Czy schizofrenik jest niebezpieczny dla otoczenia? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Sąsiadka (znów ten temat smile ) jest schizofreniczką, mieszka z matką, która
    ma coś ok70 lat, czasem przyjeżdża jeszcze jej siostra (normalna) doglądać
    ich. Ale niestety dość często mam "umilone" noce trzaskającymi drzwiami,
    darciem się na klatce schodowej (ona mieszka na przeciwko mnie).
    Jak spotykam ją na klatce to sie do niej nie odzywam, omijam ją szerokim
    łukiem a ona wiecznie do mnie się drzesmirkPIER....J !!!! No i inne tego typu
    rzeczy ... Czy moze wiecie co zrobić w razie ataku takiej osoby, boję się jej
    zwłaszcza wtedy gdy idę po schodach z synem. Mam ją zrzucić ze schodów czy
    wiać gdzie pieprz rośnie?
  • Zrzuc, koniecznie zrzuc. Zwlaszcza na oczach dziecka.
    Dla przypomnienia: schizofrenia to choroba.
    --
    Is.
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
  • O kurcze!! Ja bym wiała.... Ale zaraz zaraz... a ona nie powinna byc
    przypadkiem w psychiatryku?
    --
    Anka
  • Oczywiście, że może być niebezpieczny. Schizofrenicy biorą bardzo silne środki
    po których mogą być niestety agresywni dla otoczenia , ale nie w każdym
    przypadku.
    --
    być nowym nie jest tak łatwo.
  • groźna to ona raczej nie jest, ona żyje w swoim zamkniętym świecie i wcale nie
    mówi tego do ciebie, tylko do kogoś koga akurat ma w głowie.
    Póki robi tylko tyle poprostu nie reaguj.
  • fackelmannka napisała:

    > Oczywiście, że może być niebezpieczny. Schizofrenicy biorą bardzo silne
    środki
    > po których mogą być niestety agresywni dla otoczenia , ale nie w każdym
    > przypadku.

    Ona raczej nie bierze leków sądząc z zachowania. Dobrze "prowadzony"
    schizofrenik, jest zdolny do całkim normalnego funkcjonowania (dzieci, praca,
    dom). Pozdrawiam

    --
    "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
  • Schizofremia schizofremi nie równa.
    Ludzie my mamy XXI wiek. Kiedyś tak było, że 80% schizofremików przebywało w
    szpitalach a teraz tylko 20%. Pozostałae 80% w domach.
    To jest choroba którą należy leczyć. Cierpią na nią osoby, które w życiu byśmy
    o to niepodejrzewały. Z tą chorobą można żyć w miarę normalnie.
    Wiem co piszę. Brat mojego męża ma schizofremię paranoidalną. Fakt jak się nie
    leczył miał napady lękowe. Ale teraz jak bierze tabletki jest wszystko ok. Bawi
    się z naszymi dziećmi (dziewczynki to uwielbiają), gra w kosza, chodzi do kina,
    baru itp.
    Jedyne co może zwracać uwagę na chorobę to częste mycie rąk (mania)
  • Moze byc. Jesli ne bedzie leczony i bedzie mial omamy sluchowe to niestety moze
    byc... Jednak, jesli dobrze pamietam, w schizofrenii czesciej dochodzi do
    samoagresji. W Waszym przypadku najlepiej byloby porozmawiac z dzielnicowym. No
    bo nie ma przymusu leczenia. Jesli chory nie bierze lekow i odmawia leczenia w
    placowce zamknietej to Ty go nie zmusisz. Moze jesli bedziesz zglaszac
    incydenty na policji to skieruja, po trzech interwencjach, sprawe do sadu
    grodzkiego. I sad moze cos poradzi.
    A jesli chodzi o Twoje zachowanie podczas spotkania, to jest najwlasciwsze.
    Sposc wzrok, omin i nie reaguj na zaczepki. Niestety to straszna choroba.
    Pomysl ze ona zupelnie nad tym nie panuje i nie ma swiadomosci swojego
    zachowania...

    pozdrawiam
    Fiszerowa
    --
    A moze pojde na ryby?
  • Nie musisz negować mojego zdania i to w taki niekulturalny sposób. Nie znam tej
    kobiety i nie wiem, czy bierze leki czy nie. Prawda jest taka, że srodki
    farmautyczne nie są obojętne na zachowanie chorej osoby.
    --
    być nowym nie jest tak łatwo.
  • oyate napisała:

    > Schizofremia schizofremi nie równa.
    > Ludzie my mamy XXI wiek. Kiedyś tak było, że 80% schizofremików przebywało w
    > szpitalach a teraz tylko 20%. Pozostałae 80% w domach.
    > To jest choroba którą należy leczyć. Cierpią na nią osoby, które w życiu
    byśmy
    > o to niepodejrzewały. Z tą chorobą można żyć w miarę normalnie.
    > Wiem co piszę. Brat mojego męża ma schizofremię paranoidalną. Fakt jak się
    nie
    > leczył miał napady lękowe. Ale teraz jak bierze tabletki jest wszystko ok.
    Bawi
    >
    > się z naszymi dziećmi (dziewczynki to uwielbiają), gra w kosza, chodzi do
    kina,
    >
    > baru itp.
    > Jedyne co może zwracać uwagę na chorobę to częste mycie rąk (mania)


    Mąż mojej siostry jest schizofrenikiem. Od dziesięciu lat przyjmuje leki i
    chodzi na terapię do psychologa. Pracuje, skończył studia. W życiu byście się
    nie zorientowały, że coś z nim nie tak. A kiedyś, kiedy miewał ataki zachowywał
    się podobnie jak sąsiadka Bachak. Pozdrawiam


    --
    "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
  • Fiszerowa napisała:w schizofrenii czesciej dochodzi do
    samoagresji.
    ----------------------------------------------------
    Nie ma pojęcia samoagresji !!!! Są destruktywne zachowania!!!!
    --
    być nowym nie jest tak łatwo.
  • fackelmannka napisała:

    > Nie musisz negować mojego zdania i to w taki niekulturalny sposób. Nie znam
    tej
    >
    > kobiety i nie wiem, czy bierze leki czy nie. Prawda jest taka, że srodki
    > farmautyczne nie są obojętne na zachowanie chorej osoby.

    Sorry, za te "bzdury", ale nieświadomość ludzi mnie przeraża. Leki podawane
    przy schizofrenii, łagodzą jej objawy, a często całkowicie je likwidują. Nigdy
    nie powodują agresji. Jeśli widzimy, że schizofrenik jest agresywny, to znaczy
    że jest nieleczony. Pozdrawiam.


    --
    "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
  • fackelmannka napisała:

    > Nie musisz negować mojego zdania i to w taki niekulturalny sposób. Nie znam
    tej
    >
    > kobiety i nie wiem, czy bierze leki czy nie.

    Nie musi ale powinna. Bo agresywny jest nieleczony schizofrenik. A chory
    bioracy leki funkcjonuje zupelnie normalnie. Obecne leki psychotropowe
    likwiduja niemal wszystkie objawy choroby takie jak: agresja, omamy, slowotok,
    leki itp.

    Prawda jest taka, że srodki
    > farmautyczne nie są obojętne na zachowanie chorej osoby.

    Oczywiscie, ze. Bo jaki sens mialoby ich podawanie? Maja przede wszystkim
    zlikwidowac!!! objawy i nieprawidlowe zachowanie.
    --
    A moze pojde na ryby?
  • fackelmannka napisała:

    > Fiszerowa napisała:w schizofrenii czesciej dochodzi do
    > samoagresji.
    > ----------------------------------------------------
    > Nie ma pojęcia samoagresji !!!! Są destruktywne zachowania!!!!

    Jak to nie ma? Samoagresja jest jednym z destruktywnych zachowań ...


    --
    "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
  • Mam bardzo smutne (tragiczne) rodzinne doświadczenia w tym względzie.
    Faktycznie, schizofrenia leczona umożliwia w miarę normalne życie, jednak
    często chorzy nie chcą się leczyć (nie przyjmuja choroby do wiadomości, nie są
    w stanie przyjąć tej informacji) bądź zaniedbują leczenie i wtedy może dojść do
    bardzo niebezpiecznych wydarzeń. Ale mogę Cię pocieszyć, że schizofrenicy
    częściej BOJĄ SIĘ innych ludzi niż ich atakują. Ale faktycznie bywaja
    nieobliczalni...
    Co do "zamykania w psychiatryku" to nie jest to takie proste - potrzebna jest
    zgoda samego zainteresowanego, ew. jego rodziny po tzw. uznaniu
    niepoczytalności.
    Jeśli się realnie czegoś obawiasz, powinnaś porozmawiać z rodziną (?) sąsiadki,
    ew. zgłosić to w administracji spółdzielni, ew. na najbliższym posterunku
    policji. Gdyby coś (odpukać), można liczyc na szybszą interwencję, bo
    tzw. "sygnały społeczne" były.
    Niestety, bardzo często obwinia się chorego lub jego rodzinę, ale często
    naprawdę niewiele mozna zrobić - ot, kalectwo.
    Współczuję bardzo sąsiedztwa, ale znam to też z drugiej stron (rodzina
    schizofrenika atakowana przez sąsiadów, administracje itp.)
    pzdr!
    --
    ---------------------------------
    W życiu najważniejsze jest życie!
    ---------------------------------
  • Nie mam zamiaru z wami sie sprzeczać, ale przypominam, że to co niby leczy
    jedno wywołuje inne objawy. Macie całkowitą racje bo przeciez o to wam chodzi.
    Przypominam też, że nie dam się zakrzyczeć czy zastraszyć.
    --
    być nowym nie jest tak łatwo.
  • fackelmannka napisała:

    > Przypominam też, że nie dam się zakrzyczeć czy zastraszyć.

    .... nie wiedziałam, że takie straszne jesteśmy ....wink)


    --
    "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
  • Nie bede popisywac sie nomenklatura medyczna, bo jej nie pamietam. Jesli jednak
    chory ma depresje i sklonnosci samobojcze to dla mnie prowadzi to do aktow
    samoagresji
    --
    A moze pojde na ryby?
  • To chyba nie powinno być w tym poście!!!! Szczerze, to spojrz troche co się
    dzieje i kto w nim uczestniczy. Ja mam już swoje zdanie wyrobione na pewne
    tematy i nie pozwole, aby mnie przekrzykiwali, też portafie oddać, a sądze ,że
    to bardziej zaboli.

    --
    być nowym nie jest tak łatwo.
  • My wiemy jak to jest bo mamy styczność z tymi osobami i wiemy, że są chore.
    A osoby, które nigdy nie spotkały się z takimi osobami tylko słyszały o
    chorobie będą twierdziły, że one powinny być w psychiatryku.

    Pomijam osoby już z bardzo silną schizofremią, które defakto na prawdę wymagają
    leczenia szpitalnego.
    Serdecznie pozdrawiam!!
  • fackelmannka napisała:

    > To chyba nie powinno być w tym poście!!!! Szczerze, to spojrz troche co się
    > dzieje i kto w nim uczestniczy. Ja mam już swoje zdanie wyrobione na pewne
    > tematy i nie pozwole, aby mnie przekrzykiwali, też portafie oddać, a
    sądze ,że
    > to bardziej zaboli.

    Posłuchaj mnie. Nie przekrzykiwałam Cię, ani nie zastraszałam. Wyrwało mi
    się "bzdura", ale chyba Cię przeprosiłam, o ile pamięć mnie nie zawodzi.
    Natomiast wyrazić swoją opinię mam prawo. A to, że nie jest ona zbieżna z
    Twoją? no cóż takie życie...

    Uma

    P.S. Hmmmm.... troszkę zmień nastawienie - na nieco mniej bojowe. Pozdrawiam
    >


    --
    "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
  • www.schizofrenia.info/objawy.php
    --
    A moze pojde na ryby?
  • Zrobione
    --
    być nowym nie jest tak łatwo.
  • fackelmanka = joasiiik28 czy jak jej tam, zalosne
  • Przepraszam serdecznie wypraszam sobie, szukaj gdzie indziej sensacji nie tu i
    nie moim kosztem!!!!
    ----
    być nowym nie jest tak łatwo.
  • typowe zachowanie joasi- ojej
  • detektyw1965 napisał:

    > fackelmanka = joasiiik28 czy jak jej tam, zalosne

    Nudni jsteście z tą joasiiik kolego/żanko....


    --
    "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
  • tylko takim sposbem sie ja wytepi, nie mam ochoty czytac forum pisanego przez
    nia
  • joasiiik, jesteś superowa, serio.
    Wiesz o tym tyle, co kura napłakała.

    Przy leczonej schizofrenii ludzie funkcjonują normalnie lub prawie normalnie,
    leki nie mają działania ubocznego w postaci agresji. Już raczej dyskinezy,
    zwiększenie masy ciała, itd. Nie gadaj jak się nie znasz.

    Ta pani nie leczy się, bo nie czuje że jest chora. Wg niej chore jest
    otoczenie. Skoro jest chore - nalezy je okrzyczeć, kazać mu spier...ć. Być może
    halucynuje, może ma urojenia.
    Sytuacja jest o tyle trudna, że po pierwsze - leczenie schizofrenii - za
    wyjątkiem szczególnych przypadków, kiedy o leczeniu zamkniętym decyduje sąd -
    jest dobrowolne. Po drugie - jak pisałam - ona nie ma poczucia choroby. Po
    trzecie - taką długotrwałą, zasiedziałą schizofrenię trudno się leczy.

    Ja na twoim miejscu porozmawiałabym z opiekunami tej kobiety - spróbuj się
    dowiedzieć, czy bierze jakieś leki, czy kontroluje ją jakaś poradnia zdrowia
    psychicznego. Przy większej ilości odwagi, dowiedz się czy można z nią złapać
    jakiś kontakt, może można się z nią jakoś dogadać. Na pocieszenie mogę ci
    powiedzieć że schizofrenicy są zazwyczaj niebezpieczni dla siebie - żyją we
    włsnym świecie, tak zdezintegrowanym, że nie są w stanie zorganizować się w
    jakiś logiczny sposób, żeby wejść w interakcje z innymi ludźmi. Nie polecałabym
    zrzucania ze schodów, po prostu nie odpowiadaj na zaczepki. I tak
    najprawdopodobniej ta pani boi się bardziej niż ty.
    --
    Reszka mama Michałka i Madzi
    Forum "Dyżurka" - dla lekarzy i nie tylko.
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23357
  • Oczywiście piszac : czy mam ją zrzucić ze schodów, nie miałam tego na myśli!
    Jeśli chodzi o jej leczenie to wiem że jakieś leki przyjmuje, jednak "ataki" ma
    przy dużych zmianach pogodowych - silne wiatry, niskie ciśnienie. Jak jeszcze
    żył jej ojciec (ona sama ma ok.40 lat) wtedy było trochę lepiej. Teraz gdy
    mieszka tylko z matką, to czasami rzuca tą matką o drzwi, wyzywa ją, czasami
    pogotowie musi interweniować. Ja raz musiałam dzwonić do jej siostry, bo
    zaczeła szarpać moje dziecko na klatce schodowej.
    Obcych ludzi wyzywa od chu... itp. Sajgon po prostu.
  • I musisz się przygotować na to, że schizofremik może mieć nasilenie ataków
    właśnie tweaz w okresie jesiennym
  • teraz
  • bachak napisała:

    Ja raz musiałam dzwonić do jej siostry, bo
    > zaczeła szarpać moje dziecko na klatce schodowej.

    Zaraz, o tym wcześniej nie pisałaś - to coś zupełnie innego niż wyzywanie
    nieznajomych, a nawet rzucanie rodziną po ścianach; jesli to faktycznie miało
    miejsce, powinnaś to gdzieś (w.w. miejsca) zgłosić.
    A co powiedziała siostra chorej? A co na to inni sąsiedzi?
    --
    ---------------------------------
    W życiu najważniejsze jest życie!
    ---------------------------------
  • reszka2 napisała:

    > joasiiik, jesteś superowa, serio.
    > Wiesz o tym tyle, co kura napłakała.
    >
    >

    gdzie ty tu widzisz joasiiik??
  • Siostra jej powiedizała mi, że ona ma dostawać silniejsze leki, tylko że
    niestety czasami tych leków nie bierze, czemu nie wiem. Tak mi powiedziała jej
    siostra. A co do szarpania dziecka, to mój mały wyszedł na klatke schodową bo
    akurat szła moja mama do domu i podszedł do jej kwiatków, powąchał i udawał że
    kicha, no i ona wtedy wypadła z mieszkania i zaczeła go szarpać i drzeć się na
    niego: SPIER....J GÓWNIARZU. Wtedy była z moim synem opiekunka, bo gdybym ja
    była to ona by chyba jednak poleciała z tych schodów. A co do sąsiadów to nikt
    nie reaguje, bo wszyscy mieszkają pod nami (my na ostatnim piętrze) i jako
    takich scysji z nią nie mają. Dodam jeszcze, że jak ja i ona niechcący spotkamy
    się w osiedlowym sklepie to ona zaraz informuje sprzedawcę że ja to jestem
    kurwa i wale jej w ściane. Więc mam super opinie na osiedlu smile
  • To rzeczywiście straszne, też bym się zdenerwowała.
    A z tymi lekami to pewnie jest tak, że ona nie chce brać, a matka nie może jej
    przymusić, bo boi się polecieć na drzwi, albo też ma wszystkiego dość. Bardzo
    smutne. I nie takie proste - bierze się leki i objawy ustępują, a ludzie są
    głupi, bo nic nie wiedzą o tej chorobie i niepotrzebnie panikują.
    A tym sklepem sie nie przejmuj, wszyscy pewnie wiedzą, w czym rzecz.
    Współczuję Ci, ale i sobie, bo przy okazji Twojego postu wszystko mi sie
    przypomniało...
    pzdr!
    --
    ---------------------------------
    W życiu najważniejsze jest życie!
    ---------------------------------
  • To wszystko zalezy od rodzaju schizofrenii....mam w rodzinie osobe chorą na
    schizofrenie, ma rodzine, pracuje na wysokim stanowisku i tylko prochy musi
    brać codziennie... myslę ze nawet nikt sie nie domysli...

    więc powiem tak, ja sie nie boję......a tacy wariaci biegający z siekierami za
    innymi....to niekoniecznie muszą być od razu chorzy....

    ludzie tak sie róznie zachowuja, ze prawdopodobieństwo dostania po pysku od
    osoby zdrowej na umyśle, jest 100 razy większe smile))
  • Mam rodzonego brata schizofrenika. Zdał mature teraz studiuje. Nie jest
    niebezpieczny, bierze leki codziennie. Gdy ma nawrót wszystko obraca przeciwko
    mamie .Tak ma. Ale jest spoko i kocham go nad życie!!!
  • Jeżeli incydenty agresji się powtarzają albo będą powtarzać, jeżeli ma Pani
    sygnały, że chora może męczyć swoją matkę to należy zadzwonić na policję.
    Moja koleżanka z liceum jest schizofreniczką. Niestety ma ciężką postać
    schizofreni, fazy remisji są krótkie, kolejne rzuty silne. Jej rodzina -
    babcia, która się nią opiekuje - tak robi, że kiedy koleżanka zaczyna być
    agresywna albo robi coś niebezpiecznego od razu dzwonia na pogotowie lub
    policję. Kończy się to leczeniem czasowym w szpitalu, poprawieniem sytuacji.
    Od wielu lat z tą koleżanką sie kontaktuję, nawet przyjaźnię na tyle na ile
    jest to możliwe. Nawet zdarzało się, że jak odwiedzałam w szpitalu to
    opowiadałą mi, ze w nocy odwiedził ją Saddam Husajn i opowiadał o wojnach. te
    osoby bardziej się boja a pani, którą opisujesz na pewnie urojenia lub omamy.
    Wezwanie pogotowia lub policji wydaje się być sensowne,
    Blanka
  • fackelmannka napisała:

    > Oczywiście, że może być niebezpieczny. Schizofrenicy biorą bardzo silne
    środki
    > po których mogą być niestety agresywni dla otoczenia , ale nie w każdym
    > przypadku.
    Jestes w błędzie -po lekach nie są agresywni(skąd ta wiedza?).Owszem zdarzają
    sie zachowania agresywne wtedy gdy nie biora leków lub sa źle dobrane.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.