Dodaj do ulubionych

Zdrada a wina za rozkład pożycia

26.03.17, 20:54
Jak wynika z polskich statystyk, niewierność małżeńska jest drugą przyczyną rozwodów po niezgodności charakterów. Mając na uwadze, że niezgodność charakterów zwykle podaje się za przyczynę w sprawach rozwodowych bez orzekania o winie, można zaryzykować twierdzenie, że niewierność małżeńska jest główną przyczyną rozwodów z orzeczeniem winy.

Osobiście uważam, że przepisy nakazujące co do zasady orzekanie winy za rozkład pożycia (o ile strony zgodnie nie oświadczą, że tego mnie chcą) są anachroniczne i głupie. Orzekając o winie, sędzia stosuje własną miarę, wynikającą z jego doświadczeń (nawet jeśli ich nie ma) i jego norm osobistych, rodzinnych i środowiskowych, które mogą być zupełnie różne niż stron. Ocena winy jest więc zbyt subiektywna, choćby w porównaniu z normami prawa i postępowania karnego, gdzie czyny zabronione są ściśle zdefiniowane, a wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego. No, ale jest jak jest, więc uwzględniając stan prawny można rozważać zdradę w kontekście winy za rozkład pożycia.

Na początek warto zauważyć, że osoby wchodzące w związek małżeński są dorosłe, autonomiczne i równe w swoich prawach. Każdy z małżonków ma prawo odmówić drugiemu zachowań, których nie lubi albo nie ma na nie ochoty. Autonomia powinna też obejmować swobodne dysponowanie swoim własnym ciałem. Nie budzi wszak wątpliwości, że niedopuszczalny jest gwałt małżeński i nie są dobrze widziane próby nacisku czy innych form wymuszania oczekiwanych zachowań, zwłaszcza w sferze seksualnej. Skoro tak, należałoby się zastanowić skąd bierze się przekonanie małżonków, że w pełni zrozumiałe i oczywiste jest zawłaszczenie sfery seksualnej drugiego małżonka, sprowadzające się do wyłączności kontaktów seksualnych.
Kodeks rodzinny i opiekuńczy milczy w kwestii wierności bądź niewierności. Oświadczenie składane przez urzędnikiem stanu cywilnego nie mówi nic o wierności, a jedynie ogólnie o staraniach, żeby małżeństwo było trwałe. Zobowiązanie do wierności zawiera przyrzeczenie składane w kościele kat., ale nie należy przeceniać jego znaczenia. Po pierwsze - nie każdy ślub jest kościelny, po drugie - sądy nie rozważają kwestii, czy ślub był kościelny i według jakiego obrządku, po trzecie - przyrzeczenie wierności, składane na resztę życia przez człowieka w wieku dwudziestu kilku lat, bez doświadczenia życiowego i małżeńskiego, często bez znajomości swoich własnych potrzeb jest niewiele warte. Po kilku lub kilkunastu latach małżeństwa, po urodzeniu się dzieci to są już inni ludzie. Żony skupiają się na dzieciach, odsuwając mężów na dalszy plan, ulatuje chemia, małżonkowie bywają znudzeni i rozczarowani sobą nawzajem, z wiekiem spada wzajemna atrakcyjność itd... Oczekiwanie, że w tych zupełnie innych okolicznościach ludzie będą trzymać się złożonej przed laty, na haju hormonów obietnicy jest nieludzkie i naiwne.

Skoro prawo nie mówi nic wprost o niedopuszczalności niewierności, to dlaczego niewierność jest tak istotna przy orzekaniu? Wszak sfera seksualna, to intymna i prywatna sprawa każdego człowieka. Teoretycznie nic nikomu do tego, co robi ze swoim ciałem i z kim.
Zwykle przyjmuje się, że zdrada jest powodem rozkładu pożycia, gdyż rani drugiego małżonka psychicznie, niszczy zaufanie, zmniejsza jego poczucie bezpieczeństwa (strach przed odejściem do innego partnera i porzuceniem), powoduje wstręt, obrzydzenie i niechęć do kontaktów seksualnych ze zdradzającym, powoduje strach przed zarażeniem się chorobą przenoszoną drogą płciową.
Pytanie, czy takie reakcje na zdradę są uzasadnione w konkretnym przypadku i jak maja się one do wolności seksualnej każdego człowieka.
Wolność dysponowania swoim ciałem jest jedną z najważniejszych i podstawowych. Jeśli ktoś chce zrobić sobie tatuaż, powbijać kolczyki w uszy, język, sutki, penisa czy srom, powiększyć piersi lub pośladki, wstrzyknąć botoks, trwale wydepilować, schudnąć albo przytyć 30 kg itp., nie musi uzyskać na to zgody małżonka. Nawet jeśli ten małżonek deklaruje, że będzie postrzegał partnera jako mniej atrakcyjnego albo i całkowicie utraci pociąg seksualny.
Jeśli jeden z małżonków zauważy, że drugi się onanizuje, to skutkiem też może być w niektórych przypadkach obrzydzenie lub niechęć do kontaktów, ale nikt rozsądny nie uzna onanizmu za zawinienie w rozkładzie pożycia, o ile onanizujący się małżonek będzie nadal chciał kontaktów seksualnych z drugim.
Jeśli jeden z małżonków zechce się ubezpłodnić i zakomunikuje to drugiemu, to także ma do tego pełne prawo i nie powinien ponosić winy za rozkład pożycia. Rozwód z tego powodu już bardziej podpadałby pod "niezgodność charakterów i oczekiwań".
Podane przykłady wskazują, że nawet silnie negatywny odbiór zachowań małżonka w sferze dysponowania własnym ciałem, w tym w sferze seksualnej, nie musi oznaczać winy tego małżonka za rozkład pożycia. Po prostu jego wolność do dysponowania swoim ciałem jest ważniejsza niż stan psychiczny jego małżonka.
Dlaczego więc niewierność ma być traktowana inaczej? Dlaczego swobodne dysponowanie swoim ciałem ma nie obejmować kontaktów seksualnych z innymi?

Jeśli zdrada spowoduje utratę poczucia bezpieczeństwa przez małżonka, to nie musi przesądzać o winie zdradzającego za rozkład pożycia. Zdradzający może mieć naturę poligamiczną i wcale nie musi chcieć odejść. Co więcej, może uważać, że brak poczucia bezpieczeństwa u drugiego małżonka dobrze zrobi związkowi - niepewny bezpieczeństwa małżonek będzie chętniej współżył i bardziej się starał (tzw. "kołysanie łodzią"). Każdy z małżonków ma prawo do swojej wizji związku i realizacji własnych celów.
Jeśli zdrada spowoduje obrzydzenie i niechęć do kontaktów u małżonka, to nie musi to być traktowane jako reakcja normalna i uzasadniona. Brud i wydzieliny się zmywa, wystarczy dobry prysznic. Jeśli mimo tego małżonek nie może znieść myśli, że partner np. w ciągu ostatnich 48 godzin albo tydzień temu "był" z kimś innym, to jest to temat do przegadania z terapeutą, a niekoniecznie podstawa do orzeczenia winy zdradzającego za rozkład pożycia. Prawdopodobnie chodzi tu bowiem o urażoną miłość własną, dumę i poczucie posiadania drugiego małżonka na własność.
Zdradzany małżonek może twierdzić, że nie może znieść kłamstwa i utracił zaufanie do zdradzającego, ale to jest jego problem. Z jakiej racji bowiem zaufanie ma dotyczyć kwestii dysponowania swoim ciałem przez drugiego małżonka? To zwykła uzurpacja. Równie dobrze jeden z małżonków mógłby oczekiwać, że drugi nie będzie się onanizował i że nie będzie kłamał w tym zakresie. To, że on chce, nic nie znaczy. Wolność dysponowania swoim ciałem to prywatna i intymna sprawa. Nikt nie ma obowiązku się z tych kwestii spowiadać i mówić prawdy. Małżonek zdradzający może argumentować, że nie chciał robić przykrości zdradzanemu i dlatego skłamał i ukrywał zdradę. Jeśli uznać wolność do dysponowania własnym ciałem, to można też wybaczyć kłamstwo, które dotyczy tej wolności, skoro celem kłamstwa było uniknięcie stresu przez współmałżonka i święty spokój małżonka zdradzającego.
Równie dobrze zresztą kłamstwa może nie być - zdradzający małżonek może uprzedzić lub stwierdzić, że dalej będzie utrzymywał kontakty z kimś innym. Czy uprzedzenie o tym wystarczy, żeby współmałżonek nie utracił zaufania? I co to zmienia w kwestii winy?
W końcu zostaje też obawa małżonka świadomego zdrady przed chorobą przenoszoną drogą płciową. Obawa taka może być uzasadniona albo niekoniecznie. Ale przecież wystarczy kwarantanna i badanie kontrolne. Czy zresztą sądy badają na ile obawa zarażenia się ma faktyczny wpływ na rozkład pożycia? Ależ skąd. Przyjmuje się, że zdrada zawsze jest powodem rozkładu pożycia, nie wchodząc w niuanse. Nawet jeśli rozkład pożycia nastąpił wcześniej, to i tak zdradzony małżonek może twierdzić, że nie był to rozkład trwały, bo były widoki na podjęcie pożycia, ale zdrada to wykluczyła i przekreśliła taką możliwość. Sądy nie bawią się w ustalanie skutków niewierności. Przecież za pół godziny jest następna rozprawa, a strony już czekają na korytarzu.
Obserwuj wątek
              • bcde Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:29
                Racja, jest jeden przepis. Pomyliłem się. Ale pozostaje pytanie - na ile ten przepis jest skuteczny i na ile można wymagać jego stosowania przez długi okres życia w sytuacji, gdy ktoś zawierając małżeństwo za młodu nie ma pojęcia o życiu, o małżeństwie, o swoich potrzebach, o tym jak zmieni się partner i o tym co go spotka w życiu. Przecież to nieludzkie i głupie. Rzekłbym ten, że ten przepis w kwestii wierności jest niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawa smile
                  • bcde Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:38
                    Ależ oczywiście, że jest pole do rozkminy. Po pierwsze - było wiele przepisów (ustawowych), które nie były stosowane i się nie przyjęły. Po drugie - przepis niedorzeczny i nieżyciowy zawsze należy uznać za niezgodny z Konstytucją.
                  • bcde Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 03:53
                    moni_kaw napisał(a):

                    > Przepis ten jest bezwzględnie obowiązujacy, ustawodawca nie dodał " o ile stron
                    > y nie uzgodnia inaczej " ; zatem strona która złamała ten przepis jest winna i
                    > wedle tego orzeka sąd ; nie ma tutaj pola do rozkimy

                    Ten sam przepis mówi, że małżonkowie są obowiązani do wspólnego pożycia. Małżonek nie ma więc prawa odmawiać seksu. W tym zakresie przepis jest tak samo pobożnym życzeniem ustawodawcy, jak wzmianka o wierności. Tak samo nieźyciowy, archaiczny.i godzący w wolność seksualną.
                      • bcde Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 10:53
                        Zależy od sprawy, ale kwestie dowodowe zostawmy na boku, chodzi o zasadę. Jeśli przyjmiemy, że małżonek ma prawo odmówić współżycia wbrew zapisowi w ustawie, to takie same prawo powinien mieć w kwestii nakazanej wyłączności stosunków seksualnych, skoro ustawa ogranicza jego wolność seksualną.
                        • araceli Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 11:37
                          bcde napisał:
                          > ustawa ogranicza jego wolność seksualną.

                          Wejście w związek małżeński jest DOBROWOLNE więc dobrowolnie bierzesz na siebie ograniczenia.

                          --
                          Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
                          • bcde Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 11:55
                            > Wejście w związek małżeński jest DOBROWOLNE więc dobrowolnie bierzesz na siebie ograniczenia.

                            Czyli skoro dobrowolnie wzięłaś na siebie ograniczenia wynikające z ustawy, a ustawa nakazuje ci pożycie, to nie masz prawa odmawiać seksu?
                            • araceli Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 12:30
                              bcde napisał:
                              > Czyli skoro dobrowolnie wzięłaś na siebie ograniczenia wynikające z ustawy, a u
                              > stawa nakazuje ci pożycie, to nie masz prawa odmawiać seksu?

                              Prawo mam a druga strona ma w takim przypadku prawo do rozwiązania umowy z mojej winy. Tak samo jak w przypadku zdrady.

                              --
                              Emigrancka troska o ojczyznę:
                              araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
                              black_halo: Na zlosc tobie spale.
                                  • bcde Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 15:13
                                    > A dlaczego nie?

                                    Bo groźba orzeczenia winy jest równoznaczna z przymusem prawnym, a współżycie powinno być całkowicie dobrowolne i wolne od przymusu. W niektórych krajach jakikolwiek przymus jest równoznaczny z gwałtem. Nie masz nic przeciwko przymusowi?
                                    • araceli Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 15:27
                                      bcde napisał:
                                      > Bo groźba orzeczenia winy jest równoznaczna z przymusem prawnym, a współżycie p
                                      > owinno być całkowicie dobrowolne i wolne od przymusu.

                                      Nie ma 'przymusu współżycia'. To tak jak z pracownikiem - zawierasz umowę, że pracownik będzie pracował ale nie masz możliwości 'przymuszenia' go żeby przyszedł do pracy - możesz jedynie rozwiązać umowę z jego winy. Tak działają w zasadzie wszystkie umowy cywilne.

                                      --
                                      Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
                                        • araceli Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 16:30
                                          bcde napisał:
                                          > Polsce nie zawrzesz skutecznie umowy, której przedmiotem jest seks.

                                          Jak widzisz - małżeństwo jest taką umową big_grin


                                          --
                                          Emigrancka troska o ojczyznę:
                                          araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
                                          black_halo: Na zlosc tobie spale.
                                            • araceli Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 16:49
                                              bcde napisał:
                                              > No właśnie nie.

                                              Właśnie tak smile

                                              > Było kiedyś, ale czasy się zmieniają, a wolności osobiste są bardziej chronione.

                                              Machanie ptakiem na prawo i lewo jako wolność osobista big_grin Dobre!

                                              W sumie to czemu akurat o to tak walczysz - małżeństwo to prawne zobowiązanie do szeregu innych rzeczy np. łożenia na utrzymanie. A może komuś się nie podoba i chce 'wolności osobistej' rozporządzania pieniędzmi? A może 'wolności osobistej' w kwestii wsparcia? W ogóle skreślmy wszelkie prawa i obowiązki - wolność ponad wszystko!

                                              Jak chcesz być 'wolny' to się nie wiąż. Proste smile


                                              --
                                              Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
                • araceli Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 07:27
                  bcde napisał:
                  > Ale pozostaje pytanie - na ile ten pr
                  > zepis jest skuteczny i na ile można wymagać jego stosowania przez długi okres ż
                  > ycia w sytuacji, gdy ktoś zawierając małżeństwo za młodu nie ma pojęcia o życiu
                  > , o małżeństwie, o swoich potrzebach, o tym jak zmieni się partner i o tym co g
                  > o spotka w życiu. Przecież to nieludzkie i głupie. Rzekłbym ten, że ten przepis
                  > w kwestii wierności jest niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawa smile

                  Dlatego ustawodawca przewidział coś takiego jak ROZWÓD. Nie podoba się to się rozwodzisz tongue_out


                  --
                  Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
      • semihora Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:43

        spanish_fly napisała:

        > Może dlatego, że ludzie wstępując w związek małżeński zobowiązują się do wierno
        > ści?

        Tyle rozkmin, a ty jednym zdaniem szast prast i po temacie big_grin I bardzo dobrze, nad czym się tu tak rozwlekać?

        --
        Nie przejmuj się, nie ma tu nic gorszego niż my sami.
        • rysiowa85 Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 23:07
          Nawet nie wiedziałam ze to jest zapisane w ustawie, ale jest:

          Art. 23. Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.

          • araceli Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 07:28
            rysiowa85 napisał(a):
            > Nawet nie wiedziałam ze to jest zapisane w ustawie, ale jest:

            Swoją drogą zawsze fascynowało mnie, że tyle osób biorąc ślub nie zadaje się trudu przeczytać do czego się zobowiązują big_grin

            --
            Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
    • milva24 Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:16
      A co jeśli o rozwód występuje zdradzający małżonek gdyż woli być z nowym partnerem? Innych powodów do rozstania brak gdyż zdradzana małżonka godziła się (acz niechętnie) na skoki w bok. Stało przed pojawieniem się drugiej pani a nawet już w trakcie romansu przez postronnych jak i samą żonę uznane za udane. Żona była zdziwiona gdy mąż wreszcie po roku romansu zdecydował się na odejście do kochanki, tym bardziej, że nic tego nie zapowiadało. Jest tu wina zdradzającego czy nie ma?
        • tajemnicza.a.m Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:26

          Wina jest bo zdrada, to zdrada. W związku w którym miała być wierność bez względu na to czy taka z przysięgi przed ołtarzem czy w deklaracjach pomiędzy sobą jako ustalenie oczekiwań, poglądów i zachowań akceptowalnych i nieakceptowalnych. Jak ktoś przestał kochać to odchodzi, do tego zdrady nie trzeba. Szok nie? Wiem, też byłam zdziwiona, jak dowiedziałam się o tym w szkole podstawowej.
          • regina-phalange Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:35
            Można przestać kochać, nie zdradzać i być ze sobą z powodów praktycznych, a można kochać i zdradzać bo, czego wiele kobiet chyba nie rozumie, seks wynika z pożądania, a nie z tego, że 15 lat temu zadeklarowało się komuś, że do końca życia tylko z nim. Powodów zdrad jest multum, ale oczywiście w teorii wszystko może być proste.
            Żeby nie było, ja raz zdradziłam. Jako studentka byłam z rówieśnikiem, chłopak mniej doświadczony i o mniejszych potrzebach niż ja. Na dodatek miał bardzo przystojnego kolegę. Stalo się, z panem się rozstałam, prosta sytuacja. Ale nie wiem, co bym zrobiła jako kobieta z dwójką dzieci, urządzonym życiem, i kredytem, której partner nie chce bzykać lub która się znudziła, bo ile można z jednym i tym samym. Rozpieprzać całe życie, bo mam potrzeby seksualne? Czy zatkać sobie korkiem i skupić się powiedzmy na szydełkowaniu?
            • tajemnicza.a.m Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:40
              Ta straszna miłość i zdradzanie. Chyba raczej hipokryzja : wygoda i załatwianie potrzeb na boku.
              Szkoda życia..No chyba że DRUGA osoba ta zdradzana nie ma nic przeciwko. Wtedy układ, jak układ. W innym przypadku oszustwo a miłość jest wygodą z której ciężko zrezygnować ( kasa, jakieś wspólne cele itp)
              • regina-phalange Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:55
                Tak jak napisałam, większość kobiet nie ogarnia tego, bo nie wie, że seks to burza zmysłów, a nie nagroda za związek. Sporo moich koleżanek reaguje podobnie, traktując seks jako lubianą bardziej lub mniej część składową związku, a nie coś, co się robi, bo pożądanie nas zalewa lub bo w domu nie mamy. Nie potrafią rozdzielić pewnych sfer życia, łączą to z miłością, "ja mu nie wystarczam", przywiązaniem, zaufaniem. Dwa światy, tutaj jestem jak typowy facet, więc się nie dogadamy. wink Komedie romantyczne i wychowywanie do posłuszeństwa oraz zahamowania w kwestii seksualności, zrobiły kobietom wiele krzywdy. Stąd później zdziwienie i rozczarowania.
            • tajemnicza.a.m Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:41
              "Ale nie wiem, co bym zrobiła jako kobieta z dwójką dzieci, urządzonym życiem, i kredytem, której partner nie chce bzykać lub która się znudziła, bo ile można z jednym i tym samym. Rozpieprzać całe życie, bo mam potrzeby seksualne? Czy zatkać sobie korkiem i skupić się powiedzmy na szydełkowaniu"

              Każdy zrobi jak uważa. Ale nie nazywaj tego miłością ale wygodą. I oszustwem jeśli jest za plecami a nie za dyskretnym przyzwoleniem.
        • milva24 Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:29
          No to po co ten Twój cały wywód powyżej? Wystarczyło jedno zdanie napisać...
          Ludzie się dobrowolnie na coś decydują, coś sobie obiecują. Jeśli jedna strona złamie obietnicę druga ma prawo być zraniona i zła. Jeśli lepiej się poczuje od orzeczenia, że rozwód był nie z jej winy to co z tego? Chyba tam w grę jakieś przepisy sądu rodzinnego wchodzą, że jeśli po rozwodzie jeden z małżonków znajdzie się w niedostatku drugi jest zobowiązany na niego łożyć przez 5 lat. Chyba, że drugi małżonek jest uznany za wyłącznie winnego rozpadu pożycia.
    • tajemnicza.a.m Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:21
      I to napisał pan ( o skłonnościach BIO tongue_out) dobrze pamiętam? Idź na miasto, tylko wstydu nie narób. smile
      Nie dorabiaj ideologii.
      Tak się po prostu w życiu zrobiło, że ludzie łączą się w monogamiczne pary i oczekują wierności.
      Ale nie wszyscy, grunt żebyś sobie znalazł drugą połówkę do tego samego tanga i po problemie. Bzykasz gdzie chcesz, zgodnie z ustalonymi zasadami. Koniec filozofii.
    • regina-phalange Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:23
      > Jak wynika z polskich statystyk, niewierność małżeńska jest drugą przyczyną roz
      > wodów po niezgodności charakterów.

      Kiedyś czytałam artykuł o zdradach, chyba w "Zwierciadle" i podali tam, że niecałe 25% związków/małżeństw (nie pamiętam dokładnie) w których nastąpiła zdrada, się rozstaje. Dosyć ciekawe w kontekście, o którym piszesz. Ale i logiczne, patrząc na świat, gdzie panów szukających okazji sporo, ale w domu dzieci i wspólnie urządzane przez 20 lat życie. Związków, gdzie ona ma kogoś i/lub on ma kogoś, wszyscy wiedzą i jakoś funkcjonują, bo zobowiązania i ułożone życie to jedno, a emocje i motyle drugie, też znam kilka.
    • nathasha Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:37
      "Orzekając o winie, sędzia stosuje własną miarę, wynikającą z jego doświadczeń (nawet jeśli ich nie ma) i jego norm osobistych, rodzinnych i środowiskowych, które mogą być zupełnie różne niż stron. Ocena winy jest więc zbyt subiektywna, choćby w porównaniu z normami prawa i postępowania karnego, gdzie czyny zabronione są ściśle zdefiniowane, a wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego."
      odniose sie do tylko do tego fragmentu - moze i to byloby prawdziwe w krajach common law, w krajach civil law to jednak sedzie nie podejmuje decyzje w prozni - jest juz wczesniej jakies orzecznictwo, są standardy orzekania, wiadomo po pracach parlamentarnych czego ustawodawca chcial uchwalajac takie a nie inne prawo. i zawsze mozna sie odwolac od pierwszego orzeczenia.
      • muchy_w_nosie Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 21:49
        I powiedzmy sobie szczerze w przypadku rozwodu z orzeczeniem o winie nie jest to jedna rozprawa, chyba że zdradzający się przyzna. Moja koleżanka zaliczyła 5 rozpraw, kilkunastu świadków i masę szamba. Mamy też forumowy przykład dziewczyny co 2 lata się rozwodziła z misiaczkiem który robił skoki w bok.
      • bcde Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 22:05
        >odniose sie do tylko do tego fragmentu - moze i to byloby prawdziwe w krajach common law, w krajach civil law to jednak sedzie nie podejmuje decyzje w prozni - jest juz wczesniej jakies orzecznictwo, są standardy orzekania, wiadomo po pracach parlamentarnych czego ustawodawca chcial uchwalajac takie a nie inne prawo. i zawsze mozna sie odwolac od pierwszego orzeczenia.

        Ależ to właśnie w krajach common law znaczenie ma precedens i wcześniejsze orzecznictwo. U nas orzecznictwo zasadniczo nie jest źródłem prawa, a sędzia jest (powinien być wolny) w orzekaniu w zakresie, jaki dają mu przepisy. Poza tym, co ma do tego prawo odwołania? Czy w krajach common law nie można się odwołać?
        • nathasha Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 22:12
          Ale precedens precedensowi nierowny bo musialbys miec prawie taki sam przypadek - zreszta sedzie jest zwiazany precedensem tylko sądu najwyższego.
          w krajach common law, przynajmniej w US, mozesz sie odwolac od wykladni pawnej danej sprawy, nie od tego jak fakty zostaly ustalone i na podstawie ktorych orzeczenie zapadlo - te rewizji podlegaja tylko w wyjatkowych przypadkach. i wiesz, w common law mnostwo zalezy wlasnie od tego jak sprawiedliwosc czuje sedzia czy ławnicy
          • nathasha Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 26.03.17, 22:14
            ps. oczywiscie sedzia jest zwiazany orzeczeniem sądu apelacyjnego - ale swojego okręgu - a nie wszystkich sądów apelacyjnych. pod tym względem jednak civil law które stawia na harmonijną wykładnię, jest trochę bardziej restrykcyjne
    • milka_milka Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 07:41
      A co, przydarzył Ci się skok w bok i szukasz argumentów dla sądu? Mowę przygotowujesz?

      --
      Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
    • miss_fahrenheit Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 13:56
      Prosta sprawa - jeśli oboje zgadzają się na związek otwarty (nieważne, czy obustronnie, czy jednostronnie otwarty), to byłoby nieuczciwie uznać romanse za winę współmałżonka. Jeśli związek opiera się na wyłączności seksualnej to zdrada jest winą zdradzającego.
    • lot.ti Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 14:32
      > Oczekiwanie, że w tych zupełnie innych okolicznościach ludzie będą trzymać się złożonej przed laty, na haju hormonów obietnicy jest nieludzkie i naiwne.

      proponuję nie składać przysiąg na haju, lecz trzeźwo rozważać celowość podejmowanych zobowiązań, a zwłaszcza swoje możliwości podołania im.

      reszty przydługich wypocin nie komentuję, bo to żałosne dyrdymały jakiegoś onanisty
    • princesswhitewolf Re: Zdrada a wina za rozkład pożycia 27.03.17, 15:38
      strasznie dlugie i nudne te wywody. Odnosze wrazenie ze ktos cos sobie tu chce zracjonalizowac. Zdradzil autor kogos i tak kombinuje by sie jakos samousprawiedliwic? I szuka poparcia w necie czy co?

      Simone de beauvoir i jej maz Jean Paul Sartre mieli malzenstwo otwarte czyli spali z roznymi osobnikami roznych plc, czasem sobie ich wymieniali , i a potem ich wspolnie obgadywali.
      Wiec jesli komus to pasuje to po co sie pakowac w zwiazek z uczciwym czlowiekiem ktory nie chce zdrad a potem pisac dlugie eseje by cos sobie zracjonalizowac? Lepiej isc do klubu swingersow i tam szukac meza i stworzyc zwiazek jak wyzej wymienieni egzystencjalisci i odwalic sie od tych ktorzy NIE CHCA byc zdradzani. I cacy. I wilk syty i owca cala i nikt nie jest nieszczesliwy. Amen.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka