Dodaj do ulubionych

na wszystko musiałam zarobić sama...

16.03.17, 12:34
W nawiązaniu do wątku, co tu nasza koleżanka emama pisała, że ona wszystko dostała. Zastanawia mnie jak dużo?ile? dostaliście od rodziców. Od ukończenia liceum utrzymuję się sama skazana finansowo zawsze byłam na siebie odkąd jestem mężatką, z mężem nawzajem się wspieramy, bo i on nic nie otrzymał. Nie mogliśmy liczyć na pieniądze na mieszkania , na możliwość mieszkania w domu u rodziców, na opłacenie kosztów studiów. na Nic ,zupełnie jak dzieci z domu dziecka, skończyłeś 18 lat dziękuję, do widzenia, tak się czuję. I owszem, że zawdzięczamy wszystko sobie, tylko, że jestem już baaardzo zmęczona ciągłą harówą, pracą na każdy widelec, łyżkę i żadnej pomocy, jestem już bardzo zmęczona życiem , choć młoda wg. kalendarza. Czy jestem odosobniona?
Edytor zaawansowany
  • 16.03.17, 12:37
    Nie dostałam dużo w sensie materialnym ale nie powiem że nic.
    Za to dużo miłości smile
  • 16.03.17, 12:39
    zosia_1 napisała:

    > I owszem, że zawdzięczamy
    > wszystko sobie, tylko, że jestem już baaardzo zmęczona ciągłą harówą, pracą na
    > każdy widelec, łyżkę i żadnej pomocy, jestem już bardzo zmęczona życiem

    Znaczy ktoś ma robić na Ciebie, bo Ty się zmęczyłaś? To jakiś żart ma być!?
  • 16.03.17, 12:42
    Nie o to chodzi.

    --
    użytkowniczka 18lipcowa3 o chorym dziecku: to cos tak pogardliwego jak na twoje dziecko ''dziecko'' a nie dziecko rosemary"
  • 16.03.17, 12:45
    stacie_o napisała:

    > Nie o to chodzi.

    To weź i wyjaśnij o co?
  • 16.03.17, 12:56
    thewireless.co.nz/articles/the-pencilsword-on-a-plate
    --
    Gratylukr inyeligentnego inaczej meza. U mnie za taki tejst dostalby po psyku. Zawsze tak mkwi o kobietach w tym o tobie? Co za geniusz.Wy Key niektórych matek mnie zaskakują ale Ty chyba pisałaś o nim i jego dziwnych zachowaniach więc wszystko możliwe. bergamotka77
  • 16.03.17, 13:37
    oo, dziękuję, ładnie zobrazowane
  • 16.03.17, 13:41
    stacie_o napisała:

    > thewireless.co.nz/articles/the-pencilsword-on-a-plate

    Wzruszyłem się dogłębnie. Moje serce łzawi, a moje oczy krwawią. Tak, ludzie nie mają w życiu tak samo. Nie mają równych startów. I?
  • 16.03.17, 14:51
    ...i moga sobie pozrzedzic potem cale lata do usranej smierci.
    Mozna potem zwalac na ta sprawe wszelkie swoje niepowodzenia zawodowe, finansowe ukrywajac wlasne lenistwo.

    Wiesz dyzurny trollu jak takim kobitkom manipulantka pomaga? Taka fajna rana do lizania i poczucia bycia "biedna" zamiast powalczyc i sie wysilic?
  • 16.03.17, 14:56
    Nie jestem leniwa. Wstaje przed 5, kładę się koło północy. Przez wiele lat pracowałam i uczyłam się jednocześnie. Parę lat pracowałam na więcej niż 1 etat.

    --
    - Poproszę 2 bilety normalne na "Smoleńsk"
    - Na "Smoleńsk" nie ma normalnych. By caraway
  • 16.03.17, 15:01
    A ty tak kazdy wpis bierzesz ksobnie? Czemu tak egocentrycznie na wszystko patrzysz? Mowa ogolnie a nie o tobie.

    Duzo zalezy tez czy z rozumem inwestujesz czas i pieniadz. np. ( tylko blagam znowu nie traktuj tego ksobnie) Jesli ktos chce studiowac filozofie to nie moze liczyc ze po tych studiach bedzie mial wielkei dochody chyba ze zdola sie jakos przekwalifikowac. Wiec chodzi tez o wlasciwe wybory jesli kogos celem zyciowym sa pieniadze i tak bardzo boleje ze nie dano mu wiecej na starcie i to jest jego priorytet.
  • 16.03.17, 15:07
    Podaję ci przykłady, podanie innego niż mój będzie, że zmyślam.


    --
    użytkowniczka edelstein o chorym dziecku: "Powinnas byc w dziec zna paniom,ze chca sie zajmowac tak Koszmarnym dzieckiem jak twoja corka."
  • 16.03.17, 15:14
    nie, ja jestem w stanie rozmawiac hipotetycznie tez.

    Aby dyskutowac konkretnie o tobie musialabys nakreslic dokladnie cala sytuacje co robisz, co studiowalas, gdzie widzisz problem ( za malo zarabiasz czy za wczesnie sie budzisz czy co) itd. Inaczej po prostu wszelakie wnioski sa "na slepo". Nie martw sie, ja jezdze do pracy 60km 3 razy w tyg i wstaje tylko pol godziny pozniej niz ty by dojechac na 7dma. Caly czas szukam lepszej pracy by bylo blizej. Da sie wink nos do gory
  • 16.03.17, 15:17
    Ale po jakiego grzyba miałabyś o niej "dokładnie dyskutować"? big_grin prosił cię ktoś o to?
  • 16.03.17, 15:16
    Powiedz mi, bo mnie to zadziwia. Jaki masz interes w tym, żeby czepiać się i pouczać ludzi, którzy ewidentnie mają ochotę sobie trochę upuścić pary (jak widać w wątku nie są to 3 osoby na krzyż) w sumie ciekawym temacie? Robi ci się od tego przyjemnie, czy jak? W dodatku piszesz niemiłe, krzywdzące rzeczy sprowadzając wszystko do pieniędzy - czego dziewczyny wcale nie robiły.
  • 16.03.17, 17:18
    No też mnie to zastanawia, chętnie przeczytam odpowiedź. Z jakiego powodu chcesz ludziom, którzy i tak mieli trudniej na starcie, odebrać prawo do tego, żeby sobie ulali frustracji/zmęczenia/niechby i zazdrości o czyjś lepszy los? Zresztą - to naprawdę takie dziwne, że komuś nie jest miło ze świadomością, że ma trudniej, choć nie jest ani głupszy, ani bardziej leniwy, ani mniej zaangażowany, tylko po prostu się nie w tej rodzinie urodził?

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • 16.03.17, 17:33
    iwoniaw napisała:
    > No też mnie to zastanawia, chętnie przeczytam odpowiedź. Z jakiego powodu chces
    > z ludziom, którzy i tak mieli trudniej na starcie, odebrać prawo do tego, żeby
    > sobie ulali frustracji/zmęczenia/niechby i zazdrości o czyjś lepszy los? Zreszt
    > ą - to naprawdę takie dziwne, że komuś nie jest miło ze świadomością, że ma tru
    > dniej, choć nie jest ani głupszy, ani bardziej leniwy, ani mniej zaangażowany,
    > tylko po prostu się nie w tej rodzinie urodził?

    Ja nie Princss ale odpowiem - nikt nie zabrania narzekać ale co przychodzi z narzekania na rzeczy, na które nie mamy wpływu?

    Co powiesz dziecku, które zazdrości talentu koledze czy koleżance, którym coś przychodzi naturalnie i bez trudu? Siądziesz i będziesz narzekać na niesprawiedliwy los?

    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • 17.03.17, 00:07
    > Ja nie Princss ale odpowiem - nikt nie zabrania narzekać ale co przychodzi z na
    > rzekania na rzeczy, na które nie mamy wpływu?

    No o to właśnie chodzi, że czasem trzeba tej pary upuścić.

    > Co powiesz dziecku, które zazdrości talentu koledze czy koleżance, którym coś p
    > rzychodzi naturalnie i bez trudu? Siądziesz i będziesz narzekać na niesprawiedl
    > iwy los?

    Niekoniecznie, ale to trochę inna sytuacja niż wmawianie owemu dziecku, że to jego wina, bo jest leniwe, a jakby nie było, to mogłoby mieć tak samo, nie?
  • 17.03.17, 09:28
    Niekoniecznie, ale to trochę inna sytuacja niż wmawianie owemu dziecku, że to j
    > ego wina, bo jest leniwe, a jakby nie było, to mogłoby mieć tak samo, nie?


    Otóż to; czasem trzeba się wyżalić, a poza tym to, że niektórzy mają lżej, a inni ciężej, to obiektywna rzeczywistość i wmawianie tym, którzy mają ciężej, że to ich wina, bo jakby się bardziej sprężali, to by doskoczyli tam, gdzie innych podsadzono na puchowej poduszce, jest zwyczajnie nie fair.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • 17.03.17, 12:45
    iwoniaw napisała:
    > Otóż to; czasem trzeba się wyżalić, a poza tym to, że niektórzy mają lżej, a in
    > ni ciężej, to obiektywna rzeczywistość i wmawianie tym, którzy mają ciężej, że
    > to ich wina, bo jakby się bardziej sprężali, to by doskoczyli tam, gdzie innych
    > podsadzono na puchowej poduszce, jest zwyczajnie nie fair.

    Strasznie czarno-biały ten wasz świat. Przykre to.

    Owszem - niektórych 'podsadzono na puchowej poduszce'. Inni ciężko pracowali, żeby tam się znaleźć a jeszcze inni siedli na d..e i narzekając nie zrobili nic. Czasem Ci 'podsadzeni na puchowej poduszce' spadli, czasem tym, którzy bardzo się starali nie powiodło się. Ci, co narzekając nie robili nic są tam gdzie byli.

    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • 17.03.17, 12:48
    Araceli, widzę, że podobnie jak princess nie odróżniasz jednorazowego wyżalenia się od uprawiania malkontenctwa.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 17.03.17, 12:58
    pade napisała:
    > Araceli, widzę, że podobnie jak princess nie odróżniasz jednorazowego wyżalenia
    > się od uprawiania malkontenctwa.

    Może dlatego, że to 'jednorazowe' przewija się przez forum dość regularnie w różnych kontekstach big_grin


    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • 17.03.17, 13:02
    I za każdym razem to ta sama osoba się tak żali? czy też różne?

    --
    - Poproszę 2 bilety normalne na "Smoleńsk"
    - Na "Smoleńsk" nie ma normalnych. By caraway
  • 17.03.17, 13:10
    stacie_o napisała:
    > I za każdym razem to ta sama osoba się tak żali? czy też różne?


    Zbiera się znany chórek wink


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • 17.03.17, 13:20
    Podobnież jak w wątkach o:
    teściowej
    kredytach frankowych
    co założyć na komunię
    wakacje w miejscu x
    buty na dowolną porę roku
    kiedy wasze dzieci zaczęły robić y
    porady zdrowotnej w związku z z potrzebuję
    myślałam, że na tym polega forum....

    --
    Rozważają mnie takie stereotypy wielu męskich facetów jak Matthew McConaughey nosi długie włosy czy nosiło np. Colin Farell. Mój młody zapisz włosy na surfera no już takie miał ale Pani fryzjer mądry niepany przycial. bergamotka77
  • 17.03.17, 15:44
    A tak swoją drogą malkonent może być bardzo pracowitym człowiekiem, a zadowolony, pogodny człowiek może być patentowanym leniem.
    Coście się tak uwzięły na tych malkontentów? Wśród nich są różni ludzie, i pracowici, i lenie. Od kiedy to narzekanie uniemożliwia pracę?

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • 17.03.17, 13:12
    > Strasznie czarno-biały ten wasz świat. Przykre to.
    >
    > Owszem - niektórych 'podsadzono na puchowej poduszce'. Inni ciężko pracowali, ż
    > eby tam się znaleźć a jeszcze inni siedli na d..e i narzekając nie zrobili nic.
    > Czasem Ci 'podsadzeni na puchowej poduszce' spadli, czasem tym, którzy bardzo
    > się starali nie powiodło się. Ci, co narzekając nie robili nic są tam gdzie byl

    Czarno biale to jest twoje myslenie, ze jak ktos by sie bardzo postaral to na pewno sie na tej puchowej poduszce znalazl a jesli sie nie znalazl to sie za malo staral. Otoz tak nie jest. Niektorzy sie bardzo staraja, walcza, pracuja a i tak na puchowa poduszke sie nie dostana. Nawet jesli jakims cudem im sie uda to przewaznie i tak siedza na brzegu i bardzo latwo ich z tej poduszki zepchnac i ladowanie jest zazwyczaj bardzo twarde.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 17.03.17, 13:15
    black_halo napisała:
    > > Strasznie czarno-biały ten wasz świat. Przykre to.
    > >
    > > Owszem - niektórych 'podsadzono na puchowej poduszce'. Inni ciężko pracow
    > ali, ż
    > > eby tam się znaleźć a jeszcze inni siedli na d..e i narzekając nie zrobil
    > i nic.
    > > Czasem Ci 'podsadzeni na puchowej poduszce' spadli, czasem tym, którzy ba
    > rdzo
    > > się starali nie powiodło się
    . Ci, co narzekając nie robili nic są tam gdz
    > ie byl
    >
    > Czarno biale to jest twoje myslenie, ze jak ktos by sie bardzo postaral
    (...)
    > Niektorzy sie bardzo staraja, walcza, pracuja a i
    > tak na puchowa poduszke sie nie dostana.

    Kurs czytania dla opóźniowych - wytłuściłam Ci fragment, w którym to właśnie napisałam. Racz czytać, chyba, że w ramach kiepskiego startu dostałaś jakieś upośledzenie.


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • 17.03.17, 13:56
    > Kurs czytania dla opóźniowych - wytłuściłam Ci fragment, w którym to właśnie na
    > pisałam. Racz czytać, chyba, że w ramach kiepskiego startu dostałaś jakieś upoś
    > ledzenie.
    >

    Napisalas co napisalas, narzekac ma prawo kazdy, ten co mu sie powiodlo POMIMO pozycji startowej jak i ten co mu sie nie powidlo. Ludzie startuja z roznymi zasobami ntelektualnymi. Niektorzy, nawet wychodza ze srodowska skrajnie biednego i pelnego nalogow maja jakies szanse bo maja talent do tego czy tamtego. Ale jest mnostwo takich dosc przecietnych, ktorzy nie maja zadnego zaplecza i pomocy nie sa w stanie dojsc nigdzie.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 17.03.17, 22:34
    tak, ja mam takie rodziny wśród tych, którym pomagamy. gryzą ściany, pracują ze dwa razy ciężej niż my, a zarabiają nie dość, by pokryć zupełnie podstawowe potrzeby.
  • 17.03.17, 13:02
    madzioreck napisała:
    > Niekoniecznie, ale to trochę inna sytuacja niż wmawianie owemu dziecku, że to
    > jego wina, bo jest leniwe, a jakby nie było, to mogłoby mieć tak samo, nie?

    A czy fair jest mówienie o kimś, kto do czegoś doszedł a nie startował z poziomu domu alkoholików,z którego wyszedł z jedną koszulą na grzebiecie, że 'po prostu miał szczęście/lepszy start'?

    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • 17.03.17, 13:08
    Dorobienie się czegoś/ osiągnięcie czegoś jest wypadkową wielu czynników. Pomijanie wartości włożonej pracy i skupianie się na czyimś "lepszym starcie" jest równie nie fair, jak bagatelizowanie tego ostatniego i twierdzenie, że lepsze warunki początkowe nie mają nic do rzeczy i wystarczy tylko wziąć się w garść itd.
  • 17.03.17, 17:57

    --
    Stoi na stacji wielgachno bana
    cało w oliwie jest opypłana.
  • 17.03.17, 13:08
    A nie miał lepszego startu?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 17.03.17, 13:12
    pade napisała:
    > A nie miał lepszego startu?

    Przeczytaj jeszcze raz to co napisałam. ZE ZROZUMIENIEM.


    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • 17.03.17, 13:16
    Od razu zrozumiałam i zastanawia mnie, dlaczego usilnie usiłujesz pominąć milczeniem "istnienie" lepszego startu. Tak, jakby "do czegoś doszedł" było zupełnie niezależne od tego, z jakiego pułapu startował.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 17.03.17, 13:18
    pade napisała:
    > Od razu zrozumiałam i zastanawia mnie, dlaczego usilnie usiłujesz pominąć milcz
    > eniem "istnienie" lepszego startu.

    To zdanie dobitnie dowodzi, że nie zrozumiałaś.



    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • 17.03.17, 13:20
    A idź, gada się z tobą jak z princessą.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 17.03.17, 13:33
    pade napisała:
    > A idź, gada się z tobą jak z princessą.

    A z Tobą jak skoro wmawaisz mi coś, czego nie napisałam i oczekujesz odniesienia się do tego?

    Wersja prosta:
    Nigdy nie zaprzeczałam, że ludzie mają różny start. Ja startowałam od 0 a w zasadzie od minusa bo studiowałam na kredyt. Tak - WIEM, że różni ludzie mają różny start.

    Jednocześnie (uwaga tu robi się trudniej) - mierzi mnie umniejszanie dokonań innych 'bo mieli lepszy start', 'bo mieli szczęście' itd. Mój chłop należy do osób z 'leszym' startem - rodzice utrzymywali go na studiach. I co? I nico - jego siostrę też utrzymywali a jest w zupełnie innym punkcie (zawodowym, finansowym) niż on. Rodzice jej nawet bardziej pomagali bo właśnie - nie radziła sobie tak dobrze jak on. Więc jak - doszedł do czegoś 'bo miał lepszy start'?


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • 17.03.17, 14:03
    > Jednocześnie (uwaga tu robi się trudniej) - mierzi mnie umniejszanie dokonań in
    > nych 'bo mieli lepszy start', 'bo mieli szczęście' itd. Mój chłop należy do osó
    > b z 'leszym' startem - rodzice utrzymywali go na studiach. I co? I nico - jego
    > siostrę też utrzymywali a jest w zupełnie innym punkcie (zawodowym, finansowym)
    > niż on. Rodzice jej nawet bardziej pomagali bo właśnie - nie radziła sobie tak
    > dobrze jak on. Więc jak - doszedł do czegoś 'bo miał lepszy start'?

    Nie, nie, nie. To nie umniejszanie a brak rozumienia u niektorych, ze ten lepszy start duzo daje w zyciu. Startowalas od poziomu minus (kredyt na studia jak rozumiem i na utrzymanie sie na tych studiach) wiec powinnas rozumiec jak to dziala. Ale przy dobrym splocie okolicznosci - ciezka praca wlasna, kredyt i swiadomosc, ze to jest twoja jedyna szansa na wyrwanie sie z biedy i patologii - wlozylas w to mnostwo pracy. Nikt ci tego nie zabierze i nikt ci tego nie chce zabrac.

    Twoj chlop mial lepszy zyciowy start ale mial tez jakis talent czy w ogole pewne umiejetnosci. Wiec startowal z innego poziomu niz siostra. Jesli on startowal z poziomu +10 a to siosta startowala nizej bo nie miala pewnych talentow, zeby dojsc tam gdzie on. Nawet gdyby chciala to tego nie przeskoczy. Tak samo tobie sie udalo bo mialas talent i chec do ciezkiej pracy ale osoba pochodzaca z tego samego srodowiska co ty ale nie majaca talentu na nauki i umiejetnosci ciezkiej pracy - nigdzie by nie doszla.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 17.03.17, 14:10
    black_halo napisała:
    > Twoj chlop mial lepszy zyciowy start ale mial tez jakis talent czy w ogole pewn
    > e umiejetnosci. Wiec startowal z innego poziomu niz siostra. Jesli on startowal
    > z poziomu +10 a to siosta startowala nizej bo nie miala pewnych talentow, zeby
    > dojsc tam gdzie on. Nawet gdyby chciala to tego nie przeskoczy.

    Po pierwsze - nie ten wątek nie jest o 'talencie' tylko o tym co kto DOSTAŁ na start. Z mocnym wydźwiękiem rzeczowo-finansowym.

    Po rgudie - pudło. Jego siostra nie ma mniej talentu - po prostu podjęła inne wybory życiowe, głównie w kwestii inwestycji w własny rozwój zawodowy. Np. zdolności do języków mają takie same, jej się po prostu nie chciało uczyć bo 'przecież i tak będzie w polskiej firmie pracować'. Suprise - angielski okazał się potrzebny także w 'polskiej firmie' itd.

    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • 17.03.17, 14:21
    > Po pierwsze - nie ten wątek nie jest o 'talencie' tylko o tym co kto DOSTAŁ na
    > start. Z mocnym wydźwiękiem rzeczowo-finansowym.

    Ale nie zaprzeczysz, ze talent w zyciu pomaga. Jakbys sama talentu nie miala to nic bys nie osiagnela, prawda? To nie jest tak, ze sama ciezka praca cos osiagniesz. Sprzataczka pracuje bardzo ciezko ale czesto jest sprzataczka bo urodzila sie z yaka a nie inna inteligencja i na zadna szkole czy lepsze studia szansy nie miala. Jesli dodatkowo nie miala wspracia rodzicow, wychowala sie w biedzie i musiala wczesnie isc do pracy to to jest splot bardzo nieszczesliwy. I taka pani ma prawo narzekac i jojczyc bo chocby stanela na glowie to by sie jej nie udalo.

    Przemysl ile wyborow zyciowych podjelas i jak to mialo wplyw na Twoje dalsze zycie. Bo ja ze studiow pamietam wlasnie taki okres, ze zarabialam myciem okien u sasiadow, latem zbieram borowki w Finlandii a w weekendy stalam w sklepie a zarobione pieniadze przeznaczalam na nauke jezyka. Ale nie upieram sie, ze to dlatego, ze jestem taka super hiper madra, tylko dlatego, ze rodzice i otoczenie mi o tym mowilo. Rodzice nie mieli kasy na dodatkowe kursy dla mnie ale pchali mnie w ym kierunki i wspierali a to jest bardzo enny kapital startowy.

    > Po rgudie - pudło. Jego siostra nie ma mniej talentu - po prostu podjęła inne w
    > ybory życiowe, głównie w kwestii inwestycji w własny rozwój zawodowy. Np. zdoln
    > ości do języków mają takie same, jej się po prostu nie chciało uczyć bo 'przeci
    > eż i tak będzie w polskiej firmie pracować'. Suprise - angielski okazał się pot
    > rzebny także w 'polskiej firmie' itd.

    Czyli urodzila sie bez silnej woli inklinacji do ciezkiej harowki. Nauka jezyka to jest ciezka praca nawet dla ludzi co maja do tego talent. Widzisz roznice?

    Miej tez swiadomosc, ze ta sama siostra urodzona w innej rodzinie nie mialaby szans nawet na to co ma teraz ze wzgledu na brak pomocy.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 17.03.17, 15:24
    black_halo napisała:
    > Czyli urodzila sie bez silnej woli inklinacji do ciezkiej harowki.

    Oh my! Teraz się okazuje, że nawet lenistwo można pięknie usprawiedliwić big_grin big_grin big_grin


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • 18.03.17, 01:30
    Oh my! Teraz się okazuje, że nawet lenistwo można pięknie usprawiedliwić big_grin big_grin
    > big_grin
    >
    A co w tym takiego zabawnego, że zasługuje na aż trzy uśmiechnięte buźki? Np. wysoki wzrost jedni maja, inni nie. Normalne. Urodę tak samo. Albo słuch muzyczny czy umiejętność szybkiego biegania. Zdolnosci do nauki takoż, choć zdarzyło mi się czytać na forum (nie w tym wątku i już dawno), że przecież każdy mógłby studiować na politechnice czy medycynie, gdyby chciał. Więc czemu dziwi cię i smieszy stwierdzenie, że nie wszyscy mają talent do ciężkiej pracy? Moim zdaniem talent jak każdy inny.

    --
    Na końcu będzie wszystko wyglądać inaczej.
    Ja dawno już mówiłam: Kasandra się myli!
  • 17.03.17, 15:49
    Ja znam rodzeństwo z jednych rodziców i niewielką różnicą wieku różniących się intelektualnie jak dzień i noc. On - utalentowany, całą szkołę średnią jechał "na paskach", olimpiady i możliwość studiów bez egzaminu (ze względu na wysokie wyniki w olimpiadzie), na studiach też sobie radził. Ona chyba w dolnej granicy intelektualnej normy, towarzysko sobie radziła, ale pod względem nauki młot (zarówno przedmioty ścisłe, jak i humanistyczne), nie leń, ale młot. Kiedyś usiłowałam bowiem nauczyć ją bardzo prostego działu z matematyki i cóż...

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • 17.03.17, 14:49
    >Nigdy nie zaprzeczałam, że ludzie mają różny start. Ja startowałam od 0 a w zasadzie od minusa bo >studiowałam na kredyt.

    Poziom minus to jest wtedy gdy po rodzicach się odziedziczyło długi na początek życia. A nie kredyt na własne studia.
  • 17.03.17, 14:54
    Aha, czyli po prostu Ty nie zrozumiałaś co napisałamsmile
    Wytłumaczę łopatologicznie: nie chodzi o "bo", chodzi o to, że lepszy start istnieje i dzięki niemu MOŻNA zajść dalej, albo i nie.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 17.03.17, 15:26
    pade napisała:
    > Wytłumaczę łopatologicznie: nie chodzi o "bo", chodzi o to, że lepszy start ist
    > nieje i dzięki niemu MOŻNA zajść dalej, albo i nie.

    A nie! W tym wątku większość twierdzi 'dzięki lepszemu startowi zajdziesz dalej*' bez 'albo i nie'.


    * przy czym własna ciężka praca nie ma absolutnie znaczenia - jak masz coś na start to się nie liczy smile


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • 17.03.17, 15:31
    Nie... tu większość twierdzi, że z gorszym startem jest trudniej.

    --
    Gratylukr inyeligentnego inaczej meza. U mnie za taki tejst dostalby po psyku. Zawsze tak mkwi o kobietach w tym o tobie? Co za geniusz.Wy Key niektórych matek mnie zaskakują ale Ty chyba pisałaś o nim i jego dziwnych zachowaniach więc wszystko możliwe. bergamotka77
  • 17.03.17, 15:33
    stacie_o napisała:
    > Nie... tu większość twierdzi, że z gorszym startem jest trudniej.


    Oł rili? KTO tak twierdzi? Wymień tę 'większkość' big_grin

    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • 17.03.17, 15:51
    Ja, Stacie, Sirella, Zosia, Pitahaya, Black Halo, Najma, Nenia...
    Tak na szybko, po błyskawicznym przeleceniu wzrokiem.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • 17.03.17, 18:37
    Boże, co za pierdoły. Naprawdę żeby o czymś rozmawiać trzeba omówić każdy szczegół i wymienić pierdylion możliwych przypadków? Porównuje się rzeczy porównywalne, bo tylko wtedy ma to sens. Czy to nie jest oczywiste? Z dwóch osób o PODOBNYCH, ZBLIŻONYCH możliwościach intelektualnych, porównywalnej pracowitości i podobnych zdolnościach, ta osoba, która dodatkowo otrzyma wsparcie rodziny ma po prostu lepszy start, lepszą trampolinę, od której może się wyżej odbić.
    Z czym tu polemizujesz?
  • 17.03.17, 20:57
    araceli napisała:

    > > Nie... tu większość twierdzi, że z gorszym startem jest trudniej.
    > Oł rili? KTO tak twierdzi? Wymień tę 'większkość' big_grin

    Mnie policz. Żonę moją dolicz.
  • 17.03.17, 15:33
    Araceli , dopowiadasz sobie coś czego nie ma. Leniwy biedny nie dojdzie dalej niż leniwy bogaty. Równie leniwy bogaty zawsze będzie dalej - z racji zabezpieczonego w innym miejscu startu. To naprawdę nie jest trudne do ogarnięcia.
  • 17.03.17, 15:38
    sirella napisała:
    > Araceli , dopowiadasz sobie coś czego nie ma.

    I kto to pisze????? Przeczytałaś w ogóle co napisałam?


    Szczerze - rozwala mnie taka paplanina. Według Was ja nie doszłam do tego co mam ciężką pracą tylko mi się 'poszczęściło' bo się nie urodziłam leniwa big_grin Żadna moja zasługa - ot 'trafiło mi się' big_grin A inny biedaczyna leniem się urodził i to nie jego wina, że jest tam gdzie jest big_grin Uroooocze!


    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • 17.03.17, 15:45
    myślałam, ze princess ma w tym wątku odpały, ale ty jesteś jeszcze lepsza w biciu piany nieskoordynowanego bełkotu i kłóceniu się z własnymi wymysłami.
  • 17.03.17, 15:46
    Dopiero teraz to zauważyłaś? smile
  • 17.03.17, 16:00
    ja tu tylko gadam i czytam, kto ma jaki nick rzadko zwracam uwagę, chyba, ze pierniczy od rzeczytongue_out
  • 17.03.17, 15:59
    sirella napisała:
    > myślałam, ze princess ma w tym wątku odpały, ale ty jesteś jeszcze lepsza w bic
    > iu piany nieskoordynowanego bełkotu i kłóceniu się z własnymi wymysłami.


    O proszę - atak, agresja i obrażanie. Proszę bardzo - jak Ci ulży, śmiało! Widać 'kiepski start' niektórym za bardzo dał w kość.


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • 16.03.17, 18:21
    > Duzo zalezy tez czy z rozumem inwestujesz czas i pieniadz. np. ( tylko blagam z
    > nowu nie traktuj tego ksobnie) Jesli ktos chce studiowac filozofie to nie moze
    > liczyc ze po tych studiach bedzie mial wielkei dochody chyba ze zdola sie jakos
    > przekwalifikowac. Wiec chodzi tez o wlasciwe wybory jesli kogos celem zyciowym
    > sa pieniadze i tak bardzo boleje ze nie dano mu wiecej na starcie i to jest je
    > go priorytet.

    Princess, jak sadze nie rozmawiamy tu o sytuacjach skrajnie idiotycznych czyli ktos bez zaplecza finansowego poszedl studiowac filozofie. Jesli poszedl to znaczy, ze studia byly dla niego wazniejsze niz potencjanie mozliwosci zarabiania po nich.

    Mowimy tu o sytuacji kiedy ktos wychodzi z domu rodzinnego po maturze, z jedna walizka, paroma groszami w kieszeni albo i bez i startuje wlasnie z tego poziomu. Musi sie utrzymac na studiach dziennych jak ma troche szczescie a jak nie ma to idzie na zaoczne i do pracy. Czasem tym ludziom sie udaje a czasem po 5 latach padaja na nos. Odrobinke pokory w tej kwestii prosze.

    Ja rozumiem, ze zycie nie jest sprawiedliwie, wlasciwie kazdy na forum to rozumie. Wkurzajace jest jedynie twierdzenie, ze jakby ktos chcial to zawze moze zmienic swoja sytuacje. No moze, tylko czasami koszty sa ogromne a wyniki takie sobie a na koniec slyszysz i tak "trzeba bylo sie uczyc/zdobywac doswiadczenie i tez bys mial tak jak ja". Otoz niestety to tak nie dziala.

    Mialas dosc dobry start w zyciu, duzo osiagnelas wlasna ciezka praca ale miej zrozumienie dla tych, ktorzy tego startu nie mieli i ktorym sie nie udalo.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 18:28
    Ale co princess osiągnęła? bo pretensji w tym wątku tyle z nij wycieka, że się wydaje, iż jedyne co osiągnęła to wielką życiową frustrację smile
  • 16.03.17, 18:38
    Jak Princess zechce to sama napisze, jako ze ja znam osobiscie to napisze, ze sporo. Ale nie da sie tez ukryc, ze miala dobry start.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 18:46
    No właśnie, miała dobry start. A poucza jakąś pop-psychologią takich, co zaszli całkiem daleko, nie mając tego startu zapewnionego, że powinni nastawienie zmienićtongue_out. Może się okazać, że odcinek jaki ona pokonała od swojego startu do celu, jest zwyczajnie mniejszy, niż tych, co zaczynali w dużo gorszym miejscu i doszli tu gdzie są, a z przyczyn finansowych właśnie nie mieli nawet szansy na wykazanie i rozwinięcie swoich wszystkich możliwości.

  • 16.03.17, 18:51
    Princess jest w porzadku tylko jej sie troche odlecialo. Ale pewnie dlatego, ze ona nie ma tendencji do uzalania sie nad soba a z tego co wiem to tez miala ostro pod gorke momentami i naprawde beznadziejnie. Dlatego rozumiem, ze pisze to co pisze ale przydaloby sie tez troche realizmu, ze nie kazdy ma tak samo.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 19:01
    W ogóle nie widzę powodu, zebyś musiała ją tłumaczyć. Ma problemy- to niech założy o nich wątek. Na to też trzeba odwagi. Chyba, że tak bardzo chce udawać i grać, że jest taka super-hiper ponad_te_narzekające, że ewidentne info o tym że nie wyrabia sama z sobą i bliskimi, musi przemycać jakimiś pouczeniami innych robiąc wtręty i skręty gdzieś w cudzych wątkach i cudzych historiach.
  • 16.03.17, 19:16
    black_halo napisała:

    > Jak Princess zechce to sama napisze, jako ze ja znam osobiscie to napisze, ze s
    > poro. Ale nie da sie tez ukryc, ze miala dobry start.
    >

    Wielu z nas mialo w zyciu roznie, niektorzy lzej inni ciezej , w grupie tych,ktorzy musieli (i nadal musza) wchodzic na stroma gore z duzym balastem sa tacy, ktorym sie ulewa, ktorzy sa zmeczeni i pytaja czemu ja mam tak ciezko a inni sporo dostali i choc tez wchodza pod gore to nie tak stroma i z lzejszym balastem. W zyciu nie ma po rowno,wiadomo, ale mozna czuc, ze to niesprawiedliwe, prawda?
    Princesswhitewolf ma tendencja do mowienie innym co powinni robic i czuc bo ona tak czuje i tak robi, takie ja odnosze wrazenie. Ma jakas obsesje lenistwa, skoro czegos nie robisz (zazwyczaj tego co ona) tos len,dosc czesto tak innych okresla. W tym watku napisala ze nie lubi jeczenia,bo ona przeciez nie jeczy, a jezdzic do pracy az 3 razy w tygodniu az 60 km...

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 16.03.17, 19:27
    > skoro czegos nie robisz (zazwyczaj tego co ona) tos len,dosc czesto tak innych okresla. W tym watku >napisala ze nie lubi jeczenia,bo ona przeciez nie jeczy, a jezdzi do pracy az 3 razy w tygodniu az 60 km...

    To naprawdę szokujące aż tak ciężko pracować , tak daleko dojeżdżać, no i tak często! big_grin
  • 16.03.17, 19:33
    >
    > Wielu z nas mialo w zyciu roznie, niektorzy lzej inni ciezej , w grupie tych,kt
    > orzy musieli (i nadal musza) wchodzic na stroma gore z duzym balastem sa tacy,
    > ktorym sie ulewa, ktorzy sa zmeczeni i pytaja czemu ja mam tak ciezko a inni s
    > poro dostali i choc tez wchodza pod gore to nie tak stroma i z lzejszym balast
    > em. W zyciu nie ma po rowno,wiadomo, ale mozna czuc, ze to niesprawiedliwe, pr
    > awda?

    No prawda, przeciez wlasnie pisze, ze Princess nieco odleciala. Gwoli scislosci chce dodac, ze dyzurny troll pojechal jeszcze bardziej.

    > Princesswhitewolf ma tendencja do mowienie innym co powinni robic i czuc bo ona
    > tak czuje i tak robi, takie ja odnosze wrazenie. Ma jakas obsesje lenistwa, s
    > koro czegos nie robisz (zazwyczaj tego co ona) tos len,dosc czesto tak innych o
    > kresla. W tym watku napisala ze nie lubi jeczenia,bo ona przeciez nie jeczy, a
    > jezdzic do pracy az 3 razy w tygodniu az 60 km...

    Bo ma taki charakter, ze jak ktos jojczy to chce mu powiedziec, zeby przestal jojczyc bo z tego jojczenia nie ma zadnego pozytku i ze lepiej sie zabrac do pracy. No to jest jedna strona medalu. A druga, ktorej ona troche nie widzi jest taka, ze ci, ktorzy w tym watku jojcza tez przeciez pracuja i to bardzo ciezko ale niestety mieli inny start, inny kapital kulturowy i nigdy w zyciu nie dojda tam gdzie ona. Mogliby ale generalnie nadludzkim wprost wysilkiem co udaje sie bardzo nielicznym.

    Sadze, ze to jest po prostu latwiej powiedziec z perspektywy osoby uprzywilejowanej bo z tej perspektywy nie widac jak trudno wyrwac sie z biedy. I mowie to z cala swiadomoscia jako osoba, ktora w zyciu miala duzo szczesciabo raz, ze bozia dala latwosc uczenia sie wiec nie mialam w tej kwestii pod gorke, rodzice wspierali mnie w zdobyciu wyksztalcenia chociaz przybieralo to rozne formy i zrzedzenia matki i zalamywania rak na moimi ocenami mialam czesto konkretnie dosc. Dostalam tez troche kasy od rodzicow, duze wsparcie partnera na poczatku oraz mialam mostwo szczescia zyciowego. Ale pamietam skad pochodze, pamietam jak trudno bylo niektorym moim kolegom na studiach, jakich prac sie podejmowali zeby sie zwyczajnie utrzymac.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 19:51
    black_halo napisała:

    >
    > Bo ma taki charakter, ze jak ktos jojczy to chce mu powiedziec, zeby przestal j
    > ojczyc bo z tego jojczenia nie ma zadnego pozytku i ze lepiej sie zabrac do pra
    > cy.

    Tyle, ze jesli jak to ona okreslila ktos jeczy,nie oznacza ze nie pracuje ciezko. Taka obsesje mowienie innym ze powinni wziac sie do pracy czyli w praktyce 'widocznie nie dosc sie starasz' nie jest potrzebna ani pomocna.


    A druga, ktorej ona troche nie widzi jest t aka, ze ci, ktorzy w tym watku jojcza tez przeciez pracuja i to bardzo ciezko a le niestety mieli inny start, inny kapital kulturowy i nigdy w zyciu nie dojda
    > tam gdzie ona.

    A tu jeszcze rodzi sie pytanie,dokad ona zaszla?

    > Sadze, ze to jest po prostu latwiej powiedziec z perspektywy osoby uprzywilejow
    > anej bo z tej perspektywy nie widac jak trudno wyrwac sie z biedy.

    Zgadzam sie, dlatego tez uwazam ze princesswhitewolf nie rozumie ludzi,ktorzy nie sa tacy jak ona.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 16.03.17, 19:58
    A ja myślę, że ludzie, którzy NIGDY nie pozwalają sobie na jojczenie (albo tak twierdzą) mają problem większy niż ci jojczący. I zero prawa do pouczania innych w tak autorytatywnym tonie jak robi to princess. Możesz jej bronić, bo się znacie, ale ona siebie firmuje jako osobę pomagającą innym. Wychodzi na to, że jak zawsze szewc bez butów chodzi. Każdy ma chwilę słabości, każdy czasami, chociaż na ułameczek doby potrzebuje czuć się zaopiekowany i poklepany po pleckach. Każdy normalny. Ja tak widzę ten wątek. A princess wystąpiła tu z krucjatą przeciwko wyżalaniu się. Nie wierzę w ludzi, którzy nigdy tego nie potrzebują i nie robią, chociaż wirtualnie, w chwili największej słabości.

    Ona by napisała "ja wcale nie..., ja ...., ja tak ogólnie..." i inne blablabla. Ale nie przypadkiem większość forum odbiera jej wypowiedzi tak a nie inaczej.
  • 16.03.17, 20:05
    Nie no, to jest ogolnie ematkowa przypadlosc. Princess nie jest tu niezwykla jakas, po prostu Princess ma cos tam do powiedzenia w kwestii pracy i kariery i "dochodzenia" do czegos w zyciu.

    Przeciez tutaj to powszechne, ze czlowiekowi jojczacemu nad wlasna nadwaga panie, ktore sa genetycznie uprzywilejowane doradzaja w kwestii diety i cwiczen. W innych watkach panie uprzywilejowane szczesciem w milosci doradzaja tym, ktorym nie wyszlo (na pewno bylo za malo seksu/za duzo/nie taki seks - niepotrzebne skreslic) itd. I tak mozna wymieniac.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 20:14
    Ja też mam coś do powiedzenia w tej kwestii, ba nawet w kwestii "jak kupić mieszkanie bez kredytu" mogłabym się wypowiedzieć, ale wątek jest o czymś innym. Wątek jest o tym, że ktoś czuje się niesprawiedliwie potraktowany przez "życie", bo mało dostał od rodziców.

    Oczywiście, że na ematce były większe zbrodnie niż wymądrzanie się nie na temat. Ale ona tą zbrodnię popełnia w coraz mniej wytłumaczalnych okolicznościach wink.
  • 17.03.17, 01:38
    klamkas czuje sie jak Sherlok skoro jestem taka nieprzenikniona lol z tymi okolicznosciami ha ha. Poniewaz napisalas to sympatycznie to jeszcze raz wyjasnie o co chodzi:

    - co innego gdy ktos zali sie na trudna sytuacje: bo maz odszedl, dziecko chore, strata pracy
    Ja to rozumiem i ludzi trzeba wspierac.

    - co innego gdy ktos komu nic specjalnie sie nie dzieje a takowy np. zwala przez cale swoje zycie na to ze byl biedny i nie poszedl do szkoly ( cyrkowcy z tym tekstem to ci co za komuny mogli studiowac kiedy rzad dawal stypendia akademiki za grosze itd) , albo zwala wszystko "bo gdybym nie wyszla za takiego faceta to by moja kariera" itd itp Lata mijaja, oni nic nie zmienili, ... a oni ciagle marudza. CHodzi o to ze to sa ludzie ktorzy zwalaja wine na cos czy kogos, los z przed 40 lat i tworza taki "Egregor" zamiast w pewnym momencie samemu wziac sie za cos ( jesli im zalezy, bo nie musi, ale ten co nie odczuwa owych brakow nie jeczy). Dla mnie to jest szkodliwe i nie fair dla sluchaczy a szczegolnie jesli sie to robi regularnie.

    I nie , nie chodzi o zosie, ktora sobie tam cos jednorazowo napisala, taka refleksje. Ja zosi nie znam i zosi sytuacji nie opisuje. Chodzi o ludzi ktorzy ida przez zycie ogladajac sie wstecz ciagle zrzedzac o tym co to ich ominelo i jacy sa poszkodowani tzw TYP ROSZCZENIOWY


    A w ogole pomijajac twoj wpis klamkas i nie odnosnie ciebie tylko z innej beczki, wieczor juz byl, teraz....noc sie zbliza i wchodze, a hahah forumki z zaciekloscia dalej analizuja co Princess miala na mysli, a Princess ciasto upiekla gadajac z kolezanka na facebooku, dzieciaka wykapala, do lozka polozyla, a ci tu nadal gdybaja...i analizuja wirtualny niczek Princess i dalejze rozdzielac wlos na 100 ( nawet nie chce mi sie czytac niektorych nickow wiec czytam co rozsadniejsze). Ludzie to maja naprawde fantazje i czas...

    https://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2012/07/be65d037de41cc252c2147f7c318476e.gif

    nie znaja wcale lol....

    I am flattered....dobranoc.
  • 17.03.17, 07:32
    princesswhitewolf napisała:

    > I nie , nie chodzi o zosie, ktora sobie tam cos jednorazowo napisala, taka refl
    > eksje. Ja zosi nie znam i zosi sytuacji nie opisuje. Chodzi o ludzi ktorzy ida
    > przez zycie ogladajac sie wstecz ciagle zrzedzac o tym co to ich ominelo i jac
    > y sa poszkodowani tzw TYP ROSZCZENIOWY

    Masz w takim razie wrażliwość słonia w składzie porcelany albo stopniowy zanik umiejętności przekazywania swoich myśli. Widzę wyraźnie, że do ciebie nie dotrze, choć 3/4 ludzi w wątku pisze ci to samo. Nie znasz zosi, ale piszesz w jej wątku, w taki sposób, że wszyscy mają jednoznaczne skojarzenia. Nie daje ci to nawet odrobinę do myślenia?

    Tym bardziej, że temat wątku nie są ludzie nadmiernie jęczący, wyszukujący dziury w całym, żeby z siebie robić ofiarę i pielęgnować uczucie poszkodowania.
    To twój własny bzik.

    Przyjedzie dziewczyna skarżąca się, że nie ma od dwóch lat alimentów i jest problem ze ściągalnością a jak tam u was, a inna wyskoczy na temat pazernych harpii na cudze pieniądze, a tak w ogóle to nie lubi jęczących a w życiu trzeba się nie mazgaić tylko liczyć wyłącznie na siebie. No i oczywiście, wiadomo, że są też na świecie pazerne harpie, wiadomo, że ktoś może nie lubić jęczących, wiadomo, że warto się opierać na sobie, ale te słowa, użyte w takim a nie innym kontekście będą się kojarzyły się dość jednoznacznie. Ktoś chce się wygadać, znaleźć podobnych sobie, wyżalić, uzyskać wsparcie, a w zamian dostaje opowieści o harpiach (tak istnieją) i o pełnej mobilizacji (bywa słuszna) bez jęczenia (bywa przesadne).

    Masz na życie tylko jeden sztywny schemat i stosujesz go do każdej sytuacji? Nie widzisz niuansów, różnych potrzeb wypływających z tego samego zdarzenia? Bo tak to wygląda, niestety. Nie zawsze ludzie chcą rozwiązania, czasem chcą się wygadać i uzyskać akceptację czy zrozumienie i to też przynosi ulgę. Spróbuj.
  • 16.03.17, 20:15
    No tak, tylko skąd pomysł, że autorka wątku ma problemy z pracą i z karierą?
  • 16.03.17, 20:21
    Skoro o Princess, to ona nie rozumie, ze mozna zyc inaczej, podejmowac inne wybory i byc szczesliwym. Natomiast swoje problemy przezywa bardzo. Dla mnie jest to rodzaj autyzmu albo braki inteligencji emocjonalnej, bo nie umie sie wczuc w czyjas sytuacje. Przyzwyczailam sie do tego i tak traktuje jej wypowiedzi. Z malym wyjatkiem - zarzucanie innym lenistwa, bo nie robia jak ona jest komiczne.
  • 17.03.17, 01:43
    >Natomiast swoje problemy przezywa bardzo.

    gdzie? serio? nie pamietam watku. NIe zakladam watkow wyzalnych.

    Odsylam wyzej do wypowiedzi do klamkas moze zrozumiesz roznice ze jedno jest wspolczuc ludziom ktorym sie cos dzieje w danym momencie, a drugie wysluchiwac roszczeniowych jeczacych wampirow " co to ich ominelo". To sa dwie rozne sprawy. A tu notorycznie babki zlewaja to w jedno bo jakos im wygodnie.

    Mam uraz po 2 osobach tego typu. NIe dziekuje za takie trujodupy, ktore sporo mi i naszym wspolnym przyjaciolom zzarly czasu. Jedna to facet o ktorym pisalam, Z jedna dlugo trzymalam kontakt pocieszajc mimo, ze wszystkie wspolne kolezanki i nawet moja matka mowily: daj spokoj, ja tej egocentryczki jeczki nie chce ogladac, przyjdz bez niej. No ale ile mozna. Widuje ja raz na rok w malych dawkach.
  • 17.03.17, 10:29
    princesswhitewolf napisała:


    > Odsylam wyzej do wypowiedzi do klamkas moze zrozumiesz roznice ze jedno jest w
    > spolczuc ludziom ktorym sie cos dzieje w danym momencie, a drugie wysluchiwac r
    > oszczeniowych jeczacych wampirow " co to ich ominelo". To sa dwie rozne sprawy.

    Ale ten wątek nie jest ani o osobach, którym w danym momencie gorzej się wiedzie i potrzebują pocieszenia i wsparcia, ani o osobach, które notorycznie się skarżą na swój los, jednocześnie nic nie robiąc, by go zmienić. To jest wątek o ludziach, którzy całe życie ciężko pracują, są zaradni, o których można powiedzieć, że całkiem dobrze im się powodzi. Tylko jednocześnie są to ludzie przemęczeni tymi całymi latami starań, pracy czasem ponad siły, nieustannej mobilizacji. W pewnym momencie przychodzi kryzys, przemęczenie, stany depresyjne czasem. Gadanie ludziom, że jęczą dla jęczenia, gdy komuś po prostu po latach zapierniczania wyrwało się, że ma dość bycia dzielnym, walecznym i zaradnym. Że zazdrości tym, którzy startowali z wyższego pułapu i, tak, tak, było im łatwiej dojść tam, gdzie są.
    Na koniec - nie każdy człowiek ma w sobie tyle samo siły. Co dla jednego będzie zwykłym życiem, dla innego może być ponad siły, zarówno fizyczne, jak i psychiczne.

    > Mam uraz po 2 osobach tego typu. NIe dziekuje za takie trujodupy, ktore sporo m
    > i i naszym wspolnym przyjaciolom zzarly czasu.

    Każdy z nas opiera się w swoich poglądach na swoich doświadczeniach i wiedzy. Ty dużo mówisz o tym, że generalizujesz, a jednak, jak widać, to wszystko wynika z twoich jednostkowych doświadczeń. Ten wątek SKOJARZYŁ ci się ze znanymi ci trujodupcami i próbujesz cos udowodnić, choć niekoniecznie na temat.

  • 16.03.17, 20:27
    black_halo napisała:

    > Nie no, to jest ogolnie ematkowa przypadlosc. Princess nie jest tu niezwykla ja
    > kas, po prostu Princess ma cos tam do powiedzenia w kwestii pracy i kariery i "
    > dochodzenia" do czegos w zyciu.

    Ok ale jedno ale, mozna to powiedziec w inny sposob, w innym stylu, a nie tak kategorycznie .



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 16.03.17, 20:33
    A od zera zaczynała? Z dup.nym wparciem rodziców?
  • 17.03.17, 23:02
    ja jestem osobą o tyle uprzywilejowaną, że 1. byłam bardzo zdolnym dzieckiem, 2. rodzice zrobili bardzo dużo, bym mogla odebrać dobrą edukację. i mimo wszystko bez trudu potrafię się zdystansować od swojego pępka i stwierdzić, że moje osiągnięcia są funkcją:. 1. genów, 2. dbających rodziców, 3. życia w duzym mieście, na 4. miejscu będzie moja praca. i nigdy nikomu nie sprzedawałam gadek o cięzkiej pracy, choć jak wyemigrowałam, to swoją pozycję budowałam od 0, ucząc się od 0 zupełnie obcego świata i tam żadna rodzina nie mogła m pomóc.
    a w ogóle takie czynniki jak urodzenie się dziecka niepelnosprawnego lub z ZA, potrafią dobrze prosperującego człowieka zepchnąć o dwie klasy ekonomiczne niżej, bo nagle okazuje się, że: 1. zostałaś samotna matką, 2. straciłaś pracę za nieobecności, 3. cały Twój wysiłek życiowy jest skoncentrowany na rehabilitacji dziecka. mam do czynienia z takimi przypadkami i nie odważyłabym się truć dupy o powodzeniu życiowym jako funkcji ciężkiej pracy.
  • 17.03.17, 23:40
    claudel6 napisała:

    > nie odważyłabym się truć dupy o powodzeniu życiowym jako funkcji ciężkiej pracy.

    Ciekawe spostrzeżenie.
    Ale - po raz kolejny wychodzi, że - 'tyle o nas wiemy, ile nas wypróbowano'.

    Te 'rzucające kamieniami' się zawsze znajdą - a osoby, które właśnie wiosłują, wiosłują a pod prąd się prawie nie przesuwają - te rozumieją, współczują i mają więcej pokory życiowej.

    I popieram to Twoje niedowierzanie (z postu gdzie indziej) - niesamowity dysonans, gdy taka dobrodziejka z reala z zagadkową zaciętością po nerach na forum wali.
    Czytasz coś takiego - i uśmiech sam na usta się skrada ^_^
  • 18.03.17, 08:23
    > i nigdy nikomu nie sprzedawałam gadek o ciężkiej pracy

    Przy całej słuszności tego, co piszesz, deprecjonowanie ciężkiej pracy jest jednak przesadą w drugą stronę. Ja też miałam dobry start, potem ostro zapikowałam w dół, wyciągnęłam się z tego ciężką pracą i mimo wszystko jestem z tego trochę dumna. Mam przy tym świadomość, że inni mieli mniejsze możliwości i że sama na różnych etapach zmagania się z życiem doświadczyłam dużo życzliwości i pomocy ze strony otoczenia.

    --
    Stoi na stacji wielgachno bana
    cało w oliwie jest opypłana.
  • 18.03.17, 23:42
    nie deprecjonuję ciężkiej pracy echtom. chcę tylko powiedzieć, że niestety jest ona często zupełnie niewystarczającym warunkiem powodzenia życiowego, szczególnie, gdy się miało wujowy start i wyszło z domu z obciążeniami (np. totalnym brakiem wiary w siebie, niskim kapitałem społecznym).
  • 16.03.17, 15:29
    "Wzruszyłem się dogłębnie. Moje serce łzawi, a moje oczy krwawią. Tak, ludzie nie mają w życiu tak samo. Nie mają równych startów. I? "
    i np. mi jest z tego powodu ciężko, i zapyatłam jak maja inni. nie oczekuję niczego, nie chcę ,zeby ktoś na nie pracował, po prostu za życie na jako takim poziomie okupiłam depresją, ogromnym zmęczeniem, i czuję, że byłabym duzo dalej gdybym dostała cokolwiek z domu, choćby wsparcie psychiczne, poczucie bezpieczeństwa, pewność, że jak mi isę nie uda mogę choć na chwilę pójść do mamy . a nie,ze muszę 2 tygodnie po porodzie gnać do pracy, a wszpitalu naporodówce deklearcję VAT wypełniać np.
  • 16.03.17, 12:47
    no ale jesli nie o to chodzi to w czym problem? Nawet ci co costam dostali ( jakis tam wklad na mieszkanie) musza splacac kredyt czy pracowac na samochod i zycie. 99% ludzi na tym padole.
    Nie zakladaj ze ludzie nie musza pracowac.
  • 16.03.17, 12:51
    Oprócz tych, którzy dostali "coś tam" są i tacy, którzy dostali na starcie: spłacone mieszkanie, samochód, czasem pomoc przy dziecku.
    I zwyczajnie są i tacy, którzy na to wszystko muszą zarobić sami. Na wszystko. Nie, że tylko na mieszkanie a mama pomoże przy dziecku. Nie, że ojciec da w prezencie samochód to my już tylko na mieszkanie.
    Są tacy ludzie, którzy wyszli z domu w tym, co mieli na grzbiecie.

  • 16.03.17, 13:16
    pitahaya1 napisał:

    > Oprócz tych, którzy dostali "coś tam" są i tacy, którzy dostali na starcie: spł
    > acone mieszkanie, samochód, czasem pomoc przy dziecku.
    > I zwyczajnie są i tacy, którzy na to wszystko muszą zarobić sami. Na wszystko.
    > Nie, że tylko na mieszkanie a mama pomoże przy dziecku. Nie, że ojciec da w pre
    > zencie samochód to my już tylko na mieszkanie.
    > Są tacy ludzie, którzy wyszli z domu w tym, co mieli na grzbiecie.

    Jest dokładnie tak jak piszesz! I co z tego?
    Jedni mają 190 cm wzrostu, a inni 150 cm. To też bardzo niesprawiedliwe.... Może z tym też coś zrobić?
  • 16.03.17, 13:48
    O co ci chodzi? O stwierdzenie faktu, że nie wszyscy mieli TAKI SAM start w życiu? Ano nie mieli. I o to chodzi.
  • 16.03.17, 14:07
    pitahaya1 napisał:

    > O co ci chodzi? O stwierdzenie faktu, że nie wszyscy mieli TAKI SAM start w życ
    > iu? Ano nie mieli. I o to chodzi.

    Ale to jest tak oczywista oczywistość, że nie ogarniam po co o tym zakładać fefdziesięty wątek?

    Chesz wyrównywać starty w życie?
  • 16.03.17, 14:32
    A czy ja ten wątek założyłam? Po prostu dopisałam, że tak jest. Nie każdy ma taki sam start w życiu.
    I nie o to autorce chodzi.
    Chodzi o zamydlanie, że choć jeden z drugim dostał mieszkanie, czy porządne wykształcenie to cóż to takiego. Takie nic. Potem i tak każdy musiał ciężko pracować. Ano musiał, tylko ten pierwszy dodatkowo musiał sobie to mieszkanie kupić lub zapewnić wykształcenie na własny koszt, nie na koszt rodziców.
    Jeśli dla kogoś nie ma tu równicy to ja już nic nie poradzę wink

    I nie dziwię się, że autorka jest zmęczona.
    Ja również. Od 25 lat zawsze sama z mężem, bez wsparcia, choćby psychicznego, o finansowym nie mówiąc. Nie mam poduszki w postaci pomocy przy dzieciach, przy zakupie mieszkania, przy czymkolwiek. Nawet wypłakać się nie ma komu.
    Ot, czasem jak sierota się czuję.
    I tak, jest z tym ciężko.
  • 16.03.17, 14:48
    >O stwierdzenie faktu, że nie wszyscy mieli TAKI SAM start w życiu? Ano nie mieli. I o to chodzi.

    no ale w takim jakze oczywistym celu zakladac watek???

    Kurcze, ktos sie wczoraj urodzil czy co?
  • 16.03.17, 14:54
    Ta, bo tu same wyłącznie ambitne wątki na forum.
    Może się dziewczyna wyżalić chciała, źle jej z tym, pogadać chce, dowiedzieć jak inni się z tym czują.

  • 16.03.17, 14:55
    no wiec o tym mowilam wyzej tez. Ze ludzie lubia sie wyjeczec i stad ten watek.
  • 16.03.17, 14:57
    No i co? Tacy są ludzie, jak jest im źle, lubią o tym pogadać, bardzo cię to zaskakuje?
  • 16.03.17, 15:02
    nie. W ogole. Dlatego pisze o tym jako oczywistosci. Znam takich jeczacych bez powaznego powodu bardzo wielu. Karmie strapionych ale do pewnego stopnia bo gdy widze wampiryzm energetyczny to daje noge.
  • 16.03.17, 15:13
    Czepiasz się bez sensu. Na górze strony stoi: "Tu możesz się wyżalić, porozmawiać o kłopotach z samą sobą i światem wokół Ciebie, jak również podzielić radością, która stała się Twoim udziałem". Więc się żali. Możesz po protu ominąć ten wątek, jeśli cię nudzi i drażni.
  • 16.03.17, 15:15
    >Możesz po protu ominąć ten wątek, jeśli cię nudzi i drażni.

    gdyby az tak draznil juz dawno bym wyszla. Wiec mowie ze ludzie lubia sie wyjeczec i nie jest to nic dziwnego. Nawet typowe.
  • 16.03.17, 15:18
    Jesteś wstrętna, daruj sobie.
  • 16.03.17, 15:21
    w czym konkretnie? Jestes wstretna mowiac ze jestem wstretna nie majac ku temu ZADNYCH podstaw. Ot nie czytasz i stworzylas chochola. Dlaczego nie zaczniesz pisac do autorki watku a wybierasz wstretne napasci na tych ktorzy mobilizuja innych do dzialania i poprawy swojego zycia. Jestes PRZEWSTRETNA... Lustereczko.
  • 16.03.17, 15:25
    mobilizują??
    przeceniasz się
    kiedyś cię lubiłam
    od dłuższego czasu jednak zachowujesz się jak wstrętna, tak wstrętna, zarozumiała baba
    i jeszcze jedno
    tu nikt nie pisze, że jest biedny!! tylko, że zmęczony
    ale jak ktoś ma problem ze zrozumieniem tekstu i lubi się czepiać, tak jak ty, to wymyśla bzdury i dowala innym

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 15:29
    pade napisała:

    > mobilizują??
    > przeceniasz się
    > kiedyś cię lubiłam
    > od dłuższego czasu jednak zachowujesz się jak wstrętna, tak wstrętna, zarozumia
    > ła baba

    Mam takie same odczucia,choc nigdy jakos jej specjalnie nie lubilam, ale jakos sie dalo. Od jakiegos czasu fatal nie sie ja czyta. Klamie, wymysla,cos tam sobie roi w glowie a gdy sie jej zwroci uwage zachowuje agresywnie.



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 16.03.17, 15:42
    Nie wazna moja rola. Chodzi o cel- mobilizacje.

    Nie wazne czy mnie lubilas- nie mozna lubic kogos kogo nie znasz.

    > to wymyśla bzdury i dowala innym

    nigdy nie napisalam tu nikomu ze jest wstretny. Nie jestem chamem

    Zawsze pisze co uwazam

    Znam naprawde wiele ludzi ktorzy zyja spokojnie bez wielkich ambicji bycia bogatym - i ok.

    Znam ludzi ambitnych co chca byc bogatym i bardzo sie staraja- i ok

    ale nie rozumiem ludzi jeczacych ale nic w kierunku zmiany nie robiacych.

    Nie pisze tu o nikim konkretnie. Zwracam uwage tylko na pewna postawe, pulapke w ktora ludzie latwo sie lapia

    Ja jestem nie istotna w tym calym temacie wiec nie mowmy o mnie.Chyba ze ktos szuka chochola do bicia na forum ( takich blokuje)

    Kazdy z nas sam musi sie zastanowic na co narzeka i co mozemy zmienic. Kazdy z nas na cos narzeka, a wiekszosci spraw ( poza zdrowiem chyba) mozemy conieco zmienic by polepszych swoj los. Marudzenie non stop nie pomaga.

  • 16.03.17, 15:50
    princesswhitewolf napisała:

    > Nie wazna moja rola. Chodzi o cel- mobilizacje.

    w jakim celu w wątku wyżalnym???
    >
    > Nie wazne czy mnie lubilas- nie mozna lubic kogos kogo nie znasz.
    >
    Bo ty tak twierdzisz???


    > Zawsze pisze co uwazam

    Warto się czasem zastanowić co się pisze, po co, i czy ktoś prosił o kopa.
    >
    > Znam naprawde wiele ludzi ktorzy zyja spokojnie bez wielkich ambicji bycia boga
    > tym - i ok.

    Kto w tym wątku pisze o bogaceniu się???

    > Znam ludzi ambitnych co chca byc bogatym i bardzo sie staraja- i ok
    >
    > ale nie rozumiem ludzi jeczacych ale nic w kierunku zmiany nie robiacych.

    Kto w tym wątku jęczy i nic nie robi???
    >
    > Nie pisze tu o nikim konkretnie. Zwracam uwage tylko na pewna postawe, pulapke
    > w ktora ludzie latwo sie lapia

    Po co??? Kto cię prosił?

    > Ja jestem nie istotna w tym calym temacie wiec nie mowmy o mnie.Chyba ze ktos s
    > zuka chochola do bicia na forum ( takich blokuje)

    Nie jesteś chochołem. Kilka osób napisało ci zgodnie z prawdą jak odbiera twoje wypowiedzi. Brakuje ci wyczucia, nie masz empatii, piszesz nie na temat, pouczasz z wyższością, wyśmiewasz i ustawiasz ludzi do pionu nieproszona. Zastanów się nad tym dla własnego dobra.
    >
    > Kazdy z nas sam musi sie zastanowic na co narzeka i co mozemy zmienic. Kazdy z
    > nas na cos narzeka, a wiekszosci spraw ( poza zdrowiem chyba) mozemy conieco z
    > mienic by polepszych swoj los. Marudzenie non stop nie pomaga.

    Kto marudzi NON STOP???


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 23:21
    >Nie wazna moja rola. Chodzi o cel- mobilizacje.

    Nie można byc w stanie najwyższej mobilizacji cały czas. I ja świetnie rozumiem, że autorka wątku właśnie tym może czuć się zmęczona. Twoje dowalanie raczej jej juz do niczego więcej nie zmobilizuje.
  • 16.03.17, 15:26
    Ależ wypowiedziałam się w temacie do autorki. Wstrętne napaści? To ciekawe. Twoje nieproszone nieprzyjemne komentarze nie są wstrętne, ale jak ktoś zwróci uwagę tobie, to nagle robi ci się niemiło i jest przewstrętnie? Jak widac poniżej nie tylko ja zauważyłam twoją postawę, więc może rozejrzyj się za własnym lustereczkiem, pani z brzydkim wnętrzem.
  • 16.03.17, 15:32
    to ty mnie nazwalas wstretna. Wiec stosuje lustereczko. Nigdy w zyciu nie nazwalabym cie wstretna bo nie jestem niegrzeczna. Ja wpisywalam sie pod dyzurnym trollem a ty sie wlaczylas. To twoj problem,
    >pani z brzydkim wnętrzem.

    Jestes manipulatka.

    Nie robi mi sie niemilo tylko ciebie zal, ze tak latwo ponosza cie emocje i nie chce ci sie wyczytac ze staram sie zmobilizowac ludzi w moim wpisem by STARAC SIE a nie jeczec jesli jestesmy zdrowi, mamy kochajacych ludzi wokol. Pieniadze to TYLKO pieniadze. Jeden dzien sa, drugiego dnia mozna wszystko starcic. A teraz zapraszam do dalszej kontynuacji odmiany czasownika jest + przymiotnika wstretna manipulatno<ziew>
  • 16.03.17, 15:36
    Nooo, nie wiem, kto tu się teraz bardziej zagotował tongue_out nie wiem w ogóle o czym ty bredzisz, piszesz nie na temat, jesteś nieprzyjemna i nie zauważyłam, żeby ludzie dobrze reagowali na te twoje "mobilizacje", więc może jesteś w tym kiepska i pora sobie odpuścić.
  • 16.03.17, 15:39
    Wiesz co, mi też ciebie żal, więc cię zmobilizuję i udzielę ci rady nieproszona. Poszukaj sobie drugiej połówki, która nie będzie patentowanym leniem. Od razu ci poziom agresji spadnie.


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 15:39
    Jezu, kobieto, odpuść, ja jestem zmobilizowana przez 6 dni w tygodniu, a też czasem jęczę. To ludzkie, normalne, raczej nienormalne jest to dlaczego okazanie słabości, żalów czy zwykła potrzeba zrozumienia przez innych, wzbudza w tobie taką niechęć i agresję?
    Może faktycznie spójrz w to lustereczko, o którym piszesz do morgen, i zapytaj siebie, co cię tak drażni w tym, że ludziom czasem jest źle i potrafią się do tego przyznać.
    Może ty sama za długo i za mocno zaciskasz zęby?
  • 16.03.17, 15:43
    To samo miałam napisać. Plus obsesja na punkcie lenistwa - nieumiejętność odpoczywania, odpuszczania sobie, nadmierna ambicja?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 15:45
    >Jezu, kobieto, odpuść, ja jestem zmobilizowana przez 6 dni w tygodniu, a też czasem jęczę


    ale nie o tym mowa. Mowa o tych ktorzy nie sa zmobilizowani i jecza nic nie zmieniajac. Mysle ze rozmawiasz z tematem jakiego nie bylo. Kazda moja przyjaciolka czasami wpada i sie zali. To normalne. Nie kazda od razu jest gotowa na zmiany bo do zmian trzeba "dojrzec" mentalnie.

    Przeciez mowa OGOLNIE o postawach ludzkich i ze sa ludzie ktorzy zawsze jecza i na wszystko nie ruszajac z tematem od lat. Np. Znam faceta zrzedzacego ze ma zla zone. Od lat nic nie zmienia. Nadal z nia jest. Wpada sie wyzalic. Wiesz po 30 latach malzenstwa watpie by cos zmienil. Jako 20 latka sie bardzo angazowalam by mu pomoc, poradzic. Potem wysylalam na terapie. Po 10 latach odkrylam ze mam byc gabka bo... jemu dobrze z jego nieszczesciem i nie ma zamiaru tego zmieniac.
    Nadal slucham ale przestalam sie juz przejmowac i tylko sie usmiecham i kiwam glowa tudziez zmieniam temat. Rozumiesz teraz?

  • 16.03.17, 15:51
    Ty rozmawiasz nie z tematem, tylko NA temat, jakiego nie było. Może przeczytaj jeszcze raz post startowy?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 16:01
    >Ty rozmawiasz nie z tematem, tylko NA temat, jakiego nie było. Może przeczytaj jeszcze raz post startowy?

    no ale ona pytala nas o zdanie? Wiec pisze jej ze roznie bywa i zycie jest nei fair ale wiele zalezy od nas samych.

    moze masz racje i faktycznie zosia mogla odebrac to indywidualnie ale chyba nie, jakos milo rozmawia z nami pietro nizej o zatrudnieniu. Calkiem pogodnie.
  • 16.03.17, 20:31
    Duzo latwiej sie zmobilizowac i zarzucac innym lenistwo, gdy samemu ma sie mega wsparcie rodziny i startowalo sie z innym kapitalem spoleczno-kulturowym. Troche to pachnie komentarzem o buleczkach i chlebie, gdy zarzucasz innym lenistwo, zabraniasz im ponarzekac sobie. Malo ludzkie, a do tego zapominasz, jak bardzo uprzywilejowana pozycje sama zajmujesz.
    Wciaz pamietam, jak mi zarzucalas lenistwo, bo nie pracuje, tylko jestem w domu z dziecmi - tak latwo takie cos rzucic, gdy sie zna jedynie wyrywek historii. Tu tez znamy jedynie wyrywek - nie wiesz, czy dziewczyna dopiero co sie nie uporala z toksyczna relacja z wlasnymi rodzicami, nie wiesz, czy nie wyszla z totalnej biedy.
    Moim zdaniem jest dzielna i niniejszym glaszcze po glowie, bo dziala, choc jej ciezko. Kazdy ma prawo do gorszego dnia. Troche empatii.
  • 17.03.17, 11:10
    Nigdy nikogo nie nazwalabys wstretna - a konczac wpis, to wlasniw robisz.
    Niestety, inna miara mierzysz siebie a inną resztę świata. Do tego, jeśli prawdą jest, że miałaś ułatwiony materialnie start życiowy w dorosłość, czy uzyskanie wykształcenia, kompletnie nie rozumiesz o czym pisze autorka. Bo nigdy nie musiałaś zaczynać od zera. Mogłaś poświęcić siły i może nawet niższy potencjał początkowy na inne sprawy. Od razu byłaś dalej i łatwiej było Ci osiągać kolejne cele. Nawet harówką. Ale na zdobycie bazy życiowej nie wypstrykałaś się z sił i nie ,, traciłaś ,, na to czasu.
    Dlatego, jeśli brak Ci empatii by zrozumiec, jak ciężkie było dla kogoś doskoczenie własną pracą i wyrzeczeniami, do Twojego poziomu startowego, to masz takie a nie inne reakcje na własne slowa w tym wątku.
    Mieszasz dwie cechy - marudzenie i malkontenctwo jako cechę charakteru a narzekanie i kryzys sił, kiedy ktoś całe życie ma trudniej niż Ty. I do tego jeszcze, mając się za miłą i grzeczną, reagujesz agresją na słowa krytyki, innym jej nie szczęsząc.
  • 16.03.17, 15:50
    Raz piszesz, że ludzie lubią sobie pojęczeć a za chwilę pytasz, po co zakładają wątki?
  • 16.03.17, 16:46
    morgen_stern napisała:

    > Więc się żali. Możesz po protu ominąć ten
    > wątek, jeśli cię nudzi i drażni.

    A ile można w kółko to samo!? Taki wątas jest ostatnio co dwa dni!
  • 16.03.17, 15:13
    Sorry, ale nie jesteś wyrocznią rozstrzygającą co jest uzasadnionym powodem do narzekanie a co nie, nawet jeśli tak ci się wydaje.
    Tym bardziej w tym wątku, gdzie jak sama piszesz, nie należysz do tych co nic nie dostali, w innym chyba nie raz pisałaś o żwawej mamie pomagającej ci przy dziecku.
    Trochę bezczelne z twojej strony jest nazywanie ludzi, którym brakuje/brakowało w życiu pomocy rodziny, jęczącymi, sama tego nie doświadczyłaś, a skoro brakuje ci empatii, żeby poczuć jak to jest być człowiekiem pozbawionym pomocy rodziny, to powinnaś sobie darować komentarze o wampirach energetycznych.
  • 16.03.17, 15:20
    >Sorry, ale nie jesteś wyrocznią rozstrzygającą co jest uzasadnionym powodem do narzekanie a co nie, nawet jeśli tak ci się wydaje.

    jak kazdy w tym watku mam mozliwosc do wyrazenia wlasnej opinii.

    >Trochę bezczelne z twojej strony jest nazywanie ludzi, którym brakuje/brakowało w życiu pomocy rodziny, jęczącymi, sama tego nie doświadczyłaś,

    Hmm jako polsierota uwazam ze prawisz od rzeczy.

    >a skoro brakuje ci empatii,

    po 20 latach wysluchiwania ludzi ze wzgledu na zajecie hobbystyczne nauczylam sie oddzielac te osoby ktore trzeba wesprzec w trudnej chwili gdy traca nadzieje a starali sie badrzo, i rozrozniac te ktore sa systematycznymi energetycznymi wampirami i chca sie wyjeczec by sobie poprawic nastroj zostawiajac osobe udupiona.
    Tutaj nie mowimy o konkretnym przypadku ale ogolnie

    czy poczulas sie lepszym czlowiekiem oskarzajac mnie o brak empatii? Co konkretnie robisz by ludzi wesprzec? No co? Z iloma rozmawiasz w tygodniu zwracajacymi sie o pomoc. Jako ze zajmuje sie "wrozeniem z fusow" mam takich przypadkow setki rocznie. Jest ich tyle bo czynie to za darmo, ze musze ucinac ludzi na Facebooku jesli mam do czynienia z regularnym jeczacym: zdrowy z praca, w miare stabilnym zwiazku, a nie chce isc na psychoterapie bo wszyscy wokol sa winni a nie on/ona. Malo wiesz o zyciu i ludziach jeszcze.

  • 16.03.17, 15:23
    To po jaką cholerę męczysz się jeszcze z jęczącymi w tym wątku? jesteś masochistką czy po prostu lubisz sobie popisać bez sensu?
  • 17.03.17, 23:27
    ktoś, kto by ludziom realnie pomagał, nigdy by nie takich rzeczy nie pisał.
  • 16.03.17, 15:25
    princesswhitewolf napisała:


    > po 20 latach wysluchiwania ludzi ze wzgledu na zajecie hobbystyczne nauczylam s
    > ie oddzielac te osoby ktore trzeba wesprzec w trudnej chwili gdy traca nadzieje
    > a starali sie badrzo, i rozrozniac te ktore sa systematycznymi energetycznymi
    > wampirami i chca sie wyjeczec by sobie poprawic nastroj zostawiajac osobe udupi
    > ona.

    A ktos cie prosilam o ocene i oddzielanie? Ktos cie prosilam o assessment psychologiczny autorki?
    Rob tym ktorzy do ciebie przychodza.


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 16.03.17, 15:34
    Ależ wyrażaj sobie opinię, naucz się jednak to robić bez obrażania innych.

    Widocznie w tej "pomocy ludziom" mocno się już wypaliłaś, bo wpadasz do wątku o zwykłych, ludzkich żalach, ani jakiś dużych, ani jakiś szczególnych i zaczynasz bredzić o jęczących zamęczających wampirach energetycznych. Może powinnaś jakoś zmienić te swoje pomaganie, bo widać, że z takim podejściem i zrozumieniem dla innych, chyba nikomu nie służy.
  • 16.03.17, 15:48
    >Ależ wyrażaj sobie opinię, naucz się jednak to robić bez obrażania innych.

    wiesz ja pisalam ogolnie a to na mnie jedna sie rzucila ze jestem wstretna.

    Czy to jest obraza, jesli ktos napisze ze istnieja ludzie ktorzy chca sie wyjeczec dla samego wyjeczenia. Tak istnieja. Sorry ale takie sa fakty.

    Jesli ktos to bierze indywidualnie jako atak na siebie samego to jego problem

    >Może powinnaś jakoś zmienić te swoje pomaganie, bo widać, że z takim podejściem i zrozumieniem dla innych, chyba nikomu nie służy.

    wracaja wrecz wiecej... wiec jednak chyba sluzy.


  • 16.03.17, 15:53
    masz dwie osobowości?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 15:55
    za duzo myslisz o mnie i kim tam jestem a za malo o temacie watku.

    Bo ja nie odebralam tego jako indywidualny watek wyzalny z nakresleniem sytuacji szczegolowej osoby. Tylko rozmowie ze tak nie fair jest. No jest. A skoro jest to co: a. narzekamy b. pocieszamy i mobilizujemy. Ja jestem i zawsze bylam za b.
  • 16.03.17, 16:09
    Gdyby mi np. mój mąż, na moje żale że mam dość i jestem zmęczona, powiedział: nie marudź, nie narzekaj, nie bądź leniem, bierz się do roboty - dostałby w łeb patelnią. Nie cierpię takich ludzi jak ty, takich nieuważnych, tak, nie zauważających tego, że ktoś wcale nie chce pocieszenia ani mobilizacji, tylko chce np. poużalać się nad sobą, popłakać, napić wina, wyspać i tak "odnowionym" ruszyć do działania. Trzeba umieć odróżnić czy ktoś potrzebuje tej mobilizacji, rady czy po prostu chce się pożalić. Jeśli chcesz dalej pomagać ludziom, to powinnaś się tego nauczyć. To niezbędna umiejętność w pracy z ludźmi.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 16:18
    >Gdyby mi np. mój mąż, na moje żale że mam dość i jestem zmęczona, powiedział: nie marudź, nie narzekaj, nie bądź leniem, bierz się do roboty - dostałby w łeb patelnią

    co innego konkretna osoba a co innego rozwazania teoretyczne na forum o temacie bez odniesienia do nikogo konkretnego. Rozumiesz roznice?


    >Jeśli chcesz dalej pomagać ludziom, to powinnaś się tego nauczyć. To niezbędna umiejętność w pracy z ludźmi.

    mysle ze gdyby im sie nie podobalo nie pisaliby do mnie. Zapytaj chocby black halo czy taka straszna jestemsmile))) i na ile skuteczna.
  • 16.03.17, 16:26
    Ona cię chyba poprosiła o radę. Czaisz różnicę?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 16:32
    gdzie? no cos ty.w ogole nie pytala o siebie i opinie na swoj temat. O zosi mowa? pytala o to jak ludzie inni maja i co uwazaja...
  • 16.03.17, 16:45
    na to się mówi "nie pal głupa"
    piszę o Black_halo, ją wszakże miałam zapytać jak cudowna jesteś w swoim fachu, nieprawdaż?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 18:12
    pade napisała:

    > na to się mówi "nie pal głupa"
    > piszę o Black_halo, ją wszakże miałam zapytać jak cudowna jesteś w swoim fachu,
    > nieprawdaż?
    >

    Musze stanac w obronie Princess troche bo zapewne chce dobrze ale jej troche nie wyszlo. Princess jest zaprawiona w zyciowych bojach i dlatego nie ma tendencji do uzalania sie nad soba, tylko bierze sie za siebie i robi swoje. Dlatego lubia z nia gadac bo zaraz czlowiek nabiera wlasciwej perspektywy w kwestii swoich zyciowych problemow.

    Natomiast tutaj poszybowala wysoko ponad ziemia co tez i ja zauwazylam.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 19:47
    black_halo napisała:

    > Musze stanac w obronie Princess troche bo zapewne chce dobrze ale jej troche ni
    > e wyszlo. Princess jest zaprawiona w zyciowych bojach i dlatego nie ma tendencj
    > i do uzalania sie nad soba, tylko bierze sie za siebie i robi swoje.

    To absolutnie nie wynika z tego, że ktoś jest zaprawiony w bojach. To wynika z braku wyrozumiałości dla siebie i dla innych.
  • 16.03.17, 16:27
    Polecam i Tobie, i Twoim rozmowczyniom zajrzeć do niedawnego wątku Rosy, o tu
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,163509779,163509779,Dzis_dzien_tesciowej_.html#p163523063
    bo wyraźnie cierpisz na rozszczepienie osobowości wink

    --
    Dziś miałam niemiłe spotkanie w pracy z jednym podobnym do tego forumowego stworu kolesiem. Tyle że młody. Tłusty jak beczka z miodem. I ten młodzian mnie poucza. Tylko spojrzałam na niego. Zrobił się czerwony jak burak (by rosapulchra0)
  • 16.03.17, 16:27
    to było oczywiście do princess

    --
    Dziś miałam niemiłe spotkanie w pracy z jednym podobnym do tego forumowego stworu kolesiem. Tyle że młody. Tłusty jak beczka z miodem. I ten młodzian mnie poucza. Tylko spojrzałam na niego. Zrobił się czerwony jak burak (by rosapulchra0)
  • 16.03.17, 16:35
    tak zrozumialam ze do mnie i odpisalam. pozdrawiam, bez odbioru bo nudzi mnie taka wiwisekcja i kolejny chochol.
  • 16.03.17, 16:47
    Odnosnie Twojej osoby wiwisekcja nie jest potrzebna, jesteś banalnym przypadkiem.
    Tu na forum zamiast wiwisekcji zwykle wystarcza prosty test: "pokaż mi swoich przyjaciół, a powiem Ci, kim jesteś". Ewentualnie "pokaż mi swoich wrogów, a powiem Ci, kim jesteś". Sprawdza się na 99 procent.

    --
    Dziś miałam niemiłe spotkanie w pracy z jednym podobnym do tego forumowego stworu kolesiem. Tyle że młody. Tłusty jak beczka z miodem. I ten młodzian mnie poucza. Tylko spojrzałam na niego. Zrobił się czerwony jak burak (by rosapulchra0)
  • 16.03.17, 16:36
    "NIektorzy ludzie po prostu musza pewne rzeczy z siebie wyrzucic by dalej isc. Wyzalic sie" by princess

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 16:34
    . Ja tu nie widze watku o osobie ladyz gaga. W ogole nie pisalam nigdzie o zosi konkretnie tylko o ludziach ogolnie. Zas watek o rosie byl znowu caaaaaaaaaaaaaaaaly kolejny do znudzenia o niej a zaczal sie wesolo bo miala czarny humor

    ale spoko jesli chcesz to mysl ze mam rozszczepienie osobowosci czy wargi. To moze ci pomoc w czyms cos zracjonalizowac na moj temat. Ok. Tymczasem tu swistak zajmuje sie tymi sreberkami...
  • 16.03.17, 18:08
    Princess, jak chciałaś sobie ulać, że od 20 lat masz wobec znajomego syndrom pomagacza-ratownika, to trzeba było sobie swój wątek założyć, by cię foremki pocieszyły. Musisz być strasznie toksycznie spięta, że wolisz zawisnąc na cudzym wątku i cudzej historii, by o sobie i swoich problemach z współuzaleznieniem emocjonalnym pogadać.
    Zrób coś z SWOIM wampiryzmem, swoją manierą pouczania, ze swoim rozdmuchanym syndromem pomagacza -ratownika, który się wypalił więc zaczyna nienawidzić "ofiary", trójkąt Karpmana,
    co ci zaspakajało te 20 lat słuchania? jakie niedostatki emocjonalne? rodzice dali kasę ale nie dali uczuć że chcesz być dla kogoś "ta ważna" i go ratowac?
    Ogólnie - zajmij się sobą, bo ewidentnie masz nad czym popracować.
    I odważ się założyć wątek wyżalny o swoich problemach, a nie pasożytuj na cudzych wątkach.
  • 16.03.17, 19:54
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 16.03.17, 20:07
    Alter ego księżniczki?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 20:59
    nie. ale stala bywalczyni ktora napisala do mnie i nie ja. Ja zawsze pisze na jednym nicku o czym juz mowilam. Kiedys sie za kogos wstawilam i sie przejela. Ona lubi sie przebierac. Przeceniasz mnie z tym rozdwojeniem padesmile

    Wracajac do nickow pade, nie piszac do Ciebie ale zdziwilabys jak bardzo zmniejszyla sie liczba nickow w tym watku i na forum gdybys zobaczyl/la stroje.
  • 18.03.17, 01:38
    Czyżby? to dlaczego wis Grażynki został usunięty? wink
    --
    Na końcu będzie wszystko wyglądać inaczej.
    Ja dawno już mówiłam: Kasandra się myli!
  • 16.03.17, 20:10
    Jednorazowy nicku, rozumiem, że tak bardzo chciałaś złożyć wyrazy poparcia dla piszącej tu forumowiczki, że aż zdecydowałaś się na założenie konta, ale wyświadczasz jej jedynie niedźwiedzią przysługę, pisząc w tak napastliwy sposób i na dodatek z manierą łudząco podobną do osoby przez ciebie popieranej.
  • 17.03.17, 09:34
    ta sama "sprawność" werbalnabig_grin

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 17.03.17, 09:38
    Ja też się obawiam, że sama autorka przybiegła sobie na pomoc... słabe.
  • 16.03.17, 20:55
    Jestem optymistka, grazynkazgor, a nie i zawsze mam nadzieje i wiare ze po prostu w dlugim watku ktos czegos nie doczytal. Zreszta, ja po prostu pewnych osob wypowiedzi nie czytam. Albo blokuje. Szkoda czasu.
  • 16.03.17, 21:29
    A szkoda, ze nie czytasz, zobaczyłabyś wtedy, że poza tym, że osiągnęłaś coś zawodowo, masz sporo do nadrobienia.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 17.03.17, 01:47
    >masz sporo do nadrobienia.

    znasz kogos kto nie ma?

    W ogole do glowy by mi nie przyszlo wypisywac takie bzdury osobom z wirtualnego swiata na podstawie tego ze ktos widzi roznice miedzy osobami zalacymi sie w powaznej sprawie a osobami wiecznie jeczacymi o nie fair mlodosci.
    Nie mialabym takiej czelnosci.

    Nie mam do nadrobienia jednego co ty masz: czytania uwaznie i nie poprawiania nastroju cudzym kosztem ponizajac kogos bo... nie czytam i sobie zleje wszystko wygodnie w "brak wspolczucia" by siebie pokrzepic. Najlatwiejsze sa wnioski i moralizowanie o ludziach na podstawie literek i niedoczytania bo nagonke sobie ciotki klotki zrobily. Oj Pade... Szkoda mojego czasu

  • 17.03.17, 09:33
    Jak ci 5 osób mówi, że jesteś koniem to kup sobie siodło.


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 17.03.17, 15:55
    I ogłowie smile

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • 17.03.17, 21:34
    princesswhitewolf napisała:

    > Nie mialabym takiej czelnosci.

    Może świadomie to nie masz - ale z wyobrażenia o własnej nieomylności na forum to mimochodem Ci się wymyka smile

    > Nie mam do nadrobienia jednego co ty masz: czytania uwaznie

    LOL smile
    O szukaniu mieszkania w Woking za £600 ^_^
  • 16.03.17, 23:10
    princesswhitewolf napisała:

    > Jestem optymistka, grazynkazgor, a nie i zawsze mam nadzieje i wiare

    Z Twoich postów naprawdę wynika coś innego.
    Że coś Ci w duszy/życiu nie gra. Że jakiś ból psychosomatyczny masz, i przez to jeździsz tak po forumkach.

    Nie piszę tego złośliwie - po naszych spięciach myślałem, że to tylko ja to tak widzę - ale chyba jednak nie.
  • 17.03.17, 00:15
    Jęczących bez powodu ... Dziołcha zmęczona, sama pisze, że nie ma się do kogo zwrócić, więc zwraca się tu i dostaje kopa - ot ematka big_grin
  • 17.03.17, 23:17
    ta,. faktycznie. "karmicielka" z Ciebie.
  • 16.03.17, 15:21
    princesswhitewolf napisała:

    Ze ludzie lubia sie wyjeczec i stad ten watek.

    A to nie wolno im?


    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 16.03.17, 15:35
    przeczytaj, na końcu było pytanie :"Czy jestem odosobniona? " , chciałam sie dowiedzieć jak mają inni. nie umiesz czytać?
  • 16.03.17, 15:49
    Widocznie komuś się ulało z tego powodu. Może koleżanka dogryzła, że ona też sama, bo jej rodzice "tylko" mieszkanie dali. Może teściowa dała upust nerwom. Może zły dzień.
    Nie wiem.
    A jaki jest powód zakładania innych wątków?
  • 16.03.17, 16:22
    ja w ogole nie widze tego watku jako rozwazan nad zyciem zosi jakiej nie znamy. Dla mnie to rozwazanie na temat co zrobic jesli czujemy ze los jest nie fair. A 99.9% ludzi czasami miewa takie poczucie i jesli nie dotyczy pieniedzy to milosci, jak nie milosci to urody jak nie urody to czegos innego. Cos kosztem czegos. Chocby wybor wolnego czasu i spokoju ducha

    Dlatego ja uwazam ze nie ma co narzekac i jeczec tylko trzeba sie swiadomie decydowac na to co chcemy i albo olac sprawe widzac swoje korzysci, albo ciezka praca zmieniac to.
  • 16.03.17, 16:27
    Ciężka praca nie gwarantuje poprawy losu. Gdyby tak było błyskawicznie stopniałaby przestępczość i wszelka niesprawiedliwość życiowa na Tym świecie. Znam co najmniej dwóch leni "wysokiego urodzenia" którzy niespecjalnie lubili pracować i pod względem materialnym mają jak pączek w maśle. Musiałoby się naprawdę wiele złych rzeczy stać by stracili wypracowany przez rodziców/dziadków majątek (nie jeden).
    I znam osoby ciężko pracujące niemal od 18 roku życia, którzy najwyżej dorobili się garba lub ciężkiej choroby na skutek owej pracy i nie stać ich nawet na filiżankę kawy na mieście.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • 16.03.17, 16:31
    >Ciężka praca nie gwarantuje poprawy losu.

    zgadza sie jak najbardziej, bo do tego jest to kwestia inwestycji owej ciezkiej pracy we wlasciwym kierunku. Pisalam o tym wczesniej tylko ze w tych emocjonalnych wpisach forumek zginelo to.
    Pracowac mozna ciezko zakrecajac tubki do pasty i za daleko z tym nie dojsc, pracowac mozna ciezko studiujac doglebnie filozofie ale jesli pieniadze sa dla kogos miara sukcesu to tez za daleko nie zajdzie. Chodzi tez o inwestowanie tej pracy tam gdzie zyski nam daja to czego oczekujemy (i nie zawsze sa to pieniadze, czesto satysfakcje ludzie maja z czegos innego). Madrutki jestes kaznodziejo
  • 17.03.17, 23:36
    jezu, serio masz takie klapki na oczach?
  • 16.03.17, 17:00
    Jezu, to zmobilizuj się i skończ.
  • 16.03.17, 17:26
    no dobra jak wolisz pomarudzic to choc bede glaskac i pocieszac jesli to lepiej pomoze.
  • 16.03.17, 15:13
    No ale czy komus zabrali? Ukradli? Chodza i epatuja bogactwem?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 16.03.17, 12:54
    ale jest im łatwiej , bo o tę część o dostali nie musieli pracować. pracuję i nei zamierzam przestać, ani nie chcę ,żeby ktokolwiek mi na coś dał, tak tylko się zastanawiam jak mają inni
  • 16.03.17, 12:58
    no ale my ( ci co costam dostali) tez musza pracowac, i pracuje wiele z nas wiecej niz TY.

    Odnosze wrazenie ze edukacja i wytrwalosc w dazeniu do kwalifikacji i doswiadczenia zawodowego jest wazniejsza niz to co dostajesz na starcie. Nie jeden bogacz przehulal majatek. Nie jeden zdeterminowany czlowiek zalozyl wielka dzis firme.
  • 16.03.17, 13:17
    Princess, zejdz na ziemie. Ludziom, ktorzy dostali cos na start jest w zyciu duzo latwiej. Czesc oczywiscie ciezko pracuje na dalszy sukces. Ale nieraz rownie ciezko pracuja ci, ktorzy nic nie dostali. Sa ludzi, ktorzy po studiach musieli imac sie jakiekolwiek pracy, nie mieli szans na dodatkowe studia i dlatego czasem 20 lat po studiach nie sa tam gdzie mogliby byc gdyby np. mogli posiedziec pol roku i spokojnie poszukac dobrej pracy. Na zachodzie sa inne realia ale nadal wziecie pracy ponizej kwalifikacji to jest czesto zawodowy gwozdz do trumny.

    Niektorzy nie mogli isc na studia bo rodzicow zwyczajnie nie bylo na stac. Mam w pamieci jednego kolege z roku, ktory cale studia chodzil w jednych spodniach, autentycznie niedojadal a wszystkie wieczory i weekendy spedzal na dorabianiu w najpodlejszych miejscach jak np. w knajpie, ktorej wlasciciel placil trzy zlote na godzine brutto czy tez godzinami wklepywal dane do komputera po 50 groszy od formularza. Czy mu to w czyms pomoglo? Nie bardzo. Ciezko jest ciagnac dosc trudne studia na politechnice i pracowac na ponad pelny etat.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 13:25
    >Princess, zejdz na ziemie.

    komu jak komu ale mi takie rzeczy pisac?

    >Ludziom, ktorzy dostali cos na start jest w zyciu duzo latwiej

    no to oczywiste ale jak NIE Z TYM dyskutuje. bo to banal wrecz


    Pisze o czyms innym do zalozycielki watku. Pisze o tym, ze np. sa ludzie ktorzy cos dostaja np opieke nad dziecmi i polowe domu rodzcow a i tak wyjezdzaja. Ze czlowiek ktory dostanie niekoniecznie nie chce sam sie wysilic i cos samemu osiagnac. Mowie jej zeby nie czula sie ze jest stratna az tak, bo tak naprawde w zyciu najwazniejsza jest determinacja wlasna a nie co dostaniesz od rodzicow i nie jeden fortune przehulal. Pocieszam ja przeciez.

    No i mowie jej ze czuje sie zmeczona byc moze ale ci co dostali byc moze nei dostali tyle by lezec z zalozonymi nogami i tez pracuja.


    >Niektorzy nie mogli isc na studia bo rodzicow zwyczajnie nie bylo na stac.

    a.stypendia sa dla pracowitych.( Mnie tez nie bylo stac na studia w USA. Po szkole pracowalam)

    b. Stypendia socjalne sa dla ubogich. Moja matka szorowala statki w stoczni po nocach studiujac medycyne. Jej siostra ( ciotka tez). Babcia byla samotna matka z 3ka dzieci ( dziadka wykonczyl w obozie koncentracyjnym)
  • 16.03.17, 13:30
    za te stypendia to ledwo pokój wynajmiesz, a gdzie ksiązki, ksero, jedzenie, bilety? o ubraniach i rozrywce nawet nie wspominam

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 13:34
    z takim nastawieniem to bym w USA tych studiow na pewno nie skonczyla bo nikt mi nie placil za studia ( tam sie placi, a stypendium tylko pokrywalo 50% czesnego) na zycie trzeba bylo zarobic. W UK tez w dodatku nie mialam stypendium

    Trza bylo za szmate chwycic: pracowalam podczas studiow jako sprzataczka, potem kelnerka, potem nianka, potem asystentka sekretarki, potem bibliotekarka...

    da sie przy zalozeniu ze nie traktuje sie studiow jako czasu na rozrywke i imprezy tylko.
  • 16.03.17, 14:57
    pewnie, że się da, TYLKO czasem koszt jest ZBYT duży, rozumiesz???
    nie, ty nie rozumiesz, ty wchodzisz na forum, żeby się dziwić albo wyśmiewać
    ludzie mają prawo pożalić się czasem, wieczne mobilizowanie się do walki jest wyczerpujące
    ale do kogo ja to piszę
    zaraz pewnie przeczytam:" hahaha, tylko lenie tak mówią, hahaha"

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 15:07
    >zaraz pewnie przeczytam:" hahaha, tylko lenie tak mówią, hahaha"

    a tutaj sie mylisz.

    >pewnie, że się da, TYLKO czasem koszt jest ZBYT duży, rozumiesz???

    no oczywiscie. Wiec kazdy musi sie zastanowic CO DLA NIEGO JEST WAZNIEJSZE: pieniadze o ktorych marzy ( no marzy skoro biadoli ze nie dostal na starcie) i liczy sie z wysilkiem ktory musi zainwestowac, tudziez nie jest to istotne dla niego ( I NIE MUSI) wiec nie stara sie stac nie wiadomo kim i jest ok. Byle w harmonii ze soba zyl i bylo ok.

    Problem nie w tym ze nie kazdy ma takie same priorytety ( bo wcale ale to wcale nie musi). Problem w jeczacych zrzedach ktore biadola jak to im zle, ale nic nie robia by tego poprawic bo z jakiegos powodu uwazaja ze pieczone golabki same powinny im spasc do gabki. Bo franek i jozek tak mieli to im im sie nalezy
    .
    W zyciu trzeba zadecydowac CO dla nas jest wazne. I tego sie trzymac. Mam znajome dla ktorych wazniejszy jest swiety spokoj i ogladanianie TV i pozne wstawanie niz zaiwanianie do pracy. I ok bo niektore zyja z tym w zgodzie ze nie stac ich na to czy tamto, ale niech ktoras inna zacznie jeczec jaka u nich bieda( a sama siedzi w chalupie, dzieci prawie dorosle). oj biada.... dostaje po lbie ode mnie na ockniecie sie.

  • 16.03.17, 15:40
    a kto za nie płaci rachunki za kablówkę, a skąd mają telewizor?? skoro nie pracują
  • 16.03.17, 15:56
    maz pracuje. Druga na zasilkach w UK
  • 17.03.17, 10:47
    Ja nie marzę o wielkich miesiącach, ale faktem jest, że byłoby mi latwiej w życiu, gdybym odziedziczyła mieszkanie. Znajomi w takiej sytuacji mają o wiele większy komfort.
  • 17.03.17, 23:42
    jezu kobieto, słyszalas kiedyś o piramidzie Maslowa?? cos Ci świta? pewne potrzeby nie są kaprysowo ważne/nieważne, tylko niezbędne do godnej egzystencji. cała masa ludzi haruje, zeby zapewnić sobie dół piramidy, zdajesz sobie z tego sprawę?
  • 16.03.17, 17:33
    Princess, ale jakie ty masz kompleksy i z czym masz problem, że koniecznie w tym wątku chcesz się pochwalić, jaka to gwiazda jesteś bo studia w stanach zrobiłaś i wszystko dzieki "prawidłowemu nastawieniu", nie to co te inne foremki stąd...
    Masz jakiś gorszy czas teraz? Brak docenienia wokoło i tak strasznie cię uraziło, że ktoś mógłby podejrzewać iż "nie sama doszłaś do dobrej pozycji", bo przecież mimo że dostałaś od rodziców to TEŻ MUSIAŁAŚ PRACOWAĆ! ? syndrom namolnego ratownika ci się włączył? na szkoleniu nlp byłaś? Czy ki? co ci się porobiło?
  • 16.03.17, 17:37
    sirella napisała:

    >że koniecznie w tym wątku chcesz się pochwalić, jaka to gwiazda jesteś bo studia w stanach zrobił
    > aś i wszystko dzieki "prawidłowemu nastawieniu", nie to co te inne foremki


    W tym watku? Ona a o tym pisze prawie w kazdym watku. Plus pochodzi z rodziny lekarzy a siostra to farmaceutka wiec wiesz tego...
    No i jeszcze czego to ona nie ma i ile to ona zarabia



    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 16.03.17, 17:45
    a to przepraszam, nie kojarzą za bardzo jej z innych wątków, kiedyś coś czytałam chyba jej i wydawało mi się mieć ręce i nogi, a tu teraz tak pojechała, że chyba coś sobie zapodała od tej siostry farmaceutki i inny stan świadomości przeżywa big_grin


    Bosko. Córka lekarzy, z placami że ho-ho, z traumą, że ona przecież musiała w tych Stanach pracować na siebie big_grin Biedna.
  • 16.03.17, 17:54
    sirella napisała:


    > am chyba jej i wydawało mi się mieć ręce i nogi, a tu teraz tak pojechała,

    Bo nie bylo tak zle, ale od jakiegos czasu mocno sie pogorszylo

    > Bosko. Córka lekarzy, z placami że ho-ho, z traumą, że ona przecież musiała w
    > tych Stanach pracować na siebie big_grin Biedna.

    Twierdzi ze w Polsce skonczyla historie sztuki, jakies (nie wiem jakie) studia w usa i jakies w uk.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 16.03.17, 17:58
    Na pewno na wszystkie studia musiała sama ciężko zarabiać pracując równocześnie big_grin szczególnie na tę historię sztukiwink


  • 16.03.17, 23:06
    Jak się nalezy stypendium to i akademik się należy, w dużym mieście można spokojnie dorobić i ludzie dają radę. gorzej jak się kończy akademik, znizki i stypendium.
  • 16.03.17, 13:40
    > Pisze o czyms innym do zalozycielki watku. Pisze o tym, ze np. sa ludzie ktorzy
    > cos dostaja np opieke nad dziecmi i polowe domu rodzcow a i tak wyjezdzaja. Ze
    > czlowiek ktory dostanie niekoniecznie nie chce sam sie wysilic i cos samemu os
    > iagnac. Mowie jej zeby nie czula sie ze jest stratna az tak, bo tak naprawde w
    > zyciu najwazniejsza jest determinacja wlasna a nie co dostaniesz od rodzicow i
    > nie jeden fortune przehulal. Pocieszam ja przeciez.

    Sorry ale co innego wysilac sie "zeby samemu cos osiagnac" a co innego wysilac sie, zeby przetrwac do pierwszego.

    Finansowo wychodzi to mniej wiecej tak:
    - opieka babci na wnukami vs. zlobek, nawet panstwy: babcia - koszt zero zazwyczaj, zlobek panstwowy - 300-500 miesiecznie (moze ktos mnie poprawi, nie orientuje sie w polskich cenach), prywatny zlobek - 1500, niania - 1800 i wiecej. Panstwowy zlobek ciezko dostac i pewnie trzeba wykazac dosc niskie dochody. Powiedzmy, ze tego zlobka potrzebujesz przez 2.5 roku to daje sume od 9000 do 45000 zlotych a nawet wiecej. Potem jeszcze jest przedszkole. Pomysl, ze mozesz ta kase odlozyc na konto (jak dziecko bedzie szlo na studia - jak znalazl albo jak bedzie wchodzilo w doroslosc - wklad na pierwsze mieszkanie, albo oplata za studia na dobre uczelni itd). To sa realne korzysci z samej tylko opieki babci.

    - wklad wlasny na mieszknie albo juz splacone mieszkanie - realnie zostaje ci w kieszeni 1000-2000 pln miesiecznie bo nie musisz wynajmowac ani brac kredytu. Mozesz o tyle mniej zarabiac, mozesz isc na darmowy staz, moze sie nie martwic co sie stanie jak cie zwolnia (bo splacasz male raty albo wcale)

    - samochod - niewazne jakie wartosci ale jednak te pieniadze zostaja ci w kieszeni. Nie musisz na ten samochod zarabiac, mozesz podjac prace dalej od domu, w dziwnych godzinach tylko i wylacznie dlatego, ze masz ten samochod i nie musisz na niego najpierw zarobic.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 14:46
    >a co innego wysilac sie, zeby przetrwac do pierwszego.

    pracujac? A dlaczego? chodzi o osobe co ogolniaka nie skonczyla i nie ma zawodowych kwalifikacji czy jak?

    Zarobki zaleza od zawodu i kwalifikacji.Zanim byly zlobki i rodzina chyba byla mozliwosc edukacji i pracy? Chlopak mojej siostrzenicy studiuje zaocznie i pracuje i nikt mu nie doplaca. W amazonie zaiwania.

    >wklad wlasny na mieszknie albo juz splacone mieszkanie - realnie zostaje ci w kieszeni 1000-2000 pln miesiecznie bo nie musisz wynajmowac ani brac kredytu.

    wywazasz otwarte drzwi. Przeciez to banal jak mowilam. Oczywiscie ze jest lzej. Po co to pisac?? Ktos temu zaprzecza. Ja jej pisze ze DUZO zalezy/ZALEZALO od niej samej. Od inwestycji w edukacje i wysilku w pracy zawodowej potem.

  • 16.03.17, 14:50
    Dobrze, chłopak zaiwania w Amazonie i studiuje.
    Drugi z majętniejszej rodziny, nie zaiwania, tylko studiuje, do tego dorzuca kurs chińskiego, angielskiego i kurs.
    Kto dostanie lepiej płatną pracę po studiach?

    --
    użytkowniczka edelstein o chorym dziecku: "Powinnas byc w dziec zna paniom,ze chca sie zajmowac tak Koszmarnym dzieckiem jak twoja corka."
  • 16.03.17, 14:55
    chlopak zaiwaniajacy w Amazonie bo:

    - ma doswiadczenie zawodowe i juz tam awansowal troszke ( na CV ma COS i widoczny postep, drugi nie)
    - uczy sie rowniez jezykow w tym angielski zna dobrze bo pracowal w UK przez rok.


  • 16.03.17, 14:57
    Hahahah
    real world do princess.
    Nie. Na 99% przypadków nie. HR here.

    --
    użytkowniczka 18lipcowa3 o chorym dziecku: to cos tak pogardliwego jak na twoje dziecko ''dziecko'' a nie dziecko rosemary"
  • 16.03.17, 15:10
    ciekawe co za HR ktore nie oglada CV : doswiadczenia i wyksztalcenia, a uwaza ze tylko wyksztalcenie wazne. Chyba w Polsce gdzie daje sie prace po znajomosci. Gdzie indziej zawsze patrza i na doswiadczenie I wyksztalcenie. Bogaty chlopak nie ma lepszego wyksztalcenia niz ten pierwszy, plus zero doswiadczenia

  • 16.03.17, 15:21
    Takie my haery mamy, sto lat za robakami.
    Jeśli potrzebuję młodszego księgowego ze znajomością języków obcych, to przyjmę osobę po studiach z dobrym chińskim i bdb angielskim, a nie osobę po studiach ze znajomością angielskiego i bez drugiego języka za to z doświadczeniem w pracy w Amazonie.
    Miałam nie przywoływać mojego przykładu, ale pozwolisz, że ostatni raz tak zrobię, moje doświadczenie w pracy w gabinecie stomatologicznym nie przekłada się obecnie NIJAK na szanse znalezienia pracy, za to umiejętność francuskiego mojej koleżanki Basi, która uczyła się go, jak ja pracowałam stanowi jej atut.

    --
    lady-z-gaga: Szydło nosi swoje broszki jak order Lenina - nie przejmuje się, czy pasują, czy nie.
  • 16.03.17, 15:26
    stacie no tak bo jesli np potrzebny jest spec od chinskiego to na pewno ten pierwszy dostania i tu sie zgodze. Ale... jednak zapotrzebowanie jest wieksze na inzynierow elekronicznych ze swietna znajomoscia angielskiego niz np na filozofa z chinskim.
    zreszta... ow pracujacy i studiujacy jakby chcial i uznal za stosowne to z pewnoscia i uczylby sie chinskiego tez...

    Stacie, ja nie mieszkam w Polsce i nigdy tam nie pracowalam. Wiec sie nie bede dalej w tej kwestii wypowiadac choc mowia ze znajomosci sa najwazniejsze. Pracowalam w USA i UK, troche we Francji iSzwecji ( acz te 2 ostatnie tylko pol roku kazde miejsce) .
    Tu dostaje sie prace w zaleznosci od 2 zmiennych: kwalifikacje ( wyksztalcenie, kursy) + doswiadczenie. Po moim 2 letnim pobycie w Philips zauwazylam ku mojemu zdumieniu ze sa tam Product Managers ktorzy nie maja wyksztalcenia zadnego poza ogolniakiem. Maja za to duzo doswiadczenia zawodowego i do pozycji "doszli" w firmie z czasem. W takim samym tempie jak ja z doswiadczeniem i wyksztalceniem przez cale lata...
  • 16.03.17, 15:29
    Doświadczenie przy pakowaniu paczek w Amazonie przyda się co najwyżej w podobnej pracy tylko u konkurencji.
    W każdej innej branży to nie będzie żaden atut.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • 16.03.17, 15:31
    Właśnie chyba napisałeś coś mądrego.

    --
    - Poproszę 2 bilety normalne na "Smoleńsk"
    - Na "Smoleńsk" nie ma normalnych. By caraway
  • 16.03.17, 15:36
    >Właśnie chyba napisałeś coś mądrego.

    czyli ten z chinskim ma wieksze szanse na prace niz inzynier elektroniki ( b duzy popyt na takich na zachodzie) z angielskim. I ten z chinskim od razu po studiach wskoczy na stolek wysoki a ten inz elektroniki z doswiadczeniem w amazonie skonczy jako zamiatacz w amazonie?

    eeee watpie.

  • 16.03.17, 15:34
    zgadza sie- jak kazde doswiadczenie jest profilowane.. Tyle ze w danej firmie mozna miec awans. Zawsze zaczyna sie od dolu. Ten z chinskim nie zostanie zaraz dyrektorem. Ten z szukania paczek ( tak zaczynal , latal z jakims piszczacym urzadzeniem szukajacych kodow) jest tam jakims junior managerem juz i ma pod soba ilus tam szukajacych tych paczek. To plus studia jako inzynier elektronik na pewno mu sie przydadza.
  • 16.03.17, 15:36
    kaz_nodzieja napisała:

    > Doświadczenie przy pakowaniu paczek w Amazonie przyda się co najwyżej w podobne
    > j pracy tylko u konkurencji.
    > W każdej innej branży to nie będzie żaden atut.

    No moze nie do konca tak, zasuwanie przy paczkach moze sie przydac jako przyklad tego, ze delikwent pracuje i pracowac sie nie boi. Natomiast naprawde autentycznie bardziej sie przydaje znajomosc dodatkowego jezyka czy mozliwosc odbycia bezplatnego stazu.

    Chlopak z przykladu musi zaiwaniac w Amazonie, jego kolega, ktory nie musi - idzie na bezplatny czy nieskoplatny staz w dobrej firmie. Na tym to polega.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 15:37
    black_halo, ale moze w Polsce jest inaczej i tam nie wazna jest chec do pracy i liczy sie jakas ultra specjalizacja w wyksztalceniu TYLKO. BYc moze jest inaczej...
  • 16.03.17, 15:48
    Princess, nie jest inaczej. W kazdym kraju im wiecej masz doswiadczenia w danym kierunku tym wieksze masz szanse na prace w tym co cie interesuje, w czym jestes dobra. Jak masz pomoc i wsparcie to nie musisz sie imac podlejszych zajec i prac tylko wlasnie idziesz na fajny staz, praktyki, jedziesz gdzies jako wolontariusz itp.



    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 15:51
    O to mi chodzi. Styrany ciężką, fizyczną pracą, do tego jeszcze mający gorsze warunki (choćby nawet i jedzenie, to też ma znaczenie) gość nawet jak zostanie mu po pracy odrobina czasu będzie zbyt zmęczony by pójść na jakiś kurs czy dodatkowe szkolenie czy wolontariat. Jakiś czas temu był tu wątek o wolontariacie wśród młodych, jak to liczy się u pracodawców. Część osób całkiem słusznie przyznała, że na wolontariat też nie każdego stać.
    Biedny ma zawsze wiatr w oczy.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • 16.03.17, 15:53
    no i dlatego dla osob starszych porzadne firmy na swiecie funduj dodatkowe kursy, ksztalcenie. Maja cale programy dla swoich pracownikow
  • 16.03.17, 15:56
    Dokładnie smile Za to umiejętność chińskiego można wykorzystać w wielu miejscach pracy, nie tylko przy pakowaniu chińskich paczek w magazynie.
  • 16.03.17, 15:58
    zapewne pracujacy chlopak gdyby uznal ze warto sie uczyc chinskiego tez by sie go uczyl, a nie studiowal elektronikesmile
  • 16.03.17, 15:47
    Bogaty chłopak idzie na bezpłatny staż w baaardzo duzej firmie, moze sobie na to pozwolić, bo utzrymają go rodzice, po tym stażu biorą go do tej roboty za duze pieniądze.
  • 16.03.17, 15:57
    tak szybko za duze pieniadze po krotkim stazu?

    bezplatny czy platny staz - podobny efekt
  • 16.03.17, 16:05
    Niekoniecznie za bardzo duze ale wieksze niz dajmy na to zarabia ten pakowcz w Amazonie. Jak zarabiasz 10 tys na reke to nie ma duzej roznicy czy gdzie indziej zarobisz 11 czy nawet 12. Ale jak zarabiasz na poczatku kariery dwa tysiace a kolega trzy tysiace to roznica jest odczuwalna. Ten tysiac roznicy mozesz odlozyc, mozesz wydac na doszkalanie sie. bez wzgledu na to co zrobisz to jestes wygrany bo po dwoch latach masz albo odlozone 24 tysiace na wklad na mieszkanie przez co bierzesz mniejszy kredyt. Albo robisz jakies dobre kursy i po dwoch latach zarabiasz 5 tysiecy. Niestety tak to w praktyce wyglada i jedynie nielicznym sie udaje z tego wyrwac i zwykle jest to okupione morderczym wysilkiem.
    Mozesz oczywiscie majac 2 tysiace na reke sprobowac isc na ten sam kurs co kolega, ktory zarabia 3 na reke ale zwykle bedziesz musiala albo dorobic bo reszta nie wystarczy na zycie, albo bedziesz musiala osro zacisnac pasa i finalnie mozesz sie poddac.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 16:14
    black halo, ale serio uwazasz ze facet z inz elektroniki z doswiadczeniem w amazonie bedzie zarabial wiecej niz student absolwent sinologii bez doswiadczenia?

    No ja nie wiem czemu w PL taki mialby byc popyt na j. chinski teraz ale tu w UK o inz elektronikow sie wrecz zabijaja. Sinologow nie trza bo masa tu chinskich native speakerow co znaja angielski. Pracuja w restauracjach chinskich...
  • 16.03.17, 17:56
    Ale my tu mowimy o sytuacji gdy jest dwoch studentow elektroniki i jeden zaiwania w amazonie a drugi uczy sie chinskiego w tym czasie. Obiektywnie ten drugi zawsze bedzie mial wieksze szanse na dobra prace.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 18:09
    Ale czemu sprowadzasz sprawę do poziomu absurdu? Nikt nie twierdził, że zapotrzebowanie na sinologów jest takie jak na inżynierów, porównanie dotyczyło raczej zaocznego studenta elektroniki, który zna angielski oraz dziennego studenta elektroniki, który oprócz angielskiego zna chiński, bądź dowolny inny język.

    Z punktu widzenia osoby zatrudniającej inżynierów - biorę tego drugiego, bo doświadczenie z amazona w naszej pracy do niczego się nie przyda, za to dzienne studia (większa ilość zajęć laboratoryjnych, obowiązek odbycia praktyk itp.itd.) plus drugi język jak najbardziej.
  • 17.03.17, 01:50
    bierzesz czlowieka z chinskim bez wyksztalcenia innego zamiast inzyniera elektronika z angielskim? serio?

    Ten z chinskim nawet nie ma doswiadczenia w amazonie, nie wspominajac o studiach o jakich tu nikt nie mowi? on zna tylko chinski.

    absurd polega na tym ze ludzi chyba mowia na inne tematy troche a znajomosc chinskiego stala sie w Polsce bardziej potrzebna z tego wynika niz zapotrzebowanie na inz elektronika w setkach w kazdej fabryce w R&D bo skalal sie amazonem, a wszak bez amazona dali by mu szybciej prace...
  • 17.03.17, 10:30
    Princess, jasna gwint !! Mowimy o dwoch osobach robiacych to samo mniej wiecej ale z roznym zyciowym startem. Napisalas, ze nie ma sie co porownywac do Trumpa. Otoz nie ma co porownywac gruszek do jablek bo to dwa rozne owoce.

    Sytacje:
    1. Dwoch studentow elektroniki - jeden dzienny, drugi zaoczny bo rodzicow nie bylo stac zeby go utrzymac na dziennych. Prace dostanie pewnie ten pierwszy.
    2. Dwoch studentow elektroniki, obaj dzienni ale jeden jest utrzymywany przez rodzicow, drugi musi dorabiac, zeby sie utrzymac samodzielnie. Pierwszy dorabia i piec lat uczy sie chinskiego, drugi dorabia i kase wydaje na podstawowe potrzeby. Prace dostanie pierwszy ma dodatkowa i poszukiwana na rynku umiejetnosc.
    3. Dwoch studentow - jeden elektronika i praca pakowacza w Amazonie, drugi sinolog z duzym zapleczem rodzicow. Pierwszy - zapewne gdzies tam sie zalapie, drugiemu rodzice sfinasuja podyplomowke z zarzadzania. Pierwszy bedzie zasuwal jako elektronik, drugi po studiach podyplomowych pojdzie zarzadzac fabryka w Chinach, wroci po 10 latach do Europy i od razu zostanie dyrektorem tego pierwszego.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 17.03.17, 10:42
    dziękuję black halo za wytłumaczenie, o co mi chodzi.
    Zaraz princess mi napisze, że na zachodzie tak nie jest, ale tu w Polsce, doświadczenie z zasuwania paczkami nie przekłada się nijak na szansę dostania innej pracy, poza nie wiem, starszego magazyniera, jeśli chcesz przeskoczyć do biura lub na inne stanowisko to sorry gregory. Been there, done that.

    --
    lady-z-gaga: Szydło nosi swoje broszki jak order Lenina - nie przejmuje się, czy pasują, czy nie.
  • 17.03.17, 10:44
    Ojciec mojej córki jest m.in. elektrykiem wysokich napięć, także tych przemysłowych. O wiele większe szanse na rynku pracy miałby, gdyby zamiast łączyć pracę ze studiowaniem, studiował i uczył się chińskiego. A że doba nie jest z gumy...

    --
    użytkowniczka 18lipcowa3 o chorym dziecku: to cos tak pogardliwego jak na twoje dziecko ''dziecko'' a nie dziecko rosemary"
  • 17.03.17, 11:11
    stacie_o napisała:

    > dziękuję black halo za wytłumaczenie, o co mi chodzi.
    > Zaraz princess mi napisze, że na zachodzie tak nie jest, ale tu w Polsce, doświ
    > adczenie z zasuwania paczkami nie przekłada się nijak na szansę dostania innej
    > pracy, poza nie wiem, starszego magazyniera, jeśli chcesz przeskoczyć do biura
    > lub na inne stanowisko to sorry gregory. Been there, done that.

    Doswiadczenie przy pakowaniu, zmywaniu czy kelnerowaniu nigdzie sie nie przeklada na mozliwosc lepszej pracy. W Belgii nawet przeprowadzono jakies badania, z ktorych wynika, ze jesli po studiach bierzesz prace ponizej kwalifikacji to wrocenie na wlasciwy poziom zajmuje 10 lat ale masz i tak kilka procent szans zeby dogonic tych, ktorzy zaczeli od razu z wyzszego poziomu.

    Ciezka praca to sa bajki dla maluczkich zeby im sie przypadkiem nie odwidzialo i nie zrobili rewolucji. Od pucybuta do milionera tez jest bajka.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 17.03.17, 11:20
    Sad but true...

    --
    użytkowniczka 18lipcowa3 o chorym dziecku: to cos tak pogardliwego jak na twoje dziecko ''dziecko'' a nie dziecko rosemary"
  • 17.03.17, 16:32
    Ja już od dziecka miałam przeczucie, że w przysłowiach typu "bez pracy nie ma kołaczy" itd. czai się jakiś przykry haczyk. Dość szybko straciłam złudzenia.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • 17.03.17, 10:33
    Ty lepiej wiesz, co autor miał na myśli? A prośba była o porównanie dwóch osób po takich samych studiach, z których jedna po studiach pracowała w Amazonie, a druga poznawała chiński. Może odniesiesz się do tego?
  • 17.03.17, 13:01
    A ty umiesz czytać, czy odpisujesz tak z automatu? wink

    Powtórzę jeszcze raz: mając do wyboru INŻYNIERA (po zaocznych) i INŻYNIERA (po dziennych), biorę tego drugiego. Z chińskim lub bez chińskiego.
  • 16.03.17, 16:45
    stacie_o napisała:
    > Dobrze, chłopak zaiwania w Amazonie i studiuje.
    > Drugi z majętniejszej rodziny, nie zaiwania, tylko studiuje, do tego dorzuca ku
    > rs chińskiego, angielskiego i kurs.
    > Kto dostanie lepiej płatną pracę po studiach?


    Szklanka zawsze do połowy pusta big_grin

    A dlaczego nie tak:
    > Dobrze, chłopak zaiwania w Amazonie i studiuje.
    > Drugi, z podobnej rodziny zaiwania w Amazonie i narzeka jakie to życie niesprawiedliwe, że 'nie może' studiować.
    Kto będzie więcej zarabiał za 5lat?

    Osobiście rozumiem zazdrość o lepszy start (sama jestem z tych co nie dostali praktycznie nic) ale nie dołuję się takimi porównaniami - raczej patrzę jak daleko zaszłam w stosunku do tych, którzy mieli podobny start.




    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • 16.03.17, 16:52
    i slusznie. Nie ma co sie nam porownywac z Trumpem ktory urodzil sie billionerem
  • 17.03.17, 10:47
    Ten drugi może być bardziej zadowolony, bo po latach załapie się ze swoją żoną kariną na wszelkie możliwe zasiłki i go kręgosłup nie będzie bolał.

    --
    użytkowniczka 18lipcowa3 o chorym dziecku: to cos tak pogardliwego jak na twoje dziecko ''dziecko'' a nie dziecko rosemary"
  • 17.03.17, 12:30
    stacie_o napisała:
    > Ten drugi może być bardziej zadowolony, bo po latach załapie się ze swoją żoną
    > kariną na wszelkie możliwe zasiłki i go kręgosłup nie będzie bolał.

    Ten wątek dobitnie pokazuje, że ludzie narzekający zadowoleni nie są.


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • 17.03.17, 12:42
    stacie_o napisała:
    > Ten drugi może być bardziej zadowolony, bo po latach załapie się ze swoją żoną
    > kariną na wszelkie możliwe zasiłki i go kręgosłup nie będzie bolał.

    Swoją drogą - teraz rozumiem popieranie wszelkiej maści socjalistów, którzy uważają, że człowiekowi 'się należy' - czy pracuje czy pierdzi pod budką z piwem.

    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • 16.03.17, 15:45
    to juz wczoraj POko mówił w wywiadzie z Olejnik, że jak on sie uczył, to uczył się do 2,3 w nocy, dlatego jest świetny, ale nic oprócz tego niemusiał. nie musiał pracować, bo jak musisz pracować w iweku 19 lat , to nie możesz liczyć na pracę dobrze płatną, jak nie mozesz liczyć na pracę doberze płatną, to nie mozesz zapisać sie np. na kurs języka angielskiego, ajk nie umiesz jeżyka angielskiego to dostajesz gorszą pracę gorzej płatną i nie starcza Ci na na ten angielski.
  • 16.03.17, 15:57
    No wlasnie to jest duzy kapital. Jakos sie dziwnie przyjelo, ze na studiach powinno sie od drugiego roku zaiwaniac i zdobywac doswiadczenie ale prawda jest taka, ze na studiach powinni sie uczyc bo braki sa pozniej nie do nadrobienia. Nawet nauka jezyka wymaga wysilku i osiagniecie pewnego poziomu wymaga czasu i pracy, na ktora mozesz nie miec sily i ochoty jak pracujesz na etatcie i zastanawiasz sie jak dotrwac do konca miesiaca.

    Jak wyjechalam za granice po studiach to od zera nauczylam sie flamandzkiego, nie musialam isc do pracy, utrzymywal mnie facet, mialam oszczednosci. Dlatego po roku dosc biegle wladalam jezykiem, po 10 latach mowie po flamandzku lepiej niz po angielsku. Francuskiego zaczela sie uczyc troche pozniej a nie mowie w tym jezyku nawet w polowie tak dobrze jak po angielsku. Nauka innych jezykow idzie mi jak po grudzie bo pracujac nie ma sie sil, czasu i ochoty zwyczajnie.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 15:59
    no i wiek robi swoje. Jak sie jest mlodszym jakos latwiej zaczynac to co nowe.
  • 16.03.17, 14:58
    Black, zapomniałaś dodać w przypadku przedszkola/żłobka - zero stresu co zrobić gdy dziecko zachoruje.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 15:12
    w Polsce to luksus bo jest zwolnienienie na chorobe dziecka. Za przedszkole sie placi ogromne sumy.

    W UK jak moje dziecko choruje to musze wykorzystac na to swoj urlop. Psy szczekaja karawana jedzie dalej. Da sie.
  • 16.03.17, 15:43
    Nie wiem jak bardzo masz chorowite swoje dziecko ale wyobraz sobie sytuacje, ze jest sierpien, idzie jesien a Ty wybralas juz dwoj urlop bo Ci dziecko zachorowalo kilka razy. W Polsce z tymi zwolnieniami tez nie jest tak rozowo bo wielu pracodawcow patrzy krzywo na zwolnienia. Wezmiesz jeden, drugi i kolejny raz a potem dostaniesz wypowiedzenie. Babcia przy malym dziecku jest naprawde bezcenna bo oprocz tego, ze oszczedzasz na placowkach opiekunczych to mozesz tez siedziec spokojnie w pracy, zostac dluzej jesli trzeba i pojechac w delegacje jesli musisz. Oszczednosci na placowkach to duzy kapital, juz Ci wyzej wyliczylam. natomiast inwestycja we wlasna prace to szansa na lepsza pozycje i lepsza pensje. Jak przychodzi do awansu, podwyzki, premii to kto to wszystko dostaje? Przeciez nie osoba, ktora w zeszlym miesiacu wychodzila wczesniej 4 razy bo synek ma sraczke, nie osoba, ktora co drugi dzien sie spoznia bo dziecko marudzi przy dostawianiu do przedszkola i nie osoba, ktora odmowila pojscia na wieczorne szkolenie bo nie ma z kim zostawic dziecka.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 16:01
    Podam Ci prosty przykład z mojego życia.
    Brak babć do opieki.
    Praca teoretycznie 8-16. Opiekunkę musiałam mieć od 7 rano. Pracowała do 16-ej (9h), po czym wracała do domu. Ja w TYM czasie byłam w pracy. Brak babci, która by tę opiekunkę zastąpiła. Tak więc DRUGA opiekunka, bo ja z pracy nie wychodziłam punktualnie o 16-ej. Często trzeba było zostać po godzinach. Mało tego. Jeszcze weekendy, bo taką miałam pracę wink I kolacyjki się trafiały, eventy do zorganizowania (czytaj: pilnowania do późna w nocy), wyjazd służbowy...

    Tak wygląda praca bez wsparcia babci, cioci, kuzynki...
  • 16.03.17, 16:03
    no i placimy wtedy za opiekunki. Niestety. Znam to. Jak to mowia... psy szczekaja, karawana jedzie dalej.
  • 16.03.17, 16:16
    I do dziś pamiętam ten okres, gdy człowiek nie wiedział, gdzie dzień a gdzie noc się zaczyna.
  • 16.03.17, 16:07
    1. Dlaczego nie do przedszkola, zwykle sa otwarte od 8 do 17?
    2. Rozumiem ze wychowujesz dzieci sama? Bo w innej sytuacji maz przyprowadza lub odbiera dzieci.

    Raz na jakis czas jakas sasiadka/ studentka na godziny.

    Wiele problemow ludzie sobie sami wynajduja.

  • 16.03.17, 16:15
    Dziecka rocznego do przedszkola nie oddam i nie każde dziecko będzie do przedszkola przyjęte.
    Mąż? Ano miał tego pecha, że pracował w tej samej firmie.
    Raz na jakiś czas? Ty naprawdę myślisz, że raz na jakiś czas wraca się z pracy po godzinach? W korposzczurolandii?
    Ta sąsiadka czy studentka za darmo pewnie zostanie?
  • 16.03.17, 18:11
    Tez pracuje. Wiele jest kwestia organizacji. Maz zaprowadza dxiecko - i tak, do przedszkola, bo wole to niz obca kobiete opiekujaca sie sam na sam moim dzieckiem (corka poszla do przedszkola w wieku 14 miesiecy). Ja ja odbieram. Jak zdarza sie cos dodatkowo to dzwonie do mamy kolegi corki z przedszkola i place jej za odebranie corki.
  • 16.03.17, 18:58
    Ja o d.pie, Ty o trupie.
    Oboje z mężem pracowaliśmy w tej samej firmie, w tych samych godzinach, z tymi samymi nadgodzinami.
    Jakie "mąż zaprowadzi do przedszkola" skoro wyjeżdżaliśmy z domu rano o tej samej porze? Jakie "do przedszkola" skoro nasze dziecko miało rok?
    Jakie "ja ją odbieram" skoro oboje wracaliśmy do domu około 19-ej?
    Porównujesz dwie różne sytuacje.
    W dodatku porównujesz (tak podejrzewam) zdrowe dziecko do dziecka, które krążyło między rehabilitacją a lekarzami (nefrologiem m.in.).
    Do jakiej mamy mam zadzwonić skoro miesiąc wcześniej mieszkałam na drugim końcu Polski?
    Przeprowadziłam się do Warszawy i zaraz później poszłam do pracy. Zero rodziny, żadnych znajomych a sąsiadów widywałam wieczorami, gdy razem ze mną wracali z pracy.


  • 16.03.17, 19:56
    Kurcze dla mnie to nie jest do pojecia. Czy oboje musicie pracowac w tej samej pracy w tych samych godzinach,? Czy ktos z was nawet sprobowal zmienic godziny? Kolezanka mama to inna mama, mloda, studentka, stad zagadalam i wiem ze jest na takie cos chetna. Jak sie nikogo nie zna to daje ogloszenie. Albo probuje poznac. Albo probuje zgadac z saasiadka. Troche potrwa, ale jak sie chce to mozna zbudowac kolezenska pomoc. Pisze o przedszkolu bo tak gdzie mieszkam mowi sie - czasami zlobki sa osobno, ale czesciej roczniaki chodza ze starszymi.
  • 16.03.17, 20:37
    Akurat wtedy musieliśmy. Potem zmieniliśmy.
    Coś jeszcze wyjaśnić?
  • 16.03.17, 23:34
    Jej nic już nie wyjaśnisz, przecież to niemożliwe żeby normalni ludzie tak pracowali.
    Pracuję od 9 aż do...... uda mi się skończyć, żeby nasz dom funkcjonował "normalnie" to mąż bierze tylko nocne dyżury. Zdarza nam się " nie widzieć" od niedzieli do piątku tz. jak ja wstaję to widzę, że on już jest i śpi, czasem wstanie zanim wyjadę. Tak naprawdę widzimy się w niedzielę, a potem to aż w piątek po południu. Jesteśmy małżeństwem "na telefon", ale weekend jest nasz wink

    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • 17.03.17, 13:40
    Kto tak żyje lub żył, ten wie. Nie chce mi się dalej pisać, bo my nie tylko praca, dom i dzieci. Jeszcze parę innych rzeczy było.
    Z pozycji miękkiego krzesła wszystko jest proste i klarowne do zrobienia. Już takich rzeczy, jak przemęczenie, stres, wypalenie, ludzie nie biorą pod uwagę.
    Pozdrawiam big_grin
  • 16.03.17, 16:16
    zabko bo my o sytuacji choroby dziecka pisalysmy tez. Wtedy przedszkole dziecka nie wezmie.
  • 16.03.17, 16:17
    I są jeszcze dzieci chore, nie przeziębione, których przedszkole przyjąć nie chce a do integracyjnego się nie kwalifikuje.
  • 16.03.17, 16:19
    Dziecko zwykle jest dzieckiem ojca i matki, a nie babci, cioci, kuzynki...
    Gdzie w tym wszystkim ojciec dziecka? Pytam bo wydawało mi się, że mniej więcej wiem kto jest na tym forum samotną matką i Ciebie jako samotnej matki akurat nie kojarzę....

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • 16.03.17, 16:22
    Mąż pracował w tej samej firmie. Potem to się unormowało, ale pierwszy rok był koszmarny.
  • 16.03.17, 16:22
    no ale mowa o dwojgu pracujacych ludzi kaznodziejo
  • 16.03.17, 18:27
    W Polsce nie mam urlopu...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 16.03.17, 13:18
    princesswhitewolf napisała:

    > Nie jeden zdeterminowany czlowiek zalozyl wielka dzis firme.

    Ohhh, był słynny przypadek wielkie wygranej w totoloto (liczonej w mln, jeśli nie w dziesiątkach mln), która się skończyła po dwóch latach....
  • 16.03.17, 13:39
    no wlasnie. No i jest tu w UK pewien przypadek faceta ktory wygral pare milionow. Zwolnil sie z pracy jako kolejarz. Kupil 3gu dzieciom, domy, samochody, zalozyl im firmy i.... wrocil do pracy. Nudzil sie.
  • 16.03.17, 23:05
    Przehulać można wszystko. Ale na pewno łatwiej jest mieć więcej. I łatwiej jest pomnażac majątek niż budować go od zera.
  • 16.03.17, 15:13
    No jest im łatwo, to fakt. Ale takie jest życie. Wyszłam z domu prawie jak stałam w wieku 21 lat i potem utrzymywałam się sama. Kupiliśmy mieszkanie, samochód, sami bez pomocy. Dopiero przed 40 dostałam parę złotych. Nadal mam kredyt i będę go spłacać do emerytury.
    Co z tego? Jestem szczęśliwa, mam super rodziców, bardzo dobry kontakt z nimi.
  • 16.03.17, 23:03
    Oczywiście, że jest łatwiej. Prosta sprawa - ja będe płaciła 1500 raty za mieszkanie, koleżanka, ktora mieszkanie dostała może pracować mniej i mieć te 1500 mniej, a może tę kwotę odkładać, budując oszczędności. A przecież ja i tak coś dostałam, bo pierwsze mieszkanie kupiłam dzięki książeczkom mieszkaniowym rodziców. Fakt, że gdyby panstwo nie wypłaciło solidnej premii gwarancyjne to te książeczki byłyby niewiele warte.
    Ale to co piszesz to oczywistość - im więcej dostaniesz tym jest łatwiej. A poza tym jest wiele prawdy w znanej zasadzie, że pieniądz robi pieniądz.
  • 16.03.17, 12:56
    aaa, czyli jednak są tacy , co maja gorzej niż ja, bo Ciebie, to nawet czytać ze zrozumieniem nie nauczyli...
  • 16.03.17, 12:41
    ja, zgłaszam się. Wybierz mnie.
    Po maturze wyszłam z domu w przysłowiowej jednej koszuli. Musiałam iść do pracy, by zarobić na stancję, na żarełko i na czesne. Jestem tym strasznie zmęczona. Widzę same minusy takiego rozwiązania.
    Dziękuję za uwagę.

    --
    lady-z-gaga: Szydło nosi swoje broszki jak order Lenina - nie przejmuje się, czy pasują, czy nie.
  • 16.03.17, 12:57
    stacie, ja ciebie w ogóle podziwiam, zważywszy na to co przechodziłaś z córeczką. I ja mam szacunek dla takich ludzi, dużo większy niż do tych co dostali "coś" ale muszą spłacać kredyt czy co tam.

    --
    Mój mi nigdy nie zabronił, ale za każdym razem jak sie umalowałam (a maluję wyłącznie rzęsy) to pytał, czy się pod latarnię wybieram. - andaba
  • 16.03.17, 13:20
    Dziękuję kiss ale jak mi tu napisano na forum, wszystko mija. Mała rozwija się dobrze, dobiła do 98 cm, a więc widmo niskorosłości poszło się bujać, zaczynamy przedszkole integracyjne. Syn skończył półrocze ze średnią 4,0 więc jest dobrze. Ahahahaha. Ale są takie momenty, że się płakać chce. Ostatnio byłam na rozmowie o pracę i facet do mnie, nie umie pani drugiego języka? Ach, nie chciało się uczyć, trochę shame on you. Miałam ochotę, jak śpiewał Kazik, za***wić ze szlaczka i poprawić z kopyta. Ciekawe kiedy. Jak studiowałam, to pracowałam, byłam tak zmęczona, że mi po całym tygodniu pracy nogi wchodziły do ( . ) i na zajęciach krzyżowałam na zajęciach siedząc po turecku wink. Dziś skończę dzień koło 1 w nocy, po pracy muszę odebrać córkę potem jedziemy po syna, jedziemy wszyscy 3 na ćwiczenia, chyba go tam zostawię z książką, a sama pojadę z małą na zakupy. Wracając kolejką będę jedną ręką odrabiała z synem lekcje, a drugą zabawiała córkę, w trzeciej trzymając żarcie na wynos, czując na sobie spojrzenia litościwe spojrzenia pasażerów. Wrócę, zjemy i wcielę się w rolę złego policjanta wymagającego od syna spakowania plecaka i napisania chociaż pięciu zdań porównania książkowej i filmowej wersji Narni. Potem będziemy się bawić w ćwiczenia ortopleptyczne, czy jak się one zowią, nawlekając koraliki na sznurki. Zrobimy z 30 sznurków, umyje towarzystwo. Potem syn lulu, a ja z córką do 23 buju buju. Pójdzie spać, będę mogła sobie posiedzieć chwilę w ciszy, wyprasować koszule na jutro umyć się i iść spać. Na żadną pomoc nie mogę dziś liczyć.

    --
    użytkowniczka edelstein o chorym dziecku: "Powinnas byc w dziec zna paniom,ze chca sie zajmowac tak Koszmarnym dzieckiem jak twoja corka."
  • 16.03.17, 13:23
    A i jeszcze w międzyczasie zadzwonię do mamy, bo jest b, chora i mi bardzo smutno i źle, że nie mam jej jak odwiedzić.

    --
    Gratylukr inyeligentnego inaczej meza. U mnie za taki tejst dostalby po psyku. Zawsze tak mkwi o kobietach w tym o tobie? Co za geniusz.Wy Key niektórych matek mnie zaskakują ale Ty chyba pisałaś o nim i jego dziwnych zachowaniach więc wszystko możliwe. bergamotka77
  • 16.03.17, 15:31
    Współczuję Ci sad A co się stało z ojcem Twojej córeczki? Poszedł w długą?

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • 16.03.17, 22:07
    och stacie, od samego czytania zaczęła mnie boleć głowa...A ja narzekam kiedy muszę po dniu lajtowej pracy, skończonej o 15, ogarnąć w chacie i coś ugotować - goopia. Buziaki terminatorko! Karma wraca, tak jak w mojej którejś tam sygnaturce wink, będzie ci zapłacone za te trudy, remember!

    --
    Mój mi nigdy nie zabronił, ale za każdym razem jak sie umalowałam (a maluję wyłącznie rzęsy) to pytał, czy się pod latarnię wybieram. - andaba
  • 17.03.17, 18:17
    Będzie, ale już nie na Tym świecie.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • 17.03.17, 18:09
    Ach, Stacie... Trzymaj się dziewczyno!
    Wiesz co Ci powiem na pocieszenie? Fajnie się ciebie czyta. Nie chciałabyś książki napisać w wolnej chwili? big_grin wink

    --
    www.siepomaga.pl/kotbandziorek
  • 17.03.17, 21:40
    stacie_o napisała:

    > Na żadną pomoc nie mogę dziś liczyć.

    Szacunek, stacie_o, i wirtualny przytulaniec!
  • 16.03.17, 13:00
    Ano właśnie. Ja też tak się szarpię od lat. Kto musiał dorabiać się od zera, ten rozumie.
    Patrzę nieraz na znajomych i widzę, jak oni "tylko działkę dostali", "tylko mama przy dzieciach pomogła", "tyko przy budowie domu pomogli"... A taka działka to 300 tysięcy, "tylko".
  • 17.03.17, 09:21
    Sama pomoc przy dzieciach przez pierwsze 3 lata jest warta kilkadziesiat tysiecy. Jesli mozesz pracowac i rodzice zajmuja sie dzieckiem za friko to juz wyzej wyliczylam. Jesli masz dwoje to to jest pomoc w kwocie conajmniej 20 tysiecy a w wielu przypadkach duzo, duzo wiecej bo czesto to wieku starszego niz 3 lata.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 17.03.17, 13:43
    Moja opiekunka odbierała starszego z przedszkola idąc po niego z młodszym. Potem przychodziła druga na zmianę.
    Mając mamę, ciocię, kuzynkę pod ręką, byłoby taniej lub darmo.
    Ech...
  • 16.03.17, 15:47
    Ja troche tylko podobnie. Pochodze z duzej rodziny i rodzice nie mogli zagwarantowac mi na start kasy, mieszkania, itd. Ale w niczym mi to nie przeszkadzalo, bo mialam ich wsparcie i kilka zlotych - gdy mieli - tez. Studia zrobilam na kredyt, pracujac part-time przez caly okres by moc miec na cos wiecej, nastepne juz robilam i na nie pracowalam za granica, caly czas pracowalam. W pewnym okresie czulam sie ze mam troche pod gorke, ale to wynikalo z tego ze praca mi nie odpowiadala. Teraz, gdy znalazlam prace w ktorej sie spelniam, w ogole nie mam takiego myslenia.

  • 16.03.17, 12:45
    > jestem już baaardzo zmęczona ciągłą harówą, pracą na każdy widelec, łyżkę i żadnej pomocy, jestem już bardzo zmęczona życiem , choć młoda wg. kalendarza

    no ale to ze ktos cos otrzymal, niekoniecznie oznacza ze nie pracuje i nie musi jakos sie utrzymywac.
  • 16.03.17, 12:49
    Ja. Zaraz po maturze zmarła moja mama i zostałam sama. Bez jakiejkolwiek pomocy.
    Dałam radę. Wszystko zawdzięczam samej sobie.

    Nie dostałam nic materialnego, ani nawet miłości. Za to zostały wpojone mi ambicje, odpowiedzialność i przyzwoitość. Całe życie borykam się z niskim poczuciem własnej wartości i braku bezpieczeństwa. Widać, taka karma.
  • 16.03.17, 13:33
    mam tak samo jak alina
    zero pomocy materialnej-od 16go roku zycia dorabialam gdzie sie dalo-studiowalam i pracowalam-po rozwodzie zaczynalam znow od zera, tez sobie powtarzam ze taka karma, zmeczona jestem okrutnie tym samosiowaniem ale to prawda ze sa ambicje i poczucie odpowiedzialnosci.
    Brak poczucia bezpieczenstwa i stabilizacji rowniez mnie neka, od zawsze wszystko na wlasnych barkach.
  • 16.03.17, 13:02
    princesswhitewolf napisała:


    >
    > no ale to ze ktos cos otrzymal, niekoniecznie oznacza ze nie pracuje i nie musi
    > jakos sie utrzymywac.

    ale faktem jest ,że ma lżej jednak
    Mieszkanie bez kredytu, auto tak samo, do tego przed "przejściem na swoje" mieszkali z rodzicami i odkładali kasę.A teraz-pracuja a z dziecmi, jesli sa , zajmują sie dziadkowie. To duża pomoc.
    --
    "jest ujowo, ale stabilnie..."
  • 16.03.17, 13:06
    Przed studiami mialam wybor - studia w moim miescie i rodzice odkladaja koszt akademika na konto albo wyjezdzam i wtedy dostane malo albo nic, zaleznie od sytuacji. Zostalam z rodzicami. Kokosow z tego nie bylo ale mialam kapital na start w zyciu. Nawet ta przyslowiowa lyzkle mialam za co kupic i nie musialam sie martwic wieloma rzeczami.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 13:39
    Ja też mieszkałam u rodziców podczas studiów, tez kokosów nie miałam, w jednym pokoju z siostrą więc ciasno, kieszonkowego tyle co niezbędne, żadnych luksusów ubraniowych itp. A po studiach moim celem było usamodzielnienie się, własne mieszkanie, więc też postanowiłam zostać jeszcze chwilę u rodziców, żeby oszczędzić na to mieszkanie. Moje koleżanki już chciały być samodzielne, więc wynajmowały mieszkania, a skoro zarabiały to mogły poszaleć z wyjazdami, nowymi wypasionymi nartami, wyjazdami, ciuchami, imprezami, raczej nie odkładały. Więc to kwestia podejścia.
  • 16.03.17, 13:44
    otoz to magata. doookladnie.
  • 16.03.17, 13:53
    Mieszkałaś u rodziców i studiowałaś, bo miałaś w swoim mieście uczelnię. Co z tymi, którzy nie mają takiego luksusu? Muszą wyjechać.
  • 16.03.17, 13:59
    No ale dostalas tez ta mozliwosc, ze moglas u rodzicow mieszkac przez cale studia i po studiach co samo w sobie jest duzym kapitalem. Jest sporo osob, ktorych rodzice zwyczajnie nie mieli pieniedzy na utrzymywanie ich na studiach wiec te osoby po maturze wyjezdzaly wprawdzie na studia ale ja sobie nawet nie chce wyobrazac jaki to jest wysilek zeby utrzymac sie ze stypendium socjalnego i ew. kredytu studenckiego. U mnie na uczelni socjalne stypendium to bylo jakies 200 zlotych miesiecznie, nieco tanszy akademik ale nadal 250 pln i on na uczelniana stolowke czyli zupa i drugie danie. Cala reszta nalezala do studenta. Mnostwo osob dorabialo. Z tym, ze ja mam swiadomosc, ze w zwiazku z tym, ze mieszkalam z rodzicami to moglam ta kase odkladac. I tak od drugiego roku oplacalam sobie nauke jezyka, kupilam sobie nowy komputer na ktorym moglam sie uczyc projektowania. Moje kolezanki i koledzy musieli te pieniadze wydac na zwyczajne utrzymanie sie. Niektorych nie bylo stac nawet wyjsc na piwo raz na tydzien...

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 14:16
    "Niektorych nie bylo stac nawet wyjsc na piwo raz na tydzien..."

    Też mnie na to nie było stać. Rodzice nie dawali mi na to, bo według nich to zbędny wydatek był.
  • 16.03.17, 18:26
    A moglas gdzies dorobic? Ja dorabialam wlasnie kelnerujac, myjac okna sasiadom i wiele podobnych.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 19:41
    Dorabiałam korepetycjami i promocjami, ale jak to prace dorywcze raz były raz nie, ale też stawałam przed wyborem kupić sobie fajną torebkę czy iść na piwo.
  • 16.03.17, 19:43
    magata.d napisała:

    > Dorabiałam korepetycjami i promocjami, ale jak to prace dorywcze raz były raz n
    > ie, ale też stawałam przed wyborem kupić sobie fajną torebkę czy iść na piwo.

    No ale raczej nie stawalas przed wyborem - kupic jedzenie czy opoznic sie z oplata z akademik na przyklad.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 20:04
    Nie, nie stawałam, nigdy. I rozumiem osoby, które stawały, i wiem ze miały gorzej ode mnie.
  • 16.03.17, 14:38
    >ez ta mozliwosc, ze moglas u rodzicow mieszkac przez cale studia i po studiach

    a to do mnie bo w drzewku tak wychodzi.? J a nie lapie kto co do kogo mowi.

    Ja nie mieszkalam u rodzicow na studiach w USA. Moi rodzice byli Polakami w tym jeden w grobie od 28 lat...
  • 16.03.17, 14:00
    Nie. To też kwestia możliwości. W moim rodzinnym miasteczku nie ma żadnej uczelni, wyjechałam 250 km od domu. Jak byłam na ostatnim roku studiów moi rodzice sprzedali mieszkanie i wyprowadzili się do innego miasta, kupując mniejsze. Nie mogłam do nich "wrócić", bo nie było dla mnie miejsca. Więc do wynajmowania mieszkania zmusiło mnie życie. I nie, nie szalałam z wyjazdami, ciuchami i imprezami - zarabiałam na wynajem i utrzymanie siebie i dzieci, zwłaszcza że szybko zostałam z nimi sama. Własnego mieszkania, na kredyt na 30 lat, "dorobiłam się" przed czterdziestką, wcześniej nie miałam zdolności kredytowej nawet. O zaoszczędzeniu na mieszkanie nie było mowy, bo jakim cudem niby?
  • 16.03.17, 14:14
    To oczywiste, że mieszkający w mieście akademickim mają łatwiej. Nie ponoszą kosztów studiowania w innym mieście. Taki bonus od życia, nie wiem na ile zależny od nas i naszych rodziców.
  • 16.03.17, 14:26
    Nie wiem na ile tak bylo kiedys ale gdybym teraz decydowala sie na dzieci to rozwazylabym rowniez zamieszkanie w miescie akademickim. W czasach kiedy kredyty bierze sie na 30 lat, nie ma zadnej gwarancji pracy a dzieci nadal ida na studia w wieku 18-19 lat to jednak lepiej mieszkac w okolicach panstwowej uczelni albo chociaz w miejscu skad latwo sie na uczelnie da dojechac.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 14:36
    Bardzo rozsądne podejście.
    W mojej rodzinie było tak, że od pokoleń mieszkała w tym mieście. Więc nikt nie dokonywał wyboru. Zazdrościłam kolegom co jeździli do babci na wieś latem, na wakacje wink
    Za to teraz mieszkam na wsi, bo mąż o tym marzył wink Do miasta akademickiego mamy jakieś 50 min. pociągiem. Pieniądze z tego mojego mieszkania (z którym rodzice pomogli) są inwestycją na mieszkanie dla mojego dziecka. Rodzice nauczyli mnie myśleć racjonalnie i przyszłościowo i to cenie sobie najbardziej.
  • 16.03.17, 14:54
    Rodzina ze stroy mamy tez mieszkala w rodzinnym miescie, tata pochodzi ze malej poldlaskiej wsi ale babcia wypchnela dzieci na nauki do miasta coby lzej mialy. Ojciec mial mozliwosc wyjechac do Katowic ale mama nie chciala, czego oboje dzisiaj zaluje no ale ...Babcie na wsi posiadalam.

    W tych czasach nie da sie przewidziec co bedzie dlatego ew. wolalabym moc dziecko wyslac na studia po miejszych kosztach niz zmuszac na zarabiania na swoje utrzymanie w czasie studiow bo mnie nie stac. Jesli za iles tam lat okazaloby sie, ze spokojnie mnie stac na utrzymanie dziecka w innym miejscu to nie ma problemu ale na wszelki wypadek lepiej sie zabezpieczyc.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 15:16
    "W tych czasach nie da sie przewidziec co bedzie dlatego ew. wolalabym moc dziecko wyslac na studia po miejszych kosztach niz zmuszac na zarabiania na swoje utrzymanie w czasie studiow bo mnie nie stac. Jesli za iles tam lat okazaloby sie, ze spokojnie mnie stac na utrzymanie dziecka w innym miejscu to nie ma problemu ale na wszelki wypadek lepiej sie zabezpieczyc. "

    Nie wszyscy myślą tak racjonalnie i przyszłościowo. Dla niektórych liczy się tylko tu i teraz. Dlatego zaczynam się zastanawiać, czy to że rodzice nie pomagają dzieciom na starcie wynika z ich faktycznie kiepskiej sytuacji materialnej, przekonań że przecież nie muszą czy po prostu z podejścia do życia, nie myślenia o przyszłości wcześniej, życia z dnia na dzień.
  • 16.03.17, 15:28
    To zalezy skad sa rodzice, jakie maja wyksztalcenie i jakie przekonania. Pochodze z Podlasia, region jest biedny i jeszcze z 15 lat temu wcale nie bylo rzadkoscia zobaczyc chlopa na furmance i to w okolicach Bialegostoku. Babcia brala slub 64 lata temu i w tamtych czasach wyprzedzala mysleniem swoje pokolenie. Jak jej sasiadki rodzily dzieci na ilosc to babcia zdecydowala sie na dwojke w odstepie 5 lat, pierwsze dziecko tez nie bylo od razu po slubie tylko babcia zarzadzila, ze najpierw musza sie dorobic. Babcia tez dzieciom od zawsze tlumaczyla dlaczegop maja isc na nauki do miasta, 15letnie dzieci szly do szkoly z internatem na co sasiedzi pukali sie w glowe ale babcia wiedziala swoje.

    Nie wiem na ile teraz ludzie zyja z dnia na dzien, zawsze sa tacy co sie boja i nie pojada do wiekszego miasta ale wlasnie ze wzgledu na obecna sytuacje po prostu sprobowalabym poszukac pracy i mieszkania w miescie gdzie istnieje jakas uczelnia panstwowa. Na Slasku zdaje sie bezrobocie jest bardzo niskie, jest sporo uczelni i nawet operator wozka widlowego zarobi wiecej niz urzednik w malej miescinie.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 14:42
    >rozwazylabym rowniez zamieszkanie w miescie akademickim

    Mam sasiada ci ma 2 corki na studiach. No i obie maja tu w Londynie i okolicach chyba z 80 uczelni jesli nie wiecej... Co wybraly? Nadziwic sie nie moge. Jedna studiuje w Walli, druga z 1000 km stad w Newcastle. Ponoc tylko tam byly takowe przedmioty...

    Nie jest to rzadki proceder w UK jak sie dowiaduje. W dodatku wszystkie te dzieciaki biora pozyczki na czesne i mieszkanie. Rodzice nie sa w stanie oplacic 2 lokum + czesnego + utrzymania naraz, wiec daja im tylko czesc pieniedzy....



    Odnosze w
  • 16.03.17, 14:59
    też znam taką rodzinę. Dziecko by mogło codzienne pociągiem jeździć 50 min na uczelnię, to wolało wybrać uczelnie 200 km dalej. Rodzicom było bardzo ciężko, dziecko po roku ze studiów zrezygnowało, nie dało rady. Rodzicom wciskało kit, że tam to te studia najlepsze itp.
  • 16.03.17, 13:16
    fifiriffi ( boze nie bylo latwiejszego nicku dla nas do przepisywania? smile))) )

    wg takiego myslenia, nikt kto ma mozliwosci nie wyjezdzalby z domu rodzinnego i nie rozwijal sie. Po co? Skoro wszystko ma sie podane na tacy u mamy w domu?

    Jednak ludzie jakos mysla szerzej...
  • 16.03.17, 13:31
    przeciez ten nik nie taki straszny tongue_out


    to zalezy .Wiesz? to nie chodzi,że ma podane na tacy, ale że start jednak duuużo łatwiejszy. I jak mamusia z tatusiem mają duzy dom z ogrodem, to myślisz że nie ma ludzi którzy zostają? smile


    --
    "jest ujowo, ale stabilnie..."
  • 16.03.17, 13:37
    sa i tacy...


    >przeciez ten nik nie taki straszny

    Ja sie bojesad(((<placz>
  • 16.03.17, 13:46
    do przepisania nie taki straszny. suspicious
    nie płacz przeca.

    --
    "jest ujowo, ale stabilnie..."
  • 16.03.17, 14:34
    sad
  • 16.03.17, 13:02
    Ale ten kto cos otrzymal ma nieco a czasem duzo lzej.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 13:13
    To nawet nie jest kwestia finansowa, to jest poczucie bezpieczeństwa - mogę liczyć na rodzinę, w razie wu mam to i to, albo mam gdzie wrócić. Wbrew pozorom, osób, które same do wszystkiego doszły i dzięki temu mają poczucie własnej wartości jest niewiele.
    "Dochodzenie do wszystkiego samemu" jest często okupione ogromnym stresem i pochłania taką ilość energii, że "zysk" jest często niewspółmierny do wydatków.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 13:26
    Otoz to. Ja wlasnie zauwazylam to w rodzinie mojego meza. Rodzina nie jest bogata ale skumulowany kapital daje jednak spore poczucie bezpieczenstwa.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 13:50
    pade napisała:

    > mam gdzie wrócić.
    To też jest cenne. Ja tego nie mam i bardzo żałuję. Ale planuję pokój córki kiedyś pozostawić jako gościnny dla niej, żeby w razie w (choć mam nadzieję i mieszkanie jej zapewnić), albo choć w odwiedzinach miała u nas swoje miejsce.
  • 16.03.17, 13:55
    princesswhitewolf napisała:

    > no ale to ze ktos cos otrzymal, niekoniecznie oznacza ze nie pracuje i nie musi
    > jakos sie utrzymywac.

    Ale ma łatwiej na starcie. Poza tym, chodzi też o to, o czym wspomina kruche_ciacho - o poczucie, że możesz liczyć tylko na siebie. Wierz mi, to bardzo męczy.
  • 16.03.17, 14:35
    w pewnym wieku ludzie juz tylko moga liczyc na siebie. Rodzice starzeja sie , umieraja...
  • 16.03.17, 15:29
    No wiadomo, ze tak. Akle dziewczyna chciala tu sobie chciwle ponarzekac i podejrzewam, ze tylko tyle.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • 16.03.17, 15:52
    jesli tak to nie powinna zakladac watku ogolnego tylko o sobie pisac. Bo ja w watkach ogolnych pisze ogolnie co mysle.

    Znasz mnie troszke lepiej niz inni tutaj. Wiesz ze zawsze sluze pomoca i porada jak tylko jestem dostepna i to sensowna porada skoro wracasz. Tylko ze nie ma co pisac zakladajac watek "ogolnie o ludziach" jesli w podtekscie ma sie wlasna sytuacje ktorej nikt nie zna ze szczegolami. Bo jesli chodzi o szczegoly to kazdy przypadek jest inny. Byc moze jest wiele rzeczy naraz sie skladajacych ktore sprawiaja ze ktos ma zly nastroj w danej chwili.
  • 16.03.17, 15:59
    Przecież pisze o sobie.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • 16.03.17, 16:04
    no ale byl wpis: Jak wy macie... a nie prosba o komentarz jej sytuacji w jaka nie wnikam szczegolowo. Ani razu nie zwrocilam sie do zosi piszac do niej "Zosiu bo ty to i tamto". Przeciez ja kobity nie znam.
    Ja pisze teoretycznie o zyciu i o postawach ludzi ogolnie. Ze jest nie fair ale trzeba sie mobilizowac bo nie ma wyjscia.
  • 16.03.17, 16:09
    pade: jedno zawsze wez pod uwage ze mna=> ja rzadko pisze indywidualnie, duzo gdybam, filozofowuje.

    No co ja np moge napisac o tobie. Ja cie nie znam. Ja sie totalnie nie lapie na ilu nickach wystepujesz, moze na jednym. Nawet nie wiem czy jestes kobieta czy mezczyzna. Pamietam twoj nick, jakies nie glupie wypowiedzi i to ze czasem sie zgadzamy a czasem nie, ale szczerze to nic wiecej nie kojarze.Naprawde


    Kojarze trolli ale ich blokuje i pare kolorowych postaci typu jola kotka czy rosa.

    lepiej z forym znam tylko black-halo i nikogo wiecej.