Dodaj do ulubionych

Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zostać

27.07.15, 08:16
Rozpuścili w znaczeniu rozpieścili do granic zdziwaczenia i wyjeżdżają na tydzień, a ja mam przez ten czas z nim mieszkać, bo podobno kot nie przeżyje tygodnia w innym mieście i innym domu. Muszę wziąć nieplanowany urlop na tydzień i porzucić męża dla kota, ale..

On jada tylko o godzinach: 3 w nocy (tak, w nocy), 6 rano i 20.00. Przestawienie godzin jest według mojego ojca niemożliwe, poza tym on (kot) drze mordę tak długo i tak głośno, że nie sposób nie wstać i go nie nakarmić. O 6 i o 20 do miski trzeba go zanieść, położyć obok i oddalić się dyskretnie i cicho to tylko wtedy zje.
Z byle powodu (deszcz na parapecie, kroki na schodach, głośniejszy dźwięk w kuchni) zwiewa do szafy i potrafi tam siedzieć kilkanaście godzin- jeśli jest to wieczorem , to o 20 trzeba go zanieść do tej miski, a potem na pościelone łóżko ojca w ściśle określone miejsce w nogach, bo tylko tam sypia. O 6 rano, po jedzeniu, trzeba go zanieść na balkon, bo sam nie pójdzie, ale tego oczekuje i będzie miauczał jak się go przy tej misce zostawi..O 10 trzeba mu zaproponować kawałek żołtego sera, chociaż w 9 przypadkach na 10 go nie zjada.
Jada wyłącznie wołowinę i kurczaka, rzadko rybę, o kocim żarciu nie mam mowy, nie tknie go.
Nie toleruje żadnych interakcji z człowiekiem, nie bawi się, głaskany, czy brany na kolana znosi to chwilę z miną męczennika, potem ucieka i odreagowuje w szafie.

Kot jest ragdollem, ma dwa lata, od początku był z tych bardziej bojaźliwych i nieśmiałych kotów, ale to co zrobił z nim mój ojciec przechodzi ludzkie pojęcie. Zastanawiam się czasem, czy on nie cierpi na jakieś zaburzenia psychiczne (kot, nie ojciec), bo te wszystkie dziwactwa kocina wymuszała systematycznie i restrykcyjnie, ojciec się tylko im poddał i uprawia coś w rodzaju chorego kultu kota. Wyłączył na przykład dzwonek i domofon, oraz maksymalnie ściszył dźwięk telefonu bo kota to denerwuje i stresuje...Mama uważa, że nienormalni są oboje i ojciec i kot.

Myślicie, że mogę go trochę ucywilizować przez ten tydzień? Popracować trochę nad tymi zaburzeniami kompulsywno-obsesyjnymi? Nauczyć jeść kocią karmę w dziennych porach na przykład? Czy nie ma sensu stresować kota i siebie i mam wstawać co noc o 2.50, żeby przygotować świeżą porcję kurczaka?
Edytor zaawansowany
  • cosmetic.wipes 27.07.15, 08:20
    big_grin

    Przepraszam cię, ale myślałam, że gorzej niż z suką mojej tesciowej być nie może, jednak twój ojciec wygrywa w przedbiegach.
    --
    Piersi nie obwisają kiedy się starzejemy, one się relaksują.
  • wuika 27.07.15, 08:25
    Z ojcem chyba też coś nie tak, skoro dał sobie wejść na głowę aż tak.

    Ja bym trochę dziwactwa kota olała - chce jeść, niech je. Nie chce - nie je. Trucizny mu nie podasz, ale takie ustawianie się, bo 3 w nocy, bo trzeba przenieść, bo zaproponować, mimo, że i tak nie weźmie - a daj spokój. Mówimy o zdrowym, młodym kocie, nie umilaniu ostatnich dni zwierzowi, który z Tobą mieszkał 15 lat.

    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • iwoniaw 27.07.15, 08:30
    Zgadzam się. Kota karmiłabym tym, do czego jest przyzwyczajony, ale normalnie - tzn. do miski wkładałabym i jak chce, niech je. I żadnego wstawania o 3.00 w nocy, do 6.00 z głodu nie umrze.
    Dziwne, że ragdoll jest taki niechętny interakcjom z ludźmi - to przeważnie "przytulaśne" koty, chętne do zabaw i "miziania". No ale jak ten konkretny chce siedzieć w szafie, to bym mu nie zabraniała wink
    Dodam tylko, że sama mam koty, w razie potrzeby zajmuję też się kotami rodziny/znajomych, lubię te zwierzęta (nawet lekko zeschizowane) i naginam się do ich nieszkodliwych upodobań - ale, na Bastet, bez przesady.


    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • lidka73 27.07.15, 08:33
    Byłam z nim jeden dzień w maju, jak rodzice pojechali na jakieś wesele. Od razu uświadomiłam podopiecznemu, że nie wstawałam w nocy do własnego dziecka, bo trafił mi się promocyjny egzemplarz przesypiający całą noc od drugiego tygodnia życia, więc nie ma opcji, żebym wstała do niego, ma się najeść wieczorem i do zobaczenia rano. Cóż, łatwo powiedzieć...
    Wytrzymałam jego ataki od 2.45 do 3.37. Przetrzymałam dzikie miauczenie, przetrzymałam bolesne gryzienie mnie w nogę, ale nie mogłam zignorować walenia w kaloryfer przez sąsiada, którego ta bestia obudziła. Tak, to zdecydowanie nie jest ciche, żałosne, słabiutkie pomiaukiwanie małego kotka.
  • wuika 27.07.15, 08:43
    No to wstajesz i dajesz papu. Koniec. Dalej niech sobie radzi sam - z tym przechodzeniem, wypuszczaniem, etc. Nie jest chyba aż tak porąbany?

    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • niutaki 27.07.15, 08:30
    jesli tak to smialo, jesli nie to poszukaj rodzicom dobrego, bo ten kot nie jest rozpuszczony tylko zaburzony...

    --
    Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spie...j w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
  • lidka73 27.07.15, 08:37
    Ja jestem ludzkim psychologiem, ale o konieczności konsultacji z behawiorystą mówiłam rodzicom już rok temu. Niestety równie dobrze mogłabym zaproponować telefon do egzorcysty. Ojciec stwierdził, że mam skrzywienie zawodowe i doszukuję się problemów psychicznych nawet u zdrowego kota.

  • kaamilka 27.07.15, 20:59
    O buddo, dlaczegoz czytam ten watek przy usypianiu dziecka?! Rotfl!!! big_grin
    --
    ---
    mężczyzna może mi rozkazywać tylko wtedy, kiedy jestem naga
  • ardzuna 29.07.15, 22:30
    Dołożyłabym mu drugiego kota, opis sugeruje, że kot mógł się wściec z nudów. Możesz to jednak zrobić tylko w konsultacji z rodzicami, chyba że przypadkiem znajdziesz jakiegoś. Kot nie powinien być bardzo młody, jeśli ten ragdoll ma już swoje lata.
    --
    Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
    przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
  • sasanka4321 29.07.15, 22:41
    > Dołożyłabym mu drugiego kota, opis sugeruje, że kot mógł się wściec z nudów.

    Bo ja wiem... Tacy pechowcy moga trafic na drugiego, ktory kaze sobie podawac watrobke noca o godz 4.40. Wtedy musieliby juz kogos zatrudnic na nocna zmiane obslugi kotow...
  • ardzuna 31.07.15, 00:06
    Koty jak są dwa, często lepiej śpią w nocy i robią się mniej wybredne smile Konkurencja.
    --
    Gdyby moj xiaze malzonek takie akcje zaczal robic, zrobilabym podwojny wysilek lezenia i pachnienia i obrastania otoczenia w syf wkladajac sobie jego foch gleboko w cytopyge. /myelegans/
  • atena12345 27.07.15, 08:38
    big_grin
    --
    A co to za demokracja, gdzie każdy może mieć swoje zdanie?
  • naomi19 27.07.15, 08:41
    a nie możesz... upozorować nieszczęśliwego wypadku?
    --
    "na ematce wspólny pokój dzieci to patologia ale szóstka dzieci karmionych kaszą ze szczawiem to ok bo 'przecież się kochają'" araceli
  • fragile_f 27.07.15, 16:13
    Puknij sie w łeb za takie idiotyczne rady.

    --
    Fragile
  • naomi19 27.07.15, 23:33
    to jest najmądrzejsza rada. Po 5 latach złość za niedopilnowanie kotka rodzicom by minęła. Koty żyją dłużej niż 5 lat. Same plusy.
    --
    "na ematce wspólny pokój dzieci to patologia ale szóstka dzieci karmionych kaszą ze szczawiem to ok bo 'przecież się kochają'" araceli
  • rosapulchra-0 27.07.15, 08:41
    Mnie tu zastanawia co innego. Jeśli twoi rodzicie rozpuścili aż tak kota, to jak ty musisz być przez nich rozpuszczona?
    --
    Dla mnie myśl o powrocie do Polski jest koszmarem. Wole tutaj gdzie jestem jeść suchy chleb, niż mieć do czynienia z Polakami w skali państwa, powiatu czy wsi.Oczywiście pojedyncze osobniki bywają na poziomie. by Laquinta
  • lidka73 27.07.15, 08:48
    I to mnie najbardziej boli, że ja byłam wychowywana zupełnie inaczej niż kot smile
  • semihora 28.07.15, 07:49
    Wrrrr, wredność za wredność, bo aż mnie ten tekst zirytował, mimo że nie do mnie: na pewno nie jest bardziej rozpuszczona niż twój mąż, któremu pozwoliłaś wejść sobie na głowę.

    --
    A cóż to takiego ta korupcja? To przecież tylko spotkanie życzliwości władzy z wdzięcznością ludzką.
  • vi_san 27.07.15, 08:45
    Przestawiać na całkiem inne jedzenie nie radzę - kot może mieć po czymś takim sensacje żołądkowe [jeśli zje]. Z pozostałymi - nie cudować. Noszenie kota to kosmos, ignoruj, acz koci koncert może być mało atrakcyjny. Pory karmienia... Możesz próbować przyspieszać/opóźniać godzinę podając miseczkę pięć minut wcześniej/później - może nie zauważy. Znaczy, jednego dnia o 6:05, drugiego 6:10, trzeciego o 6:15 itd. Na noc możesz mu przygotować przekąskę [skoro jest przyzwyczajony] z czegoś "nie psującego się i nie śmierdzącego".
    W interakcje nie wchodź, chyba, że sam przylezie. Znaczy: nie bierz na kolana, nie głaszcz, nie zabawiaj. Możesz zagadnąć, ale z rękami przy sobie. Jeśli podejdzie i wyrazi zainteresowanie - MOŻESZ go pogłaskać itp. Szafę zamknij, to nie będzie w niej odreagowywał.
    Kot nie ma absolutnie żadnych zaburzeń, jest jak najnormalniejszy. Po prostu żelazną łapką wychował sobie swoich ludzi. big_grin Mama ma rację w kwestii ojca.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • lidka73 27.07.15, 08:53
    Szafę kiedyś zamknęłam odruchowo, niechcący. Kiedy kot poczuł potrzebę odosobnienia i chciał wejść też nie było to bynajmniej delikatne drapanie łapką w drzwi. Raczej coś w stylu próby wejścia antyterrorystów do podejrzanego obiektu.
  • iwoniaw 27.07.15, 08:59
    uznajesz, że "niedasie" cokolwiek ci tu zaproponujemy? big_grin

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • lidka73 27.07.15, 09:02
    Ja nie mówię, że się nie da. Bardzo chętnie wprowadzę w życie wszystkie podane tu propozycje. Ja tylko mówię, jak ta bestia gwałtownie reaguje na próby zmian.
  • triss_merigold6 27.07.15, 09:04
    Terapia behawioralna z bodźcem awersyjnym. Miotły nie masz albo innej szczotki na długim kiju?
  • cosmetic.wipes 27.07.15, 09:11
    Mietła to w ostateczności, ale może zadziała spryskiwacz do kwiatów uzyty znienacka.

    --
    Codziennie budzę się coraz piękniejsza, ale dzisiaj to już przesadziłam.
  • triss_merigold6 27.07.15, 09:13
    Albo gazeta.
    Miotła na większy zasięg, a szczota pozwala przytrzymać kota na odległość (kija) gdyby zechciał drapać.
  • yenna_m 29.07.15, 20:15
    Przy kocie znerwicowanym broń Boże spryskiwacza. W sumie - przy kazdym kocie, bo moze odwetowo zaczac szczac do butow/do lozka tongue_out
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • yenna_m 29.07.15, 20:16
    Se pooglądaj Jasona Galaxy. A jak nie - to mozemy sie zdzwonic. Moge sprobowac cos podpowiedziec wink
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • triss_merigold6 29.07.15, 20:21
    To będzie szczał jej rodzicom, ona może mieć na to wyrąbane. Zresztą, powtarzam ściera i miotła powinny takie schizy wyleczyć skutecznie.
  • yenna_m 29.07.15, 20:25
    Triss jako hodowca powiem ci, ze to prosta droga do SUK i zaszczania calego mieszkania.
    Pojecia o kocim behawiorze to raczej wielkiego nie masz big_grin
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • triss_merigold6 29.07.15, 20:35
    Lotto mi koci behawior, zwierzę w domu ma być przyjemne w obyciu i dostosować się do ludzi, a nie odwrotnie.
  • yenna_m 29.07.15, 20:51
    To ci powiem prosto: w ten sposob ni wuja nie zrobisz ze zeschizowanego kociszcza milusiego kiciusia. Chocbys pękła nie zrobisz. Mozesz za to wyhodować sobie kota agresywnego ze strachu. A kot agresywny jest dość niebezpueczny dla domownikow.

    Triss ja bym sie skupila jednak na tym, jak sprobowac pomoc tym ludziom. Bo na pewno da sie jakos pomoc kotu i tym ludziom.
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • triss_merigold6 29.07.15, 20:55
    To wtedy nalezy go uśpić.

    Pomogłoby im zrezygnowanie z zaspokajania fanaberii kota, zgłodnieje to zeżre bez tych cyrków.
  • yenna_m 29.07.15, 20:57
    Oj triss, bardzo przykro się ciebie czyta...

    Nie znasz się, ale się mądrzysz i kwestionujesz. A potem, gdy podrążyć, wychodzi, że chodzi o zwykła zabawę kosztem dziewczyny na forum a nie rozwiązanie problemu...


    --
    Domowej zapiski domowe.
  • yenna_m 29.07.15, 21:04
    Ale tak. Należy kota karmić o innych porach. I nie nagradzać jedzeniem za nocne wrzaski.
    --
    Domowej zapiski domowe.
  • klamkas 29.07.15, 21:14
    Bo zwierzę to zabawka, a nie żyjące stworzenie...
  • klamkas 29.07.15, 21:14
    A jak człowiek sobie z nią nie radzi to siup do śmietnika, zawsze można kupić inną, lepszą.
  • agra1 12.12.16, 14:51
    A niekoniecznie. Ja używam spryskiwacza jako podstawowej metody wychowawczej na moje kotlety (dwa) i działa idealnie. Teraz wystarczy im pokazać i same wiedzą, czego im nie wolno.

    --
    Mój blog
  • sanciasancia 29.07.15, 00:17
    Kąpiel lepsza.

    --
    "I think that it would have been better in the eyes of God if they had all attempted to gouge out each other's eyes with carving knives. But they were "good people."" Ford Madox Ford "The Good Soldier"
  • ichi51e 27.07.15, 10:17
    Kapec filcowy...
    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • vi_san 27.07.15, 10:12
    No to szafę zostaw otwartą. Jakby usiłował wymuszać np. noszenie do miski drapaniem albo gryzieniem - trzepnij gazetą lub ścierką, ewentualnie psiknij spryskiwaczem do kwiatów [czystą wodą, bez odżywki! wink] - jeśli pójdzie odreagowywać do szafy big_grin twój zysk. Nocne rytuały w rodzaju gotowania i siekania rybki - odpuść. Jeśli miseczka jest pełna to nie kwestia głodu a kaprysów. Na pretensje sąsiada - mów, że kocio tęskni za rodzicami i dlatego wyje.
    Ja tam mam sen jak "Siedmiu Braci Śpiących" i po prostu zamknęłabym kotecka w innym pomieszczeniu [oczywiście z dostępem do misek!], żeby nie mógł mnie drapać czy gryźć, a wrzaski niech sobie uskutecznia do woli.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • ichi51e 27.07.15, 10:20
    Tzn dla kota normalne jest jedzenie w nocy - w koncu koty to stworzebia nocne sztucznie przestawione. Rytual to pewnie maja z ojcem wspolny - wiesz syn ktorego nigdy nie mial i nie mogl zabrac na ryby...
    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • lady-z-gaga 27.07.15, 10:53

    Najpierw własciciel musiał kiedys pierwszy raz wstac i gotowac rybkę w środku nocy, żeby dla kota stało się to normalne.
    Jakimś cudem dla wielu innych kotow normalne jest to, że ich ludzie w nocy śpią smile
  • ichi51e 27.07.15, 11:03
    Ojciec starszy czlowiek moze na bezsenosc cierpi.
    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • lidka73 27.07.15, 12:00
    Ojciec nie ma żadnego problemu z tym, żeby po pobudce w środku nocy, zasnąć natychmiast znowu. Ja- rozbudzona szykowaniem kociego lunchu mogę się już nie kłaść bo i tak nie zasnę. Mama, chociaż wstawać nie musi- też się budzi jak oni z kotem tłuką się po mieszkaniu i narzeka, że od dwóch lat ani razu porządnie się nie wyspała we własnym domu. Jak przyjeżdża do nas zachowuje się jak matka niemowlaka ciesząca się ciszą w nocy.
  • echtom 27.07.15, 11:53
    > Jakimś cudem dla wielu innych kotow normalne jest to, że ich ludzie w nocy śpią smile

    Swoje koty karmię w dni pracy o 6, kiedy wstaję, w weekendy 7-8. Jeden bystrzak próbował wymusić śniadanie o 6 w soboty i niedziele, ale po paru tygodniach miauków pod drzwiami załapał, że w te dni jest inaczej smile

    --
    "- Pewnie się dziwicie, czemu zostałam, kiedy się przekonałam, jaki jest. Ja też. Dużo o tym myślałam. Na początku byłam chyba zbyt zakochana i zbyt dumna. A potem za bardzo się bałam."
  • jass89 28.07.15, 02:20
    Chryste...
    Swoje koty karmię wtedy, kiedy wstaję, i wtedy, kiedy się kładę. Zwykle o mniej więcej tych samych godzinach, ale jeśli coś mi się w planie dnia zmieni, to albo dostają jeść wcześniej/później, albo dopiero na następny posiłek. Non stop koty muszą mieć dostęp do wody, bez jedzenia tych kilka godzin przeżyją, nie dramatyzujmy. Nie wiem jak można pozwolić zwierzakom tak wejść sobie na głowę
  • rannala 27.09.15, 22:58
    włąśnie
  • chocolate_cake 27.07.15, 09:00
    Uśmiałam się z tego opisu smile

    Myślałam że to moja kotka jest rozpuszczona a my z mężem nienormalni wink

    My też karmimy kotkę w nocy sad
    I tak od ponad 3 lat bo tyle jest u nas. Ma 6 lat. Czasem jest to 4 nad ranem, czasem 5. Kotka budzi się i chce jeść mokrą karmę ( suchą ma stale) albo łazi po nocy i nad ranem wraca i woła o jedzenie. Albo chce wyjść o północy i wraca rano. Mam świadomość że jest rozpuszczona a z drugiej strony to są normalne godziny urzędowania kota.
    Jak gdzieś wyjeżdżamy wszyscy na tydzień raz czy max dwa razy w roku to mieszka u nas mój tata. Bywa u siebie codziennie bo nie jest to tak daleko. Nieraz usiłował nie karmić jej nad ranem ale jęczy jak szalona wink. To jest kot wychodzący więc czasem tata ją nad ranem wypuścił a dopiero za jakiś czas nakarmił.

    Wydaje mi się że będzie ci trudno zmienić przyzwyczajenia kota. Karmiłabym już raz w tej nocy ale bez żadnych innych szaleństw wink
  • woman_in_love 27.07.15, 08:49
    w nocy i niech tam płacze. Odebrałabym około 9 gdyby jeszcze żył.



    --
    http://webczat.pl/img//pipe.gif
  • rasowa_sowa 27.07.15, 08:50
    A więc to jednak prawda, że koty będą kiedyś rządziły światem big_grin
  • triss_merigold6 27.07.15, 09:00
    Olałabym tę 3 w nocy i 6 nad ranem, wrzucić jedzenie do miski i jak zgłodnieje to zje. Podałabym kotu jakieś tabsy na uspokojenie, na pewno weterynarz może coś przepisać. Za gryzienie - kopa.
  • chocolate_cake 27.07.15, 09:10
    A ja sobie umiem wyobrazić co ten kot będzie wyprawiał o 3 w nocy wink
    Zresztą opis już był
    Drapanie, gryzienie, dziki miało, sąsiedzi obudzeni, autorka wątku i tak dawno obudzona i wściekła. Najprościej wstać, dać mu to jedzenie. Przynajmniej przestanie miauczeć i można pospać aż do 6 smile

    Ja bym już to jedzenie dała ale przygotowywać w nocy świeże, nie, błagam.
    Wrzuciłabym mu do miski około 23.00. Przecież się nie zepsuje.
  • triss_merigold6 27.07.15, 09:12
    Są leki na uspokojenie, dla zwierząt też.
    Do jasnej Anielki, niemowlęta są ustawiane tak, żeby przesypiały noc, a z kotem rodzina ma się cackać?!
  • cosmetic.wipes 27.07.15, 09:15
    > Drapanie, gryzienie, dziki miało, sąsiedzi obudzeni, autorka wątku i tak dawno
    > obudzona i wściekła. Najprościej wstać, dać mu to jedzenie. Przynajmniej przest
    > anie miauczeć i można pospać aż do 6 smile

    No ja bym nie odpuściła.
    Suka mojej teściowej też odstawiała dzikie histerie z różnych głupich powodów, ale ją przetrzymałam. O dziwo teraz przy teściowej nadal cyrkuje, a jak tylko ona znika znika z horyzontu, to nagle zachodzi cudowne przemienienie i staje się normalnym psem.
    --
    "You only get one shot, do not miss your chance to blow.
    This opportunity comes once in a lifetime."
  • lidka73 27.07.15, 09:15
    No właśnie ojciec go nauczył, że o tej 2.50 jest rytuał gotowania wody, parzenia rybki i krojenia jej na kociej desce. Kot spożywa tylko ciepłą rybkę przygotowaną na jego oczach. Też kiedyś spróbowałam trzymać obok łóżka miseczkę z rybą przygotowaną o 23.30 i zaproponować mu taki posiłek o tej 3.00. Żebyście widziały to oburzenie i pogardę w jego oczach... Nie tknął oczywiście, miauczał dalej tak długo, aż wstałam i dokonałam rytuału obróbki termicznej.
  • rasowa_sowa 27.07.15, 09:19
    Dobra, żarcie żarciem, ale naprawdę musisz brać urlop i zrywać się z domu na tydzień, żeby kocię traumy nie dostało?
  • lidka73 27.07.15, 09:29
    No właśnie, czekałam, aż ktoś zwróci uwagę na ten aspekt mojego braku asertywności i sterroryzowania pod hasłem: "On zdechnie ze stresu jak go weźmiesz do was, a jak nie chcesz przyjechać, to my nie możemy pojechać na tydzień nad morze".
    Mój mąż urlopu już nie dostanie i wprawdzie akceptuje żądania mojego ojca i jego kota, ale swoje zdanie (sceptyczne, żeby nie powiedzieć- negatywne- na ten temat ma. Ja czuję absurdalność tej sytuacji, ale jeżeli uprę się, że wezmę zwierza do nas (90 km) to wiem, że rodzice wtedy zrezygnują z wyjazdu, a ja będę miała poczucie winy.
  • triss_merigold6 27.07.15, 09:32
    To go weź do siebie, a rodzicom nic nie mów. Pojadą, Ty kota do transportera i potem go odstawisz.
  • cosmetic.wipes 27.07.15, 09:33
    To może inaczej: nie da się kogoś innego wkręcić w tę absurdalną powinność?

    --
    MENstruation, MENopause, MENtal breakdowns. Notice how all women's problems begin with men.
  • dziennik-niecodziennik 27.07.15, 09:35
    to niech rodzice pojadą, a Ty wtedy wroc z kotem do domu...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • lidka73 27.07.15, 09:38
    Jezu, wydziedziczyliby mnie i zerwali kontakty rodzinne za coś takiego. Obawiam się, że niewiele przesadzam niestety.
  • triss_merigold6 27.07.15, 09:38
    A ktoś musi o tym wiedzieć? Przecież kot im nie powie.
  • ichi51e 27.07.15, 10:13
    Wyobrazilam sobie ze kot z kocich chrupek uklada napis "znecala sie" big_grin
    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • aneta-skarpeta 31.07.15, 07:36
    big_grinbig_grin byś miała mnie na sumieniu, zakrztusiłam się kawą
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • kino.mockba 20.08.15, 16:42
    ichi51e napisała:

    > Wyobrazilam sobie ze kot z kocich chrupek uklada napis "znecala sie" big_grin

    big_grin
  • morekac 28.07.15, 09:57
    A co będzie, jeśli powie?! Wiesz, do czego zdolne są koty?
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • antyideal 27.07.15, 09:50
    CZyli kot sterroryzował rodziców, natomiast oni Ciebie, tak to troche wyglada.
  • aneta-skarpeta 31.07.15, 07:37
    muszą odreagować koci terror
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • lady-z-gaga 27.07.15, 09:52
    jeżeli uprę się, że wezmę zwier
    > za do nas (90 km) to wiem, że rodzice wtedy zrezygnują z wyjazdu, a ja będę mia
    > ła poczucie winy.

    I tak właśnie powinno być. Ty powinnas być na urlopie z mamą, albo mama powinna sama wyjeżdżac, a ojciec spędzac czas z kotem, bo tak go sobie wychował. To jest normalna konsekwencja, a konsekwencje własnych wyborow należy ponosić - czyż nie tak piszą ematki w dyskusjach o dorosłych albo dorastających dzieciach? wink
    Fakt, że bierzesz urlop, aby dogadzać kotu, jest przekroczeniem granic absurdu.
  • lady-z-gaga 27.07.15, 10:01
    tzn tak powinno być, ale bez Twojego poczucia winy smile
  • wuika 27.07.15, 10:29
    To przykro mi bardzo, ale nie marnowałabym tygodnia mojego urlopu, żeby zwierzęciu rodziców zrobić dobrze uncertain

    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • jowita771 17.08.15, 06:46
    Dziwię się Twojej mamie, ja bym pojechała sama, a ojciec niech niańczy kota, jak głupi.

    --
    pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
    a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
  • chocolate_cake 27.07.15, 09:24
    smile

    Niezły jest ten kot.
    Ja wstaję dla świętego spokoju i wypuszczam moją kotkę nad ranem. Zwykle karmię ale to zwykła karma z saszetki. Raz dwa i idę spać. Muszę iść rano do pracy i nie mam siły z nią walczyć w nocy. Jak nie dam karmy albo nie wypuszczę to i tak nie będę spała. Ale w nocy przygotowywać świeże? wink
    Ty masz tydzień urlopu. Spróbowałabym kota przestawić i potem odespać w dzień. Raczej w nocy nie pośpisz ale nie musisz iść potem do pracy.
  • zla.m 27.07.15, 09:29
    No cóż, jest to mimo wszystko cudzy kot, przez tydzień cudów nie zdziałasz i raczej nie przestawisz. Jak nakarmienie o 3 jest wygodniejsze niż próba nauki, to bym karmiła. Ale pogadałabym dość ostro z rodzicami (ojcem), że tak nie można - jeżeli nie ze względu na nich, to ze względu na kota. Nigdzie nie jest powiedziane, że zawsze ty będziesz mogła wziąć wolne i się nim opiekować - jak trafi do kociego hotelu czy pod opiekę kogoś innego, to może mieć źle - jeden nakarmi kota o 3 rano, a inny ugryziony go kopnie, nawet odruchowo. Z wczasów można w sytuacji braku opieki dla kotecka zrezygnować, ale już np. z wyjazdu na pogrzeb czy z pobytu w szpitalu raczej będzie trudno.

    --
    5/4 Polaków nie zna się na ułamkach.
  • triss_merigold6 27.07.15, 09:31
    Bitch pliz, rezygnować z wyjazdu wakacyjnego/wczasów z powodu kota?!
  • dziennik-niecodziennik 27.07.15, 09:45
    no jak rodzice TAK kota kochają to niech rezygnują. nie jest powiedziane że ktokolwiek inny ma rezygnowac.
    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • przystanek_tramwajowy 27.07.15, 09:50
    Chyba autorka wątku i jej mąż liczą na duży spadek, bo inaczej nie daliby z siebie robić kocich idiotów. No, ale za dużą kasę...

    --
    Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
  • triss_merigold6 27.07.15, 09:51
    W Polsce nie można spisać testamentu warunkowego więc spadek dostaną tak czy siak.

    Stawiam na brak asertywności i podatność na płaczliwe szantaże.
  • lady-z-gaga 27.07.15, 10:02
    >brak asertywności i podatność na płaczliwe szantaże.

    to jest, jak widać, dziedziczne wink
  • przystanek_tramwajowy 27.07.15, 10:59
    To może sypią kaską na bieżąco i autorka wątku nie może podskoczyć, bo starzy zakręcą kurek. Naprawdę nie widzę innego wytłumaczenia tej sytuacji. Tatuś i sierściuch do odstrzału.

    --
    Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
  • jowita771 17.08.15, 06:49
    W Polsce nie można spisać testamentu warunkowego

    I na szczęście nie można zapisać nic kotu, inaczej autorka mogłaby po rodzicach nic nie dostać, bo wszystko zapisaliby bratu. Pardon, kotu.

    --
    w ukladzie wolna kobieta-niewolny facet co sie maja ku sobie:
    czlowiek z wagina to scierka i szmata
    czlowiek z penisem to odpowiedzialny i przetestowany ojciec i maz /by k1k2/
  • zeldaf 27.07.15, 10:04
    Ludzie mają różne priorytety. Na przykład moja była współlokatorka zrezygnowała z obecności na ślubie brata z powodu królika swojego faceta.
  • triss_merigold6 27.07.15, 10:06
    Nazywajmy to po imieniu: ludzie miewają naptane w głowach.
  • zeldaf 27.07.15, 10:07
    Aha, a jakby tego było mało, oczekiwała, że ja zajmę się jej kotami w czasie, gdy ona będzie asystować ukochanemu w opiece nad chorym królikiem big_grin
  • pade 27.07.15, 10:08
    nie wiem co musiałabym mieć w głowie, żeby pozwolić sobie na sterroryzowanie przez zwierzę
    tak jak pisze Triss, do weterynarza po coś na uspokojenie


    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • morekac 28.07.15, 09:56
    Padłam... wink
    Cwana bestia.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • nowi-jka 27.07.15, 09:25
    urlop zeby zostać z kotem?
    zanosic na balkon bo nie pójdzie, do miski, na posciel? - niech nie idzie
    żarcie do miski i zje o której bedzie chciał
  • dziennik-niecodziennik 27.07.15, 09:44
    omg

    żadnego noszenia. nie chce, niech siedzi w jednym miejscu i spi w jednym miejscu.
    szafe zamknąć. najwyzej podrapie.
    do miski nie nosic. zgłodnieje to sam pojdzie.
    nie wstalabym o 3 w nocy nigdy w życiu. zamknij kota w tej szafie i niech tam śpiewa ile chce. albo w łazience. albo i nie zamykaj, jak sąsiad przyjdzie z awanturą powiesz ze kot tęskni za rodzicami i dlatego wyje big_grin
    ogólnie rzecz biorąc - przez tydzien go nie naprostujesz na pewno, ale nie musisz sie poddawac kretynizmowi. najwyzej kot sie przegłodzi troche. nie umrze od tego.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • wilowka 27.07.15, 09:55
    Tu ktos, kto oczekuje od innych, że będą w tak wyrafinowany sposób latali za kotem potrzebuje konsultacji ze specjalistą... pozdrowienia dla Tatusia smile


    Na inne żarcie kota nie przestawiaj. To mu może zaszkodzić. Zjedzenie zostaw. Niech zje (ale sprawdzaj czy zjadl) stres i brak rytuału może sprawić ze przestanie żreć I będziesz miała kłopot. Ostatecznie ugielabym się co do pór karmienia, bo to nie moj kot i jak bym sie zgodzila na pilnowanie to bym musiala sie dostosowac. Na pewno bym nie targala kota w te i wewte po chalupie. Stopery w uszy i nich sie drze. Że sasiad bedzie w rury walił? Trudno, policji do kota nie wezwie. A potem niech mu się rodzice tłumaczą. Powiesz im ze to z tęsknoty.
    --
    http://suwaczki.waszslub.pl/img-2009062701601630.png
  • lauren6 27.07.15, 09:58
    Bosh, to co opisujesz to jakiś hardcore. Wstawać o 3 nad ranem do kota? W urlop? Bóg Cię opuścił?

    Wzięłabym kota do siebie i mu urządziła koci obóz koncentracyjny. Nie chce żreć, to niech nie żre. Nie chce wyjść sam na balkon, niech nie wychodzi. Miauczy, trudno, zamykam go w łazience i niech sobie gardło zdziera. Żadnego układania sobie planu dnia pod kota.
  • chocolate_cake 27.07.15, 10:08
    Jeśli miałabym nie reagować na płacz kota i zamykać go w łazience to nie u siebie, a u rodziców. Po co miałby mi moje drzwi wydrapać? wink
    Wyobrażam sobie, że stopery do uszu kompletnie nic nie dają. Cała rodzina i tak się obudzi i wszyscy będą wkurzeni na kota. Skoro budzi sąsiadów to jest bardzo głośny i upierdliwy. Drzwi szafy pewnie też zadrapie z wściekłości, że nie ma świeżo przygotowanego kurczaka o 3 w nocy.
    Lidka, a co byś najchętniej zrobiła?
    Rodzice wcześniej nie wyjeżdżali oprócz tego jednego dnia w maju?
  • aneta-skarpeta 31.07.15, 07:42
    ... i teraz wracają rodzice z urlopu i tatuś widzi

    drzwi od szafy podrapane i pogryzione od zewnątrz do żywego

    w łazience to samo, ale od środka

    sąsiedzi zaczepiają na klatce i dopytują czy z kotkiem juz jest dobrze, bo całe noce tak strasznie płakał

    wink
    --
    beataj1, ale nie tylko o sobiewink
    "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
  • catroux 27.07.15, 10:03
    Przy chorym kulcie kota zaczęłam się śmiać i nie mogę przestać big_grin
    A myslalam, ze to mój kot jest rozpuszczony jak dziadowski bicz.
    Powodzenia przy zdejmowaniu bóstwa z piedestału wink
  • andaba 27.07.15, 10:10
    Uśmiałam się.

    Ale raczej bym się nie śmiała gdyby coś mnie budziło o 3 w nocy.
    Za opiekę w warunkach ekstremalnych powinnaś sobie policzyć stawkę jak niania do pięcioraczków (tak, doczytałam, że mowa o kocie rodziców, żartuję).
  • rosapulchra-0 27.07.15, 12:20
    Tu się nie ma z czego śmiać. Taki kot to problem i za cholerę nie dojdziesz z nim do ładu przez tydzień. Poza tym będzie tęsknić za swoją panią i panem. I będzie jeszcze bardziej wariować. Wiem, co moje wyprawiały, gdy byłam w szpitalu.
    Jestem w trakcie przeprowadzki, w sensie już w nowym domu mieszkamy. Udało mi się na razie tylko dwa koty z czterech przewieźć do nowego domu, z tym że jednego tylko.. 3 razy. Albo przez otwarte okno uciekał albo nie zdążyłam zamknąć drzwi od ogrodu. Oczywiście, gdy go łapałam w starym domu, to ta cholera się darła jak zarzynana świnia, a pazury robiły mu się nagle pięć razy dłuższe.
    Trzeci i czwarty to straszne dzikusy są (Bandyta i Dzikus), więc gdy tylko im żarcia do transportera podałam (taka sprytna chciałam być - żarcie w klatce, on wejdzie, ja klatkę zamknę.. tia..), to normalnie jak strusie pędziwiatry - wpadały do środka, łapały co się dało w pyski i wióra! I tak od prawie tygodnia poluję na tych kocich popaprańców. I zastanawiam się, czy nie zadzwonić gdzieś po pomoc w tej przewózce.
    Karmienie o 3 w nocy? U nas to norma. Bo chór koci jest taki pod drzwiami, że nikt normalny nie wyrobi. Ograniczenie przestrzeni? Zapomnij.Małolaty się tłuką do krwi ostatniej, nie pierwszej, trzeba je rozdzielać, a i nieraz samemu się obrywa. Taki los kocich mam i tatów..
    --
    Polska jest jak matka-alkoholiczka: sprzeniewierzy na wódkę ostatni grosz wydłubany ze skarbonek dzieci i w pijackim bełkocie będzie wmawiała, że matka jest tylko jedna i matkę trzeba kochać. Za sam fakt bycia matką. by Mruwa9
  • ichi51e 27.07.15, 10:08
    Mozesz sprobowac ale jak zaburzony (co mozliwe) to raczej bedzie twardo obstawal przy swojej rutynie (tzn w innym przypadku bedzie ci miauczal sikal i gorzej gdzie popadnie z opcjonalnym rzygiem slepnieciem i kulawieniem w bonusie (kot mojej ciotki tak mial - musiala przed nim ukrywac wyjazdy typu wynosic z domu po sztuce odziezy i pakowac sie na klatce) sama wyczujesz
    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • lady-z-gaga 27.07.15, 10:12
    Więcej takich wątków, mój żal z powodu niemania kota topnieje jak kupka śniegu w słońcu big_grin
  • triss_merigold6 27.07.15, 10:15
    Ta... a takie podobno bystre i wdzięczne zwierzątka.

    Tak serio - miotła leczy większość schiz.
  • andaba 27.07.15, 10:31
    triss_merigold6 napisała:

    > Ta... a takie podobno bystre i wdzięczne zwierzątka.


    No bo są smile
    Moje są przesłodkie, wszystkie 9.
  • dziennik-niecodziennik 27.07.15, 10:39
    pewnie ze bystre. zobacz jak potrafią sobie człowieka wytresowac. pies by tak nie umiał.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • iwoniaw 27.07.15, 12:25
    ustawiło sobie całe otoczenie i ma służbę na każde miauknięcie oraz catering zgodnie z życzeniami? big_grin

    Cytattriss_merigold6 napisała:

    > Ta... a takie podobno bystre i wdzięczne zwierzątka.



    No bo są, a zdecydowana większość nawet schiz nie ma wink

    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • piepe 27.07.15, 16:08
    triss_merigold6 napisała:

    > Ta... a takie podobno bystre i wdzięczne zwierzątka.
    >
    > Tak serio - miotła leczy większość schiz.

    Mój kot traktuje miotłę jak zabawkę. Gdy zamiatam atakuje ją i jest bardzo zadowolony, gdy go chce nią szturchać.
    Działa tylko spryskiwacz, aczkolwiek na you tube widziałam kota, który uwiebiał pic ze spryskiwacza.
    Myślałam, ze mam psychicznego kota, ale po tym wątku stwierdzam, że to aniołtongue_out
  • morekac 28.07.15, 10:00
    Ten jest bystry i manipulant. A domownicy są mu wdzięczni, kiedy zje o 2.30 , przecież mógłby focha strzelić.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • triss_merigold6 28.07.15, 10:08
    Powtórzę: miotła i ściera skutecznie leczą takie fochy.
  • aylinic 17.08.15, 16:32
    triss, ciebie chyba regularnie tłukli w dzieciństwie, skoro takie głupoty gadasz. bicie nie jest metodą wychowywania, zapamiętaj to, o ile twój obity umysł będzie w stanie to przyswoić. to raz. a dwa, zwierzęta nie są złośliwe - złośliwość to cecha ludzka. określone zachowanie zwierzęcia często wynika z błędów wychowawczych człowieka albo ma inną ważną dla zwierzęcia przyczynę. a ty chcesz leczyć biciem. brawo. chyba cię ktoś kiedyś za mocno trzepnął, lecząc twoje fochy, więc zbytniej mądrości nie ma co od ciebie oczekiwać.
  • ichi51e 27.07.15, 10:16
    O jezy a w porownaniu z moim dzieckiem ktore caly czas cos knuje wstaje miedzy 1 a 4 rano gryzie i drapie plus wydrapuje oczy jak sie z nim nie wstanie ten kot to jakas bajka... Mowisz ze siedzi pare godzin w szafie...? Co ja bym dala... big_grin

    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • lady-z-gaga 27.07.15, 10:22
    może masz za małą szafę? ;D
  • cosmetic.wipes 27.07.15, 20:09
    Też sie cieszę, że mam chomika.
    Bo o psie nie warto wspominać, mam egzemplarz wybitnie nienachalny wink

    --
    Gdy kobieta się myli, pierwsze co należy zrobić, to przeprosić ją za to.
  • majenkir 05.12.17, 21:33
    lady-z-gaga napisała:
    > Więcej takich wątków, mój żal z powodu niemania kota topnieje jak kupka śniegu
    > w słońcu big_grin


    A mnie sie wlasnie ochota zrobila... Chce kota!




    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • lidka73 27.07.15, 10:18
    Tak, tak, zgadza się! On tak robił- udawał, że nie potrafi chodzić, rzygał wszystkim co zjadł, powłóczył tylnymi łapami, jakby miał bezwładne, kładł się w kuwecie i udawał zdechłego jak tylko coś szło nie po jego myśli, czyli- jak ojciec jeszcze próbował oporu i ustalania swoich zasad. Z powyższych powodów bywał u weterynarza częściej niż ja u fryzjera. I diagnoza zawsze była taka sama: "Zdrowy, histeryczny, cwany kot".
  • ichi51e 27.07.15, 10:22
    A jakby go tak przegonic? Pewnie nie wychodzi? Moze on jest znudzony poprostu i stad te kaprysy? Probowaliscie naklonic do gonienia lasera?
    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • chocolate_cake 27.07.15, 10:30
    Niezły cwaniak z tego kota wink

    Sama nie wiem co bym zrobiła. Serio. Bo jak się uprzesz i nie będziesz go karmić w nocy, to i tak spać nie będziesz a jeszcze będziesz musiała po nim te rzygi sprzątać. Rodzice pewnie nie pracują?
  • agni71 28.07.15, 10:45
    skojarzyło mi się:

    www.google.pl/webhp?sourceid=chrome-instant&ion=1&espv=2&ie=UTF-8#q=cat%20pretends%20to%20be%20dead%20to%20avoid%20walk
  • petuniasta 27.07.15, 10:12
    Probowali Twoi rodzice tego? www.zooplus.pl/shop/koty/kuwety_pielegnacja_kota/feliway/429923
    drogie dziadostwo ale na prawde dziala
  • obrus_w_paski 27.07.15, 10:20
    Koty łatwo wchodzą właścicielom na głowę (dosłownie i w przenośni).

    Moj kot tez jadał o 5-6 rano i doprowadzał mnie tym do szału dopóki nie kupiłam specjalnych dwóch misek, z czasomierzem. Każda miskę mozna zamknąć i nastawić do 48 godzin naprzód, zeby sie otworzyła. Pod miska jest specjalne miejsce na "icebox" dzięki czemu mokra karma zachowuje swieżość ; nie działa tylko przy 40 stopniowych upałach. Polecam. Kot co prawda czasem wpada na pomysł, zeby po zjedzeniu jedzenia ktore mu sie otwiera o 5.30 mnie budzić (chyba lubi nie tyle jesc, ile fakt ze mu ktos to żarcie podaje), ale wtedy traktuje go spryskiwaczem do kwiatów. Inna sprawa, ze np dzis sie wycwanil i miauczał tuz za drzwiami, poza polem rażenia spryskiwacza :s.
  • lady-z-gaga 27.07.15, 10:23
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,158293210,158293602,Re_Rodzice_rozpuscili_kota_a_ja_mam_z_nim_zosta.html
  • niennte 27.07.15, 10:26
    Częściowo rozumiem. Też jeżdżę do kotki mojej córki, ilekroć oni wyjeżdżają na wczasy. Tyle, że w obrębie jednego miasta. Wszelkie próby wywożenia kota do mnie lub do drugiej córki kończyły się totalnym stresem i głodówką, w dodatku ustawicznym tłuczeniem się z moim kotem sad
    Wolę więc przez dwa tygodnie kursować tramwajem na zmiany między jednym a drugim domem.
    Koty ogólnie bardzo źle znoszą przeprowadzki.
    Tak samo w tydzień nie zmieni się nawyków żywieniowych.
    Tak więc przyjechałabym opiekować się tym rozpuszczonym kotem, karmiła tak, jak jest przyzwyczajony, ale żadnych innych ceremoniałów nie dałabym na sobie wymusić. Spryskiwacz pod ręką wink
    Koty są uparte, ale ja też. Trzeba przetrzymać.

    Ojcu powiedziałabym, że to ostatni raz, jeżeli w ciągu roku do następnych wakacji nie zmieni kocich nawyków. W końcu to młody kot, nie stary zgred.

    Niedawno zresztą miałam odwrotną sytuację. Druga córka podrzucała mi bardzo często swojego kota i nie docierało do niej, że ten z kolei kilkumiesięczny rozrabiaka demoluje mi mieszkanie i wdaje się w bijatyki z moim kotem (już nie młodym). Kroplą przepełniającą czarę była kuweta - prosiłam, żeby albo zmienili żwirek, albo kupili zamykaną, bo mam wszędzie stajnię... Spływało jak woda po kaczce. Do chwili, kiedy powiedziałam kategorycznie: nie, nie biorę kota do siebie i musieli znaleźć mu opiekunkę na czas wyjazdu na wczasy.
    --
    Kryzys, panie. Nie ma na ekstrawagancje dizajnerskiewink (by Panczez)
  • nelamela 27.07.15, 11:03
    He he czytam te opisy i przypomina mi się historia z mojej mamy pekińczykiem.Piesek traktowany jak dziecko,talerzyki,karmienie z rączki albo łyżeczki!!!,też cuda na kiju.I pamiętam wakacje gdy pojechałyśmy z mamą a pies został z ojcem.I opowieść mojego taty-ugotowałem sobie gar rosołu na kilka dni żeby mieć spokój.Pierwszy dzień-ja jem rosół a pies w misce też ma rosół i nie je.Drugi dzień,ja jem rosół a pies patrzy na mnie to na miskę gdzie jest rosół(zawsze była polędwica wołowa albo pierś z kurczaka podana na ciepło) i nie je.Trzeci dzień-ja jem rosół i piesek też wcina rosół jakby to była polędwica.Tak mój tata "przestawił" mamie pieska niejadka.wink .Do tej pory śmiejemy się z tego i wspominamy.Mój owczarek jest traktowany normalnie u mnie,wszelkie próby marudzenia pacyfikuję stanowczo(nic mu się nie stanie jak jeden dzień ma głodówkę)Oczywiście gdy trafia do mojej mamy też zaczyna się dogadzanie bo przecież piesek NA PEWNO jest głodny bo tak patrzy....Zwierzęta to cwane bestie i doskonale wyczuwają "podłoże"które mogą sobie podporządkować.Ja na Twoim miejscu dałabym w misce suchą karmę,mokrą o normalnej porze i tyle.Powodzenia smile.
  • izak31 27.07.15, 10:42
    kocham zwierzęta ale w zyciu bym nie marnowała tygodnia urlopu na siedzenie z obcym kotem. albo lubisz tego kota lub jesteś słabym psychologiem skoro nie umiesz być asertywna. wink

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • feromona 27.07.15, 12:17
    Muszę Cię zmartwić, ale do leczenia psychiatrycznego nadajesz się tylko Ty wink. Nikt normalny nie poświęca urlopu dla obcego kota.
    Kota i Twojego ojca usprawiedliwiam, ale tylko dlatego, że napisałaś, ze to Ragdoll. Ta rasa tak ma. Ojciec przy tej rasie wcześniej czy pózniej by skapitulował.
    Poddaj się temu szaleństwu, po tyg. Będziesz najszczęśliwszym i wolnym człowiekiem.Do domu wrócisz jak na skrzydłach. I jeszcze jedno, broń Cię Bóg przy tej rasie cokolwiek zmieniać.

  • lidka73 27.07.15, 12:32
    Ale o tej rasie słyszałam, że to takie łagodne, słodkie, przytulaśne kotki, idealne dla dzieci, starszych ludzi, do felinoterapii. Fakt, że jak pojechaliśmy do hodowli zabrać tę bestię, to jego rodzeństwo wesoło kotłowało się na środku pokoju, a ten dziwak zerkał podejrzliwie zza szafy. Właścicielka twierdziła, że Dieguś jest typem spokojnego myśliciela i jego subtelność nie pozwala mu na udział w prostackich zabawach z rodzeństwem...
    Ogólnie ja kocham koty, w domu mamy właściwie dwie kotki- prawnie należą do sąsiada zza płotu, ale wybrały sobie nas, nasze jedzenie, nasze towarzystwo i nasze meble ogrodowe, a często i kanapę, do spania. To są normalne, wesołe, interaktywne, wszystkojedzące koty. Zresztą tego terrorystę rodziców też lubię, zresztą jest urokliwy z wyglądu. Jak tu się wstawia zdjęcie?
    Jak tu wstawić zdjęcie
  • jan.kran 27.07.15, 12:53
    Lidka , sama nei mam kotów ale sporo kontaktów z cudzymi , poza tym od kilku lat czytam sporo o kotach , konkretnie Ci nie poradzę ale nie jest dobrze.Po pierwsze szkoda mi Twojej Mamy która może notoryczne niedosypianie przypłacić zdrowiem. Poza tym życie pisze rożne scenariusze i jeżeli ten kot będzie musiał mieć innego opiekuna niż Tatę może to być tragedia. Dla kota .Rodzice natomiast nie powinni być zmuszeni do rezygnacji z wczasów albo Ty do brania urlopu dla kota.
    Nie wiem czy da sie coś zmienić ale bym jednak spróbowała , problemem jest Twój Tata , może być cieżko .
    Ja od kilku lat jestem na tym forum :
    forum.gazeta.pl/forum/f,10264,Koty_nasz_maly_koci_zakatek_.html
    Sa tam dziewczyny z dużym doświadczeniem i spora ilością kotów smile
    Trzeba poprosić o wpuszczczenie ale jak napiszesz krótko o co chodzi na pewno szybko Ci otworzą drzwi. Na pewno jeżeli coś można pomoc one będę wiedziały.
    Bardzo mi szkoda tego kota i Twoich rodziców i trzymam kciuki zeby choć troche sytuacja sie unormowała.



  • feromona 27.07.15, 13:14
    Ach te wspaniałomyślne opisy hodowców. Aż serce się raduje jak się czyta.Tutaj przykład z jednej hodowli
    "Koty rasy ragdoll charakteryzują się bardzo przyjaznym i spokojnym usposobieniem. Są niezwylke kontaktowe, nieustannie domagają się ludzkiej atencji zwracajac na siebie uwagę w wyszukany sposób. Zrobią wiele, aby osiągnać swój cel. Własciciel ragdolla powinien być przygotowany na zaczepne miauknięcia i delikatne gesty muśnięcia łapką zachęcające do wspólnych czułości."
    Też dałam się nabrać i od 11 lat męczę się i codziennie mam ochotę wystawić za drzwi.
    W praktyce oznacza to mocno upierdliwo- wybredny kot.
    Dzisiaj w nocy wstawałam 2 razy bo księżniczka bardzo chciała jeść. Najpier musiałam ją wybłagać cichym i przytłuminym głosikiem, żeby zechciała wziąć coś na ząb, bo siedziała przy misce i namyślała się księżniczka czy to napewno zjadliwe. To nic, że żre jedną i tą samą puszkę od lat, bo takie to to wybredne.
    Jak już się namyśliła i łaskawie skubnęła to następnie zwracała, bo przecież to takie delikatne. Jak zwróciła to dalej była głodna. I tak 2 razy.Też sypia w łózku tylko w jednym miejscu. Jak nie zrobisz jej miejsca to zapomnij o śnie. Jak nie spełnisz zachcianek księżniczki, to tak ci będzie dupę truła męczącym darciem i tym swoim eeeeee, że człowiek wywiesza białą flagę prędzej czy póniej.
    Czekam na dzień, aż wreszcie nastanie błoga cisza.
    Mam też drugiego kota innej rasy, to anioł w kociej skórze w porównaniu do tej cholery.

  • elle-hivernale 27.07.15, 13:21
    Ojapie.
    Z ciekawości - co by się stało, gdybyście zaserwowały tym wybrzydzającym coś innego? Zagłodziłby się na śmierć?
  • feromona 27.07.15, 14:05
    Parę lat temu, jak jeszcze próbowałam walczyć i stawiać na swoim, zaparłam się, że zje to co wrzucę jej do miski. Po dwóch dniach głodówki dostała 3 powieki i skończyła pod kroplówkami, a ja byłam lżejsza o kilka stówek. Wtedy dowiedziałam się od weta, źe kota nie moźna głodzić bo może dojść do stłuczenia wątroby.Już nie próbuje jej przetrzymywać.
    Pogodziłam się, że jest taka, a nie inna. Marudno, płacząco- jęcząca, upierdliwa do granic możliwości.
    Męczę się z nią okrutnie, mąż też już dawno wymiękł, ale nie mamy sumienia jej oddać. Ten kot kocha mojego męża miłością bezgraniczną. I tak trwamy.
  • cersei8 27.07.15, 14:12
    To moze maz powinien ja karmic?
    Uff wspolczuje, moj ragdoll zje wszystko, potem spi, potem przychodzi na mizianki.
    Aniol nie kot.

    feromona napisała:

    Ten kot kocha mojego męża miłością bezgraniczną. I tak trwamy.
  • majenkir 05.12.17, 21:41
    feromona napisała:
    > Nikt normalny nie poświęca urlopu dla obcego kota.


    To nie jest obcy kot. To jej, jakby, brat.... tongue_out





    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • berdebul 05.12.17, 21:48
    big_grin big_grin big_grin
  • heca7 27.07.15, 12:02
    Znacie to: Pies myśli sobie: Ci ludzie są tacy dobrzy! Karmią mnie, głaszczą,
    dbają o mnie! To chyba bogowie!
    Kot myśli: Ci ludzie są dziwni - karmią mnie, głaszczą mnie, dbają o mnie -
    chyba jestem dla nich bogiem!

    Ściągnęłam z FH smile

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • kwiat_w_kratke 27.07.15, 12:18
    Ja bym przede wszystkim zabrała ojca do lekarza. Jeżeli to co piszesz jest prawdą, to ten człowiek ma wyraźne zburzenia.
    Na pewno nie marnowałabym urlopu na siedzenie w domu rodziców z ich kotem. Pomogłabym im w ten sposób, że znalazłabym jakiś hotel dla zwierząt, ewentualnie odpłatną panią "przychodzącą" (oczywiście nie o 3 w nocy, tylko maksymalnie raz na 2-3 dni.)
  • jehanette 27.07.15, 12:20
    Moim zdaniem kot jest zaburzony, i konsultacja z behawiorystą bardzo by się przydała, bo zwierzak się męczy, męczy ludzi i tylko kolejne natręctwa wyrabia. sad

    --
    Piękny i Bestia - FB
  • inguszetia_2006 27.07.15, 12:35
    Witam
    Nie cywilizuj. Nasika ci w "podziękowaniu" do butów, szafy i łóżka;-P Zresztą, nie martw się na zapas. Kot będzie w dużym stresie, może zachowywać się zupełnie inaczej niż przy swoim panu. Napisz koniecznie, jak ci poszło, już po fakcie. Ciekawa jestem, kto tu kogo przeciągnie pod kilem?;-D
    Pzdr.
    Ing
  • cersei8 27.07.15, 12:58
    Dokladnie, czekamy na wiesci "z frontu".
    Troche mnie dziwi, ze macie taki problem z ragdollem, mi ta rasa zawsze kojarzyla sie ze slodkimi pluszakami, najmniej "kocimi" kotami na swiecie.
    No chyba ze nam trafil sie egzemplarz promocyjny, bo dokladnie spelnia te warunki smile.
    Nasz Franek trafil do nas jako dwulatek (alergia u dziecka poprzednich wlascicieli), od razu poczul sie jak u siebie, to taki typowy kot pieszczoch i len - jak mnie przewrocisz to poleze, bo po co tracic energie na wstawanie smile.
    Ale u nas koty - jeszcze 2 dachowce i niebieski rusek - nie budza nas rano, po prostu nie ma takiej opcji, rodzina spiochow nie toleruje pewnych rzeczy smile.
    Najstarsza kotka trafila do nas po skatowaniu przez poprzednich wlascicieli i nadal troche boi sie wlasnego cienia, dopoki ma suche jedzenie w misce non stop (plus zachomikowane, wiem bo czasem znajduje) to jest ok, nawet nie wpadloby jej do glowy, ze mozna tak narzucac sie czlowiekowi, rusek trafil do nas jako kociak z hodowli, wiec niejako poszedl za jej przykladem zachowania, raz czy dwa razem z czwartym kotem przez pewien czas probowaly pobudek o 5 rano, zostaly spacyfikowane zamknieciem w lazience do rana i juz nie probuja.
    Dostaja mokre jedzenie w tygodniu ok 7, w weekend jak wstaniemy, wiec czasem ok. 10 smile

  • elle-hivernale 27.07.15, 12:49
    Zamknięte drzwi do sypialni, zatyczki do uszu, szklanica wina na dobranoc i drzyj kocie mordę aż ochrypniesz suspicious
    Żartuję, nie podjęłabym się opieki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.