Dodaj do ulubionych

jakie symbole statusu są modne wokół was?

24.04.16, 15:00
biznes.onet.pl/wiadomosci/media/instagram-zabil-luksusowe-mark/6xzexs
Tak mi się przypomniał temat symboli statusu w związku z zalinkowanym artykułem, ciekawa jestem, jak to jest u ematek. No bo tak - samochody już od dawna na nikim wrażenia nie robią. No, ewentualnie własnoręcznie odnowione okazy zabytkowe-kolekcjonerskie. Ale koniecznie własnoręcznie - bo to znaczy, że delikwent ma dużo czasu, nie musi tak tyrać jak zwykli zjadacze chleba.
Wyposażenie domu też na nikim nie robi wrażenia - z wyjątkiem może dzieł sztuki, które robią wrażenie na bardzo nielicznych (ale za to na odpowiednich osobach).
Coś w tym jest z tą liczną rodziną - znam kilka zamożnych osób z dużą gromadką dzieci.
Luksusowe wakacje - być może, ale jak tu się nimi pochwalić nie robiąc sobie wiochy w stylu "Grycanki na Dominikanie"? Na pewno dobroczynność/działalność społeczna - tu można się chwalić, bo w zasadzie chodzi o reklamę idei, a chwalenie się jest niejako "przy okazji".
Jest też służba (brzydkie słowo) - ale oczywiście sprzątaczka też nie robi wrażenia, za to pomoc do dzieci z angielskojęzycznego kraju pierwszego świata czy ogrodnik na etacie - już jak najbardziej.
Jakie macie obserwacje? I jakie macie odczucia w stosunku do ludzi mających potrzebę się tak "wyróżniać"?
--
2019 Trybunał Stanu dla Andrzeja Dudy
Edytor zaawansowany
  • ofelia1982 24.04.16, 15:08
    Nie obracam sie w aż tak zamożnych kręgach jak w artykule ale ja często widuje ostentacyjne torebki Korsa czy Iphone6 u osob, które musiały na niego odkładać lub pożyczać..
  • ofelia1982 24.04.16, 15:09
    Aaa i mój znajomy z komornikiem na karku musial kupic sobie marynarke BOSSa. Na niższą polkę krecil nosem...
  • za_mszowe 25.04.16, 15:21
    Odziez Hugo Bossa mozna czasami spotkac w dobrych SH. A selmy (model torby) od Korsa to rzeczywiscie jakas plaga ostatnio. Jeszcze haftowane płaszcze od Desiguala do tanich bucikow z ccc.
  • pitupitt 24.04.16, 18:52
    Mk to żaden wyznacznik zamożności. Tyle tego dookoła, że nie robi na nikim wrażenia
  • azyl85 25.04.16, 13:04
    no dokładnie moja siostra w anglii ostatnio w outlecie kupilam MK piekna zielona torebke, niewiele zaplacila nawet nie zauwazylabym ze to od Korsa po prostu ladna
  • azyl85 25.04.16, 13:06
    aha pracuje tam za srednia angielska nawet mniej niz srednia, tam MK korsa ma kazdy jak u nas nie wiem torebke z H&M
  • agni71 24.04.16, 15:11
    No to wg tego artykułu, MOIM symbolem statusu jest trójka dzieci wink
  • najma78 24.04.16, 15:16
    Pomoc do dzieci z rodziny krolewskiej.
  • paloma_blauwinder 24.04.16, 15:34
    A właśnie, rozmaite błękitnokrwiste koligacje też coraz częściej występują jako próba podniesienia statusu. Ale to jest jednak obciach, bardzo ryzykowne, może w niektórych kręgach da się zaplusować, ale w innych tylko wstyd.
    --
    2019 Trybunał Stanu dla Andrzeja Dudy
  • klamkas 24.04.16, 18:45
    W jakich kręgach szlacheckie pochodzenie to obciach i wstyd? Zakompleksionych?
  • heca7 24.04.16, 18:56
    Jakiś czas temu (chyba kilkanaście lat) niedaleko mojego domu rozbudowano typową kostkę mazowiecką. Wszerz i w górę. Postawiono pałacowy płot i bramę na całkiem niewielkiej działce przy samej ulicy. Dobudowano portyk z wielkimi kolumnami a na nim walnięto wielkie złote litery- CZARTORYSCY wink Za każdym razem jak przejeżdżam to się zastanawiam czy to "prawdziwi" Cz... , którym odbiło czy podrabiani?

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • butch_cassidy 24.04.16, 19:16
    heca7 napisała:

    Dobudowano portyk z wielkimi kolumnami
    > a na nim walnięto wielkie złote litery- CZARTORYSCY wink Za każdym razem jak pr
    > zejeżdżam to się zastanawiam

    To ja mam w okolicy chyba podobny, ze złotym napisem DWOREK. Jakby ktoś się nie zorientował, o co chodziło gospodarzom big_grin

    A sama sobie z tych symboli wybiorę dużo wolnego czasu, jeśli pozwolicie wink

    Natomiast w nie do końca moim środowisku nadal obserwuję SUVy (bmw, volvo) i pasujące do nich wakacje.

    Budka z wartownikiem/portierem przy bramie?
  • sanrio 25.04.16, 09:21
    >To ja mam w okolicy chyba podobny, ze złotym napisem DWOREK. Jakby ktoś się nie zorientował, o co chodziło gospodarzom big_grin

    a może Dworek to też nazwisko? big_grin

    --
    Ostatnio karmiłam, dzidziuś pierdnął a mąż myślał, że to ja... ;-( by kalafiorovva
  • crises 24.04.16, 19:13
    We wszystkich środowiskach lewicowych chwalenie się pochodzeniem szlacheckim byłoby mocno obciachowe.

    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • klamkas 24.04.16, 19:51
    Czy ja wiem, czy we wszystkich? Raczej w tych rodem z PRL (z działaczami w PRL), a na szczęście coraz ich mniej.
  • crises 24.04.16, 19:54
    Wręcz przeciwnie, towarzysze z PRL lubili po cichu snobować się na "portret przodka", w środowiskach młodej lewicy byłoby to niemile widziane (oczywiście gdyby ktoś wyskoczył z czymś takim, nie spotkałam się).

    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • iwoniaw 24.04.16, 19:58
    klamkas napisała:

    > W jakich kręgach szlacheckie pochodzenie to obciach i wstyd? Zakompleksionych?


    No, w takich które np. nie uznają raczej za powód do dumy życia i dorabiania się przez pokolenia za sprawą niewolniczej pracy innych - i którym dopiero zaborcy musieli to uniemożliwić poprzez zniesienie pańszczyzny. To coś jakby w Stanach się ktoś chwalił, że dziadziusia przodkowie mieli plantację w Alabamie - w jednych środowiskach nobilitacja, w innych wprost przeciwnie wink


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • heca7 24.04.16, 20:08
    Jako potomek chłopów pańszczyźnianych zapewniam cię, że nie mam żadnej pretensji do Czartoryskich, Radziwiłłów, Zamojskich, Lubomirskich i całej rzeszy drobnej szlachty o to , że się dorabiali na moich przodkach tongue_out

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • iwoniaw 24.04.16, 20:14
    A czy ja coś takiego napisałam? Podałam tylko klamce przykład, w jakich środowiskach takie pochodzenie to obciach: w takich, które mają do sprawy inne podejście niż Ty. Wszystko.

