Dodaj do ulubionych

Wygrałam ze szkołą

15.01.17, 12:04
Część z Was może pamięta moj wątek z listopada, dotyczący religii w szkole: forum.gazeta.pl/forum/w,567,162778949,162778949,Czy_szkola_tak_moze_.html
Przepychanki trwały aż do zeszłego tygodnia - szkoła upierała się przy swoim, a ja przy swoim. Różne bzdury w międzyczasie zdązyli wysmarować, np. syn nie jest dyskryminowany, bo przecież mógłby chodzić na religię i nie miałby okienek, a to tylko nasza decyzja, ze nie chodzi(czytaj: sami sobie jesteście winni). Usmiałam się też jak przeczytałam w oficjalnym piśmie, że dyrektor jest bardzo zaniepokojony, że do niego piszemy zamiast przyjść i porozmawiać osobiście big_grin Ostatnie pismo dostaliśmy pod koniec grudnia - dyrektor stwierdził, że absolutnie nie ma żadnej możliwości, aby specjalnie dla mojego syna ułożyć plan tak, żeby religia i wdż nie były w środku. Nie odniósł się w ogóle do moich argumentów. Napisałam więc kolejne pismo, w którym udowadniam mu jak bardzo nieudolny jest w układaniu planu(na 44h religii w tygodniu w tej szkole, tylko 9 h jest na początku lub końcu, na 5 klas, któe miały WDŻ w pierwszym semestrze ani jedna nie miała tej lekcji na początku lub końcu, chociaż w 8 innych gimnazjach w moim mieście dało się tak ułożyć plan, że ani jedna lekcja WDŻ nie jest w środku). Niestety, nie zdązyłam tego pisma złożyc w szkole(a byłam z niego bardzo dumna tongue_out), bo mój syn przyniósł plan na nowy semestr, z którego ewidentnie wynika, ze jednak da się ułożyć plan tak, żeby mój syn nie miał okienek. Dodatkowym bonusem jest znajomość z mamą, która ma syna w tej samej szkole, tak samo bojowo nastawioną jak ja. Mama ta też nie zamierza odpuścić kwestii religii, a że jej syn jest dopiero w pierwszej klasie, to mój ulubiony dyrektor nie będzie miał łatwo nawet po naszym odejściu big_grin
Mój syn stwierdził, że lepiej ze mną nie zadzierać smile
Edytor zaawansowany
  • liliawodna222 15.01.17, 12:09
    Ty jesteś z siebie dumna, a ja osobiście nie cierpię rodziców robiących "dym" z byle powodu. Moja córka całe życie ma tzw. okienka z i nigdy to nie stanowiło dla mnie problemu - idzie do biblioteki, odrabia lekcje i jeszcze jest zadowolona, że nie będzie na nie traciła popołudnia. Czyli wszystko jest sprawa podejścia. Nie wyobrażam sobie robić aferę (w ogóle nie robię afer, to nie w moim stylu) i stawiać na głowie całą szkołę, bo MOJE DZIECKO... (dopisz sobie). Żenujące.
  • spanish_fly 15.01.17, 12:14
    W szkole mojego dziecka jest taki tłok, że w bibliotece odbywają się lekcje. Nie ma gdzie usiąść i lekcji odrobić w razie okienka. Plan od początku powinien być dobrze ułożony - nie byłoby potrzeby robić dymu.
  • araceli 15.01.17, 12:14
    I kolejny wątek w którym kobieta kobietę objedzie za to, że nie stoi jak grzeczna dziewczynka cichutko w kąciku big_grin Jematka nigdy nie zawodzi big_grin

    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • laruara 15.01.17, 12:21
    araceli napisała:

    > I kolejny wątek w którym kobieta kobietę objedzie za to, że nie stoi jak grzecz
    > na dziewczynka cichutko w kąciku big_grin Jematka nigdy nie zawodzi big_grin
    >
    To pomyśl, co by było gdyby z 50% rodziców tak robiło, bo plan im się nie podoba. Wszystkim nigdy nie dogodzisz...
  • kaz_nodzieja 15.01.17, 12:30
    Gdyby 50% tak zrobiło to religia szybko wylądowała by tam gdzie jej miejsce czyli w salkach katechetycznych przy kościele, a nie państwowej placówce, wolnej od światopoglądów religijnych.
  • laruara 15.01.17, 12:52
    kaz_nodzieja napisał(a):

    > Gdyby 50% tak zrobiło to religia szybko wylądowała by tam gdzie jej miejsce czy
    > li w salkach katechetycznych przy kościele, a nie państwowej placówce, wolnej o
    > d światopoglądów religijnych.

    O tym nie pomyślałam...
    Ale to w kwestii religii.
    Są inne sytuacje w szkole, gdzie rodzice chcieliby, żeby plan był inny...
  • 3-mamuska 16.01.17, 17:45
    laruara napisała:

    > kaz_nodzieja napisał(a):
    >
    > > Gdyby 50% tak zrobiło to religia szybko wylądowała by tam gdzie jej miejs
    > ce czy
    > > li w salkach katechetycznych przy kościele, a nie państwowej placówce, wo
    > lnej o
    > > d światopoglądów religijnych.
    >
    > O tym nie pomyślałam...
    > Ale to w kwestii religii.
    > Są inne sytuacje w szkole, gdzie rodzice chcieliby, żeby plan był inny...

    Pamietam z podstawówki ze jedna mamusia robiła dym bo w-f nie był na koncu ,tylko syn musiał pozniej siedzieć taki spocony. A w szkole brak pryszniców. Synek miał sporą nadwagę ,ale zawsze mial kase na cukierki i słodkie bułeczki w plecaku.
    Jest wiele takich sytacji ,ze cos sie komuś nie podoba. Ale trzeba pomysleć ze szkoła nie jest tylko dla jednego dziecka. Inni chcieli zeby basen był na koncu jeszcze inni zeby religia,a jeszcze inni chcieli tylko od 8 rano.
    Bo odwieźli dzieci do szkoły jadąc do pracy.
    A mieliśmy tez sporo dzieci z okolicznych wiosek.
    I w koncu te wszystkie dzieciaki były w jednej kasie, i mały zawsze na 8 rano zeby nie kończyć pozno i nie wracac do domu o 18.30-19 autobusami.
    Zwłaszcza w tych starszych kasach gdzie juz było po 7-8 lekcji.
    A ja i inni z miasta chodziliśmy na popołudnie i w sumie przez to musiałam zrezygnować ze szkoły muzycznej.
    Cieżko było kończyć szkole o 17 i lecieć jeszcze do muzycznej szkoły i odrobić lekcje wieczorem.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • annabel_lee 16.01.17, 18:05
    Szkoła nie jest też tylko dla dzieci jedynie słusznego wyznania. Czy Ci się to podoba czy nie w sprawach tak delikatnych jak wyznanie nie ma tak, że prawa większości są ważniejsze niż prawa mniejszości.
  • mamma_2012 16.01.17, 19:16
    Malutka różnica. WF jest obowiązkowy, religia to kółko dla chętnych, czyli miłośników bajek z danego regionu.
  • 3-mamuska 16.01.17, 17:48
    laruara napisała:

    > kaz_nodzieja napisał(a):
    >
    > > Gdyby 50% tak zrobiło to religia szybko wylądowała by tam gdzie jej miejs
    > ce czy
    > > li w salkach katechetycznych przy kościele, a nie państwowej placówce, wo
    > lnej o
    > > d światopoglądów religijnych.
    >
    > O tym nie pomyślałam...
    > Ale to w kwestii religii.
    > Są inne sytuacje w szkole, gdzie rodzice chcieliby, żeby plan był inny...

    Niekoniecznie a to dlatego ze wielu rodzicom pasuje religia w szkołach, nie musza pozniej dzieci dopilnować dowozić do kościoła.
    Ja jeszcze pamietam religie w kościołach i cieżko było bo musiał mnie ktoś odebrać i poczekac ,rodzice odetchnęli z ulga jak przeniesiono do szkół religie.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • mamma_2012 16.01.17, 17:57
    Ale, że teraz ci chodzący na pogadanki z księdzem są ważniejsi od tych, którzy spieszą się na robotykę?!
  • annabel_lee 16.01.17, 18:13
    Czyli jak katolicy kosztem ateistów i wyznawców innych religii wepchnęli religię do szkół, to super, bo Wam tak wygodnie, a jak ja wywalczyłam równe traktowanie mojego dziecka(i nie wmówisz mi, że kosztem innych dzieci, bo nie uwierzę, że nagle katolickie dzieci będą miały okienka tak jak mój syn) to jestem be. Hipokryzja w czystej postaci.
  • mamma_2012 16.01.17, 19:05
    Żeby tak postąpiono z innymi kółkami niż religia. Można pomarzyć wioząc dziecko na szachy czy robotykęuncertain
  • fifiriffi 15.01.17, 13:04
    kaz_nodzieja napisał(a):

    > Gdyby 50% tak zrobiło to religia szybko wylądowała by tam gdzie jej miejsce czy
    > li w salkach katechetycznych przy kościele, a nie państwowej placówce, wolnej o
    > d światopoglądów religijnych.

    ale na wdz też dziecko nie chodzi.

    i innym rodzicom może przeszkadzać nie ta godzina, na którą dziecko ma iśc do szkoły.

    ciekawe że ematka posłała dziecko do szkoły gdzie jest tłum nawet w bibliotece.
    --
    "jest ujowo, ale stabilnie..."
  • annabel_lee 15.01.17, 14:05
    Na WDŻ nie chodzi, bo Pani naucza tego przedmiotu wg doktryny katolickiej. A we wszystkich innych szkołach WDŻ jest na początku lub na końcu. Moja młodsza córka będzie teraz chodziła na WDŻ w podstawówce i jak jej zapytałam, czy będzie miała tę lekcję na końcu, to mi odpowiedziała, że to przecież oczywiste, bo pani stwierdziła, że nie może być inaczej, bo to nie byłoby w porządku wobec tych dzieci, które nie chodzą. Można i tak.
  • kaz_nodzieja 15.01.17, 15:44
    Jeżeli WDŻ takie jak za moich czasów, z wmawianiem dzieciakom, że prezerwatywa nie chroni przed HIV to jest to nauka szkodliwa społecznie.
  • asia-loi 15.01.17, 13:13
    kaz_nodzieja napisał(a):

    > Gdyby 50% tak zrobiło to religia szybko wylądowała by tam gdzie jej miejsce czyli w salkach katechetycznych przy kościele, a nie państwowej placówce, wolnej od światopoglądów religijnych.


    Dokładanie. I to byłoby prawidłowe, a nie religia w szkole świeckiej i to jeszcze jako najważniejszy przedmiot.

    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • annabel_lee 15.01.17, 12:41
    Nie byłoby problemu, gdyby religia wróciła tam, gdzie jej miejsce. Zresztą moze sobie i być w szkole, tylko jako zajęcia nieobowiązkowe, po obowiązkowych zajęciach. Już to widzę jak katolicy potulnie kładą uszy po sobie i pozwalają, aby ich dzieci czekały po lekcjach godzinkę lub dwie na religię, bo nie da się ułożyć inaczej planu. Zresztą ja na razie wcale nie żądałam od szkoły zmiany planu, tylko respektowania przez mojego prawa do decydowania o miejscu pobytu dziecka, gdy nie ma obowiązkowych zajęć edukacyjnych. Dopiero, gdy okazało się, że i z tym mają problem, zasugerowałam, że problemu by nie było, gdyby plan był inaczej ułożony.
  • plater-2 15.01.17, 12:43
    Gdy lekcje religii w latach 1961-1990 odbywaly sie w salkach dzieci czekaly w swietlicy nierzadko godzine lub dwie, by isc później do salki. Czasem szły do domu, czekały na lekcje religii w domu kilka godzin.
  • little_fish 15.01.17, 12:47
    No i komu to przeszkadzało? Mój syn też czeka w świetlicy na zajęcia z piłki nożnej aż trzy godziny
  • plater-2 15.01.17, 13:09
    Wszystkim przeszkadzało -dzieciom i rodzicom i pani swietliczance, bo swietlica nie byla w stanie przyjac dzieci z kilku klas, ktore w jednym czasie konczyly zajecia, na raz.
  • araceli 15.01.17, 13:13
    plater-2 napisała:
    > Wszystkim przeszkadzało

    Teraz jak ktoś dziecko posyła na angielski, balet czy inne kółko to dziecko też ma 'okienko' i jakoś nikt pretensji do szkoły nie ma.

    Dla mnie to i tak skandal, że religia odbywa się za pieniądze podatników a do tego jak widać dasz palec to zeżrą całą rękę.

    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • plater-2 15.01.17, 13:18
    Chodzi o to, ze kilka klas konczylo jednoczesnie lekcje w szkole, a religia, o ile byla w pobliskim kosciele (bez dowozenia) odbywala sie w grupach lub klasach. Przykladowo, trzy klasy czekaja w swietlicy , jedna idzie na relie. Nastepna godzina, jedna klasa wychodzi na religie, do swietlicy wchodza kolejne dwie klasy czekajace na swoja lekcje itd.
  • araceli 15.01.17, 13:21
    Nie musisz mi tłumaczyć jak wygadała religia w czasach salek katechetycznych przy kościołach - doskonale wiem bo chodziłam. Kółka zainteresowań to kółka zainteresowań - jakoś nikt nie ma problemu jak dziecko czeka na angielski czy balet.

    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • plater-2 15.01.17, 13:29
    Nie ma problemu, gdy czeka tyle dzieci, na ile zaprojektowana jest swietlica. W czasach salek czesc dzieci do swietlicy nie miescila sie, klasy IV-VIII nie mialy wstepu do swietlicy, totez petały sie w duzych grupach po miescie w okolicy salki i kosciola oczekujac na swoja lekcje.
  • araceli 15.01.17, 13:31
    plater-2 napisała:
    > Nie ma problemu, gdy czeka tyle dzieci, na ile zaprojektowana jest swietlica.
    > W czasach salek czesc dzieci do swietlicy nie miescila sie, klasy IV-VIII nie
    > mialy wstepu do swietlicy, totez petały sie w duzych grupach po miescie w ok
    > olicy salki i kosciola oczekujac na swoja lekcje.

    A teraz 'pałętają się' w oczekiwaniu na dodatkowy angielski. I jakoś szat nie drą z tego powodu.

    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • plater-2 15.01.17, 13:34
    Nie jest to zjawisko masowe, w sensie dotyczenia praktycznie calej klasy. A jesli dotyczy, rodzice maja prawo do zorganizowania tego dodatkowego angielskiego w szkole i do korzystania ze swietlicy w oczekiwaniu na niego, gdyby zaszla dla czesci uczniow taka potrzeba.
  • little_fish 15.01.17, 14:37
    Szczerze powiedziawszy nie przypominam sobie, żeby ktoś czekał w świetlicy na religię. W świetlicy byli ci co zawsze zostawali p lekcjach. Reszta szła do domu, a po południu szli z domu na religię.
  • plater-2 15.01.17, 14:39
    Pewnie mieszkalas w duzym miescie, gdzie okregi szkolne nie pokrywaja sie z parafiami. W takim ukladzie dzieci chodzily na lekcje religii nie w tym smaym skladzie, co byly zapisane w szkole.
  • cauliflowerpl 15.01.17, 14:48
    Ja mieszkałam w małym mieście, gdzie na religię chodziliśmy do kościoła w tym samym składzie, co do szkoły. Lista obecności na religii i w szkole wyglądała dokładnie tak samo, od A do Z.
    Po lekcjach każdy szedł do domu, a potem z domu do kościoła. Czasem nawet na popołudnie, bo akurat był wyż demograficzny.
  • plater-2 15.01.17, 14:54
    Bo takie byly zalecenia.

    1. lekcje organizowac, o ile mozliwe, w tym samym skladzie, jak w szkole;

    2. zaczynac ukladanie planu od klasy I i II (komunia), zeby było jak najmniej czekania po lekcjach lub przychodzenia przed lekcjami w szkole i potem pedzenia do szkoły;

    Starsze klasy mialy lekcje religii zaraz po lekcjach, o ile to mozliwe było logistycznie, najczesciej jednak szly do domu i lekcja byla po południu.

    Zalezało to od ilości dzieci i salek przy kosciele, ktorych w latach 60 praktycznie nie bylo, lekcja religii za Gomułki odbywala sie w lawkach w kosciele.

    Dopiero za Gierka zaczeto budowac nowe koscioly, a przy nich i przy starych salki i domy parafialne.
  • little_fish 15.01.17, 15:01
    No to się zdecyduj czy najczęściej szły do domu, czy masowo przesiadywały w świetlicy
  • plater-2 15.01.17, 15:04
    Róznie to było, bo nie wszedzie była wystarczajaca ilośc salek i katechetow, by w jednym czasie kilka klas moglo miec lekcje religii.

    Mlodsze czekaly w swietlicy na lekcje religii, starsze szly do domu.
  • little_fish 15.01.17, 16:32
    Mlodsze to czekały niezależnie od religii aż rodzice z pracy wrócą. Z religią w salach nie miało to nic wspólnego. Wydaje mi się, że usiłujesz dorobić teorię do rzeczywistości
  • plater-2 15.01.17, 16:50
    Rzeczywistośc była taka, że jak dziecko bylo zgloszone do swietlicy, to czekalo tam z innymi dziecmi ze swej klasy na moment, kiedy jego klasa miala lekcje religii.

    Szlo z kolegami na te lekcje, a potem (ewentualnie) wracalo do swietlicy.

    Nikt ze szkoly nie opiekowal sie tymi dziecmi w drodze do salki i z p owrotem..
  • little_fish 15.01.17, 17:22
    A z jakiej racji miał się ktoś nimi opiekować? Oni tam siedzieli niezależnie od tej religii, jakby jej nie było, to też by siedzieli bo nie mieli z kim być w domu. A początkowo twierdziłaś że dzieci czekały w świetlicy na religię i przez to w tej świetlicy był tłum
  • plater-2 15.01.17, 17:35
    Z zadnej racji. Dzieci 7 -10 letnie same chodzily do szkoly, same szły na religie, same z niej wracaly do szkoly lub domu.

    Dzis nie do zaakceptowania.

    Bo byl tłum.

    Przykladowo: Bylo okolo 12 klas (kilka pierwszych, drugich i trzecich klas) , wtedy kilka najmniej kończyło lekcje o tej samej godzinie.

    A salce kilka ulic dalej była mozliwość zrobic jedną, góra dwie lekcje w tym samym czasie.

    Reszta czekala 45 min. a czesto dluzej na te lekcje religii w swietlicy.

    Pani swietliczanaka w naszym miescie byla na tyle uprzejma, ze pilnowala, zeby okreslona klasa w konkretnym momencie wyszla zbiorowo n a religie do salki.

    Lekcja sie odbywala i czesc dzieci wracala do swietlicy i na obiad, a czesc juz nie, szla po religii do domu, bo korzystala z swietlicy tylko dlatego, zeby okienko pomiedzy lekcjami w szkole a religia spedzic w cieplym pomieszcznieu.

    W miedzyczasie do swietlicy przychodzily inne klasy i czekaly na swoja lekcje religii (albo nie czekaly, bo akurat w tym dniu religii nie mieli) i wychodzili w konkretnym momnmecie.


    Tak bylo w mniejszych miejscowosciach, jak szkola i kosciol byly blisko siebie.



  • little_fish 15.01.17, 18:00
    Mieszkałam w małym mieście, kościół naprzeciwko szkoły. Nikt nie czekał w świetlicy na religię. Zostawali ci, którzy byli tam każdego dnia bo ich rodzice pracowali. Reszta normalnie szła do domu i wracała na religię. Nie rób reguły ogólnokrajowej z twoich osobistych doświadczeń.
  • cauliflowerpl 15.01.17, 19:21
    Dodam, że istniało jeszcze coś takiego jak "klucz na szyi".
    Czyli: dzieci wracały same do pustego mieszkania. Ewentualnie szły do sąsiadki.
    Wśród moich kolegów świetlica to było największe zło, bo było się pilnowanym. Każdy wolał po prostu iść do domu. Chodzili ci, których rodzice zmuszali.
  • plater-2 15.01.17, 21:45
    Tak, dzis tez nie ma obowiazku korzystania ze swietlicy.

    Dziecko moglo od razu po lekcjach isc do domu, albo szwedać sie po miescie i w ten spsosb zajac sobie czas wolny, to okienko.
  • little_fish 15.01.17, 15:00
    Małe miasteczko, kościół po drugiej stronie ulicy. Ci co normalnie po lekcjach szli do domu, w dniu w którym była religia też szli do domu. Ja sama też tak robiłam, jak jeszcze chodziłam na religię
  • annabel_lee 15.01.17, 12:47
    No i prawidłowo. To są lekcje NIEOBOWIĄZKOWE. Chcą to czekają, ich sprawa. Moja córka też po lekcjach czeka godzinę na DODATKOWY angielski. Nie widzisz różnicy?
  • nathasha 15.01.17, 12:48
    no ale wtedy kosciol stal po dobrej stronie mocy, chodzenie do kosciola nie bylo tylko potrzeba religijna ale i wyrazem oporu spolecznego wobec wladzy. po wszystkich przekretach ktore ma na swoim koncie kosciol po 90 roku szczerze watpie by ludzie tak ochoczo posylali swoje dzieci do salek katechetycznych na religie zwlaszcza w kilka godzin po lekcjach. nie mowiac o tym ze z niektorymi ksiezmi strach zostawiac dzieci sam na sam.
  • mama303 15.01.17, 12:55
    plater-2 napisała:

    > Gdy lekcje religii w latach 1961-1990 odbywaly sie w salkach dzieci czekaly w
    > swietlicy nierzadko godzine lub dwie, by isc później do salki. Czasem szły do
    > domu, czekały na lekcje religii w domu kilka godzin.

    no i pięknie, niech tak zostanie. Ci co sie pasjonuja religia napewno chętnie poczekają wink
  • asia-loi 15.01.17, 13:11
    plater-2 napisała:

    > Gdy lekcje religii w latach 1961-1990 odbywaly sie w salkach dzieci czekaly w swietlicy nierzadko godzine lub dwie, by isc później do salki. Czasem szły do domu, czekały na lekcje religii w domu kilka godzin.


    Ja miałam religię w salce przy kościele i uważam, że to było bardzo dobre rozwiązanie.
    Religia była kilka godzin po szkole i kto chciał to chodził.
    Kościół się boi, że jak będzie tak jak w PRL-u (po szkole) to mało kto na tą religię przyjdzie, zwłaszcza w starszych klasach.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 13:16
    Nie bylo w porzadku przede wszsytkim na wsi, gdzie sie dowozi dzieci (i do kosciola i na religie). Rodzice, jako podatnicy, sa obciazeni utrzymaniem szkoly, ktora zostalaby po 14 pusta, by dzieci zostaly na koszt rodzicow dowiezione do salki utrzymywanej tez z pieniedzy rodzicow ? Jak to dowozenie zorganizowac, by żadna grupa nie musiała czekać ?
  • araceli 15.01.17, 13:19
    plater-2 napisała:
    > Nie bylo w porzadku przede wszsytkim na wsi, gdzie sie dowozi dzieci (i do k
    > osciola i na religie). Rodzice, jako podatnicy, sa obciazeni utrzymaniem szkoly
    > , ktora zostalaby po 14 pusta, by dzieci zostaly na koszt rodzicow dowiezione d
    > o salki utrzymywanej tez z pieniedzy rodzicow ? Jak to dowozenie zorganizowac,
    > by żadna grupa nie musiała czekać ?

    A to państwo ma obowiązek zapewnienia dowożenia dzieci na zajęcia dodatkowe? Na angielski, balet też?


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • plater-2 15.01.17, 13:26
    Panstwo nawet utrzymuje szkoly baletowe z moich podatkow, choc dzieci moje do baletu malo zdolne.
  • araceli 15.01.17, 13:29
    plater-2 napisała:
    > Panstwo nawet utrzymuje szkoly baletowe z moich podatkow, choc dzieci moje
    > do baletu malo zdolne.

    Nie pisałam o szkole baletowej tylko o kółkach zainteresowań. Potrafisz odpowiedzieć na pytanie, które zadałam? Czy państwo ma obowiązek dowożenia dzieci na kołka zainteresowań?


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • plater-2 15.01.17, 13:33
    Szkola panstwowa (takze baletowa) jest utrzymywana głównie z podatkow obywateli. Co bedzie z nich refundowane, to rzecz do ustalenia na poziomie: sejmu, sejmiku, rady miasta czy gminy.
    Jesli spora grupa rodzicow jest zainteresowana jakimis zajeciami maja prawo domagac sie pomocy gminy w kwestii (do) finansowania tych zajec i dojazdów.

  • araceli 15.01.17, 13:35
    plater-2 napisała:
    > Szkola panstwowa (takze baletowa)

    Powtarzam pytanie: Czy państwo ma obowiązek dowożenia dzieci na kołka zainteresowań?


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • plater-2 15.01.17, 13:37
    O ile dotyczy praktycznie calej klasy a kółko odbywa sie poza szkola to tak. Jak w szkole - szkola ma obowiazek objac dzieci czekajace i w trakcie zajec opieka.
  • araceli 15.01.17, 13:41
    plater-2 napisała:
    > O ile dotyczy praktycznie calej klasy a kółko odbywa sie poza szkola to ta
    > k. Jak w szkole - szkola ma obowiazek objac dzieci czekajace i w trakcie zaje
    > c opieka.

    Nie - nie ma. Fantazjujesz aż miło - ani państwo ani szkoła nie ma OBOWIĄZKU. Jeżeli twierdzisz inaczej - podaj podstawy prawne.


    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • plater-2 15.01.17, 14:02
    Ustawa o oswiacie zobowiazuje szkole do nauczania, wychowywania i opiekowania sie uczniem.
  • maslova 15.01.17, 15:06
    Eche, czyli jeśli chcę iść w sobotę na imprezę i nie mam z kim zostawić dzieci, to szkoła ma obowiązek się nimi zaopiekować? big_grin
  • plater-2 15.01.17, 15:26
    Sobota jest wolna od zajec dydaktyczno-wychowawczych. .
  • mamma_2012 15.01.17, 15:28
    Świetny dzień na praktyki religijne.
  • maslova 15.01.17, 15:32
    To może w piątek?
  • plater-2 15.01.17, 15:48
    Piatek wolny jest dla muzulmanow, sobota dla adwentystow dnia siodmego. W czasach Gomulki juz tak bylo.
  • mamma_2012 15.01.17, 13:44
    Patologia stała się dla ciebie normą. Mam nadzieję, że przyjdzie taki dzień, że dzieci na religię będą czekały po tyle godzin co na etykę albo będą dojeżdżać na drugi koniec miasta. Amen.
  • olena.s 15.01.17, 13:48
    Nie ma takiego obowiązku.
  • mamma_2012 15.01.17, 13:52
    Nie ma. Jak o 19.00 będzie w szkole mandaryński nikt nie będzie do tego czasu pilnować dzieci.
  • plater-2 15.01.17, 14:03
    Szkola ma obowiazek sprawowania opieki nad uczniem takze w czasie zajec poza planem.
  • mamma_2012 15.01.17, 14:00
    Szkołę baletową to raczej można porównać z jakąś uczelnią katolicką na którą się zarzucamy. Religia w szkole to kółko baletowe
  • mamma_2012 15.01.17, 13:42
    Jak można patrzeć na jawną patologię i nie widzieć jej. To musi być rodzaj zaślepienia.
  • edelstein 15.01.17, 20:14
    Od kiedy szkola sie konczy o 14? Z pieniedzy kogo twoim zdaniem powinny byc utrzymywane wlosci KK? To jest problem wierzacych by dowiezc.Jakos ksiadz sie nie interesuje jak ja mam dowiezc swoje dziecko na lekcje fechtunku.

    --
    "...nożem umiem tylko pokroić chleb. Tu nie dorastam ci do pięt" by Asmarabis
  • salinas 15.01.17, 13:47
    plater-2 napisała:

    > Gdy lekcje religii w latach 1961-1990 odbywaly sie w salkach dzieci czekaly w
    > swietlicy nierzadko godzine lub dwie, by isc później do salki. Czasem szły do
    > domu, czekały na lekcje religii w domu kilka godzin.

    I do tej salki szło się przez pół miasteczka, przez tory kolejowe. I o zgrozo szły same dzieciaki, telefonów też przecież nie było. Jak my to przeżyliśmy , tego nie wie nikt big_grin

    Ale dzieci były dużo bardziej samodzielne. A teraz poczekanie przez jedną godzinę w świetlicy czy bibliotece to dramat!
  • mamma_2012 15.01.17, 13:49
    I to był ich wybór, a nie przymus. Mogły się gdzieś po drodze zatrzymać i rodzice nigdy by się o tym nie dowiedzieli.
  • plater-2 15.01.17, 14:04
    Ja chodzilam przez las , a droga byla nieodsniezona. Uwazam to za przesladowanie religijne.
  • little_fish 15.01.17, 15:03
    Kto Cię tak prześladował, Bóg sypiąc śniegiem czy rodzice wprowadzając się za miasto? 😁
  • asia-loi 15.01.17, 15:08
    little_fish napisała:

    > Kto Cię tak prześladował, Bóg sypiąc śniegiem czy rodzice wprowadzając się za miasto? 😁


    big_grin big_grin big_grin


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 15:14
    Do szkoly nas dowozil wydzial powiatowy, ale godziny odjazdow i przyjazdow ciezarowki nie braly pod uwage, ze dzieci maja po lekcjach lub przed lekcjami religie.

    Kosciol w tym miasteczku nie byl naszym kosciolem parafialnym zreszta.

    Niektorym dzieciakom udawalo sie isc na religie w czasie pomiedzy zakonczeniem lekcji a przyjazdem samochodu. Ale nie wszystkim, bo bylismy bardzo zroznicowani klasowo i wiekowo.

    Totez lekcje religii dla tych, ktorycm nie pasowalo zaraz po szkole, zorganizowano w kosciele w innej miejscowosci, ktora byla nasza parafia.

    Problem polegal na tym, ze nie bylo tam salki, bo i po co mialaby byc, skoro religia byla w szkole i nalezalo tam po poludniu piechota dotrzec przez las po południu.

    Na szczescie docieralismy w grupach (zroznicowanych wiekowo).

  • hermenegilda_zenia 15.01.17, 15:19
    Wow, ubawiłas mnie setnie psycholko
  • plater-2 15.01.17, 15:24
    Uroki bycia dziecieciem realnego socjalizmu PRL...
  • salinas 15.01.17, 14:49
    mamma_2012 napisała:

    > I to był ich wybór, a nie przymus.

    Teraz też mają wybór - albo lekcja religii, albo komputer w bibliotece.

    > Mogły się gdzieś po drodze zatrzymać i rodzi
    > ce nigdy by się o tym nie dowiedzieli.

    Myślisz,że księża nie sprawdzali obecności ?
  • plater-2 15.01.17, 14:55
    Sprawdzali, było "świadectwo uczestnictwa w katechizacji parafialnej" wydawane .
  • salinas 15.01.17, 14:57
    salinas napisała:

    > Myślisz,że księża nie sprawdzali obecności ?

    Aż sięgnęłam do szuflady po stare świadectwa; rok szkolny 1980/81 - z uczęszczania, opuścił 0 godzin - wzorowe;
    '81/82 z uczęszczania na lekcje religii bardzo dobry itp.
  • plater-2 15.01.17, 15:00
    Ocena byla za wywiazywanie sie z obowiazku uczestnictwa w katechizacji, do ktorej zobowiazany jest katolik.
  • annabel_lee 15.01.17, 15:00
    Komputer w bibliotece? Dobry żart big_grin
  • salinas 15.01.17, 15:05
    annabel_lee napisała:

    > Komputer w bibliotece? Dobry żart big_grin

    W moim Pcimiu Dolnym jest ich z pięć. W Warszawie nie ma?
  • annabel_lee 15.01.17, 15:31
    Skąd wniosek, że jestem z Warszawy? Myślisz, że tylko tam ateiści występują? tongue_out
  • plater-2 15.01.17, 15:48
    W naszej sa trzy.
  • salinas 15.01.17, 16:02
    annabel_lee napisała:

    > Skąd wniosek, że jestem z Warszawy? Myślisz, że tylko tam ateiści występują? :-
    > P

    Bo rasowa ematka to warszawianka z dziada pradziada i ateistka od czasów rewolucji francuskiej big_grin
  • mamma_2012 15.01.17, 16:11
    Ateistów jest wielokrotnie więcej niż wynika z kościelnych statystyk. W dużych miastach ludzie praktykujący to rzeczywiście raczej zdecydowana mniejszość. Od kiedy? Trudno powiedzieć. U nas chyba drugie pokolenie, chociaż babcia od lat do kościoła nie chodzi ani mszy nie słucha w zastępstwie (zwalając na zdrowie)
  • mamma_2012 15.01.17, 16:13
    Tzn. mogłaby się wymisksować z chodzenia do kościoła z racji na zdrowie, ale oba zwyczajnie nie chodzi, obrazków nie zbiera itd.
  • plater-2 15.01.17, 16:17
    Kościół katolicki nie prowadzi statystyk w zakresie bycia ateista.

    iskk.pl/
    Statystyki takie prowadzi CBOS.

    www.cbos.pl/PL/publikacje/raporty.php
  • mamma_2012 15.01.17, 16:21
    O przepraszam. Niekatolikiemwink
    Chociaż chyba jednak na statystykach im nadmiernie zależy, bo trudności z opuszczeniem organizacji mnożą. Nieważne. Ilość przystępujących do Komunii (a to tylko jednak świadczy o traktowaniu kk poważnie nie powala)
  • plater-2 15.01.17, 16:33
    A powalałoby, gdyby wszyscy obecni w kosciele szli do komunii ?

    Trudnosci z apostazja polegaly na tym,ze zainteresowani chcieli wymazania danych o chrzcie.

    Apostazja nie może polegac na wydelejtowaniu z ksiąg chrzcielnych. To zostaje na wieki, tylko sie w rubryce uwagi, te apostazje wpisuje.
  • asia-loi 15.01.17, 17:04
    plater-2 napisała:

    > Trudnosci z apostazja polegaly na tym,ze zainteresowani chcieli wymazania danych o chrzcie.


    Czyli, gdyby Krk chrzcił w/g tego co mówił Jezus, to ci co chcą apostazji nie mieliby z apostazją problemu? Chrzczone niemowlę nie ma wpływu na chrzest.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 17:08
    A co Jezus mówił o chrzcie ?
  • mamma_2012 15.01.17, 17:17
    Zapytaj Jehowych. Mają rozsądniejsze podejście do tego tematu, a podręcznik podobny
  • asia-loi 15.01.17, 17:21
    plater-2 napisała:

    > A co Jezus mówił o chrzcie ?


    Że najpierw trzeba wierzyć/uwierzyć, a dopiero później się ochrzcić.
    W co wierzy niemowlę?

    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 17:27
    Nie, mówił, że "kto uwierzy i chrzest przyjmie, otrzyma wieczne zbawienie".
  • asia-loi 15.01.17, 17:36
    plater-2 napisała:

    > Nie, mówił, że "kto uwierzy i chrzest przyjmie, otrzyma wieczne zbawienie".


    No właśnie, kto uwierzy i chrzest przyjmie.
    Przecież można być dorosłym człowiekiem, rozumiejącym świat i dopiero przyjąć chrzest, a nie być chrzczonym jako nic nie rozumiejące niemowlę.
    Więc dlaczego Krk chrzci niemowlaki? Bo by dużo kasy uciekło Krk, gdyby chrzest przyjmowali ludzie dorośli.
    I jeszcze jedno: zły, ochrzczony ludź pójdzie do nieba, a dobry nieochrzczony człowiek - do piekła?

    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 17:43
    A mozna ochrzic osobe dorosla niedorozwinieta umyslowo , twoim zdaniem ?


    I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.
  • asia-loi 15.01.17, 17:53
    plater-2 napisała:

    > A mozna ochrzic osobe dorosla niedorozwinieta umyslowo , twoim zdaniem ? >


    A skąd wiadomo, że niemowlę nie okaże się niedorozwiniętym umysłowo, dorosłym człowiekiem. Czy nie lepiej w takim razie poczekać z chrztem, aż będzie wiadomo czy dany człowiek jest zdrowy na umyśle czy nie? A to można stwierdzić później, a nie jak się jest niemowlęciem.
    Przez to, że Krk chrzci niemowlęta, które jeszcze w nic nie wierzą, gdzie nie wiadomo czy dziecko będzie zdrowe czy nie ujawnią się jakieś choroby, mamy sporo ochrzczonych katolików, którzy są niedorozwinięci umysłowo.

    > I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu.

    Dlaczego wobec tego katolicy na świecie nie są większością. Dlaczego do tej pory (XXI w.) jest sporo ludzi, którzy jeszcze nie słyszeli, że jest ktoś taki jak katolicki Bóg, Jezus, Maryja. Nie słyszeli o niepokalanym poczęciu, zamiany wody w wino i itd.


    Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.


    Nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie, więc jeszcze raz:
    dobry, nieochrzczony człowiek - nie będzie zbawiony,
    zły, ludź, ale za to ochrzczony - będzie zbawiony?


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 18:01
    A czemu uwazasz, ze mozna chrzcic tylko zdrowych na umysle ?

    Czy niedorozwiniety umyslowo nie może korzystac z łask sakramentów ?

    Nic Jezus o tym nie mówił.


    Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.

    Konieczna jest zatem wiara, bez wiary nie da sie byc zbawionym. Bez chrztu jest to mozliwe. KK uczy o chrzcie pragnienia, chrzcie krwi...

    Sam chrzest bez wiary nic nie da.



  • asia-loi 15.01.17, 18:15
    plater-2 napisała:

    > A czemu uwazasz, ze mozna chrzcic tylko zdrowych na umysle ?
    >
    > Czy niedorozwiniety umyslowo nie może korzystac z łask sakramentów ?
    >
    > Nic Jezus o tym nie mówił.


    Odpowiedziałam pytaniem na Twoje pytanie. To Ty mnie zapytałaś czy można chrzcić osoby niedorozwinięte umysłowo.
    >

    > Konieczna jest zatem wiara, bez wiary nie da sie byc zbawionym. Bez chrztu jest to mozliwe.
    KK uczy o chrzcie pragnienia, chrzcie krwi...
    >
    > Sam chrzest bez wiary nic nie da.


    A dobre lub złe uczynki liczą się?
    Jak jest traktowane nie stosowanie się do nakazów, zakazów własnej wiary.
    Jak jest traktowane nie stosowanie się do Dekalogu.
    Czyli można wierzyć, mieć chrzest, a robić jak pasuje, w nosie mieć zakazy, nakazy religii, którą się wyznaje, a zabawienie i tak jest zapewnione.

    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 21:48
    Uczynki bez wiary sa niczym. Nie da sie kupic sobie zbawienia za uczynki, bo one wobec zycia wiecznego nie sa zadna zaplata.

    Ale uczynki swiadcza o wierze, bo wiara bez uczynków martwa jest.
    .



  • asia-loi 15.01.17, 21:55
    plater-2 napisała:

    > Uczynki bez wiary sa niczym.


    Moim zdaniem ważne są tylko uczynki.
    Cóż to za wiara/religia, która nie uznaje dobra. sad


    Nie da sie kupic sobie zbawienia za uczynki, bo one wobec zycia wiecznego nie sa zadna zaplata.

    Czyli można grzeszyć do woli, czynić źle i wierzyć, wierzyć, a niebo zapewnione.

    >
    > Ale uczynki swiadcza o wierze, bo wiara bez uczynków martwa jest.>

    A ludzie innych wyznań? Przecież wierzą w innego Boga, co innego z ich wiary wynika. Co z nimi?


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 22:12
    Absurd, zeby zbawienie dlaoby sie zalatwic za uczynki.

    Odkupienie i zbawienie dal nam Jezus, sami mozemy sie trudzic i brudzic, ale jaka to proporcja tu niebo a tu nasze uczynki....

    Czyli można grzeszyć do woli, czynić źle i wierzyć, wierzyć, a niebo zapewnione


    Nie bo moze sie zdarzyc, ze sie nie nawrocisz i detka.

    Mozna nawrocic sie na 5 min. przed smiercia, ale katechizm naucza ze co innego darowanie winy, a co innego kara za grzechy.

    Nie iwerza w innego Boga , bo Bog ma to do siebie, ze jest jeden.

  • mamma_2012 15.01.17, 22:17
    Mam wrażenie, że cały kler żyje w opcji nawrócę się za 5 dwunasta, bo inaczej nie da się wytłumaczyć co się wyczynia.
    Jak jest jakiś byt nad nami to musi mieć niezły ubaw czytając katechizm.
  • plater-2 16.01.17, 11:02
    Przypominaj im, że powinni podporządkować się zwierzchnim władzom, słuchać ich i okazywać gotowość do wszelkiego dobrego czynu: nikogo nie lżyć, unikać sporów, odznaczać się uprzejmością, okazywać każdemu człowiekowi wszelką łagodność. Niegdyś bowiem i my byliśmy nierozumni, oporni, błądzący, służyliśmy różnym żądzom i rozkoszom, żyjąc w złości i zawiści, godni obrzydzenia, pełni nienawiści jedni ku drugim. Gdy zaś ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia swego zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym1, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawiciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzicami życia wiecznego.
  • mamma_2012 16.01.17, 11:11
    Czytujesz czasami ten kawałek przed pogrubieniem?:
    Fajne. Powinni to księżą gdzieś tatuować i msze tym kawałkiem zaczynać, bo jakiś wybitnie zapomniany przez katolików jest ten fragment.
  • chocolate_cake 16.01.17, 11:14
    plater-2 napisała:

    > Przypominaj im, że powinni podporządkować się zwierzchnim władzom, słuchać
    > ich i okazywać gotowość do wszelkiego dobrego czynu: nikogo nie lżyć, unikać s
    > porów, odznaczać się uprzejmością, okazywać każdemu człowiekowi wszelką łagodno
    > ść. Niegdyś bowiem i my byliśmy nierozumni, oporni, błądzący, służyliśmy różny
    > m żądzom i rozkoszom, żyjąc w złości i zawiści, godni obrzydzenia, pełni nienaw
    > iści jedni ku drugim. Gdy zaś ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego
    > Boga, do ludzi, nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy,
    > lecz z miłosierdzia swego zbawił nas
    przez obmycie odradzające i odnawiając
    > e w Duchu Świętym1, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa, Zbawi
    > ciela naszego, abyśmy, usprawiedliwieni Jego łaską, stali się w nadziei dziedzi
    > cami życia wiecznego.


    Jezusiekochany, Plater, ja jestem osobą wierzącą, chodzę do kościoła, pracuję w katolickiej szkole, ale, nie gniewaj się proszę, ciężko jest znieść to co tu piszesz. Daj już sobie spokój.
  • plater-2 16.01.17, 11:23
    KKK 161
    KKK 1257-1267
  • mamma_2012 16.01.17, 11:27
    Ty nawet myślisz, że każdy zna kkk?
  • plater-2 16.01.17, 11:34
    Dostepny w katolickiej szkole (oraz necie).
  • annabel_lee 15.01.17, 16:12
    Widocznie nie jestem rasową ematką big_grin
  • mamma_2012 15.01.17, 15:23
    Jak byłam malutka i bałam się piekła, którym mnie siostra straszyła, podczas gdy księża częstowali słodyczami, serem i masłem z darów o jakich się dzieciom nie śniło grzecznie chodziłam do kościoła ku uciesze rodziców, którzy natomiast nigdy do kościoła nie chodzili, bo to w naszym domu od zawsze była tylko tradycja dla emerytek i postrach dla dzieci (bozia cię pokaże) i nic więcej niz bzdury typu św Mikołaj dla maluchów.
    Piersze co zrobiłam jak nabrałam rozumu to zrezygnowałem z kościoła. Opcji typu wypisanie z religii nie praktykowano, ale nikt rodzicom nie donosił, że na religię nie chadzam. Był zeszyt na kolędzie, była zaliczona religiawink Dzieci z religijnych rodzin stały ze mną poza kościołem, ale rodzice zadowoleni, że msza "zaliczona"
  • plater-2 15.01.17, 15:25
    Szczyt hipokryzji wychowawczej !!!

    Sama wpisywałas sobie lekcje do tego zeszytu ?
  • rycerzowa 15.01.17, 14:13
    plater-2 napisała:

    > Gdy lekcje religii w latach 1961-1990 odbywaly sie w salkach dzieci czekaly w
    > swietlicy nierzadko godzine lub dwie, by isc później do salki. Czasem szły do
    > domu, czekały na lekcje religii w domu kilka godzin.

    Dzieci nie zostawały w świetlicy ze względu na lekcje religii - żeby poczekać - ale dlatego, że ich rodzice pracowali.
    Dzieci świetlicowe, czyli te z klas 0 - III, chodziły na religię z rodzicami, a już szczególnie w klasie drugiej (komunia).
    Dzieci w domu nie "czekały" na religię, tylko jadły obiad, odrabiały lekcje, bawiły się, a potem na religię - a przy okazji na różne nabożeństwa - szły jako na coś specjalnego, szczególnego.
    Po wprowadzeniu religii do szkoły zanikają więzi z własną parafią, co jest wielkim minusem tego rozwiązania.

  • plater-2 15.01.17, 14:28
    No wlasnie, rodzice byli w pracy, nie mial ich kto na religie zaprowadzic, dzieci klas I-III czekaly w swietlicy, a pani swietliczanka wypuszczala do salki klase po klasie, dzieic szly samodzielnie, czasem w towarzystwie jakiejs mamy z poczuciem misji .

    Starsze nie czekaly w swietlicy, bo nie pani nie wpuszczala.

    Szly do domu lub nie do domu lub do salki, jak im wypadło, jak im do głowy strzeliło.

    Lekcja religii w salce byla jedna tygodniowo, tylko klasy II mialy dwie lekcje w planie.

    Inne klasy druga lekcje religii, ktora gwarantowalo male porozumienie z 1950, mialy obowiazek realizowac w formie uczestnictwa w różańcu, listopadowym, roratach itd.

    Wypadalo akurat jeden raz w tygodniu.

    Na wsi stosowano inne rozwiazania.

    Katecheta dojezdzal, dzieci zbieraly sie w grupy wiekowe w domach prywatnych.

    Lekcje religii w szkole byly od czasow krola Ćwieczka ( z wyjatkiem lat 1961-1990).
  • araceli 15.01.17, 12:58
    laruara napisała:
    > To pomyśl, co by było gdyby z 50% rodziców tak robiło, bo plan im się nie podob
    > a. Wszystkim nigdy nie dogodzisz...

    Religia to kółko zainteresowań - nie ma powodu, żeby zaburzało plan lekcji. Innych kołek w środku jakoś nie ma.


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • kai_30 15.01.17, 22:22
    laruara, a odróżniasz zajęcia obowiązkowe od nieobowiązkowych? Tak z ciekawości pytam.
  • yamilca197 15.01.17, 12:22
    araceli napisała:

    > I kolejny wątek w którym kobieta kobietę objedzie za to, że nie stoi jak grzecz
    > na dziewczynka cichutko w kąciku big_grin Jematka nigdy nie zawodzi big_grin
    >

    Zdaje sie autorka watku nie pobila dyrektora szkoly zeby zmienil plan.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • liliawodna222 15.01.17, 12:22
    Bo teraz jest moda na robienie dymu, dżihadu (jak mnie wkurza to określenie), afery, jak zwał tak zwał w imię dobra jednostki, a nie ogółu. Jakby nie można było przynajmniej próbować załatwić sprawy w sposób kulturalny. Wybacz, że nigdy nie podpiszę się pod takim zachowaniem, które sporo osób tu lansuje. Po trupach do celu - jednym słowem... uncertain
  • kaz_nodzieja 15.01.17, 12:27
    Ona to zrobiła dla ogółu. Gdyby było więcej takich rodziców miejsce religii byłoby tam gdzie jej miejsce - w przykościelnej kruchcie, a nie państwowej szkole.
  • yamilca197 15.01.17, 12:31
    liliawodna222 napisał(a):

    > Bo teraz jest moda na robienie dymu, dżihadu (jak mnie wkurza to określenie), a
    > fery, jak zwał tak zwał w imię dobra jednostki, a nie ogółu. Jakby nie można by
    > ło przynajmniej próbować załatwić sprawy w sposób kulturalny. Wybacz, że nigdy
    > nie podpiszę się pod takim zachowaniem, które sporo osób tu lansuje. Po trupach
    > do celu - jednym słowem... uncertain

    Po jakich trupach autorka szla? Zdaje sie zalatwila to kulturalnie.
    A szkola powinna umieszczac nieobowiazkowe przedmioty jako pierwsze albo ostatnie zajecia a nie zmuszac nie uczestniczacych w nich do bezproduktywnych okienek i w zwiazku z tym dluzszego niec powinien pozostawania w szkole.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • annabel_lee 15.01.17, 12:35
    Wskaż mi, w którym momencie nie załatwiałam tej sprawy w sposób kulturalny.
  • liliawodna222 15.01.17, 13:06
    To Ty napisałaś o swoim bojowym nastawieniu, to Ty w sposób - nie oszukujmy się - dość sarkastyczny wyrażałaś się o tym dyrektorze, piszesz o przepychankach, stosujesz emotikonki, które mają dać nam odczuć Twoją wyższość nad dyrektorem, tak więc nie dziw się, że tak a nie inaczej zinterpretowałam całą sytuację. Może po prostu na przyszłość wyrażaj się jaśniej, jeśli tak bardzo zależy Ci na 100% poklasku, ale licz się z tym, że zawsze znajdzie się grupa forumowiczów, którzy po prostu mają swoje, odmienne zdanie na jakiś temat.
    Nadal jednak nie rozumiem problemu tych okienek. Dla mnie to robienie z igły wideł, no ale ciesz się swoim "sukcesem" skoro tak Ci na nim zależało.
  • annabel_lee 15.01.17, 13:23
    A Ty może zamiast coś interpretować trzymaj się faktów? Zdaje się, że nie upubliczniłam tutaj żadnego z pism, które złożyłam w szkole, więc przestań fantazjować. Swoje zdanie możesz mieć, nic mi do tego, tylko nie kłam, bo nie masz ŻADNYCH podstaw do twierdzenia, że zachowałam się niekulturalnie.
  • liliawodna222 15.01.17, 13:26
    Annabel, uspokój się.
  • nathasha 15.01.17, 13:28
    nie ma to jak kogos obrazic a pozniej udawaj niewinna nome omen lelije
  • liliawodna222 15.01.17, 13:32
    Nikogo nie obraziłam. Wyraziłam swoje zdanie. I nie ja jedna.
  • nathasha 15.01.17, 13:34
    sorry ale jak piszesz komus kto zalatwil wszystko listownie nie znajac tych listow o robienie cytuje dymu, afery, dzihadu to jak to inaczej nazwac niz obrazaniem tej osoby?
  • annabel_lee 15.01.17, 13:37
    Powtarzam - przestań fantazjować tongue_out
  • szmytka1 15.01.17, 12:50
    a co było niekulturalnego w wystosowaniu oficjalnego pisma?
  • isa_bella1 15.01.17, 15:05
    Bardzo roszczeniowe społeczeństwo...a potem dzieci czują się jak pępki świata...
  • vaikiria 15.01.17, 21:09
    Ale tylko katolickie z całym planem ustawianym pod ich wyznanie.
  • laruara 15.01.17, 12:19
    Zgadzam się. Ja tez z tych nie awanturujących się. Rozumiem, gdyby ilość dzieci była większa... Bardzo roszczeniowe podejście, moim zdaniem.
  • kaz_nodzieja 15.01.17, 12:25
    Roszczeniowa to jest religia w szkole państwowej.
  • laruara 15.01.17, 12:58
    kaz_nodzieja napisał(a):

    > Roszczeniowa to jest religia w szkole państwowej.

    Też...
    Czy tu chodzi konkretnie o religię, czy może o to ze ma być tak jak ja chcę ...? Nie znam osoby, nie powiem. Może to typ awanturnicy, a może nie. Ja po prostu tak bym nie zrobiła. Czasem i dziecku tak można zaszkodzić. Stawiam się w sprawach bardzo ważnych, religia taką nie jest.
  • ladnyusmiech 15.01.17, 12:33
    Ale jak widać dało się ułożyć plan. Poza lekcjami religii chyba nie bardzo są okienka. Wg mnie dyrektor robił dym, bo mógł zrobić tak aby wszystkim było po drodze. A nie zrobił, bo? Bo nie. Mnie z kolei wkurza, że wszędzie jest instytucja a człowiek nie ma nic do powiedzenia.

    Skoro jak widać, że się da i nie stanowi to problemu (inne szkoły dają radę, jak widać ta też dała w końcu radę) to czemu od razu nie odpowiedzieć: ok zrobimy co się da i po prostu pójść dziecku na rękę? No czemu? Jakie argumenty ma dyrektor, bo nie zauważyłam ANI JEDNEGO. Druga sprawa to okienko jest specyficzne, bo religia jest no cóż dyskusyjna w świeckiej szkole.
  • asia_i_p 15.01.17, 12:48
    No nie mógł zrobić tak, żeby wszystkim było po drodze. Religie na początku i końcu oznaczają, że katecheta ma etat 15/18, pracuje codziennie 8-8:45 i 12 - 14:30. Więc wersja "wszystkim po drodze" na pewno nie jest po drodze katechecie, który traci godziny, więc obniża mu się pensja, i ma codziennie 4 okienka.
    Rozumiem, że dyrektor musi układać plan uwzględniający przede wszystkim potrzeby uczniów - chociaż i tutaj dodatkowe na początku i końcu nie są priorytetem, bo priorytetem jest równe rozkładanie obciążenia na dni, nieblokowanie lekcji więcej niż po dwie razem, unikanie ciągów matematyka-fizyka-chemia, i tak dalej - ale nie może też ustalać planu aż tak jawnie niekorzystnego dla nauczyciela jednej specjalności.

    Rozumiem generalnie walkę o wyjście religii ze szkół, ale dopóki ta religia w szkołach jest, to nie popieram traktowania katechetów jako nauczycieli drugiej kategorii.

    --
    Moja siostrzenica do myszy uratowanej przed kotem: "Nie bój się nas, myszko, my jesteśmy człowiekami. Nie zjemy cię, bo jesteś obrzydliwa".
  • annabel_lee 15.01.17, 13:01
    Asia, ale nie we wszystkich klasach są dzieci niechodzące na religię. Mój syn nie chodzi od bardzo dawna i na etapie układania planu lekcji dyrekcja o tym wiedziała. I tak jak pisałam wcześniej - machnęłabym ręką, gdyby to było jedno okienko. Nie wmówisz mi, że nie dałoby się tak ułożyć planu, żeby ta jedna religia była na początku lub na końcu. Tak samo z WDŻ. Szczególnie, że w innych szkołach się da i we wszystkich WDŻ jest na końcu lub na początku, tylko u nas odwrotnie, czyli wszystkie klasy mają tę lekcję w środku. Gdyby dyrekcja chociaż starała się zrozumieć sytuację dzieci niewierzących w szkole publicznej, to ja mogłabym się postarać zrozumieć ich problemy z ułożeniem planu lekcji. A tak to przepraszam - skoro dyrektor ma problem z ułożeniem planu tak, żeby i uczniom i katechetce dogodzić niech sie zwróci z tym problemem do arcybiskupa, może on coś poradzi.
    Przeczytaj mój post startowy i post startowy z wątku, który zalinkowałam i napisz mi szczerze -uważasz, że szkoła mojego syna była wobec nas w porządku?
  • asia_i_p 15.01.17, 13:08
    Nie dyskutuję z tym, co zrobiłaś, tylko z opinią, że ułożenie idealnego planu jest proste, a jego nieułożenie to czysta złośliwość. Być może wasza szkoła wyjątkowo jest w tym względzie nieporadna czy wręcz złośliwa. Być może ma wyjątkowe uwarunkowania, z których nie wszystkie musisz znać. Jeżeli nowy plan jest lepszy niż stary, to znaczy za brak okienek nikt nie zapłacił na przykład ośmioma lekcjami dziennie (u nas niestety niektóre korekty planu się tak kończyły), to gratuluję.

    --
    Moja siostrzenica do myszy uratowanej przed kotem: "Nie bój się nas, myszko, my jesteśmy człowiekami. Nie zjemy cię, bo jesteś obrzydliwa".
  • little_fish 15.01.17, 12:51
    Roszczeniowo to by było gdyby autorka żądała okienek dla innych dzieci. Okazało się jednak, że można plan ułożyć tak, że nikt nie jest poszkodowany okienkami.
  • ciapkiwciapki 15.01.17, 12:26
    to znaczy,że gdyby w pracy ułożyli Ci grafik gdzie masz przesiedzieć godzinę na stołku ( za którą nikt nie Ci nie zapłaci) i wyjść godzinę później - a to wszystko w imię dobra współpracowników - to podeszłabyś do sprawy ze zrozumieniem ipokorą. przecież mogłabyś w tym czasie wypolerować pazur, poczytać albo ( wstaw dowolne).
  • annabel_lee 15.01.17, 12:45
    Dokładnie. I dodatkowo przez tę godzinę nie mogłaby opuścić budynku, w którym pracuje. Bo od tego się zaczęło, że nie chcieli go wypuszczać ze szkoły podczas tych okienek.
  • chocolate_cake 15.01.17, 15:22
    annabel_lee napisała:

    > Dokładnie. I dodatkowo przez tę godzinę nie mogłaby opuścić budynku, w którym p
    > racuje. Bo od tego się zaczęło, że nie chcieli go wypuszczać ze szkoły podczas
    > tych okienek.


    Ja tak pracuję smile
    W szkole.
    Wyjść nie mogę w zasadzie, siedzę godzinę i mi nie płacą.
    Ale to taka dygresja.
    Rozumiem że tych okienek jest więcej niż jedno. Moja córka nie chodzi na religię i ma jedno okienko. W liceum. Dla niej żaden problem, zresztą nie chodzi około 10 osób.
  • little_fish 15.01.17, 16:45
    Dlaczego nie możesz wyjść?
  • agonyaunt 15.01.17, 18:09
    Masz płacone tylko za godziny przy tablicy, czy masz normalny etat? Jak to pierwsze, to się zbuntuj. Jak drugie, to nie opowiadaj głupot.
  • chocolate_cake 15.01.17, 20:05
    Mam etat. Wyjść raczej nie mogę bo być może będę potrzebna gdy inny nauczyciel zachoruje. Gdy już wiadomo, że nie będę potrzebna to mogę wyjść. W ogóle nie mam z tym problemu, tak pracuję od ponad 20 lat i tych okienek jest 2-3 w tygodniu, bywa 1. Stwierdziłam tylko fakt.
  • little_fish 15.01.17, 21:12
    No ale Ty w tym czasie jesteś w pracy i za ten czas płaci Ci pracodawca, tak masz skonstruowaną umowę. Mnie dyrekcja rozlicza godziny dydaktyczne i dodatkowe - jeżeli żadna z nich nie wypada w okienku to jak najbardziej mogę wyjść.
  • agonyaunt 15.01.17, 21:30
    Masz etat = okienko wlicza Ci się do czasu pracy = masz za nie płacone. Jak nie jesteś potrzebna gdzieś indziej, siadasz i robisz to, co nauczyciele bez okienek robią w domu "po pracy".

    No doprawdy, żeby nauczycielce trzeba było tłumaczyć, że etat to nie tylko te 18 czy 19 godzin.
  • little_fish 15.01.17, 21:46
    No ale nikt nie zabrania mi wyjść w tym czasie jeżeli nie mam na stałe przydzielonych obowiązków. Jeżeli mam przydzielone obowiązki to trudno mówić o okienku
  • chocolate_cake 15.01.17, 22:09
    little_fish napisała:

    > No ale nikt nie zabrania mi wyjść w tym czasie jeżeli nie mam na stałe przydzie
    > lonych obowiązków.

    U mnie to się zmieniło jakiś czas temu. Nawet gdy nie mam żadnych obowiązków czy kółek, po prostu mam okienko, to powinnam się trzy razy upewnić czy nie będę potrzebna. Nie jest to żaden problem bo tych okienek nie mam dużo i szkoła jest daleko od sklepów, i tak bym nic nie załatwiła. Zwykle wtedy robię ksero albo coś sprawdzam czy układam testy.
  • chocolate_cake 15.01.17, 22:00
    Nie. Nie tak. Mam w planie dwie godziny okienka pod rząd. Nikt mi za to nie płaci. Wyjść nie mogę.
    Pozdrawiam prostu. I tak przez miesiąc. Potem dzień wcześniej dowiaduję się że ktoś tam jest chory i mam iść na płatne zastępstwo no i idę. Ale innym razem planuję sobie przez ten czas wolny i niepłatny pić kawę albo jeść kanapki ale ktoś nagle zachorował i dowiaduję się pół godziny przed że mam iść na płatne zastępstwo. To idę.
  • chocolate_cake 15.01.17, 22:11
    * coś innego chyba chciałam napisać ale telefon zmienił wink
  • agonyaunt 15.01.17, 23:58
    Miło wyszło, czuję się pozdrowiona i niniejszym serdecznie odpozdrawiamsmile

    OK, fakt, nie znam Twojej umowy, ale chodzi mi o to, że praca nauczyciela z zasady odbywa się nie tylko w klasie. Zatem niezależnie od tego, czy płacą za etat z rozbiciem na dydaktyczne i do dyspozycji, czy tylko za dydaktyczne, to i tak każdy nauczyciel potrzebuje czasu poza klasą, żeby się przygotować, sprawdzić prace domowe, uzupełnić papierki, itp. I w związku z tym te dwie godziny okienka, upierdliwe jak by nie były, nie są tak naprawdę za friko. Jeśli rozliczasz się za godziny, to czas potrzebny na dodatkowe czynności powinien być uwzględniony w stawce. I wtedy to okienko jest kwestią tylko organizacji czasu pracy. Dziecko, które ma to okienko spędzić na nicnierobieniu jest w innej sytuacji - nie dostanie w tym czasie zastępstwa, a pracy domowej może nie mieć. I tym się różniciesmile

    Ale to wszystko na marginesie i właściwie nic nie wnosi do wątkusmile

    Aha, przepraszam za to obcesowe o głupotach powyżej. Zabrzmiało wrednie i było zupełnie niepotrzebne.
  • chocolate_cake 15.01.17, 22:04
    agonyaunt napisała:

    > Masz etat = okienko wlicza Ci się do czasu pracy = masz za nie płacone.

    Czytałaś moją umowę o pracę?
    Nie. Tak nie mam i nigdy nie miałam przez ponad 20 lat pracy.
    Fakt, słyszałam że w szkołach publicznych tak jest. Chociaż pracowałam dwa lata w publicznej, ale dawno temu, i tak nie było.
    Kiedyś mogłam wyjść a od jakiegoś czasu nie mogę. To znaczy gdy upewnię się że nikt nie jest chory to zgłaszam się do dyrektora, że idę do biblioteki albo do sklepu i ok.
  • little_fish 15.01.17, 22:15
    No ale możesz wyjść. Do wzięcia płatnego zastępstwa przecież nie można Cię zmusić. To co funkcjonuje u was to jakieś utarte zasady, oparte bardziej na grzeczności niż przepisach. W świetle przepisów nauczyciel w okienku nie ma obowiązku być w pracy. O ile oczywiście nie ma na ten czas przydzielonych czynności - ale jak już pisałam trudno wtedy mówić o okienku
  • chocolate_cake 15.01.17, 22:23
    little_fish napisała:

    > No ale możesz wyjść. Do wzięcia płatnego zastępstwa przecież nie można Cię zmus
    > ić.

    No jakby można smile
    Pewnie że mogę się uprzeć teoretycznie ale nikt tego nie robi. Bo co ma dyrektor zrobić? Uczniowie nie mogą być sami a w tym czasie tylko ja mam okienko. Nie zwalniamy do domu chyba że jakoś zupełnie wyjątkowo.
    Szkoła niepubliczna i wszystko jasne smile
  • little_fish 15.01.17, 23:00
    A co by zrobili gdybyś była chora albo na wycieczce? I ja rozumiem to co piszesz, ale to nie jest tak, że ktoś zabrania Ci wyjść. Taką jest po prostu między wami umowa. Ja pracuję w publicznej i też nikt dodatkowych płatnych zastępstw nie odmawia. Ale oczywiście może powiedzieć, że sorry ale dziś to on nie może, bo musi coś załatwić. A uczeń wyjść nie może i od tego zaczęła się "wojna" autorki wątku ze szkołą.
  • chocolate_cake 16.01.17, 07:08
    little_fish napisała:

    > A co by zrobili gdybyś była chora albo na wycieczce?

    To wtedy np gdy dwie anglistki mają jedną klasę na pół, w takiej wyjątkowej sytuacji jedna idzie do obcej klasy na zastępstwo a druga ma całość w tej pierwszej klasie. Albo idzie wicedyrektor. Jakoś to oczywiście rozwiązują i to są rzadkie przypadki. To jest szkoła niepubliczna i nawet klasa lll liceum musi być zaopiekowana. Nie ma czegoś takiego, że klasa siedzi sama w sali, na korytarzu czy idzie do biblioteki.
    Jeśli rzeczywiście raz muszę wyjść i to zgłoszę, że jest to super ważne to oczywiście mogę wyjść.
    U mnie nauczyciel ma zwykle jedno do czterech okienek w sumie ze względu na te zastępstwa. To norma od lat i nie jest to w żaden sposób upierdliwe, tak po prostu pracujemy. Kiedyś w publicznej na początku pracy byłam zła jak miałam dwa okienka wink

    No ale to tak poza głównym tematem wątku smile
    Pozdrawiam smile
  • annabel_lee 15.01.17, 12:27
    A ja nie cierpię dyrektorów szkół, którzy w d... mają niekatolickie dzieci. Widocznie mamy inne priorytety. To, że Twoja córka jest zadowolona z okienek nie oznacza wcale, że taka sytuacja jest normalna i właściwa. Mój syn lekcje woli odrabiać we własnym domu i ma do tego pełne prawo. Nie rozumiem, dlaczego ma spędzać więcej czasu w szkole niż dzieci katolickie. Trzeba było od początku wziąć pod uwagę komfort wszystkich dzieci, to nie byłoby problemu.
  • sayyida 15.01.17, 12:27
    Autorka domagała się wyłącznie respektowania prawa - nie tylko prawa tego konkretnego dziecka. Popieram. Gratuluję wytrwałości.

    --
    Tam, gdzie inni widzą problemy, ja widzę rozwiązania.
  • lellapolella 15.01.17, 12:52
    Ja również gratuluję. Szkoła jest świecka, religia to lekcje nieobowiązkowe, a dziecko nieuczęszczające to nie paczka , która przeszkadza wszystkim, tylko uczeń, którego prawa powinny być respektowane.

    --
    Tłum jest niep­rawdą. Praw­da jest zaw­sze w mniejszości. S.Kierkegaard
  • plater-2 15.01.17, 13:02
    Szkola nie jest swiecka a bezstronna światopoglądowo.


  • asia-loi 15.01.17, 13:40
    plater-2 napisała:

    > Szkola nie jest swiecka a bezstronna światopoglądowo.>


    Państwowe szkoły są jak najbardziej świeckie, a przynajmniej powinny być.
    Natomiast szkoły państwowe nie są bezstronne światopoglądowo, bo naucza się w nich tylko religii katolickiej. W polskich państwowych szkołach, nie naucza się natomiast innych religii, dlatego uważam, że w szkole powinno być religioznawstwo, a nauczanie konkretnej religii powinno odbywać się przy kościele, cerkwi, meczecie, itd.



    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 14:01
    Szkola panstwowa, o ile nie organizuje zajec katechetycznych powinna dac dzieciom dzien bez zajec na dopelnienie tego obowiazku. Tak jest we Francji od 1905.
  • nathasha 15.01.17, 14:09
    po pierwsze, od 2004 roku nie, po drugie - to nie jest na zajecia katechetyczne a na przejrzenie i czas na nauke do zajec szkolnych.
  • plater-2 15.01.17, 14:17
    Owszem maja wolny dzien . Od 2004 nie ma lekcji w sobote w szkole publicznej.

    Co robi uczen w tym czasie, jego i rodzicow sprawa, ale ustawa o rozdziale kosciołów od państwa z 9 grudnia 1905 ktora uznawala , ze wychowanie religijne ma miec miejsce poza szkola publiczna, we własnym zakresie przez związki wyznaniowe ustanawiala czwartek jako dzień wolny od nauki szkolnej .

    To sie nazywa prawo Jules Ferry.

    Lekcje religii w szkole prywatnej opłaca budżet panstwa.




  • asia-loi 15.01.17, 14:32
    plater-2 napisała:

    > Owszem maja wolny dzien . Od 2004 nie ma lekcji w sobote w szkole publicznej.



    Ale w Polsce też dzieci, już do szkoły nie chodzą w sobotę.
    Moje pokolenie jeszcze, normalnie w sobotę, do szkoły chodziło.

    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 14:34
    Ale maja mozliwosc chodzic na lekcje religii kazdego zarejestrowanego zwiazku wyznaniowego w szkole, w tygodniu.

    W czasach, gdy religia byla w salkach soboty (do 1981) byly zajete w szkole.

    Czyli pojawialy sie problemy ze zorganizowaniem lekcji i dotarciem na nie.

  • woman_in_love 15.01.17, 12:36
    ze. Więc weź leki i uspokój się,


    --
    http://webczat.pl/img//pipe.gif
  • little_fish 15.01.17, 12:59
    Dlaczego nie sądzisz, że trzy. Przecież to całkiem możliwe
  • nathasha 15.01.17, 12:39
    zadziwia mnie taka postawa jak twoja lilia - gdy KK sie wpycha z buciorami w zycie ludzi to krzyki ze trzeba cos z tym zrobic, i jak jedna z dziewczyn sie zaparla i zrobila (i popatrz ile trzeba bylo na to sil i nerwow zuzyc) to glupie teksty ze jest roszczeniowa. zmienisz zdanie jak sie okaze ze zeby dostac sie na uniwerek potrzebny bedzie celujacy z religii
  • plater-2 15.01.17, 12:40
    Na Uniwersytet Stefana Wyszyńskiego ?
  • nathasha 15.01.17, 12:42
    to UW juz przemianowali? wink
  • plater-2 15.01.17, 12:48
    Nie przemianowali. Uniwersytet Stefana Wyszynskiego powstal z ATK, ktora to powstala z wyrzuconego w 1954 z UW wydzialu teologii. Akademia Teologii (!) Katolickiej (!) byla to uczelnia panstwowa, miala dotacje, studenci mieli stypendia.Podobnie jak CHAT.
  • nathasha 15.01.17, 12:49
    No i? jak sie to ma do mojej sugestii ze w zwiazku z tym ze wladza oddala pelne pole do dzialan KK moze sie niedlugo okazac ze zeby miec wyzsze wyksztalcenie w Polsce trzeba bedzie najpierw zdac z religii na 6?
  • plater-2 15.01.17, 12:53
    Tłumaczki luksusowego przewodnika wydawnictwa Pascal "RZYM" rok wyd 1995 (str.342) Joanna Kałkowska-Szkup, Monika Kozień-Świca, Jerzy Klang, Maciej Nowicki, Władysław Szymaniak tłumaczą:

    Kosciół został jednak wybudowany dopiero za papieża Sykstusa III (432-440) w przededniu przyjecia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Marii Panny podczas soboru w Efezie w 431.

    I jeszcze kasę za to "tłumaczenie" inkasują .
  • jowita771 15.01.17, 13:41
    > zmienisz zdanie jak sie okaze ze zeby dostac sie na
    > uniwerek potrzebny bedzie celujacy z religii

    Księża by bardzo chcieli. Mam w rodzinie chłopaka, który wypisał się z religii w liceum i ksiądz ze szkoły poskarżył księdzu z parafii zamieszkania (30 km dalej), a ten ksiądz z parafii poszedł na skargę do matki chłopaka. Myślał, że ona nie wie i wpłynie na syna. Przeliczył się, więc zdenerwowany powiedział, że przez to chłopak nie dostanie się na studia. Cóż, dostał się, ale nie na teologię startował.
    --
    Nie o te Hiny chodziło
  • plater-2 15.01.17, 13:47
    Katecheta nie skarzy sie a zglasza proboszczowi fakt wypisania sie i ksiadz ten temat podejmuje chodzac po koledzie. A na studia na uczelnie katolicka oczywiscie, ze nie dostanie sie ...
  • nathasha 15.01.17, 13:49
    bo plater wie lepiej co tam sie stalo
  • plater-2 15.01.17, 14:00
    Bo plater cale lata pracy zawodowej zajmowala sie tym zglaszaniem wypisanych proboszczowi.
  • nathasha 15.01.17, 14:07
    nie no wiadomo i dlatego zna kazda taka sytuacje w polsce i wie jak to przebiegalo
  • asia-loi 15.01.17, 14:16
    nathasha napisała:

    > bo plater wie lepiej co tam sie stalo


    plater jest katechetką.

    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 14:18
    Katechetka -sedewakantystka.
  • joa66 15.01.17, 14:23
    O to już druga na forum czy masz dwa nicki a drugi to grrrr cośtam?
  • asia-loi 15.01.17, 14:25
    joa66 napisała:

    > O to już druga na forum czy masz dwa nicki a drugi to grrrr cośtam?


    Drugi nick plater, to chyba - praca zawodowa (ten sam styl pisania i wklejania cytatów).
    grrrr to chyba ktoś inny.

    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • joa66 15.01.17, 14:27
    No to mamy na forum 2 katolików przedsoborowych smile
  • plater-2 15.01.17, 14:29
    Nie grrrrw jest moja szwagierka, nauczycielka i sedewakantystka w jednej osobie. Natomiast praca zawodowa jest nasza ciotka.
  • asia-loi 15.01.17, 14:34
    plater-2 napisała:

    > Nie grrrrw jest moja szwagierka, nauczycielka i sedewakantystka w jednej osobie. Natomiast praca zawodowa jest nasza ciotka.


    To Wy na e-matce całą rodziną jesteście.
    Nie wiedziałam. smile

    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 14:40

    Praca zawodowa jest katoliczka posoborowa. Pewnie dlatego mamy tylko jeden komputer na trzy osoby.
  • titta4 15.01.17, 16:37
    To wiele tłumaczy...wolałabym zdecydowanie żeby moja córka czekała nawet 4 godziny niz miałaby być indoktrynowana przez taka osobę...
  • jowita771 15.01.17, 14:06
    Ksiądz nie przyszedł po kolędzie, a specjalnie się pofatygował zgłosić rodzicom fakt, że pełnoletni chłopak podjął decyzję, do której miał prawo. Rodzice wiedzieli, decyzję syna popierają i to też usłyszał proboszcz i w tym miejscu przestał być miły. A chłopak nawet nie miał w planach studiowania na kierunku powiązanym jakkolwiek z religią, więc troska proboszcza o jego przyszłość jest naprawdę zbędna.

    --
    wraz z osiągnięciem pozycji pt. żona, kobieta nabywa +30 kg, zamienia seksy look na rozciągniętą podomkę, ma wałki na głowie i monotonnie brzęczy kup ziemniaki, kup ziemniaki. /triss_merigold6/
  • plater-2 15.01.17, 14:07
    Czyli ksiadz wywiazuje sie z obowiazkow zawodowych wzorowo.
  • jowita771 15.01.17, 14:09
    Podnoszenie głosu na dorosłą kobietę dlatego, że ma inne poglądy i nie zamierza kazać dorosłemu dziecku chodzić na religię należy do obowiązków proboszcza? Wiem, że tak się sporo z nich zachowuje, ale nie wiedziałam, że to należy do ich obowiązków.

    --
    Zaszła w ciążę bez jego wiedzy
    /by rosapulchra/
  • hallbera.jarlakappi 15.01.17, 13:33
    to nie jest byle powod

    --
    Bogini znana wcześniej jako czarnaalineczka vel rhaenyra wink
  • mamma_2012 15.01.17, 13:46
    Ciekawa jestem jaka byłaby frekwencja na religii, gdyby dzieciom w czasie religii zorganizować ciekawe, rozwijające zajęcia.
  • plater-2 15.01.17, 13:51
    W czasach PRL szkola nie mogla organizowac imprez (np. sportowych, wycieczki) dla dzieci w czasie przeznaczonym na lekcje religii.

    Oczywiscie byl to częsciowo martwy przepis. Częściowo, bo gdy coś w szkole miało sie odbyc np. kino, to rodzice i dzieci protestowali - "ale my religię wtedy mamy !"

  • jowita771 15.01.17, 14:07
    Sporo się zmieniło od tamtych czasów, chociaż widać, że niektórym się marzy powrót do tego, co było.

    --
    Zaszła w ciążę bez jego wiedzy
    /by rosapulchra/
  • plater-2 15.01.17, 14:09
    Dlatego, jak pisalam, uwazam,ze jesliw szkole nie organizuje sie lekcji religii nawet poza planem, to obowiaekim szkoly jest dac dzieciom dzien wolny od zajec szkolnych na pojscie na religie. Tak jak we Francji od 1905 roku. Inne rozwiaznie jest naduzyciem.
  • edelstein 15.01.17, 20:27
    Fajnie,jeden dzien wolny dla niewoerzacychbig_grin

    --
    "...nożem umiem tylko pokroić chleb. Tu nie dorastam ci do pięt" by Asmarabis
  • asia-loi 15.01.17, 14:23
    plater-2 napisała:

    > W czasach PRL szkola nie mogla organizowac imprez (np. sportowych, wycieczki) dla dzieci w czasie przeznaczonym na lekcje religii.


    Z PRL-u pamiętam, że msza w niedzielę w kościele dla dzieci była o 9.00 i Teleranek w tv też był o 9.00. i pamiętam jak ksiądz "grzmiał" na kazaniu w kościele, że tv odciąga dzieci od Kościoła.
    Ja wolałam oglądać Teleranek, niż chodzić do kościoła, niestety musiałam chodzić do kościoła, bo mi rodzice kazali, a Teleranka już nie powtarzali, nagrać też nie można było. sad


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 14:30
    Zamast grzmiec zrobic msze dla dzieci na 12.
  • asia-loi 15.01.17, 14:36
    plater-2 napisała:

    > Zamast grzmiec zrobic msze dla dzieci na 12.


    Te msze w niedzielę o 9.00 specjalnie były tak robione jak Teleranek, chociaż ksiądz uważał, że to telewizja komunistyczna specjalnie zrobiła Teleranek, wtedy kiedy są msze dla dzieci, bo chyba w większości kościołów msze dla dzieci były o 9.00.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 15.01.17, 14:47
    Msza dla dzieci na 9.00 była wczesniej niz telewizja w Polsce.

    Wynika z tego, że telewizja komunistyczna specjalnie zrobiła Teleranek, wtedy kiedy są msze dla dzieci.

    Nie da sie tego inaczej rozumnie wyjasnic.
  • vaikiria 15.01.17, 21:06
    Wyobraź sobie, że Twoja córka ma dwa razy w tygodniu okienko, bo w tym czasie zorganizowano kółko szachowe albo zajęcia dodatkowe z origami. I co, to Twój i córki problem, że nie chodzi, czy jednak problem umieszczania zajęć nieobowiązkowych w środku lekcji?
  • little_fish 15.01.17, 21:25
    Tak, wg Plater to problem dziecka, bo przecież może chodzić na te dodatkowe zajęcia, nikt mu nie zabrania. I w zasadzie ma te okienka na własne życzenie
  • vaikiria 15.01.17, 21:34
    Czyli w sumie nie ma nic złego w planie lekcji typu
    1. Matematyka
    2. Etyka
    3. Język polski
    4. Kółko plastyczne
    5. Angielski
    Niech się dziecko zapisuje na wszystko i tyle, a nie robi problemy.
  • little_fish 15.01.17, 21:48
    Dokładnie tak. Mnie się ten plan bardzo podoba 😉
  • plater-2 15.01.17, 22:25
    Nie mozna wstawiac do planu zajec, ktore szkola orgaanizuje poza planem. Origami czy szachy sa to zajecia poza planem. Zajecia w palnie to zajecicia z podstawy oraz WDZ, religia, dodatkowy w-f, jezyki mniejszosci i chyba jeszcze drugi jezyk obcy w podstawowce.
  • 3-mamuska 16.01.17, 17:36
    liliawodna222 napisał(a):

    > Ty jesteś z siebie dumna, a ja osobiście nie cierpię rodziców robiących "dym" z
    > byle powodu. Moja córka całe życie ma tzw. okienka z i nigdy to nie stanowiło
    > dla mnie problemu - idzie do biblioteki, odrabia lekcje i jeszcze jest zadowo
    > lona, że nie będzie na nie traciła popołudnia. Czyli wszystko jest sprawa podej
    > ścia. Nie wyobrażam sobie robić aferę (w ogóle nie robię afer, to nie w moim st
    > ylu) i stawiać na głowie całą szkołę, bo MOJE DZIECKO... (dopisz sobie). Żenują
    > ce.
    Dokładnie jest z siebie dumni bo załatwiła cos dla syna nie patrząc na inne dzieci. Czy rodziców.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • little_fish 16.01.17, 17:46
    Załatwiła nie patrząc na inne dzieci - bardzo wątpię, że w wyniku jej działań jakiekolwiek dziecko ucierpiało, rodzice reszty z pewnością nie pozostaliby obojętni
  • mamma_2012 16.01.17, 17:52
    Moje dziecko ma wiele ciekawszych alternatyw spędzania czasu niż czekanie w bibliotece az "ksionc" poopowiada innym o "anjołkach", bozi i piekiełku gdzie wylądują jak nie dadzą tacę.
  • annabel_lee 16.01.17, 18:18
    A czy katoliccy rodzice, prosząc szkołę o organizację lekcji religii patrzą na dzieci innych wyznań lub ateistów? Albo na ich rodziców?
  • mamma_2012 16.01.17, 19:10
    Nie patrzą, to wiedziałam, ale zszokowało mnie, że plan szkoły według Plater, katechetki jest układany, nie tylko bez uwzględniania potrzeb dzieci niechodządzących na religię, bo to pinoć margines, ale nawet innych nauczycieli. Katecheta ma wolne godziny i reszta ma się dostosować, dzieci i nauczyciele. To prawdziwa niespodzianka.
  • attiya 16.01.17, 17:40
    gdyby tego durnego "przedmiotu" nie byłoby w szkole, nie trzeba byłoby robić dymu
    dla mnie nie jest to byle powód, że moje dziecko raz w tygodniu musi siedzieć w świetlicy a na etykę czeka dwie godziny lekcyjne
    skoro moje dziecko może, to dlaczego inne nie mogą ze trzech godzin poczekać na religię, wtedy od razu widać byłoby komu zależy na tym czymś a kto tylko ot tak sobie na niego chodzi
    poza tym religia to przedmiot nieobowiązkowy, nie musi być w środku planu, może być na ostatniej, możliwej godzinie lekcyjnej


    --
    Wolimy słyszeć krzyk mrożonych zarodków niż krzyk bitego dziecka za ścianą
    Dr Anita Kucharska-Dziedzic, Stowarzyszenie BABA
  • mamma_2012 16.01.17, 17:46
    Może Plater przybliży jak wyglądają lekcje religii w klasach IV plus. Gdybym była wierząca i chciałabym normalnych lekcji religii dla dziecka wolałabym raz w miesiącu wozić dziecko 100 km na religię niż religię w szkole, bo wypada
  • plater-2 16.01.17, 20:42
    Lekcje religii klas IV+ wszelkich zarejestrowanych wyznan odbywaja sie na tych samych zasadach jak lekcje religii dla klas I-IV.
  • mamma_2012 17.01.17, 00:16
    Nie, raczej chodziło mi o atmosferę. Ja się po szkołach trochę plątałam swego czasu i jednak lekcje religii często nie przypominają lekcji czegokolwiek. Gdybym była osobą, ktora poważnie podchodzi do tematu wolałabym wozić dziecko i 10 km, żeby mogło się czegoś nauczyć. A tak to fikcja, bo dzieci są tam w dużej części wbrew sobie i rozrabiają bardziej niż na innych lekcjach, bo konsekwencje mniejsze i garstka, którym zależy nie ma szans się czegoś nauczyc. Zresztą ostatnio czytałam przemyślenia jakiegoś księdza, który uważał podobnie.
  • plater-2 17.01.17, 10:37
    Ksiadz niepamieta czasow,gdy dzieci uczyły sie w salce. Tez rozrabialy. Spóxniały sie , tak bardzo ze nie dalo sie często w ogóle tematu przeprowadzic, bo klasa zjawiala sie spoźniona ( z wlasnej lub szkoly winy, spóźnienia autobusu) ponad pół godziny.

    Duzo nizsza była tez frekwencja. Regularnie pojawiala sie grupka, ktora byla dopilnowana przez rodziców. I była tylko jedna godzina zajec, druga jako katecheza liturgiczna.


    Duzo zalezy od postawy wychowawcy. Czy rozlicza konsekwentnie dzieci z uwag za zachowanie, spóźnień, samowolnych wyjść.

    Od 2009 oficjalnie przznano, ze można liczyć stopień z przedmiotu nieobowiązkowego do średniej, przedtem zalezało to od dyrekcji.

    A od kilku lat dopiero wyraznie wiadomo, ze przedmiot nieobowiazkowy staje sie obowiazkowy po deklaracji

    Uwazam,ze teraz mozna nauczyc duzo wiecej.

    Natomiast trudniej zrealizowac drugi cel katechezy - pogłebianie wiary.
  • mamma_2012 17.01.17, 11:18
    Skąd ten paniczny lęk przed pustymi salkami? Myślisz, że dzieci przymuszane do chodzenia na religię zostaną kiedyś w kk? Nie zostaną. Ksiądz/ zakonnica/ katecheta pozostaną w ich głowach jako nieudacznicy, bez autorytetu (lub gdzieś po wsiach, gdzie się księdzu nie podskakuje jako postrach)
    wyborcza.pl/magazyn/1,124059,12393316,Katecheza_w_szkole___pozegnanie_z_religia.html
    W salkach byłaby niska frekwencja, ale byłyby dzieci albo z zaangażowanych religijnie rodzin albo chętne same z siebie.
    Katecheza w szkole co najwyżej może zachwiać wiarą, a nie ją pogłębić.
    Poszperałam po forach dla wierzących, rodzice są załamani tym co się dzieje na lekcjach i też piszą o wyprowadzeniu religii ze szkol. Zwolniłyby się sale, co ograniczyłoby to naukę na zmiany. Zniknąłby problem upychania niechodzących dzieci po bibliotekach, rodzice tych dzieci nie nakręcaliby się przeciwko kk. To kto ma interes w religii w szkole? Chyba tylko katecheci bojący się o pracę.
  • plater-2 17.01.17, 11:31
    Katecheza dzieciom zaangazowanym religijnie jest najmniej potrzebna.

    Niestety, artykuł jest zamkniety.

    Okrzyki "ty pedofilu" pod adresem katechety zdarzaja sie tez poza salka.

    W salkach tez byłby problem dobrego programu, przygotowania pedagogicznego i srodków dyscyplinujacych.

    I odpowiedzialnosci za bezpieczenstwo dzieci.



  • mamma_2012 17.01.17, 11:44
    Tych letnich katecheza w szkole może tylko ostatecznie zniechęcić do kk.
    Zastanawiasz się czasem dlaczego za komuny ludziom się chciało i dlaczego od czasu wprowadzenia religii do szkół ilość ludzi w kościołach systematycznie spada? Może jest związek. Tylko trzeba sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie po co jest katechizacja. Czy ma przybliżać ludzi do Boga i Boga ludziom czy tylko dawać etaty.
    W zalinkowanym artykule księża katecheci skarżą się m.in, że religii w szkołach jest za dużo, nie ma sensu utrzymywać tylu godzin.
  • plater-2 17.01.17, 12:04
    Gdyby katechizacja w formie szkolnej lekcji religii zniechecala do kosciola i wiary, to osoby niechetne kosciolowi optowalby za jej obecnoscia w szkole.



    Ja tez uwazam, ze można by bylo powrocic do systemu z lat 1961-1990 - jedna godzina zdobywania wiedzy w klasie , druga przeznaczona na poglebianie wiary poprzez uczestnictwo w mszy, nabozenstwie, procesji.

    I że programy sa fatalne. Te z lat 1965-1990 czyli program Charytanskiego - tez był fatalny.

    Moim zdaniem nie spadla.
    Stwierdzono niewielki spadek dominicantes, ale moim zdaniem jest zla metodologia badania przyjeta.

    Odniesienie dominicantes i communicantes jest w stosunku do osob zamieszkalych na terenie parafii.

    Ponad dwa miliony wyjechaly na stale lub czasowo z Polski i nie maja przeciez obowiazku zglaszać tego proboszczowi.

    Procent communicantes stale wzrasta, co swiadczy moim zdaniem o tym, ze ludzie chodza do kosciola z przekonania a nie z uwagi na opinie tesciowej.

    W czasach komuny frekwencja w salkach była duzo niższa niż dzisiaj (nie mylić z deklaracja, tzw.zapisaniem sie).






  • mamma_2012 17.01.17, 12:25
    Mi naprawdę nie zależy jakoś szczególnie na tym, żeby ludzie odchodzili od kk, bo mam w tym interes o tyle tylko, że słabszy kk nie będzie się tak panoszył.
    Gdyby katolicy postępowali jak ŚJ, nie byłoby niechęci do kk. Oni są przykładem, że można praktykować, nawet gorliwie nikomu nie szkodząc.
  • plater-2 17.01.17, 12:30
    Myślę, że swiadkowie jehowy nie maja patentu na bezgrzesznośc.

    Jedni ich lubia a inni nie.

    Ci, wyraxnie nie.


    kto-szuka-ten-znajdzie1.blog.onet.pl/2015/08/05/pedofil-dobry-wujek-wsrod-swiadkow-jehowy/
  • mamma_2012 17.01.17, 12:58
    Patent na bezgrzeszność istnieje.
    Ateiści nie popełniają grzechów, mogą łamać prawo, popełniać wykroczenia albo zachowywać się nietycznie lub po chamsku, ale nie popełniają grzechów, bo coś takiego nie istnieje tongue_out
    Nie chodzi o to, żebyście lubili ŚJ, w końcu to konkurencja w walce o rząd dusz i kieszeni, tylko uczyli się od nich uprawiania swojej religii w sposób nieuciążliwy dla otoczenia.
    Wytykanie przez katolika wyznawcom innych religii ukrywania pedofili litościwie pozostawię bez komentarza.
  • plater-2 17.01.17, 13:06
    Zdarza sie, ze katolicy dokuczaja sj, czy wyznawcom innych religii lub niewierzacym, zdarza sie odwrotnie.

    Co rzeczywiscie jest przykre i trudne do zniesienia.

    Ale nie jest to na pewno uprawianie swojej religii, bo nie ma przykazania nakazującego bycie uciążliwym dla otoczenia, celowego wyrządzania komuś przykrości, sprawiania kłopotów.

  • olena.s 17.01.17, 13:42
    Nie łapiesz jednej rzeczy. Silniejszemu wolno mniej.
  • plater-2 17.01.17, 13:51
    Po to stanowi sie prawy, by silniejszy nie mógł więcej.
  • plater-2 17.01.17, 15:07
    W kasie przecietnie chodzi na religie katolicka 25 uczniow.

    Katecheta mianowany zarabia brutto jakies 2500 zl za 18/18.

    Ma 72 godziny lekcyjne miesiecznie. Lekcja kosztuje 35 zl, co na ucznia wypada 1,38 zl za lekcje. 11 zl miesiecznie.

    Katecheta grupy miedzyklasowej dla siedmiu uczniow - od ucznia wypada 5 zl. - 20 zl miesiecznie

    Punkt katechetyczny dla trzech - 11 zl od lekcji za ucznia miesiecznie 88 zl (dodaj ryczałt na salke)

    etyka dla jednego ucznia - 35 za lekcje, miesiecznie - 280 zl.

    Czyli przepisy chronia słabszych, bo jakby z wlasnych pieniedzy katechete oplacali, to by im wyszlo drozej. Podatnicy katolicy dokladaja do lekcji etyki i innych religii.



  • little_fish 17.01.17, 15:17
    A podatnicy niekatolicy dokładają do katechetów, kościołów, procesji i innych szopek.
  • plater-2 17.01.17, 15:20
    A jak taki uczen chodzi na dwie religie, albo na etyke i religie, to przemnożyc sobie proszę.

    Mnie wychodzi, ze kosztuje to podatnika nawet ponad 300 zl !!!
  • plater-2 17.01.17, 15:30
    Duchowni wszelkich wyznan , którzy osiągają przychody z działalności duszpasterskiej, są płatnikami podatku zryczałtowanego liczony od liczby mieszkańców parafii, a nie od faktycznej liczby wiernych. (Dz. U. z 1998 r., nr 144, poz. 930).

    Tylko duchowni katoliccy płacą co najmniej 35 mln zł podatku dochodowego rocznie.


    Osoby duchowne i swieckie, jesli są zatrudnieni na etacie (katecheta, pielegniarka, pracownik kurii, organista, kościelny), płacą podatek dochodowy i podlegają takim samym zasadom jak inni pracownicy.


    Jeżeli przyjmiemy średnią pensję katechety w wysokości 3 tys. zł. brutto, to realnie płacony podatek wynosi ok. 380 zł. Rocznie daje to 69 mln zł tylko od pensji osób zatrudnionych w szkołach.

    Dzialalość gospodarcza wszelkich zwiazkow wyznaniowych podlega CIT, PIT, VAT jak innych podmioty gospodarcze.

    Zwiazki wyznaniowe sa zwolnione od opodatkowania i od świadczeń na fundusz gminny oraz fundusz miejski z tytułu posiadanej nieruchomości, o ile są one przeznaczone na kult religijny lub cele edukacyjne (szkoły, seminaria).

    Za użytki rolne i lasy zwiazki wyznaniowe płacą takie same podatki jak każdy inny właściciel.
  • mamma_2012 17.01.17, 15:38
    Brakuje ile kk i instytucje z nim powiązane dostają rocznie pieniędzy od oaństwa.
    A może do informację, że katecheci zanim zapłacą te miliony w podatkach, uzupełniać o ten szczegół, że najpierw wyciągają z budżetu 1,4 miliarda (czy coś koło tego, bo piszę z pamięci) na organizację religii w szkołach. Gdyby przez rok nie organizować religii, to przez 15-20 lat nie trzebaby organizować WOŚP.
  • plater-2 17.01.17, 19:38
    No to sami duchowni placa od uslug, ktore swiadcza tyle co owsial , czyli o, 5 % budzetu NFZ.
  • mamma_2012 17.01.17, 20:07
    Dają przy zbiórkach na tacę rachunek. Wo, to dobra zmianawink
  • plater-2 18.01.17, 00:01
    Owsiak rachunki daje ?
    A duchowni nie musza, bo ryczałtowy podatek płaca.
  • mamma_2012 17.01.17, 15:32
    Nie znam dzieci chodzących na dwie religie i etykę, ale to nieważne. Jeżeli moje chce chodzić na dwa języki i balet muszę za to zaplacic. Hobby bywają drogie.
    W szkołach jedynie chętnie widziałabym religioznawstwo, opłacane z państwowych pieniędzy i obowiązkowe.
  • plater-2 17.01.17, 19:34
    Niekoniecznie musisz zaplacic. Mozesz kandydowac do rady Rodzicow i wnioskowac, zeby dodatkowy jezyk w podstawowce i trzeci w szkole ponadpodstawowej oraz balet zorganizowano w szkole lub domu kultury i opłacic lub dofinansowac z pieniedzy gminy.

    Mozesz nawet kandydowac do Rady Miasta lub gminy jako radna i wejsc osobiscie w sklad komisji, ktora te pieniadze rozdziela.

    Będa to zajecia "poza planem".

  • mamma_2012 17.01.17, 15:29
    Nie chodzi o to, żeby tylko katolicy płacili, ale też wyznawcy innych religii i chętni na z tą konsekwencją, że chętni na etykę też. Tak jak za dodatkowy angielski czy balet w szkole. Nikogo nie trzeba chronić. ŚJ organizują to we własnym zakresie, więc mozna poprosić ich o rady,
  • plater-2 17.01.17, 15:31
    Ich własny wybor. Sa zwiazkiem wyznaniowym o uregulowanej sytuacji prawnej, moga organizowac lekcje religii w szkole i poza szkola i dostac na to dofinansowanie.
  • mamma_2012 17.01.17, 15:48
    Ponieważ z tego prawa nie nadużywają nie budzą niechęci, tak jak kk krzyczący "mało, mało!"
  • plater-2 18.01.17, 00:20
    Naduzywaliby, gdyby wymagali trzech lekcji religii tygodniowo dla swych dzieci, albo dwukrotnie wyzszej pensji dla katechety- świadka jehowy.
  • asia-loi 17.01.17, 15:45
    plater-2 napisała:

    > Katecheta mianowany zarabia brutto jakies 2500 zl za 18/18.

    > Ma 72 godziny lekcyjne miesiecznie.

    18 godzin na tydzień, to bardzo mało. Większość z nas pracuje 40 godzin tygodniowo.
    Jak na taką niewielką ilość godzin miesięcznie, to zarabia bardzo dobrze.

    Lekcja kosztuje 35 zl, co na ucznia wypada 1,38 zl za lekcje. 11 zl miesiecznie.
    > Czyli przepisy chronia słabszych, bo jakby z wlasnych pieniedzy katechete oplacali, to by im wyszlo drozej.

    Ale jak religia była w salkach to nic, nikt nie płacił.
    A pieniądze przeznaczone na pensje dla katechetów (niemałe w ciągu roku) można by wydać inaczej, lepiej.
    Jak pokazuje życie z religii nic dobrego dla ludzi nie wynika i nigdy nie wynikało. Religia nie uczy jak sobie radzić w życiu. To co młody człowiek słyszy na religii, nie jest mu do niczego potrzebne np., na studiach, w pracy zawodowej, w ogóle życiu. Zwłaszcza, że nikt z chodzących na religię i tak robi jak pasuje, jak jest wygodnie, co przynosi korzyści.
    Pieniądze wydane na nauczanie religii, to są pieniądze zmarnowane.
    Uważam, że jak ktoś chce mieć lekcje religii, to niech za nie płaci tak jak np. za dodatkowy język, czy tenis.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • plater-2 17.01.17, 19:18
    Nauczyciel pracuje takze w domu przygotowujac sie do lekcji, w czasie przerw, na szkoleniach BHP i innych, radach, uczestniczac w zebraniach zespołow przedmiotowych, bedac czlonkiem komisji egzaminacyjnej ( a nawet jej przewodniczacym)... itd. itp.


    Owszem, na religie w salakach placili rodzice w formie personalnej ofiary (klasy komunijne i bierzmowani) oraz tacowego i do skarbonki w salce.

    Pieniadze przeznaczane na katechizacje nie maja byc prawa wydane inaczej niz na nia. Prosze ustalic wartośc bonu oswiatowego ze szczegolnym uwzglednieniem lekcji dodatkowych oplacanych obecnie z subwencji głównej i oddac podatnikowi te pieniadze w postaci odpisu , ktory przeznacze na moj zwiazek wyznaniowy lub inne dzielo pożytku spolecznego.

    Inaczej byloby to zlodziejswto w bialy dzien.
  • asia-loi 17.01.17, 20:13
    plater-2 napisała:
    >
    > Owszem, na religie w salakach placili rodzice w formie personalnej ofiary (klasy komunijne i bierzmowani) oraz tacowego i do skarbonki w salce.


    Dzisiaj też tak jest + kasa z budżetu na pensje dla katechetów.
    >
    > Pieniadze przeznaczane na katechizacje nie maja byc prawa wydane inaczej niz na nia.

    Tylko, że z tej katechizacji nie ma żadnego pożytku.
    Ani pracy nie jest łatwiej dostać, ani w pracy umiejętności nie są większe, ani nie żyje się łatwiej przez to, że się chodziło na religię.

    > Inaczej byloby to zlodziejswto w bialy dzien.

    Nauczanie religii to jest przedmiot całkowicie zbędny, a kosztowny. Ten przedmiot nic nie daje w dorosłym życiu. Taki sam byłby efekt, gdyby religii w szkołach nie było.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • mamma_2012 17.01.17, 20:26
    Biorąc pod uwagę ilość nieszczęść, dramatów, tragedii i wojen jakie wynikają z różnych religii powinny zniknąć w niesławnej niepamięci.
  • plater-2 18.01.17, 00:19
    Sa dwie mozliwosci, albo za lekcje religii wszelkich uznanych zwiazkow placi sie z budzetu albo z podatku koscielnego.

    W sumie wychodzi na jedno.

    Z zastrzeżeniami, które podałam juz dwukrotnie.

    1. mniejszosciom wyznaniowym byloby trudniej utrzymac katechete i salke;
    2. nie wiadomo, kto mialby finansowac nauczanie etyki w szkole;
    3. szkola musialaby wymagac od rodzica deklaracji o przynaleznosci religijnej, o dokonanej
    wplacie na konkretny zwiazek wyznaniowy;
  • mamma_2012 18.01.17, 07:56
    1. Nie martw się o mniejsze wyznania, one sobie poradzą, zresztą radzą sobie i teraz.
    2. Jak nie będzie religii w szkole, to i etyki nie trzeba będzie finansować.
    Jeżeli chętni na religię zaczną opłacać uczenie w szkole, ci chętni na etykę też dadzą sobie radę
    3. A to teraz nie wymaga? Pisemna deklaracja o zapisaniu na religię czym jest?
    Chyba nikt wierzący nie wstydzi się swojej religii.
  • plater-2 18.01.17, 09:53
    Nie martwie sie, ale uwazam,ze obecne przepisy mniejszosciom wyznaniowym i chodzacym na etyke pomagaja w tym sensie, ze chodzacy na religie dokladaja do chetnych na etyke
    ("co kosztuje podatnika...")

    Jak nie bedzie religiii w szkole, to prosze o dzien wolny na nią w tygodniu, jak we Francji.

    Jeżeli chętni na religię zaczną opłacać jej uczenie w szkole za pomoca podatku koscielengo, bo robia to na razie za pomoca subwencji oswiatowej głównej, to chetni na etykę beda musieli przyniesc kartke z urzedu podatkowego, ze wplacili na etyke, a nie na schronisko dla zdychajacych koni.

    Takich danych w instytucji publiczej zbierac nie wolno. Pisemna deklaracja o zapisaniu na religię jest pisemna deklaracja o checi uczestnictwa w konkretnych zajeciach, kartki od proboszcza sie nie przynosi.

    Przyklad p. Elzbiety luteranki podany przez asie-loi - p. Elzbeta musi znależć jeszcze trzecia osobe chetna na lekcje luteranizmu, niekoniecznie ta osoba(dziecko) musi byc luteraninem, moze byc muzulmaninem albo niewierzacym.Wtedy zarejestruje punkt katechetyczny i dostanie pieniadze na prowadzenie tego puntu.



    pl.wikipedia.org/wiki/Dane_wra%C5%BCliwe
    .
  • mamma_2012 18.01.17, 10:05
    Ależ ja naprawde nie podejrzewam, że martwisz się o mniejszości religijne, bo wiem, że martwisz się o interes swojej większości
    W proteście przeciwko dominacji kk jako niewierząca mogę wesprzeć ewentualnym podatkiem wspólnotę muzułmańską czy inną. To nie uczyni ze mnie Muzułmanki.
    I nie martw się o etykę. Chętni sobie sfinansują. Osobiście wesprę fundacje, która zorganizuje takielekcje dla biednych.
  • mamma_2012 18.01.17, 10:06
    Dobry dzień na religię to niedzielawink
  • plater-2 18.01.17, 10:33
    Niektorzy protestanci urzadzaja w niedziele szkolki biblijne dla dzieci. Robia to, bo ich nabozenstwo poelga na modlitwie i studium Biblii, nie na mszy sw. Więc dzieciom urzadzaja to studium osobno.

    Oczywiscie, ze martwie sie o swoj interes, ale w poszanowaniu wolnosci sumienia, wyznania oraz przekonaniań innych uczniów. W zwiazku z tym nie postuluje, żeby kogos na siłe na lekcje religii dowolnego zwiazku zapisywac lub wypisywac bez zgody rodziców.

    Uwazam wiecej - nauczanie religii w szkołach uwazam za osiągnięcie europejskiej kultury prawnej w dziedzinie poszanowania wolności sumienia i religii, ochronę wolności religijnej rodziców w zakresie wychowania dzieci zgodnie ze swymi przekonaniami w edukacji publicznej.


    Mam prawo nie ujawniac swoich przekonan, ale mam prawo takze je uzewnetrzniac.



    Możesz wpłacać na zwiazek mahometan bedac innej religii lub niewierzaca, ale gdy lekcje religii bylyby placone z podatku koscielengo, to uwazam,ze twoje dziecko nie powinno miec prawa do uczestnictwa w innej niz mahometanska lekcji religii. Katechizację w szkołach prowadzą 24 związki wyznaniowe na okolo 200 zarejestrowanych, reszta nie prowadzi w ogóle lub prowadzi punkty pozaszkolne.


    Tak, uwazam, ze lekcje etyki w stytuacji, gdyby lekcje religii WDZ i jezykow mniejszosci mialby byc oplacane innym systemem niz subwencja, powinny byc oplacane przez zainteresowanych rodzicow.



  • mamma_2012 18.01.17, 10:39
    Mam nadzieję, że dożyję czasów, gdy religia wróci do salek i kościółów.
  • asia-loi 18.01.17, 10:29
    plater-2 napisała:


    > Jak nie bedzie religiii w szkole, to prosze o dzien wolny na nią w tygodniu, jak we Francji.


    W PRL-u nie było religii w szkole i z tego powodu nie była dnia wolnego w tygodniu. Mało tego, moje pokolenie chodziło do szkoły w soboty (wszystkie). Lekcje religii odbywały się w salkach i nikt dodatkowo za nie, nie płacił.
    A czy to przypadkiem nie powinna być prywatna sprawa każdego człowieka w co wierzy i jaką religię praktykuje/wyznaje
    Po co nauka religii jak i tak, nikt nie przestrzega nauk Chrystusa. Katecheci też nie. Mam kuzyna katechetę to wiem wink

    > Jeżeli chętni na religię zaczną opłacać jej uczenie w szkole za pomoca podatku koscielengo, bo robia to na razie za pomoca subwencji oswiatowej głównej, to chetni na etykę beda musieli przyniesc kartke z urzedu podatkowego, ze wplacili na etyke, a nie na schronisko dla zdychajacych koni.

    Etyki jest tak mało w szkole, że nic się nie stanie jak jej nie będzie. W PRL-u nie było i wcale, więcej zła nie było, niż teraz. Na utrzymanie Krk i lekcje religii płacą przymusowo wszyscy Polacy niezależnie od tego jaką religię wyznają, czy wierzą czy nie. A uważam, że każdą religię powinni utrzymywać tylko jej wyznawcy, a nie państwo świeckie.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • mamma_2012 18.01.17, 10:33
    Swoją drogą jeżeli Bóg chciałby katechizacji, to do X przykazań i Biblii dorzucił by katechizm wyryty w skalewink
  • plater-2 18.01.17, 10:55
    Nie w PRL ale w latach 1961-1990 nie było religii w szkole.

    Dnia wolnego jak we Francji tez nie było, co uważam za arogancje, delikatnie mówiąc, za wykorzystywanie pozycji silniejszego, bo soboty nie były wolne od lekcji w szkole dopiero od 1981/82.


    Za religie w salce płacili wierni na tace i rodzice skladajac ofiary z okazji zapisu, komunii, bierzomowania, na koniec roku itd.

    Ofiary rowniez rzeczowe, bo pamietam jak po jednym kubelku wegla do salki trzeba bylo przyniesc od kazdego dziecka rocznie.


    Kosciol nie jest organizacja dla osób, ktore nie maja grzechow. Kosicol jest organizacja dla grzesznikow.

    Lekcje etyki w szkole nie sa pomyslem katolikow.

    Rozwiazan oswiatowych z czasow PRL (ustawa o oswiacie 1961) nie popieram.

    Uwazam, ze szkola jest dla ucznia.

    Ale naet w PRL do 1954 utrzymywano z budżetu wydzialy teologii, a po ich oddzieleniu od uniwersytetow akademie te (ATK, CHAT, PAT) dostawaly panstwowe pieniadze, byly nawet stypendia dla studentow.

    Na lekcje wszystkich przedmiotów szkolnych dla dzieci osob, ktore podatkow nie placa lub placa w groszowym wymiarze, skladaja sie inni podatnicy.

    Pogotowie ratunkowe jedzie takze do tych, ktorzy na NFZ nic nie wplacaja.




  • asia-loi 18.01.17, 15:58
    plater-2 napisała:


    > Za religie w salce płacili wierni na tace i rodzice skladajac ofiary z okazji zapisu, komunii, bierzomowania, na koniec roku itd.


    Pisałam już, że teraz też się płaci za komunię, bierzmowanie, daje na tacę, itd.
    >
    > Ofiary rowniez rzeczowe, bo pamietam jak po jednym kubelku wegla do salki trzeba bylo przyniesc od kazdego dziecka rocznie.>

    Za moich czasów już tak nie było. Wiem z historii, że kiedyś była też dziesięcina, od której Polaków dopiero, zaborcy uwolnili. Sam Krk z siebie absolutnie NIE. Krk jest kasy mało, mało i mało.


    > Kosciol nie jest organizacja dla osób, ktore nie maja grzechow. Kosicol jest organizacja dla grzesznikow.

    Tylko potwierdzasz to, do czego już jakiś czas temu, sama doszłam. Przyzwoity, uczciwy, prawdomówny człowiek, nie ma co szukać w kościele. sad
    Już dawno zauważyłam, że do kościoła "wierni" chodzą odstawiać pokazy obłudy i fałszu. suspicious Odbywa się to na zasadzie: ludzie widzą, ksiądz widzi, rodzina widzi - prawdy nie zna nikt, a jak zna to nie wyjdzie na środek kościoła i nie powie. suspicious Komunią po nieważnej spowiedzi, też się jeszcze w katolickiej wierze nikt nie udławił i nie udławi, bo Boga nie ma i to tak nie działa. Inna kara za niespełnianie warunków ważnej spowiedzi też nie spotka. suspicious A poza tym, trzeba zobaczyć kto był, i jak się zachowywał, czy dłubał w nosie, czy drapał się po uchu, czy może z kochanką sąsiad był, no i trzeba jeszcze zaprezentować swoje nowe ubranko. wink
    Katolikowi od dziecka się mówi, że nie chodzenie do kościoła to grzech. sad


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • olena.s 17.01.17, 15:32
    Nadal nie łapiesz. Ktoś, kto ma dominująca pozycję, powinien - o ile ma takt, rozsądek i pewną dozę skromności - powstrzymywać się przed zrobieniem wszystkiego, na co może by i miał ochotę, tyle że wie, że to da w kość słabszym uczestnikom - w tym wypadku życia społeczno-politycznego.
    W omawianej kwestii to KK powinien więc stawac na uszach, żeby dzieci nie chodzące na katechezę nie miały okienek, żeby lekcje odbywałey się z jak najmniejsza "stratą" dla innych.
  • plater-2 17.01.17, 19:24
    W omawianej kwestii.

    Dzieci muzułmanskie, jest ich bb malo, maja prawo nie przyjsc do szkoly w piatek.

    Totez jesli w klasie jest takie dziecko uklada sie plan tak, aby w piatek nie bylo przedmiotu, ktory jest tylko raz w tygodniu .

    Bo by sie nie dalo klasyfikowac tego dziecka.

    Tak samo, w czasach, gdy szkola funkcjonowala w sobote, mieli prawo zrobic żydzi i adwentysci.

    Osobiscie chodzilam do klasy z adwentystka i mielismy plan tak ulozony, zeby wychowanie obywatelskie nie wypadlo w sobote.

    W sobote nasza klasa VIII miala 4 lekcje (ZPT, w-f, plastyke i polski).


    Czy to faworyzowanie bylo czy dyskryminacja ? I kogo, konkretnie ?


  • mamma_2012 17.01.17, 19:42
    Ty naprawdę wierzysz w to co piszesz? Biedny, dyskryminowany, uciśniony kk w Polscebig_grin
    Dostaliście palec, rękę, ale to mało, bo nie możecie zjeść głowy. Sama już chyba rozumiesz źródło niecheci do tej instytucji.
    Ale jeszcze jedna próba. Jeżeli jest równouprawnienie religii to zajęcia w szkole powinny odbywać się z rotacyjnymi dniami wolnymi, a nie z łaski układanym planem, żeby świetujący w piątek minimalizowali straty.
  • plater-2 17.01.17, 19:51
    To co napisalam, to wcale nie jest dowod na uciskanie katolikow.

    Prawo do lekcji religii w szkole lub poza szkola z ryczaltem i pensja dla nauczyciela maja wszystkie uznane zwiazki wyznaniowe.

    Wolne dni od szkoly i pracy w dni swiat katolickich wynikaja z konkordatow.

    Inne zwiazki moga , nie musza, podpisac porozumienia, na mocy ktorych maja prawo swietowac w inne dni.

    Wtedy ci, ktorzy swietuja cyklicznie, nie przychodziliby do szkoly i pracy cyklicznie.



  • mamma_2012 17.01.17, 20:05
    Nie dla uczenia jakiejkolwiek religii za publiczne pieniądze. Bajki i legendy są omawiane na polskim i historii. To wystarczy, nie trzeba dodatkowych lekcji z tego tematu. Jak to kogoś wyjątkowo interesuje to musi chodzić na kółko. Prościej się nie da. Nie jest uzasadnieniem panoszenia się kk w szkołach opcja, że inni też by mogli.
  • paniusiapobuleczki 17.01.17, 19:25
    Wow, ŚJ w sposób nieuciążliwy dla otoczenia. Może teraz bo ich życie przymusiło, wszędzie domofony wiec i po domach przestali chodzić.
  • mamma_2012 17.01.17, 19:51
    Chodzą. "Dziękuję, nie życzę sobie" wystarcza. Księdzu też. Jest remis.
    Ciekawa jestem natomiast, który ksiądz wystawiłby tłusty zadek, żeby stać na mrozie, bo może ktoś będzie chciał porozmawiać o Bogu. A może katechetki w deszczu i mrozie powinny zachęcać do nawrócenia, przychodzenia na religię. U mnie byłby punkty do szacunku.
  • plater-2 18.01.17, 00:03
    Katechetki nie zajmuja sie ewngelizacja, a katechizacja.
  • kaz_nodzieja 15.01.17, 12:24
    Zachowałaś się jak trzeba. Zajęcia dodatkowe i nieobowiązkowe powinny być na końcu zajęć lub początku by nie było okienek.
    A miejsce religii poza jakąkolwiek szkołą państwową.
  • laruara 15.01.17, 14:40
    Jeszcze trochę i pod Waszym wpływem pójdę do szkoły i zrobię rozpierduchę big_grin
    Aczkolwiek moja chodzi, bo chce...
  • plater-2 16.01.17, 00:18
    Nie mowi sie rozpierducha, a pucz.
  • joa66 15.01.17, 12:25
    Gratuluję. Nie przeczę, że układanie planu jest trudne, ale najczęściej da się go tak ułożyć, żeby zajęcia nieobowiązkowe były na początku/końcu lekcji. Trzeba się tylko wysilić.
  • annabel_lee 15.01.17, 12:32
    Dziękuję. Pewnie bym machnęła ręką, gdyby to była 1 godzina w tygodniu. Ale 3 godziny plus wyjścia na mszę w trakcie lekcji to dla mnie przesada. Zresztą sytuacja, w której wszystkie klasy mają wdż w środku lekcji świadczy ewidentnie o złej woli podczas układania planu lekcji.
  • plater-2 15.01.17, 12:36
    To II klasa podstawówki ?
  • asia_i_p 15.01.17, 12:35
    Ale jak to się robi? Bo jak by nie patrzeć początków jest dostępnych w tygodniu 5, końców maksymalnie 10 (zakładając, że część klas kończy po 6, część po 7 lekcji), a katecheta, jeśli ma mieć pełen etat, to 15 godzin to za mało.

    --
    Moja siostrzenica do myszy uratowanej przed kotem: "Nie bój się nas, myszko, my jesteśmy człowiekami. Nie zjemy cię, bo jesteś obrzydliwa".
  • joa66 15.01.17, 12:41
    Nie wiem jak w przypadku szkoły autorki, ale np dwie religie mogą być pod rząd.
  • plater-2 15.01.17, 12:44
    Jesli pisze o trzech godzinach w tygodniu, to prawdopodobnie w I klasie byla jedna lub w trzeciej bedie jedna godzina tygodniowo.
  • annabel_lee 15.01.17, 12:49
    2 godziny religii plus 1 godzina WDŻ, na którym Pani po chamsku sprzedawała swój katolicki światopogląd. Wszystko to są lekcje NIEOBOWIĄZKOWE.
  • plater-2 15.01.17, 12:57
    Sprawdz, niewykluczone, ze sami rodzice prosili o nauczanie zgodnie ze swoimi przekonaniami religijnymi i filozoficznymi.

  • nathasha 15.01.17, 13:05
    aha, czyli jak nagle zdarzy sie ze w jednej szkole znajdzie sie sporo rodzicow wyznawcow kosciola latajacego potwora i grzecznie poprosza pania by nauczala zgodnie z ich pogladami to pani z entuzjazmem i radosci albo i bez ale przyjmie taki punkt widzenia i zmieni swoje podejscie? od razu to inaczej widac jak sie przyjmie inna perspektywe, try it
  • plater-2 15.01.17, 13:07
    Wyznawcy kosciola latajacego potwora nie sa zwiazkiem wyznaniowym o uporzadkowanej sytuacji prawnej.
  • nathasha 15.01.17, 13:12
    no to muzulmanie.
  • joa66 15.01.17, 13:13
    Ale sama napisałaś o przekonaniach filozoficznychwink przekonania rodziców nie muszą być "zarejestrowane"
  • plater-2 15.01.17, 13:21
    Zwiazki wyznaniowe nieuznane nie maja prawa do organizowania w szkole publicznej lekcji religii, nawet gdyby bylo wymaganych 7 chetnych na szkole. Nie maja tez prawa do organizowania pozaszkolnego punktu katechetycznego ( w sensie ryczaltu i pensji dla katechety) nawet gdy zbierze sie wymagana ilosc - trzech chetnych.
  • joa66 15.01.17, 13:24
    Ale mowa jest o wdż a nie o religii wink
  • annabel_lee 15.01.17, 13:16
    Na pewno nie wszyscy tongue_out Ale nie upieram się, niech sobie uczy jak chce, byle nie moje dziecko. Na szczęście na razie te zajęcia są nieobowiązkowe.
  • cosmetic.wipes 15.01.17, 13:19
    Czekam, kiedy biologia będzie nauczania wedle przekonań religijnych big_grin

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • plater-2 15.01.17, 13:23
    Na biologii powinni nauczac, ze istnieje cos takiego jak kreacjonizm, na przykład. Albo o kontrowersjach pogladowych w kwestii wspomaganej prokreacji, aborcji itd.

    Dziecku sie nalezy pelna wiedza o swiecie.
  • araceli 15.01.17, 13:27
    plater-2 napisała:
    > Na biologii powinni nauczac, ze istnieje cos takiego jak kreacjonizm, na przyk
    > ład. Albo o kontrowersjach pogladowych w kwestii wspomaganej prokreacji, aborcj
    > i itd.
    >
    > Dziecku sie nalezy pelna wiedza o swiecie.

    'Pełna' to dla Ciebie naukowa + katolicka? A czemu nie ma się uczyć poglądów innych religii?


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • plater-2 15.01.17, 13:30
    Bo wiedza o swiecie polega na wiedzy o pogladach innych ludzi.
  • nathasha 15.01.17, 13:31
    jakie poglady ma plemie berberow z poludniowej Algierii?
  • araceli 15.01.17, 13:31
    plater-2 napisała:
    > Bo wiedza o swiecie polega na wiedzy o pogladach innych ludzi.

    Powtórzę pytanie - dlaczego wiedzy tylko o poglądach katolickich a nie innych religii?


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • nathasha 15.01.17, 13:33
    ale wiesz ze to jest dla plater pytanie retoryczne wink
  • mama303 15.01.17, 16:23
    plater-2 napisała:

    > Bo wiedza o swiecie polega na wiedzy o pogladach innych ludzi.

    biologia to nie jest wiedza o poglądach innych ludzi.
  • plater-2 15.01.17, 17:14
    Nauka to zespół poglądów.
  • asia-loi 15.01.17, 17:22
    plater-2 napisała:

    > Nauka to zespół poglądów.


    Nauka to dowody, a nie poglądy.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • olena.s 15.01.17, 17:48
    ????????????
  • mama303 16.01.17, 19:30
    plater-2 napisała:

    > Nauka to zespół poglądów.

    nie biologia, to nauka ścisła
  • little_fish 16.01.17, 19:37
    Weź przestań, tak jej ładnie pasowało do teorii 😛
  • mamma_2012 16.01.17, 19:44
    Nie tylko biologiawink
  • nathasha 15.01.17, 13:30
    "Na biologii powinni nauczac, ze istnieje cos takiego jak kreacjonizm, na przykład." jak to szlo z Friendsow? Oh My Goooood! tego powinni uczyc na lekcjach - "wciskamy wam pseudonaukowy kit", zapisalas juz swoje dzieci?
  • ludborka 15.01.17, 13:32
    A na religii o kontrowersjach co do istnienia boga, niepokalanego poczęcia, cudów itd. oraz o tym, że dla części ludzi jest to wszystko pic na wodę fotomontaż.
    Dziecku należy się pełna wiedza o świecie.
  • plater-2 15.01.17, 13:42
    Nie uczenie w sensie wciskania kitu, ze kreacjonizm ma patent na prawde, ale ze jest cos takiego i sposo ludzi w to wierzy. Na zdobywanie wiedzy, jakie poglady ma plemie berberow z poludniowej Algierii bedzie miejsce na studiach etnograficznych, nie utrzymuje sie ich w tajemnicy.
  • nathasha 15.01.17, 13:51
    ale co niby takiego??? jakie masz dowody na to ze swiat zostal stworzony przez Boga w siedem dni i od szostego dnia byli na nim ludzie??? jezeli nie masz dowodow, to sa to tylko twoje wierzenia ktore mozna przedstawiac jedynie na lekcji ktorej te wierzenai bezposrednio dotycza, ale rozczaruje Cie, nawet papiez mowi ze teoria ewolucji jak najbardziej jest zgodna z wiara katolicka a opowiesc o stworzeniu swiata to ... no wlasnie, poemat.
  • mamma_2012 15.01.17, 13:55
    I na koniec jeszcze człowiek na jego podobieństwo. Już to pokazuje, że nie jest taki doskonały jak wierzą wyznawcywink
  • ludborka 15.01.17, 13:53
    Ale czemu na religii nie mówić, że człowiek pochodzi od małpy i sporo ludzi w to wierzy? Ba, nawet udowodnić to można?
  • plater-2 15.01.17, 13:57
    Na religii czesto sie mówi, ze niektórzy wierza, że człowiek pochodzi od małpy.

    I wyjasnia sie uczniom, że nie jest to stanowisko oficjalne Koscioła.

    Podobnie nie jest stanowiskiem oficjalnym kreacjonizm ani darwinizm.

    Katechizm kaze wierzyc, że Bóg świat stworzył, podtrzymuje go w istnieniu i działa w nim poprzez nieustanne stwarzanie.

    Ale nie uczy, jak Bóg to zrobił i robi, bo nie wie.




  • ludborka 15.01.17, 14:27
    Znajomi wypisali dziecko z religii bo pani twierdziła coś innego w podobnym temacie.
  • plater-2 15.01.17, 14:30
    Zglosic w kurii.
  • olena.s 15.01.17, 14:16
    He, czemu na religii nie mówić o tym, że ewangelii nie pisali świadkowie, tylko ludzie nie znający już geografii Jerozolimy? Czemu nie podnieść temtu prawdopodobieństwa wydarzenia, o którym nikt nie wspomniał, nie zanotował ni słóweczka, a któremu to wydarzeniu towarzyszyły ponoć masowe wyjścia z grobów, gromadne mówienie językami itp. nadzwyczajne wydarzenia? Czemu w ogóle nie stosować krytycznego podejścia z zastosowaniem normalnego warsztatu historyków?
  • plater-2 15.01.17, 14:20
    Mowi sie. To jest zreszta napisane w kazdym wstepie do kazdej z ksiag Biblii Tysiacelecia pod red. Jankowskiego.
  • cosmetic.wipes 15.01.17, 15:11
    > Na biologii powinni nauczac, ze istnieje cos takiego jak kreacjonizm

    Biologia jest nauka, więc nie może "nauczać" o czymś, co jest bajką.

    > Albo o kontrowersjach pogladowych w kwestii wspomaganej prokreacji, aborcj
    > i itd.

    Nauka to wiedza i fakty, a nie światopoglądowa ich interpretacja.

    Jak zwykle miesza ci się wiedza z wiarą.
    --
    Kobieta zawsze powinna wyglądać świetnie, gdyż nigdy nie wiadomo, kiedy spotka nielubianą koleżankę.
  • plater-2 15.01.17, 15:15
    Faktem jest, że na swiecie istnieja kreacjonisci, tacy co uwazaja,ze ziemia jest płaska...