Dodaj do ulubionych

obowiązki wobec starzejących się rodziców

08.10.16, 16:51
Dziewczyny,
co myślicie o takiej sytuacji.

Rodzice w wieku 77 lat, zdrowie szwankuje od dłuższego czasu. Mama choruje na serce, czeka ją druga operacja, bo ma bardzo słabe wyniki, ma problemy ze wzrokiem. U taty niedawno zdiagnozowano chorobę Parkinsona. Mieszkają sami w bloku, radzą sobie z codziennym ogarnianiem siebie, ale z ogarnianiem mieszkania słabo.

Od lat moje siostry regularnie jeżdżą pomagać sprzątać i prać. Są dużo starsze i mają w tej chwili już dorosłe dzieci. Ja mam dzieci w wieku 9 i 10 lat i po prostu nie mam czasu w weekendy zajmować się drugim mieszkaniem. Mówiłam rodzicom i siostrom wcześniej, że dobrze byłoby znaleźć jakąś panią, która by im pomagała. Temat przez siostry nie był podejmowany. Mama mówiła, że nie ma potrzeby, bo siostry trochę pomogą i oni sobie radzą. Mama nie widzi potrzeby tak dużej i częstej pomocy ze strony moich sióstr, ale bez tego mieszkanie jest po prostu brudne.

W końcu siostry stwierdziły, że nie mają siły rodzicom wciąż pomagać, trzeba zatrudnić sprzątaczkę. Dla mnie to świetny pomysł, ileż można co weekend zajmować się obrabianiem drugiego mieszkania bez perspektywy na poprawę sytuacji, bo rodzice nie będą nigdy sprawniejsi. Problem pojawia się w kwestii opłacenia takiej pomocy. Rodzice mają ponad 4500 zł emerytury razem z zasiłkami pielęgnacyjnymi. Opłacają tylko mieszkanie 3-pokojowe w bloku, bilety komunikacji mają za darmo (i tak rzadko gdzieś jeżdżą), leki w tej chwili to koszt 300-400 zł miesięcznie. Wiem od mamy, że co miesiąc odkłada 2000 zł na konto, a i tak niczego im nie brakuje. Siostry stwierdziły, że to my będziemy opłacać sprzątaczkę, bo mama nie chce obcej osoby u siebie, jest to rozwiązanie dla naszej wygody i to my organizujemy sprzątaczkę, więc nie wypada wymagać, by oni płacili. Koszt byłby około 600 zł, czyli po 200 zł na każdą z nas. Powiedziałam, że nie piszę się na to, bo rodzice mają pieniądze, mają z czego zapłacić i tak naprawdę mają na osobę w rodzinie tyle co my. Jeśli dla nich to nie problem, niech płacą. Oczywiście wyniknął z tego wielki konflikt wyciągający na wierzch wszystkie pretensje do tej pory ukrywane. Zarzut największy, że nie chcę nawet kasy dać, choć zarabiam najwięcej, nie mówiąc już o pomocy osobistej, ale pieniądze od rodziców wzięłam (pożyczyłam na wkład własny do mieszkania, jest umowa podpisana, termin spłaty za 2 lata).

Nie zaprzeczam temu, że zawsze opiekowałam się rodzicami o wiele mniej niż siostry, a właściwie tylko odwiedzam. Nie mam po prostu na to czasu, za to wyrzuty sumienia wobec nich mam, ale nic na to nie poradzę.

Człowiek starzeje się, nie radzi sobie sam, potrzebuje pomocy - taka jest kolej rzeczy w życiu każdego z nas, ale czy to znaczy, że dzieci mające swoje rodziny, mają obowiązek płacić za tą pomoc, której same nie są w stanie dać?


Edytor zaawansowany
  • glowa_do_wycierania 08.10.16, 16:55
    Żartujesz, prawda?
  • julita165 08.10.16, 16:59
    Jeżeli rodziców stać jak najbardziej powinni płacić sami. Ale trudno to wymusić. Postawieni pod ścianą mogą wybrać brud. Ludzie różnie podchodzą do wydawania pieniędzy. Dopóki są sprawnie umysłowo wybór trzeba uszanować. Są starzy ale to nie znaczy ubezwłasnowolnieni. Jeżeli siostrom to się nie podobało nuech płacą same a Ty będziesz musiała znosić ich Focha. Jeżeli rodziców nie stać albo płacisz albo pomagasz osobiście.
  • triss_merigold6 08.10.16, 17:03
    Czy mogę się podpisać?
  • verdana 08.10.16, 17:00
    Przez kilka lat siostry pomagały, a Ty nie. Wypadałoby w jakiś sposób jednak dołożyć sie do pomocy rodzicom. Tym bardziej, że to Ty zachęcałaś, aby wynająć sprzątaczkę.
    Powiedz po prosu, ze nie zamierzasz w ogóle angażować się w pomoc rodzicom i że na Ciebie mogą nie liczyć. Mogą nie liczyć nawet na to, że zrewanżujesz im się za przysługę.
    I jesteś w stanie dać pomoc, tylko zwyczajnie nie chcesz.
  • lusitania2 08.10.16, 17:13
    verdana napisała:

    > Przez kilka lat siostry pomagały, a Ty nie. Wypadałoby w jakiś sposób jednak do
    > łożyć sie do pomocy rodzicom. Tym bardziej, że to Ty zachęcałaś, aby wynająć sp
    > rzątaczkę.
    > Powiedz po prosu, ze nie zamierzasz w ogóle angażować się w pomoc rodzicom i że
    > na Ciebie mogą nie liczyć. Mogą nie liczyć nawet na to, że zrewanżujesz im się
    > za przysługę.
    > I jesteś w stanie dać pomoc, tylko zwyczajnie nie chcesz.

    zgadzam się.
    Ciekawe, czy ze spadku po rodzicach autorka watku równie chętnie się wypisze? <ironia>

    --
    Szanowny Prezydencie!
    Błogosławione łono, które Ciebie nosiło, i piersi, które ssałeś.
  • kaszub-ska 08.10.16, 18:07
    Verdana, siostry nie mają małych dzieci. Gdy one miały małe dzieci, rodzice nie wymagali żadnej pomocy, za to sami pomagali siostrom przy ich dzieciach (zresztą ja też pomagałam, bo mieszkałam wtedy z rodzicami jeszcze).
  • verdana 08.10.16, 18:19
    Ty też już nie masz małych dzieci. I co przeszkadzają dzieci w przekazaniu 200 zł miesięcznie? Przecież te pieniądze, o ile pamiętam, idą na remont domu, a nie na dzieci.
  • kaszub-ska 08.10.16, 18:25
    Mam dzieci w wieku, kiedy potrzebują opieki rodziców, nie są dorosłe, jak dzieci moich sióstr.
    Tak, wolę za 200 zł kupić coś do pokoju dzieci, domu, w którym mieszkają moje dzieci.
  • verdana 08.10.16, 18:30
    Nie potrzebują opieki 24/24 i nie przeszkodziłoby to raz w miesiącu sprzątnąć u rodziców.
    Wolisz wydać 200 zł na łazienkę, to wiem. Uważam, że absolutnie można - pod jednym wszakże warunkiem. O ile nigdy nie prosiło sie przedtem rodziców o nic i nie jest sie im niczego winnym.
    Ale najpierw prosić o pożyczkę, a potem uznać, że sie palcem w bucie nie kiwnie, bo się nie ma ochoty (a to jest jedyny prawdziwy powód) to jakby trochę nieładnie.
  • kaszub-ska 08.10.16, 18:45
    Nie mam czasu porządnie posprzątać w swoim domu, więc kiedy mam mieć czas sprzątać w drugim?
    Ja rodzicom nigdy nie pomagałam w taki sposób jak siostry robią to od lat, a o pożyczenie pieniędzy prosiłam rok temu. Rodzice wiedzieli na co potrzebne mi są pieniądze, wiedzieli w jakim terminie jestem w stanie je zwrócić. Nie musieli pożyczać.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 21:41
    Zdajesz sobie sprawę, że swoim postępowaniem wobec rodziców uczysz swoje dzieci, aby postępowały tak z tobą?

    --
    Strach w niektórych tematach to na forach nic innego niż zabieg stylistyczny. Retoryka trolli. Prawdziwy strach czuje forumka, która prosi aby trzymać kciuki za jej syna. by kropkacom
  • panterarei 08.10.16, 19:46
    9 i 10 lat to nie są takie małe dzieci. I wypadałoby, żeby zacząć je uczyć, że Starym rodzicom należy się pomóc, bo inaczej będą się do Ciebie odnosić tak jak Ty do rodziców, albo gorzej

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • milva24 08.10.16, 17:00
    W sytuacji gdy Twoi rodzice nie widzą potrzeby tak częstej pomocy nie zmuszałabym ich do niej. Możecie jeździć z siostrami rzadziej. Nie zmuszałabym ich też do sprzątaczki skoro jej nie chcą. Jak stwierdzą, że potrzebują to sobie sami zatrudnią i opłacą.
  • andaba 08.10.16, 17:03
    Czy dobrze zrozumiałam, że macie około 8000zł miesięcznie?
    I żałujesz 200zł rodzicom?
    No co z tego że mają, gdybyś miała 1500 dochodu, to ok, nie stać cię, ale w tej sytuacji???
    W ramach prezentu nawet...

  • kaszub-ska 08.10.16, 18:20
    No właśnie te 200 zł wolę wydać na potrzeby mojej rodziny. I nie uważam, że muszę robić prezenty w wysokości 200 zł miesięcznie, skoro rodzice mają pieniądze i oszczędności.
  • pade 08.10.16, 20:57
    Jesuu, 200zł miesięcznie to w sumie nie jest wielka kwota, żeby się pozbyć wyrzutów sumienia.
    Wychodzi na to, że jesteś materialistką.
    ps. i nie myślisz perspektywicznie

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • kaszub-ska 08.10.16, 22:05
    No nie jest to niby duża kwota, ale w moim budżecie domowym jednak jest. Mam mnóstwo wydatków i wolałabym odłożyć te 200 zł m-nie, żeby moje dzieci mogły latem wyjechać na kolonie lub chodzić na jakieś fajne zajęcia, a nie dać de facto rodzicom, którzy co miesiąc odkładają na konto znaczne dla mnie kwoty i mają jak dla mnie duże oszczędności na lokacie.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 22:48
    Znaczne, bo po ich śmierci część ich zgarniesz?

    --
    Zauważyłam też, że seks (obojętnie gdzie i z kim) to tania rozrywka patologii, bo normalni ludzie mają do niego nieco inne podejście. by ad.a6
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:11
    Dla mnie 2000 odkładane co miesiąc, to znaczna kwota.
  • milka_milka 08.10.16, 23:39
    Koszmarna córka z Ciebie. Dobrze, że Twoi rodzice mają jeszcze inne dzieci. Tego uczysz też swoje dzieci?

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • pade 09.10.16, 00:58
    Pomóc fizycznie nie możesz bo nie masz czasu, pieniędzy nie dołożysz bo Ci szkoda. To jak wygląda Twój współudział?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • kaszub-ska 09.10.16, 01:14
    Pomoc w załatwianiu wszelkich spraw związanych z lekarzami, bankowych, urzędowych to i tak jest dużo. Mogę sprzątaczkę im znaleźć, ale płacić nie chcę, właśnie dlatego, że rodzice pieniądze mają. Mają oszczędności, mieszkanie własnościowe, których ja nie mam, a to ja mam kredyt, ja mam pożyczkę, ja mam dzieci na utrzymaniu i jak będzie taka potrzeba, to ja zostanę zobowiązana to opłacania im opieki.
  • pade 09.10.16, 01:26
    Tylko Ty? Siostry nie?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • zuzi.1 09.10.16, 10:09
    Kaszubska, rob konsekwentnie swoje. Gdy rodzice będą rzeczywiste potrzebowali pieniadze na życie, to im dolozysz. Teraz takiej sytuacji nie ma, mogą spokojnie sami oplacic panią do pomocy w domu. A siostry...ich wybór co chca dalej robic, czy kontynuują swoja pomoc dalej, czy mówią jasno rodzicom jak się sytuacja ma i szukają im pani do pomocy.Jak chca to placa same lub mówią jasno rodzicom, ze pani będzie oplacana z ich środków własnych. Jasno tlumaczac, ze gdy zajdzie taka potrzeba3 siostry będą ponosić różne koszty z nimi związane, wspólnie. Jak na razie takiej potrzeby nie ma. Wystarczy naruszyć uzbierana przez rodziców spora sumę na koncie, aby poprawić im jakość zycia znacząco.
  • lidek0 08.10.16, 17:10
    Skoro nie chcesz dokładać się do pani od sprzątania to po co w ogóle to sugerowałaś? Ja jak sugeruję to za nią płacę - do moich teściów przychodzi od czasu do czasu i wiem, że ich na nią stać, ale nigdy nie wpadłabym na pomysł mówienia komukolwiek, żeby sami płacili. Ich zdaniem taka pani nie jest im do życia konieczna, uważają, że sami wszystko zrobią / ja widzę jak to sprzątanie wygląda/ ale z pani zadowoleni, ja się cieszę bo na sprzątanie u nich nie mam czasu ale chętnie zapłacę.
    Czemu wprost nie powiesz reszcie rodziny, że rodzice średnio Cię interesują? Przepraszam, ale pożyczkę brało się chętnie a teraz ciężko Ci dać te parę złotych na sprzątanie?

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • tarantinka 08.10.16, 17:13
    Zniesmaczyło mnie to, nie masz czasu, sugerujesz siostrom sprzątaczkę, a potem się wypijasz na płacenie. Żenada
  • glowa_do_wycierania 08.10.16, 17:17
    Dokładnie to samo chciałam napisać ale tak mnie zatkało, że nie byłam w stanie tego wyartykułować smile
  • aankaa 08.10.16, 17:14
    ależ wypnij się na to
    tylko nie załóż, za jakiś czas, wątku o tym jak rodzice mając masę zaoszczędzonej kasy pominęli ciebie i twoje dzieci w rozdawaniu jej
  • rysiowa85 08.10.16, 17:28
    pomagać im osobiście nie chcesz/nie możesz
    pomagać im finansowo nie chcesz (opłacenie sprzataczki)/ nie możesz

    to właściwie co możesz/chcesz?
    Z tego co piszesz chcesz jedynie zarzadzac czyimś budżetem
    Chcesz zeby rodzice za własne pieniadze wynajmowali sprzataczke bo ty tak chcesz?

    p.s.
    Oni mają 4500 na dwie osoby? nie wiem jakim cudem odkładają 2 tysiace miesiecznie
    -400 leki
    -300 mieszkanie
    -200 media
    -1500 jedzenie
    -200 środki czystości, ubranie, naprawy, słodycze, nieprzewidziane wydatki, cokolwiek
    czyli zostaje 1900 przy oszczędnym życiu (kupują tylko w ciucholandach za maksimum 50 zł miesiecznie)
    Czy moze oni maja 9 tysiecy razem?
    "tak naprawdę mają na osobę w rodzinie tyle co my" czyli ty masz 9 tysiecy czy może 18 tys. dochodu.
  • koronka2012 08.10.16, 19:28
    rysiowa85 napisał(a):


    > Oni mają 4500 na dwie osoby? nie wiem jakim cudem odkładają 2 tysiace miesieczn
    > ie

    Cóż... nie tyle cudem, co lekkim twistem raczej. Moi rodzice mają połowę tego, a też odkładają i to nie po 20 zł.

    > -1500 jedzenie

    na 2 osoby??? żartujesz?
  • rysiowa85 08.10.16, 19:42
    napisała "niczego im nie brakuje" nie wiem jak to interpretować.

    mają 2,5 na 2 osoby i odkładają? Moja babcia ma 1,5 i trzeba jej dokładać bo nie byłaby w stanie sie utrzymać. Powiedziała mi ze na jedzenie wydaje 800 zł. Stąd oszacowałam że 1500 kosztuje rodziców autorki jedzenie.

    Nie uważam żeby dwie schorowane osoby żyjące za 4500 było stać na sprzataczke za 600 zł (bo tak zarządziła ich córka).
  • rosapulchra-0 08.10.16, 21:44
    Moja teściowa, gdy u nas mieszkała, to jadła więcej niż my we czwórkę razem wzięci. Największe koszty generowała właśnie w jedzeniu.

    --
    Polska jest jak matka-alkoholiczka: sprzeniewierzy na wódkę ostatni grosz wydłubany ze skarbonek dzieci i w pijackim bełkocie będzie wmawiała, że matka jest tylko jedna i matkę trzeba kochać. Za sam fakt bycia matką. by Mruwa9
  • koronka2012 08.10.16, 22:25
    A czego ma im brakować, skoro odkładają 2 tysie? Rodzice Kaszubskiej wydają na leki 400 zł - umówmy się, przy dochodach 4,5 tys nie jest to rujnująca kwota, choć odczuwalna.

    No cóż - znam sporo starszych osób utrzymujących się za 1500 i nie mają potrzeby, żeby im pomagać, a jeszcze wnukom kieszonkowe wciskają. Moi rodzice nie są schorowani, i owszem, odkładają - ale i nie mają większych potrzeb. Moja nieżyjąca babcia miała niecały tysiąc zł emerytury i też miała oszczędności.

    Utrzymanie 2 osób jest znacznie tańsze niż 1, więc nie ma co mnożyć x2.
  • zuleyka.z.talgaru 08.10.16, 22:02
    1500zł na jedzenie na dwie osoby na miesiąc dupy nie urywa. Ot zwykłe żywienie. Strach się bać czym się żywisz...
  • naomi19 08.10.16, 22:06
    Strach się bać ile ty jesz big_grin

    --
    "No i dążysz do czegoś tam, po prostu se dążysz, normalnie bezczelnie se dążysz!"
  • zuleyka.z.talgaru 08.10.16, 22:29
    Jem tyle ile trzeba. Kupuję jedzenie dobrej jakości.
  • kaszub-ska 08.10.16, 22:07
    No widzisz, a ja wydaję tyle na rodzinę 4-osobową. Rodzice nie jedzą nie wiadomo czego, żadnych świat, urodzin, uroczystości nie finansują.
  • zuleyka.z.talgaru 08.10.16, 22:30
    Może mają ochotę na jedzenie lepsze niż parówki.
  • kota_marcowa 08.10.16, 23:58
    No chyba.
    Ja niewiadomo jakich frykasów nie jem, a wydaję więcej. Jak jesz naleśniki z dżemem na zmianę z kopytkami i od czasu do czasu pieczonego, chemicznego kurczaka, z którego kości po ogryzieniu ugotujesz rosół, a potem przerobisz to na pomidorówkę z keczupu, to i za 300 zł miesięcznie się da.
  • zuleyka.z.talgaru 09.10.16, 10:50
    1500/30/4 - 12,5zł na dzień na osobę....w wątku kaznodziei o tym ile kasy na dzień studentce potrzeba na jedzenie ludzie optowali co najmniej 30zł...
  • ula.jakubowska 08.10.16, 17:41
    Mam nadzieję,moje dzieci nie będą tak egoistyczne,jak ty.
    Szkoda twoich rodzicow.
  • rysiowa85 08.10.16, 17:49
    wiesz dlatego sie mówi, że jedna matka zaopiekuje się 5 dzieci, a 5 dzieci nie jest w stanie zaopiekować sie jedną matką
    Ale zawsze mozna liczyc że dzieci chociaż pozarządzają emerytura rodziców (i wydadzą 600 zł z ich 4500 emerytury na sprzataczke)
  • kaszub-ska 08.10.16, 18:03
    Ja zawsze mówiłam o sprzątaczce w tym sensie, że znajdę, umówię, pokażę. Mówiłam mamie, że to nie jest tak duży koszt, żeby ich nie było stać (mama nie ma zupełnie rozeznania w cenach tego typu usług). Ale nie mówiłam nigdy, że za to zapłacę. Mam własną rodzinę do utrzymania.
    Rodzice nie muszą odkładać pieniędzy na konto, mogą wszystko wydawać na bieżąco. Odkładają, mają, nawet mimo pożyczonych mi pieniędzy, dużą kwotę zgromadzoną na lokacie. Dlaczego nie mogą części odkładanych pieniędzy przeznaczyć na pomoc de facto sobie? Bo to ich mieszkanie, oni w nim mieszkają.
    Mama z jednej strony nie chce nikogo obcego w domu, ale z drugiej narzeka, że nie ma siły na nic, że nie nadaje się do niczego, że po wytarciu kurzy jest zmęczona. Tak naprawdę siostry nie powiedziały wprost rodzicom, że nie mają siły i ochoty dłużej jeździć co tydzień do nich i zajmować się ich mieszkaniem.
  • verdana 08.10.16, 18:08
    Oczywiście, rodzice nie muszą mieć grosza oszczędności, bo Tobie już oszczędności przekazali i po co im jakieś pieniądze? Jak im sie zepsuje lodówka, jak będą potrzebowali prywatnego lekarza to przecież najwyżej się obędą. Są starzy, po co im pieniądze, w tym wieku człowiek juz niczego nie potrzebuje i nie będzie potrzebował.
  • triss_merigold6 08.10.16, 18:20
    Przecież mają oszczędności,wyraźnie napisała. I nie przekazali tylko pożyczyli, autorka wątku ma umowę i termin spłaty.
  • 3-mamuska 08.10.16, 18:44
    triss_merigold6 napisała:

    > Przecież mają oszczędności,wyraźnie napisała. I nie przekazali tylko pożyczyli,
    > autorka wątku ma umowę i termin spłaty.


    Odda za 2 lata jak dożyjąsad
    A poza tym i tak kiedys te oszczędności trafia do niej plus czesc z mieszkania.
    Matko jaka egoista !!!!
    Nie olać jedz raz w miesiącu umyj łazienkę kuchnie odkurz. Raz na 3 miesiace umyj okna. To nie robota na cały weekend.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • kaszub-ska 08.10.16, 18:48
    Moje siostry jak jadą to siedzą od rana (wiadomo nie od 8) do kolacji. Do sprzątania dodaj pranie, rozwieszanie, prasowanie, ugotowanie obiadu.
  • triss_merigold6 08.10.16, 18:53
    Najbliższy ośrodek pomocy społecznej i wniosek o opiekunkę środowiskową, która właśnie takie czynności by wykonywała.
  • kaszub-ska 08.10.16, 19:11
    Do takiej pomocy jest liczony dochód. Prawdopodobnie opłata za opiekunkę środowiskową przy dochodach moich rodziców wyniesie tyle samo, co zatrudnienie pani na wolnym rynku.
  • triss_merigold6 08.10.16, 19:14
    Nie. Będzie to kosztowało znacznie mniej, bo ops "wycenia" też stopień niesamodzielności i wiek. Spróbujecie się przynajmniej dowiedzieć, aczkolwiek jeśli starszy człowiek sobie uroi, że nie chce obcych w domu, to trudno będzie pomóc na siłę.
  • kaszub-ska 08.10.16, 19:24
    Zadzwonię i dopytam, ale myślę, że moi rodzice i siostry zwłaszcza będą to traktowali taką opiekunkę jako powód do wstydu.
  • triss_merigold6 08.10.16, 19:28
    TRUDNO.
    Ops łaski nie robi, organizowanie pomocy dla osób starszych to ich ustawowy obowiązek, a nie wsparcie dla ubogich. Żeby nie było, że sobie wymyślam, byłam ostatnio na gigantycznej konferencji senioralnej.
  • wapaha 08.10.16, 20:35
    Oj nie wiem czy tak łatwo.
    Próbowałam w moim mieście zorganizować opiekę dla sąsiadki , pani prawie 80letniej, po operacjach żył. Nie byłam w stanie fizycznie i psychicznie jej pomagać ( typ wampira energetycznego).
    Wiele mnie koszotowało by namówić kobietę na pomoc z OPS. A gdy opiekunka przyszła ja dostałam ochrzan od sąsiadki. Opiekunka owszem przeprowadziła wywiad, ale sąsiadka nie została zakwalifikowana do opieki ( koszt 12, 3 /h ) bo ..nie była leżąca. A OPS udziela pomocy tylko wtedy, gdy osoba leży . Sąsiadka nie leżała, poruszała się pomału o lasce ( kilka razy wywracając łamiąc żebra tłukąc twarz i in), a najbardziej zależało jej pomocy w :wyprowadzeniu psa ( starego i chorego), zrobieniu zakupów. OPS takiej pomocy nie zapewniał
  • triss_merigold6 08.10.16, 20:36
    Jest coś takiego jak opiekunka środowiskowa nie w znaczeniu pielęgniarka, tylko tzw. pomoc gospodarcza.
  • wapaha 08.10.16, 20:59
    W naszym MOPR nic takiego nie było. Polecono mi zadzwonić do Caritasu od razu bo ten szybciej organizuje opiekę i jest tańszy o dwa złote chyba uncertain
  • trut_u 09.10.16, 13:41
    Dziwne... Moja babcia też ma taką opiekunkę, codziennie. Podopieczni wcale nie są leżący, to w większości starzy schorowani ludzie. Opiekunki sprzątają, robią zakupy, zapisują do lekarzy, gotują obiad, odbierają recepty, pomagają w czynnościach higienicznych itd. itp. Nieoceniona pomoc (oczywiście, jeśli opiekunka jest sensowna, bo różnie bywa).
  • wapaha 09.10.16, 15:06
    z MOPR ?
  • morekac 08.10.16, 22:47
    >Przecież mają oszczędności,wyraźnie napisała. I nie przekazali tylko pożyczyli, autorka wątku ma umowę i termin spłaty.

    No mają, u córki jako należność. Co oznacza, że niekoniecznie mogą tymi oszczędnościami zapłacić sprzątaczce.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • kaszub-ska 08.10.16, 18:22
    Rodzice mają cały czas duże oszczędności na lokacie, pomimo pożyczenia mi pieniędzy, i mieszkanie wspaniale 2 lata temu wyremontowane i na nowo urządzone.
  • zuzi.1 08.10.16, 18:46
    W tej sytuacji skoro rodzicow stać na sprzataczke powinni sami za nią płacić. Maja pieniadze? Maja, w tym duże oszczędności, wiec w jakim celu dzieci maja robic zrzutkę na sprzataczke? Cos z tymi rodzicami jest nie halo. Kaszubska nie poddawaj sie, 200 zl mcznie to 1400 zl rocznie, skoro wisisz im pieniądz dodatkowo, to trudno żebyś jeszcze do sprzątaczki dokladala. Jak im oddasz kasę to wtedy w ramach pomocy gdy uznasz ze chcesz będziesz mogla się dorzucać. Chociaż imo to nie jest normalne podejscie gdy rodzicow bez problemu stać na opłacenie sprzątaczki.
  • kaszub-ska 08.10.16, 18:53
    Rodzice tak naprawdę nie wiedzą, że dla moich sióstr jest to tak duży problem. Zawsze wszystko było bez problemu, z uśmiechem na ustach przyjeżdżają. Do czasu. To jest obciążenie ogromne, ogarniać dwa domy, nie dziwię im się. Ale wprost nie powiedzą: mama, musimy poszukać sprzątaczki, bo my nie mamy siły co tydzień jeździć do Ciebie. Na 600 zł miesięcznie Was stać.
  • aankaa 08.10.16, 21:01
    jesteś pewna, że 1400 ? big_grin
  • zuzi.1 08.10.16, 21:28
    2400 miało bycsmile
  • srebrnarybka 08.10.16, 21:41
    Rodzice nie muszą odkładać pieniędzy na konto, mogą wszystko wydawać na bieżąco. Odkładają, mają, nawet mimo pożyczonych mi pieniędzy, dużą kwotę zgromadzoną na lokacie.

    Muszą odkładać, jeśli tylko mogą. Starość dużo kosztuje. Na razie na leki im wystarcza, ale to się może zmienić. Zawsze mogą się pojawić kolejne potrzeby: pielęgniarka, zastrzyki, rehabilitacja, wyjazd do sanatorium. Nawet jak się leży w szpitalu, to szpital może wymagać dostarczenia pampersów. Ostatnie lekarstwa, które zostały wykupione przed śmiercią mojego Ojca, to był 1000 zł. Jak Ojciec leżał na OIOMie, płaciło się pielęgniarce 300 zł za noc dyżuru przy Ojcu. Było to 4 lata temu. Teraz pewnie kosztuje więcej. Jeśli Twoi rodzice nie będą odkładać, możesz znaleźć się w sytuacji, że będziesz musiała zapłacić nie 200 zł miesięcznie, ale nagle np. kilka tysięcy. Starość kosztuje.
  • kaszub-ska 08.10.16, 22:17
    Ja sobie zdaję sprawę, że kiedyś, może niedługo moi rodzice będą potrzebowali opieki całodobowej i będzie to duży koszt i będzie trzeba się z tym zmierzyć, ale naprawdę rodzice nigdy nie zostali ze swoimi problemami sami i nie sądzę, by mieli podstawy obawiać się, że zostaną bez pomocy. Mama wiele razy mówiła mi, że jeśli nie będą sobie w stanie z tatą sami sobą się zająć, mieszkać, to chciałaby iść do domu opieki. Rodzice mają na lokacie kilkadziesiąt tys i drugie tyle pożyczone mi, do tego mieszkanie własnościowe.
  • morekac 08.10.16, 22:52
    >Mama wiele razy mówiła mi, że jeśli nie będą sobie w stanie z tatą sami sobą się zająć, mieszkać, to chciałaby iść do domu opieki.

    To też koszt, i to olbrzymi. Może na to oszczędzają? Żeby was nie obciążać.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:09
    A jak przyjdzie co do czego, to i tak dzieci muszą dokładać do domu opieki. Za jakiś czas to ja będę miała dorosłe dzieci, a średnia siostra też już nie będzie miała studentki na utrzymaniu. Jak teraz rodzice zamiast 2000 będą odkładać 1400 to jest aż taka różnica?
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:44
    TO SĄ TWOI RODZICE! Oni łożyli na twoje utrzymanie, twoją edukację, twoje potrzeby i zachcianki!!! Chcesz, żeby twoje dzieci potraktowały cię tak jak ty traktujesz teraz swoich rodziców?

    --
    Strach w niektórych tematach to na forach nic innego niż zabieg stylistyczny. Retoryka trolli. Prawdziwy strach czuje forumka, która prosi aby trzymać kciuki za jej syna. by kropkacom
  • kaszub-ska 09.10.16, 00:00
    Wiesz ja nie wyobrażam sobie, że mając kasę na zapewnienie sobie pomocy, odciążenie, komfort, wygodę itp., oczekiwałabym by moje dzieci regularnie poświęcały czas dla swojej rodziny by mi tą pomoc itd. osobiście zapewnić. Sama powiedziałabym dzieciom, że mają zająć się swoim życiem, a pomagać mi będą, jak ja już sama nie będę w stanie zrobić nic, nawet kupić sobie pomoc innych.
  • rosapulchra-0 09.10.16, 00:09
    Powiedziałabym - słowo klucz.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • panterarei 08.10.16, 23:55
    Ty masz kobieto 80 letnich rodziców, a twoje dzieci będą dorosłe za 10 lat. Naprawdę myślisz, że do ich 90 palcem nie będziesz musiała kwitnąć, ani domu opieki załatwiać

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • gaga-sie 08.10.16, 23:30
    "...rodzice nigdy nie zostali ze swoimi problemami sami i nie sądzę, by mieli podstawy obawiać się, że zostaną bez pomocy..."
    Siostry z pewnością staną na wysokości zadania, ty pewnie poszukasz kolejnej wymówki. Dobrze ci dziewczyny napisały-nie CHCESZ, nie pomagaj. Ale jasno przekaż rodzinie, że ze spadku też rezygnujesz.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 21:52
    kaszub-ska napisała:

    > Ja zawsze mówiłam o sprzątaczce w tym sensie, że znajdę, umówię, pokażę. Mówiła
    > m mamie, że to nie jest tak duży koszt, żeby ich nie było stać (mama nie ma zup
    > ełnie rozeznania w cenach tego typu usług). Ale nie mówiłam nigdy, że za to zap
    > łacę. Mam własną rodzinę do utrzymania.

    Gdy byłaś dzieckiem, to twoi rodzice mieli ciebie na utrzymaniu.

    > Rodzice nie muszą odkładać pieniędzy na konto, mogą wszystko wydawać na bieżąco
    > . Odkładają, mają, nawet mimo pożyczonych mi pieniędzy, dużą kwotę zgromadzoną
    > na lokacie. Dlaczego nie mogą części odkładanych pieniędzy przeznaczyć na pomoc
    > de facto sobie? Bo to ich mieszkanie, oni w nim mieszkają.

    A potem pierwsza wyciągniesz łapy po spadek po nich? suspicious

    > Mama z jednej strony nie chce nikogo obcego w domu, ale z drugiej narzeka, że n
    > ie ma siły na nic, że nie nadaje się do niczego, że po wytarciu kurzy jest zmęc
    > zona. Tak naprawdę siostry nie powiedziały wprost rodzicom, że nie mają siły i
    > ochoty dłużej jeździć co tydzień do nich i zajmować się ich mieszkaniem.

    77 lat, schorowana osoba i ty się dziwisz, że nie ma siły? OJP. Co z tobą nie tak?


    --
    Zauważyłam też, że seks (obojętnie gdzie i z kim) to tania rozrywka patologii, bo normalni ludzie mają do niego nieco inne podejście. by ad.a6
  • kaszub-ska 08.10.16, 22:22
    Oczywiście Ty najlepiej wiesz, że już myślę o spadku. Zdaję sobie sprawę, że to, co rodzice mają najprawdopodobniej zostanie spożytkowane, gdy będą potrzebowali opieki stałej.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:13
    To dlaczego nie pomożesz im teraz, żeby środki, które zgromadzają na pomoc opieki zostaną na nią spożytkowane?

    --
    Strach w niektórych tematach to na forach nic innego niż zabieg stylistyczny. Retoryka trolli. Prawdziwy strach czuje forumka, która prosi aby trzymać kciuki za jej syna. by kropkacom
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:15
    Bo dla mnie teraz 200 zł m-nie to dużo pieniędzy? Jesteś w stanie to zrozumieć czy nie?
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:46
    Napisałaś, że dużo zarabiasz i masz największe dochody z rodzeństwa. Jeśli twoje siostry są w stanie poświęcić 200 zł miesięcznie na pomoc w sprzątaniu, a ty nie - no to zdecydowanie jest coś z tobą nie tak.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • kaszub-ska 09.10.16, 00:14
    Nie wiem, czy dużo czy mało zarabiam. W każdym razie od roku zarabiam najwięcej z nich, wcześniej zarabiałyśmy mniej więcej tyle samo. Za to ja mam męża, przynajmniej na razie, który zarabia więcej od ich mężów, dlatego nasze dochody są większe od ich. Tyle że najstarszej siostry dzieci od kilku lat utrzymują się samodzielnie, choć młodsza dopiero od roku nie mieszka z nimi. Średnia siostra ma jedynaczkę. Obie nie mają od kilku lat kredytu na mieszkanie, bo spłaciły i nie mają dwóch samochodów w rodzinie. Ja mam inne wydatki, sam kredyt na mieszkanie to duża część naszych dochodów, zajęcia dodatkowe dzieci, wakacje dla dzieci, dwa samochody (w tym jeden niesprzedawalny już, do wymiany), mam więcej m2 do utrzymania (od roku), do tego mieszkanie trzeba było wyremontować i umeblować, a zaraz muszę spłacać pożyczkę od rodziców, żeby zdążyć do terminu z umowy. Oszczędności za to na razie nie mam prawie żadnych.
  • rosapulchra-0 09.10.16, 07:14
    Wiesz co? Doskonale wiem, że gdyby moja matka potrzebowała pomocy, to stanęłabym na uszach i tę pomoc jej zapewniła. I nie są to czcze słowa, bo gdy brat mojego męża zaczął mieć problemy finansowe i poprosił nas o pomoc w opiece nad matką (a płacił ciężkie pieniądze za prywatne domy opieki, lekarzy, leki itp.), to ją sprowadziliśmy do nas, a ja zajęłam się opieką nad nią, co spowodowało, że musiałam rzucić pracę. Licząc tylko najniższą krajową, straciłam przez ten czas jakieś 15 tys. funtów. I mało i dużo. Ale jednak strata. W życiu nie widzieliśmy jej emerytury, bo szła na spłacanie jej długów w Polsce. I naprawdę nie wyobrażam sobie sytuacji, w której moja matka potrzebuje pomocy, a mnie żal wydać jakiś grosz na tę pomoc.
    Ostatnio poznałam chłopaka, koło 30-tki, który całą młodość i dzieciństwo spędził z babcią. Wyjechał do UK, żeby zarabiać kasę na utrzymanie tej babci i na opiekę nad nią. Babcia kilka tygodni temu zmarła. Nagle. Bo do 84 r.ż. była jeszcze całkiem żwawą staruszką. Pamiętam, gdy opowiadał, jakie święta Bożego Narodzenia planuje dla niej zrobić. Ale nie o tym. Co miesiąc do Polski wysyłał prawie połowę swojego wynagrodzenia na potrzeby babci. Można?
    Jesteś nieludzka skąpa i chyba masz to po swoich rodzicach. Współczuję, bo twoje dzieci prawdopodobnie cię tak samo potraktują.

    --
    Zauważyłam też, że seks (obojętnie gdzie i z kim) to tania rozrywka patologii, bo normalni ludzie mają do niego nieco inne podejście. by ad.a6
  • joa66 09.10.16, 11:27
    I nie są to czcze słowa, bo gdy brat mojego męża zaczął mieć problemy finansowe i poprosił nas o pomoc w opiece nad matką (a płacił ciężkie pieniądze za prywatne domy opieki, lekarzy, leki itp.),

    Czyli przez lata Twoja teściowa była utrzymywana przez brata Twojego męża , w tym jak sama piszesz ciężkie pieniądze za domy opieki, lekarzy, leki. I Ty nie wstydzisz się krytykować innych????
  • kratka.1 08.10.16, 17:56
    kaszubska, jak to czytam to krew jasna mnie zalewa. Pomóc siostrom w sprzątaniu u rodziców - nie, dołożyć się do sprzątania - nie. Korzystać z pomocy rodziców \ pożyczka/ - tak. Czysty egoizm i w dupiemanie rodziny. Zgadzam się z ulą - szkoda mi twoich rodziców.
  • seniorita_24 08.10.16, 19:09
    Przeciez to rodzice a nie rodzina. Autorka na pewno zaznaczy zeby nie uwzgledniali jej a siostry u ich dzieci np. przy zapisie mieszkania.


    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/wnidiei3gggfflj4.png[/url]
  • albertynaa 08.10.16, 17:53
    Starzy rodzice najlepsi są, kiedy pieniędzy trzeba pożyczyć.
    Rodzice wychowali Was co najmniej trójkę i myślisz, że nie było im trudno?
    Rada jest jedna- wywieź ich w Andy albo inne wysokie góry gdzie poczekają na śmierć, wszak lepiej nie będzie.
    Ps. Własne dzieci oddadzą Ci to z nawiązką, pisałaś że już teraz nie radzisz sobie z pyskującą gó...arą...

    --
    "a w Niemczech jestem, bo mam Nimeca za meza" by maroco1977 vel edel
  • verdana 08.10.16, 18:04
    Własne dzieci, o ile wiem, też są zmuszone do oszczędzania na wszystkim, bo trzeba zrobić remont domu i natychmiast wyremontować dwie łazienki. Kaszubska absolutnie nie ma zamiaru przeciągać remontu, no to dzieci rok czy dwa mogą się obyć bez rozrywek.
    To nie jest kwestia rodziców, tylko albo patologicznego skąpstwa, albo uznania, ze jest sie jedyną osobą, której potrzeby muszą zostać zaspokojone.
  • kaszub-ska 08.10.16, 18:13
    Verdana zapewniam Cię, że moje dzieci nie muszą oszczędzać na wszystkim i nie muszą obywać się bez rozrywek.
  • verdana 08.10.16, 18:20
    Ciekawe, bo jeszcze ze dwa miesiące temu musiały i świetnie rozumiały (w przeciwieństwie do meża), ze remont domu oznacza ścisłą dyscyplinę finansową na co najmniej rok.
  • verdana 08.10.16, 18:23
    "W związku z tym mamy budżet wspólny dokładnie rozpisany i nie ma w nim pozycji wyjścia i rozrywka. Do końca roku jak dobrze pójdzie, bo wcześniej na pewno nie wyrobimy się ze wszystkim. Dzieci w wieku 10 i 9 lat są w stanie to zrozumieć, a mój szanowny małżonek niestety nie. No nie może się pogodzić z tym, że nie będziemy wychodzić nigdzie, gdzie potrzebna jest kasa"
  • kaszub-ska 08.10.16, 18:28
    Po pierwsze, remont już się skończył, był w sierpniu.
    Po drugie, rozrywka i wyjścia nie muszą być płatne.
  • triss_merigold6 08.10.16, 18:28
    Ale co za problem? Ja mam teraz zaplanowany remont totalny, z robieniem kuchni na zamówienie włącznie i też wiąże się z tym reżim finansowy przynajmniej do wakacji.
  • verdana 08.10.16, 18:32
    Spory problem, szczególnie jeśli małżonek jest przeciw, a dzieci na tym tracą. Nie sądzę, Triss, abyś miała w planie zero płatnych wyjść i zajęć dla swoich dzieci do wakacji.
  • triss_merigold6 08.10.16, 18:35
    Kaszubska ma nieogarniętego totalnie małżonka, gościu ma ciągłe problemy z pracą i życiem rodzinnym więc bez sensu, żeby jego zdanie brała pod uwagę.
    Nie, nie mam w planie zera płatnych wyjść.
  • verdana 08.10.16, 18:38
    Otóż to właśnie - nie masz w planie. Albowiem jesteś osobą jednak przedkładająca dzieci nad kuchnię. I to jest ta zasadnicza różnica. Rzekłabym - fundamentalna.
    Nie wiem, jakiego męża ma Kaszubska, bo znam tylko jej relację, a ona myli się w zeznaniach.
  • 3-mamuska 08.10.16, 18:36
    Rozpieszczana najmłodsza córeczka egoistka !!!!
    Tak napisałam o tobie, siostry pomagają,a ty ?masz duże dzieci!!!! Tez powinnaś pomagać.
    Ale jak przyjdzie do dzielnią kasy i mieszkania po rodzicach to pierwsza wyciągniesz rece.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • kaszub-ska 08.10.16, 22:27
    Bardzo łatwo oceniać. Siostry pomagają, bo nie muszą zajmować się swoimi dziećmi. Moje dzieci teraz może i nie są małe, ale sytuacja trwa od lat, od urodzenia mojej najstarszej córki.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:14
    Twoje siostry też miały małe dzieci. I, szczerze, nie wierzę, że im przy nich pomagałaś.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:54
    Mam 38 lat, do 24,5 rż mieszkałam z rodzicami, miałam 11 i 13 lat, gdy urodziły się dzieci mojej najstarszej siostry i 19, gdy urodziła się córka średniej siostry. Moje siostry często przychodziły z dziećmi do mamy, miałam 16 lat, gdy mama przeszła na emeryturę, 20 gdy przeszedł tata. Na co dzień rodzice nie opiekowali się wnukami, ale w czasie choroby tak, w czasie wakacji w przedszkolu i szkole również. Również jak siostry jeździły ze swoimi mężami na zakupy do ch często zostawiali dzieci u dziadków na kilka godzin. Bardzo często zajmowałam się tymi dzieciakami, bo to lubiłam, znałam ich od urodzenia. Głównie zabawiałam ich, wychodziłam na plac zabaw, zabierałam na wycieczki, ale i pieluchy zmieniałam i na nocnik wysadzałam. Nikt mnie nie zmuszał, żeby nie było. Jak byłam gdzieś umówiona, czy musiałam się uczyć, to nie było problemu.
  • rosapulchra-0 09.10.16, 00:12
    I kto cię utrzymywał do tego 24 r.ż.?


    --
    Zauważyłam też, że seks (obojętnie gdzie i z kim) to tania rozrywka patologii, bo normalni ludzie mają do niego nieco inne podejście. by ad.a6
  • kaszub-ska 09.10.16, 00:18
    A moich sióstr to oczywiście rodzice nie utrzymywali?
  • rosapulchra-0 09.10.16, 07:15
    Tyle że twoje siostry się odwięczają. A ty absolutnie nie.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • szalona-matematyczka 09.10.16, 10:33
    Rosa, przesadzasz. Rodzice maja prawny obowiazek utrzymywania dzieci nawet do 24 roku zycia, jesli sie ucza. Dorosle dzieci nie maja takiego obowiazku,jesli starzy rodzice maja ladne emerytury i duze oszczednosci, wiec maja spokojnie pieniadze na zycie, opieke i jeszcze im na balety zostanie, hehe. Zaden sad jej tego nie nakaze w tej sytuacji. Ona pomagala nieodplatnie przy wychowywaniu siostrzencow, jej siostry sie tym nie odwdzieczyly, wiec tu juz zaoszczedzily. Jej siostry maja juz odchowane dzieci, wiec duzo kosztow im odpada. Ona ma jeszcze dzieci w wieku szkolnym, dobre 15 lat kosztow, a im starsze tym wiecej kosztuje. Syty glodnego nie zrozumie, twk sobie mysle, gdy mysle o jej siostrach. Do tego rodzice skapi, wola trzymac na koncie i doic dzieci, niz wydac na potrzebne wydatki typu sprzataczka. I to w sytuacji, gdzie to sie absolutnie nie oplaca, bo stopy procentowe sa tak niskie, ze trzymajac pieniadze na koncie tracisz!!!
  • triss_merigold6 09.10.16, 10:40
    Nie w każdym wypadku. Jeśli pełnoletnie uczące się dziecko ma własne dochody, to jest zobowiązane przyczyniać się do pokrywania swoich kosztów utrzymania. Podobnie, studia zaoczne to nie bezwzględny powód do alimentacji.
  • szalona-matematyczka 09.10.16, 14:17
    Autorka postu nic o tym nie pisze.
  • figrut 08.10.16, 18:37
    Dzieci 9-10 letnie nie są wytłumaczeniem do nie pomagania rodzicom. W tym wieku moje dzieci chodziły na drugą stronę ulicy, do siostry ich nieżyjącej babci aby pomóc wypielić ogródek, czy przynieść opał na piętro z piwnicy, bo ciotka ma już swoje lata, a Ty zasłaniasz się dziećmi ?? Ja rozumiem, gdyby to były naprawdę małe dzieci 0-5 lat, ale w tym wieku ? Po za tym, skoro wyszłaś z inicjatywą zatrudnienia sprzątaczki, to powinnaś się podzielić kosztami z siostrami, a nie wymagać od rodziców, aby opłacali Twój pomysł niezależnie od tego, ile mają oszczędności.
  • kaszub-ska 08.10.16, 19:09
    W tygodniu pracuję, zawożę dzieci na zajęcia, gotuję obiad, jem obiad z moją rodziną, nastawiam pranie, składam pranie z poprzedniego dnia, idę z moją rodziną na spacer, pomagam dzieciom w lekcjach i sprawdzam przygotowanie ich do szkoły, rozwieszam pranie, robię kolacje, jem kolacje z moją rodziną, a później kąpię się i idę spać. W sobotę sprzątam mieszkanie, myję samochód, gotuję obiad, jem obiad, jadę na zakupy ze swoją rodziną, jadę na space ze swoją rodziną, gram i oglądam tv z dziećmi. W niedzielę jem śniadanie z rodziną, jadę na spacer z rodziną, gotuję obiad, jem obiad, odpoczywam, prasuję. Tak mija mi tydzień. Raz w tygodniu dzwonię do rodziców, zwykle nastawiam na głośnomówiący i prasuję w tym czasie.
    O sprzątaczce mówiłam dawno, bo wiedziałam, że nie można bez końca co tydzień latać do rodziców i ogarniać im mieszkanie. Każda z nas ma swoją rodzinę, a rodziców stać na zapłacenie 600 zł miesięcznie.
  • figrut 08.10.16, 19:15
    Wiesz, o ile nie jesteś osobą niepełnosprawną, nie zajmujesz się niepełnosprawnym dzieckiem, a Twoje dzieci są zdrowe i w kumatym wieku, to guzik mnie obchodzi Twój rozkład zajęć w tygodniu. Chciałaś wiedzieć, co myślimy w takiej sytuacji, więc każda z nas wyraziła swoje zdanie, tylko Ty nie chcesz przyjąć do wiadomości, że większość z nas nie widzi usprawiedliwienia dla Twoich wymówek.
  • kaszub-ska 08.10.16, 19:22
    Przyjmuję do wiadomości wszystkosmile Po to założyłam wątek, żeby dowiedzieć się, co inni myślą. Dla Ciebie moje życie jest wymówką, dla mnie nie.
  • isa_bella1 08.10.16, 20:24
    No ale inni mający nawet mniejsze dzieci muszą np. Zajmować się chorujacym leżącym rodzicem wiec i tak jestescie w lepszej sytuacji ze jest Was trzy i mozecie się podzielić.
  • kaszub-ska 08.10.16, 22:29
    I uważasz, że to jest zdrowa sytuacja?
  • triss_merigold6 08.10.16, 19:26
    A ja, szczerze mówiąc, nie widzę powodów do podejmowania się osobistej pomocy, zwłaszcza w zakresie regularnego sprzątania w domu rodziców, przez pracującą matkę dzieci.
    Dołożyłabym te 200 zł do sprzątaczki, natomiast nie ganiałabym z wywieszonym językiem, żeby uprać, prasować czy zmywać.
    Rodzice nie chcą sprzątaczki? To nie, ich problem, ich syf. Krótka piłka.
  • klamkas 08.10.16, 19:56
    Ale to córkom (w tym autorce) przeszkadza syf, a nie rodzicom ;p.
  • triss_merigold6 08.10.16, 19:58
    To niech jeżdżą na szmacie (albo się złożą na sprzątaczkę) jeśli im przeszkadza.

    Jestem wyczulona na wrabianie w poczucie winy i gęganie, że ciężko, że coś tam, nie robi na mnie wrażenia, jeśli osoba narzekająca faktycznie nie chce pomocy albo odrzuca proponowaną formę pomocy.
  • klamkas 08.10.16, 20:02
    Ale ci rodzice nie narzekają. To córki twierdzą, że u nich brudno.
  • klamkas 08.10.16, 20:03
    (z tego co zrozumiałam, autorka również jest tą narzekającą na brud córką).
  • kaszub-ska 08.10.16, 22:36
    Tak, moje siostry dla rozrywki i z braku pomysłu na zapełnienie czasu jeżdżą sprzątać rodzicom mieszkanie. Bez przesady. Nie mów, że po tygodniu niesprzątania w mieszkaniu jest czysto. Nie jestem pedantką, potrafię ocenić, co to brud. Rodzice nawet jak próbują sprzątać, to i tak jest brudno. Mama widzi, wie, że trzeba posprzątać, ale nie daje rady fizycznie. Kiedyś tata jej pomagał, teraz nie ma takich szans, jest za słaby.
  • nuta15 08.10.16, 22:53
    Ty dalej to samo sad Mama nie daje rady fizycznie, tata jest za słaby. Pomogłaś im kiedyś ? Zawiozłaś do lekarza, zrobiłaś zakupy?
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:04
    Raz zawiozłam, w tym roku, gdy mam na tyle duże dzieci, że nie muszę się martwić, skąd wezmę nowe dni urlopu, by zapewnić im opiekę, gdy szkoła nie pracuje. Zakupy rodzice na szczęście robią sami codziennie, mają pawilony bardzo blisko domu.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:17
    kaszub-ska napisała:

    > Raz zawiozłam, w tym roku, gdy mam na tyle duże dzieci, że nie muszę się martwi
    > ć, skąd wezmę nowe dni urlopu, by zapewnić im opiekę, gdy szkoła nie pracuje. Z
    > akupy rodzice na szczęście robią sami codziennie, mają pawilony bardzo blisko d
    > omu.

    Brawo ty!! uncertain
    --
    Zauważyłam też, że seks (obojętnie gdzie i z kim) to tania rozrywka patologii, bo normalni ludzie mają do niego nieco inne podejście. by ad.a6
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:24
    To powiedz mi w jaki sposób miałam zawozić rodziców na wizyty, które są w godzinach mojej pracy, jednocześnie zostawiając sobie tyle urlopu, żeby zapewnić opiekę swoim dzieciom, gdy szkoła nie pracuje?
  • morekac 08.10.16, 23:27
    Zatrudni

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • morekac 08.10.16, 23:28
    Podrzuć dzieci rodzicom od czasu do czasu?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • kaszub-ska 09.10.16, 00:25
    Rodzice nie chcę mieć moich dzieci u siebie. Dzieci ich męczą, stracili cierpliwość, potrzebują spokoju, nie wiedzą co mają z nimi robić. Mama mi to sama z siebie mówiła. Nigdy nie mówiła, żebym dzieci przywiozła do nich. Zawiozłabyś, gdy rodzice cały czas narzekają, że nie mają na nic siły i do niczego już się nie nadają?
  • morekac 09.10.16, 00:41
    9 i 11latki bez ADHD nie wydają się nadmiernie obciążające w trakcie krótkoterminowego przechowania, ale może masz jakieś nietypowe dzieciątka... Co do samych rodziców: może fundnijcie im /namówcie rodziców po prostu panią sprzątającą na 3h w tygodniu i takie ogarnięcie mieszkania z grubsza - bo imo rodzice nie są w stanie pewnie ogarnąć cięższych prac domowych samodzielnie przy swoich schorzeniach. Możliwe, że 600 zł wydaje im się wygórowaną ceną, ale mniejszą kwotę łykną bez większych problemów? A może boją się, że jak będzie sprzątaczka, to już pies z kulawą nogą do nich nie zajrzy? Bo to, że widujesz się z nimi aż 6 razy to jakaś kpina jest.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • kaszub-ska 09.10.16, 00:50
    morekac napisała:

    > 9 i 11latki bez ADHD nie wydają się nadmiernie obciążające w trakcie krótkoterm
    > inowego przechowania,
    I to mam powiedzieć moim rodzicom? Na pewno od razu zapragną odwiedzin wnuczek. Teraz to ja nie mam już problemu, bo moje córki zostają same w domu.

    ale może masz jakieś nietypowe dzieciątka... Co do samych
    > rodziców: może fundnijcie im /namówcie rodziców po prostu panią sprzątającą na
    > 3h w tygodniu i takie ogarnięcie mieszkania z grubsza - bo imo rodzice nie są
    > w stanie pewnie ogarnąć cięższych prac domowych samodzielnie przy swoich schor
    > zeniach. Możliwe, że 600 zł wydaje im się wygórowaną ceną, ale mniejszą kwotę ł
    > ykną bez większych problemów?
    Panie z którymi rozmawiałam tyle sobie policzyły za sprzątanie 3-pokojowego mieszkania 61 m2, toalety, łazienki i pranie, prasowanie.

    A może boją się, że jak będzie sprzątaczka, to j
    > uż pies z kulawą nogą do nich nie zajrzy? Bo to, że widujesz się z nimi aż 6 r
    > azy to jakaś kpina jest.
    >
    Nie wiem, może. Moje siostry dzwonią do mamy codziennie. Ja przyznaje szczerze nie mam o czym rozmawiać z mamą, tym bardziej że uprawia niesamowite czarnowidztwo i dołuje mnie we wszystkim. I nie chce mi się po prostu, bo gadam w pracy, gadam z dziećmi, gadam z mężem, choć z nim ostatnio mało.
  • morekac 09.10.16, 01:12
    >Panie z którymi rozmawiałam tyle sobie policzyły za sprzątanie 3-pokojowego mieszkania 61 m2, toalety, łazienki i pranie, prasowanie.
    Może trzeba ograniczyć zakres prac do odkurzenia /mycia podłóg i łazienki? Z praniem i prasowaniem to bym nie przesadzała - pranie rodzice sami ogarną zapewne a prasowanie to czynność przereklamowana. Na mniejszą kwotę będzie ich zapewne łatwiej namówić, a być może z czasem doją do wniosku, że całkiem im z tym wygodnie i roszerzą zakres prac.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • sanrio 10.10.16, 22:57
    cudowna córka z ciebie.

    --
    ... jestem słodka jak miód...człowiek - ciacho...genetyczny cud...
  • kaszub-ska 09.10.16, 00:21
    A pieniądze na to niby z nieba miały mi spaść?
  • nuta15 08.10.16, 23:40
    Nie możesz w wyjątkowych sytuacjach zmienić godzin pracy , albo wziąć na jeden dzień zwolnienie - opiekę nad rodzicami ? Gdy szkoła nie pracuje możesz dzieci zawozić do babci i dziadka. Widywali by się częściej , nie tylko od święta.
  • zuzi.1 08.10.16, 23:44
    Z innego wątku pamiętam, ze nie mogla zawozić, bo rodzice byli zbyt zmęczeni dziecmi.
  • kaszub-ska 09.10.16, 00:35
    Nie mogłam w poprzedniej pracy brać godzin wolnego, szef na takie rzeczy nie pozwalał. Na 3-miesięcznym okresie wypowiedzenia nie dostałam ani dnia z urlopu (nawet wigilii), bo szef nie zgadzał się, mimo że zostało mi 5 dni do wykorzystania. Mieliśmy karty i punktowane były nawet 3 min spóźnienia, i nie, nie była to fabryka. Teraz mogę w wyjątkowych sytuacjach wyjść godzinę wcześniej czy przyjść godzinę później, ale żadnej wizyty nie załatwi się w godzinę.

    Teraz moje dzieci są na tyle duże, że mogą zostać same w domu, ale jeszcze rok nie pozwoliłabym na to, a i one same nie wykazywały do tego żadnej chęci. Babcia z dziadkiem nie wykazują ochoty na przywożenie dzieci do nich.
  • nuta15 08.10.16, 23:19
    Raz zawiozłam ,w tym roku... i pewnie raz w roku odwiedzisz ich w domu starców, kiedy tam trafią, bo przecież wszystko będą mieli na miejscu ,w końcu czysty pokój, jedzenie i fachową opiekę sad
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:27
    A zdajesz sobie sprawę, że w domu opieki można odwiedzać rodziców w weekendy a wizyt u lekarzy moich rodziców w weekendy nie ma?
  • morekac 08.10.16, 23:31
    Ale ty w weekend też jesteś bardzo zajęta wg przedstawionego grafiku. Nic to nie zmieni.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:43
    Ale jednak widuję rodziców częściej niż raz w roku, co najmniej raz na 2 m-ce, myślę, że z 6 razy w roku wyjdzie spokojnie.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:49
    6 razy w roku? Gratuluję!

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • milka_milka 08.10.16, 23:51
    Ja daleko mieszkają Twoi rodzice? 400

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • milka_milka 08.10.16, 23:52
    400 km? 600 km? Bo jeśli w tym samym mieście, a Ty odwiedzasz ich raz na 2 miesiące, to brak mi słów.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • pade 09.10.16, 01:08
    Powiedz od razu, że nie lubisz swoich rodziców, masz do nich żal, że Ci nie pomogli przy dzieciach a nie kombinujesz jak koń pod górkę żałośnie się tłumacząc.
    Raz na dwa miesiące...z obowiązku pewnie.
    Kaszubska, Ty jesteś tak nastawiona na realizację celu, że nie patrzysz jakie pobojowisko zostawiasz za sobąsad

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • kaszub-ska 09.10.16, 01:38
    pade napisała:

    > Powiedz od razu, że nie lubisz swoich rodziców,
    Tak, szczerze mówiąc jako ludzi teraz nie lubię ich specjalnie. Z tatą kontakt jest już ograniczony, nie rozumie czasami, co do niego mówię. A nigdy właściwie nie miałam z nim bliskiej więzi, bo był to człowiek zamknięty w sobie, nie wykazujący takiego zainteresowania, jakiego chciałam. Jak byłam dzieckiem, to jeszcze mieliśmy w miarę fajny kontakt, bawił się ze mną czasami, rozmawiał, ale z biegiem czasu to się zupełnie rozmyło. Ja miałam swoje towarzystwo, swoje zajęcia. Jego to nie bardzo interesowało. Fakt byłam bardzo niezależna. Owszem zapytał, co słychać u mnie i tyle. Nie interesował się dogłębnie niczym z mojego życia. Pogadaliśmy czasem o polityce, sporcie, samochodach czy innych sprawach ogólnych i tyle. Mama z biegiem czasu stała się taką pesymistką, że szkoda mówić. Ciężko jej cokolwiek powiedzieć o sobie, zacząć jakiś temat, bo od razu dołuje i ja muszę ją uspokajać i tłumaczyć, że nie jest źle i to nie jest koniec świata. Dla moich sióstr jest taka sama.

    masz do nich żal, że Ci nie pom
    > ogli przy dzieciach a nie kombinujesz jak koń pod górkę żałośnie się tłumacząc.
    >
    Akurat z tego cieszę się, bo mnie nie podobało się wtrącanie mamy we wszystko, co robiły z dziećmi moje siostry. Im to nie przeszkadzało, mnie by przeszkadzało.

    > Raz na dwa miesiące...z obowiązku pewnie.
    Z braku czasu, serio. Czasami mam w weekend gości córek, czasami przychodzili koledzy męża, czasami szwagier, czasami wyjeżdżaliśmy do teściów na weekend (4-5 razy w roku), czasami szliśmy z mężem na imprezę z jego pracy (4 razy w roku), latem często nie było nas w domu 1 dzień z weekendu, więc drugiego trzeba było nadrobić obowiązki. A później w weekendy urządzaliśmy mieszkanie i przygotowywaliśmy się do remontu.

    > Kaszubska, Ty jesteś tak nastawiona na realizację celu, że nie patrzysz jakie p
    > obojowisko zostawiasz za sobąsad
    >
  • gaga-sie 09.10.16, 09:55
    Po tym wpisie widać, ze nie rozumiesz starości, masz zerową empatię, jesteś zimna i wyrachowana.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:48
    kaszub-ska napisała:

    > A zdajesz sobie sprawę, że w domu opieki można odwiedzać rodziców w weekendy a
    > wizyt u lekarzy moich rodziców w weekendy nie ma?

    OJP!, Skąd wzięłaś tę bajkę?
    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • triss_merigold6 08.10.16, 23:50
    Nie ogarniasz, że lekarze na NFZ przyjmują w dni X w godzinach A-B i raczej nie w weekendy?
  • rosapulchra-0 09.10.16, 00:14
    Nie ogarniam, bo jest to nieprawda. Po prostu.

    --
    Polska jest jak matka-alkoholiczka: sprzeniewierzy na wódkę ostatni grosz wydłubany ze skarbonek dzieci i w pijackim bełkocie będzie wmawiała, że matka jest tylko jedna i matkę trzeba kochać. Za sam fakt bycia matką. by Mruwa9
  • morekac 08.10.16, 23:23
    >Nie mów, że po tygodniu niesprzątania w mieszkaniu jest czysto.

    Przy dwóch dorosłych osobach nie powinno być też i strasznie brudno, a i z prasowaniem nie trzeba przesadzać. A tak ogólnie: popędź domowników do roboty, co to jest, że wszystko sama robisz, nawet samochód sprzątasz.Biedna Ty.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • aankaa 08.10.16, 23:34
    W sobotę... myję samochód...
    ===
    może daj chłopu się wykazać tongue_out
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:40
    Ale wszystko umyć musisz, prawda? W toalecie sedes i zlew, w łazience wannę i zlew, w kuchni zlew i kuchenkę, wytrzeć kurze z mebli, odkurzyć 61 m2, umyć podłogę przynajmniej w łazience, wc, kuchni i przedpokoju. Do tego zrób pranie z całego tygodnia, rozwieś, złóż co wyschnie. Ugotuj obiad - kiedyś mama gotowała, teraz mówi, że nie ma siły, żeby siostra ugotowała (ja też gotowałam w weekend jak u mamy pomieszkiwałam przez miesiąc). Pozmywaj. A jeszcze raz na jakiś czas trzeba umyć okna, żyrandole, szafki w kuchni, lodówkę, ściągnąć i później zawiesić firany i zasłony, zmienić pościel.
    Ja u siebie prasuję tylko swoje rzeczy do pracy raz w tygodniu, i dla dzieci, jeśli muszą być gdzieś ubrane elegancko. Nie robię wszystkiego sama, dzieci o swoje pokoje dbają, a mąż też ma swoje obowiązki (zmywarka, śmieci, zmiana pościeli, składanie ciuchów, mycie luster, zamiatanie w tygodniu). Ja myję samochód, którym jeżdżę na co dzień, mąż drugi, którym jeździ on i ja czasami.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:51
    Od kiedy w toalecie i łazience są zlewy?
    Mycie okien, żyrandoli, szafek w kuchni jest rzadkie. Nie co tydzień. Nie codzień.

    Jezuu, jaka ty jesteś biedna.. uncertain

    --
    Polska jest jak matka-alkoholiczka: sprzeniewierzy na wódkę ostatni grosz wydłubany ze skarbonek dzieci i w pijackim bełkocie będzie wmawiała, że matka jest tylko jedna i matkę trzeba kochać. Za sam fakt bycia matką. by Mruwa9
  • kaszub-ska 09.10.16, 00:39
    Ale ktoś to musi zrobić w mieszkaniu moich rodziców. Rzadko, ale musi.
  • rosapulchra-0 09.10.16, 07:20
    Na pewno nie ty, prawda?

    --
    Strach w niektórych tematach to na forach nic innego niż zabieg stylistyczny. Retoryka trolli. Prawdziwy strach czuje forumka, która prosi aby trzymać kciuki za jej syna. by kropkacom
  • milka_milka 08.10.16, 23:53
    I tak myjesz co tydzień?

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:16
    triss_merigold6 napisała:

    > To niech jeżdżą na szmacie (albo się złożą na sprzątaczkę) jeśli im przeszkadza
    > .
    >
    > Jestem wyczulona na wrabianie w poczucie winy i gęganie, że ciężko, że coś tam,
    > nie robi na mnie wrażenia, jeśli osoba narzekająca faktycznie nie chce pomocy
    > albo odrzuca proponowaną formę pomocy.

    Ciekawe, co zrobisz, gdy twoje dzieci cię potraktują tak, jak autorka wątku swoich..
    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • aankaa 08.10.16, 23:37
    no, na 100% się nie poskarży
    zapomni co napisała ew. dzieci - litościwie - nie wydrukują tego posta i nie powieszą nad apteczką
  • triss_merigold6 08.10.16, 23:48
    Och, błagam. Nie mam wkodowane, że każdą czynność trzeba wykonać osobiście, bo inaczej się nie liczy i że akurat rodzina musi wykonywać zajęcia gospodarcze. Znam ileś sytuacji dorosłych (ba, w wieku 50++) dzieci zajmujących się rodzicem z Alzheimerem, niedołężnym, niesprawnym i stanowczo zabraniającym obecności kogokolwiek "obcego". Za każdym razem to był wykańczający horror.
    Mój stary ma taką babunię, pani 93 wiosenki, ruchowo słabo ale umysł jak brzytwa. Na co dzień ma sąsiadkę, której za pomoc płaci się z emerytury babuni. Ładnych parę lat rodzina próbowała ją przekonać do domu opieki, potem do opiekunki środowiskowej i nie, bo nie.
    No to skoro nie, to sorry.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:53
    Wychowuj swoje dzieci w tym duchu dalej.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • triss_merigold6 08.10.16, 23:55
    Ale czego nie rozumiesz w tym przekazie?
    Na miejscu autorki bym dołożyła te 200 zł, zwłaszcza że sama proponowała zatrudnienie pani sprzątającej. Na pewno nie rzucałabym się, żeby ogarniać drugi dom osobiście.
  • rosapulchra-0 09.10.16, 00:15
    Ale autorka postu nie chce dokładać tych 200 zł raz na miesiąc.

    --
    Strach w niektórych tematach to na forach nic innego niż zabieg stylistyczny. Retoryka trolli. Prawdziwy strach czuje forumka, która prosi aby trzymać kciuki za jej syna. by kropkacom
  • aankaa 09.10.16, 01:23
    autorka nie dołoży 200 zł/mc
    i od tego zaczął się cały wątek - nie zauważyłaś ?
  • gryzelda71 08.10.16, 19:35
    Bosze dzień w dzień spacerujecie?
    Strasznie monotonne te twoje dni. W sumie wypad w jedną sobotę i ogarnięcie u rodziców to byłaby jakaś odskocznia.
  • kaszub-ska 08.10.16, 22:45
    Tak, prawie codziennie spaceruję pół godziny z dziećmi. Z wyjątkiem dni, kiedy idziemy do lekarza, gdy ja idę do lekarza, gdy jest zebranie w szkole, gdy jest bardzo brzydka pogoda. Lubimy to. Mnie chodzenie relaksuje po całym dniu siedzenia w pracy i zagonienia, a dzieci lubią się ruszać. Coś w tym złego? W weekendy jeździmy na plaże na spacery, na rowery, na rolki, na duże oddalone place zabaw, a latem, jeśli tylko jest ładna pogoda spędzamy cały dzień na plaży. A jak mam kasę, to jeździmy do zoo, do kina, do wesołego miasteczka, na wycieczki, wspinać się na ściankę, na gokarty itp. Tak lubimy.
  • aankaa 09.10.16, 01:30
    prawie codziennie spaceruję pół godziny z dziećmi. Z wyjątkiem dni, kiedy idziemy do lekarza, gdy ja idę do lekarza, gdy jest zebranie w szkole, gdy jest bardzo brzydka pogoda... A jak mam kasę, to jeździmy do zoo, do kina, do wesołego miasteczka, na wycieczki, wspinać się na ściankę, na gokarty itp.
    ===
    big_grin
  • aka10 08.10.16, 19:57
    A Ty pracujesz zawodowo?

    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • klamkas 08.10.16, 19:58
    Rodzice to nie twoja rodzina, wiadomo...

  • arkanna 08.10.16, 20:20
    rewelacja... raz w tygodniu zadzwoisz, a kiedy odwiedzasz przy tak napiętym planie tygodnia. W wigilię znajdujesz czas dla rodziców czy tez jestes ze swoją rodziną.
  • isa_bella1 08.10.16, 20:27
    No wlasnie . Oni cię wychowywali Łożyli na ciebie . Byli w zdrowiu i chorobie a teraz sie wypinasz.
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:01
    W wigilię pracuję, nie biorę urlopu. Raz że nie mogę, bo w mojej branży koniec roku, to gorący okres. Dwa, wolne wtedy bierze mąż i on jest z dziećmi, u niego w pracy nie ma w tym okresie problemu z wolnym, a w ciągu roku dzieci mają tyle wolnego w szkole, że każdy mój jeden dzień urlopu to dużo. Trzy, ja nie przywiązuję wagi do świąt, mają dla mnie jedynie znaczenie jako wolne dni od pracy. Kończę pracę o 16, wracam do domu, jem obiad, odpoczywam, usmażę rybę, ugotuję barszcz z torebki, dorzucę kupione uszka i jest wigilia. Później moi domownicy odśpiewują kolędy, odpakowujemy prezenty, rozkładamy kanapę, oglądamy tv i śpimy. Tak wygląda wigilia u nas od lat. Pierwszy dzień świąt dla mnie jest tak jakby normalną niedzielą poza tym, że jadę do rodziców, którzy są u którejś z sióstr na kawę i ciasto na 1-2 godziny. Drugiego dnia zwykle jedziemy na jakąś wycieczkę. W święta wielkanocne widzimy się z rodzicami w sobotę, przyjeżdżamy do nich i jedziemy razem do kościoła ze święconką. Rodziców do siebie zapraszam na urodziny moich córek, czyli 2 razy w roku. Generalnie moje dzieci widzą dziadków tak raz na 2 miesiące, może wyjdzie trochę częściej.
  • aankaa 08.10.16, 23:28
    "w wigilię pracuję... Kończę pracę o 16, wracam do domu, jem obiad, odpoczywam, usmażę rybę, ugotuję barszcz z torebki, dorzucę kupione uszka i jest wigilia. Później moi domownicy odśpiewują kolędy, odpakowujemy prezenty, rozkładamy kanapę...W święta wielkanocne widzimy się z rodzicami w sobotę, przyjeżdżamy do nich i jedziemy razem do kościoła ze święconką. Rodziców do siebie zapraszam na urodziny moich córek, czyli 2 razy w roku. Generalnie moje dzieci widzą dziadków tak raz na 2 miesiące, może wyjdzie trochę częściej.
    ===
    znaczy się - na krzywy ryj do rodziców ?
    a fe !!!
  • kaszub-ska 09.10.16, 01:08
    Nie, kupuję ciasto i jadę do rodziców tam, gdzie akurat są. Zawsze przynoszę ciasto, gdy jadę do rodziców, tak samo jak moje siostry. Święconkę dla rodziców przywożę z domu. Do siebie zapraszam na obiad i ciasto i kolacja też jest, ale rodzice do niej nigdy nie doczekają, wracają do siebie, bo są zmęczeni.
  • princesswhitewolf 08.10.16, 20:30
    >W tygodniu pracuję, zawożę dzieci na zajęcia, gotuję obiad, jem obiad z moją rodziną, nastawiam >pranie, składam pranie z poprzedniego dnia, idę z moją rodziną na spacer, pomagam dzieciom w >lekcjach i sprawdzam przygotowanie ich do szkoły, rozwieszam pranie, robię kolacje, jem kolacje z >moją rodziną, a później kąpię się i idę spać. W sobotę sprzątam mieszkanie, myję samochód, gotuję >obiad, jem obiad, jadę na zakupy ze swoją rodziną, jadę na space ze swoją rodziną, gram i >oglądam tv z dziećmi. W niedzielę jem śniadanie z rodziną, jadę na spacer z rodziną, gotuję obiad, jem obiad, >odpoczywam, prasuję. Tak mija mi tydzień

    nadzwyczajne... Wiesz bo my tutaj mamy czarodziejskie rozdzki i nam krasnoludki pomagaja.

    Pocieszna jestes w swoim egoizmie
  • klamkas 08.10.16, 20:46
    Ja mam "czarodziejską różdżkę" wink - wszystko powyższe robimy z podziałem obowiązków. Na zakupy NIE jeździmy razem bo straszna strata czasu (mąż jest na zakupach, ja robię obiad, on sprząta, ja jestem na zakupach) - a nastolatka na zakupach się nudzi. I dzięki temu mamy sporo czasu dla siebie, ale gdybym musiała wszystko ogarniać sama - pewnie też nie miałabym czasu i siły.
  • princesswhitewolf 08.10.16, 21:51
    no i to bardzo sluszna czarodziejska rozdzka.
    Ja tez nie jezdze na zakupy ale tu gdzie mieszkam to przywoza do chalupy
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:21
    No widzisz, a ja jak miałam z mężem dobre układy, to wszystko robiliśmy razem, bo tak lubiliśmy. Razem gotowaliśmy (no on raczej pomagał), razem sprzątaliśmy (w tym samym czasie), razem robiliśmy pranie. Wspólne cotygodniowe zakupy uważam za wspaniale spożytkowany czas, a dzieci świetnie uczą się przy tym zarządzania kasą i nie nudzi ich to.
  • morekac 08.10.16, 23:41
    >Wspólne cotygodniowe zakupy uważam za wspaniale spożytkowany czas

    Ty to tak na serio? Rozumiem, że zakupy trzeba zrobić, czasem i we dwójkę, ale uważać to za wsoaniale spożytkowany czas?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • kaszub-ska 09.10.16, 00:42
    No ja lubię, każdy bierze co mu odpowiada i jest spokój. Ubrania, buty, cokolwiek do domu o wiele łatwiej kupić, gdy ktoś inny może doradzić.
  • morekac 09.10.16, 00:45
    Rozumiem zakupy ciuchowe -ale przecież nie robi się ich co tydzień. Za to cotygodniowe celebrowanie zakupu karkówki na obiad to lekka przesada...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • lukas.2004 10.10.16, 22:25
    Najlepszy tekst całego wątku smile.
  • 3-mamuska 10.10.16, 22:35
    morekac napisała:

    > Rozumiem zakupy ciuchowe -ale przecież nie robi się ich co tydzień. Za to cotyg
    > odniowe celebrowanie zakupu karkówki na obiad to lekka przesada...
    >

    Może to taka osoba, ktora nie umie nic kupic samemu, nawet karkówki, i potem dziw bierze ze najlepsza rozrywka polskich rodzin to chodzenie po galeriach.

    Ostatnio zauwazylam ze młode kobiety zupełnie nie potrafia kupic mięsa.
    Staje taka para przy lodowce ,facet wskazuje co ma kupic który kawałek czego i ile, i sam idzie cos jeszcze szukac , a kobieta stoi w kolekcje i zamawia to co jej facet kazał.
    I nie chodzi tylko o jeden przypadek czy jeden rodzaj mięsa. Ale wielokrotnie to zauwazylam, co niektóre dzwonią mowiaco jest z telefonem przy uchu kupują.
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • rysiowa85 10.10.16, 22:59
    trudno wybierać karkówkę jak sie na niej nie zna/nie przyrządza jej/nie jada.
    Może te kobiety jadają jedynie kurczaka (albo indyka)

    Nie zdziwiłabym się jakby to mięso wybierane przez pana było jego pomysłem/życzeniem. (skoro ktoś nie gotuje lub rzadko/ w ogole nie jada wieprzowiny/wołowiny to raczej trudno mu jest cos wybrać)


  • 3-mamuska 10.10.16, 23:06
    rysiowa85 napisał(a):

    > trudno wybierać karkówkę jak sie na niej nie zna/nie przyrządza jej/nie jada.
    > Może te kobiety jadają jedynie kurczaka (albo indyka)
    >
    > Nie zdziwiłabym się jakby to mięso wybierane przez pana było jego pomysłem/życz
    > eniem. (skoro ktoś nie gotuje lub rzadko/ w ogole nie jada wieprzowiny/wołowiny
    > to raczej trudno mu jest cos wybrać)
    >
    >

    Oj nie nie, tez tak myslam ,ja tez kupuje wołowinę tylko mężowi i pytam pani czy dac ładny kawałek bo ja tego nie jem. Zeby było zjadliwe.
    Ale to nie jest tak kup karkówkę, ale kupi dokładnie taka, 1 kg misa mielonego tego i tego, tyle kurczaka, tyle udek, schabu tyle i tyle.
    To nie jest jednodniowy obiad, No i z rozmowy wychodzi ze beda jeść razem,zamrożą, to bedzie na poniedziałek to na środę lub piatek, zrobią sos, glularz, uda w piekarniku.
    Najcześciej w niedziele dzikie tłumy, i wlasnie takie młode 20-25 letnie dziewczyny zupełnie bez jakiegos myślenia.
    Stad mam wrażenie ze autorka nie potrafi nic zrobic sama, z mężem za rączkę pranie wiesza.
    Stad problem z samodzielnym posprzątaniem u rodziców.
    Całe zycie ktoś ja pilnował/ niańczył najmłodsza. Wiec...
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • morekac 10.10.16, 23:13
    >i wlasnie takie młode 20-25 letnie dziewczyny zupełnie bez jakiegos myślenia.

    ale wątkotwórczyni ma pewnie z 10 lat więcej, gotuje obiady - zapewne każde z małżonków potrafiłoby kupić jadalny kawałek zwierza.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:55
    Siedzieliście na przeciwko pralki i patrzyliście, jak kręci się pranie w bębnie?

    --
    Strach w niektórych tematach to na forach nic innego niż zabieg stylistyczny. Retoryka trolli. Prawdziwy strach czuje forumka, która prosi aby trzymać kciuki za jej syna. by kropkacom
  • kaszub-ska 08.10.16, 23:13
    A jeździsz do rodziców obrabiać drugie mieszkanie, prać, prasować? Zajmujesz się lekarzami, wszystkimi papierkowymi sprawami? Jak często? Przez ile lat?
  • milka_milka 08.10.16, 23:56
    No. Ja tak obrabiałam kilka lat dziadka i babcię. Potem już nie ja. Ale dało radę.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • panterarei 08.10.16, 20:36
    Więc raz w miesiącu zrobisz obiad w piątek, a zakupy i mycie samochodu ogarnie małżonek,bo Ty pojedziesz w sobotę pomóc rodzicom

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • rosapulchra-0 08.10.16, 22:01
    kaszub-ska napisała:

    > W tygodniu pracuję, zawożę dzieci na zajęcia, gotuję obiad, jem obiad z moją ro
    > dziną, nastawiam pranie, składam pranie z poprzedniego dnia, idę z moją rodziną
    > na spacer, pomagam dzieciom w lekcjach i sprawdzam przygotowanie ich do szkoły
    > , rozwieszam pranie, robię kolacje, jem kolacje z moją rodziną, a później kąpię
    > się i idę spać.

    Rodzice nie są twoją rodziną? Obcy? Jeśli matka lub ojciec (którzy dali ci kasę, gdy jej potrzebowałaś) trafią do szpitala, to nie pojedziesz, bo musisz zjeść obiad ze SWOJĄ RODZINĄ?

    W sobotę sprzątam mieszkanie, myję samochód, gotuję obiad, jem
    > obiad, jadę na zakupy ze swoją rodziną, jadę na space ze swoją rodziną, gram i
    > oglądam tv z dziećmi. W niedzielę jem śniadanie z rodziną, jadę na spacer z ro
    > dziną, gotuję obiad, jem obiad, odpoczywam, prasuję. Tak mija mi tydzień. Raz w
    > tygodniu dzwonię do rodziców, zwykle nastawiam na głośnomówiący i prasuję w ty
    > m czasie.
    > O sprzątaczce mówiłam dawno, bo wiedziałam, że nie można bez końca co tydzień l
    > atać do rodziców i ogarniać im mieszkanie. Każda z nas ma swoją rodzinę, a rodz
    > iców stać na zapłacenie 600 zł miesięcznie.


    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • milka_milka 08.10.16, 23:47
    I łaskawie dzwonisz raz na tydzień! No ludzka pani z Ciebie!

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • zla.m 09.10.16, 01:35
    Dajże spokój, można samochodu raz nie umyć i podjechać pomóc rodzicom, mogą wnuki pojechać nie "na wizytę" tylko pomóc w sprzątaniu u dziadków, zamiast spaceru... No naprawdę, taki masz ten koniec tygodnia zapełniony - przygotowuję żarcie - jem - przygotowuje żarcie, w przerwie trochę rozrywek....

    Ale jak to mówią: kto chce, znajdzie sposób, kto nie chce, znajdzie powód.
    --
    Rząd nie ciąża, można usunąć.
  • anorektycznazdzira 08.10.16, 18:45
    Czyli mamy rozumieć, że Twoje wcześniejsze naleganie, aby zatrudnić sprzątaczkę nie było wcale próbą zamiany tej pomocy, na taką, którą i Ty mogłabyś świadczyć, tylko na taką, która w ogóle pomocą nie jest i nie będziesz musiała już NIC dla nich robić?
    Nie wiem, zdecyduj się, czy pomagasz, czy nie, bo wychodzi, że nie tylko nie raczyłaś powiedzieć tego wprost. Gdybyś chciała sprawę rozegrać uczciwie, to już dawno zatrudniłabyś sprzątaczkę, która zastąpiłaby Ciebie w tym wymiarze, w jakim siostry sprzątały. Albo zorganizowała i/lub opłaciła coś innego, co jest rodzicom potrzebne.
    Nie jest żadną wymówką, że Ty masz dzieci.
    Nie chcesz pomagać i tyle, powiedz im to uczciwie, może nie potrzebują?

    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • princesswhitewolf 08.10.16, 20:34
    szkoda ze twojej wypowiedzi nie doczyta kaszubska. A wydaje mi sie ze bardzo sprawe dokladnie opisalas...
  • anorektycznazdzira 09.10.16, 10:55
    Czemu nie doczyta?

    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • ula.jakubowska 08.10.16, 18:51
    kaszubska,miej na uwadze,ze dzieci większość wzorców i wartości wynoszą z domu.
    w przyszłości istnieje prawdopodobieństwo,ZR twoje dzieci nie będą miały czasu dla ciebie,bo zajmie je praca czy własne rodziny.no,ale ty to rozumiesz,wiec na starość- jakakolwiek bedzie- nie zfziwisz się,jeśli zostaniesz sama...

  • kaszub-ska 08.10.16, 19:20
    Wiesz moje siostry od kilku lat co tydzień jeżdżą pomagać swoim rodzicom, a ich dorosłe w tej chwili dzieci, bez zobowiązań wobec własnych dzieci, wnuki które w dzieciństwie do dziadków często przychodziły, były przez nich zaopiekowane w czasie choroby i wakacji, jakoś ani razu nie pomyślały, żeby dziadkom pomóc, a i w odwiedziny nie wpadają częściej niż ja.
  • princesswhitewolf 08.10.16, 20:28
    to laskawie rusz d... i jedz do matki ze swoimi dziecmi. Wyobraz sobie ze dziadkowie tez chca widziec twoje dzieci, nie wpadlas na to? Dzieci potowarzysza twoim rodzicom a jak troche popracujesz to lepiej w glowie ci sie wartosci poukladaja.

    >jakoś ani razu nie pomyślały, żeby dziadkom pomóc

    a twoje dzieci juz wpadly jak rozumiem??
  • rosapulchra-0 08.10.16, 22:03
    100/100!

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • anorektycznazdzira 09.10.16, 11:27
    > a twoje dzieci juz wpadly jak rozumiem??
    Nie no, one maleńkie są jeszcze, trzeba im pieluchy zmieniać i chleb masłem smarować suspicious

    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • cosmetic.wipes 08.10.16, 19:26
    > Mówiłam rodzico
    > m i siostrom wcześniej, że dobrze byłoby znaleźć jakąś panią, która by im pomag
    > ała.

    > Powiedziałam, że nie piszę się na
    > to, bo rodzice mają pieniądze, mają z czego zapłacić i tak naprawdę mają na oso
    > bę w rodzinie tyle co my.

    Alzheimera masz czy jakieś inne dysfunkcje neurologiczne?
    --
    Sukces: gdy masz 4 lata - nie lejesz w majtki, gdy masz 12 - masz wielu kumpli, 20 - uprawiasz seks, 40 - dużo zarabiasz, 60 - uprawiasz seks, 70 - masz wielu kumpli, 80 - nie lejesz w majtki.
  • konwalka 08.10.16, 19:51
    we łbie mi się nie mieści
    ja, ja, ja ja ja ja ja
    moja rodzina, moja lazienka moj remont moj obiad moje rozwieszanie prania
    nie am czasu nie ma checi nie bede do nich chodzic
    no i te małe dzieci...

    "A przecież wszytsko na tym świecie zalezy od odrobiny ciepła" E.M.Remarque
    --
    Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
  • cosmetic.wipes 08.10.16, 19:58
    No właśnie.
    Wszystkie remonty i obiady bym oddała, byle tylko żyła. Wiem, że rozumiesz.

    --
    "Twój penis - nasza sprawa. Nie będzie sobie jeden z drugim narzędziem demograficznym swobodnie zarządzał." by gama2003
  • konwalka 08.10.16, 20:05
    sad
    --
    Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
  • princesswhitewolf 08.10.16, 20:26
    dokladnie.
  • koronka2012 08.10.16, 19:45
    Problem polega chyba głównie na tym, że starsze siostry mają wdrukowany rys poświęcania się i orania nosem, a Kaszubska nie. Sytuacja naturalnie byłaby zupełnie inna, gdyby rodzicom było ciężko finansowo, ale skoro odkładają 2 tysie miesięcznie, to nie przesadzajmy.
    Siostry są zwyczajnie nadgorliwe, a Kaszubska nie - i na ich tle po prostu źle wygląda PR-owo.

    Tymczasem to poświęcenie jest najdoskonalej zbędne, ma okupić jakieś bezpodstawne i dziwne poczucie winy, przecież rodzice i tak z tej odłożonej kasy nie korzystają.

    Gdyby taka sytuacja zdarzyła się u nas, obie z siostrą z miejsca zorganizowałybyśmy płatną pomoc domową choć obie mamy dorosłe dzieci - wolałybyśmy spotkać się z rodzicami normalnie, a nie obowiązkowo co tydzień-dwa jeździć na szmacie.
  • triss_merigold6 08.10.16, 19:54
    Mam identyczne podejście. Regularne spotkania z rodzicami - tak.
    Jeżdżenie do tydzień po to, żeby sprzątać, prać, prasować tylko w imię kodu realizowania pomocy OSOBIŚCIE - nie, tym bardziej, że można zwrócić się do ops lub zapłacić komercyjnie pni do pomocy i rodzice mogą to spokojnie zrobić.
  • princesswhitewolf 08.10.16, 20:15
    a co to za problem raz na 3 tyg posprzatac rodzicom jakies 2 czy 3 pokoje. Kurze, lazienka odkurzyc nie zajmie dluzej niz 2-3 godziny.
  • naomi19 08.10.16, 21:14
    Ktoś może nie mieć czasu, sił, ochoty, możńa tego szczerze nie znosić.

    --
    "na ematce wspólny pokój dzieci to patologia ale szóstka dzieci karmionych kaszą ze szczawiem to ok bo 'przecież się kochają'" araceli
  • princesswhitewolf 08.10.16, 21:52
    wszystko mozliwe ale wiesz jak trzeba to trzeba. Raz na 3 tygodnie zawija sie rekawy i ma sie darmowa silownie ze szmata w lapie
  • rosapulchra-0 08.10.16, 22:08
    Albo się płaci za panią do sprzątania i panią do opieki, i.. ma się problem z głowy.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • koronka2012 08.10.16, 22:41
    Ale PO CO sprzątać rodzicom zamiast posiedzieć z nimi, zabrać na spacer czy cokolwiek? żeby się umartwiać? mają potrzebę i stać ich - czemu nie mieliby sobie ułatwić życia, a z dziećmi/wnukami spotykać się w celach rozrywkowych, a nie żeby realizować nużące obowiązki.
    Foch pochodzi od sióstr, nie rodziców, którym zapewne do głowy nie przyjdzie, żeby kosztami obarczać rodzinę, skoro ich samych na to stać.

    2-3 godziny to prasowanie zajmuje. Moja pani do pomocy przychodzi na jakieś 6-7 godzin. Gdybym miała jechać do nich i sprzątać - z dojazdem wyszłoby jakieś 8 godzin. Sorry, zasuwam cały tydzień, w weekend chcę odpocząć. Moi rodzice mają połowę tego co rodzice Kaszubskiej, więc oczywiste że złożyłybyśmy się z siostrą.

    Swoją drogą - ciekawe jakby forum skomentowało post np. teściowej pt "mam dużo kasy ale domagam się, żeby dzieci mi sprzątały kosztem własnego odpoczynku i czasu dla swoich rodzin"
  • naomi19 10.10.16, 10:55
    Może to jacyś zwolennicy doskonalenia się przez umartwianie?

    --
    angielskie dzieci tez nosza czapki, rekawiczki, szaliki i cieple kurtki, swetry itp. ale jakos tak inaczej to nosza niz polskie /by najma78/
  • lady_mary 08.10.16, 19:57
    Myślimy, że jesteś patologicznie skąpa skoro nie jesteś w stanie wydać na swoich rodziców 200 zł miesięcznie, szczególnie wobec faktu, że twoje siostry od lat im pomagają a ty nie robisz nic.
    A odsetki od pożyczki płacisz?

    --
    I suppose she is entitled to put up an argument. 
    Of course she is. She's just not allowed to win it.
  • princesswhitewolf 08.10.16, 20:12
    ja uwazam ze nie tylko skapa ale i leniwa. Co to za problem posprzatac mieszkanie raz na 3 tygodnie?? ( 3 siostry jak wnioskuje czyli 3 tygodnie)
  • naomi19 08.10.16, 21:15
    Dla Perfekcyjnej Pani Domu- żaden problem. Dla normalnej kobiety może być to problem.

    --
    'Moim zdaniem praca jako wartość jest trochę przeceniania, uważam, że są bardziej wartościowe lub wzbogacające człowieka rzeczy, np.wychowywanie dzieci, spędzanie czasu z rodziną, albo chociaż bieganie boso po łące.' czujny.czajnik
  • lady_mary 08.10.16, 22:37
    Ja też nie lubię sprzątać, ale własnym rodzicom, którzy mnie wychowali i pożyczyli kasę (zastanów się ile autorka oszczędza dzięki temu, że nie wzięła pożyczki z banku), nie zalowalabym 200 zł miesięcznie albo kilku godzin pracy raz na 3 tyg.

    --
    I suppose she is entitled to put up an argument. 
    Of course she is. She's just not allowed to win it.
  • naomi19 09.10.16, 07:59
    Nienawidzę sprzątać i nawet u siebie nie sprzątam. I nikt by mnie nie zmusił, żeby rodzicom sprzątać, których stać na pomoc. Gdyby było im ciężko finansowo- nie byłoby sprawy. Ale tu nie mówimy o takiej sytuacji.

    --
    "No i dążysz do czegoś tam, po prostu se dążysz, normalnie bezczelnie se dążysz!"
  • zuzi.1 09.10.16, 10:23
    Dokladnie tak. Gdyby rzeczywiscie potrzebwali pomocy finansowej, to psim obowiazkiem siostr byloby im pomoc. Tutaj taka sytuacja nie wystepuje. Kaszubskiej wali sie malzenstwo, ma spory kredt hipoteczny do splacania, duza pozyczke do splacania, spore koszty zycia do poniesienia, bo rodzina 4 os. i stosunkowo mlode dzieci i jeszcze ma sobie wziac na glowe dodatkowe 2400 zl kosztow rocznie na niekonieczne wydatki na sprzataczke rodzicow, a rodzicom niech nieuzywana kupka rosnie na koncie dalej....taaaaaak i jaka z niej egoistka smile raczej zdrowy rozsadek przemawia z takiego postepowania i odpowiedzialnosc fin.za wlasna rodzine. Wpisz swoją odpowiedź
  • rosapulchra-0 09.10.16, 13:49
    Z której to potem kupki autorka wątku bardzo chętnie zaczerpnie. Nie zapominaj o tym.

    --
    Strach w niektórych tematach to na forach nic innego niż zabieg stylistyczny. Retoryka trolli. Prawdziwy strach czuje forumka, która prosi aby trzymać kciuki za jej syna. by kropkacom
  • zuzi.1 09.10.16, 14:07
    Lepiej niech rodzice zaczerpna z tej kupki teraz, gdy tego potrzebują. Ulatwia w ten sposób życie i sobie i dzieciom. Dzieciom po ich śmierci ta kupka do niczego nie jest potrzebna. Niech ja teraz spozytkuja na swoje potrzeby, cala rodzina będzie dzieki temu zyla spokojniej.
  • rosapulchra-0 09.10.16, 14:55
    Nakażesz?

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • nuta15 08.10.16, 20:12
    Mam wrażenie , że z rodzicami wiąże cie tylko więź finansowa - pożyczka. Telefon raz w tygodniu podczas prasowania i ...mam ich z głowy sad Twoje dzieci mają kontakt z dziadkami , czy widują je tylko od święta ?
  • princesswhitewolf 08.10.16, 20:18
    no wlasnie...
  • wapaha 08.10.16, 20:44
    Więź zaczyna się u jednej osoby i kończy u drugiej. Myślisz, że brak więzi z jednej oznacza masę emocji i miłości z drugiej ? Bo ja myślę, że to działa w dwie strony..coś niefajnego mogło się zadziać po prostu, jak w wielu rodzinach

  • naomi19 08.10.16, 21:16
    Coś niefajnego musiało się dziać dużo, dużo wcześniej.

    --
    angielskie dzieci tez nosza czapki, rekawiczki, szaliki i cieple kurtki, swetry itp. ale jakos tak inaczej to nosza niz polskie /by najma78/
  • rosapulchra-0 08.10.16, 22:15
    Ale co niefajnego? Najmłodsza córka potrzebuje pożyczki i to w sporej kwocie na dom, dostaje bez mrugnięcia okiem, najmłodsza nie bywa u schorowanych rodziców, mimo że mogłaby, ale nie chce. Najmłodsza córka podlicza rodziców przychody i wydatki, czyli jakby nie patrzeć, już liczy kasę, jaką dostanie po ich śmierci. Najmłodsza i, najlepiej stojąca finansowo z całego rodzeństwa, córka nie chce wyłożyć 200 zł (sic!) co miesiąc na sprzątaczkę w domu rodziców? Coś niewiarygodnego!

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • lady_mary 08.10.16, 22:31
    Ale jak pożyczała pieniądze to się nic niefajnego nie działo.

    --
    I suppose she is entitled to put up an argument. 
    Of course she is. She's just not allowed to win it.
  • naomi19 09.10.16, 08:00
    Oj, tego nie wiesz big_grin Fakt pożyczenia kasy o niczym nie świadczy.

    --
    'Moim zdaniem praca jako wartość jest trochę przeceniania, uważam, że są bardziej wartościowe lub wzbogacające człowieka rzeczy, np.wychowywanie dzieci, spędzanie czasu z rodziną, albo chociaż bieganie boso po łące.' czujny.czajnik
  • princesswhitewolf 08.10.16, 21:54
    no ale o tym nic nie czytalismy. Nie dopisuj historii. To by ja zupelnie zmienilo.
  • beliska 08.10.16, 20:01
    To rodzice na pewno? Może pomyliłaś się i to wyjątkowo wredni teściowie, którzy przez x lat dawali ci w kość?
  • konwalka 08.10.16, 20:15
    nikt nie kaze asertywnej autorce orac całę weekendy
    przeciez tu nie chodzi tylko o sprzatanie i prasowanie
    mysle, że chodzi o jakis rytał na linii rodzice-dzieci, jeden z ostatnich
    mama nie chce żeby kttos obcy krecil jej sie po domu
    moze sie wstydzi, może ma stara bielzne w szafie, może ma lęki typowe dla starych, w sumie bezbronnych osob
    poszlabym i poukladała mamie w komodzie, przy okazji wspominajac jakies historie związane z szafirową bluzką czy ta sukienka, która mama założyła na jakąs wyjątkową okazję
    potem starłabym kurz pokazując mamie jakis nowy, pachnący pieknie preparat
    postawiłabym kwiaty
    tak robiam w domu mojej mamy, mając swiadomosc, ze to jedne z ostatnich naszych wspolnych doswiadczen domowych
    i wlasnie wtedy powiedzialabym mamie spokojnie, że do tych grubych spraw mam fajną, cieplą, sympatyczną panią
    że nie bedzie zaglądac do szaf, tylko umyje łązienkę i kuchnię
    oboj etnie zreszta, co
    jedna siostra wleci powycierac kurz, druga ogarnie szafe pobieznie, trzecia wstawi nowe kwiaty czy ułozy owoce
    dwojka starych ludzi nie syfi w niewielkim mieszkaniu chyba jak stado bydła
    to jest godzina, dwie w tygodniu
    naprawde tak duzo? naprawde?
    --
    Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
  • cosmetic.wipes 08.10.16, 20:25
    No i zrobiłaś to. Sobotni wieczór a ja się poryczałam.

    --
    "Twój penis - nasza sprawa. Nie będzie sobie jeden z drugim narzędziem demograficznym swobodnie zarządzał." by gama2003
  • konwalka 08.10.16, 20:29
    sorry
    no to dzisiaj ryczymy obie sad
    przedwczoraj minął rok
    --
    Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
  • cosmetic.wipes 08.10.16, 20:30
    U mnie za trzy tygodnie minie 20 lat.
    Nie jest lżej.

    --
    Sukces: gdy masz 4 lata - nie lejesz w majtki, gdy masz 12 - masz wielu kumpli, 20 - uprawiasz seks, 40 - dużo zarabiasz, 60 - uprawiasz seks, 70 - masz wielu kumpli, 80 - nie lejesz w majtki.
  • konwalka 08.10.16, 20:34
    myslalam ostatnio o tym, że najzwyklejsza, najbardziej pewna rzecz na swiecie, zawsze budzi takie niedowierzanie i bunt
    trzymaj sie na tyle, na ile dasz rade
    albo nie dawaj moze rady przez chwilę
    rocznice są beznadziejne sad
    --
    Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
  • wapaha 08.10.16, 20:52
    Dziewczyny, patrzycie przez pryzmat swoich doświadczeń, uczuć, braków i swojej żałoby..Przekładacie swoje uczucia na uczucia innych.
    Tymczasem u was bylo całkiem inaczej niż u autorki. Całkiem.
    Nie byłyście nigdy najmłodszą córką. Nie miałyście starszych sióstr i nie niańczyłyście wraz ze swoimi rodzicami ich dzieci. Nie wiecie jakie naprawdę relacje są między autorką a rodzicami. Nie wiecie ( cosmetics wierzę, że właściwie odczytasz moje słowa i sie nie pogniewasz) jak to jest mieć starych, chorych, odmienionych psychicznie rodziców. Nie wiecie jak to jest mieć rodziców blisko ( konwalko - wierzę, że się nie pogniewasz, ale inne są zobowiązania "na odległość ). To strasznie trudny temat, i nie sposób tak naprawdę nic doradzić, bo relacje na linii-rodzic-dorosłe dziecko to całe lata wspólnego ich życia , przezywania , doświadczania..

    Ja czasem gorzko sobie myślę, że kto wie czy to nie "zbawienie" dla mnie, że oszczędzona mi została starość rodziców sad Z tą okrutną opieką nad nieraz obcym już cżłowiekiem, nie poznającym, mówiącym okrutne słowa, w świecie w którym oczekuje się pomocy ponad siły fizyczne, niemożność rozciągniecia czaso-przestrzeni, presją społeczną ( to przecież twoi rodzice , jak możesz !!) itp

    p.s.
    ściskam was..
  • konwalka 08.10.16, 20:57
    wapaha- bardzo, bardzo, bardzo dobrze wiem, jak to jest z rodzicem odmienionym psychicznie sad
    brałam mame do siebie jak tylko moglam
    potem po prostu jezdzilam jak bylo trzeba
    jestem jedynaczka
    --
    Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
  • wapaha 08.10.16, 21:01
    sad
    więc wiesz jak to jest
    a tu jeszcze osoba nie tylko taka, którą trzeba brać do siebie ale taka którą trzeba odwiedzać. i to nie jedna chora osoba, ale dwie chore osoby. i nie jedna odpowiedzialność - ale dwie.
    strasznie trudna sytuacja i strasznie smutna - bo coś tam musiało się niefajnego zadziać
  • konwalka 08.10.16, 21:04
    wiesz co jest najgorsze w tym wszytskim? że tam nie musiało wlasnie sie zle zadziać

    każdy z nas wczesniej czy pozniej przechodzi taką załobę
    chodzi chyba o to, żeby okazac serce odpowiednio wczesnie
    --
    Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
  • wapaha 08.10.16, 21:06
    każdy pisze swój własny życiorys
    a relacje na linii rodzic- dziecko są znacznie trudniejsze ( ważniejsze ! na kształtowanie postaw wobec świata ) niż partner -partner
  • konwalka 08.10.16, 21:10
    tak, ale obraz kształtuje się na podstawie tego, co nam powiedziano
    zauwaz, ze autorka nie wspomina o jakichs potwornych zaniedbaniach rodzicielskich, które moglyby wplynąc na jej dzisiejsza niechęc do pomocy rodzicom
    ona ma wlasnie taką czystą, krystaliczną, odrażającą niechęć do minimalnych gestów i odrobiny poswiecenia
    odrobiny
    no, chyba ze cos ukrywa, ale wtedy juz musialabym zgadywać
    oceniam na podstawie danych
    --
    Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
  • wapaha 08.10.16, 21:14
    a ja właśnie bardziej "oceniam" na podstawie braku..
    ta krystaliczna niechęć mnie... poraża
    a z drugiej strony poraża mnie ocena innych , że nie ma nawet tych 200 zł, podczas gdy kilka wątków niżej kilka forumek odważyło się napisać o swojej biedzie..
  • klamkas 08.10.16, 21:18
    Ale autorka sama twierdzi, że ma 9000 miesięcznie na 4 osoby -w tym kontekście 200 zł to 2% budżetu. T nie sytuacja - albo sprzątaczka dla rodziców, albo głód.

  • wapaha 08.10.16, 21:23
    Wiesz Klamkas, ja myślę, że chodzi o szacunek do pieniądza jednak. Tu nie ma sytuacji, że biedni schorowani rodzice zarastają brudem i narzekają jak im źle - tu jest sytuacja w której zamożni rodzice, których stać na wydatek jakim jest pomoc przy sprzątaniu - nie chcą za taką pomoc zapłacić BO.
    Córki mają się zrzucić , żeby uszczęśliwić ich na siłę ?
    Autorka dała pomysł dla narzekających sióstr , które zajmowały się tym sprzątaniem. Żeby ulżyć sobie, odpocząć , nie narzekać, a mieć poczucie że rodzice mają czysto- niech wynajmą opiekunkę
  • klamkas 08.10.16, 21:28
    Nie. Tu mamy sytuację, kiedy rodzice mają wywalone, a córki próbują ich uszczęśliwić, bo twierdzą, że rodzice sami sobie nie radzą (w tym autorka wątku - siostry jej niczego nie wmawiają, ona sama twierdzi, że rodzice sobie nie radzą). W związku z tym, jeśli poziom córczynego brudu zostaje przekroczony, to powinny za to zapłacić, wspólnie.
  • wapaha 08.10.16, 21:34
    Ale to dwóm siostrom przeszkadza poziom brudu a nie autorce. Bo ona nie jeździ tam sprzątać przecież
  • pade 08.10.16, 21:42
    Dzięki siostrom autorka ma luz i może sobie na kawę wpadać albo zadzwonić raz w tygodniu i zapytać co słychać.
    Korona by jej z głowy spadła gdyby pomogła siostrom? Bo de facto ta pomoc sprzątająca to dla sióstr jest. To one nie dają rady. Ktoś w mieszkaniu rodziców sprzątać musi.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • naomi19 08.10.16, 22:04
    Nie dają rady na własne życzenie, one same się w to szambo wpędziły, ich sprawa. To nauka dla innych, żeby nie dać sobą manipulować, tylko robić swoje.

    --
    butelkowy.blox.pl/html
  • pade 08.10.16, 22:16
    Ekhm, rodzice 80+ to zupełnie inne pokolenie niż nasze! Naturalne jest dla nich przedmiotowe traktowanie dzieci, bo sami byli tak traktowani, jak nie gorzej. To raz, dwa, ludzie z tego pokolenia okazują uczucia gołąbkami i pierogami a odbierają w praniu i porządkach. Trzeba zrozumieć ten język a nie się oburzać.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • zuzi.1 08.10.16, 22:29
    Ale siostry sa juz bardzo zmeczone a Kaszubska tez nie ma sily zapierdzielac u rodzicow na 3 etacie. A oni sprzątaczki nie chca? I co im zrobisz? Sprzątasz dalej jako jedna z tych sióstr?
  • pade 08.10.16, 22:32
    Przecież siostry chcą zatrudnić sprzątaczkę. Widać mają pomysł jak przekonać rodziców.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • zuzi.1 08.10.16, 23:33
    To niech zatrudniają. Jesli chca płacić, niech placa. Kaszubska ma w tej chwili tyle problemów, w tym finansowych, ze branie sobie na głowę kolejnych zobowiązań fin, tym razem niekoniecznych, to jak strzelanie sobie w stopę.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:56
    Skąd wiesz, jaką sytuację finansową ma autorka wątku?

    --
    Strach w niektórych tematach to na forach nic innego niż zabieg stylistyczny. Retoryka trolli. Prawdziwy strach czuje forumka, która prosi aby trzymać kciuki za jej syna. by kropkacom
  • triss_merigold6 09.10.16, 00:03
    Bo pisała o tym obszernie?
  • rosapulchra-0 09.10.16, 00:16
    Pisała, że ma najlepszą z całego rodzeństwa. A jedna nie chce się dokładać finansowo do pomocy rodzicom.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • zuzi.1 09.10.16, 14:12
    Z innego wątku. Dziewczyna stapa finansowo po cienkim lodzie, gdy będzie miała pecha, to sie moze niezle wygrzmocic. Wiec kazda zlotowke powinna ze 3 razy obejrzeć zanim ja wyda. Wydatki niekonieczne to ostatnia rzecz jaka powinna sobie teraz brać na głowę.
  • milka_milka 09.10.16, 14:16
    OK. To niech poświęci jedno popołudnie na 3 tygodnie i pojedzie do rodziców posprzątać i ugotować. To nie zaburzy jej finansów.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • konwalka 09.10.16, 14:52
    jak jej walnie finansowo, to przeciez ktos jej pozyczy, ile tam bedzie potrzebowac. Pomyslmy, kto to może być? Kto bedzie na tyle durny, ze naruszy swoje lokaty i da kase bez zadnych odsetek? Hmm....
    --
    Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
  • rosapulchra-0 09.10.16, 14:58
    O to to to!
    Okropne, patologiczne skąpstwo i przekraczający wszelkie granice materalizm oraz egozim.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • klamkas 09.10.16, 18:27
    Ale ona nie zamierza odkładać tych 200 zł na czarną godzinę, tylko je wydać, o czym sama pisała wink.
  • zuzi.1 08.10.16, 21:41
    Nie, rodzice nie maja wywalone. Gdyby mieli wywalone, to pogoniliby te córki z własnego domu i nie pozwalali im tracić dnia na sprzątaniu itp. pogoniliby je do ich własnych rodzin i dzieci. A tu co jest od kilku lat?: dwie córki meczennice latają i obrabiają rodzicow poletko co tydzień, bo ktos im to wpoil... a rodzice pozwalają sobie pomagać i bzdurza o wstydzie gdyby sprzątaczka miała im pomoc... W koncu od czego maja córki... a co tam, ze córki sa zmeczone tym obowiązkiem, ze maja własne rodziny i własne obowiazki, ze maja tylko jedno zdrowie, a co tam. W koncu córki od czegos sa...ci rodzice to typowa narcystyczna rodzina. Oderwani od rzeczywistości egocentrycy. Kaszubska jest najmniej obarczona poczuciem winy ze wszystkich sióstr i dobrze. Ale za to za meczennice bez granic robi w małżeństwie ze swoim narcystycznym mężem, tu wychodzi wychowanie przez narcystycznych rodziców, we własnym małżeństwie. Brak granic i brak umiejętności ich stawiania, godzenie sie na wszystko, na co godzic sie nie powinna.
  • zuzi.1 08.10.16, 21:53
    No tak, sprzątaczka to wielkie zagrożenie dla wizerunku, wielki wstyd...co sąsiedzi powiedzą...i ta kasa, sknerowaci krezusi nie lubią jej wydawać, oj nie lubią. Kasa trzymana na koncie w dużych ilościach oprócz bezpieczeństwa daje również zludne poczucie władzy. Siostry nie mówią rodzicom wprost ze są zmeczone i ze to je przerasta, jakie to typowe w takich rodzinach. Obowiązek nawet po trupach i uśmiech nawet przez lzy. A co! Biedne kukielki z tych sióstr, brak odwagi żeby przed rodzicami przemówić własnym głosem, trzeba udawać ze wszystko jest ok, nawet gdy nie jest. I teraz znalazła sie winna, krnąbrna Kaszubska...smile
  • naomi19 08.10.16, 22:03
    Znam ten typ. Córka pacjentów (też jeden z Parkinsonem, a kobitka pedantka), samotna matka, musiała wziąć dzień urlopu, żeby rodzicom okna wyszorować, bo CO SĄSIEDZI POWIEDZĄ, jak zobaczą, że ktoś inny myje okna.

    --
    mam szczęście bo mieszkam w malutkiej mieścinie gdzie jest wielka bieda i nikt tu nie rzuca się nawet na używaną odzież bo dla większości jest za droga. aniaturek0409
  • klamkas 08.10.16, 22:06
    A ja (potencjalnie, po lekturze wątku) widzę coś innego - rodzice chcą obecności córek i kontaktu, a że sprzątanie to jedyny skupiacz ich uwagi, to korzystają.

    Pisząc wprost - jeśli jedynym co cię zmusi do regularnego udziału w naszym życiu, jest brud i bałagan, to zapraszam. To widzę w poście autorki. Ale to nie ma znaczenia, bo ta ma wywalone na ich potrzeby, o ile trzymają się terminu jej spłaty.
  • zuzi.1 08.10.16, 22:37
    Dla takich rodziców każdy powód do skupienia uwagi na nich jest dobry, każdy. I skwapliwie z tego korzystają. Stawiając oczywiście warunki. A co tam, ze sie córki nosem podpierają, bo zmeczone. Dopóki nie wypowiedza na glos ze maja dosc( a wiadomo ze tego nie zrobią z uwagi na wychowanie) to problem nie istnieje isytuaca toczy sie dalej...
  • panterarei 08.10.16, 23:34
    Serio?Rodzice wychowali trzy córki, starszym pomogli przy dzieciach, młodszej pozyczyli sporo kasy i teraz nie można raz na trzy tygodnie im pomóc?Bo lepiej byłoby iść z mamusia do opery jak to damy na ematce?a rodzice dziwacza bo nie chcą obcej osoby?no dziwacza, będą dziwaczyc , bo są starzy. Ale dopóki to można dac w taki sposób wyraz trosce, to może warto?Bo za chwilę zaczną się choroby i opieka kogoś obcego może byc koniecznoscia. Wam sie wydaje, że nigdy nie będziecie Stare? Ze nie będzie tak, że ciężko wam będzie dostrzec brudną szafkę, tam, gdzie trzeba się schylic?Ze nie dostrzeżecie grymasu na twarzy córki, że znowu musiała przyjechać. I co zrobić, żeby w razie czego nie być ciężarem dla dzieci, mają swoje życie.. Porządny dom opieki to kupa pieniędzy..

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • naomi19 09.10.16, 08:04
    W tej dyskusji, jak w każdej dyskusji między kobietami, w zasadzie rozmawiamy na poziomie emocji, a nie faktów. Ciężko większości z was je w ogóle dostrzec i przyjąć do wiadomości. W sumie współczuję, nie chciałabym tak postrzegać świata.

    --
    mam szczęście bo mieszkam w malutkiej mieścinie gdzie jest wielka bieda i nikt tu nie rzuca się nawet na używaną odzież bo dla większości jest za droga. aniaturek0409
  • aankaa 09.10.16, 01:43
    rodzice pozwalają sobie pomagać i bzdurza o wstydzie gdyby sprzątaczka miała im pomoc... W koncu od czego maja córki... a co tam, ze córki sa zmeczone tym obowiązkiem, ze maja własne rodziny i własne obowiazki, ze maja tylko jedno zdrowie, a co tam. W koncu córki od czegos sa...ci rodzice to typowa narcystyczna rodzina. Oderwani od rzeczywistości egocentrycy. Kaszubska jest najmniej obarczona poczuciem winy ze wszystkich sióstr i dobrze.
    ===
    kolejna, prosząca się o identyczne potraktowanie się za 30-50 lat
  • naomi19 09.10.16, 08:05
    Kolejna cierpiętnica.

    --
    mam szczęście bo mieszkam w malutkiej mieścinie gdzie jest wielka bieda i nikt tu nie rzuca się nawet na używaną odzież bo dla większości jest za droga. aniaturek0409
  • myszu13 08.10.16, 20:41
    dołączam sad
    u mnie 3 miesiące

    --
    Nasza Zuzia ma już...
  • konwalka 08.10.16, 20:46
    trzy miesiace
    to najpaskudniejszy moment żałoby chyba
    trzeba to przejsc sad
    --
    Kobieta, która jęczy w nocy, nie warczy w dzień
  • cosmetic.wipes 08.10.16, 22:12
    Przytulam.

    --
    Rząd nie ciąża, usunąć go można.
  • princesswhitewolf 08.10.16, 20:25
    calkowicie sie z toba zgadzam tutaj konwalka. Bardzo ladnie to opisalas.
    Sprzatanie malego mieszkania opisuja tutaj kobity tak jakby bylo to calodziennym sprzataniem heroicznym jakiegos warsztatu samochodowego. Poza tym najfajniej sie spedza czas gdy sie z kims cos robi ( z mama, z ojcem) a nie siedziec i wpatrywac sie tylko w oczy przy kawie.
  • princesswhitewolf 08.10.16, 20:11
    3 siostry + Rodzicow mieszkanie to mieszkanie w Bloku czyli nie jakis wielopietrowy dom

    A coz to jest za problem jesli kazda z was co 3ci tydzien pojdzie na 3 godziny posprzatac i przy okazji odwiedzi rodzicow? Slownie: CO TRZECI TYDZIEN.

    Uwazam ze jestescie niesamowicie rozpieszczone. Mdli mnie.
  • koronka2012 08.10.16, 22:50
    Skąd wam się biorą te idiotyczne 3 godziny na całkowite sprzątnięcie mieszkania, które NIE JEST sprzątane na bieżąco, z prasowaniem itd? moja pani przychodzi na mniej więcej 7 godzin.
  • aankaa 09.10.16, 01:53
    ano stąd - dwoje starszych ludzi, raczej nie rozrzucają zabawek po kątach, prasowanie - ok pół godziny (2 osoby, kilka ciuchów) raz na tydzień

    całkowite sprzątnięcie mieszkania, które NIE JEST sprzątane na bieżąco
    otóż jest
    przez siostry założycielki
  • morekac 09.10.16, 11:05
    Mnie też wychodzi na to, że 3 godziny powinny starczyć na ogarnięcie mieszkania z grubsza - nie ma dzieci, nie ma zwierząt, starsi państwo nie chodzą już do pracy - a więc i garnitury i garsonki wyprasowane w kant nie są im potrzebne na codzień.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • moni_kaw 08.10.16, 20:13
    Jesteś po prostu skąpa i chytra; nie ubierają tego w opowieści o pomocy rodzicom. A tak przy okazji to ta pożyczka od rodziców to bez odsetek co nie???
  • myszu13 08.10.16, 20:31
    Szczeka mi opadla.
    Na Twoim miejscu wzięłabym pożyczkę i pokrywalabym conajmniej połowy skladki .
    Rodzice w tym wieku odkładają pieniądze na czarną godzinę, lekarza, pogrzeb, pomnik itp rzeczy . A wszystko po to ,by nie obciążać kosztami swoich dorosłych dzieci.

    W zyciu nie chciałabym mieć tak egoistycznej siostry.

    --
    Nasza Zuzia ma już...
  • naomi19 08.10.16, 21:21
    2000 miesięcznie? To będzie pogrzeb na oceanie na luksusowym statku? big_grin To jej rodzice to skąpcy. Nie dojadają, nie widzę też wydatków na rehabilitację (konieczność w schorzeniu ojca). Czyli nie obchodzi ich komfort życia, ale bezsensowne składowanie gotówki na koncie.
    Nie dołożyłabym się do pomocy i nie dałabym się wciągnąć w poczucie winy. Ale też pracowałam nad tym, żeby się nie poddawać manipulacjom. Dwie siostry chcą grać męczennice- proszę bardzo! Ona jeździ do rodziców w odwiedziny i to jest dla mnie ok.


    --
    "No i dążysz do czegoś tam, po prostu se dążysz, normalnie bezczelnie se dążysz!"
  • pade 08.10.16, 21:23
    Autorka też jest męczennicą. I to jakąsad

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • naomi19 08.10.16, 21:34
    Nie, autorka wyraźnie stawia granice, zajmuje się, jak to napisała, swoją rodziną i na niej się skupia. I ma prawo. A rodziców odwiedza, dzwoni, oferuje pomoc w zakresie znalezienie pani do pomocy.

    --
    angielskie dzieci tez nosza czapki, rekawiczki, szaliki i cieple kurtki, swetry itp. ale jakos tak inaczej to nosza niz polskie /by najma78/
  • pade 08.10.16, 21:37
    Ja mam inne wnioski, akurat nie z tego wątku.
    Dlatego postawa sióstr mnie nie dziwi.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • naomi19 08.10.16, 21:41
    No włąśnie, jeden wątek i skrajnie różna ocena. Ale niektórzy lubią cierpieć, a jeśli ktoś postanawia nie-cierpieć... to obraza i jak to tak, ja tak pięknie cierpię, a ona nie chce suspicious

    --
    butelkowy.blox.pl/html
  • klamkas 08.10.16, 21:32
    A może rodzice odkładają, żeby jak najwięcej zostawić dzieciom, a nie żeby udać się w podróż (w urnie) na Filipiny?

    I znowu - autorka sama uważa, że rodzice potrzebują pomocy. Rodzice tak nie uważają.
  • naomi19 08.10.16, 21:36
    Tak, potrzebują pani do sprzątania i niech na Boga sobie ją zatrudnią! Ona oferuje pomoc w znalezieniu. Odkładają bezsensownie, bo to czego potrzebują, to bardzo dobre żywienie, profesjonalna rehabilitacja domowa i pani do sprzątania,a nie rosnącej kupki na koncie. Ale to już są ICH wybory.

    --
    butelkowy.blox.pl/html
  • wapaha 08.10.16, 21:38
    mogę się tylko podpisać
  • klamkas 08.10.16, 21:44
    Ale oni nie chcą! Ich zdaniem jest znośnie. To córki uważają, że nie jest (w tym autorka).
  • naomi19 08.10.16, 21:51
    Ależ ty chcesz pomóć tym skąpcom na siłę! Słuchaj, poproś o adres i myj im kibel co tydzień. Im urośnie kupka na koncie, bo oczywiście zrobisz to za darmo, siostry zaoszczędzą, a ty wreszcie się uspokoisz big_grin

    --
    mam szczęście bo mieszkam w malutkiej mieścinie gdzie jest wielka bieda i nikt tu nie rzuca się nawet na używaną odzież bo dla większości jest za droga. aniaturek0409
  • naomi19 08.10.16, 21:53
    Tylko nie zapominaj o zdrowej żywności i profesjonalnej fizjoterapii, tego też potrzebują, a rezygnują świadomie, chyba już ci uświadomiłam, z jakiego powodu (kupka, konto, te sprawy).

    --
    angielskie dzieci tez nosza czapki, rekawiczki, szaliki i cieple kurtki, swetry itp. ale jakos tak inaczej to nosza niz polskie /by najma78/
  • triss_merigold6 08.10.16, 23:36
    Również mogę się podpisać. Znacznie lepiej spożytkowaliby tę odkładaną kasę, gdyby opłacili rehabilitację, panią do sprzątania i odpowiednie jedzenie.
  • rosapulchra-0 08.10.16, 23:57
    Następna, która wie lepiej kogo gdzie swędzi.. sciana

    --
    Strach w niektórych tematach to na forach nic innego niż zabieg stylistyczny. Retoryka trolli. Prawdziwy strach czuje forumka, która prosi aby trzymać kciuki za jej syna. by kropkacom
  • triss_merigold6 09.10.16, 00:04
    Ależ mogą bezsensownie odkładać. Coś za coś. Odkładanie raczej nie przedłuży im życia, zainwestowanie w fizjoterapię, żywienie, sanatorium itd. dawałoby taką szansę.
  • rosapulchra-0 09.10.16, 00:17
    Na jakiej podstawie tak twierdzisz?


    --
    Polska jest jak matka-alkoholiczka: sprzeniewierzy na wódkę ostatni grosz wydłubany ze skarbonek dzieci i w pijackim bełkocie będzie wmawiała, że matka jest tylko jedna i matkę trzeba kochać. Za sam fakt bycia matką. by Mruwa9
  • naomi19 09.10.16, 08:08
    Ja odpowiem za Triss, ponieważ pracuję na co dzień z osobami z chorobą Parkinsona. I tak, potwierdzam, wydanie pieniędzy na fizjoterapię, żywienie, może nawet tę nieszczęsną panią do sprzątania, prywatnych lekarzy itp zdecydowanie przedłuży im dobre funkcjonowanie w zdrowiu, przedłuży życie. Wieeeeelka kupa kasy na koncie- NIE. Rezygnują- ok ICH WYBÓR, są umysłowo sprawni i nie można ich zmuszać do zmianu stylu życia, skoro nie chcą.

    --
    butelkowy.blox.pl/html
  • kaszub-ska 09.10.16, 01:01
    Rodzice mają 77 lat, nie są w pełni sprawni, mama narzeka, że na nic nie ma już siły, że 2 razy dziennie musi położyć się przespać, bo jest zmęczona. Jak mam nie uważać, że potrzebują pomocy?
    Potrzebują od lat, pomocy na razie przynajmniej w ogarnięciu mieszkania, pomocy którą mogą stosunkowo małym kosztem sobie zapewnić bez obciążania dzieci. Dzieci będą naprawdę potrzebne, gdy pomoc będzie potrzebna nie tylko do mieszkania, ale i do ogarnięcia samych rodziców.
  • aankaa 09.10.16, 02:03
    Dzieci będą naprawdę potrzebne, gdy pomoc będzie potrzebna nie tylko do mieszkania, ale i do ogarnięcia samych rodziców
    ===
    jak się dorwiesz do odłożonej kasy ?
  • myszu13 08.10.16, 22:07
    Nie ważne ile odkładają. Może potrzebują dla swojego zdrowia psychicznego mieć świadomość posiadania pieniędzy w skarpecie. Starsi ludzie często potrafią oszczędzać na lekarstwach, aby odłożyć na czarną godzinę. Sprzątaczka dla pokolenia urodzonego w czasie wojny,dorastającego po wojnie może być fanaberią, do której trzeba przekonać.( np opłacając . ) Czy to takie trudne zrobić coś fajnego dla rodziców? Jeżeli rodzice mają kasę to pewnie sami po jakimś czasie zechcą finansować pomoc.

    --
    Nasza Zuzia ma już...
  • naomi19 08.10.16, 22:55
    To się nazywa chorobliwe skąpstwo kosztem najbliższych, ich sił i czasu. Oni nie są niedołężni umysłowo, a za takich ich uważasz.

    --
    "na ematce wspólny pokój dzieci to patologia ale szóstka dzieci karmionych kaszą ze szczawiem to ok bo 'przecież się kochają'" araceli
  • morekac 09.10.16, 11:06
    > Ona jeździ do rodziców w odwiedziny

    Czytaj uważnie: bywa tam z 6 razy w roku.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • zuzi.1 09.10.16, 11:23
    Ale zauważ jak to życie rodzinne w wykonaniu rodzicow wygladalo, ojciec zajęty swoimi sprawami, dzieciom poswiecal minimum czasu, nie interesował sie nimi głębiej. Matka wieczna czarnowidzka i narzekaczka narzucajaca innym ( siostrom swoje zdanie). Dziecmi sióstr sie jeszcze zajmowali, ale dziecmi Kaszubskiej juz nie. Nigdy nie wyszli z incjatywa spędzania czasu z wnukami, jedynie w sytuacjach podbramkowych dla Kaszubskiej zajęli sie dziecmi. Nie organizowali rodzinnych swiat bo wiecznie zmęczeni, wpadali na godzinkę dwie do sióstr na kawę i ciasto, a Kaszubska dolaczala ze swoim ciastem. Czasami rodzice wpadali do niej. Tu nie widac jakiejś ogromnej wiezi rodzinnej ani wielkiego zaangażowania rodzicow w życie rodziny. Rozumiem, ze gdy sa starzy i dopadly ich choroby to sytuacja jak najbardziej moze tak wyglądać, to oczywiste. Ale co bylo wczesniej, zanim sie zestarzeli i pochorowali? Tez nie mieli sily i ochoty. Moze stad niechęć Kaszubskiej do wysiłku na ich rzecz. Co posiejemy to zbierzemy. Sytuacja tej rodziny jawi mi się jako Malo zaangazowana i Malo rodzinna. Utrzymywanie relacji bo wypada, bez glebszego angażowania sie.
  • panterarei 09.10.16, 13:51
    Albo jesteś alter ego kaszubskiej, ale jesteś wyjątkowo ohydnym trolem

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • zuzi.1 09.10.16, 14:39
    Ani jedno ani drugie smile Gdy czytam jak Kaszubska układa swoje relacje z mężem, to mi się " noz w kieszeni otwiera" i szlag mne trafia jak czytam co on wyprawia i na co ona sie godzi, nie potrafiąc stawiać granic. Co do rodziców uważam podobnie jak ona, dopóki maja własne środki fin. w dużej ilości, niech z nich korzystają. Gdy nie będą mieli wówczas córki maja obowiązek finansować ich potrzeby.
  • rosapulchra-0 09.10.16, 13:52
    Już nie przeginaj.

    --
    Zauważyłam też, że seks (obojętnie gdzie i z kim) to tania rozrywka patologii, bo normalni ludzie mają do niego nieco inne podejście. by ad.a6
  • gaga-sie 09.10.16, 15:43
    To po co udawanie, że się cokolwiek chce zrobić? Uczciwiej będzie, jak się zbierze na odwagę ( albo ty się zbierz, bo mam wrażenie, ze autorka się przelogowała) i zrzeknie jakichkolwiek zobowiązań-analogicznie zysków potem ( mam na myśli spadek). Tylko już słyszę argument: to nie dla mnie, to dla dzieci, muszę zabezpieczyć ich przyszłośćsad
  • morekac 09.10.16, 16:25
    Są takie osoby, dla których każde zainteresowanie to będzie za mało. Wszystko zalezy od interpretacji - czarnowidztwo czasami jest po prostu nadmierną troską. To, że rodzice nie spełniali wszystkich emocjonalnych potrzeb nastolatki nie oznacza, że byli fatalnymi rodzicami.
    Rozumiem, że wspomniani starsi państwo rodzicami idealnymi nie byli, ale Kaszub-ska nie pisze, że byli rodzicami złymi czy zaniedbującymi (a pewnie napisałaby, gdyby byli). Dziećmi sióstr zajmowali się, bo byli 20 czy kilkanaście lat młodsi, jeszcze przed 60-tką. Ale ludzie tuż przed 70-tką mogą nie ogarnąć dwójki małych dzieci - i pewnie tego nie zrobią z przyczyn fizycznych. Tak bywa i nie ma potrzeby wyciągania wniosków z d... wziętych o złych rodzicach i dziadkach.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • rosapulchra-0 10.10.16, 23:10
    Ludzie przed 80 - tym r.ż., w dodatku schorowani.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • rosapulchra-0 08.10.16, 21:21
    Naprawdę szkoda ci wydać 200 zł miesięcznie na panią do sprzątania?! shock


    --
    Zauważyłam też, że seks (obojętnie gdzie i z kim) to tania rozrywka patologii, bo normalni ludzie mają do niego nieco inne podejście. by ad.a6
  • thaures 08.10.16, 21:42
    Ja byłam młodszym dzieckiem, które pomagało rodzicom. Najpierw sprzątanie, potem pomoc dosłownie w każdej sprawie. I pracowałam na cały etat i mialam dwójkę dzieci. Siostra mieszka poza Polską, ale zawsze chciała pomagać finansowo. Wszystkie rzeczy, które wymyslala finansowala, każdy urlop spędzała u nas, bym ja mogła wyjechać. I do tej pory ma wyrzuty sumienia, że ja z tym wszystkim zostałam. Mimo, że wiecznie klocila się z tatą, była przez niego obrażana- nie zostawiła mnie z tym wszystkim samą. Moi rodzice też mieli kasę, a jednak na wszystko żałowali. Też uważali, że niepotrzebne sprzątanie, pranie, remonty. Mimo, że siostry nie było, czułam jej wsparcie na każdym kroku. To co pisze autorka wątku jest okropne. Zwłaszcza, że ją stać. U mnie nie chodziło o kasę, raczej o czas. Też wolałabym go spędzać wtedy z własną rodziną, ale co z tego?