Dodaj do ulubionych

Odpowiedzialność nauczyciela

02.04.17, 23:18
W innym wątku ze dwa razy padło stwierdzenie, że nauczyciel ponosi odpowiedzialność. Na moje pytanie "Jaką odpowiedzialność ponosi nauczyciel, który nie uczy i którego uczniowie mają kiepskie oceny, słabe wyniki na egzaminach szkolnych/zewnętrznych, niestety odpowiedzi nie dostałam.
Może ktoś tutaj odpowie?
Edytor zaawansowany
  • dziennik-niecodziennik 02.04.17, 23:32
    Ja sie nie znam dokladnie, ale wiem ze jak klasa ma slabe wyniki, to sie wprowadza jakieś tam plany naprawcze i jesli one nie wypala i wyniki nie wzrosna, to nauczyciel ponosi konsekwencje. Moj byly drzal przed zwolnieniem, bo wygladalo ze nie wyszedl mu któryś kolejny plan naprawczy z jedną klasa, wiec sadze ze jest jakis schemat 'kar'.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • taki-sobie-nick 02.04.17, 23:38
    Ja sie nie znam dokladnie, ale wiem ze jak klasa ma slabe wyniki

    Rozumiem założenie, że poprzednio klasa miała lepsze wyniki i to przy danym nauczycielu się klasie pogorszyły.

    Ale - tak zupełnie teoretycznie, dobrze? - czy nie może się zdarzyć, że dana klasa to same matoły? I że nauczyciel może podnieść wyniki jedynie stawiając każdemu po trói za to samo, za co poprzednio stawiał mierny?

    Matołów jest dużo, na ileś szkół wystarczy.

    Tak sobie teoretycznie dumam nad tym systemem motywowania nauczycieli.

    Dziennik, czy Twój były jest były, bo mu nie wyszły te plany naprawcze? tongue_out
  • arwena_11 02.04.17, 23:43
    W topowych liceach teoretycznie nie ma słabych dzieciaków. Więc kiepskie wyniki, świadczą o kiepskim nauczycielu i wymaganiach z kosmosu, a nie o tym że dzieci to matołki.
  • taki-sobie-nick 02.04.17, 23:46
    arwena_11 napisała:

    > W topowych liceach

    A w nie-topowych liceach tudzież nie-liceach stosuje się to coś naprawcze czy nie?
  • dziennik-niecodziennik 02.04.17, 23:56
    Nie, klasa od poczatku byla slabiutka.
    Tak, teoretycznie nauczyciel moze podniesc poziom poprzez zawyzanie ocen, ale na kazdym etapie nauczania predzej czy pozniej jest jakis egzamin weryfikujacy wiedze uczniow (u bylego byly to matury) i tam wszystko ostatecznie wychodzi, i nauczyciel oszukujacy w tem sposob jest u.upiony na calego.
    I tak, jest bylym posrednio przez te nieudane plany naprawcze. To jak reagowal w tej sytuacji dolozylo sie do odsloniecia jego prawdziwej twarzy.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • zlababa35 03.04.17, 07:18
    Ale szczerze, co można zrobić z bardzo słabą klasą?
  • mebloscianka_dziadka_franka 03.04.17, 18:33
    To ciekawe... Moja chemica mimo że wszyscy wiedzieli, że jest wariatką (łącznie z innymi nauczycielami) i ma zerowe umiejętności dydaktyczne ma się bardzo dobrze i wciąż uczy w moim liceum, a minęło już 13 lat. Nie sądzę, żeby z wiekiem zaczęła lepiej uczyć.
  • arwena_11 02.04.17, 23:41
    Nie spotkałam się z czymś takim. A wydawałoby się, że jak w jednej klasie na 30 osób jest 13 jedynek i 12 dwój, a w drugiej klasie 18 jedynek i z 10 dwój, to chyba już powinni wdrażać plany naprawcze? Czy czekają aż odejdą kolejne osoby a kilka nie zda?
  • miss_fahrenheit 03.04.17, 00:11
    Nawet jeśli to szkoła specjalna - nie ma możliwości, aby było aż tak źle. Tak, w takiej sytuacji powinno się wdrożyć plan naprawczy.
  • arwena_11 03.04.17, 00:14
    Jedno z topowych LO Warszawskich.
  • dziennik-niecodziennik 03.04.17, 00:16
    Calkowicie strzelam, zeby nie bylo - liceum daje przyzwolenie na takie dzialanie, zeby slabych uczniow odsiac przed dojsciem do matury i w ten sposob pilnuje zeby mu sie wyniki nie obnizyly?...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • taki-sobie-nick 03.04.17, 00:19
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > Calkowicie strzelam, zeby nie bylo - liceum daje przyzwolenie na takie dzialani
    > e, zeby slabych uczniow odsiac przed dojsciem do matury

    Wnioskując z ilości dwój i trój, o których mowa, to do tej matury z dziesięcioro uczniów im dobije. tongue_out Ale za to z jaką średnią!
  • dziennik-niecodziennik 03.04.17, 00:23
    No i o to chodzi. Do matury dojda WYLACZNIE osoby ktore daja gwarancje zdania, liceum utrzyma wysoka zdawalnosc matury i wysoki wynik w rankingu. A ze - byc moze - kosztem dzieci...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • taki-sobie-nick 03.04.17, 00:26
    dziennik-niecodziennik napisała:

    > No i o to chodzi. Do matury dojda WYLACZNIE osoby ktore daja gwarancje zdania,
    > liceum utrzyma wysoka zdawalnosc matury i wysoki wynik w rankingu. A ze - byc m
    > oze - kosztem dzieci...

    Tak swoją drogą, osobniki 18-letnie to nie są żadne dzieci. Poza tym się zgadzam.
  • zlababa35 03.04.17, 07:21
    Ale to strzał w stopę, bo jakieś podniesienie poprzeczki pozwoliłoby odsiać osoby, które potencjalnie nie poradzą sobie z maturą. Ale nie takie. Nie wierzę, że w tej klasie, która dostała się do tak dobrej szkoły, 13 osób umie na 2, a pozostali nic nie umieją, czy tam odwrotnie.
  • bramstenga 03.04.17, 09:17
    Ale zdawalność matury już teraz w dobrych (niekoniecznie topowych) szkołach wynosi 100% - bo po prostu przy tak niskich wymogach matury trudno nie zdać. Może chodzić ewentualnie o wyniki z przedmiotów dodatkowych.
  • arwena_11 03.04.17, 00:30
    No może trochę więcej, bo już w styczniu właściwie wszyscy są na korkach z tego przedmiotu. I tak do matury właściwie. Odpadają najsłabsi psychicznie ( jak usłyszą od nauczyciela - "że najwyższy czas na zmianę szkoły" ) i ci co rodziców nie stać na korki po 150-200 zł za lekcję.
  • taki-sobie-nick 03.04.17, 00:31
    Najwyższy czas na zmianę szkoły? Tuż przed maturą?
  • arwena_11 03.04.17, 00:34
    Nie no, tekst poszedł do uczennicy klasy 1 przed końcem pierwszego semestru. Na ten moment to są klasy 1.
  • dziennik-niecodziennik 03.04.17, 00:37
    Mature mozna probowac eksternistycznie robic. Zawsze to lepiej niz zostac do matury niedopuszczonym.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • szarsz 03.04.17, 10:21
    > i ci co rodziców nie stać na korki po 150-200 zł za lekcję.

    o, serio? Gdzie to można korki po tyle wyrwać? Chętnie sobie dorobię.
  • chicarica 03.04.17, 10:33
    Jeszcze za moich starych czasów licealnych, na takie korki chodzili np. kandydaci na prawo na uniwersytecie, którzy chodzili na korki do wykładowców tegoż uniwersytetu.
    Czy tak działa to teraz - nie wiem.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • szarsz 03.04.17, 10:37
    Arwena pisze o licealnej matmie, na litość, to nie jest jakiś szał.
  • paniusiapobuleczki 03.04.17, 15:55
    Szał nie, ale tez nie bułka z masłem na poziomie rozszerzonym.
  • szarsz 03.04.17, 17:08
    Nie zgadzam się. Mowa jest o topowym liceum i wszystkich jego uczniach. To niemożliwe, żeby była za trudna dla wszystkich.
  • loola_kr 03.04.17, 19:56
    u nas nie jest za trudna dla wszystkich, ale czwórki miały 2 czy 3 osoby, parę więcej trójek, znakomita większość to dwóje na półrocze. I parę jedynek. Bardzo ciężko przebić się powyżej 2.
  • morekac 04.04.17, 08:47
    > Mowa jest o topowym liceum i wszystkich jego uczniach.

    Otóż to. Rozumiem, że z matmą rozszerzoną mogą mieć kłopoty uczniowie niezbyt dobrzy: ale tam z definicji nie lądują ludzie z dużymi zaległościami czy nierozgarnięci.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • joa66 04.04.17, 09:48
    Jak najbardziej mogą. Wystarczy słaba szóstka, w miarę przyzwoicie napisane egzaminy (przy czym najlepiej może być napisany humanistyczny, który zawyży ogólną ocenę). To w dużej mierze jest przypadek.
  • arwena_11 04.04.17, 10:00
    Joa syn z egzaminu gimnazjalnego miał coś około 97% ( 100% z matmy ), do tego z matmy 5 na koniec roku. U nich 6 mieli tylko olimpijczycy. Punktów coś koło 160 ( nie miał paska mimo średniej na pasek ).
    Do tego w podstawówce jeszcze miał opinię z PPP o wyjątkowych zdolnościach matematycznych i zalecony indywidualny tok nauczania.
    Więc on matematycznym głąbem nie jest. W jego klasie nie ma chyba dziecka z niższym wynikiem z matmy niż 95% ( tak coś mówił wychowawca )
  • loola_kr 04.04.17, 10:17
    ale są tez dzieci, które zdały egzamin gimnazjalny z matematyki na ponad 90% a niektóre miały 100% a na pierwszy semestr 1. One nie są z przypadku w klasie matematycznej.
  • joa66 04.04.17, 10:23
    Piszę na podstawie "własnych" doświadczeń. Moje dziecko dostałoby się do dowolnego mat -fizu w Warszawie, nawet w Staszicu (poza matexem , tam jest odrębny egzamin). Nie oznacza to, że w każdym dawałby sobie radę wysmienicie.
  • arwena_11 04.04.17, 10:24
    Dokładnie, nikt się nie pcha na rozszerzenie z matematyki jak jej nie lubi. Podobnie jak syn nigdy by się nie pchał na biol chem, mimo że ma 5 z chemii i biologii a napisany egzamin na 93%
  • sylwiastka 04.04.17, 18:11
    Moze nauczyciel ma system "akademicki" czyli malo tlumaczy na lekcji, a jedynie przedstawia zagadnienia do nauczenia. I wtedy slabsi uczniowie potrzebuja pomocy korepetytora. Silniejsi sie naucza sami. Matma wymaga duzo cwiczen, rozwiazywania wielu zadan. Wielu uczniow nie poglebia wiedzy w domu.
  • loola_kr 04.04.17, 18:51
    tak. Juz nie wystarczy uczenie się na sprawdzian. Systematyczność i ćwiczenia. Po doświadczeniach z pierwszego semestru moja córka siedzi i codziennie robi zadania.
  • arwena_11 03.04.17, 11:27
    Warszawa - jak szukasz w styczniu.
  • morekac 03.04.17, 05:28
    W szkołach nietopowych proporcje dwój i pał z matmy mogą być podobne. To nie twój syn jest kretynem, taka może być polityka szkoły - uwalić wszystkich nierokujących wysokiego wyniku na maturze na długo przed tą maturą. Zabierz syna z tej rzeźni.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • arwena_11 03.04.17, 08:50
    Tylko wiesz, ja rozmawiałam z nauczycielką na zebraniu semestralnym - zapytałam się wprost czy mam zabierać dziecko ze szkoły ( bo jak mam płacić za korki taką kwotę jak czesne w szkole prywatnej - to wybór jest prosty ). Usłyszałam, że w żadnym razie, bo on jest fantastyczny, super kojarzy fakty, na lekcjach robi wszystkie zadania przy tablicy itd. Na moje pytanie to dlaczego ma 1, skoro taki geniusz - pani powiedziała, że nie ma pojęcia. A ja mam doskonałe pojęcie. Na lekcjach robią zadania ze zbiorów do matury rozszerzonej - syn trzaska je w każdą stronę. A na sprawdzianach są duużo trudniejsze, których nigdy na oczy nie widzieli. Do tego jest ich tyle, że po prostu czasowo się nikt nie wyrabia.

    A i żeby nie było - ładnym kilku osobom pani powiedziała "że najwyższy czas zmienić szkołę". Była nawet afera - bo powiedziała to bezpośrednio dzieciom.

    Ja bym dawno zmieniła mu szkołę. Ale on się uparł. Stwierdził, że da radę, że przez tę nauczycielkę nie odejdzie. Trzymam rękę na pulsie i zobaczymy w przyszłym tygodniu.

    Inna sprawa, że ciężko przenosić w trakcie roku, bo oni w pierwszym semestrze już skończyli 2 przedmioty, a dwóch jeszcze wtedy nie zaczęli.
  • mdro 03.04.17, 10:23
    To to ona źle uczy czy źle ocenia?

    --
    Nie widzę wpisów osoby, która pochwaliła się byciem ostatnią szują.
  • arwena_11 03.04.17, 10:37
    Ocenia zgodnie z założeniami szkoły ( chyba 60% zalicza ). Ale sprawdziany robi dużo trudniejsze niż to co na lekcjach. Nawet poleciła nam zbiór do matury rozszerzonej. A zadania na sprawdzianach sa cięższe niż te w zbiorze. I przede wszystkim jest ich za dużo. Dzieciaki się nie wyrabiają. Nawet jak umieją super - to po prostu nie ma szans żeby zrobić wszystko.
  • loola_kr 03.04.17, 10:47
    u nas na matematyce to samo sad
  • stacie_o 03.04.17, 12:18
    Dziewczyny, że tak spytam,
    PO CO wy posłałyście dzieci do takiej rzeźni?


    --
    Rozważają mnie takie stereotypy wielu męskich facetów jak Matthew McConaughey nosi długie włosy czy nosiło np. Colin Farell. Mój młody zapisz włosy na surfera no już takie miał ale Pani fryzjer mądry niepany przycial. bergamotka77
  • mamma_2012 03.04.17, 12:24
    Do liceum dzieci posyłają się same. Rekomendacje i inspiracje czerpią od znajomych. Poza tym w tych szkołach generalnie jest fajnie, są fajni ludzie i atmosfera. Nawet Arwena pisze, że jej syn nie chce rezygnować.
  • loola_kr 03.04.17, 15:10
    bo moja chciała iść na medycynę więc wybrała klasę z rozszerzoną matematyka, chemia i biologia.
    Medycyna jej przeszła i została z tymi rozszerzeniami jak Himilsbach z angielskim.
    Ale nie chce zmienić klasy na ogólną, tam byłoby jej o wiele łatwiej z matematyką.
  • edelstein 03.04.17, 11:06
    Skoro takie sa zalozenia szkoly u dziubdziusie sobie nie radza to musza zmienic szkole.Nie wierze w dziecko trzaskajace zadania z matmy,ktory polegnie na trudniejszych,bo matma to logika i,wiec powinien bez problemu rozwiazywac zadania jak leci.

    --
    "...nożem umiem tylko pokroić chleb. Tu nie dorastam ci do pięt" by Asmarabis
  • arwena_11 03.04.17, 11:25
    Taaa, odezwała się ta co o matematyce nie ma zielonego pojęcia.
    Jak danego typu zadań nie robiłaś - to na sprawdzianie pod presją czasu dobrze nie zrobisz. Nawet jak umiesz i znasz zasady. Bo problemem jest też brak czasu.
  • edelstein 03.04.17, 12:21
    Wystarczy,ze znam osoby swietne z matmy.Coz jesli dziubdzius nie wytrzymuje presji czasu to moze jednak zawodowka bylaby lepszym miejscem

    --
    "...nożem umiem tylko pokroić chleb. Tu nie dorastam ci do pięt" by Asmarabis
  • mdro 04.04.17, 08:49
    Jeśli sprawdzian jest za trudny w stosunku do omawianego materiału, to chyba dość łatwo to udowodnić? Nie idzie się więc do dyrektora opowiadając, że "wszyscy biorą korki", bo to słaby argument, ale pokazując, że na sprawdzianie są wygórowane wymagania (najlepiej z jakąś zewnętrzną opinią).

    Poza tym chyba powinnaś (Ty i inni rodzice) zastanowić się, jaki cel chcecie osiągnąć. Jeśli nauczycielka uczy dobrze w sensie tłumaczenia i wyjaśniania, to należałoby wpływać na kwestię trudności sprawdzianów i oceniania. Jeśli uczy źle, to trzeba to udowodnić i nalegać na zmianę.

    No i chyba faktycznie zastanówcie się, czy nie jest przypadkiem tak, że młodzież, mając w zapasie korki, w ogóle przestała się do lekcji przygotowywać (co zresztą specjalnie nie dziwi: przy takim "spłaszczonym" systemie oceniania trudno o motywację - czy się uczysz, czy nie, i tak dostajesz w najlepszym razie dwóję).

    --
    Nie widzę wpisów osoby, która pochwaliła się byciem ostatnią szują.
  • arwena_11 04.04.17, 09:18
    Wiesz, mój syn korki miał dopiero od stycznia. Uparł się, że sobie poradzi sam. KOrki uważał za porażkę. Zresztą pani w rozmowie i mnie uspokajała, miesiąc wcześniej, że korków on nie potrzebuje. Że jest świetny.
    Robił wsztystkie zadania ze zbioru do klasy rozszerzonej, do matury rozszerzonej. A pani dawała zadania dużo trudniejsze na sprawdzianach. I pewnie jakoś tam by sobie na 2 z tym poradził i wykombinował, ale tych zadań było tyle, że nie wyrabiał się czasowo.

    Co lepsze - poprawa sprawdzianu była dużo trudniejsza niż sam sprawdzian, co w ogóle jest dla mnie dziwne. Ale podobnie jest w szkole do której chodzi syn koleżanki. Ta pani wprost mówi, że zadania w zbiorze są nudne - więc na sprawdziany szuka ciekawszych, a te są tylko trudne. Na poprawę nie ma ciekawych łatwiejszych ( bo wykorzystała je na sprawdzianie ) więc zostają te trudniejsze. Oczywiście sama nie przygotuje zadań tylko szuka w necie.
  • aalex7 04.04.17, 10:06
    Ewentualną kwestię trudności zadań rozumiem. Ale "nie wyrabiania" czasowego nie - zrobienie o 1 , 2 zadania mniej z uwagi na czas nie skutkowałoby oceną niedostateczną lecz co najwyżej niższą . Zatem skoro zdolny to powinien - jak sama wskazałaś - na te 2 sobie poradzić.
  • arwena_11 04.04.17, 10:19
    Tylko, że jak sie spieszysz - to robisz głupie błędy. Zwłaszcza jak takich zadań nie ćwiczyłaś wcześniej. I fakt, synowi zawsze brakowało do zaliczenia 1, max dwa punkty. Traci na tym, że spiesząc się źle coś spisze itd. Nie ma czasu sprawdzić, bo na 100% sam by ten błąd znalazł.
  • joa66 04.04.17, 10:25
    A czy nauczycielka jest jakoś specjalnie wredna poza tymi klasówkami i stopniami? Niegrzeczna w stosunku do uczniów itp?
  • arwena_11 04.04.17, 10:34
    A nie, bardzo sympatyczna. Uczniowie ją lubią. Tylko już zaczęli wyłapywać, że jedno mówi im a co innego rodzicom lub, że ich uspokaja że jest wszystko super, a potem stawia 1.
    Poza tym okazało sie niedawno, że u innych nauczycieli można poprawiać do skutku, a u niej jest tylko jedna poprawa sprawdzianu. A żeby zaliczyć semestr musisz mieć zaliczone wszystkie sprawdziany.

    Ostatnio ja usłyszałam, że według niej mój syn to spokojnie mógłby mieć i 4 u niej. Tylko cholera jakoś nei ma tongue_out
  • joa66 04.04.17, 10:38
    u innych nauczycieli można poprawiać do skutku, a u niej jest tylko jedna poprawa sprawdzianu.

    A to bym wyjaśniła u dyrekcji - w szkole nie ma w miarę jednolitego systemu oceniania
  • massinga 04.04.17, 10:51
    Jezeli ta nauczycielka zachowuje sie jak moja w szkole sredniej, to mozliwe, ze odlicza punkty za byle bzdure. Moja nauczycielka matematyki wiecznie opowiadala o rodzinie, lekcji bylo jakies 5 minut a na sprawdzianach nas upupiala koncertowo.
  • sylwiastka 04.04.17, 18:22
    Czyli nauczyciel wymaga bardzo duzo, ale uczy tez, skoro syn rozwiazuje zadania. tak juz jest w czesci tych topowych liceow. Generalnie nauczyciele przykrecaja srube na pierwszym semestrze, a pozniej jest juz z gorki.
  • loola_kr 03.04.17, 10:45
    U nas podobnie, tylko mniej jedynek na półrocze, głownie z matematyki i j. polskiego. I to nie są głupie dzieci, aby się dostać do tego liceum wszystkie miały paski i dobrze zdane egzaminy gimnazjalne. Jedna dziewczynka miała 100% z egzaminu gimnazjalnego a na półrocze w 1 klasie LO jedynkę.
    Może pierwszy semestr jest na przystosowanie się do innego trybu nauki, do tego na sprawdzianach materiał jest zawsze dużo trudniejszy niż omawiany na lekcji, dzieci muszą więcej pracować w domu, bardzo często z korepetytorem.
  • arwena_11 03.04.17, 11:25
    Dokładnie tak jak mój syn
  • dorek3 03.04.17, 13:11
    loola, Ty też W-wa? Napisz proszę gdzie . Będę zbierać miejsca , które należy wybić z głowy małolatom gdyby coś takiego im do głowy wpadło.

    Jak ja chodziłam do O to może nie uwielbiałam szkoły, ale dało się ją strawić. Jak czytam co piszecie to polskie szkoły jawią się jako miejsca do zaorania od zaraz. Szkoda że "dobra zmiana" za coś takiego się nie bierze.
  • stacie_o 03.04.17, 14:10
    Loola kraków, pewnie I albo V zgadłam.

    --
    - Poproszę 2 bilety normalne na "Smoleńsk"
    - Na "Smoleńsk" nie ma normalnych. By caraway
  • loola_kr 03.04.17, 15:07
    2LO. W 1 to samo z tego co koledzy mówią.
    Ale ogólnie córka bardzo lubi szkołę, ma świetnych przyjaciół i najbardziej ze wszystkich nauczycieli lubi panią od matematyki.
  • stacie_o 03.04.17, 15:10
    a to nie zgadłam. stawiam czekoladę smile

    --
    użytkowniczka 18lipcowa3 o chorym dziecku: to cos tak pogardliwego jak na twoje dziecko ''dziecko'' a nie dziecko rosemary"
  • loola_kr 03.04.17, 15:12
    smile
    do 1 się nie dostała, z tego co słyszę to lepiej dla niej w tym 2.
  • hemp_plant 03.04.17, 17:35
    uff, właśnie miałam młodemu zaproponować II surprisedOO
    pójdzie jednak do V big_grin
    ps- w I to samo, a może jeszcze gorzej sad

    --
    "Co osiągnie społeczeństwo, które będzie wyuczone pacierzy, własnego języka i mylnie przekonane o wyjątkowości swojej historii i znaczenia dla świata?" by Hellenamiu
  • loola_kr 03.04.17, 18:51
    w 5 jest kolega córki - na razie jest spokojnie, przerabiają z matematyki dużo mniej niż w klasie córki, ale podobno tam od 2 klasy luz się kończy. Ale przynajmniej skupiają się na rozszerzeniach.
    W 1LO przypuszczamy, że oprócz nacisku na naukę jest gorsza atmosfera.
    2 LO moja córka jest generalnie zachwycona, odżyła po gimnazjum, lubi chodzić do szkoły, lubi przyjaciół i ogólnie podoba jej się atmosfera.
  • hemp_plant 03.04.17, 20:00
    młody się do klasy algorytmicznej udaje, więc pewnie nei mniej matematyki, tylko znacznie więcej big_grin
    właśnie chciałby się skupić na rozszerzeniach. wolałabym, żeby go szkoła nie zniszczyła psychicznie, ale z drugiej strony nie jestem gotowa płacić za korki- nie, bo nie. zrobiłam założenie, że szkoły, dobre szkoły da się przelecieć bez korków- i na razie tak tongue_out
    w jedynce potwierdzona okropna atmosfera, wszyscy lecą na korkach, straszane, a to straszne- ale ja ma uraz do tej szkoły sad

    --
    "Co osiągnie społeczeństwo, które będzie wyuczone pacierzy, własnego języka i mylnie przekonane o wyjątkowości swojej historii i znaczenia dla świata?" by Hellenamiu
  • loola_kr 04.04.17, 08:10
    ten kolega jest właśnie w algorytmicznej. Zadowolony (na razie). Koleżanka jest w humanistycznej i też mówi, że jest ok.
  • stacie_o 02.04.17, 23:47
    W państwowej- żadną.
    Serio.
    Klasa ma słabe wyniki- widocznie głąby przyszły.
    Nauczyciel nie stosuje się do wytycznych ppp - nie mamy pańskiego płaszcza i co mi pan zrobisz.
    Ktoś ci pobił dziecko na przerwie- nauczyciel dyżurny nic nie widział i nic nie słyszał, ścigaj sobie chuligana sama....

    --
    użytkowniczka edelstein o chorym dziecku: "Powinnas byc w dziec zna paniom,ze chca sie zajmowac tak Koszmarnym dzieckiem jak twoja corka."
  • echtom 03.04.17, 00:17
    Bo w końcu jaka jest odpowiedzialność rodzica - nie pójdzie do więzienia za to, że źle wychował dziecko.

    --
    Stoi na stacji wielgachno bana
    cało w oliwie jest opypłana.
  • taki-sobie-nick 03.04.17, 00:20
    echtom napisała:

    > Bo w końcu jaka jest odpowiedzialność rodzica - nie pójdzie do więzienia za to,
    > że źle wychował dziecko.

    I tu możemy rozpocząć dyskusję na 800 postów "a co to znaczy źle wychować dziecko".
  • kropkacom 03.04.17, 07:08
    Zależy jakie to są uchybienia w wychowaniu, prawda?

    --
    "Keep me searching for a heart of gold
    You keep me searching and I'm growing old
    Keep me searching for a heart of gold
    I've been a miner for a heart of gold"
  • stacie_o 03.04.17, 08:34
    Echtom, ale co ty porównujesz, ja cię proszę.

    --
    użytkowniczka 18lipcowa3 o chorym dziecku: to cos tak pogardliwego jak na twoje dziecko ''dziecko'' a nie dziecko rosemary"
  • natalia.nat 03.04.17, 12:23
    Jakby mi płacili za wychowanie dziecka to owszem, powinnam ponosić odpowiedzialność, jeżeli źle je wychowałam. Płacą, więc mają prawo wymagać, oczekiwać wyników.
  • zona_glusia 04.04.17, 10:21
    Jak Ci nie płacą to nie czujesz się odpowiedzialna za swoje działania i ich rezultaty?
  • asia_i_p 03.04.17, 07:36
    U nas w szkole się nie utrzyma - wszyscy z takimi kłopotami znikali po roku, nie przedłużano z nimi umowy. Gorzej, gdyby taki zjazd zaliczył już mianowany, wieloletni pracownik, ale to się jeszcze nie trafiło, więc nie wiem, co się wtedy dzieje.

    Chociaż przy tamtej odpowiedzialności chodziło zapewne o odpowiedzialność za bezpieczeństwo uczniów.

    --
    Moja siostrzenica do myszy uratowanej przed kotem: "Nie bój się nas, myszko, my jesteśmy człowiekami. Nie zjemy cię, bo jesteś obrzydliwa".
  • mamma_2012 03.04.17, 07:39
    Najgorsza i najważniejsza odpowiedzialność nauczycieli to odpowiedzialność za bezpieczeństwo i życie dzieci. Ja nie pojechałabym z rozbrykaną grupą nawet jako rodzic opiekun.
    Wyniki nauczania trudno jest rozliczać, bo zależą też od wielu innych czynników. Teraz będzie jeszcze trudniej, bo znika jeden egzamin zewnętrzny. Zresztą ta nauczycielka, o której piszesz, pewnie przeszłaby pozytywnie każdą weryfikację, bo ma wyniki, a trudno udowodnić, że to dzięki korepetycjom.
  • arwena_11 03.04.17, 08:40
    Wiesz co, patrząc po tym co słychać w różnych Uwagach itd, jak nauczyciele "nigdy nic nie widzieli", jeśli chodzi o przemoc między uczniami - to jednak nie mają żadnej odpowiedzialności.
    Jeżeli nauczycielka, której rodzice jednego z uczniów wytoczyli proces cywilny - bo psychicznie niszczyła, uczyła nadal - to chyba jest coś nie tak. Dyrektor nawet coś próbował zrobić, bo ją zawiesił - ale związki ( podobno jest szefową szkolnego ZNP ) wywalczyły jej w sądzie przywrócenie do pracy ( bo jeszcze nie ma wyroku ). O tej nauczycielce chodzą legendy po szkole. Określenie "niezrównoważona psychicznie" to jedno z najłagodniejszych jakie słychać. I ona uczy nadal. Chociaż ostatnio może się przestraszyła i od września jest na zwolnieniu lekarskim. Ale może wrócić niestety, bo nasze sądy działają jak działają i na wyrok czeka się kilka lat.
  • mamma_2012 03.04.17, 09:03
    Ale jako związkowiec byłaby tak samo nietykalna i bez karty nauczyciela. Tu pewnie nie ona jest problemem, a funkcja.
  • arwena_11 03.04.17, 09:09
    Dlatego uważam, że przepisy o związkach też powinno się zmienić. Bo to jest chore, że bronią miernot.
  • amarili 03.04.17, 07:40
    Wszystko zależy od dyrektora.on ma narzędzie pod tytułem ocena pracy,i jeśli z niego skorzysta tak,jak należy,to może słabego nauczyciela nawet zwolnić.ale procedura jest długa,trudna i żmudna,dobrego ryzykowna,więc nie każdemu się chce.

    Wiele też zależy od samego nauczyciela i klas,które uczy,bo zdarzają się takie roczniki,klasy,w których nawet najlepszy pedagog nie jest w stanie zrobić absolutnie nic,a w najlepszym wypadku bardzo niewiele. Ale jeśli sytuacja się powtarza notorycznie,to narzędzie jest.
  • amarili 03.04.17, 07:42
    Do tego ryzykowna 😉
  • afro.ninja 03.04.17, 08:14
    Jak kogos dyrektor chroni, to na pewno go nie zwolni. Pamietam taka historie (uwaga tvn), jak dyrektorka zwolnila vbardzo dobra nauczycielke, wszyscy stali za nia murem, a dyrektorka nie i co? I nic. Kobita pracy nie miala.
    Tak najezdzacie na arwene, ale jednak ona obnaza system, ktory jest chory. Gdyby to nie ona opisywala historie swojego syna inne bylyby odpowiedzi.
    U mnie bylo przecietne liceum, przecietna podstawowka. Zwlaniali sie tylko ci, ktorzy zmieniali miejsce zamieszkania. Mialam naprawde kiepska biolozke w lo. Raz ze nic nie uczyla, to dwa byla w glebokiej depresji, wiec nawet za bardzo nie miala z nami kontaktu.Dyrektor chronil ludzi, ktoerych znal po dwadziescia kilka lat. Aktualnie ucza tam w wiekszosci ludzie, ktorzy uczyli jeszcze mnie.
  • amarili 03.04.17, 08:21
    Ale oczywiście,że system jest chory,to nie ulega wątpliwości.z tym,że trochę ciężko jest wartościowac pracę nauczyciela wynikami testów,na które to wyniki składa się masa innych czynników. Dla mnie tego typu badania powinny być szacowane metodą EWD,a i tu mam pewne wątpliwości. Niemniej,jeśli sytuacja się powtarza,i jasne jest że wina leży po stronie nauczyciela a nie uczniów Leniuchowo,to dyrektor narzędzie ma.dlaczego z niego nie korzysta,tego nie wiem.
  • arwena_11 03.04.17, 08:31
    Pod koniec semestru, jest egzamin który piszą wszystkie klasy ( chyba nie ma w szkole klasy bez matmy rozszerzonej ). Taki sam. W zeszłym roku średnia z tego egzaminu to ok 30%, w tym podobno lepiej bo ok 35% tongue_out.

    To chyba świadczy o tym jak szkoła uczy. A i na zebraniu w styczniu nie było rodzica, który by powiedział, że jego dziecko nie ma korepetycji z matmy. Ci co mają 3 - korki mają od września. Im gorsza ocena, tym później wzięte korki. I tak podobno jest w innych klasach.
  • mamma_2012 03.04.17, 08:51
    Czy ta wasza nauczycielka ma nazwisko na Sz? Mamy trochę znajomych dzieci w tej szkole i zastanawiam czy piszesz o tej samej osobie, o której mi opowiadali. Wyniki wewnętrznego egzaminu można rozpatrywać tylko w ramach danej szkoły, jeżeli był odpowiednio trudny, to 30% nic nie znaczy.
  • arwena_11 03.04.17, 08:57
    Nie. Jak widać więcej takich nauczycieli tam jest.
  • milka_milka 03.04.17, 14:07
    Arweno, czy ja mogę napisać do Ciebie na priva?

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • arwena_11 03.04.17, 15:26
    Tak, pisz na arwena_11@wp.pl
  • milka_milka 04.04.17, 17:11
    Napisałam.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • arwena_11 04.04.17, 17:58
    Odpowiedziałam
  • afro.ninja 03.04.17, 09:03
    Rozumiem, ze np. kuratorium tez tu nic nie wskora?
    Tutyaj blad (albo niemoc) rodzicow, ze daja sie wciagnac w te gre. Wiedza, ze musza sie dostosowac do regul szkoly i nauczycielki. Ciekawe, co by bylo gdyby nikt nie poslal dziecka na korepetycje?
    Druga sprawa, ze dzieci pewnie maja uczucie porazki, jesli odejda z tej szkoly, ja bym usilnie namawiala na zmiane szkoly, po co kopac sie zkoniem??
  • arwena_11 03.04.17, 09:07
    Jak nie poślesz - to nie zda. Krótka piłka. Ze zmianą szkoły łatwo nie jest. Do państwowych tylko po zakończeniu roku, ze względu na system nauki w szkole. Prywatne przyjmą, ale w najlepszych na razie miejsc brak.
  • mamma_2012 03.04.17, 09:17
    To do końca roku niech chodzi do szkoły i na korepetycje, a potem go przepisz. A na semestr rzeczywiście postawiła mu tą 1? Natomiast w dobrych prywatnych liceach wcale nie jest lepiej. W najlepszym dyrektorka wprost powiedziała, że uprzedza, że to nie jest miejsce dla tych, którzy chcą mieć czas dla siebie czy na hobby.
  • arwena_11 03.04.17, 09:24
    W dwójce? Tak postawiła mu 1. Co lepsze dzieciaki, które miesiac przed końcem semestru miały 3, po sprawdzianie semestralnym na semestr dostały 1. Wystawione o 23,55 w dniu wystawiania. Na drugi dzień było zebranie i było bardzo burzliwe. Nauczycielka na zebranie nie przyszła tongue_out
  • mamma_2012 03.04.17, 09:57
    Tak. Koleżanka córki była na dniu otwartym i nawet nie zdecydowała się na podchodzenie do egzaminu.
  • arwena_11 03.04.17, 10:01
    W innym, na spotkaniu dyrektorka powiedziała wprost, że jak ktoś sobie nie radzi - to sugerują mu zmianę szkoły. I to "sugerują" to tylko kurtuazja, bo w rzeczywistości uczeń ma zmienić szkołę. Byłam tam z synem na spotkaniu przed rekrutacją do gimnazjum. Szkoła odpadła w przedbiegach.
  • szarsz 03.04.17, 10:19
    > Jak nie poślesz - to nie zda. Krótka piłka.

    Jak dla mnie to jest totalnie niewiarygodne. Co to, nauczycielka zaświadczenia zbiera czy dzwoni po wszystkich korepetytorach warszawy i okolic?
  • arwena_11 03.04.17, 11:11
    Nie po prostu na lekcjach nie uczy tego co jest na sprawdzianach. Dzieciaki na korepetycjach robiące bez problemu zadania z rozszerzonej matury, ze sprawdzianów dostają 2/3. Sami korepetytorzy mówią, że zadania na sprawdzianach są dużo trudniejsze.
    A na lekcjach robią zadania z książki/zbioru zadań zaleconego przez szkołę. I problemów nie ma. Problem pojawia się po sprawdzianach. Na korepetycjach robisz zadania takie jak na sprawdzianach.
    Korepetytor mojego syna, jak zobaczył zdjęcia ze sprawdzianu - sam ułożył mu zadania na podobnym poziomie trudności. Dzięki temu syn z poprawy dostał 3. Nawet mówił, że może dostałby więcej - ale zabrakło mu czasu na zrobienie kilku zadań. Pani daje na 45 minut ok 10 zadań. Wszystkie dzieciaki zgłaszają problem z czasem - nie wyrabiają się.
  • szarsz 03.04.17, 11:19
    > Sami korepetytorzy mówią, że zadania na sprawdzianach są dużo trudniejsze.

    No błagam, co mają mówić? Sama bym tak mówiła na ich miejscu.
    Pokaż taki sprawdzian najlepiej.
  • arwena_11 03.04.17, 11:22
    Ale sama pani przyznaje się, że są dużo trudniejsze. Żeby potem maturę napisali bez problemu. I ja nie mam problemu z tym, że zadania są bardzo trudne. Tylko z tym, że na lekcjach takich nie ćwiczy i że daje ich za dużo w stosunku do czasu.
  • szarsz 03.04.17, 11:37
    Bardzo trudne, czyli jakie? Maturalne?
  • morekac 03.04.17, 12:10
    Tylko że jest to pewnie poziom matury roszerzonej, wcale niełatwej. Albo poziom tajnego, rosyjskiego zbioru zadań. wink

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stacie_o 03.04.17, 12:13
    Masz na myśli Demidowicza? Jakby co, to gdzieś po domu miałam bryk z rozwiązaniem wink

    --
    Rozważają mnie takie stereotypy wielu męskich facetów jak Matthew McConaughey nosi długie włosy czy nosiło np. Colin Farell. Mój młody zapisz włosy na surfera no już takie miał ale Pani fryzjer mądry niepany przycial. bergamotka77
  • morekac 03.04.17, 15:14
    Możliwe, musiałabym spytać siostrzeniczkę. W każdym razie też to ma. wink

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stacie_o 03.04.17, 15:22
    Ale w liceum? Serio? Na matmie na ujocie studenci z tym nie dają rady...

    --
    - Poproszę 2 bilety normalne na "Smoleńsk"
    - Na "Smoleńsk" nie ma normalnych. By caraway
  • morekac 04.04.17, 08:36
    Chyba na serio. Siostrzenica kończyła Staszica i oni tam te zadania "z ruskiegi zbiorku" robili, ale tak hobbystycznie bardziej, a nie na klasówkach. I to ona (i mój ojciec , pan po polibudzie i niegdyś udzielający korków) stwierdzili, że pani od matematyki w szkole mojej córki ma chyba nierówno pod sufitem, że takie zadanie daje na klasówkach. A tak ogólnie : jeśli ktoś jest ścisłowiec ima wystarczającą ilość punktów, to jednak polecam Staszica na liceum.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • arwena_11 03.04.17, 17:45
    Staci, a możesz podzielić się skanem? Zobaczyłabym czy poziom dużo wyższy niż to co robi syn.
  • stacie_o 04.04.17, 09:29
    arwena napiszę ci na priva, bo mi spam wykrywa.

    --
    - Poproszę 2 bilety normalne na "Smoleńsk"
    - Na "Smoleńsk" nie ma normalnych. By caraway
  • arwena_11 04.04.17, 09:47
    już mam dzieki, znalazłam już sobie inne tomu - bo w 3 nie ma tego materiału, który teraz syn robi.
  • stacie_o 05.04.17, 10:19
    arwena mogłabyś mi wysłać przykładowe zadania jakie syn robi?

    --
    - Poproszę 2 bilety normalne na "Smoleńsk"
    - Na "Smoleńsk" nie ma normalnych. By caraway
  • szarsz 03.04.17, 12:20
    Raczej to drugie smile
    Matura, nawet rozszerzona, jednak jedzie na powtarzaniu w kółko tego samego. Jeśli się rozwiąże kilka lat wstecz, to łapie się schemat.
  • miss_fahrenheit 03.04.17, 11:26
    Ale przecież sprawdziany nie są z nowego materiału, ktorego jeszcze nie przerabiano, tylko ze znanego, ale w trudniejszej wersji. Dla uczniów nie powinno to stanowić problemu, zwłaszcza tych, którzy są zdolni. Matematyka to przede wszystkim logika i myślenie, a nie uczenie się na pamięć schematu rozwiązywania zadań.
  • szarsz 03.04.17, 11:39
    Dlatego ja bym chciała zobaczyć te zadania. Przyznaję, nie dowierzam, że są aż tak trudne. Ale nie mam problemu z przyznaniem, jeśli się takimi okażą.
  • arwena_11 03.04.17, 11:50
    Mogę wysłać na priv, jak syn zgra zdjęcia - bo ma na swojej komórce.
  • szarsz 03.04.17, 11:57
    Fajnie by było. Obiecuję, że napiszę w 100% uczciwie, które było dla mnie trudne i ile zajęła mi całość smile
  • amarili 03.04.17, 11:14
    określenie tego, jak szkoła uczy, jest trudną sprawą i nie do końca policzalną. wyniki wynikami, oceny ocenami, a zycie zyciem. bywa, że dobry uczeń nie zdaje dobrze matury / mówię o poziomie rozszerzonym, bo podstawowy i te 30 % to nie jest coś wielkiego dla dobrego ucznia/, i nie jest to winą ani nauczyciela, ani jego samego, ale na przykład samego testu, sformułowań w nim zawartych i tak dalej. dlatego z tymi rankingami to ja bym uważała. sama zabrałam dziecko ze szkoły z bardzo wysokim rankingiem, dlatego, że nie podobało mi się oranie dziećmi od rana do nocy. dziecko jest w innej szkole, i w końcu zaczęło oddychać, a uczy się nie mniej, i nie w gorszej szkole. ale ta presja była nie do wytrzymania.

    jak chodzi o liceum, to to jest już totalny dramat. kiedyś korki były dla osób słabych, naprawdę słabych. a teraz korki to jest jakiś dziwaczny system, jakaś druga szkoła, tajna, podziemna - niepotrzebne skreślić. wszyscy o tym wiedzą, i wszyscy to akceptują. dla mnie to jakiś koszmarek jest. wielu znajomych mających dzieci w liceum mówi, że nie było sensu posyłania do dobrego liceum, bo i tak praktycznie wszystko było robione na korkach, a w szkole nie za wiele. lepiej było posłać dziecko do gorszego liceum z mniejszą presją, a i tak uczyć na korkach.

    mnie to po prostu i zwyczajnie przeraża sad nie wiem, co robią nauczyciele w tych liceach / jak widzisz, nie tylko u Ciebie jest ten problem/, nie wiem, czego uczą i jak pracują, czy jest to wina systemowa, czy się nie wyrabiają, czy jaki czort - ale wiem, że od kiedy wprowadzono te debilne testy, co chwilę zmieniano podstawę programową i majstrowano przy szkole bez opamiętania, problem korków zaczął drastycznie narastać. masakra, tragedia po prostu sad i obawiam się, że to się nie skończy niestety sad
  • pade 03.04.17, 19:46
    Arwena, mój syn nie chodzi do topowego liceum we Wrocku, ale sytuacja jest identyczna. Od pierwszej klasy dwóje i jedynki, dwóje i jedynki, cała klasa ledwo zdaje i cała ma korki.
    Nie wiem czy to jest jakieś zabezpieczenie na wypadek gdyby uczniowie nie zdali matury? Na zasadzie " proszę zajrzeć w dziennik, takie nam się głąby trafiły". Czy też "piłowanie" uczniów w celach motywacyjnych.
    Nie wiem, nie rozumiem tego.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • mamma_2012 03.04.17, 08:40
    A dlaczego z pracy nie wylatują beznadziejni lekarze, urzędnicy czy inni "specjaliści"? W tych zawodach nie obowiązuje przecież KN.
    Nauczycielka syna Arweny z punktu widzenia dyrektora jest dobrym pracownikiem, bo zapewnia dobre wyniki matur, a te przyciągają kolejnych chętnych. Czego chcieć więcej? Nie ma powodu, żeby ją zwolnić.
  • arwena_11 03.04.17, 08:43
    Tylko wiesz, dyrektor już wie, że wszyscy uczniowie w klasie są na korkach. Na pytanie jaki procent uczniów piszących maturę nie miało korków - już nie odpowiedział. Z rozmów z rodzicami z innych klas wynika, że wyniki na maturach osiągają korepetytorzy.
  • mamma_2012 03.04.17, 08:58
    Ale na korkach jedzie większość uczniów celujących w 100% na maturze. To nie jest specyfika szkoły i nie ma szans, żeby w ramach strajku z nich zrezygnowali. Córka i wielu jej znajomych jest w najlepszych szkołach i w zasadzie wszędzie wygląda to podobnie. Ostatnio okazało się, że córka mojej koleżanki zaliczyła zjazd ze średniej 6.0 na 2/3.
  • arwena_11 03.04.17, 09:06
    Czyli rankingi szkół można wyrzucić do kosza. Najwyższy czas zrobić rankingi korepetytorów wink
  • little_fish 03.04.17, 09:19
    Rankingi szkół robić można, ale brać pod uwagę inne rzeczy niż wyniki na maturze.
    Z odpowiedzialnością zawodową w naszym kraju generalnie jest kiepsko. Ilu znasz zwolnionych lekarzy, którzy stawiają kiepskie diagnozy ( nie koniecznie kończące się śmiercią pacjenta) ? Ilu znasz zwolnionych lekarzy chamskich i bezczelnych w stosunku do pacjentów i ich rodzin.
    Jak ktoś nie ma wewnetrznego poczucia odpowiedzialnosci to kiepsko z tym.
    Tacy nauczyciele jak u Twojego syna to masakra. Jednak pojawia się pytanie na ile mną aprobatę dyrekcji dla swojego postępowania? I tutaj koło się zamyka, bo dyrektor to też nauczyciel przecież... No ale rankingi, oceny szkoły przez organ prowadzący ... Może na początku idea była nawet słuszna - podkręcić śrubę, żeby matury dobrze poszły. Tylko w pewnym momencie peron im odjechał ...
  • mdro 03.04.17, 09:55
    Jeśli ktoś przy wyborze liceum kieruje się tylko rankingiem, a nie bierze pod uwagę innych kwestii, to potem jest problem. Podobnie bywa, jeśli przeceni swoje możliwości. Przecież jak jakie "topowe" liceum działa, można było się dowiedzieć też w czasach przeiinternetowych...

    --
    Nie widzę wpisów osoby, która pochwaliła się byciem ostatnią szują.
  • arwena_11 03.04.17, 10:03
    No właśnie ja sie nie kierowałam rankingiem. Ja znam tę szkołę sprzed ponad 20 lat. Byłam mocno przeciwna, żeby syn tam poszedł. Ale on był zachwycony po spotkaniu informacyjnym. Uparł się jak mało kiedy, że tam i tylko tam.
  • mdro 03.04.17, 10:12
    Jak pisałam niżej - jeśli ona źle uczy, to w pierwszej kolejności nalegajcie na częstsze wizytacje, także zewnętrzne.

    --
    Nie widzę wpisów osoby, która pochwaliła się byciem ostatnią szują.
  • dorek3 03.04.17, 13:22
    I Ty uważasz że to jest dobre? Że należy się na to godzić?

    Dopiero teraz rozumiem co napisała mi inna forumka (joa), że najważniejsza żeby szkołą była przyjazna, bo resztę da się nadrobić.
    Teraz rozumiem, że w polskim, CHORYM systemie, aby funkcjonować trzeba znaleźć normalne LO , które dzieciaków nie zaorze, nie pozbawi godności i wiary w siebie , a resztę nadrobić na spokojnie korkami. Ale to nie jest normalne i wszyscy, którzy się na to godzą powinni przyznać że są częścią tego chorego systemu.
  • little_fish 03.04.17, 14:39
    Oczywiście, że to nie jest normalne. Z takimi nauczycielami jak u syna arweny trzeba walczyć. Nie wierzę, że uderzając do kuratorium nic nie da się zrobić. Tyle, że to też mnie jest normalne - ta walka znaczy się. Ja się bardzo mocno zastanawiam jaka w tym wszystkim jest rola dyrektora? Niemożliwe żeby mieć wiedział o postępowaniu nauczyciela. Dyrektor mną też możliwość na pracę nauczyciela wpłynąć. Dlaczego tego nie robi? W wielu polskich szkołach największym problemem są właśnie dyrektorzy. Przyjmujący krewnych królika, mający w nosie sposoby pracy nauczyciela - ważne, że się szkoła w rankingach utrzymuje. Chore to strasznie. I od tego marzy należy zmieniać oświatę. Badając szkoły wychodzić poza suche wyniki sprawdzianów zewnętrznych. Jak czytam te wątki to cieszę się niezmiernie że mieszkam w małym mieście. Jest jedno LO. Całkiem niezłe, ale ludzkie. Może będą potrzebne korepetycje, ale dzieciak nie przeżyje traumy.
  • little_fish 03.04.17, 14:40
    Przepraszam za przekrecone i dodatkowe słowa. Autokorekta i moja nieuwaga.
  • mamma_2012 03.04.17, 16:24
    Ale te szkoły wcale nie są odbierane jako nieprzyjazne. Moja córka woli to swoje LO z dziwnymi nauczycielami od swojego przyjaznego gimnazjum. Ba, nawet ci nauczyciele w sporej części są podobno całkiem sympatyczni. Oczywiście nie wszystkie dzieciaki i nie wszyscy rodzice są gotowi na funkcjonowanie w takich warunkach, ale jak ktoś się przestawi jest ok.
  • little_fish 03.04.17, 17:32
    No to ja już nie wiem. Czy to arwena przesadza, czy jej dziecko mało dostosowane, czy nauczyciel wybitnie beznadziejny
  • arwena_11 04.04.17, 10:16
    Ależ mój syn jest samą szkołą i dzieciakami zachwycony. Nie ma problemów z innych przedmiotów. Był problem z niemieckim, ale ma korki a pani zmieniła trochę sprawdziany ( bo dostosowywała się do tych co już umieją, mimo że nie mieli oceny na świadectwie i nie pisali testu kompetencyjnego ). Ma 2/3 i jest ok.
    Z innych przedmiotów różnie - jak się przyłoży ( czytaj ma czas bo akurat z matmy nie ma sprawdzianu ), to ma 4/5. Odpuszcza "michałki", bo nie ma czasu więc z WOK jest 4.
    Ta klasa ma najwyższą średnią z innych 1 klas - mimo takich ocen z matmy.
  • dorek3 04.04.17, 09:25
    ok, nie do końca rozumiem, ale skoro piszesz że tak jest to pewnie jest. Pytanie czy to jednostki są zadowolone, czy generalnie młodzież po prostu lubi być sprowadzona do parteru. Jakiś masochizm, ale są widać zwolennicy.
  • mamma_2012 04.04.17, 10:03
    Akurat wczoraj córka po raz kolejny powiedziała, że to był najlepszy wybór szkoły jakiego mogła dokonać. I powiedziała tak pomimo, że dziś czekały ją testy i kartkówki z trzech najgorszych przedmiotów.
    Myślę, że jednak większość osób po zaadaptowaniu się do nowych warunków jest zadowolona, bo jak nie muszą to nie rezygnują. Nawet przy tym gnębieniu ocenami chyba nie czują się źle, bo nauczyciele w sumie podobno są sympatyczni i traktują ich poważnie. A z ocenami poprzestawiali się na system zaliczone/ niezaliczone, jaka to ocena to sprawa drugo czy trzeciorzędowa, wiedzą, że liczą się już tylko wyniki z matury.
    Większy problem z zaakceptowaniem takich warunków miałam chyba ja, nie córkawink
  • mdro 03.04.17, 09:47
    Jeśli taka jest polityka danej szkoły, to nikt nie będzie zwalniał czy dyscyplinował realizującego ją nauczyciela - a niektóre "topowe" licea tak działają. Nie rozumiem tylko, dlaczego ciągle znajdują się do nich chętni, przecież wcale nietrudno sprawdzić, jaką szkoła ma opinię. Chociaż, szczerze mówiąc, nie bardzo mi się chce wierzyć w te same jedynki i dwóje i w całą klasę na korkach - chyba że ambicja zżera i uczniów, i rodziców, którzy nie są w stanie zaakceptować, że trójka to normalny stopień.

    Źle uczącego nauczyciela można, oczywiście, zmienić (choć nie jest to proste) - tylko trzeba znaleźć lepszego na jego miejsce. Z nauczycielem chemii w liceum mojego młodszego były z tym problemy, cały rok (klasa bio-chem-mat) musieli się męczyć z kiepską nauczycielką, bo dobra odeszła.

    --
    Nie widzę wpisów osoby, która pochwaliła się byciem ostatnią szują.
  • mdro 03.04.17, 10:00
    Aha, tylko że tam była trochę inna sytuacja - stopnie uczniowie mieli dobre/przyzwoite, tylko się skarżyli, że są źle uczeni. I - jak mówię - męczone to było prawie cały rok, i ze strony uczniów, i rodziców. Najpierw dyrekcja mówiła, że przecież nie jest tak źle, potem wymogliśmy częstsze wizytacje, także jakieś zewnętrzne były, więc potem był problem, że w środku roku szkolnego nikogo się nowego nie znajdzie.

    --
    Nie widzę wpisów osoby, która pochwaliła się byciem ostatnią szują.
  • edelstein 03.04.17, 11:10
    Aktualnie ucza tam w wiekszosci ludzie, ktorzy uczyli jeszcze mnie.

    No niesamowite,wiesz ile trzeba miec lat pracy by przejsc na emeryture.W mojej dawnwj szkole dalej ucza ci co mnie uczyli,bo prawa do emerytury beda mieli dopiero za 2,3lata


    --
    "...nożem umiem tylko pokroić chleb. Tu nie dorastam ci do pięt" by Asmarabis
  • arwena_11 03.04.17, 11:20
    Edel, ale ty chyba dużo młodsza jesteś niż większość ematek. W jednym z Topowych LO uczy moja polonistka. Już wtedy była dobrze po 40. Czyli teraz jest w okolicach 70. Jak nie zechce przejść na emeryturę - to nie przejdzie.
    Podobnie jak inni nauczyciele mnie uczący. Zapewniam cię, że 20-30 lat temu nie mieli po 25 lat a raczej minimum 35 i więcej
  • okruszek_h 03.04.17, 10:39
    Wydaje mi się, że nauczyciel nie ponosi żadnej odpowiedzialności.
    Pamiętam jaką moja osobista siostra miała nauczycielkę matematyki. Drugie liceum w rankingu w mieście. Cała klasa z góry do dołu z matematyki mierny. To było jeszcze w czasach 4 letnich LO i matur, gdzie wybierało się przedmioty i nie trzeba było zdawać na maturze matematyki.
    Ocenę mierną mieli wszyscy niezależnie od tego czy matematykę umieli czy nie, wyżej się nie podskoczyło. Co skutecznie zrażało do nauki tego przedmiotu i młodzież już w 1 czy 2 klasie przestawała się uczyć, jak ktoś chciał zdawać na maturze matematykę skutecznie zrażała do tego. I to tak trwało i trwało przez 30 lat, jednostki najbardziej wytrwałe zdawały tą matmę na maturze, reszta wybierała inne przedmioty, żeby mieć od nie spokój.
    Moja siostra z żyłką matematyczną wypaliła się już w drugiej klasie, na maturze zdawała biologię, choć początkowo chciała matematykę.
  • inguszetia_2006 03.04.17, 11:00
    Witam
    Nie zauważyłam, żeby nauczyciele ponosili odpowiedzialność za kiepskie oceny uczniów. Stawianie pał bez opamiętania jest według mnie zwyczajną przemocą, łamaniem dzieci i rodziców. Obiecuję, że będę walczyć z każdym nauczycielem w przyszłej szkole córki, który tak będzie "motywował" moją córkę do nauki. Słowo harcerza!
    Pzdr.
    Ing
  • filga 03.04.17, 12:47
    To może ja, z perspektywy nauczyciela tzw. topowej szkoły. Zaznaczam, że wypowiadam się wyłącznie w swoim imieniu oraz moich koleżanek, którym pokazałam ten watek.
    -nie jest prawdą, że nauczyciel lubi stawiać marne oceny. Sytuacja, w której większość klasy dostaje jedynki lub dwójki zmusza do powtórzenia materiału. Ale z tym bywa różnie Podam przykład. Przedmiot, który uczniowie rzadko wybierają, ale egzaminacyjny. Kartkówka. Ponad 50% jedynek. Nie wpisuję. Poprawiamy, piszemy na tablicy, omawiamy. Druga kartkówka, zakres ten sam, inne przykłady. Trochę lepiej, ale niedobrze. Poprawiamy. Kartkówka trzecia - kompilacja dwóch poprzednich. Marnie. Zaznaczam, że uczniowie bystrzy, ale nie uczą się.

    -Korepetycje. Żaden z moich kolegów nie namawia na korepetycje. Rodzice chcą najlepiej dla dziecka, załatwiają korepetycje. Efekt? Uczniowie nie uczą się na lekcje, tylko na korepetycje, "bo po dwóch nieprzygotowaniach pan wyrzuca z korepetycji". Nie uważają na lekcjach, "bo pani mi to wytłumaczy na korepetycjach". Mamy zajęcia dodatkoe, po lekcjach. Darmowe korepetycje u nauczyciela. Prawie nikt nie chodzi, bo mają lekcje płatne.
    Tłumaczymy rodzicom, że to bez sensu, szkoda czasu i pieniędzy, ale bez skutku. Nie wiem, jaki procent uczniów korzysta z korepetycji, pewnie to zależy od przedmiotu, ale i tak zbyt wielu.
    Korepetycje same w sobie nie są złe. Jeśli ktoś nie rozszerzał np. biologii a chce na WUM, to musi się jakoś przygotować, sam nie da rady. Ale w większości przypadków są zbędne.
  • zlababa35 03.04.17, 13:16
    Jeszcze zależy, jak te darmowe konsultacje są prowadzone i czy uczniowie faktycznie po tym ogarniają przedmiot...
    Co powiesz na to, że idzie uczeń na wyrównawcze z matmy po b. długiej nieobecności (choroba zakaźna, wypadł niemal cały miesiąc). Pani nie tłumaczy na tych wyrównawczych materiału, o nie nie, pani daje zadania do zrobienia. Jeśli któreś jest źle zrobione, dopiero pokazuje, co jest nie tak.
    I wiesz co, mam dosyć już nadrabiania materiału za nauczycielkę z tego akurat przedmiotu... Którego sama nie lubię i wykładać nie umiem, nawet na poziomie klasy IV SP. Chciałabym, żeby pani wytłumaczyła materiał po np. tygodniowej nieobecności (przepada 5 lekcji!) - a tymczasem słyszę: to pani rola, żeby dziecko było przygotowane do lekcji i miało uzupełniony materiał.
    Nie mam ani czasu, ani za bardzo kasy na płatne korepetycje i się męczymy tak z młodą - ale gdyby była możliwość wciśnięcia takich lekcji w plan zajęć, to pewnie bym się skusiła.
  • asia_i_p 03.04.17, 16:41
    No rzecz w tym, że często w ogóle nie są prowadzone, bo chętnych brak. Mam wyznaczony czas po lekcjach, kiedy uczniowie mogą przyjść i spytać, ale nie przychodzą, bo im się spieszy do domu albo na zajęcia dodatkowe. W porównaniu z naszym pokoleniem, to pokolenie nie planuje. Uczeń nie przyjdzie w środę na konsultacje, jeżeli sprawdzian ma we wtorek tydzień później, w weekend okryje, że jednak by mu się przydały i jest szczerze rozżalony, że ich nie ma w poniedziałek.

    Metoda najpierw dania zadań, a potem tłumaczenia, co jest nie tak, wydaje mi się OK na zajęciach wyrównawczych, pamiętam jak do furii doprowadzały mnie tłumaczenia mojego taty, który zawsze zaczynał od Adama i Ewy - nim doszedł do sedna, już go nie słuchałam. I w każdej szkole, do jakiej chodziłam jako uczennica, uczeń nieobecności nadrabiała sam. Jako nauczyciel oczekiwałabym, że sam przeczyta cały materiał, a do mnie przyjdzie z konkretnymi pytaniami dotyczącymi tego, czego nie zrozumiał.

    --
    Moja siostrzenica do myszy uratowanej przed kotem: "Nie bój się nas, myszko, my jesteśmy człowiekami. Nie zjemy cię, bo jesteś obrzydliwa".
  • arwena_11 03.04.17, 16:55
    No widzisz, a jak u nas pani zrobiła konsultacje - to się stawiła cała klasa.

    Często nauczyciel robi konsultacje zaraz po swoich lekcjach, a np część klasy ma wtedy lekcje z języków. Albo konsultacje z niemieckiego pani proponowała o 7.30, kiedy tego dnia klasa ma 8 lekcji z czego 3 ostatnie to matematyki. Jakby przyszli na 7.30 - to na matematyce już na 100% nie myślą.
    Ale nauczyciel nie poczeka z konsultacjami godzinę czy dwie, żeby klasa mogła pójść na konsultacje.
  • zlababa35 03.04.17, 19:16
    A co, jeśli dziecko akurat z matmy nie rozumie, bo podręcznik skąpy w objaśnienia, za to pełen zadań? Po prostu nie przyswaja. Za to samodzielnie uczy się jakichkolwiek treści z polskiego, przyrody, języków, historii, więc chyba aż takim głąbem ogólnie nie jest - bo i samo nadrabia, jeśli trzeba.
    I zmiłuj się, jeżeli jest ok. miesiąca do nadrobienia ze wszystkich przedmiotów, to niestety przy trudnym dla danego ucznia przedmiocie schody zaczną się przy pierwszym niezrozumiałym schemacie. A czasu na bawienie się w domu z każdą pierdółką nie ma.
  • zona_glusia 04.04.17, 10:55
    asia_i_p napisała:

    > Jako nauczyciel oczekiwałabym, że sam przeczy
    > ta cały materiał, a do mnie przyjdzie z konkretnymi pytaniami dotyczącymi tego,
    > czego nie zrozumiał.
    Oczekiwanie jak najbardziej słuszne w stosunku do ucznia liceum i gimnazjum. W podstawówce jest to przerzucenie pracy na rodzica, co mi wydaje się nie fair, bo są rodzice, którzy nie mają czasu lub umiejętności, na przykład nie znają języka, a dziecko jest zbyt małe by nadrobić samodzielnie.
  • mamma_2012 03.04.17, 16:11
    Mam córkę w szkole jeszcze jeszcze wyżej w rankingach niż ta Arweny. Sytuacja taka sama, są przedmioty właśnie matematyka i jeden spoza rozszerzenia (jest na biol/chem/mat), gdzie klasówkę w pierwszym terminie zaliczają pojedyncze osoby. Pytam się córki czemu nie pójdzie na konsultacje. "A ty myślisz, że jak pani nie potrafi wytłumaczyć na lekcji to po lekcjach potrafi". I może ma trochę racji.
    Nauczyciele są różni. Są i tacy, którzy lubią pognębić ocenami. Część rzeczywiście motywuje kijem, a co gorsze na niektórych rzeczywiście to działa, zwłaszcza kiedy do matury jest jeszcze daleko i trudno o motywację do systematycznej nauki.
  • kornelia_sowa 03.04.17, 14:07
    Ja też sie zastanawiam.
    Zanim synowi wybraliśmy podstawówkę, bardzo pilnie prześledziłam rankingi szkół. Sa szkoły które od lat maja kiepskie wyniki i są na samym końcu w rankingach.
    Nie wierzę ze te szkoły znajdują sie w zagłebiu matołków, ale cóż...
    Nauczyciele ci sami.


  • little_fish 03.04.17, 14:42
    Ale szkoła dziecka arweny ma topowe wyniki i jest w przodzie rankingów
  • morekac 03.04.17, 15:08
    Gorzej: aby się tam dostać , trzeba mieć świadectwo z gimnazjum bardziej niż dobre i wyniki z egzaminu powyżej średniej.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • salinas 03.04.17, 17:17
    Moja córka w gimnazjum sześć czy osiem szóstek na koniec, bardzo dobrze zdany egzamin gimnazjalny. Dostała się do topowego liceum. Na początku tragedia, bardzo przeżywała każdą dwójkę, trójkę o jedynkach nie wspominając. Tłumaczyłam jej żeby się uczyła nie zważając na słabe oceny, mówiłam że piątki znowu zaczniesz dostawać na studiach wink. Np. test z historii ( uczył wykładowca z wyższej uczelni) , zadania zamknięte, 100 pytań. ,,Mamo nawet nie zdążyłam tego wszystkiego przeczytać "( po 30 sek. średnio na pytanie). Uczyła się kilka dni a wynik ... 2. I tym podobne kwiatki. Na korepetycje nie chodziła, z wyjątkiem zajęć przygotowujących do matury rozszerzonej z wos-u ( mieli bardzo mało godzin, a zadawać chciała rozszerzenie). Maturę zdała w granicach 100 % podstawy i osiemdziesiąt kilka - dziewięćdziesiąt klika rozszerzenia. Skończyła filologię angielską na UW. Przyznała mi rację. Piątki miała znowu na studiach big_grin
  • dziennik-niecodziennik 03.04.17, 18:05
    Arwena, znajoma nauczycielka kazala Ci przekazac, ze rodzic zawsze moze uczestniczyc w lekcji w celu kontrolowania pracy swojego dziecka. Mozecie sie umowic z rodzicami i zrobic pani pare niezapowiedzianych nalotów, przekonacie sie naocznie jakie ma metody pracy.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • nickbezznaczenia 03.04.17, 19:30
    Zainteresowałaś mnie i sprawdziłam:
    www.oswiata.abc.com.pl/czytaj/-/artykul/rodzic-w-szkole-tylko-na-lekcji-otwartej
  • sasanka4321 03.04.17, 19:36
    A jak jest z nagrywaniem lekcji? To przeciez nikogo by nie rozpraszalo i nie "deprymowaloby" nauczyciela...
  • nickbezznaczenia 03.04.17, 19:38
    Nie mam pojęcia., ale wyobrażam sobie,że rodzice niektórych dzieci mogliby sobie tego nie życzyć.
  • sasanka4321 03.04.17, 19:59
    Te nagrania nie musialyby byc udostepniane rodzicom. W razie problemow zglaszanych przez uczniow, przez rodzicow, zbyt marnych ocen, dyrekcja analizowalaby sposob prowadzenia lekcji i omawialaby to z nauczycielem. Wszystkim to powinnoby wyjsc na zdrowie.
  • little_fish 03.04.17, 20:08
    Dyrekcja ma prawo nagrać lekcje, jednak musi twgo chcieć. Bo kto niby ma to zrobić? Gdyby dyrekcja w jakikolwiek sposób była zaniepokojona poczynaniami nauczycielki to może lekcje hospitować i kontrolować pracę nauczycieli i uczniów. Nie robi tego jak widać, więc i nagrań nie zechce analizować
  • sasanka4321 03.04.17, 20:08
    W sumie to i dla samego nauczyciela takie nagranie mogloby byc pomocne, jesli by je sobie pozniej przesluchal pod katem, co moglby zrobic inaczej, lepiej. Albo skonsultowalby to z metodykiem lub kolegami. Taki rodzaj superwizji.
  • little_fish 03.04.17, 20:13
    Ale ten nauczyciel musi tego chcieć, jeśli jest przekonany o słuszności swojego postępowania to po co mu nagranie. Tam jeszcze dochodzi kwestia trudnych zadań na sprawdzianie i zbyt krótkiego czasu. Tego nie trzeba nagrywać, sprawdziany są dowodem niewłaściwego postępowania nauczyciela, a i tak się nic w tej sprawie nie dzieje
  • nickbezznaczenia 03.04.17, 20:22
    A to akurat słuszna uwaga.
  • tinywee 03.04.17, 20:23
    okazję do ćwiczenia rezyliencji (resilience)?

    Bo w końcu jakie znaczenie mają oceny w szkole średniej? Dokładnie żadne. I dokładnie tak samo było 'za naszych czasów', też byli surowi nauczyciele, u których trója była powodem do chwały. I stres w szkole. Zapomniał wół jak cielęciem był?

    Nie mówię o tzw. gnojeniu, którego żadnych pozytywnych stron osobiście nie widzę. Tylko o ocenach. O których pamięć od razu się rozpłynie po świetnie zdanej maturze.

    I tak, mogę sobie wyobrazić, że korki w pierwszej klasie wcale dobre nie są. Mogą oduczyć samodzielności i poczucia sprawczości (nie nauczę się sam, potrzebuję pomocy).

    Widziałam kiedyś egzamin wstępny z matmy na oksford, zdaje się - wisiał w szkole, która trochę absolwentów na tej uczelni umieściła - polecenie brzmiało: zrób tyle, ile możesz (attempt as many as you can). Czyli miał wbudowane założenie, że w ciągu 60 minut nie da się zrobić wszystkich zadań.

    Może warto i tego się uczyć w liceum. Że wszystkiego - się nie da?


  • morekac 04.04.17, 08:20
    Przecież Arwenie nie przeszkadza, że syn ma słabe oceny z matmy. Jej przeszkadza pała i groźba niezdania.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • arwena_11 04.04.17, 09:42
    Dwójka byłaby świetną oceną wink Przy tych wymaganiach to naprawdę sukces. Z trójki to byśmy się cieszyli jak z szóstki.

    Co ciekawe, na ostatniej rozmowie z panią, dowiedziałam się że syn na lekcjach jest świetny. Kreatywny, myśli logicznie, rozwiązuje bez problemu nowe zadania. A na sprawdzianach - inny człowiek.
    Na moją sugestię, że na sprawdzianach są trudniejsze zadania niż na lekcji i jest za mało czasu w stosunku do ilości zadań - pani powiedziała, że no tak inni rodzice też to mówili. I co? Kolejny sprawdzian - podobne zasady.

    Bo ja jestem pewna, że gdyby pani ćwiczyła z nimi takie zadania na lekcjach, to ni by je zrobili. Tylko jak masz na sprawdzianie coś dużo trudniejszego - to nawet jak znasz zasady, musisz mieć więcej czasu na liczenie.
  • dorek3 04.04.17, 09:28
    Ja widzę przepaść w podejściu pomiędzy "zrób ile możesz" a śrubowaniem takich wymagań, że uczeń ma poczucie walki z wiatrakami. Pierwsza postawa pozwala mieć poczucie kontroli sytuacji, wspinać się wyżej w pokonywaniu trudności, druga o osób bez skóry słonia poczucie własnej wartości gnoi całkowicie.
  • dziennik-niecodziennik 04.04.17, 11:13
    a, widzisz, to d..pa sad
    przyznaje ze nie sprawdzilam informacji, sprzedalam "na goraco".

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • joa66 04.04.17, 09:54
    arwena, masz informacje ile uczniów faktycznie oblewa matmę i musi powtarzać klasę, ilu jest niedopuszczanych do matury?
    To są kluczowe informacje.
    Czym innym jest pozbywanie się uczniów potencjalnie zaniżających wynik matur szkoły, czym innym polityka nauczyciela "im bardziej ich nastraszę, tym więcej się będa uczyć i lepiej zdadzą maturę"

    W zalezności od przyczyny, podejmuje się inne działania. Z tego co piszesz, wyglada to raczej na przyczynę nr 2
  • arwena_11 04.04.17, 10:06
    Wiesz, syn na jakimś spotkaniu w swoim dawnym gimnazjum spotkał chłopaka, który teraz jest w klasie maturalnej w tej szkole. Z klasy tego chłopaka zostało chyba 20 osób ( zaczynali w 35 ).
    U syna we wrześniu było 34 osoby. Teraz już jest 30, a kolejne 4-5 szykuje się do odejścia po pierwszej klasie. Te osoby co odeszły poszły do prywatnej szkoły. Państwowe nie przyjmą w ciągu roku - bo mają inny system nauki - w szkole syna mają po 2g w semestrze przedmiotów nie rozszerzonych i program robią w jeden semestr a nie cały rok. Czyli przedmiot X,Y masz w pierwszym semestrze i kończysz, a przedmiot A,B masz w drugim semestrze. W innych szkołach masz wszystkie przedmioty 1h w tygodniu ale cały rok.
  • joa66 04.04.17, 10:12
    Pytanie czy odeszły bo miały dość czy szkoła dała im do zrozumienia.

    Pytanie o tyle ważne, że zabierałabym "dzieciaka" (raczej nie wbrew jego woli) ze szkoły, której polityką jest pozbywanie się słabszych uczniów. Nawet nie z leku, że to może spotkac moje dziecko, tylko dla zasady.

    Jeżeli jest to "tylko" system motywacyjny upewniłabym sie, że dziecko wie na 100% , że to jest taka gra i nie ma nic wspólnego z jego umiejętnosciami. Potem zapytałabym się czy chce w taką grę się bawić.
  • joa66 04.04.17, 10:15
    p.s. znajm jednego dzieciaka, który uciekł z tej szkoły parę lat temu - nie znosił atmosfery, ale nie był z niczego zagrożony (dwójje, tróje)
  • arwena_11 04.04.17, 10:28
    Niektórym szkoła daje do zrozumienia ( koleżanka z klasy syna usłyszała po semestralnym sprawdzianie "że najwyższy czas pomyśleć o zmianie szkoły" ), inni odchodzą, bo nie chcą tracić nerwów. Jeszcze inni odchodzą, bo rodzice dochodzą do wniosku, że taniej wychodzi szkoła prywatna. Bo za te same pieniadze masz więcej zajęć itd.
  • joa66 04.04.17, 10:32
    koleżanka z klasy syna usłyszała po semestralnym sprawdzianie "że najwyższy czas pomyśleć o zmianie szkoły"

    Jeżeli koleżanka nie jest totalna bumelantką lub osobą wyjątkowo niezdolną, to imho pora opuscić szkołę. Dla zasady.

    Jeżeli jednak Twój syn jest szkołą zachwycony, to trudno coś radzić.
  • arwena_11 04.04.17, 10:50
    No i tu właśnie mam problem. Tzn on ma zapowiedziane, że jak nie poprawi sprawdzianu semestralnego ( pisał tydzień temu ), to szukamy innej szkoły, żeby nie tracił roku.
  • joa66 04.04.17, 10:08
    Spojrzałam na wyniki matury z matematyki rozszerzonej w Warszawie - najnowsze jakie znalazłam to 2014

    Macie bardzo dobry wynik

    egzaminy.edu.pl/ranking-szkol-w-warszawie.html

    Pytanie czy to wynik odrzucenia słabszych uczniów czy takim ich wytresowaniem, że matura przy klasówce to pestka
  • arwena_11 04.04.17, 10:11
    Obstawiam oba punkty i korepetycje.
  • arwena_11 04.04.17, 13:46
    Właśnie syn wrócił wkurzony ze szkoły. Odwołali im dwie matematyki, a jutro sprawdzian. Miało być na tych dwóch lekcjach powtórzenie. I sprawdzian się odbędzie, ale powtórzenia nie będzie. Po prostu świetnie. A wczoraj był nowy temat, który też będzie na sprawdzianie jutrzejszym.
  • little_fish 04.04.17, 17:14
    Skoro na sprawdzianach i tak są rzeczy, których nie było na lekcji, to nie rozumiem wkurzenia.
  • arwena_11 04.04.17, 17:28
    To proste. Był nowy temat w poniedziałek - jedna lekcja. Ten temat ma być też na sprawdzianie. Mieli nadzieję, że dzisiaj pani coś jeszcze wytłumaczy.
  • little_fish 04.04.17, 17:34
    Jeszcze mieli nadzieję? Przecież z góry wiadomo, że i tak będą jedynki ...
  • arwena_11 04.04.17, 17:55
    Wyobraź sobie, że mieli nadzieję jeszcze. Ale nikt nie przypuszczał, że pani wprowadzi nowy temat w ostatniej chwili.
  • milka_milka 04.04.17, 18:52
    Arweno, ale na co zmienicie? Jaka jest alternatywa? No chyba, że wyżej.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • mamma_2012 05.04.17, 10:02
    A na korepetycjach nie miał powtórzenia? Wiele piszesz, że one ratują sytuację, a w szkole radzą sobie te osoby, które miały korki od września. Czemu Twój syn nie zrobi sobie maratonu korepetycji, teraz będą wolne dni, potem matury. Niech z kimś przysiądzie i przerobi wszystko od początku roku. To jest naprawdę skuteczne.
    Sama znam z pierwszej ręki sytuację, gdzie poświęcenie miesiąca wakacji na solidną naukę pozwoliło prawdziwemu antytalenciu matematycznymu na napisanie matury próbnej prawie na maksa. A przerabiali chyba wszystko od IV klasy SP, bo chłopak ledwo przechodził z klasy do klasy (miał wtedy korki, ale nie miał motywacji).
  • sylwiastka 04.04.17, 18:44
    Czekam na ocene Szarsz w sprawie trudnosci zadan. A tak serio znajac nauczycieli (choc sama nie jestem) uczacych w Warszawskim liceum z pierwszej piatki powiem ci mechanizm. Nauczyciele zawsze wymagaja wiecej:
    1) aby uczen przyszyczail sie do samodzielnego uczenia i poglebiania wiedzy
    2) sprawdziany sa ukladane specjalnie jako trudne aby nastawiac jedynek i zdyscplinowac uczniow (maja sie bac) oraz aby nie osiadali na laurach
    3) czasy podstawowki (i gimnazjum) sie skonczyly lekcja jest po to aby pokazac zagadnienie, wytlumaczyc a sprawdzian ma pokazac czy to zrobili
    4) na studiach jest podobnie, na egzaminach malo czasu itp niech sie uczniowie przyzwyczaja juz teraz
    5) generalnie tak wyglada zycie, ktore nie jest z reguly fair i czas przebic banke, jesli nie w liceum to taki sam proces uczniowie przejda na studiach
    6) Uczniowie dobrze zdadza mature i szkola podskoczy w rankingach smile
  • arwena_11 04.04.17, 20:54
    Tylko wiesz, na studiach nie każdy ma matematykę. A jak ma to często łatwiejszą niż w LO. Ja na studiach miałam dużo łatwiejszą matematykę. Była ona właściwie przygrywką do statystyki i ekonometrii. A na takim prawie nie ma matmy w ogóle.
  • sylwiastka 04.04.17, 21:15
    Tu nie chodzi tylko o matematykę tylko naukę samodzielnego uczenia się każdego przedmiotu. Systematyczność i organizacja. Na studiach nie ma powtórek przed egzaminem a i wymagania na egzaminie mogą być trudniejsze.
  • paniusiapobuleczki 04.04.17, 21:36
    Zależy na jakim kierunku, na polonistyce też nie ma wcale. Argument o kierunkach trochę słaby. Oznacza to też, ze w liceum zakres materiału nie taki prosty, jak niektórzy sugerują pisząc, ze program liceum jest dla głąbów. Może profil nie ten wybraliście? Trudno nauczyć matematyki w trzydziestoosobowej klasie. Jedni się nudzą, inni męczą. Nawet pojedyncze konsultacje sprawy nie załatwiają, jeśli nie są poparte samodzielną wytężoną pracą w domu. Dlatego bierze się korepetytora, który z dzieciakiem usiądzie i zmusi do systematycznej pracy. Mój też brał korepetycje w będąc topowym liceum, bo się zacinał i zniechęcał.
  • moadek 05.04.17, 10:26
    liceum to szkoła nie studia i systemu nauki akademickiej nie można od uczniów wymagać, na studiach są wykładowcy w liceum nauczyciele,

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.