Dodaj do ulubionych

Nie płaćmy nauczycielom za grudzień!

08.12.14, 13:03
I spokójsmile Taką mam refleksję po tej fali jojczeń ze strony nauczycieli, jak to my rodzice chcemy ich zmusić do opieki nad naszymi dziećmi niesłusznie bardzo.
Skoro rodzice sami powinni się zajmować dziećmi w czasie gdy nauczyciele chcą koniecznie odpoczywać, choć ich zwierzchnik mówi, że w tym czasie wolnego NIE MAJĄ… To chyba jest chęć brania kaski za olewanie obowiązku służbowego? To może powinien to być urlop bezpłatny? Ok. Ja się zajmę w grudniu swoim dzieckiem, a wszyscy nauczyciele niech mają odebraną kaskę za te 3 tygodnie - skoro się uchylają od obowiązku pracy.
Problem nie jest w tym, czy i jak rodzice mają sprawować opiekę nad dziećmi, a w tym, że państwo płaci nauczycielom w grudniu za PRACĘ a oni sobie wymuszają wolne. U nas zawsze jest wymuszanie wolnego: nie będzie nikogo, nie wiadomo, gdzie będą dzieci, z kim, w zasadzie nikt nie przyjdzie, tylko pani dziecko. Nawet dzień wcześniej dyrekcja nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, która pani łaskawie przyjdzie do pracy… W CZASIE DNI, KTÓRE NIE SĄ DLA NAUCZYCIELI WOLNE OD PRACY! Dlaczego w ogóle mają płacone, jeśli z 30 np. nauczycieli przychodzi jeden udawać, że jest jakiś dyżur? To jest w ogóle zgodne z prawem? Jak oni to rozliczają? Udają, że byli w pracy? Ci, którzy dyżuru nie mają, powinni mieć odebrane pensje za ten czas. I skończyłoby się skandaliczne wymuszanie wolnego.
Ps. A zajmowanie się dziećmi przez szkołę w grudniu to nie powinna być "opieka" typu pie.dzenie w stołek, tylko ciekawe zajęcia rozwijające.
Ja nie oczekuję, że się nauczyciel będzie "opiekował" moim dzieckiem. Ja oczekuję, że pracownik, który ma wypłacaną pensję za pracę z naszych podatków, będzie PRACOWAŁ w w czasie dni, które nie są wolne od pracy. Jako nauczyciel i pedagog. Uczyć można również podczas fajnej zabawy.
Edytor zaawansowany
  • kietka 08.12.14, 13:19
    w d... sie poprzewracało i tyle, patrzac do librusa codziennie jakis nauczyciel a to na zwolnieniu, a to na szkoleniu.
  • fomica 08.12.14, 14:07
    Jojczenie chyba wynika tego, że zawsze w święta mieli spokój, więc co roku tak sobie organizuja czas, choćby wyjazdy czy zakupy, z założeniem że mają wolne i już. A tu nagle zmiana, pada pomysł żeby jednak pracowali. Może ten pomysl padł za późno, trzeba było zacząc temat juz od września i postawic ludzi przed faktem - pracujemy i koniec, prosze to uwzględnic w swoich planach.
    Może za rok się uda przeforsować. Sądze że takich nacisków będzie coraz więcej, bo ludzi uwiązanych w korpo coraz bardziej drażni to że nie dośc że musza harować na maksa to jeszcze na własną ręke muszą zapewnić zajęcia dzieciom, bo szkoła jakos się nie poczuwa.
  • mx3_sp 08.12.14, 14:10
    ja tam nigdy im nie płaciłam. Bezpośrednio bo i inaczej nawet nie można.
  • araceli 08.12.14, 14:22
    fomica napisał:
    > A tu nagle zmiana, pada pomysł żeby jednak pracowali. Może ten pomysl padł
    > za późno, trzeba było zacząc temat juz od września i postawic ludzi przed fakt
    > em - pracujemy i koniec, prosze to uwzględnic w swoich planach

    Tylko, że to nie jest żaden nowy pomysł ani zmiana tylko egzekwowanie obowiązujących przepisów.

    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • lafiorka2 09.12.14, 09:06
    fomica napisał:

    > Jojczenie chyba wynika tego, że zawsze w święta mieli spokój, więc co roku tak
    > sobie organizuja czas, choćby wyjazdy czy zakupy, z założeniem że mają wolne i
    > już. A tu nagle zmiana, pada pomysł żeby jednak pracowali. Może ten pomysl padł
    > za późno, trzeba było zacząc temat juz od września i postawic ludzi przed fakt
    > em - pracujemy i koniec, prosze to uwzględnic w swoich planach.
    > Może za rok się uda przeforsować. Sądze że takich nacisków będzie coraz więcej,
    > bo ludzi uwiązanych w korpo coraz bardziej drażni to że nie dośc że musza haro
    > wać na maksa to jeszcze na własną ręke muszą zapewnić zajęcia dzieciom, bo szko
    > ła jakos się nie poczuwa.

    ja wczoraj nauczycielce mojego syna powiedziałam,że podobno jest list od Pani minister,a ona do mnie" że teraz to i tak nic nie zmieni, że to trzeba było na początku roku wprowadzać, czy coś takiego"
    tak więc nauczyciele jeszcze czują, że mają spokój.
    Ale mam nadzieję,że wreszcie im się dobiorą do doopy..
    --
    Codziennie na ematce znajduję wątek, który jest najgłupszy na świecie i wydaje
    mi się, że żaden go już nie pobije.
    I codziennie ematka mnie zaskakuje.
  • riki_i 08.12.14, 14:09
    zajmij się może nierobami w mundurach, bo są wielokrotne bardziej kosztowni dla społeczeństwa

    nauczyciele są od uczenia, a nie od zastępowania rodziców - bawienia i wychowywania

    świetlica to co innego niż szkoła i zatrudnia panie świetliczanki

    jak nie ma dzieci w szkole, bo są ferie, to nie ma roboty

    zawsze tak było i nie widzę tu nic zdrożnego

    gul ci skacze, bo zazdrościsz marnej nauczycielskiej kasy - najmij się do szkoły i znieś przez kilka dni hordy rozwydrzonych bachorów to ci szybko przejdzie. jest to wielce parszywy zawód
  • mx3_sp 08.12.14, 14:12
    a Ty mundurowym zazdrościsz. Dobrze, że to koniec roku zaraz będzie 13 tka, mundurówka i tak 16 pensji się wyciągnie.
  • ataner37 08.12.14, 14:14
    Jak są od uczenia, to niech uczą. Bo jakoś nie widać, żeby to robili...
  • makurokurosek 08.12.14, 14:38
    Jakoś nie widać aby ci nauczyciele czegokolwiek uczyli, przygotowani do zajęć tez raczej nie są bo wybacz ale wydrukowanie testów z wydawnictw to nie jest żadne przygotowanie.
  • atena12345 09.12.14, 20:39
    makurokurosek napisała:

    > Jakoś nie widać aby ci nauczyciele czegokolwiek uczyli, przygotowani do zajęć t
    > ez raczej nie są bo wybacz ale wydrukowanie testów z wydawnictw to nie jest żad
    > ne przygotowanie.

    są tacy, którzy uczą. Moja córka ma w końcu matematyczkę, której się chce i która potrafi ją tej matematyki nauczyć. Po ponad czterech latach w końcu usłyszałam, że moja córka wcale nie jest tępa matematycznie. I przynosi w końcu 4 i 5 z klasówek.
  • riki_i 12.12.14, 21:32
    Miej pretensje do ministerstwa głupoty, że wymaga wkuwania pod testy zamiast pisania esejów.
  • selo.lolo 08.12.14, 14:57
    "nauczyciele są od uczenia, a nie od zastępowania rodziców - bawienia i wychowyw
    > ania
    > "
    Ja nie oczekuję, żeby mnie ktokolwiek zastępował. Myślę jednak, że jeśli ktoś ma płacone za pracę, a ma zamiar 3 tygodnie bumelować - to warto rzecz urealnić i obciąć pensję o te 3 tygodnie. Minister powiedziała jasno: to nie jest czas wolny od pracy dla nauczycieli. Jak nie jest to czas wolny i pobieramy pensję, to do pracy!
  • iwles 09.12.14, 08:42

    minister też musi pokazac od czasu do czasu, że za coś bierze pieniądze big_grin

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • dankaimirek 09.12.14, 13:04
    oceny wystawione już na semestr! mają juz labe nauczyciele tak naprawdę, nic nie ucza tlyko poprawiaja oceny, od 19 grudna wolne, aż do 7 stycznia, pózniej tylko 8 dni szkoły i 2 tyg ferii, ale bym tak chciała! I jeszcze problem mają w szkole.
  • little_fish 09.12.14, 16:34
    jak byś tak chciała, to zostań nauczycielem. Należy spełniać swoje marzenia
  • pulcino3 09.12.14, 17:15
    milion/milion

    --
    -------------------------------------------------------------
    Pewnych rzeczy się nie mówi, to sprawa dobrego tonu.
  • mlodyniedowziecia 06.12.18, 19:52
    raczej chodziło o wolne, a nie pracę w szkole. Twój argument jest absurdalny - bo nauczycielom z kolei można powiedzieć- chcecie podwyżek to do IT pracować.
    Zasadniczo płaci się za pracę. Nauczyciel ma i tak więcej płatnego urlopu niż większość i nie widzę powodu, żeby jeszcze do powiększać, niezgodnie z prawem zresztą. Inna sprawa, że takie wolne od 19 grudnia do 6 stycznia + wszystkie te rekolekcje egzaminy dni nauczyciela godziny dyrektorskie czyli mówmy wprost nadprogramowe wolne od szkoły niesamowicie utrudnia sprawę rodzicom. Pomstowali na to nawet rodzice- nauczyciele akademiccy, bo ich pilnują i rozliczają z każdej godziny/ grupy cwiczeniowej.
  • paniusiapobuleczki 06.12.18, 20:31
    Takie "wolne" jak rekolekcje i egzaminy to nie wolne tylko dni bez zajęć dydaktycznych lub z ograniczoną liczbą lekcji. Nauczyciele są wtedy w pracy tylko niekoniecznie prowadzą lekcje.
  • yoka1 10.12.14, 09:05
    "nauczyciele są od uczenia, a nie od zastępowania rodziców - bawienia i wychowyw
    > ania
    > "
    Ja nie oczekuję, żeby mnie ktokolwiek zastępował. Myślę jednak, że jeśli ktoś ma płacone za pracę, a ma zamiar 3 tygodnie bumelować - to warto rzecz urealnić i obciąć pensję o te 3 tygodnie. \


    jak wyście te 3 tygodnie wyliczyły? Wolne to 22 i 23 czyli 2 dni, 29, 28, 29 czyli 3 dni. Daje to 5 dni.
  • incubus_0 10.12.14, 09:28
    Ale to nie jest Twoja sprawa, tylko umowa między pracownikiem a pracodawcą. Jeśli pracodawca się zgadza, to pracownik może pracować jeden dzień w miesiącu. I proszę, nie pisz, że to za Twoje pieniądze...
  • makinetka82 06.12.18, 23:18
    yoka1 napisała:

    > "nauczyciele są od uczenia, a nie od zastępowania rodziców - bawienia i wychowy
    > w
    > > ania
    > > "
    > Ja nie oczekuję, żeby mnie ktokolwiek zastępował. Myślę jednak, że jeśli ktoś m
    > a płacone za pracę, a ma zamiar 3 tygodnie bumelować - to warto rzecz urealnić
    > i obciąć pensję o te 3 tygodnie. \
    >
    >
    > jak wyście te 3 tygodnie wyliczyły? Wolne to 22 i 23 czyli 2 dni, 29, 28, 29 cz
    > yli 3 dni. Daje to 5 dni.


    Cóż, ta awersja do nauczycieli widocznie sięga wczesnej podstawówki : )))
    : D


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • riki_i 12.12.14, 21:35
    Ma płacone za pracę w ramach roku szkolnego. Jeśli w tym czasie wypadają ferie i święta państwowe to jest to siła wyższa. A minister, która to powiedziała, to pierwsza leserka RP - pracą uczciwą się nie zhańbiła, za to intrygi i rozgrywki partyjne ma wyszlifowane na blachę.
  • lily-evans01 08.12.14, 15:29
    Popieram... 10/10

    --
    www.youtube.com/watch?vshockktB-qEOiXA
  • lafiorka2 09.12.14, 09:07
    riki_i napisał:

    > zajmij się może nierobami w mundurach, bo są wielokrotne bardziej kosztowni dla
    > społeczeństwa
    >
    > nauczyciele są od uczenia, a nie od zastępowania rodziców - bawienia i wychowyw
    > ania
    >
    > świetlica to co innego niż szkoła i zatrudnia panie świetliczanki
    >
    > jak nie ma dzieci w szkole, bo są ferie, to nie ma roboty
    >
    > zawsze tak było i nie widzę tu nic zdrożnego
    >
    > gul ci skacze, bo zazdrościsz marnej nauczycielskiej kasy
    - najmij się do szkoł
    > y i znieś przez kilka dni hordy rozwydrzonych bachorów to ci szybko przejdzie.
    > jest to wielce parszywy zawód

    marnej??? big_grin
    --
    Codziennie na ematce znajduję wątek, który jest najgłupszy na świecie i wydaje
    mi się, że żaden go już nie pobije.
    I codziennie ematka mnie zaskakuje.
  • dankaimirek 09.12.14, 13:09

    > marnej??? big_grin


    no właśnie marnej? za 15-20 godzin tygodniowo, i to godzin z dziecmi 45minut razy 15h.
    za jakieś pół etatu nawet miec najniższa to bym chciała.
  • anek130 09.12.14, 14:01
    15-20 godzin tygodniowo zajec to nie jest pół etatu, musiałabyś mieć 9 godzin- wtedy to tby było pół etatu
  • little_fish 09.12.14, 16:35
    odpowiedź jak powyżej - zostań nauczycielem
  • maslova 09.12.14, 17:27
    Ciekawa jestem, czy jeśli taki argument padłby z ust posła Hoffmana po aferze madryckiej (powiedziałby "Trzeba było zostać posłem"), przyjęłabyś go z taką wyrozumiałością.
  • little_fish 09.12.14, 17:54
    on popełnił zdaje się przestępstwo - póki co 18 godzin dydaktycznych i wakacje są zgodne z prawem. Chyba, bo zaczynam już wątpić.....
  • maslova 09.12.14, 20:59
    No z tego, co się okazuje, to ten sposób rozliczania delegacji jest niestety zgodny z prawem, choć niestety niekoniecznie z etycznym zachowaniem.
    Wakacje są jak najbardziej zgodne z prawem, problem polega na tym, że wolne podczas przerwy świątecznej jednak nie do końca, czego nauczyciele (co widać również po tym wątku) nie bardzo chcą przyjąć do wiadomości.
  • mlodyniedowziecia 06.12.18, 20:01
    to nie ZNPowska demonstracja. Napisali wyraźnie pensja nauczycielską ( niech będzie 3000 brutto) za 15 godzin pracy ( a po odliczeniu urlopu, zdrowotnych itp. nawet 12) nie jest marna. w przeliczeniu na prawdziwy etat ( realnie po urlopach- 36 godzin czyli 3 razy tyle) to 9000 zł brutto. Mało?
  • makinetka82 06.12.18, 23:26
    mlodyniedowziecia napisał:

    > to nie ZNPowska demonstracja. Napisali wyraźnie pensja nauczycielską ( niech bę
    > dzie 3000 brutto) za 15 godzin pracy ( a po odliczeniu urlopu, zdrowotnych itp.
    > nawet 12) nie jest marna. w przeliczeniu na prawdziwy etat ( realnie po urlopa
    > ch- 36 godzin czyli 3 razy tyle) to 9000 zł brutto. Mało?

    Masz problemy z myśleniem, czy do szkoły miałeś pod górkę ?



    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • riki_i 12.12.14, 21:38
    No, obecnie zarabiają ciut więcej niż pracownicy naukowi na uczelniach, ale nadal marnie. 3109 zł brutto podstawy dla nauczyciela dyplomowanego (najwyższy status) to nie są żadne kokosy.
  • mlodyniedowziecia 06.12.18, 20:29
    Riki, ale licz realnie. Dyplomowany nie ma gołej pensji, chociażby dlatego, że musi mieć spory staż. Jak podaje Sedlak&Sedlak w raportach wynagrodzeń mediana dyplomowanego to 3983 zł brutto.
    Oczywiście, że nie kokosy, ale na pełnym etacie (po uwzględnieniu przywilejów urlopowych i faktu, że godzina nauczyciela to 45 minut, a etat to 18 takich godzin) pracuje on realnie 12 godzin tygodniowo. To oznacza, że jego wynagrodzenie za godzinę wynosi w przeliczeniu na "zwykły" etat (36 godzin) ok. 70 zł brutto (45 netto). To nie jest mało - jakby pracował 36 godzin (np. udzielając korków, biorąc dwa etaty, dorabiając w wakacje - czego "normalny" pracownik raczej nie zrobi) to jego pensja to prawie 12.000 zł brutto. A to już, może nie kokosy, ale znacznie powyżej jakiejkolwiek średniej.
    Problem polega na tym, że nauczyciele dalej chcą pracować realnie 12 godzin tygodniowo, a zarabiać za to powyżej średniej krajowej.
    Uprzedzam, nauczycielem nie chcę zostać, bo:
    1) zarabiam lepiej, ale pracując 60 godzin tygodniowo,
    2) miałem do czynienia z tą grupą i niestety 60% to niesamowici frustraci i potrafią zaszczuć każdego, kto trochę się wykazuje. Wolę pracować w "higienicznych" warunkach.
    Mam też dzieci w wieku szkolnym i wiem jak wygląda "nauka i wychowanie w szkole" - na korki musi chodzić połowa klasy, jeśli chce zdać egzamin na poziomie rozszerzonym, wszystkie problemy (narkotyki, bójki) zamiata się pod dywan, a gnoi się koleżankę, której jeszcze się chce bo "zawyża poziom". A obserwuje "prestiżowe" liceum w dużym mieście.
  • paniusiapobuleczki 06.12.18, 20:40
    Jeżeli w prestiżowym liceum gnoi się koleżankę, której się chce to raczej nie jest wina nauczycieli tylko uczniów i ich rodziców. Nie mówiąc o tym, że nie jest to żadne prestiżowe liceum. Szanujący się nauczyciel w liceum nie pracuje 12 godzin, przerwy, to są przerwy techniczne, owszem można się wysikać i napić herbaty jednocześnie stojąc przy xero, rozmawiajac z uczniem czy przygotowując książki na następną lekcję. Pracy jest dokładnie drugie dwa razy tyle. Inteligentni licealiści naprawdę to widzą. A te długie wakacje letnie rekompensują weekendy w czasie których nie można wyjechać i na dwa dni zapomnieć o robocie.
  • szarsz 06.12.18, 20:43
    > że godzina nauczyciela to 45 minut, a etat to 18 takich godzin)

    ojacie... A na korytarzach w przerwach to kto niby dyżuruje, elfy?
  • mlodyniedowziecia 07.12.18, 12:46
    Nie rozśmieszaj mnie. WSZYSCY nauczyciele dyżurują na KAŻDEJ przerwie?
    Ile PRZECIĘTNY nauczyciel ma przerw z dyżurem miesięcznie?
  • paniusiapobuleczki 07.12.18, 21:35
    U nas np 120 minut tygodniowo.
  • little_fish 06.12.18, 20:45
    Wszystko rozumiem, ale między tymi 45 minutowymi lekcjami są przerwy, które nauczyciel również spędza w pracy - nawet jeśli nie ma dyżuru, to generalnie nie ma też wolnego
  • mlodyniedowziecia 07.12.18, 12:49
    A Wy znowu swoje. W 90% znanych mi miejsc pracy płaci się, o dziwo, za pracę. Pracodawca (zwłaszcza prywatny) stara się tak ją organizować, żeby nie płacić za "spędzanie czasu w pracy", bo to dla niego czysta strata. A w szkole ma być inaczej.
  • little_fish 07.12.18, 20:15
    Odliczasz każde siku? W sklepie odliczają czas kiedy nie ma klientów? Na poczcie i w biurze również?
  • sowa.szara 09.12.14, 21:56
    riki_i napisał:

    > zajmij się może nierobami w mundurach, bo są wielokrotne bardziej kosztowni dla
    > społeczeństwa

    a jak ktoś się zechce zająć mundurowymi to się go zakrzyczy, żeby się lepiej zajął wysokimi odprawami i emeryturami dla górników, którzy węgiel na zdjęciu widzieli. Ale zaraz, nimi też się nie można zająć, bo są jeszcze złodzieje w państwie - sprzedane przetargi to jest dopiero afera!

    i tak dalej... jednym słowem niczym nie można się zająć, bo są ważniejsze sprawy.


    > gul ci skacze, bo zazdrościsz marnej nauczycielskiej kasy - najmij się do szkoł
    > y i znieś przez kilka dni hordy rozwydrzonych bachorów to ci szybko przejdzie.
    > jest to wielce parszywy zawód

    tak można każdy argument zbić, każdą krytykę unieszkodliwić. parszywy zawód? to niech zmienią.
  • riki_i 12.12.14, 21:41
    Wielu, owszem, zmienia. A potem taka sowa_szara narzeka w innych wątkach, że nauczyciele w szkole to nieudacznicy i kretyni. Niestety, jaka płaca, taka praca. A to, że zaraz ktoś wyskoczy z przykładami ludzi, którzy zarabiają znacznie mniej, nie ma nic do rzeczy. Zawsze można znaleźć kogoś, kto ma gorzej. Imho nauczyciele w Polsce mają hoojowe pensje i tyle.
  • araceli 12.12.14, 22:56
    riki_i napisał:
    > Niestety, jaka płaca, taka praca.

    Najbardziej kretyński tekst jaki można napisać. Praca to praca - jak się nie podoba płaca to się z niej odchodzi a dopóki się pracuje to pracę trzeba wykonywać dobrze. KAŻDĄ.

    Swoją drogą ta wypowiedź jest też zabawna w kontekście zapewnień nauczycieli, że pracują na 200% obrotów wink

    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • droch 04.12.18, 23:14
    Na 200%? To chyba jacyś bumelanci, zazwyczaj słyszy się o 300% normy smile
  • little_fish 05.12.18, 08:13
    Ja pracuję na 100% a przynajmniej staram się. Wszyscy wydają się zadowoleni.
  • triismegistos 08.12.14, 14:16
    Jak już jesteśmy w temacie, to ja się z ciekawości zapytam. Czy nauczyciele maja płacone za nadgodziny, jak sprawdzają sprawdziany (oczywiście po lekcjach, bo i kiedy?) albo przygotowują się do zajęć?

    --
    moralność zastąpiłam etyką
  • araceli 08.12.14, 14:18
    Jakie nadgodziny? Połowa 'etatu' nauczycielskiego to czas na przygotowanie się. Nie mają 40 godzin lekcyjnych przecież big_grin

    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • mx3_sp 08.12.14, 14:30
    jak sie dowiesz to daj znak, pamiętam jak kiedyś po pijaku w gronie kilkunastu osób klasówki z matmy sprawdzaliśmy w ramach pomocy koleżance.
  • tatrofanka 08.12.14, 14:37
    Wiesz znam nauczycielkę z 10 letnim stażem, która uwielbia ten głupi tekst o przygotowaniu do zajęc w czasie wolnym.

    Uczyła dwójkę dzieci moich znajomych- róznica wieku 5 lat. Notatki w zeszytach -toczka w toczkę.

    Bidula przez 10 lat przygotowuje sie solennie żeby sie wreszcie nauczyc na pamiec.Bo nie wynika żeby jakos lekcje urozmaicała. Sorry- jak ktoś musi 3 h w domu stukac żeby zapamietac co ma wyłozyc, to dziwne chyba Na studiach się nie nauczyła???

    Ile tych testów wymysla w semestrze. Ile klasówek sprawdza.

    Nadmienie ze niektorzy prawdzja na lekcjach na których inna klasa pisze test.

    Wiedze nabyła na studiach jak mniemam? Co to za przygotowanie,? Uczy sie od nowa co ma powiedzieć? Po 10 latach nawet małpa by już ogarnęła.


    I ja rozumiem, ze jest wolne miedzy świetami i sylwestrem, a nawet do trzech króli, ale żesz no czemu jest wolne 22 i 23 grudnia np???? Zeby sobie ciasta zdazyły upiec?
  • landora 08.12.14, 15:19
    Skoro to takie proste, to dlaczego sama nie uczysz swoich dzieci?
    Nie jestem nauczycielką, ale mam nauczycieli w rodzinie i wśród przyjaciół i widzę, ile godzin codziennie poświęcają na przygotowanie nowych sprawdzianów (inny dla każdej klasy), ciekawych ćwiczeń i eksperymentów, nowych zadań do wykorzystania na lekcji, a także na sprawdzanie testów, kartkówek i sprawdzianów. Do tego różne narady, drzwi otwarte, spotkania grup przedmiotowych, kółka, wywiadówki, dyskoteki itp. itd. I widzę też, z jakim chamstwem (uczniów i rodziców) muszą się borykać. I nie zazdroszczę, bo pieniądze są psie, a praca naprawdę paskudna.
    I zgadzam się z kimś tam powyżej - lepiej by się wzięli za 40letnich emerytów mundurowych i górników uncertain
  • a_sia_g 08.12.14, 18:20
    A ilu tych 40 letnich emerytów mundurowych znasz? Jestem z rodziny mundurowej, mam znajomych mundurowych i żadnego 40 letniego emeryta wśród nich nie
    ma.
  • asia-loi 08.12.14, 19:03
    a_sia_g napisała:

    > A ilu tych 40 letnich emerytów mundurowych znasz? Jestem z rodziny mundurowej,
    > mam znajomych mundurowych i żadnego 40 letniego emeryta wśród nich nie ma.


    Ja osobiście znam kilku. A z mediów np.: agent Tomek (Tomasz Kaczmarek) - nie ma jeszcze czterdziestki, dwóch prokuratorów z Prokuratury Krajowej; to ci znani. A ilu jest takich o których jest cicho?
  • riki_i 12.12.14, 21:42
    Znam paru strażaków. Wyjątkowe cwaniaki i nieroby.
  • tatrofanka 09.12.14, 09:59
    Skoro to takie proste, to dlaczego sama nie uczysz swoich dzieci?

    Bo nie mam talentu pedagogicznego, jak 90 % nauczycieli.Tylko im to nie przeszkadza.
    Sorry, chodziłam do szkoły, mam dziecko w szkole, i większośc moich znajomych tez. Jeszcze pamietam jak na lekcjach zialo nudą, że o czytaniu podręcznika na lekcjach nie wspomne.
    Nauczyciele wyżywają się na dzieciach niejednokrotnie.I wcale się tak wiele nie zmienia przez te lata.
    Corkę kolezanki uczy ta sama nauczycielka co nas. Julka w sumie nie musi chodzić na przyrode- może wszystko przepisać z zeszytu matki do biologii. Nie do wiary? Gdzie to przygotowanie codzienne do zajęc? Jak przez 20 lat dyktuje to samo.



    ile godzin codziennie poświęcają na przygotowanie nowych sprawdzianów (in
    > ny dla każdej klasy), ciekawych ćwiczeń i eksperymentów, nowych zadań do wykorz
    > ystania na lekcji, a także na sprawdzanie testów, kartkówek i sprawdzianów.


    No, chyba jak wizytacja jest. O, tak wtedy lekcje zadziwiaja uczniów swą innoscia i przebiegiem.

    Z ciekawości pytałam wczoraj dziecko kuzynki o szkołe - 5 klasa podsatwówki, brat gimnazjum- żadnych ciekawych doświadczeń nie widzieli. Sprawdziany sa dwa razy do roku- często te same co np. 3 roczniki wcześniej. A zadania np. z matmy=- o tak sa nowe- co roku wychodza nowe ksiażeczki z których pani dyktuje. Serio myślisz, ze nauczyciele je wymyślają??????
    Szczytem jest polonistka starszego, która na lekcje przychodzi z brykami, sciągami. Zenua. rozumiem te megadługie przygotwania. Pewnie do księgarni ma daleko, to jej zejdzie.


    A jak wspomne jakie tłumoki z mojego liceum poszły studiowac w AP, to mi słabo. Dziewczyna w czwartej klasie liceum nie wiedziała elementarnych rzeczy z geografii- teraz uczy przyrody.


    I widzę też, z jakim chamstwem (uczniów i rodziców) mu
    > szą się borykać.


    Sytuacja z zerówki. Pani puszcze dzieciom film o papiezu- normalny, dla dorosłych raczej. Po 15 minutach dzieci sa znudzone. Któres się zasmiało.
    Pani pyta - z czego się smiejesz?
    -...................... Dziecko nic nie mówi, speszyło się
    -O, to znaczy ze z niczego. Wiesz jak się nazywa człowiek który się śmieje z niczego.? Wariat. Jesteś wariatem? No jesteś, no powiedz.

    Smutna głupia żałosna lampucera.

    Dno, które wyżywa się na dzieciach bo nie potrafi wymysić nic ciekawszego niz puszczenie filmu dla widzów starszych o kilkanascie lat. No, długo się musiała przygotowywac do zajęc.
    Podwyżka jej, tak z 5000 na początek, Za ten wklad pracy a za tekst (wcale nie chamski i prostacki, nie???) nastepne 2000 i wolne od 14 grudnia.

    Matka przyszla po dziecko, stała w korytarzu. wszystko słyszała.


    > I zgadzam się z kimś tam powyżej - lepiej by się wzięli za 40letnich emerytów

    Wiesz że policjant który pojdzie na emeryture w wieku 42 lat dostanie ok. 40 % uposazenia na emeryturze.?
    A na marginesie- nie obrażaj policjantów porónując te dwie prace.

    Nie, nie jestem policjantką, ani moj mąż
  • landora 09.12.14, 11:08
    > Corkę kolezanki uczy ta sama nauczycielka co nas. Julka w sumie nie musi chodzi
    > ć na przyrode- może wszystko przepisać z zeszytu matki do biologii. Nie do wiar
    > y? Gdzie to przygotowanie codzienne do zajęc? Jak przez 20 lat dyktuje to samo.
    >

    Program się w między czasie zmienił kilka razy - jeśli nauczycielka uczy tego samego, co 20 lat temu, to ja bym interweniowała, a nie marudziła na forum...

    > No, chyba jak wizytacja jest. O, tak wtedy lekcje zadziwiaja uczniów swą innosc
    > ia i przebiegiem.
    >

    Taaa, absolutnie. Widocznie wyłącznie moja matka jest taka nadgorliwa, że prowadzi lekcje dobrze niezależnie od wizytacji.

    > Z ciekawości pytałam wczoraj dziecko kuzynki o szkołe - 5 klasa podsatwówki, br
    > at gimnazjum- żadnych ciekawych doświadczeń nie widzieli. Sprawdziany sa dwa ra
    > zy do roku- często te same co np. 3 roczniki wcześniej. A zadania np. z matmy=-
    > o tak sa nowe- co roku wychodza nowe ksiażeczki z których pani dyktuje. Serio
    > myślisz, ze nauczyciele je wymyślają??????

    No popatrz. Dwie znajome biolożki - jedna w gimnazjum, druga w LO - obie pokazują doświadczenia i narzekają, że obcięcie godzin im to coraz bardziej uniemożliwia.
    I co złego jest w korzystaniu z dostępnych pomocy???

    > A na marginesie- nie obrażaj policjantów porónując te dwie prace.

    Widzisz, ja nie mam specjalnie złych doświadczeń z nauczycielami. Trafiali się kiepscy, trafiali się rewelacyjni - jak wszędzie. Natomiast pomocnego policjanta spotkałam raz. Taki policjant drogówki naprawdę nie musi iść na emeryturę w wieku 40 lat uncertain

    Największy problem z nauczycielami mają zazwyczaj rodzice dzieci, którym nie chce się uczyć.

    A jak myślisz, dlaczego najlepsi raczej nie idą do zawodu nauczyciela? Może płace mają coś z tym wspólnego, jak myślisz? Chociaż z mojego roku nauczycielką została dziewczyna, która była jedną z najlepszych na roku. Chciała uczyć i uczy nadal - i widzę, ile wysiłku w to wkłada. Dlatego oburzają mnie takie teksty jak twoje.

  • tatrofanka 09.12.14, 11:42
    Program się w między czasie zmienił kilka razy - jeśli nauczycielka uczy tego s
    > amego, co 20 lat temu, to ja bym interweniowała, a nie marudziła na forum...


    Jak na córkę nauczycielki slabo czytasz ze zrozumieniem- córka kolezanki=nie moja córka.
    Ja siedze na forum, nie moja kolezanka.
    A program zmienia się w taki straszny sposób, ze wykreślą dwie linijki z podstawy programowej i zmienia szyk zdania.
    Moja przjaciólka pracuje w kuratorium, mam bardzo dobre informacje w tym temacie akurat.

    Nie gadaj, czego uczyli z matmy za naszych czasów np, ucza i teraz, co najwyżej kolejnosci tematów moga pozmieniac.

    A to już nie ma na historii Piastów, Jagiellonów? Jest zapewniam cie, było i jest

    Widocznie wyłącznie moja matka jest taka nadgorliwa, że prowa
    > dzi lekcje dobrze niezależnie od wizytacji.


    A, wszystko jasne. Nigdy nie będzie cię stac na obiektywizm.
    Koncza lekcje po 4-5 h, w szkole syna nie uświadczysz nauczyciela po 13.30.
    A dni otwarte musza być , bo większość ludzi CIĘŻKO pracuje do 17-18 a nie wałkonia się i po 13 mają wolne

    Dwie znajome biolożki - jedna w gimnazjum, druga w LO - obie pokazu
    > ją doświadczenia i narzekają, że obcięcie godzin im to coraz bardziej uniemożli
    > wia.
    > I co złego jest w korzystaniu z dostępnych pomocy???


    A gawędziarzy -bajkopisarzy wśród nauczycieli jest mnóstwo. Zweryfikuj sobie te ciekawie prowadzone lekcje wsrod uczniów- raczej nie potwierdzą



    > Największy problem z nauczycielami mają zazwyczaj rodzice dzieci, którym nie ch
    > ce się uczyć.


    Bzdura, skończyłam LO z najwyzszą średnią.Nauczycieli których szanuje za wiedze - spotkałam w życiu sztuk 3, ciekawie prowadzone lekcje- jw. Matematyczka w LO, chemik w szkole podstawowej, polonistka w pierwszych dwóch latach LO.

    Reszta- cienkie egzemplarze, wiecznie posiłkujące się podręcznikami miernoty, nieraz po lekcjach bylismy wyczerpani z nudy- trzeba sie pilnowac zeby nie ziewac, zero podejscia indywidualnego, a nie daj Boże pokaz ze wiesz cos czego oni nie wiedza. Masz przerabane.

    Zwroc uwagę na bład - masz przerąbane.

    Nie, nie trafiłas, ani ja ani moje dziecko nie mamy problemów z lekcjami. Wręcz przeciwnie,


    Dlatego oburzają mnie takie teksty ja
    > k twoje.

    A mnie oburza takie zaklamanie nauczycieli i ich rodzin. Trzynascie pensji, praca w szkole po 5 h i kupa wolnego. I jeszcze jękolą że musza klasówki sprawdzac.

    Bo ja pracuje 8-9 h, czesto mam robotę w domu także i krew mnie zalewa jak w poniedziałek o 18 wracam do domu i czytam kartke, którą syn dostał w tenże poniedziałek, ze na jutro mam przynieść 2 metry wstazki, najlepiej niebieskiej i jakies koraliki.
    I tak, colera, musze styrana zadymiac do jakiegoś marketu, bo przecież nie trzymam na stanie akurat niebieskiej wstazki.

    Pani nie przyjdzie do głowy ze nie każdyto ma, ale wrzepiw razie czego pałe za brak materiałów.
    I nic ja nie obchodzi ze ja po 8 h mam ochotę odpocząc to mnie gucio obchodzi, ze ona musi klasówki sprawdzac,
    Niech sprawdza. Od tego jest
  • iwles 09.12.14, 12:02

    ciężko pracujesz, oki, tak to podkreśliłaś, a nauczyciele się lenią.
    ale dla kogo pracujesz ? dla siebie? dla pracodawcy?
    A co społeczeństwo ma z twojej pracy (oprócz podatków)?


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • tatrofanka 09.12.14, 13:06
    Społeczeństwo ma dach nad głową i miejsca gdzie można kuipć chlebus, dac sie zoperowac i dzieci uczyć- pracuje w budowlance.Stawiam wam domy, bloki, sklepy, szpitale, szkoły.


    Musze znac się na przepisach, materialach budowlanych, nowosciach, cenach, prawie pracy, bhp, i jeszcze marketingu.

    Wyobraź sobie, ze niekoniecznie pracuje sie w komfortowych warunkach- hałas, deszcz, skwar- ale co tam w szkole biedactwa maja głośno. Nigdzie indziej nie jest głośno przeciez.Nie, nie.
    Skądże.
    I ja i ja nauczyciel pracujemy w hałasie- tylko mi nie przysługuje roczny urlop zdrowotny za który zaplaca rodzice ze swoich podatków- tak te chamy i prostaki, jak tu ktoras fanka nauczycieli napisała.

    I ja nie skowycze z tego tytułu na kazdym kroku- taki zawód sobie wybrałam to mam halas, ona tez. Nie wiedziala nauczycielka na co się pisze, było zostać mikrobiologiem a nie jojczec potem całe życie i wiecznie się męczyć

    Odpowiedzialność- podobno jest, chociaz jak cokolwiek uczniowie w szkole zrobią innemu uczniowi, dziwnym trafem nikt nic nie wie, a przeciez sa dyżury. No, ale akurat biedactwo nie zauwazyło.

    Ja nie mam przeciez odpowiedzialności, nie???E skad, nikt nie ma, tylko oni.

    Pracuje dwa razy dłużej i wyobraź sobie, ze jak chce cokolwiek popchnąć papiery, musze to zrobić w domu- budowa to żywioł, trzeba wszystkiego przypilnowac i niczego nie mozna przewidzieć do końca.Wychodzi 8-9 h w pracy + praca w domu- jakby więcej , nie?
    A nie mam wolnego przed i po kazdych swiętach, żadnych przywilejów, trzynastki, pierwszeństwa w przedszkolu z miejscem dla dziecka.
    I nie jojcze

    Stres?

    E co ty. Tylko one maja w szkole.

    Zaraz ktoś zasunie o zarobkach- maja ekwiwalent w postaci możliowści spędzenia czasu z własnym dzieckiem w każde wakacje, ferie, itd,
    Urlopy zdrowotne, trzynasta pensje, i jeszcze parę innych.

    Moja kolezanka -architekt, dobry, ale mało przebojowy zarabia 2500 - ma uprawnienia. To podobnie jak nauczyciel, Tylko skala trudności w zaprojektowaniu budynku i wymysleniu pytań na test z historii dla klasy czwartej jest jakby inna, nie sadzisz??
  • little_fish 09.12.14, 16:38
    to się zdecydujcie w końcu - czy nauczyciel zarabia dużo czy mało? Wakacje to ekwiwalent za niską pensję czy niesłuszny przywilej,który należy odebrać???
  • tatrofanka 09.12.14, 17:09
    To przeczytaj co napisałam wczesniej- ja nie chodze w marszu pod hasłem- odbierzmy nauczycielom przywileje, tylko nie rozumiem czemu wiecznie kwekaja, jojcza i sa mega niezadowoleni ze wszystkiego.

    Wcale nie zarabiaja mniej niż inni, a nie doceniaja korzyści które niesie ze sobą ten zawód.
    czy nauczyciel zarabia dużo czy mało

    jak słysze ze tyle samo zarabia architekt projektujący domy i czlowiek którego mega wyzwaniem intelektualnym jest sprawdznie klasówek, czy wymyslenie 5 pytań do klasówki, to wg mnie źle nie maja.

    Cały etat to w naszym kraju 40 h, w szkole nauczyciel niech spędza 6.
    Myslisz ze dzień w dzień spędza 2 h na przygotowaniu do zajęc????? No chyba ze co lekcje musi się uczyć od nowa co ma powiedzieć. No ale to juz kwestia inteligencji i pamięci.
  • little_fish 09.12.14, 17:24
    a czyli nie mówisz o mnie- bo ja nigdzie nie kwękam, nie jojczę, jestem usatysfakcjonowana swoją pensją.
    i tak - ja się przygotowuję codziennie do zajęć - mam 22 dzieci na wczesnym wspomaganiu rozwoju, zajęcia są indywidualne. Każde dziecko w innym wieku, od 6 miesięcy do 6 lat, każde z inną niepełnosprawnością (no prawie) i innym poziomem funkcjonowania w różnych aspektach. wystarczy, że codziennie mam 5 takich zajęć i usiądę pomyśleć i zapisać,co będę następnego dnia z Anią czy Michałkiem robić, spiszę sobie to w punktach i pomyślę co będzie mi potrzebne - to powiedzmy jakieś 10 minut na dziecko, do tego przygotowanie pomocy - gotowe są drogie, nie spełniają wszystkich wymogów. Pomocy nie przygotowuję codziennie, ale też nie zajmuje to 10 minut tylko znacznie więcej. Wypełnianie dzienników,planów zajęć i bieżącej dokumentacji dziecka to też średni 5-10 minut na każde dziecko po każdych zajęciach. Do tego rozmowa z rodzicem - prawie po każdych zajęciach, udzielenie wskazówek, co do postępowania w domu, czasem przygotowanie tych wskazówek na piśmie. Oprócz tego inne zajęcia, które wymagają mniej przygotowań. Tak więc przygotowuję się do zajęć codziennie, a moja inteligencja ma sie dobrze
  • tatrofanka 09.12.14, 22:05
    Tak, lekcje indywidualne z dziecmi niepełnosprawnymi sa znacznie trudniejsze. Bo każde jest inne i każde ma inny problem. Ok.

    Ale sorry, nauczyciel który uczy historii czy matmy powtarza przez całe życe to samo. Co tam sie do jasnej Anielki zmieni? Nie rozmieszajcie mnie z tą podstawa programową. Nadal ucza ulamków, procentów, zadań tekstowych

    nadal ucza o chrzcie Polski, o rozbiorach i powstaniach. Dobry nauczyciel ma to w paluszku, co tam moze powtarzac . Zapomni daty uchwalenia konstytucji 3 maja????

    Jakie jest przygotowanie do takiej lekcji?

    "O jutro mam z 4 klasa- temat chrzest Polski", i smiga. Co uczy sie od nowa, bo zapomniał?
    No bez kitu.

    Lekcje indywidualne z dziecmi chorymi, opóźnionymi czy przeciwnie uzdolnionymi (lekcje w szkole muzycznej) to inna inszość.



    Czego uczysz dzieci 6 miesięczne? Z ciekawości pytam.


    czyli nie mówisz o mnie- bo ja nigdzie nie kwękam, nie jojczę, jestem usatysf
    > akcjonowana swoją pensją.


    No, to jestes pierwszym nauczycielem którego "znam" i ktory tego nie robi.
    A przygotowanie do pracy to element każdego zawodu i mnie to nie imponuje za barzo.

    Codziennie wieczorem musze zapalanowac w drobiazgach swój zawodowy dzień.

    Tylko ja pracuje 8 h pus czas na przygotowanie się do następnego dnia, nauczyciel 5 h + przygotowanie się d nastepnego dnia.

    Jesli obie przenaczymy na t dwie h- ja pracuje 10, on 6.

    Zatem nie podziwiam, nie bije pokłonów, nie imponuje mi to. A jak im tak źle- droga wolna, zmieniać prace i predziutko wróca do szkoły, bo jak poczuja że w innych zawodach trzeba miec realne i wymierne wyniki, to więcej skuczec nie beda.

    Bacznie sledze rankingi szkół- sa takie w których od lat dzieci słabo zdaja wszelkie testy, zawsze na szarym końcu.

    I wiesz co jakoś nie wierze ze genialni pedagodzy rracują w zagłebiach tumanow, tylko po prostu sa denni nauczyciele w tej szkole. A pracuja nadal. Bo zawsze mozna powiedziec że to dzieci sa głupie i leniwe- od 20 lat w takiej szkole.
  • ja204 10.12.14, 10:24
    a idę rzadko, ale idę o godz 12, 13 to nie ma już wychowawcy klasy. Obojetnie jaki dzień tygodnia. Umówic sie nie chcą na 14,15 bo ich dawno nie ma.
  • aneta-skarpeta 10.12.14, 10:35
    może pozmieniajcie dzieciom szkoły bo to co opisujecie to jakiś koszmar

    ja ze swoją wychowawczynią spokojnie moge się umówic np o 7.15- jest w szkole, bardzo czesto jest w szkole do 16, a jak jej nie ma to mogę z nią pomailować, zadzwonic- raz mi się zdarzyło, że napisałam do niej smsa popołudniu z ważną sprawą i oddzwoniła do mnie o 19stej i porozmawiała

    nie mam jakies super hiper wypasionej szkoły, ma swoje wady, ale to co czytam to jakiś koszmar jest
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • ewcia1980 10.12.14, 16:37
    tatrofanka napisał(a):
    > To przeczytaj co napisałam wczesniej- ja nie chodze w marszu pod hasłem- odbier
    > zmy nauczycielom przywileje, tylko nie rozumiem czemu wiecznie kwekaja, jojcza
    > i sa mega niezadowoleni ze wszystkiego.

    Ale KTO ci tak wiecznie kwęka i jojczy?
    Nauczyciele twojego dziecka?
    Nauczyciele na forum?
    pokaż mi jeden wątek założony przez marudzącą nauczycielkę.

    Zazwyczaj odpierają ataki i "prostują" bzdury na swój temat.
    Nie tak dawno temu w jakichś informacjach podano info, że nauczyciel stażysta zarabia 3000 zł na rękę.
    Nie dziwię się, że społeczeństwo jest wkur..one na maksa po usłyszeniu czegoś takiego.
    Tyle, że ja po 10 latach pracy, studiach wyższych i 3 podyplomówkach za etat dostaję na rękę 2100. Jak byłam stażystą moja pierwsza wypłata to było 600 zł, druga 900 zł.

    Nie rozumiem też forumowych żali na złą pracę nauczycieli.
    Jak macie zastrzeżenia to działajcie - zaczynając od nauczyciela, poprzez dyrekcję jeśli na niższym szczeblu nie dało rady az po kuratorium.
    To chyba jest w waszym interesie.
    Ale nie - szkoda marnować czasu - lepiej "pluć" na forum.

    A co do tegorocznych dni wolnych to córka ze szkoły przyniosła kartkę na której mam zadeklarować w które, z wolnych, dni córka przyjdzie do szkoły.
    U syna w przedszkolu było coś podobnego tyle, że deklaracje były jawna.
    I wszyscy rodzice wpisywali, że 24,31. 12 oraz 2,5. 01 dzieci nie przyjdą do przedszkola (pewnie na zasadzie - nikt nie idzie to niech i mój zostanie w domu).
    A potem jęczenie, że przedszkole zamknięta.
  • araceli 10.12.14, 16:46
    ewcia1980 napisała:
    > Nie rozumiem też forumowych żali na złą pracę nauczycieli.
    > Jak macie zastrzeżenia to działajcie - zaczynając od nauczyciela, poprzez
    > dyrekcję jeśli na niższym szczeblu nie dało rady az po kuratorium.
    > To chyba jest w waszym interesie.

    No pewnie - winni złej pracy nauczycieli są rodzice big_grin I Ty nie rozumiesz, o co chodzi z jojczeniem i kwękaniem?

    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • ewcia1980 10.12.14, 19:19
    > No pewnie - winni złej pracy nauczycieli są rodzice big_grin

    To wyczytałaś z mojego postu?
    Weź ochłoń bo najwidoczniej zaczynasz tracić zdrowy rozsądek.

    I Ty nie rozumiesz, o co
    > chodzi z jojczeniem i kwękaniem?

    No nie wiem na czym polega to "ciągłe" "jojczenie" nauczycieli.
    Ale chyba nie mam potrzeby dowiedzieć się tego od ciebie.
    EOT.

  • tatrofanka 11.12.14, 09:35
    > Ale KTO ci tak wiecznie kwęka i jojczy?
    Nauczyciele, których znam w realu. Jak to tyle pracują- a ja np w trakcie urlopu spotykam pania nauczycielke o 11.40 w markecie i już po pracy- miała trzy lekcje.

    No ale potem na pewno ora w domu od 13.00 do 23.00 non stop.

    Mam okna na przystanek- nauczycielki ze szkoły syna- o 12-13.00 rozjazd do domów

    Kłamią twierdząc ze pracuja duzo. Nie z bierze im sie łącznie 8 h w ciągu dnia- nawet z tym strasznym przygotowaniem do zajęc


    pokaż mi jeden wątek założony przez marudzącą nauczycielkę.

    Żartujesz???? A znajdzie sie taka co jest serio niezadowolona? One dobrze wiedza ze maja nieźle, w przeciwnym razie by się przebranzowiły- inni tak robią jak im źle.
    Po prostu nie lubią jak się mowi pewne rzeczy na glos. I zwraca na pewne rzecz uwage Od razu wtedy próbuja wmówić wszystkim jakie to ucięmieżenie, tragedia, okroponośc i w ogóle maja najgorzej.

    Nie rozumiem też forumowych żali na złą pracę nauczycieli.
    > Jak macie zastrzeżenia to działajcie - zaczynając od nauczyciela, poprzez
    > dyrekcję jeśli na niższym szczeblu nie dało rady az po kuratorium.
    > To chyba jest w waszym interesie.
    > Ale nie - szkoda marnować czasu - lepiej "pluć" na forum.


    Żartujesz znowu????
    Mogłabym to zrobić, ale tylko gdyby syn już wyszedł ze szkoły- w przeciwnym razie syn miałby przerabane po całości. Naiwna jestes. Nauczyciele maja nieograniczone możliwości wyżycia.
    Mój kolega zwrócił kiedys uwage nauczycielce na błednie podawane dzieciom informacje. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdzki jesgo córka zamiast piątek, zaczeła ledwo wyciągac na 3.

    Przeniósł ja do innej szkoły- znowu ma 5. Ale czary, nie?

    I wszyscy rodzice wpisywali, że 24,31. 12 oraz 2,5. 01 dzieci nie przy
    > jdą do przedszkola (pewnie na zasadzie - nikt nie idzie to niech i mój zos
    > tanie w domu).
    > A potem jęczenie, że przedszkole zamknięta.


    Mój raz poszedł w takie dni, bo ja wtedy NORMALNIE pRACUJE. Opowidał jak pani gadała, ze mamusie wola pracowac niż być z nimi i nawet żadna babcia do serca nie przytuli. A przy odbieraniu dzieci miały mine jakby im sie g..o podstawiło pod nos.
    Dizekuję
  • ewcia1980 11.12.14, 20:39
    "Rili" ?

    Tu na forum wszystkie takie wyszczekane "chojraczki" a okazuje się, że w realu to "du.y z uszami", które nie potrafią załatwić najprostszych spraw.

  • ja204 10.12.14, 10:21
    little_fish napisała:

    > to się zdecydujcie w końcu - czy nauczyciel zarabia dużo czy mało? Wakacje to e
    > kwiwalent za niską pensję czy niesłuszny przywilej,który należy odebrać???


    ja bym chciała zarabiac to co nauczyciel za pół etatu tak naprawdę.Nawet najnizszą krajową się opłaca za godziny nauczyciela.
  • elf1977 09.12.14, 19:25
    Nie skowyczesz, ale ziajesz nienawiścią.
  • tatrofanka 09.12.14, 22:11
    Nie skowyczesz, ale ziajesz nienawiścią.

    Mowi sie ziejesz- polskiego mam nadzieje nie uczysz? Chociaz to prawdopodobne, nauczyciele maja kiepska wiedze.
    Skoro codziennie przez dwadzieścia lat niektórzy uczą się do każdej lekcji, to mniemam iż przyswajanie wiedzy okupione jest u takih dużym wysiłkiem

    Sorry, ale nienawidzić mogłabym tylko z zawiści.

    Raczej odczuwam pogarde dla takiej postawy.
    Kupa frustratów, którzy maja o sobie tak kiepskie zdanie, ze na siłe chca przekonac wszystkich, ze sa godni podziwu. Sa godni pozałowania, niestety.
  • sowa.szara 09.12.14, 22:14
    tatrofanka napisał(a):

    > Nie skowyczesz, ale ziajesz nienawiścią.
    >
    > Mowi sie ziejesz- polskiego mam nadzieje nie uczysz? Chociaz to prawdopodobne,
    > nauczyciele maja kiepska wiedze.
    > Skoro codziennie przez dwadzieścia lat niektórzy uczą się do każdej lekcji, to
    > mniemam iż przyswajanie wiedzy okupione jest u takih dużym wysiłkiem
    >
    > Sorry, ale nienawidzić mogłabym tylko z zawiści.
    >
    > Raczej odczuwam pogarde dla takiej postawy.
    > Kupa frustratów, którzy maja o sobie tak kiepskie zdanie, ze na siłe chca przek
    > onac wszystkich, ze sa godni podziwu. Sa godni pozałowania, niestety.

    Mówi się "takim" a nie takih, pogardę a nie pogarde, siłę, a nie siłe, itd.
    Dziękuję za uwagę.
  • tatrofanka 09.12.14, 22:36
    Mówi się "takim" a nie takih, pogardę a nie pogarde, siłę, a nie siłe, itd.
    > Dziękuję za uwagę.


    Mam kłopot z Alt Gr, nie wciska mi się zawsze - chcialaś blysnąc, wyszło biednie.
    Brak polskich liter, to nie to samo co brak umiejetności odmiany w ojczystym języku.


    Równiez dziękuje za uwagę
  • tatrofanka 09.12.14, 22:38
    No błyśnij raz jeszcze i znajdź znowu wyrazy bez polskich liter smile

  • sowa.szara 09.12.14, 22:38
    pomylenie k z h to taki sam błąd jak a z e, czepianie się literówek pokazuje, że tylko to ci zostało. to dopiero bieda..
  • tatrofanka 11.12.14, 09:41
    Ty na moją uwagę o tym, odpowiedziałas tym samym.
    I to już nie bieda, ale zwykła nędza.......

    Żadnych merytorycznych argumentów nie masz tylko mierną psychoanalizę prowadzisz.
    Na 100 % uczysz, widać i czuć.
    Frustraci w szkołach górą smile
  • makinetka82 14.12.18, 12:12
    tatrofanka, z ciekawości... Twój syn chodzi do szkoły gdzie jest tylko część klas? tzn, czy chodzi do szkoły, w której nie ma 7 i 8 klas?

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • ja204 10.12.14, 10:19
    landora napisała:

    > Program się w między czasie zmienił kilka razy - jeśli nauczycielka uczy tego s
    > amego, co 20 lat temu, to ja bym interweniowała, a nie marudziła na forum...
    >


    jaki program się zmienił? to samo jest od lat, tylko moze inne teksty w książkach ale wszystko jest to samo, historia sie nie zmieniła, przyroda też, matematyka, polski, itd....
  • droch 04.12.18, 23:19
    > Program się w między czasie zmienił kilka razy - jeśli nauczycielka uczy tego samego,
    > co 20 lat temu, to ja bym interweniowała, a nie marudziła na forum...

    Mnie nic nie wiadomo o zmianach w budowie pantofelka w ostatnich 20 latach, ale co ja się tam znam na biologii...
  • attiya 09.12.14, 19:35
    no proszę....ile można ciekawych rzeczy przygotować w temacie "Powstanie Listopadowe"?
    Co można powiedzieć ponad to co już wiemy
    Ile można doświadczeń na chemię przygotować, coby szkoły z dymem nie puścić
    Poza tym nauczyciele mają stałe tematy, niezmienne od lat
    a sprawdziany? to jakies nowe fakty jeśli chodzi o powstanie listopadowe pojawiły się? Można coś dodać ale przecież to są stałe pytanie - podaj przyczyny powstanie, podaj skutki powstania, podaj najważniejsze daty w powstaniu, osoby itepe. Z matematyki - doświadczenia, coś nowego - to jest wszystko stałe od lat, leci się na gotowcach i tyle
    Sprawdziany semestralne są ze trzy, klasówka jedna na miesiąc, ze dwie kartkówki
    Polonista czasem musi sprawdzić dłuższą pracę ale jeśli w szkole bitych godzin lekcyjnych siedzi się 20, to te drugie 20 poświęca się właśnie na sprawdzanie prac i te niby przygotowanie tych super ciekawych tematów pewnie a la "co by było jakby pan Tadeusz ożenił się z Telimeną" suspicious
    wiesz, żeby nie było, na początku swojej drogi zawodowej, gdy nie wiedziałam co mam robić, na studiach przez niecałe pół roku pracowałam na zastępstwo i wiem ile czasu na co się poświęca. Nie przepracowałam się w czasie tego czasu suspicious Pierwsze dwa tygodnie były trudne a potem z górki
    --
    Wolimy słyszeć krzyk mrożonych zarodków niż krzyk bitego dziecka za ścianą
    Dr Anita Kucharska-Dziedzic, Stowarzyszenie BABA
  • ja204 10.12.14, 10:17
    landora napisała:

    > Skoro to takie proste, to dlaczego sama nie uczysz swoich dzieci?

    landora nie da się pracowac na kilkunastu etatach, trzeba coś wybrac, ja bym chciała byc nauczycielem ale tez posłem, lekarzem, pilotem, stewardesą, ale musiałam wybrac inny zawód który tez był moim marzeniem.
  • nao-ko 08.12.14, 16:36
    Jakie nadgodziny. Nauczyciel pracuje 20 godzin przy tablicy, pozostałe 20 to inne obowiązki, w tym właśnie przygotowanie czy poprawa sprawdzianów, próbnych matur, egzaminów i cała masa innej papierkowej roboty. Etat nauczyciela to 40 godzin. Nadgodziny są wtedy gdy ma więcej niż 20 godzin dydaktycznych.
  • anek130 09.12.14, 08:53
    niby czemu? przeciez nauczyciele mają tak samo 40 godzinny tydzień pracy, więc to co robi w domu zalicza się d o22 godzin pozostałych.

    Ania
  • kornelia_sowa 04.12.18, 21:56
    Juz tlumacze-etat w Polsce to 40 h tygodniowo.
    Nauczyciel na lekcjach spedza 20-22 moze.
    Pozostale 18 h to jego czas na przygotowanie/sprawdzenie testow i to magiczne przygot. sie do lekcji.

    Zawsze jestem zdumiona tym przygotowywaniem.
    Pytam syna jak wyglada lekcja historii.
    -No pan opowiada nam to co w ksiazce (np mapy i plany historyczne). To jak pan od 20 lat opowiafa to samo, to majac kolejna lekcje z tego tematu w kolejnej 4 klasie musi sie jak przygotowac, zeby o tym opowiedziec?
    Uczy sie co rok od nowa w domu zeby o tym opowiedziec?
  • little_fish 05.12.18, 00:12
    Jedni się nie przygotowują, inni tak - przygotowują jakieś pomoce, teksty, krzyżówki, zagadki itp. Czasem dają co roku te same, czasem dobierają pod konkretny zespół klasowy.
  • milamala 07.12.18, 10:50
    triismegistos napisała:

    > Jak już jesteśmy w temacie, to ja się z ciekawości zapytam. Czy nauczyciele maj
    > a płacone za nadgodziny, jak sprawdzają sprawdziany (oczywiście po lekcjach, bo
    > i kiedy?) albo przygotowują się do zajęć?

    Nie robia tego w nadgodinach tylko w ramach 40 godzinnego normalnego trybu pracy. Zaledwie 18 poswiecaja na lekcje przed tablica. Pozostale 22 to praca poza (np. sprawdzaja sprawdziany)
  • jagienka75 08.12.14, 14:21
    co się tak czepiacie tych nauczycieli?
    czy Waszych pracodawców interesuje, że macie dzieci?
    czy kogokolwiek to obchodzi, że mamy dzieci?
    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • makurokurosek 08.12.14, 14:46
    Mnie np wkurza ich biadolenie o niskich pensjach i takim zapieprzu. No kurcze w przeliczeniu na godziny pracy pensja ładna a w mniejszych miastach bardzo ładna, a zapieprz taki jak w każdej innej pracy.
  • 5justi 08.12.14, 15:29
    no widzę jak zapieprzasz... o godz. 14:46
    chyba językiem i klawiaturą na emamie big_grin
    nie ośliń się z wrażenia
  • kruche_ciacho 08.12.14, 15:31
    ona jest akurat znana z tego ze gdzie pojawia sie temat kasy tam jest juz zeby pomentorowac i pomielic ozorem bez sensu takze wiesz..... wink
  • edor67 08.12.14, 19:39
    A ja jestem nauczycielem, mam kasy wór, masę wolnego czasu i nie śmiem narzekać. No może tylko na upierdliwych rodziców, którzy za wszelką cenę chcą przerzucić obowiązek wychowania dzieci na obcych ludzi.
  • lafiorka2 09.12.14, 09:11
    jagienka75 napisała:

    > co się tak czepiacie tych nauczycieli?
    > czy Waszych pracodawców interesuje, że macie dzieci?
    > czy kogokolwiek to obchodzi, że mamy dzieci?


    tak i tak....


    --
    Codziennie na ematce znajduję wątek, który jest najgłupszy na świecie i wydaje
    mi się, że żaden go już nie pobije.
    I codziennie ematka mnie zaskakuje.
  • kruche_ciacho 08.12.14, 14:24
    w wakacje? dostaja pelne wynagrodzenie czy jak?
  • niektorymodbija 08.12.14, 14:45
    Nie,w wakacje jedzą satysfakcję z pracy od września do czerwca...
    Cieszę się,że póki co mam do czynienia z rodzicami,którzy doceniają to,co robię dla ich dzieci. I współczuję nauczycielom waszych dzieciaków. Nie,nie pracy z młodymi,tylko z wami...
  • kruche_ciacho 08.12.14, 14:50
    przepraszam a dlaczego wyzwierzasz sie pod moim pytaniem?
    grzecznie zapytalam bo nie wiem jak jest teraz w Polsce
  • kietka 08.12.14, 14:58
    oj czekam, czekam, kiedy to bedzie pełen etat nauczyciela 160h i albo jestes na lekcji, albo siedzisz i "przygotowywujesz sie do zajęć" nie 10 minut wieczorem, ale 8-16 w szkole.
    oj to bedzie jojczenie, no, bo, jak 8h wysiedziec w pracy, majac w miedzyczasie moze 3-4h zajec.

    najbardziej wk... sa teksty obrazonej nauczycielki, ktora kazdemu rodzicowi wciska kit, ze nie ma innych chetnych na swietlice w kolejny dlugi weekend.

    wezcie sie do roboty leniuchy, wstyd.
  • kruche_ciacho 08.12.14, 15:08
    i znowu sie pode mnie podpinaja big_grin
  • 5justi 08.12.14, 15:32
    widzisz są tak zajadłe w tych swoich móźdźkach, że już nie panują nad emocjami big_grin
    i bardzo wszystkie "harują" w swoich pracach na forach internetowych...
  • uroda_ziemi1 08.12.14, 16:25
    ale dlaczego nie płacić nauczycielom za grudzień skoro 3 tygodnie grudnia są w pracy?
  • makinetka82 14.12.18, 12:23
    Bo tak. Bo wtedy zaharowanej na forum o 13.30 wOnskiej specjalistce ze wściekiem macicy się polepszy.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • little_fish 08.12.14, 17:01
    ja też czekam. Z utęsknieniem - mam 29 godzin w tygodniu, dwie dziennie spokojnie zajmuje mi dokumentacja,papierologia szkolna i przygotowanie się do zajęć.
    Ale część matematyków trzeba zwolnić, bo niczego nie uczą - zastanawiam się jakim cudem z 22, 23 i 24 oraz 29, 30 i 31 grudnia wyszło im trzy tygodnie za które nauczycielom nie należy się pensja big_grin
  • incubus_0 10.12.14, 08:21
    Pod warunkiem, że na wywiadówkę przyjdziesz na 15.00, żeby nauczyciel mógł wyjść o 16.00 ze szkoły.
  • pulcino3 09.12.14, 17:22
    W Polsce, podobnie jak w Europie nauczyciel dostaje wynagrodzenie za urlop w wakacje.

    --
    ---------------------------------------------------
    i... telemark
  • niektorymodbija 11.12.14, 11:14
    Niezupełnie.
    Nauczyciel dostaje pieniądze za wakacje,jeśli pozostaje w stosunku pracy. A znam przypadki umów podpisywanych na wrzesien-czerwiec. I kolejna od września.
  • sarah_black38 08.12.14, 18:06
    Jestem leniwą nauczycielką - opiszę swój dzisiejszy dzień, a ty policzysz , mam nadzieję ,że dobrze bo z matematyką kiepsko wobec powyższego jak liczysz za grudzień:
    1. Byłam w szkole już o 7.15 - skserowałam klasówki ( nie z wydawnictwa, sama je ułożyłam), karty pracy na cały dzień, uzupełniłam plan w dzienniku na cały tydzień, policzyłam frekwencję i poszłam na ranny dyżur o 7.40.
    2. Lekcje miałam od 8.00 do 14.15, na okienku dostałam zastępstwo bezpłatne, zajęłam się klasą.
    3. Między lekcjami miałam dwa dyżury.
    4. Od 14.20 do 15.05 miałam konsultacje, przyszło kilku uczniów na poprawy.
    5. Od 15.15 do 15.45 omawiałam z koleżanką moją lekcję, ponieważ chodzimy sobie na obserwacje koleżeńskie. Trzeba było wypełnić dokumentacje z tej lekcji. Zaniosłam papiery do dyrekcji. Ze szkoły wyszłam ok. 16.00. I tak jest codziennie za wyjątkiem czwartku, kiedy trochę wcześniej , jak nic się nie wydarzy, wychodzę z pracy. Miałam co prawda dziś trzy klasówki, ale teraz w domu sprawdzenie ich zajmie mi sporo czasu ( ok. 2.5 - 3 godzin, bo to jest ok. 75 testów z zadaniami otwartymi i zamkniętymi też ). Na klasówkach innych testów nie sprawdzam , bo uczniowie ściągają i trzeba pilnować wink

    Byłam w pracy ok. dziewięciu godzin. W tym tygodniu czeka mnie jeszcze rada pedagogiczna po lekcjach i następnego dnia zebranie. Między lekcjami a radą jest przerwa 1-2 godziny, które spędzam uzupełniając dziennik, dzwoniąc w różnych sprawach, omawiając zachowanie Jasia z II b. W tym tygodniu wyjdzie mi ponad 50 godzin pracy. Nie wliczyłam w to czasu , który spędzę w domu nad testami, zeszytami, kartami pracy, próbnymi egzaminami gimnazjalnymi itp. Bo faktycznie temat pt. ,,Ruchy obiegowy Ziemi" mam w paluszku i nie muszę się przygotowywać i uczyć się tego co umiem. Ale na sprawdzenie egzaminu próbnego, ok. 30 testów po 24 pytań w każdym muszę poświęcić sporo czasu. Do tego dane z testu wprowadzamy w excel i robimy analizy , przeciętnie dwie - trzy strony, piszemy wnioski itp.

    Z utęsknieniem czekam ,kiedy będę miała osiem godzin w szkole, robotę od czasu do czasu wezmę do domu, dyrektor nie będzie robił wielogodzinnych narad, zebranie rodziców zrobię tuż po lekcjach, np. od 15.00 do 16.00 ( u mnie zebrania obecnie są od 18 do ostatniego rodzica, co może przyjść nawet o dwudziestej na konsultacje) , albo rano przed swoimi lekcjami. Wycieczka też będzie trwała od ósmej do szesnastej ( a na wakacje w końcu pojadę we wrześniu i nie będę wydawała fortuny jak w sezonie).

    A swoją drogą rozbawił mnie twój płomienny apel, że postanowiłam napisać bardzo długiego posta. Ciekawe gdzie pracujesz? Wysmażyłaś epistołę na dwie kartki A4 o godzinie trzynastej, miałaś przerwę w pracy, czy tak ,,ciężko" pracujesz , że masz czas na pisanie? Co na to twój pracodawca? Wie o tym? Ja swój post napisałam po pracy, bo nie miałam czasu w necie siedzieć. Kanapkę zjadłam dopiero na konsultacjach. big_grin, do toalety wyskoczyłam po zakończeniu konsultacji.




    --
    Poddasze...
  • black_halo 09.12.14, 08:54
    Codziennie robisz te testy? Codziennie masz zebrania, rady, konsultacje kolezenskie? Nie. O to wlasnie chodzi. Normalny czlowiek codziennie pracuje 8 godzin lub wiecej, wiele osob bierze jeszcze robote do domu, nadgodzin najczesciej nikt nie placi. Popytaj sie jak jest w prywatnych firmach, tydzien pracy po 50-60-70 godzin to jest bardziej norma niz wyjatek w sektorze prywatnym. 20-26 dni urlopu w roku, dwojka rodzicow nie nazbiera wystarczajaco duzo dni zeby zajac sie dziecmi chocby nie wiem co. W tym czasie nauczciele maja platne wolne bo tak. Nawet te dyzury w ferie czy wakacje to przeciez nie codziennie przez cale wakacje tylko zazwyczaj kilka dni. Rodzice zazwyczaj nie wysylaja dzieci do szkoly w czasie swiat dlatego, ze musza zrobic zakupy i odwiedziec fryzjera tylko dlatego, ze musza isc do pracy.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • nangaparbat3 09.12.14, 09:28
    Normalny czlowiek codziennie pracuje 8 godzin lub wiecej, wiele osob bierze jeszcze robote do domu, nadgodzin najczesciej nikt nie placi. Popytaj sie jak jest w prywatnych firmach, tydzien pracy po 50-60-70 godzin to jest bardziej norma niz wyjatek w sektorze prywatnym.
    I tak nie powinno być, dajemy się wyzyskiwać, nie ma związkow zawodowych, brakuje sensownej lewicy, przedsiebiorcy to u nas święte krowy.
    Nauczyciele tym sie głównie rożnią, ze mają jeszcze związki zawodowe.
    więc może przyszedł czas, żeby brac przykład?
    --
    gazeta_mi_placi napisał:

    > Ja jestem osobą empatyczną i tolerancyjną, ale w pewnych granicach, gdyby wszyscy ludzie byli jak ja w realu świat byłby piękniejszy.
  • oqoq74 09.12.14, 09:52
    Załóż firmę, pozwól założyć w niej pracownikom związki, a potem pisz.

  • lampka_witoszowska 10.12.14, 08:18
    to pracuj 24 godziny na dobę, odwracając sytuację. Tak dla dobra szefa.

    --
    Teraz prędko, zanim do nas dotrze, że to bez sensu. (król Julian)
  • oqoq74 10.12.14, 08:46
    Cóż za argument.
  • lampka_witoszowska 10.12.14, 13:49
    raczej: cóż za jednej wody brak argumentu...
    napisałam to samo, co Ty. Tylko odwracając sytuację.

    --
    Teraz prędko, zanim do nas dotrze, że to bez sensu. (król Julian)
  • black_halo 09.12.14, 10:03
    No dobrze, ale jak napiszesz tu na forum, zeby nie dac sie wyzyskiwac to zaraz znajdzie sie ktos kto napisze "zaloz se firme i plac po 5 tysi" i o panstwie na dorobku gdzie wszyscy oprocz ematek-waskich specjalistek powinni pracowac ku chwale ojczyzny za najniozsza krajowa. Najlepiej jednak na umowe o dzielo za 3 zlote na godzine.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • oqoq74 09.12.14, 10:17
    Nie w każdej firmie jest możliwość założenia związków. A jeśli nawet w każdej by założyć, to wrosną koszty po stronie pracodawcy, a to skończy się albo podniesieniem cen usług czy produktów, albo zamknięciem firm.
    Związki zawodowe to nie jest antidotum na wszystkie bolączki rynku pracy. A patrząc po tych branżach, gdzie są, można powiedzieć, że same drenują kieszeń pracodawcy doprowadzając do upadku firm - np. w kopalniach.
  • lampka_witoszowska 10.12.14, 08:22
    nie rozumiesz big_grin
    nie o związki zawodowe chodzi, ale o prowadzenie firmy w taki sposób, żeby nie wyzyskiwać ludzi.
    Urlopy są od odpoczywania, nie od opiekowania się chorym dzieckiem - co jest nagminnie praktykowane, bo się ludzie po prostu boją iść na chorobowe - bo nie tyle szef się czepi, ale słabi umysłowo współpracownicy.
    Podobnie - pracować należy 8 godzin, potem pracownik powinien mieć szansę odpocząć i pobyć mamą/tatą/mężem/żoną itd., bo nikomu zdrowemu na umyśle życie nie składa się wyłącznie z pracy i dobra firmy.
    I jak szef jeden z drugim ogarną w końcu Kodeks Pracy, to żadne związki zawodowe nie będą nikomu potrzebne.
    --
    Teraz prędko, zanim do nas dotrze, że to bez sensu. (król Julian)
  • oqoq74 10.12.14, 08:51
    Nie, no naprawdę? Myślisz, że tego nie wiem?

    Jak widać związki w niektórych branżach mają się dobrze. I dziwnym trafem w tych, w których jest najwięcej przywilejówsmile
  • lampka_witoszowska 10.12.14, 13:46
    tak, naprawdę. I myślę, że tego nie wiesz, bo wysmarowałaś cały post o związkach. Ale jak JUŻ wiesz, to ok smile

    --
    Teraz prędko, zanim do nas dotrze, że to bez sensu. (król Julian)
  • nangaparbat3 10.12.14, 19:06
    jak napiszesz tu na forum, zeby nie dac sie wyzyskiwac to zaraz
    > znajdzie sie ktos kto napisze "zaloz se firme i plac po 5 tysi"

    Juz napisał smile
    --
    gazeta_mi_placi napisał:

    > Ja jestem osobą empatyczną i tolerancyjną, ale w pewnych granicach, gdyby wszyscy ludzie byli jak ja w realu świat byłby piękniejszy.
  • sarah_black38 09.12.14, 19:00
    black_halo napisała:

    > Codziennie robisz te testy? Codziennie masz zebrania, rady, konsultacje kolezen
    > skie? Nie. O to wlasnie chodzi.

    Ha ... chodzi o to ,że pojęcie o pracy nauczyciela masz takie jak ja o pracy biologa molekularnego . Czyli żadne!

    Uczę w piętnastu klasach, średnio dwie /trzy klasówki mam tygodniowo. Rady pedagogiczne mam dwie w miesiącu, do tego rady szkoleniowe. Raz w miesiącu konsultacje dla rodziców. Do tego zebrania zespołów wychowawczych, ewaluacyjnych, interwencyjnych, przedmiotowych. Wymieniłam te , do których należę. Raz na jakiś czas dyskoteka, wycieczka raz na semestr dłuższa, do kina czy lodowisko częściej. Prowadzę koło turystyczne - wyjścia zazwyczaj w soboty. W szkole zawsze się coś dzieje, sprawy wychowawcze załatwia się po lekcjach. Zdarza się , że muszę czekać na rodzica, bo on do piętnastej pracuje, a sprawa jest pilna i nie można czekać.

    > nie placi. Popytaj sie jak jest w prywatnych firmach, tydzien pracy po 50-60-7
    > 0

    Bajki pleciesz. 70 godzin tygodniowo powiadasz? Moja siostra pracuje w jednej z największych w Polsce firm farmaceutycznych. Patrzy na mnie z politowaniem i w życiu nie pracowała 60/70 godzin tygodniowo. Wręcz przeciwnie - służbowy samochód, laptop , komórka, czas na wyskoczenie między dwiema przychodniami zdrowia do fryzjera. O zarobkach nie pomnę, bo to nie ta skala. Co jakiś czas miły służbowy wyjazd w fajne , ciepłe miejsce.Jest zwykłym szeregowym pracownikiem. O, ci to mają dobrze, im trzeba zazdrościć wink. Koleżanka jest właścicielką firmy , która zajmuje się sprzedażą sezonową - fakt w sezonie ciepłym dużo pracuje, ale za to całą jesień i zimę siedzi w domu ( od listopada do początku marca) , ta to dopiero ma dużo wolnego. Moja córka rozpoczęła pracę w jednej z warszawskich korporacji, na razie tylko 20 godzin tygodniowo ( jeszcze jest studentką) . Wszyscy jak jeden mąż wychodzą z pracy o siedemnastej, ten kto bierze do domu robotę lub zostaje po godzinach postrzegany jest jako człowiek źle zorganizowany. Dodam, że tam nie zaczyna się szychty o szóstej/siódmej rano. Więc widzisz , że mam pewne rozeznanie o pracy w korporacjach. Panie urzędniczki z biura/sądu/urzędu wychodzą o 15.30 ( bywam czasami w urzędzie i wiem ,że jak się spóźnię dwie minuty sprawy nie załatwię ,bo okienko zamknięte).




    --
    Poddasze...
  • attiya 09.12.14, 21:07
    bierzesz za tę pracę 5500 tysiąca, więc nie narzekaj
    a to, ze twoja siostra nie pracuje 60 ha tygodniowo, nie oznacza, że każdy pracuje tak jak ty i siostra suspicious i że każdy jest farmaceutą
    --
    Mrożona zygota w ciekłym azocie - bez wątpienia człowiek obdarzony "duszą nieśmiertelną". Niechciane dziecko księdza... no, to takie ni to, ni sio...
    redheadfreaq
  • sarah_black38 10.12.14, 19:22
    attiya napisała:

    > bierzesz za tę pracę 5500 tysiąca,
    >

    O matuchno, naprawdę tyle zarabiam? Nie wiedziałam o tym , ale cieszę się , że mnie uświadomiłaś i dowartościowałaś big_grin

    Zajrzałam do paska płac. Fakty - pracuję w zawodzie 27 lat, na urlopie zdrowotnym nie byłam, dzięki Bogu zdrowa jestem, jestem nauczycielem dyplomowanym, nadliczbówek tak zwanych sztuk jeden - moje zarobki to 2700, plus-minus, netto. Brutto nie liczę, bo to tak jakby mężczyzna podawał długość penisa wraz z kręgosłupem ( żeby nie było żem wulgarna istota to powiedzonko rodem z ematki znam).

    Jeśli chcesz to pasek na priv wyślę. Ale uprzejmie donoszę : wynagrodzenie brutto 3880,80. Netto 2691,68 . Złotych oczywiście nie euro wink

    > więc nie narzekaj

    Ale kto narzeka? Ja? Opisałam swój dzień pracy. Gdzie wyczytałaś że napisałam ,,ojojoj jak mi ciężko, do tego kiepsko płacą". Za Twoją interpretację nie jestem odpowiedzialna.

    Te zarobki to mity, bajki z mchu i paproci. A swoją drogą bawi mnie już ten wątek. Bicie piany na pięć stron, ale jednocześnie bardzo kształcący, człowiek może się dowiedzieć , ile zarabia nic nie robiąc. I te trzy tygodnie w grudniu , w czasie których tym bardziej nic nie robi. Ha ha ha ...

    Dziś w pokoju nauczycielskim pan dyrektor wywiesił listę, wszyscy grzecznie się wpisali, nikt nie jojczył i przyjdzie do pracy. Ja mimo, że mnie moi niektórzy uczniowie śmiechem zabili do pracy przyjdę nie tylko jednego dnia,ale więcej. Bo kilku chętnych się znalazło i będziemy podróżować palcem po mapie wink
    --
    Poddasze...
  • maslova 11.12.14, 08:07
    > Te zarobki to mity, bajki z mchu i paproci.

    Tak, rozporządzenia kłamią. Stawki dyrektor ustala sobie sam, prawda? Naprawdę obliczenie, ile zarabia nauczyciel nie wymaga studiowania żadnej tajnej dokumentacji, dane są ogólnie znane i dostępne.
    Zajrzałam na plan lekcji nauczycieli moich dzieci. Każdy z nich ma średnio 30 godzin dydaktycznych. Wszyscy mają stopień nauczyciela mianowanego bądź dyplomowanego. Przy tej liczbie godzin zarobek brutto (oczywiście, że brutto, jak inaczej można ustalić wynagrodzenie, przecież można mieć pożyczki czy inne zobowiązania) wynosi około 5000 zł, taka jest prawda.
  • szarsz 04.12.18, 23:04
    brutto - netto nie ma nic wspólnego z pożyczkami ani innymi zobowiązaniami.
  • fogito 05.12.18, 00:01
    Ale bzdury piszez, ze az przykro
  • little_fish 05.12.18, 00:18
    Każdy średnio 30 godzin? Mimo iż dziecku maksymalnie może mieć 27? Więcej tylko w u zasadnionych przypadkach - i co, cała szkoła takich przypadków się trafiła?
  • little_fish 05.12.18, 00:19
    Mimo iż maksymalnie może mieć 27 - nie wiem skąd to dziecko tam 😉
  • incubus_0 10.12.14, 08:23
    tydzień pracy po 50-60-70 godzin to jest bardziej norma

    A uważasz, ze tak powinno być? Może lepiej skoncentrować się na tym, żeby tydzień pracy w innych sektorach miał 40-50 godzin, a nie wyżywać się na innych?
  • no-tak-ale 06.12.18, 20:27
    > Popytaj sie jak jest w prywatnych firmach, tydzien pracy po 50-60-70 godzin to jest bardziej norma niz wyjatek w sektorze prywatnym

    Ale to jest chore. I dowalenie nauczycielom więcej roboty tego nie poprawi, to raczej jest polskie myślenie "złota rybko, spraw, żeby sąsiadowi krowa zdechła".
  • hema14 09.12.14, 11:20
    Ja jak najbardziej rozumiem Cię sarah, ale coś mi się tu nie podoba w Twoim rozkładzie pracy. Wychodzi na to, że godzin dydaktycznych masz więcej niż jeden etat, skoro 4 dni w tygodniu po 6-7 lekcji a w czwartki mniej, wychodzi na oko 28 godzin lekcyjnych. Komuś "podbierasz" etat, a ja jako niezatrudniona "przyszła" nauczycielka mam żal do osób pracujących więcej, podczas gdy inni są bezrobotni.
  • maslova 09.12.14, 11:21
    sarah_black38 napisała:

    > 2. Lekcje miałam od 8.00 do 14.15, na okienku dostałam zastępstwo bezpłatne, za
    > jęłam się klasą.

    Codziennie masz tyle lekcji? Bo jeśli tak, to nadgodzin masz na prawie drugi etat, więc finansowo nie wychodzisz tak źle, prawda?

  • maslova 09.12.14, 11:55
    Tak z czystej ciekawości obliczyłam:
    zakładając, że jesteś nauczycielem dyplomowanym i masz te 6 godzin dydaktycznych dziennie (wnioskuję z Twojego postu, może rzeczywistość wygląda inaczej?), to masz 30 godzin tygodniowo. 18 godzin za pensję 3109 + wysługa lat. Za pozostałe 12 godzin ponadwymiarowych otrzymujesz 1989,76 zł. Naprawdę uważasz, że taka pensja jest nieadekwatmna do wykonywanych obowiązków?
    No chyba, że nie masz tylu nadgodzin. Ale to też znaczy, że z tymi codziennymi obowiązkami "lekko" przesadziłaś.
  • makinetka82 14.12.18, 12:32
    maslova napisała:

    > Tak z czystej ciekawości obliczyłam:
    > zakładając, że jesteś nauczycielem dyplomowanym i masz te 6 godzin dydaktycznyc
    > h dziennie (wnioskuję z Twojego postu, może rzeczywistość wygląda inaczej?), to
    > masz 30 godzin tygodniowo. 18 godzin za pensję 3109 + wysługa lat. Za pozostał
    > e 12 godzin ponadwymiarowych otrzymujesz 1989,76 zł. Naprawdę uważasz, że taka
    > pensja jest nieadekwatmna do wykonywanych obowiązków?
    > No chyba, że nie masz tylu nadgodzin. Ale to też znaczy, że z tymi codziennymi
    > obowiązkami "lekko" przesadziłaś.


    maslova, wyżej piszesz że znasz szkołę w której każdy nauczyciel ma 30 godzin dydaktycznych. chciałabym cię prosić o link do strony szkoły, plany lekcji są ogólnie dostępne, to nie będzie żaden problem sprawdzić , czy taka szkoła w ogóle istnieje. no chyba że wypisujesz bzdury ?


    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • sarah_black38 10.12.14, 19:39
    > Codziennie masz tyle lekcji? Bo jeśli tak, to nadgodzin masz na prawie drugi et
    > at, więc finansowo nie wychodzisz tak źle, prawda?

    O naiwności , opisałam tylko poniedziałek. Skąd takie daleko idące wnioski? Czwartek to mój jedynie krótszy dzień. Mam obowiązkowe karciane dwie godziny, dodatkowo konsultacje - jedną godzinę za free, trzy okienka. Do tego sama biorę kilka godzin tygodniowo koła ( jak mam uczniów do konkursu to zostaję codziennie dwie/ trzy godziny i intensywnie pracujemy przez okres od października do kwietnia, bo wtedy są poszczególne etapy konkursu , od szkolnego do wojewódzkiego. Ale dzięki temu mam laureatów, nieskromnie się chwalę).

    Tzw. nadliczbówek mam tylko jedną big_grin Reszta to pro bono .
    --
    Poddasze...
  • maslova 11.12.14, 08:09
    Reszta to pro bono .

    W ramach obowiązkowych 40 godzin, nieprawdaż?
  • attiya 09.12.14, 19:37
    no i co? tak dzień dnia?
    codziennie przygotowujesz klasówki? codziennie masz zastępstwa? codziennie dyżury?
    a jakież to sama z siebie pytania ułożyłaś na tę klasówkę, co nowego można wymyślić - jak wyżej -w temacie "Powstanie Listopadowe"?

    --
    Mrożona zygota w ciekłym azocie - bez wątpienia człowiek obdarzony "duszą nieśmiertelną". Niechciane dziecko księdza... no, to takie ni to, ni sio...
    redheadfreaq
  • mlodyniedowziecia 06.12.18, 21:32
    Wiesz, co mnie najbardziej wkurzało w chodzeniu na wywiadówki? Nauczyciele WSZYSTKICH rodziców mają za ameby o poziomie wiedzy drugoklasisty (z podstawówki), który życia nie zna, nie myśli abstrakcyjnie, liczyć nie potrafi. Twój post jest tego przykładem.
    Policzmy więc, biorąc za podstawę Twój dzień.
    1. Byłam w szkole już o 7.15 - skserowałam klasówki ( nie z wydawnictwa, sama j
    > e ułożyłam), karty pracy na cały dzień, uzupełniłam plan w dzienniku na cały ty
    > dzień, policzyłam frekwencję i poszłam na ranny dyżur o 7.40.
    > 2. Lekcje miałam od 8.00 do 14.15, na okienku dostałam zastępstwo bezpłatne, za
    > jęłam się klasą.
    > 3. Między lekcjami miałam dwa dyżury.
    > 4. Od 14.20 do 15.05 miałam konsultacje, przyszło kilku uczniów na poprawy.
    > 5. Od 15.15 do 15.45 omawiałam z koleżanką moją lekcję, ponieważ chodzimy sobie
    > na obserwacje koleżeńskie. Trzeba było wypełnić dokumentacje z tej lekcji. Zan
    > iosłam papiery do dyrekcji. Ze szkoły wyszłam ok. 16.00. I tak jest codziennie
    > za wyjątkiem czwartku, kiedy trochę wcześniej , jak nic się nie wydarzy, wychód
    > zę z pracy. Miałam co prawda dziś trzy klasówki, ale teraz w domu sprawdzenie i
    > ch zajmie mi sporo czasu ( ok. 2.5 - 3 godzin, bo to jest ok. 75 testów z zadan
    > iami otwartymi i zamkniętymi też ). Na klasówkach innych testów nie sprawdzam ,
    > bo uczniowie ściągają i trzeba pilnować wink
    > Byłam w pracy ok. dziewięciu godzin.
    Ok. Byłaś w pracy ok. 9 godzin. Inni pracują 9 godzin. Ale to tylko taka moja drobna złośliwość.
    Miałaś w tym czasie lekcje od 8 do 14.15. Sprawdziłem w planie mojego syna. Oznacza to, że odbyłaś 7 lekcji ("bezpłatne zastępstwa" litościwie pominę - nie spotkałem się z czymś takim). 7 lekcji to 38,9% pensum, a to oznacza, że pracujesz realnie na 18 godzinny etat 2,5 dnia w tygodniu, oczywiście jeśli nie ma ferii, świąt, rekolekcji, wolnego.
    Na chwilę przyjmę, że masz racje i to pełne 9 godzin zegarowych w szkole i dzień był typowy. Jeśli pomnożę to przez 2,5 to ile godzin pracujesz w tygodniu na etacje? 23,5. Faktycznie jesteś przepracowana.
    > tak jest codziennie
    > za wyjątkiem czwartku, kiedy trochę wcześniej , jak nic się nie wydarzy, wychod
    > zę z pracy.
    Czyli codziennie masz 7 lekcji? Obrabiasz zatem prawie dwa etaty nauczycielskie - 35 godzin dydaktycznych (oczywiście z wyjątkiem dni wolnych). Nie ściemniaj zatem, że tak pracuje zwykły nauczyciel. Jeśli tak pracujesz, z pewnością nie zarabiasz 3000 zł brutto i nie jesteś typowym nauczycielem.
    W 3 godziny sprawdzania testów codziennie, wybacz nie uwierzę. Kiedy byłem w szkole, mój nauczyciel sprawdzał 16 testów w ciągu 10 minutowej przerwy (30 pytań). Czyli 75 testów to ok. 50 minut. W sam raz na 5 przerw. Nie masz też 3 klasówek codziennie (to byłoby 15 w tygodniu), czyli nie opisałaś dnia zwyczajnego. Codziennie nie ma też chyba 45 minut konsultacji i 30 minut omawiania lekcji z koleżanką. Ile klasówek masz po 15 czerwca? Ile dni całkowicie wolnych? Ile bez lekcji i tych mitycznych klasówek (rekolekcje, matury)? Ile egzaminów próbnych w każdym tygodniu? Ile zebrań z rodzicami w tygodniu (bo są chyba 2-3 w semestrze)? Ile Twoich koleżanek, w ogóle nie ma sprawdzianów do poprawy bo uczą religii, plastyki, wf-u? Ile wycieczek (nawiasem mówiąc w tym czasie nie masz chyba lekcji, nie sprawdzasz klasówek, nie odbywasz zebrań)?

    A teraz opowiem o moim typowym dniu. Wykonuję zawód gdzie etat to średnio 20 godzin, czyli jak Ty obrabiam 2 etaty w ciągu tygodnia i mogę jeszcze prowadzić działalność gospodarczą popołudniami.
    Średnio od 4.30 do 6.30 pracuję dla dg (czasami od 1.00, czasami od 5.30). Nie rozmawiam o pracy z koleżanką, tylko faktycznie ciężko pracuję.
    W pracy jestem o 7.15, wychodzę z niej o 15.30. W tym czasie zachrzaniam,m.in dlatego że inni którzy nie mają zawodu z przywilejami etatowymi, patrzą mi na ręce.
    O 16 jestem w firmie spotykam się z klientami do 17. Potem wracam do domu i jeszcze siadam do pracy na ok. 1 godzinę. W sobotę nadrabiam firmowe sprawy z tygodnia. Łącznie pracuję minimum 60 godzin, a często i o 10 więcej. Dzisiaj miałem dzień urlopu - oznaczało to 2 godziny pracy zdalnej dla obu pracodawców (bo to pilne), a dodatkowo 6 telefonów z obu firm i 2 od klientów z dg. Takiego wolnego (z telefonami z pracy i od klientów) mam realnie 25 dni w ciągu roku. Oczywiście zarabiam razem ze wszystkich źródeł (co ważne) bardzo dobrze. I nie płaczę, że moja podstawowa pensja jest na poziomie nauczyciela dyplomowanego, nie wmawiam wszystkim jak mi jest ciężko, próbując udowodnić, że typowy tydzień nauczycielski to 45 godzin pracy w pracy (9godzin x 5) + jeszcze 15 godzin sprawdzania (3*5), a więc realnie nauczyciel pracuje 12 godzin przez 5 dni w tygodniu.

    >a na wakacje w końcu pojadę we wrześniu i nie będę wydawała
    > fortuny jak w sezonie
    Dobre. Jeśli nie wiesz, wszyscy rodzice dzieci w wieku szkolnym lub przedszkolnym (czyli 80% pracujących pomiędzy 30 a 50 rokiem życia) jeżdżą na wakacje w lipcu i sierpniu i wydają fortunę w sezonie. Przy czym mają tych wakacji równo 26 dni (czyli 5 tygodni o ile ktoś im udzieli urlopu). Ty masz wolnego : 7 tygodni w lecie, 2 tygodnie ferii, 2 tygodnie na święta, + pewnie z 10 dni wolnych lub prawie wolnych - 2 godziny rekolekcji, Dzień Nauczyciela, matury, dni dyrektorskie itp.). Czyli razem 13 tygodni (zamiast 5), z których tylko ok. połowa przypada w lecie. A i zapomniałbym, w razie czego, roczny urlop dla poratowania zdrowia (czyli zakładając 35 lat aktywności zawodowej, średnio jeszcze 1,5 płatnego tygodnia rocznie). A zatem Twoje wolne to średnio 14,5 tygodnia w roku (ponad tydzień w miesiącu) czyli prawie 3 razy tyle co każdego "przeciętnego" (oczywiście, gdybym uwzględnił, że na pełny etat pracujesz 2,5 dnia to wolnego masz jeszcze więcej) i jeszcze stękasz. Ty faktycznie masz nas za debili.

  • biala_adelajda 07.12.18, 12:23
    A nie szkoda ci czasu by tak obszernie odpowiadać na post sprzed 4 lat, w wątku odkopanym nie wiadomo po co? I nieaktualnym, bo będącym odpowiedzią na burzę wywołaną listem ówczesnej pani minister edukacji do rodziców. Radzę też przypomnieć sobie jak ta burza się ostatecznie skończyła.

    --
    pomagam.pl/kasiakuzma
  • milamala 07.12.18, 10:52
    Ale chyba te zebrania nie zdarzaja sie co miesiac zeby koniecznosc przyjscia na 18 byla taka uciazliwa.
  • aneta-skarpeta 08.12.14, 18:25
    Jakie 3 tygodnie? W tym szale juz wam rozum odebrało. To jest 6 dni roboczych zakładając że chcecie do szkoły wysyłać w wigilię i sylwestra. Jak nie to 4. Tak was przeraza 2 tygodnie z dziećmi w weekendy i święta?
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • nangaparbat3 08.12.14, 18:38
    Wlasnie też mi się zdawalo, ze te 3 tygodnie to jednak pewna przesada.
    ALe musze powiedzieć, że post zalozycielski mnie przerazil - nie stosunkiem do nauczycieli, mniejsza o to. Przerazil mnie oczekiwaniem, że podczas ferii dziecko nie bedzie po prostu sie bawic czy odpoczywac, ale ROZWIJAĆ. Że znowu ktoś im bedzie mówić, co mają robic i w jaki sposób (pomijam organizacje zabawy wynikajaca z potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa). Ten post mnie przeraził, bo wyraża pewien bardzo silny trend we wspolczesnym wychowaniu, ktory sprowadza się do pozbawienia dziecka, już w przedszkolu, a może i poczawszy od żlobka, mozliwości spontanicznej, swobodnej zabawy. A ta jest nie do przecenienia i nie do zastąpienia jesli chodzi o psychospoleczny rozwoj dzieci.

    --
    gazeta_mi_placi napisał:

    > Ja jestem osobą empatyczną i tolerancyjną, ale w pewnych granicach, gdyby wszyscy ludzie byli jak ja w realu świat byłby piękniejszy.
  • skiela1 08.12.14, 19:16
    nangaparbat3 napisała:
    > Ten post mnie przeraził

    Mnie tez.
    A co dzieci na to ?..moze ich trzeba zapytac o zdanie, ale ponoc dzieci i ryby....


    --
    [O!]
  • kagrami 11.12.14, 09:34
    19 dni wolnego w sumie mają moje dzieci w czasie święta/Sylwester. Żadna przesada. Na szczęście są już większe i lubią być same w domu. Ale początek SP wspominam jako koszmar pod względem tylu wolnych dni, podczas gdy ja mogę dostać jakoś 1/4 część tego - jako dni wolnych.

    --
    Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby. [Hipokrates]
  • klubgogo 08.12.14, 19:50
    Tez liczyć nie potrafisz? Od 22 grudnia do 6 stycznia to są 2,5 tygodnia, w tym 8 dni roboczych.
  • aneta-skarpeta 09.12.14, 09:59
    Ale te 2 dni są juz w styczniu wiec czemu mają mieć te dni odejmowanie z pensji grudniowej?
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • little_fish 09.12.14, 10:34
    bo tak!!!! Bo to nauczyciele i im się nie należy bo i tak nic nie robią big_grin
  • mag1982 08.12.14, 21:37
    Ja mam jeszcze dzieci małe ale to tak nie jest hop siup dostać na koniec roku urlop. Tym bardziej, że nie ja jedna mam dzieci. U męża też koniec roku gorący. Więc pewnie z czasem się okaże, że na taką okoliczność będę musiała nianię znaleźć.
  • luska1973 09.12.14, 09:47
    22, 23, 29, 30 grudnia, 02 i 05 stycznia = 6 dni roboczych
    Wigilia i Sylwester to 2 dodatkowe dni, dla wielu rodziców robocze.
  • aneta-skarpeta 09.12.14, 10:03
    Niektórzy rodzice pracują w wigilię a niektórzy w niedziele i tez nie mają co z dziećmi zrobić. Naprawdę chcecie dzieci w wigilię do szkoły wysyłać?
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • makurokurosek 09.12.14, 10:31
    Ja akurat mam DG, więc do tej pory przerwą świąteczną sie nie przejmowałam, ale tak długa przerwa świąteczna nawet dla mnie jest problemem. Jak większość przedsiębiorców mam obowiązek na koniec roku wykonać inwenturę. Firma w styczniu może zostać otwarta dopiero po zamknięciu starego roku, zgodnie z prawem do 10 każdego miesiąca poprzedni miesiąc powinien być zamknięty. Przy przerwie świątecznej od 22 grudnia do 6 stycznia pojawia się u mnie problem inwentury i zamknięcia roku.

  • pulcino3 09.12.14, 17:32
    Ale kogo to obchodzi?



    --
    ................................................................
    Uprzejmość tak mało kosztuje, a tak wiele można za nią kupić.
  • makurokurosek 09.12.14, 10:12
    Wigilia i Sylwester to 2 dodatkowe dni, dla wielu rodziców robocze

    Chyba wolnymi tylko dla nauczycieli osób prowadzących własną DG
  • aneta-skarpeta 09.12.14, 10:29
    U nas zawsze wolne. Bo taka branża a szef jest człowiekiem i nie musimy siedzieć dla zasady. Do tego wiele osób bierze urlop żeby szykować wigilię. Wyjechać etc
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • attiya 09.12.14, 20:03
    i myślisz, że wszyscy tak mają??
    --
    Ale ksiądz powiedział: "Ula, takie jest życie. Do budowy hospicjum wrócimy, teraz mamy przed sobą budowę Chrystusa Króla".
  • little_fish 09.12.14, 10:37
    dla wielu rodziców robocze są popołudniówki do 22, nocki, soboty i niedziele - sugerujesz, że w te dni i noce szkoła również ma być czynna? Bo argumenty galopują w stronę coraz większego absurdu!
  • aneta-skarpeta 09.12.14, 10:40
    No wiec właśnie też zauważam ze wszystko idzie w stronę absurdu. Wg mnie dyskusyjne są 4 dni grudnia. Wigilia i sylwestrowe naprawdę to nie jest dzień szkolny.
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • makurokurosek 09.12.14, 11:18
    Wigilia i sylwestrowe naprawdę to nie jest dzień szkolny
    > .

    Zarówno wigilia jak i sylwester to dni pracujące, jeżeli nauczyciele chcą mieć je wolne należałoby zrobić tak jak np we Włoszech czyli odgórnie ustalić te dni jako świąteczne i wolne od pracy.
  • attiya 09.12.14, 20:16
    amen
    zawsze można w ten dzień wziąć urlop
    bo to nie są dni wolne od pracy ustawowo
    sama pracuję w sylwestra, w wigilię druga połowa grupy pracuje
    --
    Wolimy słyszeć krzyk mrożonych zarodków niż krzyk bitego dziecka za ścianą
    Dr Anita Kucharska-Dziedzic, Stowarzyszenie BABA
  • makurokurosek 09.12.14, 11:14
    > dla wielu rodziców robocze są popołudniówki do 22, nocki, soboty i niedziele -
    > sugerujesz, że w te dni i noce szkoła również ma być czynna?

    Sugeruję, żeby nauczyciele pracowali tak jak przedstawiciele innych zawodów czyli mieli wolne tylko w dni ustawowo wolne, ani 24 ani 31 dniem wolnym nie jest.
  • little_fish 09.12.14, 16:41
    i to rozwiąże kwestię opieki nad dziećmi wszystkich rodziców? Bo od tego się zaczęła ta cała awantura? Bo wtedy będzie niesprawiedliwie wobec rodziców którzy pracują w niedziele i święta? Więc o co w końcu chodzi - o zapewnienie opieki dzieciom,czy "dokopanie" nauczycielom?
  • makurokurosek 09.12.14, 21:34
    W tym roku szkolnym nauczyciele mają minimum dodatkowo wolnych 12 dni pracujących, czyli przeciętny Kowalski aby nie zostawiać dziecka bez opieki musi zrezygnować z 12 dni urlopu, w efekcie na wspólny wyjazd z rodziną i odpoczynek pozostanie mu 14 dni.

    "? Więc o co w końcu chodzi - o zapewnienie opieki d
    > zieciom,czy "dokopanie" nauczycielom?

    Naprawdę nie rozumiesz o co chodzi, chodzi o uprzywilejowanie jednej grupy kosztem wszystkich.
  • droch 04.12.18, 23:23
    Gwoli ścisłości, są jeszcze w roku 2 dni opieki nad dzieckiem. Co nie zmienia faktu, że dalej jest deficyt.
  • kagrami 11.12.14, 09:35
    w urzędach też się wtedy pracuje

    --
    Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby. [Hipokrates]
  • little_fish 09.12.14, 10:35
    ciekawe od kiedy 2 i 5 stycznia są w grudniu????
  • incubus_0 10.12.14, 08:24
    Dokładnie. Zaczynam mieć wrażenie, że część rodziców najchętniej postawiłaby sobie zdjęcia dzieci w ramkach, bo nie przeszkadzają, ale żywymi niech już zajmują się inni.
  • kagrami 11.12.14, 09:36
    Nie,... chodzi o to że jak komus płacę to wymagam. Dlaczego mam płacic drugi raz opiekunce?

    --
    Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby. [Hipokrates]
  • mlodyniedowziecia 06.12.18, 21:34
    Niektórych przeraża, bo nie mogą być z dziećmi te 2 tygodnie, gdyż, niespodzianka, muszą pracować w tym czasie.
  • zwariowana_wariatka 08.12.14, 18:30
    pomijając to, że jestes głupim trollem i "obyś cudze dzieci uczył", to skąd Ci się wzięły trzy tygodnie wolnego? big_grin jak coś to tydzień.
  • jakw 08.12.14, 18:58
    W grudniu to oni sobie robią 6 dni roboczych wolnego , a nie 3 tygodnie. A w styczniu - 2 dni.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • q_fla 08.12.14, 19:09
    Bawią mnie narzekania po dwóch stronach barykady.
    Żyjemy w wolnym kraju: nie ma obowiązku, ani przymusu być nauczycielem i pracować w zawodzie. Zawsze można się przekwalifikować i iść do pracy np. na strefę przy taśmie 12/24 h.
    I odwrotnie: skoro praca nauczyciela to takie eldorado - wykształcić się w tym kierunku i voila...
    --
    Dziecko, które dużo czyta stanie się dorosłym, który myśli..
  • vivyan 08.12.14, 20:26
    A to ty masz dziecko w jakiejś placówce zamkniętej?! Bo w szkole mojego dziecka wychodzi 6 dni roboczych w grudniu i 2 w styczniu. No ale my nasze dziecko dosyć lubimy i w Święta i w weekendy pozwalamy mu mieszkać w domu wink
  • mamagapka 08.12.14, 20:51
    Popieram w 100% sarah_black. Mój dzień wygląda dokładnie tak samo.
    A przeraża mnie jeszcze jedna rzecz.
    Jestem naprawdę dobrą nauczycielką. Angażuję się w swoją pracę, naprawdę zależy mi na dzieciach, na tym żeby się czegoś nauczyły. Nierzadko to ja muszę je wychowywać, bo rodzice zwyczajnie nie mają na to czasu. Są ciągle w pracy, nie odbierają telefonów. Dzieci ich nie interesują.
    I straszne jest to, że jestem w internecie nazywana nierobem. I czytam: 'jak ci się nie podoba to się przekwalifikuj'. A przecież powinniście na mnie chuchać i dmuchać bo to ja uczę wasze dzieci i uczę je dobrze. I nie chcę się przekwalifikować bo nauczycielką nie zostałam 'z łapanki'. I to właśnie wam powinno najbardziej zależeć żebym się przypadkiem nie przekwalifikowała.
  • bluea.nne 08.12.14, 22:15
    a no właśnie
    praca w szkole od 8 do 16- super sprawa...ale czy na pewno?
    bo przecież inny rodzic może pracuje od 14 do 22, hmmmm- czy to znaczy, że nauczyciel ma w tym czasie być w pracy, no bo dzieckiem trzeba się zająć?
    no i oczywiście zebrania też do 16
    rady do 16
    itp.
    fajnie
    jestem zasmile
    --
  • bumbunierka1 08.12.14, 22:33
    > I to właśnie wam powinno najb
    > ardziej zależeć żebym się przypadkiem nie przekwalifikowała.


    Kompletnie nam nie zalezy. Mozesz sie spokojnie przekwalifikowac...
  • thaures 09.12.14, 01:28
    Ja też jestem za pracą nauczycieli do 16. Mój mąż wtedy nie musiałby chodzić na dyskoteki, konkursy, zebrania, konsultacje. Wszystkie biurokratyczne rzeczy robiłby w pracy, wreszcie nie miałabym sterty papierów, zeszytów i innych dupereli posianych po całym domu. Nie musiałby iść na jasełka o 18.00 - tak by większość rodziców się załapała- tylko zrobiliby to np o 13 i po sprawie.
    Żaden ze znanych mi nauczycieli nie jęczy, że musi iść między świętami do pracy-(bo w większości znanych mi szkół już są rozpisywane dyżury) Jęczy, że zostało to powiedziane w taki sposób i 2 tygodnie przed świętami. Cały grafik podaje się w końcu sierpnia, wiadomo kiedy są zebrania, konsultacje, są rozpisane dyżury na każdy dzień dyrektorski, każdy wie, kiedy ma iść do pracy i a kiedy może coś zaplanować.
    A ja zastanawiam się kiedy rodzice zapragną, by w wakacje też ktoś zajmował się ich dzieckiem- bo przecież pracują.... W soboty też wiele osób pracuje. W niedzielę również. Ja teraz np. jestem w pracy, no i kto ma siedzieć z moimi dziećmi????

    A Ty bumbunierko pomyśl zanim napiszesz.... Chyba że masz już dzieci dorosłe i naprawdę Ci nie zależy na dobrych nauczycielach.
  • anek130 09.12.14, 09:58
    no i kto siedzi????? z dziećmi? Twoimi?

    Ania
  • attiya 09.12.14, 19:39
    ajwaj - same doskonałe nauczycielki codziennie zostające po godzinach i codziennie piszące od nowa konspekty na zajęcia
    skoro tak wam ciężko, to przecież nikt was nie zmusza do pracy w tym zawodzie - tak jak górnicy miauczą jak im ciężko i niebezpiecznie - jakby ich ktoś na łańcuchu pod ziemią trzymał
    --
    Mrożona zygota w ciekłym azocie - bez wątpienia człowiek obdarzony "duszą nieśmiertelną". Niechciane dziecko księdza... no, to takie ni to, ni sio...
    redheadfreaq
  • mamameg 09.12.14, 20:49
    Nierzadko to ja muszę je wychowywać, bo rodzice zwyczajnie nie mają na to czasu. Są ciągle w pracy, nie odbierają telefonów. Dzieci ich nie interesują.

    O, chyba jesteś nauczycielką dziecka mojej przyjaciółki. Tamta też była wstrząśnięta, że przyjaciółka się nie teleportowała z pracy do szkoły, żeby NATYCHMIAST odebrać dziecko które zwymiotowało(droga z jej pracy do szkoły to godzina dojazdu).
  • droch 04.12.18, 23:25
    Z całym szacunkiem, bardzo często w najgorzej płatnych zawodach nie ma żadnej możliwości odebrania telefonu w czasie pracy.
  • ichi51e 10.12.14, 14:29
    Moze nie "dzieci ich nie interesuja" tylko pracuja jak kazdy kto nie jest nauczycielem? Ja tz widzialam w domu 3 dni w zeszlym tygodniu. I wraca po 18. W weekendy szkolenia / integracje. Naprawde moze czas zakonczyc numer pt Marcel dziwi sie swiatu i zobaczyc jak normalni ludzie pracuja?

    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • nangaparbat3 09.12.14, 08:51
    Nawiasem mowiąc nauczycielom mozna by w ogole nie płacic. Podobno w II RP nauczycielka miala obowiazek zatrudniania pomocy domowej, tak aby mogla się w pełni poświecic pracy zawodowej. Teraz mozna by wprowadzić prawo nakazujące nauczycielom posiadanie bogatego meża/bogatej zony, ktorzy by ich w calosci utrzymywali.
    Jak wiadomo czlowiek zostaje nauczycielem z powolania, bo lubi, skoro lubi, to praca jest dla niego rozrywką, a za rozrywke trzeba płacic, a nie żeby sie zabawiali na koszt podatnika.
    --
    gazeta_mi_placi napisał:

    > Ja jestem osobą empatyczną i tolerancyjną, ale w pewnych granicach, gdyby wszyscy ludzie byli jak ja w realu świat byłby piękniejszy.
  • selo.lolo 09.12.14, 08:56
    wyborcza.pl/1,95892,17098639,Ten_list_MEN_do_rodzicow__to_brak_szacunku_do_nauczycieli.html#CukGW
    1.Pani zarzuca Kluzik konfliktowanie z rodzicami, a sama wypowiada się w tonie konfrontacyjnym. Oskarża rodziców, że NIE LUBIĄ SWOICH DZIECI(!!!)
    2. Pani uważa, że rodzice chcą, by dziecko mogło przyjść do szkoły w okresie okołoświątecznym dlatego, że nie chcą z nim spędzać czasu, nie lubią go, nie chcą z nim spędzać wakacji (a pani na przykład spędza wakacje ze swoim dzieckiem, oho!). Pani umyka całkowicie fakt, że rodzice chcą, by dzieci przyszły wówczas do szkoły, ponieważ rodzice PRACUJĄ i nie mają tyle wolnego ile nauczyciel! Praca rodziców jest postrzegana jako FANABERIA! Jedyną liczącą się pracą jest praca nauczyciela, bo, jak tu wpisały niektóre panie, pracują czasem do 17! OMG! Padłam z wrażenia! Nauczyciele nie mają pojęcia, ile pracują inni ludzie. Narzekają, że przynoszą do domu pracę, jakby nie wiedzieli, że jest wiele zawodów, w których przynosi się pracę do domu. Pmijają fakt, że godziny pracy w domu mają wliczony 40godzinny tydzień pracy.
    3.Pani omija również fakt, że dni wolnych od szkoły jest w tym roku bardzo dużo! Nie rozumiem, dlaczego jest ich aż tyle.
    3. Pani pisze: Jako człowiek informuję, że głęboko współczuję dzieciom wychowywanym przez szkołę i instruktorów na zajęciach pozalekcyjnych, bo rodzice nie mają dla nich czasu, oraz ich rodzicom, którzy na starość nie zostaną otoczeni rodzinną opieką, bo dzieci potraktują ich tak samo, jak zostały potraktowane w dzieciństwie.
    Czyli jeśli rodzic śmie pracować przez te wszystkie dni, kiedy szkoła ma wolne, oznacza to, że wychowuje je szkoła??? I dzieci będą takich rodziców traktować źle na starość? Strasznie jesteśmy źli, my wszyscy, którzy nie byczymy się w wakacje przez dwa miesiące...
    4. Było dla mnie pewne, że okaże się, że nauczyciele chcieliby mieć jeszcze więcej dni wolnego- i jest! Ach jak fajnie jest w Finlandii, 92 dni wolne! Wniosek nauczycielki: może mają dobre wyniki, bo dużo wypoczywają? A może, droga Pani, mają DOBRYCH NAUCZYCIELI i dobry system? To jest bardzo ciekawa teoria: im mniej czasu nauczyciel uczy, tym więcej dziecko umie. Proponuję uczyć jeden dzień w tygodniu. Dzieci będą naprawdę wypoczęte.
    5. Cieszę się, że wreszcie wiemy, co naprawdę myślą nauczyciele… Pani nauczycielko, nie potrzebuje Pani pani minister, żeby się skonfliktować z rodzicami.
    I tak, życzę Wam, żebyście mieli uregulowany czas pracy. Roszczeniowość wynika z przywilejów. Znikną przywileje, Karta Nauczyciela, skończy się utyskiwanie, że trzeba sprawdzać kartkówki. Jedna z tu się wypowiadających napisała, że musi, biedaczka, czytać książki i chciałaby to policzyć do godzin pracy. Ja czytam książki do pracy, lekarze, prawnicy, tysiące zawodów. Czy ktokolwiek liczy to sobie do godzin pracy?! Ktoś na to wpadł? Nie, ale pani nauczycielka tak.
    Inna pani szydziła, że piszę w godzinach pracy. To jest mój największy zarzut do nauczycieli: większość myśli schematami, sztywno, nie ma wyobraźni. Pani nauczycielka uważa, że skoro ona jest w pracy o 13, to cały świat jest w pracy o tej porze… Proponuję Pani zadanie domowe dla samej siebie: proszę sobie wypisać, kto może nie być w pracy o 13.00. A potem: kto MUSI pracować w okresie okołoświątecznym… A może: kto nie musi? Las rąk? Nie! Bo tylko nauczyciele "nie muszą".
  • luska1973 09.12.14, 09:52
    Nic dodać nic ująć.
  • srebrnarybka 09.12.14, 19:25
    Jedna z tu się wypowiadających napisała, że musi,
    > biedaczka, czytać książki i chciałaby to policzyć do godzin pracy. Ja czytam k
    > siążki do pracy, lekarze, prawnicy, tysiące zawodów.

    Czytanie książek przez lekarza jest jak najbardziej wliczone w czas pracy. Dlatego lekarze na jednym etacie przyjmują 5-6 godzin dziennie, bo reszta jest na kształcenie. To, że lekarze, zamiast się kształcić, jadą do kolejnej pracy, to ich wolny wybór i jakoś nikt o to na lekarzy nie jedzie. Tylko na nauczycieli szczujecie, że źle uczą, a jak mają uczyć, jak nie mają kiedy się dokształcać?
  • 2slonecznie 09.12.14, 20:30
    Lekarze pracują po 7h35minut na etacie. Mogą być tez na kontraktach i zarabiają tyle ile wypracują. Jako lekarz w trakcie specjalizacji zarabiam 2100zł za etat codziennie po 7h 35minut. Nie mam wolnych ferii i wakacji.
  • iskierka3 10.12.14, 08:22
    Srebrnarybko, to co piszesz jest absolutna nieprawda. Nikt nie placi lekarzom za ksztalcenie sie ani nie wlicza im tego do czasu pracy.
  • attiya 09.12.14, 19:48
    brawo!
    100/100
    nic dodać nic ująć
    tylko nauczyciele dokształcają się, tylko nauczyciele pracują po godzinach, tylko oni biorą pracę, czytaj kartkówki do domu, tylko oni, tylko oni uncertain
    źle? proponuję zmienić zawód
    --
    Wolimy słyszeć krzyk mrożonych zarodków niż krzyk bitego dziecka za ścianą
    Dr Anita Kucharska-Dziedzic, Stowarzyszenie BABA
  • mlodyniedowziecia 06.12.18, 21:36
    100/100
  • anek130 09.12.14, 09:00
    ja pracuję w szkole jako księgowa. I rozumiem z jednej strony nauczycieli, że moga się wkurzyć na to, że między świętami mają przyjsc do pracy skoro od x lat mieli wolne, ale jak słyszę te komentarze typu:"no kto to widział pracować w wigilię" to mi się nóż w kieszeniu otwiera. Albo oni żyją w innym świecie albo im się wydaje, że tylko plebs pracuje w wigilię a oni - naród wybrany- nie będzie się zniżał do poziomu plebsu- inteligencja wszak ma wolne. To jest najbardziej irytujące w zachowaniu nauczycieli, że widza tylko swój czubek nosa, nie wiedza jak się pracuje w PL w innym zawodach i w z wiązku z tym mają takie roszczenia.

    Ania
  • kietka 09.12.14, 09:16
    normalnie, straśśśśnie, jak sie te panie narobią....
    8h dzien pracy czeka (mam nadzieje) nauczycieli juz niedlugo smile oj bedzie jojczenie, bedzie. nie musi byc to 8-16, ale 160h w miesiacu bedzie trzeba spedzic w szkole.
    z reka na sercu, panie przepracowane, jaka macie srednia miesieczna? i nie zasłaniac mi sie tutaj sprawdzaniem klasówek o 21, bo nie wy jedne bierzecie prace do domu, jak trzeba.

  • anek130 09.12.14, 09:23
    ALE TO nie do mnie pytanie chyba?
  • little_fish 09.12.14, 09:38
    ja też mam nadzieje,że te 160h w miesiącu wprowadza niedługo - mam średno 6 lekcji dziennie, całe dodatkowe sprawy lekko zajmują mi 2 godziny. Będę pracować od 8 do 16 i wreszcie nikt nie będzie się mnie czepiał
  • kietka 09.12.14, 09:46
    oj bedzie sie czepiał, bedzie, prace dod omu trzeba bedzie zabrac i to bez łaski smile
  • little_fish 09.12.14, 09:53
    no i kto będzie miał o to do mnie pretensje????
  • asia_i_p 09.12.14, 12:40
    Miałam prawie tak przez dwa lata (bo córka miała na popołudnie, a ja na rano i nie opłacało mi się między moim a jej końcem lekcji wracać do domu). 8-15:15/16 codziennie w szkole. To nie było złe rozwiązanie, znaczy nie było złe rozwiązanie na jesieni i wiosną. Zimą marzłam, bo ogrzewanie wyłączali o drugiej. No ale zakładam, że jeśli to będzie obowiązkowe to będą grzali.

    Fajny układ, bo przewidywalny.
    --
    Agent Cooper: "A kobieta z pieńkiem?"

    Szeryf Truman: "Nazywamy ją kobietą z pieńkiem."
  • fogito 05.12.18, 00:21
    Modle sie o 8 h dziennie. I ani minuty. Wlasnie akonczylam sie orzygotowywac do lekcji. Mam 500 uczniow. Codziennie siedze po nocach. Chyba wroce do korpo. Tam to byl relaks a nie praca. W szkole to katorga. Tylko dzieci zal, bo kto je bedzie uczyl...
  • srebrnarybka 09.12.14, 19:27
    ale Ty masz wolne po 15, nauczyciele są w pracy cały czas.
  • mx3_sp 09.12.14, 09:35
    mąż mój chciał zapłacić za obiady dziecka, kasa szkolna czynna do 15.30, mąż był trochę po 14 pani nie chciała przyjąc pieniędzy bo ona musi już natychmiast iść do banku i wpłacić to co ma na stanie. Po wymianie zdań jednak mąż zdołał zapłacić. Potem odebrał dzieciaka i pojechali do Lidla , kto miał siaty pełne mleka, warzyw i makaronu? Pani kasjerka spiesząca do banku. Na pytanie czy wróci jeszcze do szkoły zalała się rumieńcem. Librus po raz kolejny informuje, że pani logopeda znowu nie będzie obecna (już chyba ze 3 miesiące) tak samo jak szkolna pani psycholog.
  • oqoq74 09.12.14, 09:45
    smile
    Ja już się przyzwyczaiłam, że dziecku ciągle wypadają jakieś lekcje, albo coś ma przestawiane w planie.
    W październiku nie miał ani przyrody, ani historii. Okazało się, że koniec lata był ciążowoowocny u nauczycielismile I też nagle od początku niemal na l4.

    A swego czasu jak zaglądałam do lumpeksów, to w dni dostaw od rana, najwięcej było dyrektorek szkół i przedszkolismile
  • mx3_sp 09.12.14, 09:49
    pamiętam jak wytłuszczali kryteria zapisywanie dzieci do logopedy. Sama wada nie była wystarczającym powodem, trzeba było mieć konkretne zaburzenia oraz zaświadczenia z innych poradni o nie przyjęciu lub długim oczekiwaniu na wizytę. Nalibrusie była, a teraz okazuje się, że nie ma pani w ogóle i zastępstwa też.
  • oqoq74 09.12.14, 09:54
    W szkole syna obowiązki logopedy pełni polonistka, która mówi np. "dyslekcja" i ma wadę wymowy, gorszą niż nasz były premier.
  • little_fish 09.12.14, 10:15
    jak tak słucham o czym piszecie, pomijając całą kwestię świat, wolnego, wysokich płac nauczycieli którzy pracują niecałe 4 godziny dziennie to zastanawiam się jakiego mieliście pecha jeśli chodzi o szkoły i nauczycieli waszych dzieci - wiecznie chorzy, na zwolnieniach, logopedzi z wadą wymowy, nauczycielki przedyktowujące własne zeszyty, najwięksi debile z waszych klas zostali nauczycielami,m a dyrektorki co rano szlajają się po sklepach. Szok!!! I nie piszę tego złośliwie, naprawdę jestem zdziwiona. Wiem, że są niekompetentni i leniwi nauczyciele ale z taką kumulacją się nie spotkałam, Aż dziwne, że jako rodzice nic z tym nie zrobicie.
  • oqoq74 09.12.14, 10:20
    Jak typowa ematkasmile nie widziałam, nie spotkałam się = nie istnieje
  • little_fish 09.12.14, 10:26
    czy ja napisałam,ze nie istnieje???? Ja po prostu dziwię się jaka was spotkała kumulacja nieszczęść edukacyjnych. I cieszę się, że moje dzieci trafiły na nauczycieli w porządku. I cieszę się, że nie podważasz istnienia dobrych, zaangażowanych pedagogów rzetelnie wywiązujących się ze swoich obowiązków. Nawet jeśli takich nie widziałaś
  • oqoq74 09.12.14, 10:36
    To może trzeba popatrzeć dalej niż czubek własnego nosa i zobaczyć, że są też szkoły i nauczyciele, którzy wykonują swoje obowiązki miernie?
    I być może stąd opinia o nierobach i leniach wśród nauczycieli.

    A czy ktoś coś z tym robi i jak, to jest już osobny temat.
  • iwles 09.12.14, 10:42

    to może opowiedz, co zrobiłaś w sprawie braku zajęć przez miesiąc z przyrody i historii ?
    i jak zadziałałaś w sprawie wady wymowy logopedy ?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • oqoq74 09.12.14, 10:55
    Oczekujesz, że zapewnię pani zajęcia logopedyczne?

    W sprawie zajęć byłam u dyrekcji i w końcu dzieci dostały zastępstwo. Coś jeszcze?
    Wkrótce jest zebranie na którym będziemy omawiać kolejne problemy. Zebranie jest na nasz wniosek. Jak widzisz, nie siedzę na d...

    Dziwne jest, że to rodzic ma się tłumaczyć co zrobił, zamiast tego, że szkoła powinna po prostu dobrze działać.
  • iwles 09.12.14, 11:00

    dziwne to jest faktycznie to, że dyrektor nie zorganizował zastępstwa, kiedy nauczyciela miało nie być tak długo, szczerze, to się jeszcze z czymś takim nie spotkałam.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • oqoq74 09.12.14, 11:02
    No widzisz, a ja taksmile
  • iwles 09.12.14, 11:04

    i często tak jest ?
    Bo to może dyrektor się nie nadaje na swoje stanowisko, a nie winą nauczycielki jest, że na L4 poszła ?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • little_fish 09.12.14, 11:10
    no dokładnie - tutaj ewidentna wina dyrektora i to trzeba zgłosić np do organu prowadzącego lub kuratorium
  • oqoq74 09.12.14, 11:20
    Sorry, ale rozbawiłyście mnie.smile

    Owszem to wina dyrektora, osoby od ponad 30 lat na stanowisku, która jest wygodna politycznie.
    Chyba nie wiecie jak wygląda obsadzanie takich stanowisk w małych miejscowościach....
  • iwles 09.12.14, 11:44

    no a jaka w tym wina nauczyciela ?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • little_fish 09.12.14, 16:45
    nauczyciel, każdy z osobna, jest winny wszystkiemu -że podstawa programowa durna, że dyrektor w Pcimiu jest idiotą, a pani od przyrody w Wąchocku leniwą i głupią babą, dyktującą od 20lat te same notatki. Temu osobiście jest winien każdy nauczyciel!
  • maslova 09.12.14, 21:11
    Nauczyciele pośrednio są temu wszystkiemu winni, a to dlatego że tak zajadle bronią Karty Nauczyciela. A to właśnie KN tworzy w szkołach patologie: promuje słabych i niekompetentnych nauczycieli, nie daje możliwości motywowania tych dobrych i zaangażowanych; nie daje dyrektorowi narzędzi do zwolnienia nauczyciela niekompetentnego; daje przywileje na wyrost nie dostosowane do obecnych czasów lub też jej przepisy są niedoprecyzowane, co powoduje wiele niejasnych, a czasem wręcz konfliktowych sytuacji.
  • kura17 09.12.14, 21:14
    mam wrazenie, ze nauczyciele bronia KN, bo sie boja, ze jesli go wycofaja, to zacznie sie ostra jazda bez trzymanki - jaka widac na forum - i nic im juz nie zostanie... a nauczycielom naprawde naleza sie przywileje (moim zdaniem), tylko to wszystko musi byc z glowa pomyslane.
    dopoki nie na rozsadnej alternatywy dla KN, to nauczyciele zwyczajnie boja sie z niego rezygnowac - i wcale im sie nie dziwie!

    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • maslova 09.12.14, 23:02
    Ależ nawet rozsądne propozycje ZMIAN (nie likwidacji) KN są natychmiast torpedowane przez ZNP!
  • kura17 09.12.14, 23:08
    ale jakie sa te rozsadne propozycje zmian?
    bo jesli takie, jak wiekszosc proponowanych tutaj na forum, to wcale sie nie dziwie, ze sa torpedowane... wink

    potrzebny jest jakis "zdrowy" dialog miedzy reformatorami i ZNP, taki prowadzony ze zrozumieniem (dla obu stron!). ja nie widze sympatii i poszanowania z zadnej ze stron, o porozumienie na prawde bedzie trudno.
    przydaloby sie troche mnie emocji, moze wynajecie jakis zewnwtrznych firm, nie zwiazanych z zadnym ze srodowisk (po jednej na strone) by pomoglo - zeby przydusic te negatywne emocje po OBU sronach (bo po obu je widze, nie mozna obwiniac tylko jednej - dowolnej - ze stron).

    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • little_fish 10.12.14, 07:19
    dokładnie - gdyby któryś minister miał konkretny pomysł jak uregulować sprawę pracy nauczycieli i wprowadziłby to w życie, to pewnie protesty jakieś by były, ale gdyby rozwiązania były przemyślane i sensowne to szybko sprawa by się uspokoiła. Tymczasem kolejni ministrowie to D.py wołowe, którzy coś tam wprowadzają, potem się wycofują, wprowadzają jakąś rzecz,której realizacji nie przemyślą - i tak niby coś robią ale nic się nie zmienia. Jeżeli wprowadzenie zmian nie spodobałoby się nauczycielom - zawsze mogą zmienić zawód, podobno tłumy czekają na przyjęcie do szkół. Zakładam jednak, że te zmiany powinny mieć na celu poprawę funkcjonowania systemy oświaty we wszystkich jej sferach a nie jedynie dokopanie nauczycielom i pokazanie im jak źle może być w pracy, bo niektórzy mają źle.
    Ja jako nauczyciel widzę kilka rozwiązań problemów które tutaj są poruszane, niestety część z nich wiąże się z uruchomieniem dodatkowych środków,a to w każdej reformie jest pięta achillesowa.
  • beatazet 10.12.14, 19:38
    Za organizację pracy szkoły odpowiedzialny jest dyrektor.
    Czy nauczyciel, który wie , że nie ma logopedy ma iść do Dyrektora i powiedzieć...ja biorę tą logopedię ??
    Dyrektor chce zaoszczędzić ...nie płaci za logopedię nikomu ( jeśli np. za L4 płaci ZUS)
    No nie mówcie , że nauczycielowi nie wolno iść na L4.
  • aneta-skarpeta 09.12.14, 10:43
    Jeśli np twoja szkoła jest mierzą to trzeba walczyć o zmiany. Tutaj rola rodziców. Ale nie oznacza to tego ze nauczyciele i szkła są beznadziejne jako takie
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • oqoq74 09.12.14, 11:00
    A gdzie ja napisałam, że wszyscy nauczyciele są źli? Albo, że ematki nauczycielki to lenie?
    Chyba oczywiste jest, że każdy pisze o swoich doświadczeniach. Czy za każdym razem trzeba to podkreślać?
  • little_fish 09.12.14, 10:44
    jestem w stanie patrzeć na szkołę dzieci i dzieci znajomych - sorry ale takiej kumulacji jak tu na forum nie spotkałam nigdzie, więc może mam zaburzony obraz rzeczywistości. A może wy po prostu pecha. Zdarza się. Jeśli tak, to tylko współczuć.
    Ja nie boję się ewentualnych zmian w oświacie. Mam tylko nadzieję, że zostaną zrobione z głową.
    Mogę pracować 8 godzin dziennie, bo i tak to robię. Mogę prowadzić zajęcia przed i po świętach, zamiast ślęczeć na naradach i w papierach. Mogę pracować w wakacje i ferie, w zamian za urlop w innym terminie. Mam tylko nadzieję, że te zmiany nastapią szybko i skończą się te bezsensowne dyskusje.
  • selo.lolo 09.12.14, 10:49
    Mogę pracować w wak
    > acje i ferie, w zamian za urlop w innym terminie.
    Really? A ten urlop musi trwać 3 miesiące, czy pogodzisz się chętnie ze zmniejszeniem dni wolnych do takiej samej liczby jak mają inni? Wołajcie, wołajcie a sobie nauczyciele wywołacie...
  • iwles 09.12.14, 10:50

    do wykorzystania w dowolnym terminie, a nie tylko wtedy, kiedy dzieci nie ma w szkole ?
    Miodzik big_grin

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • little_fish 09.12.14, 10:57
    dzieci będą w szkole zawsze, bo ich rodzice pracują.
    tak, zgodzę się na zmniejszenie dni urlopu w zamian za dowolność (ograniczoną oczywiście) terminu.
    Jeszcze jakieś pytania do mnie? chętnie odpowiem smile
  • oqoq74 09.12.14, 10:58
    W żadnej firmie nie jest tak, że pracownik bierze sobie dwa tygodnie urlopu kiedy chce. Jest coć takiego jak plan urlopów, pracownik i tak musi złożyć wniosek, a szef ma prawo nie udzielić zgody, chociaż w planie urlop zapisany był. I wszystko zgodnie z prawem.
  • iwles 09.12.14, 11:03

    ale wybierając termin urlopu nie jesteś ograniczona tylko do lipca, sierpnia i lutego ? (tzn. nie musisz wszystkich 26 dni wykorzystać tylko w tym terminie, prawda ?

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • oqoq74 09.12.14, 11:11
    Jeszcze raz, pracownik może sobie wybrać termin, ale pracodawca nie musi mu w tym terminie urlopu udzielić. I co z tego, że zaplanujesz urlop w lipcu, jak w lipcu jest potrzeba, aby wszyscy pracowali, a szef pozwoli ci na urlop w listopadzie, albo jesteś na tyle ważny że możesz wcale tego urlopu nie dostać.
    A jest też sporo firm, gdzie ustalone jest np., że firma w lipcu zamyka się na dwa, trzy tygodnie i idą wszyscy na urlop. Tak jest na przykład w firmie prowadzonej przez znajomego. I szefa g... obchodzi, że ktoś wolałby urlop we wrześniu.
  • droch 04.12.18, 23:30
    > a szef pozwoli ci na urlop w listopadzie, albo jesteś na tyle ważny że możesz wcale tego urlopu
    > nie dostać.

    A tego akurat co do zasady nie może zrobić. 2 tygodnie nieprzerwanego urlopu w roku muszą być, pod groźbą sankcji.
  • little_fish 09.12.14, 11:12
    no też napisałam o ograniczonej dowolności - wiem co to jest plan urlopów, nie pracowałam jedynie w szkole,mój mąż też nie jest nauczycielem więc mam jako takie pojęcie o tym jak to działa. Ale będę mogła po uzgodnieniu z dyrekcją wziąć 5 dni urlopu np w listopadzie, czego teraz zrobić nie mogę.
  • selo.lolo 09.12.14, 11:29
    Co będziesz robiła w lipcu? Ciekawa jestem?
  • iwles 09.12.14, 11:40

    opiekowała się dziećmi, wszak będą musiały chodzik do szkoły, kiedy ty będziesz w pracy.

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • selo.lolo 09.12.14, 11:51
    Aaaa no widzisz, nie masz nawet koncepcji. Jak wybierałaś zawód, to już marzyłaś o urlopie w listopadzie? Możesz przecież pracować w jednostkach "nieferyjnych". Mają 35 dni urlopu w roku, nie w czasie ferii. Możesz w każdej chwili spełnić swoje marzenie - już teraz, w naszym pięknym kraju! Czemu więc tego nie robisz?
    Ups!
  • little_fish 09.12.14, 16:50
    zawód wybierałam pod kątem tego co chcę w życiu robić. I robię dokładnie to co chcę. Pracowałam poza szkołą, niestety po przeprowadzce do małego miasta szkoła zapewnia mi najlepsze warunki do pracy - i nie mówię tu o pensji, czasie pracy i wakacjach.
    Jaką mam mieć koncepcję na pracę w wakacje? Będę się zajmować dziećmi,których rodzice pracują - bo tego oczekują rodzice. Czy nie? Czy jednak nie chcą, żeby się opiekować dziećmi?
    A marzenia mogą spełnić także ci, którzy nauczycielom zazdroszczą i zatrudnić się w szkole. I wszyscy będą szczęśliwi.
  • selo.lolo 09.12.14, 17:33
    No skoro nauczyciele nie chcą pracować w czasie roku szkolnego, to może…? wink Czytałam że w Finlandii przez połowę przerwy wakacyjnej przebywają na kursach dokształcających na przykład. Ilu spotkałaś w życiu mądrych, dobrych nauczycieli? Ja ze trzech. Wśród moich równolatków na ten zawód decydowali się głównie ci, którzy nie mieli szans na inne zawody, przykro to mówić, ale tak niestety jest. Oprócz dwóch dziewczyn, dla których ten zawód był pasją, marzeniem, powołaniem. Od żadnej w życiu nie usłyszałam marudzenia, obie dobrze zarabiają. A wiesz, jak to się dzieje? Obie uznały, że jeden etat nauczycielski to śmiesznie mało i uczą każda w dwóch szkołach. Do tego mają wyjazdy, korki, dodatkowe kółka za pieniądze z Unii, które same sobie zorganizowały. Zasuwają tak samo dużo jak ludzie o innych zawodach. Są energiczne i uśmiechnięte. I w życiu by się nie podpisały pod skandalicznym zalinkowanym listem pani nauczycielki do minister Kluzik.
  • little_fish 09.12.14, 17:42
    ja też bym się nie podpisała pod tym listem, też jestem zadowolona ze swojej pracy i zarobków (mimo,ze pracuję w jednym miejscu, to i tak mam29 godzin). Nie marudzę - praca jest moją pasją. I wkurza mnie właśnie to wkładanie wszystkich do jednego worka. Ja spotkałam więcej fajnych nauczycieli niż trzech - może po prostu miałam więcej szczęścia. Przykładam się do swojej pracy i nie chce mi się już słuchać, że nauczyciele nie chcą pracować w czasie roku szkolnego. Bo nikt nie pisze "niektórzy" , wszyscy piszą "nauczyciele" - co ja odbieram jako "Wszyscy nauczyciele". Bo w innych zawodach wszyscy są tytanami pracy, nie ma nieuczciwych, leniwych budowlańców, niedouczonych lekarzy, głupich pń w biurze. Tylko nauczyciele są"be"
  • selo.lolo 09.12.14, 11:08
    do wykorzystania w dowolnym terminie, a nie tylko wtedy, kiedy dzieci nie ma w szkole ?
    Miodzik big_grin
    Znowu oczekiwanie jakiegoś przywileju? Urlop jest wtedy kiedy szef pozwala, a nie "w dowolnym terminie".
    Ja jestem za. Zgłośmy takie projekt społeczny i zobaczmy, jaką piękną aferę rozpętają nauczyciele w obronie swoich wolnych dni.
  • maslova 09.12.14, 11:49
    A cóż Cię tak dziwi? A cóż się robi, jeśli nauczyciel zachoruje? Robi się wtedy za nich zastępstwa. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że nauczyciele hurtowo braliby urlopy w miesiące niewakacyjne, jeśli już, to byłoby po kilka dni. Jaki problem zorganizować sporadyczne zastępstwa w takich przypadkach?
  • iwles 09.12.14, 11:54

    sporadycznie, czyli np. w każdym miesiącu za jakiegoś nauczyciela z danego przedmiotu (np. tydzień we wrześniu zastępstw z polskiego, w listopadzie tydzień zastępstw z matematyki, w styczniu z angielskiego, marcu z historii, w kwietniu z przyrody itd +zwolnienia),
    już widzę radość rodziców big_grin

    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • maslova 09.12.14, 11:57
    Ależ przecież teraz dokładnie to tak wygląda. Moje dziecko co chwilę ma jakieś zastępstwa.
  • beatazet 10.12.14, 19:46
    Bo nauczycielowi i jego rodzinie chorować nie wolno jak widać.
  • little_fish 09.12.14, 16:51
    ale za to będą mieli zapewnioną opiekę przez wszystkie dni pracujące, łącznie z feriami, wigilią sylwestrem i wakacjami. No sorry, ale nie da się mieć wszystkiego.
  • landora 09.12.14, 10:54
    Jakie trzy miesiące...? Nawet latem nauczyciele nie mają 2 miesięcy wakacji.
  • little_fish 09.12.14, 10:58
    oj tam - skoro w grudniu nie pracują trzy tygodnie, to w wakacje mogą nie pracować trzy miesiące, nie wink
  • mx3_sp 09.12.14, 10:44
    racz zauważyć, że ja napisałam o 3 osobach, w szkole pracuje znacznie więcej. W wątku zostały wyłuszczone negatywne cechy może 10% kadry. To dla Ciebie kumulacja?
  • little_fish 09.12.14, 10:52
    okej - m9oże to wina tego, że w takich wątkach pojawiają się kategoryczne twierdzenia "nauczyciele to lenie, nieroby, biorą pieniądze za nic i dyktują notatki sprzed 20 lat", nikt nie pisze " w szkole dziecka są świetni nauczyciele, z wyjątkiem pani od przyrody,która jest do bani" Wszyscy wymieniają negatywne przykłady, popierające ich tezy, stąd moje przypuszczenie, że ci paskudni nauczyciele to większość z jaką się stykają. Ale skoro tak nie jest, to bardzo się cieszę.
  • misiu-1 09.12.14, 10:00
    Nie rozumiem, czemu się dziwisz? W socjalizmie od każdego według możliwości, każdemu według potrzeb. I czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy.

    --
    "Michnik jest manipulatorem. To jest człowiek złej woli, kłamca, oszust intelektualny."
    (Z.Herbert)
  • selo.lolo 09.12.14, 11:10
    i wychowywania, a tylko od uczenia - jak tu twierdzą niektóre panie- proszę: Karta Nauczyciela:
    W ramach czasu pracy, o którym mowa w ust. 1, oraz ustalonego wynagrodzenia nauczyciel obowiązany jest realizować:
    1) zajęcia dydaktyczne, wychowawcze i opiekuńcze
    Niemożliwe?!
  • little_fish 09.12.14, 11:14
    oczywiście, że są od opiekowania - w czasie przerw sie opiekują dziećmi, na wycieczkach, w drodze do kina i teatru. Ale nigdzie nie jest napisane, że mają się opiekować dziećmi jak rodzice są w pracy
  • selo.lolo 09.12.14, 11:22
    Nie "jak rodzice są w pracy", tylko: W CZASIE SWOICH DNI PRACY.
  • meskakoszula 09.12.14, 11:12
    karta-nauczyciela.org/uprawnienia-socjalne-i-urlopy
    Tak pobieżnie sobie poczytałam... Już nie dziwię się, czemu nauczyciele bronią karty nauczyciela jak Częstochowy.
    Nie, nie komentuję. Nie mam czasu na intensywniejsze studia nad tym tematem i nad innymi działami K.N.
  • mx3_sp 09.12.14, 11:34
    jakichkolwiek i na jakimkolwiek poziomie pokazują efekty tego nauczania. Ciekawa jestem jakby ktoś prześledził relację wolne nauczycieli poziom wiedzy uczniów od początku xx wieku do teraz w zależności od wolnego przysługującego.
  • kietka 09.12.14, 12:11
    chyba Panie nauczycielki nie do konca zrozumiały.
    Pracujemy 160h w miesiacu, przez 12 miesiecy, mamy 26 dni urlopu.
    nie ma wakacji, ferii, przerw swiatecznych.
    w wakacje spokojnie mozna sobie przygotowac materiały i plan na cały nastepny rok, zeby nie było, ze biorą prace do domu.
    Odpoczynek jest dla dzieci, nie dla nauczycieli, bo odpoczynek w takim wymiarze razi i nijak nie przeklada sie na zmniejszenie ilosci zwolnien lekarskich w roku szkolnym.
  • nao-ko 09.12.14, 12:56
    Nauczyciele pracują 160 godzin tygodniowo 12 miesięcy w roku.
    Mają 35-40 dni urlopu w odgórnie wyznaczonym terminie (lipiec-sierpień)
    Ferie i przerwy świąteczne to nie są dni urlopu nauczycieli - pozostają do dyspozycji dyrektora.

    "w wakacje spokojnie mozna sobie przygotowac materiały i plan na cały nastepny rok, zeby nie było, ze biorą prace do domu" - Ty tez w czasie urlopu przygotowujesz się do pracy na następny rok? Pomijam fakt, że jest to nierealne.
  • anek130 09.12.14, 13:03
    skąd wzięłaś te 35-40 dni? mają licząc niedokładnie co najmniej 50 dni: liczę robocze 10 dni ferii i w wakacje ok. 44 dni z czego 7 dni do dyspozycji dyrektora
  • nao-ko 09.12.14, 13:12
    Ferie to nie urlop.
    Do dyspozycji dyrektora 10 dni roboczych (dwa tygodnie wakacji)
    W wakacje licz też dni robocze, bez sobót i niedziel.
  • anek130 09.12.14, 13:59
    jak ferie to nie urlop? to poczytaj KN,
    Art. 64. 1. Nauczycielowi zatrudnionemu w szkole, w której w organizacji pracy przewidziano ferie letnie i zimowe, przysługuje urlop wypoczynkowy w wymiarze odpowiadającym okresowi ferii i w czasie ich trwania.

    2. Nauczyciel, o którym mowa w ust. 1, może być zobowiązany przez dyrektora do wykonywania w czasie tych ferii następujących czynności:
    1) przeprowadzania egzaminów;
    2) prac związanych z zakończeniem roku szkolnego i przygotowaniem nowego roku szkolnego;
    3) opracowywania szkolnego zestawu programów oraz uczestniczenia w doskonaleniu zawodowym w określonej formie.
    Czynności, o których mowa w pkt 1-3, nie mogą łącznie zająć nauczycielowi więcej niż 7 dni.
  • mx3_sp 09.12.14, 14:00
    co wówczas robią jak są do dyspozycji? Ile mają czasu na dotarcie do szkoły, podjęcia działań itp? Mają zakaz opuszczania rejonu?
  • beatazet 10.12.14, 19:56
    Dokładnie tak. Do pracy mam 40 km. Do dyspozycji - jestem na miejscu, nie planuję żadnych wyjazdów, urlopów itp. Tak , wracałam kiedyś z wyjazdu wakacyjnego , bo trzeba być na Radzie Pedagogicznej. Ostatnie dwa tygodnie sierpnia to egzaminy poprawkowe i klasyfikacyjne. Był rok, że byłam codziennie. Pierwszy tydzień, dwa wakacji , to prawie we wszystkich szkołach okres rekrutacji i rad podsumowujących. W wakacje i ferie w szkole mojej córki działają półkolonie więc nauczyciele też pracują.
  • mx3_sp 09.12.14, 13:04
    do dyspozycji powiadasz. Spotkałaś się w realu z urzeczywistnieniem tej dyspozycji? Teraz wszak chodzi też o dyspozycję a nauczyciele grzmią, że to jest pozbawianie godności.
  • nao-ko 09.12.14, 13:13
    Tak.
    My w przerwie świąteczno-noworocznej pracujemy nad podsumowaniem I półrocza. Od dawna.
  • dankaimirek 09.12.14, 13:15
    nao-ko napisała:

    > Tak.
    > My w przerwie świąteczno-noworocznej pracujemy nad podsumowaniem I półrocza. Od
    > dawna.


    napewno, wierzę, he he
    święta zrobia sie same, a wy ślęczycie nad podsumowaniem, no biedni ci nauczyciele,ha
  • nao-ko 09.12.14, 13:16
    Nie musisz. Podsumowania same tez się nie zrobią.
  • mx3_sp 09.12.14, 13:55
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/bj/hb/j9wf/bRft2RSDw5BQgDlFJB.jpg

    pozostałe podsumowanie na wielu innych stronach nie zajmują więcej niż 0,16mb.
  • nao-ko 09.12.14, 14:04
    Cóż... trudno dyskutować z dyletantem. Poddaje się.
  • mx3_sp 09.12.14, 14:07
    mam nadzieję, że nie jesteś prawdziwą nauczycielką. Jeśli tak to naprawdę rodzice my, powinniśmy zacząć zwyczajnie Was nadzorować.
  • iwles 09.12.14, 14:31

    tak tak, a Rocznik Statystyczny pisze jedna pracownica GUSu w dwa dni big_grin


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • little_fish 09.12.14, 17:44
    big_grin piękne
  • makurokurosek 09.12.14, 13:48
    Skoro są do dyspozycji dyrektora to skąd nagle takie oburzenie z powodu zorganizowania zajęci w dniach wolnych od szkoły ale PRACUJĄCYCH ?
  • nao-ko 09.12.14, 13:55
    Ja nie widzę oburzenia w swoim środowisku. Jest dyscyplina pracy i to lubię. Za resztę nie odpowiadam. Oburza mnie jednak generalizowanie. Są lekarze, przyjmujący prywatnie na dyżurach w państwowych szpitalach, są księża molestujący dzieci, są policjanci gwałcący zatrzymanych i są tez nauczyciele którzy nie wypełniają wzorowo swoich obowiązków. Ale to jest margines, jak w każdej grupie zawodowej.
  • oqoq74 09.12.14, 14:09
    Zapewne ten margines teraz w Warszawie protestuje.
  • makurokurosek 09.12.14, 14:11
    Ten list który został tu zalinkowany, jasno pokazuje jak środowisko nauczycieli oburzone nie jest.

    "Oburza mnie jednak generalizowanie. Są lekarze, przyjmu
    > jący prywatnie na dyżurach w państwowych szpitalach, są księża molestujący dzie
    > ci, są policjanci gwałcący zatrzymanych i są tez nauczyciele którzy nie wypełn
    > iają wzorowo swoich obowiązków.

    Dlatego aby wszystko było jasne najlepszym rozwiązaniem jest zniesienie KN i zatrudnienie nauczycieli na normalne etaty, wy nie będziecie narzekali na nadmiar pracy, my na wasze kłamstwa i lenistwo.
    O ile się nie mylę w Poznaniu na tej zasadzie działają szkoły i przedszkola prowadzone przez Familijny Poznań.
  • kietka 09.12.14, 13:05
    ja nie mam 2 miesiecy wakacji, ferii i przerw swiatecznych.
    tak, jakbym miala 2 mies ciurkiem wolnego, to znalazłabym czas na zaplanowanie i zorganizowanie kolejnych miesiecy, to wbrew pozorom nie takie trudne, musisz uwierzyc mi na slowo.

    mysle, ze nauczyciele swietnie by sie odnalezli przy 26 dniach urlopu, 2 tyg latem, potem, jak dyrektor pozoli, tak, jak wsyscy i tak wieczniejakies zastepstwa, ani uczniowie, ani rodzice roznicy nie zauwaza.
  • nao-ko 09.12.14, 13:16
    Nauczyciel również nie mają ciurkiem wolnego przez 2 miesiące. 7 tygodni max.
    Gdybyś Ty wzięła ciurkiem 26 dni urlopu to miałabyś wolne przez 5 tygodni i jeden dzień.
  • kietka 09.12.14, 13:28
    faktycznie 7, czy 8 tygodni ciurkiem, masakryczna roznica, poza tym mowimy o najdłużym wolnym okresie, a nie wszystkich wolnych dla nauczyciela dniach, wiec nie fsałszuj obrazu i nie poronuj z 26 dniami urlopu normalnego pracownika.
  • nao-ko 09.12.14, 13:32
    Ferie i przerwy świąteczne to nie są wolne dni dla nauczyciela. Wolne to maksymalnie 7 tygodni przymusowo ciurkiem w lipcu i sierpniu.
  • makurokurosek 09.12.14, 13:52
    Skoro karta nauczyciela jest dla was tak krzywdząca, bo przecież pracujecie ponad 40h/tygodniowo, macie niewiele więcej wolnego od przeciętnego Kowalskiego i nie możecie wsiąść urlopu kiedy chcecie to wytłumacz mi czemu nie postulujecie o jej zniesienie tylko jej bronicie jak lwice.
  • maslova 09.12.14, 14:28
    Ha ha, pracowałam wiele lat w szkole, do dziś pamiętam te tabuny nauczycieli w szkole podczas wszelkich przerw świątecznych czy ferii big_grin
    A nieraz zdarzało się, że wydzwanialiśmy za większością nauczycieli, żeby po zakończonym semestrze czy roku szkolnym byli łaskawi przyjść do szkoły i pouzupełniać dokumentację, bo biedacy tacy zapracowani, że w trakcie roku nie zdążyli.
  • nao-ko 09.12.14, 13:33
    Nauczyciele mają 10 dni roboczych więcej urlopu niż zwykły pracownik. Jest o co ujadać.
  • anek130 09.12.14, 13:50
    myśłisz że mają 36 dni urlopu????????????? znacznie wiecej
  • makurokurosek 09.12.14, 14:06
    Tak powołujesz się na KN, a nawet jej nie znasz lub celowo stosujesz ją wybiórczo. Tak więc aby każdy wiedział o czym mówimy

    I trochę matematyki w roku 2014 wakacje letnie trwały 62 dni z tego soboty i niedziele to 18 dni + 1 dzień świąteczny. Tak więc przysługujący wakacyjny urlop to 43 z czego 7 do dyspozycji dyrektora. Do tego dochodzi 10 dni ferii. Razem wychodzi nie 35 jak wszystkim próbujesz wmówić tylko 53 z czego 7 ma być do dyspozycji dyrektora szkoły.
    35 dni wolnego mają osoby pracujące na KN w domach dziecka i zakładach opiekuńczo wychowawczych. To już szczyt bezczelności aby wciskać ludziom takie kłamstwa tylko po to by pokazać się jako biedny, wykorzystywany nauczyciel. I właśnie tacy są w większości nauczyciele , zakłamani i leniwi.





    "Art. 64.
    1. Nauczycielowi zatrudnionemu w szkole, w której w organizacji pracy przewidziano ferie letnie i zimowe, przysługuje urlop wypoczynkowy w wymiarze odpowiadającym okresowi ferii i w czasie ich trwania.

    2. Nauczyciel, o którym mowa w ust. 1, może być zobowiązany przez dyrektora do wykonywania w czasie tych ferii następujących czynności:

    przeprowadzania egzaminów;
    prac związanych z zakończeniem roku szkolnego i przygotowaniem nowego roku szkolnego;
    opracowywania szkolnego zestawu programów oraz uczestniczenia w doskonaleniu zawodowym w określonej formie.
    Czynności, o których mowa w pkt 1–3, nie mogą łącznie zająć nauczycielowi więcej niż 7 dni.

    3. Nauczycielom zatrudnionym w szkołach, w których nie są przewidziane ferie szkolne, przysługuje prawo do urlopu wypoczynkowego w wymiarze 35 dni roboczych w czasie ustalonym w planie urlopów."
  • nao-ko 09.12.14, 14:37
    Czynności, o których mowa w pkt 1-3, nie mogą łącznie zająć nauczycielowi więcej niż 7 dni.
    7 dni dotyczy zarówno ferii zimowych, jak i wakacji - razem 14 dni roboczych. To (w mojej szkole) oznacza dwa robocze tygodnie w wakacje i 4 dni w zimowe ferie.
    Licz od nowa.
  • makurokurosek 09.12.14, 14:44
    Znasz znaczenie słowa "łącznie"
    odsyłam do słownika języka polskiego

    łączny «powstały z połączenia, tworzący sumę czegoś»
     łącznie
    sjp.pwn.pl/szukaj/łącznie.html
    Czyli na cały urlop maksymalnie 7 dni nauczyciel ma być do dyspozycji dyrektora.
    Nic dziwnego, że poziom polskiego szkolnictwa coraz bardziej się obniża, skoro wychodzi że nauczyciele to nie tylko osoby leniwe ale całkowicie oporni na zdobywanie wiedzy.
  • beatazet 10.12.14, 20:28
    Witaj w Polsce prawa. Są szkoły w których jest to tydzień ( czasem 1,5 lub 2) na początku i końcu wakacji.

    Ferie zimowe to osobny temat.
  • maslova 09.12.14, 14:46
    Co Ty piszesz? Łącznie to łącznie, 7 dni dotyczy roku szkolnego, a nie osobno wakacji i ferii zimowych.
  • nao-ko 09.12.14, 14:53
    Ty teoretyzujesz, ja praktykuję.
  • makurokurosek 09.12.14, 15:05
    No popatrz jaka głupia jesteś, ze tak dajesz sie wykorzystywać i zamiast zgłosić sprawę do odpowiedniej instytucji przyjmujesz to z pokorą, a może zwyczajnie wasz dyrektor zatrudnia takie tępe strzały co to nawet nie wiedzą co oznacza słowo "łącznie" , aby móc je wykorzystywać.
  • mx3_sp 09.12.14, 15:08
    wyrażenie wykorzystywać jest również niejednoznaczne: bara bara riki tiki tak.
  • nao-ko 09.12.14, 15:49
    To zdecyduj się wreszcie czy chcesz, żeby nauczyciele pracowali w te dni, czy nie. Nie pracują - lenie, pracują - głupie, tępe strzały.
    Chcesz zniesienia KN, a jak niektórzy pracują więcej niż ona przewiduje, to daja sie pokornie wykorzystywać i też źle. Miotasz sie w tej swojej ślepej wściekłości i jesteś zwykłą bazarową zawstną i głupią przekupą (poczułam się uprawniona do osobistej wycieczki).
  • makurokurosek 09.12.14, 16:00
    > To zdecyduj się wreszcie czy chcesz, żeby nauczyciele pracowali w te dni, czy n
    > ie. Nie pracują - lenie, pracują - głupie, tępe strzały.

    Głupią tępą strzała jest osoba która próbuje wszystkim wmówić, że słowo łącznie oznacza rozłącznie .
    sięgnięcie po słowik języka polskiego nie boli.

    "Chcesz zniesienia KN, a jak niektórzy pracują więcej niż ona przewiduje, to daj
    > a sie pokornie wykorzystywać i też źle.

    Złe to jest tłumaczenie swojego braku wiedzy pracowitością.
    KN wraz ze swoimi przywilejami dla nauczycieli powinna zniknąć, to dało by wszystkim czysty obraz pracy nauczyciela oraz ułatwiłoby wyeliminowanie nauczycieli z brakiem umiejętności tłumaczenia, brakiem podejścia do uczniów oraz brakiem wiedzy, aby później młody człowiek wychodząc z pod ręki takiego nauczyciela znał różnice miedzy wyrazem łączny i rozłączny.

  • aneta-skarpeta 09.12.14, 16:34
    powiem szczerze, że nie spodziewałam się że aż tyle osób zazdrości nauczycielom. Mi wystarczy, że wejdę na kwadrans do szkoły na przerwie, albo pomagałam w wigilii dla dzieci i mam dzieci po kokardę i dla mnie praca nauczyciela to jedna z najgorszych i najtrudniejszych- mało że trzeba się użerać z dziecmi to jeszcze z ich rodzicamiwink
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • maslova 09.12.14, 21:17
    Ale za to wszystkie inne zawody to sam cud, miód i orzeszki