Dodaj do ulubionych

delegalizacja świadków Jehowy

21.04.17, 09:00
w Rosji sąd (na zamówienie władz bez wątpienia) zdelegalizował świadków Jehowy jako organizację ekstremistyczną
www.rp.pl/Spoleczenstwo/170429862-Rosja-Sad-zdelegalizowal-Swiadkow-Jehowy-i-skonfiskowal-ich-majatek.html#ap-1
Federacja Rosyjska ma wiele grup wyznaniowych, w tym 20% muzułmanów, więcej niż jakiekolwiek państwo europejskie. Nie, nie uważam żeby wolno władzom delegalizować JAKIEKOLWIEK wyznanie bo to nie sprawa państwa w co kto wierzy (i tak nie przestanie wszak, a próbowano i próbuje się w różnych miejscach z różnymi religiami i odłamami tyle razy, że zliczyć nie sposób i wstyd i przerażenie tylko) ale ciekawe jest to że Putin za ekstremistów uznał właśnie świadków Jehowy. Za dużo prawosławnych do nich przechodziło?
--
"When you have a dream, you've got to grab it and never let go." – Carol Burnett
Edytor zaawansowany
  • 21.04.17, 09:03
    A ja myślę, że bardziej chodziło o to wink

    Rosja: Sąd zdelegalizował Świadków Jehowy i skonfiskował ich majątek

    O ile to prawda oczywiście.
  • 21.04.17, 09:12
    Coz swiadkowie od powstania chyba byli przesladowani uncertain chyba chodzi o to ze sa pacyfistami z definicji i ich do armii wcielic nie mozna - tak gdybam

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 21.04.17, 09:26
    "To, co szczególnie nie podobało się sądowi w tym przypadku, to fakt, że Świadkowie Jehowy wypowiadali się krytycznie o Cerkwi, która przeżywa obecnie rozkwit w obecnej Rosji. Jak wiadomo prezydent Władimir Putin pozuje na nowego Cara Wszechrusi i rola cerkwi jako kościoła legitymizującego jego władzę jest nie do przecenienia."

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 21.04.17, 12:21
    Niestety Kościół Prawosławny kolaboruje z dyktaturą Putina. Dalego "niestety", że nawet Kościół nie jest przestrzenią wolności dla obywateli Rosji (jak było za PRL w Polsce).

    Putin jest nieobliczalny, oficjalne powody pewnie mają się nijak do tych prawdziwych. Trop z konfiskatą majątku pewnie jest słuszny, choć nie jedyny.
  • 21.04.17, 09:17
    I to jest wiadomość dnia i prawdziwy szok.

    --
    Deszcz wiosenny -
    I kaczki, których nie zjedzono,
    Chwalą go kwakaniem.
    Issa
  • 21.04.17, 11:50
    nangaparbat3 napisała:

    > I to jest wiadomość dnia i prawdziwy szok.
    >
    Toz to w Rosji wiec nie taki szok.

    --
    Podwojne standardy jest to niesprawiedliwe stosowanie odmiennych zasad w podobnych do siebie sytuacjach.
  • 21.04.17, 09:20
    > ciekawe jest to że Putin za ekstremistów uznał właśnie świadków Jehowy. Za dużo prawosławnych do nich przechodziło?

    Nie wiem, ale pierwsze skojarzenie poszło w kierunku stalinowskiej akcji polskiej, która zaczęła się od prześladowań kk przekraczających znacznie prześladowania innych kościołów w ZSRR. Czy śJ nie są jakiejś narodowości w sporej części bądź czy nie łączy ich coś poza byciem ŚJ, z czym można walczyć i czego można zrobić wroga?
  • 21.04.17, 09:47
    akurat jeżeli chodzi o prześladowania kk nie jest to takie proste.
    1. Prześladowania kk w zaborze rosyjskim inspirowane przez władze podpierające się cerkwią były bardzo ustabilizowane, choć i tak bardziej prześladowano unitów (byli słabsi a kk ich nigdy nie bronił, np. nie uznawano unickich ślubów w pewnych okresach traktując zawierające je pary jako żyjące na kartę rowerową
    2. w okresie stalinowskim do wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej w 1941 r. państwo ostro zwalczało wszystkie wyznania, w szczególności prawosławie (80% ludności, wiele było do ugrania) - polecam dzieje tzw. żywej cerkwii, wysadzenia budynków, oskarżenia o sprzyjanie głodowi wywołanemu przez stalinizm itd. Np. chęć oddania przez cerkiew pozostałych jej kosztowności nieliturgicznych na rzecz ofiar głodu 1921 r. w ogóle przemilczano jak i ofertę zapłacenia na ten cel równowartości wartości naczyń liturgicznych których zgodnie z doktryną nie wolno było oddać, natomiast rozgłaszano jak cerkiew nie chce wspomóc głodujących (w tym czasie korzystające z pomocy komitetu amerykańskiego pod przewodnictwem Hoovera władze jeszcze leninowskie sprzedawały klejnoty koronne carów na zachodzie żeby kupować broń) i judaizm. na niektórych terenach (głównie zachodnich ZSRR) bardzo zwalczano też kk. Najmniej oberwali muzułmanie (ich duchownym pozwolono zachować obywatelstwo, pozwolono im też prowadzić szkoły religijne czego nie wolno było żadnemu innemu wyznaniu). Nie wynika to jednak ze słabości Lenina do islamu czy sympatii do niego (Lenin nie znosił wszelkich religii a sam pochodził z górnej warstwy klasy średniej Rosji, tak ciut poniżej arystokracji więc jak już rodzina była powiązana z cerkwią, ale Lenin cerkwii nie znosił) a z nadzieją Lenina na to, że uciśnione przez "imperialistów" ludy (w dużej mierze muzułmańskie zwłaszcza w jego uproszczonej wizji świata) przyłączą się do "światowej rewolucji" i poprą w pełni kontrolowaną przez niego międzynarodówkę. W tej (fałszywej) wizji starannie i we własnym interesie utwierdzali go rosyjscy muzułmanie czemu nie sposób się dziwić. Stalin (wychowanek jezuitów) w pełni kontynuował tę politykę włącznie z wysadzaniem cerkwii, kościołów i synagog lub przerabianiem ich na biura/ muzea ateizmu do wybuchu "wielkiej wojny ojczyźnianej" kiedy musiał się z cerkwią trochę przeprosić bo wielu ludzi jednak szło walczyć za "ojczyznę i cerkiew" (na wsiach cerkiew utrzymywała się w tajemnicy dużo dłużej niż w miastach, a to było wiejskie społeczeństwo wszak)

    --
    "Wolnosc jest prawem do powiedzenia innym tego, czego nie chcieliby uslyszec".
    G. Orwell
  • 21.04.17, 09:44
    Nie, nie uważam żeby wolno władzom delegalizować JAKIEKOLWIEK wyznanie bo to nie sprawa państwa w co kto wierzy

    Sekt też?

    Oczywiście nie uważam ŚJ za sektę i uważam za straszne to co się stało, ale zafrapowało mnie Twoje zdanie, że żadnego wyznania nie można zdelegalizować.
  • 21.04.17, 09:55
    a owszem, uważam, że jest to nawet w przypadku sekt przeciwskuteczne. oczywiście trzeba by zacząć od zdefiniowania "sekty". Czy mamy na myśli to co w masakrze w Oklahomie (pewnie nie mogło się skończyć inaczej, ale ilość ludzi którzy tam zginęli nieświadomie, zwłaszcza dzieci jednak poraża) czy np. kościół latającego potwora spaghetti którego nie chcą zalegalizować polskie władze czy scjentystów (którzy na początku mieli być podobni do tych od potwora potem się inaczej rozwinęło) czy np. Falun Gong uważany w Chinach za sektę i krwawo tłumiony. Mało o nich wiem, ale to sprawa ludzi czy i w co wierzą, a siłą się tego nie zmieni. Zresztą za sektę uważano w Rosji np. bardzo długo unitów (nie wiem jak jest teraz). Tak więc czym jest sekta? Każda z wielkich religii była kiedyś za nią uważana, a czasem po dwóch stronach granicy coś jest/ nie jest sektą. Tak, uważam, że żadnego wyznania nie wolno delegalizować jako sekty natomiast jeżeli jakaś organizacja (może być formalnie religijna ale też polityczna, ideologiczna czy inna) łamie prawo (nawołuje do terroryzmu, dokonuje aktów terroru, uprowadza ludzi, doprowadza ich do niekorzystnych rozporządzeń swoim majątkiem wykorzystując mechanizmu przemocy psychicznej itp.) należy ją zwalczać w tym zakresie ale nie dlatego że ludzie w coś wierzą/ nie wierzą. Dla mnie klasyczny szintoizm uznający cesarza za Boga (do 1945 r.) może pachnieć sektą ale nie odważyłabym się powiedzieć że wolno go komuś zakazać (ma przestać wierzyć bo dostał pismo z urzędu?????)

    --
    Prawdziwy przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i powiedzieć: 'Jestem w więzieniu w Meksyku" a on odpowie "Nic się nie martw. Zaraz tam będę"
  • 21.04.17, 10:05
    ludzi czy i w co wierzą, a siłą się tego nie zmieni.

    To jest oczywiste, że wewnętrznych przekonań i "wyznania" czlowieka nie da się zalegalizować lub zdelegalizować. Można to zrobic tylko w przypadku organizacji.
    I chyba powinno się to robić jeżeli założenia grupy są niezgodne z prawem (karać można za popełniony czyn i bardzo dobrze)

    Innym, byc może ważniejszym problemem, jest rejestracja wyznań jako taka. Żeby cokolwiek zdelegalizować musi to najpierw zaistnieć w formie, która na to pozwoli. Prawo do rejestracja (a potem osiągane z tego powodu przywileje) dzieli wyznania na lepsze ("stare") i gorsze. Dlatego, w przeciwieństwie do Ciebie, uważam, że wszystkie wyznania powinny być "zdelegalizowane" a wyznanie pozostać w sferze prywatnej.
  • 21.04.17, 10:27
    jakiś status związki wyznaniowe muszą mieć. O ile nie uważam za słuszne przywilejów jakie (zwłaszcza niektóre) mają w Polsce by nie rzecz że uważam je za kuriozalne, o tyle nie ma chyba kraju który w ogóle nie formalizuje w żaden sposób istniejących w nim kościołów/ związków wyznaniowych. Tak, wiara jest sprawą prywatną, ale ponieważ wyznawcy jakiejś wiary np. zbierają się w określonym miejscu cyklicznie celem odprawienia obrzędów, utrzymują budynki w tych celach a jeśli mają za sobą historię w danym kraju część z tych budynków jest zabytkami, administrują cmentarzami itd. itp. więc te sfery państwa i religii chcemy czy nie w niektórych miejscach się przecinają (głównie dlatego że tożsamość wielu ludzi wyznaczają m.in. i religia i przynależność państwowa i jakoś te części tożsamości - i wiele innych - składają). Więc o ile naukę katechezy w szkołach czy zwalnianie z cła aut na "cele kultowe" uważam za totalny odlot i aberrację (tudzież inne zwolnienia podatkowe np. duchownych) o tyle to że Francja utrzymuje zabytkowe kościoły czy to że miejsca kultu (które poza zabytkami powinni budować i utrzymywać wierni) korzystają z zerowej stawki podatku od nieruchomości i preferencji w opłatach za wieczyste użytkowanie mi nie przeszkadza (jako że jest to zaspokajanie ważnej potrzeby mieszkańców kraju nawet jeśli dla kogoś nieważnej czy "po innej linii"). Żadne kościoły nie powinny też mieć wpływu na ustawodawstwo ale ustawodawstwo nie faworyzując ich nie powinno też oczywiście ich zwalczać (chyba że są pozareligijne powody, ale to inna inszość). Jednym słowem życzliwa neutralność (której w Polsce nigdy nie było) wynikająca z tego że państwo ma służyć obywatelom z których wielu uważa związki wyznaniowe (różne) za ważne dla siebie. Natomiast państwowa religia (cerkiew w Rosji, kk w Polsce, islam w Iranie, Arabii Saudyjskiej i innych krajach szariatu) nawet nieoficjalna jest źródłem kłopotów. Co ciekawe nie postrzegam tak niektórych formalnych ale de facto nieuprzywilejowanych wyznań (jak anglikanizm w UK). Bo w sumie chodzi o brak uprzywilejowania w stosunkach państwo kościół (jakikolwiek) i tym samym dyskryminacji niewierzących/ innowierców. Życzliwość wobec faktu istnienia religii jak najbardziej mi nie przeszkadza. To jeden z ważniejszych czynników społecznych

    --
    Pustka w człowieku ma kształt Boga i tylko On może ją zapełnić
  • 21.04.17, 11:47
    > Jednym słowem życzliwa neutralność (której w Polsce nigdy nie było) wynikająca z tego że państwo ma służyć obywatelom z których wielu uważa związki wyznaniowe (różne) za ważne dla siebie.

    Też bym chciała żyć w takim państwie. Podoba mi się to, co piszesz w tym wątku - aż szkoda, że nie jest na tyle kontrowersyjny, by wywołać jatkę na 1000 postów wink

    --
    Crowdsourcing: proces, w ramach którego organizacja (firma, instytucja publiczna, organizacja non-profit) przeprowadza outsourcing zadań wykonywanych tradycyjnie przez pracowników do niezidentyfikowanej, zwykle bardzo szerokiej grupy ludzi w formie open call.
  • 21.04.17, 11:57
    Z drugiej strony

    wyborcza.pl/7,75968,21554217,ordo-iuris-i-brazylijska-sekta-kim-sa-obroncy-zycia-od-samego.html
    i Tradiçao, Familia e Propriedade (Tradycja, Rodzina i Własność)

    Czy powinna działac legalnie?
  • 21.04.17, 17:41
    Nie mam dostępu. Niemniej jeżeli do organizacji należeli tylko dorośli ochotnicy to trudno przeciwdziałać - uszczęśliwić na siłę się wszak nie da. Dla wielu osób zakony (zwłaszcza takie zamknięte) mogą być absolutnym kuriozum, a przecież nie można ludziom zabraniać do nich wstępowania (są i w kościele katolickim i chyba wszystkich pierwotnych i prawosławnych kościołach chrześcijańskich). I tak jest w wielu wypadkach. Na przykład skrajnych odłamów haredim (ultraortodoksyjnych żydów) których życie wydaje się dziwne dla większości wierzących i praktykujących żydów wszak... Dla mnie rozgraniczeniem jest czy można wyjść co najmniej tak samo łatwo jak się wchodzi (nie liczę potencjalnych dużych kosztów emocjonalnych, ale samą możliwość zmiany decyzji). Jeżeli tak i nikt nas siłą nie zatrzyma to jednak jest to jakaś decyzja odpowiadająca na potrzeby danego człowieka w danym momencie jego życia. Że z mojego punktu widzenia (i wielu wielu innych osób) idiotyczna? cóż... przecież to nie moje życie. Problemem jest gdy nie da się prawnie lub faktycznie wyjść. Z klasztoru czy społeczności haredim da się i ludzie wychodzą (i nikt im przykrości nie robi, przestają tylko być uważani za swoich, są zmarli dla dawnych towarzyszy, ale to nie jest przesladowanie). Natomiast np. znaczna część islamu z nałożonymi ograniczeniami plemiennymi (Afganistan) może być przykładem. A wszak w latach 60-ych był to normalny kraj sad Jeżeli apostazaj karana jest śmiercią przez państwo mamy sytuację mocno nie halo, podobnie jeżeli jakaś grupa jest poddawana szykanom w imię religii (kobiety w El Salwador ale też w większości krajów szariatu). Ale śmiem twierdzić że nie ma to nic wspólnego z sekciarstwem (bo częściej dotyczy ustabilizowanej, dominującej religii) a w ogóle niekoniecznie musi być powiązane religijnie (ruchy ideologiczne o zacięciu totalitarnym robią to samo). Ma natomiast wiele wspólnego z chęcią dominacji, kontroli, ograniczeniem wolności. Ale tu w róznych czasach i miejscach mainstreamowe religie bywały bardziej bezwzględne niż wąsko rozumiane sekty (które przeważnie ograniczają się do regulowania życia "swoich" podczas gdy dominujące, sprzężone z tronem religie stosowały i stosują zamordyzm do wszystkich których dosięgną bez względu na ich wyznanie lub jego brak

    --
    Bojar bez brody pozostaje bojarem który wierzy, że ziemia jest płaska. Bojar wyedukowany, choć z brodą, staje się filozofem Leninem...
  • 21.04.17, 10:23
    > Tak, uważam, że żadnego wyznania nie wolno delegalizować jako sekty natomiast jeżeli jakaś organizacja (może być formalnie religijna ale też polityczna, ideologiczna czy inna) łamie prawo (nawołuje do terroryzmu, dokonuje aktów terroru, uprowadza ludzi, doprowadza ich do niekorzystnych rozporządzeń swoim majątkiem wykorzystując mechanizmu przemocy psychicznej itp.) należy ją zwalczać w tym zakresie ale nie dlatego że ludzie w coś wierzą/ nie wierzą.

    Uważam dokładnie tak samo.

    --
    Crowdsourcing: proces, w ramach którego organizacja (firma, instytucja publiczna, organizacja non-profit) przeprowadza outsourcing zadań wykonywanych tradycyjnie przez pracowników do niezidentyfikowanej, zwykle bardzo szerokiej grupy ludzi w formie open call.
  • 21.04.17, 09:46
    Za dużo prawosławnych do nich przechodziło?

    Swoją drogą ciekawe są związki wspólczesnych liderów populistycznych z głównymi kościołami.
  • 21.04.17, 11:50
    Świadczą o tym, że doceniają autorytet tych kościołów w społeczeństwie i chcą nim podeprzeć własny.

    --
    Crowdsourcing: proces, w ramach którego organizacja (firma, instytucja publiczna, organizacja non-profit) przeprowadza outsourcing zadań wykonywanych tradycyjnie przez pracowników do niezidentyfikowanej, zwykle bardzo szerokiej grupy ludzi w formie open call.
  • 21.04.17, 11:55
    Podejrzewam raczej pakty o współpracy. (chociaż jedno drugiego nie wyklucza)
  • 21.04.17, 11:56
    To jest straszna wiadomość, a powód delegalizacji tak kuriozalny, że aż szokujący.

    --
    Polska jest jak matka-alkoholiczka: sprzeniewierzy na wódkę ostatni grosz wydłubany ze skarbonek dzieci i w pijackim bełkocie będzie wmawiała, że matka jest tylko jedna i matkę trzeba kochać. Za sam fakt bycia matką. by Mruwa9
  • 21.04.17, 19:02
    ja myślę że świadkowie Jehowy nie popierają Putina a prawosławni tak
  • 21.04.17, 21:20
    To dopiero początek sad
    Putin jest nieobliczalny, za innych też się weźmie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.