Dodaj do ulubionych

Nauka w kl 4-6 czy wy ponagacie dziecku?

12.01.17, 20:50
Chodzi mi o to czy pomagacie w sensie: sprawdzacie co zadane i czy odrobione? Czy odpytujecie dziecko z wiadomosci np. Z przyrody, historii? Czy dziecko samo się uczy ? Czy pomagacie w odrabianiu lekcji np.zadań z matematyki?
Moja córka w 5 kl. Odrabia lekcję część sama część gdy ja siedzę obok i na bieżąco sprawdzam czy robi dobrze przykłady np. Z matematyki. . Ti że siedze koło niej nie oznacza że jej dyktuję! Zdarza się źe muszę jej coś wytłumaczyć.
Nauka teorii czy wręcz regułek z przyrody czy historii( z historii dużo regułek Pani wymaga) wygląda tak że córka nie bardzo umie z kilku stron podrecznika sama wybrać rzeczy najważniejsze do nauki . Muszę jej w tym pomagać. A jak jest u was?
Edytor zaawansowany
  • sonia-3 12.01.17, 20:55
    Tak było u nas w IV klasie. Od V klasy nie ingeruję w lekcje córki. Początkowo ciężko było samodzielnie uczyć się. Ale po jakimś czasie nauczyła się i teraz lekcje robi samodzielnie.

    --
    *****************************************************************
  • slonko1335 12.01.17, 21:03
    Córka-klasa 4. Nie sprawdzam zadań, nie odpytuję, nie pomagam w odrabianiu lekcji-chyba, że potrzebna jej pomoc i o nią poprosi, sama się uczy. Wyjątkiem jest matematyka ktorej muszę niestety uczyć ja...


    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • compakt 12.01.17, 21:05
    A jakie mają oceny wasze dzieci które wszystko robią same i wy ich nie sprawdzacie?
  • compakt 12.01.17, 21:08
    Z niczego nie pytacie? Typu zapowiedziany sprawdzian z jakiegoś całego działu= kilka tematow i nie sprawdzacie dziecka czy umie czy przygotowało się do sprawdzianu????
  • slonko1335 12.01.17, 21:16
    Nie pytamy i nie sprawdzamy, nie muszę ma dobre oceny, jakby miała złe to pewnie bym to robiła. Średnia na pierwszy semestr to min. 4,83(trzy dobre, jeden celujacy, reszta bardzo dobre).

    Żeby tak lekko i przyjemnie nie było mam jeszce drugoklasistę-i to jest masakra....bo nie tylko musze sprawdzac ale i stać nad gadem coby w ogóle zadanie odrobił....

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • agus-ka 12.01.17, 22:08
    Nie, nie pytam
  • isa_bella1 13.01.17, 16:48
    A co ty taka zdziwiona. Nie przypominam sobie by mnie rodzice przepytywali (czy moje kolezanki ):i wszystko kontrolowali choc omnibusem nie byłam. Jedynie w większych kłopotach mi pomagali ale to w późniejszych klasach
  • salix.s 12.01.17, 21:15
    Zawsze ma świadectwo z czerwonym paskiem, ma 6 z tego co ja interesuje ( angielski, matematyka, informatyka, plastyka) i 4 z tego czego nie lubi się uczyć (przyroda, muzyka). Z reszty przedmiotow ma różnie, przeważnie 5, czasem 4 lub 6, w zależności od tego czy jej się chce mniej lub bardziej postarać.
  • sonia-3 12.01.17, 21:16
    Moja córka sobie radzi bardzo dobrze, dlatego nie ma potrzeby, abym jej pomagała. Ale gdyby tej pomocy potrzebowała, to na pewno bym jej pomagała.

    --
    *****************************************************************
  • undoo 12.01.17, 21:46
    Dobra, a jak zarwa lufe, to musza isc do nauczyciela i sobie z nia poradzic, tzn poprawic.
  • agus-ka 12.01.17, 22:06
    U mnie jest tak samo. Matmy tez uczę, ale tylko wtedy kiedy córka poprosić prosi często. Niestety matematyczka kiepsko tłumaczy. Oceny to 4+ z historii, matematyki i polskiego. Z reszty przedmiotów 5, z religii 6. Nie mam więc powodu do niepokoju.
  • salix.s 12.01.17, 21:09
    Pomagam tylko wtedy, kiedy mnie poprosi. Np. O przepytanie do wiekszego sprawdzianu z historii. Czasem też prosi, żebym ją wygonila pisać opowiadanie na polski, bo jej się nie chcesmile siedzialam z nią przy lekcjach w pierwszym półroczu pierwszej klasy. Od początku starałam się jak najmniej ingerować w odrabianie lekcji. No, ale ona jest ogarnieta mocno w szkolnych tematach. Z resztą moich dzieci pewno nie będzie tak różowosmile
  • sonrisa06 12.01.17, 21:22
    Córka w 4 klasie. Przez pierwsze trzy miesiące uczyłam ją jak się uczyć. Ciężko było, ale już załapała i umie nauczyć się sama. Do ostatniego sprawdzianu z przyrody uczyła się calkiem sama i byłam pod wrażeniem. Umie już wybrać najważniejsze informacje z lekcji, umie zreferować temat, ale to nie przyszło samo - uczyłam ją tego, uczyłyśmy się razem na historie i na przyrodę. Od ponad miesiąca ogarnia sama, ja przepytuję wyrywkowo przed sprawdzianem. Ogólnie lekcje odrabia sama. Z polskiego jest lepsza ode mnie, więc się nie wtrącam. Z matematyki prace domowe odrabia sama, ale przed sprawdzianem z nią siedzę i robimy razem zadania. W pozostałe lekcje w ogóle nie ingeruję. Na półrocze ma same 5 i 6.
  • compakt 12.01.17, 21:27
    Moja tez ma czerwony pasek. Teraz na półrocze tez średnia powyźej 5,0. I tak sie zastanawiam czy mam jej pomagac tak jak pomagałam do tej piry( pisałam o tym wyżej). Corka jest przyzwyczajona do tego ze sama juz przychodzi i mówi: mamo odpytaj mnie z historii. Chyba czuje sie wtedy pewniej przed sprawdzianem...czy mam jej wiec odpowiedziec ze nie bede cie juz odpytywac?
  • e-kasia27 12.01.17, 21:34
    Jak cię dziecko prosi, żebyś pytała, to pytaj, dlaczego miałabyś odmawiać?
    Nawet studentkę przepytywałam, jak mnie o przepytanie prosiła prze egzaminem.
  • sonrisa06 12.01.17, 21:37
    Ale dlaczego masz jej nie pytać? Ja nie widzę żadnego powodu aby odmówić dziecku. Zawsze pytam córkę przed sprawdzianem, pomaga jej to uporządkować wiedzę. Jesli mogę pomóc to pomagam. Z matematyki jestem niezła wiec czasem coś jej pokaże ponad program, tym bardziej, że córka jest humanistką i czasami po prostu jakiegoś zadania nie rozumie. Za to w polskim i językach obcych nie wymaga pomocy, a ja jestem w tym raczej kiepska, więc radzi sobie sama.
  • betyka 12.01.17, 21:37
    Szkoda, że szkoła nie uczy naszych dzieci tego jak mają się samodzielnie uczyć. Ta wiedza na pewno przydałaby się niejednemu uczniowi.
  • aurinko 12.01.17, 21:27
    IV kl sprawdzam czy lekcje odrobione i odpytuje przed sprawdzianami. Odrabia i powtarza material samodzielnie.

    --
    "W kwestiach rodzinnych i moich zdrowotnych nie mam zamiaru ani się wypowiadać, ani tym bardziej czytać waszych wrednych i chamskich złośliwości na ten temat."(by rosapulchra-0)
  • merilia80 12.01.17, 21:37
    Jestem nauczycielka klas 4-6 i napisze tak: średnia do paska czyli minimum 4,75 ( bez żadnej 3) ma ok 4-5 dzieci na jedna klasę. Bywa oczywiscie wiecej lub mniej takich osob...Dziecko ktore samodzielnie bez ingerencji rodzicow na to pracuje to srednio w klasie 1-2 takich dzieci. Pozostałe wymagaja nadzoru rodzica. I jest to poparte wypowiedziami uczniow i rodzicow. Wiekszosc dzieci gdzie rodzice nie pilnuja, nie sprawdzaja itp to dzieci dwójkowo- trójkowe czy mające oceny niedostateczne na półrocze. Jakoś nie chce mi się wierzyć że większość dzieci emam które mają same 5,6 kilka 4 = czerwony pasek sa samodzielne i nikt ich nie sprawdza i nie odpytuje ( takie dzieci owszem sa ale to pojedyncze przypadki)
  • vaikiria 12.01.17, 21:42
    Między 4,75 bez żadnej trójki a uczniem dwójkowo - trójkowym jest spora przestrzeń, o czym jako nauczycielka powinnaś wiedzieć. Dziecko może mieć szóstkę z jednego przedmiotu, ze trzy piątki, jedną dwójkę i resztę trójek i czwórek.
  • undoo 12.01.17, 22:01
    I to jest normalniejsza sytuacja, niz same szostki od gory do dolu i stojaca za tym mamusia albo tatus.
  • vaikiria 12.01.17, 22:07
    Szóstki od góry do dołu świadczą albo o geniuszu albo o niskich wymaganiach w szkole. Zwykle o tym drugim.
  • kropkaa 14.01.17, 11:51
    Niestety, zwykle o tym drugim.
    Jest to chyba forma ukrycia faktu, że szkoła lipna. Ale średnie wyjechane w kosmos, to i nikt się nie czepia.
  • salix.s 12.01.17, 21:45
    Hm, w tym wątku tylko jedna emama napisała, że nie odpytuje i nie sprawdza, bo nie ma takiej potrzeby a córka ma świetne oceny. Reszta pomaga w różnym zakresie i w taki sposób, jaki jest dziecku potrzebny. Skąd wniosek, że większość dzieci emam nikt nie sprawdza i nie odpytuje?
  • mama.nygusa 12.01.17, 21:47
    Zgadzam sie bo tez to obserwuje, tam gdzie jest pomoc rodzica lub kogos innego(korki) sa dobre stopnie, tak gdzie jej nie ma sa 2-3, czasem 4.

    I niezmiennie smieszy mnie wypowiedz jednej znajomej, ze ona to nie pomaga, aha, tylko ze jej corka wiecznie powtarza mojej, mama mnie nauczyla, z mama to zrobilam itd.

    --
    "Może była żona ma podobne poglądy i widząc, że stara się zrobić coś dobrego dla kraju na jakiś czas odpuściła temat?"

    Nie wierze, ze to mogla napisac mama
  • sonia-3 12.01.17, 21:48
    Moja córka taka jest, ale ptrafi być leniwa i wtedy dostaje 4-ki ze sprawdzianów. Wówczas delikatne przypomnienie o czasowej konfiskacji iphona działa bardzo motywująco wink. Jest bystra i cieszę się z tego, bo nie ukrywam, że nie cierpiałam pomagać jej w odrabianiu lekcii i przygotowywaniu do sprawdzianów.

    --
    *****************************************************************
  • undoo 12.01.17, 22:01
    A co jest zlego w czworkach? To dziecko powinno chciec sie uczyc i miec motywacje do tego, a nie rodzic. Ktos tu cos na glowie stawia.
  • sonia-3 12.01.17, 22:10
    W czwórkach nie ma nic złego. To dobra ocena, ale jeśli ma zapowiedziany sprawdzian, na który się podobno nauczyła ( czego nie widziałam, bo zawsze nos w telefonie), a dostaje trójkę to wiem, że nie przyłożyła się do tej nauki. Szczególnie jeśli poprawia tą trójkę na piątkę.

    --
    *****************************************************************
  • merilia80 12.01.17, 21:48
    Compakt. Ty niczego nie moźesz sobie zarzucić. Po prostu interesujesz się edukacją dziecka ( od tego zależy jego przyszłość zawód i praca). Przecież nie odrabiasz prac za córkę i nie dyktujesz jej odpowiedzi. A bywają rodzice którzy w zeszycie pracę domową piszą za dziecko i myślą ze nauczyciel tego pisma ( podobnego) nie odróżni.... Rodzic któremu zależy na dziecku i edukacji odpyta przed sprawdzianem. Więc odpytuj. Wtedy dziecko teź czuje ze umie i jest pewniejsze siebie. Korepetycje tez swiadcza ze rodzice kontroluja nauke dziecka i wysylaja je na korepetycje np.z angielskiego czy matematyki.
    Mało dzieci w kl 4-6 potrafi samo wybrać z podręcznika istotne i ważne wiadomości. Jeśli sa konkretne pytania to owszem dzieci pitrafia znaleźć odpowiedź w ksiazce ale jeśli pytań nie ma to dziecku jest trudno.
  • bei 12.01.17, 22:15
    Trzeba dzieciom zaufac, niech same okresla co w danym materiale bylo dla nich wazne. W podrecznikach zazwyczaj i tak wazne rzeczy sa na kolorowym tle.
    Moj gdy czyta nowy material robi sobie mapy mysli, sa pozniej bardzo pomocne przy powtarzaniu materialu do sprawdzainow czy konkursow.

    --
    olaromanska.blox.pl/html
  • slonko1335 13.01.17, 07:33
    >Korepetycje tez swiadcza ze rodzice kontroluja nauke dziecka i wysylaja je na korepetycje np.z
    angielskiego czy matematyki.
    dla mnie to świadczy o nieudolności nauczyciela-tylko i wyłącznie ...cóż ja tez odwalam robotę za matematyczkę bo tego przedmiotu nie odpuszczę, mogę olać michałki ale nie podstawowe przedmioty na tym etapie...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • kropkaa 14.01.17, 11:55
    Rozumiem Cię i łącze się w bólu. Również zostałam zmuszona do przejęcia odpowiedzialności za matematykę. I uczę. Nie wiem jakim cudem nauczyciel nie potrafi tego zrobićuncertain
  • undoo 12.01.17, 21:58
    To swiadczy raczej o niewydolnosci systemu albo wprost nauczyciela. Material i jego prezentacja powinny byc takie, zeby sredni uczen sobie z nim poradzil i mogl go samodzielnie opanowac.

    Od lat konsekwentnie odmawiam wyreczania szkoly i robienia prac domowych za dzieci oraz uczenia ich w domu. Jak ktos nie ma nic innego do roboty - niech robi po raz kolejny podstawowke, moge nawet dopingowac. Mnie to nudzi.
  • undoo 12.01.17, 21:46
    Nie.
  • makurokurosek 12.01.17, 21:47
    Czytając forum ematka ma się wrażenie, że większość dzieci to geniusze których nikt pilnować nie musi, a wchłanianie przez nich wiedzy z powietrza jest tak oczywiste jak oddychanie. Rzeczywistość nie jest jednak tak różowa i większość dzieci albo jest z nauką pilnowane, te których rodzice pozostawiają samych sobie ślizgają się na trójach. Dzieci mało zdolnych tak jak i tych zdolnych jest mało, większość to dzieci przeciętne. Co do pytania. Odpytuję córkę przed sprawdzianami z przyrody i historii, czasami muszę jej coś wytłumaczyć z matematyki. Zresztą matematykę staramy się poszerzać bo niestety ale poziom tego przedmiotu jest żenująco niski.
  • merilia80 12.01.17, 21:56
    Sama mam córkę w innej podstawówce - nie w tej w której ja uczę. Chodzi do 5 klasy. Ma same 5,6 i jedna 4 na półrocze. Teź ją odpytuję przed sprawdzianami. Sprawdzam teź na bieźąco czy rozumie matematyke. Z angielskiego nic nie pomagam bo nie znam tego języka ( mialam niemiecki i rosyjski) i radzi sobie.
  • ramelos 12.01.17, 22:11
    Ja mam dziecko tez w 5 klasie. Nauka regułkowa czyli historia i przyroda wygląda tak że ja czytam wybrane wiadomości corce. Omawiam z nia temat. Czesc wie bo pamieta z lekcji. Reszte powtarza "po mnie" i tak zapamiętuje. Sama nie umie się nauczyć- wybrać. Pamięć ma dobrą dość szybko te regułki zapamiętuje. Z matematyki też jej pomagam. Z angielskiego ma dodatkowe zajęcia. Ma 4,5 ki na polrocze i myślę gdybym jej tak nie pomagała to miałaby słabsze oceny. Typu przyroda nie 5 a 4 moze 3? I tak w zasadzie uczę się z nią. Pilnuję jej nauki moze dlatego ze sama bylam nie dopilnowana i pozostawiona sobie jako dziecko w podstawowce. Mi mama tak nie 'pomagała" jak ja córce i moje oceny to były 3 ( 4 to plastyka technika itp). Mam jakiś zal za to ze nie interesowano sie moja nauka. Nikt nie sprawdzal mi prac domowych. Nic nie tlumaczyl.... Wtedy bylo mi to na reke mialam luzik po szkole ale tez pamietam wybiorczo strach przed jakas lekcja gdzie nic nie kumalam. Poszlam wiec do zawodowki. Wstydzilam sie tego. Wtedy w wieku 16-17 lat zaczelam sie sama uczyc i po zawodowce poszlam do technikum. Zdalam tez mature. Skonczylam studia. I przychodzi mi teraz taka mysl ze jakby rodzice zainteresowali sie moha nauka typu. Poucz sie bo odpytam itp to mialabym wieksza mobilizacje do nauki wczesniej i wyrobiony nawyk ze uczyc sie trzeba.
  • ramelos 12.01.17, 22:14
    Wtedy za moich czasow nie bylo oceny miernej ani jedynek. Byly 5,4,3,2. Dwoja to bylo niezdanie. Wiec moje dopuszczajace to byly jak teraz mierne.☺
  • undoo 12.01.17, 21:59
    Ale kto mowi, ze dziecko ma miec wysoka srednia? Jak chce, to niech ma. Jest roznica miedzy: mamo, mnie to interesuje, jak moge sie wiecej nauczyc, a: zrobiles lekcje, zrobiles? Pomiedzy jest jeszcze: lekcje zrobione, ide na podworko.
  • asia06 13.01.17, 06:12
    Bzdura. Dzieci nie muszą być genuszami. Wystarczy, że są inteligentne i pracowite. Nie pilnowano mnie i mojego brata, nie pilnowano mojego męża. Nie pilnuje ja. Mąż jest świetnym fachowcem w swojej dziedzinie, brat profesorem na uczelni i dziekanem zarazem, ja tez nieźle sobie radzę, choć jestem tylko nauczycielką. Problemem nie jest pilnowanie czy nie, tylko brak wzorców i genetyczne uwarunkowania.
  • makurokurosek 13.01.17, 10:46
    Wiesz mnie również nie pilnowano, ale dużo wynosiłam z lekcji i jako osoba uwielbiająca szarady wszelkie działy oparte na zależnościach były dla mnie łatwe i przyjemne, co nie zmienia faktu że prawdziwą odpowiedzialność za swoją naukę wzięłam w 7-8 klasie. Ukończenie studiów nie jest dla mnie wyznacznikiem inteligencji czy nawet pracowitości , tytuły nie zawsze idą w parze z wiedzą i umiejętnościami z mojego roku na uczelni w większości zostały osoby raczej mierne, żeby nie powiedzieć wyjątkowo tępe. Temat nie dotyczy dorosłych, którzy nadrabiają pracowitością tylko dzieci.
  • asia06 13.01.17, 13:16
    Bywa, mówię o dzieciach, mówię o sobie i moich bliskich, gdy byliśmy w wieku dziecięcym. Tępotą moja rodzina akurat się nie odznacza. Pracowitość była tu na drugim, a nawet na trzecim - czwartym miejscu. Pomiędzy była ciekawość świata i warunki stwarzane przez rodziców (ale to nie było pilnowanie nauki).

    Dzieci włąsnych również nie pilnuję, o czym pisałam. Nie pilnowałam nawet w pierwszej klasie. Od zawsze wiedzą, że liczy się jakość pracy.

    P.S.
    Współczuję tępych kolegów z roku. Gdy ja kończyłam studia, niewielu takich miało się szansę prześlizgnąć. Odsiewały egzaminy wstępne, a potem jeszcze szalenie wymagające dwa pierwsze lata.
  • makurokurosek 13.01.17, 14:58
    "P.S.
    Współczuję tępych kolegów z roku. Gdy ja kończyłam studia, niewielu takich miało się szansę prześlizgnąć. Odsiewały egzaminy wstępne, a potem jeszcze szalenie wymagające dwa pierwsze lata."

    U nas nawet spadek z czwartego na drugi rok nie odstraszył co poniektórych. Największym hitem było pytanie " co robi ten wodór przy ciśnieniu - tyczyło się ph".
  • asia06 13.01.17, 17:46
    A to mnie bardzo zainteresowało. Jak to spadek z czwartego roku na drugi? I czemu takich studentów po prostu nie wyrzucano ze studiów? Czemu w ogóle to było dopuszczalne? Pytam zupełnie serio. Bo ja już stara jestem dosyć i "za moich czasów" o czymś takim nie słyszałam. Jak rozmawiam ze starszymi nauczycielami akademickimi, to mówią o znaczącym spadku poziomu. Ale własnej opinii na ten temat mieć nie mogę, bo ze studentami do czynienia nie mam. Tyum bardziej nie słyszałam o takim spadku studenta o dwa lata. Muszę dopytać smile
  • makurokurosek 13.01.17, 21:35
    "A to mnie bardzo zainteresowało. Jak to spadek z czwartego roku na drugi? I czemu takich studentów po prostu nie wyrzucano ze studiów?"

    Dlatego, że byłam ostatnim rocznikiem który szedł starym systemem i miał warunki, rocznik niżej miał wprowadzone punkty.Warunków można było mieć właściwie do bólu, u nas na czwartym roku ponad połowa ludzi miała 4 warunki, punkty ograniczały ilość niezaliczonych przedmiotów . Każdy przedmiot miał swoją punktację np laborki 2punkty, ćwiczenia 3 a wykłady zakończone egazminem 4, zaliczenie wszystkich przedmiotów to załóżmy 40 punktów, do przejścia na kolejny rok wymagane były powiedzmy 34 punkty, czyli można było zawalić ćwiczenia za 2punkty i egazmin za 4 punkty. Jeżeli ktoś z mojego roku na czwartym roku nie zaliczył dwóch warunków, z czego jednego z przedmiotu z drugiego roku to spadał na drugi rok. Jeden z takich spadochroniarzy jest teraz nauczycielem w gimnazjum.

    "Czemu w ogóle to było dopuszczalne?"
    Nie wiem dlaczego mogę tylko przypuszczać. Po pierwsze często jeden warunek z automatu wymuszał kolejny warunek, jeżeli nie zaliczyło się ćwiczeń z automatu nie podchodziło się do laborek tudzież egzaminu które były w następnym semestrze. Nie jestem ci w stanie dokładnie wytłumaczyć tego systemu bo należałam do tych nielicznych którzy warunków nie mieli. Sadzę też, że miało to też podłoże ekonomiczne, każdy warunek był płatny , a że jeden wymuszał kolejny więc kasa się sama nakręcała, dodatkowo warunek z automatu wykluczał możliwość korzystania z socjalki.
  • asia06 14.01.17, 11:57
    Dzięki za wyjaśnienia. U nas zaliczeń warunkowych nie było. Były sesje poprawkowe na początku następnego roku akademickiego. Jak się egzaminów w tym ostatecznym terminie nie zdało, to się wylatywało.
  • hassaka 14.01.17, 14:01
    Jakoś za moich czasów plastyka technika muzyka to były łatwe przedmioty z których nie było klasówek. A teraz z plastyki,techniki i muzyki u mojej corki z teorii sa klasowki. Na muzyce trzeba samodzielnie na ocene spiewac piosenki( indywidualnie) czy grac na je na flecie.Uwazam ze dzieci sa obciażane nauką zbędnej teorii wręcz szczegółów z różnych przedmiotów....
  • pole_koniczyny 14.01.17, 15:02
    >Jakoś za moich czasów plastyka technika muzyka to były łatwe przedmioty z których nie było klasówek. >A teraz z plastyki,techniki i muzyki u mojej corki z teorii sa klasowki. Uwazam ze dzieci sa obciażane >nauką zbędnej teorii wręcz szczegółów z różnych przedmiotów....

    Ja miałam przez większość szkoły plastykę na której rysowało się obrazki i muzykę na której śpiewało się piosenki i ktokolwiek minimalnie się przykładał (czyli śpiewał i rysował) miał piątkę.
    I uważam, że to była kompletna strata czasu. Godzina tygodniowo każdego z tych przedmiotów przez wszystkie lata szkoły, nie wiadomo po co. Uważam, że nie zaszkodzi dzieciom jeśli poznają podstawy historii sztuki na plastyce i dowiedzą coś nie coś o historii i teorii muzyki. Potem musisz tę wiedzę nadrabiać w dorosłym życiu.
  • srubokretka 14.01.17, 16:17
    >I uważam, że to była kompletna strata czasu.

    Ja wprost przeciwnie. Moje zycie zawodowe bazuje na tym co zaczelo sie na plastyce i zpt. Chyba jestem jedyna matka na forum, ktora zamiast cisnac z matmy "cisnie" z zajec praktyczno-t (w szkole ich praktycznie nie maja) smile
  • pole_koniczyny 14.01.17, 16:59
    >Ja wprost przeciwnie. Moje zycie zawodowe bazuje na tym co zaczelo sie na plastyce i zpt. Chyba >jestem jedyna matka na forum, ktora zamiast cisnac z matmy "cisnie" z zajec praktyczno-t (w szkole ich >praktycznie nie maja) smile

    Dobrze prowadzone ZPTy są ważne i mogą być bardzo fajne. Nie mam też nic przeciwko rysowaniu na plastyce. Ważne jednak, żeby to nie były zajęcia typu: uczniowe przynoszą kredki i rysują na zupełnie losowy zadany temat, a nauczyciel siedzi 45 min i nic nie robi. I tak przez całą szkołę.
    Przez rok miałam, w V klasie, miałam świetną nauczycielką od plastyki: jedną albo dwie lekcje przeznaczała na wiadomości teoretyczne z zakresu historii sztuki albo kompozycji a potem wykonywaliśmy pracę na zadany temat w której mieliśmy wykorzystać te wiadomości. I za ich wykorzystanie właśnie była ocena, a nie za sam walor artystyczny pracy. Rysowaliśmy kompozycje pasowe po lekcji sztuce Starożytnego Egiptu, robiliśmy projekt wazy greckiej, na rozwieszonych na ścianie płachtach szarego papieru robiliśmy rysunki skalne na wzór malowideł z Lascaux. Rysowaliśmy też twarz i sylwetkę człowieka z wykorzystaniem wiadomości o proporcjach twarzy i ciała - nawet niezbyt utalentowanym (czyli np. mnie) wyszły super. Niestety potem ta nauczycielka odeszła i skończyły się ciekawe lekcje.
  • hassaka 14.01.17, 18:19
    Pisałam o zbędnej teorii szczegółach które są do nauki z techniki plastyki czy muzyki. Nie chodzi mi o waźne informacje które dziecko powinno znać ale mniej istotne rzeczy które są na klasówkach z tych przedmiotów!! Coś w podobie jak ta nauczycielka z historii o której pisze compakt!!!
  • smerfetka_1 14.01.17, 20:30
    5 klasa. Sprawdzam, pytam czy jest coś zadane. Czasem siedzę obok by dziecko szybciej zrobiło lekcje, bo jak nie ma mnie to się rozprasza, czy zaczyna robić coś innego, traci czas. Jak siedzę i patrzę to wszystko szybciej idzie. Odpytuję do sprawdzianu z przyrody, historii, czasem córka sama czyta i opowiada temat, ale bywa , że ja jej czytam i razem omawiamy - może to i źle bo uczę ją , że ja w tym uczestniczę, ale też idzie szybciej, gdyż ma trochę trudności z pełnym zrozumieniem czytanego tekstu i jak sama ma czytać temat z historii, przyrody 2-3 razy i się męczyć to też zniechęca się do nauki. Lektury - słucha głównie audiobooka lub czyta niestety z moją pomocą lub streszczenie - oprócz audiobooka (mam na myśli dłuższe lektury jak W pustynii i w puszczy, Ania z Zielonego Wzgórza ). Oceny ma średnie 4-3, czasem wpadnie 5. Mam koleżanki, które muszą gonić dzieci do nauki, czy wręcz same czytają temat z podręcznika i opowiadają dziecku i w ten sposób dziecko uczy się na sprawdzian, mówią, że gdyby tak nie robiły to dziecko samo się nie nauczy. Kuzynka mówiła, że jeszcze w 1 klasie gimnazjum pytała, kontrolowała dziecko,a dopiero w wieku ok 14 lat zaczęło pracować samodzielnie. Wszystko zależy od dziecka.
  • 1papryczka.chili 12.01.17, 22:04
    czasem odpytuję syna jak mnie poprosi. najczęściej z przyrody, historii i hiszpańskiego. Lekcje robi sam , czasem o coś zapyta. Tak, jest zdolny, nawet bardzo. Oceny to 5 i 6. Klasa IV.
  • bei 12.01.17, 22:09
    W czwartej klasie uczylam dziecko jak sie uczyc by sie nauczyc.
    Teraz bardzo duzo rozmawiamy na temat przerabianego materialu, czasami podpowiadam gdzie moze poszukac materialu do rozszerzenia wiadomosci. Uczy sie bardzo dobrze, ma baze ulubionych przedmiotow. Czasami trzeba go sprowadzac na ziemiesmile

    --
    olaromanska.blox.pl/html
  • laruara 12.01.17, 22:14
    Nie sprawdzam i nie pomagam, ale... Ma korepetycje z matematyki i angielskiego. Z resztą radzi sobie sama. Nie powiem, że orzeł,ale nie jest źle.
    Pomagam jak prosi. Sporadycznie.
  • xylinka 12.01.17, 22:33
    Moja w 5 klasie. W 4 miała pasek, teraz średnia 4,9. Do zapowiedzianych sprawdzianów ją pytam, zadaję przykładowe ćwiczenia z matematyki ( z reguły są takie podsumowujące dział lub wymyślę coś sama). Z bieżących tematów na przyrodę, historię zawsze coś pamięta z lekcji, ale też chce bym ją odpytała dla pewności, by w razie czego umiała jak nauczyciel zapyta czy zrobi kartkówkę.
    Na 23 uczniów tylko 5 z paskiem zdało w 4 klasie. Z reguły około połowa dzieci z jej klasy nie uczy się na bieżąco, wiem, bo córka opowiada , że ktoś był pytany i nie umiał przyrody, czy że z kartkówek było dużo 1-2 (bez konkretnych imion bo nie wnika, nie intersuje ją kto co dostał, ale ogólnie wiemy, że są osoby, które nie uczą się same i widocznie rodzic się też nie interesuje ich nauką). Większość jest jednak czwórkowo-trójkowa. Natomiast do mojej córki dzwonią czasem koleżanki, z pytaniem co było zadane do domu, czy z prośbą by coś im podpowiedziała. Zdarzyło się też teraz w tym semestrze , że dwie mamy do mnie dzwoniły z pytaniem co zadane (dzieci były w szkole ale nie zapisały), więc wniosek też się nasuwa, że są takie mamy, które załatwiają sprawy za dziecko, dopytują co zadane, wiem, że jedna mama czyta dziecku temat z przyrody czy historii, pomaga ustalić co najważniejsze i razem z dzieckiem to opowiada, dziecko samo się nie nauczy i takie dziecko ma też 5-4 ale z pomocą mamy... Są mamy, które wykonują prace plastyczne, techniczne za dziecko, a mówią, że ich dziecko robi samodzielnie... a w klasie, gdy nauczyciel ocenia i pyta dziecko przyznaje się, że pomogła czy zrobiła mu mama.... No ale mama twierdzi, że nie pomaga... Więc po co kogoś rozpytywać, jak w oczy ktoś inaczej mówi, a inaczej jest w rzeczywistości... Tutaj jest się anonimowym więc można liczyć na prawdziwe wypowiedzi....bo realnie to niemal każde dziecko radzi sobie samo, wszystko pamięta z lekcji ...
  • ramelos 12.01.17, 22:22
    Mi osobiscie nie chodzi o czerwony pasek wysoka srednia. Chodzi mi o to by corka miala we mnie oparcie i przede wszystkim by wraz z moja pomoca uczyla sie tego jak samodzielnie sie uczyc. A kiedy do tego dojrzeje nie wiem.moze w 6 klasie nie bedzie wymagala mojej pomocy. Chce by miala nawyk ze uczyc sie trzeba. Ze ja odpytam i sprawdze prace domowe. Mam kolezanke w pracy ktora pidobnie jak ja uczy sie z dzieckiem i pomaga mu w niektorych przedmiotach mimo ze jest w gimnazjum. Reszta znajomych nie przyznaje sie do pomagania dzieciom. Twierdza ze dziecko samo sie uczy. Oni nic nie wiedza na ten temat i jakos dziwne ze wszystkie te dzieci rak same z siebie maja same 5 ki i wokolo same geniusze....uwazam ze duzo matek pomaga dzieciom ale malo matek sie do tego przyznaje......
  • madame_edith 12.01.17, 22:16
    U mnie w piątej jest już dużo mniej pomocy niż w czwartej -Bogu dzięki! Większość przedmiotów odrabia sam, nawet tam nie zaglądam, pyta jak czegoś nie wie. Ale z przyrody i historii to póki co moja pomoc jest nieodzowna. Uczymy się razem, rozmawiamy, dopowiadam mu kontekst i dodatkowe info (z historii mam wrażenie, że liźnięte są te tematy ledwie). W przyrodzie tej przydatnej umiejętności wyciągnięcia ważnych informacji, usystematyzowania sobie tego w głowie nie posiadł jeszcze, ale nie tracę nadziei, że kiedyś posiądzie smile
  • ramelos 12.01.17, 22:27
    Madame. To tak jak u mnie. Ja tez u ze sie z corka historii i przyrody.... Cieszy mnie to jak widze ze ma dobra pamiec. A wybrac z tekstu nie potrafi sama. Nawet kiedys skserowalam jeden temat z pidrecznika historii i zakreslaczem jej pizaznaczalam. Czyrala cos tam zapamietala i powiedziala ze woli jak ja jej opowiadam ze szybciej zapamietuje jak piwtarza za mna.
  • ramelos 12.01.17, 22:28
    Poprzekrecane litery...moj wynik szybkiego pisania z telefonu☺
  • madame_edith 13.01.17, 10:30
    Mój też ma dobrą pamięć, ale twierdzi, że słuchową. Ma to ten plus, że wiele pamięta z lekcji. Natomiast ja jestem absolutnym wzrokowcem i to dla mnie jakiś kosmos jest. W życiu bym nic nie zapamiętała, jakby ktoś za mnie czytał. smile
  • anika772 12.01.17, 22:39
    Nie, na szczęście nie ma takiej potrzeby. Ogarnia sama (5 klasa) prace domowe, sprawdziany, wiersze na apele ku czci, itp. Oczywiście pomogę znaleźć potrzebne informacje czy inne zadanie z matematyki jeśli przyjdzie po prośbie, ale to się zdarza rzadko. Wczoraj gadałyśmy o lekturze "W pustyni i w puszczy", bo nie bardzo ogarniała tło historyczno- społeczne.
    Prawdę mówiąc od wieków nie zaglądałam do zeszytów i podręczników i nie wiem, co akurat omawiają. Czasami czuję że powinnam się bardziej zaangażować, ale częściej jednak odczuwam ulgę i wdzięczność dla dobrego losu.
    Ciekawe jak to z młodszą będzie. Na razie, w 3 klasie, ogarnia sama, ale ta idzie po najmniejszej linii oporu, robi tylko niezbędne minimum.
  • merilia80 12.01.17, 22:56
    Anika takie dzieci co robią wszystko same to 1-2 na klasę. Większość bez pomocy rodziców nie miałaby 5,4 a nawet i 3. Bo są rodzice którzy tłuką materiał w domu. Uczą się z dzieckiem, wyjaśniają, organizują korepetycje a dziecko ma i tak tylko 3 ki bo ma po prostu słabszą pamięć. Jako nauczycielka udzielam korepetycji i widzę ze nie każde dziecko w mig łapie temat. Jednym wystarczy wytłumaczyc raz a innym trzeba 5 razy. Jedni zapamiętują szybko 10 zdan- regułek a inni w tym samym czasie tylko 3 zdania.
    Ramelos. Ciesz sie ze twoje dziecko ma bardzo dobra pamiec. Wiedz ze duzo rodzicow siedzi z dzieckiem w lekcjach a mimo to te dzieci maja tylko 3 ki. Rodzic przychodzi mowi ze cwiczy z dzieckiem, dziecko chodzi na wyrownawcze jest dopilnowane w domu ale co z tego jak nie ma dobrej pamieci jakiegoś drygu do nauki.
    I takie matki 3 kowo 4 wych dzieci siedza tak jak i ty w lekcjach a moze nawet wiecej i o tym ze to robia wie tylko nauczyciel. Na 100% jestem pewna ze źadna z tych matek nigdy nikomu sie nie przyzna ze uczy sie z dzieckiem sprawdza odpytuje a ono ma 3ki.
    Znam tez matki ktore przy innych matkach opowiadaja ze dziecko samo sie uczy samo odrabia prace domowe ze one nic nie pilnuja ( slysze to jako nauczyciel) a wiem od takiego dziecka ze mama je pilnuje i odpytuje. I po co tu kłamać?
  • sayyida 12.01.17, 22:56
    W 4 klasie oboje z dzieciem mieliśmy ważniejsze sprawy na głowie, niż nauka. Średnia 4,0. W 5 pasek , zdobyty głównie michalkami. Teraz w szóstej z semestralnych wyszedłby pasek, przy czym teraz zrobi go matma, polski i przyroda (a z matmy 2 lata temu była troja - dziś 6). Pomagam naprawdę z rzadka i na wyraźną prośbę. Z historii dziec sobie sam szuka testów online na klasowka.onet, zwykle dwukrotne rozwiązanie wystarcza na piątkę na sprawdzianie. To nie testy z przewodnika metodycznego, tylko normalne pytania do działu. Moje zainteresowanie ogranicza się do sprawdzania librusa i rytualnego "odrob lekcje i posprzątaj u siebie".

    --
    Tam, gdzie inni widzą problemy, ja widzę rozwiązania.
  • compakt 12.01.17, 23:03
    U mnie tez z przyrodą i historią est tak ze ja czytam córce temat z ksiazki. Omawiam go i ona powtarza. Wykorzystam tu pomysł którejś emamy ze skseruję kilka stron zaznacze jej i zobaczę ile nauczy sie sama tzn.bez powtarzania za mną....
  • xylinka 12.01.17, 23:09
    Lepiej w 4-5 klasie pokazać dziecku system nauki, czy odpytywać jeśli tego oczekuje, niż pozostawić samego sobie. Też zależy od dziecka, bo są wybitne - takie, które wszystko same potrafią, bez pomocy , wsparcia rodzica, ale mało jest takich naprawdę. Dużo osób korzysta z korepetycji też. Część uczniów bywa niedopilnowana też z braku czasu rodziców (praca do późnych godzin, czy zmianowa) i znam sytuację, gdzie lekcje są całkiem "olane" przez rodziców, a też takie, gdzie rodzic najmuje studentkę do pomocy, do odpytywania dziecka, odrobienia z nim lekcji, dopilnowania... (np moja znajoma, pani doktor).
  • yamilca197 13.01.17, 07:27
    compakt napisała:

    > U mnie tez z przyrodą i historią est tak ze ja czytam córce temat z ksiazki. O
    > mawiam go i ona powtarza.

    Uczysz dziecko sama w domu? Nie chodzi do szkoly? Bo z tego co opisujesz wyglada na to. Co robi nauczyciel i dziecko w szkole skoro ty wykonujesz jego prace?


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • miss_fahrenheit 12.01.17, 23:41
    Tak. Pomagam czasem w lekcjach, bywa, że sprawdzam zeszyty. Ale głównie pomagam w przygotowywaniu się do sprawdzianów - w zasadzie z wszystkich przedmiotów, poza matematyką.
  • asia06 13.01.17, 06:07
    Bywa, że ojciec coś tłumaczy córce z matematyki. Choć rzadko i krótko. ?Ja nie mam nic do roboty, bo ja jestem humanistka i córka również, więc mojej pomocy w ogóle nie potrzebuje.
  • yamilca197 13.01.17, 07:21
    compakt napisała:

    > Chodzi mi o to czy pomagacie w sensie: sprawdzacie co zadane i czy odrobione?


    Nie, nie sprawdzam. Jesli zapomni konsekwencje wyciagnie szkola.

    C zy odpytujecie dziecko z wiadomosci np. Z przyrody, historii? Czy dziecko samo
    > się uczy ?


    Odpytujecie? Oczywiscie, ze nie. Dziecko mlodsze (9lat, 5 kl) uczy sie w szkole, dziecko starsze (14l) uczy sie samodzielnie.

    Czy pomagacie w odrabianiu lekcji np.zadań z matematyki?

    Nie pomagam w odrabianiu zadan domowych, pomagam w zrozumieniu zagadnien, konkretnych kwestii jesli jest potrzeba.


    > Nauka teorii czy wręcz regułek z przyrody czy historii( z historii dużo regułek
    > Pani wymaga) wygląda tak że córka nie bardzo umie z kilku stron podrecznika sa
    > ma wybrać rzeczy najważniejsze do nauki . Muszę jej w tym pomagać. A jak jest u
    > was?

    Nie rozumiem jakich regulek dziecko sie uczy i w jakim celu? Nie rozumiem tez dlaczego uczy sie w domu a nie w szkole? Co robi w szkole w takim razie, skoro w domu musi wybierac z poddecznika najwazniejsze rzeczy i sie uch uczyc?
    Moje dziecko mlodsze nie uczy sie zadnych regulek, wszystkiego ucza sie w szkole a wiedze ma spora, bo czasem sie nia popisuje. Np wczoraj byli na calodziennej wycieczce w miescie starym (2h autobusem), ktory oferuje mnostwo ciekawych zrodel do nauki historii. Wrocil zachwycony, opowiedzial ze szczegolami co tam robili, a chodzilo o konkretna epoke historii. Wszyscy uczestniczyli w praktycznych zajeciach wg scenariusza przeniesli w tamte czasy czyli w przebrani w odpowiednich strojach, we wnetrzach, uzywajac konkretnych naczyn, jedli prawidziwe jedzenie itd. Szkola bardzo czesto organizuje takie praktyczne zajecia z histori,geografi, fizyki/bilogi/chemii i innych przedmiotow.
    Starsze dzieci czyli 11 lat plus ucza sie z podrecznikow ale nie tylko, maja zeszyty, uzywaja wielu innych zrodel, ale jednak robia to w szkole. W domu tez maja sporo zajec ale nie jest to wkuwanie regulek, bardziej tworcze i rozwijajace zadania.




    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • jaulfa 13.01.17, 07:46
    Na początku tylko przeglądałam zeszyty. Dopóki była powtórka z 3 klasy młody sam się przygotowywał do szkoły. Odkąd zaczął się nowy materiał (przełom października i listopada) powtarzam z młodym materiał i sprawdzam prace domowe.
  • agneskau 13.01.17, 08:23
    To ja napiszę inaczej, z perspektywy dziecka - uczennicy słabszej (nie najsłabszej) trójkowo-dwójkowej. Rodzice mnie nie pilnowali, czasem pomogli w pracy domowej, natomiast nic więcej i radziłam sobie słabo, nie przejmowałam się nauką, traktowałam szkołę na luzie. Na kartkówki szykowałam ściągi, dostawałam 1 z odpowiedzi, bo nic lub niewiele umiałam z lekcji na lekcję. W obliczu zagrożenia na semestr czy koniec roku z matematyki czy chemii mama organozowała mi jakieś korepetycje. Po 8 letniej szkole podstawowej poszłam do zawodówki, tam się "obudziłam", zaczęłam przykładać do nauki, zaczęło mi zależeć by iść dalej. Potem skończyłam wieczorowe liceum i nawet studia. Ale do dziś jak wspomnę podstawówkę, mam jakiś żal do rodziców, do mamy, że mnie nie pilnowała, nie sprawdzała zeszytów, nie odpytywała, nie interesowała się czy umiem, a dopiero w obliczu zagrożenia oceną niedostateczną na koniec. Żal, że zostałam posłana do zasadniczej szkoły, że nie miałam pomocy w domu... Ja sprawdzam córce zeszysty, przeglądam czy odbrobiła lekcję, czasem usiądę obok i coś z matematyki wytłumaczę. Z angielskiego ma korepetycje. Pytam ją czy umie historię, przyrodę, opowiada mi co same umie, co pamięta z lekcji, czasem coś się douczy , ale lubi jak ją zapytam, czuje się pewniej. Córka zawsze pamięta coś z lekcji, jednak w obliczu sprawdzianu z całego działku musi zasiąść do powtórek większych partii, ale uczy się na bieżąco więc nie ma z tym aż takich kłopotów, ale nie mniej jednak też wtedy ją odpytuję. Zaznaczam, że ona sama chce by ją pytać, czuje się pewniej jak mówi mi coś na głos. Uczestniczę w tej jej nauce, nie uważam tego za coś złego,a wręcz na swoim przypadku uważam, że będzie to z korzyścią dla dziecka. Nauczona jest się uczyć, wie, że trzeba coś umieć z lekcji na lekcję, odrobić prace domowe, a nie tak jak ja robiłam iść bez pracy domowej, prosić się by ktoś dał przepisać, czy nic nie umiejąc. Nie każde dziecko samo się ogarnie do nauki, ja jakoś w od 4 do 8 klasy bimbałam, nie potrafilam sama się nauczyć, może też dlatego, że rodzice nic nie wymagali, nie kontrolowali, zadowalaly ich 3-2. Więc nie każde dziecko nawet nauczy się w szkole (jak się np nie skupia), nie odrobi samo pracy domowej jak nie rozumie np matematyki, nie powtórzy samo całego działu z historii lub powtórzy na ocenę 2-3.... Ja jestem tego przykładem, dlatego kontroluję naukę córki i nie uważam tego za złe, a wręcz za dobre wsparcie, zainwestowanie w jej dalszą edukację, naukę, która zaowocuje tym, że za rok, dwa przestanie mnie już prosić o odpytywanie, ale wyniesie nawyk systematycznej nauki.
  • yamilca197 13.01.17, 08:33
    Szkoda ze masz zal do rodzicow bo tak naprawde powinnas miec do systemu, bo to ze nie wynosilas nic z lekcji oznacza ze byly one kiepskie.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • agneskau 13.01.17, 08:45
    System, systemem, ale były w klasie dzieci które miały 5-4 , dwie koleżanki, które pamiętam, były pilnowane, odpytywane w domu przez rodziców. Pozostali uczyli się różnie, byli też słabsi, którym też nie pomagały nawet korepetycje z matmy, na które chodzili w sytuacji zagrożenia tak jak ja. Uważam, że gdyby w domu mnie przypilnowali, zapytali czy mam lekcje zrobione, pomogli gdy nie umiałam, odpytali to uczyłabym się lepiej. A takto nikt nie interesował się, że jest zapowiedziany sprawdzian, nawet pani z geografii podawała pytania do testu a mnie nikt w domu nie pytał czy się nauczyłam.... Było, minęło ale jestem przykładem, że sama nie ogarniałam się, a jedynie dawałąm radę by zdać z klasy do klasy, głownie na ocenach dostatecznych i miernych (plastyka, technika, wf lepiej).
  • agneskau 13.01.17, 08:51
    Nie czytałam lektur, nikt mnie w domu nie pytał czy jest lektura, czemu nie czytam, nikt nie pomógł doczytać (gdy lektura była grubsza typu W pustynii i w puszczy), nie wiem, czy były jakieś streszczenia wtedy bo też nie miałam.
    " Nie rozumiem jakich regulek dziecko sie uczy i w jakim celu? Nie rozumiem tez dlaczego uczy sie w domu a nie w szkole? Co robi w szkole w takim razie, skoro w domu musi wybierac z poddecznika najwazniejsze rzeczy i sie uch uczyc? " a ja rozumiem, bo zdarzają się regułki których od tak sobie się nie zapamięta dokładnie. Poza tym ja nie uczyłam się ani w szkole ani w domu i dziś koszmarnie wspominam tamte czasy.... Nie umiałam wybrac sama istotnych rzeczy do nauki, w szkole widocznie też się nie nauczyłam, bądź nie rozumiałam, jak nauczyciel coś tłumaczył - teraz nie pamiętam już jak to było, ale wiem, że nie umiałam , nie ogarniałam nauki sama, aż do 8 klasy, nikt mnie w domu też tego nie nauczył i nie pilnował.
  • yamilca197 13.01.17, 09:04
    Ale po co uczyc sie regulek na pamiec? Zagadnienia trzeba rozumiec,wkuwanie bez rozumienia jest bledem. Nie wynosilas nic z lekcji a to oznacza ze nauczyciele nie uczyli skutecznie, nie rozumialas ale nie pytalas, nauczyciele nie pytali, ty nie zglaszalas ze nie rozumiesz. Szkola na zadnym etapie nie przygotowala do ogarniania nauki samodzielnie w odpowiednim zakresie a to jest m.in zadaniem szkoly.
    Ja nie wnikam wogole w nauke mojej 14-latki i 9-latka, upewniam sie tylko czy rozumieja zagadnienia z matematyki, czasem trzeba cos wyklarowac. Nie przypominam o zadaniach domowych ani w nich nie pomagam - to sa ich zadania, oni musza o nich pamietac i wykonac samodzielnie. Pamietaja i wykonuja.
    Dostarczamy za to mozliwosci, sugerujemy tematy do rozmow, ksiazki,odwiedzamy miejsca, umozliwiamy dodatkowe zajecia np syn klub szchowy (gra tez z tata) itp.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • yamilca197 13.01.17, 09:09
    W ub roku syn na szkolnym kursie plywania mial oferte zaliczenia kursu ratowniczego dla dzieci,musial nauczyc sie jednak dosc sporej ilosci zasad postepowania, przyczyn-skutkow-akcji itp. Przyszedl do mnie i powiedzial ze sporo tego,napisane dosc trudnym jezykiem (jak dla 8-latka) i czy ja mu pomoge sie nauczyc? Odpowiedzialam ze nie mozna pomoc sie komus nauczyc,moge mu wytlumaczyc znaczenie pewnych slow ale to on musi sie nauczyc.
    Nauczyl sie bo mu zalezalo, zdal i trzymal certyfikat. I o to w tym chodzi.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • makurokurosek 13.01.17, 22:46
    "Szkola na zadnym etapie nie przygotowala do ogarniania nauki samodzielnie w odpowiednim zakresie a to jest m.in zadaniem szkoly."

    Na moje pytanie zadane wychowawczyni córki w klasie 2 , czy w przypadku gdy dziecko nie jest w stanie samodzielnie wykonać zadania domowego to czy pozostawić to zadanie niezrobione, tak by nauczyciel wiedział i ewentualnie powtórzył temat. Nauczycielka oburzona odpowiedziała, " ale nie jest istotne kto to zadanie dziecku wytłumaczy, dziecko zadanie ma mieć zrobione" . W idealnej szkole nauczyciele uczą i wspierają ucznia , ale szkoła realna nie jest szkołą idealną i nauczycieli z powołania jest w niej niewielu, zwłaszcza w klasach wyższych.
  • yamilca197 13.01.17, 08:54
    Moze,napewno w penym zakresie zaangazowanie rodzicow jest potrzebne ale przejmowanie roli nauczyciela oznacza ze nauczyciele swojej pracy nie wykonuja nalezycie. Ja pamietam ze szkoly ze wielu niestety nie wykonywalo. Jednak rodzic nie powinien uczyc, owszem pomoc zrozumiec pewne kwestie, zorganizowac pomoc ale nie uczyc, tak jak jest to opisywane w tym watku, ze np ja czytam jej z ksiazki,potem ona streszcza, uczy sie i odpytuje. Co w takim razie dziecko robi w szkole?
    A xadania domowe powinny byc na poziomie, na ktorym dziecko pracuje, a jesli ma z czyms problem to nauczyciel powinien wyjasnic, nie rodzic, bo nie chodzi o to aby zrobic i to dobrze z pomoca rodzica a o to aby dziecko sprobowalo a jesli czegos nie umie to jest to informacja dla nauczyciela nad czym trzeba popracowac.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • compakt 13.01.17, 09:16
    yamilca wcześniej napisała:
    Nie rozumiem jakich regulek dziecko sie uczy i w jakim celu? Nie rozumiem tez dlaczego uczy sie w domu a nie w szkole........
    Otóż uczy się i musi uczyć rzeczy mniej ważnych, to chyba zależy od wymagań nauczyciela. Podręcznik "Wczoraj i dziś", np dział III. - 4 tematy i potem szczegółowy sprawdzian. Z lekcji nie zapamięta dokładnie- przykładowo teraz na sprawdzianie o Krzyżakach było podać skład armii polskiej ( 31 tys wojska, 40 tys chorągwi litewsko-ruskich, 50 tys choragwi polskich i inne rzeczy typu która chorągiew była najważniejsza czyli że Wielka Chorągiew Ziemi krakowskiej i inne SZCZEGÓŁY), potem skład armii krzyżackiej i jacy rycerze ich wspierali- dużo pojęć i liczb które trzeba "wkuć", potem jakieś szczegóły typu wyjaśnij pojęcie artylerzysta krzyżacki. Sama to już umiem z racji ,że pomagałam córce zrozumieć temat i ją odpytywałam. Widziałam też klasówkę- nie jakiś gotowiec czy odpowiedzi do wyboru a odpowiedzi pisemne do szczegółowych pytań nauczyciela. Oczywiście były też pytania istotne- podaj przebieg wojny z Zakonem - daty i co się wydarzyło, kto sprowadził krzyżaków, kolejne bitwy i daty, jakie zawarto pokoje ( odp w Kaliszu i Toruniu plus co dał pokój i data). Wg. mnie są rzeczy ważne, które łatwo jest dziecku zapamiętać z lekcji i rzeczy mniej ważne, które są do " wkucia", bo swoimi słowami nie podasz składu armii. Jak ktoś ma ten podręcznik to niech sobie zobaczy , że są informacjie naprawdę istotne i jakieś szczegóły, których może u jego dziecka nauczyciel nie wymaga. Pamiętam, że ze średniowiecznego miasta były też istotne pytania o architekturę gotycką i romańska, ale były SZCZEGÓŁY typu, co to są basaty, rozety, apsyda. Co to są skryptoria, barbakan itp. więc tu nie da się wybrać z podręcznika rzeczy istotnych tylko, bo na sprawdzianach jest wszystko, łącznie z tym co w podręczniku jest w ramkach jako ciekawostka małym druczkiem..........
  • yamilca197 13.01.17, 09:38
    Czyli uczy sie rzeczy niepotrzebnych - sklad ilosciowy wojsk - bo nauczyciel wymaga.
    Wkuwanie jest bez sensu, bo zagadnienia, zdarzenia nalezy zrozumiec, trzeb wiedziec ze jednych wojsk byla przewaga bo wsparcie mieli kogos tam i to mialo okreslone skutki ale po co dokladne liczby wkute na pamiec?
    Po co skald armii? Corka ma pytanie z historii np ' wydarzenie x mialo dlugofalowe efekty na cos tam, do jakiego stopnia zgadzasz sie z tym stwierdzeniem'?
    W odpowiedzi nalezy napiasac swoje zdanie czyli np zgadzam sie z tym stwierdzeniem w oparciu o konkretne fakty i tu nalezy je opisac oraz dlaczego ktos innym moglby sie nie zgodzic z tym. Na koncu wnioski.
    Istotna jest rozumienie faktow i umiejetnksc zastosowania wiedzy oraz jezyk uzyty a nie znajomosc dokladnych dat czy ilosc wojsk.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • koza_w_rajtuzach 13.01.17, 08:06
    4-klasisce pomagam się uczyć, ponieważ uważam, że tak jest szybciej i sprawniej. Lekcje odrabia sama, ale zazwyczaj sprawdzam czy wykonała je w prawidłowy sposób.
    Wiem, że sama byłaby w stanie się nauczyć, ale więcej by jej zajęło szukanie informacji a także zapamiętanie wszystkiego. Poświęca bardzo mało czasu na naukę, jakieś 1/10 tego co jej koleżanka, która uczy się przeważnie sama i przy tym często mniej skutecznie.
    Córce 7 godzin tygodniowo zajmuje szkoła muzyczna nie wliczając w to ćwiczeń dlatego zależy mi, żeby miała jak najwięcej czasu wolnego.
  • agneskau 13.01.17, 08:30
    Dokładnie, z moją pomocą odpytaniem niedość że córka szybciej coś powtórzy, utrwali, to czuje się pewniej jak ją odpytam, czuje że umie. Czasem czyta mi temat z ksiązki na głos, opowiada co zapamiętała z lekcji, co z dodatkowego przeczytania, ja coś dopowiem, co wyda mi się istotne po wysłuchaniu tematu i to też jej pomaga, takie wspólne selekcjonowanie wiadomości. Koleżanki dziecko uczy się samo, ona nie wnika, tak jak kiedyś moi rodzice, ale ma 2-3 , czy wylizało się z zagrożenia 1 na połrocze. Nie dość, że nauka zajmuje temu dziekcu dłużo więcej czasu, to efekty są dużo mniejsze niż u tych mam, które interesują się nauką dziecka. Wiem, że są takie mamy jak ja, co sprawdzają, odpytują i takie dzieci mają 4-5. Wybitne , które samo wszystko ogarnia jest 1 na całą klasę...
  • alba27 13.01.17, 08:16
    Ja moje odpytuję z przyrody przed testem. Syna muszę zapytać, bo inaczej się nie nauczy, a córka uczy się świetnie i sama prosi o odpytanie. Bardzo lubiłam biologię, więc z przyrody przyjemnie mi się odpytuje. Aha i jeszcze czasami jak jest podsumowanie działu to pytam ich słówek z angielskiego. Pisemnych lekcji nie sprawdzam, chyba, że czegoś nie rozumieją i sami poproszą.
    Córka uczy się wzorowo, syn średnia 4,6.
  • asia_i_p 13.01.17, 08:18
    Pisemnych nie sprawdzam, chyba, że się z nimi do mnie zgłosi, ale to rzadko robi. Przed sprawdzianami pomagam, jeśli zgłosi taką potrzebę i tutaj często chce, żebym ją przepytała, zwłaszcza z historii, przyrody i polskiego.

    --
    Moja siostrzenica do myszy uratowanej przed kotem: "Nie bój się nas, myszko, my jesteśmy człowiekami. Nie zjemy cię, bo jesteś obrzydliwa".
  • truscaveczka 13.01.17, 08:37
    Teoretycznie szkoła ma pewne etapy, kiedy powinna dać dzieciom narzędzia do zdobywania wiedzy i rozwoju: klasy 1-3 to czas uczenia się i doskonalenia czytania, pisania, rachowania. Klasy 4-6 to pierwszy kontakt z wiedzą akademicką i tu powinny wejść techniki uczenia się. Później jest czas na budowanie wiedzy i umiejętności dziecka - bardziej zaawansowanych.
    A jest jak jest, nie spotkałam się z tym, żeby nauczyciele uczyli dzieci JAK się uczyć.

    Jestem nauczycielką, sama pokazałam córce (5 klasa obecnie), jakimi technikami może się posługiwać, żeby jej było łatwiej (nie oznacza to oczywiście, że posłusznie siedzi przy biureczku i korzysta z trucia, eeee, dobrych rad mamusi tongue_out ). Nie zajmowałam się lekcjami córki nigdy w sensie siedzenia z nią, natomiast sprawdzałam jakość wykonania i takie tam, oferuję też odpytanie z przedmiotów typu przyroda czy historia albo wyjaśnienie czegoś z innych przedmiotów. Nie jestem fanką zasad, skłaniam się ku bliskiej relacji i pomocy, gdy ta jest potrzebna. U nas działa. Zobaczę, jak będzie z synem, który idzie do 1 klasy po wakacjach - ma inny charakter niż córka, ma większe zacięcie i lepiej gospodaruje czasem, jestem pełna nadziei, która jak wiadomo jest matką głupich tongue_out

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • zlababa35 13.01.17, 08:40
    Na początku IV klasy doradzałam i pokazywałam, jak się uczyć, jak szukać informacji w podręczniku. W tej chwili robi wszystko sama, tyle, że z matmy kuleje. Poprawianie odpowiedzi, sprawdzanie daje niewiele. Będę musiała wziąć się za uczenie matmy, bo nauczycielka tłumaczy niewiele, za to robi multum zaawansowanych, dodatkowych zadań. Większości to chyba pasuje, bo klasa ogólnie mocna matematycznie poza kilkoma osobami. Ale to jest specyficzny przedmiot i musi być dobrze tłumaczony.
  • motyllica 13.01.17, 09:00
    zwykle moje dziecko muszę tylko zaganiać do odrabiania zadań, przypominać która jest już godzina, szybko się rozprasza. pytam czy zrobiło.
    ale jest bardzo zdolne i ma świetną pamięć, nic się nie uczy, nic nie powtarza, wystarczy, że jest na lekcjach.

    nie wyobrażam sobie codziennego siedzenia z dzieckiem i powtarzania materiału, przecież to już piąta klasa nie pierwsza! za tyle lat powinno się umieć zorganizować, nauczyć się uczyć - nie robi tego bo nadopiekuńcza mamusia pomoże.
    nie mówię tu o sporadycznym wytłumaczeniu jakiegoś zagadnienia, pomocy w trudnym zadaniu ale na boga - TO JEST JUŻ 5 KLASA!
  • porzadkoodporna 13.01.17, 09:09
    U mnie klasa IV. Uczy się dobrze i łatwo przyswaja wiedzę, więc nie pomagamy się uczyć. Przed ważnym sprawdzianem czasem tylko przepytamy, czy faktycznie nauczona. Podczas odrabiania lekcji nie pomagamy. Wypytujemy za to o każdy przedmiot po kolei, czy było coś zadane, bo jak nie zapytamy to bywa, że "zapomina", że coś było. Sprawdzamy też, czy dobrze zrobione, ale jak się trafi błąd to nie mówimy co konkretnie tylko bardziej "W zadaniu trzecim jest błąd" i musi sama znaleźć i poprawić. Oczywiście jak prosi, żeby coś wytłumaczyć, bo nie rozumie to tłumaczymy.

    --
    Porządkoodporna wink

    porzadkoodporna.blog.pl
    www.facebook.com/porzadkoodporna
  • compakt 13.01.17, 09:32
    Tak jak napisałam wyżej, wszystko zależny od wymagań nauczyciela, jeden z historii będzie pytał o rzeczy ważne , istotne które łatwo jest zapamiętać a inny o szczegóły i regułki, które trzeba " wkuć". Z matematyki też nauczycielka biegnie z tematami, 1-2 lekcja np dodawanie i odejmowanie ułamków, na następnej lekcji następny temat. Bywa często że 1 lekcja jest i nawet nie ma 2 giej z tego tematu, masa do domu zadana, by podręcznik i ćwiczenia były "zrobione"
  • ramelos 13.01.17, 09:35
    Compakt napisała:
    compakt 13.01.17, 09:16
    yamilca wcześniej napisała:
    Nie rozumiem jakich regulek dziecko sie uczy i w jakim celu? Nie rozumiem tez dlaczego uczy sie w domu a nie w szkole........
    Otóż uczy się i musi uczyć rzeczy mniej ważnych, to chyba zależy od wymagań nauczyciela. Podręcznik "Wczoraj i dziś", np dział III. - 4 tematy i potem szczegółowy sprawdzian. Z lekcji nie zapamięta dokładnie- przykładowo teraz na sprawdzianie o Krzyżakach było podać skład armii polskiej ( 31 tys wojska, 40 tys chorągwi litewsko-ruskich, 50 tys choragwi polskich i inne rzeczy typu która chorągiew była najważniejsza czyli że Wielka Chorągiew Ziemi krakowskiej i inne SZCZEGÓŁY), potem skład armii krzyżackiej i jacy rycerze ich wspierali- dużo pojęć i liczb które trzeba "wkuć", potem jakieś szczegóły typu wyjaśnij pojęcie artylerzysta krzyżacki. Sama to już umiem z racji ,że pomagałam córce zrozumieć temat i ją odpytywałam. Widziałam też klasówkę- nie jakiś gotowiec czy odpowiedzi do wyboru a odpowiedzi pisemne do szczegółowych pytań nauczyciela. Oczywiście były też pytania istotne- podaj przebieg wojny z Zakonem - daty i co się wydarzyło, kto sprowadził krzyżaków, kolejne bitwy i daty, jakie zawarto pokoje ( odp w Kaliszu i Toruniu plus co dał pokój i data). Wg. mnie są rzeczy ważne, które łatwo jest dziecku zapamiętać z lekcji i rzeczy mniej ważne, które są do " wkucia", bo swoimi słowami nie podasz składu armii. Jak ktoś ma ten podręcznik to niech sobie zobaczy , że są informacjie naprawdę istotne i jakieś szczegóły, których może u jego dziecka nauczyciel nie wymaga. Pamiętam, że ze średniowiecznego miasta były też istotne pytania o architekturę gotycką i romańska, ale były SZCZEGÓŁY typu, co to są basaty, rozety, apsyda. Co to są skryptoria, barbakan itp. więc tu nie da się wybrać z podręcznika rzeczy istotnych tylko, bo na sprawdzianach jest wszystko, łącznie z tym co w podręczniku jest w ramkach jako ciekawostka małym druczkiem..........


    Tak zgadzam się, że tu są wręcz szczegóły, moja córka ma ten sam podręcznik, ale aż takich pytań nie ma na klasówce.
  • ramelos 13.01.17, 09:38
    ma tylko pytania istotne, ważne też układane przez nauczycielkę i też nie ma odpowiedzi do wyboru- trzeba pisać samemu......., a po co komu dokładny skład armii w liczbach????
  • compakt 13.01.17, 09:53
    To nie mój wymysł a wymysł nauczycielki. Też uważam, że to są nieistotne rzeczy- skład armii.....W 4 klasie na pierwszy sprawdzian nauczyła się rzeczy istotnych. Nie spodziewała się regułek, szczegółów itp, dostała 3+ bo było dużo krótkich pytań ale szczegółowych. Od tamtego czasu uczy się WSZYSTKIEGO co jest napisane i musi się uczyć i dostaje 4+, 5. Ten kto uczy się tylko istotnych rzeczy dostaje 3. Na 4-5 trzeba znać właśnie szczegóły. Na sprawdzianie bywają rzeczy nieistotne i trudne do zapamiętania ot tak. Córka z lekcji dużo też pamięta jak pani im opowiada np. o sprowadzeniu Krzyżaków, Kazimierzu Wielkim, Jadwidze, Jagielle- dużo wiedziała z lekcji a w domu uczyłyśmy się szczegółów ( np. jak rycerze rozpoznawali się na polu bitwy pod Grunwaldem? odp, że były zawołania "Kraków " i "Wilno", skład armii i te inne pytania KTÓRE BYŁY NA SPRAWDZIANIE.
    Temat był niedawno- u was jeśli macie też te książki- jest pewnie podobnie- wiec proszę bardzo zapytajcie swoje 5 klasistki o skład armii( niech odp. wam dokładnie w liczbach ile wojska ile chorągwi itp )i te inne pytania które miała moja córka. Umieją to?????? Pewnie nie umieją bo mądry nauczyciel takich informacji nie wymaga.
  • yamilca197 13.01.17, 10:00
    Problem w tym ze twoja corka wkuwa na pamiec szczegoly, robi to dla ocen bo nauczycielka tego wymaga i o to jej chodzi. Po sprawdzianie zapomina i pamietac tego nie bedzie, bo to sa nieistotne szczegoly, ktorych mozg na dluzej nie zarejsetruje. Zapytana za miesiac o ten temat bedzie szukac w pamieci ilosci i skladu wojsk a nie bedzie pamietala istotnych faktow, nie mowiac o ich rozumieniu w kontekscie innych wydarzen przed czy po tym.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • ramelos 13.01.17, 10:04
    Gdyby u mojej córki były takie szczegóły to też pewnie musiałabym z nią nad tym siedzieć jeszcze więcej niż siedzę do tej pory.... Masakra jakaś. Też niedawno był sprawdzian z tego działu- ma ten sam podręcznik. Nie będę odpytywać mojej córki, bo wiem, ze takich szczegółów się nie uczyła- I NIE UMIE SKŁADU ARMII. Wie ogólnie, że armia polsko-litewska miała więcej wojska od Krzyżaków, ale Krzyżacy byli lepiej uzbrojeni i wyposażeni. To u nas wystarcza.....u was jakaś naprawdę masakra z tymi szczegółami, ciężkie to do zapamiętania............
    Moja miała same konkrety, kilka dat podać czy do dat wydarzenia napisać, przyczyny i skutki Unii w Krewie itp łatwe i istotne pytania, i dostała 5+, gdyby miała pytania o te szczegóły jak u twojej córki to też pewnie dostałaby tróję. dobrze że nie ma takiej "nawiedzonej" historyczki.
  • yamilca197 13.01.17, 09:54
    No wiec wlasnie? Ta nauczycielka autorki watku uczy zgodnie z wymaganiami programu czy wlasnymi wizjami? Po co pamietac (i jak dlugo) ile konkretnie wojsk mialy choragwie, istotne jest przeciez, ktore mialy wiecej , a jakie mniej i co bylo przyczyna oraz jakie byly skutki.
    A pytania oczywiscie ze powinny byc do pisania samodzielnych odpowiedzi, wykazujac sie rozumieniem faktow a nie tylko faktem ze byly.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • compakt 13.01.17, 10:11
    Ja doskonale wiem, że wymaga nieistotnych rzeczy, które trzeba wkuć a potem i tak się nie pamięta. podałam wam po prostu przykład....dlatego siedzę z nią i uczę się z nią, gdyby Pani wymagała tego najważniejszego (jak podaje ramelos) to w ogóle bym z nią nie musiała siedzieć!!!!! i uczyć się "z nią". Na ta nauczycielkę były różne skargi do organu prowadzącego, kuratorium, dyrektora już kilka lat temu ( wiem od innych rodziców). dzieci na lekcje historii reagują bólami brzucha!!!!! Na półrocze ok 3-4 dzieci ma z historii oceny niedostateczne. Ocenę 5 ma chyba dwoje dzieci. Moja ma ocenę 4 na półrocze. Tak- uczy się dla oceny, bo z innych przedmiotów ma 5,6 i gdyby z historii miała na koniec 3 to mimo WYSOKIEJ ŚREDNIEJ NIE ZDA Z NAGRODĄ - Paskiem, bo nie można mieć żadnej oceny dostatecznej!!!!!!!
  • yamilca197 13.01.17, 10:17
    W takiej sytuacji powiedzialabym dziecku ze nie musi miec nagrody i jakiego tam swiadectwa z paskiem (kto wogole bedzie o tym pamietal albo zwracal uwage w przyszlosci?) i ze wazniejsze jest poznanie faktow i ich rozumienie faktow niz sprostanie dziwnym i niezbyt sensownym wymaganiom nauczycielki.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • slonko1335 13.01.17, 10:24
    a nie szkoda Ci swojego i jej czasu na wkuwanie tego typu rzeczy po to tylko żeby mieć ten pasek na tym etapie? ja osobiście wolę jak moje dziecko pójdzie na dwór, spotka się z przyjaciółka czy zwyczajnie odpocznie zamiast wkuwać jakieś bezsensy .

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • sayyida 13.01.17, 10:26
    Można mieć 3 na świadectwie z wyróżnieniem. Liczy się tylko średnia i zachowanie. A poza tym na wafla jej nagroda, wyróżnienie i tak dalej? Jeśli ona wie i Ty wiesz, że najważniejsze rzeczy: skutki, przyczyny, procesy historyczne - umie, czyli ogólnie zaległości w przedmiocie nie ma, to PO CO się mordować na 4 przy ewidentnej szajbie nauczyciela? Być może w 6 klasie przy odchodzącym systemie miało to znaczenie, bo stopnie z niektórych przedmiotów liczyły się w rekrutacji, ale teraz nawet ten argument nie ma zastosowania.

    --
    Tam, gdzie inni widzą problemy, ja widzę rozwiązania.
  • agneskau 13.01.17, 10:04
    Też się zgadzam, że wszystko zależy od nauczyciela, czego wymaga. U mojej córki nie ma takich pytań, gdzie trzeba coś po swojemu uzasadnić, opisać czy się zgadza z tym ... a też są szczegółowe, typu podaj datę i wydarzenie, skutki, przyczyny, przebieg, skład wojsk, ilość chorągwi, jakieś liczby na pamięć też nauczyciel wymaga. Dlatego nie każde dziecko od razu po 1 lekcji zapamięta liczby, daty, a musi je powtórzyć w domu. Moja córka ma ten sam podręcznik z historii nauczycielka też często zadaje pytania z tego co jest małym druczkiem,w ramce obok, z tekstu żródłowego oraz infografiki też- nie wiem po co ta znajomość co to są żagle rejowe, a co żagle łacińskie (temat o odkryciach geograficznych). Nieraz pyta o szczegóły, rzeczy które nie są wygrubione w podręczniku (np z ciekawostek, z tajemnic sprzed wieków) Z lekcji pamięta coś co nauczyciel ciekawie opowiadał, czasem datę (np bitwę pod Grunwaldem datę pamiętała z lekcji, przebieg też, ale skład wojska , ilość armii, kto ich wspierał nazwy krajów musiała w domu utrwalić), co to chorągiew, bombarda - takie miała pytania też. Często same daty kto od kiedy do kiedy rządził, kiedy coś utworzono, kiedy była jakaś bitwa, zjad, pokój. Mało które dziecko z lekcji zapamięta od razu błyskawicznie 5 dat i co one oznaczały oraz jakieś terminy typu regułki, dużo łatwiej jak nauczyciel ciekawie coś opowie, a potem z tego pyta, to jest "pryszcz" - jak z przyrody pani ciekawie opowiada , córka dużo z lekcji umie, nie ma tam takich szczegółów i dat jak wymaga pani z historii.
  • agneskau 13.01.17, 10:09
    Rozumiem podać datę ważnej bitwy itd, czy przyczyny, skutki, przebieg ale no właśnie bez przesady, bez wymuszania by dzieci wkuwały na pamięć dużo dat (od kiedy do kiedy rządził L. Węgierski, potem daty rządów Jadwigii, data ślubu z Jagiełłą, data Uni w Krewie, data rządów W. Jagiełły, przebieg wielkiej wojny z krzyżakami co po kolei w którym roku było ! ) - wątpie by wszysteki daty dzieci z lekcji już umiały i kojarzyły je odpowiednio do danej osoby, wydarzenia.... Właśnie po co liczba składu wojska, chorągwi ? A po to,że pani wymaga..... I nie robi gotowych testów, które krążą po necie, a właśnie ukłąda swoje pytania, niejednokrotnie zawiłe, wychwytujące regułki, czy daty. Lubi też zrobić swój test z lukami, gdzie naprawdę pyta o szczegóły by je uzupełnić.
  • yamilca197 13.01.17, 10:10
    Malo dzieci wogole zapamieta takie szczegoly,zwlaszcza ze sa one niepotrzebne i chodzi tylko o wymagania nauczyciela zeby dostac dobra ocene.
    Slaba ta nauczycielka, uczy starymi skostnialymi metodami, a wlasciwie nie uczy - ona tylko je stosuje, bo te metody przynosza mierne i krotkotrwale efekty.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.