Dodaj do ulubionych

Adopcja zwierzęcia

10.04.16, 08:11
Czytam różne wątki zwierzęce i irytuje mnie określenie "adopcja psa/kota". Adoptować można dziecko, a nie zwierzę. Zwierzęciem można się zaopiekować, przygarnąć je, przyjąć, można nawet traktować jak członka rodziny, ale nie adoptować.
Czy tylko mnie razi nieprawidłowe użycie słowa adopcja? O innych błędach jak pójść po najmniejszej linii oporu, bynajmniej zamiast przynajmniej, sflustrowany nawet nie wspominam wink

Obserwuj wątek
    • cauliflowerpl Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 08:22
      Nie, może dlatego, że żyję w dwóch językach i różne kalki się nakładają, że na szybko człowiek nawet nie zwróci uwagi (nawet "szampon dedykowany" nie zrobił na mnie wrażenia).
      W hiszpańskim można zaadoptować nawet pozycję podczas snu big_grin

      --
      "Nie będzie cyklista pluł nam w twarz i dzieci nam weganił" - by lady-z-gaga.
    • milka_milka Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 08:26
      Razi mnie bardzo i dlatego nie używam takiego sformułowania.

      --
      Tylko ci, co robią powoli to, co inni robią w pośpiechu, są w stanie zrobić prędko to, co inni muszą robić powoli.
    • mid.week Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 08:33
      Wręcz mnie cieszy coraz wieksza popularność tego zwrotu w odniesieniu do zwierzaków. Język mówi o tym jak myślimy. Znaczy się coraz więcej osób traktuje zwierzęta podmiotowo.
    • cauliflowerpl Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 08:46
      Zdechł pies.
      Z pogrzebem ładnym czy też – bez,
      zdechł pies.
      Lecz nie w tym cały powód łez,
      że – pies. Zdechł pies.

      W tym cała smutku suma,
      że zdechł pies, a nie umarł.
      Niesprawiedliwość jest,
      że jak pies, to zdechł pies!

      Zdechł pies.
      Czy ładnie jest tak zwać psa kres?
      Zdechł pies.
      Czy już nie lepiej, gdyby – sczezł?
      Sczezł pies. Sczezł pies.

      Gdy nagle, że tak powiem,
      ubywa wredny człowiek
      i pies porządny, niech
      pan zgadnie, który zdechł?


      Zdechł pies.
      Ten zwrot wymyślił chyba bies.
      Zdechł pies.
      Czy ładnie tak o psie jest rzec?
      Zdechł pies. Zdechł pies.

      Więc tu bym proponował,
      że psa bym awansował,
      mu podwyższając śmierć
      o tę awansu ćwierć:

      Zgasł pies.
      I już mu nie żyć milej jest.
      Zgasł pies.
      Skąpany w deszczu ludzkich łez,
      zgasł pies!

      Jeremi Przybora - "Zdechł pies".
      Pogrubiony fragment szczególnie mi się podoba.
    • lena36 Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 08:49
      Mnie też nie razi. Podejrzewam że tych co tak strasznie razi skręca tez jak usłyszą ze ktoś nadal zwierzęciu ludzkie imię co się często zdarza w przypadku kotów. Zaraz wrzask bo jak to ludzkie imię tylko zwierzęciu! ! Hańba! Śmieszne to dla mnie ale w sumie i tez dość smutne ze komuś tak zależy aby wykazywać swoją wyższość nad zwierzętami nawet w tak drobnej i w sumie nieistotnej leksykalnej sprawie.
      • milka_milka Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 08:56
        Mylisz się. Mam zwierzęta od zawsze, uch dobrostan jest dla mnie bardzo ważny, często dostosowuję swoje plany do nich, płacę za leczenie ogromne sumy, bardzo przywiązuję się emocjonalnie, nie razi mnie kot Kacper, kanarek Feluś ani sunia Berta. Ale adopcja zwierzęcia mnie razi. Bo mimo wszystko to nie człowiek.

        --
        Tylko ci, co robią powoli to, co inni robią w pośpiechu, są w stanie zrobić prędko to, co inni muszą robić powoli.
    • najma78 Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 08:56
      Nie, nie razi i uwazam ze dobrze ze ludzie uzywaja tego slowa w stosunku do zwierzat tak jak umiera, umarl a nie zdycha, zdechl.
      Jakos nie po drodze mi z tym przeswiadczeniem ludzi ze sa panami ziemi i wszystko co na niej jest im podporzadkowane, niczego dobregi tej planecie to nie przynioslo.
      M
      Kota wzielam od kolezanmi, za psa zaplacilam, ale traktuje jak czlonkow rodziny, nie,oni nie sa jak ludzie, ale nie sa tez w zaden spospb gorsi.
    • joann_80 Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 09:03
      Tak Cię zabolało, że ja adoptuję kota, że aż musiałaś o tym spłodzić wątek?
      Żyj i daj żyć innym. Ty przygarniasz, ja adoptuję. Dla Ciebie zwierzę zdycha, a dla mnie umiera.
      Nie zmienia to faktu, iż zwierzę to zwierzę jednak adoptując, zobowiązujesz sie do czegoś.
      Adopcja nie jest dla wszystkich bo trwa. Wiele osób się zniechęca w trakcie i dzięki temu na placu boju zostają Ci, dla których to nie jest chwilowy kaprys.
      Adopcja mojej kotki od napisania pierwszego maila do opiekunki trwała ok 5 tygodni.
      Mnie pasuje to określenie. Tobie nie. Ok.
      Nie narzucaj jednak innym swojej woli oraz nie mów, że to co Ty uważasz to jedyna słuszna opcja. To zalatuje dyktaturą tongue_out

      --
      To co się zaczyna na 192... to nie IQ. To jest IP. (by Krejzimama)
      • aperol.spritz Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 09:09
        Mało mnie interesuje czy przygarniesz kota czy nie, bo to nie moja sprawa. Razi mnie użycie słowa "adopcja" w stosunku do zwierzęcia - i to nie tylko w Twoim wątku. Której części mojej pierwszej wypowiedzi nie zrozumiałaś?
            • mid.week Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 09:35
              Przecież napisałaś, więc raczej mogłaś, prawda?
              Domagasz się jednak jakiś uzasadnień i wyjaśnień. Dość nieprzyjemie na dodatek. Podawane argumenty ignorujesz, nie rozumiesz lub rozumieć nie chcesz. Więc pozostaje stwierdzić, że ludzie adoptują zwierzęta bo chcą i mogą.
              • aperol.spritz Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 10:03
                Bo w moim przekonaniu i zgodnie ze słownikiem języka polskiego, zwyczajem, znaczeniem historycznym adopcja nie odnosi się do zwierząt, a do ludzi. Razi mnie więc użycie tego określenia w stosunku do zwierząt - i przez to przypisywanie im cech ludzkich. Nie mam nic do zwierząt, nie jestem ani ich miłośniczką ani wrogiem, nie mam ani psa ani kota, bo byłoby to dla mnie za duże obciążenie, rozumiem jednak że ktoś może zwierzęta kochać, pomagać im, opiekować się - przyjmując na siebie odpowiedzialność za nie - ale nadal to zwierzęta, nie ludzie. Nie można ich adoptować.
                A że jestem nieprzyjemna - odpowiedź była na równie nieprzyjemny w mojej ocenie wpis.
        • joann_80 Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:57
          Ty masz prawo mieć swoje zdanie, a ja mam prawo mieć je w dupie. Żyj i daj żyć innym, jeszcze raz powtarzam.
          Jeśli chcesz to przygarniaj i niech Twoje zwierzęta zdychają. Ja będę adoptować i moje będą umierać lub jak ktoś ładnie okreslił odchodzić.
          Jak będę chciała to będę swoją kotkę nazywać córeczką a Tobie nic do tego.
          O poprawnosci tego określenia wypowiadać się nie zamierzam, bo już ktoś napisał, że zaadoptowanie to także zaopiekowanie się. Co Ci w tym określeniu nie pasuje, nie wiem. Nie chcesz to sama go nie używaj i tyle.
          Masz problem na niedzielę doprawdy...

          --
          To co się zaczyna na 192... to nie IQ. To jest IP. (by Krejzimama)
          • aperol.spritz Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 14:08
            Nie mam innych niedzielnych problemów, za to Ty masz problem z agresją - w świetle Twojej wypowiedzi jakoś nie dziwi mnie że znajomi nie przyjęli Twojej decyzji ze zrozumieniem, jezeli przedstawiłaś ją w taki sposób jak tutaj smile. Miłej niedzieli smile
            • joann_80 Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 20:54
              Niezrozumienie nie dotyczyło formy powiadomienia, a "przedmiotu" powiadomienia.
              Powyższego postu nie napisałam z agresją. Po prostu napisałam, że nie musze się z Tobą zgadzać i się nie zgadzam. Przeszkadza Ci, że napisałam, że mam to w dupie? No mam i co? Nie spotkałaś się nigdy z tym, że Twój rozmowca miał w dupie to co myślisz?
              Tylko pozazdrościć.
              Powiedziałam na ten temat już wszystko. Nie widzę powodu, by wałkować to w kółko.



              --
              To co się zaczyna na 192... to nie IQ. To jest IP. (by Krejzimama)
                • joann_80 Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 23:23
                  Argumenty padły wcześniej. Nie przyjełaś ich do wiadomości no to cóż innego mi pozostało jak tylko to by mieć gdzieś to co Cię drażni. To Twój problem i tyle


                  --
                  To co się zaczyna na 192... to nie IQ. To jest IP. (by Krejzimama)
                    • joann_80 Re: Adopcja zwierzęcia 11.04.16, 08:39
                      Najpierw agresywna, teraz nudna. Zdecyduj się na coś.
                      Brakuje Ci argumentów, a argumentów które przedstawiają Ci rozmówcy nie bierzesz pod uwagę.
                      Ponadto okazało się, że jednak jesteś w mniejszości.
                      No cóż.
                      Miłego dnia smile

                      --
                      To co się zaczyna na 192... to nie IQ. To jest IP. (by Krejzimama)
                      • aperol.spritz Re: Adopcja zwierzęcia 11.04.16, 08:52
                        No i co z tego że jestem w mniejszości? Mnie to nie przeszkadza. Argumenty każdy ma takie jakie ma, moje nie przekonują Ciebie i odwrotnie. Nie byłaś w stanie odpowiedzieć mi na pytanie o egzekucję umowy - a w zasadzie przyznałaś że pewnie "nijak" nie da się jej wyegzekwować. Co więcej, przyznałaś że chodzi o nazewnictwo, bo określenie adopcja jest bardziej zobowiązujące. Nadal pytam, czy wzięcie zwierzaka pod opiekę nie zobowiązuje do kochania, dbania, zajmowania się nim, leczenia? Zaadoptowałam kota brzmi lepiej niż zaopiekowałam się kotem, prawda? Godniej? Bardziej poprawia samopoczucie?
                        Adopcja zwierzęcia nigdy nie będzie równa adopcji dziecka.
                        Agresja nie wyklucza nudy.
                        Z mojej strony EOT. Nie sil się na odpowiedź.
        • joann_80 Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 14:02
          Teraz ja mogę zapytać. Której części mojej wypowiedzi nie zrozumiałaś?
          To, że napisałam, że adopcja do czegoś zobowiązuje nie znaczy, że przygarnięcie z ulicy nie. Każde schronisko i każdy dom tymczasowy dla zwierzaków używa tego określenia gdyż daje ono poczucie nowemu właścicielowi, że dając takiej biedzie dom ma obowiązek sprawować nad nią opiekę do końca jej dni. Bardzo czesto podpisuje się umowę adopcyjną właśnie a nie umowę " przygarnięciową" jakkolwiek to brzmi.

          Czepiasz się. Po prostu.

          --
          To co się zaczyna na 192... to nie IQ. To jest IP. (by Krejzimama)
            • joann_80 Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 20:48
              Napisz petycję do schronisk oraz domów tymczasowych o przemianowanie umów, bo Ciebie to razi.
              A żebyś miała odpowiedź na zadane pytanie to odpowiem. Każda umowa zobowiązuje, niezależnie od tego jak się nazywa.


              --
              To co się zaczyna na 192... to nie IQ. To jest IP. (by Krejzimama)
                • joann_80 Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 23:18
                  Pewnie nijak. Myślę, że bardziej działa to na podświadomość osoby, która decyduje się dać dom takiemu zwierzakowi. Określenie "adopcja" jest właśnie takie...zobowiazujace.
                  Fundacje muszą wychodzić z założenia, że ktoś kto wytrzyma oczekiwanie, podpisanie umowy, wizyty poadopcyjne i mnóstwo obostrzeń, jest odpowiedzialny i zajmie się zwierzęciem właściwie.
                  Od reguł są wyjątki jednak takie wyjatki zdarzają się wszędzie.

                  --
                  To co się zaczyna na 192... to nie IQ. To jest IP. (by Krejzimama)
      • kalina_lin Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 10:21
        >Nie zmienia to faktu, iż zwierzę to zwierzę jednak adoptując, zobowiązujesz sie do czegoś.

        To jak ja kota po prostu dostałam, a właściwie niemalże mi wciśnięto, to nie mam żadnych obowiązków? Będziemy takie rozróżnienia wprowadzać?
        Też nie lubię tej "adopcji" w stosunku do zwierząt.
        A na parapecie u mnie leży zdechła mucha, a nie zmarła mucha.
        • aria Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:03
          U mnie leży nieżywa mucha. A jak żywa lata to staram się ją wypuścić a nie zabijać.
          Moje dwa psy zmarły albo odeszły.
          A kolejnego zaadoptowałam ze schroniska. Ewentualnie, dałam mu dom.
          Nie jestem w stanie myśleć i mówić o tym inaczej. Wielu opiekunów (nie lubię i nie używam słowa właściciel - bo zwierze nie jest moją własnością, tylko towarzyszem o specyficznych - innych od ludzkich - potrzebach i wymaganiach, ale to nie znaczy, że gorszych czy mniej ważnych) zwierząt rozumie, że pies, kot czy świnka morska z którymi jest im dane dzielić przestrzeń i czas to są po prostu rozumiejące i czujące istoty, w zwierzęcych ciałach , które nie zasługują na to, żeby "pokazywać im gdzie ich miejsce" nawet przez język tylko. I tak, dla mnie powiedzenie, to "tylko pies" jest wyraźnym sygnałem, że takiemu człowiekowi nie powinno się pozwolić na adopcję jakiegokolwiek zwierzęcia.

          Nie wiem też dlaczego ludzie tak się niechętnie odnoszą do tej adopcji czy nadawaniu ludzkich imion (wg mnie po prostu imion) zwierzętom - jakby im coś ubywało na ... czym właśnie honorze? wybitności? umniejszało ich jakoś?

          Co tracicie, co was tak bodzie, że zwierzęta są taktowane jako istoty rozumne - o innym umyśle niż ludzki, ale umyśle oraz uczuciach?

          Uchybia Wam też, że ktoś swoją łódkę nazywa "Halina" ?
        • azurana Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:10
          kalina_lin napisała:
          >
          > To jak ja kota po prostu dostałam, a właściwie niemalże mi wciśnięto, to nie ma
          > m żadnych obowiązków? Będziemy takie rozróżnienia wprowadzać?

          Tak, będziemy. To jakiego nazewnictwa używamy ma znaczenie, inaczej nie byłoby tej dyskusji.

          > Też nie lubię tej "adopcji" w stosunku do zwierząt.

          Możesz nie lubić smile

          Mnie
          > A na parapecie u mnie leży zdechła mucha, a nie zmarła mucha.

          A u mnie martwa biedronka. Unikam używania słowa zdechnąć/zdechły w odniesieniu do jakiegokolwiek stworzenia, wydaje mi się nieadekwatne, nacechowane pogardą, której nie odczuwam do żadnego gatunku.
          • kalina_lin Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:16
            Nie rozumiem. Naprawdę uważasz, że skoro swojego kota nie "adoptowałam", tylko dostałam, to już jestem zwolniona ze szczególnej odpowiedzialności. Ta adopcja to jakieś słowo-klucz? Zaklęcie gwarantujące prawidłową opiekę nad zwierzakiem?

            I dlaczego martwa biedronka, a nie zmarła biedronka?
            • azurana Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:43
              kalina_lin napisała:

              > Nie rozumiem. Naprawdę uważasz, że skoro swojego kota nie "adoptowałam", tylko
              > dostałam, to już jestem zwolniona ze szczególnej odpowiedzialności. Ta adopcja
              > to jakieś słowo-klucz? Zaklęcie gwarantujące prawidłową opiekę nad zwierzakiem?
              >
              Dla ciebie ta odpowiedzialność jest oczywista, ale nie dla wszystkich. Myślę, że fundacje, schroniska, domy tymczasowe używają określenia "adopcja", aby podkreślić wagę zobowiązania, a także dla uzasadnienia wymagań wobec potencjalnego opiekuna, który podejmuje się zapewnienia przyjmowanemu pod swój dach zwierzęciu określonych w umowie warunków. To jest jednak inny proces, niż wzięcie psa czy kota z ulicy lub od kogoś, kto po prostu chce się go pozbyć. Nie znam bardziej adekwatnego słowa niż adopcja, aby oddać tę różnicę.

              > I dlaczego martwa biedronka, a nie zmarła biedronka?

              Bo to anonimowe zwłoki wink
    • abatos Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 09:38
      Skoro sjp jako jedną z dwóch definicji słowa adoptować podaje "zaopiekować się", to chyba nie jest to nieprawidłowe użycie?

      Tak od strony formalnej jeszcze. Jak zadbać lepiej w obecnej sytuacji prawnej o dobro zwierzaka powierzanego przez schroniska, azyle, nowym opiekunom, niż poprzez podpisanie umowy właśnie "adopcyjnej"? Rozumiem, że zwierz zachowku nie dostanie smile, ale co może być w zamian? Jedynie jakaś forma przeniesienia własności. To z kolei zwalniałoby nowych opiekunów z odpowiedzialności. "Wsadziłem kota do pralki a sąd mi naskoczyć może, to moja własność była."

      W ogóle to język ewoluuje. Coś co może było kiedyś błędem, już nie jest. Różne znaczenia słów, określeń, pojawiają się i znikają. Deal with it.
    • lena36 Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 09:44
      Mnie dużo bardziej razi wszechobecne bynajmniej zamiast przynajmniej rozumie zamiast rozumiem proszę panią zamiast proszę pani i inne tego rodzaju kwiatki. Użycie słowa adopcja w stosunku do zwierzęcia nie uważam za błąd . To raczej jest tak ze ktoś adaptowal to słowo. .. (uwaga adaptowac to co innego niż adoptować ) ...no więc adaptowal do sytuacji wzięcia zwierzaka i się przyjęło. Dla mnie brzmi miło. smile
    • landora Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 09:53
      To nie jest błędne użycie.
      Mnie z kolei irytują ludzie, którzy uważają, że adoptowanym sierotom ubędzie, jeśli ktoś adoptuje psa czy kota. Takie przekonane o nieskończonej wyższości ludzi, że nawet język używany w stosunku do zwierząt musi być osobny.
      Otóż ja ADOPTOWAŁAM mojego psa - i co mi zrobisz? tongue_out
    • aurinko Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 10:52
      Kilka minut temu skończyliśmy oglądać film na dwójce "Niedźwiedzie opowieści". Wielokrotnie w czasie filmu było używane określenie "dzieci Vacłava", "adoptowane dzieci", "adoptowane niedźwiadki" ;p
    • lady-z-gaga Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 11:04
      Ewolucja 'słowa" adoptować nie nastąpiła oddolnie, jak to ma miejsce w przypadku innych zmian w języku potocznym. Używane jest świadomie przez ludzi zaangażowanych w opiekę nad zwierzętami i ma to cel wychowawczy - ma obudzić poczucie odpowiedzialności w potencjalnych przyszłych właścicielach.
      Słowo "przygarnąć" oznacza robienie łaski i sugeruje, że cokolwiek by zwierzaka nie spotkało w nowym domu, to i tak jest dla niego lepsze, niż schronisko. Bo jak się komuś(czemuś) robi łaskę, to nie ma się wobec niego żadnych obowiązków. A adopcja to coś więcej - i nie widzę w tym żadnej profanacji, że akurat tak określa się akt objęcia opieką psa czy kota.
      • milka_milka Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 11:13
        I to odgórne niejako narzucenie mnie drażni. Bo jeśli przygarnia świadomie dobry człowiek, to w kwestii odpowiedzialności i obowiązków nie różni się niczym od tzw. adopcji zwierzęcia.

        --
        Tylko ci, co robią powoli to, co inni robią w pośpiechu, są w stanie zrobić prędko to, co inni muszą robić powoli.
        • aria Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:12
          No ale właśnie lady-z-gaga pisze, że nie ma odgórnego narzucania tylko oddolna ewolucja, czy też poszerzenie pola znaczeniowego. Bielizna kiedyś też oznaczała białe rzeczy np. A to, że język odzwierciedla zmiany w myśleniu to akurat dość powszechne. Przez jakiś czas będą ścierać się dwie frakcje, tak jak w tym wątku, a potem któraś przeważy i za kilkanaście lat "adopcja zwierzęcia" będzie lub nie będzie zwyczajowym użyciem. Tak się dzieje w przypadku innych pojęć np takich jak 'płód' - 'dziecko poczęte' - 'dziecko nienarodzone'. Cały czas jesteśmy w wirze językowych sporów - które w dużej mierze odzwierciedlają zmiany w myśleniu.
      • kalina_lin Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 11:56
        >Ewolucja 'słowa" adoptować nie nastąpiła oddolnie, jak to ma miejsce w przypadku innych zmian w języku potocznym

        I właśnie dlatego tak drażni i budzi sprzeciw, że ma sprzedać pewną ideologię. Tak jak na przykład "dziecko poczęte".
        • lady-z-gaga Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:08
          A Ty jesteś przeciwna tej ideologii? bo sprzeciw budzi zazwyczaj natrętny przekaz, z ktorym się nie zgadzamy. Czy podkreślanie, że zwierzę nie jest rzeczą, tak bardzo Cie denerwuje?
          • kalina_lin Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:51
            Sprzeciw budzi głównie natręctwo przekazu. Oraz nieuzasadnione stawianie znaku równości, w pierwszym wypadku, między adoptowanym pieskiem i adoptowanym dzieckiem.
            A w drugim przypadku między zarodkiem a dzieckiem.
            Jedno i drugie odbieram jako drażniące nadużycie językowe.
            • aria Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:07
              Czy natręctwo rozumiesz jako: wiele osób wokół mnie tak mówi, a ja nie? Czy też wiele osób wokół mnie tak mówi i każe lub wymaga bym tak mówiła, czy wręcz poprawia mnie jeśli tak nie mówię?

              W kwestii nieuzasadnionego stawiania znaku równości - myślę, że problem wynika z tego, że to co dla jednego uzasadnione, dla innego nie jest - dla mnie będzie to płód (jak ciąża jest abstraktem) a dziecko (jeśli to moja ciąża) - i powiem raczej 'straciła dziecko' niż 'straciła płód' w przypadku poronienia (ale powiem też 'poroniła' w xx tygodniu). Tak dla mnie danie psu domu jest najbardziej adekwatnym emocjonalnie określeniem tego, co zrobiłam. Nie drażni mnie adopcja. Nie denerwuje mnie też mówienie że warto jest 'przygarnąć psa ze schroniska' (gdy mówimy o abstrakcyjnej czynności) - ale sama bym tak nie powiedziała, ani w sensie abstrakcyjnym, ani o sobie, ani do kogoś, kto dał dom psu. Natomiast do nikogo, a szczególnie bezpośrednio do opiekuna psa nie powiedziałabym, że jego pies zdechł.
    • jan.kran Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 11:45
      Nie mam czasu się rozpisywać, napiszę tylko że dla mnie ta dyskusja to Kosmos .Cieszę się że Polska wychodzi pod względem praw zwierząt i stosunku. do nich z zaścianka.
      Adopcja zwierz?t to proces prawny i ściśle określony w normalnych krajach i zaczyna tak teź być w PL choć do niektórych osób jak widać nie dociera.
    • ardzuna Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 11:52
      aperol.spritz napisał(a):

      > Czy tylko mnie razi nieprawidłowe użycie słowa adopcja?

      Nie, nie tylko ale brakuje słownictwa dla przygarniania zwierząt i dlatego najwygodniej jest się czasem posłużyć właśnie słowem adopcja. Jak powiesz na przykład o czynności oddania zwierzęcia komuś, tak żeby było widać ze nie chodzi o pozbycie się własnego zwierzaka, tylko o naturalną konsekwencję tego że przebywa w domu tymczasowym? Słyszałam określenia "wydać do adopcji" albo "wyadoptować" - czym to proponujesz zastąpić?

      --
      Gdyby moj xiaze malzonek takie akcje zaczal robic, zrobilabym podwojny wysilek lezenia i pachnienia i obrastania otoczenia w syf wkladajac sobie jego foch gleboko w cytopyge. /myelegans/
        • wioskowy_glupek Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:05
          No pacz aperol a ja mam w domu dokument adopcyjny mojego psa.. i co ?
          Psa mojego adoptowałam ze shroniska i tak jest od teraz moim synem - co uwaga nie znaczy, że jest człowiekiem

          Mój poprzedni pies, umarł - nie zdechł, to też nie znaczy że był człowiekiem

          Miarą człowieczeństwa jest natomiast to jak traktuje się braci mniejszych czyli zwierzęta, ponieważ sami nimi jesteśmy.
          Jeżeli mierzi cię określenie adopcja i uważasz, że jest ono zarezerwowane tylko dla ludzi, to musisz przyjąć niestety prosty fakt, że człowiek to też zwierzę.

          --
          "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
          • aperol.spritz Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:26
            A gdyby była to umowa o objęciu psa opieką to traktowałabyś psa inaczej? Nie byłby Twoim synem? Adopcja to określone skutki prawne. Jakie konsekwencje wiążą się ze złamaniem umowy adopcyjnej? Znalazłam wzór w którym jest zobowiązanie do usunięcia ciąży u suki względnie utopienia szczeniąt, w innym wzorze przedmiotem umowy jest suka (nie ustalenie warunków, nie wydanie psa, tylko sam pies). Umowa adopcyjna - jak to określasz - jest umową cywilnoprawną, a obrót zwierzętami odbywa się na podstawie kc.
            • aria Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:38
              Ale powiedz mi ogólniej, co Cię w tej 'adopcji zwierzęcia' razi? Że jest niepoprawne językowo? (język się zmienia i dostosowuje do uzusu)? Że w Twoim mniemaniu przydaje zwierzęciu wartości mu nienależnej? Że wywyższa zwierze ponad to, co 'mu się należy'? O co tak na prawdę chodzi w Twoim sprzeciwie?
              Czy razi Cię też to, że moja suczka miała na imię Kasia? A pies Zenek? A jeśli tak to spróbuj mi (albo tylko sobie) odpowiedzieć dlaczego? A może jedno imię Cię razi, a drugie nie? Dlaczego?
                • aria Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:51
                  Czyli chodzi Ci wyłącznie o poprawność/niepoprawność językową tego zwrotu? Co w takim razie z definicjami podanymi w tym wątku? Oraz nadal nie wiem, jak odnosisz się do tego mojego pytania:

                  Czy razi Cię też to, że moja suczka miała na imię Kasia? A pies Zenek? A jeśli tak to spróbuj mi (albo tylko sobie) odpowiedzieć dlaczego? A może jedno imię Cię razi, a drugie nie? Dlaczego?
                  • aperol.spritz Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:06
                    Chodzi mi o używanie zwrotu zgodnie z jego znaczeniem. Z imionami nie mam problemu.
                    sjp.pl/adopcja
                    sjp.pwn.pl/sjp/adopcja;2438679
                    sjp.pwn.pl/sjp/;2548838 -czy to znaczy że możemy adoptować mieszkanie albo roślinę?
                    pl.m.wikipedia.org/wiki/Adopcja


                    • wioskowy_glupek Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:11
                      Nic by nie zmieniło, kochałabym go tak samo smile więc skoro to nic nie zmienia to po co się pieklić ?

                      --
                      "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
                    • aria Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:13
                      No ale znaczenie słowa nie bierze się znikąd indziej jak tylko z używania. Jeśli wejdzie w powszechne użycie adoptowanie roślin to słowniki się dostosują. Zresztą można np adoptować obraz (akcja adoptuj Witkacego w Muzeum Tatrzańskim:


                      www.zakopane.pl/co-robic-w-zakopanem/aktualnosci/2016/kwiecien/rusza-akcja-adopcja-witkacego

                      każdy z adoptowanych obrazów znajdujący się w albumie zostanie opatrzony nazwą ?rodzica adopcyjnego?, czyli nazwą Państwa firmy / instytucji / organizacji lub imieniem i nazwiskiem osoby prywatnej )

              • kalina_lin Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:08
                >Jeżeli mierzi cię określenie adopcja i uważasz, że jest ono zarezerwowane tylko dla ludzi, to musisz przyjąć niestety prosty fakt, że człowiek to też zwierzę

                Czy w związku z tym postulujesz ujednolicenie nazewnictwa? Czy na obiady będziesz podawać kotlety z "zamordowanej świni". Czy powiesz, że w czasie wczorajszego spaceru natknęłaś się na zwłoki "zmarłej żaby"?
                Czy nie widzisz nic niestosownego w takiej wypowiedzi: "Wiesz synku, jak byłeś malutki adoptowaliśmy Cię. A w dwa lata później adoptowaliśmy Pimpusia. Jutro natomiast pójdziemy do sklepu zoologicznego zaadoptować chomiczka."
                • wioskowy_glupek Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:17
                  "Czy nie widzisz nic niestosownego w takiej wypowiedzi: "Wiesz synku, jak byłeś malutki adoptowaliśmy Cię. A w dwa lata później adoptowaliśmy Pimpusia. Jutro natomiast pójdziemy do sklepu zoologicznego zaadoptować chomiczka.""

                  Nie nie widzę nic złego w tej wypowiedzi, dziwne by było jakby powiedziała wiesz synku urodziłam cię a rok wcześniej urodziłam Reksia. Natomiast co dziwnego jest w powiedzeniu dziecku, że został adoptowany podobnie jak 4 nożny członek rodziny ?

                  Dlaczego miałabym podawać kotlety z zamordowanej świni ? Podaję po prostu kotlety, skoro świnia jest w formie kotleta, to chyba dla wszystkich jest jasne, że jest ona nieżywa ???

                  Na zwłoki żaby nie pewnie powiem truchło i padłej żaby.... Żaba jest oczywiście tak samo zwierzęciem jak człowiek, nie jest jednak członkiem mojej rodziny podobnie jak leżąca na ulicy mysz. Nie jest nawet ssakiem ani zwierzęciem hodowlanym, więc jako gatunek nie czujemy z nią takiej więzi jak z psami czy kotami. Myślę, jednak że ktoś kto hoduje, myszy, chomiki, szczury też może spokojnie powiedzieć, że jego przyjaciel, członek rodziny umarł.

                  --
                  "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
                  • kalina_lin Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:42
                    Ja jako adoptowane dziecko nie chciałabym, aby ten proces nazywano tak samo jak przyjęcie do rodziny zwierzęcia.

                    Czyli jednak są sytuacje, w których użycie tego samego określenie w stosunku do człowieka i do zwierzęcia jest nieadekwatne? Zwierzęta gospodarskie na mięso sa ubijane, a nie mordowane? Rozjechana żaba na drodze nie zmarła? Pomimo, że należymy do tej samej rodziny stworzeń zwyczajowo swojemu gatunkowi dajemy priorytet i szczególny szacunek.
                    Adopcja dziecka to sytuacja wiążąca się z tak kolosalnymi skutkami prawnymi i emocjonalnymi, że używanie tego samego określenia w stosunku do przyjęcia pod swój dach króliczka jest nie na miejscu. To naprewdę nie jest to samo, choćbyśmy nie wiem jak kochali tego królika (chyba, że rzeczywiście stawiamy go na równi ze swoim dzieckiem).
                    • aria Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 14:00
                      W kwestii adopcji, myślę, że Twój szczególnie osobisty stosunek do tego procesu i słowa dokładnie oddaje to, o czym pisałam wcześniej - że jeśli mówimy o czymś abstrakcyjnym to mam do tego inne podejście niż do czegoś co nas bezpośrednio dotyczy. Ale fakt, że dla mnie gdy byłam w ciąży w moim brzuchu było cały czas dziecko, nie oznacza, że w tzw. dyskursie powszechnym wymagam, by wszyscy używali tego terminu, szczególnie w kontekstach bardziej abstrakcyjnych - biologicznym czy politycznym.

                      Tak, istnieją różnice w języku 'umarł' 'zmarł' 'padł' 'zdechł' 'zginął' 'sczezł' 'kopnął w kalendarz' - ale niektóre z nich mają swoje nacechowania negatywne, i to odzwierciedla nasze myślenie o pewnej hierarchii oraz czasami o tym, że nie chcemy myśleć o sobie źle (jako o mordercach zwierząt na kotlety) - ale właśnie o to toczy się tu spór: dla mnie i innych trudno jest myśleć o zwierzętach jako o czymś gorszym, niezasługującym na językowy szacunek.

                      A o tym czy można kochać zwierzę jak człowieka to mogę tylko rzec, że jeśli ktoś nie doświadczył to nie wie.
                    • wioskowy_glupek Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 15:05
                      Ale w odróżnieniu od ciebie, mnie nie razi kiedy ktoś powie, że żaba zmarła, choć sama tak nie mówię ????
                      W tym jest różnica, ja nikomu nie każę mówić, że mój pies został adoptowany, niech sobie mówi że jest przygarnięty ale niech się nie bulwersuje, że ja mówię inaczej.

                      --
                      "Zdajesz sobie sprawę, że próbujesz uzyskać racjonalną odpowiedź od czegoś, czego mentalność jest mieszaniną mentalności prymitywnego wieśniaka i odczuć autystyka, i co nigdy nie będzie w stanie zrozumieć sytuacji innej niż ta której samo doświadczyło?" ~ kosheen4
                • aria Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:18
                  No ale mówi się o synku "kochany synek" i o Pimpusiu "kochany piesek" i o chomiku "kochany chomiczek" - a do synka mówi się, że kochamy Piotrusia a do pieska, że kochamy Pimpusia - też wydaje Ci się to niestosowne?
        • ardzuna Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 13:36
          aperol.spritz napisał(a):

          > Chociażby oddanie pod opiekę czy oddanie do domu stałego.

          Bardzo niezgrabne i rozwlekłe w porównaniu z żargonowym "wyadoptowaniem". Nie wejdzie do potocznego użytku.
          --
          Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
          przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
      • aria Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:26
        Myślę, że przeciwnikom takiego używania słowa adopcja najmniej chodzi o poprawność językową. To dodatkowy argument, w dodatku niebiorący pod uwagę, że język się zmienia i adaptuje do zmian społecznych i zmian w myśleniu.
        Popatrzmy na 'zdychać' też przywoływanym w tym wątku:
        PWN mówi:
        zdechnąć ? zdychać
        1. pot. ?o zwierzęciu: skończyć życie?
        2. zdychać pot. ?cierpieć?
        3. pogard. ?umrzeć?

        czyli potocznie o zwierzęciu - a w stosunku do człowieka pogardliwie - nie ma siły, żeby to nie odzwierciedlało pewnej postawy wobec zwierząt; chociaż zdarzają się osoby, które używają tego rodzaju słów dość bezrefleksyjnie - bo w domu zawsze tak słyszeli; dopiero uświadomienie im skojarzeń znaczeniowych czasami niesie jakąś zmianę. Znam takich ludzi z wiosek, którzy tego nie czuli, ale po rozmowach (wielokrotnych, bo jeżdżę tam często na tzw. wypoczynek) wyraźnie widzę zmiany. Zresztą, zawsze mówili, że krowa padła, koń padł, nawet kury padły - zdychać było zarezerwowane dla psów, kotów... . Z tego już można wywnioskować o hierarchii bytów mocno zakodowanej w języku, często zresztą nieuświadamianej.
        • kadfael Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:34
          Ja się odniosłam do słowa - niepoprawne. Bo ten argument, że niepoprawne nieraz już tu padał. Była na ematce kiedyś ta dyskusja o adopcji zwierząt - zresztą kto wie, czy nie wywołana przez tę samą osobę.
    • hipinka Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:24
      jednych razi innych nie razi
      ale Ty tu się wpisujesz wg zasady: "moja racja jest mojsza niż twojsza"
      mnie osobiście bardziej wkurza popularne ostatnio używanie słowa "półtorej" do każdego rodzaju rzeczownika np. półtorej roku uncertain
      ale nie zamierzam popełniać na ten temat osobnego wątku, chociaż niewątpliwie akurat to co opisałam jest błędem
    • rulsanka Re: Adopcja zwierzęcia 10.04.16, 12:34
      Moja interpretacja tego słowa to "zaopiekowanie się zwierzęciem na podstawie formalnej umowy, po spełnieniu formalnych kryteriów". Czyli nie nazwałabym każdego przygarnięcia zwierzęcia adopcją. Ja przygarnęłam bezpańską suczkę błąkającą się po naszej ulicy. Natomiast swego czasu planowałam adopcję królika przez jakąś organizację domów tymczasowych czy coś w tym stylu. Nie spełniłam kryteriów, więc adopcja nie doszła do skutku.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka