• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Czy schizofrenik jest niebezpieczny dla otoczenia?

  • 24.09.04, 09:04
    Sąsiadka (znów ten temat smile ) jest schizofreniczką, mieszka z matką, która
    ma coś ok70 lat, czasem przyjeżdża jeszcze jej siostra (normalna) doglądać
    ich. Ale niestety dość często mam "umilone" noce trzaskającymi drzwiami,
    darciem się na klatce schodowej (ona mieszka na przeciwko mnie).
    Jak spotykam ją na klatce to sie do niej nie odzywam, omijam ją szerokim
    łukiem a ona wiecznie do mnie się drzesmirkPIER....J !!!! No i inne tego typu
    rzeczy ... Czy moze wiecie co zrobić w razie ataku takiej osoby, boję się jej
    zwłaszcza wtedy gdy idę po schodach z synem. Mam ją zrzucić ze schodów czy
    wiać gdzie pieprz rośnie?
    Edytor zaawansowany
    • 24.09.04, 09:08
      Zrzuc, koniecznie zrzuc. Zwlaszcza na oczach dziecka.
      Dla przypomnienia: schizofrenia to choroba.
      --
      Is.
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
      • 24.09.04, 09:11
        Oczywiście, że może być niebezpieczny. Schizofrenicy biorą bardzo silne środki
        po których mogą być niestety agresywni dla otoczenia , ale nie w każdym
        przypadku.
        --
        być nowym nie jest tak łatwo.
        • 24.09.04, 09:14
          fackelmannka napisała:

          > Oczywiście, że może być niebezpieczny. Schizofrenicy biorą bardzo silne
          środki
          > po których mogą być niestety agresywni dla otoczenia , ale nie w każdym
          > przypadku.

          Ona raczej nie bierze leków sądząc z zachowania. Dobrze "prowadzony"
          schizofrenik, jest zdolny do całkim normalnego funkcjonowania (dzieci, praca,
          dom). Pozdrawiam

          --
          "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
          • 24.09.04, 09:24
            Nie musisz negować mojego zdania i to w taki niekulturalny sposób. Nie znam tej
            kobiety i nie wiem, czy bierze leki czy nie. Prawda jest taka, że srodki
            farmautyczne nie są obojętne na zachowanie chorej osoby.
            --
            być nowym nie jest tak łatwo.
            • 24.09.04, 09:30
              fackelmannka napisała:

              > Nie musisz negować mojego zdania i to w taki niekulturalny sposób. Nie znam
              tej
              >
              > kobiety i nie wiem, czy bierze leki czy nie. Prawda jest taka, że srodki
              > farmautyczne nie są obojętne na zachowanie chorej osoby.

              Sorry, za te "bzdury", ale nieświadomość ludzi mnie przeraża. Leki podawane
              przy schizofrenii, łagodzą jej objawy, a często całkowicie je likwidują. Nigdy
              nie powodują agresji. Jeśli widzimy, że schizofrenik jest agresywny, to znaczy
              że jest nieleczony. Pozdrawiam.


              --
              "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
            • 24.09.04, 09:30
              fackelmannka napisała:

              > Nie musisz negować mojego zdania i to w taki niekulturalny sposób. Nie znam
              tej
              >
              > kobiety i nie wiem, czy bierze leki czy nie.

              Nie musi ale powinna. Bo agresywny jest nieleczony schizofrenik. A chory
              bioracy leki funkcjonuje zupelnie normalnie. Obecne leki psychotropowe
              likwiduja niemal wszystkie objawy choroby takie jak: agresja, omamy, slowotok,
              leki itp.

              Prawda jest taka, że srodki
              > farmautyczne nie są obojętne na zachowanie chorej osoby.

              Oczywiscie, ze. Bo jaki sens mialoby ich podawanie? Maja przede wszystkim
              zlikwidowac!!! objawy i nieprawidlowe zachowanie.
              --
              A moze pojde na ryby?
              • 24.09.04, 09:32
                Nie mam zamiaru z wami sie sprzeczać, ale przypominam, że to co niby leczy
                jedno wywołuje inne objawy. Macie całkowitą racje bo przeciez o to wam chodzi.
                Przypominam też, że nie dam się zakrzyczeć czy zastraszyć.
                --
                być nowym nie jest tak łatwo.
                • 24.09.04, 09:37
                  fackelmannka napisała:

                  > Przypominam też, że nie dam się zakrzyczeć czy zastraszyć.

                  .... nie wiedziałam, że takie straszne jesteśmy ....wink)


                  --
                  "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
                  • 24.09.04, 09:39
                    To chyba nie powinno być w tym poście!!!! Szczerze, to spojrz troche co się
                    dzieje i kto w nim uczestniczy. Ja mam już swoje zdanie wyrobione na pewne
                    tematy i nie pozwole, aby mnie przekrzykiwali, też portafie oddać, a sądze ,że
                    to bardziej zaboli.

                    --
                    być nowym nie jest tak łatwo.
                    • 24.09.04, 09:46
                      fackelmannka napisała:

                      > To chyba nie powinno być w tym poście!!!! Szczerze, to spojrz troche co się
                      > dzieje i kto w nim uczestniczy. Ja mam już swoje zdanie wyrobione na pewne
                      > tematy i nie pozwole, aby mnie przekrzykiwali, też portafie oddać, a
                      sądze ,że
                      > to bardziej zaboli.

                      Posłuchaj mnie. Nie przekrzykiwałam Cię, ani nie zastraszałam. Wyrwało mi
                      się "bzdura", ale chyba Cię przeprosiłam, o ile pamięć mnie nie zawodzi.
                      Natomiast wyrazić swoją opinię mam prawo. A to, że nie jest ona zbieżna z
                      Twoją? no cóż takie życie...

                      Uma

                      P.S. Hmmmm.... troszkę zmień nastawienie - na nieco mniej bojowe. Pozdrawiam
                      >


                      --
                      "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
                      • 24.09.04, 09:47
                        Zrobione
                        --
                        być nowym nie jest tak łatwo.
        • 24.09.04, 21:34
          fackelmannka napisała:

          > Oczywiście, że może być niebezpieczny. Schizofrenicy biorą bardzo silne
          środki
          > po których mogą być niestety agresywni dla otoczenia , ale nie w każdym
          > przypadku.
          Jestes w błędzie -po lekach nie są agresywni(skąd ta wiedza?).Owszem zdarzają
          sie zachowania agresywne wtedy gdy nie biora leków lub sa źle dobrane.
      • 24.09.04, 09:16
        Schizofremia schizofremi nie równa.
        Ludzie my mamy XXI wiek. Kiedyś tak było, że 80% schizofremików przebywało w
        szpitalach a teraz tylko 20%. Pozostałae 80% w domach.
        To jest choroba którą należy leczyć. Cierpią na nią osoby, które w życiu byśmy
        o to niepodejrzewały. Z tą chorobą można żyć w miarę normalnie.
        Wiem co piszę. Brat mojego męża ma schizofremię paranoidalną. Fakt jak się nie
        leczył miał napady lękowe. Ale teraz jak bierze tabletki jest wszystko ok. Bawi
        się z naszymi dziećmi (dziewczynki to uwielbiają), gra w kosza, chodzi do kina,
        baru itp.
        Jedyne co może zwracać uwagę na chorobę to częste mycie rąk (mania)
        • 24.09.04, 09:25
          oyate napisała:

          > Schizofremia schizofremi nie równa.
          > Ludzie my mamy XXI wiek. Kiedyś tak było, że 80% schizofremików przebywało w
          > szpitalach a teraz tylko 20%. Pozostałae 80% w domach.
          > To jest choroba którą należy leczyć. Cierpią na nią osoby, które w życiu
          byśmy
          > o to niepodejrzewały. Z tą chorobą można żyć w miarę normalnie.
          > Wiem co piszę. Brat mojego męża ma schizofremię paranoidalną. Fakt jak się
          nie
          > leczył miał napady lękowe. Ale teraz jak bierze tabletki jest wszystko ok.
          Bawi
          >
          > się z naszymi dziećmi (dziewczynki to uwielbiają), gra w kosza, chodzi do
          kina,
          >
          > baru itp.
          > Jedyne co może zwracać uwagę na chorobę to częste mycie rąk (mania)


          Mąż mojej siostry jest schizofrenikiem. Od dziesięciu lat przyjmuje leki i
          chodzi na terapię do psychologa. Pracuje, skończył studia. W życiu byście się
          nie zorientowały, że coś z nim nie tak. A kiedyś, kiedy miewał ataki zachowywał
          się podobnie jak sąsiadka Bachak. Pozdrawiam


          --
          "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
          • 24.09.04, 09:42
            My wiemy jak to jest bo mamy styczność z tymi osobami i wiemy, że są chore.
            A osoby, które nigdy nie spotkały się z takimi osobami tylko słyszały o
            chorobie będą twierdziły, że one powinny być w psychiatryku.

            Pomijam osoby już z bardzo silną schizofremią, które defakto na prawdę wymagają
            leczenia szpitalnego.
            Serdecznie pozdrawiam!!
    • 24.09.04, 09:10
      O kurcze!! Ja bym wiała.... Ale zaraz zaraz... a ona nie powinna byc
      przypadkiem w psychiatryku?
      --
      Anka
    • 24.09.04, 09:12
      groźna to ona raczej nie jest, ona żyje w swoim zamkniętym świecie i wcale nie
      mówi tego do ciebie, tylko do kogoś koga akurat ma w głowie.
      Póki robi tylko tyle poprostu nie reaguj.
    • 24.09.04, 09:16
      Moze byc. Jesli ne bedzie leczony i bedzie mial omamy sluchowe to niestety moze
      byc... Jednak, jesli dobrze pamietam, w schizofrenii czesciej dochodzi do
      samoagresji. W Waszym przypadku najlepiej byloby porozmawiac z dzielnicowym. No
      bo nie ma przymusu leczenia. Jesli chory nie bierze lekow i odmawia leczenia w
      placowce zamknietej to Ty go nie zmusisz. Moze jesli bedziesz zglaszac
      incydenty na policji to skieruja, po trzech interwencjach, sprawe do sadu
      grodzkiego. I sad moze cos poradzi.
      A jesli chodzi o Twoje zachowanie podczas spotkania, to jest najwlasciwsze.
      Sposc wzrok, omin i nie reaguj na zaczepki. Niestety to straszna choroba.
      Pomysl ze ona zupelnie nad tym nie panuje i nie ma swiadomosci swojego
      zachowania...

      pozdrawiam
      Fiszerowa
      --
      A moze pojde na ryby?
      • 24.09.04, 09:26
        Fiszerowa napisała:w schizofrenii czesciej dochodzi do
        samoagresji.
        ----------------------------------------------------
        Nie ma pojęcia samoagresji !!!! Są destruktywne zachowania!!!!
        --
        być nowym nie jest tak łatwo.
        • 24.09.04, 09:32
          fackelmannka napisała:

          > Fiszerowa napisała:w schizofrenii czesciej dochodzi do
          > samoagresji.
          > ----------------------------------------------------
          > Nie ma pojęcia samoagresji !!!! Są destruktywne zachowania!!!!

          Jak to nie ma? Samoagresja jest jednym z destruktywnych zachowań ...


          --
          "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
        • 24.09.04, 09:39
          Nie bede popisywac sie nomenklatura medyczna, bo jej nie pamietam. Jesli jednak
          chory ma depresje i sklonnosci samobojcze to dla mnie prowadzi to do aktow
          samoagresji
          --
          A moze pojde na ryby?
      • 24.09.04, 09:32
        Mam bardzo smutne (tragiczne) rodzinne doświadczenia w tym względzie.
        Faktycznie, schizofrenia leczona umożliwia w miarę normalne życie, jednak
        często chorzy nie chcą się leczyć (nie przyjmuja choroby do wiadomości, nie są
        w stanie przyjąć tej informacji) bądź zaniedbują leczenie i wtedy może dojść do
        bardzo niebezpiecznych wydarzeń. Ale mogę Cię pocieszyć, że schizofrenicy
        częściej BOJĄ SIĘ innych ludzi niż ich atakują. Ale faktycznie bywaja
        nieobliczalni...
        Co do "zamykania w psychiatryku" to nie jest to takie proste - potrzebna jest
        zgoda samego zainteresowanego, ew. jego rodziny po tzw. uznaniu
        niepoczytalności.
        Jeśli się realnie czegoś obawiasz, powinnaś porozmawiać z rodziną (?) sąsiadki,
        ew. zgłosić to w administracji spółdzielni, ew. na najbliższym posterunku
        policji. Gdyby coś (odpukać), można liczyc na szybszą interwencję, bo
        tzw. "sygnały społeczne" były.
        Niestety, bardzo często obwinia się chorego lub jego rodzinę, ale często
        naprawdę niewiele mozna zrobić - ot, kalectwo.
        Współczuję bardzo sąsiedztwa, ale znam to też z drugiej stron (rodzina
        schizofrenika atakowana przez sąsiadów, administracje itp.)
        pzdr!
        --
        ---------------------------------
        W życiu najważniejsze jest życie!
        ---------------------------------
    • 24.09.04, 09:46
      www.schizofrenia.info/objawy.php
      --
      A moze pojde na ryby?
    • 24.09.04, 10:06
      fackelmanka = joasiiik28 czy jak jej tam, zalosne
      • 24.09.04, 10:11
        Przepraszam serdecznie wypraszam sobie, szukaj gdzie indziej sensacji nie tu i
        nie moim kosztem!!!!
        ----
        być nowym nie jest tak łatwo.
      • 24.09.04, 10:18
        detektyw1965 napisał:

        > fackelmanka = joasiiik28 czy jak jej tam, zalosne

        Nudni jsteście z tą joasiiik kolego/żanko....


        --
        "Zwróć swą twarz ku słońcu, a cień zostanie w tyle"
        • 24.09.04, 10:23
          tylko takim sposbem sie ja wytepi, nie mam ochoty czytac forum pisanego przez
          nia
    • 24.09.04, 10:12
      typowe zachowanie joasi- ojej
    • 24.09.04, 10:29
      joasiiik, jesteś superowa, serio.
      Wiesz o tym tyle, co kura napłakała.

      Przy leczonej schizofrenii ludzie funkcjonują normalnie lub prawie normalnie,
      leki nie mają działania ubocznego w postaci agresji. Już raczej dyskinezy,
      zwiększenie masy ciała, itd. Nie gadaj jak się nie znasz.

      Ta pani nie leczy się, bo nie czuje że jest chora. Wg niej chore jest
      otoczenie. Skoro jest chore - nalezy je okrzyczeć, kazać mu spier...ć. Być może
      halucynuje, może ma urojenia.
      Sytuacja jest o tyle trudna, że po pierwsze - leczenie schizofrenii - za
      wyjątkiem szczególnych przypadków, kiedy o leczeniu zamkniętym decyduje sąd -
      jest dobrowolne. Po drugie - jak pisałam - ona nie ma poczucia choroby. Po
      trzecie - taką długotrwałą, zasiedziałą schizofrenię trudno się leczy.

      Ja na twoim miejscu porozmawiałabym z opiekunami tej kobiety - spróbuj się
      dowiedzieć, czy bierze jakieś leki, czy kontroluje ją jakaś poradnia zdrowia
      psychicznego. Przy większej ilości odwagi, dowiedz się czy można z nią złapać
      jakiś kontakt, może można się z nią jakoś dogadać. Na pocieszenie mogę ci
      powiedzieć że schizofrenicy są zazwyczaj niebezpieczni dla siebie - żyją we
      włsnym świecie, tak zdezintegrowanym, że nie są w stanie zorganizować się w
      jakiś logiczny sposób, żeby wejść w interakcje z innymi ludźmi. Nie polecałabym
      zrzucania ze schodów, po prostu nie odpowiadaj na zaczepki. I tak
      najprawdopodobniej ta pani boi się bardziej niż ty.
      --
      Reszka mama Michałka i Madzi
      Forum "Dyżurka" - dla lekarzy i nie tylko.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=23357
      • 24.09.04, 10:54
        Oczywiście piszac : czy mam ją zrzucić ze schodów, nie miałam tego na myśli!
        Jeśli chodzi o jej leczenie to wiem że jakieś leki przyjmuje, jednak "ataki" ma
        przy dużych zmianach pogodowych - silne wiatry, niskie ciśnienie. Jak jeszcze
        żył jej ojciec (ona sama ma ok.40 lat) wtedy było trochę lepiej. Teraz gdy
        mieszka tylko z matką, to czasami rzuca tą matką o drzwi, wyzywa ją, czasami
        pogotowie musi interweniować. Ja raz musiałam dzwonić do jej siostry, bo
        zaczeła szarpać moje dziecko na klatce schodowej.
        Obcych ludzi wyzywa od chu... itp. Sajgon po prostu.
        • 24.09.04, 10:56
          I musisz się przygotować na to, że schizofremik może mieć nasilenie ataków
          właśnie tweaz w okresie jesiennym
          • 24.09.04, 10:56
            teraz
        • 24.09.04, 11:04
          bachak napisała:

          Ja raz musiałam dzwonić do jej siostry, bo
          > zaczeła szarpać moje dziecko na klatce schodowej.

          Zaraz, o tym wcześniej nie pisałaś - to coś zupełnie innego niż wyzywanie
          nieznajomych, a nawet rzucanie rodziną po ścianach; jesli to faktycznie miało
          miejsce, powinnaś to gdzieś (w.w. miejsca) zgłosić.
          A co powiedziała siostra chorej? A co na to inni sąsiedzi?
          --
          ---------------------------------
          W życiu najważniejsze jest życie!
          ---------------------------------
          • 24.09.04, 11:39
            Siostra jej powiedizała mi, że ona ma dostawać silniejsze leki, tylko że
            niestety czasami tych leków nie bierze, czemu nie wiem. Tak mi powiedziała jej
            siostra. A co do szarpania dziecka, to mój mały wyszedł na klatke schodową bo
            akurat szła moja mama do domu i podszedł do jej kwiatków, powąchał i udawał że
            kicha, no i ona wtedy wypadła z mieszkania i zaczeła go szarpać i drzeć się na
            niego: SPIER....J GÓWNIARZU. Wtedy była z moim synem opiekunka, bo gdybym ja
            była to ona by chyba jednak poleciała z tych schodów. A co do sąsiadów to nikt
            nie reaguje, bo wszyscy mieszkają pod nami (my na ostatnim piętrze) i jako
            takich scysji z nią nie mają. Dodam jeszcze, że jak ja i ona niechcący spotkamy
            się w osiedlowym sklepie to ona zaraz informuje sprzedawcę że ja to jestem
            kurwa i wale jej w ściane. Więc mam super opinie na osiedlu smile
            • 24.09.04, 11:45
              To rzeczywiście straszne, też bym się zdenerwowała.
              A z tymi lekami to pewnie jest tak, że ona nie chce brać, a matka nie może jej
              przymusić, bo boi się polecieć na drzwi, albo też ma wszystkiego dość. Bardzo
              smutne. I nie takie proste - bierze się leki i objawy ustępują, a ludzie są
              głupi, bo nic nie wiedzą o tej chorobie i niepotrzebnie panikują.
              A tym sklepem sie nie przejmuj, wszyscy pewnie wiedzą, w czym rzecz.
              Współczuję Ci, ale i sobie, bo przy okazji Twojego postu wszystko mi sie
              przypomniało...
              pzdr!
              --
              ---------------------------------
              W życiu najważniejsze jest życie!
              ---------------------------------
      • 24.09.04, 11:15
        reszka2 napisała:

        > joasiiik, jesteś superowa, serio.
        > Wiesz o tym tyle, co kura napłakała.
        >
        >

        gdzie ty tu widzisz joasiiik??
    • 24.09.04, 16:47
      To wszystko zalezy od rodzaju schizofrenii....mam w rodzinie osobe chorą na
      schizofrenie, ma rodzine, pracuje na wysokim stanowisku i tylko prochy musi
      brać codziennie... myslę ze nawet nikt sie nie domysli...

      więc powiem tak, ja sie nie boję......a tacy wariaci biegający z siekierami za
      innymi....to niekoniecznie muszą być od razu chorzy....

      ludzie tak sie róznie zachowuja, ze prawdopodobieństwo dostania po pysku od
      osoby zdrowej na umyśle, jest 100 razy większe smile))
      • 24.09.04, 20:42
        Mam rodzonego brata schizofrenika. Zdał mature teraz studiuje. Nie jest
        niebezpieczny, bierze leki codziennie. Gdy ma nawrót wszystko obraca przeciwko
        mamie .Tak ma. Ale jest spoko i kocham go nad życie!!!
    • 24.09.04, 21:06
      Jeżeli incydenty agresji się powtarzają albo będą powtarzać, jeżeli ma Pani
      sygnały, że chora może męczyć swoją matkę to należy zadzwonić na policję.
      Moja koleżanka z liceum jest schizofreniczką. Niestety ma ciężką postać
      schizofreni, fazy remisji są krótkie, kolejne rzuty silne. Jej rodzina -
      babcia, która się nią opiekuje - tak robi, że kiedy koleżanka zaczyna być
      agresywna albo robi coś niebezpiecznego od razu dzwonia na pogotowie lub
      policję. Kończy się to leczeniem czasowym w szpitalu, poprawieniem sytuacji.
      Od wielu lat z tą koleżanką sie kontaktuję, nawet przyjaźnię na tyle na ile
      jest to możliwe. Nawet zdarzało się, że jak odwiedzałam w szpitalu to
      opowiadałą mi, ze w nocy odwiedził ją Saddam Husajn i opowiadał o wojnach. te
      osoby bardziej się boja a pani, którą opisujesz na pewnie urojenia lub omamy.
      Wezwanie pogotowia lub policji wydaje się być sensowne,
      Blanka
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.