawiać swojej wersji tej historii i ew. bronić się przed posądzeniem o odbicie męża czy inne takie? Hmm

    Na pewno nie pisałabym listów n FB, bo to do niczego nie prowadzi. Tylko ja jestem zwolennikiem załatwiania spraw prywatnych w cztery oczy, a nie wtajemniczam w to pół kraju i wszystkich znajomych na FB.
  • nenia1 21.05.14, 15:34
    oqoq74 napisał(a):

    > Czyli córka Z. ma prawo bronić siebie i matki, ale Monika Z. nie ma prawa przed
    > stawiać swojej wersji tej historii i ew. bronić się przed posądzeniem o odbicie
    > męża czy inne takie? Hmm

    Bardzo proszę, przytocz choć jedną publiczną wypowiedź w której dzieci p. Zdzisława lub jego była żona oskarżają p. Monikę a ona się broni.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 15:47
    Nie wiem o jakiego Zdzisława chodzi.

    A chodziło mi o medialne plotki. Tyle.
  • nenia1 21.05.14, 16:05
    oqoq74 napisał(a):

    > Nie wiem o jakiego Zdzisława chodzi.

    A podobno nie lubisz jak ktoś czepia się słówek big_grin

    Z kontekstu chyba łatwo się domyśleć, że pomyliłam się i chodzi o Zbigniewa, bo i jego sprawie głownie tu rozmawiamy.

    > A chodziło mi o medialne plotki. Tyle.

    Aha, czyli jednak nie była żona i dzieci atakują panią Monikę? Tylko bliżej nie określone plotki?
    Czyli jednak patrząc ze strony byłej żony i dzieci otrzymali rykoszetem za jakieś plotki? Znaczy jednak da się powiedzieć, że rozpoczęła wypowiedź na ich temat p. Monika, a nie oni na temat p. Moniki.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 16:25
    Jezusie Kochany.

    Ileż można, a kto, a co. Pisałam już, że pranie brudów publicznych, jest moim zdaniem złe, bo tracą na tym wszystkie strony. I nie jest istotne kto zaczął.
    Serio, życie państwa Z. obchodzi mnie tyle co zeszłoroczny śnieg. Jak dla mnie to mogą jeszcze kamery do łóżka wpuścić i na sale sądowe, bo to zdaje się nie koniec tej szopki.
  • nenia1 21.05.14, 16:38
    Jezusie Kochany.
    >
    > Ileż można, a kto, a co. Pisałam już, że pranie brudów publicznych, jest moim
    > zdaniem złe, bo tracą na tym wszystkie strony. I nie jest istotne kto zaczął.

    Chyba nie potrafisz zrozumieć prostej rzeczy, ja wiem co ty piszesz, tyle że się z tym nie zgadzam.
    Dla mnie ważne jest to, że ktoś ma prawo do obrony, dlatego ważne jest dla mnie kto zaczął.
    Nie będę krzyczeć o "klasie" jak ktoś się zaczyna bronić, bo o "klasie" należało krzyczeć znacznie wcześniej, gdy zaczęła się wypowiadać p. Monika.
    Wrzucanie osób broniących się czy bliskich do jednej beczki z błotem, jest właśnie tym o czym mowa w pierwszym poście, niby nikt nikogo nie knebluje, niby każdy ma prawo, ale pamiętaj jak cię publicznie obrażają, nie możesz się publicznie bronić bo inaczej jesteś tak samo obryzgana błotem, choć ktoś inny i tak już dawno do tej beczki cię wepchnął.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 16:44
    W pierwszym swoim poście w tym wątku napisałam, że to moje zdanie i nikt się z nim zgadzać nie musi.
    Tak samo jak nie uważam, że zachowanie z klasą równa się przyzwoleniu na obrażanie, opluwanie i siedzenie cicho.
    I nie, nie musisz się ze mną zgadzać.
    Ale nie wmawiaj mi, że jedyną winną jest M. Zamachowska.
  • nenia1 21.05.14, 16:47
    oqoq74 napisał(a):

    > W pierwszym swoim poście w tym wątku napisałam, że to moje zdanie i nikt się z
    > nim zgadzać nie musi.

    Tego nie musisz pisać, to oczywistość.

    > Ale nie wmawiaj mi, że jedyną winną jest M. Zamachowska.

    Prosiłam - przytocz publiczne wypowiedzi p. Justy czy jej dzieci na temat M. Nie przytoczyłaś. Na czym więc opierasz swoje zdanie?
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 16:54
    Moja uwaga dotyczyła ich relacji prywatnych. Ani Ty, ani ja ich nie znamy, więc wyciąganie wniosków w oparciu li tylko o przekazy medialne jest bez sensu.
    Mówię tu o całości tej historii, nie tylko o tym nieszczęsnym liście. Tak trudno zrozumieć, że nie wszyscy opierają swoje sądy o innych na podstawie ich wypowiedzi, czy jednego listu, czy plotek z netu?
  • nenia1 21.05.14, 17:02
    oqoq74 napisał(a):

    > Moja uwaga dotyczyła ich relacji prywatnych. Ani Ty, ani ja ich nie znamy, więc
    > wyciąganie wniosków w oparciu li tylko o przekazy medialne jest bez sensu.
    > Mówię tu o całości tej historii, nie tylko o tym nieszczęsnym liście.

    Ale po co? Przecież tu nikt nie ocenia całości historii.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 17:06
    No nie nikt. Bo ja cały czas odnosiłam się do całości.
  • nenia1 21.05.14, 17:12
    Aha, zupełnie niepotrzebnie, bo tu jest tak jak piszesz, nie wiadomo jak było, więc dla mnie strata czasu o tym mówić bo nie da się rozstrzygnąć. Jednak jeśli chodzi o wypowiedzi w mediach rozstrzygnąć łatwo. Zwykłe fakty. List z tego co wiem odnosił się do wypowiedzi w mediach a nie do tego co, kto i z kim.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 17:18
    To jest Twoje zdanie.

