Dodaj do ulubionych

Domek letniskowy czy to dobra inwestycja?

17.12.16, 22:07
Drogie emamy może doradzicie .... Trafia mi się okazja kupienia siedliska i zastanawiam się czy warto, czy to będzie dobra decyzja... Domek na ośrodku wypoczynkowym wśród innych domków, księga wieczysta, współwłasność w ziemi, do jeziora ok 100 metrów. Domek położony na terenie leśnym, więc nie ma opcji koszenia trawy smile W miejscowości jest kilkanaście innych ośrodków, różne atrakcje dla dzieciaków. Mam tam ok 70 km , więc około godzinka drogi.
Macie domki letniskowe, dacze, letnie posiadłości? W jakich odległościach od domu? Jak często tam bywacie? Czy macie tylko dla siebie czy może wynajmujecie rodzinie, znajomym lub obcym? Czy to dobra inwestycja ?
Edytor zaawansowany
  • 17.12.16, 22:10
    to zależy jak lubisz spędzać urlopy. Dla mnie dobra o ile lokalizacja domku jest ok. Ale niektórzy lubią ciągle gdzie indziej spędzać wolne. Z drugiej strony gdyby to było w okolicy "kilkunastu innych ośrodków" to jednak nie. Ale co kto lubi

    --
    nagle się okazało, że link do innego forum gazety w sygnaturce to spam smile
  • 17.12.16, 22:11
    Moi rodzice mają taki - praktycznie identycznie jak opisałaś, odległość też podobna.
    Spędzają tam prawie każdy weekend w roku od niemalże 10 lat, w wakacje siedzą tam na ile urlop pozwoli. Nikomu nie wynajmują, bo domek to ich oczko w głowie. Przeszczęśliwi smile

    --
    It's important for me to create trends and not to follow them. I know that sounds arrogant, but I'm afraid of competition so it's vital I know what my competitors are doing so that I can do something else. (Alain Ducasse)
  • 17.12.16, 22:23
    Lubię spędzać urlopy "pod domkiem", na wakacje jeżdżę od paru lat w to samo miejsce, nie interesuje mnie zwiedzanie... Lubię jednak pobyt w jakimś ośrodku, wśród ludzi, a nie na "odludziu" gdzie tylko cisza i spokój... Z racji własnej działalności gospodarczej dysponuję czasem, mogę w sumie jechać kiedy chcę, ewentualnie zabrać ze sobą jakąś papierkową robotę.... Od jakiegoś czasu marzy mi się własny "azyl", coś swojego, gdzie mogę jechać kiedy chcę i na jak długo chcę, bez rezerwowania terminów "u kogoś".... Zastanawiam się, bo wiadomo, że kiedyś taki domek może się znudzić.... Ale przecież zawsze można go zamknąć i pojechać w inne miejsce, czy będzie to jakaś inwestycja dla dzieci... Jestem jednak ciekawa opinii innych osób, ich doświadczeń związanych z posiadaniem jakiegoś letniska....
  • 17.12.16, 22:29
    W tej sytuacji to chyba jednak warto. Jak sie znudzi to przecież zawsze można sprzedać.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 17.12.16, 22:20
    Zależy jak spędzacie czas wolny. Dla mnie nie wchodzą w grę wakacje w jednym i tym samym miejscu, nigdy nie jedziemy drugi raz w to samo bo za dużo ciekawych do zobaczenia. W weekendy niespecjalnie mielibyśmy czas jeździć a kupować domek coby być w nim kilka razy w sezonie to chyba średni sens jednak. Nie chciałabym też wynajmowac jeśli miałabym na luzaku korzystać i trzymac w nim swoje rzeczy.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 17.12.16, 22:29
    słonko my moglibyśmy pojechać praktycznie w każdy cieplejszy wekend, 70 km to "dobra odległość" od domu... Kiedyś też wolałam co roku pojechać w inne miejsce, ale od paru lat już nie... Prawdę napisawszy zaczęło mnie męczyć pakowanie, rozpakowywanie, przemierzanie 400-500 km... Więc z "wiekiem" zmieniłam zdanie....
  • 17.12.16, 22:35
    słonko i masz rację, że lepiej będzie jechać na luzaku, trzymać tam swoje rzeczy bez wiecznego pakowania, rozpakowywania ( kosmetyki, ręczniki, ubrania, leki, przybory kuchenne itd). Jak się znudzi to owszem można sprzedać, ale raczej jak kupię to bym już trzymała, nawet dla dzieci, czy dla siebie na potem, gdy będę na emeryturze smile
  • 17.12.16, 23:05
    W kwestii emerytury - przemyśl to. My wybudowaliśmy sobie taki dom, ALE... na obrzeżach miasteczka, które ma dobrą infrastrukturę medyczną, spożywczą - wszystko jest na miejscu. W razie wielkiej draki - do miasta blisko i można się leczyć prywatnie, nawet jakby nie starczyło nam sił na jazdę autem, to w razie braku taksi, dojedzie się pksem. No i mamy po sąsiedzku pomoc (za płotem jednym i drugim, młodą i starą) - jakby młoda wyemigrowała daleko, to mamy na kogo liczyć (i wzajemnie).
  • 19.12.16, 02:42
    podpisze sie pod tym. jesli domek ma byc z mysla, ze sie w nim osiadzie "na starosc", to nalezy sie dobrze zastanowic nad okolica. moi tesciowie wybudowali sobie taki dom w okolicy, w ktorej spedzali wakacje. fakt, okolica piekna, lasy, jeziora, rzeka, spokoj, czyste powietrze, tylko.... no wlasnie, zycie tam toczy sie wylacznie przez 2 miesiace wakacji. przez reszte roku miejscowosc jest praktycznie wymarla. do miasta daleko, komunikacja prawie zadna (jakies 2 pociagi na krzyz), zadnego lekarza w okolicy, do najblizszego szpitala dziesiatki kilometrow, po zakupy trzeba jechac do miasta, bo sklep zaopatrzony porzadnie tylko w sezonie letnim, a poza tym mozna kupic piwo i tanie wino do oporu, z innymi rzeczami gorzej.

    my tam lubimy jezdzic, bo okolica piekna, a ta cisza zima niesamowita, ale tesciowie sa tam coraz rzadziej. teraz nosza sie z zamiarem sprzedania tego domu, a "na starosc" planuja sie przeniesc na obrzeza miasta, w ktorym mieszka szwagier. dlatego domek w fajnym miejscu, jak najbardziej, ale plany na starosc trzeba dobrze przemyslec.
  • 18.12.16, 09:29
    No u nas jakoś tak rzadko kiedy mamy cały wolny weekend...Jak pomyślę, to w sumie chyba raz na kilka tygodni się trafia przy dobrych wiatrach, no ale akurat taki mamy styl życia a nie inny. Przy Waszym trybie i tym co piszesz mogłoby się sprawdzić.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 17.12.16, 22:31
    Mamy dom na wsi, odziedziczony, wyremontowany przez nas. Czy dobra inwestycja? W sumie tak, choć akurat my nie korzystamy tyle ile byśmy mogli, bo kochamy podróże w różne miejsca, więc majówka i wakacje i tak są gdzieś indziej. Ale prócz tego jest sporo weekendów, dodatkowych dni wolnych itd. i super jest wpaść na kilka dni do znanego miejsca, gdzie mamy stałych znajomych i dość fajne tereny do przebywania (dla nas super - duża koncentracja ptaków ). Trzymamy tam różne rzeczy, jak np. kociołki, grille, rowery, stare ciuchy bez żadnej dziury, które żal wyrzucić, robimy ogniska, pijemy piwo z sąsiadami do rana dyskutując dlaczego Boga nie ma - takie trochę zamierające już klimaty, żadnych laptopów, komputerów, tylko my, cisza, przyroda i gwiazdy. Patrzysz jak drzewa z roku na rok ci rosną i masz poczucie stałego miejsca za ziemi.
  • 17.12.16, 22:51
    moje kuzynki maja taki domek, jeżdżą tam czasem, głownie jak były na macierzyńskim.
    Udostępniają domek rodzinie lub znajomym za niewielkie pieniądze- tyle, by im pokryć media.

    My przy naszym obecnym pracowaniu nie wykorzystalibysmy takiego domku, wiec kupowac nie ma sensu. Dodatkowo lubimy jeździć w rożne miejsca. Dodatkowo mamy duży ogród wiec nie musimy wyjeżdżać z domu na wieś, bo juz jestesmy na wsi wink

    Ale jesli lubisz spędzać urlop i weekendy w tym samym miejscu, to chyba warto.
  • 17.12.16, 23:19
    powtorze za innymi-zalezy co lubisz. ale chyba to dobra opcja fla Ciebie dkoro juz nie chcesz daleko wyjezdzac i jestes dyspozycyjna z pracą itp.
    jakies 10 lat temu kupilismy dzialke,godzine drogi od domu.wybudowalismy tam caloroczny dom,zabezpieczony,z automatyką,sterowaniem co umozliwia grzanie stenbaj na codzien oraz dogrzewanie na zawolanie gdy mamy przyjechac. Radzę więc-zadbaj o to aby nieruvhomosc ktora kupujesz miala dobrą infrastrukture techniczną. my mamy np wlasną studnię i wlasną oczyszczalnię,dzieki temu dom sprawdza sie na pobyty rowniez duzej ilosci ludzi i nie ma problemow typu przepelnione szambo w dlugi weekend majowy.
    ogrzewanie podlogowe-tez wazne jesli chcecie jezdzic zimą.kominek super sprawa zawsze nawet w deszczowe dni majowe i wrzesniowe.
    mamy tez dyzy ogrod o ktory trzeba dbac ale my zdejmujemyto z siebie i dwa razy do tomu ktos nam go oporządza. oczywiscid bylo to przemyslane przy jego zakladaniu wiec nie ma wymagajacych roslin. w ogrodzie i na lące mamy sporo atrakcji dla dzieci,tyrolke,wspinaczki, hustawki, domek na drzewie i plaże bez wody dla dzieci (latem stawiamy basen).
    My od tych 7 lat odkad stoi dom bardzo duzo tam dkorzystalismy.zanim urodzily sie dzieci byly nasze weekendy takze z rodziną i przyjaciolmi,byly pijackie weekendy dlugie i krotkie z przyjaciółmi,grile,sylwestry itp. Latem nie raz mieszkalismy tam dojezdzajac godzine do pracy.
    Jak bylam w ciazy siedzialam tam tygodniami,czasem z przyjaciolką lub mamą,mąż dojezdzal. Duzo takze na macierzynskich z dziecmi.Teraz troche rzadziej tam jezdzimy,sredni vo drugi weekend,od kwietnia do pazdziernika pomieszkujemy tygodniami,tydzien tam,dwa wdomu,dwa tam,tydzien w domu.nieraz towarzyszą mi dzieciate przyjaciolki.
    Jest super-cisza,spokoj,zielen,powietrze,odskocznia,dzieci na dworze non stop.
    Czy to dobra inwestycja-wszystko zalezy.My mamy koszty,to jasne:utrzymanie domu,ogrodnik,naprawy,ochrona,prąd za ogrzewanie itp. Ale cis za cos.S naszym przypadku inwestycja mega trafiona bo wartosc dzialki dzis to 5krotnosc tego co zaplacilismy za dzialke i wybudowanie domu.Ale to i tak niewazne bo nie zamierzamy sprzedawac.

    Mam znajomą ktora ma dzialke z domkiem letnim na terenie osrodka wypoczynkowego na mazurach. Na jej przykladzie podpowiem abys przed zakupem sprawdzila kilka rzeczy:
    -kto i jak zarządza osrodkiem,abyscie nid mieli problemow typu doste do drogi,parkingu
    -jakie sa zasady w OW-czy np nie ma ciszy nocnej od 22 co skutkuje ze grila nie zrobisz i przy pieie ze znajomymi nie posiedzisz lubczy nie jest balangowo rozrywkowo,jaka klientela przyjezdza,czy obok nie ma dyskotek
    -jak jest zorganizowany wywoz smieci,wodociag,ścieki
    -jakie sa warunki zabudowy,czy jest to teren parku itp
    -czy OW jest jakos zamykany,czy fostanievie bez problemu klucze itp,czy bez ograniczen moga Was odwiedzac goscie
    -jaki stan dachh i fundamentow,czy nie bylo zalewane
    Powodzenia i zycze fobrej decyzji!
  • 18.12.16, 04:39
    ooooo mogę się wypowiedzieć bo mam podobne sytuacje. Jeden domek mamy około 140 km od miejsca zamieszkania (ale blisko mojej rodzinnej miescowości). W lesie, na terenie dawnego ośrodka wypoczynkowego ale bez własności ziemi. Było fajnie tylko dla mnie za głośbo. Znaczy się ludzie, bawiące dzieci mi nie przeszkadzały ale imprezy z głośną muzyką już tak i to takie 24h godzinne się zdarzały. Moja siostra, mając 3 dzieci bardzo sobie to mirejsce chwali bo dzieci mają towarzyswo. Ośrodek zamknięty wiec do lasu nie wyjdą. Mozna siedziec na tarasie plotkować z innymi mamami i ogladac dzieci. Jak masz dzieci polecam. Mamy tez działkę z domkiem letniskowym tak 22 km od domu. I tez jest super. Mogę w sezonie po pracy pojechać podlać lub trawę skosić lub chcoiaz po to aby psy wybiegać czy zjeść kolację na świeżym powietrzu. Albo też w piątek pakujemy psy i jedziemy na weekend i wracamy w niedziele wieczorem. Dojaz bez korków na tyle blisko,ze zawsze ktos może do nas wpasć w odwiedziny.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • 18.12.16, 08:47
    My mamy domek, wprawdzie nie w ośrodku tylko na tradycyjnej działce, ale dla nie to niestety porażka. Uwiazujesz sie jednego miejsca, czy chcesz czy nie chcesz musisz jechać i zawsze jest cos do zrobienia. Do tego ciagle wydajesz kasę - a to dach do wymiany, a to pompa padła, teraz powinnismy wymienić ogrodzenie i kolejne 20 tys w plecy. A do tego w zimie mieliśmy lokatorów "na gapę"... Gdyby to ode mnie zależało, to byśmy sie juz tego domku dawno temu pozbyli.
    Moj wujek wynajmuje domek i mówi, ze ledwo na zero sie wychodzi - niestety najemcy wakacyjni często niszczą wyposażenie, bo przyjeżdzają poimprezować, a sezon jest stosunkowo krotki.

    --
    Nie mam pomysłu na sygnaturkę...
  • 18.12.16, 09:47
    klamksa, w kwestii emerytury to nie obawiam się, bo nie jest to "zadupie", w sezonie jest tam punkt medyczny, poza sezonem jest 8-10 km do miasta , w którym są markety, przychodnie lekarskie, jeżdzi tam też bus czy pks ...
    Nie jest to dom na wsi, ja akurat nie lubię wielkiej ciszy, oazy spokoju, siedzenia w samotności bo inne domki są daleko... Jeśli kupimy to nie będzie nas też interesowało koszenie trawy, bo tam jej nie ma smile Zdaję sobie też sprawę, że na takim ośrodku jest rotacja ludzi i mogą trafić się imprezowicze, ale przyjadą i odjadą... Bywałam w róznych miejscowościach na wczasach i również trafiali się tam różni wczasowicze, bywali tacy, którzy biesiadowali do 2-3 rano, a i tacy co uznawali ciszę o 22-23...
    kondolyza - zarządcą jest wybrany wspólnie zarząd, a decyzje podjemowane są tam poprzez głosowanie wszystkich obecnych na zebraniu. Opłaty są jasne : każdy domek ma swój licznik od wody i prądu, śmieci płaci się wspólnie, nie ma opłat do dozorcy czy jakiś rocznych, a jedynie podatek (ok 200 zł na rok) i za media oraz fundusz remontowy - składki w razie potrzeby np na naprawę huśtawek na placu zabaw itd. Każdy ma wydzielony geodezyjnie teren wokół swojego domku (łącznie z domkiem jest to ok 250-300 m), więc miejsce by powiększyć taras, rozłożyć leżaki, grila, postawić auto. Dyskoteki są w pobliżu, pewnie je słychać, ale tylko w wekendy. Mi to jednak nie przeszkadza. Dzieci mi też rosną i kiedyś może to być zaleta, że tam wyskoczą na dyskotekę, niż nie wiadomo gdzie daleko... Na ośrodku jest też spory plac zabaw. Do centrum (typu sklepy, stragany, restauracje, park linowy, wesołe miasteczko, rowery wodne) ok 50 metrów. Ośrodek zamykany na klucz (brama, furtka) głównie na noc oraz poza sezonem, każdy właściciel posiada komplet kluczy.
    Czas mamy na konkretną decyzję do początku Nowego Roku.
  • 18.12.16, 13:22
    Mam domek na terenie ośrodka , też 100 m do jeziora, 85km od mojego miasta , roczne opłaty są spore , nie wynajmuję letnikom choć okoliczni sąsiedzi już zaczęli. Bierz i nie "chwal" się za bardzo znajomym i rodzinie... smile Chyba, że lubisz "niespodziewane" najazdy bo byli w okolicy (sic!) , telefony , że na pewno widzieliśmy , że tu będziecie i jesteśmy w drodze smile
  • 18.12.16, 13:50
    Moim zdaniem warto mieć taki domek. Ja mam działkę i domek w lesie, na tzw. odludziu ale mi odpowiada cisza i spokój. Mam tam 50 km, jedynym minusem są niektórzy natrętni znajomi, do których nic nie dociera.....i zjawiają się bez zapowiedzi. Inni zapowiadają się i jest ok. Jednak na tych natretów nie mam chuba skutecznego sposobu.....juz przerabialam teksty typu wlasnie wracamy do miasta, jedziemy do lekarza, wlasnie wychodzimy na grzyby, dzis sprzatamy teren i nie mamy czasu, oj mamy inne plany itp.owszem odjada ale za jakis czas wracaja. Wymowki nie docierały do nich nie zrozumieli podtekstow.Nie zrozumieli też gdy jasno im powiedzieliśmy by nas uprzrdzali informowali zapowiadali sie....a i tak przyjeżdżają bez zapowiedzi.
  • 18.12.16, 13:55
    W nadchodzące wakacje zamierzam więc zlikwidować ławkę przed domkiem, nie wyciągać krzeseł, leżakw przed domek i jak natręci przyjadą nie będę im proponować siadania, będę zajmować się pracami w ogródku- zaznaczę, że szkoda, że nie uprzedziliście mnie o swoim przyjeździe bo mam inne dziś plany i będę te plany realizować. Nie podtrzymywać z nimi rozmowy. Może odjadą. Bo wcześniej bywało, że mówiłam o tych innych planach ale się rozsiadali na ławce....( teraz nie będzie gdzie usiąść) czy ja rzucałam swoją robotę i siadałam z nimi....może ten sposób do natretów przemówi. Zapewne długo nie postoją i chyba poczują się niezręcznie.
  • 18.12.16, 15:14
    lati7 tutaj opłat sporych nie będzie z racji utrzymania tylko podatek i opłaty wg liczników plus śmieci i ścieki, nie jest to dzierżawa od gminy, a własność domku i współwłasność w ziemi ( na innych ośrodkach domki są dzierżawione i wiem, że mają tam opłatę na rok ponad 1500 tys złotych). Na razie nie poruszaliśmy tego tematu w rodzinie, nie kupiliśmy jeszcze zatem nikt nie wie o naszych planach (tylko my i nasze dzieci, ale wiedzą, że na razie to plany i nie mówimy nikomu). Czy masz jakieś doświadczenia z natrętnymi znajomymi czy rodzinkom ? Przyjmujesz gości na noclegi ? Co robisz jak pojawi się ktoś nagle, bez ustalenia? Nie lubię niespodziewanych wizyt, nie brałam takiej opcji pod uwagę, że jak komuś powiem, to będzie do mnie przyjeżdżał, ja bym do kogoś bez zapowiedzi, zaproszenia nie pojechała... Mam sporą rodzinę, duży krąg znajomych ale mam też chęć odpoczywać tam sama, w kręgu męża, dzieci czy zdaję sobie sprawę, że będę tam zabierała część mojej pracy by móc przebywać tam całe lato, więc to, że tam będę nie będzie rónoznaczne, że mam czas dla gości...
  • 18.12.16, 20:34
    jusiakr - Nie odbieram zakupu tego domku jako jakiegoś obowiązku czy przymuszania dzieciaków, by tam jeździły (jak na razie spędzanie tam wakacji wydaje im się super atrakcyjnym pobytem, a później będziemy dalej wspólnie ustalać, pewnie też dzieci będą chciały zaprosić swoich znajomych, czy nie widzę przeszkód by pojechały na jakieś kolonie). Nie będzie przymusu by tam jeździć bo trzeba np skosić trawę, wypielić ogródek itd. Jak już wspomniałam lubimy akurat siedzieć w jednym miejscu, a zawsze jak nam się znudzi to domek zamkniemy i wyjdziemy gdzieś indziej. Tak samo jak dużo ludzi ma Rodzinne Ogródki Działkowe i jedni tam śpią, spędzają lato, mają baseny z wodą dla dzieci, gotują tam obiady wczasują, a inni jadą tylko na parę godzin posiedzieć co jakiś czas, jeszcze inni mają i nie zaglądają tam wcale, więc to że ktoś ma nie znaczy że jest uwiązany, że musi tam jechać, coś robić. Uważam, że warto jednak zakupić ten domek, mieć jakąś inwestycję , nieruchomość letnią, gdyż nie wiem jak kiedyś nam się będzie układało finansowo czy naszym dzieciom, np w sytuacji gdyby nie było nas stać na wyjazd gdzieś indziej zawsze będziemy mogli tu przyjechać, czy nasze dzieci ze swoimi rodzinami zawsze już będą miały gdzie pobyć jeśli nie będą mogły sobie pozwolić finansowo na inny wyjazd. A tu atrakcyjna miejscowość, gdzie ludzie płacą za noclegi jak nad morzem/w górach, do jeziora 100 metrów, plac zabaw, jak dla dzieci to "raj" smile
  • 18.12.16, 21:54
    Uważam ze dobra inwestycja jesli odpowiada ci klimat tego miejsca. Ja mam taki domek. Uwielbiamy tam jezdzic. Nie ciagnie nas w inne miejsca. Z utesknieniem liczymy dni i czekamy piatku....w wakacje tez tam jestesmy. Nie z przymusu ze musimy bi mamy ale naprawde chcemy tam jezdzic chcemy tam byc nie ciagnie nas w inne miejsca. Mamy swoj raj w naszym dimku blisko jezioro i inne rozrywki w centrum . Jest to tez miejscowosc turystyczna gdzie jest duzo osrodkow wypoczynkowych i ludzie tam prztjezdzaja na wczasy. Moje dzieci maja rafosc ze sa tam caly sezon( z nami czy dziadkami) zawiazuja przyjaznie na placu zabaw i umawiaja sie z kolezankami za rok...cirki maja 14 i 11 lat i ciesza sie ze posiadamy domek.
  • 18.12.16, 23:56
    Nie mam
  • 19.12.16, 00:43
    My konczymy budowe domu na wsi w lesie 500m od najblizszego jeziora (72km od mojego mieszkania w mieście). Zamierzam tam spędzać każdą wolną chwilę. Będę potrzebowała odmiany to skoczę w Sudety lub Bieszczady.
  • 19.12.16, 07:50
    Ja bym za darmo nie wzięła. Ale co kto lubi.
  • 19.12.16, 07:51
    Ja tak samo.
  • 19.12.16, 08:05
    kiepska inwestycja, bo oznacza "uwiązanie" do jednego miejsca, trzeba tam spędzać urlopy, weekendy, bo jak się nie będzie spędzać to będzie szkoda wydanej kasy

    do tego utrzymanie takiego domu, obawa przed złodziejami itp...

    jak się mieszka w blokowej dziupelce, możne jeszcze zrozumieć powody takiej inwestycji. jak się ma dom z kawałkiem ogrodu, to już zupełnie bez sensu
  • 19.12.16, 10:44
    Wg, mnie posiadanie domku nie oznacza "uwiązania " do tego miejsca, mając domek można go udostępnić komuś i jechać w inne miejsce. Ja zimą jeżdżę na narty w góry, latem jadę też nad morze a pozostałe wolne dni i różne weekendy spędzam w moim domku letniskowym. Nie znudziło mi się. No jak komuś faktycznie szkoda byłoby wydawać kasy na wyjazdy to może i zostałby "uwiązany" ale nie przez kogoś przymuszony tylko z własnej woli i decyzji by siedział tylko w swoim domku i świata poza nim nie widział.
  • 19.12.16, 21:05
    Ale jak takie posiadanie dla samego posiadania ma się do tytułowej dobrej inwestycji?
    Jako inwestycję rozumiem kupienie domku, gdzie będę spędzać urlopy przez xx kolejnych lat. Wtedy nie wydaję pieniędzy na wyjazdy i hotele tylko kosztuje mbie to tyle co rata domku, opłaty bieżące + inwestycje w daczę.

    Dla mnie taki styl spedzania wolnego czasu jest synonimem koszmaru, ale kiedyś czytałam w Polityce, że moje pokolenie jest pierwszym pokoleniem "niedaczowym".
  • 20.12.16, 06:48
    A w moim pokoleniu - coraz więcej znajomych kupuje domki/działki z zamiarem budowy i spędzania tam każdej wolnej chwili. Dotyczy to znajomych z duzych miast, przeważnie z dziećmi.
    Po iluś latach szlajania się po świecie (wakacyjnie) marzenia idą w kierunku ciszy i spokoju oraz braku tłumów.
  • 20.12.16, 13:54
    Jesteśmy w podobnym wieku. Wśród moich znajomych nikt nie kupuje tego rodzaju domków.
  • 20.12.16, 14:28
    Wybuduj Zulejko ten swój domek w lesie, zacznij tam mieszkać i daj nam znać jak się podoba smile Będą to praktyczne doświadczenia.
  • 22.12.16, 08:11
    Akurat ciszę i spokój można osiągnąć bez własnego domku, kwestia wyboru miejsca wypiczynku.

  • 22.12.16, 08:16
    To też wszystko zależy jak i gdzie kto lubi wypoczywać. Ja nie mam domku, ale marzy mi się, właśnie taki wśród ludzi, na ośrodku wypoczynkowym, gdzie też będzie to inny wypoczynek niż cisza i spokój w domku pod lasem.
  • 19.12.16, 11:05
    Moi rodzice maja taki domek już 40 lat, typowy letniskowy, ale nie na pustkowiu, w gorach. 90 km pod domu. Najpierw jeździli z nami, potem sami, potem jezdzilysmy my z naszymi małymi dziecmi, a teraz nasze dzieci jezdza ze znajomymi, z partnerami, a obecnie ze swoimi maleńkimi dziecmi
    Kolejne trzecie pokolenie już w tym miejscu rosnie. A rodzice na emeryturze przebywali tam od wiosny do jesieni.
    Wszyscy uwielbiają to miejsce, każdy cos tam zrobi. chociaż dyryguje wszystkim mój leciwy już Tato który jest ciagle jest w tym miejscu najważniejszy, chociaż już tak często nie może tam jezdzic ze względu na chorobę mamy.

    Polecam tym wszystkim ktorzy pragna mieć swoje siedlisko rodzinne. Letnie miejsce spotkan rodziny i najbliższych. To jest zupełnie cos innego niż dom w miescie.

    --
    "Badz uroczy dla swoich wrogow, nic ich bardziej nie zlosci"
  • 19.12.16, 11:51
    Uważam, że taki domek to bardzo dobra inwestycja. Sama o takim marzę, może kiedyś spełni się moje marzenie. Osobiście wybrałabym domek na ośrodku wczasowym, wśród innych domków, gdzie "coś się dzieje", w pobliżu jakiegoś zbiornika wodnego. Lubię towarzystwo innych ludzi. Chciałabym mieć takie siedlisko dla siebie, w przyszłości właśnie dla dziecka, wnuków, takie "swoje miejsce na ziemi", odskocznię od codzienności. Nie czułabym się uwiązana posiadaniem takiej posiadłości. Rodzice mojego męża posiadali daczę, jednak zmuszeni byli ją sprzedać (chodziło o podział majątku, było parę osób do spłacenia), pamiętam jednak czasy, gdy z chęcią tam jechaliśmy, jeszcze jako narzeczeni, wyczekiwaliśmy kiedy nadejdzie piątek i w drogę.... Robiliśmy grile, chodziliśmy na pobliskie dyskoteki, spędzaliśmy tam nawet Sylwestra. Nie zawsze jechałam tam wypocząć, często pomagałam umyć okna, sprzątać itd nie czułam się do niczego "przymuszona". Jeździłam tam parę lat i do dziś z sentymentem to wspominam.
    Kolpik nie zgadzam się z tym: """ kiepska inwestycja, bo oznacza "uwiązanie" do jednego miejsca, trzeba tam spędzać urlopy, weekendy, bo jak się nie będzie spędzać to będzie szkoda wydanej kasy
    do tego utrzymanie takiego domu, obawa przed złodziejami itp...""". Obawę przed złodziejami mam też na ogródku dzialkowym w mieście, czy nie czuję się uwiązana w obowiązku tam często jeździć, a mam sąsiadów, którzy ogrzewają taki domek na ROD i tam nawet zimą nocują, co nie znaczy, że ja też muszę, skoro mam.... Jak ktoś kupi na kredyt to może i jest "uwiązany" bo musi spłacać raty , dodatkowo utrzymywać nowy nabytek oraz w takiej sytuacji nie ma chyba możliwości finasowej by pojechać w inne miejsce. Jeśli jednak kogoś "stać" to czemu ma czuć się "uwiązany" do jednego miejsca? Poza tym są osoby, które lubią wracać w te same miejsca, lubią zajęcia wokół domu i nie przeszkadza im koszenie, pielnie, majsterkowanie, przebudowywanie itd.
  • 19.12.16, 16:42
    Warto mieć taki domek, jeśli nie jest tam daleko ( tzn najlepiej do 80, max 100km) by korzystać i jeździć na weekendy oraz wakacje ( można domek "zamknąć" i jechać sobie nad morze czy w góry). Można też potraktować go od razu lub po kilku latach jako inwestycję nastawioną na zysk czyli wynajmować komuś zaufanemu- znajomym czy rodzinie....np rodzinka czy znajomi biorą na kilka dni Twój domek a tobie w rewanżu opłacają noclegi nad morzem itp, wtedy też nie nauczysz znajomych "darmowych wakacji".....( moja znajoma tak robi...oczywiście było zdziwienie, znajomki twierdziły, że przecież zapłacą za swój pobyt....ale chyba myśleli o symbolicznym 100zł za tydzień, bo jak usłyszeli powyższą propozycję to jakoś ucichli....)
    Z całą pewnością jest to najlepszy sposób ulokowania pieniędzy bo domek wraz z pełną własnością działki będzie rósł na wartości. Kiedyś będą z niego korzystać twoje dzieci.Teraz wraca moda na domki letniskowe, ale nie każdy może sobie na taki wydatek pozwolić. Ludzie cierpią na brak czasu i chcą po tygodniu pracy odpocząć, choćby w weekend. Nie każdy lubi zwiedzać, szukać nowych miejsc czy jechać 500km w góry czy nad morze. Nieraz warto mieć coś swojego- czyli własny domek, własne łóżko i najpotrzebniejsze rzeczy, których nie trzeba zwozić. Nadchodzi piątek i pakujesz trochę ciuchów i jedziesz. Masz czysto i wg. swojego gustu.
  • 19.12.16, 16:48
    Oczywiście niektórzy przystali na propozycję takiego rewanżu opłacenia całości lub większej części pobytu nad morzem a inni, którzy myśleli chyba być za tzw. opłaty licznikowe "ucichli".
  • 19.12.16, 19:18
    Możliwość wyrwania się choćby na weekend z pędu życia miejskiego i oddanie się relaksowi stanowi największą zaletę posiadania własnego domku letniskowego. Najlepiej takiego gdzie nie ma koszenia trawy, pielęgnacji roślin.... Więc ośrodek wczasowy pośród drzew jest wręcz idealny i pewnie w miejscowości takiej jest mikroklimat itp. Moja macocha ma właśnie taki domek nad jeziorem. Minusem jak dla mnie ( bo korzystam z tego domku) oraz ojca i macochy jest odległość ok 300km, więc w grę wchodzą pobyty z przedłużonym weekendem. Więc o wiele lepsza opcja jest by domek był chyba do 80km. Macocha, ojciec czy przyrodnia siostra ( już studentka) lubią tam jeździć ale nie ograniczają swoich pobytów do bycia tylko tam, bo jeżdżą i w góry i latają za granicę. Minusem jak dla mnie jest cisza i spokój, tam nic się nie dzieje, ośrodek jest na "odludziu", jedyną atrakcją jest pobliskie jezioro 50m. Osobiście więc wolałabym domek w jakimś wakacyjnym "kurorcie" gdzie jest ruch i gwar, coś się dzieje....można gdzieś się przejść, są jakieś punkty gastronomiczne, sklepiki, budki z lodami. Ale każdy ma co lubi. Ja nie mam takiego domku ale chciałabym mieć. Moim marzeniem jest taki domek ale w wakacyjnej miejscowości tętniącej życiem, bo lasy i cisza wokół nie dla mnie.
  • 19.12.16, 19:32
    Ktoś tam wyżej pisał, że taki domek to uwiązanie, obowiązek, jakiś przymus by jechać....że mając domek już nigdzie nie pojedzie i innych miejsc nie zobaczy. ALE DLACZEGO????? Mój ojciec, macocha, siostra są przykładem, że mając domek można jeśli się chce- jeździć też w inne miejsca. Nie zgadzam się także z opinią, że taki domek to problemy, że w koło coś do zrobienia ( tak, jeśli kupi się domek w złym stanie). jakoś w mojej rodzinie nie widzę remontów tego domku, jedynie "uatrakcyjnianie go" poprzez np poszerzenie tarasu, zrobienie stojaka na rowery itp.żadnej roboty wielkiej tam nie ma. Domek ten nie wymaga jakiś nakładów finansowych i napraw. więc autorko obejrzyj dokładnie domek, który zamierzasz kupić.
  • 19.12.16, 21:07
    Zdajesz sobie sprawę, że domek ojca i macochy nie będzie wiecznie nowy i w końcu stanie się skarbonką?
  • 19.12.16, 22:10
    Laurent - chyba każdy kto kupuje domek letniskowy, czy auto to zdaje sobie zdaję sprawę, że to będzie nie tylko jego "oczko w głowie" ale i skarbonka, nawet sama napisałam o tej "skarbonce" w moim drugim temacie do którego załączam link:
    forum.gazeta.pl/forum/w,898,162992392,162992392,Czy_dobrze_jest_miec_wlasny_domek_letniskowy_.html?t=1482181251#p163007652
    swetta 19.12.16, 12:38
  • 20.12.16, 13:55
    swet chyba nie umiesz śledzić dyskusji pod którą się podpinasz.
  • 26.12.16, 12:27
    Nie wyobrazam sobie, by od rodziny brac cokolowiek ponad "oplaty licznikowe" za korzystanie z domku letniskowego przez kilka dni. Pomysl oplacania noclegow nad morzem jakis dziwaczny.
  • 26.12.16, 12:42
    Naucz sie czytac. Jest mowa o natretnych znajomych a nie o rodzinie. Kogo ona zaprasza to zaprasza a jakby zreszta chciala wpuszczac kazdego z rodziny na kilka dni to by wakacji brakło...bo ma 14 braci-siostr ciotecznych dosc bliskich bo to dzieci brata- siostry jej rodzicow wiec nie odlegle kuzynosrwo.... nie kazdy chce wyjechac z wlasnego domku i siedziec w blokuu po to by jego rodzina czy znajomi korzystali w tym czasie z darmowych wakacji w jego wlasnosci!
  • 26.12.16, 12:50
    Oprocz rodzenstwa ciotecznego tej calej 14 z rodzinkami to ma ona i maz rodzenstwo rodzone , rodzicow tesciow czy przyjaciol. Nie po to kupila SOBIE SWOJ domek by siedziec w bloku i udostepniac go komus. KUPILA DLA SIEBIE I NAJBLIZSZYCH by z niego korzystac.
    Ty skoro nie wyobrazasz sobie brac pieniedzy od dalszej natretej rodziny z ktora w zasadzie kontakt masz sporadyczny czy od znajomych ktorzy sa interesowni TO KUP TAKI DOMEK I CIAGLE TAM ZA DARMO WPUSZCZAJ RODZINE I ZNAJOMYCH A SAMA niego nie korzysraj tylko SIEDZ W SWOIM DOMU. Nie wazny twoj idpiczynek luczy sie bycie dobrym dla innych
  • 26.12.16, 13:32
    Są osoby, które uważają taki domek za niepotrzebny, a jednak do kogoś by chętnie pojechali, właśnie za darmo, za nic nie płacąc i użytkując domek jak swój. Jak ktoś - tak jak autorka może sam spędzać praktycznie całe lato w takim domku to z jakiej racji ma właśnie sam wyjeżdżać, by jego dzieci kisiły się w bloku, a w domku przebywała rodzina czy znajomi. Ja bym na ich miejscu zapraszała i gościła te osoby z którymi ma do tej pory zażyłe kontakty , spotykają się towarzysko teraz, a nie takie, które nagle zaczną dbać o spotkania (u nich !) i kontakt jak dowiedzą się o nabyciu przez nich domku letniskowego. Ludzie są interesowni, jak już pisała Lisa , że do niej dzwoniła ciotka z którą od lat nie ma kontaktu, tylko po to by się wprosić do jej domku na lato.
  • 20.12.16, 15:01
    hassaka napisał(a):
    > inwestycję nastawioną na zysk czyli wynajmować komuś zaufanemu- z
    > najomym czy rodzinie....np rodzinka czy znajomi biorą na kilka dni Twój domek a
    > tobie w rewanżu opłacają noclegi nad morzem itp
    Haha, już to widzę, jak wujek z ciocią albo kuzynostwo opłacają ci 4000 za tygodniowy pobyt w Juracie w zamian za możliwość zamieszkania w twojej wspaniałej chatce smile A jak zapraszasz rodzinę na obiad, to też każesz gościom wykupywać Ci i rodzinie obiad w restauracji?
  • 19.12.16, 22:22
    Mamy daczę na spółkę ze szwagrostwem - na Mazurach, 100 metrów od jeziora. Bywamy często, bo ja lubię te klimaty, chłopaki żeglują... Pewnie nawet mimo wyprowadzki z bloku do domku to się nie zmieni, bo właśnie o te Mazury, rybę i komary wielkości taboretów chodzi big_grin Czasami ktoś z rodziny tam jeździ, ale tylko bliskie osoby, na wynajem nie praktykujemy.

    --
    Uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego...
  • 19.12.16, 22:29
    Lissa jak daleko tam macie od miejsca zamieszkania? Jak duże opłaty, nakłady na remonty? Dacza do spółki ze szwagrostwem i jak Wam się w tej spółce układa? Ile macie tam pomieszczeń/pokoi?
  • 19.12.16, 22:40
    Liiso.valo. a ja zapytam jak rozwiązaliście kwestię zakupu ze szwagrostwem, czy macie umowę między sobą, czy wszystko załatwiliście w akcie notarialnym skoro macie posiadłość na pół ? I czemu na pół ? Ze względów finansowych ? Zawsze jeździcie razem? Wynajmujecie bliskim osobom a co odpowiadacie innym , znajomym czy w rodzinie, jeśli zapytają o możliwość przyjazdu do was, wynajmu domku ?
  • 19.12.16, 22:49
    Załatwiliśmy to z notariuszem. Zdecydowaliśmy się pół na pół, ponieważ nam się zamarzyła taka dacza na Mazurach w podobnym terminie co szwagrom. Oni generalnie mają trochę bliżej, my około 300 kilometrów, więc uznaliśmy, że bez sensu, żeby kupować na dwie rodziny, skoro lubimy spędzać wakacje razem. Mam nadzieję, że nam się to nie odwidzi, rzecz jasna wink Względy finansowe też były ważne, ale dla nas dość istotna była okolica i, prawdę powiedziawszy, zakładamy, że jak w okolicy trafi się podobna okazja to zaopatrzymy się w drugi i dokonamy rozdziału majątkowego wink Na ten moment czasami jeździmy razem, bo to lubimy i dzieciaki się sobą zajmują, czasami indywidualnie i generalnie ustalamy ze sobą terminy.
    Oczywiście, zgodnie z twoimi przewidywaniami, przeżyliśmy inwazję ze strony znajomych. Zwykle albo zwalamy winę na siebie: my mówimy że szwagier z rodziną tam jest, on mówi, że my, albo tłumaczymy, że nie wynajmujemy, bo to nie tylko nasze.

    --
    Uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego...
  • 19.12.16, 22:41
    Wiesz co, mamy około 300 kilometrów, więc generalnie trochę daleko, ale jesteśmy dość często, bo lubimy te klimaty. Szwagier ma bliżej - nam się współpraca układa bardzo dobrze, ale to pewnie w rodzinach kwestia mocno indywidualna. Między innymi odległość jednak decydowała, że go w spółkę wciągniemy. Ale my lubimy razem wakacjować, dzieciaki też, więc nawet jak nam się terminy nakładają, to się tylko cieszymy z tego.
    Co do opłat: zabij, ale nie pamiętam ile płaciliśmy za kupno, to było dość okazyjnie, dlatego długo się nie zastanawialiśmy. Metraż - trochę ponad 80 metrów powierzchni użytkowej, więc domek nie jest duży, mamy tam 4 pokoje, do tego dochodzi taras plus podpiwniczenie, w którym mamy, oprócz części typowo gospodarczych, taki pokoik rekreacyjny, więc jakby dodatkowa przestrzeń na lato. Jesli chodzi o remont, najwięcej, bo około 8 000 kosztowało zrobienie tam ogrzewania kominkowego, bo mi zależało na tym, żeby to było jednak całoroczne - kupowaliśmy to jako domek typowo letniskowy. Odmalowaliśmy własnym sumptem. Nie mamy bezpośrednio dojścia do jeziora, ale wystarczy przejść przez łąkę i jesteś na brzegu. Ja generalnie nie żałuję zakupu.

    --
    Krytykować ? to znaczy dowieść komuś, że nie robi tego tak, jakbym ja to zrobił, gdybym potrafił.
  • 19.12.16, 22:55
    Świetnie, że się tak dogadujecie.Zaletą jest też to, że jak jeden nie pojedzie to drugi zajrzy i często ktoś tam jest, a jak 4 pok to spokojnie pomieścicie się wszyscy. Pokoje macie osobne, czy wspólne (podzielone po dwa? czy ktoś przechodzi przez czyjś pokój ?). W sumie po co wam dwa domki w tym samym miejscu skoro nie macie między sobą nieporozumień, może lepiej kupić w całkiem innym miescu.... Dobre wytłumaczenie macie by nie wynajmować osobom, którym nie chcecie.
  • 19.12.16, 23:00
    Lissa na czym polegała "inwazja znajomych" ? Tylko tych bliskcih czy dalszych też? W Waszym przypadku odległość 300km jest zniechęcająca do składania nagłych, niespodziewanych wizyt ,ale co za tym idzie nie przyjedzie też nikt na parę godzin na samego grila ( u nas jak kupimy to 70 km można przyjechać i wrócić).
  • 19.12.16, 23:05
    Wiesz, jak to ludzie: nagle zadzwoniła moja kuzynka od strony ojca, z którą od trzech lat nie rozmawiałam, a i te trzy lata temu to było na jakimś pogrzebie, z tekstem, że słyszała od babci, że kupiliśmy domek, a ona akurat jako alergiczka ma zalecone takie wyjazdy i może byłaby taka możliwość, żeby pożyczyć klucze... wink Głównie osoby z rodziny się dobijały i były to prośby typu: a jakbyśmy mogli wpaść na weekend... Ja to trochę jestem sierota i mało asertywna, więc mnie wygodnie było na szwagra albo na męża zrzucać temat. Generalnie nie mam problemu z tym, żeby ci bliscy znajomi wpadali nawet na weekend.

    --
    Krytykować ? to znaczy dowieść komuś, że nie robi tego tak, jakbym ja to zrobił, gdybym potrafił.
  • 19.12.16, 23:01
    Wiesz co, w sumie racja - dla odmiany w górach wink
    Moja mama mnie zawsze ostrzegała, że z rodziną to dobrze na zdjęciu się wychodzi i że prędzej czy później się tak zrobi. Chociaż mąż i szwagier są bardzo zżyci, więc pewnie nie ma się co martwić na zapas.
    Nie mamy ścisłego podziału: dwa pokoje są typowo sypialniane, z większymi łóżkami, więc podzieliliśmy to sobie naturalnie, że jeden nasz, drugi ich, ale pozostałe są ogólne: jeden pokój, który obecnie traktujemy jako pokój dla dzieciaków, a ostatni to salon, gdzie w razie czego narożnik się rozkłada.

    --
    Uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego...
  • 19.12.16, 23:03
    Jeśli kupicie drugą daczę i dokonacie podziału to co powiesz znajomym, rodzinie jeśli zapytają o możliwość przyjazdu? Skończy się wymówka, że to nie tylko wasze...
  • 19.12.16, 23:05
    Napisałaś, że mąż i szwagier są zżyci, czyli kupiłaś na pół z siostrą rodzoną i własna mama przestrzegała cię przed takim zakupem?
  • 19.12.16, 23:06
    Czekaj, szwagier to brat męża... Czy ja coś pokręciłam? W każdym razie kupiliśmy z bratem męża na spółkę. Z moją siostrą to by nie przeszło wink

    --
    Everything will be ok at the end. If it's not ok, it's not the end.
  • 19.12.16, 23:18
    Może ja źle zrozumiałam... Nie mam nic przeciwko kupieniu takiego domku na pół z siostrą, bratem, bo zdarza się , że i znajomi kupują coś do spółki, zakładają firmę razem. Zawsze jeśli coś przestanie wam się układać i przestaniecie się dogadywać to możecie sprzedać, czy jedni spłacą drugich (zresztą myślę, że dorośli ludzie - bracia , zawsze znajdą kompromis i do takich sytuacji nie dojdzie). Fajna sprawa też, że z kimś to nie jest tam wam nudno i dzieci mają się z kim bawić.
  • 20.12.16, 06:45
    Ja pierniczę. Nie kupisz sobie daczy bo będziesz się bała odmowic komuś noclegu? Dooobre. To jaką ilość problemów generujes to jakaś masakra.

    Sie dziewczyna wówczas nauczy asertywnosci i tyle.
  • 21.12.16, 04:36
    Nie, ja mam daczę.

    --
    Uroczyście przysięgam, że knuję coś niedobrego...
  • 20.12.16, 06:56
    Jak lubisz utrzymywać dwa domy i być z tym letniskowym uwiązana to czemu nie. Ja wolę na urlopie odpoczywać zamiast myśleć o tym co muszę tam zrobić - no chyba, że masz pieniądze na kogoś kto za Ciebie pilnuje, sprząta i dba o wszystko nie tylko w sezonie letnim. Ja dziękuję za taką imprezę, ale ja mieszkam w domu, ale nawet mieszkając w bloku wolałabym pojechać na wczasy do ośrodka i się polenić niż do swojego.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • 20.12.16, 08:00
    Ja nie mam domku, nie mam nic na oku, ale szukam, obserwuję i chciałabym kupić. Zuelyka ja nigdzie nie napisałam ,że nie kupię bo bym bała się odmówić komuś noclegu, gdzie to niby wyczytałaś ? Zacytuj proszę, że ja się niby boję ? Po prostu dopytuję osobę, która posiada już domek czy ona przyjmuje gości i jeśli nie to jak im odmawia. Wiem, że są różni ludzie, może tu poczytaj to nieco zrozumiesz:
    forum.gazeta.pl/forum/w,898,162125185,162125185,Czy_warto_przyznawac_sie_rodzinie_znajomym_o_.html?pelna=tak
    Ja akurat nie mam problemu by komuś powiedzieć nie. Poza tym w moim przypadku, również raczej kupowałabym na pół z kimś z rodziny (zależy czy dwum stronom wszystko się spodoba) dlatego tak dopytywałam o różne sprawy Lissę.Valo (zauważ, że podpytywałam o formę własności, ilość pokoi, podział, czy jadą razem czy osobno i w kwestii zapraszania gości chciałam się dowiedzieć, czy się po prostu dogadują, skoro mają na pół, a nigdzie nie napisałam, że ja się czegoś boję!
  • 20.12.16, 11:17
    lidek - myślę, że należy rozróżnic pojęcie dom /domek letniskowy. Inaczej trzeba dbać o dom (np położony gdzieś na wsi, z własnym terenem, ogrodzeniem, gdzie trzeba skosić trawę, odśnieżyć itd, poza tym duży dom to i więcej tam roboty, sprzątania). Nie wydaje mi się , że jesli kupię domek letniskowy to będę nim uwiązana. Już wcześniej napisałam, że przecież nie muszę tam jechać jak mi się "znudzi", poza tym 70 km to dość bliska odległość i możliwa do częstego pokonywania. Dla mnie najlepszy wypoczynek to będzie właśnie wypoczynek U SIEBIE, gdzie zrobię wszystko "po swojemu". Wcale nie uważam , że jak tam zajadę, to będę od razu miała coś do zrobienia. Mąż lubi prace remontowo- majsterkowe - dla niego to wręcz relaks smile Uważam wręcz przeciwnie, że jak zajadę, to przynajmniej wiem, że do czystego i urządzonego wg mojego gustu domku, gdzie mam swoje rzeczy i WYGODĘ, że nie muszę zawsze zabierać kosmetyków, leków itd. Co mam sprzątać wkoło na ok 30 metrach ? Przecież co przyjazd nie będę myła okien, czy mąż nie będzie naprawiał dachu - a oczywiście świadomi jesteśmy, że trzeba będzie coś zrobić, ale dla nas to nie przymus i obowiązek, poza tym nie będziemy tam non stop remontować i sprzątać, a raz na jakiś czas. Dla mnie pobyt we własnym domku to będzie relax i odpoczynek, super zaczynam czuć się ze świadomością, że już na każdy cieplejszy weekend w piątek będę mogła tam wyruszyć smile i cieszyć się szumem drzew, śpiewem ptaków, spokojnie wypić kawę na tarasie podczas czytania książki smile a dzieciaki poszaleją na placu zabaw na świeżym powietrzu czy poleżą na hamaku smile. Być może jak Ty mieszkasz we własnym dużym domu czujesz się przemęczona sprzątaniem np 120 metrów czy pieleniem, koszeniem, odśnieżaniem. Ja mieszkam w bloku i uważam, że dla mnie taki domek letniskowy będzie bardzo korzystną inwestycją.
  • 20.12.16, 11:31
    Wolę wypoczywać w sumie 2 mc w wakacje u siebie, dodatkowo w różne wekendy (w odległosci 70 km od miejsca zamieszkania i pracy - gdyż co jakiś czas muszę się tam pojawić), a co za tym idzie na urlop "do kogoś" nie pojadę na blisko 2 miesiące czy nie wyjadę co piątek na wynajęte kwatery, a do siebie jak najbardziej - to uważam wręcz za ogromną zaletę a nie uwiązanie i wadę. Nad morze czy w góry mogę pojechać na 2 tygodnie z dziećmi i po takich wczasach zwykle siedziały już w domu, a teraz jak kupię to będą mogły ze mną, czy z dziadkami spędzać czas nad jeziorem, będą miały wczasy tyle czasu ile będą chciały.
  • 20.12.16, 13:03
    Ja nie wiem, co wy znowu z tym uwiązaniem...... to czy się ktoś uwiąże to sam, to jego decyzja. Są osoby, którym nawet uwiązanie może się podobać, bo lubią jeździć "na swoje" i w TO SAMO MIEJSCE, nie każdy lubi zwiedzać i podróżować. Ja mając domek nie jestem uwiązana, podróżuję po innych miejscach, prac przy domku i w domku nie mam aż tak dużo, remont jakiś od czasu do czasu - co kilka lat- przecież nie co rok. I wieku ok 40 lat doceniam posiadanie domku, bo wyjazdy dalsze i zwiedzanie zaczynają mnie męczyć.....jestem typem leniucha na leżaku z książką....w góry czy nad morze jadę w zasadzie " dla dzieci" ( nie chcą jeździć na kolonie) bo sama wolę przebywać w swoim domku letniskowym.
  • 20.12.16, 13:47
    Moje dzieci co roku jeżdżą na kolonie letnie, zdarza się, że na zimowiska także (akurat nauczycielka z ich szkoły współpracuje z biurem podróży i jedzie z nimi jako jeden z opiekunów), nie widzę problemu by nadal jechały, bo w domku letniskowym zdążą i tak pobyć. Córka już wspomina, że chcialaby w czerwcu zaprosić tam koleżanki, kolegów z klasy na urodziny, no ale..... zobaczymy, bo jednak jest te 70 km do pokonania....
    Uwiązanie kojarzy mi się z przykrym obowiązkiem, przymusem, może niektórzy tak mają, jak jadą sami w biegu mając tylko 2 tyg urlopu w pełni nie korzystają z domku czy mają do pokonania np 200 czy więcej kilometrów to dla nich pojechać tam to uwiązanie.Zresztą, jeśli ktoś ma dość, czuje się ograniczony czy uwiązany to może sprzedać, czy po prostu domek zamknąć i nie jechać.
  • 21.12.16, 13:32
    Dokładnie, też nie wiem o co chodzi z tym uwiązaniem. Jak chcę to jadę jak nie chcę nie jadę, przecież nie ma nakazu jeżdżenia co tydzień. Ja co roku spędzam wakacje w innym kraju, to samo z majówką.
  • 21.12.16, 06:43
    Domem nie czuję się zmęczona, "będę mogła tam wyruszyć smile i cieszyć się szumem drzew, śpiewem ptaków, spokojnie wypić kawę na tarasie podczas czytania książki smile a dzieciaki poszaleją na placu zabaw na świeżym powietrzu czy poleżą na hamaku smile" tym wolę się cieszyć nie myśląc, że musze jednak raz na jakiś czas posprzątać, umyć okna czy cokolwiek zrobić, od samego przyjazdu wolę po prostu leniuchować. Nawet jak mieszkasz w bloku o mieszkanie dbasz, sprzątasz dokładnie tak samo jak ja dlatego nie chce myśleć , że mam jeszcze dodatkowe lokum do ogarnięcia - bo to jednak jest dodatkowy obowiązek. No i 30 mk by mi się nie opłacało kupować. Ale to ja i nie wiem czemu czepiłaś się moje wypowiedzi - piszę tylko co dla mnie oznaczałby taki domek, dla mnie to uwiązanie a Ty zrobisz jak uważasz, więc nie wiem po co to czepianie się -pytałaś o radę to odpowiedziałam.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • 21.12.16, 09:14
    Ja nabyłam taki domek parę lat temu. Początkowo wcale w niego nie inwestowałam, bo nawet nie miałam funduszy. Dopiero minionej jesieni zaczęliśmy tam zmieniać i dalej remontować będziemy nadal od wiosny. Mam tam ok.120 km i uważam, że fajnie mieć taki domek. Odległość dwa razy większa niż u ciebie swetta, a mimo to bywamy dość często i nie czujemy się uwiązani w żaden sposób. Nie chcemy to nie jedziemy. Ja nie mogę sobie pozwolić na przebywanie tam przez całe wakacje, ale wynajmowaliśmy rodzinie, czy znajomym. Różne mam doświadczenia z wynajmu, dlatego już raczej (zwłaszcza po zmianach - remontach) nie będziemy chcieli kontynuować "wypożyczania" domku komuś. Spędzamy tam od paru lat wekendy (od kwietnia/maja do nawet w tym roku października). Jest to domek typowo letni, nie ma ogrzewania typu piec. Mamy swoje grzejniki, które włączamy w razie potrzeby. Domek ma ok 25 -30 m , nie jest wcale duży ( a obok są nawet domki mniejsze) , zresztą na ośrodkach typowo wczasowych z reguły nie mogą stać większe niż 35 metrów, więc ten kto nie kupiłby takiego metrażu, nie kupi wcale, chyba że gdzieś na osobnej działce, czy na nowo powstałym terenie, gdzie mają inne warunki zabudowy i opłaty też inne. Poza tym jak dla 3 osobowej rodziny po co większy domek ? Nawet jak ktoś przyjeżdża to spokojnie mieści się na noc 5-6 osób. Nie męczy mnie sprzątanie tam i jeśli sprzątam to wiadomo przed odjazdem, więc jak zajeżdżam następnym razem nie mam nic do roboty, mam czysto i zaczynam od leniuchowania. Poza tym ten metraż nie jest aż taki męczący przy sprzątaniu, nie ma dywanów, wielu mebli, nie ma co tak sprzątać nawet (zmyć kurze, pomyć podłogi, wc , prysznic, okna to 1-2 razy w sezonie i na tym w sumie koniec). Na pewno na początku czy podczas remontów jest dużo sprzątania, ale później już nie. Jak dla mnie to bardzo dobra inwestycja, dla ciebie będzie jeszcze lepsza skoro masz możliwość przebywania tam prawie całe wakacje i masz tam tylko 70 km.
  • 21.12.16, 12:59
    Lidek, nie czepiam się Twojej wypowiedzi, każdy ma prawo wyrazić swoją opinię. To bardziej Ty sugerujesz , że ja kupując domek letniskowy będę uwiązana i urobiona pisząc : " Jak lubisz utrzymywać dwa domy i być z tym letniskowym uwiązana to czemu nie." Oczywiście zdaję sprawę, że posiadanie letniska wymaga pewnych obowiązków i nakładów finsansowych, ale nie odbietram tego jako przymusu i uwiązania. W ogólnym rozrachunku osobiście uważam, że akurat mojej rodzinie taka inwestycja przyniesie więcej korzyści. Dodam, że ja nie kupiłabym większego domku, bo dla 4 osób czy nawet 6 wystarczyłyby mi te dwa pokoje, poza tym jak ktoś tu napisał, mało na którym ośrodku wczasowym można nabyć większy domek (a mnie nie interesuje domek wolno stojący gdzieś "na odludziu"). Wtedy też i więcej sprzątania i remontów by było skoro i powierzchnia większa. Dla mnie 35 metrów plus duży taras (16 metrowy) więc w sumie ok 50 metrów na wypoczynek nie jest "dziuplą". Ludzie na co dzień mieszkają np z dwójką dzieci na 32-36 m2 (ja mam ok 75m2 w bloku) więc ja spokojnie pomieszczę się na podobnym metrażu podczas wakacji czy dodatkowo w czasie kilku weekendów.
  • 21.12.16, 13:15
    bywalec.hoteli 20.12.16, 15:01
    hassaka napisał(a):
    > inwestycję nastawioną na zysk czyli wynajmować komuś zaufanemu- z
    > najomym czy rodzinie....np rodzinka czy znajomi biorą na kilka dni Twój domek a
    > tobie w rewanżu opłacają noclegi nad morzem itp
    Haha, już to widzę, jak wujek z ciocią albo kuzynostwo opłacają ci 4000 za tygodniowy pobyt w Juracie w zamian za możliwość zamieszkania w twojej wspaniałej chatce smile A jak zapraszasz rodzinę na obiad, to też każesz gościom wykupywać Ci i rodzinie obiad w restauracji?
    Otóż niektórzy znajomi mojej znajomej przystali na taką propozycję i nikt tu nie mówi i pobycie za 4 tys bo domek nad morzem 3 os. można wynająć za ok 160zł doba i 7 nocy to ponad 1 tys. Oczywiscie bez wyżywienia. Owa znajoma moja ma domek w wakacujnej atrakcyjnej miejscowości turystycznej ( poczytaj domki Sielpia wielka nad jeziorem woj. świętokrzyskie) i tam ceny domków do wynajęcia są podobne do cen nad morzem. Kogo ona zaprasza to zaprasza za darmo ale nie zgadza się udostępniać znajomym czy dalszej rodzinie domku za tzw. opłaty licznikowe ( czyli ok 100zł tydzień jak oni jej oferowali " rzucą stówkę i będzie ok") i nie chodzi tu o osoby zaproszone a o osoby wpraszające sie na darmowy pobyt gdy jej w tym domku nie ma.

    Ktoś inny napisał ze domek 30-35 metrowy to klitka itp, zależy dla kogo. Są ludzie którzy z dwójką dzieci mieszkają w blokach też na dwóch pokoikach o metrażu ok 34-38 metrów i mieszkają tak całe lata. Domek letniskowy ma swój klimat. Moja znajoma nigdy nie żałowała że sobie go kupiła. I sposób na natrętnych "gości" też sobie znalazła. I ma spokój.
  • 22.12.16, 07:57
    Też nie rozumiem powtarzania, jakie to uwiązanie i problemy niesie posiadanie domku. Jak będą problemy i jak im się znudzi to wystawią na sprzedaż. Tak samo jak jedni mają psa inni nie (pomijając odmienne wybory rasy psa gdzie każdy będzie obstawał i wychwalał zalety swojej rasy wink ). Już bardziej ludzi uwiązuje pies, z którym trzeba parę razy dziennie wyjść, dać mu jeść, jechać do weterynarza, to też nakłady finansowe za tym idą, no i nie wystawiamy go za drzwi jak nam się znudzi, czy w ogóle nie zostawimy bez opieki, tu więc dopiero jesteśmy uwiązani, chcąc np polecieć zagranicę, musimy psu znaleźć opiekę, a jednak wiele osób ma psa, czy inne zwierzęta, świadomie decyduje się na uwiązanie do obowiązków i świetnie im się żyje.
  • 22.12.16, 12:18
    Jesteście sknerami....ciekawe czy rodzina was lubi smile
  • 23.12.16, 13:36
    Dziś z racji tego, że dzieci mają już wolne w szkole i ja z mężem również urlop to zrobiliśmy sobie wycieczkę do miejscowości, w której planujemy zakup domku letniskowego. Przeszliśmy po ośrodku, nie zauważyliśmy nigdzie dewastacji, wybitych szyb itd. Wprawdzie spotkaliśmy tylko jednego człowieka, który akurat przyjechał do swojego domku zajrzeć, ponieważ ma tam ok 20 km, bywa często i z tego co mówił planuje tam spędzić Sylwestra ze znajomymi. No ale wiadomo , że późną jesienią i zimą to każdy sporadycznie zagląda. Jesteśmy już na 100% zdecydowani, oby sprzedający się nie rozmyślił. Wesołych, zdrowych Świąt !
  • 25.12.16, 11:51
    Znam kilka osób, które spędzają wakacje i weekendy właśnie we własnym domku letniskowym i chwalą sobie taki sposób spędzania wolnego czasu. Jadą nawet na 1-2 noce i ładują tam akumulatory na kolejny tydzień pracy/nauki, jakoś nie usłyszałam od nikogo, by czuł się uwiązany. Mają fajne miejsca na odpoczynek, a także na spotkania z rodziną, znajomymi.
  • 26.12.16, 10:54
    Jakby bylo mnie stac to kupilabym taki domek. Zawsze to jakas inwestycja i ulokowanie pieniedzy i cos z czego można korzystac.
  • 26.12.16, 14:16
    Odniosę się tutaj do wypowiedzi z dziś , z godzin ok 12 - 13:30 . Ja naprawdę nie zastanawiałam się nad udostępnianiem domku innym osobom, zwłaszcza gdy sami będziemy tam korzystać niemal całe wakacje. Przeczytałam też forum na dziale Życie rodzinne "Czy warto przyznawać się rodzinie, znajomym..." i nie zamierzam rozgłaszać, że posiadam taki domek. Cieszę się, że nie jest on wcale duży , bo akurat w sam raz dla mojej 4 osobowej rodziny plus czasem np babcia z dziadkiem smile czyli na 4-6 osób akurat , bo gdyby był większy inne osoby mogłyby upatrywać sobie miejsce także dla siebie, więc jak dla mnie to nawet taki metaraż domku to zaleta. Z jakiej racji mam właściwie wyjeżdżać ja czy moi rodzice z moimi dziećmi z tego domku, po to by ktoś z rodziny mógł w nim pobyć? Jak jedna kuzynka pobędzie parę dni to dowie się druga, kolejna i tym sposobem, każdy będzie chciał być tylko parę dni, a my byśmy musieli w sumie sami być tam tylko 2 tygodnie, a w pozostałym czasie wypożyczać domek rodzinie tylko po to by być dla nich miłym i uczynnym? Nie zamierzam kupić tego domku dla kogoś, a dla siebie, dla moich najbliższych i nie planuję wkoło podjemować gości, gdyż ja tam też będę "zdalnie" pracować. Poza tym nie każdy chce by ktoś spał w jego łóżku, pościeli, by zaglądał do jego szafek, korzystał z jego prysznica - tak samo jak w domu, mieszkaniu podjemujecie wkoło gości, na noce? Udostępniacie im pokój, lubicie kąpać się w wannie po kimś? Beverly jesli tak lubisz, chcesz to zaproś do domu/mieszkania do siebie na całe lato rodzinę, znajomych, niech korzystają do woli, opróżnij szafy by mogli rozłożyć swoje ubrania, sprzątnij z półki kosmetyki by mieli gdzie rozstawić własne i wyjedź gdzieś by mogli u ciebie powczasować. Zamiast komuś radzić, najlepiej samemu najpierw przetestować swoje propozycje i rady nawet w swoim własnym mieszkaniu, niekoniecznie domku letniskowym smile
  • 26.12.16, 18:15
    Wszystko tak naprawdę zależy od pieniędzy. My chcemy w przyszłości zakupić taki domek letniskowy na jakimś odludziu. Jeśli jest to teren leśny przy którym nie trzeba pielęgnować to jak najbardziej. Jak widać ludzie mają różne preferencje, my z mężem gdyby nie praca tak naprawdę moglibyśmy żyć na co dzień w takim miejscu. Jeśli Was stać na taki zakup to ja bym wzięła, zawsze jest to świetne miejsce na weekendowy wypad poza miasto ze znajomymi, na urządzenie sylwestra lub innych imprez.
    - -
    Nowe mieszkanie na sprzedaż kraków centrum.
  • 26.12.16, 19:39
    Jak ja bym miała kasę i kupiła domek letniskowy to dla siebie. zapewne mialabym tam część swouch rzeczy by nie jeździć z wielkimi walizkami...Nie chciałabym by ktoś spał w moum łóżku czy przebywal w tym domku. Wolalabym zamknac domek i nikomu nie udostępniac niz pitem sprzatac po kims zmieniac posciel itp. Gosci podejmowalabym w dzien bez noclegow
  • 28.12.16, 21:29
    Ja wciąż szukam odpowiedniego domku. Pojawiła się oferta sprzedaży domku letniskowego ale w odległości 150-160 km od mojego miasta. Obawiam się, że to jednak nieco za daleko. Bywałam w tej miejscowości nieraz na parę dni, podoba mi się tam, jednak obawiam się, że taka odległość nie będzie sprzyjała częstym wyjazdom. Co innego pojechać tam raz, dwa w wakacje, a co innego co tydzień, dwa... Poza tym z tego co wstępnie się dowiedziałam to domek jest bez własności gruntu, bez księgi wieczystej, ale byłaby umowa kupna-sprzedaży u notariusza, teren dzierżawiony od gminy i tam jakiś podatek w wysokości ok 1 tys złotych rocznie, nie wiem czy dobrze zrozumiałam, czy to możliwe by podatek od domku letniskowego był w takiej kwocie? Chciałabym kupić domek letniskowy, ale wolałabym z udziałem w gruncie i jednak bliżej. Może ktoś ma jeszcze jakieś doświadczenia i coś doradzi.
  • 30.12.16, 09:57
    Skopiuje mój wpis z innego tematu, gdzie rozmowa zeszła na formę zakupu, czy kupować jeśli jest współwłasność, dzierżawa... Może to komuś pomoże... Współwłasność domku letniskowego jest jak najbardziej dobrym rozwiązaniem. Przecież w przypadku mieszkań w bloku też mamy do czynienia z współwłasnością jeśli chodzi np o grunt, czy części, które służą wspólnemu korzystaniu (np klatka schodowa, dach) - należy się do spółdzielni, wspólnoty, do tego płaci składki na czynsz, fundusz remontowy. Mój mąż miał udziały w nieruchomości, też była to współwłasność (nie był to domek letniskowy), miał zapisane ułamkowo swój udział bez wymienienia numeru lokalu i jakoś nie było problemu by to sprzedać. A w przypadku domku chyba jest o tyle lepiej, że ma się numer domku, numer działki czy jakiś plan z podziałem do korzystania załączony do aktu jak napisała xylinka. Swetta napisz jak kupisz jaki Ty masz zapis w akcie notarialnym? Blanka i co zdecydujesz się ? Do kiedy masz czas na podjęcie decyzji?
  • 30.12.16, 19:23
    Nie wiem co zrobimy, bo jakbym kupowała to tak jak ma Lisa na pół z kimś z rodziny i siostrę moją też zniechęca fakt, że to byłaby dzierżawa, co gdy ktoś kiedyś wypowie dzierżawę, gdyby to była taka współwłasność i ustalony podział jak ma Xylinka to co innego. Poza tym odległość tu jest spora, ale atrakcyjna okolica, więc jestem w kropce. Czasu na podjęcie decyzji nie wiem ile mam, nie daliśmy tam zadatku, nie mamy rezerwacji, więc kto pierwszy ten lepszy i oferta może być aktualna lub nie za jakiś czas.
  • 30.12.16, 19:27
    Ważne wg.mnie by nie była to dzierżawa działki terenu na którym stoi domek. Bo gmina czy ktoś tam mogą dzierżawy np.nie przedłużyć....Nie ma to jak księga wieczysta i własność działki ewentualnie współwłasność czyli udział w działce z wpusem do kw.co jest często spotykane na ośrodkach wczasowych.
    Domków na dzierżawionym terenie nie polecam.
  • 01.01.17, 12:29
    Blanka, taką decyzję musisz podjąć sama, tak jak każdy sam decyduje jakie kupić mieszkanie, jaki dom wybudować, czy warto posiadać działkę w Rodiznnym Ogródku Działkowym czy nie...Dużo ludzi ma ROD a tam nie ma współwłasności, ani własności, jest dzierżawa od miasta. No ale to całkiem co innego niż domek letniskowy np. nad jeziorem. Na ROD nie ma atrakcji, jeziora, domek pewnie jest sporo skromniejszy niż typowo letniskowy na ośrodku wczasowym. Jak ja kupowałam była rozsprzedaż ośrodka, domki rozeszły się raz dwa, nikt nie marudził, że współwłasność. Gdyby była dzierżawa to nie wiem czy bym kupiła. Warto mieć taki domek, ale ciężko inwestować w coś, co jakoby się wynajmuje. Dzierżawa też wiążę się z wyższą opłatą roczną , sama napisałaś że powyżej 1 tys zł, a za te pieniądze można np domek ubezpieczyć, wynająć firmę ochroniarską niż płacić za "wynajem". Ludzie później rezygnują z posiadania domku dzierżawionego, chcą sprzedać, bywa , że jak domek nie jest trwale związany z gruntem sprzedają sam domek (tzw domek do przeniesienia) i rezygnują z dzierżawy, czyli tracą cały swój wkład (to co poniesili uiszczając opłaty za użytkowanie gruntu od gminy, nadleśnictwa itd).
  • 01.01.17, 12:51
    >my z mężem gdyby nie praca tak naprawdę moglibyśmy żyć na co dzień w takim mie

    to niemozliwe. Domki letniskowe sa nieocieplone iczesto miejsce nie ma uzbrojenia, gazu itd. Mowisz po prostu o normalnym domu w miejscu turystycznym
  • 01.01.17, 13:17
    To akurat nie mój wpis, że mogłabym tam żyć na co dzień, ale znam ludzi (starszych), którzy spędzają dużo czasu, nawet zimą w ogródkach działkowych , w tam zbudowanych altanach czy domkach. Mój domek nadaje się do pobytu wiosną/latą czy wczesną jesienią, bo właśnie nie ma ogrzewania (jedynie można podłaczyć grzejnik na prąd). Inni ludzie mają jednak pozakładane piece, bywają w takich domkach też zimą, więc nie generalizowałabym tutaj. Latem jak najbardziej można pobyć w domku bez tzw uzbrojenia.... Gaz, wodę, łazienkę, prąd akurat mam w takim domku letniskowym. Wiele osób wynajmuje takie domki latem na wczasy i też sobie chwalą. Inni mają też domki drewniane czy murowane , nawet całoroczne wybudowane na działakach za miastem a też tam nie siedzą, czy nie zaglądają zimą, a raz na jakiś czas, więc w sumie po co ogrzewanie w drewnianym domku , który ma służyć głownie latem.
  • 01.01.17, 19:02
    no ale dom musi byc ocieplony, no i musi byc uzbrojona abby mieszkac tam zima. Nie wszystkie domki maja taka mozliwosc. Wiekszosc nie.
  • 01.01.17, 15:33
    Przeczytałam początek....więc nie wiem czy ktoś napisał także to co ja teraz. PO pierwsze nasuwa mi się myśl, że każdy co inne woli i chce.... Takich pytań może być mnóstwo...czy warto mieć domek letniskowy? czy warto mieć samochód z salonu? czy warto budować dom? czy warto mieć 2-3 dzieci? czy warto latać na zagraniczne wczasy? Każdy odpowie inaczej i ma do tego prawo. Myślenie też się zmienia, np nie chcemy czy uważamy, że nie warto mieć auta z salonu ( bo traci na wartości) ale też dlatego że nie dysponujemy taką sumą pieniędzy lub wolimy ją wydać np. na domek letniskowy, ale gdybyśmy mieli full kasy to mielibyśmy wszystko czyli i dom i domek letniskowy i auto z salonu i zagraniczne wczasy.
    Ja uważam, że domek letniskowy to dobra inwestycja ale dla osób które mogą sobie pozwolić na dłuższy wakacyjny tam pobyt ( są nauczycielami i mają wolne wakacje, mają własną firmę czy mogą pracować "zdalnie") ewentualnie umieszczają w takim domku dziadków z dzieciakami. Ktoś kto ma ograniczone możliwości urlopowe nie kupi takiego domku by jechać tam na jedyne 2 tyg wakacji czy sporadyczny weekend. Nie każdy ma weekendy i wolne bo są różne zawody, praca zmianowa, grafiki.
    Druga kwestia to odległość. Wg mnie max odległość to ok 60km. U autorki 70km, to ujdzie. Wg mnie oczywiście.
    Następna sprawa klimaty. Jak dla mnie dziura zabita dechami, jakaś wieś, lasy odpada. Także działka obok dalekich sąsiadów to nie dla mnie. Po prostu bałabym się tam sama siedzieć z dziećmi. Ale to kwestia gustu. Autorka ma mieć domek na ośrodku wakacyjnym , więc jak dla mnie ok.
    Kiedy kupujesz autorko ten domek? Jesli zrezygnujesz daj namiary - może ja się zdecyduję? smile
  • 01.01.17, 15:41
    No i trzeba lubić bywać i wracać do tego samego miejsca. Mi to akurat nie przeszkadza, bo często wracam do Zakopca do tej samej pani Krysi czy do Władka do tego samego pensjonatu nad morzem. Nie lubię zwiedzać. Nie lubię poszukiwać i sprawdzać trafności i standardu kwater. Nie lubię szukać i testować restauracji, lubię jeść w sprawdzonym miejscu....
    Mając taki domek też nie rezygnowałabym z wyjazdów w góry czy nad morze więc nie rozumiem jak ktoś MUSIAŁBY jeździć do swojego domku i tylko tam i nigdzie indziej nie. to zależy od typu człowieka, jego podejścia do sprawy. Są zapewne osoby które nosa by nie wychyliły z takiego domku a są osoby które mając domek jeździłyby też gdzie indziej. więc nie można generalizować.
  • 03.01.17, 16:59
    Kupiliśmy z mężem ten domek letniskowy, 70 km od naszego miejsca zamieszkania. Mamy akt notarialny, numer księgi wieczystej (czekamy na wpis), jest to współwłasność w gruncie, działce, na której stoją domki oraz w akcie notarialnym jest umowa do korzystania, zapisany numer domku.
    Blanka napisz czy Ty się zdecydowałaś ? Niestety nie potrafię Ci doradzić, gdyż sama dopiero weszłam w posiadanie takiego domku, nie wiem jakby sprawdzała się w praktyce taka odległość ok 150 km, jednak to chyba już sporo, my mamy 70 km i jedziemy godzinę/ godzinę i 10 minut. Nie wiem na 100% ale chyba raczej nie kupiłabym jeśli byłaby to dzierżawa, bez aktu notarialnego.
  • 06.01.17, 14:36
    Nie zdecydowałam się, bo razem z siostrą obawiamy się dzierżawy, a co za tym idzie droższych opłat za użytkowanie. Minusem jest brak aktu notarialnego, księgi wieczystej. Dojechać te ok 150 km byśmy mogły, zwłaszcza,że miejscowość dobra, dużo ośrodków wczasowych, atrakcje. Jednak lepiej poczekać, niż kupić na szybko i później żałować.
  • 06.04.17, 21:43
    Ja jestem posiadaczką domku letniskowego nad wodą ok 80 km od miejsca zamieszkania i uważam , że to dobra decyzja.
  • 18.05.17, 11:32
    Wracam ponownie, bowiem po dość długich poszukiwaniach tarfiłam na domek który jestem już prawie zdecydowana zakupić wspólnie z siostrą. Podnoszę temat bo może pojawią się nowe lub wcześniej już piszące osoby w tym temacie, które mają domki i podzielą się opiniami na dzień dzisiejszy.
  • 08.04.17, 07:42
    Owszem jeśli ktoś ma dom i niewiele czasu wolnego to zazwyczaj w dni wolne robi koło domu (ogród, koszenie trawy) no i ma gdzie wyjść latem, wystawić basen, ale jednak to nie to samo co mieć domek letniskowy w jakiejś turystycznej miejscowości. Jak dla mnie zamieszkiwanie w domu nie wyklucza posiadania domku letnsikowego bo są ludzie którzy mieszkają w domach a mają też inne domy, letniska. Ja osobiście nie mieszkam w domu jednorodzinnym i bardzo sobie chwalę zakup domku, pomimo , że rozpoczęłam pierwszy sezon tam jesteśmy mega zadowoleni. Jednak uważam, że trzeba też wziać pod uwagę czas dojazdu (doglądać trzeba czy jeśli trasa będzie zbyt długa to z czasem gdy minie euforia odechce się tam wypraw) i ilość czasu, jaki się będzie mogło, chciało tam spędzać oraz jak lubi się spędzać urlopy czy weekendy.
  • 19.05.17, 12:19
    Nikt nie napisze nic? U mnie decyzja już zapadła, umowa przedwstępna jest a notariusz zbliża się wielkim krokiem. Myślę, że będzie okey.
  • 19.05.17, 12:23
    Jak chcesz opinii to w zyciu bym nie kupowała z siostrą. Mogą wyjść kwasy. Mam domek letniskowy, ok 22 km od miejsca zamieszkania. ogólnie sobie chwalę tylko taki domek i działka to skarbonka. W sezonie to po pracy jeżdżę aby kolacje zjesc na werandzie i psy wybiegać.

    --
    http://img685.imageshack.us/img685/5541/userbarac.png
  • 19.05.17, 12:33
    Jeśli o mnie chodzi mam bardzo dobre relacje z siostrą, łączy nas też wspólna firma, na nas dwie też jest mieszkanie rodziców i nie ma zakwasów. Oczywiście wiem, że w życiu bywa różnie i na wypadek gdyby kiedyś było coś nie tak właśnie kupujemy w akcie na pół a nie na jedną z nas. Firma też jest na pół i się dogadujemy.
  • 23.05.17, 21:02
    Blanka78 serdecznie gratuluję zakupu domku. Myślę, że spełni Twoje oczekiwania i będziecie mieli swoje prywatne miejsce do odpoczynku smile Ja od tego roku, od stycznia jestem posiadaczką domku letniskowego na ośrodku wczasowym. Mam tam 70 km. Sezon już się rozpoczął, na majówkę przyjechało sporo osób, co weekend też ktoś jest (my również, bo mąż remontuje). Jak na razie minusów nie widzę, ale liczę się z tym, że mogą się jakieś pojawić z czasem, jednak myślę, że będą do przełknięcia. Dzieci jeżdżą z nami bardzo chętnie, sami chcą, a jeśli kiedyś odmówią to nie widzę w tym problemu, mogą zostać z dziadkami w domu, nie musimy też jeździć co weekend, ale zawsze będziemy mogli. O naszym domku wie niewiele osób.
    Kupiłaś na pół z siostrą ale skoro się dogadujecie to nie widzę problemu, a gdyby coś było nie tak to jedna może drugą spłacić lub możecie kupić drugie letnisko w innym miejscu też na pół - wtedy łatwiej będzie kiedyś dokonać podziału. Ja kupiłam sama z mężem, ale mamy dwoje dzieci i też kiedyś odziedziczą ten domek (czy inne nasze dobra materialne) na pół i też będą musieli się dogadać smile Więc opiniami , że po co z siostrą się nie przejmuj smile
  • 19.06.17, 21:01
    Sweta dziękuję za wpis. Spędziłyśmy tam (ja i siostra z rodzinami) 4 dni, było super. Nawet nie spodziewałam się, że tak fajnie. Myślę, że dogadamy się z siostrą, bo prowadzimy też wspólnie firmę i jest ok. Jak nie jedna to pojedzie tam druga, zawsze ktoś zajrzy, dojrzy, czy spokojnie mieścimy się tam w dwie rodziny. Byłam mile zaskoczona poznaniem innych właścicieli domków, są i tacy, którzy mają dwa razy więcej km niż my , a i tacy, którzy mają bliżej.
  • 02.08.17, 23:06
    Już połowa wakacji za nami. Domek w pełni wykorzystywany. Ja mogę pracować "zdalnie", mąż dojeżdża, byli również dziadkowie. Dzieciaki, w sumie nastolatki zachwycone, mają nowych znajomych, czy zapraszają swoich. Nie było dnia byśmy żałowali decyzji o kupnie. Zauważayłam, że ludzie mają domki a bywają w nich sporadycznie, udostępniają tylko najblższym (rodzice swoim dorosłym dzieciom i ich współmałożonkom), część lipca niektóre domki stały puste, zamknięte - zatem wniosek nasuwa się sam, że właścicelami domków są nie tylko osoby które mogą pozwolić sobie na dłuższe wakacje. Uznali, że warto mieć, kupić, nie wynajmują nikomu, a mają dla siebie i najbliższych jako inwestycję. Nie ograniczamy się tylko do siedzenia we własnym domku, syn chciał to pojechał na kolonie. Córka wolała zabrać do nas koleżankę i świetnie spędzały czas razem. Dzieciaki już planują jak za dwa, trzy lata przyjadą tu sami (tzn bez nas, rodziców) z paczką przyjaciół smile
  • 03.08.17, 01:44
    To zależy jak lubisz spędzać wolny czas. Mnie, póki co, odstrecza myśl żeby ciągle w to samo miejsce jeździć.
    No a jeśli nie jeździć tam non stop to po co mi to?

    No ale to ja-typ łazika, który ciągle chce zwiedzać i uznaje wyłącznie aktywny wypoczynek i męczy się siedząc czy leżąc na plaży.
    Nie wykluczam że kiedyś się to zmieni, ale póki co never
  • 03.08.17, 09:48
    Zgadzam się Kornelia z Tobą, że decyzja o takim domku uwarunkowana jest głównie tym jak kto lubi spędzać czas. Zresztą z biegiem lat niekiedy ten sposob się zmienia (nie twierdzę, że u wszystkich bo są starszukowie, którzy zwiedzają, ale jednak w większośći przypadków nie mają już na to siły i dużo zwiedzili wcześniej więc też mogą zechcieć osiąść już w jednym miejscu bliżej domu, a jednocześnie atrakcyjnym pod względem turystycznym). My preferujemy leniuchowanie, nie kręci nas zwiedzanie, nie chce nam się. Od paru lat wracaliśmy na urlop w to samo sprawdzone miejsce, gdzie już znaliśmy teren i nie trzeba było nigdzie się ruszać. Dzieci jeśli chcą mogą wyjechać na kolonie. To, że mam domek nie znaczy, że już nigdzie nie pojadę, a non stop będę tam siedzieć. Ale również zakładam, że będę w tym domku spędzać sporo czasu, odpowiada mi to.
  • 03.08.17, 17:43
    Tak się składa, że drugi sezon jestem właścicielką domku letniskowego zlokalizowanego w malowniczej, turystycznej miejscowości, usytułowanej ok. 60 km od mojego miejsca zamieszkania i ok. 100 metrów od jeziora. Sama miejscowość posiada kilka ulic, ogromną ilość domków letniskowych, deptak i molo oraz pełną infrastrukturę (sklepy, gastronomia, stragany, można aktywniej spędzić czas w parku linowym, jeżdżąc na rowerze – są 4 trasy rowerowe, gokarcie, konno. Jest też paintball oraz dyskoteka. Z przyjemności bardziej leniwych: popływać na rowerku wodnym, skorzystać z kina na powietrzu, wesołego miasteczka, połowić ryby, iść na grzyby. Plaża jest piaszczysta i strzeżona przez ratowników. Miłośnicy cienia znajdą schronienie w lasku na plaży. W pobliżu kilku kilometrów są również szlaki górskie, zabytki do zwiedzania oraz zorganizowane spływy kajakowe i Aquapark). Z domku jestem bardzo zadowolona. Posiadanie domku nie uziemiło nas jednak w żaden sposób w jednym miejscu. W ubiegłym roku posiadając już domek pojechaliśmy nad morze, w tym roku także parę dni byliśmy nad morzem, pomimo nakładów finansowych na remonty i rozbudowę tego domku. Zatem w naszym przypadku zakup domku nie jest równoznaczny z brakiem funduszy na inne wyjazdy. Teraz jednak mogę stwierdzić, że już w wieku 40 lat zaczyna męczyć nas pokonywanie 300-600 km tylko po to by przez parę/kilkanaście dni pobyć w innym miejscu, zwłaszcza, gdy nie lubimy zwiedzać. Dodam , że moja przybrana powiedzmy ciocia od kilkunastu lat jest posiadaczką podobnego domku, jednak w całkiem innej okolicy, ok. 300 km od miejsca zamieszkania i byłam u niej gościnnie parę razy, zawsze uważałam, że jej dzieci mają fajnie, bo od lat jeżdżą tam kiedy tylko chcą, mają swoje miejsce na zjazdy rodzinne, imprezy ze znajomymi. Teraz oni jako już ok 30 latkowie wciąż tam z chęcią wracają. Dostrzegają jednak jeden minus – że mają do pokonania niemal 300 km i nie są w stanie jeździć tam na tyle weekendów ile by chcieli. Jeżdżą także w inne miejsca, w tym również na wyjazdy zagraniczne. Reasumując korzystamy z własnego domku drugi rok i jesteśmy ogromnie zadowoleni.

  • 03.08.17, 19:49
    Witaj Magusia! Z twojego opisu wynika, że masz domek w jakiejś większej miejscowości, skoro jest sporo atrakcji i strzeżona plaża. Czy możesz napisać jak często tam bywasz, jak wykorzystujecie domek, czy wynajmujecie komuś, czy często stoi pusty?
  • 03.08.17, 22:18
    Jesteśmy w każdy cieplejszy wekend. Bywaliśmy też gdy było chłodniej w kwietniu, w święta wielkanocne, czy we wrześniu i pażdzierniku na grzybach - wtedy było mało ludzi i z racji pogody włączaliśmy grzejniki elektryczne. Jeśli chodzi o wakacje bywamy niemal przez cały sezon, a jeśli np byliśmy parę dni nad morzem to domek stał zamknięty. Nikomu nie wynajmujemy. Zimą zaglądaliśmy na parę godzin i wracaliśmy do domu, bo godzinka drogi (nawet 50 minut) to dla nas nie stanowi problemu z dojazdem.
  • 04.08.17, 08:31
    Myślę, ze nie powinnaś rozważać zakupu domku jako inwestycji na "stare lata" a tym bardziej dla dzieci. Jeżeli masz na to chęć tu i teraz, lubisz taki sposób spędzania wolnego czasu, czujesz że będziesz korzystać i cieszyć się tym, to nie ma nad czym się zastanawiać. To nie dla mnie, ale każdy jest inny. I nie dlatego, ze nie lubię wracać w znana miejsca, bo lubię. Z upływem lat coraz bardziej. Ale jeszcze bardziej lubię nic nierobienie i relaks z książką na plaży po hotelowym śniadaniu i przed hotelowym lunchem. Nie lubię porządkowania, koszenia trawy, sprzątania po sezonie, przed sezonem, gromadzenia wiktuałów (chociaż gotować akurat bardzo lubię). Nawet organizowania ludzi, którzy robią takie rzeczy nie lubię. Wszystko skończyłoby się ogólnym zaniedbaniem. A więc jeżeli niestraszne ci jest krzątanie i doglądanie takiej "posiadłości" to idź w to.
  • 04.08.17, 17:19
    An, ja już ten domek letniskowy zakupiłam zimą i jestem niezmiernie szczęśliwa z tego powodu. Jest to domek położony na ośrodku wypoczynkowym, wśród lasu sosnowego i nie ma tam ani koszenia, ani pielenia, nie mam tam żadnej roboty w ogródku itd. Zyskałam swoje miejsce, gdzie zajeżdżam i odpoczywam, nie dotyczy mnie jakieś wielkie sprzątanie bo na bieżąco dbamy o porządek. Mój mąż lubi prace w domu typu jakieś naprawy, remonty, zna się na tym więc nie ma problemu z organizowaniem ludzi, ktorzy się czymś zajmą.
    Magusia fajnie skoro byliście w sezonie grzybobrania i na święta.
  • 04.08.17, 20:31
    A ja się nie zgodzę z tym, że taka nieruchomość nie przyda się na stare lata czy naszym potomkom, by nie myśleć pod tym kątem. Oczywiście kupiłam domek dla siebie, dla swojej rodziny "tu i teraz" ale czemu mam nie planować, że za 10-20 itd lat wciąż będę tam jeździć na odpoczynek ( bo "roboty" tam w sumie żadnej nie ma, jest relaks z książką na leżaku lub hamaku, kawa na tarasie, plażowanie, nie ma trawy nawet do skoszenia, bo jest ściółka leśna, a w kawiarenkach przy deptaku organizowane są także pokazy filmowe czy dancingi i wieczorki dla osób w podeszłym wieku, nie tylko disco dla "młodszych") czy będzie tam jeździła moja córka. Na przykładzie mojej "cioci" wiem, że taki domek przydał się nie tylko jej i mężowi, a także ich dwójce dzieci, korzystają od kilkunastu lat i nie czują się "przymuszeni" bo jadą z własnej chęci, poza tym wyjeżdżają w inne , także egzotyczne miejsca. Akurat oni nigdy nie żałowali, że ich rodzice posiadają taki domek, a wręcz cieszyli i cieszą się z tego faktu.
  • 04.08.17, 20:35
    Dzieci "cioci" zgodnie twierdzą, że domku nigdy się nie pozbędą, że zawsze się jakoś dogadają (teraz też się dogadują, każde z nich jeździ tam ze swoimi znajomymi czy zdarza się, że jadą "wszyscy" i nie mają z tym żadnego problemu). Poza tym w skrajnych przypadkach, gdybym czuła się zmęczona takim domkiem to zawsze mogę go sprzedać.
  • 07.08.17, 16:46
    Z sentymentem wspominam, jak moi teściowie posiadali taki domek i tam jeżdziliśmy. Pisałam o tym w moim wcześniejszym wpisie parę miesięcy temu. Czytajac teraz ponownie wpisy i wspominając super spędzany czas pod takim domkiem sama z mężem rozważam taki zakup. Nie tak łatwo jest jednak kupić bo też zależy raz - od finansów, a dwa - od okolicy. Jak kupić to max ok 100 km od domu by korzystać w miarę często. No i by miejscowość była atrakcyjna, a takich terenów niestety znikoma ilość.
  • 08.08.17, 10:00
    A jak z przyjazdem gości - rodzinki, znajomych do waszych domków? Ja nie posiadam domku, ale uważam, że fajnie jest mieć, można pojechać kiedy się chce. Moja znajoma ma taki domek na jakimś ośrodku wypoczynkowym, też sobie chwali pomimo że mało jeździ raczej bo w wakacje ma tylko 14 dni urlopu. W wekendy różnie bo też ma taką pracę, że nie zawsze ma wolne, ale nie narzeka. Ale czasem jadą właśnie jej dzieci, zabierają znajomych więc to taka inwestycja nawet dla kolejnych pokoleń.
  • 10.08.17, 15:09
    W moim przypadku o domku wie tylko pare najbliższych osób z rodziny i znajomych z którymi utrzymujemy kontakty spotykamy się w domach itd.Nie ma więc żadnego problemu jak przyjadą.Do córki i syna także przyjeżdżają przyjaciele.Nie rozgłaszamy wszystkim że mamy domek.
  • 14.08.17, 22:42
    Jesli chcesz mieć domek letniskowy, to kupuj. Natomiast nie traktuj tego jako inwestycji.
  • 20.08.17, 23:51
    Rikol, przeczytałaś chyba tylko pierwszy mój post i od razu udzieliłaś odpowiedzi.... Domek kupiłam zimą i jestem zachwycona. Nie rozumiem dlaczego mam go nie traktować jako inwestycji ? Przecież inwestuję tam pieniądze, modernizuję go. Traktuje domek jako inwestycję w moją rodzinę/dla rodziny (nabyliśmy coś, co ma wartość rynkową, zyskaliśmy własne miejsce gdzie zawsze możemy jechać kiedy będziemy chcieli). Ludzie kupują takie domki i czerpią z nich korzyści finansowe wynajmując letnikom - również w taki sposób traktują domek jako inwestycję.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.