Dodaj do ulubionych

Rocznik 2009, kto zostawi dziecko w I klasie?

25.11.15, 18:53
Pomijając bredel z rocznikiem 2010 (tutaj podobno wolny wybór rodziców ma dotyczyć dzieci z pierwszej połowy roku, druga połowa będzie musiała mieć opinię z poradni), padł pomysł (i zdaje się, że jego źródłem są nasi eksperci państwo Elbanowscy), żeby obecni pierwszoklasiści mogli na życzenie rodzica powtarzać pierwszą klasę.
Kto się na to zdecyduje?
--
Wejdę do środka i spróbuję wynieść dowcip. Osłaniać mnie będzie ponura muzyka odtwarzana z płyt oraz żałobne zawodzenie funkcjonariuszy.
Edytor zaawansowany
  • kawka74 25.11.15, 18:53
    serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/907217,reforma-szesciolatki-powtorza-klase-a-dla-trzylatkow-zabraknie-miejsc-w-przedszkolach.html
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • oqoq74 25.11.15, 19:09
    Tak, pan Elbanowski po konferencji w MEN powiedział, że teraz będa wlaczyć o to, aby tym dzieciom, które zostały zmuszone pójść do 1 klasy w wieku 6 lat, oddano jeden rok edukacji.
    W pierwszej kolejności walczyć będą o dzieci z rocznika 2008/2009smile

    Tu niestety, ale wniosek nasuwa mi się tylko taki, że jakoś trzeba uzasadnić istnienie fundacji dalej.
  • melancho_lia 25.11.15, 19:13
    Ja tam nie chcę by ktokolwiek walczył o moje wrześniowe dziecko z rocznika 2008, obecnie uczęszczające do klasy 2.
  • misterni 27.11.15, 13:39
    oqoq74 napisał(a):

    > Tak, pan Elbanowski po konferencji w MEN powiedział, że teraz będa wlaczyć o to
    > , aby tym dzieciom, które zostały zmuszone pójść do 1 klasy w wieku 6 lat, odda
    > no jeden rok edukacji.
    > W pierwszej kolejności walczyć będą o dzieci z rocznika 2008/2009smile
    >
    > Tu niestety, ale wniosek nasuwa mi się tylko taki, że jakoś trzeba uzasadnić is
    > tnienie fundacji dalej.


    --
    Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
    Misterni
  • butch_cassidy 25.11.15, 19:10
    Nie mam pojęcia.
    My na pewno nie.
  • kawka74 25.11.15, 19:18
    Zerknęłam sobie na profil FB fundacji Elbanowskich - chętnych po 'odszkodowanie' za 'stracone dzieciństwo' trochę się znajdzie. Nawet dorośli są gotowi odmrozić sobie uszy na złość mamie i zostawić dziecko w pierwszej klasie na drugi rok, bo tak, a 'dziecku się jakoś wytłumaczy', że musi po raz drugi robić to samo, tylko w innym towarzystwie i z inną panią.
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • mamma_2012 25.11.15, 20:49
    Ej, ale teraz będzie w tym lepszewink
    Już kilka tygodni wcześniej zwróciło się do mnie kilka rodzin z takim pomysłem.
    Motywacje były bardzo specyficzne i średnio uzmwzględniały dobro dzieciuncertain
  • becbecbec 25.11.15, 19:19
    ale co to za pytanie, jesli sie znajdzie chetny rodzic to niech zostawia. Co mi do tego- nic. Zdaje mi sie ze onegdaj praktykowano repetowanie klasy pierwszej i kolejnych. Jesli rodzice maja taka wolę to dlaczego im tego zabronic?
  • aamarzena 25.11.15, 19:28
    Niemniej repetowanie było nie z woli rodzica. Dziś zdaje się też jest możliwe nieotrzymanie promocji do kolejnej klasy
  • kawka74 25.11.15, 19:38
    Pytanie dotyczy nowej reformy, poczytaj sobie.
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • zofijkamyjka 25.11.15, 20:39
    becbecbec napisał(a):

    > ale co to za pytanie, jesli sie znajdzie chetny rodzic to niech zostawia.

    Rok czasu w szkole to jest naprawdę szmat czasu, kiedy ten rodzic ma czas do decyzji czy cofa dziecko? a jak w czerwcu okaże się, że dzieciak sobie świetnie radzi? Bedzie można zmienić decyzję?

    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • landora 26.11.15, 13:43
    Jak myślisz, jak to wpłynie na wiarę w siebie dziecka?
  • kai_30 25.11.15, 19:27
    Niech spdalają. Musiałabym upaść na głowę.
  • fiu-bzdziu2010 25.11.15, 19:30
    no ale dziecko będzie się nudziło, przerabiając te same czytanki
  • hugu 25.11.15, 19:46
    Raczej nikt się nie zdecyduje, albo niewiele osób. O ile odroczenie dziecka z 2009 roku miało wielki sens, bo teraz pójdzie sobie takie do pierwszej klasy w wieku typowym dla niemal wszystkich dzieci w Polsce, o tyle odłączanie pierwszaka od jego klasy i zaczynanie od nowa nauki, z nową panią, w nowym zespole, to niefajne przeżycie dla dziecka - a i rodzicom pewnie nie zechce się po raz drugi "przecierać szlaków".
  • kai_30 25.11.15, 20:40
    hugu napisała:

    > Raczej nikt się nie zdecyduje, albo niewiele osób. O ile odroczenie dziecka z 2
    > 009 roku miało wielki sens,

    Może i miało. Dopóki rząd nie postanowił uratować przyszłorocznych sześciolatków. Teraz te odroczone dzieci nie w każdej szkole znajdą miejsce w przyszłym roku, bo ich jest relatywnie niewiele, możliwe, że klasy pierwsze miałyby szansę powstać tylko w niektórych szkołach. Stąd właśnie pomysł, żeby "cofnąć" tegoroczne sześciolatki i dołożyć do tych odroczonych. Ni chu chu na to nie pozwolę w przypadku mojego dziecka.
  • hiacynta90 25.11.15, 19:47
    kolejny kretynizm, ale ja się teraz boję , że moja 6 latka która chodzi do pierwszej klasy i trafiła na fajną klasę (samych 6 latków) i fajną panią, w przyszłym roku już może być w zupełnie nowej wymieszanej klasie z nową panią. to wszystko to jakiś koszmar.
  • mikams75 25.11.15, 19:53
    program pierwszej klasy jest tak latwy, ze nie wiem jak mozna wpasc na pomysl i kazac przecietnemu dziecku to wszystko robic jeszcze raz. Szok w dalszych latach nauki dziecko ma gwarantowany po takich latach nudy.
  • 18lipcowa3 25.11.15, 19:56
    Nie ma opcji, moja córka nie musi kiblować 1 klasy.


    --
    > Na hasło naturalnie włącza się czerwona lampa. Na hasło antyszczepion
    > kowcy włącza się halogen, bo to oznacza, że na 100% ludzie są powaleni i ni
    > ebezpieczni.
  • mary_lu 25.11.15, 20:14
    Moje dziecko ma rozszerzony program, jest zwyczajnie zdolne i zadbane, ale nie wybitne, radzi sobie bardzo dobrze. Pasuje do swojej klasy idealnie.

    Moja mama pracuje w szkole z klasami integracyjnymi w biednej dzielnicy, tam też dzieci sobie radzą. Przecież nauczycielki dostosowują swoją pracę do uczniów. Nie rozumiem tych histerii.
  • aguar 25.11.15, 20:48
    Osobiście nie zostawię, ale nie uważam, aby to był aż taki zły pomysł. W sensie, że jakby z klasy mojego dziecka ubyło kilku uczniów i była ona mniej liczna, to byłoby to korzystne dla tych, którzy zostaną.
  • zofijkamyjka 25.11.15, 21:11
    aguar napisała:

    > Osobiście nie zostawię, ale nie uważam, aby to był aż taki zły pomysł. W sensie
    > , że jakby z klasy mojego dziecka ubyło kilku uczniów i była ona mniej liczna,
    > to byłoby to korzystne dla tych, którzy zostaną.

    ale za to mogą dokooptować zostawione dzieci z klas drugich. Takie pomysły tez są.


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • madame_edith 25.11.15, 21:16
    Jest to tak durne, że aż mi się nie chce wierzyć, żeby ktoś na serio proponował. W życiu moja córka sześciolatka w pierwszej klasie nie będzie jej powtarzać, bo PO CO.
  • kawka74 25.11.15, 21:22
    Jak to, po co, żeby jej oddać rok dzieciństwa!
    --
    Wejdę do środka i spróbuję wynieść dowcip. Osłaniać mnie będzie ponura muzyka odtwarzana z płyt oraz żałobne zawodzenie funkcjonariuszy.
  • asia_i_p 26.11.15, 09:42
    Żeby jej oddać rok dzieciństwa, to by ją musieli chyba urlopować na ten rok z obowiązku szkolnego. wink
  • agaja5b 25.11.15, 21:26
    Moja z początku 2009, radzi sobie bardzo dobrze, nie ma mowy żeby jeszcze raz chodziła do 1 klasy. Starsza córka, rocznik 2006 powtarzała zerówkę i w pierwszej klasie jako 7 latce z tym programem który jest było jej zbyt łatwo, ale była to jakaś nowość. Nie wyobrażam sobie by dziecko miało drugi raz siedzieć w ławce i robić coś co już umie, no chyba że nie umie, ma braki, lub nie do końca daję sobie radę to wtedy jest jakiś sens.
  • jolie 26.11.15, 07:53
    Zadajesz pytanie chyba w nieodpowiednim miejscu. Na tym forum wybory prezydenckie wygrał Komorowski.
    Jeśli liczysz na ten pusty przyszłoroczny rocznik, z którego skorzystają dzieci z 2010 to możesz się przeliczyć. Ja nie wiem, co zrobię, ale wiem jedno - nie będę absolutnie brała pod uwagę opinii z tego forum. Zrobiłam tak w tamtym roku (myślałam kategoriami ambicjonalnymi - "przecież sobie poradzi, a i tak idzie już cały rocznik"), nie odroczyłam syna i uważam to w perspektywie cofnięcia wieku rozpoczynania edukacji przez PiS za mój wielki błąd. Rodzice dzieci z końca roku 2009, które do szkoły poszły mogą chcieć zapisać dzieci ponownie do pierwszej klasy.
  • kawka74 26.11.15, 08:18
    > Zadajesz pytanie chyba w nieodpowiednim miejscu. Na tym forum wybory prezydenck
    > ie wygrał Komorowski.

    Chcesz powiedzieć, że zapisanie dziecka ponownie do pierwszej klasy jest decyzją polityczną?
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • saszanasza 26.11.15, 08:34
    Myślę, ze sama uznała, ze jej dziecko do pierwszej klasy się jednak nie nadaje, tzn. dziecko nie spełnia jej oczekiwań, bo podstawę programową na pewno realizuje, jak większość dzieci - tylko nie wychodzi mu to tak, jak matka by sobie tego życzyła. W przeciwnym wypadku napisałaby, ze jest to zalecenie "odgórne",
    --
    "Kobiety nie tyją. Zwiększają jedynie erotyczną powierzchnię użytkową."
  • kawka74 26.11.15, 08:40
    Ergo - dziecko będzie repetować pierwszą klasę po to, żeby spełnić ambicje rodziców??
    Rzeczywiście, dobro dziecka chyba ma w tym wszystkim najmniejsze znaczenie.
    --
    Wejdę do środka i spróbuję wynieść dowcip. Osłaniać mnie będzie ponura muzyka odtwarzana z płyt oraz żałobne zawodzenie funkcjonariuszy.
  • jolie 26.11.15, 09:33
    Wyjaśniam: mam dziecko z 2. połowy listopada. Nie odroczyłam go, bo zlikwidowano oddział przedszkolny, do którego chodził już przez rok (poszedł tam we wrześniu 2014 mając 4 lata i 9 miesięcy - wybrałam ten oddział przedszkolny, bo chciałam, żeby przyszłościowo chodził do tej szkoły). O likwidacji dowiedziałam się w lutym tego roku. Moje znajome, które odraczały miały motywacje pt. niech dziecko zostanie sobie jeszcze w zerówce, po co mu marnować dzieciństwo. Ja (wówczas w lutym tego roku) myślałam tak: któryś rocznik musi pójść już cały, trudno, padło na moje dziecko, od reformy nie ma odwrotu, nie chcę wozić go w inną część miasta (w tym samym miejscu nie mógł pójść, bo zerówkę zlikwidowano), niech chłopcy chodzą do tej samej szkoły. Ale co się okazało? Wybory wygrał PiS i natychmiast cofa reformę. Dla mojego dziecka konkretnie oznacza to, jest w przeładowanym skumulowanym roczniku oraz że do 8 klasy będzie w klasie z dziećmi nawet o 1,5 roku starszymi (klasa jest mieszana). Za uwagi na temat poziomu intelektualnego mojego dziecka z góry dziękuję. informuje również, że dzieci takich jak mój syn i wkurzonych rodziców jest o wiele wiele więcej.
  • kawka74 26.11.15, 09:43
    OK, rozumiem, tylko czy wściekłość rodzica jest wystarczającą i dobrą motywacją, żeby dziecko powtarzało klasę?
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • jolie 26.11.15, 09:47
    Repetowanie pierwszej klasy w przyszłym roku podejrzewam będzie tak powszechne, że wbrew forumowym opiniom nie będzie miało żadnego negatywnego kontekstu. To będzie minimalizowanie strat.
  • kawka74 26.11.15, 09:53
    Ja się nie pytam o kontekst i powszechność, tylko o motywację rodziców.
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • jolie 26.11.15, 09:57
    Motywacja? Czysty pragmatyzm. A o dobru konkretnie mojego dziecka politycy nie myśleli w ogóle - czy to ci z PO, czy ci z PiS.
  • kawka74 26.11.15, 10:15
    > Motywacja? Czysty pragmatyzm.

    Poważnie? 80% aktualnych pierwszaków to sześciolatki. Jeśli pozostawianie dzieci na drugi rok w tej samej klasie miałoby być tak powszechne, jak sądzisz, tłok zrobi się po prostu piętro niżej, dojdą dzieci odroczone plus sześciolatki, które jednak zostaną posłane do szkoły. Na moje oko to nie tyle pragmatyzm, ile wqrw i chęć odegrania się za bycie rocznikiem 2009.
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • jolie 26.11.15, 10:23
    Powszechność będzie porównywalna z odroczeniami. W Krakowie było 30% odroczeń. Jeżeli od rocznika 2010 wymagane będzie zaświadczenie z poradni, że taki sześciolatek nadaje się do szkoły, pójdzie góra 30% rocznika 2010. Wszystko, co w tym roku jest przeładowaniem, wyrówna się. Tak przypuszczam. Gdybym miała dziecko z początku roku nie byłoby tematu. Zadziałałaby reguła zaangażowania i konsekwencji - za dużo już zainwestowałam, żeby zrezygnować. Ale moja sytuacja jest inna i muszę też myśleć realiami dużego miasta z dużym przyrostem naturalnym, jakim jest Kraków. W mniejszych miejscowościach będzie pewnie inaczej.
  • eniigmaa 26.11.15, 10:48
    ja nie wierzę że 80% obecnych pierwszaków to 6-latki
    z założenia cały rocznik 2009, pół rocznika 2008 to daje 66%
    plus do 7 latków dochodzą odroczeni z pierwszej połowy 2008 (wcale nie mało)
    minus mała garstka rocznika 2008 -VII-XII która poszła w 2014
    poza tym od 6-latków odliczyć trzeba całkiem sporo odroczonych z 2009, w Warszawie to podobno około 20%, poza Warszawą ponoć więcej
    ja bym powiedziała że 6 latków jest około 50%, u nas na 3 klasy jedna jest 7-latków, ale w pozostałych dwóch również są dzieci 7-letnie
    nie wierzę również, że po cofnięciu reformy tłumy rodziców wyślą 6-latki do pierwszej klasy
    a wybór rodzice mieli zawsze, zawsze mogli wysłać 6-latka do pierwszej klasy jeśli był bystry i dojrzały emocjonalnie

  • kawka74 26.11.15, 11:00
    'Ponoć', 'podobno' i 'nie wierzę' to trochę za mało, żeby wygłaszać kategoryczne opinie, nie uważasz?
    --
    Wejdę do środka i spróbuję wynieść dowcip. Osłaniać mnie będzie ponura muzyka odtwarzana z płyt oraz żałobne zawodzenie funkcjonariuszy.
  • eniigmaa 26.11.15, 11:07
    kawka74 napisała:

    > 'Ponoć', 'podobno' i 'nie wierzę' to trochę za mało, żeby wygłaszać kategoryczn
    > e opinie, nie uważasz?

    ale czy ja Ci narzucam moje zdanie? zmuszam Twoje dzieci do czegokolwiek?
    to jest MOJA opinia i co? nie mogę jej wyrazić?
  • kawka74 26.11.15, 11:17
    A czy ja Ci coś narzucam, zmuszam do czegoś? Nie. To po co te nerwy?
    --
    'How to recognise different trees from quite a long way away'
  • makurokurosek 26.11.15, 11:35
    Sądzę, że tu bardziej chodzi o powód jaki podałaś, a niżeli sam fakt powtarzania przez twoje dziecko klasy.
    Powodem którym podałaś, jest twoja niechęć do reformy " sześciolatki do szkół" oraz wkurzenie, że dziecko jest w roczniku powiększonym. Natomiast tak naprawdę istotną sprawą dającą podstawy do powtarzania klasy jest nieradzenie sobie dziecka z materiałem i nieopanowanie tego materiału.
  • jolie 26.11.15, 11:43
    Pisałaś do mnie?
  • makurokurosek 26.11.15, 11:57
    Pisałam do ciebie, przepraszam źle się podpięłam.
  • jolie 26.11.15, 12:15
    Niechęć do reformy? Ta reforma będzie cofnięta - wszystko na to wskazuje, choć konkretów w postaci ustawy brak. Jeżeli masz obecnie dziecko z końca roku 2009 w pierwszej klasie z dziećmi o 1,5 roku starszymi w przeładowanym roczniku to możesz podać mi argumenty, dlaczego, jeżeli będzie możliwość prawna uniknięcia takiej sytuacji, decydujesz, aby kontynuowało naukę. W przeciwnym razie - bardzo teoretyzujesz i oceniasz coś, co absolutnie Cię nie dotyczy, a przez to też nic nie kosztuje. Weź również pod uwagę, że przynajmniej od 2 lat odroczenie nie ma już nic wspólnego z jego pierwotną wersją (jeszcze kilka lat temu odraczano dzieci opóźnione umysłowo albo z deficytami w zakresie rozwoju mowy chociażby; na dzień dzisiejszy odraczane są dzieci w normie intelektualnej, całkowicie sprawne ruchowo, pod względem mowy).
  • makurokurosek 26.11.15, 13:11
    " Jeżeli masz obecnie dziecko z końca roku 2009
    > w pierwszej klasie z dziećmi o 1,5 roku starszymi w przeładowanym roczniku to m
    > ożesz podać mi argumenty, d

    Nie nie mam dziecka z rocznika 2009. Mam dziecko z rocznika 2005 które poszło do szkoły jako sześciolatek, rok 2011 był tak naprawdę pierwszym rocznikiem od którego co roku do klas pierwszej trafiało średnio 20 % sześciolatków. Tak więc rocznik córki w skali Polski składa się z 1,2 rocznika natomiast w skali Poznania gdzie mieszkam 1,5 rocznika.
    Od klasy czwartej młoda jest w klasie mieszanej, tak więc między nią a koleżankami z klasy zdarza się różnica 1,5 roku.
    Tak więc rozumiem twoje wkurzenie na posłanie dziecka w roczniku kumulacji, jednak jak dla mnie nadal cofanie dziecka bez trudności w nauce jest działaniem pod wpływem emocji i bez logicznego uzasadnienia.
    Dodajmy do tego, że jeżeli Pis uchwali swoje ustawy, to nie jest w stanie w tak krótkim czasie przygotować nowe programy, nową siatkę godzinową.
    Tak więc niezależnie co zrobisz twoje dziecko nadal będzie rocznikiem testowym, rocznikiem z niewiadomą .
  • jolie 26.11.15, 13:30
    Rocznik 2005 był mniej liczny niż 2009. O roczniku 2008 to nawet nie mam sił pisać - bardzo dużo dzieci odroczonych (zarówno z pierwszej, jak i drugiej połowy roku, to zdecydowana większość w klasie mojego syna). Ten rocznik podzielono na pół. Czyli listopad 2008 to były dzieci "jeszcze niegotowe" w myśl ustawy, a listopad 2009 to były dzieci gotowe. Czy w tym jest jakieś logiczne uzasadnienie? A rodzice z 2009 roku, którzy bez jakichkolwiek wskazań dziecka do odroczenia, pod wpływem emocji, odroczyli dziecko i pozostawili je drugi rok w zerówce, zrobili bardzo dobrze. Z dzisiejszej perspektywy. Bo zmieniono reguły gry w trakcie gry . Wszyscy, których znam i z którymi rozmawiam są bardzo zadowoleni - liczą na mniejsze klasy, brak klas mieszanych, mniej problemów przy naborze do szkół średnich. Decyzje emocjonalne bez żadnego logicznego uzasadnienia bywają bardzo dobre. Jeśli syn będzie rocznikiem testowym, to we wrześniu 2016 będzie miał 6 lat i 9 miesięcy. Da spokojnie radę. O stymulację rozwojową w domu też jestem spokojna. Problemem może być zmiana klasy. Nie wiem jeszcze, co zrobię.
  • makurokurosek 26.11.15, 14:31
    "Czy w tym jest jakieś logiczne uzasadnienie?

    Nie, niema w tym logicznego uzasadnienia, tak samo jak nie było go w ciągłym odkładaniu zakończenia reformy.
    Niezależnie co sądzimy o tej reformie weszła ona w życie 7 lat temu i jej konsekwencją nie jest tylko wprowadzenie 6 latków do szkół ale również obniżenie poziomu nauki.
    Póki co PIS nie ma żadnego planu na to jak przeprowadzić obiecane zmiany i żadnego programu. Tak więc zapowiadane cofnięcie reformy, jeżeli już to zakończy się tylko cofnięciem sześciolatków , program natomiast pozostanie taki jaki jest, a jest żenująco niski i mówię to z perspektywy matki przeciętnej uczennicy klasy piątej.
  • makurokurosek 26.11.15, 13:29
    Dodatkowo nie uwzględniasz emocji dziecka, tego że przez ten rok nawiążę znajomości
  • eniigmaa 26.11.15, 11:47
    to do mnie czy do jolie? bo jak do mnie to przeczytaj sobie jeszcze raz moje posty
    nikt mnie nie przekona że ciągnięcie przez pierwsze lata szkoły za uszy mocno przeciętnego dziecka z trudnościami w przeładowanym roczniku, w którym są dzieci starsze o 1,5 roku (i więcej) wyjdzie mu na dobre
    szczególnie w kontekście brata który jest w drugiej klasie (ma lat prawie 9) i siostry 16-m-cy młodszej która pójdzie do pierwszej klasy 3 lata później
  • makurokurosek 26.11.15, 11:57
    Do joli, przepraszam źle się podpięłam
  • kawka74 26.11.15, 12:05
    Jeśli dziecko ma trudności i nie nadąża za pozostałymi uczniami, zostawienie go w pierwszej klasie, zanim trudności zdążą się porządnie nawarstwić, jest dla niego raczej korzystne.
    Moje pytania i w ogóle ten wątek wziął się z zupełnie czego innego, nie z analizowania indywidualnych predyspozycji dziecka.
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • kawka74 26.11.15, 10:57
    > Powszechność będzie porównywalna z odroczeniami.

    Dlaczego tak sądzisz?

    > Jeżeli od rocznika 2010 wymagane będzie zaświadczenie z poradni, że taki sześci
    > olatek nadaje się do szkoły, pójdzie góra 30% rocznika 2010.

    Zaświadczenie nie będzie potrzebne albo dzieciom z pierwszej połowy 2010, albo urodzonym do 1 września 2010, albo wcale; nie wiadomo, jaką decyzję podejmą państwo Elbanowscy.
    Twój pragmatyzm o tyle może być zawodny, że na ten sam pomysł wpadnie X rodziców w nadziei, że ich dziecko wyląduje w luźniejszym roczniku, który w konsekwencji okaże się być jeszcze bardziej zapchany dziećmi, niż poprzedni.
    --
    Wejdę do środka i spróbuję wynieść dowcip. Osłaniać mnie będzie ponura muzyka odtwarzana z płyt oraz żałobne zawodzenie funkcjonariuszy.
  • jolie 26.11.15, 11:03
    Bardziej zapchany od tego nie będzie. U części rodziców sześciolatków zadziała reguła zaangażowania i konsekwencji + "co ludzie powiedzą". Nie wiem natomiast skąd wnosisz, że rodzice dzieci z 2010 roku masowo poślą te dzieci, skoro nie będą musieli i zmieni się obowiązkowy wiek rozpoczynania edukacji.
  • kawka74 26.11.15, 11:24
    Nie wiem natomiast
    > skąd wnosisz, że rodzice dzieci z 2010 roku masowo poślą te dzieci, skoro nie b
    > ędą musieli i zmieni się obowiązkowy wiek rozpoczynania edukacji.

    Znikąd, nigdzie tak nie napisałam.
    --
    Dla rozwoju brytyjskiej ekonomii, obciążyłbym podatkiem wszystkich cudzoziemców żyjących za granicą.
  • eniigmaa 26.11.15, 10:33
    tak wiem, to bardzo nie popularne wśród ematek, ale ja chcę żeby moja (z 30 listopada) powtórzyła pierwszą klasę, lepiej teraz niż później
    podobnie jak u jolie nie mogła pójść do zerówki i musiałam ją wysłać do pierwszej klasy mimo że miała pewne wskazania do odroczenia
    wypraszam sobie uwagi na temat "opóźnionego dziecka", jakby się urodziła miesiąc i dzień później to poszłaby za rok i nikt by o żadnym opóźnieniu nie mówił
    jakoś sobie radzi w tej pierwszej klasie, ale raczej gorzej niż lepiej co w perspektywie przeładowanego rocznika nie wróży najlepiej, zwłaszcza że w tym roczniku jest najmłodsza, są w nim również dzieci prawie 2 lata starsze i nikt mi nie wmówi że dla mocno przeciętnego dziecka nie ma to znaczenia
    nauczyciele przyzwyczaili się chyba do dzieci które idąc do pierwszej klasy z umiejętność czytania, pisania i liczenia, jak mój syn, ale on poszedł w wieku 7,5
    jeśli dziecko idzie do szkoły w wielu 5 lat i 9-m-cy to naprawdę trudno się dziwić że tego nie potrafi, a teraz po ledwie 3 m-cach nauki pani mówi że córka ma z tym trudności i żeby ją w domu uczyć
    poza tym, może komuś umknęło, ale wydaje mi się, że mówili również o zmianie podstawy programowej (powrocie do podstawy z 2008 roku), co oznacza chyba nauczanie starym trybem, czyli literek i podstaw czytania, pisania uczymy się w zerówce, czyli program klas I-III będzie trudniejszy niż teraz
  • jolie 26.11.15, 10:42
    Ja Ciebie bardzo dobrze rozumiem. Na forum przedstawiano reformę jako optymalną dla dzieci, które teraz szybciej się rozwijają - zgoda, ale reformę zrealizowano w najgorszy z możliwych sposobów - cały czas ją przeciągając. O tym, że likwidowano zerówki w szkołach w dużych miastach na początku tego roku również nie pisano - po prostu w białych rękawiczkach wypychano dzieci do 1. klas. Gdybym zimą przypuszczała, że wygra najpierw Duda, a później PiS z pełna determinacją odraczałabym syna i szukała miejsca w zerówce na terenie miasta (oczywiście to byłoby bardzo trudne, bo mam starszego o 2 lata syna, który chodzi do szkoły).
  • monique76 26.11.15, 10:50
    Mam dokładnie taką samą sytuację - mam córkę z września 2009, wysłałam dziecko do I klasy, bo w szkole rejonowej zlikwidowali zerówkę, dziecko miało pewne podstawy do odroczenia. Teraz po 3 miesiącach nauki widać, że od średniej klasowej dziecko odstaje - zupełnie nie radzi sobie z tempem pracy, nie nadążą z zapamiętywaniem literek, czytanie leży na całej linii. Pani przeprowadzająca diagnozę w PPP już mi powiedziała, żebym przemyślała temat pozostawienia córki w I klasie, bo im dalej w las tym będzie trudniej. I żeby było jasne - ona jest w normie dla sześciolatka. Tylko szkoła i program I klasy nie koniecznie do tej normy jest przystosowany..

    --
    Pozdr. Monika
    "I niech sie mysli kolataja. Z kolatania rodza sie marzenia.
    A potem plany. Bo plany to marzenia z odkreslona data realizacji.." /by Marzena hlm
  • jolie 26.11.15, 11:00
    Mój syn radzi sobie bardzo dobrze, ale odstaje gabarytami - jest drobnym i szczupłym dzieckiem. Poza tym uważam, że nie mogę pozwolić na gorszy start mojego dziecka przez głupotę i nieudolność polityków. I choćby nie wiem, co tu na forum pisano, to dzieci z końca 2009 roku MAJĄ GORSZY START w obecnej sytuacji i planach nowelizacji ustawy o systemie oświaty.
  • eniigmaa 26.11.15, 11:10
    moja gabarytami też odstaje, odstawała nawet w przedszkolu, choć grupa była rówieśnicza
    najstarszy syn też odstaje, ale że ma w klasie większość ówczesnych 6-latków to tego nie widać wink
  • berdebul 26.11.15, 11:06
    Program jest przystosowany. Pytanie jak jest realizowany.
  • monique76 26.11.15, 11:12
    Ja zacytowałam wypowiedź pani psycholog z PPP. Z tego co widze w klasie mojego dziecka program jest ułożony tak, że dzieci z jakimikolwiek problemami zwyczajnie nie nadążają za tempem pracy. Na moją uwagę na zebraniu dot. zmniejszenia trochę tempa pracy usłyszałam, że literek jest jeszcze bardzo dużo do poznania, więc nauczycielka nie może zwolnić, bo się nie wyrobi. Większość dzieci sobie radzi, a te co sobie nie radzą> System takich sytuacji nie przewidujewink
    --
    Pozdr. Monika
    "I niech sie mysli kolataja. Z kolatania rodza sie marzenia.
    A potem plany. Bo plany to marzenia z odkreslona data realizacji.." /by Marzena hlm
  • sko.wrona 26.11.15, 11:41
    Sama piszesz, że większość sobie radzi, czyli program jest dobrze przystosowany do WIĘKSZOŚCI.
    Zawsze, w każdym systemie będą dzieci, które będą słabsze.
  • edelstein 26.11.15, 15:26
    Reszta klasy ma przystopowac,bo pare dzieci sobie nie radzi?no to ja jestem za tym,by podniesc poziom,bo mi sie dziecko nudzi.
    --
    Donn ki Blatt vör de Mull nähme on sach,watte denks.
  • saszanasza 26.11.15, 12:50
    Program jest przystosowany. Problem w tym, że rodzice mają wyobrażenie, ze ponieważ program jest skrojony na miarę 6 latka, to ich dzieci bez problemów i od razu (sic!) nauczą się wszystkiego. Do rodziców nie dociera, ze nauka to pewien proces, który przebiega różnie u różnych dzieci i wymaga czasu. Rodzice zamiast zauważać, czego ich dziecko nauczyło się przez te 3 miesiące czy ten jeden rok, widzą, czego dziecko nie potrafi. Dziecko na naukę czytania ma 3 lata. Skoro ja swoją 6 latkę nauczyłam czytać w rok, nawet zakładając, że jest "zdolna", to myślę, że dziecko rozwijające sie nieco gorzej, ale nadal w normie, w ciągu 3 lat czytać i pisać się również nauczy.
    Problem tkwi w podejściu rodziców i nauczycieli, którzy bezzasadnie przyrównują dzieci starsze do młodszych. Panika Elbanowskich również sieje zamęt.
    --
    "Kobiety nie tyją. Zwiększają jedynie erotyczną powierzchnię użytkową."
  • trissie 26.11.15, 11:40
    przepraszam, ze nie na temat, ale kiedy czytam te opinie o powtazaniu pierwszej klasy, oczo nie wierze. Mo synek z drugiej polowy 2008 roku w angielskiej szkole jest w trzeciej klasie. podobnie jak wieksza czesc jego klasy, jako szesciolatek potrafil: plynnie czytac ksiazki w rodzaju horrid Henry, psal wypracowania na strone a4 z science i angielskiego, mnozy dzieli, aktualnie zna tabliczke mnozenia, co wcale nie jest niczym dziwnym. Chodzi tez do sobotniej polskiej szkoly, ale jako szesciolatek przerabial ksiazki z polskiej drugiej klasy, poniewaz w pierwszej klasie dzieci w Polsce zaczynaja od szlaczkow i poczatkowej nauki poszczegolnych liter. Nie wierze w to masowe opoznienie w rozwoju ogromnej czesci polskich dzieci, no po prostu, ni cholery, nie wierze. Gdyby moj siedmiolatek musial byc teraz w pierwszej polskiej klasie i przerabiac te polskie ksiazki dla perwszoklasistow, to chyba zabilby mnie smiechemsmile

    --
    trissie
  • jolie 26.11.15, 11:44
    To dobrze, że się pośmieje, śmiech to zdrowie!
  • trissie 26.11.15, 11:50
    Nie posmieje sie, bo nie musi. Moze sie realizowac zgodnie ze swoim poziomem rozwojowym, podobnie, jak wieksza czesc siedmiolatkow w jego klasiesmile

    --
    trissie
  • eniigmaa 26.11.15, 11:50
    mój syn w wieku 5,5 umiał czytać, pisać i liczyć i czego to dowodzi?
    może tego, że każde dziecko jest inne? i jedno dziecko nie jest wytyczną dla świata?
  • trissie 26.11.15, 12:41
    nie chodzi o moje dziecko, jak zaznaczylam wczesniej. Chodzi, o ogolny rozwoj szczesciolatka np. w UK. A czego to dowodzi? Ja jestem zwolenniczk? teorii, ktora mowi o tym, ze jezeli przegapi sie pewne krytyczne momenty w rozwoju - kiedy dana umiejetnosc najlatwiej sie wyksztalca - to pozniej trudniej je nadrobic. Moze stad ta rzesza nieczytajacych siedmiolatkow w Polsce? W klasie synka jest francuski chlopiec z Madagaskaru i dziewczynka ze Sri Lanki - doszli do tej
    klasy w tym roku i sa jeszcze bardziej do przodu z czytaniem i pisaniem. wie to chyba jakas ogolna norma jest.

    --
    trissie
  • kai_30 27.11.15, 09:05
    Program w Polsce po prostu skupia się na bzdetach. Masę czasu poświęca się na szlaczki i inne pie...ty, dzieci uczy się pisma elementarzowego, którego żaden normalny dorosły nie używa (poza nauczycielkami edukacji wczesnoszkolnej), cyzelują te literki w pocie czoła nie wiedzieć zupełnie po co, bo w czwartej klasie zeszyty w trzy linie idą w kąt i każdy zaczyna pisać, jak mu się podoba i już nie jest ważne, czy litera "o" w odpowiedni sposób łączy się z kolejną. A można by właśnie więcej czasu poświęcać na uczenie czytania globalnego, a pojedyncze litery wprowadzać już w przedszkolu, pozwalając dzieciom na pisanie "po swojemu" - i nie mam na myśli zerówki, a znacznie wcześniejsze etapy, większość trzy-czterolatków zaczyna interesować się literkami i próbuje stawiać pierwsze koślawe kulfony, większość pięciolatków potrafi się tymiż kulfonami podpisać, zazwyczaj uczą się tego same, nikt z nimi nad tym nie pracuje.
  • vvipp 26.11.15, 13:18
    Repetowanie na pewno powszechne nie będzie, moje sześciolatki świetnie się odnajdują w szkole, zgłaszają się do wszelkich konkursów.
  • jolie 26.11.15, 13:35
    Dla dzieci z końca roku 2009 nie będzie niczym osobliwym i wyjątkowym. Zresztą zobaczymy.
  • megurka 26.11.15, 14:01
    Ja mam dziecko z 2009. Poszło do szkoły jako sześciolatek. Teraz radzi sobie nawet dobrze, nie widzę większych problemów. Natomiast mam obawy co będzie w klasie czwartej. Do trzeciej klasy podobno nie ma znaczących różnic między sześcio- i siedmiolatkami. W czwartej klasie jest podobno przepaść. I tu jest problem..
  • joxanna1 26.11.15, 14:45
    Jedni mówią, że "podobno jest przepaść".
    Inni z kolei mówią, że "podobno nie ma przepaści". ...
  • an.16 26.11.15, 15:06
    Różnica jest zauważalna w I klasie, potem stopniowo się zaciera, a w IV klasie zanika. Mam córkę w klasie z dziećmi o rok starszymi. Rzeczywiście w I klasie , szczególnie w I semestrze była bardziej dziecinna, nie myślała o lekcjach. Teraz, w III klasie nie widać żadnej różnica, należy do najlepszych uczniów a klasie, również do najsprawniejszych ruchowo (klasa sportowa). Nie mam żadnych obaw przed IV klasą.
  • makurokurosek 26.11.15, 14:47
    W klasie czwartej każde dziecko niezależnie od wieku rozpoczęcia edukacji ma problem z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości. Na pewno dużo zależy od nauczyciela klas 1-3 i tego jak podchodzi do podstawy programowej. Problemem dla wszystkich uczniów jest matematyka na której wprowadzane jest sporo nowego materiału bazującego na tabliczce mnożenia, tak więc jeżeli dziecko do klasy 3 jej nie opanuje może mieć problemy. Ale materiał wprowadzony w klasie 4 jest do klasy szóstej cały czas utrwalany, tak więc w klasach 5-6 wchodzi niewiele nowości .
  • jadis76 26.11.15, 15:58
    Mam dziecko z końca 2009, październik. Chodzi do pierwszej klasy. Z dziećmi z tego samego rocznika. Radzi sobie świetnie, ale ona jest akurat ponadprzeciętnie inteligentna (badania psych). Psycholog sugerował w ogóle 2 klasę (wiem, oczywiście nikt nie uwierzy). Nie wyobrażam sobie, żeby miała klasę powtarzać, bo tak naprawdę to duża część dzieci jest słabsza od niej. Natomiast w tych idiotycznych pomysłach pis-u nikt nie prześcignie...

    --
    Basia ma już...
  • little_fish 26.11.15, 16:16
    ja ci uwierzę - mój co prawda ze stycznia, ale też umiejętnościami ogarnia klasę drugą (to nie moja opinia) , więc z pewnością mogą tak tez mieć inne (młodsze i pewnie zdolniejsze) dzieci
  • little_fish 26.11.15, 16:13
    ta teza też nie dotyczy wszystkich - mój syn w czwartej klasie odżył, wreszcie zaczęły się jakieś konkrety, przedmioty, w tym ukochana matematyka. Ponadto młody ma problemy z koncentracją i ciągnące się cztery godziny zajęcia z edukacji wczesnoszkolnej były dla niego koszmarem. System lekcyjny ogarnia znacznie łatwiej. Problemem były zadania domowe - w sensie pamiętanie o nich, ale z tym ma problem do dzisiaj. smile A jak widzę, jak młodszy w pierwszej klasie ogarnia zadania w zeszycie, ćwiczeniach niebieskich, ćwiczeniach czerwonych i jeszcze zeszycie zadań dodatkowych, to nie sądzę, żeby w czwartej klasie miał jakiś problem organizacyjny
  • bbuziaczekk 26.11.15, 16:21
    Mam 6 latka w 1 klasie rocznik 2009
    Sa 3 klasy 1
    Dwie lasy 6 latkow i jedna klasa 7 latkow.
    U mojego syna w klase jest dwojka 7 latkow bo braklo miejsca w 7 latach a cala reszta klasy to 6 latki. Wiekszosc z tyh 6 latkow jest z 2 polowy roku (koncowka roku)
    Mój syn jest ze stycznia wiec sam początek roku.
    Radzi sobie. Nie jest idealnie bo trzeba nieraz się nawkurzac żeby zaciagac do zadań i czytania a jego nosi już po paru minutach i nie umie usiedzieć ale sobie radzi.
    I jeśli rodzice większości dzieci z klasy zdecydują zostawić ponownie w 1 klasie to ja tez zostawię. Jeśli pojda dzieci dalej to mój również. Zalezy mi na tym aby szedł dalej ze swoja klasa.

    Posiadam również corke z rocznika 2010 ale z polowy listopada. Wiec jestem przeszczesliwa ze jej nie musze wysylac do 1 klasy bo emocjnalnie się nie nadaje.
    I tak bym odraczala. Do poradni jest zapisana w razie czego.
  • bbuziaczekk 26.11.15, 16:22
    Akurat mam takiego pecha ze ten caly największy burel objal 2 moich dzieci sad bo jedno rocznik 2009 a drugie 2010 sad
  • kai_30 27.11.15, 09:12
    A ja właśnie jestem wkurzona niemożliwie, bo mój syn też jest w pierwszej klasie z samymi sześciolatkami z drugiej połowy roku, on jest tam najstarszy (z maja). Mają rewelacyjną panią, która wcześniej prowadziła zerówki, więc doskonale wie, jak pracować z sześciolatkami, i nie wymaga od nich siedzenia całą lekcję w ławce, nie gna z programem, "poznają" te literki na luzie i bez napinki, program jest naprawdę infantylnie prosty, dzieciaki są fajnie zgrane. No i teraz, jeśli większość rodziców tych dzieci zdecyduje się je zostawić na drugi rok w pierwszej klasie, to co się stanie z resztą? U nas pół biedy, są dwie klasy samych sześciolatków i dwie siedmiolatków, a jedna mieszana, z dziećmi z pogranicza 2008 i 2009, więc teoretycznie da się te klasy jakoś przetasować na nowo, ale co w mniejszych szkołach? Będą prowadzić dalej klasę, w której zostanie np. pięciu uczniów? Burdel na kółkach będzie, ot co.
  • clio_1 27.11.15, 10:18
    Mój syn z września 2006 poszedł do szkoły jako 6 latek. Obecnie jest w 4 klasie. Klasa jest mieszana - są 9 i 10latki. Wychowawczyni powiedziała, ze gdyby nie sprawdziła dat urodzenia dzieci - nie wiedziałaby które jest z rocznika 2005 a które z 2006. Poziom dzieci jest bardzo wyrównany, syn uczy się dosyć dobrze (dla mnie wystarczająco, nie wymagam samych 5 i 6). Prace domowe - owszem są, ale syn nigdy nie odrabia ich dłużej niż przez godzinę, chyba że jest to wypracowanie albo jakaś większa praca plastyczna.
    Ale - klasa miała świetną wychowawczynię od nauczania początkowego, która bardzo dobrze przygotowała dzieci do dalszej nauki.
  • edelstein 26.11.15, 18:08
    Odpowiedz:
    IDIOTA
    --
    Donn ki Blatt vör de Mull nähme on sach,watte denks.
  • mikams75 27.11.15, 08:33
    ale wlasciwie to czemu tylko pierwszoklasisci mieliby powtarzac klase? Podazajac za ta logika, obecna klase powinny powtarzac wszystkie dzieci, ktore rozpoczely nauke w wieku 6 lat. Niewazne, w ktorej klasie sa teraz.
  • kawka74 27.11.15, 09:42
    Minister Elbanowska coś przebąkiwała o wszystkich dzieciach, które poszły jako sześciolatki, żeby im 'oddać' ten rok (cokolwiek mialoby to znaczyć). Już widzę te tłumy chętnych do powtarzania szóstej czy piątej klasy.
    --
    Wejdę do środka i spróbuję wynieść dowcip. Osłaniać mnie będzie ponura muzyka odtwarzana z płyt oraz żałobne zawodzenie funkcjonariuszy.
  • princy-mincy 27.11.15, 08:49
    Jesli corka bedzie sobie dobrze radzic (a radzi sobie) nie widze powodu, by powtarzala klase.
  • jdylag75 27.11.15, 10:24
    Dla mnie to świetny pomysł z tym zostawianiem w I klasie oraz z zostawieniem rocznika 2010 w przedszkolach. W szkole mojego dziecka z rocznika 2009 będzie luźniej, dzieciaki się nie będą tłoczyć, stołówka będzie działała sprawniej. Córka pójdzie spokojnie do 2 klasy z dziećmi których rodzice nie zostawili w kl. 1 na drugi rok, czyli zakładam zgrubnie, tymi lepiej sobie radzącymi, więc nauczycielka będzie mogła prowadzić zajęcia na wyższym poziomie.
    Do tego 3-latka z rodziny skorzystała z luzów w przedszkolu i chodzi do najmłodszej grupy, w przyszłym roku jakby władza nie mieszała jej już z przedszkola nie ruszą, i o nią jestem spokojna.
    Taka wyrachowana jestem.
  • anku1982 27.11.15, 10:52
    A nie przyszło Ci do głowy, że jak 1/3 klasy zostanie w 1 klasie, to w klasie 2 zamiast prowadzić zajęcia na wyższym poziomie - klasy obecne 1 zostaną połączone, dzieci przerzucone, nauczyciele losowo zmienieni, tak aby w roczniku klas 2 w przyszłym roku szkolnym było mniej klas? Mnie taka sytuacja by raczej zmartwiła. Moim zdaniem, dziecko 6 letnie realizujące program szkolnej zerówki lub zerówki w przedszkolu w swojej grupie wiekowej - porządnie prowadzony jest przygotowane do klasy 1, tutaj też duża rola szkoły, aby te dzieci idące do klasy 1 były przez pewien czas odprowadzane, przyprowadzane do szatni, stołówki, aby miały jasne instrukcje i zasady co w szkole wolno, czego nie, aby nauczyciel mądrze realizował program, aby miał poprawkę na to że emocjonalnie 6 latek to nie 7 latek i jego stopień społecznej samodzielności jest trochę niższy. Mieszanie w tym wszystkim kolejny raz jest SZKODLIWE.
  • jdylag75 27.11.15, 11:39
    Przyszło mi do głowy łączenie klas, natomiast nie wiem dlaczego miałoby się to negatywnie odbić na poziomie nauczania. Odnośnie nauczycieli, to zakładam że obecni nauczyciele klas pierwszych prowadziliby zajęcia w drugich, nawet jeśli dziecko moje musiałoby zmienić klasę i nauczyciela nic by się nie stało bo większość nauczycieli kl 1 znam ja i dziecko ( np z zajęć dodatkowych czy świetlicy), o ile mi wiadomo żaden jeszcze nie zjadł dziecka, wszyscy mają dobre opinie wśród rodziców. Od kilku lat dzieci 5-letnie, w swojej grupie wiekowej realizują program przygotowania szkolnego - przygotowania do 1 klasy właśnie, czy porządnie - nie wiem, mam 2-kę dzieci, jedno było przygotowane porządnie, drugie mniej, to zależy nie od miejsca położenia zerówki (szkoła/przedszkole) tylko od nauczyciela.
    W szkole dzieci są odprowadzane i przyprowadzane do szatni i na stołówkę, co więcej, dzieci od 1-3 są prowadzone przez nauczyciela na zajęcia dodatkowe podczas zajęć świetlicowych, niezależnie od tego czy poszły do szkoły jako 6 czy 7 latki. Mają jasne instrukcje niezależnie od wieku. Nauczycielka mojej córki bierze pod uwagę, ze dzieci mają 6 lat a nie 7, prowadzi ciekawie zajęcia, córka sporo opowiada. Organizacyjnie wszystko gra, tylko ten tłum jest okropny, na szczęście klasa jest 20-osobowa.
    Zgadzam się, to mieszanie jest szkodliwe i szczerze mówiac odpuśliciby już, bo kwestia wlecze się już kilka lat i tylko niepotrzebne emocje budzi. Natomiast ja szukam zawsze plusów danej sytuacji i tutaj widze takie jakie wymieniłam.
  • makurokurosek 27.11.15, 13:02
    "> Przyszło mi do głowy łączenie klas, natomiast nie wiem dlaczego miałoby się to
    > negatywnie odbić na poziomie nauczania.

    Z prostego powodu każda zmiana nauczyciela i mieszanie klas wymusza pewien okres adaptacyjny gdzie uczniowie na nowo tworzą relacje między sobą, poznają wymagania nowego nauczyciela, a nauczyciel poznaje uczniów i ich możliwości, musi też na nowo wyrobić sobie autorytet.
    Powtarzanie pierwszej klasy wcale nie gwarantuje łączonym klasom zmniejszenia liczebności klas.
  • jdylag75 27.11.15, 13:32
    Bez przesady z tą adaptacją, ile to może trwać, mniej więcej tyle ile adaptacja do ławy szkolnej po luzie wakacyjnym. W szkole moich dzieci dzieciaki z różnych klas znają się z świetlicy, z zajęć dodatkowych prowadzonych w ramach szkoły, uczestniczą w zajęciach w różnych konfiguracjach. Znają też nauczycieli, nie tylko swojego nauczyciela, innych również.
    Wiem, ze klasy nie muszą być mniej liczne, natomiast liczniejsze niż 25 osób nie będą. Czasami zmiana nauczyciela ma zbawienny wpływ na poziom nauczania.
    Cieszy mnie że potencjalnie liczny kolejny rocznik w szkole ( cały 2010 + 1/3 2009) tak liczny być może nie będzie i samo to spowoduje większy luz w szkole niż zakładałam.
  • anku1982 27.11.15, 10:46
    Po 3 miesiącach nauki w klasie 1, dziecko rocznik 2009, z końcówki sierpnia, stwierdzam, że pozostawienie w klasie 1 dziecka, które już ma koleżanki i kolegów najczęściej nie skończy się dobrze. Materiał nie jest bardzo trudny, syn niewiele przynosi do domu jako zadania domowe, ale zależy to przede wszystkim od nauczyciela prowadzącego, jak on ogarnia dzieci. Jest natomiast kilkoro dzieci w klasie syna, która nie radzą sobie EMOCJONALNIE. Nie wiem czy pozostawienie ich z dziećmi młodszymi w zupełnie nowej klasie, z nowym nauczycielem im pomoże.
  • jolie 27.11.15, 10:58
    Z dziećmi młodszymi? Zakłdasz, że dzieci z rocznika 2010 pójdą do szkoły masowo w wieku 6 lat, choć to będzie nieobowiązkowe? Te dzieci w klasie I będą raczej w klasie z odroczonymi z 2009, ewentualnie początkiem 2010.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka