Dodaj do ulubionych

Brak ciazy; inseminscja, in vitro, psychiatra?!

15.03.16, 15:29
Z gory przepraszam za brak polskich znakow i za dlugi post. Wczesniej pisalam na bocianie, ale nie chce juz tam wchodzic i nakreacac, na tym forum sa matki, wiec chyba ma sens zebym sie pytala kobiet, ktore juz urodzily i byc moze sa po podobnych przejsciach co ja.

Od kilku lat bezskutecznie staramy sie z mezem o dziecko i w chwili obecnej stajemy przed decyzja co dalej. Jestem bardzo zagubiona, miotam sie miedzy lekarzami, moralnie, zyciowo i ogolnie. Od rozpoczecia staran, czyli od 2.5 roku bylam juz u 7 ginekolow, kazdy mowil co innego. Teraz znalazlam w miare dobra lekarke, ktora jest bardzo sfokusowana na moja ciaze, ale mam wrazenie, ze rowniez na pieniadze. Jestem rowniez pod opieka dobrego endokrynologa. Wszystko opisze od poczatku, czyli od fisis i przejde do glowy...moze pomozecie, wspomozecie, moze jest tu ktos kto przechodzil przez to samo, bo juz nie wiem co mam robic.

Mam 31 lat, przez wiele lat bralam tabletki antykoncepcyjne. Jestem szczuplej budowy ciala, regularnie biegam 2 razy w tygodniu, staram sie zdrowo odzywiac, zamienilam cukier na ksylitol, nie jem kupnych slodyczy. Przed i po tabletkach od zawsze mialam dosc nieregularne cykle, czesto plamilam przed miesiaczka. Od kilku cykli biore luteine po owulacji, ale wtedy jeszcze bardziej mi sie wydurza cykl, na przyklad: robie test w 12 dpo, negatywny, odstawiam progesteron i dostaje okres w 20 dpo. Biore Eurytox 50 na utrzymanie TSH na poziomie ok. 1. T3 i T4 w normie. Jak wiekszosc mieszkancow Polski mialam niedobor witaminy D, regularnie sie suplementuje i teraz wyniki mam poprawne. Stosunek LH do FSH jest zmienny, w niektorych badaniach wychodzi ok 1.5, a w innym ponizej 1, wedlug endokrynologa to normalne. Zazwyczaj mam dosc cienkie endometrium 6-7 mm podczas owulacji i suplementacja estrogenem nie pomaga. Bylo podejrzenie PCOS ale obraz USG wskazywal na to tylko w pierwszym cyklu po odstawieniu tabletek antykocepcyjnych, potem juz nie. Jajniki drozne. Monitoring jest utrudniony ze wzgledu na nieregularne cykle. Czasem mam owulacje w 16 dc, czasem w 22-26 dc, czasem nie mam jej wcale. Brak mi konkretnej diagnozy, gdybym wiedziala co mi jest moze latwiej by bylo walczyc z wrogiem...na jakiejs zagranicznej stronie przeczytalam, ze cienkie endometrium wynika z wyglodzenia (!) organizmu, zaczelam jesc lepiej i wiecej, ale nic nie pomaga, pije czerwone wino, wcinam orzechy i nic...chociaz wg. Mojej ginekolog endometrium 7 mm jest jest w miare OK . Wg. Google minimum to 8mm, ja takiego endo podczas owulacji nie mialam ...Po owulacji rosnie do ok 11-12 mm.

Maz wysportowany, nie bierze zadnych suplementow, tez regularnie biega, troche wiecej ode mnie. Wyniki nasienia meza sa w dolnej granicy normy, ale wg. androloga w porzadku. Bada sie co 6 miesiecy, teraz czekamy na najnowsze wyniki badania oraz androlog wyslal go wreszcoe na badanie przeciwcial w spermie oraz posiew. Wyniki dopiero za 2 tygodnie, chociaz ostatnio maz byl przeziebiony i bral duzo ibuprofenu, wiec pewnie beda gorsze niz zwykle...

Pierwszy rok staran byl bardzo na luzie raczej staralam sie o wyregulowanie cyklu co sie udalo. Z cyklow 70dniowych zeszlam do 33-40 dniowych, z pojedynczym przypadkiem cuklu 59 dniowego. Bez luteiny pewnie bym miala cykle 30-36 dniowe- zobacze teraz, bo nie bede brac progesteronu w tym cyklu, mam juz dosc lekow, ginekologow, mierzenia temperatury- olalam wszystko oprocz eutiroxu. Powtarzam badania hormonalne co 3 miesiace , Endokrynolog uwaza, ze wyniki mam dobre, nie wie dlaczego mam nieregularne cykle i polecil zmienic ginekologa. wg. niego nieregularnosc wciaz sie miesci w widelkach normalnosci. Faktycznie lekarza zmienilam, kobieta od razu wziela sprawe w swoje rece, 2x stymulacja CLO, gdzie pecherzyki rosly super, ale niewspolmiernie do endometrium: pecherzyk 20 mm, a endometrium max.5.6mm. Lekarka poleca jeszcze jedna stymulacje CLO +inseminacje, ale stracilam troche do niej zaufanie, bo w ogole nie chciala, zeby maz powtarzal badanie nasienia przed inseminacja. Nie mam jednak sil na szukanie kolejnego lekarza i poza ta wtopa, jestem z jej gabinetu zadowolona. No i czy to CLO ma sens skoro endometrium takie beznadziejne. Nastepne inseminacje bylyby z gonalami, wszystko oczywiscie prywatnie, dobra zmiana.

Podczas oczekiwania na wyniki badania meza, zaczelam sie zastanawiac: czy inseminacja ma sens? Czy moze od razu startowac z komercyjnym in vitro? I teraz zaczyna sie kolejny problem, bowiem zaczelam miec watpliwosci rodem z ambony koscielnej. Bo czy warto probowac in vitro? Moze ja/ my po prostu nie powinnismy miec dzieci? Moze skoro nie moge miec ich naturalnie to co bedzie jesli nature troche przymusze, moze faktycznie moge rodzic tylko np chore dzieci? Zle mi z tymi myslami, bo ja zawsze lewicujaca, zawsze za in vitro, za aborcja, za gejami, za transeksualistami, peace love and freedom for all, a tu nagle mi takie mysli przychodza...Stracilam poczucie bezpieczenstwa; jestem zatrudniona w bardzo prorodzinnej firmie, a teraz sie boje, ze zanim zajde w ciaze to np. zamkna firme,chodz obiektywnie nie ma ku temu przeslanek. Zanim znajde prace i dostane etat to bede juz za stara, boje sie, ze maz mnie rzuci, chociaz teoretycznie sam nie ma swietnych wynikow i nie zalezy mu na posiadaniu dzieci tak bardzo jak mnie, czyli przeslanek rowniez na dzis nie ma. Boje sie, ze w ogole sie zatracam i gubie, ostatnio znajoma zaszla w ciaze po 1 mnc staran, ona pije, on pije, obydwoje otyli nie dbaja o siebie i prosze...a jesli ja zrobie in vitro to napewno urodze chore dziecko. Takie myslenie nie jest zgodne ze mna, bylam radosna, normalna kobieta, ktora nie wtykala nosa w nieswoje lozko, a teraz zaczynam juz szalec. Jestem rowniez w tym osamotniona, bo poza forumkami na bocianie z nikim o tym nie rozmawialam, o naszych problemach wie tylko malomowny maz, endokrynolog i ginekolog, a kolezanki wokol mnie rodza dzieci jak grzyby po deszczu. Wiem, ze wszystko opisalam chaotycznie, sama juz nie wiem czy potrzebuje rady lekarskiej, moralnej, czy jakiej, ale przynajmniej sie wygadalam. W ostatnie swieta Bozego Narodzenia doszlo do mnie, ze na naturalna ciaze nie mamy szans i ze musimy sie na cos zdecydowac, tylko na co, jakiemu lekarzowi zaufac, co robic. Z tym psychiatra z tytulu to przesadzilam, bo w przypadku zblizajacego sie wydatku (in vitro) nie powinnismy raczej szastac pieniedzmi.
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 15.03.16, 15:37
    Może najpierw niech Ci dobry endokrynolog ustawi cykle i poziom hormonów, bo na razie podejmujesz jakieś działania od sasa do lasa, totalnie chaotyczne.
  • agni71 15.03.16, 15:46
    Ja bym doradziła nie oddzielnie endokrynologa, oddzielnie ginekologów, tylko wizyte w jakiejś uznanej klinice leczenia niepłodności. Tam się wami zajmą kompleksowo. Troche czasu straciliście niepotrzebnie, skoro problemy są od kilku lat.
    Co do niebezpieczeństwa urodzenia chorego dziecka, w takiej klinice robi się różne badania pod kątem chorób genetycznych. Jeśli jesteście z Warszawy lub okolic, to polecam novum.
  • edziu82 19.05.16, 20:55
    My mamy 300 km do novum a właśnie tam powstały nasze dzieci (śpią za ścianą). Nie traćcie czasu na zwykłych lekarzy, warto wybrać się do profesjonalistów. U nas było in vitro, podano 2 zarodki. Mamy trojaczki (dziś już 9 letnie). Czytam twój wpis i wiem co czujesz i dlatego polecam Warszawę. Powodzenia
  • koaela 17.11.16, 21:30
    no ja tez jestem tego zdania, ze warto jest się rozejrzeć za dobra kliniką. Dobrzy lekarze naprawdę mogą pomócsmile mi pomogli wiec ja zawsze będę za kliniąsmile
  • absorbing30 15.03.16, 15:54
    Dzieki. Polecasz jakies dodatkowe badania? Robie przeglad hormonow co trzy miesiace i wszystko elegancko, oprocz wczesniej tej wit.D i TSH...a poza tym na papierze wszystko w normie, to mnie dobija.przeciez musi byc jakis powod tych nieregularnych cyklow. Prosic o badanie jakiegos konkretnego hormonu? Ja wroce do domu moge wam napisac co mam zazawyczaj badane. W poprzednim cyklu badalismy prolaktyne w roznych dniach cyklu, w normie...oprocz jednego dnia, w ktorym tuz przed laboratorium jakis palant mi zajechal droge i prawie na zawal zeszlam przed samym badaniem. Wg. Mojego endokrynologa cykle do 40 dni sa w miare normalne i skoro nigdy nie mialam cykli 28 dniowych, to pewnie taka moja natura. Powyzej 40 dni to juz wg. Niego oczywiscie problem i wyprowadzil mnie z cykli 70dniowych wlasnie na te 30-40. Od wrzesnia do teraz czyli dosyc dlugo bralam zawsze luteine po owulacji na plamienia, co mi wydluzalo cykl. Niby wszystkie kobiety dostaja miesiaczke w 2-3 dniu od odstawienia luteiny, ja dostawalam po 7-10 dniach wiec moje cykle od lipca wynosza 40-42 dni. Teraz mam wszystko w dupie i oprocz eutiroxu nic juz nie biore, tez zeby zobaczyc dlugosc naturalnego cyklu.

    Do tej kolejnosc byla taka: uregulowanie miesiaczek, potem konkretne starania i monitoringi, raz cykl z torbiela, sprawdzenie droznosci, potem dwie stymulacje CLO z beznadziejnym endometrium, potem kilka cykli tylko z luteina, potem jakis cykl przepadl, znow monitoring i stwierdzona owulacja (22 dc), wiec naturalne starania, teraz czekamy na wyniki partnera przed podjeciem decyzji o inseminacji lub in vitro.

    ja u mnie widze problem w: 1. dluzszych cyklach (chodz bez luteiny pewnie bylyby krotsze!), 2. cienkim endometrium i 3. plamieniach nawet 6 dni przed faktycznym okresem. Wg. moich lekarzy: moje 30-40 dniowe cykle sa w normie poki mam owulacje, na cienkie endometrium jest estrogen, ale mnie nie pomaga, a na plamienia to luteina, ktora mi wydluza cykl. i tak sie bujamy.

    Zalamka.

  • ichi51e 15.03.16, 16:27
    Ja mam cykle 50dniowe w ciaze zaszlam od pierwszego strzalu. Nie fiksuj sie na samej dlugosci.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • fogito 15.03.16, 16:50
    Kobieto, w klinice dadzą Ci zestaw badań na wszystko i pokierują we właściwym kierunku wink nie rzuca sie na Ciebie i nie zmusza do in vitro. Sa inne opcje...
  • agni71 15.03.16, 19:54
    Ja już od lat nie siedzę w temacie, ale naprawdę doradzam wybranie się do kliniki leczenia niepłodności (z mężem obowiązkowo), oni wszystko wytłumaczą, powiedzą, jakie są opcje, co trzeba przebadać, co może wyleczyć itd., itp. Zbyt dużo się nasłuchałam historii o leczeniu lub "leczeniu" latami przez zwykłych ginekologów.
  • agni71 15.03.16, 19:57
    aha, dodam, że mysli o tym, że może nie powinniście mieć dzieci, że natura sama tak chce, są całkiem normalne, i tu może faktycznie psycholog lub psychiatra pomógłby ci/wam stwierdzić, czy te myśli to efekt chwilowego "zmęczenia materiału", czy może faktycznie warto pójść tym tropem.
  • ichi51e 15.03.16, 20:02
    Od siebie dodam ze natura sama to nic nie wie - ot czasem sie tak dzieje i juz wyzszej intancji ktora ma racje brak - bo jaki byl wyzszy cel tego ze natura niektorym slaby wzrok dala? Albo alergie?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • absorbing30 15.03.16, 22:17
    dzieki, moze macie racje..po prostu po tylu cyklach staran zaczelam juz myslec, ze moze tak powinno byc, ze moze nie jest nam dane miec dzieci z jakiegos konkretnego nieznanego powodu, mam czasem wlasnie takie momenty kryzysu, ze moze nie cisnac tej pani natury za mocno...ale faktycznie alergie, kiepski wzrok...daje do myslenia, dzieki...
  • jaskiereczka 15.03.16, 21:35
    Jeśli nie ma obrazu PCO w ust jajników to trzeba zbadać 17 oh progesteron i shgb w 3 dc. Zeby wykluczyc lub potwierdzić WPN. Nie zaszkodzi też oznaczenie androstendionu. No i oczywiście AMH czyli badanie rezerwy jajnikowej. Wskazana wizyta w klinice niepłodności u dobrego ginekologaendokrynologa. Powodzenia!
  • absorbing30 15.03.16, 22:08
    17 oh progesteron mialam badane w 2 dc we wrzesniu, wynik: 0.8 mcg/L przy normie 0.11-1.08 w faziefolikularej, czyli ok...shgb nigdy chyba nie robilam, co to jest? AMH robie jutro z rana, jesli tylko moge bez skierowania. Dzieki ,w ogole dzieki Wam wszystkim jestescie cudowne
  • jaskiereczka 15.03.16, 22:59
    Jeśli 17 oh prg. wyszedł poniżej 2 to jest ok. Shgb w tym wypadku nie ma co robić. A jak prolaktyna? Serio polecam od razu dobrego lejarza klinikę niepłodności. Rozumiem co to znaczy czuc w wieku 31 lat ze sie juz nie ma czasi i zaraz sie oszaleje z braku dziecka. Nie traćcie czasu! Amh mozesz zrobic b3z skierowania. Dobrzenjest srobic podstawowe badania ( partner tez obowiązkowo badanie nasienia i posiew) i z nimi isc na pierwsza wizyte w klinice bo to juz daje jakis obraz.
  • jaskiereczka 15.03.16, 23:01
    I jeszcze na endometrium witamina E, wiesiolek,, magnez i przez cały czas starań femibion natal 1
  • stephanie.plum 15.03.16, 15:58
    to ja rozśmieszę wszystkich:

    ale (serio) Ci poradzę, żebyś poradziła się naprotechnologów.

    nie wiem skąd jesteś, ale w Warszawie zajmują się tym wcale nie jakieś zasuszone zakonnice, tylko doświadczeni lekarze ginekolodzy.
    w napro chodzi przede wszystkim o bardzo konkretny i szczegółowy sposób obserwacji cyklu i objawów, a z tego, co piszesz, widzę, że jesteś już mocno w temacie.

    możesz nie ograniczyć się do napro, ale uważam, że jest spora szansa, że właśnie oni odkryją przyczynę braku ciąży, i wtedy będziesz wiedziała, co robić dalej.

    ja leczyłam się u stada lekarzy, do in vitro nie podeszłam, napro podobało mi się najbardziej właśnie ze względu na profesjonalizm babki, która mnie prowadziła, ona też robiła mi laparoskopię i badanie drożności.
    w końcu jednak miałam dosyć wszystkiego i poszliśmy z mężem do ośrodka adopcyjnego,
    to też jest metoda.

    tak więc - nie twierdzę, że jestem żywą reklamą napro, bo mi "nie pomogło", ale kiedy tam chodziłam, było mnóstwo babek, które w którymś tam cyklu obserwacji i terapii zachodziły, a ja im zazdrościłam.

    uważam, że tej metodzie przyprawia się straszną gębę, a ona nie ma w sobie nic obskuranckiego, nikt nie wciska ani kalendarzyka, ani modłów.

    w sumie czekałam na dziecko jakkieś 10 lat, napro to była ostatnia próba, trwająca rok.
    myślę, że pomogliby mi, gdybym zaczęła wcześniej, ale nie miałam cierpliwości.

    teraz mam super synka i gwiżdżę na wszystko.

    aha, gdyby ktoś chciał ze mną dyskutować o napro, że to ciemnogród, to z góry dziękuję za troskę.
    oczywiście, że ta metoda nie każdemu pomoże, ale in vitro też nie każdemu pomoże.

    --
    it's my life
  • asia_i_p 15.03.16, 16:10
    Napro jest dobre po wykluczeniu przyczyny niepłodności po stronie mężczyzny, bo jednak za mężczyzn biorą się późno i po łebkach.

    --
    Moja siostrzenica do myszy uratowanej przed kotem: "Nie bój się nas, myszko, my jesteśmy człowiekami. Nie zjemy cię, bo jesteś obrzydliwa".
  • stephanie.plum 15.03.16, 16:32
    no fakt, ale tego można dopilnować.
    mojego wysłali od razu na normalne badanie, ale był "niewinny"...

    --
    it's my life
  • jaskiereczka 15.03.16, 23:04
    Mnie nie rozsmieszylas. Wielu parom takie podejście pomaga. Co więcej więcej porządnych klinikach niepłodności właśnie od takiego napropodejscia się zaczyna. Czyli monitoring cyklu, badanie owulacji i seks na żądanie. Co niestety nie na wszystkich działa i im pomaga A niektórym może zryć psychikę.
  • vinca 04.05.17, 16:02
    Ale to co ludzie zazwyczaj robia przed in vitro to wlasnie jest naprotechnologia (tylko nie kazdy to tak nazywa). Nikt normalny nie rzuca sie na in vitro po roku bezowocnych staran i bez gruntownego przebadania sie. Po paru latach leczenia starajace sie pary zazwyczaj doskonale wiedza co, kiedy i jak - maja za soba dziesiatki (a czesciej setki) obserwowanych cyklów. In vitro to w wiekszosci przypadkow ostateczna ostatecznosc (no chyba ze ktos jest masochista i dla wlasnej przyjemnosci laduje zastrzyki w brzuch).
  • fogito 15.03.16, 15:59
    Udajcie się do kliniki Novum w Warszawie do np. Dr. Zamory. Nie traćcie czasu. Tam was poprowadzą.
  • asia_i_p 15.03.16, 16:08
    A co ci piszą dziewczyny na Bocianie, nie znalazłaś żadnej w podobnej sytuacji? Bo zbiorowo Bocian ma więcej wiedzy niż przeciętny ginekolog wink, jak tam cię nie zdiagnozowali, to rzeczywiście musi być nietypowo.
    Psychiatra sensu według mnie nie ma, ale już psycholog mógłby mieć, tą utratą poczucia bezpieczeństwa trzeba by się zająć.

    --
    Moja siostrzenica do myszy uratowanej przed kotem: "Nie bój się nas, myszko, my jesteśmy człowiekami. Nie zjemy cię, bo jesteś obrzydliwa".
  • ichi51e 15.03.16, 16:20
    Pomine wstep medyczny bo na tym sie nie znam za to

    Skad ci przyszlo do glowy ze jak bedziesz miec IV to urodzisz chore dziecko na 100%? Stuknij sie w globus. Malo kto ma w 100% zdrowe idealne dziecko big_grinDD nie poddawaj sie wyluzuj pojedzcie na wakacje zyjcie sobie zdrowo i wesolo a o dziecko starajcie sie przy okazji - nawet jesli to iv czy inne cuda wianki nie ma sie co procedurami stresowac. Kup spbie cos ladnego zrob paznokcie i wyluzuj.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bbuziaczekk 15.03.16, 16:24
    A skad jestes? Bo znam swietna ginekolog ktora zajmuje sie nieplodnoscia i takimi przypadkami jak twoje. Specjalizuje sie w tej dziedzinie z duzym powodzeniem. Ale ona jest ze slaska z Tychow
  • mayaalex 15.03.16, 16:37
    Masz dopiero 31 lat wiec czas Cie az tak strasznie nie ogranicza. Daj sobie rok luzu. Przestan obserwowac cykle, odpocznij, zrob z mezem to, czego jeszcze nie zaliczyliscie przed ciaza i dzieckiem (jakas podroz marzen? jakis ekstremalny sport?), zadbaj o siebie ale tylko o siebie a nie pod katem ciazy. I po tym roku zobaczysz, czego chcesz od zycia i wtedy zdecydujesz. Na razie wg mnie musisz psychike wzmocnic i odbudowac, troche zajac sie soba (i pewnie Waszym zwiazkiem bo takie dlugie starania czesto sa trudne dla zwiazkow). Niekoniecznie u psychiatry ale po prostu na troche powinnas "odpoczac" od tego tematu. Potem do tego wrocisz, teraz odpusc.
    Zycze Ci wszystkiego dobrego!
  • korag100 16.03.16, 22:06
    A możesz napisać namiar na tę ginekolog z Tychów?
  • bei 15.03.16, 17:00
    Dziewczyny dobrze radza.
    Ja zapytam, czy maz mial robione badania autoimmunologiczne?
    Czy mialas robione testy na alergie ( bialka w spermie, test Kramera itp)
    U nas od tych badan zaczynalismy.
    13 lat temu pierwszy ginekolog, do ktorego przyszlismy po roku staran zlecil wszystko, co mozna bylo zrobic z materialu mezasmile- stwierdzil, ze to najszybsze poszukiwania problemu.
    Powiedzial, ze czesto zdarza sie, ze plodna para moze miec zastopowane mozliwosci przez alergie.
    Sproboj tez wystopowac aktywnosc sportowa, to tez moze byc przyczyna. Nie musisz wiecej jesc, tylko staraj sie mńiej spalic kcaloriismile
    Ale najwazniejsze to idzcie do kliniki, w ktorej lekarze roznych specjalizacji razem konsultuja pacjentow.
    Ja polecam Macierzynstwo z Ujastka ( Krakow)

    --
    olaromanska.blox.pl/html
  • bei 15.03.16, 17:03
    I zycze spelnienia marzensmile
    Szybkiego dobrego!smile

    Bylam duzo starsza od Ciebie, gdy przechodzilismy przez trudy w inicjacji ciazy, gdy udalismy sie po profesjonalna pomoc szybko zostalismy szczesliwymi rodzicami.

    --
    olaromanska.blox.pl/html
  • kalina_lin 15.03.16, 17:14
    Ja do wcześniejszych wskazówek dorzucę jeszcze kilka.
    1. Ważny etap diagnostyki, to badanie drożności jajowodów. Bez tego nie powinno się w ogóle podchodzić do inseminacji.
    2. Zbadaj AMH (badanie rezerwy jajnikowej), będziesz wiedzieć ile masz czasu na diagnostykę, badania, hormony itp, a kiedy już trzeba konieczie ruszać z IVF
    3. Skoro masz problemy z endometrium nie powinnaś się stymulować CLO. Tylko i wyłącznie gonadotropiny (przygotuj się na spory wydatek).
    4. Jeżeli badanie AMH okaże się dobre, jajowody drożne i nasienie męża w normie, to popieram radę dotyczącą skorzystania z kliniki naprotechnologicznej. W przeciwnym wypadku biegiem do kliniki leczenia niepłodności. "Zwykłych" ginekologów sobie odpuść.
  • aguar 15.03.16, 17:16
    Dziewczyno wyluzuj!!! Ty masz 31 lat. Gdybyś miała 10 lat więcej, to bym rozumiała Twoje zachowanie. Odpuść chodzenie po lekarzach, badania, leki (poza hormonem tarczycy), zajmij się czymś ciekawszym, podróżujcie z mężem, cieszcie się seksem bez zabezpieczenia. A jak Cię ciągnie do dzieci zaproponuj którejś z koleżanek, że czasem możesz się zaopiekować jej maluchem, aby miała chwilę dla siebie. Zdobędziesz doświadczenie.
  • kalina_lin 15.03.16, 17:37
    Przez takie mądre rady musiałam mieć IVF. Też mi się wydawało, że mając 30-31 lat mam jeszcze mnóóóósto czasu. Prawda jest taka, że diagnostyka i leczenie niepłodności jest bardzo czasochłonne, a czas reproducyjny kobiety ograniczony.
  • absorbing30 15.03.16, 17:46
    Bardzo dziekuje, jestescie kochane, siedze w pracy i po telefonie od tej kolezanki zaciazonej chlipie co chwile, po przeczytaniu waszych odpowiedzi troche sie zebralam w sobie.
    odpowiem moze zbiorowo i niedo konca po kolei

    1) Droznosc jajowodow mialam, wszystko OK, a kazdy gin mowil, ze nie ma sensu, zebym robila AMH, bo moje FSH jest w normie, mowisz, zeby zrobic AMH tak czy inaczej? Mozna to badanie zrobic w kazdym wiekszym lab bez skierowania, prawda? Tak, gonale+ inseminacja to taki wydatek, ze dlatego zaczelam sie zastanawiac od razu nad in vitro...

    2) wlasnie to mnie irytuje, ze od dwoch lat nie wyjezdzamy np na inny kontynent na wakacje, tylko zawsze gdzies blisko samochodem, bo przeciez moze zajde w ciaze, moze akurat w momencie podrozy bede w pierwszym trymestrze i nie bede mogla leciec i tak nam rozne okazje przechodza kolo nosa. Niedawno zalozylam piekna sukienke, bardzo obcisla i droga- pamietam ze nie chcialam jej kupic bo a noz zajde w ciaze i po co mi taki wydatek i prosze, dwa lata minely, a ja w sukience wciaz chodze... unikam jak ognia rozmow o dalszych lotach (a marzy nam sie Bali), ktore trzeba wykupic z duzym wyprzedzeniem, bo moze bede w ciazy...i tak nam zycie przed nosem miga, ale jak to rozwiazac?! Np. Bedziemy mieli urlop we wrzesniu, chcialabym na to Bali wtedy pojechac, ale jeszcze bardziej chce byc w ciazy. Bilety najlepiej kupowac teraz albo ewentualnie do maja. I co robic, kupic nie kupic...wiec nie kupuje...za drogie sa, zeby potem z nich zrezygnowac

    3) Niby wiekowa nie jestem, 31 lat, ale jednak staramy sie od dwoch lat z kawalkiem, a mlodsza sie nie robie. Jedna gin zmienilam wlasnie dlatego, ze caly czas mi mowila, ze wszystko jest w mojej glowie, no ale nie jest, bo np tygodniowe plamienia przed miesiaczka sa faktem, czyli jakis tam problem jest. Uwazam, ze 31-33 lata to dobry wiek na zajscie w ciaze, nie chce pozniej, chodz oczywiscie jesli nie bedzie mi dane, to i ciaze w wieku 40 lat przyjme z radoscia. Ale faktycznie rozumiem, ze potrzeba mi moze spokoju, luzu...ktorego mi brak wlasciwie od samego poczatku staran. dzisiaj ide na zumbe, zeby sie zrelaksowac, ostatnio poszlam na jakis szalony shopping, ogolnie to ten cykl oraz nastepny mial byc na luzie, ale wlasnie dzis rano dowiedzialam sie o ciazy u tej kolezanki co sie kochala raz w zeszlym miesiacu (wiem, bo mi narzekala podczas cyklu staran ze na pewno sie nie uda), obydwoje otyli, pija piwo non stop i zaszli , szlag mnie trafil a caly luz strzelilo.

    4) Moze ta dlugosc cyklu faktycznie nie jest takim problemem, zreszta po kilku 70 dniowych cyklach, te 30parodniowe bylyby blogoslawienstwem, byleby w miare regularne byly, a nie jeden 33 a nastepny 40...Zobaczymy ile ten bez progesteronu bedzie trwal..


    5) Teraz maz jest pod lupa, androlog wyslal go na badanie wlasnie przeciwcial (autoinmunologiczne) oraz na posiew. Czekamy na wyniki i martwie sie bo bral duzo ibuprofenu tydzien przed badaniem, a to podobno wyplywa na wyniki. Kojarze, ze info o bialkach (leukocyty?) pojawia sie w wynikach nasienia, testu kramera nie robil


    6) A propos meza czy ogolnie pozycia to sie nie martwcie, bo ja jestem ze starej frakcji, ktora uwaza ze nie ma co meskich glowek meczyc informacjami typu owulacja tu i teraz, nie mowie mu o niczym takim, ani o wizytach u gina, raz na 6 miesiecy musi sie badac tylko, ogolnie to staram sie cieszyc zyciem w parze. Oczywiscie wie, ze sie staramy, zeby nie bylo. Chodzi na wszystkie badania bez szemrania, ale sam nie placze po katach, ze nie mamy dzieci


    7) Na bocianie to raczej skrawki informacji podawalam oraz konsultowalam pojedyncze problemy z ekspertami, potem przestalam wchodzic na tamtejsze fora zeby sie nie nakrecac dodatkowo, przestalam mierzyc temprature, sprawdzac w ktorym dc jestem, obserwowac sluz, zeby troche odpoczac...ale masz racje, moze powinnam zalozyc watek podobny do tego gdzie sa wszystkie informacje o tym na jakim etapie jestesmy, i zobaczyc co dziewczyny powiedza








  • kalina_lin 15.03.16, 19:30
    Odpowiadając na pytanie o FSH. U mnie było w normie, co mnie uspokoiło.
    W niecały rok później, w wieku 34 lat, było już bardzo kiepskie. Różnie bywa.
    Jak chcecie dziecko teraz, to trzeba się leczyć teraz, a nie czekać na cud. Moim zdaniem historie o magicznych zajściach w ciążę "po wyluzowaniu" robią bardzo dużo złego.
  • ichi51e 15.03.16, 19:39
    Ja mysle ze wyluzowanie nie polega na zalozeniu rak wyjezdzie na Fidzi drinkach z palemka wink bardziej chodzi chyba o robienie co sie da w sensie medycznym ale podchodzenie do tego na luzie

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aguar 15.03.16, 19:47
    "Moim zdaniem historie o magicznych zajściach w ciążę "po wyluzowaniu" robią bardzo dużo złego. " A co jest złego w wyluzowaniu, jeśli jest się wtedy szczęśliwym. Nie sam brak dziecka jest problemem tylko to, że ktoś jest nieszczęśliwy z tego powodu. Rozwiązania są dwa: albo mieć dziecko albo nauczyć się żyć szczęśliwie bez niego.
  • agni71 15.03.16, 20:04
    >Rozwiązania są dwa: albo mieć dziecko albo nauczyć się żyć szczęśliwie bez niego.

    Ale o to chodzi, że jeśli cos trzeba wyleczyć, albo zrobić IVF, to od samego wyluzowania w ciążę się nie zajdzie.
  • kalina_lin 15.03.16, 21:27
    A oni są obecnie na etapie walki o dziecko, a nie godzenia się z bezdzietnością.
  • jaskiereczka 15.03.16, 23:08
    Ze teksty o wyluzowaniu to bym Karała chłostą publiczną. U osoby zmagającej się z nieplodnoscia wzbudza poczucie winy ze jest taka beznadziejna i nie ma dziecka sama przez siebie bo NNIE UMIE WYLUZOWAC.
  • bergamotka77 15.03.16, 23:43
    tak jasne jaskiereczka. A ja jakos nie mialam poczucia winy ze jestem beznadziejna bo wiedzialam ze zrobillam wszystko poza IV aby miec dziecko i tak samo moj maz. I nie da sie wyluzowac na zawolanie, ja zmienilam caly tryb zycia i moze to przypadek, ale akurat wtedy natychmiast zaszlam. I nie znajduje innego wytlumaczenia, bo tak samo jak wczesniej pracujac na etat, biegajac z pracy do przedszkola w stresie nie zachodzilam, to paradoksalnie po zwolnieniu sie i wyjezdzie do innego kraju, gdy ciazy juz nie planowalam, ona sie szybko pojawila bez zadnych zabiegow z naszej strony. Tak bylo po prostu.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • absorbing30 15.03.16, 21:31
    hah, no ale to wlasnie bardzo trudne, bo jak tu chodzic po lekarzach a jednoczesnie sie nie starac.
    Np jak sie wyluzowac przy nieregularnych cyklach kiedy niewiadomo czy owulacja wypadnie 16 dc czy 26dc, jednak tego seksu troche trzeba niestety pilnowac a w tym wypadku o wyluzowanie trudno, bo sa dni kiedy wybralabym ksiazke zamiast seksu hah czasem trzeba sie postarac zeby checi znalezc... w okresie przypuszczalnie plodnym staram sie bysmy sie kochali co 2 dzien, a czasem mam chec np co 3, wiec zawsze jakas niby kalkulacja jest
  • absorbing30 15.03.16, 21:27
    jutro z rana dzwonie do laboratorium w moim miescie i jesli mozna zrobic to badanie bez skierowania to robie z miejsca, dzieki
  • aguar 16.03.16, 07:58
    Tylko to jest tak, że Ty sobie wymyślasz coraz to kolejne badania, bo nie możesz zajść w ciążę. A przypuszczam, że gdyby ta Twoja gruba koleżanka zbadała sobie LH, FSH, progesteron, TSH, prolaktynę, insulinę, grubość endometrium itp.itd. to też by mogło się okazać, że nie ma idealnych wyników. Tak samo jej gruby, nieruchawy mąż mógłby nie mieć idealnych parametrów nasienia. Są pewne przeszkody, które w 100% uniemożliwiają zajście typu niedrożność jajowodów, ale przy innych drobnych jest szansa zajścia. Podobno lekarz żony mojego kolegi się dziwił, że ciąża się utrzymała przy bardzo cienkim endometrium.
  • ichi51e 15.03.16, 19:44
    Z perspektywy - jedz na to Bali bo jak juz bedziecie miec dziecko to na nastepne 3lata utkniecie (tak tak sama znam takich co z roczniakiem do Tajlandii i w ogole do okola swiata ale vzy trafi sie dziecko podrozne i rodzic bedacy w stanie podrozowanie z dzieckiem ogarnac to juz troche loteria). Bedzie dobrze. Przytulam bo rozumiem ta bezsilna zlosc i smutek prowokowany przez ciezarne. ;D

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • morekac 15.03.16, 19:48
    2) wlasnie to mnie irytuje, ze od dwoch lat nie wyjezdzamy np na inny kontynent na wakacje, tylko zawsze gdzies blisko samochodem, bo przeciez moze zajde w ciaze, moze akurat w momencie podrozy bede w pierwszym trymestrze i nie bede mogla leciec i tak nam rozne okazje przechodza kolo nosa.

    Nawet jeśli są za drogie, to najwyżej zrezygnujesz z radością. Za to oszczędzisz na leczeniu...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • echtom 04.05.17, 12:03
    > I co robic, kupic nie kupic...wiec nie kupuje...za drogie sa, zeby potem z nich zrezygnowac

    Naprawdę będziesz rozpaczać, jeśli się zmarnują? smile

    --
    Crowdsourcing: proces, w ramach którego organizacja (firma, instytucja publiczna, organizacja non-profit) przeprowadza outsourcing zadań wykonywanych tradycyjnie przez pracowników do niezidentyfikowanej, zwykle bardzo szerokiej grupy ludzi w formie open call.
  • echtom 04.05.17, 12:07
    Rozbierając logicznie - jeśli nie kupicie tych biletów, stracicie świetny urlop bez żadnej gwarancji, że w międzyczasie zajdziesz w ciążę. Jeśli kupicie, będziecie mieli świetny urlop albo z niego zrezygnujecie dla rzeczy ważniejszej.

    --
    Crowdsourcing: proces, w ramach którego organizacja (firma, instytucja publiczna, organizacja non-profit) przeprowadza outsourcing zadań wykonywanych tradycyjnie przez pracowników do niezidentyfikowanej, zwykle bardzo szerokiej grupy ludzi w formie open call.
  • agni71 15.03.16, 20:01
    aguar napisała:

    > Dziewczyno wyluzuj!!! Ty masz 31 lat. Gdybyś miała 10 lat więcej, to bym rozumi
    > ała Twoje zachowanie.

    Wyluzowac nigdy nie zaszkodzi.

    Chciałabym jednak dodać, że od pierwszej wizyty w klinice niepłodności, do pierwszego IVF (jeśli okaże się ono ostatecznie konieczne, i zdecydujecie się na nie) może minąć i kilka lat, moim zdaniem nie ma co zwlekać specjalnie.
  • absorbing30 15.03.16, 21:52
    dzieki. ta ginekolog do ktorej chodze od zeszlego maja ma klinike nieplodnosci, ale skoncentrowana na kobiecie. Robia tam tez inseminacje. Ona proponuje: jeszcze jedna stymulacje CLO, jesli endometrium wciaz bedzie niewielkie, to nastepna stymulacje gonalami i inseminacje, a po dwoch- trzech inseminacjach invitro. tylko wlasnie te gonale+ inseminacja to taki koszt, ze zastanawiam sie od razu nad invitro..
  • lauren6 15.03.16, 18:30
    > Moze skoro nie moge miec ich naturalnie to co bedzie jesli nature troche przymusze, moze faktycznie moge rodzic tylko np chore dzieci?
    Dlaczego uważasz, że urodzisz chore dziecko? Nie macie problemów z donoszeniem ciąży np. przez wady genetyczne występujące w rodzinie. Macie problem z zapłodnieniem, a in vitro, inseminacja itd nie ma żadnego wpływu na choroby potomstwa. Są kobiety, które nie mają problemów z zajściem w ciążę, a rodzą jedno chore dziecko za drugim.

    > Stracilam poczucie bezpieczenstwa; jestem zatrudniona w bardzo prorodzinnej firmie, a teraz sie boje, ze zanim zajde w ciaze to np. zamkna firme,chodz obiektywnie nie ma ku temu przeslanek.
    To dostaniesz zasiłek macierzyński, 500 zł na dziecko... wyluzuj, nawet bez pracy sobie poradzicie.

    > ostatnio znajoma zaszla w ciaze po 1 mnc staran
    Jak zapytasz na ematce to przeczytasz, że prawie każda tu zaszła w ciążę "od pierwszego strzału". Takie rzeczy oczywiście się zdarzają równie często co wąskie specjalistki, zarabiające 10 k zł+, noszące rozmiar 36 i idące na całonocną imprezę tydzień po porodzie.

    > a kolezanki wokol mnie rodza dzieci jak grzyby po deszczu
    Część koleżanek też miała problemy z zajściem w ciążę, ale podobnie jak Ty, nikomu się z tego nie zwierzała.

    > Bo czy warto probowac in vitro?
    Warto.
  • rhysmeyers22 15.03.16, 20:23
    A zajście od pierwszego strzału to jakis ewenement na skale światowa?ja nie widze w tym nic dziwnego ,zwłaszcza u młodych zdrowych kobiet.zaszlam w ciąże w pierwszym miesiącu starań ,nawet mi przez myśl nie przeszło ze to zarezerwowane dla wunskiej specjalistki .moze to dlatego XD
  • kalina_lin 15.03.16, 21:24
    Nie ewenement, ale wśród młodych, zdrowych kobiet w pierwszym cyklu uda się średnio 30% z nich.
    Czyli zdecydowana większość od pierwszego strzału nie zajdzie.
  • rhysmeyers22 17.03.16, 00:32
    Jak juz mówiłam nie kieruje sie statystyka tylko tym co obserwuje w realnym życiu.a moje obserwacje włączając w to siebie sama,Sa wlasnie takie.i tyle.
  • absorbing30 15.03.16, 21:25
    no i fajnie ze zaszlas za pierwszym razem, sporo znam takich par, normalych i zdrowych i chwala im. nie jestem z tego dumna ale szlag mnie trafia jak slysze o przypadkach jak ostatnio w moim otoczeniu np para wlasnie tych otylych, facet odmawia seksu od kilku lat, jakis wyblagany seks i od razu zachodza albo kolezanka 30.ktora spedzila 5 lat w psychiatrykach leczac weltschmerz zmeczona dziewictwem poszla do klubu kogos poznac i zaszla w ciaze, nie jestem z tego dumna ale w takich sytuacjach czuje sie bardzo zle, chociaz wiem ze zycie jest niesprawiedliwie, to jednak dlaczego normalna kochajaca sie i dbajaca o siebie para nie moze zejsc a inni w sposob tak przypadkowy zachodza.
    nie jestem z tego dumna, nie bylam kiedys taka ale dwa i pol lata staran niestety ciaza i zmieniam siew zgnusniala babe co wtyka nos w nieswoje lozko
  • rhysmeyers22 17.03.16, 00:30
    Ale ja nie pisałam do ciebie konkretnie i nie przyszłam tu chwalić sie ze zaszłam momentalnie w ciaze,.po prostu nie kieruje sie statystyka i liczbami tylko doświadczeniem I obserwacja dlatego odpowiedziałam na post ktory mnie lekko wkurzył.
    A co do meritum to pewnie nic odkrywczego,ale im bardziej czegoś chcesz tym trudniej to osiągnąć wiec jakkolwiek banalnie to nie brzmi,ja bym wyluzowała .i moze wtedy wlasnie będzie okay.

  • bergamotka77 15.03.16, 21:25
    Nieprawda, ja z drugim nie zaszlam od razu wiec nie wszystkie, my staralismy sie o mlodszego ponad dwa lata. I jak juz stracilam nadzieje odeszlam z pracy i wyejechalismy do uk w ciazy bylam ...po miesiacu. Bo odpuscilam temat - a wczesniej wszystkie badania wyszly ok wiec nie bylo medycznych przeszkod, cos bylo w glowie, moze stres, moze zbyt szybkie tempo zycia? Pomysl tez o tym.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • absorbing30 15.03.16, 21:55
    dzieki bergamotka, a mozesz powiedziec mniej wiecej na czym polegalo to odpuszczenie u ciebie? naprawde przez ten cykl nie myslalas w ogole o ciazy, nie pilnowalas kiedy owulacja? U mnie niby ten cykl i nastepny ma byc na luzie, ale np staram sie dbac o regularny seks, mimo ze czasem 100% ochoty brak i dla mnie to juz brak wyluzowania niestety,..
    a stresu oczywiscie mam cale mnostwo, ale dzieki, sporo takich historii slysze rowniez od lekarki...
  • bergamotka77 15.03.16, 22:15
    absorbing odpuscilam mysl o dziecku, nastawilam sie ze go nie bedzie i ono sie od razu pojawilo - jest fajnym lobuziakiem blondwlosym i niebieskookim. Czesto slyszalam o takich przypadkach, np. ktos planuje adopcje i podczas procesu zachodzio naturalnie, nasz mozg jest zagadka - moze cos nas blokuje? Ja tez w twoim wieku walczylam o malucha, udalo sie gdy mialam 33 lata. Naprawde tak bylo ze ja sie pogodzilam z brakiem tego malucha, zaplanowalam przeprowadzke na kilka lat do UK, zapisalam sie do college'u i miesiac po przyjezdzie tam zaciazylam smile W Wawie polecam co goraco prof. Debskiego, mi tez pomogl i przewidzial ciaze co do miesiaca, choc nie jest tani ale warto. Aha, jedna inseminacje tez mialam, mimo ze moj maz mial b.dobre wyniki nasienia nic z tego nie wyszlo, poczelismy rok pozniej w pelni naturalnie.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • absorbing30 15.03.16, 22:23
    dzieki...do wawy mam niestety troche daleko, ale dobrze wiedziec. powiem szczerze, ze ja teraz tj od lutego nie mam w ogole zadnej nadziei na ciaze. wczesniej tez niby nie mialam, ale udawalam sama przed soba, bo jednak jakas tam gleboko ukryta nadzieje mialam. a teraz jestem po prostu swiadoma tego, ze bez pomocy nauki sie nie obejdzie...
    dzieki za informacje
  • blaszany_dzwoneczek 16.03.16, 08:27
    To i ja się przyłączę do opinii, że takie zupełne odpuszczenie nieraz działa cuda. Przy tym nie namawiam do wyluzowania i odpuszczenia myśli o dziecku, bo wiem ze tak się nie da, poza tym nie jestem specjalistą, żeby się wypowiadać czy w tym przypadku przeszkoda faktycznie tkwi w psychice. My mieliśmy problem z poczęciem drugiego dziecka. Pierwsze po 6 miesiącach starań, drugie po ok. 6 latach od rozpoczęcia starań i po ich porzuceniu w końcu. Niedługo po tym, jak ułożyłam sobie w głowie, że kolejnego dziecka nie będzie i zaczęłam pozbywać się zachomikowanych ciuszków i sprzętów dziecięcych po córce. Co najlepsze przy jednym jedynym seksie w danym miesiącu, zupełnie bez myśli o prokreacji. Wiem, że sytuacja nieporównywalna, bo Wy walczycie o pierwsze dziecko. Moja znajoma z kolei starała się przez kilka lat o dziecko bez powodzenia, zdecydowali się na in vitro i urodziła się córeczka. Wkrótce potem, jak dziecko miało 3 czy 4 miesiące, przeżyła szok, bo okazało się, że znów jest w ciąży, nie zabezpieczali się, bo do głowy im nie przyszło, ze mogą począć naturalnie smile

    --
    Anielka 11.10.2007
    Sierpniowy ktoś
  • paloma_blauwinder 15.03.16, 20:34
    A faza lutealna normalnie - tzn. bez łykania sztucznego progesteronu ile trwała?
    Na pewno odstaw bieganie na czas starań - to akurat jest udowodnione, że wysiłek fizyczny przed staraniami sprzyja, a w ich trakcie szkodzi.
    --
    2019 Trybunał Stanu dla Andrzeja Dudy
  • absorbing30 15.03.16, 21:15
    przed braniem luteiny faza lutealna trwala normalnie 14 dni a 15tego juz dostawalam okres.
    no wlasnie sama juz nie wiem co z tym sportem, niektorzy mowia ze mozna niektorzy ze nie...teraz nie uprawiam niewiadomo jakich szalenstw ot w poniedzialki i czwartki ide sobie pobiegac 5-10 km i czasem chodze wlasnie na zumbe, a w fazie lutealnej nie uprawiam sportu w ogole ewentualnie jakas joga w domu..

    paloma_blauwinder napisał(a):

    > A faza lutealna normalnie - tzn. bez łykania sztucznego progesteronu ile trwała
    > ?
    > Na pewno odstaw bieganie na czas starań - to akurat jest udowodnione, że wysiłe
    > k fizyczny przed staraniami sprzyja, a w ich trakcie szkodzi.
  • szarsz 15.03.16, 20:43
    Kiedyś, parę lat temu, prolaktynę badano pod obciążeniem. Potem od tego lekarze odeszli, bo podobnież niemiarodajne. Ale: a) w normie to w normie, ale w dolnej czy górnej granicy? b) widziałam niejedną, która miała prolaktynę w normie, a po tabletkach na obniżenie zaszła w ciążę. c) Ty piszesz, że po stresującej sytuacji prolaktyna była bardzo wysoka, to może być objaw hiperprolaktynemii czynnościowej, którą diagnozuje się właśnie przez badanie metoklopramidem. Robiłaś takie?
  • szarsz 15.03.16, 20:47
    A, jeszcze, na endometrium też jakiś czas temu trzeba było brać witaminę E (pod kontrolą lekarza) i olej z wiesiołka.
  • absorbing30 15.03.16, 22:12
    bralam kiedys olej z wiesiolka, nie zauwazylam jakis spektakularnych zmian, ale w sumie moge do tego wrocic, chociaz nie teraz, bo wiesiolek mozna brac tylko do owulacji ponoc, a bez monitoringu to kiepsko.

    O witaminie E nie slyszalam, powiem lekarzowi..dzieki!
  • absorbing30 15.03.16, 22:02
    tak, moj endokrynolog tez mowi, ze od tego sie odchodzi i powiedzial, ze najpierrw sprawdzimy makroprolaktyne+prolaktyne, a jesli cos wyjdzie nie tak, to dopiero wtedy robimy obciazenie.
    Na ostatnim badaniu prolaktyna wyszla 22.05 ug/L przy normie dla kobiet: 2.8-29.2
    makroprolaktyna wyszla mi 99.9% co wg. mojego lekarza jest norma.
    mowil mi tez, ze prolaktyna jest bardzo wrazliwa na jakikolwiek stres, mowilam mu, ze ja sie ogolnie zyciem stresuje czyli pewnie zawsze mam ja wysoka, sprawdzilismy w kilka roznych dni cykli i bylo OK...tylko raz byla tak bardzo wysoka...
  • szarsz 15.03.16, 22:20
    Mój gin twierdził zawsze, że do zachodzenia w ciążę najlepszy lepszy jest poziom poniżej 13 - 15. U Ciebie są dodatkowo te nieregularne cykle, typowy obraz hiperprolaktynemii - wydłużona i nieregularna faza folikularna, krótka lutealna.

    Ja bym w każdym razie to sprawdziła.
  • absorbing30 15.03.16, 22:25
    dzieki. przy kwietniowym cyklu mam zrobic kolejne badania hormonalne + wizyta u endokrynologa, wspomne mu o tym. Dzieki
  • szarsz 15.03.16, 22:33
    Sprawdzasz pocztę gazetową?
  • absorbing30 16.03.16, 00:05
    Wydaje mi sie ze tutaj zalozylam konto bez poczty, ale pisz smialo na absorbing443@wp.pl
  • ulus 20.05.16, 17:23
    A mój że poziom prolaktyny powinien dla kobiety, chcącej zajść w ciążę być około 10. I u mnie się to sprawdziło, a miałam długie i nieprzewidywalne cykle jak autorka wątku. Nie pomogło leczenie w Novum (wg nich prolaktynę miałam w normie), tylko zwykły ginekolog i Bromergon. Dzięki temu lekowi mam dwoje dzieci.
  • jjagoodaa 15.03.16, 21:32
    idz do kliniki zajmującej sie niepłodnością
  • jjagoodaa 15.03.16, 21:33
    oni sie najlepiej na tym znaja zrobia niezbedne badania, in vitro to ostatecznosc
  • straggly 15.03.16, 22:41
    A ta luteine to bierzesz od sztywno ustalonego dnia cylku czy jakos ten cykl obserwujesz i dopiero jak jest po owu z duzym prawdopodobienstwem to z luteina wkraczasz? Bo skoro masz cykle 40 dniowe to raczej nie ma szans ze obu jest 14 dnia cylku...
    Ja oprócz dobrego gina, edno i dobrze dobranych laków polecam mierzenie temperatury i skorzystanie z jakiegos programu na kompa albo zglebienie tematu zebys wiedziałą kiedy i czy ta owu masz.
    Nam z drugim dzieckiem udalo sie chyba w 29dc zajsc i dzieki mierzeniu tempki wiedzilam ze owu jeszcze nie bylo i ciagle dzialismy. A juz potem po pozytywnym tescie i pierwszym usg pzrez ta wiedze nie martwilam sie ze zarodek za wolno sie rozwija, bo wiedzialam ze ciaza jest po prostu mlodsza niz wynikalo to z daty ostatniej miesiaczki.
    I prl tez z obciazeniem zbadac polecam.
    Testosteron badałas?
    I zeby nie bylo, moje obie ciaze lekami juz w czasie stran obstawione byly.
  • absorbing30 15.03.16, 22:57
    dzieki, luteine bralam albo po stwierdzonej monitoringiem owulacji albo mierzac temperature- po 3 dniu od skoku. W tym cyklu nie mierze temperatury, bo jak tu sie nie nakrecac kiedy codziennie sie temp mierzy...
    do tej pory korzystalam z aplikacji w telefonie i wykresow na fertilityfriend ale tez juz mam dosc...mierzenie temperatury ogolnie jest super, bo faktycznie daje duzo informacji, ale jest to system dla ludzi o stalowych nerwach. po dwoch latach staran nie chce mi sie nawet patrzec na jakis wykres....ten marcowy cykl i nastepny jest na tym tzw luzie, potem znow wroce do termometra...aha no i temperatury czasem nie sa miarodajne, np kiedys mialam piekny skok temperatury a sie okazalo, ze mam torbiel i owulacji nie bylo.
    testosteron badam, jest w normie. dwa lata temu byl nieco wyzszy niz zwykle, ale od tamtej pory jest w normie
  • florencja29 15.03.16, 23:03
    Na inseminacje szkoda pieniędzy szkoda pieniędzy, jeżeli już to in vitro. Dlaczego komercyjne? Powiem tak jeśli będziesz chciała mieć dziecko tak na 200% to będziesz w stanie zrobić wszystko, nawet kilka razy in vitro. Przynajmniej ja tak miałam. 2,5 roku starań? To wcale nie tak długo. My staraliśmy się 3. Udało się, ale w międzyczasie były 3 inseminacje, 1 in vitro i masę nerwów. Chociaż wydawało mi się, że się nie nakręcam. Zaszłam naturalnie, paradoksalnie 2 mies po nieudanym in vitro, kiedy już zaczęłam się godzić z tym , że nigdy nie będę już mamą, pół roku po 39 urodzinach. A przyczynił się w dużej mierze lekarz, który prowadził mnie przy in vitro. Po prostu powiedział podczas stymulacji, że bardzo kiepsko na nią reaguję, chociaż wyników zlych nie miałam. Ale taka była prawda, bo podczas gdy inne babki wytwarzany np. po 12 pęcherzyków, ja wytworzyłam 1. Tyle co przy normalnej owulacji bez stymulacji, ale tu poszła kasa 4 tys. na leki. Ale z drugiej strony aby zajść w ciążę wystarczy ten jeden pęcherzyk. Słowa lekarza załamały mnie już na starcie. No i tak jak napisałam wyżej powoli zaczęło do mnie dochodzić, że nic z tego nie będzie. I kiedy prawie się już z tym pogodziłam w drugim cyklu po in vitro byłam w ciąży. U Ciebie zaczęłabym od dobrego endokrynologa. Przez tą moją historię chciałam napisać jak duże znaczenie w staraniach ma głowa. Bo wydaje się nam że się nie nakręcamy a jest całkiem odwrotnie. Jednak u Ciebie nie rezygnowałabym z drogi jaką obralaś, ale bez haotycznych dzialań zaczynajac od endokrynologa, ale opieka dobrego i JEDNEGO gonekologa byłaby wskazana. Jednocześnie starałabym sie pamiętać o tym żeby się całkowicie nie zafiksować, chociaż wiem jak to jest trudne. Ale jesteście jeszcze młodzi, macie jeszcze trochę czasu żeby działać.
  • florencja29 15.03.16, 23:07
    Jeszcze coś dopiszę przewrotnie. Przestałam wierzyć, ale na wszelki wypadek pamiętałam, żeby seks był w odpowiednim momenciewink No i był.
  • cichadziewuszka 15.03.16, 23:05
    Nie wiem czy to Ci w czymś pomoże - mój lekarz w pewnym momencie powiedział, że możemy dalej szukać przyczyny, może się uda a może nie, a IV wiele z nich pozwala ominąć. Cieszę się, że pomógł nam się w końcu zdecydować, bo na diagnostykę i inseminacje wydaliśmy kupę kasy, nie mówiąc o czasie, stresie, braniu wolnego z pracy na dojazdy do kliniki. Gdyby nie tamta rozmowa z lekarzem, pewnie odkładalibyśmy decyzję, ja bałam się całej procedury, byłam zmęczona wizytami u lekarzy, badaniami. Sprawdź może AMH, jak będzie niskie, to nie marnuj czasu na inseminację, zainwestuj swoje siły w to, co daje największe szanse powodzenia. Trzymam za Ciebie kciuki i życzę z całego serca, żebyś wkrótce zobaczyła upragnione 2 kreski na teście!
  • azja_pl2 16.03.16, 10:03
    Popieram podejscie cichejdziewuszki, diagnozowac mozna w nieskonczonosc, ale IV rzeczywiscie pozwala ominac sporo przeszkod. Zastosuj tez wskazowki Kaliny, bo dobrze gada. Staraj sie nie zalamywac, rozmawiaj z mezem, zeby wiedzial, co przezywasz. Razem bedziecie silniejsi. Idzcie malymi kroczkami do przodu, bedzie dobrze. Jestes mloda, nie musisz sie stresowac wiekiem, i to jest bardzo dobra wiadomosc. Ale rozumiem, ze jestes niecierpliwa. Jak juz zajdziesz, bedziesz wiedziala, ze bylo warto dazyc do celu - mowie to z wlasnego doswiadczenia smile
  • a1ma 16.03.16, 00:17
    Ivf. Masz 40% szansy na sukces przy każdym podejściu, a w Waszym przypadku, skoro nie ma większych przeszkód, pewnie więcej. Go for it.

    --
    What would you be if you were attached to another object by an incline plane, wrapped helically around an axis?
  • a1ma 16.03.16, 00:17
    Ivf. Masz 40% szansy na sukces przy każdym podejściu, a w Waszym przypadku, skoro nie ma większych przeszkód, pewnie więcej. Go for it.

    --
    Oh, I'm sorry. Did I insult you? Is your body mass somehow tied into your self-worth?
  • evee1 16.03.16, 00:44
    Ja uwazam, że może na rok faktycznie powinnaś wyluzowc. Znam trzy pary które właśnie po kilkunastumiesiecznyxh staraniach wreszcie dopuściły z na wakacjach zaszły w ciążę bez specjalnych zabiegów (liczenia dni, obserwacji itp). Dziewczyno, jedziecie na to Bali!! Spokojnie, nawet jak tam zaciażyszto i tak dowiedz się najwcześniej po powrocie. Moje pierwsze dziecko w pojechało i szczęśliwie wróciło z Singapuru. Na dodatek tam się nie wakacjowalam tylko ciężko pracowalam. Córka to nawet nie wiem kiedy, bo specjalnie się nie staralismy o nie liczylam.
    Trochę luzu i powodzenia!
    Z dlygoscia cykli też bym nie panikowala. Regularne cykle to chyba są tylko w książkach albo na tabletkach wink. Dodam, że ja mam podobnie jak Ty - cykle z rozrzutem między 29 a 40. Czasem dluzej. Żadnych leków ani hormonów nigdy nie bralam, bo poza tym wszystko w normie (poza tym, że mam tylko jeden jajnik). Syn poczęty był w 23 dniu cyklu smile.

    --
    Sens życia wciąż nie został odkryty, ale jak dotąd większość dowodów wskazuje na czekoladę.
    -- www.panibuka.pl
  • izak31 16.03.16, 10:10
    zbadaj poziomy witamin z grupy B i zacznij suplementację.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • absorbing30 16.03.16, 19:20
    nie uwierzycie, dzisiaj kolejna kolezanka mi napisala, ze jest w ciazy, jestem chyba juz w takim wieku ze teraz to co chwile ktoras zajdzie...
    wciaz jestem zalamana i sporo dzisiaj plakalam, ale dzieki waszym postom tez pelna energii, dzisiaj rano zrobilam AMH i czekam na wyniki oraz na wyniki meza, ktore troche mnie martwia bo jesli u faceta cos wyjdzie nie tak, np te przeciwciala to chyba niewiele oprocz invitro mozna zrobic...kupilam rowniez ten wspomniany femibion 1 natal bo ma wszsystkie te witaminy o ktorych wspominalyscie tj B i E.
    Plan jest taki, ze ten cykl na luzie tzn bez lekarstw oprocz eutiroxu, w kwietniowym badania hormonalne+ rozmowa o prolaktynie z endokrynologiem, ze niby w normie, ale moze jednak za wysoka, a potem w zaleznosci od wynikow albo CLO albo od razu gonale, daje sobie szanse na 1 inseminacje, potem juz tylko invitro, na inseminacje nie ma sensu chyba zbyt duzo czasu tracic...
    dziekuje wam bardzo za kazdy post i za dzielenie sie waszymi historiami, dodaja mi sil i nadziei
  • anonim25 16.03.16, 22:37
    Napisze od siebie kilka zdań, otóż głowa do góry wiem co mowię, a mianowicie ponad 10 lat chodzenia po lekarzach, wydania prawie wszystkich pieniędzy, kryzysie małżeńskim, 3 klinikach mam, a właściwie mamy 2 córki. Urodziłam w wieku 35 i 38 lat, tak wyszło, ale nie słuchaj opinii, ze jesteś młoda i masz czas, bo rożnie to bywa, ja miałam być w ciąży ok. 25 lat, a wyszło inaczej. Staraj się jak się czujesz, a najważniejsze nie trać nadziei. Ja już przy ostatnim in vitro podchodziłam, albo się uda, albo odpuszczamy, bo momentami, myślałam, ze zwariuje, albo ukradnie komuś dziecko. Wszystkie tematy skupiały się na lekarzu, wiatach, diagnozach i szukaniu dziury, tez odpuszczaliśmy, tez byliśmy na wczasach itp. U nas problem był zbyt niskimi parametrami nasienia, próbowaliśmy kilka lat leczyć męża, ale podobniez u panów za dużo nie można zrobić. Reasumując wiem, jak się czujesz, bo przez wszystkie etapy przeszłam i życzę powodzenia. A jak dojrzałas do mówienia o tym to bardzo dobrze, to zawsze lepiej się człowiek czuje jak poczyta inne historie. Jeszcze raz wspierać się i wierzyć, ze się uda nie poddawać się. POWODZENIA.
  • bei 16.03.16, 23:33
    Napisze, co u nas zadzialalosmile
    Zaplanowano nam terminy inseminacji ( dwoch), po nich mialo byc in.v- bo bylam 10 lat starsza od Ciebie.

    Zadzwnil do mnie moj stary medyk ze Szczecina, pytal o efekty, czy udalo sie juz zainicjowac ciaze.
    I gdy ja tak jak Ty teraz relacjonowalam historie co zrobilismy, a co w planach dal mi rade-
    Bysmy postarali sie przez chociaz jeden cykl by nasienie czekalo w drogach caly czas....po tym jednym cyklu bylam w ciazy.

    Wyjedzcie gdzies, albo zwyczajnie, zacznijcie cieszyc sie soba.
    Wiosna, ruszy wegetacja roslin, i...
    A czy wiesz, ze jak ja cos przepowiem, to sie sprawdza?smile
    Przepowiedzialam pierscionek z brylantem mojej kolezance- nie miala zadnej okazji, a pierscionek dostalasmile
    Przepowiadam Ci ciaze !

    Z calej serdecznosci duszy mojej zycze Ci tej ciazy smile

    --
    olaromanska.blox.pl/html
  • kitek_maly 19.05.16, 14:26
    > przez chociaz jeden cykl by nasienie czekalo w drogach caly czas....

    Co przez to należy rozumieć?
  • myrtilla 17.03.16, 00:31
    A jak u Ciebie ze sluzem?to czesto pomijany aspekt a tym czasem jakosc i ilość sluzu szyjkowego ma olbrzymie znaczenie..pomaga bardzo olej z wiesiolka.a tak poza tym zyj jakby tej ciazy mialo nie byc,rob plany na przyszlosc-mnie to wszystko pomoglo w zaciazeniusmile
  • zuzzulka 19.05.16, 14:02
    Dziewczyno proszę odezwij się do mnie, chętnie porozmawiam, mam podobne problemy, z tym, że ja u psychologa już wylądowałam, więc jestem jakby etap dalej. Napisz do mnie maila. Może razem nam się uda siebie powspierać, bo tak jak Ty nie mam nikogo z kim mogłabym się tym podzielić.
    zuzzulka@interia.pl
  • szalona-matematyczka 19.05.16, 22:27
    Nie czytalam tego co ci emamy napisaly, ale napisze ci tak: 2,5 roku staran to nie jest duzo. Byc moze cie wkurzy moja wypowiedz, ale jest mnostwo ludzi, ktorzy czekaja dluzej na dziecko. To taka loteria troche. Akurat ciebie jeszcze nie wylosowali. Osobiscie znam kilka par starajacych sie 5-6 lat, znam nawet jedna pare, ktora dopiero po 8 latach doczekala sie dziecka (notabene ciaza byla tu wspaniala, bez problemow). Wszystkie te pary zaszly "naturalnie". Wszystkie tez byly mlode/dosyc mlode, w kazdym badz razie przed 35 rokiem zycia. Ty jeszcze nie jestes w takim wieku by szalec. Ja bym oczywiscie dbala o swoje i meza (!) zdrowie, ale tez zadbaj o swoje zdrowie psychiczne. Moze nawet zrobcie sobie 6 miesiecy przerwy w staraniach ? Nie myslcie o jakis wykresach, owulacjach, liczeniu dni plodnych, itp. Ot, takie 6 miesiecy wakacji (z seksem w pakiecie). A jesli juz nie mozesz wyluzowac to dobry psycholog (nie psychiatra!).
  • d.o.s.i.a 20.05.16, 22:25
    >>> Moze nawet zrobcie sobie 6 miesiecy przerwy w staraniach ? Nie myslcie o jakis wykresach, owulacjach, liczeniu dni plodnych, itp. Ot, takie 6 miesiecy wakacji (z seksem w pakiecie). A jesli juz nie mozesz wyluzowac to

    Co za glupia rada. 6 miesięcy to kupa czasu. Dla ludzi którzy maja problem z plodnoscia liczy się każdy miesiąc. Za 5 lat będą zalowac ze stracili te 6 miesięcy. Ludzie, ktorzy od 2.5 roku staraja sie o dziecko to nie jest kategoria "musza sie wyluzowac", tylko "musza sie leczyc". Takie sa fakty. Wyluzowanie nie leczy przyczyn nieplodnosci i niestety leczenie to nie jest kwestia miesiąca, dwóch. Wszystkie procedury sie przeciągają, a tu wdraża sie nowy lek, a tu czeka aż zacznie działać, kolejny lek, kolejne czekanie, potem czekasz na kolejny okres, potem na wizytę u lekarza, potem na refundacje itp. i tak w kolko. Zanim sie obejrzysz mija 5 lat i stuka 40stka. A potem placz i zgrzytanie zębami. A ty każesz ludziom sobie robic 6 miesięczne wakacje...

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • ichi51e 20.05.16, 22:35
    A dlaczego nie dobry psychiatra?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • wuika 21.05.16, 09:11
    No pewnie. Stracony czas to przecież nic takiego. Problemy się same rozwiążą, a płodność, jak wiadomo, z wiekiem przecież rośnie. Rada durna do kwadratu. Jak są problemy, to trzeba działać, a nie zdawać się na "a jak odpuszczę, to prolaktyna się ustawi, owulacje wrócą, nasienie się poprawi i wszystko będzie git". Jakby było git, to laski po takim czasie to by się zastanawiała, kiedy drugie zmajstrować.

    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka