Dodaj do ulubionych

Ohme o współczesnych rodzicach dzieci szkolnych

20.03.15, 15:08
malgorzataohme.mamadu.pl/117465,wspolczuje-wam-nauczyciele
Ten tekst powinii obowiązkowo przeczytać wszyscy rodzice.
Edytor zaawansowany
  • kota_marcowa 20.03.15, 15:16
    Zaraz tu przylecą wyluzowane z wątku o wózku sklepowym i cię zadziobią.

    Słyszę coraz częściej „Dzieci są coraz trudniejsze“ (używają słowa trudne zamiast niewychowane, rozwydrzone, aroganckie

    I to jest problem.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 15:17
    A wiesz Marcowa też o tym wątku pomyślałam smile Myślimy chyba podobnie smile

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • memphis90 20.03.15, 21:28
    O, na pewno zaraz Anna Mucha na tym samym portalu doradzi, jak dobrze wychowywać dzieci, żeby p. Ohme była zadowolona...
    --
    "chłop co nie bł w wojsku do dup...a Ale mój mąz był, co sobie chwali, nauczył się jeśc kaszanki, zmeinił sie na plus." by a.n.a0
  • nickbezznaczenia 20.03.15, 21:57
    A mogłaś po prostu nie pisać.

    memphis90 napisała:

    > O, na pewno zaraz Anna Mucha na tym samym portalu doradzi, jak dobrze wychowywa
    > ć dzieci
  • memphis90 20.03.15, 23:25
    W sensie- uważasz, że moja wypowiedź jest nie na miejscu, bo mamadu i jej autorzy-blogerzy to ostoja intelektu i mądrości?
    --
    "chłop co nie bł w wojsku do dup...a Ale mój mąz był, co sobie chwali, nauczył się jeśc kaszanki, zmeinił sie na plus." by a.n.a0
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 15:17
    Zgadzam się z tą kobietą.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • kill.emall 20.03.15, 15:23
    Bardzo dobry artykuł.
    Swoją drogą zastanawiam się, skąd się biorą ci "specjaliści" od siedmiu boleści, które ordynarnym i niewychowanym bachorom wystawiają jakieś opinie o rzekomej fobii szkolnej.
  • morekac 20.03.15, 21:12
    które ordynarnym i niewychowanym bachorom wystawiają jakieś opinie o rzekomej
    > fobii szkolnej.

    Może sama autorka artykułu to robi.😉--
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • demonii.larua 21.03.15, 21:10
    > Swoją drogą zastanawiam się, skąd się biorą ci "specjaliści" od siedmiu boleści
    > , które ordynarnym i niewychowanym bachorom wystawiają jakieś opinie o rzekomej
    > fobii szkolnej.
    Z portfela najczęściej.
    --
    "Zaiste cudowny umysł dziecka jest"
  • aguar 20.03.15, 15:39
    Ja tam nie uważam, że dzieci są gorsze albo trudniejsze tylko mniej zastraszone.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 15:51
    Odróżniasz szacunek od bycia zastraszonym? Nie łamania ustalonych zasad od bycia zastraszony? Bycia dobrze wychowanym od bycia zastraszonym? Ani dobre wychowanie ani stosowanie się do danych zasad nie oznacza bycia ciapą czy inną niedołęgą.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • lily-evans01 20.03.15, 18:01
    ... mniej kulturalne, chyba chciałaś powiedzieć wink.
    Kiedy byłam w szkole, nauczyciele też niekoniecznie sobie radzili ze wszystkimi, taka jest prawda - ale starali się też wychowywać, a nie tylko podawać wiedzę. Właśnie podawać, bo często interakcja z klasą, która nie przyswaja materiału, jest żadna.
    Teraz nauczyciel często boi się zwrócić uwagę na nieładne zachowania, nawet tym najmłodszym, "bo oni jeszcze się uczą właściwego zachowania". Mam wrażenie, że jeśli zasady są jasne i konsekwentnie egzekwowane, to dzieci uczą się ich zdecydowanie szybciej.

    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • agnieszka77_11 20.03.15, 18:43
    aguar napisała:

    > Ja tam nie uważam, że dzieci są gorsze albo trudniejsze tylko mniej zastraszone

    100% racji.
  • agnieszka77_11 20.03.15, 18:52
    Dzisiaj żaden nauczyciel nie ma prawa wyzwać ucznia od głąbów, idiotów, nieuków lub prognozować mu pracy na śmieciarce. Zastraszać i poniżać gorszych uczniów.
  • ichi51e 21.03.15, 16:11
    Za moich czasow: pani do ucznia "oj Pawel Pawel ja bym na twoim miejscu sie zastanowila nad twoim zachowaniem bo twoj ojciec ledwie sipie a macicha nie wiadomo czy cie zatrzyma" b. Skuteczne. Pan od historii ktory lapal za wlosy i tlukl o blat. Pani od geografii ktora bila linialem. Pani od polskiego taka zajebista ze byla dziewczyna ktora sikala w majtki na jej widok... Pani od matmy ze przez nia samobojstwa byly (w Rey'u) Tak kiedys to byla kadra.
    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • agnieszka77_11 22.03.15, 13:26
    Ja pamiętam jeszcze pupilków klasowych, których rodzice obsypywali nauczycieli drogimi prezentami. Dzieci, których rodzice nie mieli takich możliwości były traktowane gorzej, nauczyciel nie angażował się w pomoc im. I wcale nie chodzi tu o dzieci z marginesu, rozwydrzone i rozbestwione, ale nie należące do bogaczy.
  • mama303 20.03.15, 21:01
    aguar napisała:

    > Ja tam nie uważam, że dzieci są gorsze albo trudniejsze tylko mniej zastraszone
    ależ dzieci wcale nie są teraz szczególnie rozwydrzone czy trudne, zawsze były takie tylko, że szkoły miały jakiś pomysł na wychowanie, wyciągały konsekwencje. Teraz przymykają na wszystko oko a nauczyciele sa bezradni, nieudolni, boją się wszystkiego.To nie dzieci i młodzież się zmienia, to szkoła jako instytucja schodzi na psy. Córka mi czasem opowiada co się na lekcjach dzieje,nauczyciele udają że nie widzą.Strach dzieciaka puszczać.
  • kill.emall 20.03.15, 21:06
    Szkoły wyciągały konsekwencje, bo mogły. Nauczyciele udają że nie widzą, bo nie mają ochoty mieć potem na głowie rodziców z ich pretensjami, straszeniem kuratorium itd.
    To tak jak z lekarzami. Moja lekarka powiedziala, że kobiety najpierw chcą cesarkę a potem skarzą lekarzy którzy im te cesarki wykonują.
  • mama303 20.03.15, 21:13
    kill.emall napisał(a):

    > Szkoły wyciągały konsekwencje, bo mogły. Nauczyciele udają że nie widzą, bo nie
    > mają ochoty mieć potem na głowie rodziców z ich pretensjami, straszeniem kurat
    > orium itd.

    no właśnie tacy bojaźliwi się stali i dupowaci. W takiej sytuacji trudno o jakikolwiek autorytet, przeciez dzieci to widzą, to demoralizujące jest. Szkoły sobie poprostu nie radzą z sytuacjami trudniejszymi. Kiedyś pani nauczycielka na zebraniu wystartowała z litanią jakie to dzieci sa wulgarne i pyskate. Jak zapytałam jakie szkoła ma na to metody bo tez mi sie nie podoba jakie moje dziecko teksty ze szkoły przynosi i jakie rewelacje opowiada to pani zrobiła wielkie oczy.....
  • kill.emall 20.03.15, 21:28
    No niechby nauczyciele zaczęli reagować... zaraz by mieli na głowie dyrekcję, kuratorium, ministerstwo i Bógwico. O czym Ty piszesz? smile
  • mama303 20.03.15, 21:35
    kill.emall napisał(a):

    > No niechby nauczyciele zaczęli reagować... zaraz by mieli na głowie dyrekcję, k
    > uratorium, ministerstwo i Bógwico. O czym Ty piszesz? smile

    to niech siedzą cicho i czekają aż im dzieci kubeł na głowę włożą. Brak reakcji demoralizuje dzieci! Także te dobrze wychowane.Jak nie reagują to niech nie biadolą na to co mają. Trudno jak się pracuje z ludźmi to jest się narażonym na rozmaite reakcje. Sama pracuje z klientami wiec wiem o czym piszę.
  • kill.emall 20.03.15, 21:55
    Toteż niektórzy reagują. A potem mają na głowie rodziców, którzy z pyskiem i awanturą wpadają im do szkoły, grożąc kuratorem, sądem i siedmioma plagami egipskimi.
  • mama303 20.03.15, 22:11
    kill.emall napisał(a):

    > Toteż niektórzy reagują. A potem mają na głowie rodziców, którzy z pyskiem i aw
    > anturą wpadają im do szkoły, grożąc kuratorem, sądem i siedmioma plagami egipsk
    > imi.
    biedaczyska, naprawdę tak mi ich szkoda tongue_out tez mi paru klientów nawciskało aż miło w mojej karierze. Trzeba sobie radzić w życiu i w zawodzie. Jak ktoś się ludzi boi to niech idzie do papierów.
  • gazeta_mi_placi 22.03.15, 10:43
    A pisałaś, że teraz klienci po prostu znają swoje prawa smile

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • kali_pso 20.03.15, 15:40
    I tak i nie...
    Ja reprezentuję obydwie strony barykady- jestem nauczycielką i matką gimnazjalisty
    Na zebrania do szkoły syna przestałam chodzić bo mnie znudziło słuchanie jacy oni beznadziejni są- jest elektroniczny dziennik, oceny śledzę, akurat mój syn z tych spokojnych raczej więc problemów większych nie ma. Kontakt mailowy z nauczycielami sprowadza się do moich maili...i braku odpowiedzitongue_out Dopiero po interwencji u wychowawczyni, nauczycieli syna raczyły się uaktywnić...co przeczytałam? Na moją prośbe o wyjaśnienie sprawy na jednym z przedmiotów- syn mówił jedno, ocena w dzienniku była inna, więc zapytałam- "Nie rozumiem dlaczego nauczyciel ma to tłumaczyć"- cyt. z wypowiedzi pani...

    ...no lekko mi wszystko opadło...bo niby kto? Pani woźna? Pan od fizyki?...

    i tak sobie myślę, że raczej nie jest tak w tej szkole, aby rodzice bombardowali nauczycieli mailami...zadałam proste pytanie i tak zostałam potraktowana...coż...dziwi i nie dziwi mnie juz teraz oszałamijaca frekcwencja na zebraniach....

    A z drugiej strony, tej nauczycielskiej - dzieci bywają różne, sa takie jacy są ich rodzice...najczęściej. Bo czasem perła nawet wśród zwykłych wieprzy się zdarzyć może...tongue_out i dziecko potrafi zawstydzić swoich gburowatych rodziców.

    Bywa więc różnie.

    P.S. Ja tam współczuję paniom na kasie w supermarketach- ostatnio podczas zakupów jeden z klientów przy kasie, zwrócił uwagę damie, która w koszu woziła swoje na oko 5-6 letnie dziecko, rzecz jasna dziecko w butach...pani na kasie nie zareagowała...na szczęście dama również nietongue_out- i co później słyszę od kasjerki- "Wie Pani, my nie mamy prawa zwrócić uwagi, bo się na nas skarzą do kierownika"...hmmmm...myślę sobie, że ja mam jednak lepiej...mam prawo zwrócić uwagę uczniowi tongue_out

    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • lily-evans01 20.03.15, 18:08
    Prawda leży po obu stronach i masztu rację.
    Są koszmarni rodzice, którzy nie stawiają dziecięciu żadnych granic i wojują potem ze szkołą - i są beznadziejni nauczyciele, nie radzący sobie z prowadzeniem grupy. Albo nie chcący sobie radzić, bo to wymaga pewnego wysiłku.

    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • chocolate_cake 20.03.15, 18:50
    Dokładnie. Prawda jest pośrodku. Jest coraz więcej rozwydrzonych i przede wszystkim niewychowanych dzieci ale też fatalnych nauczycieli. Rzucanie w dzieci papierkiem? Co to za metody? Z drugiej strony są dzieci które zachowują się jak małpy w zoo 😉 i często cała klasa cierpi przez takie 2 osoby.
  • helufpi 20.03.15, 15:46
    Pradawne złudzenie: "te dzisiejsze dzieci, rozwydrzone, bezczelne, trudne, ech, my byliśmy inni..." smile
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 15:52
    Byliśmy tacy sami, ale inne i bardziej skuteczne metody były na małych chamów.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • kill.emall 20.03.15, 16:23
    Fakt faktem, jak sobie przypomnę, jak nauczyciele narzekali na nas... tongue_out a wielu z nich wciąż uczy. To teraz z pewnością wspominają nasze pokolenie (wyż z lat 80.) z sentymentem wink
  • mamameg 21.03.15, 12:37
    Byliśmy tacy sami, ale inne i bardziej skuteczne metody były na małych chamów.

    Taaa, np. wynoszenie z sali ucznia trzymanego za ucho...
  • solejrolia 20.03.15, 15:51
    bardzo jednostronna ta wypowiedź
    i przesadzona
    ja mam do czynienia tak samo z dobrymi pedagogami, jak i spotykam się ze złymi.
    co ciekawe- ci kiepscy są OD ZAWSZE W SZKOLE, tak, mnie uczyli, a teraz uczą moja córkę. czemu sa nie do ruszenia, skoro wiadomo że sa kiepscy?! czemu wychowawczyni wprost mówi nam na zebraniu, ze nie zwróci uwagi przyrodnicy, bo sa koleżankami z pracy od 35lat, i jak ona może coś jej zwrócic uwagę, i ona się tak stara, i będzie jej przykro- dno dna. że nie wspomnę w ogóle o systemie szkolnym, gdzie zabija się indywidualność i motywację w dzieciakach i tyle. testy testy sresty. o.
    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • kietka 20.03.15, 15:56
    tak, z ciekawosci jaki psycholog wystawia zaswiadczenie, ze dziecko przez kogos tam nabawilo sie fobii, nie rozmawiajac z tym kims...
    moim zdaniem wydumane i zmyslone.
  • nangaparbat3 20.03.15, 21:25
    A gdzieś Ty widziała zaświadczenie o fobii szkolnej z wymienieniem osoby, ktora jakoby to spowodowała?
    --
    Odsetek decyzji izraelskich sędziów przychylnych warunkowemu zwolnieniu z więzienia był bliski 0 przed ich przerwą na lunch, lecz później wzrastał do 65%. (Danziger i in., 2011)
  • kali_pso 20.03.15, 15:58
    czemu sa nie do ruszenia, skoro wiadomo że sa kiepscy?!


    Karta Nauczyciela ich mieczem i tarczą wink

    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • agnieszka77_11 20.03.15, 19:01
    solejrolia napisała:

    > bardzo jednostronna ta wypowiedź
    > i przesadzona

    Bardzo jednostronna.
  • srebrnarybka 22.03.15, 11:12
    testy nie są wymysłem nauczycieli, tylko systemu szkolnego. Było protestować w tej sprawie z Elbanowskimi, było poprzeć protesty w sprawie usunięcia historii z liceum, było poprzeć Elbanowskich, którzy postulowali powrót do 4letniego liceum...
  • zuleyka.z.talgaru 20.03.15, 15:59
    Też chciałam tu wkleić ten link ale pomyślałam, że wywołam tylko kolejną jatkę. Z artykułem się zgadzam.
    Wszystko wynosi się z domu....jacy rodzice takie dzieci....warto to sobie uświadomić.
  • undoo 20.03.15, 16:40
    Tak, jasne. Niestety, państwo nauczycielstwo do idealnych w wielu przypadkach nie należy i o tym się też zapomina. Jak rodzic dostarcza klasie za friko różne usługi, to jego dziecko może prać inne dzieci w klasie, rozrabiać i niszczyć ich plecaki, wychowawca wzruszy ramionami i powie 'on taki żywy.' Tak to wygląda w realu.
  • lily-evans01 20.03.15, 18:06
    Prawda.
    Sama byłam świadkiem takiej sytuacji i... zatkało mnie.
    Bo szkoła jednocześnie brała naprawdę duże czesne od rodziców, a połaszczyła się na jakieś tam klocki edukacyjne od mamusi rozwydrzonej, wulgarnej bachorzycy. I było już wszystko cacy, nawet to, że panna na wyjeździe klasowym straszyła koleżankę w nocy i napryskała jej prosto w oczy offem (moje dziecko nie pojechało, bo spodziewałam się niezłych wyczynów małej łobuzicy i nie pomyliłam się).

    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 18:56
    Bachorzyca - fajne smile

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • lily-evans01 20.03.15, 19:25
    Ulubione określenie mojej matki po iluś latach pracy w szkole, na rozwydrzone dzieci wink.
    Mówione oczywiście tylko po cichutku do mnie wink.
    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 19:53
    To ona była nauczycielką? Święta kobieta.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • lily-evans01 20.03.15, 20:04
    Ale niestety zepsuło jej to charakter wink.
    Bo ja pamiętam matkę z czasów, kiedy była księgową w dużym państwowym przedsiębiorstwie, zarabiała w miarę, a dobrze po trzydziestce postanowiła spełniać marzenia i zmienić zawód. Ech...
    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 20:50
    Każdemu by zepsuło sad

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • zuleyka.z.talgaru 20.03.15, 20:12
    Ok, ale rozmawiamy o publicznych czy prywatnych placówkach?
  • lily-evans01 20.03.15, 20:58
    A myślisz, że w publicznych jest lepiej? Inaczej?
    Jak nauczyciel będzie chciał uprawiać kolesiostwo, to będzie to robił gdziekolwiek.
    Z mojego dzieciństwa - dwoje bardzo bezczelnych smarkaczy w podstawówce, tata kupuje wypasiony telewizor do świetlicy. Gdzie indziej - chłopczyk dostaje zawyżone oceny, bo mama nosi kawy, koniaki i pewexowskie dobra, a tata kierownik budowy załatwia wywrotkę piachu, żeby zrobić boisko do czegoś tam. To, co piszę, to nie ploty - te osoby same chwaliły się bezpośrednio bliskiej osobie z mojej rodziny swoją zaradnością i załatwianiem szkolnych spraw wink.

    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • aneta-skarpeta 20.03.15, 19:41
    ja mialam różnych nauczycieli, mój syn również. Ja nikogo nie prałam, co najwyzej za duzo gadalam na lekcji

    syn tak samo

    moja mama nie miała z nami problemów wych., ja nie mam ze swoim synem, ale znam rodziny gdzie problemy wychowawcze są okrutne
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • vocativa 20.03.15, 16:08
    Z każdym tekstem jeszcze bardziej lubię tę kobietę. Bardzo podobał mi się też tekst o poświęcaniu dzieciom zbyt małej ilości czasu. Bo to "rozwydrzenie" dzieci się z czegoś bierze...
    --
    Nie ma ta­kiego głup­stwa i nik­czem­ności, które, by­le sta­le pow­tarza­ne, nie zos­tały wreszcie przyjęte i przes­tały ra­zić ja­ko głup­stwo i nik­czem­ność. Sławomir Mrożek
  • aneta-skarpeta 20.03.15, 19:43
    kiedys rodzice tez nie poświecali pewnie jakoś specjalnie więcej czasu jako takiego. było więcej czasu na wspólne posiłki czy spotkania z rodziną... ale mielismy rodzeństwo, kuzynostwo, babcie na emeryturze, a nie komputer
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • vocativa 20.03.15, 19:57
    Tak, o to mi chodzi. Bo czas poświęcony dziecku/ dzieciom, to nie koniecznie tylko wspólna zabawa jeden na jeden, a również rodzinny posiłek, rodzinny spacer, czy rodzinna wycieczka kiedy jest czas na spokojnie porozmawiać, powygłupiać się, zacieśnić więzi i po prostu pobyć.
    --
    Nie ma ta­kiego głup­stwa i nik­czem­ności, które, by­le sta­le pow­tarza­ne, nie zos­tały wreszcie przyjęte i przes­tały ra­zić ja­ko głup­stwo i nik­czem­ność. Sławomir Mrożek
  • undoo 20.03.15, 16:34
    Z czyich ust to pada? Myślę, że ta pani powinna najpierw się zastanowić nad sobą.

    Co do artykułu, to kto rzuca w dziecko na lekcji samolocikiem? Czy tę nauczycielkę rozum opuścił?
    Kto zachęca całą klasę do słownego linczowania jednego dziecka? Huzia na Józia?
    Mocno nietrafione te przykłady, ale pani Ohme nie jest żadnym ekspertem w moich oczach.

    Co do szkoły - to wiele osób zostaje nauczycielami, bo nie poradziło sobie gdzie indziej, niestety. Coraz mniej jest nauczycieli z powołania. I jeszcze puk-puk - wiele pracujących szkoli się we własnym prywatnym czasie, a nauczyciele tego czasu mają jakby więcej.

    Z góry skreślam nauczyciela, który na pierwszym zebraniu skarży na dzieci i wymyśla tryliard sposobów na dyscyplinowanie klasy. Jak się boi pracy z dziećmi, to powinien zmienić zawód.

    Edukacja dzieci to nie jest produkt, to jest usługa opłacana z pieniędzy podatników. Każdą usługę usługobiorca ma prawo reklamować, tylko jakoś kiepskiej edukacji nikt nie reklamuje i domaga się zwrotu pieniędzy, a szkoda, bo może coś by się poprawiło w systemie edukacji?
  • zuleyka.z.talgaru 20.03.15, 16:35
    Nie zrozumiałaś większości tekstu. Trudno.
  • undoo 20.03.15, 16:43
    Zuleyko, nie masz jeszcze dzieci w szkole, prawda? Jak zaliczysz całą podstawówkę jako rodzic ucznia, to porozmawiamy. Warto najpierw poobserwować to środowisko.

    Dobrzy nauczyciele nie narzekają, tylko tym słabym jest wiecznie źle. Ale w żadnym środowisku zawodowym nie ma samych asów, wśród psychologów również i czasem gwiadki z Pudelka czy innego Kozaczka zostają ekspertami od wychowania dzieci sad
  • aneta-skarpeta 20.03.15, 19:48
    moje dziecko kończy podstawówkę- nie mam powodów do narzekań- nauczyciele są różni, ale nie mam problemów czy żali do nauczycieli- syna też mi nie zmarnowalitongue_out
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • undoo 20.03.15, 21:02
    Cieszę się z Tobą.
    Mi z kolei różni nauczyciele napsuli krwi swoimi durnymi pomysłami i oczekiwaniami.
    Co nie zmienia faktu, że fajnych nauczycieli też sporo spotykamy w szkołach (nawet tych publicznych).
  • nangaparbat3 20.03.15, 21:28
    >
    > Dobrzy nauczyciele nie narzekają, tylko tym słabym jest wiecznie źle
    Niestety mylisz sie. Coraz cześciej slysze skargi i wyrazy bezradności na to, co wyczyniają niektorzy rodzice, i na to, jak zachowuje się część uczniów, od najlepszych nauczycieli.
    --
    Odsetek decyzji izraelskich sędziów przychylnych warunkowemu zwolnieniu z więzienia był bliski 0 przed ich przerwą na lunch, lecz później wzrastał do 65%. (Danziger i in., 2011)
  • verdana 20.03.15, 22:43
    Ja też w takim razie nie zrozumiałam tekstu. Jak sie pisze o roszczeniowych rodzicach, to nie należy pisać o rodzicach, którzy mają rację i nie podoba im się nauczyciel, który stosuje fatalne metody wobec dzieci, albo nie zna swojego przedmiotu. Oprócz ostatniego przykładu w pozostałych nauczyciele domagali się prawa do bycia złymi nauczycielami.
  • zuleyka.z.talgaru 22.03.15, 13:28
    Wystarczy, że mam dużo młodszego brata w szkole i przeżywam z nim całą podstawówkę, gimnazjum a teraz LO.
  • kali_pso 20.03.15, 16:38
    Edukacja dzieci to nie jest produkt, to jest usługa opłacana z pieniędzy podatników. Każdą usługę usługobiorca ma prawo reklamować, tylko jakoś kiepskiej edukacji nikt nie reklamuje i domaga się zwrotu pieniędzy, a szkoda, bo może coś by się poprawiło w systemie edukacji?


    heheheh...fajne- też tak mówię moim uczniom tongue_out...
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • undoo 20.03.15, 16:40
    Ja też tak moim mówiłam big_grin
  • wioskowy_glupek 20.03.15, 23:15
    O takich histerykach pieniaczach jak ty jest ten artykuł

    --
    "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
  • 1monia4 20.03.15, 16:39
    Jednostronny artykuł-więc nie godny szczególnego zainteresowania.
    W każdej grupie społecznej znajda sie ludzie atakowani przez wariatów i frustratów(lekarze,sektor administracji,panie w sklepie itp)
    Nauczyciele to uprzywilejowana gr.ludz,dobrze zarabiąca(w stosunku do godzin pracy) itp
  • zuleyka.z.talgaru 20.03.15, 16:44
    <idzie po popcorn>
  • kawka74 20.03.15, 17:18
    Ohme prosi o emaile dotyczące tematu - proponuję przesłać jej linki do dwóch świeżutkich dyskusji forumowych dotyczących zaćmienia słońca i szkoły ;p
    --
    Wejdę do środka i spróbuję wynieść dowcip. Osłaniać mnie będzie ponura muzyka odtwarzana z płyt oraz żałobne zawodzenie funkcjonariuszy.
  • asia06 20.03.15, 17:37
    Nie wiem, czy ta pani wie, o czym pisze. Dzieci są różne, ale z każdym można sobie poradzić (mówię o etapie szkoły podstawowej). Przez 17 lat praktyki miałam tylko jedno dziecko, które "ustawiałam" pół roku. Nie zdarzyło mi się napisać skargi na dziecko. Jeśli zdarzały się sytuacje zapalne, to były rozstrzygane w szkole, zazwyczaj bez udziału rodziców. Dzieci wyczuwają, co mogą w stosunku do konkretnej osoby. I to jest problem. Mają to, na co sobie pozwolą.
    Nie zdarzył mi się także jakikolwiek zatarg z rodzicami. Za to z nauczycielami i owszem. Zgadnijcie dlaczego?
    Od roku nie pracuję w zawodzie. Rodzinne wybory "wywiały" mnie za ocean. Ale wrócę do kraju i do zawodu. I wiem, że znowu największym problemem w pracy będzie borykanie się z innymi nauczycielami.
  • kawka74 20.03.15, 18:06
    a to z nauczycielami
    > i owszem. Zgadnijcie dlaczego?

    Ja wiem, dlaczego. Cytuję:
    > I to jest problem. Mają to, na co sobie pozwolą.

    Najbardziej nielubiani nauczyciele (nielubiani przez kolegów z rady pedagogicznej) to ci spod znaku: 'ja nie mam z nim kłopotów', 'ja sobie zawsze radzę, a jeśli ty sobie nie radzisz, to twoja wina'. I nie dlatego, że sobie radzą, bo z tym tak naprawdę różnie bywa, tylko dlatego, że zamykają usta tym, którzy mają kłopoty, zamiast pomóc im je rozwiązać.
    --
    Wejdę do środka i spróbuję wynieść dowcip. Osłaniać mnie będzie ponura muzyka odtwarzana z płyt oraz żałobne zawodzenie funkcjonariuszy.
  • asia06 20.03.15, 18:31
    Nie, nie zgadłaś. Moje kłopoty były z takimi nauczycielami, którzy wyzywali uczniów od grubasów, matołków, którzy wyrażali się publicznie o uczniach w stylu "ten matoł, osioł, imbecyl" itd. Czyli z takimi, którzy ucznia nie traktowali jak człowieka.

    I tu nie chodzi o zamykanie ust tym, co sobie nie radzą, a chcieliby sobie poradzić, tylko o walkę z tymi, co obrażają, stosują przemoc wobec dzieci, ignoerują dziecięce problemy, bo przecież to żadne problemy.



  • agnieszka77_11 20.03.15, 18:42
    Z podstawówki pamiętam rzucanie kredą. Wyzywanie słabszych uczniów oraz porównywanie ich do tych zdolniejszych. Na prawdę super motywacja i wychowanie ze strony tych "ciepłych" pedagogów.
    Jak sobie teraz o tym myślę to nie dziwię się, że ci rodzice przelewają swoją niechęć do szkoły dzieciom i teraz z drugiej strony barykady atakują nauczycieli. Nie pozwalają by ten super wyedukowany pedagog znęcał się psychicznie nad ich dzieckiem.
    Myślę, że pani Ohme była pupilkiem pan nauczycielek i nigdy nie zaznała nieprzyjemnych epitetów pod swoim adresem.
  • kawka74 20.03.15, 18:53
    > Jak sobie teraz o tym myślę to nie dziwię się, że ci rodzice przelewają swoją n
    > iechęć do szkoły dzieciom i teraz z drugiej strony barykady atakują nauczycieli
    > . Nie pozwalają by ten super wyedukowany pedagog znęcał się psychicznie nad ich
    > dzieckiem.

    A tak, to jest dość częste zjawisko - odgrywanie się na dowolnie wybranych nauczycielach dziecka za swój szkolny dramat. Prowadzi tylko do tego, że dziecko znów przegrywa, do czego rodzic przykłada rękę i nawet sobie nie zdaje z tego sprawy.
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 18:58
    Dokładnie Kawko, obecni nauczyciele to całkiem inna kadra niż ta z lat 70-tych czy nawet 80-tych.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 18:59
    A obrywa im się za tych wcześniejszych którzy są już na emeryturach lub nawet na tamtym świecie.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • agnieszka77_11 20.03.15, 19:29
    gazeta_mi_placi napisała:

    > A obrywa im się za tych wcześniejszych którzy są już na emeryturach lub nawet
    > na tamtym świecie.

    Gazeta, nie trzeba się aż tak daleko cofać.

    Świeżynka marcowa, jeszcze cieplutka fakty.tvn24.pl/aktualnosci,59/szczodre-nauczycielka-znecala-sie-nad-uczniami-zaklejala-im-usta-tasma-i-wyzywala,522367.html
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 20:51
    To wyjątki, właśnie dlatego opisywane w gazecie.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • agnieszka77_11 20.03.15, 21:10
    gazeta_mi_placi napisała:

    > To wyjątki, właśnie dlatego opisywane w gazecie.

    Jest masa spraw, o których nie mówi się głośno.
  • agnieszka77_11 20.03.15, 19:12
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Dokładnie Kawko, obecni nauczyciele to całkiem inna kadra niż ta z lat 70-tych
    > czy nawet 80-tych.

    I panie przedszkolanki to tez tylko z powołania i żadna dziecka nie gnębi. Tak, tak, tak, a świstak siedzi i zawija w te sreberka ....
    Nadal są gorsi i lepsi nauczyciele. Tylko teraz mają większą świadomość, że pewne rzeczy są naruszeniem godności i nietykalności ucznia.Większą świadomość mają też uczniowie i ich rodzice.
  • lily-evans01 20.03.15, 21:02
    W każdym zawodzie są lepsi i gorsi pracownicy.
    O ile przestrzegają zasad etyki zawodowej i zasady wykonania swoich usług z należytą starannością, z resztą ich niedoskonałości niestety trzeba się pogodzić.
    Niejeden nie będzie orłem w nauczaniu, leczeniu, obsłudze klienta w sklepie. Ale dopóki ma świadomość, że nie wolno mu wyjść poza przepisy i że musi zachować kulturę osobistą, trudno się go czepiać za to, że może skrycie nie przepada za chamowatym Bartkiem z II gimnazjum.

    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • kawka74 20.03.15, 18:48
    Fantastycznie, ale pozwolisz, że pozostanę podejrzliwa.
    --
    Wejdę do środka i spróbuję wynieść dowcip. Osłaniać mnie będzie ponura muzyka odtwarzana z płyt oraz żałobne zawodzenie funkcjonariuszy.
  • barbaram1 21.03.15, 13:28
    Zgadzam sie. Tez pracowalam jako nauczyciel. Zmienilam zawod z kilku powodow. Pierwszy to oczywiscie finanse. Ale drugi to inni nauczyciele. NIe moglam patrzec na ponizanie, niesprawiedliwe ocenianie, czy bycie chamem oraz brak wspolpracy w przypadkach problemowych.
    Nauczyciel, ktory wpada na pomysl rzucania czymkolwiek w ucznia... no comments. Akurat tu nie dziwie sie, ze rodzic interweniowal.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 19:02
    >Dzieci wyczuwają, co mogą w stosunku do konkretnej osoby.

    Tym bardziej należy ich uczyć, że ludzie są różni, ale poza drastycznymi przypadkami (ktoś stosujący przemoc, wyzywający) każdego należy szanować i się z nim liczyć, nawet jeśli nie jest typem nauczyciela samcy alfa.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • agnieszka77_11 20.03.15, 19:16
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Tym bardziej należy ich uczyć, że ludzie są różni, ale poza drastycznymi przypa
    > dkami (ktoś stosujący przemoc, wyzywający) każdego należy szanować i się z nim
    > liczyć, nawet jeśli nie jest typem nauczyciela samcy alfa.

    Szanuj innych jak chcesz być szanowany - to obowiązuje obie strony.
  • kawka74 20.03.15, 19:27
    Jestem absolutnie za. I chciałabym wiedzieć, jak się ma do tego to, o czym napisałam wyżej - odgrywanie się rodziców na nauczycielach za swoje dawne niepowodzenia (w niektórych przypadkach można ich, rodziców, zachowanie podciągnąć pod mobbing).
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • lily-evans01 20.03.15, 19:31
    Moja wychowawczyni przez 2 lata LO, świetna, szanująca uczniów kobieta, dobra i pomocna, a jednocześnie cichutka i nieśmiała nie była w stanie prowadzić zajęć, bo dziewczyny wykorzystywały jej delikatne usposobienie i paplały jak najęte. Nieraz tak przeginały, że mnie samej wstyd było za koleżanki.
    Dzisiaj na FB wspominają ją jako najlepszą i najżyczliwszą nauczycielkę. Ale co jej krwi napsuły...

    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 19:50
    My mieliśmy taką nauczycielkę historii, ale w podstawówce. O dziwo radziła sobie równie dobrze, a czasem lepiej od innych "wyszczekanych" nauczycieli. Jeden jedyny raz trochę "szumieliśmy", pamiętam jak wzięła dziennik rąbnęła nim (jednorazowo) w biurko i.... Nic nie powiedziała. O dziwo spokój był od razu, a to chyba była najbardziej nieśmiała nauczycielka w szkole (młoda, tuż po studiach), lekcje prowadziła w spokojny sposób. Za to Pani od polskiego wydzierająca się to miała z nami, raz nawet śpiewaliśmy piosenkę ku jej czci, wpisała uwagę "Klasa śpiewa" big_grin Zdarzyło jej się chodzić po dwa razy w ciągu jednej lekcji chodzić do dyra bo sama sobie nie radziła big_grin

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • jowita771 23.03.15, 10:20
    Ja miała w podstawówce nauczycielkę, która była przemiła, życzliwa, zbyt delikatna do szkoły, dawaliśmy jej w kość. Kiedyś obiecała kilku uczniom, że będą mogli się poprawiać z jej przedmiotu, ale nie było wolnych sal, dyrektor powiedział, że w takim razie nici z poprawiania, on nic nie poradzi, a ona niech wpisuje to, co jest. Kobieta wzięła nas do swojego mieszkania, zrobiła herbatę i pisaliśmy klasówkę przy stole.
    Raz jeden naprawdę mocno rozwydrzony kolega przegiął i na niego nakrzyczała. Jak nakrzyczała, to było jej przykro, wyszła z klasy, a jak wróciła, to widać było, że płakała. I przy całej klasie kolegę przeprosiła. On tez przeprosił, powiedział, że przesadził, a nauczycielka powiedziała, że owszem, ale ona i tak nie powinna była na niego krzyczeć. Do tego kobieta była sprawiedliwa i nie dało się powiedzieć, że któregoś ucznia lubi bardziej czy mniej, każdemu się wydawało, że jego akurat lubi bardzo. To był najwspanialszy nauczyciel, jakiego spotkałam.

    --
    Zaszła w ciążę bez jego wiedzy
    /by rosapulchra/
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 19:57
    Teoria, chociaż piękna i prosta, ale teoria. Gdyby tak było nie byłoby na świecie wojen, islamiści szanowali by kulturę zachodu a nie ucinali łby w tolerancyjnych krajach ( o dziwo w nietolerancyjnej Polsce takich wybryków nie ma).

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • asia_i_p 20.03.15, 20:48
    Tylko to niestety nie jest układ zamknięty nauczyciel-klasa, tylko otwarty łańcuszek. Fizyczka poniewiera Jasiem, to Jaś się nie odgryzie fizyczce, tylko się wyżyje na panu od muzyki, który go traktuje z szacunkiem, ale jest słaby. I co ciekawe, jak z Jasiem pogadasz, to naprawdę bardziej szanuje tę fizyczkę niż tego pana od muzyki.
  • agnieszka77_11 20.03.15, 21:14
    asia_i_p napisała:

    > I co ciekawe, jak z Jasiem pogadasz, to naprawdę bardziej szanuje tę fizyczkę niż te
    > go pana od muzyki.

    Szanuje czy się jej boi?
  • asia_i_p 20.03.15, 21:43
    Przedziwne, ale bardzo często szanuje, a nawet wręcz lubi. A panem od muzyki gardzi.
  • mamameg 21.03.15, 12:49
    Przedziwne, ale bardzo często szanuje, a nawet wręcz lubi. A panem od muzyki ga
    > rdzi.

    Tak sobie usiłuję przypomnieć szkołę i to chyba jednak nie do końca tak. Owszem dzieci pogardzają słabszymi, bywają okrutne, ale lubią nauczycieli z autorytetem, a nie wrzeszczących, dogryzających, rozdających bezsensowne jedynki itp. Może się boją i mniej przeszkadzają w lekcjach ale zdecydowanie widzą nieprawidłowości.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 21:44
    Efekt ten sam - spokój na lekcjach i można normalnie prowadzić zajęcia.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • nangaparbat3 20.03.15, 21:34
    Dokładnie tak jest. Czasem wpadam w furię, i mowię: jak jesteś taka odważna, tak dbasz o swoje prawa, to postaw sie pani od fizyki, a nie panu od muzyki.
    Czasem działa.
    --
    Odsetek decyzji izraelskich sędziów przychylnych warunkowemu zwolnieniu z więzienia był bliski 0 przed ich przerwą na lunch, lecz później wzrastał do 65%. (Danziger i in., 2011)
  • memphis90 20.03.15, 21:50
    >Fizyczka poniewiera Jasiem,
    jak z Jasiem pogadasz, to naprawdę bardziej szanuje tę fizyczkę niż te
    > go pana od muzyki.
    To się nazywa "syndrom sztokholmski" i się leczy.
    --
    "chłop co nie bł w wojsku do dup...a Ale mój mąz był, co sobie chwali, nauczył się jeśc kaszanki, zmeinił sie na plus." by a.n.a0
  • agnieszka77_11 20.03.15, 18:14
    Zgadzam się z tym, że czasy się zmieniły. Nauczycielom trudniej zapracować na autorytet, uczniowie nie liczą się z ich zdaniem, natomiast rodzice są coraz bardziej roszczeniowi.
    Z drugiej jednak strony - a pamiętam to także ze swojej szkoły - mało jest dobrych, potrafiących zarazić pasją nauczycieli. Lekcje są na ogół nudne, odklepane i bez polotu, a w dzisiejszym świecie internetu wiedza uczniów (jeżeli czymś na prawdę się pasjonują) nierzadko przewyższa tą posiadaną przed pedagoga.
    O samym systemie edukacji też można by dużo napisać.
    Ja nie pamiętam żadnego szczególnego ciepła i zrozumienia ze strony nauczycieli, gdy sama chodziłam do szkoły podstawowej. Oczywiście były wyjątki, ale te wyjątki tylko potwierdzają regułę. Pamiętam też ocenianie za nazwisko (szczególnie wypracowań z polskiego) i lepsze oceny dla tych uczniów, którzy fundowali paniom z różnych okazji drogie prezenty. Pamiętam pupilków i tych skazanych na bycie gorszymi.

  • agnieszka77_11 20.03.15, 18:34
    Pamiętam także lekcje - już nie z czasów podstawówki - ale LO, na których wszyscy siedzieli i słuchali, a także takie na których wszyscy spali albo hałasowali. Był przypadek nauczycielki, która zrezygnowała z nauki w naszej szkole, ponieważ nie dała rady współpracować ze zbuntowanymi nastolatkami.
    Do tego aby nauczyciel posiadał autorytet wśród uczniów potrzeba nietuzinkowej osobowości, życzliwości wobec ucznia i dużego dla niego zrozumienia. Nie każdy pedagog jednak taką osobowość posiada.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 19:04
    W życiu w większości przypadków będziemy i mamy doczynienia z "tuzinkowymi" zwykłymi ludźmi, ludzie z charyzmą (w sumie chyba niemal we wszystkich branżach pożądani) to niewielki procent, trudno wymagać by w przeciętnej szkole każdy nauczyciel był "nietuzinkowy" czy choćby połowa. Wystarczy, że będzie dobrze wykładał swój przedmiot, nie poniżał ucznia i był sprawiedliwy w ocenianiu.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • lily-evans01 20.03.15, 21:03
    Dobrze powiedziałoś big_grin.

    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • solejrolia 20.03.15, 20:13
    ale tu nawet nie chodzi o to, zeby nauczyciel zarażał pasją, chodzi o to, że szkoła, jako system, i większość nauczycieli, robią wiele, żeby zabić każdą indywidualność.
    że jak dziecko ma pasję, to już po podstawówce w wielu przypadkach tej pasji miec nie będzie.
    był tu ostatnio taki wątek, forum.gazeta.pl/forum/w,567,156926915,156926915,pasjonat_historii_i_zanizane_oceny.html
    tak się podcina skrzydła zdolnemu uczniowi, stawiając mu dobrą, nie celująca ocenę, bo np zapomniał zeszytu, i inne drobnostki rzutują na ocenę końcową.
    a motywowanie do nauki np u szóstoklasisty? ha ha i jeszcze raz ha. zabija się wszelką motywację do nauki i poznawania świata na rzecz: trzeba obyć sie z testami, trzeba więcej testów, testy, i jeszcze raz testy. a że testy są głupio zmienione, to wiedzy posiadanej raczej nie odzwierciedlają i nie szkodzi, że materiału nie przerobili i nie zdążą przerobić. test się odbędzie i tak. no.

    a wiecie co wczoraj usłyszałam od wychowawczyni córki?
    ano to, że zgłosiła córkę na konkurs.

    bo moja córka to pojedzie zamaist innej dziewczynki, a ta dziewczynka zrezygnowała z tego konkursu (bo ma inny, na szczeblu wojewódzkim, czy jakims tam) i tamta to zdobyła na eliminacjach 80punktów a moja córka tylko 50, ale skoro moja córka była druga po tamtej, więc można moją zgłosić, i skoro córka się cieszy, to ona (wychowawczyni) tez się cieszy.ale to jest bardzo trudny konkurs, ale ona nie wie z jakiego materiału dziecko ma się przygotować, i nie wie jak ja mam ukierunkować, ale ponieważ to jest trudny konkurs, to dobrze byłoby, zeby chociaz w pierwszej dziesiątce się znalazła, i to będzie juz bardzo dobrze, więc fajnie, ze córka się cieszy i dobrze jak w ogóle pouczestniczy w konkursie i poprzysłuchuje się innym uczestnikom nawet jak nie zajmie żadnego miejsca.
    NOŻESZKUŹWAJAPIERDZIELĘ zaliczyłam opad szczęki i rąk do samego parkietu
    to się nazywa wsparcie i motywowanie do nauki, to się nazywa wiara w zdolną (a jak się okazuje nie najlepszą w szkole) uczennicę. nie ma to jak poświęcić uwagę, by pomóc czy przygotować swoją wychowankę na konkurs. ja nie wiem, czy takie rzeczy nauczyciel powinien mowić rodzicowi, ale ja tego córce nie powtórzę, gdyż nie widzę potrzeby podcinać jej skrzydła. i skoro już jest zgłoszona do konkursu, i ma w tym cyrku za przeproszeniem uczestniczyć, to życze jej, żeby zajęła jak najlepsze miejsce (nie w pierwszej dziesiątce, a po prostu i zwyczajnie jak najlepsze) i drukuję jej z internetu wszystko co mi sie wydaje, ze może sie przydać, i robię co mogę, by jej pomóc, bo jak widać na nasza panią wychowawczynię liczyć to nie bardzo można. i tak jestem zła, i ta pani jako nauczycielka straciła w moich oczach i autorytet, i szacunek również.
    to taki przykład z wczoraj, z dziś, odnośnie nauczycieli.
    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • liliawodna222 20.03.15, 18:17
  • pomidorpomidorowy 20.03.15, 19:18
    "Nie byłam we Francji, fakt, więc nie mówię może pięknie. A jego rodzice znali płynnie francuski i rzeczywiście chłopiec miał ładniejszą wymowę.
    Poproszona przeze mnie matka odpowiedziała, że kaleczę język i powinnam najpierw wyjechać zagranicę, a potem zabierać się za uczenie."

    i jak sie tutaj nie zgodzic....
  • agnieszka77_11 20.03.15, 19:23
    pomidorpomidorowy napisała:

    > "Nie byłam we Francji, fakt, więc nie mówię może pięknie. A jego rodzice znali
    > płynnie francuski i rzeczywiście chłopiec miał ładniejszą wymowę.
    > Poproszona przeze mnie matka odpowiedziała, że kaleczę język i powinnam najpier
    > w wyjechać zagranicę, a potem zabierać się za uczenie."
    >
    > i jak sie tutaj nie zgodzic....

    big_grin
  • grave_digger 20.03.15, 19:27
    Ok.
    Jednak na studiach miałam wykładowcę. Mówił po angielsku perfect. Był też bdb nauczycielem. Ale wymowę miał do bani i w dodatku nie umiał mówić amerykańskiego r. (wink) Mówił polskie r.
    Nauczyło mnie to pokory powiem szczerze.
    Do dziś poznałam kilkoro uczniów, którzy też nie potrafią mówić angielskiego r.
    No i.
  • pomidorpomidorowy 20.03.15, 19:35
    dla mnie ktos kto uczy jezyka to osoba ktora uczy wymowy i gramatyki wiec akcent powinien miec takze jak najbardziej zblizony do oryginalu...jesli nie...cóz dla mnie wlasnie jest to nauczyciel do bani. Zazwyczaj jednak slaby akcent idzie w parze z ogolnie slaba znajomoscia jezyka (moze u twojego wykladowcy bylo inaczej ale to pewnie jakis promil.
    Filologie (zeby filologie) smile koncza takze osoby ledwo zdajace egzaminy i pozniej uczace innych, wiele osob uczy po jakichs 3 letnich koledzach gdzie poziom jest zenujacy.
  • grave_digger 20.03.15, 19:49
    Obecnie nie wolno uczyć bez magistra, więc te czasy dawno minęły. Co więcej, jest za dużo nauczycieli języków obcych i obecnie uczą najczęściej już mianowani i dyplomowani.
  • pomidorpomidorowy 20.03.15, 19:53
    uwazasz ze mianowany, dyplomowany = dobry akcent. dla mnie znajomosc jezyka to gramatyka i wymowa a nie jedno lub drugie.Nauczyciel wg mnie ma uczyc jezyka a nie odwalac maniane.... bo nie byl w danym kraju , dla mnie to nie wytlumaczenie.
  • kill.emall 20.03.15, 19:58
    Zrozum, że niekiedy nie da się nauczyć poprawnego akcentu. Pamiętam zajęcia z fonetyki i nadludzkie wysiłki naszego wykładowcy, żeby niektóre osoby wypowiadały poprawnie spółgłoski i samogłoski. A jednocześnie te osoby pisały wszystkie trudne egzaminy z językoznawstwa, gramatyki opisowej, fonologii (i innych dość trudnych rzeczy, których nawet nigdy nie lizną uczniowie gimnazjum czy liceum) na 5.0.
  • grave_digger 20.03.15, 20:06
    Powiem tak, mam słuch absolutny, jestem po szkole muzycznej, mam perfekcyjną wymowę. Czyli mam ją taką, bo mam słuch muzyczny. Czyli, urodziłam się z tym, nie włożyłam w to żadnego wysiłku. I zauważyłam zależność, że bez tego słuchu innym jest troszkę trudniej Ale to nie reguła, bo niektórzy polscy wokaliści kaleczą angielskie piosenki aż boli tongue_out
    W każdym razie - jeśli chodzi o wymowę to z tym się po prostu rodzi.
    Wiele osób znających wiele języków nie ma wymowy perfekcyjnej. Pawlikowski na rozdaniu Oskarów, choć mówił biegłą angielszczyzną (skończył Oxford, dobrze pamiętam, czy pomieszałam uczelnie?) mówił "po polsku" jeśli wiecie co mam na myśli. Ja to słyszę. Ale ja wszystko słyszę tongue_out

    Cytat> Zrozum, że niekiedy nie da się nauczyć poprawnego akcentu. Pamiętam zajęcia z f
    > onetyki i nadludzkie wysiłki naszego wykładowcy, żeby niektóre osoby wypowiadał
    > y poprawnie spółgłoski i samogłoski. A jednocześnie te osoby pisały wszystkie t
    > rudne egzaminy z językoznawstwa, gramatyki opisowej, fonologii (i innych dość t
    > rudnych rzeczy, których nawet nigdy nie lizną uczniowie gimnazjum czy liceum) n
    > a 5.0.

    właśnie o tym mówię.
  • kill.emall 20.03.15, 20:08
    Masz słuch absolutny - w sensie, słyszysz dźwiękami? Potrafisz bez podpowiadania zaśpiewać a razkreślne?
  • grave_digger 20.03.15, 20:14
    Powiem tak, byłabym świetnym nauczycielem śpiewu tongue_out Tak sądzę wink
  • kill.emall 20.03.15, 20:19
    Zadałam proste pytanie - nie umiesz odpowiedzieć? smile
  • grave_digger 20.03.15, 20:24
    Mam zaśpiewać? big_grin
  • kill.emall 20.03.15, 20:27
    Mnie koledzy robili mi testy, bo nie wierzyli jak im mówiłam, że mam. A że takich osób jest mało, a i spotkałam się nieraz z tym, że ktoś twierdził, że ma a nie miał (bo źle to rozumial), to dlatego spytałam. Ale nie ze złych pobudek smile
  • grave_digger 20.03.15, 20:34
    Nie, spoko. Dyrektor szkoły muzycznej stwierdził, że mam. smile
    Ale to jest takie coś, z czym się rodzi. Od rodziców to mam. smile Niestety moje dzieci niestety, no niestety...
  • grave_digger 20.03.15, 20:37
    Dziś niestety nie gram już na gitarze, moje życie poszło innym torem. Mój mąż jest świetnym gitarzystą. Też bdb słyszy, ze słuchu uczy się ulubionych utworów (nie ma szkoły, dla niego szkoła muz. to zło), ale to ja mu stroję gitarę. Tyle mi dziś zostało z tej muzyki, delektowanie się nią tylko i strojenie mężowi Fendera tongue_out
  • kill.emall 20.03.15, 20:39
    Ja jestem ciekawa, czy mój syn odziedziczy po mnie. Mąż ma dobry słuch, parę lat grał na basie. Ale ja te wszystkie, panie, szkoły pokończyłam smile
    Też kiedyś komuś nastroiłam gitarę na jakimś obozie językowym smile Szał był big_grin
  • grave_digger 20.03.15, 20:41
    Ja mam dzieci z byłym mężem, nie obecnym, a mój ex nie ma słuchu i moje dzieci po nim odziedziczyły jego brak sad sad sad Już się z tym pogodziłam. Nie można mieć wszystkiego wink
  • grave_digger 20.03.15, 20:39
    Gdy mąż wyciąga elektroniczny stroik, ja wyciągam mój sarkazm wink
  • jowita771 23.03.15, 10:36
    > Zrozum, że niekiedy nie da się nauczyć poprawnego akcentu. Pamiętam zajęcia z f
    > onetyki i nadludzkie wysiłki naszego wykładowcy, żeby niektóre osoby wypowiadał
    > y poprawnie spółgłoski i samogłoski. A jednocześnie te osoby pisały wszystkie t
    > rudne egzaminy z językoznawstwa, gramatyki opisowej, fonologii (i innych dość t
    > rudnych rzeczy, których nawet nigdy nie lizną uczniowie gimnazjum czy liceum) n
    > a 5.0.

    I niech sobie będą tłumaczami, ale nie nauczycielami, bo żeby móc uczyć, to powinni jeszcze mieć dobrą wymowę.
    --
    w ukladzie wolna kobieta-niewolny facet co sie maja ku sobie:
    czlowiek z wagina to scierka i szmata
    czlowiek z penisem to odpowiedzialny i przetestowany ojciec i maz /by k1k2/
  • gazeta_mi_placi 23.03.15, 10:40
    A jeżeli nie ma chętnych do pracy z idealnym akcentem to co wtedy?

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • jowita771 23.03.15, 10:52
    Jakoś średnio wierzę, że nie ma chętnych. Raczej nauczyciel jest już nie do ruszenia i to, że ktoś lepszy czeka pod drzwiami na pracę to mało ważne.
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • morekac 23.03.15, 17:21
    I niech sobie będą tłumaczami, ale nie nauczycielami, bo żeby móc uczyć, to pow
    > inni jeszcze mieć dobrą wymowę

    Na studiach językowych są to podobno dwie odrębne specjalizacje
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • kill.emall 23.03.15, 17:31
    Kiedy ostatnio na jakichś byłaś? suspicious
  • jowita771 23.03.15, 19:22
    Nawet gdyby tak było, to człowiek wybierając specjalizacje już wie, czy ma dobrą wymowę czy taką sobie.
    A propos - miałam kiedyś w pracy do czynienia z Chińczykiem i jak zaczął mi nawijać, to zbaraniałam i myślę sobie: "dlaczego facet gada do mnie po chińsku?". Po ładnych paru zdaniach załapałam, że on mówi po angielsku jednak. Obok stała koleżanka i jak poszedł, to powiedziała, że ona tez myślała, że on gada po swojemu.
    --
    wraz z osiągnięciem pozycji pt. żona, kobieta nabywa +30 kg, zamienia seksy look na rozciągniętą podomkę, ma wałki na głowie i monotonnie brzęczy kup ziemniaki, kup ziemniaki. /triss_merigold6/
  • agnieszka77_11 20.03.15, 19:52
    Ja miałam w klasie kolegę, który znał biegle angielski, bo był to jego drugi język. Przyszła kiedyś nowa nauczycielka i zrobiła sprawdzian, aby sprawdzić naszą znajomość. Dostał niższą ocenę, ponieważ według niej nie zastosował odpowiednich (według niej) czasów, form gramatycznych etc.

  • agnieszka77_11 20.03.15, 19:54
    Oczywiście odwoływał się i dopiął swego. A co najlepsze okazało się, że ona z angielskim mu do pięt nie dorasta.
  • pomidorpomidorowy 20.03.15, 19:54
    a moze pani nauczycielka od poczatku chciala mu pokazac miejsce w szeregu smile?
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 19:55
    W piątej klasie przyszedł nowy uczeń, który do tej pory przebywał w USA, nauczycielka nie wiedziała o tym, kazała zrobić jakiś test całej klasie, on zrobił raz dwa więc zaczęła na niego krzyczeć czemu nic nie robi, zobaczyła, że zrobił, więc dała następny i następny, w końcu zaczęła z nim "konwersować", co chwila go pytała co znaczy to albo tamto big_grin

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • kill.emall 20.03.15, 19:54
    Tak się składa, że studiowałam sobie jedną z filologii dla rozrywki. Wykłady z literatury miała z nami profesor (nie akademicki, ona była profesorem belwederskim), która miała straszny akcent. Mówiła płynnie i gramatycznie perfekcyjnie, ale widać było, że kształciła się w czasach, w których inaczej uczono pewnych spółgłosek.
    Nie radzę wysuwać pochopnych wniosków - jestem pewna, że takich osób jak ta pani profesor jest znacznie więcej na każdej filologii. Jak człowiek wejdzie w temat to wie, że aparat mowy kształtuje się w każdym języku we wczesnym dzieciństwie, i potem nieraz nie da się tego nadrobić. Co jednocześnie nie przeszkadza nauczyć się mówić w tym języku.
    Słyszałaś kiedyś Stephena Mollera, jak mówi po polsku? To nigdy nie będzie super wymowa, ale jak ten facet potrafi biegle i poprawnie mówić w naszym trudnym, nieintuicyjnym gramatycznie języku! Czapki z głów.
    Moim zdaniem, w przypadku tej nauczycielki od francuskiego z artykułu NIC nie usprawiedliwa zachowania chamskiego gó....rza i jego równie chamskich rodziców.
  • pomidorpomidorowy 20.03.15, 19:57
    tak jak logopeda nie moze miec wady wymowy tak i lingwista nie powinien jej miec.
  • kill.emall 20.03.15, 19:59
    To nie jest kwestia wady wymowy. Nie zrozumiałaś. Idź na filologię jakąkolwiek i sobie zobaczysz o czym mowa, bo na razie - wybacz - gadasz jak ślepy o kolorach.
  • jowita771 23.03.15, 10:40
    > Nie radzę wysuwać pochopnych wniosków - jestem pewna, że takich osób jak ta pan
    > i profesor jest znacznie więcej na każdej filologii. Jak człowiek wejdzie w tem
    > at to wie, że aparat mowy kształtuje się w każdym języku we wczesnym dzieciństw
    > ie, i potem nieraz nie da się tego nadrobić.


    I dlatego nauczyciel powinien mieć świetna wymowę, żeby nie spierniczyć tego u swoich uczniów, co ktoś kiedyś spierniczył u niego. Bo tego się później nie da nadrobić.
    --
    homoseksulaizm jest czyms
    niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
    I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
    by vibe-b
  • kill.emall 23.03.15, 14:07
    Wiesz co, idź na UJ i powiedz to tym profesorom belwederskim, którzy od lat wykładają na filologiach rozmaitych. Co za tupet.
  • jowita771 23.03.15, 14:34
    Nie ekscytuj się tak. Ważne, żeby dzieciom zapewnić nauczycieli, którzy nie naucza złej wymowy, studentom to już taki profesor nie zaszkodzi.
    --
    homoseksulaizm jest czyms
    niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
    I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
    by vibe-b
  • gazeta_mi_placi 23.03.15, 14:53
    Nauczyciele języków obcych mający idealną wymową mają tyle propozycji lepiej płatnej, w lepszych komfortowych warunkach niż horda 25 dziecisk, lepiej lub mniej wychowanych, że faktycznie jak się taki trafi trzeba by mu się przyjrzeć czy nie jakiś pedofil czy inne dziwo bo podejrzany na "dzień dobry".

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • kill.emall 23.03.15, 15:14
    Ależ oczywiście. Na tłumaczeniach, korektach i redakcjach trzepie się znacznie lepszą i mniej stresującą kasę smile
  • anestezjolog72 23.03.15, 16:42
    Ciekawe rozumowanie. Jeśli rodzicom tak bardzo zależy na super akcencie to niech zaopatrzą się w płyty i codziennie przez pół godziny słuchają z dziećmi. Efekt murowany. Mam to wypróbowane. No tylko to wymaga od rodziców większego zaangażowania niż robienie awantury w szkole.
    A co się stanie ktos mówi ze złym akcentem? Mówię bardzo dobrze po rosyjsku z nadwiślańskim akcentem. I co z tego? Życzę większości z Was takiej znajomości tego języka. A.... emamy pewnie rosyjskim gardzą a w 10 innych narzeczach mówia niczym nativi.
  • jowita771 23.03.15, 19:18
    Uważam, że nauczyciel powinien mieć dobrą wymowę, ale nigdy nie robiłam awantury w szkole, ba, nawet nie wiem, jak mówi nauczycielka córki. Mam pewne obawy od czasu, jak dobrą chwilę próbowałam rozgryźć, co to jest "kacepela", ale nie robiłam dymu w szkole i nie zrobię, płyty rzeczywiście są, są kreskówki w oryginale i wystarczy. Ale nadal uważam, że nauczyciel powinien ładnie mówić, a wynika z tego tyle, że ja, gdybym miała kiepską wymowę, bym się do nauczania nie pchała i tyle.
    --
    homoseksulaizm jest czyms
    niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
    I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
    by vibe-b
  • anestezjolog72 23.03.15, 20:09
    Co to znaczy kiepska wymowa? Dla każdego jest to cos trochę innego. Każdy by chciał być uczony/leczony/obsługiwany/wozony na najwyższym poziomie jednak tak nie jest. Do szkoły idą ludzie po filologiach, którzy znaja język i...tyle. Dziś większość przez jakiś czas była w Anglii/Francji/Hiszpanii, ale nie wszyscy. Nauczenie się perfekcyjnie języka bez mieszkania w danym kraju jest bardzo trudne. Szczególnie kuleje akcent. Jednak nadwiślański akcent nie dyskredytuje nauczyciela. Jeśli chce sie mieć cos więcej to trzeba za to zapłacić. Albo w prywatnej szkole językowej albo na obozach za granicą albo choćby kupując płyty. Ja robiłam wszystko wiedząc, ze nauczyciele są jacy są.
  • wioskowy_glupek 20.03.15, 23:17
    Bzdury

    --
    "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
  • jowita771 23.03.15, 10:33
    A wykładowca to od gramatyki opisowej czy czegos takiego czy lektorat prowadził z ta lichą wymową?
    Ja bym jednak nie chciała, żeby uczył moje dziecko ktoś, kto mówi kiepsko w danym języku. Wymowa tez jest ważna. To tak, jakby za lekcje dykcji zabierał się ktoś wada wymowy, pewnie, że nie jego wina, ale to są takie ograniczenia, których się nie przeskoczy i trzeba się z tym pogodzić. U nas w liceum była wicedyrektorka, która uczyła między innymi angielskiego. Moja klasę uczyła inna pani, ale tamta przyszła raz na zastępstwo i jak zaczęła mówić, to najpierw była cisza, bo każdy się zastanawiał, o co chodzi, miał być angielski i powoli do nas docierało, że pani właśnie po angielsku. Przy "aj lajk dzem" czy czymś podobnym mniej odporni zaczęli chichotać.
    Miałam kiedyś znajoma, która miała potworna wadę wymowy, gdzieś tak po dwóch dniach zaczynało się rozumieć, co mówi. I ona chciała być pilotem wycieczek. Już widzę radość turystów, którzy zapłacili, a pilot mówi tak, że nic nie można zrozumieć.

    --
    homoseksulaizm jest czyms
    niewlasciwym wrecz obrzydliwym [...]
    I prosze mi tu nie wyjezdzac z homofobia
    by vibe-b
  • kill.emall 23.03.15, 14:12
    Nie Ty jesteś od oceniania, czy ktoś ma prawidłową wymowę i może nauczać. I Ty i rodzice uczniów Tobie podobni, zapamiętajcie sobie to raz na zawsze. Kompetencje nauczyciela oceniają zwierzchnicy.
  • jowita771 23.03.15, 14:36
    I to błąd, rodzice powinni mieć coś do powiedzenia, powinien być wybrany jak najlepszy nauczyciel, jeśli jest do wyboru ktoś z dobrą wymową albo z kiepską, to lepiej wybrać tego z dobrą.
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • gazeta_mi_placi 23.03.15, 14:51
    Problem z nauczycielami języków obcych jest taki, że mają oni spośród nauczycieli chyba wszystkich kierunków najwięcej opcji podjęcia pracy zawodowej (na ogół lepiej płatnej i w lepszych warunkach) poza szkołą państwową. Mogą pracować na różnych stanowiskach w firmach gdzie wymagana jest osoba znająca dobrze język, mogą pracować w szkołach językowych, prowadzić kursy grupowe i indywidualne, robić tłumaczenia itp. Mając większy wybór najlepsi na ogół wybierają lepszą i lepiej płatną pracę niż użeranie się za 2000 zł z hordą często niewychowanych bachorów i ich rodzicami. Jasne, może trafić się perełka z idealną wymową, która pójdzie pracować do szkoły państwowej, ale to na zasadzie ślepej kurze ziarnko.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • kill.emall 23.03.15, 15:11
    Jak sobie wybierasz prywatną szkołę językową - proszę, wybieraj. Tak samo nie masz obowiązku chodzić do laryngologa w rejonie, możesz zapłacić 100 zł za wizytę i sobie wybrać.
  • anestezjolog72 23.03.15, 16:45
    Szkoda, ze nauczyciel nie ma takiego wybory. Może nie chce, ale musi uczyć rozwydrzone dzieci i wysłuchować chamskich rodziców.
  • jowita771 23.03.15, 19:24
    Strasznie ciężka pracę maja nauczyciele, aż dziwne, że się nie chcą przekwalifikowywać, mimo, że pracy dla nich jest coraz mniej i to się nie zmieni.
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • kill.emall 23.03.15, 19:33
    Na co się mają przekwalifikowywać? Na operatora koparki? W wieku 45 lat?
  • mama303 23.03.15, 19:44
    kill.emall napisał(a):

    > Na co się mają przekwalifikowywać? Na operatora koparki? W wieku 45 lat?

    no i tak sobie pracują przez zasiedzenie smile
  • anestezjolog72 23.03.15, 20:11
    Ja nie jestem nauczycielką, ale widzę jaka to trudna, ciężka i odpowiedzialna praca. Szkoda, ze nie chcesz tego dostrzec.
  • kill.emall 23.03.15, 20:17
    Nie, pracują ZGODNIE ZE SWOIMI KWALIFIKACJAMI I WYKSZTAŁCENIEM.
  • morekac 24.03.15, 05:43
    Mało to ludzi musi się przekwalifikować?
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • asia_i_p 20.03.15, 20:53
    No, to zależy, czy pani robiła jawne błędy w wymowie (niedopuszczalne) czy po prostu nie miała całkowicie rodzimej wymowy (dopuszczalne i w zasadzie nieuniknione w przypadku większości osób, które uczyły się języka później niż we wczesnym dzieciństwie).

    Moja koleżanka była na kursie nauczycielskim w Irlandii i jakaś Irlandka dziwiła się, czemu ona jest taka opętana tą wymową i ciągle ją szlifuje, skoro jest całkowicie zrozumiała, a przecież różni ludzie mają różne akcenty. Nie wiem, może z Francuzami jest inaczej, ale angielscy nativi nie oczekują native-like wymowy i nie ją uważają za najważniejszy przymiot nauczyciela języka.
  • anestezjolog72 21.03.15, 23:09
    Ano tak, że jeżeli pani ma tylko niezbyt dobry "słowiański" akcent za to mówi poprawnie, ciekawie prowadzi lekcje, nie robi błędów to jest ok. Skończyła stosowne studia filologiczne. Gdyby była dwujęzyczna raczej nie uczyłaby w szkole. Nie ma ideałów.
  • mama303 22.03.15, 09:07
    anestezjolog72 napisała:

    > Ano tak, że jeżeli pani ma tylko niezbyt dobry "słowiański" akcent za to mówi
    > poprawnie, ciekawie prowadzi lekcje, nie robi błędów to jest ok.

    do nauki języka nie wystarczy poprawność gramatyczna. Chciałabyś aby Twoje dziecku uczył języka nauczyciel, który źle mówi w tym języku? Bo ja napewno nie.
  • anestezjolog72 22.03.15, 16:46
    Mój syn był nauczany niemieckiego przez nauczycielkę z polskim akcentem. Taka była ( prywatna zresztą). Niezależnie od lekcji słuchał mnóstwa oryginalnych nagrań, ogladał telewizje w oryginale. I ( syn jest niebieskookim blondynem) został wzięty za Niemca gdy bawił sie z niemieckimi dziećmi. Akcent sam mu "przyszedł".
  • grave_digger 20.03.15, 19:24
    O, to ja mam takich przykładów na pęczki.
    Np. jeden uczeń od półtora roku mi wypomina (pisze w ankietach czy ewaluacjach), że poglądy Pani Grabarzowej na temat aborcji i eutanazji godzą w jego własne poglądy na ten temat (bo on jest głęboko wierzącym katolikiem). A to była tylko jedna lekcja, na której o tym dyskutowaliśmy i wymienialiśmy poglądy, nie żebym im indoktrynacje robiła.

    Ile uczniów, tyle opinii. Są i tacy, co piszą w ankietach cytuję: Pani jest najlepsza, pani na słucha etc.
    W szkole - choć przede wszystkim - to nie tylko nauka jest ważna.
  • fadilla 20.03.15, 19:57
    No ale te metody wychowawcze nauczycielek przedstawionych w artykule to tez jakieś nie do końca normalne. Jedna rzuca samolocikami, inna namawia resztę klasy przeciwko jednej uczennicy... No coś mi tu nie gra. Te nauczycielki jakieś zagubione i chwytające się głupich technik i metod. Kiedyś (lata 80-te) w nas rzucali kredą i poniżali jednego ucznia na forum całej klasy. Dziś juz tak nie moga więc lawirują wokół podobnych metod.
    --
    nie mam problemowego dziecka za to bardzo się ciesze, że ty się gnoju nigdy nie rozmnożysz. by marychna31 do gazeta_mi_placi
  • kill.emall 20.03.15, 20:02
    Mnie poniżała jedna nauczycielka wychowania początkowego. Przy całej klasie robiła mi wykłady jaka to ja jestem niedobra (jedynym moim przewinieniem była gadatliwość). Raz dała mi klapsa. Mojej mamie robiła afery, że za dużo opuszczam. Ale jakoś nie nabrałam przez to wstrętu do całego ogółu nauczycieli. Przez jedną idiotkę mam przekreślać cały zawód? Na lekarzy też różnych trafiałam, i dalej nie przekreślam zawodu. Po prostu - generalizowanie nigdy nie jest dobre.
  • agnieszka77_11 20.03.15, 20:09
    kill.emall napisał(a):

    > Mnie poniżała jedna nauczycielka wychowania początkowego. Przy całej klasie rob
    > iła mi wykłady jaka to ja jestem niedobra (jedynym moim przewinieniem była gada
    > tliwość). Raz dała mi klapsa. Mojej mamie robiła afery, że za dużo opuszczam. A
    > le jakoś nie nabrałam przez to wstrętu do całego ogółu nauczycieli. Przez jedną
    > idiotkę mam przekreślać cały zawód?

    Może po Tobie to spływało. Są jednak dzieci bardziej wrażliwe na poniżanie przez nauczyciela, co nieraz ma niezbyt fajny finał.
  • kill.emall 20.03.15, 20:15
    Wówczas nie spływało. Dzisiaj spływa smile
    W dodatku ja byłam dość nietypowa jeszcze pod innym względem. Nie chodziłam na religię. W podstawówce ta babka nie była jedyną, która źle mnie traktowała, dokuczała mi m.in z tego powodu - później byłam szykanowana przez inną wychowawczynię - sprawa trafiła nawet do Rzecznika Praw Dziecka. Szkoła musiała zmienić wychowawcę na innego.
    Jednakże moja mama nigdy nie dopuściła, bym zaczęła myśleć, że to ogół społeczności nauczycielskiej jest zły. Tamte panie były złe, bo były złe same z siebie. A potem poszłam do liceum, i wszyscy byli super. Wystarczyło się dobrze uczyć i każdy nauczyciel mnie szanował. Do tego stopnia, że moja nieodpowiedzialna i imprezująca nieustannie klasa wysyłala mnie zawsze do nauczycieli żeby przełożyć sprawdzian - bo ludzie wiedzieli, że ze mną nauczyciele się liczą. Ale szacunek był wzajemny.
  • morekac 24.03.15, 05:48
    Wystarczyło się dobrze uczyć i każdy nauczyciel mnie szanował

    A gdybyś uczyła się gorzej? Nie, że rozrabiałaś czy byłaś chamska, tylko po prostu miałabyś nienajlepsze stopnie, z różnych względów. Należałoby ci się przyzwoite zachowanie ze strony nauczycieli czy nie? --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • lily-evans01 20.03.15, 21:07
    Teraz częściej to uczniowie poniżają nauczyciela... To, co opisuje kill.email miało miejsce co najmniej kilkanaście lat temu. Od tamtego czasu standardy się zmieniają i podwyższają. Nauczyciele sadyści, szykanujący uczniów, mają kłopoty na szczeblu wydziału oświaty i są też piętnowani w mediach.
    Na tle ludzi po prostu "wystarczająco dobrych" do swojej pracy jest ich niewielu obecnie.

    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • kill.emall 20.03.15, 21:20
    Tak, dzisiaj jak ktoś nie posyła dziecka na religię to chyba jednak nie bywa szykanowany przez nauczycieli z tego powodu. Moja wychowawczyni ośmieliła się zapytać mojej matki "kto pani dał prawo tak wychowywać dziecko?" ("tak" - w sensie: nie po katolicku).
  • lily-evans01 21.03.15, 07:17
    He he, ja wypisałam się z religii w VII klasie przez wyjątkowo głupiego i niesympatycznego księdza (jedynego takiego jak dotąd spotkałam na szczęście). To już były czasy, kiedy chodziło się całą klasą (do salki parafialnej), ale naszego wychowawcę takie problemy nie interesowały. Zresztą w ogóle nic go nie interesowało wink. Za to moja córka nadrabia za mnie, bo już od zerówki najbardziej lubi religię (co było zasługą katechetki zresztą).
    Teraz z każdej klasie jest ze 2-3 dzieci nie chodzących na katechezę, więc to już standard i dobrze.
    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • morekac 24.03.15, 05:51
    Tak, dzisiaj jak ktoś nie posyła dziecka na religię

    Dwa tygodnie temu jakieś dziecko musiało zmieniać szkołę z powodów poniekąd religijnych, więc nie jest to oczywista oczywistość.--
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 21:54
    U nas uczniów nikt nie wyzywał od debili, nawet jeśli byli nimi, ale.... Kolega z FAS-em został po prostu przeniesiony do szkoły specjalnej bo nie radził sobie z praktycznie żadnym przedmiotem, teraz pewnie by chodził z normalnymi i był sfrustrowany że mimo wysiłków i tak niewiele rozumie i jest najgorszy z klasy. Kiedyś coś tam i mi się przeskrobało, matka powiedziała "Jak dalej tak będzie pójdziesz do "ósemki"". "Ósemka" to była szkoła specjalna czyli dla debili, zadziałało lepiej niż jakikolwiek straszak. Teraz pewnie by się załatwiło zaświadczenie. Kolega z klasy, psychopata z dużą ilością agresji, bardzo problemowy, na lekcjach był pacyfikowany i z reguły dało się lekcję spokojnie przeprowadzić, jak dostawał burę od nauczyciela to nie pyskował. Oczywiście za to po lekcjach (mieszkał na tym samym osiedlu więc wiem co mówię) dawał czadu, miał nawet sprawę w sądzie,ale... Przynajmniej na lekcjach był spokojny, nie przeszkadzał w prowadzeniu zajęć (wyjątek - ostatnia klasa z pewną nauczycielką). Obrażona przez gó...arę woźna po prostu (czego byłem świadkiem) dała jej w pysk. Wiem o co poszła, woźna jej nijak nie obraziła (akurat nie była z tych agresywnych woźnych), odmówiła wydania klucza do szatni. Koleżanka przyszła za wcześnie, a szatnie otwierało się o stałych porach, około 10 minut przed dzwonkiem. Koleżanka odpowiedziała jej wulgarnie i chamsko i dostała w ryja, to było naprawdę piękne i przydałoby się wielu gó...arzom.
    Woźna dalej pracowała, gó...ara omijała ją od tej pory szerokim łukiem.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • lily-evans01 21.03.15, 07:26
    No niestety, moi nauczyciele w podstawówce nie za bardzo radzili sobie z rozrabiającymi uczniami. Jeden, najgorszy, odpadł do szkoły przyzakładowej po VI klasie, ale reszta odstawiała regularną chamówę.
    Ale prawda jest taka, że nie radzili sobie, bo byli kiepsko przygotowani do nauczania (np. chemii uczyła mnie dziewczynka po technikum, bardzo sympatyczna, ale na Boga, ona miała lat 19, a my 14!!!) albo bardzo wysoko rozwinęli sobie tzw. wdupiemanie.
    Teraz nauczyciele o wiele bardziej się gimnastykują, żeby dotrzeć z kagankiem oświaty do uczniów wink. Zawsze mówię córce, że ma szczęście chodzić do szkoły w czasach, kiedy ona naprawdę daje fajne możliwości rozwoju uczniom już na poziomie podstawówki (od zerówki angielski 5 godzin w tygodniu, ciekawe zajęcia pozalekcyjne zamiast siedzenia w świetlicy, wykorzystywanie materiałów multimedialnych na przyzwoitym sprzęcie - co do tego ostatniego, uważam, że można uczyć i bardziej tradycyjnie, ale dzieciaki lubią np. tablicę interaktywną). No i uczeń jest raczej bezpieczny, w sensie, że nietykalny dla nauczyciela (a psychopaci to raczej rzadkość). I te dzieci mają to wszystko, czego mi w szkole bardzo brakowało, a rodzice wydziwiają o BZDETY, typu, że nie wyszli na dwór zaćmienia słońca oglądać.
    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • kill.emall 21.03.15, 11:48
    "rodzice wydziwiają o BZDETY, typu, że nie wyszli na dwór zaćmienia słońca oglądać."
    Albo, że właśnie wyszli big_grin
  • lily-evans01 21.03.15, 16:55
    No nasi wyszli, oglądali przez jakąś ZŁOTĄ FOLIĘ, ciekawe, czy to zdrowe, chyba w poniedziałek przejdę się do nauczycielki i powiem, co myślę big_grin big_grin big_grin.
    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • agnieszka77_11 20.03.15, 20:11
    kill.emall napisał(a):

    > Po prostu - generalizowanie nigdy nie jest dobre.

    Dokładnie, dzieci są rózne. Nie po wszystkich takie słowa spływają jak po kaczce.
  • kill.emall 20.03.15, 20:18
    Oj tam oj tam. Chodziłam do szkoły artystycznej, byłam i jestem wrażliwa. Ale rodzice nauczyli mnie, że się nie należy nad sobą trząść. Dzisiaj mam wrażenie, wszyscy się trzęsą nad dziećmi. Tamte czasy były lepsze. Można się było nauczyć, jak być twardym. Dzisiejsze dzieci z tym wszystkimi ulgami, orzeczeniami, a jednocześnie oczekiwaniami podsycanymi przez rodziców będą kiedyś bardzo biedne jak dorosną, i nikt nie będzie chciał się liczyć z ich orzeczeniami, wrażliwością i wymaganiami smile
  • agnieszka77_11 20.03.15, 20:35
    kill.emall napisał(a):

    > Dzisiaj mam wrażenie, wszyscy się trzęsą nad dziećmi. Tamte czasy były lepsze. Można się było nauczyć jak być twardym.

    Serio uważasz, że w taki sposób należy uczyć się bycia twardym???

    Dopytywany przez kobietę chłopiec przyznał, że boi się chodzić do szkoły. Powodem lęków miały być metody, po jakie sięgała nauczycielka podczas lekcji. Chłopiec twierdził między innymi, że groziła mu, iż go zabije "jeśli przy rysowaniu szlaczka przekroczy w zeszycie linię". Miała też stosować inne - budzące wiele wątpliwości - " praktyki wychowawcze"; m.in. zaklejać uczniom usta taśmą klejącą.

    fakty.interia.pl/dolnoslaskie/news-skandal-w-szkole-grozila-ze-zabije-za-krzywy-szlaczek,nId,1693476
  • kill.emall 20.03.15, 20:42
    Przecież nie mówię o tym, to są jakieś przestępcze chore skrajności.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 20:44
    Dokładnie, pracodawca to nie mamusia ani terapeuta. A do pracy kiedyś pójść trzeba, nie wszyscy mają rodzinne firmy gdzie czeka na nie ciepła posadka w wieku 18 lat.
    Pamiętam film o anorektyczce, jest po terapii i nawet podejmuje już (jako dorosła) pracę. Niestety problemy nawracają, ukrywa przed matką, że znowu nie je, twierdzi że je w pracy. Którego dnia mdleje i wszystko się wydaje. Matka idzie z pretensją do jej szefowej, czemu nie zauważyła ona, że córka cały dzień w pracy nic nie je. Szefowa patrzy na nią jak na dziwo i mówi, że ona nie ma czasu by pilnować dorosłego pracownika czy coś zjadł i ile.
    Podejrzewam, że tak będzie z większością "zaburzonych", poza jakimś wąskim marginesem faktycznych geniuszy szefowie całej reszty nie będą przemalowywać całego biura bo "nie lubią danego koloru", a jak z w powodu dyskalkulii raz i drugi coś zawalą pożegnają się z pracą i tyle.


    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • kill.emall 20.03.15, 20:48
    Znani mi profesorowie uczelniani opowiadają, że czasem się zdarza, że jakiś rodzic usiłuje interweniować w sprawie źle jego zdaniem potraktowanego dziecka-studenta (tzn. dziecka rodzica, bo student jest dorosły), na szczęście nikt nie bierze ich na poważnie big_grin
  • agnieszka77_11 20.03.15, 20:49
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Dokładnie, pracodawca to nie mamusia ani terapeuta. A do pracy kiedyś pójść trz
    > eba, nie wszyscy mają rodzinne firmy gdzie czeka na nie ciepła posadka w wieku
    > 18 lat.

    Gazeta, zanim człowiek pójdzie do pracy nauczy się wielu rzeczy. Między innymi pewności siebie. Kiedy człowiek jest pewny siebie i ma wsparcie to żaden mobber go nie złamie.
    Kiedy poniższa się człowieka od małego trudno mu stać się pewnym siebie.
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 20:57
    Oprócz pewności siebie należałoby też nauczyć się (też przydatne w pracy, rzadko kogo pierwszą posadą jest posada prezesa czy dyrektora, a i on musi współpracować i iść na pewne ustępstwa) wykonywania poleceń, nawet czasem od osób za którymi nie przepadamy lub po prostu zwykłych, bez specjalnej charyzmy, zgodnego współżycia w grupie, brania pod uwagę potrzeb wszystkich, a nie tylko swoich i że czasem szef ma prawo nas skrytykować (nie mylić z prześladowaniem i mobbingiem) i coś od nas wymagać, w dodatku coś więcej niż zakochana mamusia.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • fadilla 20.03.15, 21:09
    Tak, dzieci sie powinno juz od przedszkola wychowywać do pracy w korporacjach big_grin big_grin

    --
    Oni nie chcieli pracować tu, tu tworzyć dobrobytu, tu tworzyć miejsc pracy, tu walczyć o lepsze jutro. by araceli (o emigrantach)
  • agnieszka77_11 20.03.15, 21:17
    fadilla napisała:

    > Tak, dzieci sie powinno juz od przedszkola wychowywać do pracy w korporacjach :
    > D big_grin

    W końcu rok wcześniej skończą edukację wink
  • nangaparbat3 20.03.15, 21:39
    fadilla napisała:

    > Tak, dzieci sie powinno juz od przedszkola wychowywać do pracy w korporacjach :
    >

    Ależ tak się wlaśnie robi. I piszę to ze śmiertelną powagą.
    --
    Odsetek decyzji izraelskich sędziów przychylnych warunkowemu zwolnieniu z więzienia był bliski 0 przed ich przerwą na lunch, lecz później wzrastał do 65%. (Danziger i in., 2011)
  • little_fish 20.03.15, 20:15
    z różnymi kwestiami z tego artykułu można się zgadzać lub nie - mnie uderzyło coś, o czym niedawno dyskutowaliśmy w naszym pokoju nauczycielskim - o nauczycielach pisze się prawie wyłącznie źle... albo wcale sad . O lekarzach czasem napiszą dobrze, jak odniosą jakiś sukces, o nauczycielach pisze się ostatnio jedynie w formie sensacji. Ta zaklejała buzie, ta przywiązywała do krzesła, a tu był durny regulamin. Nikt nie pisze o dobrych nauczycielach, o ich sukcesach (chyba ,że w kontekście plebiscytów, raz w roku). A naprawdę sporo jest nauczycieli, którzy dobrze pracują, szanują uczniów i robią mnóstwo fajnych rzeczy. Oczywiście sporo jest kiepskich i fatalnych, ale nie wyłącznie tacy!
  • kill.emall 20.03.15, 20:21
    Zgadzam się. Ale to dlatego, że media wzmacniają i napędzają te tendencje.
  • fadilla 20.03.15, 21:05
    Ohme napisala ten artykuł wlaśnie na fali ostatniej afery z nauczycielką zaklejająca dzieciom usta. Tylko dlaczego chcąc bronic środowiska przytoczyła w artykule przyklady nauczycielek, ktore metody wychowawcze też maja co najmniej dziwne (samolociki, napuszczanie uczniów na innego ucznia)? Moze to właśnie próba obrony tych metod włącznie z zaklejaniem ust? Bo dlaczego nie zaklejac, skoro samolocikami mozna rzucać... uncertain Swoja droga jak tej nauczycielce udawało się wcelować w wybranego ucznia samolotem z papieru? Przeciez one maja to do siebie, ze leca gdzie chcą. Więc może nie były z papieru?


    --
    nie mam problemowego dziecka za to bardzo się ciesze, że ty się gnoju nigdy nie rozmnożysz. by marychna31 do gazeta_mi_placi
  • kill.emall 20.03.15, 21:17
    Ja uważam, że w tym artykule jest dużo prawdy, ale fakt - przykłady nietrafione, niestety.
  • agnieszka77_11 20.03.15, 21:21
    kill.emall napisał(a):

    > Ja uważam, że w tym artykule jest dużo prawdy, ale fakt - przykłady nietrafione
    > , niestety.

    Przykład niestety z d. Aż dziwne, że cudowna pani psycholog je przytacza.
  • kali_pso 20.03.15, 21:47

    Coś w tym jest...ale:

    - sensacje sprzedają się najlepiej- nauczycielka zaklejająca taśmą usta to news, taka, której uczniowie niepełnosprawni intelektualnie wygrają konkurs muzyczny na szczeblu ogółnokrajowym- phiii...nuda...

    - władze i związki też nie zajmują się promocją w społeczeństwie tego zawodu...pojawiają sie wtedy gdy nauczyciele grożą strajkiem...o tym zawodzie mówi się tylko w kategoriach- roszczenia, strajki, płace itp...mało jest akcji, które nas promują...więcej takich, które zrażają społeczeństwo

    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • mama303 20.03.15, 21:57
    little_fish napisała:

    > Nikt nie pisze o dobrych nauczycielach, o ich sukcesach (chyba
    > ,że w kontekście plebiscytów, raz w roku). A naprawdę sporo jest nauczycieli,
    > którzy dobrze pracują, szanują uczniów i robią mnóstwo fajnych rzeczy.

    ale to jest normalne, nad czym tu się rozwodzić? tak powinno być. To tak jak byś zrobiła reportaż o tym jak dobrze obsługują w pewnym sklepie i nie okradają klientów tongue_out
  • kill.emall 20.03.15, 22:07
    Nie "dobrze obsługują", tylko np. mają SUKCESY (olimpijczyków, konkursowiczów), albo potrafią coś zrobić społecznie. Nikt o tym nie chce pisać. A jest tego sporo, wbrew pozorom. Tylko że tak jak Ty, ludzie uważają, że im sie te sukcesy należą, jak psu zupa.
  • mama303 20.03.15, 22:32
    kill.emall napisał(a):

    > Nie "dobrze obsługują", tylko np. mają SUKCESY (olimpijczyków, konkursowiczów),
    > albo potrafią coś zrobić społecznie. Nikt o tym nie chce pisać. A jest tego sp
    > oro, wbrew pozorom. Tylko że tak jak Ty, ludzie uważają, że im sie te sukcesy n
    > ależą, jak psu zupa.

    tak, tak dzisiaj konkursowicze i olimpijczycy to często "produkty" rodzicielskich wysiłków, na forum starsze dziecko sa watki na ten temat. Zresztą przygotować zdolne dziecko do konkursu to mniejszy sukces niż wyprowadzić zdemoralizowane dziecko na ludzi albo mało zdolne nauczyć. Naprawdę jako rodzic nie wymagam od nauczyciela ani "produkowania" konkursowiczów ani prac społecznych, niech dobrze nauczają swoich przedmiotów i sprawują odpowiednio opiekę nad dziećmi, które rodzice oddają w ich ręce.
  • kill.emall 20.03.15, 22:35
    Nie no, Ty tylko się czepiasz tej grupy zawodowej, jak widzę suspicious
  • mama303 21.03.15, 08:31
    kill.emall napisał(a):

    > Nie no, Ty tylko się czepiasz tej grupy zawodowej, jak widzę suspicious

    bo mam powody. Obserwuje co się dzieje w szkolnictwie i jest coraz gorzej. I nie chodzi o samych nauczycieli tylko o cały system edukacji publicznej.
  • little_fish 21.03.15, 08:05
    ale nie ma artykułów o kasjerkach, które w sklepie X były niemiłe albo oszukiwały klientów, prawda? Ja przynajmniej takich niusów w wiadomościach nie słyszałam - a na żywo kilkukrotnie zdażyło mi się obserwować baaardzo niekulturalne zachowania pracowników sklepów
  • little_fish 21.03.15, 08:05
    zdarzyło - matko i córko!!!
  • mama303 21.03.15, 08:36
    little_fish napisała:

    > ale nie ma artykułów o kasjerkach, które w sklepie X były niemiłe albo oszukiwa
    > ły klientów, prawda?

    ale co ja Ci poradzę, że takie historie niechlubne akurat się zdarzają i to w zawodzie, od którego naprawdę się wiele oczekuje. Jak kasjerka jest niemiła to trudno ale jak nauczyciel kiepski to może rzutować na całe życie. takie zawody jak lekarz czy nauczyciel są rzeczywiście pod szczególna obserwacja mediów ale chyba nie bez powodu.
  • guderianka 21.03.15, 12:51
    Ale co w tym dziwnego ?
    Bycie dobrym nauczycielem ( lekarzem, prawnikiem itd.) powinno być normą czyż nie ? a normy się nie zauważa. Zauważa się i uwypukla sytuacje patologiczne.
    Porządku w domu tez nie widzisz-bo to stan normalny, za to syf od razu rzuca się w oczy..
    --
    jak sobie wytłumaczę, że czegoś nie muszę, to szybko się sama z sobą zgadzam wink - by dlania
  • undoo 20.03.15, 21:20
    Może i to, że pani złamała prawo w stosunku do Ciebie po Tobie spłynęło, ale po mnie by nie spłynęło, po moich rodzicach też nie, a jako rodzic bym nie odpuściła pewnie. Nie wolno bić dzieci, kiedyś to też było duże przewinienie.
  • kill.emall 20.03.15, 21:25
    Kurde czytaj wszystko jak komentujesz coś. Oczywiście, że moi rodzice interweniowali, tylko wtedy bardzo trudno było z tą interwencją się przebić. To było jakieś 25 lat temu.
  • olewka100procent 20.03.15, 21:30
    jeśli będzie kiedyś koniec świata to nie od uderzenia meteorytu czy wojny- my sami się wyniszczymy, bo to wszystko idzie w złym kierunku. Zobaczcie co się dzieje w USA, tam kazdy lata do psychoterapeuty z traumą bo w dzieciństwie ugryzł go chomik albo matka dała klapsa w dupsko i juz depresja do konca zycia . Na tlc leci program o ich fobiach, ja pierdziele to się w głowie nie mieści i z czego to się bierze ?? Nie róbcie ze swoich dzieci kalek. Moje pokolenie i starsi nie mają traum ze szkół, choć linijką się czasami dostało albo nauczycielka krzyczała na nas, ale to nas mobilizowało i nikt teraz z tego powodu nie leczy się psychiatrycznie. Opamiętajmy się bo będzie coraz gorzej z tymi dziećmi
  • agnieszka77_11 20.03.15, 21:35
    olewka100procent napisała:

    > Nie róbcie ze swoich dzieci kalek. Moje pokolenie i starsi nie mają traum ze szkół, choć linijką się czasami dostało albo nauczycielka krzyczała na nas, ale to nas mobilizowało i nikt teraz z tego powodu nie leczy się psychiatrycznie.

    Nie słyszałaś nigdy o przypadkach, gdy ktoś z powodu szkoły popełnił samobójstwo?
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 21:42
    Ja nie, przynajmniej nie za moich czasów, jedyny medialny przypadek to molestowanej przez "kolegów" z klasy Ani z Gdańska, ale winni byli koledzy, nie nauczyciel.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • agnieszka77_11 20.03.15, 21:46
    Jakiś czas temu było głośniej o tym www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,15964954,Samobojstwo_14_latka__Rodzina__To_wina_nauczycieli_.html
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 21:58
    Czytałaś?

    ""Wieści" cytują kolegów chłopca, którzy twierdzą, że dwie nauczycielki miały okazywać mu "niechęć", a jedna - zapowiedzieć, że nie uda mu się poprawić stopni."

    Faktycznie dramat...

    I jeszcze (ważniejsze moim zdaniem):

    " Anonimowe opinie uczniów gimnazjum są łagodniejsze: nauczycielka się nad nimi nie znęcała, ale była "stanowcza" i "niektórzy mieli problemy"."



    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • agnieszka77_11 20.03.15, 22:01
    Fakt taki, że chłopak się załamał. Dzieciaki są różne, nie można generalizować. Oczywiście trzeba wychowywać na twardziela. A co jak jakieś dziecko jest wrażliwcem?
  • gazeta_mi_placi 20.03.15, 23:04
    To niestety większe zadanie... Przed rodzicem. W "Detektywie" (kryminalne notki, ale na podstawie prawdziwych zdarzeń) czytałem ostatnio jak w latach 60-tych powiesił się chłopiec, któremu rodzice zabronili pewnego zakupu.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • undoo 20.03.15, 23:52
    Słyszałam, całkiem niedawno sad
    Poza tym, co w mediach piszą o innych krajach ma się nijak do codzienności w tych krajach. Opierając swoją wiedzę o Polsce na progrmach Drzyzgi można się bardzo pomylić.
  • kill.emall 20.03.15, 21:37
    Z tym się zgodzę - sama popatrz, ile ematek tu mi wmawia, że po mnie coś spłynęło, bo nie znienawidziłam całej braci pedagogicznej za to, że jedną czy dwie kretynki spotkałam na drodze edukacyjnej... Nie, to nie tak - po prostu nie przeżywam 25 lat jak mrówka okres, ale pamiętam i nigdy nie zapomnę, no chyba że będę miała Alzhemiera.
    Uważam, że moje podejście jest zdrowe i normalne. Trzeba mieć twardy tyłek w tym świecie, żeby przetrwać. I tego zamierzam uczyć swoje dziecko, chociaż oczywiście, jeśli ktoś będzie łamał jego prawa, będę walczyć. Tak jak i moi rodzice walczyli.
  • undoo 20.03.15, 23:55
    Cudownie. Zwykle tak się właśnie przeżywa pierwszą ciążę.
    Większość z nas była matkami idealnymi, dopóki nie urodziłyśmy pierwszego dziecka. Tobie też przejdzie. Kiedyś...
  • kill.emall 21.03.15, 00:01
    To nie jest założenie matki idealnej, to jest założenie dość realistyczne, biorąc pod uwagę geny i doświadczenie. Ale oczywiście musiałaś dowalić jadem z pseudo-wyżyn swojego jestestwa, ciekawe tylko po co smile
  • zuleyka.z.talgaru 21.03.15, 01:24
    Mam podobne zdanie do kill.emall a dziecko posiadam i to spore. Zatem, szukaj innego pola do wyziewu.
  • memphis90 20.03.15, 21:59
    . A
    > le jakoś nie nabrałam przez to wstrętu do całego ogółu nauczycieli. Przez jedną
    > idiotkę mam przekreślać cały zawód? Po prostu - generalizowanie nigdy nie jest dobre.
    To czemu bohaterki p. Ohme i sama pani Ohme skreśla całe pokolenie dzieci, bo 1. jeden uczeń skrytykował akcent, 2. jedna matka zrobiła aferę o rzucanie samolotem 3. jeden cham nazwał nauczycielkę idiotką? Dlatego artykuł jest irytujący i mało przekonywający.
    --
    "chłop co nie bł w wojsku do dup...a Ale mój mąz był, co sobie chwali, nauczył się jeśc kaszanki, zmeinił sie na plus." by a.n.a0
  • memphis90 20.03.15, 21:37
    Cóż, pani Ohme narzeka na podawanie w mediach incydentalnych przykładów złych nauczycieli, które ekstrapoluje się na całą grupę, po czym podaje incydentalne przykłady złych uczniów i ich rodziców- i ekstrapoluje to na całą grupę uncertain
    Kilku zdań zwyczajnie nie rozumiem...
    "Dzieci wychodzą spod klosza, gdzie Dorosły nie jest autorytetem." co właściwie autorka miała na myśli?
    "Nauczyciele nie są już od wychowywania "- ale to źle czy dobrze, to wina rodziców czy szkoły, bo nie rozumiem. Kto broni nauczycielom wychowywania dzieci?
    Do biadolenia, że nauczyciel nie jest autorytetem ex definitione, nawet nie chce mi się odnosić...

    Ot, mamadu w całej krasie.
    --
    "chłop co nie bł w wojsku do dup...a Ale mój mąz był, co sobie chwali, nauczył się jeśc kaszanki, zmeinił sie na plus." by a.n.a0
  • agnieszka77_11 20.03.15, 21:43
    memphis90 napisała:

    > "Dzieci wychodzą spod klosza, gdzie Dorosły nie jest autorytetem."

    To zdanie to zupełnie jest bez sensu, jakoś niestylistycznie napisane. Pani Ohme miała chyba na myśli, że dzieci wychowują się w domach, gdzie ludzie dorośli nie są autorytetami.
    Strasznie chaotycznie pisze ta pani.

    > "Nauczyciele nie są już od wychowywania "

    Zastanawiam się czy kiedykolwiek nauczyciele podejmowali się tego. Za moich czasów nie.
  • undoo 20.03.15, 23:53
    Amen, wyjątkowy nędzny portal.
  • nangaparbat3 20.03.15, 21:53
    Mam mieszane odczucia. Zgadzam się z ogolna wymową artykułu, o nauczycielach mowi sie u nas wyłącznie źle, media najgorzej, potem rodzice,uczniowie w sumie o wiele lepiej i mam wrażenie, że ich sady są najbardziej wywazone (czesto robię ankiety, to wiem). Jest coraz trudniej pracować, z jednej strony calkowicie się zawiesiło funkcje wychowawczą szkoły, z drugiej - sama to powtarzam - jak jesteś nauczycielem, musisz sobie poradzić.
    Nauczyciele stracili autorytet, ktory kiedys przysługiwal im po prostu z racji funkcji, więc muszą zdobywac go wciąz na nowo. A czas leci - trzyletnie etapy edukacji oznaczają, że zanim poznasz uczniow, zdobędziesz autorytet, ktory jest warunkiem jakiejkolwiek pracy wychowawczej w szkole, juz się z nimi żegnasz.
    No i roszczeniowi (naprawdę) rodzice, co zresztą często widać tu na forum też. Śmieszne płace.
    ale przytoczone przez Ohme akcje z samolocikiem i polecenie, by dzieci mówiły kolezance, dlaczego jej zachowanie je denerwuje, sa dla mnie nie do przyjęcia.
    --
    Odsetek decyzji izraelskich sędziów przychylnych warunkowemu zwolnieniu z więzienia był bliski 0 przed ich przerwą na lunch, lecz później wzrastał do 65%. (Danziger i in., 2011)
  • agnieszka77_11 20.03.15, 22:05
    nangaparbat3 napisała:

    > ale przytoczone przez Ohme akcje z samolocikiem i polecenie, by dzieci mówiły k
    > olezance, dlaczego jej zachowanie je denerwuje, sa dla mnie nie do przyjęcia.

    Dla mnie te dwa przytoczone przykłady definitywnie przekreślają Ohme jako dobrą psycholog.
  • verdana 20.03.15, 22:40
    Przykro mi, ale oprócz ostatniego przykładu - w trzech poprzednich rację mieli rodzice. Jeśli obrona własnego dziecka przed głupimi (lub szkodliwymi jak w drugim przypadku) metodami wychowawczymi, albo przed nauczycielami, nie znającymi przedmiotu jest roszczeniowością - to rodzicom pozostałoby uznać, że nauczyciel może wszystko.
  • wioskowy_glupek 20.03.15, 23:22
    Rację to mieli co najwyżej rodzice od akcentu francuskiego a i to nie do końca. Reszta to obserwowana na tym forum niejednokrotnie histeria i roszczeniowość bo dziubdziuś od wszystkiego ma traumę.

    --
    "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
  • undoo 20.03.15, 23:53
    To ja w Ciebie porzucam samolocikiem, może być?
  • agnieszka77_11 20.03.15, 23:56
    undoo napisała:

    > To ja w Ciebie porzucam samolocikiem, może być?

    Jeszcze bardziej traumatyczne jest stawianie na środku i ocenianie przez resztę klasy.
  • zuleyka.z.talgaru 21.03.15, 01:27
    Dzieci miały powiedzieć, dlaczego ZACHOWANIE im przeszkadza a nie dlaczego dziewczę im wadzi.
    Normalna strategia psychologiczna stosowana w komunikacji. "jest mi źle, kiedy coś robisz, bo..."
  • nangaparbat3 21.03.15, 08:15
    Jednak coś, co moze zrobić pojedyncza osoba, albo co mozna zrobić na grupowych zajęciach prowadzonych przez psychologa (ale tu już bym się wahała), w formie zrealizowanej przez nauczycielkę ma charakter zbiorowego ataku.
    --
    Odsetek decyzji izraelskich sędziów przychylnych warunkowemu zwolnieniu z więzienia był bliski 0 przed ich przerwą na lunch, lecz później wzrastał do 65%. (Danziger i in., 2011)
  • landora 21.03.15, 08:21
    Poza tym, jeśli dziewczę w czasie lekcji biega po ławkach, to mamusia powinna mieć do siebie pretensje, że dziecka nie wychowała, a nie do nauczycielki, że próbuje coś z tym diabłem wcielonym zrobić.
  • agnieszka77_11 21.03.15, 10:28
    zuleyka.z.talgaru napisała:

    > Dzieci miały powiedzieć, dlaczego ZACHOWANIE im przeszkadza a nie dlaczego dzie
    > wczę im wadzi.
    > Normalna strategia psychologiczna stosowana w komunikacji. "jest mi źle, kiedy
    > coś robisz, bo..."

    Chciałabyś się znaleźć w centrum publicznej krytyki? Z tego co pamiętam strategia psychologiczna mówi: chwal publicznie, gań w cztery oczy.
    Jako wyedukowana psycholog pani Ohme powinna wiedzieć, że publiczna krytyka odbierana jest jako atak.
  • mama303 21.03.15, 08:43
    undoo napisała:

    > To ja w Ciebie porzucam samolocikiem, może być?

    szczególnie jak w oko trafisz to będzie zabawa smile
  • barbaram1 21.03.15, 13:53
    Albo wazonem, cegla, krzeslem...
  • mama303 21.03.15, 08:38
    wioskowy_glupek napisała:

    > Rację to mieli co najwyżej rodzice od akcentu francuskiego a i to nie do końca.
    > Reszta to obserwowana na tym forum niejednokrotnie histeria i roszczeniowość b
    > o dziubdziuś od wszystkiego ma traumę.

    zaraz napiszesz że zaklejanie ust dzieciom to w zasadzie nic takiego
  • nangaparbat3 20.03.15, 23:26
    Taż pisze, że te przyklady bez sensu. Co do pani od francuskiego nie bedę się wypowiadać, bo sie na francuskim nie znam zupelnie, chociaz wydaje mi sie, ze na południu mowia jakoś inaczej niż w Paryżu, i ze nie da się wykluczyc, ze nauczycielkę uczyl ktoś z regionalnym akcentem, a może z Quebecu albo z Belgii? czy moze francuski wszedzie identycznie musi wybrzmiewać?

    Ale też znam mnóstwo przykladow szaleńczych akcji rodziców, i z czasow,kiedy bywąlam na wywiadowkach jako matka, i z pracy.
    --
    Odsetek decyzji izraelskich sędziów przychylnych warunkowemu zwolnieniu z więzienia był bliski 0 przed ich przerwą na lunch, lecz później wzrastał do 65%. (Danziger i in., 2011)
  • lily-evans01 21.03.15, 08:08
    Nie, nie musi wszędzie tak samo brzmieć wink.
    A na studiach, nawet na poziomie licencjackim, są jak najbardziej zajęcia z fonetyki - praktyczne, gdzie ćwiczy się wymowę.
    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • wiedzma.zla.nr1 21.03.15, 07:49
    Przykłady na uzasadnienie tezy pani Ohme (teza, ze nauczyciel powinien być autorytetem a priori. Li i jedynie z samej funkcji należy mu się taka rola) wyjątkowo nietrafione. Aż dziw bierze, że pani psycholog nie widzi nic dziwnego w tym, ze podżeguje inne dzieci do szczucia koleżanki, czy rzucania samolocikiem i naruszania tym samym granic dziecka.
    Jakieś potworne uogólnienie- ze generalnie rodzice i dzieci nie szanują.
    A szacunek chyba nie jest z nadania, a z tego co się robi.
  • nangaparbat3 21.03.15, 08:23
    Ale wiesz - byłoby nauczycielom nieporownywalnie latwiej uczyc cudze dzieci, gdyby jednak mieli ten autorytet a priori, wynikajacy z funkcji, a potem ewentualnie go tracili albo wzmacniali.
    --
    Odsetek decyzji izraelskich sędziów przychylnych warunkowemu zwolnieniu z więzienia był bliski 0 przed ich przerwą na lunch, lecz później wzrastał do 65%. (Danziger i in., 2011)
  • mama303 21.03.15, 09:01
    ależ oni go koncertowo tracą smile czasem wystarczy porozmawiać z takim i wystarczy aby autorytet prysł.
  • kali_pso 21.03.15, 09:08
    Oj tak, zwłaszcza kiedy później szanowny rodzic nie omieszka podzielić się tą wiedzą z dzieckiem w domu tongue_out

    Autorytet nie "pryska", co najwyżej można go tracić albo nigdy nie mieć. Traci się najczęściej w spektakularnych akcjach albo powoli, dzień w dzień będąc np. niesprawiedliwym( to jest chyba to, co uczniów boli najbardziej). Często jednak- w relacjach z rodzicami( osobistymi lub z tego co słyszę czy widzę) na dzień dobry nie szanują oni nauczyciela... aprioriwink - mową i gestem...i to widać

    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • agnieszka77_11 21.03.15, 11:11
    Każdy nauczyciel powinien sobie autorytet wypracować. Autorytet z urzędu to trochę za mało. Autorytet nie może polegać wyłącznie na wymuszaniu podporządkowania się !!!

    Dzisiaj dzieciaki są bardziej odważne, świadome, umieją walczyć o swoje prawa, lubią się buntować przeciwko autorytetom, które im nie pasują. Co nie znaczy, że tych autorytetów nie potrzebują. Nadal błądzą i szukają.
    Nauczyciel powinien mieć umiejętność przekazywania pewnych wartości dzieciom, być liderem, a to wymaga trochę profesjonalizmu, a nie tylko odbębnienia lekcji w ciągu 45min.


  • gazeta_mi_placi 21.03.15, 11:35
    A potem (jak wynika z sąsiedniego wątku) takie "odważne, świadome, umiejące walczyć" dziecko dorasta, a tu pracodawcy sparzeni po podobnie chowany bachorzyskach przekonanych o własnej wyjątkowości, którą spełnia może z 10% z całości bo większość jest przeciętna ich niechętnie widzi w swojej firmie, czym skorupka za młodu nasiąknie...

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • agnieszka77_11 21.03.15, 11:48
    A kto wyrasta z zahukanych dzieciaków?
  • nangaparbat3 21.03.15, 12:59
    Naprawdę widzisz tylko te dwie możliwości: albo zahukany, albo rozwydrzony? Naprawde zdarzają sie dzieci asertywne i kulturalne, a czasem nawet do tego empatyczne.
    --
    Odsetek decyzji izraelskich sędziów przychylnych warunkowemu zwolnieniu z więzienia był bliski 0 przed ich przerwą na lunch, lecz później wzrastał do 65%. (Danziger i in., 2011)
  • verdana 21.03.15, 13:12
    Oczywiście. Większość dzieci jest pomiędzy.
    Problem w tym, że akurat tu nauczycielka z przykładu drugiego usiłuje zrobić wszystko, aby dzieci empatyczne nie byłysmile
  • agnieszka77_11 21.03.15, 13:23
    nangaparbat3 napisała:

    > Naprawdę widzisz tylko te dwie możliwości: albo zahukany, albo rozwydrzony? Na
    > prawde zdarzają sie dzieci asertywne i kulturalne, a czasem nawet do tego empat
    > yczne.

    Nangaparbat3, to była moja odpowiedź skierowana do Gazety. Ja wcale nie uważam, że z odważnych i pewnych siebie dzieci wyrastają rozwydrzone bachory. Ale skoro pokazujemy skrajność to pokażmy skrajność z obydwu stron.
  • gazeta_mi_placi 21.03.15, 16:06
    Zależy co rozumiesz pod tym pojęciem bo z tego co widzę niektóre współczesne mamusie tym określeniem określają normalne dzieci umiejące się zachować i nie przeszkadzające w lekcji.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • lola211 21.03.15, 08:44
    Nieudolnosc systemu.
    Dzieci sa takie same jak kiedys, tylko dzis na mniej mozna sobie wobec nich pozwolic.I z tym sobie szkola juz nie radzi, bo do tego trzeba wiecej kompetencji niz do utrzymania dyscypliny zastraszaniem jak to drzewiej bywalo.
    Wielu nauczycieli nie ma problemu z utrzymaniem dyscypliny, to sa profesjonalisci.Ale w szkole tez pracuja ludzie, ktorzy sie do tego nie nadaja i tu juz jest kłopot- dzieci doskonale to wyczuwaja.Obserwuje polska szkołe od 10 lat i czasem rzeczywistosc poraża- nauczyciele bywają głupsi od uczniów.
    --
    Pomoc dla Krzysia
  • kali_pso 21.03.15, 09:19
    I z tym sobie szkola juz nie radzi, bo do tego trzeba wiecej kompetencji niz do utrzymania dyscypliny zastraszaniem jak to drzewiej bywalo.

    Też tak myślę. Dawniej zamordyzm- dzisiaj co?
    Aby pracować jako psychoterapueta trzeba obowiązkowo przejść własną psychoterapię i co miesiąc mieć superwizję- co mają nauczyciele? Wrzuca się ich na głęboką wodę, owszem- nauczonych jak pisać scenariusze zajęćwink, dba się oto aby robili awanse( stek bzdurnych papierów i nic więcej) - ale kompletnie niewyposażonych w umiejętności wychowawcze, często nie posiadających podstawowych umiejętności interpersonalnych, obciążonych własną przeszłością - jak ktoś kto ma nie przepracowaną własną przeszłość może dobrze wychowywać i budować swoja pozycję w oczach dzieci? Jak osoba sama żyjąca w lęku może poradzić sobie z grupą dzieci? Dodatkowo w pracy napotyka na każdym kroku innych nauczycieli mówiących " U mnie na lekcji tego nie ma"...no i zostaje z problemem sama.

    Tego mi brakuje w naszym zawodzie- wsparcia psychologicznego na każdym kroku- w której szkole jest takie wsparcie dla nauczycieli???
    Obowiązkowych warsztatów ćwiczących podstawowe umiejętności społeczne, którym każdy musiałby sie poddać obligatoryjnie co jakiś czas. Bo przecież pracujemy z materiałem ludzkim, zmieniającym się szybko...tylko myśmy gdzieś zostali z tyłu...albo nas pozostawiono...dbając tylko o kolejne dodatkiwink
    --
    "Nihilizm to poza, a nie doktryna. Proszę spróbowac postawic świeczkę pod jądrami nihilisty, a przekona się pan, jak prędko zobaczy światło egzystencji"

    Andreas Corelli
  • agnieszka77_11 21.03.15, 10:51
    lola211 napisała:

    > Dzieci sa takie same jak kiedys, tylko dzis na mniej mozna sobie wobec nich poz
    > wolic.

    Dawniej jak był gorszy uczeń, przeszkadzający to "można" było mu trochę poubliżać, wyzwać od głąbów, matołów, sprowadzić jego poczucie wartości niemalże do 0, dać po łapach linijką, pokazać, że "dzieci i ryby głosu nie mają".
    Dzisiaj nie można i co się okazuje? Że szkoła nie spełnia żadnej funkcji wychowawczej, bo nauczyciele nie potrafią zainteresować tym co wykładają, nie potrafią skupić na sobie uwagi.
    Autorytet się ma lub go nie ma. Może najpierw warto się przyjrzeć sobie jako nauczycielowi, bo nie każdy nim może i powinien być.
  • verdana 21.03.15, 13:14
    I dawniej uczniowie czasem czekali na nauczyciela na rogu i wyprawiali mu kocówę. Nie w PRL-u gdzie wszyscy bali sie wszystkich, ale wcześniej - stosunkowo często.
    Czy nauczyciele w "Syzyfowych pracach" mają jakikolwiek autorytet? I to nie tylko dlatego,z ę to niepolska szkoła..
  • anestezjolog72 22.03.15, 09:45
    Owszem, nie każdy. Juz dziś jest negatwna selekcja do tego zawodu. Za 5-10 lat okaże się, że nie ma kto pracować ( będzie to samo co z lekarzami- krzykacze zaczną wrzeszczeć "studiowaliście za moje podatki więc w kamasze i.....do szkoły), jednak nakazów pracy na szczęście nie ma. Matematyki - pójdzie do banku, absolwenci filologii mają całe mnóstwo mozliwości chocby w szkołach językowych, jako tłumacze, czy w każdej instytucji, w której potrzebna jest znajomość języka obcego ( a jest prawie wszędzie), informatycy - cały wór mozliwości, geografowie - w biurach podrózy ( podobnie jak absolwenci filologii), na chemików czeka policja i straz pożarna, przemysł z bardzo dobre pieniądze itd. Po co więc męczyć się w szkołach?
    Kiedys ubliżało się uczniom, dziś ubliża nauczycielom. Bezkarnie. Pracując w takiej atmosferze każdy sie wypali. Opamiętanie przyjdzie za kilkanaście lat gdy będzie juz za późno, ale............czy uczyli Was w szkole , ze przysłowia są mądrościa narodu? Pewnie tak, bo były to jeszcze w miarę normalne szkoły. .......... "Mądry Polak po szkodzie.......", a może lepiej, zeby był przed szkodą zwłaszcza, że ta ostatnia będzie trudna do odwrócenia.
  • eliszka25 21.03.15, 10:58
    duzo racji jest w tym, co pisze. moim zdaniem glownym problemem jest to, ze rodzice bardzo czesto traktuja swoje dzieci jak partnerow, z ktorymi roztrzasaja rozne problemy i otwarcie przy dzieciach albo nawet i bezposrednio do nich mowia, ze "pani jest glupia, niedouczona" i inne takie. jak taki dzieciak ma potem uznac jakiegokolwiek nauczyciela za autorytet? owszem, zdarzaja sie nauczyciele zarowno glupi, jak i niedouczeni, ale raczej nie co drugi. poza tym to nie sa kwestie do omawiania z dziecmi! wychowawczyni mojego zerowkowicza tez mi sie pod pewnymi wzgledami nie podoba, ale kurcze nie omawiam tego z nim! od niego co najwyzej zbieram wiesci, sygnaly, a jesli cos mi sie nie podoba, to sprawa jest zalatwiana miedzy doroslymi. bez wciagania w to dziecko. ono ma chodzic do szoly i uwazac, ze w tej szkole uczy sie pozytecznych rzeczy. jesli mu powiem, ze jego pani jest glupia, to czego moze go nauczyc glupia pani?
  • agnieszka77_11 21.03.15, 11:13
    eliszka25 napisała:

    > duzo racji jest w tym, co pisze. moim zdaniem glownym problemem jest to, ze rod
    > zice bardzo czesto traktuja swoje dzieci jak partnerow, z ktorymi roztrzasaja r
    > ozne problemy i otwarcie przy dzieciach albo nawet i bezposrednio do nich mowia
    > , ze "pani jest glupia, niedouczona" i inne takie.

    Myślisz, że większość rodziców tak właśnie mówi? A może po prostu w dobie internetu dzieciaki zauważają, że nauczyciele, którzy odbębniają swoje lekcje nie są w stanie im niczego przekazać.
  • agnieszka77_11 21.03.15, 11:22
    agnieszka77_11 napisała:

    > Myślisz, że większość rodziców tak właśnie mówi? A może po prostu w dobie inter
    > netu dzieciaki zauważają, że nauczyciele, którzy odbębniają swoje lekcje nie są
    > w stanie im niczego przekazać.

    Pamiętam jeszcze z czasów mojej podstawówki, gdy ci mniej zdyscyplinowani uczniowie urywali się z lekcji, a na te ciekawie prowadzone lekcje przychodzili i w nich aktywnie uczestniczyli. Okazuje się, że można być autorytetem dla tej rozwydrzonej młodzieży z marginesu, ale to trzeba po prostu umieć. Na prawdę dobrych nauczycieli jest garstka.
  • gazeta_mi_placi 21.03.15, 11:33
    Masz rację, ale nie można wymagać od zwykłych nauczycieli by dawali sobie radę z "poprawczakiem".

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • agnieszka77_11 21.03.15, 11:45
    A czego można wymagać w takim razie od nauczycieli?

    Ja wymagam by lekcje były prowadzone ciekawie, wzbudzały zainteresowanie uczniów, by nauczyciel słuchał ich i był sprawiedliwy w ocenie (żadnych pań od polskiego, które oceniają wypracowania po nazwisku i sympatii dla rodzica, żadnego faworyzowania uczniów). By był aktywny "emocjonalnie" podczas lekcji (to się wyczuwa).
    By nauczyciel zwracał się z godnością do ucznia (np nie po nazwisku - mnie straszliwie denerwowało w szkole podstawowej, gdy nauczyciel tak się do mnie zwracał) bez demonstrowania władzy nad nim.
    Jeżeli wymaga dyscypliny od klasy to także ją zachowuje (nie spóźnia się na lekcje, nie rozmawia przez telefon w prywatnych sprawach, nie przerywa lekcji by pogawędzić z inną panią nauczycielką).
    By był dla uczniów wzorem. Nauczyciele z problemami na starcie nie będą autorytetem.

  • gazeta_mi_placi 21.03.15, 16:11
    A nauczyciel w zdecydowanej większości przypadków wymaga od uczniów tylko tego by nie rozmawiali i nie rozbijali mu zajęć głośnym zachowaniem. Tylko tyle.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • mama303 21.03.15, 20:25
    gazeta_mi_placi napisała:

    > A nauczyciel w zdecydowanej większości przypadków wymaga od uczniów tylko tego
    > by nie rozmawiali i nie rozbijali mu zajęć głośnym zachowaniem. Tylko tyle.

    i żeby żadnemu nie przyszło do głowy zadać jakiegoś pytania....bo to też rozbija lekcje. Wybacz ale siedzenie zawsze cicho nie jest żadna wartością.
  • gazeta_mi_placi 21.03.15, 22:23
    Chyba nikt nie ma pretensji o zadanie pytania w związku z daną lekcją, tylko raczej o wygłupy, rozmowy i latania po ławkach jak to było na tym blogu.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • mama303 22.03.15, 08:47
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Chyba nikt nie ma pretensji o zadanie pytania w związku z daną lekcją

    oj zdziwiłabyś się smile Czy Ty w ogóle masz dziecko w szkole? czy tylko teoretyzujesz?
  • lily-evans01 22.03.15, 10:05
    Ja mam dziecko już w III szkole, w IV roku nauki szkolnej jako takiej (zerówka 5-latki, pierwsza klasa 6-latki, potem wreszcie I kl. z własnym rocznikiem, a nie ze starszymi, teraz klasa II).
    Różne niefajne sytuacje, jakie powstawały w poprzednich szkołach, były generowane nie przez nauczycieli, ale przez rozwydrzone dzieci i takowych rodziców. W szkole wyznaniowej jest tego o wiele mniej, bo po prostu pierwszy raz spotkałam dyrekcję, która się nie boi i oczekuje, że rodzice dostosują się do zasad szkoły, a nie odwrotnie.
    Ale do czego zmierzam i co już wcześniej napisałam - każda nauczycielka bardzo fajnie prowadziła zajęcia, dziecko zdobywało regularnie nowe umiejętności, żadna nie opowiadała głupot, metodycznie były bardzo kompetentne. Panie przynosiły dodatkowe materiały, filmiki itp., zaprasza się ciekawych ludzi (np. panie szkolące psy ratownicze - oczywiście z tymi psami, terapeutę dzieci autystycznych na Światowy Dzień Autyzmu, niewidomą, która zrobiła z dzieciakami zajęcia z pisania braillem itp.). Na poziom merytoryczny nie mogłam narzekać, czasem aż za dużo tego było.
    Natomiast w kwestiach wychowawczych, niestety 2 nauczycielki bały się rodziców i przekazywania informacji o tym, że dzieci zachowują się nie ok. Co w dalszej konsekwencji mściło się na całej klaie.

    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • eliszka25 21.03.15, 11:37
    znam bardzo duzo rodzicow, ktorzy w ten sposob rozmawiaja z dziecmi, niestety. co do tego odbebniania tez masz racje, ale to dotyczy dzieci starszych. jesli uczen pierwszej klasy podstawowki wali nauczycielowi otwartym tekstem, ze "tata mowi, ze pani jest glupia", to raczej nie wykoncypowal tego na podstawie wiadomosci z internetu, ale wlasnie slyszy w domu na codzien. z dziecmi trzeba umiec postepowac, a nie kazdy nauczyciel to potrafi, to fakt. jednak to, o czym piszesz, czyli wagarowanie na nudnych lekcjach, a przychodzenie na lekcje ciekawe, dotyczy raczej nastolatkow. dzieci z pierwszych klas podstawowki raczej na wagary samodzielnie nie chodza, natomiast sa coraz bardziej rozwydrzone i bezczelne wzgledem nauczycieli i to moim zdaniem wynosza z domu. dziecko, dla ktorego nauczyciel nie jest zadnym autorytetem od samego poczatku, raczej sie nagle nie "nawroci".
  • kill.emall 21.03.15, 12:51
    "dziecko, dla ktorego nauczyciel nie jest zadnym autorytetem od samego poczatku, raczej sie nagle nie "nawroci". "

    Otóż to. Jeśli rodzice sączą dzieciom takie poglądy od zarania, to nauczyciel na głowie może stanąć i uszami klaskać, a i tak niczego nie osiągnie. "Budowanie autorytetu" - owszem, fajnie się pisze, ale jeśli na pierwszej lekcji wchodzi się do klasy, gdzie siedzi dwudziestu pięciu gimnazjalistów karmionych rodzicielską antynauczycielską propagandą, to można mieć super metody, pomysły, otwartość, stanowczośc bez przemocy jednoczesnie i tak dalej, a z pewnością będzie to orka na ugorze.
    Tak samo na pewno jest z pacjentami z góry źle nastawionymi do lekarzy, petentami w urzędzie z gory źle nastawionymi do urzędników, itd.
  • agnieszka77_11 21.03.15, 13:07
    kill.emall napisał(a):

    > Otóż to. Jeśli rodzice sączą dzieciom takie poglądy od zarania, to nauczyciel n
    > a głowie może stanąć i uszami klaskać, a i tak niczego nie osiągnie. "Budowanie
    > autorytetu" - owszem, fajnie się pisze, ale jeśli na pierwszej lekcji wchodzi
    > się do klasy, gdzie siedzi dwudziestu pięciu gimnazjalistów karmionych rodzicie
    > lską antynauczycielską propagandą, to można mieć super metody, pomysły, otwarto
    > ść, stanowczośc bez przemocy jednoczesnie i tak dalej, a z pewnością będzie to
    > orka na ugorze.

    Gimnazjaliści myślą niezależnie i nie zawsze tak samo jak ich rodzice.
    Ile autorytetów, których wybierają nastolatkowie, jest krytykowanych przez ich rodziców. I co? Nagle przestają być ich autorytetami? Wręcz przeciwnie.
    Prawda jest taka, ze większość nauczycieli nie potrafi być autorytetami i zwalają winę na uczniów, nauczycieli, system i bóg wie co jeszcze.
  • gazeta_mi_placi 21.03.15, 11:37
    A później w pracy będą olewać potrzebne, ale nudniejsze czynności i projekty i szybko pracodawca się z nimi pożegna bo rzadko kiedy praca zawodowa jest tak samo ciekawa przez cały czas.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • agnieszka77_11 21.03.15, 11:53
    gazeta_mi_placi napisała:

    > A później w pracy będą olewać potrzebne, ale nudniejsze czynności i projekty i
    > szybko pracodawca się z nimi pożegna bo rzadko kiedy praca zawodowa jest tak sa
    > mo ciekawa przez cały czas.

    Myślisz, że tak właśnie jest? Człowiek przez całe życie uczy się tego co musi, a co może sobie odpuścić.
  • finalna 21.03.15, 13:15
    >Na prawdę dobrych nauczycieli jest garstka.<
    Bo selekcja do zawodu kuleje. Inna sprawa, że nie ma chyba narzędzi do zatrzymywania i nagradzania najlepszych, zgadzam się też, że szkoły nie mają wystarczających środków do dyscyplinowania uczniów.
  • agnieszka77_11 21.03.15, 13:48
    finalna napisał(a):

    > szkoły nie mają wystarczających środków do dyscyplinowania uczniów.

    Dlatego nad tym powinno się popracować. Może wydalenie ze szkoły za naganne zachowanie na świadectwie? Grzywny pieniężne za niszczenie mienia (do którego ustalania ma prawo dyrekcja szkoły)? Odpracowanie godzin na rzecz szkoły? Większe kary dla młodocianych za agresję w stosunku do nauczyciela? Nauczyciel nie może bać się zadzwonić pod 997/112. Monitoring w klasach (w innych pomieszczeniach także)?
  • nangaparbat3 21.03.15, 13:01
    Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w stosunku do nauczycieli kierujesz sie uprzedzeniami.
    --
    Odsetek decyzji izraelskich sędziów przychylnych warunkowemu zwolnieniu z więzienia był bliski 0 przed ich przerwą na lunch, lecz później wzrastał do 65%. (Danziger i in., 2011)
  • agnieszka77_11 21.03.15, 13:14
    nangaparbat3 napisała:

    > Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w stosunku do nauczycieli kierujesz sie uprzedzeniami.

    Nie uprzedzeniami. Znałam w swoim życiu super nauczycieli, ale ich można było na palcach jednej ręki policzyć.
    Nie zwalam też wszystkiego na uczniów i rodziców, bo nauczyciele idealni nie są.
  • nangaparbat3 21.03.15, 13:38
    Zapewne tych okropnych też było kilkoro, a większość po prostu przecietna. Jak w kazdym zawodzie. Ty patrzysz na calą grupę przez pryzmat tych paru osób, ktore w szkole nie powinny pracować.
    --
    Odsetek decyzji izraelskich sędziów przychylnych warunkowemu zwolnieniu z więzienia był bliski 0 przed ich przerwą na lunch, lecz później wzrastał do 65%. (Danziger i in., 2011)
  • lily-evans01 21.03.15, 17:03
    Ale dlaczego wymagasz od wszystkich nauczycieli, żeby byli super?
    Niech będą dobrze przygotowani do zajęć i sporo z nich jest.
    Moja córka ma już trzecią wychowawczynię, a jest w klasie II SP wink. Każda z tych nauczycielek prowadziła zajęcia dobrze, choć w inny sposób. Oceniam, że dobrze, bo córka miała przyswojony materiał lekcyjny i odrabiała zadania domowe, nie przynosiła też żadnych ortograficznych czy merytorycznych rewelacji.
    Jedna nauczycielka starała się zagonić dzieci do roboty, druga starała się być dla wszystkich kochana, trzecia jest kimś pośrodku. No i cóż, każdej z nich część uczniów przeszkadza na lekcjach i jest bardzo uciążliwa. Niektóre dzieci nie są uczone przez rodziców jakichkolwiek zasad zachowania, żeby nie być uciążliwym dla grupy i potem szkoła to musi korygować, zamiast zająć się nauczaniem.

    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • gazeta_mi_placi 21.03.15, 17:18
    Nie przeszkadzają tylko są odważne big_grin Nie są uciążliwe tylko asertywne w odróżnieniu od tych małych nieudaczników, które nie przeszkadzają w lekcjach.

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • agnieszka77_11 21.03.15, 18:34
    gazeta_mi_placi napisała:

    > Nie przeszkadzają tylko są odważne big_grin Nie są uciążliwe tylko asertywne w odróżn
    > ieniu od tych małych nieudaczników, które nie przeszkadzają w lekcjach.

    Na ciekawych lekcjach nikt nie gada tylko uważnie słucha.
  • lily-evans01 21.03.15, 19:19
    Nie wierzę, że 3 kolejne nauczycielki prowadzą zajęcia aż tak nieciekawie, zwłaszcza że to dopiero II klasa... Ta ostatnia pani wyszukuje różne przyrodnicze ciekawostki itp. Materiały do pracy są kolorowe i pełne naklejek do wypęku. Na przerwach otwarta sala gimnastyczna, więc można się wybiegać.
    W drugiej szkole mieliśmy chłopca, który pierwsze 3 tygodnie siedział pod stolikiem i się głupkowato śmiał i wszystko komentował. Rozumiem, że to dlatego, że się nudził, bo był taki genialny. Tylko jakoś wyniki sprawdzianów tego nie pokazywały tongue_out. Aha, nauczycielka robiła lekcje otwarte dla rodziców i widać było, że ma umiejętność skupiania uwagi dzieci i wie, jak co tłumaczyć. I jak dla mnie ta rozrabiająca 1/4 klasy była po prostu nieprzystosowana i nie wdrożona do stosownych zachowań - a nie znudzona. A uwierz, że wystarczy dwójka, trójka takich cudaków, żeby zakłócać lekcję.
    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • mama303 21.03.15, 20:43
    lily-evans01 napisała:

    >I jak dla mnie
    > ta rozrabiająca 1/4 klasy była po prostu nieprzystosowana i nie wdrożona do st
    > osownych zachowań - a nie znudzona. A uwierz, że wystarczy dwójka, trójka taki
    > ch cudaków, żeby zakłócać lekcję.

    ale gdzie te dzieci miały się dostosować do życia szkolnego?. Wiele z nich się tego właśnie ma nauczyć. Wiele problemów dzieci pojawia się po raz pierwszy własnie w szkole. Spora część dzieci zachowuje sie inaczej w domu i inaczej w szkole. Wielu rodziców przeciera oczy ze zdumienia, do czego ich dzieci s a zdolne. Niestety szkoła także demoralizuje dzieci
  • lily-evans01 21.03.15, 21:18
    W przedszkolu? Większość dzieci chodzi do placówek przedszkolnych i z księżyca się nie urwały, teoretycznie 6-latek po 3 latach przedszkola powinien mieć świadomość, że teraz nie biegamy i nie wrzeszczymy, bo siadamy do stolików i robimy coś, że nie przerywamy co chwilę pani, kiedy tłumaczy, jak to zrobić... A już włażenie pod ławkę, chore po prostu.
    Jak dla mnie - przeważająca większość dzieci 6- i 7-letnich będzie miała przyswojone te podstawowe normy zachowania w czasie zorganizowanych zajęć grupowych. A te, które się tak zachowują, najprawdopodobniej są z tego typu, że sprawdzają każdego, na ile sobie mogą pozwolić...


    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • mama303 22.03.15, 08:42
    lily-evans01 napisała:

    > W przedszkolu? Większość dzieci chodzi do placówek przedszkolnych i z księżyca
    > się nie urwały, teoretycznie 6-latek po 3 latach przedszkola powinien mieć świa
    > domość, że teraz nie biegamy i nie wrzeszczymy, bo siadamy do stolików i robimy
    > coś, że nie przerywamy co chwilę pani, kiedy tłumaczy, jak to zrobić... A już
    > włażenie pod ławkę, chore po prostu.
    na tej zasadzie tłumacząc to dlaczego nie masz pretensji do nauczycieli w przedszkolu? Nie, w przedszkolu jest jednak trochę inaczej, w szkole się więcej wymaga a nauczyciele chcą mieć gotowy produkt do robienia wykładów a to są jeszcze małe dzieci.Maja problemy z koncentracją, nie umieją długo wysiedzieć w spokoju, szczególnie jak coś je mało interesuje, często mówią co myślą nie pytane. I to nie jest tak, że to się nagle kończy w wieku 7 lat. Wchodzenie pod ławkę to raczej jakaś rzadkość i obstawiałabym poważniejsze problemy dziecka a nie brak wychowania.
  • lily-evans01 22.03.15, 10:09
    Akurat ta pani prowadziła zajęcia z zachowaniem przerw śródlekcyjnych, dużo było siedzenia nie za stolikami, tylko na podłodze na poduchach, na początku I klasy na ostatniej lekcji regularnie wychodzili na plac zabaw.
    Czy chłopiec miał problemy, tego nie wiem. Wiem za to, że matka była strasznie sfochowana, kiedy nauczycielka z nią o tym rozmawiała, pytała o zachowanie w domu, stawiane granice itp.
    Ja sama widzę dziecko normalne, zdrowe, inteligentne, którego mama mówi, że MA PRAWO wybiegać się i wykrzyczeć. No i panna biega i drze japę po korytarzach w szkole muzycznej, a tam dzieciaki grają, mają przesłuchania, egzaminy itp. I też była bardzo rozsierdzona, jak wyszła pani z portierni i pouczyła dziewczynę. Dziecko dostaje od mamy przekaz, że wolno jej wszystko, bo jest dzieckiem - to jakim cudem na wiedzieć, że coś jest nie ok?

    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • mama303 22.03.15, 11:55
    lily-evans01 napisała:

    > Czy chłopiec miał problemy, tego nie wiem. Wiem za to, że matka była strasznie
    > sfochowana, kiedy nauczycielka z nią o tym rozmawiała, pytała o zachowanie w do
    > mu, stawiane granice itp.

    Ciekawe skąd to wiesz?

  • lily-evans01 22.03.15, 12:14
    Miałam nie odpowiadać, ale odpowiem ten ostatni raz.
    Od samej matki - bo skarżyła się innym rodzicom, co pani chce od niuniulka (w tym mnie).
    Córka opisała sytuację tak: wchodzi pod stolik, nie chce wyjść i ze wszystkiego się głośno śmieje, cokolwiek by się działo.
    Czasem rodzic wypowiadając się i skarżąc na czyjś temat tak naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że nakreśla nie tyle przedmiot sporu, co samego siebie, swoją postawę, oczekiwania i kulturę osobistą. Całkiem jak Ty od iluś postów wink.
    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • anestezjolog72 22.03.15, 10:16
    A dlaczego nie wychowuje się W DOMU? Nie tłumaczy zasadniczych kwestii, nie wyjaśnia, że można zachowywać się inaczej, szanować nauczyciela, kolegów, nie wydzierać, nie wchodzić na cudze terytorium? Chyba wiem dlaczego, bo dzieciom wszystko wolno. Bo w metrze staja na siedzeniach , bo to tylko dziecko, bo w samolocie drą się w niebogłosy i kopia siedzącego z przodu, bo to tylko dziecko, bo nie szanują sąsiadów, bo to tylko dziecko. Dlaczego mają inaczej zachowywac się w szkole skoro dotąd woln im było dosłownie wszystko? Dlaczego mają się podporządkować jakims regułom czy normom skoro zaraz przyjdzie mama czy tata i zrobia piekło?
  • mama303 22.03.15, 12:13
    anestezjolog72 napisała:

    > A dlaczego nie wychowuje się W DOMU? Nie tłumaczy zasadniczych kwestii, nie wyj
    > aśnia, że można zachowywać się inaczej, szanować nauczyciela, kolegów, nie wydz
    > ierać, nie wchodzić na cudze terytorium?

    rozumiem że to pytanie retoryczne. Ja naprawdę bym chciała żeby wszyscy byli kulturalni, grzeczni i dobrze do siebie nastawieni. Zycie pokazuje że jest inaczej. Chcesz zaklinać rzeczywistość?
  • anestezjolog72 22.03.15, 14:47
    Nie, nie zaklinać rzeczywistości cokolwiek to oznacza. Jeśli pacjent, uczeń, rodzic, klient, pasażer zachowuje sie po chamsku to patrz prawa fizyki. A wychowywać dzieci trzeba, tłumaczenie, ze to tylko dziecko jest kretyńskie. Dzieci rosnąw perzeświadczeniu bezkarności, chamstwa i to się mści.
  • kill.emall 22.03.15, 15:05
    Otóż to.
  • mama303 22.03.15, 17:28
    anestezjolog72 napisała:

    > Nie, nie zaklinać rzeczywistości cokolwiek to oznacza. Jeśli pacjent, uczeń, ro
    > dzic, klient, pasażer zachowuje sie po chamsku to patrz prawa fizyki.

    ale to znaczy co? bo własnie szkoły nic nie robią a uczniowie w szkole są bezkarni.
  • hipinka 23.03.15, 15:34
    Ty kompletnie nic nie rozumiesz, a wykłócasz sie jak jakaś przekupka, do której musi należeć ostatnie słowo
  • mama303 23.03.15, 19:33
    hipinka napisała:

    > Ty kompletnie nic nie rozumiesz, a wykłócasz sie jak jakaś przekupka, do której
    > musi należeć ostatnie słowo

    no fakt jak ktoś coś takiego pisze to trudno zrozumieć o co mu chodzi. To żeś treścią sypnęła tongue_out
  • kill.emall 23.03.15, 19:38
    A ja od wczoraj czekam na Twoje konkrety, nie doczekałam się.
  • mama303 23.03.15, 19:49
    kill.emall napisał(a):

    > A ja od wczoraj czekam na Twoje konkrety, nie doczekałam się.

    a co Ty pani nauczycielka, że mi zadania wyznaczasz, jeszcze mi jedynkę wystawisz smile
  • kill.emall 23.03.15, 20:19
    Nie, nie jestem nauczycielem, ale jak się szczeka bez konkretów na forum, to po prostu nie jest się wiarygodnym rozmówcą, dociera?
  • mama303 23.03.15, 21:29
    kill.emall napisał(a):

    > Nie, nie jestem nauczycielem, ale jak się szczeka bez konkretów na forum, to po
    > prostu nie jest się wiarygodnym rozmówcą, dociera?

    ja juz odpowiadałam na ten zarzut i nie chce mi sie powtarzać. A rozmawiac ze mną nie musisz jak jestem dla Ciebie niewiarygodmna. To nie jest przesłuchanie i uzgadnianie faktów tylko wymiana pogladów na pewien temat. Dociera?
  • anestezjolog72 23.03.15, 20:17
    Jesli o jedynce i nauczycielce było do mnie to nietrafione, ale ad rem ( do rzeczy). Jest w fizyce prawo omówiące o tym, ze każda akcja powoduje reakcję. Oznacza to - w przełożeniu na język potoczny-, ze każde chamskie zachowanie uczniów i awanturnictwo rodziców powoduje reakcję nauczycieli, którzy też są ludźmi. Jeśli gó...arz powie , ze pani jest głupia a matka temu przyklaśnie ( z tego watku widać, ze część mam chętnie to zrobiło/zrobi/robi na co dzień) to nauczycielowi też puszczają zwłaszcza, że nikt go nie obroni. A, że uczeń ma prawa a nauczyciel obowiązki więc jest to co jest. Jaśniej nie potrafię.
  • mama303 23.03.15, 21:27
    anestezjolog72 napisała:

    > Jesli o jedynce i nauczycielce było do mnie to nietrafione, ale ad rem ( do rz
    > eczy). Jest w fizyce prawo omówiące o tym, ze każda akcja powoduje reakcję. Ozn
    > acza to - w przełożeniu na język potoczny-, ze każde chamskie zachowanie ucznió
    > w i awanturnictwo rodziców powoduje reakcję nauczycieli, którzy też są ludźmi.
    > Jeśli gó...arz powie , ze pani jest głupia a matka temu przyklaśnie ( z tego wa
    > tku widać, ze część mam chętnie to zrobiło/zrobi/robi na co dzień) to nauczyci
    > elowi też puszczają zwłaszcza, że nikt go nie obroni. A, że uczeń ma prawa a na
    > uczyciel obowiązki więc jest to co jest. Jaśniej nie potrafię.

    Sama chyba już się pogubiłaś w rozbudowanym drzewku bo piszesz nie na temat smile
    A tak w ogóle to uparcie twierdzisz że interweniujący rodzic napewno ma rozwydrzone dziecko i w tej sprawie interweniuje.I jeszcze twierdzisz że to wynika z wątku....a to już Twoje jednostronne rozumienie interwencji rodzica w szkole.
  • gazeta_mi_placi 21.03.15, 22:31
    Klasy to 20-25 osób, jak mawia przysłowie - nawet dziwka nie zadowoli każdego. A wystarczy jeden ancymon by wprowadzić zamieszanie. I czasem wcale nie robi tego z nudów tylko dlatego, że jest zaburzony albo dla "żartów".

    --
    olaromanska.blox.pl/html

    krakowskasucha.blox.pl/html
  • agnieszka77_11 21.03.15, 18:17
    lily-evans01 napisała:

    > Niektóre dzieci nie są uczone przez rodziców jakichkolwiek zasad zachowania, żeby nie być uciążliwym dla grupy i potem szkoła to musi korygować, zamiast zająć się nauczaniem.

    Cześć z tych dzieci ma zapewne jakieś zaburzenia.
    Ale tak jak napisałam takie rzeczy działy się także za moich czasów (były dzieci słuchające, gadające, rozrabiające, wchodzące nauczycielom na głowę i doprowadzające ich niemalże do szewskiej pasji), więc w tej kwestii jakoś chyba nic się nie zmieniło.
  • lily-evans01 21.03.15, 19:21
    Zmieniło się - że nie można ich przywołać do porządku, żeby nie wpadła do szkoły ziejąca ogniem mamuśka. I wcale nie mówię o jakichś drastycznych, chorych metodach rodem z komunistycznej szkoły. Wystarczy wpisana uwaga, żeby trafiła się nawiedzona wariatka, udowadniająca, że to pani ma problem ze sobą, a nie jej cudowny dzidziulek.
    --
    I dreamed a dream my life would be
    So different from this hell I'm living
    So different now from what it seems
    Now life has killed the dream I dreamed.
  • kill.emall 21.03.15, 19:24
    Dokładnie.
  • mama303 21.03.15, 20:49
    lily-evans01 napisała:

    > Zmieniło się - że nie można ich przywołać do porządku, żeby nie wpadła do szkoł
    > y ziejąca ogniem mamuśka.

    i Ci biedni nauczyciele tacy bojaźliwi? Jeżeli nawet tak jest to źle.Zawsze się może trafić nawiedzony rodzic i nauczyciel nie może się bać takich sytuacji. W klasie u córki chłopcom zachowującym się skandalicznie pani boi się obniżyć oceny z zachowania no bo będą mieć problem z dostaniem się do gimnazjum. Inne dzieci na to patrzą i jakie wnioski wyciągają? Ja jestem przerażona bezradnością nauczycieli i szkoły na złe zachowanie dzieci....
  • kill.emall 21.03.15, 20:53
    Bardzo łatwo oceniać innych, podczas gdy się nie jest samemu w takiej sytuacji. Nie wiesz, komu, czemu i na co narażałby się nauczyciel, który w pojedynkę zabrałby się za walkę z wiatrakami (systemem, dyrekcją, rodzicami itd.).
    Donkiszoteria fajnie wygląda w książce, a w życiu, gdy masz wybór - bezrobocie albo praca ale z kompromisami, to co wybierzesz?
  • mama303 21.03.15, 21:03
    kill.emall napisał(a):

    > Donkiszoteria fajnie wygląda w książce, a w życiu, gdy masz wybór - bezrobocie
    > albo praca ale z kompromisami, to co wybierzesz?

    niech sobie wybierają co chcą tylko potem musza ponosić konsekwencje tych wyborów. Tak jest w życiu. Niech się nie dziwią że się ich nie szanuje. Dałabyś sobie wchodzić na głowę za wszelka cenę? żeby tylko Cie z roboty nie wyrzucili? Jak się sama nie szanujesz to inni też Cie szanować nie będą.