Dodaj do ulubionych

Splukałyście sie kiedykolwiek do dna?

06.05.16, 08:42
Miałyście kiedykolwiek sytuacje, że - przy w miarę dostatnim życiu na codzień - jesteście praktycznie bez grosza i wyczekujecie przelewów z pensją jak kania dżdżu? Karty wyżyłowane do cna, debety tez, macie tyle ile w torebce, a to powiedzmy - nie powala?
Oszczędzaliśmy z nadzieja na zakup pewnej, bardzo konkretnej i jedynej w swoim rodzaju nieruchomosci. Zgromadziliśmy juz ponad 70% jej wartości, gdy nagle została wystawiona. Nieruchomość atrakcyjna rynkowo, dla nas jeszcze atrakcyjniejsza z pewnych względów, No ta albo żadna. Uznaliśmy, że zamiast bawić sie w hipoteki pozbieramy co mamy, zlikwidujemy oszczędności czarnogodzinne i te na starość, wykorzystamy debety i kupujemy bez kredytu. Do tego stalo sie to w najgorszym finansowo momencie roku - roczna dopłata podatku. No i zostaliśmy bez gotówki praktycznie. Pensje wpłyną 10-tego,przy pomyślnych wiatrach 09-tego, pokryją cześć debetów, ale równowagę osiągniemy pewnie pod koniec roku dopiero, a stan finansów sprzed zakupu - za dobrych kilka lat. Pierwszy raz w życiu jestem tak konkretnie i kompletnie spłukana. I mam schizy. Miałyście taka sytuacje? Dałyscie radę? Bo zaczynam jednak myślec o hipotece, z drugiej strony - zawsze ta opcja jest w zanadrzu, a jeśli sie uda planowo wszystko pospłacać to koszty beda mniejsze. Tyle, że teraz to mnie nawet na nowe buty niespecjalnie stać... Tak se rozkminiam.
Obserwuj wątek
    • heca7 Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 08:49
      Nie nigdy aż tak nie mieliśmy. Ale skoro nieruchomość była tego warta... smile
      Też bym się bała bo zwykle jakoś tak się składa, że wydatki lubią się kumulować. Złośliwość losu wink

      --
      Dzieciaki 2002
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
    • ofelia1982 Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 08:49
      Nigdy nie miałam takiej sytuacji. Nie dlatego, ze jestem bogata, ale dlatego, ze starałam sie trzymać priorytety jak miałam jakas tam kwotę. Jak przyjechałam do Warszawy na studia (słoik jestem!smile dostawalam od rodziców 1000zl, z czego 500zl szlo na wynajem.za resztę musiałam przeżyć caly miesiąc - łącznie z kupowaniem pomocy naukowych, ubrań, butów. Tylko, ze ja zawsze pracowałam od 15 r.z. Wiec jak miałam tak Malo pieniędzy - to dorabiałam dając korepetycje, roznosząc ulotki lub pracując jako hostessa na targach etc. Potem, jak juz pracowałam - miałam jakas tam kwotę i wiedziałam, ze mogę wydać max tyle i tyle, a reszta idzie na lokatę. Natomiast rozumiem, ze ktos kto ma na przeżycie niewiele - może zyc od 1 do 1.
      • zawsze-w-drodze Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 09:10
        Możemy. I pewnie tak sie skończy. Mimo ze mąż optymistycznie zakłada, że jak zaciśnięty pasa konkretnie to z najgorszego doła wyjdziemy do końca roku. To jednak zakłada absolutna dyscyplinę, redukcje wakacyjnych planów do juz opłaconego wyjazdu, zakaz spontanicznych wyjsć, weekendów, zakupy tylko podstawowych ubrań i to dla dzieci, oszczędzanie na dodatkowych zajęciach (redukcja godzin sportu dla dzieci na przykład). Wiem, że ludzie tak żyją i dają radę ale nasza rodzina przyzwyczajona nie jest.
        • ad.a6 Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 09:21
          Skoro nie jesteście przyzwyczajeni to lepiej nie próbujcie, to zaoszczędzi niepotrzebnych frustracji smile. Nie, nie spłukałam się nigdy do zera, wyczyszczenie się do zera jest dla mnie zbyt ryzykowne, tym bardziej, że już nie raz właśnie miałam tak że wydatki się skumulowały, tu jakieś leki, tam jakiś stomatolog i kasa leci.... Nie, nie umiałabym. Ani jako student ani teraz.
      • princesswhitewolf Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 10:36
        >oszczędzanie na dodatkowych zajęciach (redukcja godzin sportu dla dzieci na przykład)

        ze co??? <wytrzeszcz>

        w zyciu bym nie kupowala domu bez kredytu jesli by to bylo kosztem wakacji, dzieci itd. Sorry dla mnie to chore. Zycie masz tylko jedno, a dom czy z odrobinka kredytu czy nie jest mniej wazny niz jakis tam chocby przecietny komfort zycia dzieci i Twoj. Dzieci beda pamietac przez wiele lat jak to mama i tata odmawiali "tego nie kupimy" "tamtego tez nie" bo sie zazynali by miec dom za gotowke. Fiksum dyrdum do kwadratu i ktos tutaj na moj wech ( podejrzewam ze maz) jest perfekcjonista z odcieniem masochizmu. Taki co sie lubi upiep*szyc w ambitnym poswiecaniu kosztem swojej rodziny i siebie samego. Musi miec pod gorke z zacisnietym pasem bo inaczej nie czulby sie ok... Jeeeeeeeeezu... Przepraszam ze ja tak surowo ale znam takiego jednego i mi sie przypomnial ow jegomosc.

        W ogole to ze dom musi byc ten a nie inny tez jest conajmniej dziwne. To tez jakas fikasacja. Palacyk jakis czy cos? Nie ma innych No ja rozumiem ze costam sie wymarzylo, ale moze po prostu nie stac was na ten dom. Albo stac ale z kredytem. Kredyt to nie hanba i wiekszosc mieszkan i domow na tym swiecie jest zakupiona z kredytem.


        --
        *ktora
      • gogologog Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 22:18
        > a czemu nie możecie (...)

        ty lepiej nie doradzaj w sprawach hipoteki
        ogarnij swoje chf-y

        --
        GW - nie kupuje; TVN - nie ogladam; PO - nie glosuje
        Bul Komorowski oddaj czajnik i 180 milionow za referendum
        Ustawka na budowie obwodnicy Inowroclawia
        www.youtube.com/watch?v=zo0yBhkTzPw
    • shell.erka Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 08:55
      Tak. Na studiach co miesiąc cała pensje wydawałam w trzy dni z radosnym optymizmem pt. Jakoś to będzie. Na szczęście mieszkałam początkowo u rodziców.
      Długo uczyłam się rozsądku w zarządzaniu kasa, a i tak nawet teraz wolę oddawać to zarządzanie w ręce męża.
    • lilly_about Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 08:59
      Oprócz czasów studenckich: nie. I byłoby mi z tym bardzo źle. Ja muszę mieć zawsze jakieś oszczędności.

      --
      Była żona mojego męża też zaszła w ciążę z premedytacją bez jego zgody i świadomości.
      Inna znajoma zaszła w ciążę na drugiej czy trzeciej randce, z tym że ona nie zamierzała (rosa)
    • stacie_o Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 09:01
      Owszem miałam. Diagnostyka i leczenie pochłonęły bajońskie sumy, dodatkowo facet nie dostał obiecanej kasy za zlecenie oraz pensji, chyba z 3 miesięcy, sąd nierychliwy, ale sprawiedliwy przychylił się dopiero po kilku latach, dodatkowo facet miał lojalkę, która obowiązywała mimo, że właściciel firmy nie płacił (!) i nikt przed wygaśnięciem nie chciał podpisać nowej umowy. Ale było, minęło.

      --
      użytkowniczka 18lipcowa3 o chorym dziecku: to cos tak pogardliwego jak na twoje dziecko ''dziecko'' a nie dziecko rosemary"
    • chocolate_cake Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 09:18
      Przy kupnie domu 9 lat temu. Sprzedaliśmy mieszkanie, wydaliśmy oszczędności i jeszcze wzięliśmy kredyt. Nie było może tak że nie było mnie stać na buty ale tego lata nie wyjechaliśmy na urlop bo chcieliśmy po prostu urządzić dom jak najszybciej czyli w ciągu 2-3 miesięcy.
    • szarsz Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 09:32
      Kiedyś tak się zdarzyło, też przy zakupie mieszkania, nie mieliśmy wtedy szansy na kredyt. Pamiętam, jak stałam wtedy na ryneczku z dychą w ręce i zastanawiałam się, jak to zrobić, żeby starczyło na obiady na trzy dni dla dwóch osób. Ale nie mieliśmy wtedy dzieci, debetów i w ogóle żadnych innych zobowiązań poza wpłaceniem kolejnej transzy za mieszkanie.

      Teraz wzięłabym kredyt. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zacisnąć pasa i spłacić go wcześniej. Ja tak swój nadpłacam, co miesiąc dorzucam trzykrotność kapitału. A raz na jakiś czas wyluzować i kupić sobie te buty. Spokój psychiczny jest bowiem bezcenny.
    • default Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 09:32
      Kiedyś, dawno temu. Mieszkałam u rodziców z dzieckiem, po wyprowadzce od męża. Zamieszkanie osobno był moim priorytetem, więc kiedy udało mi się zarobić (jednorazowo) większą kasę, kupiłam mieszkanie - takie jakie można było za te pieniądze, czyli niewielkie i okropnie zniszczone. Na remont już nie miałam, ba - miałam problem z opłaceniem notariusza smile Mimo to beztrosko umówiłam parkieciarza i glazurnika, a potem gdy robili swoje, gryzłam nerwowo palce i chciałam, by robota im się przeciągnęła jak najdłużej, żeby w tym czasie skądś mi spadły pieniądze, którymi mogłabym im zapłacić .... A - i jeszcze stolarz był zadatkowany i robił meble do kuchni - też życzyłam mu jak największych opóźnień. Były to zdecydowanie najbardziej stresujące finansowo tygodnie w moim życiu.
    • edelstein Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 09:37
      Na studiach,nigdy wiecej

      --
      "...Du weißt noch nicht einmal genau, wie sie heißen.Während sie sich über dich schon ihre Mäuler zerreißen...Lass die Leute reden und hör einfach nicht hin.Die meisten Leute haben ja gar nichts Böses im Sinn.Es ist ihr eintöniges Leben, was sie quält.Und der Tag wird interessanter,wenn man Märchen erzählt..."
    • aagnes Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 09:37
      moim zdaniem dobrze zrobiliscie. splukanym do cna to jest sie wtedy gdy nie masz nawet widokow na pensje, a w waszym przypadku, macie cos fajnego i wyplaty za pare dni.
      i tak - niestety wiem co to znaczy nie miec w ogole pieniedzy, nawet na przyslowiowy chleb i rozwazanie pojscia pod latarnie tongue_out


      --
      Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
      Winston Churchill
    • volta2 Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 09:56
      jeszcze tak spłukani jak dziś - czyli w tym i poprzednim miesiącu nie byliśmy nigdy.

      oczywiście ma to związek z zakupem mieszkania(+ nadpłatą kredytu), jego kosztownym urządzaniem, które trwa i trwa no i kwiecień - dopłata do podatku.

      sytuacja na dziś wygląda tak, że mam w gotówce 1600 zeta i ma to wystarczyć do pensjismile a pensja za 3 tygodnie. (karty jeszcze do cna nie są wykorzystane, ale na pewno pod koniec miesiąca będą)

      niestety, nie mogę powiedzieć, że to dlatego, że zakup był związany z niebraniem kredytu. dług jest dalej ogromny a na dodatek jeszcze upłynniłam ojca pieniądze danie mi na "czarną godzinę" - jego lub moją z ambitnym planem odbudowania tego w pół roku - a już po pierwszym miesiącu widzę, że za pół roku to mogę zacząć dopiero myśleć o początkach odbudowy a nie zakończeniu.

      co gorsza nie za bardzo mamy z czego obcinać - pani do sprzątania? kółka sportowe? wakacje dla dzieci? no nie da się, tym bardziej że za 2-3 miesiące powinniśmy wychodzić na prostą, byłoby niepoważne robić tak duże zmiany na tak krótką perspektywę.

      mąż ma schizy na tle spłukania się z kasy - ale każę mu patrzeć co zakupił i kpię, że największe w całej wsi, chciał to ma i niech nie jęczy.

    • julita165 Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 10:01
      Zdarzało się ale to było albo w wieku licealno-studenckim na wakacjach ( wracając często gęsto nie miałam nawet na chleb i wodę mineralną chociaż rodzice dawali mi sporo kasy na wakacje no ale jak przez 1 tydzień balowało się bez opamiętania zamiast piwa zamawiając najdroższe drinki smile) albo przez pierwsze kilka lat po studiach - zarabiałam wtedy naprawdę mało no i nigdy nie miałam poczucia że dno to naprawdę dno bo zawsze mogłam zwrócić się o pomoc do rodziców.
    • yuka12 Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 10:07
      Nie raz w zyciu smile. Glownie dlatego ze osiagane dochody nie mogly pokryc codziennych podstawowych wydatkow. W zasadzie nie wiem, co znaczy dostatnie zycie, bo nigdy w swoim doroslym zyciu nie mialam sytuacji, ze wogole nie musialam sie martwic o dzien jutrzejszy. Owszem zyjemy na pewnym poziomie, mamy na jedzenie i odziez, ale mam swiadomosc, ze jakikolwiek potkniecie np. choroba i lezymy. Kupienie domu za gotowke? Moze w przyszlym zyciu smile

      --
      "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
    • alpepe Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 10:38
      Miałam tak. Miałam ostatnie 10 euro w drobniakach, które córka musiała zanieść do szkoły za jakieś przedstawienie czy coś w tym stylu i nauczycielka sarkała, że co to za drobniaki. Krowa jedna nie rozumiała, że ktoś może nie mieć. Wtedy też pożyczyłam 10 euro od sąsiadki.
      Mam za sobą bardzo chude czasy. Teraz znów się szykują, bo mam rozbieżne zdanie na temat pieniędzy spółki niemieckiej, ja chcę sobie wyjąć te pieniądze w celu sfinansowania remontu, mój eks oczami wyobraźni widzi kolejne maszyny.

      --
      Tak walczę ze złem
      A zło rośnie we mnie z każdym dniem
    • kamunyak Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 12:07
      miałam tak kiedyś, też w związku z nieruchomoscia. Kryzys ciągnął sie przez rok, lodówka świeciła pustkami a ja przechodziłam cały rok w jednych dżinsach i kilku bluzkach.
      Co wpłynęła pensja to wszysko niemal szło na splaty debetów, procentów od debetów, zostawały marne resztki jakieś.
      To był okropny czas.
    • mozambique Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 12:25
      miałam tak kiedys przez prawie rok , z powodu operacji i kosztownej długiej rehabiliatcji ,najpierw męza a potem mojej, poszly wszystkei oszczednosci , lokata , zylismy od pensji do pensji , w dodatku ze sztywnymi dużymi wydatkami miesięcznymi typu mieskzanie , żłobek itp
      Do tego, zgodne z zasadą ze nieszczescia chodzą parami , nagle obajwił sie niespłacone jakis male naleznosci sprzed paru lat , które po tych paru latach z odsetkami urosły do paru tysięcy , można było się wściec .
      Przypłaciłąm to potworną nerwicą i mimo że wyszliśmy na prostą , to modle sie o zdrowie dla całej rodziny , bo wiem ze jak sie przytrafi przewlekła kosztowna choroba , to dosc szybko z niezłego pułapu finansowego mozna naparwde wpaść w nędzę .

      --
      ojciec A - "moje dziecko zjadło peta spod ławki"
      ojciec B - "moje wpadło do sedesu"
      ojciec C - " a ja raz odebrałem cudze dziecko z przedszkola"
      • rosapulchra-0 Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 23:26
        Dwa i pół roku (w tym sześć miesięcy w szpitalu) mojej choroby spowodowało, że moje dzieci liczyły każdy grosz. Do dziś im to zostało. I mimo, że mój mąż harował po 12 godzin dziennie, żeby mieć na opłaty i życie, to moje dzieci mają tak zakodowaną oszczędność, że czasem sama jestem w szoku.

        --
        (..)wątek o Korze jest doskonałym papierkiem lakmusowym rzekomej zamożności ematek.(..) a co najbardziej szokujące - (..) dosię - krezuskę, kosmiczną specjalistkę od-sobie-tylko-wiadomych-projektów, władczynię londyńskich umysłów, dla której świat to za mało (..)by Conena
    • memphis90 Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 12:33
      Mój m. przez 3 miesiące był bez pracy, więc wyczerpały się zaskórniaki, wakacyjne, "na czarną godzinę" itd. Aktualny miesiąc skończyłam z 3zł na koncie, pustką w portfelu, pustką w lodówce i pustkami w szafkach. Dałabym radę, ale trzeba było ubezpieczenie i basen dzieci opłacić - i na tym budżet się rypnął. Dobrze, że pensja wreszcie przyszła (z opóźnieniem!), bo papier toaletowy się zaczął kończyć- dzień czy dwa na ryżu czy makaronie z czosnkiem można przeżyć, ale bez papieru...? Jestem przyzwyczajona do oszczędnego życia, ale tak złego miesiąca już dawno nie było.

      --
      "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
    • rosapulchra-0 Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 12:36
      Znam to uczucie.

      --
      (..)wątek o Korze jest doskonałym papierkiem lakmusowym rzekomej zamożności ematek.(..) a co najbardziej szokujące - (..) dosię - krezuskę, kosmiczną specjalistkę od-sobie-tylko-wiadomych-projektów, władczynię londyńskich umysłów, dla której świat to za mało (..)by Conena
    • szalona-matematyczka Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 12:51
      Mialam sytuacje, ze mialam na koncie sume jednocyfrowa, ale to bylo w czasach studenckich. Nigdy nie mialam tak, zebym byla na minusie (jak wy), tzn. nigdy nie byla to sytuacja, ze mialam jakies debety, niesplacone karty kredytowe itp. To nie na moje nerwy. Najgorsze co mi sie przydarzylo to wlasnie, ze mialam na koncie te 5 euro i oczywiscie wyczekiwalam z niecierpliwoscia pierwszego dnia nastepnego miesiaca by wplynela nowa kasa. Tym niemniej nawet wtedy stan aktywow przewazal nad stanem pasywow, roznica byla te 5 euro smile, ale zawsze byla.
    • antychreza Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 13:12
      Miewałam tak, a właściwie miewali moi rodzice jeszcze w latach 90-tych. Zrobili konkretny remont mieszkania i kupili samochód i przez miesiąc jedliśmy placki ziemniaczane. Ja pilnuję się żeby jednak nie mieć. z tym że stopniuję wydatki jako warte i niewarte ruszania oszczędności. W zeszłym roku, jak byłam na macierzyńskim i miałam praktycznie 2 razy mniej dochodu, niż teraz, zdarzyło mi się, że musiałam zapłacić ratę za aplikację, za remont silnika w samochodzie i jeszcze kilka wydatków typu rata ubezpieczenia po kilkaset złotych, łącznie ponad 7000 zł dodatkowych wydatków + normalne wydatki na życie przy przychodach rzędu 5000 zł. Udało mi się spiąć, porozkładać w czasie co się dało i tylko trochę ruszyć oszczędności, choć do końca miesiąca żyliśmy bardzo oszczędnie. Za to zaraz po macierzyńskim znalazłam znacznie lepszą pracę.
      Teraz zdarza mi się wydać do końca miesiąca wszystko, co mam na koncie, ale zaraz po wypłacie przelewam część pieniędzy na konto oszczędnościowe.
    • kagrami Re: Splukałyście sie kiedykolwiek do dna? 06.05.16, 13:20
      Nigdy.
      Tzn na minusie nigdy nie jestem, gdybym musiała, skorzystałabym z debetu, ale na razie udaje mi się wydawac tyle ile zarobię lub mniej.

      Bożeeee, nie wyobrażam sobie zostać nagle bez grosza i nie mieć skąd wziąć sad

      --
      Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby. [Hipokrates]

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka