Dodaj do ulubionych

Umieranie bez bólu

10.10.14, 14:08
W nawiązaniu do choroby nie tylko p. Anny Przybylskiej ale także Chustki i wielu innych chorych umierających na raka chciałbym poruszyć temat umieraniu w terminalnej fazie w cierpieniu.
Mam nadzieję,że wypowiedz lekarza na temat cierpienia znanej osoby wpłynie na inne podejście lekarzy, pielęgniarek, przepisów na tyle aby pacjent nie musiał cierpieć. Tak jak na początku bardzo negatywnie odebrałam wypowiedz lekarza aktorki tak teraz uważam,że może to jest jedyny sposób by coś zmienić.
Pamiętam dwa lata temu wstrząsnęła mną opowieść mojej znajomej o śmierci swego brata-rak trzustki, od diagnozy do śmierci 2 miesiące. Kiedy przywieziono go na SOR z zespołem bólowym, wyjącego z bólu jak zwierzę lekarz GŁOŚNO na korytarzu, przy tym pacjencie krzyknął "trupów nie leczymy".
Odmówiono pomocy, leczenia - choć tu nie chodziło o uzdrowienie, ale o pomoc w godnym umieraniu.
Dlaczego w naszym kraju jest taka społeczna, kulturowa zgoda na śmierć w bólach?

Partner Chustki pisał na blogu, że cierpienie nie uszlachetnia a raczej odziera z godności.
Chorego człowieka zamienia w zwierze sad
Strasznie mi , gdy pomyślę,że taki ból może spotkać każdego z nas i nikt nam nie pomoże mimo takiego dostępu do środków medycznych.
Edytor zaawansowany
  • niktmadry 10.10.14, 14:14
    Mój wujek umierał na raka kości. W ostatniej fazie choroby był w hospicjum - tym samym na które odbywała sie kwesta na pogrzebie Przybylskiej. Nie cierpiał, nic go nie bolało ale środki przeciwbólowe sprawiały, że momentami tracił świadomość. Zupełnie nie wiedział co mówi. Dodam, że w tym hospicjum opieka psychologa i duszpasterza objęta została tez moja ciocia - jego żona.
  • kozica111 10.10.14, 14:19
    Ja po moim porodzie /wiem nie ma co porównywać/, a następnie po pobycie na oddziale chirurgii doszłam do wniosku ze każdy lekarz powinien przejść obowiązkowo symulacje rożnych rodzajów bólu /drażnienie wiązek nerwów w odpowiednich miejscach/ zanim dostanie zgode na leczenie.
    Jęki jakie słyszałam w szpitalu na chirurgii w rożnych tonach, nasileniach, przechodzące w krzyki , rżęrzenie mam w głowie do dziś...A obok jeden z drugim co dzis na działce posadzi....
  • niktmadry 10.10.14, 14:24
    Ja po mojej operacji bólu nie czułam. Byłam podłączona do jakiejś maszyny, która stale dozowała mi środek znieczulający, przez co musiałam 3 doby leżeć. Bardziej bolały mnie plecy od leżenia niż rany pooperacyjne. Po 3 dobie gdy mnie już odłączyli wystarczył paracetamol. Nie wiem jakie to ma przełożenie na ból, który dotyka pacjentów onkologicznych.
  • dziennik-niecodziennik 10.10.14, 14:35
    > Nie wiem jakie to ma przełożenie na ból, który dotyka pacjentów onkologicznych.

    żadne.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • niktmadry 10.10.14, 14:37
    Dodam jeszcze, że w tym hospicjum (św. Wawrzyńca) odwiedzając wujka nie widziałam osoby, która by krzyczała z bólu, cierpiała... część osób była chodząca inni leżeli na swoich łóżkach otumanieni lekami. WIem, że nie widziałam wszystkich pacjentów ale nie kojarzę ani jednego, ktory by swoim zachowaniem zdradzał, ze go boli.
  • turzyca 10.10.14, 16:23
    niktmadry napisał(a):

    > Dodam jeszcze, że w tym hospicjum (św. Wawrzyńca) odwiedzając wujka nie widział
    > am osoby, która by krzyczała z bólu, cierpiała... część osób była chodząca inni
    > leżeli na swoich łóżkach otumanieni lekami. WIem, że nie widziałam wszystkich
    > pacjentów ale nie kojarzę ani jednego, ktory by swoim zachowaniem zdradzał, ze
    > go boli.

    Bo bol mozna w duzej mierze stlumic. I do tego nie wszystkie te leki sa az tak drogie, czasem to jest kwestia zlotowki czy dwoch dziennie. Tylko trzeba chciec ten bol tlumic, a w Polsce zuzycie powaznych lekow przeciwbolowych jest kilkukrotnie nizsze niz w krajach cywilizowanych.


    www.rynekzdrowia.pl/Uslugi-medyczne/Bol-nowotworowy-sam-w-sobie-staje-sie-choroba,15133,8.html
    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • mejerewa 10.10.14, 14:17
    Mój młodszy kuzyn umierał na raka. W ostatnim okresie dostawał morfinę, ale nie tyle ile potrzebował. Lekarze są niechętni podawaniu większych/częstszych dawek. Nieludzkie wycie z bólu jest dla nich "typowym objawem ostatniego stadium" i już. Moja ciotka usłyszała od nich "chce pani żeby został narkomanem?" Pytanie nie na miejscu w przypadku chłopaka, który nie ma już żadnych szans na wyleczenie i umiera powoli w strasznym bólu. Tak, wolałaby żeby umarł jako uzależniony od morfiny, gdyby dzięki temu cierpiał mniej.
    Śmierć kuzyna była dla nas tragedią, ale jednocześnie poczuliśmy ulgę, że już nie cierpi.
  • dziennik-niecodziennik 10.10.14, 14:46
    uzaleznienie od morfiny jest najmniejszym problemem. o wiele groźniejszym jest depresja osrodka oddechowego.
    ból nowotworowy to ból złożony. ma kilka mechanizmów powstawania, kilka rodzajów odczuwania, ze nie wspomnę o zwykłym subiektywnym odczuwaniu bólu. naprawde leczenie tego nie jest takie proste.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • princess_yo_yo 10.10.14, 14:57
    na pewno nie jest ale jednak medycyna robi postepy w tej dziedzinie o ile mowimy o prawdziwej medycynie gdzie balans benefitow i ryzyka wypada na plus dla pacjenta.
  • quelquechose 10.10.14, 15:58
    Z tego co mi sie kojarzy, to od morfiny sie nie uzaleznisz, jesli jest podawana na poziome lagodzenia bolu tylko.
  • rosapulchra-0 10.10.14, 19:37
    Pół roku byłam na morfinie, jakoś się od niej nie uzależniłam.
    --
    zdecydowanie racja ludzie bez kwalifikacji zawodowych, malo obrotni lepiej sobie radza za granica. by derena33
    anielska.blog.pl/
    www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/lista/gawrys_anna.html
  • beataj1 10.10.14, 14:17
    Też odebrałam to jako przyczynek f\do dyskusji. Gdzieś kiedyś czytałm że Polska zużywa około 40 % mniej leków przeciwbólowych na jednego chorego onkologicznie od średniej krajów rozwinietych.

    Nie sądzę że wynika to z tego że Polacy sa jakoś wybitnie odporni na ból. A raczej z tego że leczenie bólu często traktowane jest jako fanaberia. Moja teściowa pielęgniarka na oddziale dziecięcym pooperacyjnym ma podobne podejście - ot w przypadku poważnych chorób (operacji) trzeba się skupić na leczeniu a nie na bólu. Jak się jest chorym/po operacji to musi boleć.


    Na szczęście jej oddziałowa i ordynator mają raczej inne podejście - co teściową czasem dziwi bo tyle dobrych/mocnych leków się marnuje i jest podawane na zaś a przecież można wytrzymać jak boli.

    --
    Tyle się naczytałam o szkodliwości palenia, picia i słodyczy, że postanowiłam rzucić czytanie.
  • priszczilla 10.10.14, 14:18
    Może to konsekwencja katolicyzmu, który każe nieść swój krzyż czy wręcz celowo się umartwiać? Może to jakieś pokłosie histerii antynarkotykowej?
  • kozica111 10.10.14, 14:22
    Nie, to pokłosie braku wyobraźni.
  • priszczilla 10.10.14, 14:26
    Ciężko mi wierzyć w aż taki brak wyobraźni u lekarza. Doskonale wiedzą, że boli i jak, po prostu nie uważają, żeby trzeba było ten ból uśmierzać.
  • bovirag 10.10.14, 14:30
    Moja Mama zmarla rok temu na raka trzustki. Nie bolalo ja nic w ostatniej fazie choroby, poniewaz Ona miala caly czas naklejone plastry morfinowe. Trzeba je bylo tylko regularnie zmieniac. Byla pod opieka poradni leczenia bolu. Cudowna Pani Doktor byla caly czas pod telefonem ( mielismy nawet numer Jej prywatnej komorki). Sama do nas dzwonila z pytaniem o Mame. Mama odeszla godnie, jestem pewna ze od momentu podjecia leczenia bolu nie cierpiala.
    Wszystko dzialo sie w Polsce.
  • dziennik-niecodziennik 10.10.14, 14:41
    moja babcia ma chorobę zwyrodnieniową stawów. każdy ruch boli ją tak jakby sobie kości łamała. jest na plastrach przeciwbólowych, w dawce juz prawie najwyższej, do tego doustnie dodatkowe leki. twierdzi że nadal ją boli.
    moj wujek zmarł miesiąc temu na raka płuc. w ostatniej fazie choroby miał plastry z morfiną plus koktajl dodatkowych trzech leków przeciwbolowych, w dawkach i mocach najwyzszych jakie sie dało (wiem, bo widziałam). mimo tego - wył z bólu.
    pare lat temu umarł nasz stały pacjent z rakiem kości. w ostatniej fazie naklejał na siebie naraz trzy najsilniejsze plastry. plus dwa dodatkowe leki. to go znieczulalo na tyle ze mógł się ruszac i funkcjonowac jakos (człowiek samotny).
    byli/są zaopiekowani maksymalnie, lekarze o nich dbali/dbają.
    ale ból jest wredny i ma w nosie wszystkie wysiłki.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • afro.ninja 10.10.14, 14:27
    Niedawno tu jedna z dziewczyn wkleila linka (za co zebrala niezle baty, ze sie rakiem podnieca) do krotkiego bloga. Bloga pisala mloda matka dwojki malutkich dzieci.
    Dziewczyna pisala np. o tym jak jej lekarz zmniejszyl dawke przeciwbolowych, a ona sie zwijala z bolu i nie mogla zrobic nic. To bylo straszne, naprawde straszne, ze jakis tam lekarz mogl jej ot tak zmniejszyc dawke lekow przeciwbolowych, bo uznal, ze on wie lepiej...

    Krotki blog, ale tak przerazliwie realny, bo to nie byla gwiazda, po ktorej wszyscy płaczą, tylko zwykła, młoda kobieta...
  • eve-lynn 10.10.14, 14:28
    A może dlatego, że leczą chorobę a nie człowieka? Czyli "z chorobą nic się już nie da zrobić" zamiast "dla człowiekiem jeszcze da się coś zrobić"?

    --
    http://lb3m.lilypie.com/Plkwp2.png http://lbdm.lilypie.com/6FHhp2.png
  • myaka 10.10.14, 14:46
    Moja Mama umarla na raka watroby.
    Bole zaczely sie okolo 10 miesiecy przed smiercia. Lekarze onkolodzy srednio sobie z tym radzili, nie mieli zbyt wiele do zaoferowania. Zapisywali ewentualnie tramal (nie wyjasniajac, jak, kiedy i w jakich dawkach moze go Mama przyjmowac).
    Tramal oczywiscie srednio pomagal. Bo co sie pozniej okazalo, Mama przyjmowala go w zbyt malych dawkach, w zbyt duzych odstepach czasowych. Bywalo raz lepiej, raz gorzej, ale ogolnie wciaz z bolem w tle. Az pewnej nocy bol byl tak silny, ze nie wytrzymalam i zadzownilam po pogotowie. Nie przyjechali, bo do chorych na raka nie jezdza - to uslyszalam. Zadzwonilam po lekarza, ktory przyjmuje w nocy w przychodni rodzinnej (znajduje sie ona 3 min. na pieszo od naszego domu). Pan doktor nie raczyl przyjsc. Wyslal pielegniarke ze strzykawka ale bez leku! Bo pan doktor myslal, ze my w domu mamy cos przeciwbolowego, a jedynie zastrzyku zrobic nie potrafimy. Leku dla nas niestety nie mial. Recepty takze nie wypisal.
    Gdy przetwalysmy noc - porozmawialam z Mama, poprosilam Ja o zgode na zgloszenie do hospicjum domowego - wlasnie ze wzgledu na bol, na brak pomocy od strony onkologa, lekarza rodzinnego, pogotowia.
    I hospicjum domowe, lekarz, pielegniarki sprawili, ze Mama juz ani jednego dnia nie cierpiala. Lekarz ustalil plan walki z bolem. Gdy sytuacja sie pogarszala zalozono wenflon + pompe podajaca regularnie morfine. Mi zostawili w domu takze morfine i poinformowali, ze jesli tylko zauwaze, ze Mama cierpi - mam podawac. Oczywiscie pokazali jak mam to robic itd. Wiec gdy, tylko widzialam, ze morfina podawana przez pompe nie wystarcza, wstrzykiwalam kolejne dawki...
    Dla nas, rodziny, bliskich - bylo to niezmiernie wazne. Ze Mama mogla umrzec w domu, z nami obok, w spokoju. I przede wszystkim bez bolu.

  • pieskuba 10.10.14, 14:58
    crying
    --
    kuchniapsakuby.blox.pl/
    www.gwiazdanadziei.pl/pomoc_tomek
  • kkalipso 10.10.14, 15:17
    Szoksad

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/93/74/10/01d4685cc4.jpg
  • rosapulchra-0 10.10.14, 19:41
    Czy ci zwyrodnialcy, którzy nie pomogli twojej mamie, ponieśli jakieś konsekwencje?
    --
    > To jak mam się ubrać żeby wyglądać estetycznie na plaży?Widzialam gdzies w necie jasnozolte burki.W jasnozoltej burce bedziesz mogla udawac,ze jestes kolejna wedrujaca wydma./by turzyca
    www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/lista/gawrys_anna.html
  • myaka 10.10.14, 22:10
    rosapulchra-0 napisała:

    > Czy ci zwyrodnialcy, którzy nie pomogli twojej mamie, ponieśli jakieś konsekwen
    > cje?

    Oczywiscie, ze nie.
    Ale ja nawet tego nikomu nie zglosilam. Bo nie mialam na to czasu\ochoty - opiekowalam sie Mama 24h na dobe i naprawde mialam inne, wazniejsze zajecia.
    No i radosc z tego, ze w koncu ktos (hospicjum) nam pomogl byla tak wielka, ze zapomnialysmy o tych przykrych incydentach. Mama pod opieka hospicjum domowego zyla jeszcze ok. 8 miesiecy. Pielegniarka regularnie nas odwiedzala, lekarz bywal. Gdy cos sie dzialo moglam dzwonic do nich o kazdej porze. Mielismy zapewniona tez opieke psychologiczna. I przeszkolili mnie tak, ze moglam w domu Mamie podawac kroplowki, srodki przeciwbolowe (nawet w zastrzyku).
    Dzieki temu Mama mogla byc do konca z nami, w domu.

    Ale wczesniej byla jeszcze 'lepsza' akcja. Mama zostala zakwalifikowana do leczenia b. nowoczesnym lekiem. Byla to tzn chemioterapia celowana (koszt miesieczny ponad 15 tys zl). No i pojechalismy odebrac lek. Mama podpisala, ze odebrala i wracamy szczesliwi do domu. Siedzac w aucie zaczelam czytac ulotke - a tam napisane, ze nie wolno leku podawac w chorobach watroby (a przeciez Mama miala raka watroby). Czytam, czytam dalej - i okazuje sie, ze to lek na raka piersi. Wrocilismy do lekarza prowadzacego - jak ten zobaczyl, jaki lek mam w reku, szybko dzwonil do pielegniarek wydajacych leki, zadajac wyjasnienia, jakim cudem dostalismy zly lek, lek, ktory mogl nawet zabic...
    Pielegniarka, ktora wydala lek - uciekla. Zwyczajnie w swiecie opuscila miejsce pracy, ukryla sie przed nami. Nie miala odwagi spojrzec nam w twarz i powiedziec normalnie 'przepraszam'. Te sytuacje zglosilam. Ale od owej pani przeprosin sie nie doczekalam. Przeprosil mnie tylko jej przelozony. Kolejna dawke leku wydano nam juz bardziej uwaznie.

  • kai_30 10.10.14, 19:51
    myaka, bardzo podobnie było z moim Tatą, tylko szybciej - i sama nie wiem, czy to gorzej, czy lepiej sad

    Tato miał raka przełyku, diagnozę ostatecznie postawiono w momencie, kiedy już było za późno na leczenie, miał mieć jeszcze tylko radioterapię, ale wyłącznie paliatywną (żeby się guz zmniejszył i mógł przełykać). Nie dożył - od postawienia diagnozy żył jeszcze miesiąc, choroba postępowała błyskawicznie. I jeśli można tak powiedzieć, mamy dobre doświadczenia ze służbą zdrowia, mimo braku leczenia.

    Plastry morfinowe przepisał Tacie lekarz rodzinny na wizycie domowej (bezpłatnej, w ramach NFZ). Jak plastry przestały wystarczać, ten sam lekarz skierował nas do hospicjum domowego, pod którego opieką Tata był już do końca (raptem tydzień...) - dostał materac przeciwodleżynowy i pampersy, oraz recepty na morfinę w zastrzykach, z zaleceniem, żeby dawkować "jak będzie trzeba". Pielęgniarka zaglądała codziennie, co dwa dni przychodziła pani doktor, ostatni raz przyszły rano i oceniły, że to już agonia, żeby przestać Tatę karmić i zdjąć pampersa, bo już nie będzie potrzebny, i nie żałować mu morfiny, jeśli będzie widać, że go boli. Tato zmarł wieczorem tego dnia, w otoczeniu rodziny, trzymany za rękę do końca. Nie cierpiał (chyba) odchodząc, ale nie był też przytomny, nie wiem, czy od leków, czy od agonii.

    Po wszystkim co czytam widzę, że był chyba wyjątkiem...
  • foringee 10.10.14, 20:56
    Lekarze lokalni byli życzliwi i chętni do pomocy ale z niewielką wiedzą onkologiczną.
    Na onkologii tak gigantyczne kolejki, że płakać się chciało gdy się widziało tych ludzi czekających na korytarzach na cokolwiek i na cud. Do tego bajzel, brak środków, pogubione badania na które się specjalnie wcześniej przyjeżdzało, diagnoza lekarzy byle jaka-właściwie olanie, bo "w tym wieku to już nie ma co leczyć.." Leki, kroplówki, radiologię załatwiliśmy dzięki znajomościom sad
  • bambzgrozja 10.10.14, 15:18
    O ile wiem w ostatnim stadium choroby pacjent ma wybór; albo dostaje większa dawkę leków przeciwbólowych, ale wtedy jest mniej świadomy tego co się wokół niego dzieje lub większa świadomość ale niestety kosztem gorszego samopoczucia. tyle słyszałam od osoby pracującej w hospicjum.
  • kozica111 10.10.14, 15:55
    Kurcze czytam o tym postępowaniu dyscyplinarnym względem lekarza, uważam że na wyrost...ale tak sobie dumam co jest tajemnica....info o chorobie, znoszeniu bólu tak a info o sprawach duszy, sumienia juz nie...jakoś nikt sie nie czepia ze wypływają informacje o ostatnim namaszczeniu i różańcu, a wg mnie one sa dużo bardziej intymne.
    Utwierdza mnie to w przekonaniu iz lekarz mówiąc o wielkim, nie dającym sie wyciszyć cierpieniu złamał tabu, wszyscy sie poczuliśmy mocno nieswojo i stąd taka a nie inna reakcja....
  • kkalipso 10.10.14, 19:57

    A tu coś na lepsze jutro.

    wyborcza.pl/1,75477,16781960,Umre__jak_chce__rak_nie_zrobi_ze_mnie_niewolnicy.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_
    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/93/74/10/01d4685cc4.jpg
  • kkalipso 10.10.14, 19:58
    Dobrze powiedziane.

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/93/74/10/01d4685cc4.jpg
  • nangaparbat3 10.10.14, 20:10
    Silny bol, silne fizyczne cierpienie, jest bardzo intymną sprawą. Mogę opowiadac o swoim porodzie czy co czułam po operacji zanim podano mi morfinę, nie zniosłabym, gdyby ktoś o moim cierpieniu opowiadał. Jeśli w pracach naukowych opisuje się chorobę pacjenta, nazywa sie go pseudonimem, liczbą - chroni sie jego prywatność. W sytuacji, kiedy tracimy kontrolę nad swoim cialem, osoby ktore się nami opiekują, powinny dawać nam poczucie bezpieczeństwa. Przypuszczenie, ze ktos z nich może potem opowiadać innym o moich doświadczeniach, takie poczucie by mi calkowicie odebrało.
    --
    gazeta_mi_placi napisał:

    > Ja jestem osobą empatyczną i tolerancyjną, ale w pewnych granicach, gdyby wszyscy ludzie byli jak ja w realu świat byłby piękniejszy.
  • kol.3 10.10.14, 16:32
    W dawnych czasach miałam koleżankę której partnerem życiowym był lekarz. Ten lekarz był absolutnym przeciwnikiem brania/aplikowania środków przeciwbólowych. Uważał, ze pacjent powinien być odporny na ból i z bólem walczyć. Mam nadzieję, że życie skorygowało jego poglądy.
  • aandzia43 10.10.14, 19:20
    Moj wniosek na temat stosunku lekarzy do bólu pacjentów jest taki: im wyższy próg bolowy ma lekarz, im mniej osobistych przeżyć związanych z bardzo silnym bólem, tym bardziej się wymądrza i mniej ma zrozumienia i empatii dla swoich pacjentów. Od myślących lekarzy słyszałam parę razy tekst: "od czasu do czasu każdy z nas powinien być pacjentem, żeby nie popaść w.niebezpieczną rutynę i zachować pokorę wobec cierpienia naszych pacjentów.


    --
    brak.polskich.liter:
    "kto nigdy nie myslal o wrazeniu kaktusa w zad prawicowemu bucowi, niech pierwszy rzuci kamieniem tongue_out"
  • nangaparbat3 10.10.14, 20:11
    Moja babcia, wtedy juz bardzo stara, lekarka, powiedziala mi kiedyś: lekarz powinien sam przejść przez wszystkie choroby, ktore bedą miec jego pacjenci. Dopiero wtedy by wiedzial, z czym ma do czynienia.
    --
    gazeta_mi_placi napisał:

    > Ja jestem osobą empatyczną i tolerancyjną, ale w pewnych granicach, gdyby wszyscy ludzie byli jak ja w realu świat byłby piękniejszy.
  • wielkanocnaniespodzianka 10.10.14, 19:11
    w czerwcu zmarł przedwcześnie mój Tata. Niestety dopadł Go nowotwór złośliwy prawego płuca (nigdy nie palił !). Ze względu na poważne problemy z sercem nie mógł być operowany ( narkoza by Go zabiła), więc pozostało leczenie paliatywne. Oczywiście na pierwszym miejscu była walka z potwornym bólem: morfina co 4 godziny, potem co dwie, a nawet częściej. Nigdy nie zapomnę wyrazu twarzy taty, gdy nadchodził ból... Parę dni przed śmiercią Taty płakałam i błagałam u lekarzy, by nie czekali na na ból, lecz podawali morfinę....Częściej. Na szczęście udało się - regularnie podawana łagodziłą Jego cierpienie. Wtedy pierwszy raz od kilkunastu lat zaczęłam się modlić - modliłam się, by tato umarł podczas snu, bez cierpienia. I tak się stało: odszedł podczas snu, ok 40 min. od podania ostatniej dawki morfiny.
  • aandzia43 10.10.14, 19:22
    sad

    --
    brak.polskich.liter:
    "kto nigdy nie myslal o wrazeniu kaktusa w zad prawicowemu bucowi, niech pierwszy rzuci kamieniem tongue_out"
  • edelstein 10.10.14, 20:13
    Nie moge tego spokojnie czytac.2tyg temu odszedl znajomy,rak nie wybiera.Jednak tutaj ladowali w niego takie dawki by nic nie czul.Lepiej,ze odlatywal na lekach niz cierpial.
    -- Nie mam cierpliwosci,bym rozniosla tych lekarzy w pyl gdyby komus mi bliskiemu odmawiali usmierzenia bolu.Podziwiam spokojne podejscie rodzin.

    "...Bezkompromisowa,nie ma nic do stracenia.Nikogo nie kocha i zdania nie zmienia.Sto procent szaleństwa-tak,to jest jej opcja.Wie,jak zapominać,dobrze zna sie na chłopcach.Gryzie tak,jak suka,jest łagodna tak,jak owca,jest bliska jak siostra i wciąż tak bardzo obca..."
  • nangaparbat3 10.10.14, 20:15
    Czytalam artykuł (w naukowym czasopismie medycznym) ktorego autor twierdzil, że niewystarczające podawanie lekow przeciwbolowych wynika z narkotykowej fobii. To było jakieś 10 lat temu, z tego co czytam, poza hospicjami niewiele sie zmieniło.
    --
    gazeta_mi_placi napisał:

    > Ja jestem osobą empatyczną i tolerancyjną, ale w pewnych granicach, gdyby wszyscy ludzie byli jak ja w realu świat byłby piękniejszy.
  • edelstein 10.10.14, 21:35
    Bez sensu.Przeciez ci ludzie umieraja,nawet jak zostana cpunami to na krotko.
    --
    "...Bezkompromisowa,nie ma nic do stracenia.Nikogo nie kocha i zdania nie zmienia.Sto procent szaleństwa-tak,to jest jej opcja.Wie,jak zapominać,dobrze zna sie na chłopcach.Gryzie tak,jak suka,jest łagodna tak,jak owca,jest bliska jak siostra i wciąż tak bardzo obca..."
  • nangaparbat3 11.10.14, 00:12
    No niestety.
    --
    gazeta_mi_placi napisał:

    > Ja jestem osobą empatyczną i tolerancyjną, ale w pewnych granicach, gdyby wszyscy ludzie byli jak ja w realu świat byłby piękniejszy.
  • mejerewa 11.10.14, 16:44
    Dokładnie o tym wyżej pisałam. Straszenie matki umierającego chłopaka, że "zostanie narkomanem" jest absurdem. Zwłaszcza, że nie było najmniejszej szansy na życie, wiadomo nawet mniej więcej ile czasu (dni) mu zostało.
  • rosapulchra-0 10.10.14, 21:12
    Tak. Wyłam z bólu. Wyłam. Wrzeszczałam, darłam się. Nie byłam w stanie sobie znaleźć miejsca na łóżku, na podłodze szpitalnej również. Nie pomagał mi żaden paracetamol, buscopan (oba podawane dożylnie), dopiero morfina i to w wysokiej dawce pomogła. I nie na długo. Po czterech godzinach znowu wyłam z bólu.
    Gdy odwiedziły mnie dzieci z mężem po południu (do szpitala zostałam odwieziona nad ranem), to najmłodsza widząc mnie tak zmaltretowaną bólem, była przekonana, że nie żyję. Byłam tak słaba, że nie miałam siły otworzyć oczu, mówiłam szeptem i monosylabami. Twarz miałam sino-bladą, tak samo ręce, które dodatkowo były pokryte krwiakami po wenflonach i zastrzykach. Cały czas drżałam po tym wysiłku bólowym.
    Nikomu nie życzę takiego bólu. A możecie wierzyć lub nie, ale mam dość wysoki próg odczuwania bólu.
    Dodam od siebie - lekarz, który powiedział, że Ania Przybylska wyła z bólu, nie powiedział niczego złego, powiedział tylko to, co zwykle się dzieje z pacjentami podczas niewyobrażalnego, potwornego bólu. A to żadna nowość, naprawdę, uwierzcie mi - żadna nowość.
    Osoby oburzone, które twierdzą, że złamał tajemnicę lekarską, powinny się puknąć mocno w głowę i ogarnąć swoje myślenie.
    Nienawidzę takiej hipokryzji - nie mówmy, że komuś się coś stało, nie mówmy jak to przeżywał, nie mówmy rzeczy, które innym mogą się wydać niefajne. Dlaczego? Bo ktoś nie chce dopuścić do swojej świadomości, że takie rzeczy ISTNIEJĄ?
    Wszyscy jesteśmy ludźmi, ja, ematki, Ania, Chustka, chorzy na różne choroby, cierpiący, nasze rodziny, nasi mężowie, nasze dzieci - nie wiadomo, na kogo z nas trafi taki ból, że będzie wyć z jego powodu. I przestańcie udawać takie wrażliwe, bo nie uwierzę, że gdybyście same się znalazły w takiej sytuacji, to byście z godnością osobistą przyjęły w cichości cierpienie ponad ludzką miarę. Po prostu się nie da.
    --
    Penis w erekcji nie ma sumienia.
    anielska.blog.pl/
    www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/lista/gawrys_anna.html
  • black_halo 11.10.14, 16:41
    Winie za to wszelakie medyczne seriale. Pacjentow wyjacych z bolu nie uswiadczysz, o nich sie nie pisze w gazetach a jak ktos juz glosno powiedzial to sie oburza cala Polska bo ludzie sie naoogladali seriali i tam ludzie chorzy ochodza cicho i w podnioslej atomsferze przeprosin i godzenia sie ze swiatem. Jesli juz w ogole umieraja bo przeciez lekarze w serialach zawsze sa w stanie uczynic jakis cud.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • pederastwa 11.10.14, 16:42
    >I przestańcie udawać takie wrażliwe, bo nie uwierzę, że gdybyście same się znalazły w takiej sytuacji, to >byście z godnością osobistą przyjęły w cichości cierpienie ponad ludzką miarę. Po prostu się nie da.

    Z kim ty dyskutujesz?
  • foringee 10.10.14, 21:27
    I generalnie rada dla tych, którzy w rodzinie mają kogoś kto zachorował właśnie/zachoruje na raka - żeby od razu jak zaczyna się problem kontaktowali się bezposrednio z poradnią leczenia bólu i z hospicjum. Tam mają wiedzę i znają się na rzeczy, powiedzą co i jak. Nie ma co czekać ani zwlekać, bo ból przy raku rujnuje wszystko, i tak, wyje się z bólu. sad
  • estelka1 10.10.14, 22:00
    Dużo zależy od lekarza. Niedawno umierał tata znajomych. Wypisali go ze szpitala, bez jakiś dokładniejszych wskazań, poza tym żeby podawali leki przeciwbólowe. Ile i jak...tego już musieli się domyślać. Tata cierpiał strasznie (rak trzustki). Poproszony o pomoc przypadkowy lekarz z "nocnej" przychodni, przyjechał, poczytał wypis ze szpitala, porozmawiał z chorym i jakoś tak ciepło i mądrze powiedział jego dzieciom, co mają robić. Uświadomił im, że tata umiera, że to jest kwestia tygodnia, może dwóch. Zalecił im, że mają nakleić plastry, a jeśli to będzie za mało, mają dodatkowo dawać tramal, jeśli tylko zacznie cokolwiek boleć. Uprzedził, że mogą w ten sposób przyśpieszyć jego śmierć, ale uświadomił że mniejszym złem będzie ewentualne przedawkowanie leków, niż skazanie i tak umierającego człowieka na na odarcie z godności i wycie z bólu. Wspomniany chory zmarł o ile mnie pamięć nie myli po 9-11 dniach od tej rozmowy. Ten przypadkowy lekarz był największym wsparciem dla nich wszystkich, tj. i dla umierającego i dla jego dzieci. Mam mnóstwo szacunku dla niego i mogę tylko życzyć takich lekarzy każdemu.
  • mia_siochi 11.10.14, 09:56
    Plastry są z fentanylem,nie z morfiną. To substancja o wiele silniejsza niż morfina, a nie daje tylke skutków ubocnych.

    Chory z nowotworem (nie koniecznie terminalnym) powinien trafić pod opiekę poradni leczenia bólu, poradni paliatywnej lub hospicjum domowego. Nie oczekujcie leczenia bólu od onkologów lub lekary rodzinnych, o oni tego nie potrafią robić. To nie jest tak, że wystarcy wypisać receptę.


    --
    To jest noworodek, nie przepina się pasami w kroczu, bo się zwyczajnie nie da, zazwyczaj i tak jest w beciku lub omotany kocykiem. Przewozenie noworodka jest na innych zasadach niż dziecka kilkumiesięcznego i starszego.(by atteilow)
  • black_halo 11.10.14, 10:10
    Bo to jest troche tak jak wychowaniem seksualnym. Najwiecej krzycza ci, ktorzy wiedza, ze takie wychowa&nie seksualne moze im zaszkodzic. Powiedziala to chyba jakas dziennikarka czy polityk. Ze rozumie teraz hipokryzje. Bo jesli malo chlopcy i dziewczynki dowiedza, ze ze ksiadz, dziadek, wujek nie moze ich dotykac, zmuszac do pewnych rzeczy, ze maja prawo powiedziec mamie, pani w szkole czy lekarzowi to to bedzie dla nich katastrofa. Podobnie kiedy pacjenci sie dowiedza, ze wcale nie trzeba zeby cierpilei z bolu, gdy bliscy sie dowiedza, ze sa skuteczne srodki to beda sie ich domagali ale wtedy trzeba bedzie to ewidencjonowac, nie bedzie mozna wpisac dwoch dawak morfiny i dac jednej a drugiej sprzedac znajomemu po zawyzonej stawce. Podobnie krzycza obroncy zycia poczetego ale przeciez wszyscy wiedza, ze na braku mozliwosci przeprowadzenia legalnej aborcji na zyczenie korzysta po prostu podziemie gdzie mozna zalatwic wszystko - od pigulek po do skrobanki w 7 miesiacu.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • dziennik-niecodziennik 11.10.14, 10:54
    > wtedy trzeba bedzie to ewidencjonowac, nie bedzie mozna wpisac dwoch dawak morfiny i dac jednej a drugiej sprzedac znajomemu po zawyzonej stawce.

    buhahaha
    sorry
    akurat ewidencjonuje się to obecnie we wszystkie strony. nie wyobrażam sobie jak można by byo bardziej.
    i tez odwrotnie niz piszesz - jakby dopuścic stosowanie morfiny na prawo i lewo to bedzie mozna wpisac ze pacjent potrzebował 20 dawek, podczas gdy realnie potrzebował 15. dodatkowe 5 masz na luzie. o wiele łatwiej kręcić wałki.
    ale mnie naprawde dziwi ta wiara w morfinę jako cudowny lek na ból. bo sa bóle ktorych morfina naprawde nie potrafi załatwic.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • black_halo 11.10.14, 13:00
    Ale teraz to jest towar deficytowy. Duzo sie pisze o chorowaniu i umieraniu boz bolu a w polskich szpiatalach to jakby sredniowiecze i nalezy cierpiec, zeby zbawienie chyba dostac. A tymczasem w wieli krajach sa rozwiazania, idziesz do rodzinnego, mowisz ze cie boli i on Ci wypisuje recepte na to czy na tamto. Pacjentowi w fazie terminalnej naprawde nie mozna juz inaczej pomoc jak tylko usmierzyc bol. A pamietam jak na raka jajnika umierala bliska przyjaciolka mamy to lekarze nie chcieli podawac "bo jeszcze sie uzalezni" a pielegniarki mialy podejscie "jak sie choruje to musi bolec". A przeciez ta choroba moze spotkac kazdego z nas.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • dziennik-niecodziennik 11.10.14, 13:45
    > A tymczasem w wielu krajach sa rozwiazania, idziesz do rodzinnego, mowisz ze cie boli i on Ci wypisuje recepte na to czy na tamto.

    moze Cie zaskocze, ale u nas tez tak jest suspicious znakomitą większość recept na przeciwbólówki, także te narkotyczne, mam od lekarzy rodzinnych.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • princess_yo_yo 11.10.14, 13:31
    jest cala masa lekow przeciwbolowych i kazdy lekarz powienien wiedziec jak takowymi dysponowac, zwlaszcza w sytuacji pooperacyjnej kiedy trzeba pacjenta szybko zaktywizowac a bol w tym przeszkadza lub w sytuacji kiedy bol przeszkadza w normalnym zyciu. sytuacje stanow terminalnych moga byc poza remitem lekarza rodzinnego.
    mentalnosc ze musi bolec jest czyms co z jakiegos dziwnego powodu nadal jest obecne w polskiej sluzbie zdrowia. autentycznie nie rozumiem dlaczego.
  • aandzia43 11.10.14, 14:24
    A co się podaje, jak morfina nie pomaga?

    --
    brak.polskich.liter:
    "kto nigdy nie myslal o wrazeniu kaktusa w zad prawicowemu bucowi, niech pierwszy rzuci kamieniem tongue_out"
  • woman_in_love 11.10.14, 14:29

    --
    "Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy" - Alexis de Tocqueville
  • mantis_after_dinner 11.10.14, 16:34
    miala operacje, po ktiorej pozostal jej wydziobany dlutkiem dol w udzie o glebokosci ok. 5-6 cm. Dol wymagal codziennej zmiany opatrunku, czyli w skrocie wsadzenia tam dlutka, wyjeciq saczka, dezynfekcji i wypchqniq dziury od nowa saczkiem i tak przezz 2 tyg.

    Rzecz dziala sie za granica. Lekarz przed zmiana opatrunku zaproponowal zastrzyk z morfiny, nq co zobaczyl moje przerazenie w oczach i proteest "to jeszcze dziecko".
    Uslyszalam na to "Prosze Pani, ja znam poglady waszej czesci Europy na morfine, ale zyjemy w 21 wieku i naprawde nie ma potrzeby znosic niepotrzebnego bolu".

    Z czasem przeszlismy na tramal, a potem obeszlo sie juz z ogole bez srodkow przeciwbolowych.
  • rosapulchra-0 11.10.14, 17:45
    pl.wikipedia.org/wiki/Koktajl_z_Brompton
    --
    Moja babcia jest zagorzałą katoliczką. Ja też jestem za gorzałą.
    anielska.blog.pl/
  • aandzia43 11.10.14, 21:22
    Miło się czyta takie przepisy wink

    --
    brak.polskich.liter:
    "kto nigdy nie myslal o wrazeniu kaktusa w zad prawicowemu bucowi, niech pierwszy rzuci kamieniem tongue_out"
  • rosapulchra-0 11.10.14, 21:57
    Ano. Jak sobie wyguglujesz "mieszanka przeciwbólowa" to wyskoczy ci wynik z chomikuj, tam są recepty na takie właśnie koktajle. Te to się dopiero dobrze czyta wink
    --
    > To jak mam się ubrać żeby wyglądać estetycznie na plaży?Widzialam gdzies w necie jasnozolte burki.W jasnozoltej burce bedziesz mogla udawac,ze jestes kolejna wedrujaca wydma./by turzyca
    www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/lista/gawrys_anna.html
  • iziula1 11.10.14, 21:49
    Bardzo ciężko czyta mi się o waszych doświadczeniach z cierpieniem i umieraniem najbliższych. To przerażające. Tym bardziej przerażające ,że choroby nowotworowe są plagą naszego wieku a wzrost liczby zachorowań jest zatrważający.
    Najbardziej boli chyba rozczarowanie postawą personelu medycznego.
    Ukończyłam 5-cio letnie liceum medyczne, mam dyplom pielęgniarki. I przez 5 lat uczono mnie jednego: zawód pielęgniarki i lekarza to misja. Primum non nocere.
    Pomagamy ludziom, niesiemy pomoc.
    Zderzenie z rzeczywistością było brutalne i bolesne.
    Ból , szacunek do drugiego człowieka, godne umieranie.....zależy od dobrej woli drugiego człowieka. Nie jest standardem.
    Tak jak kiedyś nie było standardem rodzenie po ludzku.
    Czy naprawdę do godnego odejścia, bez bólu w chorobie nowotworowej trzeba "mieć szczęscie" i trafić na empatycznego lekarza ? Lub konieczność szukania znajomości, wtedy lekarz inaczej na nas spojrzy i pomoże, bo moja znajoma jest jego koleżanką ze studiów ?

    Opiekowałam się chorą na raka kości bliską mi osobą, to było 20 lat temu. Byłam pozostawiona sama sobie z problemem, bólem, bezradnością i biurokracją. Jedyne co było "na plus" to zapas leków jakie moja kuzynka zebrała przewidując ,że ból jej nie opuści.
    Miała "szczęscie" jej choroba neurologiczna, brak czucia pewnych rejonów ciała chyba spowodowała, że odczucia bólowe miała zupełnie inne niż chorzy o tej samej chorobie.

    --
    "Nigdy nie powiedziałem, że nie jesteś dobry w tym, co robisz... Po prostu to, co robisz, jest bezwartościowe."
    by Sheldon Cooper
  • rosapulchra-0 11.10.14, 22:16
    Do dziś dziękuję Bogu, że zachorowałam poza Polską. Przez pół roku mojego leczenia szpitalnego przede wszystkim walczono z bólem, np. zanim dostawałam zastrzyk przeciwwymiotny (bardzo bolesny, ale to naprawdę bardzo bolesny - żyła, do której go podawano robiła się czerwono - czarna, moją rękę przytrzymywała druga osoba, a samo podanie leku trwało kilka minut, bo nikt się nie odważył podać go w normalnym tempie), zawsze, ale to zawsze poprzedzano podaniem mi przeciwbólowych środków. A mimo tego ból był nie do wytrzymania i wyciskał ze mnie nie tylko łzy i krzyk, ale potworne zmęczenie. Dostawałam morfinę w różnych postaciach - w plastrach, doustnie, jako syrop, kroplówką - był czas, że byłam podłączona do maszyny regularnie podającej mi ten lek, bo żaden tramal, cocodamol itp. w najwyższej dawce po prostu nie pomagał. A jako że mam również doświadczenia z wielu polskich szpitali, to doskonale pamiętam, co się ze mną działo, gdy odmawiano mi środków przeciwbólowych. Nikomu, naprawdę nikomu, nawet najgorszemu wrogowi (choć nie posiadam) nie życzę takiego cierpienia, jakie było mi dane. Uwierz mi, że gdy wrzeszczałam, wyłam z bólu to potrafiła do mnie przyjść pielęgniarka z mordą (bo inaczej tego się nie da nazwać), że ją obudziłam i żebym się zamknęła. Dopiero na drugi dzień, przy obchodzie, gdy obrażona poskarżyła się na mnie do ordynatora, to ten łaskawie kazał mi podać.. pyralginę.
    --
    Polska jest jak matka-alkoholiczka: sprzeniewierzy na wódkę ostatni grosz wydłubany ze skarbonek dzieci i w pijackim bełkocie będzie wmawiała, że matka jest tylko jedna i matkę trzeba kochać. Za sam fakt bycia matką. by mruwa9
  • agnieszka77_11 11.10.14, 21:58
    www.fakt.pl/gwiazdy/zmarla-siostra-moniki-pietrasinskiej,artykuly,494970.html
  • olewka100procent 11.10.14, 22:04
    to samo jest z porodami, nie dają znieczulenia bo to poród i musi boleć, najgorsze jest to , że nic nie zapowiada się na zmiany. Rząd ma ważniejsze sprawy - ukraina, smoleńsk i tusk w ue
  • aquella 12.10.14, 10:56
    ktoś napisał (zapewne słusznie), że nie da się porównać bólu raka do bólu porodowego, jednak ja przy porodzie wyłam właśnie jak zwierzę
  • kozica111 12.10.14, 11:11
    Ja też wyłam / do dzis czuje sie z tym nieswojo/ i od porodu mam coś w rodzaju fobii bólowej.
    Wiesz czemu nie da sie porównać? Bo przy porodzie człowiek mimo wszystko ma świadomość że jeszcze chwila, moment i sie ból skończy a przy raku wizja męki przez następny tydzień, miesiąc...
  • pederastwa 12.10.14, 12:54
    Podobno właśnie można. znieczulenie.webd.pl/znieczulenie.porodu/skala_bolu_porodowego.html
  • zebra12 12.10.14, 14:50
    No właśnie, to trudno porównać. Dla mnie gorszy od porodu jest ból borowanego zęba.
    --
    http://2.bp.blogspot.com/-uznAu7jDqXc/UTlAAG8ZYgI/AAAAAAAAO8E/iK4aGVpqEKQ/s1600/Zebrinha+animada.gif
  • kalina_lin 12.10.14, 15:25
    No widzisz, a ja nigdy nie mogłam zrozumieć po co dentystka proponuje mi znieczulenie, skoro ma tylko ząb zaplombować wink Ale przy porodzie skamlałam o znieczulenie.
  • rosapulchra-0 12.10.14, 13:03
    IMHO zależy to też od progu wytrzymałości. Ja mam dość wysoki próg i trójkę dzieci urodziłam bez znieczuleń, ale zdaję sobie sprawę, że są kobiety, dla których ból porodowy jest całkowicie nie do wytrzymania.
    --
    > To jak mam się ubrać żeby wyglądać estetycznie na plaży?Widzialam gdzies w necie jasnozolte burki.W jasnozoltej burce bedziesz mogla udawac,ze jestes kolejna wedrujaca wydma./by turzyca
    www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/lista/gawrys_anna.html
  • mynia_pynia 12.10.14, 19:02
    W tym linku powyżej jest diagram kołowy z którego wynika że 25 % kobiet nie potrzebuje znieczulenia. Ja miałam drgawki z bólu podczas porodu i nie mogłam mówić a po zoo nadal minie wszystko bolało, tak właściwie to szycia tylko nie czułam a byłam bardzo poharatana wewnątrz a po porodzie mdlałam przez 6h.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.