    Moim zdaniem opieranie się tylko na wypowiedziach i liście jako podstawie do rozstrzygnięcia o winie jest bez sensu.
    A do czego list się odnosił, to też jest Twoje zdanie. Bo co autor miał na myśli i chciał osiagnąć to tylko on wie.
  • nenia1 21.05.14, 17:30
    oqoq74 napisał(a):

    > To jest Twoje zdanie.
    >
    > Moim zdaniem opieranie się tylko na wypowiedziach i liście jako podstawie do ro
    > zstrzygnięcia o winie jest bez sensu.

    Ale o jakie winie ty chcesz rozstrzygać? Mnie nie interesuje życie Zamachowskich.
    Odnoszę się, jak większość w tym wątku, prócz ciebie - jak sama twierdzisz, co faktu medialnych wypowiedzi i o tym tu się pisze. Medialną burzę rozpętała Monika, odpowiedź dziewczyny, uważasz inaczej przedstaw fakty.

    > A do czego list się odnosił, to też jest Twoje zdanie.

    Wystarczy przeczytać, jest wyraźnie napisane do czego się odnosi. Nie gmatwaj prostych rzeczy.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 17:35
    Pisałam wielokrotnie co mam na myśli, powtarzać się nie zamierzam.
  • kawka74 21.05.14, 16:52
    Merci za podsumowanie smile
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • vre-sna 21.05.14, 18:35
    Ok. Podchodzi do ciebie obcy na ulicy i ciebie opluwa. Ty reagujesz chociażby w ten sposób, że wycierasz plwociny.
    Nie mów więc, że dla sprawy nie ma znaczenia kto zaczął.
    Jest akcja jest reakcja.
  • oqoq74 21.05.14, 20:17
    Bzdurny przykład nie odnoszący się w ogóle do sprawy.

    Ja rozumiem, że większość w tym wątku przyjmuje, że M. zaczęła, córka nowego męża jej odpisała tak, że poszło jej w piety. Ok.

    Problem w tym, że ja tak nie uważam, nie dlatego, że nie rozumiem Waszego punktu widzenia, tylko dlatego, że nie oceniam tej sprawy w oderwaniu od reszty. A skoro nie znam całości tej historii, to nie oceniam tylko jej fragmentu. Dla mnie jest więc bez znaczenia kto zaczął.
  • vre-sna 22.05.14, 13:19
    W oderwaniu od jakiej reszty?
    Przecież ojciec odszedł od matki, bo bliżej skumał się z inną panią.
    Dlaczego nie rozumiesz w.urwu dziecka ojca?
    Nowa żona robi obciach porzuconym, nie dość, że przez nią rodzina się rozpadła, to ma tolerować jechanie na matkę w mediach?
    Ty zasłaniasz się brakiem wiedzy, a ja mając taką samą wiedzę jak ty zdecydowanie stoję po stronie p. Marysi.
  • yenna_m 22.05.14, 13:24
    nie, no dziewczyna powinna nadstawić drugi policzek i dać se wybić zęby..
    wtedy będzie miała klasę

    swoją drogą podniecanie się wiekiem dziewczyny tak naprawdę na progu dorosłości jest co najmniej niestosowne
    przecież to nadal młodziutka dziewczynka, nadal ma prawo popełniać błędy, szczególnie w sytuacji tak trudnej, w jakiej się znalazła

    chociaż moim zdaniem wcale to nie był błąd
    czasem trzeba pokazać komuś faka albo dostadnie kopnąć we wredne dupsko, żeby się odpie...ł
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • vilez 22.05.14, 13:38
    Stawać se możesz. Ja PEŁNEJ wiedzy nie mam, no co robić.
    Nie przez nia się rozpadła, tylko przez co najmniej dwie osoby. Kobieta winna, co? http://emotikona.pl/emotikony/pic/07icon_smile4.gif
  • yenna_m 22.05.14, 13:50
    nie, no dzieci szarpane publicznie w mediach przez nexie to żaden przyczynek do posiadania jakiejkolwiek wiedzy

    sorry, im się i tak zdecydowanie za późno ulało

    a każdy sądzi według siebie i tego, co on uznaje za dopuszczalne
    jeśli wielomiesięczna, wręcz paroletnia KUMULACJA zachowań nexi dla ciebie ma taką samą moc jak stanowczy protest przeciwko temu, żeby mówić o nim jako o członku wielkiej patchworkowej rodziny (gdzie eksia izoluje dzieci od nowej wspaniałej macoszki) to ja cię sorry

    widać mamy inne podejście do życia
    i widać zupełnie inną skalę dla zwykłej ludzkiej przyzwoitości

    bo niestety, tej przyzwoitości przede wszystkim zabrakło starej babie i staremu chłopu, którzy rozbili rodzinę, a nie młodziutkiej dziewczynce na progu dorosłego życia...
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • nowel1 22.05.14, 14:16
    yenna_m napisała:


    > bo niestety, tej przyzwoitości przede wszystkim zabrakło starej babie i staremu
    > chłopu, którzy rozbili rodzinę, a nie młodziutkiej dziewczynce na progu dorosł
    > ego życia...

    Z tym że nie o tym ten wątek
    Nie jest to kolejne rozstrzyganie "kto ma rację"
    Dyskusja dotyczyła innego tematu.
  • yenna_m 22.05.14, 14:35
    poniekąd również o tym

    generalnie stwierdzenie "nie masz klasy" jako stwierdzenie o charakerze osobistym, pojawia się wtedy, gdy rozmócy brak argumentów

    i gdy nie jest w stanie zaakceptować innego sposobu na życie (czyli rozmówca nie jest tolerancyjny)

    coś wiem na ten temat
    bo całkiem niedawno w wątku wrzeszczącym o tolerancję dokładnie mi brak klasy zarzuciła wink
    oj, tolerancja górą
    i klasa również
    pierwsza "a" i piąta "b" wink

    (i tak, to był sarkazm - tu dopisek dla vilez, która nie kuma czasem, że ktoś może coś z przekąsem napisać)
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • vilez 22.05.14, 16:08
    To raczej Ty nie czaisz przekąsu, co widać w Twoich resentymentach big_grin
    Ani nie czaisz tematów watku. Bo tu o klasie pisał założyciel pierwszego wątku. To on wprowadził tę kategorię, reszta się tylko ustosunkowywała.
  • nowel1 22.05.14, 17:52
    yenna_m napisała:

    > poniekąd również o tym
    >
    > generalnie stwierdzenie "nie masz klasy" jako stwierdzenie o charakerze osobist
    > ym, pojawia się wtedy, gdy rozmócy brak argumentów

    Generalnie to jest to Twoja opinia i trudno tu nawet prosić o uzasadnienie, bo wiadomo, że takowe nie jest możliwe.
  • vilez 22.05.14, 15:58
    Lęki z ludzi wychodzą.
  • vilez 22.05.14, 16:10
    > Z tym że nie o tym ten wątek
    > Nie jest to kolejne rozstrzyganie "kto ma rację"
    > Dyskusja dotyczyła innego tematu.

    Yennie tego nie wytłumaczysz. Jej nie chodzi o dyskusję w temacie.
  • oqoq74 22.05.14, 15:32
    Ale ja rozumiem wkurzenie dziecka, rozumiem, że napisała na FB. Ale nie będę tego oceniać, czy to z klasą czy nie, tak samo jak nie będę oceniać wywiadów macochy.
    Nie, dlatego, że to ich życie prywatne. Nie, dlatego, że media nie zawsze piszą słowo w słowo to co ktoś mówi, a czasem z jednej wypowiedzi buduje się 5 artykułów. Nie, bo znam inne znane osoby i wiem jak czasem jedno wypowiedziane słowo bywa rozdmuchiwane do mega afery. A celują w tym te wszystkie plotkarskie media.

    I dalej uważam, takie jest moje zdanie i go nie zmienię, że sprawy prywatne to nie temat do omawiania i załatwiania na forum publicznym. I nie ma to nic wspólnego, w moim przekonaniu z posiadaniem klasy, czy zachowaniem z klasą.
    I nie uważam, że zachowanie z klasą, to knebel.
  • vilez 22.05.14, 15:57
    Możesz to pisac do woli. Znaczy się, stajesz po stronie nieprzyzwoitości, i już wink
  • vre-sna 22.05.14, 18:19
    Ale wywiady były autoryzowane.
    A list był odpowiedzią na wywiady, dostępne każdemu, kto zechciał czytać .
    I list nie zawierał pikantnych szczegółów. Odpowiadał konkretnie na żale doroślejszej i starszej kobiety, która poczuła się młoda, bo się zakochała. I to ta dorosła kobieta pozwoliła sobie pierwsza na publiczne pranie brudów.
    A ta młodsza się publicznie broni. Bo, jestem przekonana, prywatnie ze sobą nie gadają.
  • vilez 22.05.14, 18:40
    >Bo, jestem przekonana, prywatnie ze sobą nie gadają.

    Ja tez. i źródła tego nie upartuję w MR(Z). Albowiem to jest pierwsza rzecz, którą powiedziała o sytuacji swego partnera. To jest fakt. Nikt na to nie odpowiedział (pętla czasu). I nie odpowie, a to jest clou.
  • vre-sna 22.05.14, 19:19
    A ja upatruję.
    Gdyby pani MR nie pojawiła się w okolicy, to nic by nie zaistniało. Ona celnie się wstrzeliła w kryzys małżeński.
    Nie twierdzę, że to małżenstwo by przetrwało. Ale mówienie w mediach, że z tkliwością zajęła się mistrzem świadczy o wyrachowaniu. Jak tu się dziwić, że to ją się obwinia o rozpad małżeństwa.
    Takie wypowiedzi generują złość uwikłanych w tę sytuację dzieci.
    Nie jesteśmy pokoleniem FB, więc może dziwić wypowiadanie się na tym nośniku. Ale p. Marysia wykazała się klasą - nie sprzedała swojego wzburzenia Vivie jak to zrobiła ze swoją miłoscią p. MR.
  • vilez 22.05.14, 19:44
    > Gdyby pani MR nie pojawiła się w okolicy, to nic by nie zaistniało. Ona celnie
    > się wstrzeliła w kryzys małżeński.

    Omg. To mówi wszystko. Wybacz.
  • vre-sna 22.05.14, 20:29
    No mówi.
    Byłam kiedyś w podobnej sytuacji, tj. ZZ. I powiem Tobie, że wówczas człowiek jest bardzo podatny na insynuacje z zewnątrz. I jak taka hiena się przyczepi skutecznie to może cel osiągnąć. I skutecznie rozp.przyć komuś życie.
    Dlatego patrzę może na całą sprawę zbyt osobiście i moje doświadczenie rzutuje na wnioski, ale tego już nie zmienię.
    A wracając do meritum - inaczej bym patrzyła na p. Monikę, gdyby zaopiekowała się wolnym facetem.
  • vilez 22.05.14, 20:50
    Dobrze, że jesteś tego świadoma.
  • vre-sna 22.05.14, 21:09
    A dlaczego miałabym nie być. Doświadczenia mają wpływ na oceny.
  • vilez 22.05.14, 21:27
    To jest, jak Kołakowski mówił o pewnym rodzaju "doświadczenia": że zarówno wiara i niewiara potwierdzają się przez wszystkie obserwacje ("Horror metafizyków").
  • vre-sna 22.05.14, 21:39
    Ale dzięki temu można się twórczo spierać.
    Zdania nie zmieniłam, ale dzięki dyskusji z Tobą uświadomiłam sobie, że nie istnieje racja absolutna.
    A szkoda, bo wyszłoby może na moje wink
  • vilez 22.05.14, 21:42
    Również dziękuję smile
  • menodo 22.05.14, 21:48
    Pierdu pierdu nabakier, twoje doświadczenia z niewiernością małżeńską jak najbardziej mają wpływ na stosunek do Monisi i nie mieszaj do tego Kołakowskiego.

    "Horror metafizyków" -buhahhhaha - intelektualny lans niedouczonej polonistki z rejonowej podstawowki big_grin
    Horror Metaphysicus miałaś na myśli?
  • vilez 21.05.14, 14:44
    > Nie chodzi o winę, ale o przyczynę całej sytuacji. Trudno udawać, że historię w
    > mediach zaczęła p. Justa i jej dzieci.

    Nie wiesz, co było przyczyną całej sytuacji. Nikt nie wie. Ja np. podniosłam moim zdaniem ważki fakt, że MR zaczeła mówić o stanie rzeczy w materii dzieci (że nie maja z nia relacji). I niezależnie od tego, że nie powinna o tyum mówic, ten fakt pozostaje faktem. Może o to w tym wszystkim poszło? (spekuluję).

    O swoim zwiazku z Z. paplała, jak to niezbyt mądra zakochana osoba może być w stanie paplać. Nie widzę w tym intencjonalnego sku...syństwa. Prawdopodobnie w podobnym (durnym, ale nei intencjonalnym) trybie paplała o dotychczasowym "stanie" życiowym Z.

    Natoimiast nadmierną reakcję gniewu na nią upatruje jednak także w tym, co napisałaś o Dziesięciorgu.
  • nenia1 21.05.14, 15:22
    vilez napisała:

    > > Nie chodzi o winę, ale o przyczynę całej sytuacji. Trudno udawać, że hist
    > orię w
    > > mediach zaczęła p. Justa i jej dzieci.
    >
    > Nie wiesz, co było przyczyną całej sytuacji. Nikt nie wie.

    Ale co to ma za znaczenie co było. Dyskutujmy o faktach, a nie o tym co nam się wydaje. Fakty są takie, że mówi bez przerwy nie kto inny niż Monika R.

    > O swoim zwiazku z Z. paplała, jak to niezbyt mądra zakochana osoba może być w s
    > tanie paplać.

    Ach tak, zakochana pani może sobie paplać, prawdziwe piekło rozpętało się dopiero po liście na FB...to ci dopiero smile

    > Natoimiast nadmierną reakcję gniewu na nią upatruje jednak także w tym, co napi
    > sałaś o Dziesięciorgu.

    Nic z tego nie rozumiem, używam tego zwrotu symbolicznie, jestem niewierząca, chodzi mi o ogólne, podstawowe zasady etyczne, które niosą za sobą pewne główne idee, bez rozdrabniania wszystkich sfer życia na tysiące małych uregulowań. Nie wiem o gniewie na kogo piszesz i co ma z tym wspólnego Dekalog.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 16:06
    Duyskutujemy o faktach. Jasne. To tez posniosłam fakt - braku normalnej relacji z dziećmi. O czym mówiła MR. To jest fakt.- i to Że mówiła, jak i to ,O CZYM mówiła.

    Powtzrzam po ram nie wiem juz który. Nie znam osoby, który aby utrzymywała, "że może" (MR paplać). Może, nie może- paple. Ja sie odniosłam do możliwych INTENCJI tego paplania (równiez spekulacje).

    wiem, że symbolicznie. chodzi mi o to (znowu- spekukuję), że gniew przeciw MR może wynikac z tego, iż "odbiła faceta". Gdyby, dajmy na to, "nie odbiła", pewnie gniew byłby mniejszy, jak i ocena TREŚCI tego paplania byałby mniej surowa. Co9 mnei prowadzi do wniosku o (możliwym) uprzedzeniu.
  • nenia1 21.05.14, 16:16
    vilez napisała:

    > Duyskutujemy o faktach. Jasne. To tez posniosłam fakt - braku normalnej relacji
    > z dziećmi. O czym mówiła MR. To jest fakt.- i to Że mówiła, jak i to ,O CZYM m
    > ówiła.

    Faktem jest również, że lubi poranny seks z panem Z. Mniemam, że to fakt. Czy z tego powodu, że coś jest faktem wynika, że trzeba to z siebie wypluć w eter? Kontakty z dziećmi się poprawią, bo się poskarży dziennikarzom?

    > wiem, że symbolicznie. chodzi mi o to (znowu- spekukuję), że gniew przeciw MR m
    > oże wynikac z tego, iż "odbiła faceta". Gdyby, dajmy na to, "nie odbiła", pewni
    > e gniew byłby mniejszy

    e tam, nie w moim przypadku, nie chcę tu pisać o swoim życiu prywatnym, ale młodość miałam bujną smile
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 16:32
    Tego z seksem porannym jako zarzutu nie rozumiem. Przegięciem jest mieszać w to dzieci. co maja miec dzieci do tego jej seksu porannego. Powoiedziała, co chciała we odnsiieniu do swojego zwiazku. Dyskrecja, niedyskrecja, dzieciom nic do tego (akurat do tego).
  • nenia1 21.05.14, 16:45
    vilez napisała:

    > Tego z seksem porannym jako zarzutu nie rozumiem. Przegięciem jest mieszać w to
    > dzieci. co maja miec dzieci do tego jej seksu porannego.

    Że to słyszą? Że słyszą to ich rówieśnicy, znajomi ze szkoły, nauczyciele, właściwie wszyscy?
    Oczywiście wiadomo, że dzieci bocian nie przyniósł, ale chyba nie jest jednak normalnym, że się mówi w eter o porannym czy wieczornym współżyciu, zwłaszcza jak zwłoki poprzedniego małżeństwa dopiero co wystygły.

    > Powoiedziała, co chci
    > ała we odnsiieniu do swojego zwiazku. Dyskrecja, niedyskrecja, dzieciom nic do
    > tego (akurat do tego).

    Dzieci jak najbardziej mają prawo do poczucia obciachu i wstydu. W tym co piszesz po raz kolejny odbierasz im prawa.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • triss_merigold6 21.05.14, 16:57
    Powiedzialabym, że odbieranie dzieciom prawa do ich własnych sympatii, ocen i odczuć świadczy o bardzo autorytarnym podejsciu do członków rodziny.
  • nowel1 21.05.14, 17:04
    triss_merigold6 napisała:

    > Powiedzialabym, że odbieranie dzieciom prawa do ich własnych sympatii, ocen i o
    > dczuć świadczy o bardzo autorytarnym podejsciu do członków rodziny.

    Prawo do sympatii i ocen to jedno.
    Sposób ich wyrażania to drugie.
  • vilez 21.05.14, 17:02
    Jasne, że to może żenować, jak każda niedyskrecja. Ale nie ma SZCZEGÓLNEGO odniesienia do ich życia. Biorą odpowiedzialność za cudze życie (tu: niedyskrecję w sprawach seksualnych)? Niepotrzebnie.

    No i warto jednak wziąć pod uwage kontekst tamtej wypowiedzi MR- był nia seks osób starszych (czy dojrzałych, nie pomnę). I w ramcha tego tematu MR się wypowiedziała, a nie- w ramach jakeijś szczególnej wiwisekcji swojego życia seksualnego: w sensie, że nie zwołała konferencji prasowej celem tej wiwisekcji.
    Czynienie jej zarzutu z tego w kontekście "stygnących zwłok" jest jednak moim zdaniem nieporozumieniem.
  • pade 21.05.14, 17:08
    > No i warto jednak wziąć pod uwage kontekst tamtej wypowiedzi MR- był nia seks o
    > sób starszych (czy dojrzałych, nie pomnę). I w ramcha tego tematu MR się wypowi
    > edziała, a nie- w ramach jakeijś szczególnej wiwisekcji swojego życia seksualne
    > go:
    A skąd masz takie info?
    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • pade 21.05.14, 17:15
    Już sobie znalazłamsmile
    I faktycznie Monika bardzo starała się o dobre relacje z dziećmi Zamachowskiego...
    www.plotek.pl/plotek/1,78649,12388754,Monika_Richardson_podlizuje_sie_dzieciom_Zamachowskiego_.html
    --
    „Tak długo, jak będziesz się martwił tym, co inni o tobie myślą, tak długo będziesz od nich zależny”.
  • vilez 22.05.14, 16:02
    Z wywiadu Jaruzelskiej.
  • vre-sna 21.05.14, 18:40
    Acha, uwierzmy, że jej zależy na relacjach z dziećmi. Raczej na popsuciu tych relacji, żeby się za bardzo nowy mąż nie odciągał mentalnie od swej nowej rodziny.
    Ale żeby to zobaczyć trzeba iść poza pole matematycznej argumentacji.
  • vilez 22.05.14, 16:05
    Myślę że jej zależy. Sama się nie żre ze swoim eks także w kwestii dzieci (przynajmniej nic o tym nie słychać), to i pewnie tu zakładała w miarę normalne relacje. W sumie założenie słuszne.
  • nowel1 21.05.14, 14:17
    nenia1 napisała:

    > Ale dlaczego ty oczekujesz, że oni mają się porozumieć? To są odrębni ludzie i
    > mogą sobie żyć jak chcą, może wcale nie chcą się porozumieć, tylko zdementować
    > informacje jakie idą w świat na temat ich matki i ich samych?

    Oczywiście, że tak.
    A ja mogę uznać to za brak klasy.
  • nenia1 21.05.14, 14:23
    No oczywiście, że możesz, wszyscy wszystko mogą. Różnica taka, że oni występują we własnej sprawie, ty występujesz w cudzej.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 14:29
    Przeciez Ty też występujesz w cudzej. Jak my wszyscy. Co to za argument? Po co tak rozmawiasz?
  • nenia1 21.05.14, 15:10
    Masz trochę dziwną dla mnie tendencję do zrównywania rzeczy, które różnią się sporymi niuansami.
    To trochę jak zarzucanie nietolerancji tym, którzy nie tolerują nietolerancji.

    Czym innych jest atak a czym innym obrona, choć z boku jedno i drugie może wyglądać jak wymierzenie ciosu. Podobnie czym innym jest wypowiedź w cudzej sprawie dotycząca cudzego zachowania i oczekiwania czy dyktowania jak powinno ono wyglądać, a czym innym jest wypowiedź w cudzej sprawie, by pozwolić ludziom zachowywać się jak wolą, o ile nie krzywdzą innych w podstawowych kwestiach.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 15:42
    Mój boże, równie dobrze mogę napisać, że Ty masz dziwną tendencję do unikania wspólnego mianownika dla spraw, które ten wspólny mianownik posiadają (np. pisanie w mediach o sprawach prywatnych). To jest czysta retoryka, Nenia, nic to nie wnosi.

    Ale ad rem- my o tym wspólnym mianowniku właśnie. I o tym, że w tym wspólnym mianowniku ginie to , o co Tobie chodzi: ginie co jest atakiem a co obroną. Bo się napędza koło. A jak coś idzie po kole- to chyba widzisz, że goniący staje się goniącym i odwrotnie? MZ, wyprowadzając tę akcję z listem, z historii linearnej uczyniła kołową.
    Podobnie w tej drugiej sprawie. Zalezy, z jakiego punktu widzenia spojrzysz. Ja też o tym sporo juz pisałam.
  • nenia1 21.05.14, 15:56
    vilez napisała:

    > Ale ad rem- my o tym wspólnym mianowniku właśnie. I o tym, że w tym wspólnym mi
    > anowniku ginie to , o co Tobie chodzi: ginie co jest atakiem a co obroną. Bo si
    > ę napędza koło. A jak coś idzie po kole- to chyba widzisz, że goniący staje się
    > goniącym i odwrotnie? MZ, wyprowadzając tę akcję z listem, z historii linearne
    > j uczyniła kołową.

    Synku, jak cię kolega zacznie bić, broń boże nie oddawaj, dopiero jak oddasz zaczyna się bójka, wcześniej to tylko jednostronne bicie, jak zaczniesz się bronić i oddawać, z boku nie będzie wiadomo kto kogo bije. Lepiej jak cię koledzy skopią, moralnie pozostaniesz bez szwanku, będziesz skopany, ale pozostanie ci satysfakcja posiadania klasy. Podobnie jak ci będą chcieli coś zabrać, oddaj, nie szarp się, z boku nie widać kto chce ukraść bo każdy ciągnie w swoją stronę.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 16:08
    No nie wiem, czy tutaj chodziło o to, o czym piszesz. W/g mnie- jednak nie. Nie widze, by była KONIECZNOŚĆ bronienia się- jak w bójce, w której ktos zagraża Twojemu życiu czy zdrowiu.
  • oqoq74 21.05.14, 16:35
    Czym innym jest odparcie bezpośredniego ataku na Twoje życie, czy zdrowie, czy też udaremnienie kradzieży a czym innym pisanie listów i publikowanie ich na FB.

    Dzieci często obwiniają stronę, która odchodzi do drugiej osoby za rozbicie rodziny. Często też dają temu wyraz. Nie zawsze mają racje. Często rodzice ukrywają swoje problemy i dzieci o faktycznych przyczynach rozpadu związku dowiadują się dużo później, albo i wcale tkwiąc w nieświadomości. Nie wiesz jak dokładnie było w tym wypadku.
  • nowel1 21.05.14, 14:44
    nenia1 napisała:

    > No oczywiście, że możesz, wszyscy wszystko mogą. Różnica taka, że oni występują
    > we własnej sprawie, ty występujesz w cudzej.

    No i ?
  • nenia1 21.05.14, 15:10
    nowel1 napisała:

    > No i ?

    No i to wszystko, na tyle proste, że chyba rozumiesz.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • nowel1 21.05.14, 16:01
    Bez protekcjonalnego tonu poproszę, jeśli możesz.
    Rozmawiamy tu WSZYSTKIE jak jedna o cudzej sprawie, więc jeszcze raz zapytam - no i?
    Dlaczego akurat moja opinia ma być mniej uprawniona od Twojej?
  • nenia1 21.05.14, 16:07
    Przeczytaj jeszcze raz i powiedz, gdzie piszę, że moja opinia bez bardziej uprawniona od twojej?
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 16:09
    To wynika z Twojej uwagi.
  • nowel1 21.05.14, 16:19
    Napisałaś:

    No oczywiście, że możesz, wszyscy wszystko mogą. Różnica taka, że oni występują we własnej sprawie, ty występujesz w cudzej.
    --

    To nie było do mnie?
    Nie było w tym ironii : "wszyscy wszystko mogą" ;i nie obniżałaś w ten sposób znaczenia mojej opinii? Źle Cię zrozumiałam?
    Skoro tak, to przepraszam.
  • nenia1 21.05.14, 16:24
    Czyli nie ja, tylko "oni" prawda? Główni zainteresowani występują w swojej sprawie, bo ich dotyczy, a ty ich oceniasz, jak twoim zdaniem powinni się zachować we właściwy twoim zdaniem sposób.
    Inaczej mówiąc, oni pozostają w obrębie siebie, ty wychodzisz tego obrębu i oczekujesz, że inni będą się zachowywać jak ty sobie to wyobrażasz, dopiero wtedy jest dobrze.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • vilez 21.05.14, 16:38
    Ale to zrobił przeciez ten ktoś, kto ząłozył pierwszy wątek tego dotyczacy. Tyle, że był "za". Niektórzy z nas byli zas "przeciw". My sie odnieśllśmy do tego jego bycia "za". A konkretnie: do argumentacji "za".
    Z tego, co napisałaś, wynika, że można być tylko "za". No tak to nie działa.
  • nowel1 21.05.14, 16:47
    Nie, nenia. Nie oczekuję. Obserwuję i widzę, oraz nazywam to tak, jak w moich oczach to wygląda.
  • nenia1 21.05.14, 16:50
    A jak kształtujemy rzeczywistość? Poprzez nazywanie.
    Czy może jesteś kolejną osobą, która będzie udowadniać, że "to tylko słowa", które wcale a wcale nie mają na nic wpływu.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • nowel1 21.05.14, 16:56
    Oczywiście, że słowa mają moc.
    A ja przez sam fakt, że żyję, i że nazywam, wpływam na rzeczywistość. Ty również, Triss również, Zamachowscy również.
  • vilez 21.05.14, 13:43
    > Ależ oni w tym błocie byli wcześniej, również bez mówienia czy pisania. W tym p
    > roblem.

    Na to również zwracałam uwagę (petla czasowa- problem wikłaania dzieci w rozstanie rodziców).

    > A dajesz ludziom prawo do nieprzyjaźnienia się z kolejną panią taty, która przy
    > czyniła się do rozwodu ich rodziców.

    A czy ktoś tu postulował "przyjaźń"? Jednakże poprawne relacje nie są chyba niczym złym? I to raczej one są wzorem aniżeli złe relacje? Czy nie mozna pisac o dobrych relacjach? Nadto uważam, że dzieci nie powinny byc wciągane w rozwód rodziców i konflikt lojalnościowy, a tutaj mamy ewidentnie z tym do czynienia. To uważam za sedno tej całej sprawy. To jest niestety, częsty w Polsce model- grania dziećmi w przypadku rozwodu (żeby uprzedzić, nie- ja tego nie doświadczyłam, ale obserwuję).

    > Czy wszyscy muszą leżeć zgodnie na kozetce
    > u psychologa, bo tak wygląda twoja wizja "klasy"?

    Musieć nie muszą. Ale mogą. Lepiej leżeć, niż nie leżec i nie radzić sobie z problemem. Klasa nie ma tu nic do rzeczy, nigdy tego nie ujmowałam w kategoriach klasy. Uważam jednak, że lepiej na kozetce, niż w tabloidach.

    Oczywiście, że można wybrać wszystko. Tak, to jest wolność. Ale o innych rozwiązaniach można chyba rozmawiać? To też jest wolność. I tych rozwiazań i samej rozmowy.
  • vre-sna 21.05.14, 21:15
    Otóż nie nurza na równi.
    Nurzający z g.wnianymi intencjami się pogrąża, broniący ma poparcie.
  • vilez 22.05.14, 16:01
    Chyba na pudelku.
  • oqoq74 21.05.14, 12:35
    A czy ja napisałam, że coś wiem?
    Napisałam tylko, że wyciąganie spraw prywatnych na forum publiczne to błąd. I to błąd obu stron. Nieważne kto zaczął.

    Nie wiem skąd wniosek, że zakładam, że na drodze prywatnej nic się nie działo. Nic takiego nie napisałam.
  • nenia1 21.05.14, 12:47
    Nie napisałaś, ale piszesz że są to sprawy prywatne, które się powinno załatwiać prywatnie a nie publicznie. Może próbowano załatwić i nic to nie dało? Co wtedy, siedzieć cichutko i milczeć jak ktoś obrzuca gównem twoją najbliższą rodzinę licząc, że zostanie doceniona "klasa". Jak ktoś by cię obrażał publicznie i słyszałby to twój mąż, oczekujesz że cię obroni czy wolisz jak nic nie robi "zachowując klasę". A ty gdybyś słyszała jak obrażają twoje dzieci - obrona czy "klasa"?

    --
    Jaram sie Śląskiem
  • nowel1 21.05.14, 12:56
    nenia1 napisała:

    > Nie napisałaś, ale piszesz że są to sprawy prywatne, które się powinno załatwia
    > ć prywatnie a nie publicznie. Może próbowano załatwić i nic to nie dało? Co wte
    > dy, siedzieć cichutko i milczeć jak ktoś obrzuca gównem twoją najbliższą rodzin
    > ę licząc, że zostanie doceniona "klasa".

    Hm... jakby Ci tu wytłumaczyć... jeśli reaguję w jakiś sposób, do dlatego, że tak mam. Możesz to nazwać klasą, możesz inaczej. Jakbyś tego nie nazwała, moja reakcja będzie taka a nie inna, bo tak zazwyczaj reaguję, a nie dlatego, że oczekuję, żeby to ktoś docenił.

    Jak ktoś by cię obrażał publicznie i s
    > łyszałby to twój mąż, oczekujesz że cię obroni czy wolisz jak nic nie robi "zac
    > howując klasę".

    O czym Ty w ogóle piszesz? Klasa nie jest synonimem milczenia, tak samo jak zdecydowana reakcja nie wyklucza klasy smile

    A ty gdybyś słyszała jak obrażają twoje dzieci - obrona czy "kl
    > asa"?

    No, kompletnie nie rozumiesz smile
  • oqoq74 21.05.14, 12:56
    Byłam w podobnej sytuacji. Obrzucano mnie błotem i moją rodzinę. Nie chodziło o sprawy prywatne, a zawodowe, społeczne.
    Wiem, że nie pomogą ani sprostowania, ani wyrażanie głośno swojego zdania i sprzeciwu. To tylko prowadzi do eskalacji chorych sytuacji.
    Są osoby z którymi nie da się dojść do porozumienia. Tak. Tu się zgadzam. Ale nie ma jednej skutecznej metody poradzenia sobie z taką sytuacją. W moim przypadku ani wojowanie, ani spokój nie pomogły.
  • nenia1 21.05.14, 13:19
    oqoq74 napisał(a):

    > Byłam w podobnej sytuacji. Obrzucano mnie błotem i moją rodzinę. Nie chodziło o
    > sprawy prywatne, a zawodowe, społeczne.
    > Wiem, że nie pomogą ani sprostowania, ani wyrażanie głośno swojego zdania i spr
    > zeciwu. To tylko prowadzi do eskalacji chorych sytuacji.

    Nie, wiesz tylko, że w twojej sprawie nie pomogły.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 13:29
    Oczywiście.

    I dlatego mądrzejsza o swoje doświadczenie, pozwalam sobie sądzić, że w tym wypadku dalsze taplanie się w błocie obu stronom zaszkodzi.
  • nenia1 21.05.14, 13:36
    Ale własne doświadczenia nie są prawdą absolutną są tylko własnymi doświadczeniami. Które u innych mogą wyglądać zupełnie odwrotnie.
    --
    Jaram sie Śląskiem
  • oqoq74 21.05.14, 13:44
    Zadałaś wcześniej pytanie co bym zrobiła. Odpisałam.

    Nie rozumiem co prawda stawiania sprawy - zachowanie z klasą= nic nie robienie, ale to nie mój problem.
  • vilez 21.05.14, 13:46
    Dlatego mamy prawo teoretyzować. Tylko, że wtedy, jak te watki pokazują, w przypadku gdy prezentujesz niepopularne/trudniejsze stanowisko, wyciagną ci Twoje własne doświadczenia. Zrobia to ci, ktorzy wczesniej twierdzili, że twoje własne doświadczenia nie są prawda absolutną, ergo: zastosują kij o dwu końcach.
  • vre-sna 21.05.14, 21:20
    Dodajesz sobie.
    Nie chodzi o niepopularne, chodzi o w miarę ludzkie. Takie z empatią w tle.
  • vilez 22.05.14, 13:39
    Której to empatii Ci brakuje.
  • blond_suflerka 21.05.14, 14:50
    No ale klasa dla kazdego znaczy co innego. Tym samym kazdy ma ten prog zachowan dopuszczalnych lub nie-ustawiony gdzie indziej. Sam argument-zachowaj klase-jest dla mnie głupi bo nic tak naprawde nie oznacza.
    Kiedy mowie-nie rob tego i tego(w sensie radze komus) to mowie równiez dlaczego uwazam, że to nie jest dobre. Nie z powodu jakiejs tam klasy ale z powodu braku sensownosci danego rozwiazania. Wiec kiedy radzę porzuconej osobie, żeby się nie mscila to nie dlatego, żeby miala klase ale dlatego, ze to malo konstruktywne(wedlug mnie) i dokladnie opisuje jakie moim zdaniem stoją za tym argumenty. Czy ten ktos to zrozumie to juz inna sprawa. A moze nie tyle zrozumie(zle sie wyrazilam) bo przeciez moja prawda nie jest wazniejsza od czyjejś aleeee-moze ten ktos zobaczy tę sytuację w podobny sposob?
    Co do oceny innych ludzi-nie da sie chyba tego wyzbyć. Wiec kazdy ma prawo powiedziec, ze wedlug niego ktos tam zachowal sie bez klasy. Tak samo jak mowi-ze cos tam nie wypada albo cos jest glupie. Ludzka rzecz.
    A co jest bardziej skuteczne? Pokojowa asertywność czy zachowanie przemocowe? Wszedzie tam gdzie mozna warto byc pokojowo nastawionym-tak sądzę. Ostra reacja czy przemoc musi byc zarezerwowana dla spraw naprawde waznych.
  • kawka74 21.05.14, 16:49
    Sam argument-zachowaj klase-je
    > st dla mnie głupi bo nic tak naprawde nie oznacza.

    Zgadzam się.

    > Kiedy mowie-nie rob tego i tego(w sensie radze komus) to mowie równiez dlaczego
    > uwazam, że to nie jest dobre. Nie z powodu jakiejs tam klasy ale z powodu brak
    > u sensownosci danego rozwiazania.

    Jak wyżej.

    > Co do oceny innych ludzi-nie da sie chyba tego wyzbyć. Wiec kazdy ma prawo powi
    > edziec, ze wedlug niego ktos tam zachowal sie bez klasy. Tak samo jak mowi-ze c
    > os tam nie wypada albo cos jest glupie. Ludzka rzecz.

    Oczywiście. Chodzi jednak nie o samą ocenę, ale o to, co Guderianka nazwała manipulacją - kiedy jakiś burak (tu już odnoszę się do zalinkowanego artykułu, nie do zamętu w rodzinach Zamachowskiego) bez skrupułów kogoś obraża i gnoi, ale nie można mu odpowiedzieć krótko i węzłowato, bo to 'brak klasy'. Mimo że to mgliste pojęcie, to jednak, jak widać, działa na wyobraźnię i potrafi zamknąć usta.
    Grodzieńska opisała to zjawisko bardzo zgrabnie:
    "Jestem mądrą kobietą. Ile razy robię coś nieskończenie bezsensownego przeciw samej sobie, słyszę to sformułowanie.
    Ile razy ktoś wyzuwa mnie z moich praw, a ja godzę się na to, chwalą mnie: „Jesteś mądrą kobietą”.
    Jeszcze nigdy nie słyszałam tego określenia w przyjemnych dla mnie okolicznościach."
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • vilez 21.05.14, 17:11
    Tyle, że nie to zosło skrytykowane. Co do tego, to zdaje się, panuje zgoda.
    jest jednak ów drugi wymiar sprawy (juz opisany). I ten budzi kontrowersje.
  • vre-sna 21.05.14, 18:26
    A czy ten drugi wymiar nie jest konsekwencja zachowania sie z klasa w tym pierwszym?
  • vilez 22.05.14, 16:00
    Nie widzę związku.
  • woman_in_love 21.05.14, 19:18
    e.

    --
    "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka