Dodaj do ulubionych

Gotowanie to zuo!

15.07.14, 14:30
Wątek guderianki mnie zainspirował trochę, a zatem: będzie o gotowaniu.

Ja bardzo bardzo lubię gotować, sprawia mi to przyjemność, nawet wtedy gdy robię tylko zupę pomidorową albo naleśniki - mam z tego frajdę. Lubię mieszać, kroić, przyprawiać, lubię postać nad garem, lubię zapach gotującego się czegoś. W gotowaniu lubię wszystko.

I mam teściową, która gotować nienawidzi. Szczerze i z całego serca. A ponieważ jeść z teściem muszą - codziennie zmusza się do gotowania, z wqrwem zabiera się za zaplanowanie obiadu, z wqrwem robią zakupy, z wqrwem wrzuca do gara i z wqrwem zjada. Przy każdej okazji powtarza że tego nienawidzi, pełnię szczęścia prezentując wtedy, gdy teść wyjeżdża i ona wreszcie może nie gotować obiadu (bo dla teścia musi, taki typ że uobiad domowy być musi). Są starszymi ludźmi z przypadłościami takimi i owymi, generalnie - typ emeryta z kotletem i ziemniakami na obiad, zdecydowanie odpada jedzenie poza domem/półprodukty/żywienie się kanapkami. Musi być tradycyjnie, czyli - z wqrwem.

I tak sobie myślę, że chybabym palnęła sobie w łeb, gdyby ktoś mi kazał codziennie myć okna albo prasować koszule - czyli robić coś, czego nie cierpię. Dla mnie jeden z większych horrorów - dzień w dzień, od dobrych 45 lat, i przez dobre 20 jeszcze (oby), musieć robić coś, czego się szczerze nienawidzi...

Hm?
Obserwuj wątek
    • liliawodna222 Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 14:34
      mood_indigo napisała:

      >
      > I mam teściową, która gotować nienawidzi. Szczerze i z całego serca. A ponieważ
      > jeść z teściem muszą - codziennie zmusza się do gotowania, z wqrwem zabiera si
      > ę za zaplanowanie obiadu, z wqrwem robią zakupy, z wqrwem wrzuca do gara i z wq
      > rwem zjada. Przy każdej okazji powtarza że tego nienawidzi, pełnię szczęścia pr
      > ezentując wtedy, gdy teść wyjeżdża i ona wreszcie może nie gotować obiadu (bo d
      > la teścia musi, taki typ że uobiad domowy być musi). Są starszymi ludźmi z przy
      > padłościami takimi i owymi, generalnie - typ emeryta z kotletem i ziemniakami n
      > a obiad, zdecydowanie odpada jedzenie poza domem/półprodukty/żywienie się kanap
      > kami. Musi być tradycyjnie, czyli - z wqrwem.
      >

      O cholera, jakbym o sobie czytała big_grin

      Ps. Różnica: nie jesteśmy JESZCZE emerytami heheh.
    • upartamama Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 14:37
      W sumie w pomiętej koszuli można chodzić a okna brudne można mieć. Gotować niestety trzeba i już. Jeżeli się tego nie lubi to nie ma co się rzucać z motyką na słońce tylko ograniczyć do rosołu, pomidorowej i innych najprostszych dań.
      Ja lubię gotować, może nie jestem aż taką entuzjastką jak ty ale daję radę. I nie wyobrażam sobie dnia bez obiadu.
      --
      aby wyjść musiałam przedzierać się przez tłum stojący do kas(brzydki zapach, fioletowe nosy, stare jesionki, blade pełne depresji i smutku oczy na styranych życiem w biedzie twarzach) by Gazeta mi płaci o Biedronce
    • mx3_sp Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 14:43
      nawet do chronicznego bólu można się przyzwyczaić, oswoić z nim. Codzienne prasowanie po prostu weszłoby w kres, by się oswoiła. Rodzice niepełnosprawnych dzieci nie walą sobie w łeb, a lekko nie mają.
      • wuika Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 14:46
        A ile z nich trwa w ciągłej depresji? No sorry, ale trywializowanie takich rzeczy nie jest fajne. Na dodatek - z chorym dzieckiem, poza jego oddaniem, niewiele można zrobić (w sensie eliminacji dokuczliwości okoliczności związanych z), z codziennym gotowaniem (ziemniaki + kotlet) już tak. Też bym była wku...ona na cały świat, jeśli CODZIENNIE musiałabym się oddawać czynnościom niekoniecznym, ale przez kogoś tam wymaganym. Naprawdę.
        --
        Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
    • run_away83 Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 14:44
      Ja bardzo lubię gotować, ale mam takie dni, kiedy mi się nie chce, albo nie mam czasu - i wtedy z rozkoszą coś pysznego zamawiam, albo wychodzimy na obiad do knajpki, albo mąż robi jajecznicę wink A w weekendy z zasady raczej jemy poza domem.

      Jakby codzienne gotowanie wisiało nade mną niczym wyrok, bez szansy na ułaskawienie albo przepustkę od czasu do czasu, to też bym je pewnie po jakimś czasie znienawidziła...

      --
      doradca po kursie średniozaawansowanym Die Trageschule ? Dresden
      www.trageschule-dresden.de
      • mood_indigo nenia1 15.07.14, 15:18
        No widzisz, nie gotuje bo średnio umie, z resztą przez kilkadziesiąt lat doszli do symbiozy, w której mama musi gotować a teść nie musi smile
        • wuika Re: nenia1 15.07.14, 15:22
          Fajna symbioza suspicious
          --
          Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
        • helufpi Re: nenia1 15.07.14, 16:28
          przez kilkadziesiąt lat doszli
          > do symbiozy, w której mama musi gotować a teść nie musi smile
          Opisana relacja przyrodnicza nosi chyba nieco inną nazwęwink
    • wielkanocnaniespodzianka a to ciekawe... 15.07.14, 14:52
      kilka m-cy temu ktoś na tym form wyciągnął wątek sprzed kilku lat o gotowaniu obiadów.
      i wtedy się okazało, że byłam jedną z nielicznych e-matek, która gotuje w domu; pozostałe ematki, ok 90% pisało, iż codziennie jadają z rodziną na mieście....
      oczywiście kilka dziuń musiało dowalić, że gotowanie w domu to strata czasu, itp. idiotyzmy...
    • awidyna Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 14:53
      Człowiek jak się przyzwyczai to i wisiał będzie wink szkoda tylko teścia, że przy takim wqrwie musi jeść a i perspektywa na przyszłe lata nie rysuje się kolorowo.
      --
      http://www.suwaczki.com/tickers/f2w3pc0zx92h4pp9.png
    • morgen_stern Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 14:59
      Matka mojego ma to samo. Nie lubi gotować (i tak średnio jej to wychodzi), ale musi, i to dla w sumie pięciu osób. Codziennie. Mimo iż nawet lubię gotować, to też strzeliłabym sobie w łeb, albo po prostu się zbuntowała. Lubię sobie czasem odetchnąć, zjeść coś na mieście albo zamówić pizzę, planowanie posiłków, zakupy uważam jednak za pewien wysiłek przez wielu niedoceniany. A ona tak dzień w dzień, jak orka na ugorze i do tego BEZ ZMYWARKI.

      --
      The internet is dark and full of spoilers
        • wuika Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 15:15
          No chyba, że okaże się, że teść nie zje odgrzewanego / rozmrożonego / wczorajszego suspicious
          Niemniej - to nadal może być wkurzające i frustrujące, że jest się jedyną osobą odpowiedzialną za znielubianą, przypisaną do końca życia do siebie czynnością.
          --
          Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
          • mood_indigo Heh no. 15.07.14, 15:23
            To już nawet nie o samego teścia chodzi, oboje tak mają. Przez lata utrwalili sobie pewne schematy i przekonania, bez wnikania w to czy słuszne czy nie - żadne raczej nie zje odgrzewanego/mrożonego bo się_potem_źle czuje. No i tak mają.

            Co więcej - wielokrotnie, jeszcze na początku naszej znajomości zapraszałam na obiad do nas - nie bardzo, bo - jw. Potem zaniechałam, bo odzew był kiepski. Jedzą tylko swoje, ugotowane po swojemu, w swojej kuchni smile
          • bi_scotti Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 15:24
            Nie rozumiem tego "musi". Co tak naprawde by sie stalo gdyby po prostu przestala i przeszla na kanapki, take out pizza czy Chinese, zupa z proszku ... cokolwiek? No co by sie stalo? Podejrzewam, ze tesc moglby miec, jak to mowisz "wqurw" przez tydzien badz dwa a potem albo by polubil Chinese, albo by sie zaczal uczyc gotowac, bo co innego mialby zrobic? Rozwod z powodu braku kotleta? tongue_out
            • mood_indigo bi_scotti 15.07.14, 15:28
              Mnie tego tłumaczyć nie musisz. Tylko, jakby to... mówimy o dość typowym polskim emerycie. Chineze to nie bardzo... wink

              Obiad z ziemniakami to nie danie, to stan umysłu smile
              • wuika Re: bi_scotti 15.07.14, 15:29
                Sami więc sobie to robią suspicious
                --
                Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
            • morgen_stern Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 15:41
              Wybacz bi, ale jesteś nieco oderwana od polskiej rzeczywistości... Opowiadałam ostatnio teściowej, jakie zrobiłam smaczne klopsy z mięsa indyka, westchnęła, że na pewno smaczne, ale "u niej by przeszło, bo by nie tknęli". A to zwykłe klopsy! Kiedyś była rozmowa o dzieciach (siostrzeńcach), którzy mają problemy z wagą, próbowaliśmy ich namówić na lżejszą dietę, więcej zieleniny, mniej mięsa, nie napychanie słodyczami między posiłkami, nie bo nie zjedzą, nie tkną, sami sobie biorą, czyli NIE DA SIĘ.

              Jedzenie na mieście?? Czasem McDonald ("dla dzieci") albo pizzeria (ale wtedy jedzą tylko dzieci i ich mama). Nie chodzą po żadnych restauracjach, bo nie, bo je się w domu, bo drogo, bo szkoda pieniędzy. Zaprosiliśmy ją ostatnio do knajpki hinduskiej, kiedy była u nas sama, był to pierwsza jej wizyta w restauracji (choć trudno to było restauracją nazwać) od wielu lat. Kobita przez dwa dni nie musiała palcem ruszyć w kuchni i powiedziała nam na koniec, że to był wystarczający wypoczynek.
              --
              The internet is dark and full of spoilers
    • kamunyak Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 15:23
      No, o mnie to też jest.
      Nienawidzę gotować. Zresztą może nie tyle gotować co tego uwiązania do kuchni.
      Szlag człowieka trafic moze, że wszyscy swobodnie dysponuja swoim czasem a ja - dopiero po ugotowaniu obiadu. Czasem myślę, że przyjdą do mojej trumny i spytają "co dzis na obiad".
      Fakt faktem, że małzonka juz na tyle wyćwiczyłam, że zje byle co i to też niekoniecznie codziennie.
      Jednak, póki co, też mam niemal codzienny wqurw i lepiej żeby mi nikt w drogę nie wchodził przy tej czynności.
    • zazou1980 Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 15:24
      jak to mówią - nie ma ofiar, są tylko ochotnicy wink
      teściowa pewnie nie pała aż taką odrazą do gotowania, bo jeśli jest sprawna umysłowo, to dawno by coś w zamian wymyśliła...

      ja gotować ani nie umie, ani nie lubię. konkubin, który nie ma innej możliwości zjedzenia obiadu sam gotuje na tygodniu - ja się poświęcam w weekendy, albo idziemy na miasto/zamawiamy coś do domu. korzystamy głównie z półproduktów, lub kompletnych gotowców do podgrzania. nikt z nas nie spędza kilku godzin dziennie w kuchni...
      • morgen_stern Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 15:46
        Zapominasz o różnicy pokoleniowej i syndromie Umęczonej i Poświęcającej się Matki Polki. To, co już nie przechodzi w naszym pokoleniu, w pokoleniu naszych matek i babek to norma. Czy się chce, czy nie chce trzeba się poświęcić i chłopu obiad ugotować. One uważają to za swój obowiązek. Mówienie w tym przypadku o "sprawności umysłowej" uważam za niesprawiedliwe wobec tych kobiet, choć i mnie czasem bierze nerw.

        --
        The internet is dark and full of spoilers
        • bi_scotti Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 15:59
          Z calym szacunkiem dla polskich kobiet, zon polskich emerytow wink - czy ktos tu mysli, ze wloskie kobiety, hinduskie, pakistanskie, portugalskie, ukrainskie, chinskie, iranskie ... inne sa? Maja innych mezow-emerytow? Same thing! I adres nie ma znaczenia - czy to Toronto, czy Mlawa, czy Islamabad albo Reggio di Calabria - dokladnie takie same uklady pt. "maz musi zjesc tradycyjny obiad". I ja sie dalej pytam "co to znaczy musi?" A jak nie zje to co? Liscie mu z uszu wyrosna czy jak? Kobiety ze wszystkich kuchni swiata laczcie sie! Zamawiajcie pizza, rzuccie sciera i przestancie sie dawac wrabiac w tradycyjne obiady! Ku pokrzepieniu serc wspomne taka znana mi parke z Indii - przez lata cale Hina gotowala Puriemu tradycyjnie jak Guru przykazal az ... Hina w wieku lat 60 paru zachorowala na tyle skutecznie, ze o gotowaniu nie bylo mowy. Przez pierwsze miesiace Puri przywozil take-out z pobliskiej hinduskiej knajpy, teraz juz od miesiecy sam gotuje i ... nie tylko tradycyjne hinduskie smile Nauczyl sie bardzo duzo i chyba nawet to lubi, bo czasem sie chwali jak mu cos tam swietnie sie udaje w garnku. W miedzyczasie Hina ma sie lepiej i teoretycznie moglaby wrocic do kuchni ale ona tez juz jest madrzejsza i sie tam wcale nie pcha - skoro chlop sie nauczyl i nie narzeka to po co mu odbierac frajde gotowania? big_grin
          Ta tesciowa z pierwszego postu tez moze powinna strategicznie jakos zachorowac na chwile and ... things can happen ... smile
          • mood_indigo bi_scotti 15.07.14, 16:09
            Kilka razy w roku zdarza się, że teść wyjeżdża - sam. Teściowa jest wtedy przeszczęśliwa, bo zjada kanapkę rano, kanapkę po południu i kanapkę wieczorem i "nie piep**y się z obiadem". Tylko potem on wraca a jej wraca przekonanie wpojone od dzieciaka, że tak już musi być, że gotować jemu (i sobie wtedy już też) musi, bo tak musi być i koniec. Ona sama byłaby chora, gdyby tą ścierą rzuciła, rozumiesz? Ma wklepane, że kobita gotuje, koniec. Morgen świetnie to ujęła w kilku postach.

            Z resztą - to przechodzi dalej, trochę rzadziej, ale jednak. Do tej pory wspominam rozmowę z kumpelą, moją równolatką, fajną babką, która pomimo wielkiej kłótni z mężem w nocy prasowała mu koszulę do roboty - bo jeśli poszedłby w pogniecionej (a ten koleś poszedłby) to LUDZIE uznaliby że to ONA jest fleja i nie dba o chłopa.
            Rozumiesz mechanizm...
            • zazou1980 Re: bi_scotti 15.07.14, 16:14
              może warto by ją zapoznać z mrożeniem i pasteryzowaniem żywności, to by załatwiło ze 2-3 dni w tygodniu. gotuje więcej, a resztę zamraża i ma na kiedy indziej...
              • mood_indigo Mrożonki. 15.07.14, 16:28
                Ja wiem że próbujesz podejść do problemu racjonalnie smile ale to w ogóle nie o to chodzi. Ona musi gotować codziennie i to musi być ugotowane dzisiaj, bo inaczej źle się czują i bolą ich żołądki. I już.

                Kilka razy z nią o tym rozmawiałam. Tak, jak teścia nie ma to mama nie musi jeść obiadu i jej z tym dobrze. Tak, wie że można mrozić/zamówić pizzę/kupić gotowe. Tak, wie że ja chętnie zaproszę na obiad - zawsze mam, zawsze więcej. Tak tak.

                Ale nie, jednak nie smile
            • bi_scotti Re: bi_scotti 15.07.14, 16:33
              mood_indigo napisała:

              > to przechodzi dalej, trochę rzadziej, ale jednak. Do tej pory wspomi
              > nam rozmowę z kumpelą, moją równolatką, fajną babką, która pomimo wielkiej kłót
              > ni z mężem w nocy prasowała mu koszulę do roboty - bo jeśli poszedłby w pogniec
              > ionej (a ten koleś poszedłby) to LUDZIE uznaliby że to ONA jest fleja i nie dba
              > o chłopa.
              > Rozumiesz mechanizm...

              Ja doskonale rozumiem ten mechanism smile Zyje w multicultural spoleczenstwie, w ktorym akurat ten jeden mechanism laczy wszystkie kobiety (i facetow w sumie tez) swiata uncertain I wiem, ze wolnosci nikomu do kuchni przyniesc nie mozna, kazda kobieta kuchenna sama z siebie i w sobie musi sie wyzwolic na wlasny rachunek i wlasna sciera o podloge kiedys ciepnac. Ja to rozumiem ale nie powstrzymuje mnie to przed podburzaniem, podjudzaniem tudziez innymi formami manipulacji gdy mam do czynienia in reality z opisywanymi tu przypadkami wink Tak wiec pytanie "co to znaczy musi?" zadaje nie tylko w tej konwersacji ale i "prosto w twarz" tak uzaleznionym kobietom i tak nieelastycznym mezczyznom. Najczesciej odpowiedz jest dokladnie taka sama, znow niezaleznie od ethnicity, ze ja, Bi_scotti, nie rozumiem tradycji! Tradycji stania przy garach przez kobiety i posuwania podsunietych im pod nosy/wasy tradycyjnych dan przez chlopow! Wrrr!
        • zazou1980 Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 16:03
          może masz i rację, ja miałam w domu inny model funkcjonowania, to matka robiła karierę i ciągnęła za sznurki wink

          moja niby teściowa to wypisz wymaluj obrazek z powyższego posta...
      • kamunyak Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 20:08
        > jak to mówią - nie ma ofiar, są tylko ochotnicy wink

        ja, jak psałam wcześniej, męża jakos wyćwiczyłam i gdybyśmy sami byli to sprawa gotowania na pewno wygladałaby inaczej.
        Ale są dzieci.
        Też chcesz karmić swoje zupą w proszku? mrożoną pizzą?
        czy może jednak bardziej by ci zależało na ich zdrowiu i prawidłowym rozwoju?
        • wuika Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 20:34
          Ale pomiędzy codziennie świeżym dwudaniowym obiadem a mrożoną pizzą i zupą z torebki jest trochę możliwości. Np. gotowanie na 2-3 dni. Np. wekowanie. Np. mrożenie.
          --
          Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
        • zazou1980 Re: Gotowanie to zuo! 16.07.14, 09:04
          córka ma pełne wyżwienie w przedszkolu, więc jest po obiedzie, zazwyczaj je drugie z nami, ale niewiele tego zje. ja zupę gotuje w sobotę i starcza na niedzielę, a od poniedziałku przedszkole.
          pizze mrożoną lubi bardziej niż z pizzerii, więc u problemu nie ma...

    • triismegistos Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 15:54
      Syndrom schaboszczaka smile Powiem tak, jakbym miała codziennie gotować tradycyjny polski obiad to bym się chyba pochlastała. Uwielbiam gotowac, ale na co dzień jem takie cuda jak makaron z sosem, który się robi tyle czaso co ugotowanie makaronu, jakąś szybką tajszczyznę, która się robi tyle, co ugotowanie ryżu, albo i krócej, jak jemy z werminszelem, jakąś pieczoną rybę z sałatą, która wprawdzie piecze się długo, za to roboty jest w porywach na pięć minut.
      Tak, wiem, szybkie obiady nie istnieją, każdej normalnej kobiecie upichcenie posilku zajmuje kilka godzin tylko ja żyje w innej czasoprzestrzeni...
      --
      Widok nagiej czy nawet kokieteryjnie zakrytej skóry zachęca gwałciciela. Zostawiaj skórę w domu.
      • morgen_stern Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 16:15
        Właśnie, jeszcze ciekawe jest CO się gotuje. Dla męża mojej przyjaciółki obiad bez mięsa to nie obiad. Załamałabym się z takim chłopem. Mój też lubi mięso i jak widzi mielone, to mu się oczy świecą, ale dziękuję Matce Naturze, że tak samo świecą mu się na pomidorową, ryż z warzywami i sosem pomidorowym czy makaron z serem. Jak są młode kartofle to zje ze zsiadłym mlekiem i jest szczęśliwy. A jak powiem, że dziś mi się nie chce gotować to zje rybę z puszki. Zaraz się rozpłaczę ze wzruszenia big_grin

        --
        The internet is dark and full of spoilers
      • kropkacom Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 18:15
        > Syndrom schaboszczaka smile Powiem tak, jakbym miała codziennie gotować tradycyjny
        > polski obiad to bym się chyba pochlastała.

        Mam dokładnie to samo. Tyko, ze ja mam to szczęście, ze mąż umie gotować i też gotuje.
        --
        Twoją najwyższą siłą może być Bóg, albo Jezus Chrystus;
        dla mnie to naprawdę nie ma większego znaczenia.
        Nie pomagając sobie wzajem nie będzie dla nas nadziei...
        Żyję w fantastycznym śnie.
    • yaga7 Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 16:53
      Też miałabym wqrwa, gdybym musiała codziennie gotować i to jeszcze coś, czego nie lubię.

      U nas mąż je w pracy albo sam coś sobie pichci w weekendy czy wieczorami, a ja gotuję (hmm, to za dużo powiedziane, bo nie uważam, żeby gotowaniem było zrobienie sobie kaszy z warzywami + łososia z grilla) dla siebie. Nawet gdybym chciała gotować swój obiad dla niego, to on i tak tego nie zje, bo a) bez mięsa, b) za dużo warzyw, c) nie jest na mega ostro. Zupa, która dla mnie jest mega pikantna, dla niego jest bez smaku wink
      Aha, wszelkie chleby, ciasta robi mąż, ja w życiu żadnego ciasta nie zrobiłam.

      Zastanawiałam się kiedyś nad cateringiem dietetycznym dla samej siebie, żeby mi wszystko w pudełkach przynosili, ale na razie temat odpuściłam. Bo dla siebie coś tam mogę zrobić, ale nad garami stać nie lubię, kroić nie lubię. Lubię potrawy proste, mało skomplikowane i jednogarnkowe smile
      • bei Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 17:18

        Mam ( niesłusznie ) opinię dobrze gotującej.
        Nie przepadam, dlatego wymyślam i wyszukuję potrawy, przy których nie trzeba narobic sięsmile
        Wystarczy je podac niebanalnie i robią wrażenie wypracowanych smile
        Czasami przyznaję się, ze mam lenia, wówczas partner gotuje albo jedziemy do pobliskich knajpek.
        Zazwyczaj jak czegoś nie lubię robic, to sprężam się by zrobić to szybko i zapomniec. Tak jest z myciem okien i ze sprzątaniem.
        olaromanska.blox.pl/html

        www.dlaleszka.cba.pl/
    • nanuk24 Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 19:00
      U mnie gotowanie ujdzie, ale najbardziej nie lubie planowac obiadu i zakupow do niego. To jest koszmar. Wypracowalam jednak metode, by bylo lzej, albo domownicy beda mowic, co chca zjesc, albo szefowa kuchni gotuje, to co lubi, a zdecydowanie lubie, to czego domownicy nie tykaja. I jakos leciwink Maz jest ziemniaczano - miesnym czlowiekiem, a ja juz patrzec na mieso nie moge, wiec gotuje to, co uznaje za zdrowe i zbilansowane, robiac jednak od czasu do czasu mezowi przyjemnosc podajac mu ziemniaki i mieso, albo sam sobie robi.

      --
      Dzis jestem w nastroju nieprzysiadalnym.
    • eo_n Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 19:03
      Straszne to... Moja mama miała tak, jak Twoja teściowa.
      Taki model to już chyba przeżytek? Na szczęście. Nie znam młodszych kobiet, które tak się umartwiają. Tzn. te które gotują, czy dbają o dom w sposób tradycyjny robią to z własnej woli i pracują na część etatu (o ile w ogóle). Nie jest tak?
    • aagnes Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 20:37
      to jakby o mnie uncertain
      walcze z tym, gotuje szczegolnie dla corki, zeby naprawde jadla przyzwoite rzeczy ale doszlo do tego, ze zaczelam brzydzic sie wrecz babrania w jedzeniu, obrzydzaja mnie jajka, maslo, wedliny. jak M z corka wyjezdzaja potrafie w domu nie zjesc NIC, tylko i wylacznie.
      denerwuja mnie zapachy gotowania, ktore w kolko wietrze. takze jak macie taka osobe w otoczeniu to uwierzcie, ze to jest mozliwe - my - nienawidzacy gotowania -istniejemy naprawde smile








      "...Na pewno czułeś kiedyś wielki strach, że oto mija twój najlepszy czas, bezdradność zniosła Cię na drugi plan, czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas..." P. Rogucki
    • guderianka Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 22:28
      Mam tak samo-tyle że bez wielkiej pasji- taka sama czynność jak mycie zębów, czesanie włosów-przychodzi zupełnie naturalnie, nie jest problemem i wysiłkiem. Ale rozumiem-i z mojego wątku widać- że dla wielu to niezbyt lubiana czynność, od której trzeba odpoczywać.
      Ja odpoczywać mogę od mycia garów-zmywarka ok, ale nie wszystko można w niej wymyć.
      I nie powiem-fajnie jest, gdy ktoś pod nos coś podtyka ale podchodzę nieufnie do "obcego' jedzenia
      • klamkas Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 23:56
        Dla mnie gotowanie też jest naturalne, ba naprawdę to lubię - a jednak kocham wakacje bez gotowania wink. Ale jak muszę to gotuję - wolę to niż szprycowanie siebie i dziecka sterydami, żeby zneutralizować ulepszacze w knajpach.
        • guderianka Re: Gotowanie to zuo! 16.07.14, 08:38
          Skłamałabym mówiąc, że nie jest mi miło gdy ktoś robi coś dla mnie. Ale najmilej i tak wspominam wypoczynek, gdy był tzw. szwedzki stół i świeże wiejskie produkty lokalne - a nie gotowe potrawy
    • anika772 Re: Gotowanie to zuo! 15.07.14, 22:59
      Lubię gotować i karmić, podobno mam rękę i fantazję. Jedyny problem jaki mam w tej kwestii to cholerny konserwatyzm dzieci; nie bardzo mają ochotę próbować nowości, niestety. A ja lubię urozmaicone menu, a nie w kółko 10 potraw na zmianę.
    • piepe Re: Gotowanie to zuo! 16.07.14, 00:56
      Odkryłaś właśnie, że ludzie robią przez dziesiątki lat to czego nie lubią, a co muszą robić. Jeśli masz 30-40 lat to tylko gratulować, ze ta wiedza nie była ci dotąd potrzebna.
    • antychreza Re: Gotowanie to zuo! 16.07.14, 10:10
      Nie rozumiem, co to znaczy "taki typ. co musi mieć domowy obiad"? Jakby mój chłop musiał mieć na obiad pomidorową i mielonego, czyli potrawy, których nie znoszę zarówno przygotowywać, jak i jeść, to by sobie musiał sam zrobić. Nie rozumiem takiego cierpiętnictwa. Chyba że teściowa wpuściła się w bycie żoną przy mężu, to wtedy rozumiem, że większego wyboru nie ma.
        • antychreza Re: antychreza 16.07.14, 13:04
          A to nie wiem, moja mama nie ma problemu żeby pogonić tatę, że jak coś chce, to ma sobie zrobić. I on robi bez szemrania. Za to p.o. teściowa jest w zasadzie służącą p.o. teścia i jak u nich jestem, to mam ochotę pogonić gościa żeby ruszył tyłek i sam sobie zrobił herbaty, bo jego żona ma prawo posiedzieć i porozmawiać z nami jak człowiek, a nie odwalać robota wieloczynnościowego.
    • dziennik-niecodziennik Re: Gotowanie to zuo! 16.07.14, 10:48
      moja mama nie znosi gotowania (mim zdaniem głównie dlatego ze ona MUSI miec dokładny przepis - ale DOKŁADNY! - i bliska jest odmierzania cukru na kryształki). długo sie wkur...zała, az w koncu przestawila sie na jednodaniowe obiady, proste dania i lokalną jadłodajnię. i troche jej przeszło smile
      ja tez bym sie frustrowała jakby mi ktos kazał codziennie sprzatac...

      --
      "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
      Pietrek + Solejuk wink
      • bachir Re: Gotowanie to zuo! 16.07.14, 12:52
        ja nawet lubie gotowac, ale tez te przepisy musza byc z dokladnym opisem kazdej czynnosci i co do grama, inaczej panikuje i jest blokadasmile ale jednak jak sobie wymysle, ze zrobie "polski obiad" coby rodzina zapisala w pamieci kulinarnej, ze bylo, to mimo poczatkowego entuzjazmu pod koniec przygotowan jestem wsciekla i zdechla^^
        jedna moja babcia cale zycie gotowala cudownie, dzizas nigdzie tak dobrze nie jadlam jak u tej babci, ale nie wydaje mi sie zeby nienawidzila tego wielogodzinnego stania przy garach
        a druga babcia tez caly czas spedzala w kuchni, pelno wielkich parujacych garow na kuchence, tu zarcie dla psow, tam dla nas, wszedzie porozstawiane gary z zsiadajacym sie mlekiem, taka atmosferka jak z horroru, i to wszystko bylo niejadalne w zasadzie, pamietam jak ciotka nam (z bratem bywalismy bardzo czesto na wakacjach u babci tej ukochanej) kupowala/robila cos innego albo zabierala do knajpy zeby nas uratowac, i jak babcia sie pieklila ze jemy niedomowe, i w rezultacie nie wiem czy babcia nienawidzila tego gotowania (bo oprocz tego to jeszcze robila wlasne sery, maslo itp)
        i na koniec moja mama, tez zawsze przy garach, tez codziennie pyszny obiadek, nienawidzi stania przy garach, a ojciec nawet wcale niewymagajacy (ta babcia od garow dla psow to jego matka), lubiacy rozne sztuczne swinstwa, papierowe ciastka i hotdogi ze stacji benzynowej, no i moj facet im kupil mikrofale ku uciesze ojca i narzekajaco pogardzajaco wywyzszajacym sie "dziekuje" matki, koniec koncow matka uwaza ze mikrofala jej przepieknie ulatwila zycie a ojciec marudzi bo odgrzewane z mikrofali z rezultacie niedobrewink))
        • zlotonaiwnych Re: Gotowanie to zuo! 16.07.14, 13:10
          Mam koleżankę, która gotuje trzy oddzielne obiady - dla męża, dziecka i psa. Dziecko wprawdzie ma wykupione obiady w szkole, ale ich nie jada, bo mu nie smakują. Dziewczyna już w nocy kombinuje, co by tu ugotować następnego dnia. Horror jakiś. Fakt, zawodowo nie pracuje, trochę dorabia.
          • nelamela Re: Gotowanie to zuo! 16.07.14, 13:58
            Ja też nie lubię gotować,co nie znaczy że nie umiem....Ale tego nie lubię.I głośno o tym mówię..Zauważyłam jednak że jestem w mniejszości wśród kobiet które głośno się do tego przyznają...No bo jak to-nie gotować??? dziwne wink....Ostatnio zrobiłam sobie tydzień wolnego i przykładnie co dzień gotowałam obiady-miałam wk...a na maxa....A gdyby tak co dzień tak mieć???Masakra...Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka