Dodaj do ulubionych

na wczasach - gotujecie czy jecie w restauracjach?

04.04.16, 12:33
czy jadąc na wczasy np. nad Polskie morze, wybieracie hotele z pełnym wyżywieniem czy może kwatery lub apartamenty bez wyżywienia i zajmujecie się wtedy robieniem śniadania i gotowaniem, a może jadacie wtedy w restauracjach na mieście?
Edytor zaawansowany
  • 04.04.16, 12:38
    Zalezy dokod jedziemy i jakie jest zakwaterowanie. Jesli wynajmujemy caravan albo cottage to sniadania, kolacje przyrzadzamy, obiady w restauracjach zazwyczaj. Jesli to resort albo maly hotel to z wyzywieniem,plus cos w restauracjach, jesli wybierzemy sie na wycieczke,a zazwyczqj wynajmujemy auto i zwiedzamy okolice. Jesli jedziemy do znajomych/rodziny to juz roznie, zazwyczaj pomagamy w przygotowaniu posilkow domowych.
  • 04.04.16, 12:40
    W tamtym roku wynajęliśmy dom letniskowy nad polskim morzem. Śniadania i kolacje w domu, a obiady na mieście. Po pierwsze - szkoda czasu na gotowanie, a druga sprawa że mamy odmienne gusta kulinarne.
  • 04.04.16, 12:40
    Zalezy dokąd jedziemy i czy akurat nie mamy jakiejś diety do przestrzegania ale najchętniej jemy gdzieś, zwłaszcza obiady, śniadania jestem w stanie ograniac sama choć nie powiem klubię też zejsc na gotowe. W restauracjach nie jemy bo nas nie stać a może po prostu zbyt skąpa jestemwink, raczej wykupujemy obiady w jakimś bistro, barze, na stołówce.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 04.04.16, 12:43
    jeszcze nigdy nie byłam w polsce w przybytku oferującym pelne wyżywienie. no dobra, raz z bukowinie u gaździny.

    w zwiazku z tym, że to dla mnie organizacyjna porażaka - unikam jak mogę, wszędzie jeżdżę tam, gdzie mam kuchnię do dyspozycji, ostatecznie ognisko na którym coś ugotuję w bazie namiotowej a hotele/pensjonaty omijam szerokim łukiem.

    rok temu, święta BN, obiad relatywnie nienajgorszy a i tak skończyło się na bieżeniu zamiast do stajenki to do knajpy nakarmić dzieciaka, bo nic nie było dla niego zjadliwe... i tak się kończą próby żywienia zbiorowego...
  • 04.04.16, 12:45
    Różnie ale nie ma opcji gotowania, tylko śniadania zdarzają się we wlasnym zakresie ( jeśli nie ma opcji wykupienia albo są wcześnie i nie chce mi się tak wcześnie wstawać )
  • 04.04.16, 12:49
    Nie gotuję, jedyna okazja, żeby odpocząć od garów.
    Śniadania ogarniamy sami, potem przeważnie bierzemy jakiś "lunch" na plażę, albo kupujemy lekką przegryzkę, pod wieczór obiad- obowiązkowo w knajpie.
    Co to byłby za odpoczynek, gdybym musiała gotować?
  • 04.04.16, 12:50
    Tylko polska weka dla polskiego turysty i człowieka.
    Turysta polski wekami stoi i przed all in clusivami słoikami swymi się broni.
    Albowiem kuchnia obca jest trująca, nie to co ta wekami stojąca.
    Wszystkie e-matkowe dzieciaczki naraz dostają alergii na 1000 zagranicznych specjałów więc mamuś w pocie czoła robi pełno wałów.

  • 04.04.16, 12:58
    A skąd Ci przyszły do głowy te wieki? Przecież autorka pisała tylko o dwóch opcjach - samodzielnym gotowaniu i żywieniu w restauracji/hotelu.

    No chyba, że sama/sam ze słoikami podróżujesz...
  • 04.04.16, 13:47
    joaaa83 napisała:

    > A skąd Ci przyszły do głowy te wieki? Przecież autorka pisała tylko o dwóch opc
    > jach - samodzielnym gotowaniu

    A to samodzielne gotowanie to niby co jak nie odwekowywanie wecków?
  • 04.04.16, 13:54
    Gotowanie to gotowanie. Masz do dyspozycji kuchnię, kupujesz w pobliskim sklepie składniki i przyrządzasz potrawy. W kwaterach prywatnych lub tzw. apartamentach tj mieszkaniach do wynajęcia prawie zawsze są dostępne kuchnie z lodówkami, kuchenkami, nawet piekarnikami. Często dostępne na kilka pokoi, ale zawsze są. Tak jest nad polskim morzem i w górach.

  • 04.04.16, 16:21
    Biedne kobiety, nawet w wakacje nie uciekną od swoich obowiązków sad
  • 04.04.16, 17:56
    No nie wiem czy biedne. Może tak lubią. Ja zawsze stołuję się w lokalach, ale ja nawet w domu nie lubię gotować, więc tym bardziej nie gotuję na wczasach
  • 04.04.16, 12:59
    big_grin
  • 04.04.16, 14:31
    Co tak niemiło, to już któryś taki Twój post dzisiaj, sałatką jarzynową się zatrułaś czy co?

    --
    moje córki pracują od 17 r.ż., płacą podatki i jednocześnie się uczą na full time, nie to co patologiczne bachorki, które są na pełnym utrzymaniu państwa.'
    (rosapulchra-0 do matki niepełnosprawnego dziecka)
  • 05.04.16, 09:23
    Zawekuj się big_grin Hej, wek w dłoń big_grin
  • 04.04.16, 14:39
    Pytanie - co to komu przeszkadza? wink

    --
    Aha czyli lepiej sie nazrec,nakupowac ciuchow i pojsc do lekarza bez kolejka niz kupic dziecku duzy zestaw lego Gratuluje.po wuj sie rozmnazalas? (edelstein o prezentach świątecznych)
  • 04.04.16, 12:56
    Jak wynajmujemy domek letniskowy to zwykle w którymś ze skandynawskich krajów i to na takim zadupiu, że do jedynej w okolicy i upiornie drogiej restauracji trzeba jechać samochodem. Więc wygodniej nam zrobić w jakimś lokalnym sklepie zakupy raz w tygodniu i gotować sobie coś samemu. Korzystam też często z ryb kupowanych bezpośrednio z kutra. Przy domku jest zwykle grill, więc przyrządzanie posiłków należy też do urlopowych atrakcji. Na południu Europy wolę wykupić jedzenie od razu w hotelu gdzie mieszkam, nie mam już zaufania do przygodnych restauracji, kilka razy się strułam, to nie te czasy, gdy małe tawerny częstują świeżą kuchnią na wysokim poziomie. W większości to chłam nastawiony na masowego turystę i szkoda mi potem urlopu spędzonego na kiblu. Jeżeli odwiedzam kraje Europy Zachodniej, czy Środkowej, to lubię wynajmować apartament z kuchnią, mam wtedy możliwiość zarówno pójścia do restauracji, jak i zrobienia czegoś na miejscu. Zwłaszcza przy wypadach w Alpy nie ma się wieczorami po prysznicu już ochoty wychodzić z pokoju i przyjemniej zjeść coś z nogami wyłożonymi na stół.
  • 04.04.16, 18:46
    > Zwłaszcza przy wypadach w Alpy nie ma się wieczorami po prysznicu już ochoty wychodzić z pokoju i przyjemniej zjeść coś z nogami wyłożonymi na stół.

    Bo po nartach to się idzie od razu do schroniska/restauracji jeść, bez zahaczania o dom i prysznic.

    Fondue albo raclette, do tego butelka wina albo kilka piw... A potem do domu i spać. Prysznic rano big_grin

    --
    It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
  • 04.04.16, 20:50
    sfornarina napisał(a):

    > Bo po nartach to się idzie od razu do schroniska/restauracji jeść, bez zahaczan
    > ia o dom i prysznic.

    Ja nie jeżdę w góry zimą, a latem. Po całym dniu wspinaczki w gorący dniu w Alpach jestem zwykle spocona, brudna, zakurzona i tak wykończona, że nie mam ochoty wchodzić w tym stanie do restauracji. Wolę wrócić do kwatery, wziąć prysznic, wskoczyć w wygodny dres, otworzyć butelkę wina i włączyć garnek do fondue. Gdybym zasnęła w trakcie jedzenia, to mąż nie ma daleko by zanieść mnie do łóżka. Staram się też wybierać małe, ciche pensjonaty z dala od turystycznego zgiełku, więc prawie nigdy nie mają tam restauracji. Ale często mają balkon, czy taras z pięknym widokiem i miło tam posiedzieć do późna i zejść jeszcze coś słodkiego na deser. Restauracje to ja mam u siebie w mieście.
  • 04.04.16, 20:59
    > Ja nie jeżdę w góry zimą, a latem. Po całym dniu wspinaczki w gorący dniu w Alpach jestem zwykle spocona, brudna, zakurzona i tak wykończona, że nie mam ochoty wchodzić w tym stanie do restauracji. Wolę wrócić do kwatery, wziąć prysznic, wskoczyć w wygodny dres, otworzyć butelkę wina i włączyć garnek do fondue.

    A, chyba że tak smile
    Ja po Alpach się z namiotem najczęściej włóczyłam. Tak, że najpóźniej o 7 wieczorem się już spało, bo sił na życie było brak wink

    Aleś mi tęsknoty za Alpami narobiła!


    --
    It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
  • 04.04.16, 21:01
    Dokąd jeździsz w Skandynawii, jeśli mogę zapytać? (też uwielbiam wędrówki i zadupia...)

    --
    It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
  • 04.04.16, 21:31
    Napisałam niżej, u mnie głównie Dania, Jutlandia, zachodnie wybrzeże. Dla poszukiwaczy spokoju i kilometrowych pustych plaży okolica od Ringkobing Fjord do Thyboron. Cudowny jest także park narodowy Thy. Nieco bardziej turystycznie jest bardziej na północ od portu Hanstholm do Skagen. Byłam też raz w Norwegii i w Szwecji, też ładnie, ale dojazd za długo trwał. W przyszłym roku planuję Islandię, ale to jeszcze nie takie pewne.
  • 04.04.16, 19:31
    A możesz podać jakieś namiary na fajne domki? Najlepiej, w pobliżu szlaków rowerowych wink
  • 04.04.16, 19:44
    Wiem, że nie do mnnie było pytanie, ale ten domek jest chyba w najpiękniejszym miejscu w Devon. Szlaki do wędrówek są po prostu boskie.

    --
    It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
  • 04.04.16, 21:15
    Ja jestem wielką fanką zachodniego wybrzeża duńskiej Jutlandii. Domków tam jest masa, są przeróżne portale gdzie można coś znaleźć, na przykład dansommer, novasol, sologstrand. Dania to z założenia rowerowy kraj, można praktycznie przepedałować całe zachodnie wybrzeże od Esbjerg do Skagen. Cudowna jest też zachodnia wyspa Romo. Strona Bałtyku jest też fajna, ale inna, dla mnie zbyt cukierkowa, ale dobra na urlop z dziećmi. Jedyny problem - Dania nie jest tania, ładne domki są jednak zarezerwowane już wiosną. Dania ma sporo cichych miłośników, ja byłam tam już chyba 10 razy. Za każdmy razem w innym domku. Jeżeli chodzi o Alpy, to głównie Szwajcaria i przede wszystkim Wallis. Kwatery szukamy zawsze na lokalnych stronach wybranej miejscowości.
  • 04.04.16, 21:21
    Pomyślimy o Danii, gdy wrócimy do Europy smile

    W Valais mieszkałam. Bosko. Haute Route przeszłam trzy razy smile

    --
    It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
  • 04.04.16, 13:03
    Jak jadę w Polskę w miejsce, gdzie nie wykupiłam wyżywienia, to pilnuję żeby było miejsce do grillowania i urządzamy sobie ze 2 grille, poza tym jemy w restauracjach. Śniadania ogarniam bez bólu, kolacje w sumie też. Za granicą albo mamy pełne wyżywienie, albo robię tylko śniadania, obiady na mieście, a na kolację jemy wtedy głównie owoce (tak jakoś nam wychodzi). Z tym że to dane zanim mieliśmy na stanie małe dziecko. W tym roku planuję pierwszą opcję, zobaczymy co wyjdzie, wiem tylko, że słoików nie będę woziła, szkoda miejsca w samochodzie.
  • 04.04.16, 13:04
    Wczasy z gotowaniem, hmmm czyż tak nie wygląda piekło????


    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • 04.04.16, 15:56
    To zależy. Kiedy wyjeżdżam tylko z mężem, to przygotowanie posiłku na dwie osoby jest prostą sprawą, do tego ja lubię gotować i lubię też w obcych krajach oglądać półki w sklepach i wypróbowywać samej różne składniki. Restauracje nie zawsze są dobre, czego jako turysta można nie wiedzieć i często proponują nudną, "internacjonalną", czyli byle jaką kuchnię, niska jakość za drogie pieniądze. W turystycznych miejscowościach płacisz często za zupy z puszki jak za złoto. Nie w każdym kraju standardy higieniczne są takie, że chciałabym się żywić w restauracji, a nie wszędzie chce się brać hotel all inclusive z milionem innych gości w kolejce do bufetu. I te wspomnienia, nasze samodzielne próby robienia serowego fondue w chatce w Szwajcarii do dziś wywołują u nas napad śmiechu.
  • 04.04.16, 13:09
    Zawsze jedliśmy w restauracji albo braliśmy opcję z wyżywieniem.
    Od tego roku niestety się to zmieni. Córka ma zdiagnozowaną celiakię, a że dostęp do bezglutenowego żarcia jest mocno ograniczony to niestety matka nawet na wakacjach będzie siedzieć w garach. Oczywiście będzie to minimum zaangażowania ale jednak uncertain
  • 04.04.16, 18:45
    Polecam "bezglutenową" kwaterę w Górach Stołowych, jakbyś chciała. Jedzenie ekstra.

    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • 04.04.16, 13:10
    Nigdy na żadnym wyjeździe nie gotowałam i nie zamierzam.

    --
    Była żona mojego męża też zaszła w ciążę z premedytacją bez jego zgody i świadomości.
    Inna znajoma zaszła w ciążę na drugiej czy trzeciej randce, z tym że ona nie zamierzała (rosa)
  • 04.04.16, 13:17
    Mam alergika, więc by nie gotować - biorę jak najwięcej "gotowców" czyli weków suspicious i ew mrożonych, jeżeli jest dostęp do zamrażarki.
    Oczywiście tylko dla niego.
    Na szczęście parę razy udało mi sie natrafić na lokale , w których mogłam kupić danie spełniające wymogi diety. Ba... w jednym to kelnerka doskonale nas rozumiała, bo sama miała podobny egzemplarz w domu.
    Te "jaskółki" w kwestii lokali, gdzie alergik - uczulony na podstawę gotowania: białko krowie, jaja kurze, seler etc, może zjeść cieszą mnie niezmiernie!!!! Oby wiecej takich!

  • 04.04.16, 13:31
    Różnie.
    Zazwyczaj wybieramy pensjonaty, gdzie pokój jest tańszy niż w standardowym hotelu, a wygoda taka sama. Jadamy głównie w restauracjach, lub gotujemy na szybko coś sami, lato to sezon grillowy, więc przy okazji miłego spotkania z przyjaciółmi można upichcić kolację...
  • 04.04.16, 13:34
    Nie gotuję na urlopie. Hotel/pensjonat musi mieć przynajmniej śniadania (w Polsce), resztę jemy w restauracjach. Zagranicą wybieram all inclusive - taniej, smaczniej, bezpieczniej i większy wybór. Na codzień nie robię śniadań (tylko sobie i młodszemu dziecku), więc przygotowywanie ich byłoby zagonieniem się do roboty; nie mówiąc o innych posiłkach. Poza tym lubimy dobrą kuchnię: przystawki, sałaty, danie główne. I taka kuchnia w warunkach 'polowych" jest po prostu niemożliwa. Nie napychamy się pomidorowa czy makaronem z serem na co dzień, więc dlaczego miałabym to robić na wczasach, które są synonimem odpoczynku i przyjemności. Dzieci nie maj ą alergii i są przyzwyczajone do różnorodnoścismile
  • 04.04.16, 13:37
    Nie jeżdżę na wczasy nad polskie morze bo mieszkam na tyle blisko (20 minut samochodem) że bywam latem od czasu do czasu. Różnie wybieram, kwatery albo hotel ze śniadaniem plus reszta w restauracji, all inclusive, albo sami robimy śniadanie i kolacje a obiad jemy gdzie indziej. Nie gotuję obiadów.
  • 04.04.16, 13:44
    To zależy.
    Jak jadę z mężem sama to wybieramy hotele ze śniadaniami i obiadokolacjami. Pomiędzy tymi posiłkami zazwyczaj gdzieś coś zjemy, bo lubimy zwiedzać i jak rano wychodzimy z hotelu tak wieczorem wracamy.

    Z dziećmi do tej pory raczej apartamenty - więcej miejsca ( dwie sypialnie, salon, kuchnia ). Śniadania i kolacje robimy sami - jesteśmy niezależni godzinowo, a obiady jemy w restauracjach,tam gdzie akurat dorwie nas głód. Jak kiepska pogoda i nigdzie nie idziemy, to zamawiamy do apartamentu.
  • 04.04.16, 13:45
    Jeszcze nie oszalałam aby gotować podczas urlopu. Rok temu wykupiłam wyżywienie na cały dzień, super sprawa.
  • 04.04.16, 14:00
    to jest dobre przy małych dzieciach i siedzeniu na tyłku przez cały pobyt. Dla moich dzieci w wakacje wstanie na śniadanie na godzinę 9 -10 graniczy z cudem. Za to wracamy po wycieczkach często bardzo późno i już byśmy się nie łapali na kolacje.
    Wolę na śniadanie wystawić to co jest w lodówce, obiad w knajpie a kolacja też zależy - knajpa lub już w apartamencie, wędlina, ser, chleb, pomidory, ogórki na stół i każdy bierze co chce
  • 04.04.16, 15:16
    No to mi by było szkoda urlopu na śniadania np o 11, o tej godzinie to jesteśmy już zawsze w terenie.

    --
    Była żona mojego męża też zaszła w ciążę z premedytacją bez jego zgody i świadomości.
    Inna znajoma zaszła w ciążę na drugiej czy trzeciej randce, z tym że ona nie zamierzała (rosa)
  • 04.04.16, 13:56
    Nigdy nie gotujemy. Rezerwujemy hotele ze sniadaniami, kolacje jadamy w restauracjach, rzadziej wykupujemy pelna wersje wyzywienia - glownie tam, gdzie hotel ma kilka bardzo dobrych restauracji, ktore sa duzo tansze w HB a w okolicy nie ma dobrej kuchni lokalnej.
  • 04.04.16, 13:56
    A w życiu, oczywiście, że wyżywienie plus restauracje.
  • 04.04.16, 15:16
    Nad polskie morze od lat wyjeżdżam albo w czerwcu, albo w II połowie sierpnia, zawsze w to samo miejsce do tego samego domku - w pełni wyposażonego. Tam gdzie jeżdżę nie ma dobrego jedzenia - tzn. mnie to jedzenie nie smakuje, a poza tym nie przepadam za atmosferą nadmorskich jadłodajni, więc gotuję sama, zwłaszcza że mogę tam kupić np. świeże ryby, albo jadę do odległej o 30 km wypasionej restauracji.
    Aha, i oczywiście biorę też ze sobą jakieś wcześniej przygotowane smakołyki wink

    Podobnie na wyjazdach zagranicznych - nie lubię nie mieć dostępu do kuchni big_grin

    --
    moje córki pracują od 17 r.ż., płacą podatki i jednocześnie się uczą na full time, nie to co patologiczne bachorki, które są na pełnym utrzymaniu państwa.'
    (rosapulchra-0 do matki niepełnosprawnego dziecka)
  • 04.04.16, 16:15
    Nie gotuję. Co do wyżywienia na miejscu różnie: czasami mamy wykupiony pakiet z obiadokolacjami, czasami żywimy się na mieście.
  • 04.04.16, 16:21
    Różnie. Zwykle obiady jakoś tam wykupujemy natomiast śniadania i kolacje ogarniamy sami. Po prostu zwykle w pensjonatach jest lodówka i jakiś węzeł kuchenny i można sobie spokojnie coś przygotować.
    Jesli wyjazd w ciepłe kraje to wtedy opcja All.
    co do weków - w całym swoim zyciu nie zrobiłam nawet pół słoika.

    --
    Jak dowiedli socjologowie-statystycy, fraza: należy w życiu spróbować wszystkiego znacznie częściej oznacza amatorskie porno i narkotyki niż fizykę kwantową i chemię molekularną.
  • 04.04.16, 16:25
    Masz rację, że wtedy to wyjazd bo nie wczasy ani nie wakacje.
  • 04.04.16, 16:55
    Ja się czuję jak na wakacjach. Czyli są to wakacje.

    --
    Jak dowiedli socjologowie-statystycy, fraza: należy w życiu spróbować wszystkiego znacznie częściej oznacza amatorskie porno i narkotyki niż fizykę kwantową i chemię molekularną.
  • 04.04.16, 17:00
    Różne są zaburzenia smile
  • 04.04.16, 17:01
    Nigdy na wakacjach nie gotuję.
  • 04.04.16, 17:02
    Na wczasy nad polskie morze akurat nie wyjeżdżam, ale na krótkie wypady tak. Kiedyś brałam sam nocleg a wyżywienie we własnym zakresie (śniadania, gdy dzieci były małe) i wszelkiej maści knajpy na obiad.
    Teraz chyba wygodna się robię, bo śniadanie musi być a zdarza się, że w hotelu jest też obiadokolacja. Raz, gdy mieliśmy lenia do kwadratu, wzięliśmy pełne wyżywienie, czyli trzy razy dziennie big_grin
  • 05.04.16, 10:05
    Jeździmy od paru lat (odkąd są dzieci) raczej w niezależne miejsca, nie do hoteli. Tym samym skazuję się na mimo wszystko na jakieś minimalne gotowanie. Akurat śniadania to ja lubię domowe(no chyba że jestem w hotelu powyżej 4 gwiazdek gdzie mogą mi jajka przygotować tak jak lubiesmile), mały obiad dla dzieci także w domu (chyba że coś w barze na plaży przekąszą) a wieczorem wychodzimy na kolację. Niestety musi być w miarę blisko sklep, bo inaczej się nie da. Nie przeszkadza mi to specjalnie - wolę sobie sama coś skromnego zrobić. No chyba że by mnie było stać na 5-gwiazdkowe hotele all (ale w zachodniej europie a nie w turcji/egipcie/tunezji), to może bym się i zdecydowałasmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.