Dodaj do ulubionych

Męczący goście.

07.11.15, 13:06
Wybaczcie moje marudzące posty, może to jesienna depresja.
Pracujemy z mężem dużo, tak jak wszyscy nasi znajomi i podejrzewam większość z Was.
W środowisku zawodowym mam przyjaciół, lubimy się, szanujemy, mamy wspólne tematy pozazawodowe. Jednocześnie w tej grupie jestem jedyną osoba,która życie rodzinne ceni sobie bardziej, niż cokolwiek innego. Dom, dzieci- to musi być wszystko zadbane. Ład, spokój, ciepła zupa na stole, domowe ciasto- nie zawsze się udaje, tak jak bym chciała, ale do tego dążę. Czasem kosztem snu, czasem kosztem osobistych planów. Tak chcę. Po całotygodniowym wysiłku rezerwuję sobie sobotnie popołudnia na leniuchowanie w gronie najbliższych, zaś niedziela to dla mnie dzień poświęcony dzieciom:czasem przyjemności, czasem pochylenie się nad różnymi ich problemami.
Co tydzień boję się telefonu:"Jesteście w domu? No to będziemy za godzinkę, możemy?"
Goście nr 1. " Jesteśmy tacy zagonieni. W domu bajzel, bo nie ma czasu sprzątać. A nasza córka tęskni za zabawą z waszymi dziećmi. To co? Widzimy się?" Ok, tyle,ze oprócz poświęconego im popołudnia mam jeszcze 3 dni sprzątania po ich szalonym dziecku. Dziewczynka bardzo sympatyczna, ale o z zabawie typu układanie klocków, rysowanie, nie ma mowy. Prośby, aby bałagan (choć to delikatne określenie) dotyczył tylko pokoju mojej córki, skutkują tylko na chwilę. Roz...el jest w całym domu. Tak- rodzice widzą, w tym równie moje poirytowanie, ale uznają to za normę.
Goście nr 2. Mają malutkie mieszkanko i dużego psa. Psa kochają jak inni swoje dzieci i bardzo się cieszą,że pies może się u nas wybiegać.Latem jest to bieganie między ogrodem a domem, skakanie brudnymi łapami po dziecięcej pościeli, lizanie/rzucie zabawek. Kiedy pogoda brzydka, pies wariuje w domu, miska z wodą rozchlapana , podłoga mokra i uśliniona, wizyta w czasie kiedy suka miała cieczkę też zaliczona.
Goście nr 3. Single, nie potrafiący zrozumieć, że kiedy ma się dzieci, ma się obowiązki i nie można swobodnie wykroić- ot tak sobie- popołudnia i wieczoru na pogaduchy.
Męczy mnie ciągłe wymyślanie powodów, dla których nie możemy się spotkać. Rozumiem,ze każdy chce się przytulić do domowego ciepełka. Tyle,że ja na to ciepełko bardzo ciężko pracuję, robię to dla mojej rodziny i dla siebie, a ostatecznie osoby, które nie potrafią sobie poustawiać priorytetów życiowych, bezkrytycznie z tego czerpią. Mam dość. Nie wiem, jak to zakończyć.
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 07.11.15, 13:12
    1. Nasze dzieci tęsknią za pobyciem tylko z rodzicami więc sorry.

    2. Nie zabierajcie ze soba psa.

    3. Chcemy spędzić czas tylko w gronie rodzinnym, mamy już plany.

    Ogólnie krótko nie i bez tłumaczenia się. Nie masz obowiązku usprawiedliwiania się przed innymi dlatego, że chcesz odpocząć w domu przez weekend i być z rodziną.
  • liliawodna222 07.11.15, 13:25
    Według mnie tylko ograniczenie kontaktów, z tym, że trzeba się liczyć z tym, że niektórzy potrafią się obrazić na amen.
    Ja bym powiedziała wprost, że musicie spędzić trochę czasu w rodzinnym gronie, bo rozwód wisi w powietrzu (oczywiście żartem, a czy go zrozumieją, to ich sprawa).
    Często (oczywiście nie zawsze - zaraz niektóre mnie tu zakrzyczą) na tym etapie życia stosunki ulegają rozluźnieniu i to jest całkowicie naturalna rzecz.
  • agaja5b 07.11.15, 13:32
    liliawodna222 napisał(a):

    > Według mnie tylko ograniczenie kontaktów, z tym, że trzeba się liczyć z tym, że
    > niektórzy potrafią się obrazić na amen.
    > Ja bym powiedziała wprost, że musicie spędzić trochę czasu w rodzinnym gronie,
    Tę część wypowiedzi popieram
    > bo rozwód wisi w powietrzu (oczywiście żartem, a czy go zrozumieją, to ich spra
    > wa).
    A tę nie, po co takie bzdury wygadywac, żeby narobić zbędnych plot a potem się bawić w prostowanie? Żartu znajomi mogą nie złapać w końcu dostaną info z pierwszej ręki, to pomyślą że coś jest na rzeczy i pójdzie.

  • triss_merigold6 07.11.15, 13:36
    Dokładnie. Bez sensu tworzyć jakieś usprawiedliwienia i to jeszcze dające powód do głupich plot.
  • liliawodna222 07.11.15, 13:42
    Matko, naprawdę macie takich sztywnych znajomych? U mnie wszyscy by załapali, że to żart. W takim razie tym bardziej rozluźniłabym kontakty wink ALE TO TEZ ŻART big_grin
  • triss_merigold6 07.11.15, 13:46
    Nie wiem czy mam sztywnych znajomych, na pewno nie mam znajomych z nadmiarem wolnego czasu.
  • agaja5b 07.11.15, 13:46
    Ja nie mam sztywnych znajomych, żarty łapią, ale raz że nie ze wszystkimi i nie na każdy temat chce mi się żartować, a po drugie unikam wygadywania głupot w celu usprawiedliwienia, po prostu mówię jasno że nie tym razem i nie wnikam dlaczego nie, jak ktos dopytuje to mówię jesli to nie tajemnica a jeśli tajemnica to po prostu , "bo mam inne plany".
  • anty_nick 07.11.15, 14:19
    liliawodna222 napisał(a):

    > Matko, naprawdę macie takich sztywnych znajomych? U mnie wszyscy by załapali, ż
    > e to żart. W takim razie tym bardziej rozluźniłabym kontakty wink ALE TO TEZ ŻART
    > big_grin


    to moja mama załapała, jak chciałam z mężem i znajomymi pojechać sami na tydzień nad morze. smile
    ale fakt! nie jest sztywniarą.
  • babunia_wygodka 09.11.15, 13:10
    liliawodna222 napisał(a):

    > Matko, naprawdę macie takich sztywnych znajomych? U mnie wszyscy by załapali, ż

    Ja p*erdolę, ale dobijający są ludzie, dla których dosłowne zrozumienie jasnego, konkretnego komunikatu to sztywniactwo. Normalnie - "Uśmiechnij się, jesteś w ukrytej kamerze!".

    > e to żart. W takim razie tym bardziej rozluźniłabym kontakty wink ALE TO TEZ ŻART
    > big_grin

  • turzyca 07.11.15, 13:34
    1. Kulki, małpie gaje, ogródki jordanowskie.
    2. Parki, lasy miejskie, wycieczki piesze i rowerowe.
    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • triss_merigold6 07.11.15, 13:35
    Ale laska chce czasem posiedzieć w domu. W DOMU. Z RODZINĄ. Doskonale ją rozumiem.
  • amsterdama 07.11.15, 14:54
    Dziekuję.
  • nelamela 09.11.15, 07:35
    Kiedyś też założyłam podobny wątek.Nie chodziło mi o znajomych bo ci dzwonią i się umawiają,ale o moją rodzinę.Dokładnie o niezapowiedzianych gości.Ja akurat wychodziłam z domu ale rozumiem Cię doskonale bo też w każdą niedzielę około 12-13 czuję niepokój i zerkam na telefon,czy aby nikt nie zadzwoni.I podpowiem że chyba trzeba być egoistą w takich sytuacjach żeby nauczyć towarzystwo że nie masz ochoty w danym momencie na towarzystwo inne niż własna rodzina.Ale to trudne jest wiem wink..Pozdrawiam.
  • turzyca 07.11.15, 15:27
    To sorry, nadal nie rozumiem problemu, mówi się "nie, nie wpadajcie, mamy inne plany".
    --
    Czajniczek Pana R.
  • agaja5b 07.11.15, 13:40
    jak nauczyliście znajomych że tak można i nic nie mówiliście że przeszkadza to teraz trudno będzie bezboleśnie oduczyc, pewnie część zrozumie prosty i jasny przekaz a część się obrazi na was. Zapraszaj jak chcesz i możesz np na wspólne spacerowanie, albo szoping i może jakoś w końcu oduczysz ciągłego przesiadywania u was. Ale pierwszy krok to musisz im powiedzieć że nie chcesz by tak było dalej.
  • amsterdama 07.11.15, 13:47
    Przepraszam.
  • nenia1 07.11.15, 13:54
    Jak czytam takie posty to się zastanawiam - czy ludzie są pechowcami czy to kwestia osobowości, mam sporo znajomych i nikt jeszcze nie zachował się w sposób w jaki opisujesz, a nie obracam się wyłącznie w elitarnym towarzystwie. Generalnie ludzie dość szybko wyczuwają, że ktoś nie ma ochoty na gości to raz, a dwa - u ciebie to wygląda jakby nikt się zupełnie z tobą nie liczył. Dziwne trochę. Musisz chyba być wyjątkowo miła a może wręcz nadskakująca gościom, skoro co tydzień boisz się telefonu a ludzie robią ci sajgon z domu.
  • menodo 07.11.15, 14:05
    ak czytam takie posty to się zastanawiam - czy ludzie są pechowcami czy to kwestia osobowości, mam sporo znajomych i nikt jeszcze nie zachował się w sposób w jaki opisujesz, a nie obracam się wyłącznie w elitarnym towarzystwie.'

    bo to są wymyśleni znajomi big_grin
  • nelamela 09.11.15, 16:22
    A tak sobie przypomniałam sytuację z tegorocznych wakacji-taki mały przerywnik odnośnie dziwnych zachowań ludzi.Moi rodzice mają duży dom na Mazurach.I co roku przeżywają niezapowiedziane naloty,telefony że właśnie przejeżdżamy w pobliżu i wpadniemy...Często te kawy kończyły się po kilku dniach.W tym roku był hit...Rodzice wybyli na miesiąc do sanatorium,domem i zwierzyną zajmowałam się ja.I któregoś razu gdy podjeżdzam pod dom widzę jakiś ludzi próbujących się dostać na posesję.Okazuje się że pan jest synem kuzyna mojej babci wink. i postanowił przyjechać z rodzinką na wakacje....bez zapowiedzi...To znaczy próbował dzwonić na stacjonarny ale nikt nie odbierał.Na moje uprzejme że rodziców nie ma i ja się tylko opiekuję domem stwierdził że mogę udostępnić im klucze na tydzień bo to przecież żaden problem.Masakra jakaś.Pogoniłam towarzystwo,ale niesmak został.I fakt ludzie są różni i myślą tylko o sobie...nie przejmując się nikim innym.I doskonale rozumiem autorkę wątku że czasem nawet nie mając planów chce się po prostu pobyć samej lub z rodziną bez jakiś tłumaczeń i ściemniań że mamy plany...Na zachodzie takie zachowanie byłoby nie do pomyślenia...Pozdrawiam.
  • amsterdama 07.11.15, 14:46
    Jestem miła dla ludzi- wszystkich.
  • nenia1 07.11.15, 15:05
    Nie tyle istotne czy dla wszystkich, ile czy zawsze.
  • majenkir 07.11.15, 14:03
    Poleniuchujesz sobie na emeryturze wink.
    Ciesz sie dziewczyno, ze masz fajnych znajomych, ktorzy lubia z Wami spedzac czas.
    Lepsze to niz siedziec samemu jak palec.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • ada1214 07.11.15, 14:31
    majenkir napisała:

    > Poleniuchujesz sobie na emeryturze wink.
    > Ciesz sie dziewczyno, ze masz fajnych znajomych, ktorzy lubia z Wami spedzac cz
    > as.
    > Lepsze to niz siedziec samemu jak palec.

    Ale doczytalas, ze ona chce czego innego? Czemu ludzie zakladaja, ze wszyscy sa zrobieni od jednej sztancy? I skad ta pewnosc, ze spore grono znajomych jest lepsze od siedzenia samemu jak palec? Dla kazdego? Ja na przyklad uwielbiam siedziec sama jak palec; nigdy sie nie nudze; wrecz przeciwnie wiekszosc z tego co inni maja do powiedzenia czesto mnie nudzi, bo umowmy sie, na pogaduszkach ze znajmomymi gada sie o dupie maryni. Takie to fascynujace? Jesli o mnie chodzi - od pogaduszek o dupie maryni wole sobie polezec.
    Autorka chce byc z rodzina. Bycie z rodzina daje jej szczescie, ale oczywiscie zawsze znajda sie ciotki, co wiedza lepiej co dla kogo dobre.
  • sanrio 07.11.15, 14:39
    > Lepsze to niz siedziec samemu jak palec

    ale dla kogo lepsze? Ja np. wolę siedzieć sama jak palec, nie zapraszam do siebie znajomych (typu pary z dziećmi), spotykamy się na neutralnym gruncie bo mi tak pasuje. Zresztą ja nawet nie mam takich znajomych, że spotykamy się grupowo z dziećmi, mam swoje przyjaciółki, z nimi spędzam czas indywidualnie i tak właśnie chcę.
    --
    Czy niemieckie filmy porno nie oddaja dwoistej natury tego narodu? Z jednej strony drewniane klimaty bawarsko-alpejskie w stylu ja cie rzne, ty jodlujesz a wieczorem spiewamy sobie piosenki przy piwie hajli hajlo -by wont "(Brak) seks(u) w małżeństwie"
  • amsterdama 07.11.15, 14:52
    Masz rację. Tyle,że ostatnio czuję się wykorzystywana przez tych "fajnych znajomych". Poza tym, bardzo ważny jest dla mnie spokojny czas spędzany z rodziną. W ciągu tygodnia dzieci w szkole, my z mężem w pracy. Przypomnę,że opisałam znajomych z pracy, z którymi - siłą rzeczy- spędzam niekiedy więcej czasu niż ze swoją rodziną.
  • lady-z-gaga 07.11.15, 14:05
    Twoi znajomi - jesli ich akcja zdarzają się częsciej, niż raz na 2-3 miesiące - są po prostu niegrzecznie namolni.
    Można optymistycznie zakładać, że jestes bardzo lubianą osobą i stąd ciągle pragnienie spotykania się z Tobą smile ale niestety, prawda często bywa taka, że ludzie są cholernie wygodni i egoistyczni. Robią tak, aby im było najlepiej i nie martwią się skutkami. W związku z tym pozbądź się wyrzutów sumienia, że odmawiasz, a nawet możesz sobie pozwolic czasem na szczerość:

    -"Jesteście w domu? No to będziemy za godzinkę, moż
    emy?"
    - Nie, kochani, niedawno się widzieliśmy, a ja tęskniłam za spokojnym weekendem bez gości, więc dzisiaj jesteś my niedostępni smile
  • 3-mamuska 07.11.15, 14:18
    Wiesz powiem wam tak, rozumiem bycie w domu tylko z rodzina, chęć na grono najbliższych.
    Ale uważam ze grubo przesadzasz ładny i schludny dom nie jest nic wart bez fajnych ludzi przyjaciół.
    Pieczenie ciast i dociera zamiast planów dla siebie... Zemści sie to na tobie.

    Moja teściowa taka była i teraz jest sama jak palec, zraziła takim zachowaniem do sie wszystkich i teraz nawet nie ma gdzie isc na święta.
    Bo ona nie lubi ludzi bałaganiu ,teraz płacze ze nikt jej nie odwiedza.

    Dzieci dorosną bedą miały swoj świat a ty bedziesz siedzieć i patrzeć sie w ścianę.

    Niech znajomi sprzątają po córce, inni po psie dać mopa w łapkę sypialnie zamknąć zeby pies nie biegał, powiedz ze uczysz dzieci ze kazdy sprząta po sobie...
    Zapraszaj stawiaj granice, u mnie sie robi tak i tak nie pozwalaj dziewczynce błagania na 3 dni sprzątania.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • lady-z-gaga 07.11.15, 14:42
    ale ja nie piekę ciast uncertain
  • wies-baden 07.11.15, 16:53
    Z przykrością czytam, jak ludzie oceniają innych; > ładny i schludny dom nie jest nic wart bez fajnych ludzi przyjaciół<. Twoim zdaniem tak, ale nie każdy musi tak myśleć, a już > zemści się na tobie< to bardzo nie- eleganckie. Niektórzy nie chcieliby mieć kontaktów towarzyskich z osobami nie uznającymi prawa innych do spędzania czasu tak, jak lubią.
  • lady-z-gaga 07.11.15, 18:29
    Tym bardziej, że autorka nie przedstawiła tych akurat znajomych, jako przyjaciół, z ktorymi dobrze się czuje. To tylko ludzie, wobec ktorych istnieje coś w rodzaju obowiązku towarzyskiego.
    A obowiązki niekoniecznie trzeba kochać smile
  • 21mada 09.11.15, 17:34
    Co to jest 'obowiazek towarzyski'?
  • anty_nick 07.11.15, 14:17
    Goście nr 2. Mają malutkie mieszkanko i dużego psa. Psa kochają jak inni swoje dzieci i bardzo się cieszą,że pies może się u nas wybiegać.Latem jest to bieganie między ogrodem a domem, skakanie brudnymi łapami po dziecięcej pościeli, lizanie/rzucie zabawek. Kiedy pogoda brzydka, pies wariuje w domu, miska z wodą rozchlapana , podłoga mokra i uśliniona, wizyta w czasie kiedy suka miała cieczkę też zaliczona.

    NIE NA WIDZĘ!!! takich gości. W sumie ich nie miewam na szczęście.
  • amoreska 07.11.15, 14:30
    Poniekąd masz prawo, by posiedzieć w domu tylko z najbliższymi, gdy tego chcesz.
    Ale..

    Czy wy chadzacie do nich? Czy oni was do siebie zapraszają?
    Jeśli nie - twoja niechęć ich wizytom jest zupełnie uzasadniona.

    Jeśli tak - jeśli bywacie u nich, to dlaczego nie chcecie ich widywać u siebie?

    "Chętnie przyjdę do ciebie, ale ty nie waż się mnie nachodzić" ? (to jest pytanie, nie stwierdzenie)
  • amsterdama 07.11.15, 14:41
    My do nich nie chadzamy.
  • amoreska 07.11.15, 14:43
    Bo nie macie na to ochoty, czy bo was nigdy nie zapraszali?
  • amsterdama 07.11.15, 15:06
    Myślałam,że to wynika z pierwszego postu: znajomi otwarcie wyznają,że chcą się przytulić do naszego ciepełka, bo" w domu mają bałagan, bo są zapracowani". Ja to ostatnio odbieram w ten sposób: jestem zbyt zapracowana/ny,żeby skakać koło gości, a tutaj mają czas na wszystko.
  • amoreska 07.11.15, 15:09
    Fakt, to wynika spomiędzy wierszy - oni do was chętnie, ale was u siebie nie chcą. Przykre.

    Masz pełne prawo być rozżalona i TEŻ nie chcieć ich u siebie w domu, skoro oni u siebie was nie chcą.
  • claudel6 08.11.15, 00:16
    co za buraki, niech wypier..ą. powiedz im wprost, że chciałabyś w uikend odpocząć. to chyba nic złego?
  • minor.revisions 07.11.15, 22:50
    jomi otwarcie wyznają,że chcą się
    > przytulić do naszego ciepełka, bo" w domu mają bałagan, bo są zapracowani".

    Wiec im równie otwarcie powiedzieć, że po ich wizycie ty masz bałagan i jesteś zapracowana
  • sueellen 07.11.15, 14:32
    Co tydzień boję się telefonu:"Jesteście w domu?

    Wylacz telefon., domofon i udawaj ze Cie nie ma. Niedlugo nikomu nie przyjdzie do glowy Cie odwiedzic nawet (a zwlaszcza ) wtedy gdy bedziesz tego chciala, dzieci zajete beda swoimi sprawami, znajomymi... A Ty zostaniesz z pysznym domowym ciastem.
  • amsterdama 07.11.15, 14:39
    Oprócz takich znajomych, mam jeszcze przyjaciół- takich prawdziwych, "od serca". Odwiedzamy się wzajemnie (podkreślam- wzajemnie), dbamy o siebie. Mogę ich powitać nawet w piżamie.
    Może tak całkiem sama nie zostanę.
  • sueellen 07.11.15, 15:25
    W takim razie tym niefajnym zmajomym odmawiaj. Masz inne plany po prostu. W ten weekend nie mozesz. Zadzwonisz jak znajdziesz teoche czasu.
  • madzioreck 07.11.15, 14:36
    Powiedz im to, co tu napisałaś, że nie chcesz się spotykać, bo w Twoim życiu jest miejsce tylko na pracę, dom i rodzinę. Bo tak jest, prawda...?
  • agaja5b 07.11.15, 14:41
    na znajomych tez może być miejsce ale niekoniecznie ciągle w domu i na każdy gwizdek.
  • natalie_rushman 07.11.15, 20:01
    A co w tym złego?
    Im jestem starsza, to powiem szczerze, też niewiele więcej potrzebuję do szczęścia.
    A nawet, kiedy moja jednoosobowa rodzina wyfrunie z gniazda - jestem w stanie na tyle przyjemnie sama organizować sobie czas, żeby nie odczuwać braku tabunu ludzi przewijających się przez dom.
    Już to przerabiałam, ileś lat temu, będąc bez obciążeń rodzinnych i wynajmując mieszkanie. Cisza i spokój po powrocie z pracy były niesamowite wink. A ze znajomymi umawiałam się w pubie.

    --
    www.youtube.com/watch?v=AcxQiYGupHg
  • madzioreck 07.11.15, 21:59
    Ależ ja nie twierdzę, że w tym jest coś złego. Uważam tylko, że jeśli człowiek nie życzy sobie kontaktów towarzyskich, to nie musi obawiać się sobotnich telefonów, wystarczy odmówić.
  • natalie_rushman 07.11.15, 22:11
    Oj tak, tak.
    Zwłaszcza, kiedy mąż/partner nie wszystkie weekendy ma wolne.
    Ale mnóstwo z nas daje sobie wejść na głowę, w różnych sferach, co tutejsze wątki znakomicie pokazują wink.
    --
    www.youtube.com/watch?v=AcxQiYGupHg
  • madzioreck 09.11.15, 00:15
    Ja akurat świetnie rozumiem, bo mój mąż pracuje w tzw. ruchu ciągłym według grafiku i coś takiego jak wolny weekend to raczej wyjątek niż reguła. Ja też zwykle w soboty pracuję i bardzo zazdroszczę ludziom, dla których weekend oznacza automatycznie wolne dla całej rodziny. Poza tym nie jestem najbardziej towarzyskim stworzeniem na ziemi, a za to kocham domowe życie, lubię po prostu pomieszkać u siebie, mieć ogarniętą chałupę i tę ciepłą zupę na stole też. W tygodniu wracam do domu o 19 albo 20, więc nie mam specjalnie dużo czasu na to domowe, wspólne leniuchowanie, doskonale więc rozumiem autorkę. Ten weekend przelatałam towarzysko, jak nigdy, i teraz jak to, nic nie odpoczęłam a jutro znów do roboty wink Tylko nie rozumiem, z czym ma problem: dzwonią przyjaciele albo znajomi, chcę się spotkać, to się spotykam, nie chcę, to sorki, misiaczki, nie da rady, innym razem. Może gdybym udawała i wyćwiczyła znajomych w zwyczaju cosobotnich odwiedzin, to też bałabym się teraz odbierać telefon...
  • karmelowa_bombonierka 07.11.15, 14:57
    Powiedz mi - są jacyś znajomi z którymi chętnie się spotykasz u siebie w domu?

    Nie pytam się złośliwie - ale czytając Twój post mam wrażenie że nieco się zafiksowałaś na "cieple rodzinnym" i codziennej domowej rutynie i rytuałach a cokolwiek to zakłóca jest postrzegane przez Ciebie jako (być może nieuświadomione) zagrożenie.
    I stąd wizje - po wizycie jednych znajomych konieczność trzech dni sprzątania domu, po wizycie drugich - pies demolujący dom i zalewający go potokami śliny, po trzecich - stracone całe godziny które tamci zawłaszczają Wam na nic nie znaczące pogaduchy.

    I ta stracona energia na ciągłe wymyślanie powodów dla których spotkać się nie możecie.
    Ta wizja że inni chcą się spotkać z Wami by korzystać z domowego ciepełka na które Ty ciężko pracujesz.

    Dla Twojej rodziny te spotkania to też taki koszmar i stracony czas?

    W sumie zadaję te pytania retorycznie, nie chcę żebyś się tłumaczyła publicznie.
    Po prostu usiądź i się zastanów - czy problem jest w uciążliwych znajomych - czy w Twojej głowie i duszy. Czy nie jest tak że jakakolwiek ingerencja w domowe rytuały wprawia Cię w przygnębienie, strach, niepokój.
    Bo jeśli tak jest - to cierpisz i Ty i być może Twoja rodzina.
    Rozmawiałaś kiedykolwiek z nimi na ten temat?
    Naprawdę jest tak źle z tymi spotkaniami?
    Znajomi tacy paskudni?
    A domowe ciepełko nie uwzględnia życia towarzyskiego?
  • amsterdama 07.11.15, 15:10
    Myślę,że odpowiedź na Twój post znajduje się w odpowiedzi udzielonej Sueellen.
    Nie mniej jednak doceniam to co piszesz.
  • karmelowa_bombonierka 07.11.15, 17:42
    O, dziękuję, przepraszam najpierw odpisałam, potem przeczytałam Twoją odpowiedź smile
  • migona 07.11.15, 15:41
    no już bez przesady - można zwyczajnie nie mieć ochoty na wizyty znajomych i latanie koło nich i tyle. Nie trzeba się od razu "fiksować na cieple rodzinnym". Nie każdy czerpie energię z takich spotkań tak po prostu.
  • karmelowa_bombonierka 07.11.15, 17:39
    Ależ oczywiście że można nie mieć ochoty na wizyty znajomych. Tak zwyczajnie i po prostu.
    Jednak wydźwięk pierwszego postu miał dla mnie (podkreślam - dla mnie) pewien cień drugiego dna. A czasem prawdziwym problemem nie jest to co wali po oczach napisane otwartym tekstem - ale właśnie to drugie dno, coś tam przemycane między wierszami. A ja akurat jestem mocno wyczulona na odczuwany przez innych niepokój, lęk. O wiele bardziej niż bym chciała.

    Często sami ludzie nie wiedzą ile ich decyzji, działań wynika tak naprawdę z ukrytego, bywa że nie uświadomionego lęku. I prób uniknięcia go.

    Tu w pierwszym poście zresztą jest zdanie wprost:
    >Co tydzień boję się telefonu:"Jesteście w domu? No to będziemy za godzinkę, możemy?"

    Dla przeciętnego człowieka to trudne do zrozumienia. Nie mam chęci na gości? To powiem że jesteśmy ale mamy inne plany, bardzo mi przykro. To nawet nie będzie kłamstwo ale czysta prawda. Powiedziana przez telefon, nawet nie trzeba tego mówić komuś stojącemu pod drzwiami.
    U autorki wątku co weekend pojawia się lęk przed telefonem, niech zgadnę - co zadzwoni to serce jej zamiera że znowu ktoś chce się wprosić.

    Mi absolutnie nie chodzi o to że ktoś nie ma chęci na gości w weekend.
    Ale tak mi się rzuciło w oczy to i owo. To pielęgnowanie domowego ogniska za wszelką cenę, czasem kosztem snu i osobistych planów, to naruszanie miru domowego przez znajomych i bardzo negatywny opis przebiegów wizyt - moim zdaniem mocno wyolbrzymiony - bo mimo najlepszych chęci trudno mi sobie wyobrazić jaki sajgon może zrobić podczas wizyty dziecko by potem trzeba było to sprzątać 3 dni. Chyba że dbanie o domowe ognisko obejmuje również pedantyzm do potęgi 6. Co też jest objawem lękowym.

    Ale oczywiście mogę się mylić.
    Podrzuciłam tylko mój pomysł do rozważenia.
  • la_mujer75 07.11.15, 15:12
    Ja Cię doskonale rozumiem. Mam to samo, a jeszcze nikt nie rozumie, że chcę mieć spokojny weekend, gdyż nie pracuję zawodowo, więc od czego niby mam odpoczywać ????
    Siedem lat temu przeprowadziliśmy się do domku z ogródkiem. Akurat urodziłam drugiego syna i wolałam nawet aby do mnie przyjeżdżali goście, niż tarabanić się ze wszystkimi bambletami i kisić się u znajomych w blokach.
    Niby wszystkim ten układ pasował - oni przyjeżdżali z dzieciakami, które miały miejsce do zabawy ( z czasem oprócz piaskownicy,zjeżdżalni ,pojawiła się trampolina, a latem spory basen), a ja miałam wszystko pod ręką , ale.... Ale zaczęło mnie to męczyć- najpierw sprzątnąć dom przed wizytą (plus przygotować żarcie),potem obsługa gości, a potem sprzątać po ich wyjściu - z dwójką małych dzieci ! I tak co tydzień. przez cały okres wiosenno-letni, a potem jesienno -zimowy, bo przecież u was jest tak fajnie,dużo miejsca smile A na dodatek zawsze było tak, że jako gospodarze ponosiliśmy większe koszty, bo znajomi jakoś tak "zapominali" przywieść jedzenia, picia. Niby było to składkowe, ale .... my- pieczywo, warzywa,owoce,masło, majonezy, ketchupy, musztardy, woda, soki dla dzieci i jeszcze okazywało się, że Jaś woli kurczaczka, a nie kiełbasę,która rodzice przywieźli, więc "mogę ten mały kawałeczek dla Jasia ? ". Dziecku nie odmówię.... Aż któregos razu tak się wkurzyłam, że miałam tylko porcje wyliczone dla swoich dzieci,siebie i męża smile Ani okruszka więcej i na pytanie,czy Jaś może bułeczkę,odparłam, że nie ,nie może , bo bułeczka jest dla mojego . Podałam adres najbliższego sklepu smile I nagle zaczęli ciut więcej ze sobą przywozić, ale zawsze skrupulatnie ze sobą zabierają,to czego nie zjedli i nie wypili ! Śmieszy mnie to nieprzeciętnie, gdyż wszyscy mają super sytuację finansową i w porównaniu do nas są krezusami smile Być może dlatego ...
    Po kilku latach - ponowny bunt z mojej strony - powiedziałam, że jesienią i zimą nikogo nie zapraszam, tylko czekam na zaproszenia. Nagle okazało się, że jest dużo fajnych miejsc w mieście, a najfajniejsze są blisko nas, tak, że po kręgielni najlepiej wpaść do nas smile Niby taki spontan. Panowie brali się za gotowanie (wspólnie kupowane składniki) i czego ja znowu narzekam ? A mnie znowu wkurzało to, że potem ja sprzątałam ten burdel (owszem, zawsze któraś z dziewczyn ofiarowywała pomoc ). Dodatkowo moje dzieci rosły, zawsze były grzeczne, natomiast dzieci znajomych- młodsze - robiły sajgon, a rodzice mieli to gdzieś. To ja łaziłam za takimi maluchami, aby nie wyżerały kotom żarcia, to ja pilnowałam aby nie psuły zabawek moim dzieciom itd. I jak dawałam do zrozumienia, że mnie ta sytuacja nie odpowiada, to inteligentni ludzie udawali, że nie łapią,o co mi chodzi sad W końcu jasno i dobitnie powtórzyłam, że u nas tylko spotkania, gdy jest ciepło i można siedzieć na dworzu, tym bardziej, że całe towarzystwo zaczęło już liczyć dobrze powyżej dwudziestu osób. I zdarzyło się, że kilkakrotnie odwoływałam grille, bo zapowiadali deszcze i brzydką pogodę. Na pewno im się to nie podobało, ale co mieli zrobić ? owszem - zdarzyło się, że komuś z nich wyrwało się : "aleś się zmieniła", to odpowiadałam, że tak i że na plus dla mnie samej smile
    Był moment, że bardzo rzadko się spotykaliśmy (skoro nie było u nas ), ale mnie to w ogóle nie przeszkadzało. I po jakimś czasie okazało się, że inni też potrafią zrobić spotkania u siebie smile Łaskawie przyjeżdżam smile
    Dasz palec,a zaraz użrą całą rękę i jeszcze będą Tobie wyrzucać, że zrobiłaś się leniwa i egoistyczna . Trzeba mieć to w odwłoku. Albo ich nauczyć równowagi albo lepiej się pożegnać - bo po co znajomi, którzy Cię wykorzystują !
  • memphis90 09.11.15, 10:57
    > któregos razu tak się wkurzyłam, że miałam tylko porcje wyliczone dla swoich dz
    > ieci,siebie i męża smile Ani okruszka więcej i na pytanie,czy Jaś może bułeczkę,o
    > dparłam, że nie ,nie może , bo bułeczka jest dla mojego . Podałam adres najbliż
    > szego sklepu smile
    Hmm, rozumiem, że gości można lubić albo nie lubić, że coś może drażnić - ale takie zachowanie ze strony gospodarzy to dla mnie buractwo pierwszej wody uncertain Nawet na impreach składkowych nie wyobrażam sobie rozliczania się "to moja kiełbaska, a to wasz soczek".
    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • la_mujer75 09.11.15, 23:14
    Oczywiście, że buractwo ! Zamierzone buractwo ! zachowałam się tak jak oni. Przez jakies dwa lata - co tydzień "dawałam" dom na imprezy, co tydzień wystawiałam wszystko, co miałam w lodówce i w spiżarni - a goście przyjeżdżają, bawili się i mnie zostawiali z całym syfem poimprezowym . I nikomu z nich nie przyszło do głowy , że może mnie nie stać na fundowanie cotygodniowej imprezy ?
    Tak im sie podobało, że dostałam propozycję aby u mnie zrobić imprezę urodzinową ich syna smile Powiedzieli,że tort przywiozą .... smile smile smile
  • iwoniaw 10.11.15, 09:28
    Cytatt
    > akie zachowanie ze strony gospodarzy to dla mnie buractwo pierwszej wody uncertain Naw
    > et na impreach składkowych nie wyobrażam sobie rozliczania się "to moja kiełbas
    > ka, a to wasz soczek".


    A ja ją rozumiem - wszak to goście pojmowali hasło "impreza składkowa" jako przywożenie wyliczonych dla siebie (nie dla siebie + dla gospodarzy!) kiełbasek, soczków czy czego tam - co nie przeszkadzało im zjadać/wypijać wiktuałów (i nie myśląc, czy aby wyliczone czy z naddatkiem gospodarze posiadają) gospodarzy. Czyli co, jak Kali wyliczać swoje, to dobrze, a jak Kalemu wyliczać, to źle?

    Poza tym kwestia jeszcze "jedzenia dla dzieci": gdy zapraszam gości z dziećmi, staram się mieć na stole potrawy przez większość dzieci jadane i na ogół jest ok. Natomiast jeśli ktoś ma dziecko nie biorące do ust niczego poza dwoma produktami na krzyż i nie kwapi się, by na imprezę składkową przywieźć je w ilości choćby minimalnej, za to pretensje, iż inni tego nie uczynili, ma ewidentne - to chyba nie z gospodarzami coś jest nie tak...


    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • babunia_wygodka 09.11.15, 13:25
    la_mujer75 napisała:

    > k, że jako gospodarze ponosiliśmy większe koszty, bo znajomi jakoś tak "zapomin
    > ali" przywieść jedzenia, picia. Niby było to składkowe, ale .... my- pieczywo,
    > warzywa,owoce,masło, majonezy, ketchupy, musztardy, woda, soki dla dzieci i jes
    > zcze okazywało się, że Jaś woli kurczaczka, a nie kiełbasę,która rodzice przywi
    > eźli, więc "mogę ten mały kawałeczek dla Jasia ? ". Dziecku nie odmówię.... Aż

    No to "zapominali", czy jednak przywieźli choćby tę kiełbasę? Poza tym nie rozumiem zupełnie tego aspektu problemu: przecież Twoje dziecko zje ich kiełbasę, ich dziecko Twojego kurczaka, o co chodzi? Impreza składkowa nie polega na tym, że każdy przywozi dwojaki z własnym obiadem i siedzi w osobnym kącie, patrząc się na własne buty.

  • arwena_11 09.11.15, 17:43
    a jak jej dziecko tej kiełbasy nie lubi i chce kurczaka?

    Jak dla mnie pod tym względem ona jest święta. Ja bym dawno rozgoniła towarzystwo. Oni jej dom traktują jak darmową knajpę. Właściwie wzajemnosć wizyt nie istnieje
  • la_mujer75 09.11.15, 23:22
    Ja też mam taka wizję imprezy składkowej -każdy przywozi różne produkty i jemy to,co jest wystawione na stole - wspólnie i nikt nikomu nie zagląda w zęby - ani nie liczy, ile kto zjadł pomidorów. Ale jak każdy z nich przywiózł tylko po kawałku kiełbasy (i nic więcej) i nagle okazuje się, że wszyscy mają ochotę tylko na kurczaka, to w końcu ja zostawałam z kiełbasą ,której nie znoszę smile Na sałatkę też nie miałam co liczyć, bo przecież warzywka są zdrowe , prawda ? Tylko dlaczego nikt z nich ich nie przywiózł ?
  • pelissa81 07.11.15, 15:12
    ty nie masz problemem z goścmi, ale z asertywnością i to poważny. Zacznij od grzecznego "kochani, niestety mamy inne plany" i to wszystko.

    --
    Dzieci dzielą się na genialne i cudze
  • kagrami 07.11.15, 15:17
    Jedno słowo: asertywność.

    Kochasz siebie? Szanujesz siebie i swoją rodzinę?

    Nie tłumacz się tylko spokojnie wyjaśnij: Nie, nie mam czasu, mam inne plany.

    Mój dom rodzinny był otwarty, kochałam to. U mnie zawsze było pełno dzieciarni. Ale teraz - mam gości raz w roku, rzadko bywam u innych, mają już dosyć wymówek wink Nie lubię i już. Szkoda życia, wolę książki poczytać smile

    "Jedni lubi,ą pomarańcze, inni jak im nogi śmierdzą".

    Nie daj się wykorzystywać, zacznij dobrze traktować przede wszystkim SIEBIE i Twoich bliskich.

    --
    "Powiadają starzy Cyganie, że Bóg znika, gdy rozgniewają go ludzie, wówczas przychodzi czas magicznych zaklęć i przepowiadania przyszłości. Bez Boga w tle staje się ona łatwo przewidywalna." /Michał Kruszona "Rumunia"/
  • kagrami 07.11.15, 15:21
    I też mi się wydaje, że ich zachęciłaś do tego. Chyba myślą że ty to lubisz. Jesteś za fajna wink
    --
    Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby. [Hipokrates]
  • drosetka 07.11.15, 15:59
    ty narzekasz na nadmiar ja znów na niedosyt spotkań towarzyskich, czasem w sobote mam właśnie ochotę wyjść albo zaprosic ( no była dziś kolezanka z córeczkami ale to się nie liczywink na wieczór znajomych na dobre jedzonko i drinka, ale po 1 mój mąż argumentuje ze cały tydzień nie ma go w domu to w weekend chce poleniuchować sam, po 2 nie mamy takich konkretnych, wspólnych znajomych dla których nie jest problemem spontaniczne wpadanie ( u nas musi byc z miesięcznym wyprzedzeniem ustalanie daty i godziny spotkania). Ale oczywiście wierzę ci ze czasami masz dość, bo co tydzień mimo wszystko też bym nie chciała..
  • krejzimama 07.11.15, 17:51
    Weż ich ze dwa trzy zatruj jakimś żarciem to już więcej nie przylezą.
    --
    PiS-Państwo i Slamskie
  • 18lipcowa3 07.11.15, 18:04
    Zawsze sie to jakos zgrywa.
    Masz dziwnych znajomych, nie dziwie sie ze nie chcesz sie z nimi spotykac, Tez bym unikała ludzi z diabolicznym dzieckiem, psem czy singli nie kumających że zycie rodzinne wygląda inaczej.
    Na szczęscie mam normalnych znajomych, spotykamy sie sami albo z dziecmi, nikt nigdy nie zalega długo, nie ma kłotni, scen, niedomówien.

    Też cenię zycie rodzinne, lubimy z córkami siedziec w domu, coś robic, gdzies z nimi wyjsc. . Nie wyobrazam sobie jednak KAŻDY JEDEN weekend tak spędzać, zamykac sie w domu, unikac ludzi i z nabożenstwem traktowac ten czas a każdego próbującego to zepsuc uwazac za wroga.
    Sportykamy sie ze znajomymi, my rozmawiamy przy jedzeniu czy piwie, dzieci się bawią. Czasem zostawiamy dzieci z dziadkami i wychodzimy ze znajomymi na kolację.
    Nie widzę w tym zakłocenia miru domowego. Dzieci też maja prawo do innego towarzystwa niz rodzice.

    Masz dziwnych znajomych ale sama też jesteś zdziwaczała z tym chorobliwym pielegnowaniem soboty i niedzieli.
  • agaja5b 07.11.15, 18:12
    18lipcowa3 napisała:


    > Masz dziwnych znajomych ale sama też jesteś zdziwaczała z tym chorobliwym piele
    > gnowaniem soboty i niedzieli.
    Z tego co ona pisze to raczej do tej pory nie miała za bardzo okazji pielęgnowac soboty i niedzieli w gronie rodzinnym bo zawsze ktos u nich był.
  • amsterdama 07.11.15, 18:33
    Gdybyś dokładnie przeczytała, może zauważyłabyś,że oprócz tychże znajomych (głównie towarzystwo z pracy), mam też innych, takich prawdziwych przyjaciół, z którymi chętnie spędzamy czas. Moje dzieci też mają dziadków, ciocie, wujków- z nimi też spędzamy czas. Poza tym weeckendy to spacery, kino, teatr, wycieczki- o tych dniach nie pisałam, bo po co? Goście siłą rzeczy nas nie odwiedzą. Opisałam tutaj te weeckendy, które spędzamy w domu- w komplecie. Biorąc pod uwagę obciążenie pracą zawodową w ciągu tygodnia oraz to, że mąż niestety często pracuje również w weeckendy- te nasze wolne popołudnia są dla mnie święte, wyczekane. "Co weeckend boję się telefonu"- precyzuję: co weeckend, który spędzamy w domu.
    Poza tym- ciesze się,że jesteś niezwykłą gospodynią i masz super znajomych i wszystko u Ciebie cudowne. Pozdrawiam.
  • nenia1 07.11.15, 18:46
    No ale amsterdamo - co za problem zwyczajnie odmówić, zamiast bać się telefonów. Wyjaśnisz?
  • pelissa81 07.11.15, 18:51
    szczerze też próbuję to ogarnąć i zrozumieć, ale nie mogę. Jakoś amsterdama umie powiedzieć znajomym, że ich nie ma bo są u innych, w kinie, u dziadków, teatrze, wyciecze itd.. Przecież goście nie czatują z lornetką tylko dzwonią - co za problem powiedzieć, sorry mamy inne plany - przecież siedzenie w domu też się do tych planów zalicza. Przecież nie będą was "sprawdzać" a nawet jeśli staną w drzwiach mowicie, że "sorry, dziś nie bo mamy inne plany". zaproście nas za tydzień do siebie tongue_out

    --
    Dzieci dzielą się na genialne i cudze
  • lady-z-gaga 07.11.15, 18:54
    O ile dobrze zrozumiałam, problem nie tym, że Amsterdama boi się odmowić, ale w tym, że te telefony (i nieuchronne tłumaczenia lub odmowy) są regułą. Ja też bym cieżko znosiła fakt, że ktoś czyha na to, aby mnie przyłapać na chwili, kiedy nie mam konkretnych planów i chce zapewnić mi atrakcje wg własnych potrzeb smile
  • nenia1 07.11.15, 19:05
    To że telefony są regułą jest logiczną konsekwencją tego, że nie odmawia. Mnie to trochę przypomina umęczone panie domu, narzekają, narzekają, ale nie odpuszczą. Dlaczego? Bo mają w tym również własne interesy.
  • najma78 07.11.15, 19:08
    lady-z-gaga napisała:

    > O ile dobrze zrozumiałam, problem nie tym, że Amsterdama boi się odmowić,

    A dlaczego sie boi?
  • 21mada 07.11.15, 23:34
    Bo chce miec ciastko i zjesc ciastko. Chce uchodzic za osobe popularna, ktora ma znajomych, a jednoczesnie wcale nie chce tych znajomosci podtrzymywac.
  • natalie_rushman 07.11.15, 20:08
    Miałam taką znajomą, za którą nie przepadałam, a która bardzo chciała, żebym co rusz niańczyła jej córkę (ja pracuję w domu, a kobieta zapracowana w gabinecie, ani wyjść wcześniej, ani ciągle brać urlopy, kiedy szkoła ma wolne - niestety wydawałam jej się idealna wink). I bardzo szybko się spostrzegłam, że kiedy jestem podpytywana, co robię w weekend czy kiedy tam, a odpowiem, że nie mam konkretnych planów, to goście mi się chcą zwalić na głowę wink. Zaczęłam odpowiadać grzecznie i stanowczo, że dany dzień mam już zaplanowany. Bez tłumaczenia się. Pomogło.

    --
    www.youtube.com/watch?v=AcxQiYGupHg
  • najma78 07.11.15, 19:06
    Podlacze sie do pytania neni, odmow, powiedz 'nie wpadajcie, mamy inne plany'. Powtorz raz, drugi, trzeci i w koncu zalapia.
    Tez nie spotykam sie ze znajomymi czesto, umawiamy sie na konkretny termin i wtedy gdy kazdemu pasuje. Nikt sie nie narzuca. Co jest nie tak z twoimi znajomymi? Moze nie odbieraj telefonu. Chyba nie wpadna i nie beda dobijac sie do drzwi?
  • 18lipcowa3 07.11.15, 19:49
    no to skoro tak to dziwie sie ze w ogole zaprzątasz sobie głowę ludzmi z sytuacji 1,2 i 3.
  • madzioreck 07.11.15, 22:19
    Ale gdyby co dokładnie przeczytała? Bo ja czytałam raz i drugi:

    "W środowisku zawodowym mam przyjaciół, lubimy się, szanujemy, mamy wspólne tematy pozazawodowe. Jednocześnie w tej grupie jestem jedyną osoba,która życie rodzinne ceni sobie bardziej, niż cokolwiek innego. Dom, dzieci- to musi być wszystko zadbane. Ład, spokój, ciepła zupa na stole, domowe ciasto- nie zawsze się udaje, tak jak bym chciała, ale do tego dążę. Czasem kosztem snu, czasem kosztem osobistych planów. Tak chcę. Po całotygodniowym wysiłku rezerwuję sobie sobotnie popołudnia na leniuchowanie w gronie najbliższych, zaś niedziela to dla mnie dzień poświęcony dzieciom:czasem przyjemności, czasem pochylenie się nad różnymi ich problemami.
    Co tydzień boję się telefonu:"Jesteście w domu? No to będziemy za godzinkę, możemy?"

    I nijak z posta startowego nie wynika, że macie jakichś przyjaciół oprócz "przyjaciół" którzy teraz zostali "znajomymi" z pracy. Nie wynika też z tego posta, żebyś jakikolwiek czas rezerwowała na spotkania z jakimikolwiek znajomymi czy przyjaciółmi, a opis tego, jak ważne jest dbanie o dom, ciasto i zupę dał dobitnie do zrozumienia, że albo-albo, życie towarzyskie nie jest przewidziane.
    A teraz nagle się okazuje, że chodzi o coś zupełnie innego - irytują Cię i męczą jacyś konkretni ludzie i to z nimi nie chcesz się spotykać. Więc nie spotykasz się, odmawiasz, i po problemie... o co chodzi?
  • leni6 07.11.15, 18:53
    Gościom nr 2 i 3 bym powiedziała, że w weekendy chcę poświęcić czas swoim dzieciom, a z gośćmi nr 1 spotykała się na placu zabaw tłumacząc że nie chcę bałaganu w domu.
  • natalie_rushman 07.11.15, 19:56
    Nauczyć się odmawiać wink.

    BTW, jeśli nie widzisz powodów, żeby umawiać się z tymi ludźmi poza pracą, gościć ich, irytują Cię ich zachowania - to tak naprawdę nie są przyjaciele, ale po prostu znajomi. I tak powinnaś ich traktować.
    --
    www.youtube.com/watch?v=AcxQiYGupHg
  • awesome810 07.11.15, 22:13
    którym nie potrafisz odmówić wizyt, to twoi przełożeni? właściciele firmy?
    Inaczej trudno zrozumieć, dlaczego nie powiesz po prostu "przepraszam, mam inne plany, umówimy się w innym terminie", bez zbędnego tłumaczenia, że akurat wypadają imieniny cioci/babci/stryja...

    (brudny pies z cieczką, skaczący po dziecinnej pościeli???? chyba bym padła...)
  • kkalipso 07.11.15, 22:34
    Jak dla mnie to fałszywa jesteś i tyle...niby czemu trzeba się tłumaczyć własnym znajomym?

    --
    https://bi.im-g.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/85/45/18/01909d216a.jpg
  • bei 07.11.15, 22:55
    To sie moze zmienic, gdy znajomi przeprowadza sie do swojego domusmile
    Wpierw pomyslisz, ze beda zapraszac, bo maja duzo miejsca, ale nieeeesmile
    Zrozumieja, ze dom to duzo sprzatania, a ugoszczenie przyjaciol to robota przy gotowaniu czy pieczeniu ciast...no i ich dzieci podrosna, wiec trzeba im czas poswiecic przy odrabaniu lekcji smile

    Nim to se zmieni, to popros znajomych nim opuszcza gosxinen progi Twojego domu, by pomogli posprzatac balagan, miej tez odwage na ich stwierdzenie, ze wpadną zaprotestować, ze macie juz plany na popoludnie.

    --
    olaromanska.blox.pl/html
  • mikams75 07.11.15, 22:51
    pytanie - nie chcesz tych ludzi w ogole widywac, czy chcesz sie spotkac na krotko i na innych warunkach?
    Jesli to pierwsze to po prostu odmawiaj za kazdym razem. Jesli to drugie to mozesz szczerze powiedziec -spotkajmy sie w parku na spacerze,bo po ostatniej wizycie mialam 3 dni sprzatania.
  • amoreska 07.11.15, 23:02
    A może autorka miałaby ochotę też czasem być zaproszona i obsłużona przez tych ludzi, którzy tak uwielbiają wpadać do niej?
  • amsterdama 08.11.15, 07:44
    Chce sie z nimi widywac. Optymalne warunki: wypad po pracy na kawe na godzinke, raz na jakis czas. Na to nie moge liczyc, bo przeciez nie maja czasu.
  • najma78 08.11.15, 09:42
    amsterdama napisała:

    > Chce sie z nimi widywac. Optymalne warunki: wypad po pracy na kawe na godzinke,
    > raz na jakis czas. Na to nie moge liczyc, bo przeciez nie maja czasu.

    A ty masz czas? W koncu pracujecie bardzo duzo,po pracy organizujesz dom pachnacy domowym ciastem, zajmujesz sie dzieckiem, sprzataniem, praniem i cala reszta. Naprawde dalabys rade po pracy nawet raz na jakis czas? Ja nie, pomimo ze koncze ok.3 to mam plany, na kawe z kimkolwiek nie mam czasu, zostaja wlasnie weekendy albo dni wolne. Kawe pije w pracy i w czasie przerw mam troche czasu na pogaduchy, czasem przed praca jesli jestesmy wczesniej. 5xw tyg wystarczy. Nie spotykam sie tez w weekendy bo mam inne grono znajomych niz pracowi, zdecydowanie blizsze i jesli juz to spotykam sie z nimi ale raz na jakis czas, zdecydowanie nie obawiam sie telefonu od nich ani oni odemnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka