Dodaj do ulubionych

Gdybyście mogły cofnąć czas

05.07.14, 23:47
i miały aktualną wiedzę, to czego byście nie zrobiły albo zrobiły zupełnie inaczej?
Edytor zaawansowany
  • mamaemmy 06.07.14, 00:02
    Nie wziełabym slubu z moim pierwszym mężem..ale dziecko bym sobie z nim zrobiła,bo mimo nieudanego małżeństwa-córka wyszła nam udana smile
    I chyba tyle ..
    Od wielu lat,żyję tak,aby moim epitafium było "nie żałuję " smile
    --
    Historia małej Emmy Marii
  • zielonakobieta 06.07.14, 00:27
    Przeczytałam historię Emmy. Jaka jest teraz? Minęło tyle czasu...
  • ophelia78 07.07.14, 09:33
    >Nie wziełabym slubu z moim pierwszym mężem..ale dziecko bym sobie z nim zrobiła,bo mimo nieudanego małżeństwa-córka wyszła nam udana

    To tak jak ja... Z tym, że syn. Udany smile

    --
    Jędrek, 12.03.2009.
  • makahopsa 06.07.14, 00:30
    nie kochałabym się z chłopakiem z którym miałam ten "pierwszy raz" a zrobiłabym to kilka lat wcześniej z innym, z którym nigdy się nie kochałam.
    nie pomogłabym finansowo rodzicom, tylko studiowałabym sobie spokojnie do końca - niestety - studia nie skończone, bo poszłam do pracy.
    z obecnego życia, jak popatrzę na ostatnie 10 -15 lat, jest ok.
  • rosapulchra-0 06.07.14, 00:34
    Nie wiem. Nie żałuję niczego co zrobiłam i raczej nie zmieniłabym swojego życia, mimo że do łatwych nie należało.
    --
    zdecydowanie racja ludzie bez kwalifikacji zawodowych, malo obrotni lepiej sobie radza za granica. by derena33
    anielska.blog.pl/
    www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/lista/gawrys_anna.html
  • czar_bajry 06.07.14, 00:52
    Trochę bym pozmieniała, parę decyzji też bym podjęła inaczej.
    --
    Misterni
  • mruwa9 06.07.14, 01:15
    zapobieglabym pewnej tragedii.

    W zyciu nie zgodzilabym sie rodzic silami natury.
  • majenkir 06.07.14, 02:34
    Skorzystalabym z bardzo niemoralnej propozycji wink
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • asia_i_p 06.07.14, 05:10
    Takich żalów mam niewiele, poza oczywistymi typu, że w danej sytuacji byłabym spokojna i nie krzyczała na dziecko, na przykład.

    Większość moich "żalów" jest typu pozytywnego, nie negatywnego, czyli co bym zrobiła:
    - częściej chodziła do dentysty;
    - uczyła się języków obcych;
    - więcej zajmowała się pewnymi hobby, które miały szansę stać się działalnością zawodową, ale je zaniedbałam.
    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • dag_dag 06.07.14, 07:06
    Szybciej wyjechałabym z Polski.
  • koza_w_rajtuzach 06.07.14, 07:22
    Nic bym nie zmieniła.
  • gretchen184 06.07.14, 07:42
    -poszłabym na medycynę
    -nie poszłabym na imprezę,na której zostałam zgwałcona
    --
    Liebe ist fur alle da
  • wies-baden 06.07.14, 11:19
    ha,ha, ha - a gdybyś skończyła tę medycynę, to być może byłabyś niezadowolona z wyboru specjalizacji...jak ja.
  • triismegistos 06.07.14, 11:01
    Na pewno by mnie korciło, żeby nie podjąć pewnych decyzji, które zafundowały mi trzy lata piekła. Ale z drugiej strony- wtedy nie wydarzyłoby się w moim życiu paru rzeczy, które uważam za najlepsze co mnie spotkało, więc nie wiem...
    --
    Ludzie-sowy są bardziej empatyczni. ''Pierwsza w nocy, nie będę dzwonił, śpi już przecież''. Za to skowronki: ''Dziewiąta rano - idealna pora!'' No żesz...
  • mejerewa 06.07.14, 11:08
    Po urodzeniu pierwszego dziecka wróciłabym do pracy. Dobra praca, szybka kariera, widoki na przyszłość, ale wymagająca dużo poświęceń, dziecko było priorytetem wtedy. Potem już nie udało się wrócić na taką "ścieżkę kariery".

    Ale myślę, że gdybym tak zrobiła, to dziś bym tu napisała, że gdybym mogła cofnąć czas, to zostałabym z córką w domu tak długo jak się da, bo praca w korporacji wpędziła mnie w nerwicę, i tak rzuciłam ją w cholerę, a małych dzieci już mieć nie będę i jest to czas nie do odzyskania.
  • landora 06.07.14, 11:12
    Zerwałabym z moim ex po roku, zamiast się z nim męczyć 5 lat i wyjechałabym wcześniej na studia do UK (i na dłużej).
  • najma78 06.07.14, 11:18
    Kilka rzeczy zdecydowanie zrobilabym inaczej.
  • kaka-llina 06.07.14, 11:19
    Poszłabym na inne studia (na które zresztą też się dostałam). Wszystko inne potoczyłoby się wtedy inaczej...
    Niestety pewnie dzieci miałabym tez inne a tego bym nie chciałasad
    --
    Ala 18 08 09, Staś 13 09 12
  • wrednarzeka 06.07.14, 17:45
    Też bym chciała zmienić kierunek studiów. Przynajmniej nie musiałabym się przed ewentualnymi dziećmi wstydzić że im zafundowałam za ojca tego psychopatę.

    Generalnie to miałam pewien plan życiowy któremu się sprzeniewierzyłam. Podjęłam parę decyzji które mnie odsunęły od tamtej drogi życiowej w chwilach własnej słabości bo "dobre dusze" mi doradzały że lepiej iść za stadem bo droga którą sobie wybierałam nie była obowiązującą ścieżką życiową doradzaną dziewczętom.... Teraz z garbem życiowym którego nie zrzucę w postaci ojca mojego dziecka nie mam nawet szans chociażby się zbliżyć do tego co mogłam osiągnąć nie słuchając "przychylnych ludzi".

    Spaprałam życie sobie i swojemu dziecku.
  • klasico 06.07.14, 11:26
    -dużo wcześniej bym przestała wierzyć , że starszy=mądrzejszy i że rodzicom trzeba być posłusznym, że dziecko ma ciągle wspierać rodziców i rozwiązywać ich problemy emocjonalne
    -walczyłabym o swoje marzenia (szukała zewnętrznych możliwości rozwijania swoich talentów pomimo oporu rodziców)
    -wybrałabym inny kierunek pierwszych studiów -zgodny z moim potencjałem a nie taki, który robi się "bo jest się zdolnym więc studiować można wszystko"
    -na studiach aktywnie uczestniczyłabym w studenckich organizacjach
    -zaszłabym w ciążę zdecydowanie przed 30-tką, z którymś z ówczesnych miłych chłopców kręcących się koło mnie
    - poszłabym do pierwszej pracy w dużej firmie, gdzie jest jakaś ścieżka kariery, a nie do małego prywaciarza który za ciężką pracę w życiu podwyżki nie da a wyeksploatuje.
    -dużo wcześniej kupiłabym mieszkanie i samochód


  • ainafets 06.07.14, 11:32
    Nie załatwiłabym pracy żonie mojego kuzyna, ale dopiero w pracy poznałam jej prawdziwe oblicze. Zrobiła mi w pracy strasznie dużo krzywdy i nadal robi, ponieważ niestety dalej razem pracujemy.
  • kosheen4 06.07.14, 12:02
    zmusiłabym bliską osobę do wcześniejszych badań, może żyłaby do dziś.
    i skreśliłabym kilka szóstek w totolotka, oczywiście! smile
    --
    Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
  • lilyrush 06.07.14, 12:08
    z realnych rzeczy- nie popełniłam bym małżeństwa z moim eksem i nie miałabym dziecka.
    Z małżeństwa udało sie wymiksować, z dziecka sie nie da
  • olewka100procent 06.07.14, 12:17
    poszłabym do szkoły oficerskiej- zawsze ciągnęło mnie do wojska, niestety wagary, złe towarzystwo itd. sprawiły , że mam tylko ,,jakiś tam" licencjat i po macierzyńskim muszę szukać roboty. Nie związała bym się z rozwodnikiem z dzieckiem, niestety teraz takiego mam i żałuje trochę , tzn kocham go ale wolałabym żeby nie miał bagażu w postaci pierwszej żony i córeczki w tak zwanym trudnym wieku .
  • annakate 06.07.14, 13:52
    nie spóźniłabym się na pewne spotkanie - moje życie wyglądałoby całkiem inaczej, ale czy lepiej? mam mieszane uczucia, czy chciałabym sprawdzić naprawdę
    przyłozyłabym się bardziej do nauki języka obcego
  • przeciwcialo 06.07.14, 13:56
    Pare rzezcy pozmienialabym ale to kwestie pracy, dodatkowych kwalifikacji itp.
  • mayaalex 06.07.14, 14:49
    lepiej dbalabym o swoje pieniadze i podejmowalabym wieksze ryzyko finansowe (wydawalo mi sie, ze i tak mam za malo, zeby w cokolwiek zainwestowac, a mozna bylo - i po fakcie zawsze okazywalo sie, ze moje pomysly byly dobre i przyniosly by zysk).
    zaluje, ze nie zostalam lekarzem ale zeby sie dostac na medycyne musialabym na pewno chodzic na dodatkowe lekcje z fizyki i chemii a to wtedy bylo niemozliwe.
    zaluje tez, ze czasem ciagnelam rozne rzeczy do konca, zamiast szybciej podejmowac decyzje o zmianach.
    chyba najbardziej zaluje tego, ze nie wierzylam w siebie, balam sie zaryzykowac. a, kurcze, bylam mloda i bezdzietna, bez zobowiazan a za to z energia i zapalem.
    za to bardzo sie ciesze, ze moze troche pozno ale w koncu rozne zyciowe decyzje podjelam, zmienilam duzo w swoim zyciu, zaryzykowalam - i sie udalo. i ciesze sie, ze teraz jestem tu gdzie jestem smile
  • mamawojtuska79 06.07.14, 15:04
    chciałabym poznać swojego męża dobrych 8 lat wcześniej), w najgorszych momentach mogę na niego liczyć i wiem ze to dobry wybór, tylko tych kilku lat wcześniej młodości spędzonych jednak osobno trochę szkoda. zdecydowałabym się na studia zaoczne lub wieczorowe a nie dzienne, kierunek też bym zmieniła na inny. Zrobiłabym wszystko aby Wojtuś urodził się w terminie (inny lekarz prowadzący ciążę, inny szpital), nie pozwoliłabym aby zaszczepili go euvaxem w pierwszej dobie życia. Zrobiłabym wszystko aby wykryć nowotwór u Wiktorka wcześniej. Czasu niestety nie da się cofnąć
    --
    1.10.2009 r. Wojtuś 24tc 790 gr. mojmalyrycerzwojtus.blogspot.com/
    16.09.2010 r. Wiktorek 32 tc 1780 gr.
  • loola_kr 06.07.14, 15:13
    nie zrobiłabym parkietu merbau i czarnej kuchni. A ogóle to kupiłabym inny dom.
    I pospieszyła się z doktoratem przed dzieckiem...
    I nie zrobiłabym tak długiej przerwy w jeździe konnej.
    --
    www.kuchniawioli.pl
  • sanciasancia 06.07.14, 15:21
    Poszłabym do dobrego specjalisty od USG w pierwszej ciąży i zdecydowałabym się na terminację ciąży.
    --
    Loitering with content.
  • paul_ina 06.07.14, 16:06
    Nie zmieniłbym drugiej pracy na trzecią. Dostałam 50% podwyżkę od i tak niemałych zarobków, ale musiałam jako matka 11-miesięcznego dziecka stać się osobą ultra dyspozycyjną. Nie warto było.

    Jak tak czytam Wasze wpisy, to uderza mnie, ile szczęścia w życiu miałam. Do tej pory, oczywiście.

    --
    _______________________________
    www.1000dzieci.pl/811-jagoda-bujak
  • leanne_paul_piper 06.07.14, 16:31
    Gdybym mogła cofnąć czas prawdopodobnie nic bym nie zmieniła. Ok. mogłabym powiedzieć, że nigdy nie zadałabym się z jednym takim gnojkiem, któremu poświęciłam parę lat życia, ale muszę szczerze przyznać, że oprócz tego, że był wyjątkowym dupkiem wykonał ogromną robotę w wyprowadzeniu mnie na ludzi, nauczeniu mnie asertywności i podniesienia mojego poczucia własnej wartości z zera na sto. Czego zresztą sam zebrał owoce, bo asertywnie kopnęłam go w odwłok a wcześniej zafundowałam mu tak imponujące poroże, że jestem zaskoczona, że mógł w ogóle wejść do jakiegokolwiek pomieszczeniawink.
    --
    Ok... I am a heterosexual girl... but I think I have a crush on Conchita xD. She is an amazing person and a great singer. I love her cover version of this song ^^.
  • yuka12 06.07.14, 16:40
    Naprawde nie wiem. Nie jestem zadowolona z mojego obecnego zycia. Myslalam wiele razy, co by bylo gdyby, ale i tak alternatywy nie wygladaly lepiej niz to, co mam teraz moze nawet gorzej? Jednego czego naprawde zaluje, ze musielismy wyjechac z Polski, ze moj maz zamiast zawalczyc, szukac innej pracy, stwierdzil "niedasie" i wybral emigracje. W dluzszej perspektywie oplacilo mu sie- skonczyl porzadne studia, zdobyl dobra prace i niezle zarabia, ale ani ja ani dzieci nie jestesmy, z roznych powodow, zbytnio tutaj szczesliwi.
    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yuka12 06.07.14, 16:42
    Jedyny pozytywny skutek emigracji to to, ze moglam byc z dziecmi w domu, gdy byly male i teraz kiedy choruja, nie mamy problemu z opieka, bo z nimi jestem.
    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • t.tolka 06.07.14, 17:49
    Nic.
    Najpierw chcialam wpisac: wyjechalabym z Polski 20 lat wczesniej.

    Ale to nie. Jednak nic bym nie zmienila. To, co tu I teraz jest poklosiem tego, co kiedys.
    A jest dobrze.

    Mamoemmy fajnie, ze malej sie tak udalo. I po prostu dobrze, ze po tym wszystkim jest dobrze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka