Dodaj do ulubionych

"Pusty rocznik" - inaczej

13.06.16, 00:49
Nie, nie będzie to o dramacie braku pierwszych klas.
Jak się okazuje - ok. 30% sześciolatków jednak pójdzie do szkoły, co z dziećmi odroczonymi pozwoli na otwarcie pierwszych klas w większości szkół.

Chodzi mi o ten następny rocznik, przyszłoroczne pierwsze klasy.
Czy nie będzie "pusty" intelektualnie?
To znaczy - czy nie zabraknie w tych klasach specyficznych "drożdży", jakimi są dzieci zdolniejsze od przeciętnej, które ciągną do góry całą klasę, przy których przeciętniacy rozkwitają?

Przykład - przedszkolna grupa wnuczki, 25 dzieci. Do szkoły idzie ósemka, najbystrzejsze dzieciaki. W grupie, która zostaje w przedszkolu, tylko o jednej dziewczynce mówi się, że "nad wiek mądra". Reszta - zwykłe, przeciętne dzieci, bez zaburzeń, ale i bez widocznych uzdolnień.
Czy brak tej zdolniejszej ósemki nie odbije się na ich rozwoju?

Czy brak licznej zdolniejszej grupy - przez cały okres edukacji - nie wpłynie na mniejsze szanse tych dzieci? Jednostki się może trafią, ale tylko jednostki.

Przy wyborze szkoły dla dziecka, najczęściej kierujemy się jej poziomem, czyli dobra szkoła to taka, gdzie są dobrzy, zdolni uczniowie.
Czy nie jest tak, że w tym roku, pozostawiając dziecko w zerówce, fundujemy potomstwu przeciętniactwo niemal na całe szkolne życie?
Bo dzieci zdolne, ogarnięte, emocjonalnie zrównoważone - raczej pójdą do szkoły.
Edytor zaawansowany
  • bergamotka77 13.06.16, 01:04
    W rzeczy samej się zgadzam smile

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • naplaze 13.06.16, 01:15
    Razem z tymi dziećmi pójdą do szkoły (jako sześciolatki) dzieci ponadprzeciętnie uzdolnione z rocznika jeszcze młodszego.
  • sengas 13.06.16, 01:44
    Ja bym powiedziała że wprost przeciwnie. Z tych 30% które wymieniłaś do szkoły idą w większości odroczone dzieciaki z rocznika 2009 (których jak wiemy było nie mało), a spośród nich spora część ma jednak jakieś deficyty, które były przyczyną odroczenia. Także ja bym się obawiała problemu w drugą stronę - że towarzystwo w klasie będą stanowić dzieci z deficytami albo pozostawione z tych samych powodów na 2 rok w I klasie.
    Nie zauważyłam żeby wśród 6latków idących do szkoły od września były same geniusze - to naprawdę garstka dzieci, patrząc na to że w przedszkolu zostaje jakieś 90 procent sześciolatków. Raczej to dzieci rodziców, którzy chcą puścić dziecko do szkoły bo starsze rodzeństwo już chodzi i tak im wygodniej itd. Większość jednak dzieci zostawiła
  • ola 13.06.16, 07:52
    Źle czytasz dane. Te 30% to właśnie rocznik 2010, czyli 6-latki. Reszta to odroczone 7-latki (2009). I to prawda - z rocznika 2010 do szkoły poszły te najzdolniejsze.
  • magata.d 13.06.16, 11:06

    ola napisała:

    > Źle czytasz dane. Te 30% to właśnie rocznik 2010, czyli 6-latki. Reszta to odro
    > czone 7-latki (2009). I to prawda - z rocznika 2010 do szkoły poszły te najzdol
    > niejsze.

    Bzdury piszesz. Nikt nie robił dzieciom testów mierzących ich zdolności. Jeśli tak jest to podaj źródło danych.
  • ola 13.06.16, 12:08
    Oczywiście, że nie ma żadnych testów i wcale nic takiego nie napisałam. Po prostu praktyka jest taka, ze do szkół rodzice posłali te dzieci, które sobie lepiej radziły z pisaniem, czytaniem, samoobsługą i emocjami. To chyba naturalne, nie trzeba testów robić.
  • joaaa83 13.06.16, 12:15
    Nieprawda. Do szkoły idą dzieci również tych rodziców, których nie stać na przedszkole, którzy mają już jakieś dziecko w szkole, czy po prostu, którzy do szkoły mają bliżej. A poza tym w przedszkolach zostają również zdolne dzieci tych rodziców, którzy pracują do 16.30 czy 17 i nie mają możliwości odebrania wcześniejszego dziecka, niezależnie do jakiego rodzaju placówki chodzi.
  • magata.d 13.06.16, 12:20
    ola napisała:

    > Oczywiście, że nie ma żadnych testów i wcale nic takiego nie napisałam. Po pros
    > tu praktyka jest taka, ze do szkół rodzice posłali te dzieci, które sobie lepie
    > j radziły z pisaniem, czytaniem, samoobsługą i emocjami. To chyba naturalne, ni
    > e trzeba testów robić.
    Jacy rodzice? Jaka praktyka? W twojej szkole? W szkole rycerzowej ? Pisz konkretnie. Bo o populacji nie masz prawa wnioskować, a próbujesz to nieudolnie robić.
  • miss_fahrenheit 13.06.16, 12:34
    Ech... Popełniasz ten sam błąd, co Rycerzowa. Na podstawie własnych pojedynczych obserwacji nie możesz wnioskować o całej reszcie. To chyba naturalne.
  • mama303 13.06.16, 18:20
    ola napisała:

    > Oczywiście, że nie ma żadnych testów i wcale nic takiego nie napisałam. Po pros
    > tu praktyka jest taka, ze do szkół rodzice posłali te dzieci, które sobie lepie
    > j radziły z pisaniem, czytaniem, samoobsługą i emocjami.

    najśmieszniejsze jest to, że rodzice kierowali sie rozmaitymi przyczynami ale zdolnosci były na końcu smile najwięcej kierowało sie poprostu wygodą, tym co robią inne dzieci z grupy itd.
  • kozica111 13.06.16, 05:26
    Zrobiłaś jakieś dziwne założenie, że powodem pójścia do zerówki szkolnej zamiast do 1 klasy jest brak zdolności u dziecka. Skąd taki pomysł?
    W większości przypadków ( z tych osób co znam) to zwyczajnie brak dojrzałości szkolnej, dlatego postawię tezę że te roczniki co teraz ruszyły do 1 klasy będą sie składać w większości z 6 letnich dziewczynek i 7 letnich chłopców i pewnie taka tendencja sie będzie utrzymywać.
    Ta zdolna "ósemka" o której piszesz jest pewnego rodzaju mitem i dobrze o tym wie każdy kto pamięta swoja edukacje szkolną i wie jak potem układała sie dalsza nauka i życie.
  • ana119 13.06.16, 07:20
    Podpisze się pod ostatnim zdaniem. Z wlasnych obserwacji bez wsparcia rodziców te "zdolne" dzieci z przedszkola w dalszych klasach podstawówki mają często słabe wyniki. Rodzice nie potrafią dalej motywować dzieci, nie przykłada się w rodzinie wagi do nauki
  • lauren6 13.06.16, 08:18
    Też absolutnie nie wiem skąd to przekonanie u niektórych jematek, że umiejętność prostego rysowania szlaczków oznacza wybitny geniusz ich potomka. To są pobożne życzenia.
  • mamma_2012 13.06.16, 05:49
    Gdyby dla dzieci, które idą jako sześciolatki udało się utworzyć oddzielne klasy pewnie w większości byłyby to dobre klasy i dzieci bardzo by skorzystały.
    Miks dzieci odroczonych, powtarzających klasę i mocnych sześciolatków wydaje mi się mieszanką wybuchową.
  • niennte 13.06.16, 09:42
    mamma_2012 napisała:

    > Gdyby dla dzieci, które idą jako sześciolatki udało się utworzyć oddzielne klas
    > y pewnie w większości byłyby to dobre klasy i dzieci bardzo by skorzystały.
    > Miks dzieci odroczonych, powtarzających klasę i mocnych sześciolatków wydaje mi
    > się mieszanką wybuchową.

    Otóż to!
    Wydaje mi się, że to będzie bardzo trudny rocznik. Ale co z tego wyniknie, można się będzie przekonać po latach, nie wcześniej.
    --
    Kryzys, panie. Nie ma na ekstrawagancje dizajnerskiewink (by Panczez)
  • agni71 13.06.16, 13:14
    Jednak korzyścią dla tych dzieciaków będzie "pusty rocznik" i możliwość łatwiejszego dostawania się do szkół na kolejnych etapach edukacji. Gdyby moje dzieci miały teraz 6 lat, to na pewno poszłyby do szkoły. Piszę z perspektywy dzieci, które w roczniku mają w SP po 5-6 klas, i nawet zdolnemu dziecku trudno się przebić do dobrego gimnazjum, gdy na miejsce jest po 5 osób.
  • mamma_2012 13.06.16, 14:06
    Dostaną się do szkół, ale to nie będą te same szkoły, kiedy z naboru dostawały same orły. I wyniki będą odpowiednio słabsze.
    Maturę będą pisali normalną i nagle się okaże, że absolwenci świetnych szkół nie mają sukcesów na egzaminie.
    A o ile nic się nie zmieni to liczyć się będzie wynik matury i na studia będą konkurować z mocniejszymi kandydatami z poprzednich lat.
  • makurokurosek 13.06.16, 21:55
    "Jednak korzyścią dla tych dzieciaków będzie "pusty rocznik" i możliwość łatwiejszego dostawania się do szkół na kolejnych etapach edukacji.

    Wątpię. Rocznik złożony w 70 % z uczniów odroczonych lub repetujących czyli z uczniów z deficytami nie będzie dla żadnej ze szkół atrakcją. Trudno powiedzieć czy szkoły dla tego rocznika obniżą wymagania, czy chcąc utrzymać wysoki poziom będą wolały zwiększyć nabór rok wcześniej by zrobić sobie jeden rocznik pusty.

    "Gdyby moje dzieci miały teraz 6 lat, to na pewno poszłyby do szkoły.

    Jestem zwolenniczką sześciolatków w szkole, ale nigdy w życiu nie zdecydowałabym się na puszczenie sześciolatka w tym roku z rocznikiem dzieci repetujących i odroczonych. Ten rocznik już na wejściu jest " rocznikiem dzieci z deficytami"
  • claudel6 13.06.16, 22:58
    u nas będa osobne klasy, moja córka bedzie się uczyła z 6-latkami.
  • miss_fahrenheit 13.06.16, 07:41

    > Czy nie jest tak, że w tym roku, pozostawiając dziecko w zerówce, fundujemy pot
    > omstwu przeciętniactwo niemal na całe szkolne życie?
    > Bo dzieci zdolne, ogarnięte, emocjonalnie zrównoważone - raczej pójdą do szko
    > ły.

    Nie, bo wśród dzieci, które zostaną w zerówce będzie porównywalnie dużo dzieci zdolnych i "ogarniętych" . Jednostkowy przykład (ta przedszkolna grupa wnuczki) trudno rozciągać na wszystkie dzieci.
  • dziennik-niecodziennik 13.06.16, 07:49
    Nasza grupa w calosci zostaje w przedszkolu. I te zdolne dzieci, i te normalne, i te mniej zdolne. Odchodzi tylko dwojka ktora juz w tym roku byla odroczona, wiec de facto sa juz siedmiolatkami.

    Zalozenie ze dzieci superzdolne na pewno pojda do szkoly jako 6latki jest bledne.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • wuika 13.06.16, 09:31
    U nas w przedszkolu to samo. Jeszcze dwójka rodziców rozważała puszczenie 6-latków do szkoły, ale ostatecznie dzieci nie zapisali do szkoły, tylko zostają w przedszkolu. Do szkoły tylko te dzieciaki, które już po prostu muszą iść.

    --
    Dlaczego kobiety mają zawsze tak dużo obowiązków? Bo, głupie, śpią w nocy, to im się zbiera.
  • gaga-sie 13.06.16, 11:57
    U nas jest tak samo.
  • joa66 13.06.16, 07:56
    Czy brak licznej zdolniejszej grupy - przez cały okres edukacji - nie wpłynie na mniejsze szanse tych dzieci? Jednostki się może trafią, ale tylko jednostki.


    Błędne założenie utożsamiające dojrzałość szkolną, poziom zdolności grafomotorycznych, zaplecze rodzinne ze zdolnościami, inteligencją. Równie dobrze może się okazać, że wiele dzieci "zdolnych" w przedszkolu są co najwyżej średniakami w gimnazjum, o liceum nie wspominając.
  • arwena_11 13.06.16, 08:18
    Dokładnie. Mój syn poszedł rocznikowo jako 6 latek do zerówki ( miał 5.9 miesięcy ), po zerówce miałam propozycje przeniesienia go od razu do 2 klasy. Dzieciak jest bardzo zdolny ( miał orzeczenie o indywidualnej nauce matematyki ). Ale się nie zgodziłam. Społecznie i emocjonalnie nie poradziłby sobie ze starszymi dziećmi.
    Szedł więc swoim rytmem, nie przemęczając się był najlepszy w klasie. W gimnazjum robiąc niewiele jest w czołówce, w poprzednich latach ocierał się o pasek ( według nauczycieli - gdyby tylko chciał to średnia w granicach 5.0 jest w jego zasięgu bez problemu, tylko mu się nie chciało ). W tym pasek będzie - bo jest potrzebny, ale na minimum, bo po co się przemęczać jak 4,75 wystarczy - a celujących u nas nie stawiają praktycznie.
  • lokitty 13.06.16, 09:04
    Dokładnie.
    Jako wczesnopodstawówkowy "geniuszek" w pewnym momencie ze zdumieniem odkryłam, że do tej pory dukające koleżanki mają lepsze oceny i notowania u nauczycieli - np. w kl. V-VI.
    Bo pracowite były, a ja niestety nie nauczona regularnej pracy, bo nauka łatwo przychodziła wink.

    --
    Not afraid
  • przystanek_tramwajowy 13.06.16, 09:09
    Kolejna "z pupy wzięta teoria e-matek". W roczniku mojego dziecka był wybór czy do zerówki, czy do pierwszej klasy. Geniusze (wg e-matkowej klasyfikacji) poszli jako 6-latki do 1 klasy, debile do zerówki. Minęło kilka lat. Dzisiaj najlepsza w tym roczniku jest klasa "debili".

    --
    Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
  • lauren6 13.06.16, 11:37
    Panie, którym najwyraźniej nie powodzi się we własnym życiu, na siłę próbują się dowartościować "sukcesami" swojego dziecka.
  • lokitty 13.06.16, 18:26
    Jaka teoria, ze stopniami nieźle po tyłku dostałam w starszych klasach SP i przeżyłam duże zdziwienie.
    A to, że w I klasie rozwiązywałam np. zadania z III jakoś nijak mi nie pomagało w dalszej nauce np. fizyki czy dat z historii wink.

    --
    Not afraid
  • mama.nygusa 13.06.16, 08:03
    Nie wierze w zadne "drozdze" w klasie, u corki kazdy w klasie uczy sie dla sibie, albo nie uczy sie, bardzo czesto jest tak, ze nie znaja swoich ocen, oceny nie sa glosno podawane, a dzieciaki na przerwach czasem sie zapytaja nawzajem co dostaly, a najczesciej nie pytaja.
    No i nie wierze, ze cale klasy sa super zdolne, na klase okolo20 osob takich dzieciakow jest max 4-6.

    --
    Ale w was kodowiczki chamstwa, jadu i nienawisci, wlasnie taka jest nowoczesna? Takie jestescie na codzien? wstyd, powiem szczerze nie spodziewalam sie takiego slownictwa po kobietach zdawaloby sie inteligentnych, wyksztalconych.
  • lauren6 13.06.16, 08:15
    Jak dotąd to pusty rocznik miał być roczbikiem debili powtarzających klasę. Teraz awansował na rocznik geniuszy. Mylicie się w zeznaniach.
  • kamire12 13.06.16, 08:48
    a czemu uważasz, że geniusze w klasie podwyższają poziom? z mojego dośw. wynika, że nauczyciele tylko nimi się zajmują, rozwijają, a reszta jest pozostawiona samym sobie.
    dlatego lepiej jak klasa jest mniej więcej tego samego poziomu.
    druga sprawa: nikt nie pamięta, że my kiedyś też chodziliśmy do szkoły, ludzie byli różni. a Ci zdolniejsi wcale nie skończyli lepiej. jak można mając dziecko 5-6 letnie być przekonanym, że jest geniuszem?
    w córce klasy (teraz 5 kl.) jest dziewczynka, która w przedszkolu juz płynnie czytała itp. no i co?
    w 5 klasie już "geniuszem" nie jest.
  • lokitty 13.06.16, 09:01
    Z własnej podstawówki pamiętam niewiele osób "szczególnie uzdolnionych" i "wybijających się" - zwłaszcza w klasach początkowych, kiedy te "zdolności" to tak naprawdę wysoki kapitał kulturowy rodziców i brak dysfunkcji albo szybkie wyłapanie jakichś tam deficytów, nawet bardzo banalnych, typu wada wzroku. Na ponad 30 osób - może ze 3 były takie chwalone, och i ach.
    Pod koniec VIII - spora część zdawała (i dostała się!) do dobrych liceów i techników.
    Przez te 8 lat dużo dzieci wykonało naprawdę niezłą pracę nad sobą, nie mając wybijających się zdolności ani domu, w którym stawiano by przede wszystkim na rozwój dziecka, a nie na relaks tatusia po fajrancie (to było osiedle zakładowe, w dużej mierze robotnicze, taka też struktura społeczności szkolnej).
    Z tego, co wiem, przeważająca większość absolwentów tych szkół z maturą ukończyła też studia mgr.
    Klasa o "średnim" potencjale o niczym nie przesądza, zwłaszcza, że teraz jest mnóstwo możliwości rozwijania się i poza szkołą).

    (BTW, będąc najbardziej chyba chwalona w każdej zbiorowości na każdym etapie edukacji wylądowałam zawodowo i pod względem studiów bardzo przeciętnie, myślę, że zdecydowanie poniżej możliwości intelektualnych - powiedziałabym, że ci wszyscy "przeciętniacy", jak to określasz, zrobili o wiele większą karierę, patrząc też na punkt startowy, ale nie tylko).


    --
    Not afraid
  • andaba 13.06.16, 09:10
    W wypadku 5-6 latków to z reguły "uzdolnienia" nie są niczym innym, niż staraniem rodziców.
    Oczywiście, zdarzają się genialne dzieci olewających rodziców, ale przeważnie są to dzieci stymulowane przez 16 godzin na dobę.
    To się potem wyrównuje, już pod koniec podstawówki.
  • sayyida 13.06.16, 09:21
    To teraz widać, kiedy klasy sześciolatków, obecnie w V klasie, okazują się być najlepsze w szkole. Ale myślę, że o ile 6-latki miały trudniej w porównaniu do 7-latków w 1 klasie, i wyrównywało się to około 3 klasy, żeby "przegonić" 7-latków w IV i V, to w gimnazjum znów się wyrówna - tym razem już na stałe. I tak samo będzie z "pustym" rocznikiem. Faktycznie gotowość szkolna (zarówno dziecka, jak i rodzica) to nie wszystko.
  • przystanek_tramwajowy 13.06.16, 09:25
    No popatrz, a u mojego dziecka klasy zaczynające jako 6-latki nigdy nie były i nie są najlepsze a rocznik dobrnął już do końca edukacji na poziomie podstawowym.

    --
    Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
  • volta2 13.06.16, 16:54
    U mojego syna była najlepsza klasa 6 latków przez cały okres 4-6.
    Połowa klasy dostała się na twrdą, mieli 2 laureatów w klasie, poszłli do Batorego.

    Czy da się to przełożyć na wszystkich, to nie wiem, ale tamten rocznik to był eksperyment i rzeczywiście szli do 1 klas z pominięciem zerówki najbystrzejsi. Ci mniej bystRy jak poszli, to mieli kłopoty, nie naukowe a emocjonalne/socjalne.
  • joaaa83 13.06.16, 09:27
    Znam kilkoro dzieci, które idą do pierwszej klasy i wcale nie są to jakieś wyróżniające się dzieci. Nie powiedziałabym, że o wyborze rodziców decydowały tylko zdolności dziecka.

    Poza tym, to myślę że w przypadku dzieci sześcioletnich jeszcze trudno prognozować sukcesy w nauce. Część zdolnych dzieci będzie leniami i oceny będą przeciętne, a część niekoniecznie bardzo zdolnych będzie bardzo pracowita i ambitna, więc będzie uzyskiwała bardzo dobre wyniki. Wydaje mi się, że część rodziców jest tego świadoma i ta część zostawiła swoje dziecko w zerówce szkolnej lub przedszkolnej, bo w przeciwieństwie do autorki postu nie tworzy takich dogłębnych analiz w temacie sześciolatków.
  • niennte 13.06.16, 09:36
    Z moich obserwacji wynika, że nie masz racji.
    W przyszłym roku do szkoły pójdą po prostu siedmiolatki.

    Grupa przedszkolna mojej wnuczki się rozleciała, ale wcale nie dlatego, że wszyscy wybierali się do szkoły. Owszem, do szkoły pójdzie chyba troje, ale żaden z rodziców nie kierował się wyjątkowymi zdolnościami dziecka (nawet rzekłabym, że są to chłopcy nadpobudliwi, którym ciężko będzie usiedzieć w ławce), tylko szeroko pojętymi innymi okolicznościami.
    Cała grupa przeszła niedawno test gotowości szkolnej i wszyscy go zaliczyli, ale rodzice - znowu z innych, osobistych powodów - dają je do zerówek.
    Tym sposobem moja wnuczka idzie do zerówki, gdzie razem z nią będą jej dwaj lubiani koledzy. Szkoła dobra, ZSK, wyniki ze sprawdzianu najlepsze w mieście. Kiedy córka wiosną dopytywała się w sekretariacie, nikt nie umiał powiedzieć, KTO tak naprawdę będzie w klasie pierwszej - Sześciolatki? Siedmiolatki? Odroczone? Powtarzające klasę? Szykowała się (przynajmniej w naszym mieście) jakaś dziwna zbieranina, wśród której byłoby więcej starszych dzieci z jakimiś problemami niż po prostu zdolnych sześciolatków.
    W tej sytuacji córka zadecydowała, że wnuczka pójdzie do zerówki, a potem z tą grupą już do pierwszej klasy.
    Litery zna, trochę pisze, liczy do stu, dodaje i odejmuje do 20, nawet zaczyna mnożyć, ale i tak nie wygląda na przyszłego mola książkowego i kujona.
    Niech ta zerówka będzie dla niej bardziej rokiem adaptacyjnym do nowej szkoły i grupy z mniejszym bagażem nowej wiedzy, żeby w pierwszej klasie mogła już skupić się na nauce.
    Wnuki moich koleżanek - jeden sześciolatek idzie do szkoły, ponieważ tam już jest starszy brat i dla rodziców jest wygodniej logistycznie, drugi siedmiolatek idzie jako odroczony, ma jakieś zaburzenia w trakcie diagnozowania.


    --
    www.wszechswiatmyszuni.pl
  • memphis90 13.06.16, 10:34
    Cóż, możesz przyjąć, że mojemu średniakowi łatwiej będzie zabłysnąć na tle jeszcze większych średniaków, niż pchniętych do klas pierwszych geniuszy big_grin

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • magata.d 13.06.16, 12:27
    memphis90 napisała:

    > Cóż, możesz przyjąć, że mojemu średniakowi łatwiej będzie zabłysnąć na tle jesz
    > cze większych średniaków, niż pchniętych do klas pierwszych geniuszy big_grin
    >
    Memphis, w przyszłym roku będą w pierwszych klasach fajne, normalne dzieci, z fajnymi jak Ty mamami wink Takimi własnie bez nadęcia. Geniusze z nadętymi mamami i babciami pod szkołą niech ida teraz, własnie tak będzie super wink
  • memphis90 15.06.16, 14:37
    Dziękuję, zawsze mi miło, kiedy na forum dla odmiany ktoś doceni ironię, zamiast potraktować moje słowa na 100% poważnie big_grin

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • magata.d 13.06.16, 11:02
    Zapomniałaś o aspekcie finansowym. Za przedszkole się płaci,a za szkołę nie. Dla wielu to istotny argument za posłaniem do szkoły. Więc twoje założenia są błędne.
    Z lektury tego forum do pierwszej klasy 6-latków startuje teraz wyścig szczurów. Bergamotka np. (sąsiedni wątek) posyła swoje dziecko licząc na mniejszą KONKURECJĘ. Więc obawiam się, że teraz własnie w pierwszej klasie będą Ci co to rodzice uważają ich za geniuszy, tych co to maja być najlepsi, co to jak by poszły jako 7-latki mogły by mieć gorzej, bo w większej grupie może się trafić więcej lepszych i co wtedy? Nie poradzi sobie? Chore, no chore!
    W przyszłym roku pójdą normalne dzieci, z normalnymi rodzicami.
  • rycerzowa 13.06.16, 11:09
    No to jeszcze raz:
    1. Według statystyk, w klasach pierwszych znajdzie się ok. 40% rocznika, z czego 1/4 stanowią dzieci odroczone. Z tego wniosek, że ok 30% sześciolatków jednak pójdzie do szkoły.
    Wcale więc nie tak mało.

    2. Z obserwacji, z logiki, i na podstawie danych statystycznych wnioskuję, że do szkoły pójdą te lepiej rozwinięte sześciolatki, inteligentniejsze, bardziej zadbane, z lepszym kapitałem kulturowym.
    Nie chodzi mi o geniuszy, tych jest bardzo mało, można je pominąć w rozważaniach.

    Jakie dane statystyczne? Otóż ubiegłoroczny egzamin dla szóstoklasistów, który wykazał, że lepiej zdały "sześciolatki". Oczywiście, wcale nie dlatego, że dzieci z wiekiem głupieją, one zdałyby jeszcze lepiej, gdyby były starsze, ale dlatego, że generalnie miały wyższe IQ.
    Bo wcześniej do szkoły rodzice wysłali dzieci "lepsze", bezproblemowe, to oczywiste.

    3 Nie jest prawdą, że w przyszłym roku dopełni rocznik kolejna grupa zdolnych sześciolatków.
    Jeśli nic się nie zmieni w przepisach, hasło "sześciolatki do szkoły" is over, zmieni się program na dostosowany do dzieci starszych, co oczywiste. Sytuacja wróci do tej sprzed lat, gdy wcześniej do szkoły szły tylko dzieci bardo zdolne, przebadane w poradni.
    Zwrócę uwagę, że z rocznika 2010 te dzieci raczej będą już w szkole.

    4. Czyli - górne, lepiej rozwinięte intelektualnie, bardziej zadbane 30% rocznika 2010 znajdzie się w szkole. Nie chodzi tu o geniuszy, ale o dobrych uczniów, które są tymi "drożdżami", podwyższającymi poziom nauczania w klasie.
    Śmietanka została zebrana, w roczniku - na zawsze - zostanie chude, przeciętne mleko.
  • magata.d 13.06.16, 11:22
    "2. Z obserwacji, z logiki, i na podstawie danych statystycznych wnioskuję, że do szkoły pójdą te lepiej rozwinięte sześciolatki, inteligentniejsze, bardziej zadbane, z lepszym kapitałem kulturowym.
    Nie chodzi mi o geniuszy, tych jest bardzo mało, można je pominąć w rozważaniach."

    Rycerzowa, nie masz zielonego pojęcia o logice i wnioskowaniu statystycznym, więc daruj sobie te swoje mądrości.
  • miss_fahrenheit 13.06.16, 11:34
    O, uprzedziłaś mnie. Rycerzowej myli się też wnioskowanie dedukcyjne z indukcyjnym.
  • joaaa83 13.06.16, 11:28
    Nadal nie bierzesz pod uwagę aspektu finansowego. Poznałabyś dzieci i rodziców z mojego osiedla i z przedszkola na osiedlu obok, posyłających dzieci do szkoły, to Twój punkt 2 musiałby ulec modyfikacji. Sformułowania "zadbane" i "z kapitałem kulturowym" stanowczo tu nie pasują.
  • miss_fahrenheit 13.06.16, 11:31
    Nie, to że dzieci wysłane wcześniej są "lepsze" jest wyłącznie twoją opinią opartą na jednostkowej obserwacji. Dla przykładu - gdybym miała opierać się na obserwacjach poczynionych w szkole moje opinie byłyby zupełnie inne od twoich, nie robię jednak tego, ponieważ wiem, że byłoby nadużyciem takie generalizowanie.
  • sengas 13.06.16, 11:54
    > 1. Według statystyk, w klasach pierwszych znajdzie się ok. 40% rocznika, z czeg
    > o 1/4 stanowią dzieci odroczone.

    Dawaj linka do tych statystyk - ciekawa jestem bardzo w których to piszą że 40% rocznika 2010 idzie do szkoły a z tego 1/4 była odroczona (znaczy poszłaby już rok wcześniej ale z powodu deficytu została - biedne dzieci, z jakich to powodów już rocznik 2010 musiał być odraczany)? Ale wydaje mi się że mocno kręcisz, bo twoja wypowiedź zawiera bzdurę za bzdurą big_grin

    > 2. Z obserwacji, z logiki, i na podstawie danych statystycznych wnioskuję, że d
    > o szkoły pójdą te lepiej rozwinięte sześciolatki, inteligentniejsze, bardziej z
    > adbane, z lepszym kapitałem kulturowym.
    > Nie chodzi mi o geniuszy, tych jest bardzo mało, można je pominąć w rozważaniac
    > h.

    I znowu - podaj linka do tych "wspaniałych" danych statystycznych. Bo twierdzić to każdy sobie może co chce. Poproszę twarde dane. Może u ciebie jest wyjątkowa sytuacja, ale u mnie i u pozostałych ematek sytuacja wygląda inaczej - idą głównie odroczone siedmiolatki z 2009 (spora część z deficytami), trochę sześciolatków których rodzicom to pasuje ze względów logistycznych, finansowych itp. no i może garstka "zdolnych" sześciolatków którzy rodzice mają parcie na szkołę (ale to zdecydowana mniejszość). Większość zostaje. U mnie np. zostają wszystkie sześciolatki, do szkoły idą tylko odroczone siedmiolatki

    > Jakie dane statystyczne? Otóż ubiegłoroczny egzamin dla szóstoklasistów, który
    > wykazał, że lepiej zdały "sześciolatki". Oczywiście, wcale nie dlatego, że dzie
    > ci z wiekiem głupieją, one zdałyby jeszcze lepiej, gdyby były starsze, ale dlat
    > ego, że generalnie miały wyższe IQ.

    Tu już mnie kompletnie rozwaliłaś. W jakiś dziwny sposób próbujesz znaleźć potwierdzenie swoich tez. Co ma do rzeczy "egzamin sześciolatków sprzed sześciu lat" - poza tym skąd wiesz że pisały go sześciolatki? Z tego co wiem, to 6 lat temu nie było obowiązku szkolnego dla sześciolatków więc egzamin pisały głównie te dzieciaki, które poszły do szkoły jako siedmiolatki


    > 4. Czyli - górne, lepiej rozwinięte intelektualnie, bardziej zadbane 30% rocz
    > nika 2010 znajdzie się w szkole. Nie chodzi tu o geniuszy, ale o dobrych uczn
    > iów, które są tymi "drożdżami", podwyższającymi poziom nauczania w klasie.
    > Śmietanka została zebrana, w roczniku - na zawsze - zostanie chude, przeciętn
    > e mleko.

    I znowu - poproszę dane że te 30% to tylko i wyłącznie sześciolatki, oraz że te 30% to "zdolne" sześciolatki
    Bo ja ci powiem kto jest w tych 30% - odroczone dzieci, dzieci z dużymi deficytami, dzieci których rodziców nie stać na płacenie za przedszkole, dzieci których rodzicom jest logistycznie wygodniej posłać je do szkoły i dopiero na szarym końcu dzieci których rodzice uważają je za "taaakie zdolne"

    Wymyśliłaś sobie na swoje potrzeby jakąś dziwną teorię i próbujesz ją na siłę uzasadnić. Normalnie zaczynam podejrzewać że po prostu trolujesz bo wypisujesz takie bzdury, których średnio inteligenty człowiek nie może logicznie ogarnąć big_grin
    To że u ciebie z grupy do szkoły idzie 8 "zdolnych" dzieci, to nie znaczy, że wszędzie tak jest. Zakładam że cała 8 nie znajdzie się w jednej klasie. Wiesz z kim będzie w klasie twoja wnuczka? W większości z odroczonymi z powodu deficytów siedmiolatkami, z sześciolatkami, którzy mają już rodzeństwo w szkole, albo rodziców nie stać na przedszkole, no może jakiś 1-2 "zdolnych" sześciolatków się znajdzie big_grin
  • heca7 13.06.16, 11:57
    Mieliśmy już kilka matek zachwyconych swymi niuniusiami. Teraz widzę czas na babcię tongue_out Czekamy z utęsknieniem na tatusiów i dziadków.
    Mam trójkę dzieci z takim samym kapitałem kulturowym a jednak zupełnie inne. Jedno z nich poszło do szkoły jako 6-latek.
    Zapewniam Cię, że za 20-30 lat to, że ktoś miał czerwony pasek, brał udział w kangurku lub wygrał statuetkę dla najlepszego ucznia klas 1-3 nie będzie miało żadnego znaczenia dla pracodawcy. Jeszcze nigdy nie przyjęliśmy do pracy kogoś na podstawie jego ocen z podstawówki suspicious a większość to osoby po studiach. Nie przeliczamy też wieku kandydatów i nie sprawdzamy czy poszedł do szkoły jako 6-latek. Liczy się wiedza, doświadczenie w danym zawodzie i p/w umiejętności interpersonalne.

    --
    Dzieciaki 2002
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=21428
  • little_fish 16.06.16, 15:39
    no to teraz zburzyłaś mój świat!!! Kangurek nie liczy się przy rekrutacji do roboty??? big_grin
  • dziennik-niecodziennik 13.06.16, 12:07
    no to jeszcze raz - w grupie mojej corki (nie roczniku, corka jest młodsza od swojej grupy o tok) ŻADNE dziecko nie idzie do szkoły. Żadne, poza tymi ktore muszą. Ani te zdolne, ani te przeciętne, ani te slabsze. Wszystkie zostają w przedszkolu.
    nawet gdyby moje dziecko było superhiperzdolne - nie wysłałabym do szkoły w wieku 6 lat. z przyczyny bardzo prostej - w przedszkolu mam zapewnioną opiekę i wyżywienie na cały czas mojej aktywności zawodowej, w szkole musialabym odebrac dziecko po paru godzinach albo zostawiac je w szkolnej świetlicy z zimnym prowiantem. to ja jednak wolę przedszkole, jak najdłużej to mozliwe.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • julita165 14.06.16, 15:58
    rycerzowa napisała:

    > No to jeszcze raz:
    Z tego wniosek, że ok 30% sześciolatków jednak
    > pójdzie do szkoły.
    > Wcale więc nie tak mało.
    Ale i nie tak duzo biorąc pod uwagę, że przez te kilka lat kiedy był wybor do szkół trafiało 20-25 % sześciolatków, w zasadzie można uznac, że jest to stała grupa.
    > 2. Z obserwacji, z logiki, i na podstawie danych statystycznych wnioskuję, że d
    > o szkoły pójdą te lepiej rozwinięte sześciolatki, inteligentniejsze, bardziej z
    > adbane, z lepszym kapitałem kulturowym.
    Moje obserwacje są zupełnie inne. Do szkół idą przede wszystkim dzieci z początku roku, bliższe wiekowo 7-latkom. One rzeczywiście są lepiej rozwinięte ale nie dlatego, że bardziej inteligentne czy zadbane tylko zwyczajnie prawie rok starsze od kolegów z końca roku. Czasem decyduja względy zupełnie pozaedukacyjne typu rodzeństwo w szkole.
    > Jakie dane statystyczne? Otóż ubiegłoroczny egzamin dla szóstoklasistów, który
    > wykazał, że lepiej zdały "sześciolatki". Oczywiście, wcale nie dlatego, że dzie
    > ci z wiekiem głupieją, one zdałyby jeszcze lepiej, gdyby były starsze, ale dlat
    > ego, że generalnie miały wyższe IQ.
    > Bo wcześniej do szkoły rodzice wysłali dzieci "lepsze", bezproblemowe, to ocz
    > ywiste.
    No i git. Po to właśnie jest wybór
  • mail-na-gazecie 14.06.16, 16:00
    Dodałabym jeszcze, że często są to dzieci kolejne w miocie wink Wiadomo,że one zazwyczaj szybciej się rozwijają niż pierworodne.
  • memphis90 15.06.16, 14:40
    >2. Z obserwacji, z logiki, i na podstawie danych statystycznych wnioskuję, że do szkoły pójdą te lepiej
    >rozwinięte sześciolatki, inteligentniejsze, bardziej zadbane, z lepszym kapitałem kulturowym

    U nas do klasy 1 idą głównie 6-latki spoza rejonu; za rok miejsca w 1 klasie dla nich nie będzie, bo szkoła jest mała i oblegana... Nie wiem nic na temat ich kapitału kulturowego i intelektu.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • magata.d 13.06.16, 11:12
    rycerzowa, grupa twojej wnuczki nie jest próba reprezentatywną, więc twoje wnioskowani jest błędne.
  • trissie 13.06.16, 11:12
    To ja juz nic nie rozumiem. nie w temacie watku, ale z tego co piszecie, prawie wszystkie szesciolatki zostaja w zerowkach, na zyczenie rodzicow. To za co wy tak na tym forum nienawidzicie tych Elbanowskich? To dzieki ich inicjatywie, jest to mozliwe. I jak widac, wola narodu byla wlasnie taka? To skad ten caly hejt na nich? Chodzi o to, ze maja czelnosc zarabiac I brac pensje za swoja prace, czy jeszcze o cos innego?

    --
    trissie
  • niennte 13.06.16, 11:34
    trissie napisała:

    > To ja juz nic nie rozumiem.
    > tak na tym forum nienawidzicie tych Elbanowskich? To dzieki ich inicjatywie, jest to mozliwe.

    Bo przez nich zrobił się burdel. Trzeba było dopilnować, żeby szkoły poprawiły warunki przebywania w nich sześciolatków, a nie cofać reformę, zostawiać wszystko widzimisię rodziców, zmieniać podręczniki.
    Sześciolatki nadają się do szkoły, pod pewnymi warunkami "wychowawczo - opiekuńczymi" - tu był problem, nie w zdolnościach do nauki.


    --
    trochę jak z wiecznymi dyskusjami o poprawności językowej na forach: o ile wśród tych, którzy robią błędy ortograficzne można znaleźć wspaniałych ludzi, o tyle wśród grammar-nazi jest to raczej niemożliwe. (by sasanka4321)
  • lauren6 13.06.16, 11:41
    Za burdel odpowiadają twórcy złej reformy, a nie Elbanowscy.

    Ja akurat do Elbanowskich nic nie mam. Jest to przykład oddolnego ruchu społecznego, który po latach odniósł w Polsce sukces.
  • 7dosia 13.06.16, 11:38
    Hehe, słuszna uwaga. A co do twojego pytania, to wiadomo przecież od dawien dawna, że w reakcjach tłumu nie ma żadnej logiki. Kochają i nienawidzą jednocześnie tych samych za to samo. Ot, naród smile
  • zielonakrasnoludka 13.06.16, 11:44
    Nie "prawie wszystkie". 80%.
  • magata.d 13.06.16, 13:11
    trissie napisała:

    > To ja juz nic nie rozumiem. nie w temacie watku, ale z tego co piszecie, prawie
    > wszystkie szesciolatki zostaja w zerowkach, na zyczenie rodzicow. To za co wy
    > tak na tym forum nienawidzicie tych Elbanowskich? To dzieki ich inicjatywie, je
    > st to mozliwe. I jak widac, wola narodu byla wlasnie taka? To skad ten caly hej
    > t na nich? Chodzi o to, ze maja czelnosc zarabiac I brac pensje za swoja prace,
    > czy jeszcze o cos innego?

    To zrozum, że decyzja o zostawieniu dziecka w zerówce lub nie, zależy od wielu innych, subiektywnych dla każdego rodzica czynników, a nie od tego czy się lubi państwa Elbanowskich czy nie. Zostaliśmy postawieni przed wyborem i każdy podejmuje optymalną decyzję w zaistniałych okolicznościach (na które nie mamy, albo już nie mamy wpływu).
  • trissie 13.06.16, 14:26
    Twoja logika jest zadziwiajaca. Przeciez o ten wybor wlasnie byly pretensje, czyli optymalna decyzja 80 procent rodzicow zgodna jest z tym, co mowili Elbanowscy. Najpierw hejt na nich, a pozniej korzystanie w najlepsze z zaproponowanych przez nich rozwiazan? Cos mi sie wydaje, ze to bardziej o polska zawisc o kase tutaj idzie niz o cokolwiek innego.

    --
    trissie
  • magata.d 13.06.16, 18:06
    trissie napisała:

    > Twoja logika jest zadziwiajaca. Przeciez o ten wybor wlasnie byly pretensje, cz
    > yli optymalna decyzja 80 procent rodzicow zgodna jest z tym, co mowili Elbanow
    > scy. Najpierw hejt na nich, a pozniej korzystanie w najlepsze z zaproponowanych
    > przez nich rozwiazan? Cos mi sie wydaje, ze to bardziej o polska zawisc o kase
    > tutaj idzie niz o cokolwiek innego.
    >

    To twoja jest zadziwiająca. Na złość Elbanowskim mam teraz przez rok kazać własnemu dziecku siedzieć na nudnej świetlicy od 12 do 16 bez obiadu, tak? Bo przecież program będzie realizować ten sam, czy będzie w przedszkolnej zerówce czy w 1 klasie. Pomyśl zanim coś głupiego napiszesz.
  • zielonakrasnoludka 13.06.16, 14:31
    Taaa... wiekszosc rodzicow podejmuje decyzje pod wplywem otoczenia i nie ocenia realnie sytuacji. I to dziala w obie strony.
    Jesli sa klasy, ze dzieci ida do szkoly - to ida wszystkie, niewazne, ze czesci z nich nie zaszkodziloby odroczenie. Jesli wiekszosc zostawia szesciolatki w zerowce - to reszta sie dostosowuje wink

  • ola 13.06.16, 18:17
    Chyba nie masz racji. I moje spostrzeżenia i oficjalne dane z miast mówią, że rocznik rozłożył się po równo po pierwszych klasach, zerówkach i przedszkolach.
  • memphis90 15.06.16, 14:45
    Bo dzięki "inicjatywie Elbanowskich" moje starsze dziecko jest w podwojonym roczniku i będzie w nim do skończenia edukacji. A do dzisiaj nikt nie powiedział czy szykuje się podwójny nabór np. do liceów, czy będzie zwykły, a nadmiarowe dzieci zostaną pozostawione same sobie. O studiach nie wspominam.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • niennte 13.06.16, 11:14
    Jeszcze taka kwestia - bardzo ważna dla rodziców: Jeżeli dziecko jest w szkole TYLKO w czasie trwania lekcji, a potem jest odbierane, karmione w domu, gdzie ma zapewniony odpoczynek, zabawę z innymi dziećmi, spokój przy odrabianiu lekcji - to może sobie spokojnie jako sześciolatek iść do szkoły.
    Jeżeli jednak drugie tyle ma spędzić w świetlicy szkolnej, ściśnięte jak śledź w beczce ze starszymi dziećmi, rozstawiającymi maluchy po kątach i w takich tez warunkach jeść obiad, to nie ma się do czego spieszyć. Np. świetlica mojej macierzystej szkoły to zawsze była przechowalnia, jakkolwiek by nie pisały w sprawozdaniach na koniec roku. Świetlica w szkole, do której przynależy rejonem wnuczka, nie ma nawet podziału na młodsze i starsze dzieci.
    Oczywiście finanse też są ważne, np. prywatna szkoła z zerówką, gdzie pójdzie wnuczka, ma czesne o połowę mniejsze niż przedszkole, do którego chodziła.
    Tym sposobem w tym roku do szkoły nie pójdą wcale najzdolniejsze sześciolatki, tylko te, których rodzicom pasowało to logistycznie czy finansowo.

    --
    www.wszechswiatmyszuni.pl
  • magata.d 13.06.16, 11:30

    "Tym sposobem w tym roku do szkoły nie pójdą wcale najzdolniejsze sześciolatki, tylko te, których rodzicom pasowało to logistycznie czy finansowo."

    Ale mamusie niuniusiów -geniuszy mają zbyt ograniczone horyzonty, żeby to zrozumieć. Ich niuniusie do 6-klasy będa osługiwane przez babcie wink

  • agni71 13.06.16, 13:23
    Ale przecież NIE TYLKO dzieci rodziców, którym to pasuje logistycznie i finansowo. Również te, których rodzice sądzą, że dzieci sa na tyle rozwinięte intelektualnie i emocjonalnie, że zyskają na pójściu do szkoły w wieku 6 lat, a stracą pozostając kolejny rok w przedszkolu.
  • niennte 13.06.16, 13:32
    Pod warunkiem, że rodzice nie pracują od 7. rano do 18. Wtedy, nie mając znikąd pomocy, dobrze pomyślą, czy dać dziecko do zatłoczonej rejonówki czy jednak zostawić jeszcze rok w przedszkolu.
    Musiałabym mieć geniusza czytającego już książki naukowe, żeby posyłać go do szkoły.

    --
    Kryzys, panie. Nie ma na ekstrawagancje dizajnerskiewink (by Panczez)
  • zielonakrasnoludka 13.06.16, 11:48
    To jest w tym wszystkim kluczowe. Nie odplatnosc za zajecia, nie wspolna stolowka, nawet nie swietlica sniadania - ale to, czy dzieci sa zaopiekowane w wolne dni czy ferie i po lekcjach.

    Swoja droga zgodnie z prawem na 25 dzieci musi przypadac jeden opiekun (rowniez na swietlicy) - wiec nie zawsze swietlica to takie zlo konieczne.
    Nawet wiecej - w bardzo wielu szkol to jest creme de la creme, najlepszy czas dla dzieciakow. Ale oczywiscie bez premii pt. opieka w dni wolne od zajec.
  • jehanette 13.06.16, 13:14
    Dokładnie, dla mnie argument opiekuńczy jest ważnym argumentem przemawiajacym za zerówką.
    Jestem matką tegorocznej "pięciolatki" z grudnia 2011 i w przyszłym roku raczej nie będę się wahać przed posłaniem jej do zerówki, niechby i szkolnej - sama chodziłam do szkolnej zerówki i uważam, że to całkiem niezła opcja by wdrożyć się w nowy system.

    --
    Piękny i Bestia - FB
  • kolina01 13.06.16, 11:18
    W większosci przypadków nie da się ocenić "zdolności" dziecka w przedszkolu. Ta zdolność przedszkolna - czesto (nie zawsze) starcza jednak tylko na piersze 3 klasy podstawówki.
    I u syna i u córki oglądałam te przetasowania klasy ok. 3/4. Najpierw te "cudowne" i "ponad wiek" są dzieci wygadane, ładnie rysujące, śpiewające i szybko uczące się czytać - dlatego prym wtedy wiodą dziewczynki, naturalnie w tym lepsze. NIestety często inne zdolności potem nie dochodzą, a wręcz przeciwnie- zbyt łatwo im idzie na początek i rodzic porzeocza moment, kiedy trzba dziecko zmotywować. Widziałam kilka przypadków dzieci (często chłopcówsmile ), które chętnie i swobodnie zaczynały czytać dopiero w 3'ciej klasie, z kiepskimi ocenami w 1-2 klasie, konczacy podstawowke z wiekszoscia 6'stek i testem na 100%.
    Zdolności w przedszkolu to tylko faza rozwoju, jedne dzieci umieją coś szybciej inne nie. To tak jakby oceniać szybkość nabycia umiejętności chodzenia niemowlaka - czy będzie kiedyś dobrym sportowcemsmile Czasem jest zależność, ale w większosci nie ma to znaczenia.
  • niennte 13.06.16, 11:27
    Sama poszłam do szkoły jako sześciolatka (rocznikowo, bo ze stycznia) i nigdy, od pierwszej klasy do obrony pracy magisterskiej, nie czułam różnicy między mną a starszymi. Zawsze byłam w gronie kilkorga najlepszych w klasie.
    Ale to wcale nie musi być reguła. Zresztą, ja lubiłam czytać, lubiłam się uczyć, a nie każdy tak musi.
    Inna rzecz, że moja mama nie pracowała i nie spędziłam ani chwili w żadnej szkolnej świetlicy.

    --
    www.wszechswiatmyszuni.pl
  • lauren6 13.06.16, 11:50
    Ja jestem z końca roku i z perspektywy czasu widzę, że na początku edukacji była kolosalna różnica między mną, a koleżankami z początku roku. Pod względem nauki byłam jedną z najlepszych w klasie, ale emocjonalnie była duża różnica. W II klasie podstawówki nie miałam nawet czerwonego paska, mimo średniej ocen 5.0 (nie było jeszcze wtedy 6-tek) - przez poprawne zachowanie. Nie byłam w stanie usiedzieć w ławce przepisowych 45 minut.

    Absolutnie się nie dziwię rodzicom 6-latków z końca rocznika, którzy walczyli jak lwy o odroczenie ich dzieci, a już w szczególności o nie posyłanie ich do jednej klasy ze starszymi blisko o 2 lata dziećmi wcześniej odroczonymi.
  • julita165 14.06.16, 16:22
    kolina01 napisała:

    > W większosci przypadków nie da się ocenić "zdolności" dziecka w przedszkolu. Ta
    > zdolność przedszkolna - czesto (nie zawsze) starcza jednak tylko na piersze 3
    > klasy podstawówki.
    > I u syna i u córki oglądałam te przetasowania klasy ok. 3/4. Najpierw te "cudow
    > ne" i "ponad wiek" są dzieci wygadane, ładnie rysujące, śpiewające i szybko ucz
    > ące się czytać - dlatego prym wtedy wiodą dziewczynki, naturalnie w tym lepsze.

    Właśnie, jest jeszcze kwestia chłopców i dziewczynek. Program, sposób uczenia w pierwszych klasach zdecydowanie preminuje dziewczynki, rzadko zdarza się, że prymusami w tym wieku są chłopcy. Gdzies tez czytałam, że wśród dotychczas odroczonych dzieci 80% to chłopcy.
  • mail-na-gazecie 13.06.16, 11:27
    Rycerzowa, mam podobne spostrzeżenia. Dla mnie pozostawienie dziecka, to jego u..pianie już na starcie. Komunikat jest taki: zostajesz, bo się nie nadajesz zamiast poszedłeś, bo wiedzieliśmy że dasz sobie radę. Nie mam może najbystrzejszego dziecka, ale za to wierzące w siebie i uczące się się wśród lepszych. Wyznaję zasadę równaj w górę.
  • mynia_pynia 13.06.16, 11:39
    Takie podejście tylko źle świadczy o Tobie, zapewne przekazujesz to swoim dzieciom i to one będą biegać po szkole krzycząc d kolegów "debil". 6 - latki to już rozumne istoty, wystarczy powiedzieć dziecku, że zreorganizowano szkolnictwo i teraz 7 latki idą do 1 klasy, a jak któryś rodzic chce to może wysłać i 6 latka. My cię nie puszczamy, Twoi koledzy też zostają, w przyszłym roku pójdziesz jak cała reszta do 1 klasy.
    Jak nie ogarnia tego 6 latek to znaczy, że ma problemy z myśleniem. Jak nie ogarniają tego rodzice to znaczy że też są intelektualnie słabi.
  • mail-na-gazecie 13.06.16, 11:48
    Chyba każde dziecko rozumie,że pozostawienie na drugi rok=repeta. Czyli zatrzymanie, co na tym etapie rozwoju oznacza uwstecznianie. To,że reszta klasy idzie... no cóż orły latają samotnie, barany idą za stadem wink
  • joaaa83 13.06.16, 11:53
    Ale po co takie głupoty opowiadasz dziecku? Jakbyś tego nie mówiła, to dziecko samo by na to nie wpadło. Moje siedzi już trzeci rok w przedszkolu, a od września będzie czwarty. Grupa od dwóch lat będzie miała to samo oznaczenie i jest w tej samej sali.
  • joaaa83 13.06.16, 11:55
    Od dwóch lat MA to samo oznaczenie i JEST w tej samej sali. Pewnie od września będzie trzeci. Idąc Twoim tokiem rozumowania, to córka już repetowała.
  • mail-na-gazecie 13.06.16, 11:57
    Mówię jak jest. Pozostawienie na drugi rok w zerówce czy pierwszej klasie jest repetą.
  • joaaa83 13.06.16, 12:05
    No to moja będzie repetować 3 rok w "Biedronkach" i w ogóle jej to nie przeszkadza. Mnie z resztą też.
  • mama303 13.06.16, 18:28
    zgadzam się, zupełnie to na tym wczesnym etapie niepotrzebne.
  • magata.d 13.06.16, 11:57
    mail-na-gazecie napisał:

    > Chyba każde dziecko rozumie,że pozostawienie na drugi rok=repeta. Czyli zatrzym
    > anie, co na tym etapie rozwoju oznacza uwstecznianie. To,że reszta klasy idzie.
    > .. no cóż orły latają samotnie, barany idą za stadem wink

    Współczuje dzieciom (i ich rodzicom), które będą z twoim dzieckiem w klasie. Chociaż jest duże prawdopodobieństwo, że trafisz na rodziców swojego pokroju. Szkoda mi tylko dzieci.
  • arwena_11 13.06.16, 18:37
    A to dziwne. Moja córka poszła do przedszkola mając 2,2 lata. Tęskniła do brata i ją puściliśmy. Przedszkole miało grupę mieszaną 2 latków, trzylatków i 4 latków. Tylko na zajęcia grupowe się rozdzielali. Weszła w przedszkole bez jednego jęku, według pań z małą motoryką radziła sobie lepiej niż wielu trzylatków. Po konsultacjach podjęliśmy decyzje, że powtórzy pierwszą grupę. Inną opcją byłoby powtarzanie zerówki, aby poszła ze swoim rocznikiem.
    Nawet tego nie zauważyła, zwłaszcza że zostały we dwie ( córka koleżanki, która poszła w podobnym wieku też dlatego "że tęskniła do siostry", też powtarzała ).
    Grupy co roku mają nowe nazwy - wybierają dzieci.
  • julita165 14.06.16, 15:51
    Dokładnie. Dzieci nie widzą takich problemów dopóki dorośli im ich nie stworzą. Mój syn ma 4,5 roku, pyta mnie dlaczego z grupy starszaków Staś idzie do szkoły, Kasia do zerowki a Jaś zostaje w p-kolu. Dostał ode mnie jasny komunikat, że do szkoły musza iść dzieci, które mają 7 lat, a te ktore mają sześć mogą zostać w przedszkolu, iść do szkolnej zerówki albo do I klasy w zależności od tego jak wybiorą rodzice, którzy zawsze starają się wybrać najlepiej dla swojego dziecka. Koniec kropka, przyjął to najzupełniej naturalnie. Pytał tylko co ja dla niego wybrałam, odpowiedziałam że mamy czas, zdecydujemy za rok.
  • magata.d 13.06.16, 11:41
    mail-na-gazecie napisał:

    > Rycerzowa, mam podobne spostrzeżenia. Dla mnie pozostawienie dziecka, to jego u
    > ..pianie już na starcie. Komunikat jest taki: zostajesz, bo się nie nadajesz za
    > miast poszedłeś, bo wiedzieliśmy że dasz sobie radę. Nie mam może najbystrzejsz
    > ego dziecka, ale za to wierzące w siebie i uczące się się wśród lepszych. Wyzna
    > ję zasadę równaj w górę.

    W sumie to cieszę, się że dzieci z tak myślącymi matkami pójdą teraz do 1 klasy.
  • aalex7 13.06.16, 18:42
    chcesz to zostaw swoje w przedszkolu - Twój wybór.
    Inne - tylko dlatego, ze myśla i zrobią inaczej - są złe. Nieładnie.
    Idąc Twoim tokiem - cieszę się, że tak myślące matki jak Ty zostawią swoje dzieci na kolejny rok w przedszkolu.
    I z dużego doświadczenia - mam identyczne obserwacje jak rycerzowa.
  • magata.d 13.06.16, 22:29
    aalex7 napisała:

    > chcesz to zostaw swoje w przedszkolu - Twój wybór.
    > Inne - tylko dlatego, ze myśla i zrobią inaczej - są złe. Nieładnie.
    > Idąc Twoim tokiem - cieszę się, że tak myślące matki jak Ty zostawią swoje dzie
    > ci na kolejny rok w przedszkolu.
    > I z dużego doświadczenia - mam identyczne obserwacje jak rycerzowa.
    A gdzie ja napisałam, że te co zrobią inaczej są złe? Umiesz czytać że zrozumieniem? Przeczytaj jeszcze raz jak nie rozumiesz.
  • memphis90 15.06.16, 14:50
    Moje dziecko nie zostaje- moje dziecko idzie do szkoły. Do klasy zerowej. Jakoś nie czuje się upupiony, z wyjątkiem 3 dzieci cała jego grupa przechodzi do szkolnej zerówki.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka