Dodaj do ulubionych

A ile ateistek...

15.01.17, 13:16
...ma ślub kościelny ?
Edytor zaawansowany
  • 15.01.17, 13:20
    Ale wiesz o tym, że KK dopuszcza takie małżeństwa jednostronne?

    --
    http://webczat.pl/img//pipe.gif
  • 15.01.17, 13:26
    A ile jest dwustronnych ?
    Bo rodzina, bo co ludzie powiedzą...? Bo sie nie będe wychylać ?
  • 15.01.17, 16:53
    Nie mam ślubu kościelnego (ani z jednym ani z drugim partnerem). Jedno dziecko ochrzciłam, drugiego nie.
    Przy czym przez tych już prawie 20 lat naprawdę wiele się zmieniło na lepsze. Jak urodziłam pierwsze dziecko, sakramenty były już tylko silnie zakorzenioną tradycją. Nikt w moim otoczeniu nie traktował ich poważnie, tylko jak się rodzi dziecko to się je rejestruje USC, a potem rejestruje w kościele czyli chrzci (u nas chrzestny bez bierzmowania (da się załatwić), a chrzestna ostatni raz była w kościele na własnym bierzmowaniu, spowiedź ściema dla podpisu).
    W przedszkolu nie miałam pojęcia, że jest religia, nikt nie pytał czy wyrażam zgodę (prywatne niekatolickie) i tym sposobem dowiedziałam się po dyplomie na koniec przedszkola i do tej pory nie wiem ile lat to trwało.
    Bardzo cieszę się z tego, że coraz powszechniejsze jest odchodzenie od obrządków kościelnych. Mam nadzieję, że już za 20 ludzie będą chrzcić 5% czy ileś tam procent dzieci, ale świadomie, z wyboru, bo to szanuję. A nie do kościoła nie chodzę, bo ksiądz gada głupoty, ewentualnie 5 razy w roku w futerku, trzy aborcje na koncie, na spowiedzi nos jak u Pinokia, po powrocie ze mszy awantura, a niewierzący wiedzą więcej o historii religii niż wyznawcy. Tego nie szanuję.
  • 16.01.17, 22:30
    mamma_2012 napisała:

    > Nie mam ślubu kościelnego (ani z jednym ani z drugim partnerem). Jedno dziecko
    > ochrzciłam, drugiego nie.
    > Przy czym przez tych już prawie 20 lat naprawdę wiele się zmieniło na lepsze. J
    > ak urodziłam pierwsze dziecko, sakramenty były już tylko silnie zakorzenioną tr
    > adycją. Nikt w moim otoczeniu nie traktował ich poważnie, tylko jak się rodzi d
    > ziecko to się je rejestruje USC, a potem rejestruje w kościele czyli chrzci (u
    > nas chrzestny bez bierzmowania (da się załatwić), a chrzestna ostatni raz była
    > w kościele na własnym bierzmowaniu, spowiedź ściema dla podpisu).
    > W przedszkolu nie miałam pojęcia, że jest religia, nikt nie pytał czy wyrażam z
    > godę (prywatne niekatolickie) i tym sposobem dowiedziałam się po dyplomie na ko
    > niec przedszkola i do tej pory nie wiem ile lat to trwało.
    > Bardzo cieszę się z tego, że coraz powszechniejsze jest odchodzenie od obrządkó
    > w kościelnych. Mam nadzieję, że już za 20 ludzie będą chrzcić 5% czy ileś tam p
    > rocent dzieci, ale świadomie, z wyboru, bo to szanuję. A nie do kościoła nie ch
    > odzę, bo ksiądz gada głupoty, ewentualnie 5 razy w roku w futerku, trzy aborcje
    > na koncie, na spowiedzi nos jak u Pinokia, po powrocie ze mszy awantura, a nie
    > wierzący wiedzą więcej o historii religii niż wyznawcy. Tego nie szanuję.

    Obawiam się, że mam zupełnie inne odczucia. Mam 52 lata i wszelkie obrządki religijne są coraz bardziej rozpowszechnione i wręcz natarczywe. Zaznaczam,że mieszkam od zawsze w tym samym miejscu w Krakowie, syn chodził do tej samej szkoły co ja, ta sama uczelnia itp itd
    Wigilia za moich czasów wigilia była ta domowa i koniec. Klasowej nie było, nawet w harcerstwie (trochę podziemnym ), na studiach też nie. Nienawidzę pracowych wigilii a już dzielenie opłatkiem jest dla mnie profanacją.
    W podstawówce na 26 osób 4 były niewierzące, jedna protestanką, a jeden chłopak jako syn I sekretarza chodził na religie do parafii babci i tam miał pierwszą komunię. Co ciekawe dyskryminowana była protestantka.

    Aborcja tu największe zmiany. Nie było pojęcia dziecka nienarodzonego i morderstwa niewinnych. Owszem, większość dziewczyn deklarowała , że nie usunęłaby własnego dziecka, ale takich którzy chcieli by wprowadzić zakaz aborcji... nie było.
    Obecnie spotykam się czasem z młodzieżą (korki z biologii) i poza naprawdę nielicznymi wyjątkami wszyscy są przeciw prawu do aborcji, a niektóre dziewczyny wręcz fanatycznie.

    Każda uroczystość jest z księdzem, hipermarket, droga, rozpoczęcie roku szkolnego.

    Chrzty i komunie. Jeszcze w latach 80 niewierzący nie chrzcili i nie posyłali dzieci do komunii. I nie zastanawiali się czy to robić, bo jak ktoś był z rodziny ateistów to był. Teraz jest stygmatyzacja takich dzieci. Od przedszkola wie że jest niewierzący, ba wobec tego nie wie co jest złe a co dobre. Zawsze się znajdzie ktoś kto go uswiadomi, ajak nie jego to jego kolezanki i kolegów. Za moich czasów zdecydowanie tak nie było


  • 15.01.17, 13:28
    Ja nie mam, dziecko nie ochrzczone, ksiądz po kolędzie wczoraj chodził, nie wpuściłam tongue_out
  • 15.01.17, 13:28
    A ile katoliczek uprawiało seks przed ślubem?

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • 15.01.17, 14:08
    i nie opuściło żadnej niedzielnej mszy.
    i odmawiało codziennie pacierz.


  • 15.01.17, 14:14
    I nie korzysta z antykoncepcji?
  • 15.01.17, 16:22
    spanish_fly napisała:

    > I nie korzysta z antykoncepcji?

    Właśnie winkwinkwinkwink no która?
  • 25.01.17, 11:02
    stosuję NPR. I mam przyjaciółkę ateistkę, która też to stosujesmile
  • 25.01.17, 11:12
    Ale piguły przecież brałaś, czyż nie?

    No dobra, wiem, wyspowiadane uważa się za niebyłe big_grin

    --
    "Twój penis - nasza sprawa. Nie będzie sobie jeden z drugim narzędziem demograficznym swobodnie zarządzał." by gama2003
  • 25.01.17, 11:26
    Brałam bo mnie nastraszyli, że taka tragedia sie stanie jak zajdę w ciążę wcześniej niż za dwa lata. Byłam młoda i głupia. Ale miałam dyspensę - przyczyny zdrowotne. Zresztą bardzo szybko zrezygnowałam, bo się fatalnie czułam, zero ochoty na sex. Dochodziłam do siebie kilka miesięcy. Nigdy więcej.
  • 25.01.17, 11:27
    a NPR nauczyłam się mając jakieś 14-15 lat. Mama mnie nauczyła obserwować własny organizm.
  • 25.01.17, 11:34
    > Brałam bo mnie nastraszyli, że taka tragedia sie stanie jak zajdę w ciążę wcześ
    > niej niż za dwa lata. Ale miałam dyspensę - przyczyny zdr
    > owotne.

    No tak, to jest zawsze "wyjątkowa sytuacja" big_grin
    --
    Kobieta zawsze powinna wyglądać świetnie, gdyż nigdy nie wiadomo, kiedy spotka nielubianą koleżankę.
  • 25.01.17, 12:13
    Wiesz ja naprawdę byłam przerażona, że pęknie mi macica, dostanę krwotoku itd. No młoda byłam i głupia. Ale te 2-3 miesiące brania tabletek skutecznie mnie wyleczyło z tej głupoty.
    Jedno muszę im przyznać - były 100% skuteczne - szans na ciążę miałam zero tongue_out. Sex po prostu dla mnie .
  • 25.01.17, 12:22
    Nie jest ważne jak długo i dlaczego stosowałaś czy odstawiłaś. Były ci potrzebne więc religia i Bóg zeszli na drugi plan. Jak zwykle wyjątkowa sytuacja i ważny powód.
  • 25.01.17, 12:27
    Jak mówię, rozmawiałam z księdzem, dostałam dyspensę - rozmawiałam zanim zaczęłam brać tabletki, a nie spowiadałam się po fakcie.
  • 25.01.17, 12:39
    Wierzę, że dostałaś dyspensę tylko nie wierzę, że jak się jest osobą wierzącą, to się wierzy, że Bóg przymyka oko. Na aborcje i inne "wyjątkowe sytuacje" też można dostać od księdza zielone światło, jak się dobrze poszuka odpowiedniego księdza.
  • 25.01.17, 12:47
    Jeżeli aborcja miałaby ratować życie matki, to jak najbardziej kobieta dostałaby dyspensę czy rozgrzeszenie. Ratowanie życia kobiety jest w tym wypadku najważniejsze. Nie spotkałam się z sytuacją, gdzie kazano rodzić kosztem swego życia. Te co się na to decydują, zostają świętymi.
  • 25.01.17, 12:56
    arwena_11 napisała:

    > Jeżeli aborcja miałaby ratować życie matki, to jak najbardziej kobieta dostałaby dyspensę czy rozgrzeszenie. Ratowanie życia kobiety jest w tym wypadku najważniejsze. Nie spotkałam się z sytuacją, gdzie kazano rodzić kosztem swego życia.
    > Te co się na to decydują, zostają świętymi.

    "(..)Chodzi o bulwersującą sprawę 9-letniej Brazylijki zgwałconej przez swojego ojczyma. Cały świat obiegła wiadomość, że dziecko, które wykorzystał dorosły mężczyzna, zostało... potępione przez Kościół Katolicki!

    Brazylijka zaszła bowiem w efekcie brutalnego gwałtu w bliźniaczą ciąże i decydowała się na aborcję. W odwecie miejscowy biskup ekskomunikował lekarza, który dokonał zabiegu, samą 9-latkę, a także całą jej rodzinę. "Twardziel"...

    Początkowo biskupi próbowali zatuszować sprawę i zapobiec jej publikacji w prasie. Historia 9-latki wzbudziła bowiem oburzenie nawet pośród bardzo religijnych Brazylijczyków. W odpowiedzi na ataki mediów arcybiskup Recife Jose Cardoso Sobrinho... oficjalnie potępił ofiarę gwałtu u powiedział, że "aborcja to cięższy grzech niż zabicie dorosłego człowieka". Zaledwie kilka dni później głos zabrał Watykan. Po przemyśleniu na łamach L'Osservatore Romano Kościół zdecydowanie potępił każdą aborcję, nawet, jeśli dokonała jej zgwałcona przez ojczyma 9-latka...

    W tej sprawie większość ludzi popiera lekarzy i rodzinę. Wszystko, co zrobili, było legalne i właściwe – Dziennik cytuje wypowiedz Beatriz Galli przedstawicielki organizacji pozarządowej, która walczy o prawa kobiet. Zdaniem działaczki taka postawa duchownych osłabia ich autorytet i poddaje w wątpliwość w wiarę w przykazanie miłości. Ta nietolerancja będzie odstraszać kolejnych wyznawców.

    W Brazylii aborcja jest dopuszczalna jedynie w przypadku gwałtu lub, jeśli życiu matki zagraża poważne niebezpieczeństwo. W przypadku 9-latki oba kryteria były spełnione. Dziewczynka była zbyt niedojrzała, aby normalnie donosić ciążę i urodzić bliźnięta. Poród mógł wiązać się z bardzo poważnym ryzykiem."
    --
    www.vevo.com/watch/amon-amarth/At-Dawns-First-Light/USMBR1611845

    Amon Amarth-At Dawn's First Light
  • 25.01.17, 13:00
    Ja nie znam żadnego księdza, który nakazał by urodzić, w przypadku zagrożenia życia matki.
  • 25.01.17, 13:08
    A ilu znasz księży? Co z tego wynika, że ty ich nie znasz? Stanowisko kościoła w tej sprawie jest jasne.
  • 25.01.17, 12:58
    Tu dyspensy, tu postulowanie wprowadzenia zakazu aborcji do prawa, cały kościółwink
    Dyspensy to gierki z Bogiem, wątpię, żeby mu się podobały, ale katolicy je lubią.
  • 25.01.17, 12:52
    A dlaczego ksiądz ci pozwolił na tabletki, zamiast zalecic wstrzemiezliwosc? Zwłaszcza, że chodziło o określony czas a nie wieczność.


    --
    "Twój penis - nasza sprawa. Nie będzie sobie jeden z drugim narzędziem demograficznym swobodnie zarządzał." by gama2003
  • 25.01.17, 13:00
    Bo sex jest jednym z elementów więzi małżeńskiej tongue_out Inna rzecz, że tabletki sprawiły, że sex mógłby nie istnieć.
  • 25.01.17, 13:05
    Sex niejedno ma oblicze.
    Teraz bezgranicznie ufasz NPR, a wtedy nie? A może jak NPR zawiedzie to znów będzie wyjątkowa sytuacja i dyspensa na aborcję?
  • 25.01.17, 13:18
    Zawsze ufałam, tylko wtedy zgłupiałam. Że hormony, że nie będzie czasu mierzyć temperatury, ze organizm po ciąży rozregulowany, że nie wiem kiedy wróci cykl po ciąży itd.
    Po drugiej ciąży juz taka głupia nie byłam.
  • 25.01.17, 13:21
    Czyli dają u was dyspense na głupotę. No fajnie big_grin

    --
    Religia jest jak penis - nie obnoś się z nią publicznie, nie wpychaj dzieciom, nie ustanawiaj prawa na jej podstawie, nie myśl za jej pomocą.
  • 25.01.17, 13:07
    Ale zaraz, macie jakieś wytyczne co do częstotliwości? Białe małżeństwa zdaje się sa miłe twojemu kościołowi?

    Tak pytam, bo jakoś wstrzemiezliwosc w npr ci nie przeszkadza, a nagle tabletki musisz brać, bo bez seksu przez rok byś umarła (w końcu wspominałaś o zagrożeniu życia).

    Poza tym, antykoncepcja hormonalna też bywa zawodna, a jedynym pewnym zabezpieczeniem jest brak seksu.

    --
    "Twój penis - nasza sprawa. Nie będzie sobie jeden z drugim narzędziem demograficznym swobodnie zarządzał." by gama2003
  • 25.01.17, 13:20
    Oj u mnie miała 100% pewność - bo sex mógłby nie istnieć. Dlatego też tak szybko zrezygnowałam.
    Ale wstrzemięźliwość w NPR to ile 10 dni? A nie rok czy dłużej.
  • 25.01.17, 11:43
    Przecież NPR jest równie skuteczne lub skuteczniejsze od innych metod antykoncepcji. Dyspensa od antykoncepcji hormonalnej? Jeżeli byś chciała być uczciwa wobec Boga i traktowałabyś religię poważnie zastosowałabyś najbezpieczniejszą z metod. Co to są dwa lata wobec wiecznościwink

  • 25.01.17, 12:15
    Jakoś zaszłam w ciążę po roku - celowo i było ok. Potem już się wrobić nie dałam i stwierdziłam, że kontroluję swój organizm. Po tabletkach za to sex dla mnie nie istniał.

  • 15.01.17, 16:13
    cosmetic.wipes napisała:

    > A ile katoliczek uprawiało seks przed ślubem?
    >
    O, i to jest dobre pytanie wink obawiam się, że prawie wszystkie wink

    Ateistą nie jestem. Ślubu kościelnego nie mam.
  • 15.01.17, 16:14
    Arwena wink
  • 16.01.17, 19:11
    Nawet Terlikowska smile
  • 15.01.17, 13:29
    Ja ślub kościelny brałam dawno temu, kiedy jeszcze w kk wierzyłam. Teraz już bym się nie produkowała. W kwestii ewentualnego pogrzebu też mąż jest pouczony.
  • 15.01.17, 13:58
    U mnie ta sama sytuacja. Pogrzeb chcę już bez księdza. Będzie piękniej i bez udawania wink
  • 15.01.17, 13:49
    jak ślubowałam nie byąłm jeszcze ateistką? Jestem rozgrzeszona? tongue_out

    --
    "jest ujowo, ale stabilnie..."
  • 15.01.17, 13:50
    Mam jednostronny. Gwoli ścisłości, to ja jestem stroną niewierzącą. Liczy się?

    --
    Dobre decyzje są wynikiem doświadczenia. Doświadczenie jest wynikiem złych decyzji.
  • 25.01.17, 13:22
    Liczy, bo jak sie kiedys nawrocisz to z innym chlopem juz koscielnego nie dostaniesz (Twoj jednostronny sie dla KK uwazni).
  • 15.01.17, 13:53
    Brak ślubu (pomimo nacisków ze strony wierzącej Teściowej), brak chrztu, komunii u dzieci (pomimo nacisków).
    Własny chrzest i komunię miałam, byłam wtedy gorliwą katoliczką (od 1 klasy codziennie klepałam cały różaniec- odpuściłam tylko raz, kiedy miałam 40 st- ospa akurat w dzień własnej komunii wink- pewno się wymodliłam na całe życie ). Jakiś rok po komunii zaczęłam tracić wiarę.
  • 15.01.17, 13:56
    Wśród znajomych - tych średnio wierzących- wszyscy śluby kościelne, chrzty, ale nie wszyscy już do komunii puszczali. Wyzwolili się od presji rodziny.
    Brat- ślub jednostronny i chrzest starszej córki, bo rodzina jego żony naciskała. Teraz cała czwórka niewierząca.
  • 15.01.17, 14:11
    jak nic Twoj brat bedzie sie w tym kotle ze smola smarzyl wink
  • 15.01.17, 14:11
    smazyl!!
  • 15.01.17, 14:37
    Trzy duszyczki sprowadził na manowce- żonę i dwie córki smile
  • 15.01.17, 14:12
    często tak jest, w kwestii ślubu nie decydują młodzi, a rodzice, którzy na przykład finansują przedsięwzięcie.
    kwestia religii i wiary najczęściej pojawia się wtedy, kiedy i dzieci, wtedy trzeba podjąć decyzję o bazie, na której oprzemy wychowanie. i to pojawiają się wątpliwości. bo dziecko z natury jest ciekawskie i zadaje pytania, więc rodzic sobie też je zadaje. a jeżeli chce być szanowany, musi odpowiadać zgodnie ze swoim sumieniem. kolejne wątpliwości często odsuwają od KK.
  • 15.01.17, 14:11
    Nie mam ślubu kościelnego, nie przyjmuję księdza, będę mieć świecki pogrzeb, panuje apostazję.
    Liczy się??? mimo że zostałam ochrzczona, wykomunikowana i wybierzmowana.


    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • 15.01.17, 14:12
    Nie jestem ateistka ale ślubu kościelnego nigdy nie miałam, dzieci nie są ochrzczone. Jak mnie zaklasyfikujesz?
  • 15.01.17, 16:18
    sueellen napisała:

    > Nie jestem ateistka ale ślubu kościelnego nigdy nie miałam, dzieci nie są ochrz
    > czone. Jak mnie zaklasyfikujesz?

    Też jestem ciekawa. To już nie można wierzyć w Boga bez pośrednictwa kk? A kto mi zabroni?
  • 15.01.17, 16:20
    sueellen napisała:

    > Nie jestem ateistka ale ślubu kościelnego nigdy nie miałam, dzieci nie są ochrz
    > czone.
    To tak jak u mnie.
  • 15.01.17, 14:13
    Ja nie mam kościelnego. Dziecka też nie ochrzciłam.
  • 15.01.17, 14:16
    ślubu kościelnego brak, dzieci nieochrzczone, księdza po kolędzie nigdy w zyciu nie wpuściłam
    Ale obchodzimy BN i Wielkanoc,jak chcesz koniecznie o czymś podyskutować wink
  • 15.01.17, 14:33
    Tak sobie zapytałam z ciekawości smile
  • 15.01.17, 14:38
    Pytanie bez sensu,bo:
    a) mozna miec slub jednostronny
    b)miec slub przed wypisaniem z KK

    Nie jestem ateistka,nie mam slububig_grin

    --
    "...nożem umiem tylko pokroić chleb. Tu nie dorastam ci do pięt" by Asmarabis
  • 15.01.17, 15:15
    Moj maz ateista ma slub koscielny.Musial sie zgodzic na nieprzeszkadzanie mi w religijnym wychowaniu dziecka (eh!) i ma, choc go niewiele to obchodzi.
  • 15.01.17, 15:17
    Jeśli braliscie ślub jednostronny, to tylko ty "masz" ślub, twój mąż go nie ma.

    --
    "Twój penis - nasza sprawa. Nie będzie sobie jeden z drugim narzędziem demograficznym swobodnie zarządzał." by gama2003
  • 25.01.17, 13:23
    Niezupelnie...Gdyby sie nawrocil nastapi uwaznienie sakramentu, poza tym kolejnego jednostronnego badz dwustronnego z inna kobieta juz nie dostanie.
  • 15.01.17, 15:21
    Ja nie mam (tylko cywilny), mimo braku przeszkód!
  • 16.01.17, 10:08
    Mam cywilny i tak już zostanie. Sama nie jestem ochrzczona, więc i siłą rzeczy nie mam kolejnych sakramentów. Moje rodzeństwo takoż, ich dzieci również. Nie ma zwyczaju. Co do męża, to nie wiem jak stoi w temacie bierzmowania, chyba nie ma, ale głowy nie dam, bo nie pamiętam. Choinkę stawiamy, a jakże, raz byłam na święceniu jajek z dziećmi mojej siostry ciotecznej big_grin Mam takie pragnienie, żeby kiedyś pójść na pasterkę i zobaczyć jak to wygląda, ale jakoś zawsze jak mamy z rodzeństwem taki pomysł, to matka nas pacyfikuje stwierdzeniem, że opić się możemy w domu.
  • 16.01.17, 10:12
    ja nie mam ale przypadkiem, bo mój mąż już jeden kościelny miał smile
    a ślub brałam w gó...arskim wieku 25 lat i pewnie - jakbym mogła - to bym wzięła i kościelny z rozpędu, bo jak człowiek młody to głupi smile ale nie wzięłam i jestem teraz przeszczęśliwa z tego powodu.
  • 16.01.17, 12:07
    Ja nie mam- tylko cywilny, dzieci nie są ochrzczone mimo, że zadeklarowałam mojemu mężowi, że jeśli chce to je w swoim kościele może ochrzcić. Nie zależy mi. Nikt z rodziny nigdy mi nie truł- nawet słowem się nie zająknął na ten temat- nawet jak kiedyś napomknęłam o możliwym chrzcie dzieci w kościele męża. Za jakiś czas- jak go znajdę- wypiszę się z instytucji KK bo niewierząca jestem.
  • 16.01.17, 12:08
    Ateista nie wezmie slubu koscielnego bo mu nie dadza to chyba logiczne. Musialby udawac wierzacego.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 16.01.17, 12:08
    Ja to nawet cywilnego nie mam big_grin

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 25.01.17, 10:10
    ichi51e napisała:

    > Ateista nie wezmie slubu koscielnego bo mu nie dadza to chyba logiczne. Musialby udawac wierzacego.

    tak jak ksiądz ateista ?
    --
    www.vevo.com/watch/amon-amarth/At-Dawns-First-Light/USMBR1611845

    Amon Amarth-At Dawn's First Light
  • 16.01.17, 15:46
    Miałam ślub kościelny z poprzednim mężem. Liczy się? big_grin
  • 16.01.17, 15:47
    Tzn według kościoła ten ślub oczywiście nadal mam, a z obecnym mężem żyję w konkubinacie, ewentualnie jestem bigamistką. Mój eks mąż jest w identycznej sytuacji zresztą big_grin
  • 16.01.17, 15:48
    Wg. kościoła popelniasz cudzołóstwo.
  • 16.01.17, 15:53
    To strasznebig_grin

    --
    "Twój penis - nasza sprawa. Nie będzie sobie jeden z drugim narzędziem demograficznym swobodnie zarządzał." by gama2003
  • 16.01.17, 15:56
    Tak, straszne, grożą sankcje nadnaturalne, niebezpieczenstwo utraty zbawienia.
  • 16.01.17, 15:59
    Co to sankcje nadnaturalne? Trzecia noga jej wyrosnie czy ke?

    --
    "Twój penis - nasza sprawa. Nie będzie sobie jeden z drugim narzędziem demograficznym swobodnie zarządzał." by gama2003
  • 16.01.17, 16:02
    Co tam trzecia noga, da sie przezyc, brak zbawienia, czyli potepienie grozi.
  • 16.01.17, 16:06
    Ale, że kto ją potępi? I w jakim celu?

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • 16.01.17, 16:09
    Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, 10 ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego. (1 Kor. 6-10)
  • 16.01.17, 16:15
    A własnymi słowami umiesz?
    I własciwie po wuj komuś posiadać cokolwiek, a zwłaszcza jakieś królestwo, po smierci?
    --
    Kobieta zawsze powinna wyglądać świetnie, gdyż nigdy nie wiadomo, kiedy spotka nielubianą koleżankę.
  • 16.01.17, 16:16
    Umiem, ale odwołuje sie do autorytetu sw. Pawła z Tarsu.
  • 16.01.17, 16:22
    Skoro musisz korzystać z cytatów, to widocznie twój "ałtorytet" jest słabieńki.

    Co z tym posiadaniem po smierci? Jak się, będąc trupem, cos posiada?

    --
    Religia jest jak penis - nie obnoś się z nią publicznie, nie wpychaj dzieciom, nie ustanawiaj prawa na jej podstawie, nie myśl za jej pomocą.
  • 16.01.17, 16:55
    Po prostu mam takie przekonanie, ze Biblii jest Boskim Objawieniem, aczkolwiek niepełnym, bo podpieram je, jako katoliczka tradycyjna, Tradycją Kościoła.

  • 16.01.17, 19:31
    czyli naucznie Chrystusa jest dla Ciebie niewystarczajace... a nauczanie to co rusz sie zmienia, chocby posoborowo, Ty zdaje sie juz za soborem nie jestes
  • 16.01.17, 20:54
    zalezy, za ktorym...
  • 16.01.17, 21:04
    wiadomo ze drugim
  • 25.01.17, 10:20
    plater-2 napisała:

    > Po prostu mam takie przekonanie, ze Biblii jest Boskim Objawieniem, aczkolwiek
    > niepełnym, bo podpieram je, jako katoliczka tradycyjna, Tradycją Kościoła.

    czyli jednak plujesz na Pawła, bo on na 100% o waszych tradycjach nie słyszał, znał tylko pisma żydowskie smile)

    " (13) Tymczasem ludzie źli i zwodziciele będą się dalej posuwać ku temu, co gorsze, błądząc i /innych/ w błąd wprowadzając. (14) Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci zawierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte, (15) które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie. (16) Wszelkie Pismo od Boga natchnione /jest/ i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości - (17) aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu. "
    --
    www.vevo.com/watch/amon-amarth/At-Dawns-First-Light/USMBR1611845

    Amon Amarth-At Dawn's First Light
  • 16.01.17, 16:48
    Paweł to ten mizogin, co poucza, że żona powinna być bezwzględnie posłuszna mężowi? Sorry, ale żaden to dla mnie autorytet.
  • 16.01.17, 16:56
    Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie (…). Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. W końcu więc niechaj również każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego. A żona niechaj ze czcią się odnosi do swojego męża. (Ef 5,21-25.28-30.33)

    O posłuszenstwie nic nie ma.
  • 16.01.17, 17:28
    Nie no, rzeczywiście. Żony poddane mężom absolutnie nie muszą być im posłuszne, muszą się do niego tylko z czcią odnosić. Łaskawca, doprawdy.
  • 16.01.17, 18:13
    Najpierw niby wzajemnie srutututu, a potem żono bądź poddana jak niewolnik, a ty męzu możesz łaskawie miłować, jak się miłuje psa big_grin

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • 16.01.17, 20:53
    "Poddany" nie znaczy "jak niewolnik". A żona mężowi , który ja miłuje, jak siebie samego ma miec szacunek i poważanie.

    Bo mąż tez człowiek i zasługuje na uznanie.
  • 25.01.17, 10:17
    kai_30 napisała:

    > Paweł to ten mizogin, co poucza, że żona powinna być bezwzględnie posłuszna mężowi? Sorry, ale żaden to dla mnie autorytet

    do tego to przez niego, katoliczki nie moga mowić pani proboszcz, kobieta ma milczeć na nabożeństwach smile
    --


    www.vevo.com/watch/amon-amarth/At-Dawns-First-Light/USMBR1611845

    Amon Amarth-At Dawn's First Light
  • 16.01.17, 21:31
    cosmetic.wipes napisała:

    > I własciwie po wuj komuś posiadać cokolwiek, a zwłaszcza jakieś królestwo, po smierci?

    100/100 big_grin
  • 25.01.17, 10:15
    plater-2 napisała:

    > Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani
    > mężczyźni współżyjący z sobą, 10 ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani os zczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego.
    (1 Kor. 6-10)

    no to masz pecha jako bałwochawlczyni smile) no chyba ze obrazkami już nie rozmawiasz ?
    poza tym idealnie opiisujesz tutaj sporą część katolickiego kleru..
    --
    www.vevo.com/watch/amon-amarth/At-Dawns-First-Light/USMBR1611845

    Amon Amarth-At Dawn's First Light
  • 25.01.17, 13:25
    Nie do konca. zalezy, kto winny rozpadowi zwiazku.
  • 16.01.17, 17:05
    Ale wiesz, że to na niewierzących robi takie samo wrażenie, jak zakomunikowanie 18-latkowi, że święty Mikołaj nie przyniesie im prezentu, jak będzie niegrzeczny...? big_grin

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • 25.01.17, 10:12
    plater-2 napisała:

    > Wg. kościoła popelniasz cudzołóstwo.

    Wg. Jezusa juz niekoniecznie, kto wazniejszy smile
    --
    www.vevo.com/watch/amon-amarth/At-Dawns-First-Light/USMBR1611845

    Amon Amarth-At Dawn's First Light
  • 16.01.17, 17:42

    Ja mam. Ale ślub brałam gdy byłam osobą głęboko wierzącą.
    Dziś ma dla mnie znaczenie tylko jako przysięga złożona ukochanemu człowiekowi.
    Apostazji nie przewiduję bo nie ma dla mnie znaczenia. dzieci na religię nie chodzą. Księdza po kolędzie nie przyjmę,jeszcze nie zdecydowałam czy go o tym poinformuję otwierając drzwi czy zaplanuję w tym czasie jakieś wyjście.
    Ludzie są , okej potrafią być podli jeśli chodzi o wyznanie i odłączenie się od KK.
    Mój syn zdążył odczuć to na własnej skórze,ze nie chodzi na religię jak inni.
  • 16.01.17, 18:48
    A dlaczego jako ateistka miałabym brać ślub kościelny? Zresztą jako ateistka nie mogę wziąć ślubu kościelnego, bo przecież tam trzeba odwalić ileś rytuałów religijnych, typu spowiedź, w których jako ateistka nie biorę udziału.
  • 16.01.17, 19:07
    A po cholerę bym sie miała tak wygłupiać?
  • 16.01.17, 21:50
    Znam jeden taki przypadek w realu. Mąż koleżanki - ona wierząca, on ateista. Ślub mieszany. Reszta po ślubie kościelnym jakies tam związki z kościołem utrzymuje, nawet jeśli to jest msza od święta dwa razy w roku. Zdeklarowanych ateistów po kościelnym nie znam.
  • 25.01.17, 10:13
    Ja miałam taki slub jako ateistka.
  • 25.01.17, 12:52
    Nie wiem, ja nie mam.

    --
    Piękny i Bestia - FB

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.