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • klamkas 24.04.16, 21:23
    No ale przyznawanie się do pochodzenia to nie to samo co duma z tego co ty opisujesz. Mówimy o dzisiejszych czasach. Mam jakąś cząstkę pochodzenia szlacheckiego, ale obawiam się, że ta chłopska część moralnie i etycznie jest bardziej wstydliwa (nie ze względu na biedę, tylko na przewinienia względem ludzi, że tak to oględnie nazwę).
  • mdro 24.04.16, 20:51
    "W jakich kręgach szlacheckie pochodzenie to obciach i wstyd? Zakompleksionych?"

    Nie "szlacheckie pochodzenie", ale próby chwalenia się nim. W tych kręgach, dla których nie miało ono znaczenia, może też i dlatego, że miało je sporo osób (choć z reguły z drobnej szlachty).

    --
    "Po oficjalnych obchodach [rocznicy katastrofy smoleńskiej] umówiłem się już z kumplami - będziemy świętować sukces Polski" - scher na forum emama
  • paloma_blauwinder 24.04.16, 20:52
    Pochodzenie - oczywiście, że żaden wstyd (szlacheckie, jak i każde inne, dodajmy). Ale na przykład wżenianie się w rodzinę z długą historią i opowiadanie każdemu, kto chce słuchać, że "moglibyśmy się postarać i mieć jeszcze "de" przed nazwiskiem" to już żenada na całego. Albo eksponowanie sygnetów rodowych przez mężczyzn. Oba autentyki.
    W ogóle symbole statusu są moim zdaniem niewyczerpanym źródłem komizmusmile
    --
    2019 Trybunał Stanu dla Andrzeja Dudy
  • klamkas 24.04.16, 21:24
    Czyli - nie pochodzenie tylko chwalipięctwo z jego tytułu.
  • mamusia1999 25.04.16, 18:16
    o przepraszam "eksponowanie" sygnetow rodowych ma swoha funkcjonalnosc, sluzy rozpoznawalnosci wsrod czasem bardzo rozgalezionych i skoligaconych rodow. podpatrzyli to np. jak najbardziej egalitarni masoni i tez nosza sygnety, swoj swojego rozpoznaje
  • princesswhitewolf 24.04.16, 15:17
    >jakie symbole statusu są modne wokół was?


    czy to watek da licealistow czy z przed 20 lat w Polsce?


    Po co komu w dzisiejszych czasach jakis snobizm? nie mozna po prostu zyc?

    >oczywiście sprzątaczka też nie robi wrażenia,

    oczywiscie ze nie. Przychodzi do mnie sprzataczka raz na tydzien a nie jestem milionerka. Toz to srednia klasa nawet zatrudnia kobite co wymyje okna i podlogi jak rodzina haruje

    --
    *ktora
  • paloma_blauwinder 24.04.16, 15:23
    Toz to srednia klasa nawet zatrudnia kobite co wymyje okna i podlogi
    > jak rodzina haruje
    No właśnie, jak harujesz to w sumie o kant tyłka rozbić symbole statusu - nie jesteś "idle rich".
    --
    2019 Trybunał Stanu dla Andrzeja Dudy
  • princesswhitewolf 24.04.16, 20:06
    aa tam to chyba jakies zepsute zony, dzidzie pindzie przy ultra zamoznych mezach. W praktyce jak widze to wiekszosc bardzo zamoznych ludzi tez pracuje. Poza paroma utracjuszami ktorzy doprowadzaja sie do bankructwa bo sa przyglupami tudziez ich tatus zawiaduje firma- nikt nie zostawia wielkich majatkow, korporacji w ktorych ma wiekszosc akcji na pastwe jakiegos CEO tylko aktywnie uczestniczy w regularnych spotkaniach i decyduje o strategii firmy

    --
    *ktora
  • mamusia1999 25.04.16, 18:24
    tyle ze przynaleznosc do klasy sredniej jest np. dla proletariatu forma awansu. ergo rowniez klasa srednia moze sie wyrozniac symbolami statusu.
  • paloma_blauwinder 24.04.16, 15:26
    A jeszcze mi się przypomniało w związku z niedawnym wątkiem o medycynie estetycznej. Mam nieodparte wrażenie, że niektórzy to robią tak, żeby właśnie było widać i z tego faktu czerpią luksusową przyjemność. A zwykli ludzie robią tak tylko trochę, żeby wyglądać ciut sympatyczniej/bardziej zadbanie.
    --
    2019 Trybunał Stanu dla Andrzeja Dudy
  • spanish_fly 24.04.16, 15:32
    Szczupłe, sprawne ciało, zdrowe zęby, czas na odpoczynek, kulturę, sport, książki, spotkania towarzyskie, udział w międzynarodowych regatach, kupowanie dzieł sztuki.
  • paloma_blauwinder 24.04.16, 15:37
    Tak, mam podobne odczucia. Czas. Nie tyrasz, bo cię stać. Ech. Mój status mimo czwórki dzieci pikujewink
    --
    2019 Trybunał Stanu dla Andrzeja Dudy
  • spanish_fly 24.04.16, 15:52
    Zazdraszczam.
  • mamusia1999 24.04.16, 15:37
    za symbol statusu uchodza projektowane i wykonane przez architekta krajobrazu wink ogrody.
    aczkolwiek madre zaplanowanie i posadzenie juz dojrzalych krzewow i drzew ma sens, bo szybko zaslania czesc posesji. punkt widzenia zalezy zatem od punktu siedzenia : w danym ogrodzie czy poza nim.
    aha, pani Burda uwaza, ze biale skorzane meble to symbol statusu. do nich trzeba miec na stale personel.
  • simply_z 24.04.16, 16:35
    no to jest akurat moim zdaniem mądre. Specjaliści powinni zajmować się projektowaniem wreszcie terenów w mieście..niestety u nas ta profesja wciąż jest niedoceniana...
  • princesswhitewolf 24.04.16, 20:09
    moze w Polsce mamusia. Tutaj w UK to nie sa jakies niebotyczne cenowo uslugi ( no chyba ze gigantyczny ogrod) I wielu tubylcow z klasy sredniej na normalnych pensjach jak sie wprowadza gdzies to oddaje ogrod pejzazyscie i jego ekipie ogrodnikow do zaprojektowania , wyremontowania, zasadzenia nowych roslin, drzew, rozlozenia trawnikow.

    --
    *ktora
  • simply_z 24.04.16, 20:14
    Ale UK to pioner sztuki ogrodniczej w Europiewink, tam zawod architekta czy planera krajobrazu jest popłatny,w PL nawet nie jest uregulowany.
  • princesswhitewolf 25.04.16, 11:27
    a nie Francja? Ja myslalam ze Francja i Holandia to przoduja w ogrodnictwie od stuleci. Pewno w UK lepsza pogoda na ogrody...

    --
    *ktora
  • minor.revisions 25.04.16, 16:27
    Francja przoduje w ogrodach francuskich a Anglia w angielskich. Dwa różne style.
  • princesswhitewolf 25.04.16, 16:35
    w 18 wieku mozna bylo mowic o takim podziale. W dzisiejszych czasach absolutnie nie

    --
    *ktora
  • thea19 24.04.16, 22:23
    projekt ogrodu zamawia klasa srednia nizsza z kredytem hipotecznym wiec nie wiem co to za nobilitujacy status
  • mamusia1999 25.04.16, 13:16
    no to tez napisalam, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. wlasciciel ogrodu jak najbardziej wie dlaczego wydaje pieniadze na fachowca. ze 4 sprytnie posadzone dorodne drzewa dadza mu w perspektywie taka sama oslone tarasu jak 30m gabionow badz "muru" z tui i nawet ew. wyjdzie taniej. ze ladniej, to jasne.
    a dla wlascicieli malutkich posesji obsluzonych trawnikiem, klombem i pergola taki pejzazysta to wypinanie sie na luksusy i lenistwo na dodatek.
    emotka byla przy szumnej nazwie zawodu. nawet 2000m2 to jeszcze nie krajobraz ani pejzaz. ogrod i tyle.
  • barbaram1 24.04.16, 15:41
    Mam znajomych, bardzo bogatych. I ich samochody (nie kolekcjonerskie) robią wrażenie. Nie na mnie, ale na męskiej części znajomych owszem. Moja znajoma ma biżuterię, kiedyś z ciekawości spojrzałam w necie, ile kosztuje i zdziwiłam się, że na co dzień (!) nosi coś, co jest warte ok. 50 tys. zł. No i nie powiem zrobiło to na mnie wrażenie. Co ciekawe zrobiło dopiero, gdy dowiedziałam się o cenie smile.
    Pewne wrażenie robi też na mnie ich dom - i nie wyposażenie, ale położenie. W Warszawie, z własnym jeziorem, pomostem i pięknym widokiem - coś takiego jest na serio do pozazdroszczenia. W ich domu czuje się relaks i spokój.
  • majenkir 24.04.16, 15:48
    barbaram1 napisała:
    dziwiłam się, że na co dzień (!) nosi coś, co jest warte ok. 50 tys. zł. No i nie powiem zrobi
    > ło to na mnie wrażenie. Co ciekawe zrobiło dopiero, gdy dowiedziałam się o cenie smile.



    Norma wink. Wszyscy lubimy drogo big_grin




    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Coco i Bruno
  • riki_i 24.04.16, 19:06
    W Warszawie nie ma jezior. Moze byc to dom nad podwarszawskim Zalewem Zegrzynskim, albo nad jakims stawem.
  • heca7 24.04.16, 19:23
    Ha a tu się mylisz... Niedaleko mnie jest jak najbardziej jezioro ( na mapie ma swoją nazwę) a nad nim domy z własną linią brzegową, pomostami itd. Brzeg pięknie zagospodarowany , trawnik , piękne wille itd. Widać wszystko z ulicy. Osiedle , na którym leżą należy od ćwierć wieku do Wawy.

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • heca7 24.04.16, 19:40
    Sprawdziłam na mapie. Na pewno Warszawa smile Choć same jej obrzeża.

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • simply_z 24.04.16, 20:12
    to jak się nazywa?
  • heca7 24.04.16, 21:01
    Mogę napisać na priv wink

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • riki_i 24.04.16, 23:06
    Nie no, badzmy powazni. Pod haslem jezioro rozumiem akwen nieco wiekszy od typowej glinianki, a i dysponujacy cecha pod nazwa 'urokliwosc'. Najblizsze cos takiego jest 200 km od W-wy.
  • heca7 24.04.16, 23:14
    Tak to akwen większy niż glinianka i bardzo urokliwy tongue_out Należy w skład rezerwatu.

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • heca7 24.04.16, 23:14
    Wchodzi nie należy wink

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • heca7 24.04.16, 23:20
    www.panoramio.com/photo/79911289?source=wapi&referrer=kh.google.com

    smile

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • riki_i 24.04.16, 23:27
    Ekhem, Mazowiecki Park Krajobrazowy za Kociszewskich? Pomne tam cos takiego , ale okresowo wysycha. Kolo Zielonki w lesie tez jest podobne jezioro i tez wysycha z powodu domow w poblizu. Trafilem?
  • heca7 25.04.16, 06:23
    Nie to nie jest to wink I nie, nie wysycha.

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • marianna72 25.04.16, 12:50
    na osiedlu moich rodzicow sluxew nad dolinka sa stawy ale domkow brak glownie bloki. Stoi jedna chalupa ze starej wioska ktora tu byla jeszcze po wojnie ale to raczej nie ta. W warszawie zadnych innych jezior sobie nie przypominam chyba ze jakis oczko wodne
  • heca7 25.04.16, 12:58
    Jezioro to znajduje się tak jak napisał Riki w Mazowieckim Parku Krajobrazowym. Na terenie Warszawy. Nad nim stoi jedna willa z dwoma pomostami- jednym wchodzącym w jezioro a drugim prowadzącym wzdłuż brzegu wśród trzcin. Nie jest to żadna glinianka i nigdy nie wysycha. Dostęp jest bardzo utrudniony bo z jednej strony, od ulicy ten dom a z pozostałych bagna, torfowiska i las. Tyle co można przez płot popatrzyć uncertain
    Doskonale widać je na Google Earth.

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • iwoniaw 25.04.16, 13:29
    Znalazłam ją na google street view - no, to jest rzeczywiście dom z działką jak się patrzy, żadne tam ogródki jak chustka do nosa. Coś takiego to faktycznie robi wrażenie.

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • heca7 25.04.16, 13:49
    Na mnie też robi. Tylko nad ilością komarów się zastanawiam wink

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • riki_i 25.04.16, 18:28
    A to już wiem które, to od Aleksandrowa (na mapach nazywają je Jez. Torfy). Tę chałupę z pomostami też kojarzę, stoi z dobre kilkanaście lat. Ładna okolica, ale zdecydowanie to nie jest Warszawa (pomimo włączenia Aleksandrowa jakiś czas temu administracyjnie w granice miasta). Jak dla mnie diabeł mówi dobranoc. No i to jezioro raczej takie do podziwiania przy wschodzie/zachodzie słońca niż do kąpieli. Warto dodać, że tuż obok zaplanowana jest autostradowa obwodnica (ma być niby na estakadzie, ale zawsze). Pozdrawiam
  • heca7 25.04.16, 19:35
    Warszawa to Warszawa od 25 lat wink Tutaj nie liczy się Twoje subiektywne odczucie tylko twarde fakty- JEZIORO NA TERENIE WARSZAWY.Jest? Jest! Nie kombinuj Riki. Najpierw się czepiałeś, że pewnie glinianka, potem, że wysycha teraz , że się kąpać nie da no i za mało warszawska big_grin Szukasz dziury w całym.

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • riki_i 25.04.16, 22:55
    Wcale się nie czepiam. Aleksandrów przyłączono do Warszawy w 1992r. - zwykłem tam chodzić na spacery jeszcze grubo przed tą datą , pamiętam miejscowe typowo wiejskie klimaty i dla mnie osobiście trudno ten rejon uznać za Warszawę. Notabene, ten dom nad jeziorem -który zapamiętałem jako na owe czasy dość luksusowy- był jednym z pierwszych zwiastunów nowego, czyli przybywania na te tereny ludzi z prawdziwego miasta, stawiających sobie za grubszą kasę wille w lesie. Aleksandrów to był dla mnie koniec świata, dojście piesze przez las z Międzylesia (od pętli 147) trwało strasznie długo, raczej nie miałem nigdy sił na powrót tą samą trasą, a wydostanie się z Aleksandrowa komunikacją miejską było koszmarem. Nie byłem tam już z kilkanaście lat, więc pewnie bym się zdziwił widząc dzisiejszą okolicę. Jedno się wszakże nie zmieniło - nadal jest to b. daleko i głębokie peryferie.

    Ps. Jezioro jest ok, choć ja preferuję akweny przepływowe i jednak -z całym szacunkiem- znacznie większe. W okolicach Warszawy znam większość zbiorników i podtrzymuję swoją wyjściową tezę, że naturalne piękne jeziora przez duże J to niestety najbliżej 200 km od Warszawy.
  • princesswhitewolf 24.04.16, 20:17
    leee tam. Wlasny dom w prywatnym lesie z jeziorem to ma i moj brat cioteczny glownie dochody majace z produkcji i sprzedazy ciuchow... na Ukrainie... i w<fuj> ukrainsko rosyjskim guscie czyli oj dana i zloto i kwiaty i cekiny. Ma garaz z bardzo drogimi samochodami.

    Naprawde bogata to znam taka jedna co to sie z nia w piaskownicy bawilam a ze ladna to jak pojechalysmy do US to za bogatego Anerykanina sie wydala ( wlasciciela prywatnego lotniska). Wlasnym jetem lata i pilotom za hotele placi. Tyle ze bulimia i mase innnych dziwactw ja napadla

    --
    *ktora
  • 7dosia 25.04.16, 13:35
    He he, w polskim klimacie mieszkanie nad jeziorem oznacza raczej reumatyzm, nie luksus. Jak tacy bogaci to czemu nie wyprowadzą się na Florydę? Samochodom cieplejszy klimat też lepiej służysmile
  • heca7 25.04.16, 13:53
    Wolę chyba reumatyzm od leja krasowego suspicious

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • minor.revisions 25.04.16, 16:35
    leje krasowe są tylko na kawałku Florydy.
  • joa66 24.04.16, 15:41
    Wokół "nas" nie ma miliarderów smile A "milionerów" (często wystarczą 1-2 mieszkania w Wawie) nie stać na jaguary smile
  • bi_scotti 24.04.16, 16:51
    Jako dziecko inteligencji pracujacej wychowane w proletariackiej czesci odbudowywanej jeszcze wtedy z ruin Warszawy tzw. "status" traktuje jako cos tak odleglego intelektualnie jak odkrywane gdzies czasem w kosmosie ciala niebieskie. Mieszkam w blue-collar dzielnicy, otaczaja mnie tzw. zwykli ludzie, pracuje z jak najbardziej zwyklymi ludzmi, dla ktorych luksusem jest extra wolny dzien wink Ale pewnie na cos jestem slepa ... i tak bywa tongue_out Cheers.
  • paloma_blauwinder 24.04.16, 20:57
    >cos tak odleglego intelektualnie jak odkrywane gdzies czasem w kosmosie ciala niebieskie.
    Ej, no to tracisz mnóstwo dobrej zabawy - bo z "lepszych" od siebie można się najlepiej śmiać.

    --
    2019 Trybunał Stanu dla Andrzeja Dudy
  • bi_scotti 24.04.16, 21:37
    Preferuje autoironie, sama dla siebie wciaz jestem najlepszym obiektem zartow, innym tez sluze hojnie jako rzeczony obiekt, no problem tongue_out Cheers.
  • kanna 24.04.16, 16:53
    Moje ulubione: etolka z norek, czy innych futrzaków, u mamusi komunisty.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • bei 24.04.16, 17:14
    Symbolem bardzo wysokiego statusu najczesciej jest brak symbolismile- mieszkaja, chodza ubrani, jezdza w tym - w czym chca. Zyja bez ogladania sie na co wypada czy nie wypada.
    Dla mnie symbolem wysokiego statusu jest ksztalcenie dzieci na prestizowych uczelniach swiata.

    --
    olaromanska.blox.pl/html
  • paloma_blauwinder 24.04.16, 17:30
    > Symbolem bardzo wysokiego statusu najczesciej jest brak symbolismile
    To, co my uważamy za brak symboli kryje najprawdopodobniej bardziej ezoteryczne, niemożliwe do rozszyfrowania symbolewink
    --
    2019 Trybunał Stanu dla Andrzeja Dudy
  • lokitty 25.04.16, 09:57
    Kanna, Ty się nie nabijaj, rano u mnie było zero, ze zgrozą myślę o komunii za 2 tygodnie. Jakąś puchówkę trzeba będzie założyć, czy co wink. A i lis na szyję byłby całkiem odpowiedni w takich okolicznościach przyrody.

    --
    Not afraid
  • paloma_blauwinder 25.04.16, 13:00
    Też mam komunię za 2 tygodnie - będzie ciepło. Musi. Bo nie mam etolki ani nawet bolerka.
    --
    2019 Trybunał Stanu dla Andrzeja Dudy
  • lokitty 25.04.16, 13:58
    He he jedyna sukienka, ktoś mi podchodzi, ma rękawek do łokcia. Za to córka ma mega ciepłą pelerynkę, prawie jak kurtka. Jedna matka stwierdziła, że kupi dziecku białą bieliznę termiczną. Alba jest cieniusieńka.

    --
    Not afraid
  • lokitty 25.04.16, 14:00
    * która mi podchodzi.
    Mój telefon to zdradliwa szuja.

    --
    Not afraid
  • kura17 25.04.16, 14:13
    > Mój telefon to zdradliwa szuja.

    smile


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • best_bej 24.04.16, 17:19
    Kolacja u amaro za 1000. Perfumy za 2000.
    Przedmioty mają wartość. Ale kolacja albo zużyte perfumy?
  • olewka100procent 24.04.16, 17:35
    Hehe u mnie wśród znajomych - oczywiście nie utrzymuje z nimi kontaktu ale wiem z pewnego źródła. Budowa domu za wszelką cenę, samochód za ok. 40 tyś wzwyż.wizyty u kosmetyczki , ciuchy firmy gap,tommy hilfiger,pepe jeans itp.
  • lauren6 24.04.16, 19:00
    40 tyś to akurat kosztuje nowy samochód z niższej półki. Chyba, że chodziło ci o jedno zero więcej.
  • crises 24.04.16, 19:09
    Dom, Hilfiger, wizyty u kosmetyczki i samochód za 4 dychy to akurat poziom lekko zubożałej klasy średniej, do której się zaliczam, ciągnącej ten wózek może bez szału (Malediwy niekoniecznie), ale też bez martwienia się, czy starczy na dentystę.

    (Mam torebkę Hilfigera kupioną w TJ Maxx w Stanach i szal kupiony na Zalando. Tyż mi symbol statusu, śmiech na sali.)

    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • olewka100procent 24.04.16, 22:12
    Pytanie było jakie symbole statusu są modne wokół WAS .no więc napisałamsmile oni uważają sie za bogaczy (ci znajomi) a tak w ogóle uważam że naprawdę bogaci często tego nie pokazują.ostatnio spotkałam w almie swojego ginekologa z żona-też jest lekarzem.majętni są bardzo.ale nikt by nie powiedział.on ubrany w polar i dresowe spodnie ortalionowe do tego znoszone adidasy,ona nie lepiej..
  • edelstein 24.04.16, 19:40
    40tys.zlotych za samochod to niska polska. Nizej sa uzywane.Wizyty u kosmetyczki to klasa srednia.Gap,TH,pepe to Firmy dla srednio zamoznych.

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • iwoniaw 24.04.16, 20:02
    Forum nie przestaje mnie zadziwiać big_grin

    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • edelstein 24.04.16, 20:06
    A jaka? Wizyta z kosmetyczki to koszt od 20euro.Sorry,ale stek w restauracji jest drozszy.

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • iwoniaw 24.04.16, 20:13
    No właśnie, sugerujesz, że na stek w restauracji stać dopiero klasę średnią? Przecież takie rzeczy (usługi kosmetyczne, steki w restauracji) kupują ludzie z niższych klas pracujących, no bez jaj.

    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • edelstein 24.04.16, 20:39
    Doprawdy w Pl Nizsza klase pracujaca stac na to bylaby wydac na steki 400zeta w restauracji dla 2osob?


    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • kfugktru23 24.04.16, 20:53
    200 złotych za stek? To chyba z Kobe. Nie wiem, może się nie znam. Zawsze zadziwia mnie znajomość realiów polskich przez emigrację...
  • snakelilith 24.04.16, 21:20
    Dobra wołowina w każdym kraju jest droga. Za steka 250 gr. z najlepszej sztuki mięsa, czyli polędwicy, zapłacisz w Niemczech w restauracji jakieś 18-25 euro. Rumsztyk jest tylko trochę tańszy, jakieś 15-20 euro. Przypuszczalnie w wielu innych krajach Europy Zachodniej podobnie. W Zurychu i Kopenhadze ta przyjemność kosztuje faktycznie 50 euro. Wołowina albo krajowa, albo argentyńska. Na pewno nie z Kobe. Byłam, widziałam. A ile zapłacisz w Polsce?
  • kfugktru23 24.04.16, 21:26
    Ale nie przekładaj tych cen na polskie talerze. W Polsce kosztuje dużo taniej. Tak naprawdę na zachodzie też ale klientela ma grubsze portfele.
  • edelstein 24.04.16, 22:35
    Nie kosztuje duzo takiej,tak sie sklada,ze za kazdym pobytem w PL stoluje sie w restauracjach.I ceny sa minimalnie Nizsze od zachodnich.Nie pisze tutaj o sieciowkach .

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • thank_you 24.04.16, 21:31
    Zależy gdzie. Od 70 do 200 zł. smile Przy czym za 70 zł jest przyzwoite, pełne danie z filetem mignon - tyle że w jadłodajni T.G.I. Friday's. Ale smaczne.

    Za 200 zł jest Kobe. smile

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • thank_you 24.04.16, 21:33
    Kilka dni temu jedliśmy bardzo przyzwoite steki - 110 zł/szt.

    Edelstein, naprawdę nie przesadzaj, bo ludzie chodzą po restauracjach i wiedzą, ile kosztuje jedzenie. wink

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • edelstein 24.04.16, 22:32
    110zl za steka.Czyli 220zl za dwa,do tego dodatki,surowka,ziemniaki z folii czy inne,Alkohol.I masz 400zeta.Pytam sie po raz kolejny,Nizsza klase pracujaca stac by wydac 400zl?

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • kfugktru23 24.04.16, 22:52
    Jezu!!! 100 PLN za ziemniaki + surówka? Te ziemniaki to La Bonnotte? Zmień restaurację bo cię okradają.
  • edelstein 24.04.16, 22:55
    Do obiadu nie pijam kranowy

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • kfugktru23 24.04.16, 22:59
    No tak. Alkoholizm kosztuje...
  • edelstein 25.04.16, 08:36
    Tak oczywiscie,wypicie dwoch lampek wina to alkoholizmbig_grin

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • kfugktru23 25.04.16, 19:24
    Jeśli pijąc w każdej dłoni trzymając po kieliszku i kelnerzy leją ci wino do tego którego akurat nie masz przy ustach to nic dziwnego...
  • kfugktru23 24.04.16, 22:58
    www.butcheryandwine.pl/ restauracja z Michelin i taniej. gdzie ty jadasz?
  • thank_you 24.04.16, 23:00
    Zaraz się okaże, że to wino podbiło ostateczną kwotę. ;-DDD

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • riki_i 24.04.16, 23:20
    Lunch u Pana Basiury vel Amaro z gwiazdka Michelina za dwie osoby z winem kolo 600 zl. Dania, czyli te jego 'momenty', wielokrotnie bardziej wyszukane niz zwykly stek. W ogole podniecanie sie stekiem dziwi mnie...
  • kfugktru23 24.04.16, 23:33
    Pozostałość z PRL gdy o białko zwierzęce trudno było...
  • edelstein 25.04.16, 08:31
    W Prl-u to niemowlakiem bylam.Stek lubie bardzo i Chetnie probuje wypasionych.Jsk widac bogaci sie podniecaja,bo w niektorych "stekowniach" sa Karty czlonkowskie i trzeba placic od 5tys.euro w gore

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • thank_you 25.04.16, 09:17
    Jak ze wszystkim - jest popyt, jest podaż. Na coś kasę trzeba wydawać, tu: za przynależność do elity stekożerców. ;-D

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • ichi51e 25.04.16, 09:26
    Dobrego steka nie jedliscie po prostu :p
    Ja tam i Kobe beef jadlam i inne i jest - nie ma sie co oszukiwac. Nie wiem czy dla wszystkich na plus - nie kazdy lubi tluste mieso ale roznica jest.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • thank_you 25.04.16, 07:57
    Ale o czym my mówimy? O Amaro i Sense czy o tym, że wg edelstein nie da się zjeść steka za mniej niż 2 stówki? smile

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • edelstein 25.04.16, 08:32
    Wszystko sie da,rozbija sie o smak.

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • thank_you 25.04.16, 08:45
    Ha ha ha, edel, jesteś przezabawna. ;-DDD

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • edelstein 25.04.16, 09:17
    No coz,skoro dla ciebie wszystkie steki smakuja tak samo to sorry,ale nie pogadamy.Ciekawa rzecz,ze ceny miesa jednak b.sie roznia w zaleznosci od kraju pochodzenia.

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • thank_you 25.04.16, 09:18
    A gdzie napisałam, że smakują tak samo? Mnie rozśmiesza, że uważasz, iż im drożej w knajpie tym lepiej. To niestety nie jest tak proste przełożenie. smile



    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • ichi51e 25.04.16, 09:28
    Ale z miesem akurat czesto tak wlasnie jest. Nie mowie o doplacie za jedzenie w ciemnosci i inne cuda wianki.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • thank_you 25.04.16, 09:35
    Edel, przecież niżej Ci napisałam - naprawdę smaczny stek ze środkowej części polędwicy, z dodatkami - 75 zł. Tyle, że we Fridays, a to taki trochę fast-foodowy klimat. wink
    W innych miejscach w Warszawie dobre steki kosztują w okolicy stówy - też z dodatkami.

    To nie jest 400 zł. Za 400 zł klienci dostaną Kobe.

    Cena nie jest żadnym wyznacznikiem - ostatnio w modnej restauracji dostałam risotto o konsystencji ryżu z sosem, zero kleistości, z taką ilością chilli, że nawet Taj miałby problem ze zjedzeniem tego dania. Koszt? 79 zł... Mój partner dostał 5 skwierczących krewetek. wink Dopiliśmy wino, dostaliśmy rachunek na 350 zł i wyszliśmy. ;-D Ale patrząc na cenę to jedliśmy frykasy. ;-DDD

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • edelstein 25.04.16, 09:40
    Widze,ze dalej stosujesz zamiennie 200i 400zeta.O 400pisalam w kontekscie 2osob.
    Poza tym ta poledwica to z czego?jaka rasa,pochodzenie itd? Hameeykanca nie dostaniesz w tej Cenie.

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • thank_you 25.04.16, 15:55
    Edel, tam wyżej ktoś Ci podał linkę do fajnej stekowni. smile Weź sobie zajrzyj do menu kilku restauracji i zobaczysz z jakiego mięsa są te steki (wraz z cenami).

    Doskonale wiem, że pisałam o 400 zł na dwie osoby - więc na jedną wychodzi 200. Za steka? Nawet w Warszawie? Come on... smile



    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • edelstein 25.04.16, 09:34
    Akurat ceny miesa sa odgornie narzucone.Wiec dobry stek nie bedzie kosztowal taniej niz cena po ktorej go kupiono.jesli cena za kg. wynosi 110euro.To nie zaplacisz 15euro

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • ichi51e 25.04.16, 09:45
    W pl wiekszosc knajp serwuje lepsze lub gorsze polskie mieso. Wiec wuj wie co dostaniesz. Zamarynuje sie 24h i bedzie jak Kobe suspicious

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • thank_you 25.04.16, 15:53
    Yhym. wink

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • kfugktru23 25.04.16, 19:25
    A co? Mają bukiet?
  • thank_you 25.04.16, 07:58
    P.S. U Amaro woda faktycznie podbija rachunek. ;-DDD

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • edelstein 25.04.16, 08:38
    Alez cie boli.

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • thank_you 25.04.16, 08:51
    Nic nikogo nie boli. Próbujemy ci wytłumaczyć, że gadasz głupoty. Sprawdź sobie ceny w stekodajniach i nie kompromituj się.

    Naprawdę smaczny filet mignon można dostać za 75 zł (z dodatkami). To 150 zł a nie 400 tak jak próbowałaś tu wmówić.

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • edelstein 25.04.16, 09:01
    Masz problem z czytaniem,400na dwie osoby.Czyli 200za osobe.Faktycznie te 50zeta miedzy stekowniami robi taaaka roznicy. Nadal sie nie do wiedzialam,jakim cudem Nizsza klase pracujaca na to stac?

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • thank_you 25.04.16, 09:15
    Między 400 na dwie osoby a 150 na dwie osoby jest różnica, nie uważasz?

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • thank_you 24.04.16, 22:54
    Mówiłaś o stekach. Teraz dodajesz wino? big_grin

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • thank_you 24.04.16, 22:56
    Za 110 zł miałam kawał doskonałego mięsa, puree warzywne, sos i warzywa.

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • edelstein 25.04.16, 08:33
    Mozliwosci,ze ty jeszcze wylacznie sam stek.

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • thank_you 25.04.16, 08:47
    Edel, zerknij sobie na ceny w restauracjach. Stek - chyba, że z Kobe - nie kosztuje 200 zł tak jak próbujesz nam tu wmówić.

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • edelstein 25.04.16, 09:15
    Rozne steki,maja rozna cene.Te lepsze jak najbardziej kosztuja Grubo powyzej stowki

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • thank_you 25.04.16, 09:16
    A Ty wiesz co to jest filet mignon? smile))

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • crises 24.04.16, 23:01
    Serio ludzie zarabiający 2,5 k PLN, niech będzie nawet, że netto, wydają na kosmetyczkę (pewnie stówka w wariancie minimum) i stek w knajpie (w moim mieście od 40 PLN za sam stek)?

    Coś tego nie widzę - wydaje mi się, że jak niższe klasy pracujące stać na jakieś drobne szaleństwo, to będzie to najwyżej fryzjer i pizza/hamburger/tani Wietnamczyk.

    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • edelstein 25.04.16, 08:34
    Ja sie caly czas o to pytam?odpowiedzi nie ma

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • ichi51e 25.04.16, 09:30
    No ale hello - nie wszyscy w pl zarabiaja 2500 inaczej by sie czlowiek do restauracji na steka nie wepchal. Wystarczy zobaczyc ile u nas jest restauracji a ile w Londynie czy Barcelonie. Proporcje swietnie widac.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • thank_you 25.04.16, 09:36
    Akurat Warszawa powoli zaczyna się odbijać i wybijać, jesteśmy w tyle za Krakowem ale nie tak dramatycznie, jak kiedyś. Restauracje powstają jak grzyby po deszczu i część z nich naprawdę jest na wysokim poziomie.

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • ichi51e 25.04.16, 09:46
    Ale to dlatego ze tu ludzie nie zarabiaja 2500 na reke. Wlasnie 13 zeta za kawe zaplacilam. Jakbym wziela ciacho to by bylo 35z W tej sytuacji 200 za obiad wydaje sie zupelnie mozliwe.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • thank_you 25.04.16, 15:52
    Ale mnie nie dziwi 200 zł za obiad. Mnie dziwi, że dla kogoś porządny stek to tylko od 200 zł w górę (od osoby). wink

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • crises 25.04.16, 10:48
    Ale w restauracjach, takich, gdzie skromny obiad (2 przystawki, 2 drugie dania, jakieś picie bezalkoholowe) na 2 osoby kosztuje od stówki w górę, na trochę większym wypasie, bo z deserami i kawą, od 150 zł, nie siedzą osoby zarabiające 2,5 tysiąca, tylko od osławionej BKŚ (biurowej klasy średniej) w górę (która jednak przeważnie co najmniej te 4 k na rękę wyciąga).

    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • azyl85 25.04.16, 13:11
    To jeszcze jeden przyjlad z siostra bo wlasnie na urlop z UK wrocila i sie lapie za glowe jakie u nas sa ceny w knajpach, to znaczy cenowo podobne do angielskich ale tam ludzie zarabiaja 5x wiecej, a czasami jednak mniej, Byłyśmy ostatni w Cinnabon na kawie i cistku. I mówi OMG jak tu DROGO!!! w anglii za 0,8funta mam o wiele większą i pyszniejsze ciastko cynamonowe, a tutaj tyle kasy za takie coś
  • azyl85 25.04.16, 13:12
    chodzilo mi ze czasami jednak mniej zaplacisz w kanjpie w UK
  • za_mszowe 25.04.16, 15:41
    Wtedy chyba nabardziej podstawowe zabiegi kosm.ze znizkami groupona, raczej tak,ale od wielkiego dzwonu (dodajmy ze w wielu miejsach w mniejszych miastach i bez znizki np oczyszczanie twarzy kosztuje sporo ponizej 100pln - serio,nie kazda ematka mieszka w Warszawie). I raczej przy niskich dochodach rozsadna przyjemnoscia moze byc np kawa i ciastko w kawiarni, a nie obiad na miescie.
  • leanne_paul_piper 24.04.16, 21:28
    > samochód za ok. 40 tyś wzwyż

    Hahaha, trzymacie mnie, samochód za 40 tysi ma być wyznacznikiem zamożności?
    Właśnie myślę o zmianie samochodu, więc rozglądam się, co tam stoi u dealera, i nie szukam żadnych cudów na kiju, tylko zadbanego 3-latka, japończyka, małego suva albo sedana. No i co? Trzeba szykować co najmniej dychę więcej.
    Nie wiem, co można kupić nowego za tę cenę - seicento?
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/Ky4yVSK9CRyAFlaKQA.jpg
  • riki_i 24.04.16, 22:03
    Ostatnio szukalem tesciom auta z salonu za 40-50 tys. zl wiec jestem w temacie. Bylo ciezko, bo jeszcze mial byc automat. Kupilem peugeota 208 i za 50 jeszcze mial pare dodatkow typu zestaw bluetooth, kierownica w skorze, pakiet led itp. Ale to byla jedna sztuka w hiper promocji sciagana z drugiego konca Polski. W Warszawie za takie samo auto trzeba by dac gruuuuubo ponad 60. No i warto dodac, ze ow peugeot to nie limuzyna, raczej auto do miasta. Takze jesli samochod ma byc nowy, miec jakis elementarny komfort ( a nie goly pazdzierz), to kupic cos sensownego za 40-50 jest b. trudno.
  • thea19 24.04.16, 22:28
    moze to w funtach liczone? waluta nie byla okreslona.
  • crises 25.04.16, 10:53
    Pewnie jaką dacię się da (ale już raczej nie Dustera).

    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • solejrolia 24.04.16, 17:26
    CZAS!

    ktoś kto nie musi pracować, i może spędzić 2 miesiące na Bali, przyjechać doglądnąć biznesu, po czym znów może sobie pozwolić wyjechać z rodziną na tydzień dajmy na to do Zakopanego, czy Gdyni- bo fajna pogoda i szkoda w mieście siedzieć.
    a w jednym i drugim miejscu mają swoje małe mieszkania, żeby nie trzeba było wynajmować pokoju w hotelu, gdy przyjeżdża się (choćby okazjonalnie)
    a czyli to się wiąże z nieruchomościami, 2-3 adresy, czemu nie?!.
    ale też
    dzieci (zwłaszcza w późniejszym wieku)
    jakaś kolekcja, widziałam kiedyś super kolekcję mustangów. oj, to robi wrazenie!

    a wiem. jesli samochód to taki, którym można wziąć udział w rajdzie Monte Carlo- chodzi w końcu o dobrą zabawę i uczestnictwo, nie żadne tam wygranewink naklejka na drzwiach samochodu jeszcze jakiś czas będzie pokazywała który numer startowy miało dane autowink
    albo w ogóle ściganie się dla zabawy na różnych torach świata.
    surfung- w kaliforni, bo tylko tam moża najfajniej.
    i tego typu fanaberie.



    ogrodnik na etacie? etam. tak samo sprzątaczka. to nie podnosi statusu, bez przesady.
    chociaż oczywiście, że wśród zamożnych taka obsługa jest po prostu normą. ale i wśród niezamożnych również staje się normą, z uwagi na brak czasu- ludzie o całkiem przeciętnych zarobkach zazwyczaj cięzko/długo pracują na swoje pensje, i nie mają już kiedy zajmować się domem, czy tym co na zewnątrz, stąd dośc często proszę o wsparcie z zewnątrz. w dodatku takie usługi mogą być skrojone "na miarę", żeby i mniej zamożna osoba mogła skorzystać (częstotliwość, czy zakres prac- to wszystko jest przecież do dogadania).

    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • solejrolia 24.04.16, 17:29
    o i jak wspomniała bei- kształcenie dzieci w placówkach na bardzo wysokim poziomie, oraz za granicą. -wyjazdy zagraniczne, kursy itp i no prestizowe uczelnie. TAK, to oczywiście najbardziej podnosi status danej rodziny.

    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • edelstein 24.04.16, 17:30
    Nie ma,kazdy robi,nosi to co lubi,majac w powazaniu Symbole.

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • paloma_blauwinder 24.04.16, 17:37
    Ale jakoś w Niemczech mimo tego całego egalitaryzm jednak ludzie sobie zostawiają "von" lub "zu" przed nazwiskiemwink To jest akurat coś, czego w Polsce nie ma, nigdy do końca nie wiesz, czy jakiś -"ski" to typ "Kowalski" czy "Czartoryski".
    --
    2019 Trybunał Stanu dla Andrzeja Dudy
  • edelstein 24.04.16, 17:50
    Jezeli maja takie nazwisko to czemu maja je zmieniac?

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • bei 24.04.16, 21:26
    Wujek kolezanki kupil tytul von za dawne 10 tys mareksmile

    --
    olaromanska.blox.pl/html
  • kfugktru23 24.04.16, 21:45
    Poza tym von czy oznaczało że z tym szlachectwem coś było nie tak. To tytuły nie polskie. W Polsce szlachcic mógł zostać na przykład cześnikiem. A nie żadnym baronem. Ale jak miałeś chłopa za ojca to albo jechałeś na Litwę gdzie nikt cię nie znał i stawałeś się szlachcicem albo tytuł kupowałeś.
  • ichi51e 25.04.16, 09:36
    Mieszasz. W pl nie mozna bylo miec tytulu szlacheckiego typu hrabia baron (ksiaze i owszem) tylko funkcje wojewoda czesnik itd. Szlachta polska z definicji nie miala tytulow "szlachcic na zagrodzie rowny wojewodzie". I zeby byc szlachta trzeba sie bylo w rodzie szlacheckim urodzic. Kupny tytul hrabiego z chlopa nie robil szlachcica.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kfugktru23 25.04.16, 19:29
    No właśnie nie. Hrabia to senior na hrabstwie. W Polsce hrabstw nie było. Tak jak baronii.
  • riki_i 25.04.16, 22:39
    Były ordynacje.
  • ichi51e 25.04.16, 09:34
    -ski akurat o niczym nie swiadczy. Patrz Kapusta Zaba Borejko :p
    joemonster.org/art/12113

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ichi51e 25.04.16, 09:38
    A rod Kowalskich w niczym od Czartoryskich nie gorszy.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • alpepe 24.04.16, 17:37
    Nie wiem, czy modne, ale poszłam kiedyś do chirurga dentystycznego na konsultacje. Było lato, miałam na sobie polówkę i zegarek ceramiczny z kolekcji jubilerskiej firmy reklamowanej kiedyś przez Radwańską. Lekarka nie mogła była oderwać oczu i czuło się zazdrość i respekt, a zegarek miałam przypadkowo, nie w celu zaimponowania.
    Od tamtego momentu jakoś przestałam ten zegarek nosić, osoby z innych kręgów społecznych pewnie i tak by się nie poznały, tamta się poznała.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mamaemmy 24.04.16, 17:45
    błagam,przestalaś nosic fajny zegarek ,bo dentystka spojrzała na niego wg ciebie zazdrosnym wzrokiem ? big_grin

    --
    Historia małej Emmy Marii
  • ichi51e 24.04.16, 19:06
    big_grinD czulo sie zazdrosc w powietrzu mowisz suspicious

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • crises 24.04.16, 19:11
    > polówkę

    Hej, opisz, jak udało Ci się założyć na siebie łóżko polowe, no nie bądź taka.

    --
    "Słyszeliście może o kolesiach, którzy wyskakują z krzaków w parku na Jasnej Górze i pokazują pindola? (...) To teraz pomnóżcie to przez tysiąc. Tym właśnie jest blogosfera."
  • heca7 24.04.16, 21:15
    Nic dziwnego, że lekarka czuła zazdrość i respekt. Mało komu udaje się założyć "polówkę" na siebie big_grin

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • za_mszowe 25.04.16, 16:09
    Tak, jasne lekarka zazdroscila jej koszulki polo z jakims tam logo,np moze wyszyta podobizna pana grajacego w polo. Mam kilka koszulek laurena z sh i jakos nigdzie nie wzbudzaja niezdrowej sensacji (dobre gatunkowo, i w sh wycenione praktycznie podobnie jak hm czy zara)
  • thank_you 25.04.16, 16:21
    big_grinDD Chyba nie o to im chodziło. big_grinDD

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • alpepe 25.04.16, 18:07
    chodziło o to, że polówka była z krótkim rękawem.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • thank_you 25.04.16, 18:09
    Nie mogę. ;-D

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • za_mszowe 25.04.16, 21:34
    Z dlugim tez mozna podwinac, żeby pokazac przegub ręki. O polówce (nieopatrznie wzietej za symbol statusu) wzmianka trochę od czapy. wink
  • thank_you 25.04.16, 21:40
    big_grinDDDDD

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • alpepe 25.04.16, 18:09
    Polówka to inaczej również koszulka polo, a co myślałaś, że chodzi o trójpolówkę na ten przykład?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • mamaemmy 24.04.16, 17:49
    U nas najbardziej zamozne osoby nie obnoszą się z tym kompletnie. Tak jak i my-kupują w Biedronce tongue_out
    MOże mają zajebiste samochody,jeżdzą na bardziej wypasione wczasy-ale na co dzien naprawdę żyją jak inni.

    --
    Historia małej Emmy Marii
  • moni_kaw 24.04.16, 17:55
    Nie wiem jakie są modne, ale wg mnie zegarek zdradza na ogół to i owo
  • asmarabis 24.04.16, 19:41
    A propos zegarkow, bylam kiedys w podrozy sluzbowej. Kolega prawie zemdlal jak zobaczyl zegarek faceta ktorego tam poznalismy. W sumie, ze wzgledu na status wiadomo bylo ze jest kasiasty. Wiec kolega mruczal o tym zegarku najpierw do mnie ( nie znam sie kompletnie on tak a to mial byc jakis wypaiony Rolex). No i w koncu jakos przy okazji zartem zagadal tamtego na temat zegarka. A tamten powiedzial ze to zegarek za 5 dolarow kupiony podczas delegacji w Chinach - i zawsze go zabiera w podroze sluzbowe, zeby nie mial straty jak by go zgubil gdzies na lotniskku czy zostawil w hotelu wink ,
  • mamaemmy 24.04.16, 21:39
    no wlasnie mialam to powiedziecsmile Mam bardzo bogatego znajomego z wlasną firm a,który po takich jakby targach w Chinach przywiózł kilka zajebistych zegarków smile smile smile

    --
    Historia małej Emmy Marii
  • edelstein 24.04.16, 22:38
    Nie rozpoznal podrobki?

    --
    "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
  • beataj1 25.04.16, 12:58
    Akurat w kwestii zegarków podróbki różnią sie niewiele i często sa do rozpoznania tylko wprawnym okiem - np wskazówka sekundowa płynie płynnie a nie przeskakuje (albo odwrotnie) albo jest o milimetr krótsza niż powinna być. Albo szkiełko ma nieodpowiednie wygięcie. Albo wygrawerowany numer seryjny gdzież na kopercie od spodu itd. itd. Jeśli nie oglądałaś dokładnie oryginału i nie wiesz gdzie patrzeć to nie rozpoznasz różnicy.
    Kiedyż znajomy mi zrobił wykład na moje naiwne pytanie: a to nie widać różnicy?

    --
    Życie jest jak striptiz transwestyty. Wszystko ładnie, pięknie aż tu nagle...
  • kfugktru23 24.04.16, 17:59
    No cóż... dobry gust i kindersztuba.
  • 7dosia 24.04.16, 19:28
    Przeszczepy narządów, najlepiej serca. Co najmniej sześć razy w życiu, he he
  • za_mszowe 25.04.16, 21:47
    Na serio to rozne odmladzajace terapie komorkami macierzystymi i zaimplantowanie pelnego uzebienia jezeli ktos ma slabe.
    Wlasny rasowy kuń. Portfolio nieruchomosci komercyjnych typu lokale pod restauracje.
  • thank_you 24.04.16, 20:03
    Żyją jak chcą - bez spinki. smile

    --
    Producentka hormonu szczęścia smile
  • joa66 24.04.16, 21:00
    IMHO Są ludzie, którzy robią i kupują to na co mają ochotę, w ramach swojego budżetu oczywiście (czy jest to 1500 PLN czy 1500000 miesięcznie) i tacy, którzy mając podobne dochody wydają pieniądze na "symbole" (za swoje czy na kredyt)
  • koronka2012 24.04.16, 21:12
    Dla mnie luksusem jest możliwość wyjazdu z plecakiem na półroczną wyprawę (to akurat bardziej kwestia lajfstajlu niż zamożności). Wyjazd typu wczasy na Malediwach nie robi na mnie żadnego wrażenia, za to samodzielnie zorganizowane safari w Afryce już tak. Ludzie, którzy pokazują kasę przez nadmiarowo ogromne domy czy luksusowe samochody budzą u mnie raczej politowanie.

    Wrażenie robi na mnie np. niebanalne hobby, a z rzeczy bardziej materialnych - np. wystrój wnętrza zrobiony ze smakiem własnym sumptem, nie wg wzorca od projektanta. Gustowna sztuka na ścianach, niekoniecznie musi to być od razu Kandinsky.
  • mynia_pynia 24.04.16, 21:35
    Tak po znajomych to dobry samochód, zazwyczaj dwa, trzy jest wyznacznikiem statusu. Nie mówcie mi że ktoś kto nie ma dużo kasy posiada 2-3 samochody który każdy jest z górnej półki i wart od 80 tyś. - mały miejski samochodzik, do 300 tyś., tak wiem że są jeszcze droższe. Piękny zadbany dom z ogrodem lub mieszkanie/apartament pięknie urządzone. Dzieci w dobrych szkołach. Wyjazdy po 2-4 razy w roku w ciekawe egzotyczne miejsca. Mam kolezankę ktorej mąż lata do stanów na szkolenia zazwyczaj raz w roku i ona zawsze dostaje od noego torebkę czy też inny gadżet od niszowego projektanta - nawet marek nie pamiętam, bo torebka za 20-40 tyś jest poza moim zasięgiem- oczywiście on jej kupuje duzo taniej bo w USA po sezonie ;P
  • gaga-sie 25.04.16, 10:25
    Mynia, proszę cię, nie pisz tyś. Nie ma takiego skrótu.
  • vaikiria 24.04.16, 22:32
    Dom typu przedwojenna willa na Żoliborzu albo Saskiej Kępie, żadne tam apartamenty. Przodek, który jest patronem ulicy albo szkoły wink Dzieci edukowane domowo. Dobra książka własnego autorstwa. O, to jest status.
  • bi_scotti 24.04.16, 23:34
    vaikiria napisał(a):

    > Dzieci edukowane domowo.

    Dzieci edukowane domowo sa u kogos symbolem statusu? Chyba u Mormons albo Mennonites, eh ...
  • vaikiria 24.04.16, 23:38
    W polskich realiach jest trochę inaczej niż w USA, to taki snobizm, nie ma nic wspólnego z religią.
  • joa66 24.04.16, 23:56
    snobizm???? Mnie się kojarzy z osobami z lekka ... hmm oderwanymi od rzeczywistości.
  • ichi51e 25.04.16, 08:33
    Chyba nie mialas stycznosci ze srodowiskiem edukatorow domowych w pl. Integracja zaczynana od modlitwy i rozkminianie bezsensu uczenia dziecka jez obcych to norma.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • lokitty 25.04.16, 11:09
    He he. Rili?
    Opowiedz coś jeszcze big_grin.

    --
    Not afraid
  • ichi51e 25.04.16, 14:35
    Dwujezycznosc dziecka jest gwarancja dysleksji depresji i patologicznej rodziny (gwiazdka nie dotyczy dzieci z rodzin dwu-narodowosciowych) - jakby ktos sie zastanawial skad ten pomysl - pisze na ten temat twoje-dziecko-ma-autyzm-cieszynska

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • lokitty 25.04.16, 16:03
    Aż muszę poczytać big_grin.

    --
    Not afraid
  • glowa_do_wycierania 24.04.16, 22:42
    Brak kredytu ale ja się wśród pospólstwa obracam wink
  • mamusia1999 25.04.16, 14:17
    e, no cos ty wink brak kredytu to ponoc brak zmyslu przedsiebiorczego. u mnie na dzis kredyty kreca sie kolo 2% bodajze, przecietny fundusz powierniczy te 4 % wyciąga. wiec ladowanie kapitalu w uzytkowana osobiscie nieruchomosc sie nie kalkuluje. co innego w taka pod wynajem, w swietnym punkcie metropolii.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka