Dodaj do ulubionych

zaburzenia lękowe - pytanie do chorujących

15.05.17, 20:54
Dziewczyny, pytanie głównie do tych chorujących. U mnie powiązane jest to z depresją i wraca cyklicznie po urodzeniu dziecka (mniej więcej co dwa lata). Liczyłam, że już nie wróci cholerstwo, dbam o siebie, po czterdziestce zaczęłam naprawdę uprawiać sport, czułam się do niedawna całkiem dobrze.
Niestety mam stresującą i wymagającą pracę (no, ale kto nie ma), czasem mam wrażenie, że po prostu mój organizm mówi wtedy stop i jeśli nie chcesz wąchać kwiatków od spodu, to zwolnij, bo już czas.
Najgorsze, że nawrót niby jest spodziewany (zwykle wcześniej chudnę i mam kłopoty z żołądkiem), ale gdy choroba się pojawia - po prostu zwala mnie z nóg (w weekendy, bo w tygodniu poczucie obowiązku trzyma mnie na smyczy). W czasie majówki - zamiast wypocząć - walczyłam z tym cholernym czarnym cieniem. Wiem, że leki to nie wszystko, ale bez nich nie mogłabym funkcjonować, zastanawiam się nad psychoterapią, bo już wysiadam.
Jak dajecie sobie z tym radę?

--
Mamy podobny styl życia, pasje, podejście do życia, wyznanie to samo, takie same wartości wyniesione z domu (...) i mieliśmy psy od tej samej suki. Bergamotka77
Edytor zaawansowany
  • jan.kran 15.05.17, 21:46
    Bliska mi osoba ma stany lękowe i depresję od dziesięciu lat.Leki to podstawa , ma bardzo dobrze dobrane i jest pod regularną opieką psychiatry. Do tego psychoterapia , cztery lata , trzy dni w tygodniu .Moim zdaniem sporo pomogła, osoba zainteresowana twierdzi że ok ale długość terapii nie do końca warta efektów.Trudno było wybrać terapeutę , dopiero trzeci się sprawdził.Roczna terapia behawioralna , raz w tygodniu to był strzał w dzisiatkę , bardzo udana.
    Poza tym zmiana sposobu życia i wybranie opcji wolniejszego i mniej stresowego podejścia do codzienności bardzo pomogło.
  • jagodka_mare 15.05.17, 21:46
    Kilka tygodni temu pisałam w jakimś wątku że miałam kilka lat temu nerwicę lękową i wyszłam z tego. Figa. Od tygodnia wróciła. Jest strasznie. Dostałam leki. Dwa. Plus ew xanax. Na razie dzień spokoju. Chyba będę musiała spróbować terapii. Może jakieś techniki relaksacyjne. Średnio wierzę ale tonący brzytwy się chwyta. Wychodzi kilka miesięcy mega stresów.
  • mamalgosia 15.05.17, 22:47
    Slabo.
    Mysle, ze tego krzyża juz się nie pozbędę do śmierci. Będą chwile lepsze i gorsze, ale generalnie rownia pochyła - bo coraz więcej obiektywnych powodów, co nie pomaga...

    --
    misiedlakazdego.blox.pl/html
  • kaz_nodzieja 16.05.17, 12:20
    Współczuję.


    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • pade 17.05.17, 11:36
    Mamalgosia, wejdź w linka, którego zamieściłam poniżej. Posłuchaj, a nóż widelec smile pomoże.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • pade 15.05.17, 22:51
    www.youtube.com/results?search_query=odburzanie+wed%C5%82ug+divovica
    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • korag100 15.05.17, 23:22
    A mnie pomogło to, że przestałam bać się bać. Bo im bardziej bałam się lęku tym częściej miałam ataki paniki.
    Teraz czasem mam ale wiem, że to tylko w mojej głowie, nie umrę, nie zwariuję, ot tak zaraz przejdzie. Z resztą od kiedy mam gdzieś czy mnie to dopadnie tym rzadziej (prawie wcale) nie występuje to zjawisko. Tylko to bardzo trudne. Wiem. Ja musiałam parę lat z tym przeżyć. Ale najważniejsze, lęk jest objawem czegoś. I tylko dotarcie do przyczyny problemu pozwoli go zabić. Oczywiście mówię o tym irracjonalnym. Mamy gdzieś w podświadomości coś co przemyka nam przez mózg i powoduje napad lęku. Jak dotrzemy do przyczyny (co jest trudne i czasochłonne) minie. Ja zaczęłam od tego aby w chwili napadu lęku (paniki) odtworzyć ostatnie moje myśli i czynności. Najpierw to była porażka, potem bardziej świadomie coś rozkminiałam. Pewnie nie do końca rozwiązałam, ale ten najgorszy czas mam już za sobą.
    Ja wiem, że to tak okropne uczucie, że się boimy bać. Ale ja zawsze powtarzałam sobie "Czego się boisz? Nic się nie dzieje, co Ci się złego może stać w tym miejscu? W skrajnych przypadkach zaczęłam skakać, robić przysiady, czy robić spokojne wdechy i wydechy, nie zwracając uwagi na kołatanie serca. Przeszło raz, dwa dziesięć razy i przestałam się bać. Nie biorę leków wcale choć zawsze mam je w torebce aby mieć komfort psychiczny.
  • snakelilith 15.05.17, 23:51
    To co opisujesz to metoda konfrontacyjna i jest częścią terapii behawioralnej. Najskuteczniejsza przy fobiach i lękach wszelkiego rodzaju. Jeżeli jednak mamy do czynienia z depresją, to taka autoterapia może okazać się niewystarczająca i konieczne może się okazać przepracowanie w ramych terapii poznawczo - behawioralnej niekorzystnych automatyzmów i schematów myślowych prowadzących do negatywnych reakcji emocjonalnych będących przyczyną depresji.
  • evee1 16.05.17, 00:35
    Ja miałam dwukrotnie terapię (raz grupowa i dlugo indywidualna), ale u mnie nie pomogła, z tym, że ja wcześniej chorowałam na nerwicę lękową trzynaście lat. Poza tym próbowałam już prawie wszystkich metod, o jakich się dowiedzialam przez te wszystkie lata, ale mimo mojego optymistycznego nastawienia nic mi nie pomagało.
    Ale mam to szczęście, że u mnie działają leki (antydepresanty) na tyle dobrze, że stanów lękowych ani ataków paniki już nie miewam (a wcześniej zdarzaly mi sie kilka razy dziennie), a nie mam skutków ubocznych. Czasem dopada mnie lekka depresja, ale z tym jakoś sobie radzę.
    Higiena psychiczna też jest ważna, jak się ma czasowo obciążającą i stresujaca prace (sama mam, więc dobrze to rozumiem), ale to latwiej zauwazyc, niz cos z tym zrobic niestety.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • jan.kran 16.05.17, 09:25
    Korag , ja podobnie jak Ty dałam sobie radę sama z napadami lęku i paniki , bez leków.Ale u mnie trwało pół roku i miało konkretne podłoże , diagnoza autyzmu mojego syna.Jednak czasem nie da rady bez leków czy terapii.
  • princess_yo_yo 16.05.17, 18:21
    ale to o czym pisze korag to terapia, nawet jesli w jej przypadku to byla autoterapia. skad ta idea o 'dawaniu sobie rady samemu' albo 'sile woli'? juz ktorys raz sie to pojawia w tym watku kompletnie bezpodstawnie, nie chce mi sie szukac kto jeszcze tak dziwnie interpetuje to co czyta, poza oczywiscie doska ktora jak zwykle z uporem maniaka buduje sobie czlowieka ze slomy bo inaczej dyskutowac nie potrafi.
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 18:26
    Nie wiem na czym konkretnie polegala terapia korag. Ale jesli tylko na zaakceptowaniu leku, a nie zlikwidowaniu leku, a tak wlasnie napisala Korag, to byla to dupa a nie terapia. Przykro mi. Nic sobie nie buduje, tylko odpowiadam na to co jest napisane. Korag nie napisala, ze nie odczuwa juz leku (oznaka udanej terapii), a jedynie, ze go zaakceptowala. Wiesz, sa ludzie, ktorzy akceptuja bol nowotworowy, co nie oznacza, ze sobie z nim poradzili. Wszystko mozna zaakceptowac, ale niestety akceptacja to nie jest to samo co eliminacja.

    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • taki-sobie-nick 16.05.17, 19:04
    d.o.s.i.a napisała:

    > Nie wiem na czym konkretnie polegala terapia korag. Ale jesli tylko na zaakcept
    > owaniu leku, a nie zlikwidowaniu leku, a tak wlasnie napisala Korag, to byla to
    > dupa a nie terapia.

    Absolutnie się nie zgadzam, COŚ to jednak było i wiele zmieniło w życiu Korag.
  • pade 16.05.17, 20:34
    " Z resztą od kiedy mam gdzieś czy mnie to dopadnie tym rzadziej (prawie wcale) nie występuje to zjawisko. "

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 17.05.17, 18:49
    Kim sa ludzie, ktorych filmiki linkujesz? Czy to sa naukowcy, psycholodzy, psychiatrzy, psychoterapeuci? Jakie maja wyksztalcenie, dorobek naukowy, medyczny?

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • alchemy_alice 16.05.17, 08:22
    Mnie pomaga terapia i leki. Oczywiście okresowo bywa gorzej, ale jeżeli nauczysz nie bać się strachu, będzie ci łatwiej żyć i działać. Dużo w twoim przypadku może psuć stresująca praca i tutaj polecam naprawdę terapię, nawet doraźne spotkania w najgorszych okresach. Pozwól sobie być czasami slabszą, bo inaczej organizm i psychika wymuszą to na tobie. Wiem, że łatwo mówić, ale jestem w tym tak jak ty i wiem, że w końcu będzie lepiej.

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • swiezynka77 16.05.17, 08:49
    choruję na depresję od 20 lat, miałam też ataki paniki ale tylko w młodości. biorę leki praktycznie na stałe. co jakiś czas odstawiam i patrzę co się dzieje. umiem teraz dużo wcześniej rozpoznać pierwsze objawy, nie czekam aż choroba rozwinie się tak że już nie daję rady tylko lecę po leki.
    co do pracy to może pomyśl o zmianie, ja miałam taką pracę i doprowadziła mnie do takiego stanu że chciałam się zwolnić i zmywać stoliki w Maku. na szczęście udało mi się znaleźć niezłą inną pracę. praca to ogromna część życia, nie warto go marnować na wielki stres.

    --
    Obrzeży pochwy nie pokazuje się na dzień dobry.[beataj1]
  • sanrio 16.05.17, 09:50
    chorowałam w 2007-2011 roku. Rok farmakologii, bez terapii, tzn były jakieś pogadanki z psychiatrą, ale w ramach oczyszczenia mojej głowy głównie. U mnie to było post-traumatyczne, ale też jak się okazało do tego stanu dołączyła chora tarczyca. Te dwie rzeczy nałożyły się i wybuchło. Zaburzona tarczyca naprawdę wielokrotnie zwiększa ryzyko depresji czy napadów lękowych. Ja jeszcze jakieś 2 lata po zaprzestaniu farmakologii miałam ostatni atak paniki, bo miałam nie do końca wyrównane hormony.
    Jak u ciebie z tarczycą? Znamienne, że po urodzneiu dziecka u ciebie pojawiły się problemy, właśnie po ciąży tarczyca często się odzywa.
    Od 2012 roku spokój, nie wraca na razie, moje samopoczucie psychiczne jest takie, że mam poczucie, iż jestem zupełnie inną osobą niż 7 lat temu.

    --
    ... jestem słodka jak miód...człowiek - ciacho...genetyczny cud...
  • isa_bella1 17.05.17, 11:33
    ja też po zaburzeniach tarczycy miałam większe problemy z nerwicą lękową no i po porodzie i kolejnym epizodzie tarczycowym..
  • mamusia1999 16.05.17, 10:40
    nie wiem dokładnie dlaczego ale dość niespodziewanie coś zaskoczyło. tzn. po narodzinach Młodszego miałam długi epizod koszmaru, potem też dość długo było jako tako. chodziłam na terapię behawioralną, w porównaniu z koleżankami u psychoanalityków działała ....konkretniej. psychiatra poszedł na rentę, nowa zmieniła lek ("ma być dobrze a nie jako tako") . i BINGO. jakby nagle wszystko czego mnie na terapii uczono stało się moją nową naturą. czuję to tak, że nie miałam szans walczyć z rozpędzonym wiatrakiem, ale już wiatraczek to mam w garści.
    to nie jest pasmo szczęśliwości tylko taki dystans do swoich schiz, do złych wiadomości itd. m.in. świadomość że chodzenie po ścianach to nie jest mój obowiązek, że odlot nie robi ze mnie lepszej/b.zaangazowanej mazki/corki/zony/fachowca itd itp.
    powodzenia i cierpliwości, to trwa
  • pade 16.05.17, 15:34
    "to nie jest pasmo szczęśliwości tylko taki dystans do swoich schiz, do złych wiadomości itd. m.in. świadomość że chodzenie po ścianach to nie jest mój obowiązek, że odlot nie robi ze mnie lepszej/b.zaangazowanej mazki/corki/zony/fachowca itd itp."
    No i to jest zdrowe myślenie. Życie to nie jest stan wiecznej szczęśliwości. Na dodatek umysł ludzki zdecydowanie bardziej przywiązuje wagę do zdarzeń negatywnych niż do pozytywnych.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • kaz_nodzieja 16.05.17, 15:59
    Możesz napisać jaki to był ten drugi, lepszy lek?

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • mamusia1999 17.05.17, 10:33
    sorki, spam mi wykrywa ;P
    Ewa
    Stefan
    Cezary
    Irena
    Tadeusz
    Anna ....lopram
  • kaz_nodzieja 20.05.17, 14:31
    Dzięki.

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 12:38
    Konieczne leki. Wenlafaksyna dziala cuda.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • alchemy_alice 16.05.17, 12:57
    Potwierdzam. Ale schodzenie z niej to fizycznie makabra (ja przyjmuje okresowo).

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 13:12
    Dlaczego przyjmujesz okresowo? Pobierz 2-3 lata i dopiero zejdz powolutku przez pare miesiecy. Leki nie powinny wrocic.

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • pade 16.05.17, 13:22
    Nawet psychiatrzy twierdzą, że po odstawieniu leków ataki paniki powracają.
    Moim zdaniem najlepsze podejście ma Korag100. Nie walczy z lękiem, nie tłumi go lekami, tylko akceptuje, że jest.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 13:35
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • pade 16.05.17, 13:48
    Jak zwykle, wiesz wszystko i na każdy temat. Gratuluję mniemania o sobie.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 13:55
    Znam sie na tym na czym sie znam. Cale zycie na to ciezko pracowalam, kulam po nocach i nie jezdzilam na wakacje, gdy inni balowali. I nie mam zamiaru za to przepraszac.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 16.05.17, 14:27
    Człowiek uczy się całe życie, zawsze możesz skorzystać z czyjejś wiedzy, albo i nie.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • evee1 16.05.17, 13:57
    Może w przypadku Korag taka akceptacja zadziałała. I super! Tyle, ze to nie działa u wszystkich. Poza tym jak to trwa latami, codziennie, na dodatek trawi człowieka bezsenność, to strasznie to daje w kość psychicznie i fizycznie. Ja z perspektywy czasu uważam, ze nie biorąc leków straciłam kilkanaście lat życia, którymi zamiast się cieszyć, to spędziłam próbując jakoś przetrwać ten koszmar.
    Poza tym nie zgadzam się z tym, ze lek ma swoją przyczynę i jak się dojdzie do sedna, to łatwiej będzie sobie dać z tym radę. Otóż niekoniecznie stany lękowe i ataki paniki maja przyczynę, tak samo jak depresja nie musi być spowodowana jakimiś trudnymi przeżyciami czy sytuacja, choć one mogą ja uaktywnić.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 14:07
    >>> Może w przypadku Korag taka akceptacja zadziałała. I super!

    Dla mnie to cos w stylu - akceptuje, ze mam klasterowy bol glowy co dnia, nauczylam sie zyc z bolem ale lekow nie wezme... Co kto lubi.

    >>>> Ja z perspektywy czasu uważam, ze nie biorąc leków straciłam kilkanaście lat życia, którymi zamiast się cieszyć, to spędziłam próbując jakoś przetrwać ten koszmar.

    Dokladnie.

    >>> Otóż niekoniecznie stany lękowe i ataki paniki maja przyczynę, tak samo jak depresja nie musi być spowodowana jakimiś trudnymi przeżyciami czy sytuacja, choć one mogą ja uaktywnić.

    Dokladnie. To tak jakby rozkminiac, czy migrena ma przyczyne, czy neuralgia ma przyczyne, a moze schizofrenia ma przyczyne, a moze cukrzyca ma przyczyne, a moze rak. Moze i ma, ale nikt przeciez nie zarzuca leczenia z tego powodu. A w przypadku depresji/lekow mam wrazenie, ze jest jakis wyscig pt. kto wiecej wytrzyma bez lekow/leczenia...



    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • pade 16.05.17, 14:25
    "Otóż niekoniecznie stany lękowe i ataki paniki maja przyczynę, tak samo jak depresja nie musi być spowodowana jakimiś trudnymi przeżyciami czy sytuacja, choć one mogą ja uaktywnić."
    Ależ mają przyczyny. I wcale nie tak trudno je odkryć.
    Każdy się leczy jak chce.
    Ja tylko piszę, że sami psychiatrzy namawiają do terapii zamiast poprzestawania na samych lekach.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 14:38
    >>> Ja tylko piszę, że sami psychiatrzy namawiają do terapii zamiast poprzestawania na samych lekach.

    Nikt tu nie postuluje poprzestawanie na samych lekach.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • evee1 16.05.17, 14:41
    I ci sami psychiatrzy mówią, że nie u każdego terapia daje pozytywne rezultaty.
    Nie wiem skąd u Ciebie to radosne przekonanie, ze przyczyny zawsze są i na dodatek nie tak trudno je znaleźć. Wydaje mi się, że gdyby jednak tak było, to ludzie nie musieliby miesiącami czy nawet latami chodzić na terapię. I nie byłoby tych czolgajacych się przez życie, którzy nie są w stanie sobie pomóc.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • pade 16.05.17, 14:55
    Moje "radosne" przekonanie bierze się stąd, że nie istnieje ileś tam lęków pomnożone przez 7 miliardów ludzi na ziemi. Ta ilość jest ograniczona i w sumie wszystkim znana. Cały pic polega na tym, żeby odkryć który lęk siedzi w podświadomości i w jakich sytuacjach podpowiada "walcz lub uciekaj". Te sytuacje wcale nie są takie oczywiste.
    Zaburzenia lękowe nie powstają z dnia na dzień. Nagle to można dostać ataku paniki, ale wcześniej na pewno było długotrwałe silne napięcie, zamartwianie się, katastrofizowanie ect. Im więcej stresu czyli kortyzolu, tym bardziej niszczony jest hipokamp a ciało migdałowate jest bardziej rozgałęzione. Ponieważ mózg jest neuroplastyczny, umysł może poprzez uczenie się np. nowego sposobu myślenia (mniej negatywnego) wpłynąć na struktury mózgu i polepszyć samopoczucie aż do wyleczenia.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 15:21
    >>>> Cały pic polega na tym, żeby odkryć który lęk siedzi w podświadomości i w jakich sytuacjach podpowiada "walcz lub uciekaj". Te sytuacje wcale nie są takie oczywiste.

    Caly pic polega na tym, ze gdybys nawet odkryla co konkretnie powoduje lek (a nie sa to wcale zero-jedynkowe rzeczy pt. mamusia bila to teraz sie lekam, albo pajak zaszedl mi kiedys droge, tylko duzo bardziej zlozone mechanizmy psychologiczne), to zniwelowanie tej przyczyny wcale nie jest takie proste, ani nawet mozliwe - przeciez powody moga juz dawno nie istniec, moze byc tych powodow tysiace itp... I mozna spedzic reszte zycia rozkminiajac, co powoduje lek, jak sie tego pozbyc, choc skutek bedzie zaden. I isc do trumny nie przyzywajac ani jednego szczesliwego dnia. W imie czego?

    Osobiscie miewam stany lekowe... jak wstane do toalety w nocy. Oprocz tego nigdy. I co mi proponujesz w ramach terapii, poznania "przyczyny"? Muszli klozetowej sie boje? Ciemnosci? Pelny pecherz budzi we mnie strach? Mamusia zamykala w ciemnej szafie? Wez przestan.
    Oczywiscie, ze mozna korzystac z terapii, uczyc sie nowego sposobu myslenia, ale to wcale nie znaczy, ze odniesie to jakikolwiek skutek. Meczenie sie z tym czyms latami jest glupota, skoro mozna siegnac po leki, ktore w znakomitej wiekszosci dzialaja cuda. Leki ROWNIEZ powoduja neuroplastyke mozgu, wiesz? Powoduja fizyczne odradzanie neuronow w hipokampie. I jest to duzo prostsze niz ewkilibrystyka terapeutyczna, ktora moze trwac dekadami.

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • pade 16.05.17, 15:26
    To łykaj na zdrowiesmile


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • evee1 17.05.17, 01:18
    > Ponieważ mózg jest neuroplastyczny, umysł może poprzez uczenie się np. nowego sposobu myślenia (mniej
    > negatywnego) wpłynąć na struktury mózgu i polepszyć samopoczucie aż do wyleczenia.
    Ha, moja mama jest skrajna pesymistka - w kazdej sytuacji skupia sie na negatywnych aspektach sytuacji, na tym co moze zle pojsc, w ludziach doszukujaca sie negatywnych intencji. Ja jestem calkowitym jej przeciwienstwem, niepoprawna optymistka, zakladajaca, ze wszystko pojdzie dobrze, a martwic sie bede jak cos sie stanie, zamiast na zapas. Nawet jak cos sie nie powiedzie to szukam pozytywnych stron (tak, nawet sa pozytywne strony mojej nerwicy smile). Zgadnij kto ma problemy psychiczne.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • d.o.s.i.a 17.05.17, 01:29
    Bo wiesz, ludzi szczęśliwych, optymistów i tych co prowadza zdrowy tryb zycia i jedza duzo kielkow i medytuja, choroby sie nie imaja. Zwłaszcza te psychiczne. Depresje i leki to domena tylko tych znerwicowanych, niepoukładanych, nie stosujących odpowiednich technik relaksacyjnych. Nie wiedziałaś?

    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 21:39
    więc nie podniecać się tak.

    Dokładnie: u POŁOWY chorych występuje poprawa o ok. 60%.

    O drugiej połowie nie wspomniano, więc zakładam, że jest to grupa terapiooporna.
  • mamusia1999 16.05.17, 15:19
    mnie akceptacja pomogła na ataki paniki. łatwo i szybko. ale ja te ataki zawsze wolałam niż lęk uogólniony. nigdy nie pojmę jak ataki paniki można uznawać za najcięższą postać lęku ;P atak przychodzi i odchodzi. a lęk można odczuwać 24/24, nawet we śnie. miesiącami.
    wszystkim dotkniętym życzę dobrze ustawionego leczenia.
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 21:37
    Otóż niekoniecznie stany lękowe
    > i ataki paniki maja przyczynę, tak samo jak depresja nie musi być spowodowana j
    > akimiś trudnymi przeżyciami czy sytuacja, choć one mogą ja uaktywnić.
    >
    Jak najbardziej istnieje depresja ENDOGENNA, czyli spowodowana złym funkcjonowaniem mózgu.
  • evee1 18.05.17, 01:37
    Juz od paru lat chyba nie rozroznia sie depresji endogennej, jako oddzielnej choroby. Ale nie sledze, wiec moze cos sie znowu zmienilo.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 01:42
    evee1 napisała:

    > Juz od paru lat chyba nie rozroznia sie depresji endogennej, jako oddzielnej ch
    > oroby.

    To może ja nie nadążam, ale co to zmienia w życiu pacjenta z taką depresją?
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 11:04
    Depresja dlatego jest tak trudna choroba, bo ma rozne oblicza, wspolegzystuje (comorbidity) z wieloma innymi chorobami. Moze byc wywolana emocjonalnym przezyciem (choroba, smierc), ale wtedy najczesciej samoczynnie przechodzi po przebyciu zaloby, ale najczestsza i ta najtrudniejsza do leczenia jest Major Depressive Disorder, czyli depresja ktora bierze sie z NICZEGO (nie, nie z nieprawidlowych procesow poznawczych...) i trwa, i trwa i trwa. Czasem mija, a potem znowu wraca. I ta depresja jest bohaterka badan, opracowan i tego o czym JA tu pisze. Nie ta sezonowa, nie ta "bo chlopak mnie rzucil", nie ta "bo zycie mi sie sypie a ja mam zle procesy poznawcze". Bardzo czesto towarzyszy (comorbidity) chorobom takim jak Alzheimer, Parkinson, schizophrenia, MS, i to nie dlatego, ze pacjentom jest smutno bo sa chorzy, tylko zmiany mozgu wywolane tamtymi chorobami przekladaja sie na zaburzenia depresyjne. Dlatego depresje ciezko leczyc, bo u kazdego moze byc wywolana innym czynnikiem - i fakt, ze rozne leki dzialaja (badz nie) na roznych ludzi zdaje sie to potwierdzac. Terapia jest wazna, zeby nauczyc sie zyc z depresja, zeby umiec sobie radzic w sytuacjach paralizujacego strachu, zeby nie zamknac sie w domu, zeby zrozumiec, ze to tylko chemia w mozgu, a nie rzeczywisty swiat - ale terapia nie leczy z zaburzen organicznych w mozgu, jesli powodem depresji sa wlsnie te zaburzenia.

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • jan.kran 16.05.17, 14:49
    pade napisała:

    > Nawet psychiatrzy twierdzą, że po odstawieniu leków ataki paniki powracają.
    > Moim zdaniem najlepsze podejście ma Korag100. Nie walczy z lękiem, nie tłumi go
    > lekami, tylko akceptuje, że jest.

    -------------> Ja widziałam napad lęku u mojej córki kiedy zapomniała wziąć leków , nie było ciekawie. Natomiast z lekami funkcjonuje dobrze z tym że cały czas jest pod opieką psychiatry.
    Czasami sama silna wola nie wystarczy.
  • pade 16.05.17, 14:57
    To nie ma nic wspólnego z silną wolą Jan.kran.
    Powiedziałbym nawet, że wręcz przeciwnie.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • jan.kran 16.05.17, 14:58
    Ja patrzę z boku , z perspektywy osoby której ktoś bliski choruje latami.Sama miałam stany depresyjne i lękowe ale były spowodowane konkretną sytuacja, nie trwały długo i nie były silne.A i tak sie męczyłam i nie funkcjonowałam normalnie.
    Moja córka znalazła wreszcie drogę ale długo to trwało.Leki i terapie i nauczenie się życia z chorobą , poznanie swoich ograniczeń.
    Od roku córka ma ustabilizowane życie po latach dość stresujących.Dba żeby się wyspać, jeść zdrowo regularnie i rezygnuje z niektórych planów lub odkłada je na potem.Zna swoje ograniczenia i musi żyć wolniej i spokojniej.
  • pade 16.05.17, 15:02
    "Dba żeby się wyspać, jeść zdrowo regularnie i rezygnuje z niektórych planów lub odkłada je na potem.Zna swoje ograniczenia i musi żyć wolniej i spokojniej."
    Chyba każdy powinien tak żyć?smile

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • jan.kran 16.05.17, 15:09
    Pade , kilka osób na tym wątku pisało że ma lub miało stresującą pracę i życie .Nie zawsze się da zamienić pracę lub styl życia.To co powinniśmy a co możemy i robimy to dwie różne sprawy.Moja córka doszła do takiego momentu że może decydować.Nie było jej łatwo zaakceptować że plany i marzenia musi odłożyć na potem , że wybrała na razie drogę mniej ambitną ale spokojną.Ja jako matka jestem zadowolona że ona jest szczęśliwa i spokojna , kiedyś zrobi pewnie to na to co ma ochotę i możliwości ale potrzebuje czasu.
  • pade 16.05.17, 15:31
    Nie chcę tu pisać elaboratów ani górnolotnych stwierdzeń, ale jedno mi się nasuwa: Mamy tylko jedno życie.
    Co znaczy, ze nie można zmienić stylu życia? Bo, że są przypadki,w których nie można zmienić pracy wierzę. Na pewno forum wymyśli taką sytuację, że nie będzie wyjścia.


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 15:38
    O jezu dziewczyno, nie wiesz o czym piszesz. Zero-jedynkowo rozumujesz, podczas gdy mechanizmy lekowe sa ku...ko zlozone i wcale nie musza miec przyczyny ani w stylu zycia, ani w wychowaniu, ani w traumach. W ogole nie musza miec etiologii psychologicznej! Moga miec element genetyczny, neurobiologiczny, mozesz miec punktowa mutacje w receptorze noradrenaliny i po ptakach - rozkminiaj sobie wtedy co chcesz. I czasem chocby skaly sraly to sie nie dowiesz co jest przyczyna, tak jak sie nie dowiesz dlaczego ktos ma raka, albo schizofrenie, albo cukrzyce.
    Utrwalasz szkodliwy poglad, ze schorzenia psychiczne zaleza (albo sa wywolywane przez ) od nas samych, od naszego otoczenia. Tymczasem problemy psychiczne wywolane jakims czynnikiem zewnetrznym to jest margines marginesu.

    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • kaz_nodzieja 16.05.17, 15:55
    >mozesz miec punktowa mutacje w receptorze noradrenaliny.

    A są na to jakieś badania tzn. czy można się na to przebadać w jakiś sposób?

    --
    Sport to nie jest zdrowie."Ja się kiedyś nabawiłam urazu kręgosłupa, którego konsekwencje odczuwam do dziś na zajęciach...uwaga....zdrowy kręgosłup!" Saszanasza
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 16:19
    >>> A są na to jakieś badania tzn. czy można się na to przebadać w jakiś sposób?

    Nie. Strzelilam z ta mutacja w receptorze - o ile mi wiadomo tylko w przypadku depresji wykryto dwie mozliwe mutacje w reeptorze albo transporterze zwrotnym serotoniny (ale i tak maja bardzo maly wplyw o ile w ogole). Problem w tym, ze moga istniec tysiace innych mutacji w tysiacach bialek, ktore calosciowo odpowiadaja za funkcjonowanie komorek nerwowych, ich rozwoj, migracje, tworzenie sie dendrytow, reakcje na neuroprzekazniki i sto milionow innych rzeczy - i one sa stopniowo odkrywane, analizowane, ale istnieja. Clue mojej wypowiedzi to to, ze nie zawsze czynniki zewnetrzne sa odpowiedzialne za choroby psychiczne. Tak jak rzadko czynniki zewnetrzne sa odpowiedzialne za inne choroby. Nie rozumiem dlaczego ludzie uwazaja, ze choroby mozgu sa jakies inne od chorob innych narzadow - ze koniecznie musza wyplywac z jakichs traum psychologicznych, a nie po prostu z przyczyn wewnetrznych. To sa choroby jak inne - chora tarczyca, chora watroba, chora nerka, chory mozg. I kropka. A jednak nikt chorej nerki terapia behawioralna nie probuje leczyc, ani nie chwali sie jak nauczyl sie zyc z nieleczona choroba. Nie pojmuje takiego podejscia do chorob psychicznych sad

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 16.05.17, 15:56
    Odpowiem w Twoim stylu: co Ty pierdz..lisz?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 16:10
    Argumentow zabraklo? Biedactwo. Moze przeczytaj jeszcze raz to co napisalam za zrozumieniem. Moze wez do reki pierwszy lepszy podrecznik neurobiologii albo psychiatrii i poczytaj o stanach lekowych i ich etiologii. Moze wtedy zrozumiesz, ze w 99% przypadkow, wykrycie przyczyny jest niemozliwe.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 16.05.17, 16:14
    A Ty poczytaj o korelacji nerwic i zaburzeń lękowych. I o błędnych schematach poznawczych.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 16:23
    >>>> A Ty poczytaj o korelacji nerwic i zaburzeń lękowych. I o błędnych schematach poznawczych.

    big_grin big_grin big_grin Strzelila wyrazeniem, ktorego nie rozumie big_grin Jak lysy grzywka o kant stolu big_grin
    Rozwin mysl, smialo! Co rozumiesz przez korelaje nerwic i zaburzen lekowych? Co to oznacza? Gdzie "dzieja" sie w mozgu oba te zaburzenia. Co w ogole oznacza korelacja i jak ma sie do przyczynowosci (corellation vs causation). Smialo, rozwin, chetnie podyskutuje.


    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • pade 16.05.17, 16:27
    A ja nie. Bo jak zwykle jesteś agresywna i chamska.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 16:43
    Nic mnie bardziej nie wkurza niz teoretyzowanie domoroslych psychologow o tym w jaki cudowny sposob choroby mozgu mozna naprawic odkryciem jakichs nieokreslonych "przyczyn" i po tym odkryciu juz wszystko bedzie cacy. To jest zwyczajnie szkodliwe bo sprawia, ze miliony ludzi zamiast szukac pomocy medycznej, ktora jest na wyciagniecie reki, mecza sie latami.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • korag100 16.05.17, 17:18
    Jesteś producentem leków, że tak nakłaniasz do nadużywania ich?
  • korag100 16.05.17, 17:21
    Brać leki można w pierwszym okresie, ale należy zwalczać przyczynę nie skutek (jak przy każdej chorobie). Lęk jest objawem, nie chorobą samą w sobie. Jedynie jakie leki mi przychodzą do głowy, które eliminują lęk i trzeba je brać do końca życia to Euthyrox lub Letrox. Jeśli lęki występują z powodu tarczycy czy choroby Hashimoto. Ale również w tych przypadkach lęk jest skutkiem, nie przyczyną
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 17:53
    >>>> jakie leki mi przychodzą do głowy, które eliminują lęk i trzeba je brać do końca życia to Euthyrox lub Letrox.

    Really. I tylko takie? Taczyca ma jakies specjalne prawa? A moze proponujesz znalezc przyczyne choroby tarczycy i leczyc ja terapia behawioralna?

    >>> Ale również w tych przypadkach lęk jest skutkiem, nie przyczyną

    No to znalazlas jedna na milion przyczyn lekow. Gwarantujesz, ze w kazdym innym przypadku znajdziesz ta przyczyne? I ze ta przyczyna istnieje?

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • alchemy_alice 16.05.17, 19:43
    A zespół lęku uogólnionego? Tutaj lęk nie jest jedynie skutkiem. Poza tym mylisz lęk ze strachem. Strachu można się pozbyć, zrozumieć go, lęk jest irracjonalny. No ale wiesz lepiej niż specjaliści

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 17:54
    >>> Jesteś producentem leków, że tak nakłaniasz do nadużywania ich?

    Tak, mam fabryke w garazu i sprzedaje na Allegro.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • alchemy_alice 16.05.17, 19:41
    Odpuść, nie zrozumieją że depresja jest jak cukrzyca. Prawdziwej bez leków się nie ogarnie i żadne jogi, nastawienia i bzdury nie wyleczą tej choroby. To samo z nerwicą, ptsd czy schizofrenią. Ludzie powtarzają szkodliwe bzdury jak to pozytywnym nastawieniem wyszli z depresji, jak nawet nie wiedzą czym ta depresja jest. Dlatego chorych stygmatyzują, twierdzą że leki szkodzą i nie jest się po nich sobą. Ja po lekach dopiero czuje się jak ja, spokojna, bez czarnych myśli, paraliżującej niemocy i lęku. Ale ktoś kto chandrę myli z depresją i tak nie zrozumie. Wiadomo są przypadki gdzie pomaga sama terapia, ale to naprawdę rzadkość i jak jednorożce. Niby istnieją ale nikt nie widział. Ja cie popieram dziewczyno, masz rację, ale niektórych nie przekonasz. Do nich nie dociera, że przez takie bzdury ludzie się nie leczą i cierpią. Wiesz, to jak altmed, cieciorki w nodze i magnetyczne prądy, dla nich to spisek farmaceutów, a wszystko można wyleczyć witaminą c i dobrym humoewm

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 20:10
    >>> Ja cie popieram dziewczyno, masz rację, ale niektórych nie przekonasz. Do nich nie dociera, że przez takie bzdury ludzie się nie leczą i cierpią.

    To, ze ludzie sie nie lecza i cierpia, boli mnie najbardziej. Bo nie potrafie zrozumiec, w imie czego? Ale boli mnie tez rowniez to, ze przez takie gadanie pomniejsza sie wysilek tych wszystkich ludzi, ktorzy zawodowo/naukowo zajmuja sie szukaniem lekow na choroby psychiczne, a poznalam ich wielu. Ze ich wysilek sie lekcewazy, wrecz oskarza ich o jakies naciagactwo, albo interesy finansowe. Gdyby nie praca tych ludzi i to, ze istnieja jako tako dzialajace leki na depresje, schizofrenie i inne choroby psychiczne, ktore ratuja ludziom zycie, to kurcze byloby niewesolo sad Niedawno w Nature napisali, ze gdyby depresja nie byla tak lekcewazona choroba, to juz dawno mielibysmy na nia lek, bo research idzie zbyt wolno, leki sa wciaz niedokonale. Na depresje/stany lekowe choruje pareset milionow ludzi na swiecie, wiecej niz na wiele innych chorob! I kurcze, nie rozumiem dlaczego w dalszym ciagu traktuje sie te choroby jako choroby "zewnetrzne", zalezne od woli, a nie jak kazda inna chorobe o podlozu organicznym.

    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • snakelilith 16.05.17, 20:38
    d.o.s.i.a napisała:

    I kurcze, nie ro
    > zumiem dlaczego w dalszym ciagu traktuje sie te choroby jako choroby "zewnetrzn
    > e", zalezne od woli, a nie jak kazda inna chorobe o podlozu organicznym.
    >

    Zupełnie niepotrzebnie się zaperzasz. Nikt tu nie pisał o lekceważeniu depresji jako takiej. Mowa była tylko o skuteczej terapii. I cudownej pigułki szczęśliwości działającej na wszystkich bez żadnych skutków ubocznych nie ma i pewnie nie będzie, bo praca mózgu jest bardzo skomplikowaną sprawą. I terapia psychologiczna jak najbardziej działa, bo depresja nie jest wcale TYLKO chorobą organiczną, a właśnie czynniki zewnętrzne mają na nią bardzo duży wpływ. Co nie ma znaczyć, że wystarczy silna wola, ale jednak konsekwetna praca nad niekorzystnymi schematami myślowymi znacznie obniża ryzyko powrotu choroby. Ludzie mają o wiele większy wpływ na pracę swojego mózgu, niż im się wydaje. Tylko łykanie pigułek to może być na początek w porządku, ale na dłuższą metę to za mało.
  • evee1 17.05.17, 01:37
    Oczywiscie, ze nalezy probowac wszystkiego, ale to co mi sie nie podoba w tym watku jest sugerowanie, ze choroba bierze sie z jakichs przyczyn, ktorymi mozemy sterowac i jak tylko odpowiednio posterujemy, to sie wyleczymy. Ja mam glebokie przekonanie, ze odpowiedzialne sa za to rowniez czynniki genetyczne, ale oczywiscie rozumiem, ze ktos moze uznac to za wymowke, ze nie chce mi sie pracowac nad soba na terapii smile.
    Kiedys radzilam sie swojego znajomego, ktory jest psychoterapeuta i uznanym specjalista psychiatrii (wyklada na uczelniach, wyglasza na konferencjach) co mam zrobic w moim konkretnym przypadku - terapia CBT nic mi nie pomogla (w zasadzie wszystko z czym sie tam spotkalam, wiedzialam juz wczesniej), leki dzialaja, ale ja wiadomo lepiej lekow nie brac. Moze powinnam sprobowac innych rodzajow terapii? On stwierdzil, ze w przypadku terapii moze byc tak, ze rozgrzebiesz sobie zycie, ale niekoniecznie to pomoze i jezeli leki dzialaja, a poza tym zycie nie uwiera, to moze lepiej zostawic jak jest. Tutaj oczywiscie musze napisac, ze tak jest w MOIM przypadku. U innych terapia faktycznie moze przynosic efekty. I znam sama takie osoby, u ktorych podzialala. Nie wiem czy to ma znaczenie, ale akurat te osoby byly chore przez dosc krotki okres czasu, zanim te terapie zaczely. Ale znam tez takie, ktorym terapia nie pomaga, a leki tez nie za bardzo i jest fatalnie.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 21:45
    Im szybciej podejmiesz leczenie, tym skuteczniejsza terapia.

    U osób chorujących "od zawsze" wyleczenie jest praktycznie niemożliwe, można się poterapeucić, zrobić postęp, po czym jest nawrót.
  • snakelilith 16.05.17, 20:26
    alchemy_alice napisał(a):

    > Odpuść, nie zrozumieją że depresja jest jak cukrzyca. Prawdziwej bez leków się
    > nie ogarnie i żadne jogi, nastawienia i bzdury nie wyleczą tej choroby.

    Nie masz racji. Po pierwsze antydepresanty nie działają u każdego, niezależenie od preparatu. Naukowcy mówią o skuteczności w okolicach 50%. Więc jakieś 50% chorych musi sobie radzić bez leków, bo nie ma innego wyjścia. Po drugie, psychoterapia behawioralno-poznawcza jak najbardziej działa, depresja najczęściej nie spada z nieba, a jest konsekwencją niekorzystnych automatyzmów i schematów myślowych u pacjenta. A po trzecie, odstawienie leków bardzo często powoduje po pewnym czasie powrót symptomów. Niektórzy psychiatrzy obserwują nawet, że antydepresanty zwłaszcza te z kategorii SRI, podwyższają znacznie ryzyko ponownego zachorowania. Działanie tych leków i ich konsekwencje dla mózgu, nie są bowiem wcale do końca zbadane. Pade ma tutaj całkowicie rację. A i jeszcze jedno, istnieją nowoczesne koncepcje żywieniowe pozwalające opanować cukrzycę. Znam mnóstwo ludzi, bo zajmuję sią tym zawodowo, którym się udało zejść całkowicie z insuliny, albo opanować wartości glukozy do tego stopnia, że nie potrzebowali już żadnych leków. To, że czegoś nie znasz, nie znaczy, że nie istnieje. I nie są to cieciorki, a terapie stosowane przez lekarzy, którzy informują się o nowych odkryciach, a nie polegają tylko na informacjach wyniesionych ze studiów sprzed 20-30 lat, albo wiedzą o nowościach, ale wolą wciskać pacjentom leki, bo firmy farmaceutyczne promują taką postawę przez bonusy i podarki. I wierzę, że po lekach czujesz się spokojna, bez czarnych myśli itd, ale to nie znaczy, że jest to terapia dla ciebie optymalna.
  • alchemy_alice 16.05.17, 20:42
    Biorę leki i chodzę na terapię. Jedno bez drugiego u mnie nie działa. Bez farmakologii a na samej terapii bym nie dała rady, a wiem bo wypróbowałam te wszystkie cudowne myślenia i resztę. Depresja to choroba, taka jak cukrzyca, Hashimoto czy grypa. Można to leczyć. Młodzieńcza wywołana okresem dojrzewania może przejść sama, ale kliniczna? Żaden psychiatra nie zostawi przy klinicznej jednej metody. Terapie są potrzebne, ale leki też. To nie spisek ani podarki od firm farmaceutycznych, to ratuje ludziom życie. Nie można powtarzać szkodliwych bzdur, że sama terapia czy zmiana nastawienia pomoże, bo tak nie jest. Są ludzie, którym aktualne leki nie pomagają i ci ludzie potwornie cierpią, często odchodzą przedwcześnie. Depresja wykańcza nie tylko psychikę, ale też ciało. To TRZEBA leczyć, diagnozować, chodzić na terapię i przyjmować leki, jeżeli są konieczne. Nikt psychotropów nie rozdaje jak cukierki.

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • snakelilith 16.05.17, 21:35
    alchemy_alice napisał(a):

    Terapie są potrzebne, ale leki też. To nie spisek ani podarki od firm far
    > maceutycznych, to ratuje ludziom życie.

    Ale tu nikt nie pisał, że antydepresantów nie należy brać. Ale należy wziąc pod uwagę także inne możliwości, czasem dodatkowo, czasem nawet zamiast, bo antydepresanty to substancje mocno ingerujące w pracę mózgu, mają nieprzyjemne skutki uboczne i u wielu ludzi do tego w ogóle nie działają. I nie zgodzę się, że "nikt psychotropów nie rozdaje jak cukierki", właśnie, że rozdaje. Antydepresanty są bardzo często przepisywane przy najmniejszych nawet problemach, to mówią statystyki. Sama tego doświadczyłam, chociaż mój problem nie był a priori natury psychicznej, a związanym był z chronicznym bólem. Taka kula, laska, terapia zastępcza, bezsilność lekarza, bo nie wiedział, jak mi pomóc. A inne terapie były, wymagały tylko żmudnej pracy z mojej strony. Antydepresanty to niestety nie pigułki szczęśliwości. Przydatne, ale nie zawsze rozwiązanie na stałe i te z grupy SRI mogą podwyższać nawet ryzyko nawrotu choroby po odstawieniu. Możesz porównać do diety pudełkowej przy dużej nadwadze. Dopóki jesz, co ci podadzą, chudniesz, ale kiedyś tam musisz zacząć układać sobie jadłospis sama i jak się tego nie nauczysz i wrócisz do starych życiowych przyzwyczajeń, to jojo masz gwarantowane. Podobnie jest z depresją, jak nie nauczysz się teraz rozpoznawać symptomów, radzić sobie ze stresem, z emocjonalnymi huśtawkami, nie zmienisz pewnych schematów myślowych (np. że trzeba być zawsze i we wszystkim pefekcyjnym oraz spełniać wymagania innych), atrybucji, pewnych wyuczonych zachowań, niekorzystnych przyzwyczajeń, automatyzmów, itd, to będziesz ciągle zagrożona chorobą.
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 23:23
    >>>> Ale należy wziąc pod uwagę także inne możliwości, czasem dodatkowo, czasem nawet zamiast, bo antydepresanty to substancje mocno ingerujące w pracę mózgu, mają nieprzyjemne skutki uboczne i u wielu ludzi do tego w ogóle nie działają.

    A alkohol to nie ingeruje mocno w prace mozgu? A kawa? A przejazdzka na rollercoasterze? A wiesz w ogole o czym mowisz? Tak sie sklada, ze dzialanie antydepresantow jest bardzo dobrze poznane na poziomie receptorow i wielu obszarow mozgu i jest konsensus swiata naukowego o ich pozytywnym wplywie, zwlaszcza w obrebie dentate gyrus hipokampu, gdzie antydepresanty stymuluja produkcje nowych neuronow, pozytywnie wplywaja na pamiec, na wyciszenie sciezki HPA (hypothalamus - pituitary - adrenal), ktora uszkadzana jest przez namiar kortyzolu, na modelowanie sciezek bolowych (w obrebie tzw. descending pain pathways). To jest wszystko udokumentowane i zdecydowanie przewyzsza skutki uboczne, ktorych de fakto jest jak kot naplakal. Nieprzyjemne skutki uboczne, o ktorych piszesz, to nic czym nalezaloby sie szczegolnie przejmowac, w tym antydepresanty nie roznia sie od innych lekow. Zapewniam Cie, ze zwykly alkohol ma tysiackrotnie bardziej toksyczne dzialanie, a jakos sie chyba nie przejmujesz, prawda?
    To, ze na wielu ludzi nie dzialaja jest dla naukowcow bodzcem do tego, zeby tworzyc jeszcze lepsze leki, a nie do tego, zeby je zupelnie odrzucic. Mysl logicznie!
    Nie, niekt psychotropow nie rozdaje jak cukierki. A szkoda! Bo byloby wiecej szczesliwych ludzi na tym swiecie. A dzieki takim jak Ty, niestetety nie ma.
    Reszty bzdur ktore piszesz, nie bede nawet komentowac, bo widac, ze swoja wiedze czerpiesz z poslednich stron internetowych. Wez kobieto podrecznik farmakologii, neurobiologii lub psychiatrii do lapy i poczytaj. Moze przejrzysz na oczy. Bo, jak na razie, to piszesz komunaly.

    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • zona_glusia 17.05.17, 10:27
    snakelilith napisała:
    >ale wolą wciskać pacjentom leki, bo firmy farmaceutyczne promują taką postawę przez bonusy i podarki.
    Z drugiej strony można powiedzieć, że w interesie terapeutów leży by jak najwięcej pacjentów brało udział w terapii i by trwała ona długo.
  • pade 16.05.17, 20:51
    Alchemy_alice, to, że Tobie pomagają wyłącznie leki nie oznacza, że innym ludziom również. Nie rozumiem tego rozciągania własnych doświadczeń na całą populację. I obrażania tych, którzy śmią mieć inne zdanie.
    Właśnie rozmawiasz z osobą, która przeszła depresję i wyszła z niej bez leków - to ja, mam na imię jednorożec. A moja córka ma hiperglikemię i lekarze nie przepisali jej metmorfiny, tylko zalecili dietę i ruch, skandal!


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • alchemy_alice 16.05.17, 22:20
    Pade, nie znam takich osób ale to nie znaczy, że nie istnieją. Każdy patrzy przez pryzmat swoich doświadczeń. Ty także. Tylko, że ja widzę kompromis, czyli terapia plus leki, lub same leki, lub terapia jeżeli faktycznie leki nie pomogą. Ty z kolei mówisz, że trzeba zmienić tryb życia i nastawienie. Wiesz, że większość chorych jest tak wycieńczona swoją depresją, że nie może fizycznie swojego stanu zmienić? I tym ludziom trzeba realnie pomóc. Nie gadaniem, ale działaniem, bo sami sobie tego nie wyleczą. Potrzebna jest diagnoza lekarza, a nie samo pozytywne nastawienie. To lekarz powinien decydować o sposobie leczenia, a nie poradniki jak sobie radzić ze stresem, pisane przez osoby, które mają nikłą wiedzę. Znałam ludzi, którzy bali się stygmatyzacji i leczenia psychiatrycznego, też chcieli radzić sobie sami. Wielu z nich już na świecie nie ma. Gdyby ktoś ich przekonał, że depresja to tylko choroba, a nie ich wina, bo nie mogą się uśmiechnąć, może by jeszcze żyli. Wybacz, że podchodzę do tego emocjonalnie, ale za dużo osób cierpi, bo boi się leków czy lekarzy, więc tak, zawsze będę wyganiać po diagnozę i nigdy nie powiem, że mają zmienić tryb życia i to ich wyleczy

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • pade 16.05.17, 22:53
    A skąd Ci się wzięło to "pozytywne nastawienie" i "zmiana trybu życia"?
    Ja twierdzę, bo chyba Ci to umknęło, że same leki to za mało. Że bez zmiany schematów poznawczych (a to nie to samo co pozytywne nastawienie), bez terapii, ect., ect pod odstawieniu leków choroba może wrócić. I twierdzę, że bez leków można wyjść z depresji czy zaburzeń lękowych. Może nie każdy ma do tego predyspozycje, ale jednak.
    A tego, że wyczytałaś gdzieś między wierszami, że depresja jest z czyjejś winy, to już kompletnie nie rozumiem. Może nie warto się doszukiwać tego, czego nie ma?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 23:12
    >>>> I twierdzę, że bez leków można wyjść z depresji czy zaburzeń lękowych. Może nie każdy ma do tego predyspozycje, ale jednak.

    Na depresje cierpi wg szacunkow ok. 400mln ludzi na swiecie. Wg Ciebie to wszystko to nieudacznicy, ktorzy nie zadali sobie trudu aby zmienic schematy poznawcze (cokolwiek to jest)? Moze sie za slabo staraja? Moze za malo walcza? A przeciez o to chodzi, prawda? Zeby sie nie lenic, zeby walczyc, zeby harowac i krwawica i pazurami walczyc kazdego dnia. Zeby za latwo im przypadkiem nie bylo, prawda? Ale przeciez jak juz sie tak zaharuja na smierc, to kazdego da sie wyleczyc bez lekow? Ooops, nie udalo sie, pewnie za slabo sie staraja. Siegneli po cudowne pigulki - cieniasy, co nie?


    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • pade 16.05.17, 23:21
    Już pisałam, że nie rozmawiam z Tobą.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 01:46
    I twierdzę, że bez leków można wyjść z depresji czy zaburzeń lękowych. Może nie każdy ma do tego predyspozycje, ale jednak.

    Czyli, pisząc wyraźnie i wprost: NIE KAŻDY MOŻE BEZ LEKÓW WYJŚĆ Z ZABURZEŃ?
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 01:48
    taki-sobie-nick napisała:

    > I twierdzę, że bez leków można wyjść z depresji czy zaburzeń lękowych. Może nie
    > każdy ma do tego predyspozycje, ale jednak.
    >
    > Czyli, pisząc wyraźnie i wprost: NIE KAŻDY MOŻE BEZ LEKÓW WYJŚĆ Z ZABURZEŃ?

    To ja bym się jeszcze chętnie dowiedziała, czy ta grupa, co "może wyjść bez leków", to jest mniejszość czy większość chorych.

    Aha, i tu uwaga: niektórzy nie wychodzą z zaburzeń również na lekach. Bo tak. Bo zaburzenia istniejące "od zawsze", "odkąd pacjent pamięta" nawracają. Można się terapeucić, ale nawrócą i tak.
  • evee1 17.05.17, 02:15
    No, Twoje wlasne slowa smile
    > Co znaczy, ze nie mozna zmienic stylu zycia? Bo, ze sa przypadki,w których nie mozna zmienic
    > pracy wierze. Na pewno forum wymysli taka sytuacje, ze nie bedzie wyjscia.
    Napisalas tez:
    > Nagle to mozna dostac ataku paniki, ale wczesniej na pewno bylo dlugotrwale silne napiecie,
    > zamartwianie sie, katastrofizowanie
    Powyzsze zaklada, ze jakich przyczyn czlowiek sie zamartwial, czy prezentowal jakies tam schematy myslowe i to NA PEWNO byly przyczyna.
    Snakelilith tez napisala o tym, ze to nasze nastawienie jest winne:
    > depresja najczesciej nie spada z nieba, a jest konsekwencja niekorzystnych automatyzmów i schematów myslowych u pacjenta
    Zaskocze Was. W bardzo wielu przypadkach (mnie wlaczajac) depresja czy nerwica pojawia sie u osob, ktore sa wesole, optymisttycznie nastawione do zycia, majace zdrowe stosunki w rodzinie, przyjaciol i ogolnie udane zycie. Dlatego uderza to jak obuchem w leb, bo znikad sie czlowiek nie spodziewal.
    Ja tez tak miedzy wierszami wyczytuje w Waszych postach sugestie, ze osoby chore wlasnie za malo sie staraja, bo jakby sie bardziej postaraly, to nie potrzbne bylyby im leki, zeby pozbyc sie tego g...
    W dosc bezpardonowy sposob odpowiedziala Tobie doska, ale z trescia jej postu sie zgadzam. Takie podejscie jest szkodliwe, bo dodatkowo generuje u chory poczucie winy. To jest straszne uczucie, kiedy czlowiek czuje sie winny swojej choroby i nie wiem czy wiesz, ze to poczucie winy jest jednym z glownych punktow terapii. Na terapie trafiaja ludzie, ktorzy juz sa po sporych zmaganiach z depresja (nerwica czy OCD, to ten sam problem), i ktorzy to poczucie winy maja juz bardzo dobrze zakorzenione, bo spoleczenstwo ma wlasnie takie podejscie do chorob psychicznych - czlowiek za bardzo sie przejmuje, ma zle podejscie do zycia i jakby to zmienil, to by bylo git.
    Oczywiscie teraz trywializuje, ale chcialam po prostu pokazac, ze mimo tego, ze nie piszesz, ze leki to samo ZUO, to jednak to co piszesz poza tym moze miec negatywny skutek. Oczywiscie NA PEWNO jest to moja wina, w jaki sposob odczytuje te posty wink.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • pade 17.05.17, 11:24
    Pisząc, że można zmienić styl/tryb życia miałam na myśli wprowadzenie większej higieny psychicznej. Czyli: odpowiednią ilość snu, relaksację, wysiłek fizyczny na świeżym powietrzu, woda zamiast kawy, magnez, płodozmian czyli: praca fizyczna odpoczynek psychiczny i na odwrót, czyli szeroko pojęte dbanie o siebie.
    O pozytywnym nastawieniu nic nie pisałam. Pewnie wzięło Ci się z przeciwieństwa do katastrofizowania.
    Błędy poznawcze, mechanizmy obronne, obawy, lęki NIE SĄ niczyją winą. Wykształcają się w toku rozwoju emocjonalnego i psychicznego pod wpływem zdarzeń zewnętrznych. Mają za zadanie chronić kruchą psychikę najczęściej dziecka, ale w dorosłym wieku nie spełniają już swojej roli, a często wręcz szkodzą.
    Problem polega na tym, że ludzie nie są tego świadomi. W ciągu dnia mają milion myśli, milion reakcji, żeby je sobie uświadomić, odpowiednio powiązać i skorygować, potrzebują dużego skupienia, refleksji i czasu.
    Jako osoba, która większą część życia żyła w poczuciu winy powiem Ci tak: odróżnij winę od odpowiedzialności, pozbądź się winy, bo jest destrukcyjna i NICZEGO do życia nie wnosi, weź odpowiedzialność za to, za co możesz wziąć (odróżnianie) a resztę zaakceptuj lub odrzuć.
    Wiem, że to trudne, wiem.
    Jeśli chodzi o "pozytywne nastawienie" miałam na myśli realistyczne nastawienie. Naukę odróżniania faktów od wyobrażeń, oczekiwań od rzeczywistości, wyłapywanie błędów poznawczych i korygowanie ich. Uświadamianie sobie własnych emocji, nie tłumienie ich, nie unikanie, nie wygaszanie "zagłuszaczami", lecz zaakceptowanie i pozwolenie na to by przepłynęły. To jest cholernie trudne.
    Kiedy urodziły się moje dzieci zaczęłam żyć w napięciu i w lęku. Kompletnie nie byłam tego świadoma. Dopiero niedawno, gdy poczytałam sobie swoje stare posty, sprzed wielu lat zobaczyłam ile było w nich lęku o dzieci. O ich zdrowie, o to by nie popełnić pewnych błędów itd. itd. Wtedy tego nie widziałam.
    Ty i wiele innych osób, które nas czytają, może pomyśleć, że napisała co wiedziała pseudopsycholożka, łatwo jej pisać "można znaleźć przyczynę, można sobie poradzić", bo ona NA PEWNO nie przeżyła tego, co ja przeżywam i nie wie o czym pisze. Więc powtarzam, wiem co piszę, bo piszę z doświadczenia, nie z książek czy poradnikówsmile

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 17.05.17, 11:31
    >>>> Czyli: odpowiednią ilość snu, relaksację, wysiłek fizyczny na świeżym powietrzu, woda zamiast kawy, magnez, płodozmian czyli: praca fizyczna odpoczynek psychiczny i na odwrót, czyli szeroko pojęte dbanie o siebie.

    Bla bla bla. Tlumaczymy Ci jak krowie na rowie, ze na depresje czesto choruja ludzie, ktorzy prowadza zajebiscie higieniczny tryb zycia, maja szczesliwe rodziny, zwiazki, nic im nie brakuje. A Ty swoje sad


    >>>> Jako osoba, która większą część życia żyła w poczuciu winy powiem Ci tak

    Dlaczego zakladasz w ogole, ze osoba chora na depresje kiedykolwiek zyla w poczuciu winy???? Nie widzisz, ze jedziesz stereotypami i domoroslymi teoriami?

    >>>> Jeśli chodzi o "pozytywne nastawienie" miałam na myśli realistyczne nastawienie. Naukę odróżniania faktów od wyobrażeń, oczekiwań od rzeczywistości, wyłapywanie błędów poznawczych i korygowanie ich. Uświadamianie sobie własnych emocji, nie tłumienie ich, nie unikanie, nie wygaszanie "zagłuszaczami", lecz zaakceptowanie i pozwolenie na to by przepłynęły. To jest cholernie trudne.

    Bla bla bla, dalszy ciag. Ile razy mozna powtorzyc, ze depresja dotyka bardzo czesto bardzo szczeslliwych ludzi?




    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • evee1 17.05.17, 12:07
    Tak się składa, ze ja akurat bardzo dobrze sobie z tego wszystkiego zdaje sprawę, np na depresje choruje już ponad 20 lat. Ja nie czujnie ńiczego winna, raczej pisałam o muchanizmach ogólnie. I z myśleniem u mnie tez w porządku smile, ale jeżeli chodzi o mnie samą to ja wiem, ze na dzień dzisiejszy wykorzystałam inne możliwości poza braniem leków. Może za jakiś czas jeszcze spróbuje, choć już próbowałam w przeszłości i smutno to się skończyło, ale teraz nie mam motywacji, bo muszę przez kilka lat jeszcze funkcjonować (żeby moc pracować) i branie leków jest niewielka ceną, która mi to zapewnia.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • pade 17.05.17, 12:29
    Ja Ciebie, ani nikogo innego nie namawiam do odstawienia leków i leczeniu się wyłącznie terapią czy autoterapią.
    Po prostu polemizuję z tezą zawartą w tym wątku, że tylko leki leczą zaburzenia lękowe i depresję. Z doświadczenia wiem, że niekoniecznie. Są ludzie, którzy nie chcą brać leków i czują się na siłach by szukać innych sposobów. Dlatego o tym wszystkim piszę.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 17.05.17, 13:50
    >>>> Po prostu polemizuję z tezą zawartą w tym wątku, że tylko leki leczą zaburzenia lękowe i depresję.

    NIKT tego NIGDY nie napisal analfabetko.
    Polemizujemy tu ze szkodliwymi pogladami jakoby leki nie leczyly a jedynie maskowaly problem (co jest bzdura naukowa), plus, ze wziecie lekow to poddanie sie (co jest zwyczajnie szkodliwe i moze kosztowac zycie ludzkie).

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • evee1 17.05.17, 14:31
    Ale przecież nikt tu tezy, źe zaburzenia lekowe i depresje należy leczyc tylko lekami, nie stawia. Nie musisz wiec z tym polemizować smile.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • vre-sna 17.05.17, 19:49
    Pade, ale czasami nie ma na to siły, żeby np. zdrowo się wysypiać. Natłok myśli jest tak wredny, że rano, gdy wstajesz po g.nej nocy tylko się powiększa poczucie beznadziei i totalnej niemożności.
    Sen jest podstawą - masz z głowy kilka lat - funkcjonujesz tylko to to by ewentualnie przetrwać, a nie żeby wprowadzać dalsze udogodnienia, bo szczerze masz to w d.pie.
    Chcesz się tylko wyspać.
    A z czasem masz już wszystkiego dość.
    I jak słyszysz, że masz wpływ na swoje życie, to masz ochotę "zabić" za te słowa, bo dobrze wiesz, że nie potrafisz wyłączyć myśli, przeżyć. Bo nie masz na to siły.
  • snakelilith 17.05.17, 20:21
    vre-sna napisała:

    > I jak słyszysz, że masz wpływ na swoje życie, to masz ochotę "zabić" za te słow
    > a, bo dobrze wiesz, że nie potrafisz wyłączyć myśli, przeżyć. Bo nie masz na to
    > siły.

    Ale często jest tak, że nie potrafisz wyłączyć myśli, bo nie wiesz jak. Nie potrafisz zasnąć, bo nie wiesz jak się odprężyć, nie wiesz jak kontrolować natręctwa, nie wiesz jak dawać sobie radę z negatywnym kołowrotkiem. Nie wiesz, jak odzyskać kontrolę nad swoim życiem, nie wiesz co robić, by codzienność cię dodatkowo nie przytłaczała, nie wiesz z czego lepiej zrezygnować, a co przyniesie ci ulgę. I tego może nauczyć terapia. Zdrowym ludziom te umiejętności nie muszą być potrzebne, bo u nich wszystko przebiega automatycznie, choremu jednak tak. To może być żmudne i wydawać się ponad siły, ale tak samo jak po wypadku chodzisz na rehabilitację złamanej nogi i wiesz, że wchodzenie na schody nie będzie już nigdy tak proste jak kiedyś , tak samo chorzy z depresją muszą nauczyć się dbać o zdrowie psychiczne i przysposobić sobie alternatywne metody radzenia sobie z problemami. Nikt nie twierdzi, że jest to łatwe, ale wszystko zaczyna się od pierwszego kroku.
  • vre-sna 17.05.17, 21:00
    Odwróciłabym jednak kolejność, pewnie nie we wszystkich przypadkach.
    Wyrównanie chemii może być świetnym katalizatorem do wyjścia z ciemnej d.py i zaowocowaniem chęci do pracy nad sobą.
    Ale to jeszcze zależy od charakteru, osobowości. Nie za bardzo się na tym znam, jednak wiem, że mi sama terapia nie pomogła. Aczkolwiek, uświadomiła.
    Ale wiedza o pewnych mechanizmach daje wiedzę, ale nie ukojenie i poczucie spokoju i równowagi. Nawet poczucie ( ?) umiejętności wyciągania wniosków, jakby podsumowania, nie do końca może się przełożyć na efekt. Bo lęki, myśli, powracają i mają większą siłę sprawczą.
  • miss_fahrenheit 17.05.17, 21:01
    snakelilith napisała:

    > Nikt nie twierdzi, że jest to łatwe, ale wszystko zaczyna się od pierwszego kroku.

    A tym pierwszym krokiem są właśnie leki i dopiero równolegle do nich - terapia.
  • pade 17.05.17, 21:09
    Autorka bierze leki i pyta o terapię.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • evee1 18.05.17, 00:34
    Pade, nie obraź się, ale to co piszesz to są podstawy i myślisz, że my (no, każdym razie ja) ich nie znamy. Co więcej, każda osoba, która była na terapii kognitywno-poznawszej nie tylko o tym wie, ale też praktykowała. U niektórych już samo poznanie mechanizmów i zależności między tym co człowiek myśli i czuje, pomaga w opanowaniu rozwijającego się ataku. Ale czasem cała ta wiedza i praktyka po prostu nie wystarcza i nie pomaga. Nawet jeżeli wiesz co masz robić i to robisz, to mimo to nadal masz te cholerne ataki, bo one są silniejsze niż Twoje przeciwdziałania. To tak jakby nauczyć się pływać i świetnie plywac na basenie, nawet całkiem dobrze dawać sobie radę w morzu jak są fale, ale jak przychodzi tsunami, to możesz te umiejętności stosować, a masa wody i tak Cię porwie.
    Disclaimer: Sa ludzie, u których terapia CBT daje efekty​. I jest ich całkiem sporo, ale niestety są też osobniki odporne na terapię.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • evee1 18.05.17, 00:43
    A, żeby nie było, że terapia w moim przypadku w ogóle gole nie była przydatna. Umiejętności relaksacji, stawania z boku itp bardzo mi się przydają. To, że biorę leki, które opanowały moje stany lękowe i nie mam ataków paniki, nie spowodowały, że jestem inna osobą. Nadal mam taki charakter i naturalne predyspozycje z jakimi se urodzilam, miewam stresujące okresy w życiu, spotykam różnych ludzi, ale umiejętności rozpoznawania szkodliwych dla mnie sytuacji pozwala na przeciwdziałanie negatywnym skutkom tych sytuacji.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • taki-sobie-nick 19.05.17, 20:17
    vre-sna napisała:

    > Pade, ale czasami nie ma na to siły, żeby np. zdrowo się wysypiać. (...)

    O, i ten wpis w całości znakomicie ilustruje, o co chodzi.
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 21:32
    bo ona NA PEWNO nie przeżyła tego, co ja przeżywam i nie wie o czym pisze. Więc powtarzam, wiem co piszę, bo piszę z doświadczenia, nie z książek czy poradników

    A cóż ty takiego przeżyłaś? Przesadne lęki? Bo wątek jest o atakach paniki, że o innych formach nerwic (z kontrastową na czele - spróbuj przeżyć!) nie wspomnę.
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 21:34
    jak to się dzieje, że niektóre z tych "nieprawidłowych nastawień" leczy się operacyjnie? I że daje to widoczne skutki, ale i efekty uboczne? To by jednak dowodziło, że nie mamusia z tatusiem byli winni, tylko nieprawidłowa neurochemia mózgu. W niektórych przypadkach, oczywiście.
  • pade 17.05.17, 21:40
    Nie wiem, zapytaj psychiatrę, albo Dosię, ona też jest psychiatrą.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 21:50
    pade napisała:

    > Nie wiem, zapytaj psychiatrę, albo Dosię, ona też jest psychiatrą.
    >
    Bo gdybyś nie wierzyła, to wklep sobie "operacje Bydgoszcz Marek Harat".

    Facet operuje również osoby z Parkinsonem i Alzheimerem.


    Z nerwicowych operowane są najcięższe przypadki, czyli ludzie, którzy nie wychodzą z domu.

    Nie wiem, czy wiesz, ale lęki mogą spowodować, że osoba LATAMI nie wychodzi z domu.

    Psychiatry albo Dosi mogę zapytać, Dosi możesz sama, sądzę jednak, że i tak nie zrozumiem odpowiedzi.

    Mogę ci napisać, że "źle działają neurony na zakrętach obręczy wielkiej", ale nie dość, że sama tego nie rozumiem, to nie wiem nawet, czym jest obręcz wielka.

    Jak dla mnie zrozumiałe jest wyjaśnienie "nieprawidłowa neurochemia mózgu" i nie zamierzam tego zgłębiać, bo to za trudna dziedzina.
  • pade 17.05.17, 21:39
    Nic takiego, taki pikuś, miałam kiedyś zły humorsmile

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • evee1 18.05.17, 00:17
    Ale miałaś kiedyś ataki paniki? Ja tak z ciekawości pytam.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • pade 18.05.17, 10:40
    Nie zaspokoję Twojej ciekawości, bo nie chcę być narażona na niewybredne ataki i lekceważenie moich przeżyć.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 18:14
    Nie zaspokoję Twojej ciekawości, bo nie chcę być narażona na niewybredne ataki i lekceważenie moich przeżyć

    Czyli nie miałaś. Nie miałaś też nerwicy kontrastowej.
  • vre-sna 17.05.17, 21:44
    Atak paniki jest koszmarnym doświadczeniem. Paradoksalnie nie musi być powiązany z żadnym traumatycznym zdarzeniem.
    Miewałam. I o dziwo minęło, gdy zdiagnozowano Hashimoto i zaczęłam brać leki na tarczycę. To akurat jest czysta biochemia.
  • snakelilith 17.05.17, 11:26
    evee1 napisała:

    > Zaskocze Was. W bardzo wielu przypadkach (mnie wlaczajac) depresja czy nerwica
    > pojawia sie u osob, ktore sa wesole, optymisttycznie nastawione do zycia, majac
    > e zdrowe stosunki w rodzinie, przyjaciol i ogolnie udane zycie. Dlatego uderza
    > to jak obuchem w leb, bo znikad sie czlowiek nie spodziewal.

    Niczym mnie nie zaskoczycz. To, że ktoś na zewnątrz jest wesoły, optymistycznie nastawiony do życia, ze zdrowymi stosunkami w rodzinie itp, nie oznacza, że nie pielęgnuje negatywnych myślowych schematów. Dopóki sytuacja zewnętrzna jest korzystna wszystko może się pięknie układać, ale z czasem robią się małe rysy i kiedyś sytuacja w jednej sekundzie może się zawalić. I mylicie obie z dośką w tym wątku opcjonalne możliwości terapii bez medykamentów z poczuciem winy za chorobę. Chory na depresję NIE JEST winny, że zachorował, ale jest także i im wcześnij to pojmnie, tym lepiej dla niego, współodpowiedzialny za przebieg terapii. Ma w ręku także inne możliwości, dodatkowo do antydepresantów. Możliwości, które na dłuższą metę mogą okazać się bardziej skuteczne od leków, które tak naprawdę nie leczą, a jedynie maskują manifestujące się symptomy choroby. I nikt nie pisze, że leki to zło. Nadinterepretacje wyciągane z tyłka.
  • d.o.s.i.a 17.05.17, 11:35
    >>>> bardziej skuteczne od leków, które tak naprawdę nie leczą, a jedynie maskują manifestujące się symptomy choroby

    Boze! Dlaczego piszesz takie bzdury!!!! Przeczytaj cokolwiek o tym JAK dzialaja i JAK lecza leki antydepresyjne, na poziomie receptorow, komorek nerwowych, calych obszarow mozgu, neuroplastycznosci itp. Bo ten potok bzdur jest nie do zniesienia! Powtarzasz bzdury wyczytane na internecie, dlaczego nie jestes tego w stanie pojac. Ziemia tez jest plaska wg Ciebie?

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • snakelilith 17.05.17, 11:51
    d.o.s.i.a napisała:

    > Boze! Dlaczego piszesz takie bzdury!!!! Przeczytaj cokolwiek o tym JAK dzialaja
    > i JAK lecza leki antydepresyjne, na poziomie receptorow, komorek nerwowych, ca
    > lych obszarow mozgu, neuroplastycznosci itp.

    A ty może najpierw łyknij pigułkę. Działanie antydepresantów NIE JEST do końca wyjaśnione. Coś tam się przyjmuje, coś zakłada, ale nikt nie potrafi wyjaśnić, dlaczego na niektórych pacjentów jakiś tam preparat nie działa, albo nawet nie działa żadny. Nikt normalny nie będzie też myślał, że leki ingerujące w pracę mózgu mają tylko i wyłączenie działanie pozytywne. O podwyższonym ryzyku suicydalnym przy lekach z kategorii SRI i paradoksalnych reakcjach słyszałaś? Antydepresanty to więc zawsze ruletka i nie zawsze dzaiałają tak, jak byśmy chcieli. Nie bardzo wiem, kto tu posługuje się internetowymi bzdurami, ja pracowałam na psychiatrii i widziałam więcej rzeczy, niż teksty reklamowe z farmaceutycznych ulotek potrafią zmieścić. A jeżeli chodzi o neuroplastyczność mózgu, to od dawno już wiadomo, że terapie niechemiczne jak np. psychoterapia behawioralna, czy behawioralno- poznawcza także mózg trwale zmieniają. To nie czary mary i cieciorka, a naukowe fakty.
  • pade 17.05.17, 12:00
    Dosia wszystko wie najlepiej i to udowodni. Nieważne, że przy okazji skopie i opluje dyskutanta.
    Nieważne, że swoją postawą robi złą reklamę temu, do czego usilnie namawia.
    Ważne, że ona ma rację, a ten kto się z nią nie zgadza to idiota.
    A, że to jest błąd poznawczy to nieistotne. Błędy poznawcze to cieciorki w nodze przecieżsmile
    ps. polecam poczytać o efekcie przywiązania

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • szeera 17.05.17, 20:55
    Nie wiem za bardzo co mają błędy poznawcze do tekstów dosi. A błędy poznawcze popełnia każdy, z jej wpisów w tym wątku nie wynika, że ona akurat bardziej niż inni.

    Zgadzam się w tym wątku z dosią. Z całym szacunkiem dla psychologi, ale medycyna jest cały czas dużo bardziej naukowa niż psychologia. Więc jeśli ktoś pisze, że medycyna coś słabo rozumie, to psychologia przeważnie rozumie to bardzo, bardzo slabo.

    W wątku też mylona jest cały czas skuteczna terapia z przyczyną danych zaburzeń. Nie musi istnieć żaden związek między przyczyną, a rodzajem skutecznego leczenia. Na tej zasadzie pacjentom z fizycznymi bólami, o znanej fizycznej przyczynie pomaga terapia behawioralno-poznawcza.

    Często sama pisałam, że terapia komuś może pomóc, ale w przypadku poważnych chorób które mają silny komponent biologiczny zniechęcanie do leków jest bardzo nierozsądne.
  • d.o.s.i.a 17.05.17, 13:46
    >>>> Działanie antydepresantów NIE JEST do końca wyjaśnione.

    Bo NIE JEST do konca wyjasniona przyczyna depresji i stanow lekowych. Wbrew co tu wypisujesz, temat jest naukowo przebadany od setki lat, z ogonem i bada sie go zawziecie obecnie. Na swiecie szacuje sie, ze jest ok 400 mln ludzi chorych na depresje i stany lekowe. Nikt nigdy nie tylko nie udowodnil czarno na bialym psychologicznych i osobowosciowych przyczyn depresji, ale nawet nie stwierdzil zwyklej korelacji (correlation) miedzy wystepowaniem depresji a plcia, wiekiem, statusem ekonomiczno-spolecznym, przezytymi traumami, zwiazkami rodzinnymi, miejscem zamieszkania i innymi czynnikami tego typu. NIE MA KORELACJI, rozumiesz? Wbrew sa dowody na to, ze to genetyczne czynniki (mutacje w receptorach serotoniny) PREDYSPONUJA do wiekszej wrazliwosci na abuse w dziecinstwie - i to nawet nie jest zbadane do konca, sa to tylko hipotezy, bo badan bylo raptownie DWA. Nie mowiac juz o PRZYCZYNOWOSCI, czyli causation. Rozumiesz? nie ma nawet korelacji, wiec jak mowic o przyczynowosci?????

    Wiec zrozum dziewczyno, ze Twoje teorie o schematach poznawczych sa z dupy wziete. Co wiecej, coraz wiecej znakow na niebie i ziemi wskazuje, i jest to potwierdzane naukowo coraz bardziej, ze przyczyny depresji sa ORGANICZNE. Prosilam Cie o wziecie jakiejkolwiek powaznej lektury w rece i doczytanie, bo masz bardzo powazne braki w wiedzy i rozsiewasz polprawdy i kompletne nieprawdy.

    To co jest udowodnione, to to, ze czesc antydepresantow dziala i to tylko nie "maskuje" objawy, a przyczynia sie do faktycznych zmian w mozgu. I po raz kolejny powtarzasz na tym forum farmazon, ze leki "maskuja" chorobe. Bzdura. To, ze dzialanie antydepresantow nie jest do konca wyjasnione wiaze sie bezposrednio z tym, ze nieznana jest etiologia choroby. Dokladnie tak jak w przypadku wielu innych lekow. Dzialanie glupiego paracetamolu jest nieznane, wiesz? A jednak sie go uzywa i uznaje, ze leczy bol. Tak, czy nie? Podobnie jest z antydepresantami. To, ze nie dzialaja na wszystkich jest jeszcze jednym dowodem na to, ze depresja jest choroba zlozona, wielokierunkowa i powodowana wieloma czynnikami, o ktorych wciaz malo wiemy. Wiemy natomiast, ze NIE SA TO czynniki psychologiczne.

    W dodatku nie wiesz, ze sa bardzo ROZNE leki antydepresyjne - od tych blokujacych wychwyt zwrotny serotoniny i noradrenaliny, do tych, ktore robia zupelnie odwrotnie. W dodatku nie wiesz, ze przy kompletnie leko i psychoterapeuto-opornej depresji na chorych dziala ketamina albo elektrowstrzasy. Parosekundowa sesja elektrowstrzasow, a nie lata terapii, sa w stanie pomoc ludziom na skraju samobojstwa - to tez negujesz? czy zwyczajnie o tym nie wiesz?

    >>> O podwyższonym ryzyku suicydalnym przy lekach z kategorii SRI i paradoksalnych reakcjach słyszałaś?

    Slyszalam i prawie na pewno znamy mechanizm tego dzialania. Gdbys, jak Cie prosilam, wziela do reki ksiazke z neurobiologii to bys doczytala jaki mechanizm, jaki receptor na neuronie pre-synaptycznym najprawdopodobniej za tym stoi.

    >>>> Nie bardzo wiem, kto tu posługuje się internetowymi bzdurami, ja pracowałam na psychiatrii

    A ja mam dyplom z neurobiologii i pracowalam z wieloma swiatowej klasy ludzmi, ktorzy w temacie depresji siedza od lat. I stad wiem, ze gadasz bzdury.

    Nikt nie mowi, ja rowniez w tym watku nie mowie, ze psychoterapia behawioralna nie dziala. Ja tylko sie nie godze na pisanie bzdur o tym, ze leki antydepresyjne "maskuja" problem i sa "droga na skroty". Bo to jest stwazanie realnego zagrozenia u ludzi, ktorzy sa blisko samobojstwa.



    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 21:52
    d.o.s.i.a napisała:

    > >>>> bardziej skuteczne od leków, które tak naprawdę nie leczą
    > , a jedynie maskują manifestujące się symptomy choroby
    >
    > Boze! Dlaczego piszesz takie bzdury!!!! Przeczytaj cokolwiek o tym JAK dzialaja
    > i JAK lecza leki antydepresyjne, na poziomie receptorow, komorek nerwowych, ca
    > lych obszarow mozgu, neuroplastycznosci itp.

    To weź jej coś sama napisz.
  • evee1 17.05.17, 13:10
    Ja nie pisałam o osobach pozornie szczęśliwych, albo takimi się wydającymi dla osób postronnych, których trawią jakieś demony od środka. Branie leków nie zmieniło mojego podejścia do życia i jestem dokładnie taka sama osobą i ze schematami myślowymi też u mnie w porządku (przypominam, ze na terapii byłam dwukrotnie), a mimo to z jakiegoś powodu jednak bez leków jest źle (oczywiście po czasie, nie tak od razu). Swego czasu specjalnie zeszłam z leków, żeby na terapii być "czysta" i mieć nad czym pracować w czasie terapii. Niestety nie udało mi sie tego cholerstwa zwalczyć terapią. Po wielu miesiącach, w czasie których było coraz gorzej w porozumieniu z lekarzem wróciłam do leków.
    I jeszcze, co konkretnie oznacza bycie współodpowiedzialnym za przebieg terapii? I jakie są te możliwości, które na dłuższa metę są skuteczniejsze od leków, zakładając ze leki działają i nie maja skutków ubocznych?
    Dlaczego, jeżeli leki to nie jest zło, to czemu tak demonizowane jest ich branie? Ja rozumiem, ze to są substancje nieobojętne dla organizmu, ale jest wiele innych leków, na inne przewlekłe przypadłości, które też regulują coś tam w organizmie, a jakoś nie maja aż tak złej renomy.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • evee1 17.05.17, 01:55
    Gwoli sprawiedliwosci, Alchemy_alice wcale nie napisala, ze pomagaja jej tylko leki smile.
    To ja napisalam, ze pomagaja mi tylko leki, ale tez nie rozciagam tego na cala populacje. ZAWSZE pisze i radze pojscie na psychoterapie, nawet jezeli nie zadziala ona w moim przypadku. I staram sie nikogo nie brazac, ale podejrzewam, ze tutaj masz pewnie na mysli doske. Mam w kazdym razie nadziej, ze nie mnie smile.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • vre-sna 16.05.17, 20:07
    Można, tylko pytanie, w jakich schematach człowiek czuje się bezpieczny na tyle, że zdaje sobie sprawę z tego, że zmiany mogą spowodować większy lęk, niż ten, z którym się wciąź zmaga.
  • evee1 17.05.17, 01:01
    Większość zmian w życiu nie jest zmiana jednego czynnika i ma wpływ na wiele innych rzeczy. Na niektóre ten wpływ jest pozytywny, na inne może być negatywny. Bardzo często jest to prostu coś za coś i trzeba sobie zrobić bilans zysków i strat zanim się decyzje podejmie. Tak często jest przy zmianie pracy. Po prostu nie ma tak (w znakomitej większości,bo pewnie czasem się zdarza), że można zmienić pracę na taką która będzie "lepsza" w ostatecznym rachunku. Nie mówiąc już o tym, że sam proces poszukiwania czy zmiany pracy jest dość stresujący.
    Podobnie jest ze zmianą siebie, swojego postępowania, czy podejścia do pewnych spraw w życiu. Często jest to jakiś tam kompromis.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 01:43

    > Co znaczy, ze nie można zmienić stylu życia?

    To znaczy, że cokolwiek robisz, i tak jesteś chora, poniała?
  • alchemy_alice 16.05.17, 19:46
    Zalecenia lekarza. Biorę okresowo: rok brania, rok przerwy i terapia w trakcie. Organizm szybko przyzwyczaja mi się do wenlafaksyny, a inne leki średnio mi pomagają. Znaczy efekt jest, ale i efekty uboczne męczące. Jak na razie leczenie działa, bo czuje się o wiele lepiej i powoli wychodzę na prostą. smile

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 19:59
    Aha. Myslalam, ze okresowo = 2 miesiace np. Rok to ok.
    Powodzenia Ci zycze smile

    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • alchemy_alice 16.05.17, 20:34
    Dziękuję smile walczę wytrwale!

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • snakelilith 16.05.17, 20:40
    alchemy_alice napisał(a):

    > Dziękuję smile walczę wytrwale!
    >

    A na czym polega ta walka? Tylko na łykaniu pigułki? Moim zdaniem nie walczysz, a zrezygnowałaś.
  • alchemy_alice 16.05.17, 22:23
    Nie umiesz czytać czy co? Okulista nie jest taki straszny. Leki plus terapia, poczytaj sobie moje posty w tym temacie i nie grzesz więcej.

    Swoją drogą, każdej chorej osobie, przyjmującej leki powiesz, że się poddała? Czy ty wiesz co ty w ogóle mówisz? Puknij się, bo przez takich jak ty, nikt nie bierze na poważnie śmiertelnie niebezpiecznej choroby. Cukrzyk też się pewnie poddaje jak przyjmuje insulinę?

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • d.o.s.i.a 16.05.17, 23:09
    >>>> A na czym polega ta walka? Tylko na łykaniu pigułki? Moim zdaniem nie walczysz, a zrezygnowałaś.

    Wiesz co? Oburzylo mnie to co napisalas. I wku...lo zwyczajnie. Jak smiesz cos takiego komus mowic? Jak mozna napisac, ze branie lekow na depresje to nie walka a rezygnacja? Osobie z rakiem tez to napiszesz? Ze chemioterapia to rezygnacja? Wiesz co? Puknij sie w glupi leb, bo inaczej tego nie mozna podsumowac. Robisz ogromna krzywde ludziom, tym, ktorzy daja sie wpedzic w poczucie winy, bo siegneli po leki zamiast "walczyc". Ja o tych ludziach slysze co ktorys dzien jadac do pracy pociagiem? wiesz dlaczego? Bo co pare dni ktos decyduje sie nie walczyc dalej, zrezygnowac i skoczyc pod pociag. Bo zabraklo im sil na walke. I stojac wtedy w korku pociagow, mam wtedy ochote znalezc takich debili jak Ty, gloszacych te swoje pie...ne teorie o braku walki i rezygnacji, o cudownych szamanskich dietach i terapiach i mam ochote trzasnac ich w te glupie mordy.
    I niech mnie moderatorki wycinaja, prosze bardzo, ale nie zmieni to faktu, ze robicie krecia robote, piszecie kompletnie bzdury i robicie realna krzywde wielu ludziom.
    Tak, to prawda, ze depresanty nie kazdemu pomagaja - szkoda! Naprawde wolalabym, zeby bylo inaczej. Ale pomagaja milionom ludzi na swiecie kazdego dnia. I nie, oni NIE MAJA OBOWIAZKU WALCZYC!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Oni maja prawo zyc BEZ WALKI!!!!!!!!!!!!!!!!!! Bez wzgledu na to co Ty na ten temat sadzisz. I szkoda, ze niestety rzadko bez walki sie obywa. I tysiace naukowcow pracuje nad tym, zeby ta pula ludzi rosla, zeby mozna bylo pomoc tym ludziom z lekooporna depresja, zeby NIE MUSIELI WALCZYC, ROZUMIESZ?????? - probuje sie wszystkiego, elektrowstrzasow, ketaminy, i innych cudow wiankow. A przyjdzie taka debilka i napisze, ze lykanie pigulki to nie walka, a rezygnacja. Wiesz co? Powinnas sie wstydzic tego co napisalas i kurna mam nadzieje, ze karma kiedys wroci do Ciebie i Cie mocno kopnie w tylek i moze kiedys zrewidujesz swoje poglady.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • sick_individual 17.05.17, 00:25
    Ale bierzesz jakieś leki?

    --
    Nothing is real; everything exists only in a dream of a dog.
  • alchemy_alice 17.05.17, 07:25
    Przez takich ludzi jak snake musiałam się pół życia szarpać, bo myślałam że za słabo się staram i że choroba to moja wina. Że to, że nie mogę wstać z łóżka to moje lenistwo. Gdyby nie mój brat, który zaprowadził mnie siłą do lekarza, to by mnie tu nie było. I nagle jak wzięłam tę "cudowną" tabletkę, miałam siłę walczyć z chorobą. Mogłam zwlec się z łóżka i pójść na terapię, gdzie mądry terapeuta pokazał mi, że to nie moja wina, że nie jestem słaba, a jedynie chora i że to można leczyć. Powiedział, że nie będzie łatwo, ale każdy moment gdzie czuję coś prócz strachu i smutku, to krok do przodu. Marzę o tym aby odpocząć. Wziąć tabletkę i nie robić nic więcej, tylko że tak się nie da. Prócz leków codziennie walczę o wstanie z łóżka i o chwilę bez choroby. Nie mam czasami siły, organizm ma dość, ale lek pozwala mi wstać i pracować nad chorobą, aby uczynić ją znośną. Kto tego nie przeżył, nie zrozumie jaki ogrom pracy trzeba w to włożyć.

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • snakelilith 17.05.17, 11:38
    alchemy_alice napisał(a):

    > Przez takich ludzi jak snake musiałam się pół życia szarpać, bo myślałam że za
    > słabo się staram i że choroba to moja wina.

    Jeszcze raz - nadiniterpretacja wyciągnięta z tyłka. Może faktycznie powinnaś nauczyć się nieco opanować emocje, są na to dobre metody. To jest naprawdę przyjacielska rada, a nie próba dowalenia, bo widać, że masz tu deficyty. I jasne, że czujesz się dobrze z tabletką. Równie dobrze czuje się alkoholik zapijący co wieczorny smutek, albo uzależniona od diazepamu kobieta, która od miesiący nie potrafi zasnąć bez piguł. I o ile antydepresanty nie są aż tak niebezpieczne od wyżej wymienionych i zdaniem lekarzy nie powodują uzależnienia (co w ostatnich latach zaczyna być dyskusyjne) oraz mają swoje uzasadnienie medyczne, to nie leczą one choroby, powinnaś o tym wiedzieć. To tylko pomoc, by znaleźć siły i motywację na dalszą terapię i bardzo ubolewam, że wielu pacjentów się po prostu olewa wypisuając im kolejną recepetę. I jeszcze raz, uważam antydepresanty za ważne i potrzebne lekarstwa, ale przypisywanie im cudownej mocy sprawczej to nieporozumienie.
  • miss_fahrenheit 17.05.17, 11:53
    To działa też w drugą stronę - sama terapia bez wsparcia leczeniem farmakologicznym rzadko przynosi efekty.
  • d.o.s.i.a 17.05.17, 14:49
    >>> I jeszcze raz, uważam antydepresanty za ważne i potrzebne lekarstwa, ale przypisywanie im cudownej mocy sprawczej to nieporozumienie.

    A jak wytlumaczysz fakt, ze u ludzi kompletnie opornych na standardowe antydepranty i terapie, ludzi na skraju samobojstwa, pomagaja elekstrowstrzasy? Ot, pare sekund pradu przez mozg i czlowiek zdrowieje i to na dlugo (choc zaraz pewnie uslysze, ze w takim razie elektrowstrzasy maskuja tylko problem big_grin). Bez zmudnej psychoterapii, bez wyrzeczen, modlitw - wystarczy pare sekund pradu i swiat sie robi rozowy. A tak sie wlasnie leczy ludzi, ktorym nic wiecej nie pomoglo. Podobnie, leczy sie ludzi ketamina (masa skutkow ubocznych), ktora potrafi w ciagu 40 minut zniesc ciezki epizod samobojczy i dlugoletnia depresje. Cuda, panie, leki przeciez nie dzialaja. Co wiecej, sa desperaci, ktorym nie pomaga nic i probuja wszystkiego, laczenie ze wstrzykiwaniem czynnika BDNF prosto do hipokampu - wariaci normalnie. I wiesz co? Depresja mija. Cudownie. A przeciez leki nie dzialaja!!!
    Rzeczywiscie, jeszcze malo wiemy o dzialaniu jakichkolwiek lekow na mozg, w tym lekow antydepresyjnych, ale to nie znaczy, ze one nie dzialaja. Obecnie medycyna zrobila sie na tyle skomplikowana, ze czesto nie obchodzi nas JAK lek dziala, wazne, ze dziala. Tak bylo np. z lekami na stwardnienie rozsiane - naukowcy zgadaja sie, ze proba znalezienia odpowiedzi na pytanie "co powoduje MS" odciagnela nas od znalezienia leku na MS o cale dekady. Obecne (a jest ich na szczescie coraz wiecej) terapie nawet nie probuja odpowiediec na pytanie - co powoduje MS, a CO JE LECZY. I dzieki zmianie mind-set nastapil w ostatnich latach ogromny przelom w badaniach. Tak samo jest z depresja - proby wytlumaczenia skad sie bierze spelzly na niczym. Bo nie ma to znaczenia - wazne ze znakomita czesc lekow dziala! A chorych naprawde nie interesuje czy ich zycie jest nie takie jak trzeba, czy maja traume i jak ciezko powinni pracowac nad soba - chorych interesuje pozbycie sie choroby.

    I jeszcze jedno sie zapytam. Dlaczego depresja? Dlaczego postulujesz, ze to wlasnie deprsja i stany lekowe wynikaja z czynnikow psychologicznych, z jakichs schematow poznawczych? A nie na przyklad Alzheimer, choroba Parkinsona, schizofrenia? Co wyroznia wg Ciebie depresje na tyle, ze nie potrafisz przyjac do swiadomosci, ze depresja tez moze byc choroba organiczna? Co jest w niej takiego?



    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • alchemy_alice 17.05.17, 15:26
    Czuję się lepiej z tabletką i terapią niż z samą terapią. Wciskasz mi uzależnienie i porównujesz do alkoholika. Sorry, ale mam dość. Nie będę z tobą dyskutować, bo nie czytasz tego co piszę. A nie czytasz bo nie chcesz. Terapia jest ważna, ale często bez farmakologii nie wystarcza i pisałam o tym mnóstwo razy.

    I tak poddałam się, ba teraz też się poddaję, bo wolę wziąć lek i mieć siłę na terapię niż gapić się tępo w sufit i myśleć o śmierci.

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • snakelilith 17.05.17, 18:57
    alchemy_alice napisał(a):

    > Czuję się lepiej z tabletką i terapią niż z samą terapią. Wciskasz mi uzależnie
    > nie i porównujesz do alkoholika. Sorry, ale mam dość.

    Alkoholizm to też choroba i wielu ludzie zapija swoją drogą w ten sposób właśnie depresję, ale jak widać sama rozróżniasz choroby mniej lub bardziej "szlachetne", krzycząc przy tym o stagmatyzacji spotykającej ludzi z depresją. Nie mam zamiaru tu więcej z nikim dyskutować, bo na emocjonalne wybuchy nie pomogą żadne racjonalne argumenty.
  • d.o.s.i.a 17.05.17, 19:01
    >>> Alkoholizm to też choroba i wielu ludzie zapija swoją drogą w ten sposób właśnie depresję

    Jak mozna porownywac zapijanie depresji alkoholem z braniem na depresje lekow??? Trzeba miec chyba pustke w mozgownicy, zeby w ogole wpasc na tego typu porownanie.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • sick_individual 17.05.17, 12:53
    "Przez takich ludzi jak snake musiałam się pół życia szarpać, bo myślałam że za słabo się staram i że choroba to moja wina."

    Cosik to nielogiczne. Wyznawałaś naprawdę głupie poglądy, pod wpływem których podejmowałaś ważne decyzje życiowe (albo raczej ich nie podejmowałaś), a jak wreszcie przejrzałaś na oczy, odsądzasz od czci i wiary... innych ludzi, którzy myślą tak, jak ty rozumowałaś przez "pół życia". Siebie też tak surowo osądzasz czy uważasz się wyłącznie za ofiarę złych ludzi o błędnych poglądach, które cię omamiły, odebrały zdolność samodzielnego myślenia i narzuciły bierność życiową?

    --
    I love people. Everybody. I love them, I think, as a stamp collector loves his collection.
  • alchemy_alice 17.05.17, 15:31
    Czy ty w ogóle wiesz jak wygląda depresja? Pierwsze co to poczucie winy, że jest się smutnym, zdołowanym i beznadziejnym. To nie są poglądy, tego się nie wybiera. Tak myślałam bo tak się czułam, bo tak wszyscy gadają. Teraz wiem, że depresja to nie wina złego humoru czy lenistwa, to choroba. Nikt nie powinien czuć się winny dlatego, ze jest chory. Dlatego o tym mówię, że trzeba lekarza i diagnozy a nie feng shui i szamana. Chorzy ludzie potrzebują realnego leczenia a nie wciskania im bzdur.

    Nie jestem ofiarą, nie jestem słaba czy leniwa. Jestem CHORA i już. Zamilcz, bo zachowujesz się podle.

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • sick_individual 17.05.17, 15:59
    Nie no, oczywiście, że nie wiem. TY WIESZ. Ty cierpiałaś przez innych. Więc teraz będziesz ogłaszać, kto ma zamilknąć, a kto może mówić. I kto jest czemu winien przez to że ma taką a nie inną opinię na dany temat. Zabawne to.

    --
    I love people. Everybody. I love them, I think, as a stamp collector loves his collection.
  • snakelilith 17.05.17, 11:10
    d.o.s.i.a napisała:

    > >>>> A na czym polega ta walka? Tylko na łykaniu pigułki? Moim
    > zdaniem nie walczysz, a zrezygnowałaś.
    >
    > Wiesz co? Oburzylo mnie to co napisalas. I wku...lo zwyczajnie. Jak smiesz cos
    > takiego komus mowic?

    Możesz się oburzać, zresztą widać, że to bardzo lubisz, więc nawet nie czytam tego steku bzdur, który w moim kierunku napisałaś. Nie będę się też użalać nad chorymi z depresją, bo to nikomu jeszcze w tej sytuacji nie pomogło. Nadal jestem zdania, że terapia depresji polegająca na wyłącznym podawaniu antydepresantów jest terapią niewystarczającą. Co zresztą chyba widać jak na dłoni. Twoje niezrównoważenie emocjonalne nie świadczy bowiem o psychicznym zdrowiu.
  • isa_bella1 17.05.17, 13:20
    No ale alchemy napisała że bierze leki i chodzi na terapię a jednak twierdziłaś że się poddała...moze czasem zastanów się nad tym co piszesz...jeśli to nie za trudne dla ciebie...
  • alchemy_alice 17.05.17, 15:20
    O terapii pisałam od początku, ale jak ktoś sobie tezę postawi to wybiórczo czyta. Dzięki za "obronę", ale obawiam się że i tak nie zrozumieją

    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • pade 17.05.17, 18:26
    Zrozumiały, że autorka pyta o zaburzenia lękowe, bierze leki i pyta o terapię. Ale pewnie źle zrozumiały.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • evee1 17.05.17, 02:30
    Wiesz co, ja sie poddalam!! Po 13 latach zycia z ciaglymi stanami lekowymi i z atakami paniki po kilka razy w dzien i w nocy, w czasie ktorych doswiadczylam tez agorafobii (ktora cale szczescie ktoregos pieknego dnia wyszla z domu i nie wrocila, he, he), klaustrofobii, hipochondrii, OCD i depresji. Tak nareszcie, po tym jak w drodze z pracy do domu w pociagu sie poryczalam, to postanowilam sie poddac i pojsc do lekarza po leki. A moglam po prostu wejsc na ostatnie pietro wiezowca i poleciec.... Tak zrobila zreszta pozniej moja tesciowa, ktora miala kolejny rzut depresji, tym razem lekkoodpornej.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • hedna 16.05.17, 14:41
    niestety nie u każdego...........

    --
    Jeśli nie wiesz komu przekazać 1% podatku- może zechcesz przekazać go mojemu synkowi?
  • adriana.la.cerva 17.05.17, 20:42
    Calkowicie sie z Toba Dosia zgadzam. Biore wenle od 9miesiecy, i widze na prawde olbrzymia poprawe. Po 2-3 miesiacach zazywania, moglam spowrotem wsiasc za kolko.
  • d.o.s.i.a 17.05.17, 23:54
    Wenlafaksyna jest cudna smile

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • bazia8 17.05.17, 07:18
    Dziewczyny, jesteście niesamowite. Dziękuję za wasze wpisy, do bocznej gałęzi, którą zapoczątkowała Pade odniosę się w dłuższym poście wieczorem.
    Mamałgosiu mocno przytulam wirtualnie!



    --
    Mamy podobny styl życia, pasje, podejście do życia, wyznanie to samo, takie same wartości wyniesione z domu (...) i mieliśmy psy od tej samej suki. Bergamotka77
  • pade 17.05.17, 12:18
    Bazia8
    "Niestety mam stresującą i wymagającą pracę (no, ale kto nie ma), czasem mam wrażenie, że po prostu mój organizm mówi wtedy stop i jeśli nie chcesz wąchać kwiatków od spodu, to zwolnij, bo już czas.
    Najgorsze, że nawrót niby jest spodziewany (zwykle wcześniej chudnę i mam kłopoty z żołądkiem), ale gdy choroba się pojawia - po prostu zwala mnie z nóg (w weekendy, bo w tygodniu poczucie obowiązku trzyma mnie na smyczy)."
    Czyli dostajesz sygnały z ciała, że coś jest nie tak, np. boli Cię żołądek. Co wtedy robisz? Pijesz ziółka, przechodzisz na dietę, odpoczywasz, starasz się nie myśleć o obowiązkach, pracy? Na chwilę pomaga, a potem wraca? A co z emocjami?
    Czujesz się jakbyś była w błędnym kole?
    Jeśli tak to terapia powinna pomóc. Choćby w przyjrzeniu się czy da się wyeliminować lub zaakceptować część stresorów, jak sobie poukładać swoje podejście do nich, jak je odreagować. Na pewno nie sprawi, że Twoje życie będzie jednym wielkim pasmem szczęścia, ale może spowodować, że ataki lęku będą rzadsze, mniej groźne, mniej wyczerpujące.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 22:01
    ?
  • pade 18.05.17, 10:41
    Takim samym jak Dosia psychiatrą.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 11:09
    I po co te zlosliwosci? Chcesz pogadac jak rowny z rownym to gadaj. Ale mow zgodnie z obowiazujaca wiedza naukowa. Tak jak pisza podreczniki neurobiologii, czy psychiatrii, tak jak pisza w czasopismach naukowych. A nie tak jak mowia na kanale youtube prowadzonym przez amatorow bez zadnego wyksztalcenia. Potrafisz?

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 18.05.17, 11:42
    Dla mnie bardziej wiarygodni są ludzie, którzy ataki paniki czy depresję przeżyli na własnej skórze niż agresywni, sfrustrowani teoretycy.
    To nie jest pierwszy wątek, w którym jesteś napastliwa, chamska i w którym nie potrafisz rozmawiać bez obrażania interlokutora. W każdym wątku tak "dyskutujesz". Może powinnaś zmienić leczenie albo w końcu je podjąć?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 11:53
    No tak, najlepiej najpierw cos napisac personalnego o kims, a potem odwrocic kota ogonem big_grin
    Jestem chamska, bo nie potrafie zdzierzyc jak ktos pisze bzdury i nie potrafi przyznac do tego, ze na temacie nie zna sie kompletnie, a zrodlem jego "wiedzy" sa kanaly na youtube stworzone przez ludzi bez zadnej wiedzy w temacie. Wypisz wymaluj - antyszczepionkowcy i inni szamani.
    I nie, fakt posadania depresji czy atakow paniki z nikogo nie tworzy eksperta w dziedzinie chorob psychicznych - dziwie sie, ze trzeba Ci takie rzeczy tlumaczyc.

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • pade 18.05.17, 12:15
    d.o.s.i.a napisała:

    > No tak, najlepiej najpierw cos napisac personalnego o kims, a potem odwrocic ko
    > ta ogonem big_grin

    Kpisz sobie. Wyzywasz mnie i atakujesz od samego początku.
    Piszę do Ciebie, że nie chcę z Tobą dyskutować bo jesteś agresywna a Ty dalej mnie atakujesz.
    I jeszcze teraz śmiesz zgrywać obrażoną leliję?

    > Jestem chamska, bo nie potrafie zdzierzyc jak ktos pisze bzdury i nie potrafi p
    > rzyznac do tego, ze na temacie nie zna sie kompletnie, a zrodlem jego "wiedzy"
    > sa kanaly na youtube stworzone przez ludzi bez zadnej wiedzy w temacie. Wypisz
    > wymaluj - antyszczepionkowcy i inni szamani.

    To nie jest usprawiedliwienie.

    > I nie, fakt posadania depresji czy atakow paniki z nikogo nie tworzy eksperta w
    > dziedzinie chorob psychicznych - dziwie sie, ze trzeba Ci takie rzeczy tlumacz
    > yc.
    >
    Ja się dziwię, że Tobie, takiej ekspertce, trzeba tłumaczyć, że często teoria sobie a praktyka sobie.
    Daj już sobie spokój z rozmową ze mną. Nie przekonasz mnie do niczego bo ja stronię od osób twojego pokroju. Nie są dla mnie wiarygodni ani pomocni.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 18:18

    > I nie, fakt posadania depresji czy atakow paniki z nikogo nie tworzy eksperta w
    > dziedzinie chorob psychicznych

    Czyni go eskpertem w dziedzinie jego własnej choroby i takiego podejścia oczekuję od psychiatrów, psychologów tudzież domorosłych geniuszy rewolucjonizujących obie powyższe dziedziny.
  • miss_fahrenheit 18.05.17, 12:18
    Pade, jakkolwiek można mieć zastrzeżenia co do formy wypowiedzi d.o.s.i, w tym akurat wątku ma rację. I, jeśli to ważne dla ciebie, nie piszę tego jako teoretyk. Mam wrażenie, że ty piszesz o epizodach depresyjnych, a d.o.s.i.a - o depresji jako takiej. Z depresji w zasadzie, poza jakimiś rzadkimi wyjątkami, nie da się wyjść bez leków (przy czym same leki nie wystarczą, ale mają znaczenie pierwszorzędne, przed terapią, która jest raczej uzupełnieniem, choć bardzo istotnym).
  • princess_yo_yo 18.05.17, 12:48
    Z depresji w zasadzie, poza jakimiś rzadkimi wyjątkami, nie da się wyjść bez leków (przy czym same leki nie wystarczą, ale mają znaczenie pierwszorzędne, przed terapią, która jest raczej uzupełnieniem, choć bardzo istotnym).

    mozesz podac zrodla, zwlaszcza jesli chodzi o pierwszorzedne znaczenie antydepresantow jesli chodzi o depresje, nawet jesli zawezimy to do do severe, klinicznej albo refrakcyjnej choroby.
  • miss_fahrenheit 18.05.17, 14:14
    Uczciwie przyznam, że o źródła w postaci linków jest trudno. Należałoby sięgnąć po książkowe opracowania na temat depresji (nie wiem, czy da się Rybakowskiego znaleźć online).
  • princess_yo_yo 18.05.17, 14:22
    wolalabym literature anglojezyczna jednak, zawsze to troche bardziej aktualne referencje
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 14:33
    Jak to mowili mi na studiach, ksiazka w momencie wejscia do druku juz jest nieaktualna smile

    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • pade 18.05.17, 12:50
    Ja też nie piszę jako teoretyk, co wyraźnie wczoraj zaznaczyłam.
    Jeżeli leżenie w łóżku, gapienie się w sufit, myślenie w kółko o tym, żeby wyskoczyć przez balkon, bezsenność, poczucie bycia w czarnej dziurze, w beznadziei totalnej, non stop przez kilka miesięcy nie jest depresją to co nią jest? Chętnie się dowiem?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • miss_fahrenheit 18.05.17, 14:24
    Nie znam historii twojego przypadku. To, co opisujesz, może być zarówno epizodem depresyjnym, jak i wynikiem depresji. To, co piszesz (odnośnie możliwości wyjścia z tego stanu), wskazywałoby raczej na epizod depresyjny.
  • pade 18.05.17, 15:18
    Aha, dzięki za diagnozęsmile

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • miss_fahrenheit 18.05.17, 15:33
    ...której nie wystawiłam, ale przynajmniej poprawiłam ci humor, to cieszy smile
  • pade 18.05.17, 15:48
    Jeśli wolisz myśleć, że to była tylko hipoteza a nie diagnoza, to niech Ci będzie. Pytanie, po co to zrobiłaś?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • miss_fahrenheit 18.05.17, 17:06
    Oczywiście, że to była, bez żadnych zastrzeżeń, hipoteza. Diagnozą być nie mogła, ponieważ nie mam odpowiednich kompetencji, aby je stawiać, a gdybym ją postawiła via net - to z kolei byłby dowód na mój brak kompetencji.

    Nie jestem pewna, co kryje się pod pytaniem "po co", ale przy założeniu, że jest to zwykłe pytanie, odpowiedź jest dość oczywista - ponieważ o tym rozmawiamy - o tym co i dlaczego jest skuteczne/nieskuteczne w leczeniu depresji/lękach i o własnych doświadczeniach w tej kwestii. Założyłam, sądząc po opisie, ze piszesz o epizodach depresyjnych (bez znaczenia, czy własnych, czy zaobserwowanych), a więc czymś różnym niż to, o czym pisze d.o.s.i.a, stąd być może biorą się różnice miedzy wami. Jeśli jednak w pytaniu miał się kryć jakiś zarzut wobec mnie - to śpieszę z odpowiedzią, że w moich słowach nie kryło się nic osobistego.

    Czy taka odpowiedź cię satysfakcjonuje?
  • pade 18.05.17, 17:50
    Bardzo ostrożnasmile
    Domyślam się, ze nie masz kompetencji, bo diagnoza mojej lekarki była inna niż Twoja hipoteza.
    Co mnie zniesmacza i sprawia ogromną przykrość w tym wątku, to fakt, że osoby, które biorą/brały leki deprecjonują moją osobę, umniejszają przeżycia, doświadczenie tylko po to, żeby udowodnić, ze mają rację.
    Ta racja jest ważniejsza niż to, ze po drugiej stronie ekranu stoi człowiek, a nie robot.
    To, co pisze Dosia to jest podwątek, ja się odnosiłam do wpisu autorki, do lżejszej depresji, jeśli można to tak nazwać i zaburzeń lękowych, a nie do depresji endogennej. Ona pisze o ciężkich przypadkach, których jest mniej niż tych lżejszych, są po prostu rzadsze.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 17:59
    >>> do lżejszej depresji, jeśli można to tak nazwać i zaburzeń lękowych, a nie do depresji endogennej.

    Znow mylisz pojecia. Skad wiesz, ze autorka ma "lzejsza" depresje a jej leki to nie czesc "depresji endogennej". W ogole wiesz, ze leki to jest inna jednostka chorobowa?

    >>>> Ona pisze o ciężkich przypadkach, których jest mniej niż tych lżejszych, są po prostu rzadsze.

    Ke??? A kto ci powiedzial, ze depresja endogenna musi byc ciezka? Depresja moze byc lekka, ciezka, smiertelna, krotkotrwala, dlugotrwala. Skad wiesz, ze tych innych depresji (tych spowodowanych schematami poznawczymi ha ha) jest wiecej?? Skad masz taka wiedze?

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 18.05.17, 18:05
    Czy Ty mogłabyś się wreszcie opanować? Pooddychaj, porób przysiady, weź pigułkę, zrób cokolwiek, bo nie da się z Tobą rozmawiać.


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 18:02
    >>> które biorą/brały leki deprecjonują moją osobę, umniejszają przeżycia, doświadczenie tylko po to, żeby udowodnić, ze mają rację.

    Ke? Ktokolwiek w tym watku wypowiedzial sie o Twoich przezyciach??

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 19:07
    d.o.s.i.a napisała:

    > >>> które biorą/brały leki deprecjonują moją osobę, umniejszają prz
    > eżycia, doświadczenie tylko po to, żeby udowodnić, ze mają rację.
    >
    > Ke? Ktokolwiek w tym watku wypowiedzial sie o Twoich przezyciach??
    >
    Ja. Ale nie deprecjonowałam osoby, a jedynie osądzałam przeżycia, które, wedle danych Pade, polegały na "poczuciu winy całe życie" i tym, że "bardzo bała się o dzieci".
  • miss_fahrenheit 18.05.17, 18:22
    pade napisała:

    > Bardzo ostrożnasmile
    > Domyślam się, ze nie masz kompetencji, bo diagnoza mojej lekarki była inna niż
    > Twoja hipoteza.

    To nie odmienność diagnozy (od tej wystawionej przez twoją lekarkę) świadczyłaby o mojej niekompetencji, a sam fakt wystawienia tej diagnozy via net, bez znania całej sytuacji.

    > Co mnie zniesmacza i sprawia ogromną przykrość w tym wątku, to fakt, że osoby,
    > które biorą/brały leki deprecjonują moją osobę, umniejszają przeżycia, doświadc
    > zenie tylko po to, żeby udowodnić, ze mają rację.

    Czułam podskórnie, że to właśnie masz na myśli pytając "po co", stąd moje wyjaśnienia. Nie miałam intencji odnoszenia się do czyjejkolwiek osobistej sytuacji, ale rozumiem, że mogłaś odebrać to inaczej. Mam za sobą podobne do twoich doświadczenia, więc myślę, że potrafię zrozumieć, skąd taki odbiór.

    > To, co pisze Dosia to jest podwątek, ja się odnosiłam do wpisu autorki, do lżej
    > szej depresji, jeśli można to tak nazwać i zaburzeń lękowych, a nie do depresji
    > endogennej. Ona pisze o ciężkich przypadkach, których jest mniej niż tych lżej
    > szych, są po prostu rzadsze.

    I to już zbliża się do tego, o co mi chodziło - mam wrażenie, że piszecie z d.o.s.i.ą o tym samym, ale jakby z różnych stron problemu i stąd nieporozumienia, choć jeśli się wczytać, obie, przynajmniej na początku, wcale sobie nie zaprzeczałyście.
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 18:54

    >
    > > Co mnie zniesmacza i sprawia ogromną przykrość w tym wątku, to fakt, że o
    > soby,
    > > które biorą/brały leki deprecjonują moją osobę, umniejszają przeżycia, do
    > świadczenie

    Cóż, moje pytanie "A cóż ty takiego przeżyłaś?" opierało się na informacji, że "całe życie miałaś poczucie winy" i "bardzo bałaś się o dzieci". Były to jedyne informacje, jakie miałam, stawiając to pytanie. Zakładałam zatem, że również jedyne twoje przeżycia.
  • pade 18.05.17, 21:26
    A czego potrzebowałaś oprócz "wiem o czym piszę, bo sama to przeżyłam"? Zaświadczenia od lekarza?
    Niemożliwa jesteś. Wiem, że jesteś chora, ale Twoje czepianie się jest wkuwiające.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 21:29
    A czego potrzebowałaś oprócz "wiem o czym piszę, bo sama to przeżyłam"? Zaświadczenia od lekarza?

    Dziękuję, wierzę na słowo. Na przykład informacji, co konkretnie takiego przeżyłaś.
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 21:33
    Wiem, że jesteś chora, ale Twoje czepianie się jest wkuwiają
    > ce.

    Możliwe. Z mojego punktu widzenia z kolei dramatyczne wyznanie typu "ja tak okropnie cierpię JUŻ TRZY TYGODNIE!" jest... no właśnie, nie powiem jakie. To nie było do ciebie, to ogólna uwaga o uczestnikach terapii.
  • pade 18.05.17, 22:05
    I takim ludziom jak Ty mam opowiadać o swoim cierpieniu? Masz mnie za idiotkę?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 22:10
    pade napisała:

    > I takim ludziom jak Ty mam opowiadać o swoim cierpieniu?

    Oj tak, bardzo jestem straszna, ale chorując już bez przerwy około 40 lat nie potrafię wykrzesać z siebie współczucia dla biedulka, który cierpi "już trzy tygodnie".

    Opowiadać szczegółowo nie musisz, wystarczy odpowiedź, czy miałaś ataki paniki, bo o tym jest wątek.
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 18:16
    pade napisała:

    > Dla mnie bardziej wiarygodni są ludzie, którzy ataki paniki czy depresję przeży
    > li na własnej skórze

    To ja. A też mnie pouczasz.

    Dla mnie jako chorej bardziej wiarygodny jest psychiatra niż domorosły psycholog typu "słuchaj! całe życie czekałeś/aś właśnie na moje cenne rady!".
  • pade 18.05.17, 21:24
    To nie są moje rady.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 21:31
    pade napisała:

    > To nie są moje rady.
    >
    Niemniej ty je cytujesz, a podejście masz właśnie takie - zmienisz nasze życie, bośmy, głupki jedne, dotychczas na proponowany przez ciebie w wątku genialny sposób nie wpadły.
  • pade 18.05.17, 22:01
    Nie, po prostu, o ja gupia uznałam, ze skoro mnie coś pomogło, to podzielę się tym z innymi.
    Tylko, ze to nie dotyczy Ciebie.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 22:07
    pade napisała:

    > Nie, po prostu, o ja gupia uznałam, ze skoro mnie coś pomogło, to podzielę się
    > tym z innymi.

    Hmmmm... I te wszystkie posty to jest "dzielenie się"? I wypisywanie, jakimi to biorący leki są leniami, bo powinni je odstawić i popędzić na psychoterapię?

    A czemuż mnie nie, ach? Chyba nie dlatego, że mój przypadek jest terapiooporny (nie on jeden), a raczej dlatego, że nie uznałam twoich cennych racji?

  • pade 18.05.17, 22:16
    Dlatego, ze jesteś wstrętnym człowiekiem i nie obchodzi mnie czy to przez chorobę czy nie. Odwal się ode mnie.


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 22:21
    pade napisała:

    > Dlatego, ze jesteś wstrętnym człowiekiem

    A na czym polega ta wstrętność?


    i nie obchodzi mnie czy to przez choro
    > bę czy nie. Odwal się ode mnie.

    Ja, od ciebie? A kto pierwszy pisał, jak beznadziejnymi samooszustami są osoby biorące leki, a niechodzące na terapię?
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 23:06
    I nagle ten watek nabral dla mnie nowego wymiaru. My tu sobie pitu pitu, a jeden z najlepszych muzykow tego swiata, Chris Cornell, popelnil samobojstwo. Ku..., serce mi sie zlamalo. Wg Ciebie pewnie kolejny ktoremu nie chcialo sie isc zmieniac swoich schematow poznawczych, albo ktory ku... posluchal waszych swiatlych rad i nie poszedl do lekarza bo to wstyd isc na latwizne. Ku.... Niech Was szlag trafi i te wasze kruwa rady.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 18.05.17, 23:29
    To podsumowanie najlepiej o Tobie świadczy.
    Mam dla Ciebie dobrą radę: zmień kobieto lekarza albo tabletki.
    Nie musisz dziękować.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • sick_individual 21.05.17, 17:25
    No, my tu sobie pitu pitu, a tymczasem żona Cornella:

    W wydanym oświadczeniu żona Cornella sugeruje, że samobójstwo nie było jego decyzją – że doprowadziły do niego „substancje” lub skutki uboczne leku przeciwlękowego i uspokajającego, który zażywał. W Polsce jest on produkowany jako Lorafen. (polityka.pl)

    Ja oczywiście nie twierdzę, że ona ma rację, bo na pewno nie ma, prawda, tylko szerzy nieprawdziwe i szkodliwe, jeśli nie zbrodnicze, poglądy i zabobony właściwe wyłącznie ciemnocie bez pojęcia o niczym - niemniej w kontekście walki, pardon, dyskusji, która się tu toczy, a zwłaszcza wpisu powyżej wydało mi się to zabawne.

    --
    Nie mam treści na rozmowy.
  • d.o.s.i.a 22.05.17, 00:22
    "Chris, a recovering addict, had a prescription for Ativan and may have taken more Ativan than recommended dosages," "

    Nie ma co snuc domyslow. Faktem jest ze Chris był w przeszłości uzależniony od wielu narkotyków, które zapewne swój slad w psyche zostawily. Nie wiadomo wiec w jaki sposób zareagował na leki które bral i czy nie było jakiejś interakcji. Nie wiadomo tez czy ich nie przedawkował.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • d.o.s.i.a 22.05.17, 00:28
    Dodam tylko, ze Ativan nie jest antydepresantem. To nazwa handlowa Lorazepamu, czyli benzodiazrpamu takiego jak valium czy xanax. Mowie to zanim ktoś znow podniesie larum jak bardzo szkodliwe są antydepresanty.

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • po-trafie 17.05.17, 13:20
    Mam nerwice lekowa, mialam PTSD, kiedys tez episody depresyjne. Wszystko odczuwalne bardzo fizycznie: problemy ze snem, miesiacami spalam 4-5h z 10-20 przebudzeniami co noc, skoki cisnienia, ataki paniki, problemy z trawieniem, bol kolejnych miesni - jak nie plecy to szyja, jak nie szyja to biodra.

    Pomogla branie lekow przez kilka lat, w tym czasie terapia i joga (oraz inny regularny wysilek fizyczny np plywanie z saunami), masaze.
    Udalo mi sie odstawic leki, kontynuuje spotkania z terapeutka i joge. Daje rade byc na powierzchni, w calkiem spokojny, przemyslane sposob. Nie akceptuje lekow, bo wg mnie to nie jest sposob na zycie. Z ciaglym napieciem, z uwazaniem na triggery, z czyms w srodku co cie nieustannie trzyma w garsci.
    Nie chce tak zyc. Spedze ze swoim cialem i ze soja glowa cale zycie, chce zeby ten czas byl dobry.
  • hedna 17.05.17, 14:02
    a czy komuś dokucza osłabienie,nadmierna potliwość?

    --
    Jeśli nie wiesz komu przekazać 1% podatku- może zechcesz przekazać go mojemu synkowi?
  • bellatrix01 17.05.17, 14:19
    Zanim rozpoczęłam leczenie: wymioty, ogromne osłabienie, poty.
  • hedna 17.05.17, 16:31
    aż tak??

    --
    Jeśli nie wiesz komu przekazać 1% podatku- może zechcesz przekazać go mojemu synkowi?
  • hedna 17.05.17, 14:00
    Nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi,ale zapytam - macie objawy somatyczne?

    --
    Jeśli nie wiesz komu przekazać 1% podatku- może zechcesz przekazać go mojemu synkowi?
  • po-trafie 17.05.17, 17:25
    Spytalabym raczej kto majac zaburzenia lekowe nie ma objawow somatycznych big_grin

    --
    styletka.pl/blog - tyle pieknych ubran, a zycie takie krotkie...
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 21:58
    hedna napisała:

    > Nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi,ale zapytam - macie objawy somatyczne?
    >
    W zasadzie permanentnie, latami.
  • bazia8 17.05.17, 21:16
    Podsumowując wątek: nie spodziewałam się aż takiego odzewu i zażartej dyskusji. Nie liczyłam też na wyczerpujące wypowiedzi Dosi broniące pacjentów, nie miałam pojęcia, ze tym się zajmujesz zawodowo.
    Pade: myślę, że dyskusję wywołał dość obcesowy ton \Twojej pierwszej wypowiedzi, (o Korag), bo potem okazało się, że polemika była nie do końca trafiona, ale doceniam chęć pomocy mimo wszystko.

    Tyle, że ja naprawdę -mimo stresującej pracy, staram się żyć zdrowo (dieta, ruch, relaks), tylko, że to nie działa. Tzn. zaburzenia pojawiały się zarówno w okresach nadmiernego wyczerpania, jak i w mojej poprzedniej dość wówczas spokojnej i satysfakcjonującej pracy. Nie mam żadnych traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa, ani większych kłopotów rodzinnych, czy zawodowych.
    Szczególnie dziękuję Evee i Alchemy Alice za podzielenie się doświadczeniem, a tekst Snake o tym, na czym polega walka za pomocą tabletki uważam za chwyt poniżej pasa.
    Myślałam o terapii, jako uzupełnieniu leczenia - zwłaszcza wówczas, kiedy funkcjonuje bez leków (do tej pory te okresy były dość stałe i trwały ok 2 lat), więc tak - uważam, że leki leczą skutecznie moją chorobę, co dzieje się z neuroprzekaźnikami po tych dwóch latach, że znów nie działają jak należy - nie wiem.






    --
    Mamy podobny styl życia, pasje, podejście do życia, wyznanie to samo, takie same wartości wyniesione z domu (...) i mieliśmy psy od tej samej suki. Bergamotka77
  • pade 17.05.17, 21:26
    "Nawet psychiatrzy twierdzą, że po odstawieniu leków ataki paniki powracają.
    Moim zdaniem najlepsze podejście ma Korag100. Nie walczy z lękiem, nie tłumi go lekami, tylko akceptuje, że jest."
    To jest obcesowa wypowiedź?
    Strasznie przewrażliwione jesteście dziewczyny. Serio.


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • bazia8 17.05.17, 22:19
    Moje na wierzchuj? Gwoli ścisłości: nie oczekuję, że życie stanie się pasmem szczęśliwości, a zaburzenia lękowe to nie tylko agorafobia, czy ataki lęku (chwilowe, jak się niektórym wydaje). Warto o tym pamiętać.
    Przewrazliwienie wynika raczej z Twojej postawy "wiem lepiej".

    --
    Mamy podobny styl życia, pasje, podejście do życia, wyznanie to samo, takie same wartości wyniesione z domu (...) i mieliśmy psy od tej samej suki. Bergamotka77
  • bazia8 17.05.17, 22:21
    Na wierzchu oczywiście!
    Dobrej nocy!

    --
    Mamy podobny styl życia, pasje, podejście do życia, wyznanie to samo, takie same wartości wyniesione z domu (...) i mieliśmy psy od tej samej suki. Bergamotka77
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 22:24
    bazia8 napisała:

    > Moje na wierzchu?

    Wiesz, Pade, może nie należało pisać moim zdaniem najlepsze podejście. To świadczy o tym, że osądzasz chorych: ci są cacy, bo pracują nad sobą, a ci be, wsuwają te leki, a przecież WYSTARCZYŁOBY TYLKO WYJŚĆ ZE STREFY KOMFORTU.

    Za wczesnego młodu miałam taką strefę komfortu, że sądziłam, że nikt by mi ręki nie podał, gdyby wiedział, co myślę. Mogła mi pomóc psycholog, ale była za głupia, przez co przeżyłam w tym poczuciu kolejne 6 lat, aż trafiłam na artykuł o swojej NERWICY.
  • pade 17.05.17, 22:24
    Albo z Twojego nastawienia.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 22:32
    pade napisała:

    > Albo z Twojego nastawienia.
    >
    Tak, tak, między siódmym a czternastym rokiem życia miałam z pewnością negatywne nastawienie. Pracę nad sobą (nad problemami społecznymi) zaczęłam w 15 roku życia, kiedy sobie owe problemy zdiagnozowałam, a ciebie zapewne nie było jeszcze w planach.

    Może zechcesz skonsultować się z moim lekarzem, skoro masz tak rewolucyjne metody?
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 22:33
    taki-sobie-nick napisała:

    > pade napisała:
    >
    > > Albo z Twojego nastawienia.
    > >
    > Tak, tak, między siódmym a czternastym rokiem życia miałam z pewnością negatywn
    > e nastawienie.

    żeby nie mylić:

    autodiagnoza nerwicy - 14 rok życia (artykuł popularnonaukowy)
    autodiagnoza problemów społecznych - rok później, na podstawie własnych przemyśleń
  • pade 17.05.17, 22:34
    To nie było do Ciebie!
    Rany boskie, to faktycznie nie jest wątek dla mniesmile
    pa!

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 22:35
    pade napisała:

    > To nie było do Ciebie!

    No!
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 22:36
    pade napisała:

    > To nie było do Ciebie!
    > Rany boskie, to faktycznie nie jest wątek dla mniesmile
    > pa!
    >
    Ależ dlaczego, chętnie się na przykład dowiem, jak się twoje metody mają do operacji mózgu albo czy jesteś psychologiem.
  • taki-sobie-nick 17.05.17, 22:25

    > Strasznie przewrażliwione jesteście dziewczyny.

    A jesteśmy.

    Nie dość, że wleczemy kulę u nogi, to jeszcze na nas naskakujesz, że wleczemy niewłaściwie.
  • snakelilith 18.05.17, 11:09
    bazia8 napisała:

    > Podsumowując wątek: nie spodziewałam się aż takiego odzewu i zażartej dyskusji.
    > Nie liczyłam też na wyczerpujące wypowiedzi Dosi broniące pacjentów, nie miała
    > m pojęcia, ze tym się zajmujesz zawodowo.

    Ona się TYM nie zajmuje zawodowo. Ona jest neurobiolgiem, teoretykiem, który nigdy nie pracował z realnymi pacjentami. Nigdy nie miał do czynienia z pacjentami na antydepresantach trafiającymi do szpitala po próbach samobójczych i nigdy nie przeżyła szoku, gdy rano przy przyjściu do pracy dowiadujesz się, że pacjent, z którym wczoraj prowadziłaś zajęcia i wszyscy byli zgodni, co do tego, że znajduje się po długiej medykamentacji w stanie stabilnym, powiesił się na pasku od spodniu w szpitalnej łazience. Więc z całym szacunkiem dla tych w tym wątku, którym antydperesanty pomogły, ciągle nie jesteście grupą reprezentatywną i nie macie pojęcia o tym, czego potrzeba pacjentom z depresją. Ale dziękuję ci bazia8 za ostatnie zdanie w twoim poście - co dzieje się z neuroprzekaźnikami po tych dwóch latach, że znów nie działają jak należy - nie wiem- to bywa bowiem długoterminowo kluczowe. I jeżeli ciągle po dwch latach brania antydepresantów nikt ci nie powiedział, że nie trzeba mieć traumatycznych doświadczeń z dzieciństwa, kłopotów rodzinnych, czy zawodowych, by mieć zakodowane niekorzystne mechanizmy myślowe wymagające zmiany, to powinnaś poszukać lepszego specjalisty. To nie miał być chwyt poniżej pasa, a ostrzeżenie, bo chodzi o twoje życie i twoje zdrowie.
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 11:18
    >>>> Nigdy nie miał do czynienia z pacjentami na antydepresantach trafiającymi do szpitala po próbach samobójczych i nigdy nie przeżyła szoku,

    Tacy sie, owszem, zdarzaja. Ale duuuuuuuzo wiecej prob samobojczych trafia sie przy opornej depresji i u osob nieleczonych. Sprawdz statystyki i przestan znow szerzyc nieprawde! I co, madralinska, zaproponujesz osobie z oporna depresja - jaka terapie, jak w takich przypadkach czesto dzialaja tylko elektrowstrzasy? Nie wiesz o czym mowisz. KOMPLETNIE.

    >>>> Więc z całym szacunkiem dla tych w tym wątku, którym antydperesanty pomogły, ciągle nie jesteście grupą reprezentatywną i nie macie pojęcia o tym, czego potrzeba pacjentom z depresją

    Ty za to, kuzwa, masz. Nie opierasz swoich wywodow na zadnej literaturze naukowej, ale TY masz pojecie co trzeba pacjentom z depresja. Przestan sie osmieszac. Nie masz zadnych danych na temat tego komu pomogly lekarstwa, negujesz obowiazujaca wiedze naukowa na ten temat, w miejsce tego wkladajac jakies wymyslone na internecie bzdury i oglaszajac je prawda objawiona, chociaz Ci kuzwa juz pare razy napisalam, ze sa to bzudry niepoparte niczym. Depresja NIE BIERZE SIE z niekorzystnych mechanizmow myslowych wymagajacych zmiany, bo ten termin nawet NIE ISTNIEJE w nauce. NAWET w psychologii!!! Ile razy mozna to powtarzac?

    POKAZ mi jedna publikacje, jeden fragment podrecznika, ktory potwierdza Twoja chora teorie o niekorzystnych mechanizmach myslowych. POKAZ MI, blagam Cie. Bo inaczej to jest dyskusja osoby ktora twierdzi ze Ziemia jest plaska, z ta ktora WIE ze jest inaczej.

    >>>> by mieć zakodowane niekorzystne mechanizmy myślowe wymagające zmiany, to powinnaś poszukać lepszego specjalisty.

    Co to kuzwa jest? Skad Ty to wzielas? Z jakiego bloga, z jakiego youtuba????? BO NA PEWNO NIE z zadnej literatury naukowej. Niekorzystne mechanizmy myslowe wywolujace depresje?? Toc to rewelacja jakas naukowa - normalnie Nobel! Snakelilith odkryla przyczyny depresji!!!!! Uwaga uwaga!!!!! Klekajcie narody.




    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • snakelilith 18.05.17, 12:18
    d.o.s.i.a napisała:

    Niekorzystne mechanizmy myslowe wy
    > wolujace depresje?? Toc to rewelacja jakas naukowa - normalnie Nobel! Snakelili
    > th odkryla przyczyny depresji!!!!! Uwaga uwaga!!!!! Klekajcie narody.
    >

    Hm, Aaron Beck i Albert Ellis Nobla nie dostali, ale ich teorie są klasyką klinicznej psychologii i stworzyły podstawę do nowoczesnej terapii poznawczej. Nie było ci pewnie do niczego potrzebne, bo nie jesteś psychologiem i nigdy nie pracowałaś z ludźmi.
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 13:09
    A nie, nie, nie, kochana. Ja sie pytam, czy Beck i Ellis udowodnili, ze depresja jest powodowana wadliwymi mechanizmami mysleniowymi, a nie to co wymyslili w ramach psychoterapii. Bo to, ze terapia moze nauczyc innego rozumowania, spojrzenia na swiat itp. to tego nie neguje i nigdy nie negowalam. Nawet schizofrenikowi terapia mozna wytlumaczyc, ze omamy, ktorych doswiadcza sa nieprawdziwe, i on nauczy sie z tym zyc - i taka terapia jest czyms absolutnie potrzebnym. Co nie oznacza, ze terapia zlikwiduje te omamy, albo przyczyne schizofrenii. I tak dokladnie jest z depresja: mozna chorego nauczyc sie rozpoznawac prawdziwe mysli, od tych powodowanych depresja, ale to ani nie leczy depresji, ani nie sprawia, ze depresja zostala spowodowana zlymi schematami myslowymi - te schematy sa REZULTATEM depresji, a nie ich przyczyna. I wybacz, nawet pan Beck i Ellis nie udowodnili czegos przeciwnego.

    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • pade 18.05.17, 13:15
    www.depresja.c10.pl/model-poznawczo-behawioralny.php
    www.psychologia.edu.pl/galeria-mistrzow/1066-beck-aaron.html

    jest tego dużo więcej, weź im napisz, że są błędzie

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 13:29
    >>>> U podłoża depresji zdaniem Becka leżą nieracjonalne schematy poznawcze, które mają źródło w dzieciństwie i są rezultatem traumatycznych wydarzeń, powtarzanych negatywnych osądów (najczęściej przez rodziców) oraz przez naśladowanie depresyjnych modeli.

    Juz dawno wykazano brak korelacji miedzy wychowaniem, dziecinstwem, traumatycznymi wydarzeniami a wystepowaniem depresji, wiec wybacz ale teoria p. Becka nie trzyma sie kupy i zaprzecza jej cala obecna nauka. Wyobraz sobie, ze udowodniono, ze depresja rzadko wystepuje u ofiar wojen, jezeli juz to post-traumatic stress disorder co jest kompletnie innym zaburzeniem. Natomiast depresja bardzo czesto wystepuje u osob ze szczesliwych rodzin, lubianych, bez traumatycznych wydarzen. I cala teoria p. Becka idzie sie bujac...

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 18.05.17, 13:45
    To było do przewidzeniabig_grin

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 13:56
    Co bylo do przewidzenia? Ze podajesz jakies odgrzewane kotlety, ktorych nie popiera wspolczesna nauka? Jak tak, to tak, bylo do przewidzenia.

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • lucerka 21.05.17, 08:03
    > Juz dawno wykazano brak korelacji miedzy wychowaniem, dziecinstwem, traumatyczn
    > ymi wydarzeniami a wystepowaniem depresji, wiec wybacz ale teoria p. Becka nie
    > trzyma sie kupy i zaprzecza jej cala obecna nauka.

    Jakis link?


    --
    __________________
    -----------
    .......
    ,,
  • beaucouptrop 18.05.17, 12:27
    Nie rozumiem dlaczego sie tak emocjonujesz. Literatura naukowa to nie wszystko. Z tego co pisze Snake miala ona bezposredni kontakt z pacjentami. Wiec ty moze jestes doskonalym teoretykiem, ale ona ma doswiadczenie praktyczne w postepowaniu z osobami z depresja lub depresja lekowa.
    Na wlasnym przykladzie moge Ci powiedziec, ze terapia behawioralno poznawcza bardzo mi pomogla. Nauczyla mnie jak radzic sobie z atakami paniki i z roznymi innymi lekami. Po prostu sie juz nie nakrecam. Znam mechanizmy i wiem o co chodzi. Wiem w danym momencie kiedy atak nadchodzi, ze nie umieram tak naprawde wink Dzieje sie to tylko i wylacznie w mojej glowie.
    Oczywiscie terapia nie sprawia, ze nagle cudownie ozdrowiejesz, ale uczy jak sobie radzic z tym co dreczy i przeszkadza zyc. Nie krytykowalabym jednoznacznie skutecznosci terapii w leczeniu nerwic i depresji.
    A tak swoja droga to dzieki temu watkowi przekonalam sie, ze nie jestem ufoludkiem i ze osob z takimi problemi jest calkiem sporo. Dzieki za wszystkie info.
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 13:21
    >>>> Na wlasnym przykladzie moge Ci powiedziec, ze terapia behawioralno poznawcza bardzo mi pomogla. Nauczyla mnie jak radzic sobie z atakami paniki i z roznymi innymi lekami. Po prostu sie juz nie nakrecam. Znam mechanizmy i wiem o co chodzi.

    Alez nikt tego nie neguje. Jak napisalam powyzej, nawet schizofrenika mozna nauczyc na terapii, ze omamy sa tylko wytworem jego umyslu i mozna go nauczyc je ignorowac. Ale terapia nie sprawi, ze te omamy znikna i nikt przy zdrowych zmyslach nie wysle schizofrenika na sama terapie mowiac, ze leki tylko maskuja problem. Tak samo sie dzieje w depresji.
    ja polemizuje jedynie z pogladem, ze depresje wywoluja jakies zle schematy myslowe i da sie ja wyleczyc terapia. Polemizuje z pogladem, ze leki na depresje maskuja problem a go nie lecza. Bo to tak, jakby powiedziec, ze schizofrenie powoduja zle schematy myslowe i mozna ja wyleczyc terapia, a leki nie lecza schizofrenii. No nie lecza, najczesciej, bo nie znamy lekarstwa (tak jak troche w depresji), ale jednak to leki niweluja czesto obawy psychotyczne. A tychze terapia nie zniweluje - nie da sie nauczyc schizofrenika nie miec omamow. Tak samo jest z depresja: depresja -> nieprawidlowe myslenie a nie nieprawidlowe myslenie -> depresja.

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • beaucouptrop 18.05.17, 14:49
    >Polemizuje z pogladem, ze leki na depresje maskuja problem a go nie lecza. Bo to tak, jakby powiedziec, ze schizofrenie powoduja zle schematy myslowe i mozna ja wyleczyc terapia, a leki nie lecza schizofrenii. No nie lecza, najczesciej, bo nie znamy lekarstwa (tak jak troche w depresji), ale jednak to leki niweluja czesto obawy psychotyczne<
    Czyli jednak przyznajesz, ze nie lecza tylko sprawiaja, ze zycie z choroba staje sie znosniejsze.
  • szeera 18.05.17, 15:33
    "Czyli jednak przyznajesz, ze nie lecza tylko sprawiaja, ze zycie z choroba staje sie znosniejsze." Zdaje się, że niektóre leki również wywołują trwałe zmiany w mózgu, więc jak najbardziej leczą w takim rozumieniu.

    Ale tak naprawdę co za różnica. Insulina nie wyleczy cukrzycy, a nikt nie ma wątpliwości, że jest niezbędna. Tak samo w drugą stronę - nikt nie twierdzi, że terapia behawioralno-poznawcza wyleczy przewlekły ból pleców. Ale poprawia jakość życia, więc jest oficjalnym zaleceniem lekarskim, często oprócz leków przeciwbólowych - które zresztą też nie leczą.
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 16:33
    >>> Czyli jednak przyznajesz, ze nie lecza tylko sprawiaja, ze zycie z choroba staje sie znosniejsze.

    Jezu, to jest jak bicie sie ze zdechlym koniem sad Depresja nie jest choroba zero-jedynkowa, ile razy mozna powtarzac??? Nie ustalona jest konkretna przyczyna - o to tu sie zepsulo i jak wcisniemy tu guziczek to sie naprawi. Depresja jest prawdopodobnie choroba o charakterze domino, gdzies ma poczatek (nie wiemy gdzie) ale prowadzi do dysregulacji w obrebie neuroprzekaznikow, badz calych sciezek neuronalnych i w pewnym momencie nastepuja "zewnetrzne" tego objawy - czyli m.in. obnizony nastroj. Ale co ja poczatkuje tego nie wiemy, wiemy natomiast jak sie manifestuje na poziomie biochemii mozgu. I ta biochemie jestesmy w stanie naprawiac, lepiej lub gorzej. Wiec nie istnieja leki, ktore naprawiaja konkretna przyczyne depresji ale istnieja leki, ktore niweluja manifestacje depresji czyli ja lecza, bo czesto choroba nie wraca. Skoro nie wraca to znaczy, ze cos jednak wyleczylismy, choc moze nie do konca rozumiemy jak. To sa ku...ko skomplikowane sprawy i pewnie za naszego zycia do konca mechanizmow deprsji nie rozpracujemy.

    Podobnie ze schizofrenia - przyczyna tej choroby nie jest znana, nawet nie ma konsensusu czy to deregulacja sciezek dopaminergicznych, czy jednak (jak wskazuja najnowszse badania) to choroba o neurodevelopmental origin, a dysregulacja glutemergiczna powoduje dopiero dysfunkcje dopaminergiczna i w rezultacie omamy i inne dysfukcje poznawcze. Jest tez komponent genetyczny, ktory uszkadza bialka odpowiedzialne za prawidlowa migracje neuronow. Czyli znow efekt domina - przyczyna byc moze genetyczna w zlym rozwoju neuronow, prowadzi najpierw do dysregulacji tu, potem to prowadzi do dysregulacji tam, a na koniec po latach dostajemy schizofrenie i omamy sluchowe i wzrokowe i paranoje. Wiec leki psychotyczne na pewno nie lecza schizofrenii, bo nie da sie naprawic neuronow ktore zle wymigrowaly, ale tylko leki psychotyczne znosza objawy schizofrnii, nie terapia. Podobnie jest z depresja - leki naprawiaja deregulacje neuroprzekaznikow, sprawiaja ze rosna nowe neurony, ktore migruja w dobre miejsca i naprawiaja sciezki nerwowe. Prawie napewno nie naprawiaja przyczyn depresji, bo tych nie znamy. Natomiast to wystarczy, zeby depresje wyleczyc w wielu przypadkach.


    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 18.05.17, 17:09
    Relacja z terapeutą, nauka nowych schematów myślenia też powoduje powstawanie nowych ścieżek neuronowych. Tak samo medytacja. Są badania, przeprowadzono neuroobrazowanie itd. Czyli nie tylko leki leczą. Mózg jest neuroplastyczny, kto jak kto, neurobiolog powinien coś na ten temat wiedzieć i dzielić się, jeśli już, całością wiedzy a nie tylko częścią.


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 17:17
    Przeciez w zadnym miejscu ani razu tego nie zanegowalam! Czego ty ode mnie chcesz???

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • pade 18.05.17, 18:01
    Żebyś zweryfikowała swoje uprzedzenia.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 18:24

    > Czyli jednak przyznajesz, ze nie lecza tylko sprawiaja, ze zycie z choroba staj
    > e sie znosniejsze.

    "Niwelują objawy psychotyczne", gdybyś nie wiedziała, to oznacza "zmniejszają albo likwidują omamy".

    A jeśli masz coś takiego, co sprawia, że - pyk! - osoba staje się z powrotem zdrowiutka i wesolutka, jak gdyby nigdy nie była chora, to dawaj. Miliony chorych czekają z utęsknieniem.
  • vre-sna 18.05.17, 19:30
    Będę teraz złośliwa.
    Wystarczy liznąć ciutkę popsychologii, pójść na odpowiednie szkolenia, będąc w ciemnej d.pie łykasz wszystko, co sprawia natychmiastową ulgę, jako człowiek ambitny uświadamiasz sobie, że do tej pory nie wykorzystywałeś swojego potencjału i Twoje oczekiwania, marzenia, jakkolwiek to nazwać, były zupełnie inne. I teraz masz prawo do tego, żeby iść własną drogą. Bo wcześniej nie byłeś uświadomiony i to powodowało Twoje ch.jowe samopoczucie.
    Trafiłam?
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 19:34
    vre-sna napisała:

    > Będę teraz złośliwa.

    Ale ło co chodzi i czemu do mnie?
  • vre-sna 18.05.17, 19:59
    Nie do Ciebie.
    Do wszystkich tych, którzy wierzą w przepracowanie na skróty własnych problemów.
    W komórce drzewko nie działa często tak, jak powinno.
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 20:04
    vre-sna napisała:

    > Nie do Ciebie.

    Aha.

    Też używam określenia "w ciemnej dupie".

    Mojemu doktorowi bardzo się podoba i nauczył się go ode mnie.
  • szeera 18.05.17, 15:26
    "Nie rozumiem dlaczego sie tak emocjonujesz. Literatura naukowa to nie wszystko. Z tego co pisze Snake miala ona bezposredni kontakt z pacjentami. Wiec ty moze jestes doskonalym teoretykiem, ale ona ma doswiadczenie praktyczne w postepowaniu z osobami z depresja lub depresja lekowa."

    Literatura naukowa to wszystko co mamy. Tzn. prawdziwa literatura naukowa, która powstała na podstawie badań spełniających standardy metodologiczne. Przeważnie są to więc artykuły w czasopismach medycznych, a nie psychologicznych.

    Jeśli osoba pracująca z pacjentami nie kieruje się najnowszą literaturą medyczną to im szkodzi. Praktyka, doświadczenie mają swoją rolę, ale jest ona minimalna przy ustalaniu najlepszego sposobu leczenia danej choroby. Im bardziej lekarz kieruje się schematami leczenia opracowanymi na podstawie literatury medycznej tym dla pacjenta lepiej. Są na to badania liczne - i tu rzeczywiście wchodzą w grę błędy poznawcze. Tylko, że błędy poznawcze lekarzy.
  • snakelilith 18.05.17, 16:21
    szeera napisała:

    Im bardziej lekarz
    > kieruje się schematami leczenia opracowanymi na podstawie literatury medycznej
    > tym dla pacjenta lepiej. Są na to badania liczne - i tu rzeczywiście wchodzą w
    > grę błędy poznawcze. Tylko, że błędy poznawcze lekarzy.

    Następny teoretyk się znalazł. Rzeczywistość wygląda zupłenie inaczej. Pacjent z podejrzeniem o depresję pojawia się zwykle najpierw u lekarza rodzinnego, a potem psychiatry lub neurologa, którzy to nie rozkminiają, co dla danego pajcenta jest najlepsze, a sięgają zwykle po receptę. Zwykle też na chybił trafi, a nuż widelec coś pomoże, albo i nie, jak pacjent ma pecha trafić do bardzo dużej grupy ludzi, na których antydperesanty nie działają w ogóle. Pomiędzy mija jeszcze dużo czasu z dopasowaniem dawki, pacjent cierpi, bo nie daje mu się żadnego alternatywnego narzędzia do pomocy. Jeżeli już to jakiś xanax, czy inny diazepam. Fajne, wiem jak to działa, tylko na dłuższą metę nic nie daje, a odstawienie wzmaga symptomy lękowe. I niestety, ale lekarze rzadko informują się o najnowszych medycznych odkryciach, a standardowe publikacje dotyczą też tylko tez, które udało się udowodnić, dlatego krytczyne głosy praktyków potrzebują czasu, by przebić się do "naukowej świadomości". Nie tylko zresztą w psychiatrii. A dosia ze swoimi próbami zdyskredytowania terapii bahwioralno- poznawczej czy innych psycholgicznych interwencji jest tylko śmieszna. Śmieszna, odrzucona od rzeczywistości osoba, której wydaje się, że wszyscy mają jakąś tajemniczą endogenną depresję i tylko pigułka szczęśliwości jest w stanie ich uzdrowić.
  • fornitta69 18.05.17, 16:41
    Jak jestes chory to idziesz do lekarza. Psychiatra to lekarz,psycholog-nie. Oczywiscie,wielu ludziom pomogli psychologowie- podobnie jak szamani,uzdrowiciele, bioenergoterapeuci... wink
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 16:46
    >>> Zwykle też na chybił trafi, a nuż widelec coś pomoże, albo i nie, jak pacjent ma pecha trafić do bardzo dużej grupy ludzi, na których antydperesanty nie działają w ogóle.

    To prawda, ze leki daje sie w zasadzie na chybil trafil i tu wchodzi w gre doswiadczenie lekarza. Bo nie ma zadego testu, ktory wykrywa co konkretnie u konkretnego pacjenta jest nie tak w mozgu, a wiec ktory lek mu najlepiej pomoze. Nie ma takiej mozliwosci i nigdy, prawdopodobnie, nie bedzie. Chyba ze odkryjemy jeden genetyczny kompenent i mozna bedzie przetestowac DNA delikwenta. Dlatego choroby psychiczne tak trudno leczyc. Co nie znaczy, ze wszystkie leki sa beee. Sa niedoskonale, ale to nie jest argument zeby je wszystkie odrzucic i zaczac robic czarny mary zamiast.

    >>> Pomiędzy mija jeszcze dużo czasu z dopasowaniem dawki, pacjent cierpi, bo nie daje mu się żadnego alternatywnego narzędzia do pomocy.

    No tak, bo w miedzy czasie, terapia behawioralna w 5 minut nie tylko wyleczylaby go z depresji, ale doraznie odwiodlaby go od samobojstwa. Komu te bajki chcesz wciskac? Bardzo czesto jest tak, ze do lekarza pacjent trafia juz w takim stanie, nigdy nie leczony, ze tylko silne leki sa mu w stanie pomoc. Psychoterapia w tym momencie to jak umarlemu kadzidlo.

    >>>> dlatego krytczyne głosy praktyków potrzebują czasu, by przebić się do "naukowej świadomości".

    Glosy praktykow przebijaja sie do naukowej swiadomosci, jesli Ci praktycy opisza swoje badania zachowujac metodologie i sie pochwala wynikami. Nic nie stoi na przeszkodzie.

    >>>> A dosia ze swoimi próbami zdyskredytowania terapii bahwioralno- poznawczej czy innych psycholgicznych interwencji jest tylko śmieszna.

    Nie dyskredytuje nic, ile razy mozna to jeszcze napisac? Dyskredytuje bzdury jakie piszesz jakoby leki antydepresyjne to to samo co zapijanie depresji alkoholem - bo to sa bzdury szkodliwe.

    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • pade 18.05.17, 16:54
    Gdybyś była uczciwa, napisałaś byś o skutkach ubocznych antydepresantów, o tym ile trwa dobieranie leków i jak się nasilają myśli samobójcze w ciągu pierwszych tygodni.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • pade 18.05.17, 17:00
    Zdyskredytowałaś terapię behawioralną, napisałaś, że teorie Becka to odgrzewane kotlety. Czyli, sama terapia wg Ciebie może być, ale już teoria Ci nie pasuje, więc ją negujesz. To jest żenujące.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 17:14
    To, ze terapia czesto dziala nie wyklucza tego, ze teoria jest bledna.
    Terapia pomaga na bol, co nie znaczy ze schematy myslowe sa zrodlem bolu.
    Terapia pomaga na omamy, co nie znaczy ze schematy mysylowe sa zrodlem schizofrenii.
    Ile razy mozna to jeszcze napisac?


    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • pade 18.05.17, 17:19
    Pokaż mi artykuł, który neguje teorię Becka. Napisany przez lekarzy, specjalistów. Co najmniej jeden. Po prostu udowodnij, że facet się mylił.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 17:35
    Alez wiekszosc wspolczesnej neurobiologicznej nauki neguje teorie Becka. Z definicji. Dziwne rzeczy piszesz. Pokaz mi artykul psychiatryczny, czy neurobiologiczny ktory go w ogole cytuje...

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 18.05.17, 17:37
    I znowu to samo? Ja nie będę niczego szukać. To Ty KWESTIONUJESZ, nie ja.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 17:49
    >>> I znowu to samo? Ja nie będę niczego szukać. To Ty KWESTIONUJESZ, nie ja.

    Gdybys sie znala choc troche na nauce wiedzialabys, ze to o co prosisz nie istnieje. Rownie dobrze moge Cie poprosic o przytoczenie artykulu ktory neguje geocentryczna teorie swiata. Oczywiscie nie ten kaliber, bo Beck cos tam jednak probuje pisac, ostatnio, jak doczytalam w oparciu o nowoczesna neurobiologie big_grin ale schemat ten sam. Naukowcy nie zajmuja sie negowaniem czyichs teorii, tylko przedstawianiem dowodow na nowe teorie, co z definicji weryfikuje poprzednie teorie. Nikt nie zaczyna pracy naukowej od: ten pan sie myli, bo. Tylko przytacza swoje wyniki badan automatycznie weryfikujac wartosc wszystkich poprzednich prac naukowych.
    Psychologia z neurobiologia to jest w ogole trudny mariaz, bo jedni o jednym, drudzy o drugim. I to forum nie jest miejscem nad debata o tym czy psychologia jest nauka i jak sie ma do badan bardziej molekularnych, biologicznych. Fakt jest faktem, ze to w psychologii 70% doswiadczalnych prac naukowych uznano za nieweryfikowalne. Ale to jest temat na inna dyskusje. Przyznaje, ze osobiscie wierze w twarda nauke, lubie nauke na poziomie molekularnym, a dziela psychologii sa dla mnie pisaniem palcem po wodzie i ze patrze byc moze na wiele rzeczy przez pryzmat wlasnych uprzedzen. Ale nigdzie nie negowalam psychoterapii jako takiej. Neguje jedynie przypisywanie jakims schematom poznawczym roli sprawczej w deprsji - bo na to akurat jest mnostwo badan, ze depresja nie zalezy od czlowieka. W ogole. I tobie polecam zapoznanie sie z tymi osiagnieciami nauki, bo tkwisz w blednym przeswadczeniu.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 17:06
    >>> Gdybyś była uczciwa, napisałaś byś o skutkach ubocznych antydepresantów, o tym ile trwa dobieranie leków i jak się nasilają myśli samobójcze w ciągu pierwszych tygodni.

    Alez juz o tym pisalam. O skutkach, ktorych jest jak kot naplakal w porownaniu z benefitami, albo w porownaniu z lampka wina.
    Dobieranie lekow nie zawsze trwa, bo czesto pierwszy lepszy lek jest w stanie pacjenta postawic na nogi, wiec to tez mit.
    O myslach samobojczych tez pisalam i pisalam jaki mechanizm za tym prawdopodobnie sie kryje - to tez nie jest wiedza tajemna, a zapisana w wielu podrecznikach i artykulach z dziedziny neurobiologii. Ale ty do nich jakos nie chcesz siegnac...

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 18.05.17, 17:13
    Powtarzam, nie muszę sięgać, bo nie zamierzam zostać psychiatrą.
    Nie, tych skutków nie ma jak kot napłakał. Wejdź na pierwsze lepsze forum temu poświęcone, przeczytaj co ludzie piszą na ten temat, jak wymieniają między sobą informacje dotyczące leków, ile już ich brali, jak się po nich czują.
    Tylko nie nazywaj ich durniami, bo Ci ludzie cierpią.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • pade 18.05.17, 17:16
    ps, komuś, kto doświadcza nasilenia myśli samobójczych po wzięciu leków nie pomoże znajomość mechanizmów, nawet nauczenie się na pamięć podręczników na niewiele się zda. Ktoś, kto ma zerowe libido na antykach, albo zaczyna tyć, ma w d..ie jaki mechanizm za tym stoi.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 17:30
    >>>> ps, komuś, kto doświadcza nasilenia myśli samobójczych po wzięciu leków nie pomoże znajomość mechanizmów

    Alez oczywiscie ze pomoze, bo wie, ze za tydzien-dwa ten efekt (ktory sam w sobie jest bardzo rzadki) minie. Czlowiek z myslami samobojczymi powinien byc zreszta na obserwacji w szpitalu psychiatrycznym. No chyba, ze wg ciebie powinien siedziec na terapii i analizowac swoje schematy poznawcze... Bo chyba to wlasnie proponujesz, tak?

    No tak, libido i tycie to zdecydowanie straszne przypadlosci. Lepiej zyc cale zycie z ciezka depresja i nawet nie probowac jej leczyc, co mogloby trwac np. rok,dwa.

    --
    "...jej problemem byl rasizm, z tym ze chodzilo o bullying, bo jesli rasizm to musieliby jej dokuczac ciemnoskorzy." by Najma78
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 18:31
    Ktoś, kto ma zerowe libido na antykach, albo zaczyna tyć, ma w d..i
    > e jaki mechanizm za tym stoi.
    >
    Bo to nie jest tak milutko, że leki nie mają skutków ubocznych. Mają. I pacjent musi wybierać między ciężką depresją a dobrym samopoczuciem i ZEROWYM libido. Albo ciągle pyszczy lekarzowi, że libido nie takie, a lekarz ciągle mu coś nowego przepisuje, a w końcu sam już nie wie co (trafiłam na takie wyznanie lekarza w sieci).
  • evee1 19.05.17, 05:11
    > ps, komuś, kto doświadcza nasilenia myśli samobójczych po wzięciu leków nie pomoże znajomość
    > mechanizmów, nawet nauczenie się na pamięć podręczników na niewiele się zda. Ktoś, kto ma zerowe libido > na antykach, albo zaczyna tyć, ma w d..ie jaki mechanizm za tym stoi.
    Ale znakomita wiekszosc lekow ma skutki uboczne. Jezeli chodzi mysli samobojcze w poczatkowym okresie brania, to jest to bardzo dobrze udokumentowane od kilkunastu lat. W kazdym razie ja sama wiem o tego czasu, czyli od kiedy zaczekam brac leki. Nikt z tego tajemnicy nie robil i lekarze powinni uczulac swoich pacjentow na taka mozliwosc (tj. wystapienia mysi samobojczych). Ja sama nigdy takich nie doswiadczylam i to przy trzykrotnym zaczynaniu terapii lekiem, ktory uznany jest za najgorszy pod tym wzgledem (Seroxat).
    To, ze ja takich mysli nie mialam podaje raczej jako przyklad, ze a nie dowod na cokolwiek. Ale faktycznie na poczatku brania zawsze czulam sie gorzej - ataki byly czestsze i towarzyszaca im gorsza depresja. To bylo jednak przejsciowe.
    Dla mnie osobiscie (dla mnie!!) obnizone libido i tycie sa bardzo niska cena do zaplacenie za brak atakow paniki, stanow lekowych i depresji (nawet tej slabej, ktora mnie dotknela). To tak jak porownywac jakiegos pimpla z czyrakiem. Ale oczywiscie nie kazdy musi miec te same priorytety wink.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 17:24
    >>>> Powtarzam, nie muszę sięgać, bo nie zamierzam zostać psychiatrą.

    No ale wypadaloby wiedziec o czym sie mowi, prawda?

    >>> Nie, tych skutków nie ma jak kot napłakał. Wejdź na pierwsze lepsze forum temu poświęcone, przeczytaj co ludzie piszą na ten temat, jak wymieniają między sobą informacje dotyczące leków, ile już ich brali, jak się po nich czują.

    Wiele lekow ma skutki uboczne, chocby takie jak bromergon, metformina i kupa innych, nie mowiac o chemioterapii. I co? Postulujesz aby wycofac je z uzytku?


    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 18.05.17, 17:27
    Ty też nie jesteś psychiatrą, ani psychoterapeutą, więc nie wiesz o czym mówisz.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • pade 18.05.17, 17:30
    ps. to nie umniejszaj nasilenia myśli samobójczych, koszmarów sennych, otępienia, problemów z koncentracją, bólu głowy, spadku libido, wzrostu wagi itd.
    One są tak samo dokuczliwe jak skutki uboczne innych leków.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • vre-sna 18.05.17, 18:48
    Byłam swego czasu uprzedzona do psychiatrii. Bo przepisują leki zamiast wgłębić się, jak psychoterapeuta w problem.
    Do momentu, gdy lekarz psychiatra opowiedział o wieloletniej terapii pacjentki, która eliminowała, pomimo terapii, coraz więcej sytuacji z jej życia, które w niej wywoływały lęk.
    Sytuacja, pomimo przepracowywania na różne sposoby, stała się na tyle nieznośna, że trafiła do psychiatry.
    Po lekoterapii ta kobieta zaczęła normalnie funkcjonować, agorafobia, klaustrofobia, lęk przed lataniem. Terapia nie umiała jej pomóc w opanowaniu dysfunkcji. Dopiero leki dały jej możliwość na normalne funkcjonowanie.
    Nikt nie neguje korzystania ze wsparcia psychicznego ze strony drugiego człowieka, ale trochę pokory w wypowiadaniu się, że w każdym przypadku pomogą techniki relaksacyjne i leki są zbędne.
  • iziula1 18.05.17, 18:44
    pade napisała

    > ile trwa dobieranie leków i jak się nasilają myśli samobójcze w ciągu pierwszyc
    > h tygodni.
    >
    To prawda,to możliwy skutek uboczny. Nie występuje u każdego i nie w takim samym zakresie. Z tym że korzyści przewyższają ryzyko.
    Żeby chcieć iść na terapię potrzebujesz wsparcia farmakologicznego . Inaczej jeśli nawet juz wstaniesz z łóżka to istnieje ryzyko ze bez leku nie dotrzesz do terapeuty bo po drodze wejdziesz pod auto lub skrecisz w kierunku rzeki.
    Higieniczny tryb życia....ja 3 miesiące funkcjonowałam bez snu,bo udawało mi się zasnąć tylko na chwilę bo lęk i ból psychiczny budził i dreczyl. I działo się to już pomimo leków bo wiedziałam żeby zadziałać potrzeba czasu. I lykajac każda tabletkę powtarzałam sobie,że już niedługo,że jeszcze trochę zacznie działać.
    Sam fakt,że mam podręczny zapas antydepresantow w apteczce na 4 tygodnie uspokaja.
    Pade,leki są ważne. Nie wiem ktoś tam napisał że to brak walki... Gdybym nie walczyła o siebie i nie poszła do lekarza moje dzieci ten dzień matki spedziłyby na moim nagrobku.
    Nie wiem czy gdybym miała inne dzieciństwo chorowalaby. Może tak. Moze nie.Ja powtarzam sobie,że moj mózg czasem źle działa i muszę sobie pomóc. I nie ma w tym niczyjej winy.



    --
    I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
    A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie? B.L.
  • pade 18.05.17, 22:13

    >
    >
    >

    Jesu Iziula, ten tekst o winie i cała reszta...przykro mi, ze akurat Ty to piszesz


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde



    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • szeera 18.05.17, 16:52
    "I niestety, ale lekarze rzadko informują się o najnowszych medycznych odkryciach," No i tu mamy problem, dlatego nie mogę się doczekać AI w leczeniu.

    A "Pacjent z podejrzeniem o depresję pojawia się zwykle najpierw u lekarza rodzinnego, a potem psychiatry lub neurologa, którzy to nie rozkminiają, co dla danego pajcenta jest najlepsze, a sięgają zwykle po receptę. Zwykle też na chybił trafi, a nuż widelec coś pomoże, albo i nie," - raczej nie powinien dawać na chynił trafił, a zgodnie ze standardami w dla danej choroby. To jest raczej norma w krajach zachodnich. Większość leków pomaga tylko niektórym, medycyna nie jest doskonała także poza psychiatrią.

    Nie chcę pisać za dosię, ale ja na pewno nie odrzucam terapii, zresztą pisałam o tym od początku, także przy schorzeniach niepsychiatrycznych. Niestety z terapią jest jeszcze więcej praktycznych problemów niż z lekami. Jest bardzo droga, często niedostępna w ramach ubezpieczenia. Trudno dostępna (dojazdy, ilość terapeutów). Słabo znormalizowana - każdy terapeuta może robić co innego - nadal chyba łatwiej trafić na kogoś od psychoanalizy niż terapi behawioralno-poznawczej. Na świecie próbuje się różnyc "zautomatyzowanych" terapii ale to dopiero początki.

    W wątku leczenie depresji lekami było traktowane jak oszustwo i maskowanie problemu. Nie ma to podstaw naukowych. Jeśli uważasz, że jakieś są, to proszę podaj.
  • snakelilith 18.05.17, 17:10
    szeera napisała:

    > Nie chcę pisać za dosię, ale ja na pewno nie odrzucam terapii, zresztą pisałam
    > o tym od początku, także przy schorzeniach niepsychiatrycznych. Niestety z tera
    > pią jest jeszcze więcej praktycznych problemów niż z lekami. Jest bardzo droga,
    > często niedostępna w ramach ubezpieczenia. Trudno dostępna (dojazdy, ilość ter
    > apeutów). Słabo znormalizowana - każdy terapeuta może robić co innego - nadal c
    > hyba łatwiej trafić na kogoś od psychoanalizy niż terapi behawioralno-poznawcze
    > j. Na świecie próbuje się różnyc "zautomatyzowanych" terapii ale to dopiero poc
    > zątki.

    Ale to nie powód, by gloryfikować medykamentację i wyśmiewać się z psychologicznych interwencji. I nie traktuję antydepresantów jako oszustwo, nigdzie nie napisałam, że chorym z suicydalnymi myślami należy odstawić leki. Oszustwem, a raczej samooszukiwaniem się nazywam postawę: leczę depresję, bo biorę leki i w ten sposób załatwiłam już mój udział, nie muszę niczego innego robić, bo moja depresja jest na pewno endogenna, nie ma nic wspólnego z moją osobowością i moją percepcją świata, i ma żadnych innych metod by poradzić sobie z nieprzyjemnymi symptomami. I nie odnoszę tego teraz do konkretnej forumki, a do tego, co w tym wątku probują przekazać mi niektóre osoby.
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 17:22
    >>>> I nie traktuję antydepresantów jako oszustwo,

    Alez kilkakrotnie tak wlasnie napisalas. Ze nie lecza tylko maskuja, w przeciwienstwie oczywiscie do terapii. Ze branie antydepresantow to jak zapijanie depresji alkoholem.

    >>> Oszustwem, a raczej samooszukiwaniem się nazywam postawę: leczę depresję, bo biorę leki i w ten sposób załatwiłam już mój udział,

    Dlaczego uwazasz, ze ludzie maja obowiazek pracy nad soba? Zwlaszcza jesli wiadomo, ze depresja nie ma zadnego zwiazku z tym jakim sie jest czlowiekiem i jakie schematy myslowe sie ma? Moze komus wystarczy brac leki, jesli pomagaja i zyc swoim zyciem dalej, szczesliwie, zamiast latac na psychoterapie pare razy w tygodniu i utwierdzac sie w przekonaniu, ze cos jest z nimi nie tak? Niektorzy po prostu nie maja na to ochoty, moga wolec isc do kina albo do restauracji i zadna miara nie jest to zarzut. Jest jakis obowiazek zagladania sobie w trzewia skoro w wiekszosci przypadkow leki wystarcza?

    --
    "Polacy to jedna z najbardziej nietolerancyjnych, niesolidarnych i zawistnych narodowości, jakie poznałam na emigracji." by Rosapulchra-0
  • pade 18.05.17, 17:26
    Ludzie nie latają na psychoterapię kilka razy w tygodniu, nie utwierdzają się na niej, ze coś z nimi nie tak. Piszesz totalne bzdury.
    Jeśli wg Ciebie w większości przypadków leki wystarczą, to znaczy, ze uważasz, że większość ma depresję endogenną. A to nie jest prawda. Kogo Ty chcesz oszukać?

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 17:40
    >>> Jeśli wg Ciebie w większości przypadków leki wystarczą, to znaczy, ze uważasz, że większość ma depresję endogenną. A to nie jest prawda.

    Alez ja od poczatku pisze o depresji endogennej big_grin big_grin big_grin To Ty chyba piszesz o jakichs epizodach depresyjnych, albo depresji w odpowiedzi na jakies traumy. Takie depresje to jest inna para kaloszy, nawet depresja po smierci bliskiej osoby najczesciej przechodzi sama, bez terapii, bez lekow. Ja tu pisze o major depressive disorder, ktore nijak nie jest skorelowane z tym z jaka osoba mamy do czynienia i jaki jest jej status pschologiczny - spada jak grom z jasnego nieba i trzyma w ryzach latami. Taka depresja jest w gruncie rzeczy smiertelna choroba i ma sie niijak do rozkminiania swojego zycia na psychoterapii. Ktora, zaznaczam, moze pomoc ale nie leczy takiej choroby, tak jak nie leczy schizofrenii, bolu, parkinsona, ms i raka.

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • pade 18.05.17, 18:00
    Rozmowa z Tobą to jak rollercoaster.
    "Takie depresje to jest inna para kaloszy" No właśnie ja o tych kaloszach piszę!
    Na dodatek Ty mi próbujesz udowodnić, że depresja endogenna jest powszechna, a epizodów depresyjnych (taki pikuś, przy których ludzie się zabijają) doświadcza mniejszość. I to jest bzdura.
    Nawet w tym wątku to widać. Zgłosiła się jedna osoba, która sądząc z opisu cierpi na depresję endogenną. Reszta ma lub miała jakieś tam epizody.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • d.o.s.i.a 18.05.17, 18:08
    >>>> Nawet w tym wątku to widać. Zgłosiła się jedna osoba, która sądząc z opisu cierpi na depresję endogenną. Reszta ma lub miała jakieś tam epizody.


    Ile razy mam Ci jeszcze napisac, ze na swiecie 500 milionow ludzi choruje na depresje, a jedynie maly promil z nich choruje w odpowiedzi na na jakies traumy? Nie znaleziono zadnej korelacji miedzy zachorowaniami na depresje a wydarzeniami z zycia, typem osobowosci, wychowaniem, plcia, wiekiem, statusem materialnym i jakimikolwiek innymi kryteriami? Nie znaleziono jednego standardowego przebiegu (severity, longevity). Depresja dotyka ludzi przypadkowych. Ile razy to mozna jeszcze napisac???? Blagam powiedzi mi. Czego z powyzszego nie rozumiesz? Jak mam to jasniej napisac?

    --
    "Lekarz czy naukowiec nie musi od razu publikacji wydawać, żeby być wiarygodny." by bian-ca
  • szeera 18.05.17, 18:14
    "Na dodatek Ty mi próbujesz udowodnić, że depresja endogenna jest powszechna, a epizodów depresyjnych (taki pikuś, przy których ludzie się zabijają) doświadcza mniejszość. I to jest bzdura." Zaraz zaraz, w większości tych wszystkich przypadków (oprócz oczywistych traum) najlepiej sprawdza się kombinacja leki + terapia.

    A Twoje doświadczenie nie ma zbyt dużej wartości poznawczej, jest tylko anegdotą. Lubisz psychologię więc łatwo znajdziesz dlaczego nie powinnaś własnego doświadczenia uogólniać na leczenie innych ludzi.
  • evee1 19.05.17, 05:26
    Ja sie zglaszam, ja!! Ja cierpie na endogenna, chociaz tego nie napisalam, bo na forum Depresja, na ktorym jestem od wieeeelu lat pouczono nas smile, ze juz sie takiego rozgraniczenia nie stosuje (o czym zreszta napisalam wczesniej w tym watku). U mnie wywolana ona byla pewnym splotem wydarzeniem zyciowych, czyli cos jak PTSD, ale te zdarzenia juz bardzo dawno minely, moge o nich od dawna rozmiawiac i nawet zartowac, i podejscie do nich przerobilam calkiem skutecznie na terapii i WIEM, ze te wydarzenia nie sa przyczyna, a jednak nie bylam w stanie wyleczyc sie z moich stanow.
    Ale... w dobie internetu odkrylam, ze ja znacznie wczesniej przejawialam wiele zachowan, ktore wpisuja sie w spektrum nerwicowe (czy jak to nazwac), chocby lekkie OCD.
    PS. Dodam, ze jest to diagnoza potwierdzona przez lekarza(y).

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • taki-sobie-nick 18.05.17, 18:56
    pade napisała:

    > Ludzie nie latają na psychoterapię kilka razy w tygodniu, nie utwierdzają się n
    > a niej, ze coś z nimi nie tak. Piszesz totalne bzdury.

    A jak wygląda prawda, niech ja się dowiem?
  • miss_fahrenheit 18.05.17, 17:30
    Tu bym się nie zgodziła. Dobra diagnoza i lekarstwa są świetnym punktem wyjścia, ale terapia jest koniecznym uzupełnieniem.
  • pade 18.05.17, 17:23
    "samooszukiwaniem się nazywam postawę: leczę depresję, bo biorę leki i w ten sposób załatwiłam już mój udział, nie muszę niczego innego robić, bo moja depresja jest na pewno endogenna, nie ma nic wspólnego z moją osobowością i moją percepcją świata, i ma żadnych innych metod by poradzić sobie z nieprzyjemnymi symptomami."
    Lepiej bym tego nie ujęła.

    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • alchemy_alice 19.05.17, 18:00
    Basia ściskam mocno i wspieram. Przejdź się na terapię, na pewno nie zaszkodzi, a może wspomóc farmakologię. Ja mam podobnie, leki plus terapia, potem okres bez leków i terapia. Na pewno na zajęciach wzmocniłam poczucie własnej wartości, co daje siłę w chorobie. Mnie osobiście też pomaga buddyzm i hobby, ale to moje własne wariacje na poprawienie humoru jak łapią mnie gorsze chwile. Na pewno musisz o siebie zadbać, dać sobie czasami odetchnąć. I będzie to jakoś powoli szło do przodu smile Dobry lekarz i dobry terapeuta wspólnie potrafią zdziałać cuda


    --
    Ja zdałem sobie sprawę ostatnio, że społeczności się tworzą wokoło wszystkiego. Też chciałem coś mało istotnego kupić, szalik czy inne majtki. Wszedłem na net, żeby zobaczyć cenę mniej więcej i okazało się, że jest zbudowana społeczność naokoło tego. I mają fora, gdzie się wyzywają. To samo dotyczy lampki nocnej. - by Szuwar
  • suchawloszkana3 18.05.17, 12:03
    Xanax mym przyjacielem. Najczęściej wystarczy mi sama świadomość, ze go mam i mogę użyć.
  • snakelilith 18.05.17, 12:22
    suchawloszkana3 napisała:

    > Xanax mym przyjacielem. Najczęściej wystarczy mi sama świadomość, ze go mam i
    > mogę użyć.

    Xanax nie jest antydepresantem. To środek z rodziny benzodiazepanów o silnym działaniu uzależniającym.
  • suchawloszkana3 18.05.17, 12:38
    Jest lekiem przeciwlękowym, a o tym mowil pierwszy post.
  • beaucouptrop 18.05.17, 12:41
    Ale jest silnie uzalezniajacy, jak napisala Snake dlatego tez moze byc zazywany przez krotki okreslony czas.
  • suchawloszkana3 18.05.17, 13:01
    Oczywiście. Ale mi pomaga sama świadomość, ze go mam i moge uzyc. Dwoch lekarzy potwierdzilo ze wiele osob ma podobnie.
  • katia.seitz 18.05.17, 15:58
    >To środek z rodziny benzodiazepanów

    Benzodiazepin. Po angielsku benzodiazepines. To jedna z podstawowych grup leków w farmakologii psychiatrycznej, doskonale znana osobom pracującym na oddziałach psychiatrycznych...
  • snakelilith 18.05.17, 16:27
    katia.seitz napisała:

    > Benzodiazepin. Po angielsku benzodiazepines. To jedna z podstawowych grup leków
    > w farmakologii psychiatrycznej, doskonale znana osobom pracującym na oddziałac
    > h psychiatrycznych...

    Jest mi doskonale znana. Po niemiecku Benzodiazepine. Wybacz, że popełniłam błąd tłumacząc na polski, ale studiowałam psychologię kliniczną na niemieckim uniwersytecie i pracowałam w niemieckiej klinice. Jeszcze jakiś pomysł, by udowodnić mi brak kompetencji?
  • pade 18.05.17, 16:51
    A Ty nie wiesz Snake, że psychologia to nie nauka, jedynie psychiatria nią jest?wink
    Co byś nie napisała i tak Ci "udowodnią", że nie masz racji.


    --
    Egoizm nie polega na tym, że się żyje jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy. Oskar Wilde
  • miss_fahrenheit 18.05.17, 17:26
    Jedno i drugie jest nauką.
  • szeera 18.05.17, 18:03
    "A Ty nie wiesz Snake, że psychologia to nie nauka, jedynie psychiatria nią jest?wink
    Co byś nie napisała i tak Ci "udowodnią", że nie masz racji."

    Ale to przecież psychologowie udowodnili, że należy opierać się na literaturze i standardach lecznia, a nie na własnym doświadczeniu lekarza czy psychologa. Więc stwiedzenie psychologa, że ma praktykę więc wie więcej i co innego niż literatura przedmiotu - pokazuje tylko, że z jego wiedzą psychologiczną kiepsko.
  • snakelilith 19.05.17, 19:10
    szeera napisała:

    > Ale to przecież psychologowie udowodnili, że należy opierać się na literaturze
    > i standardach lecznia, a nie na własnym doświadczeniu lekarza czy psychologa. W
    > ięc stwiedzenie psychologa, że ma praktykę więc wie więcej i co innego niż lite
    > ratura przedmiotu - pokazuje tylko, że z jego wiedzą psychologiczną kiepsko.

    Ależ oczywiście, bo jedyną literaturą uznawaną przez ciebie, jest literatura podawaną przez dosię, egzaltowaną laborantkę, która uporczywie schematy myślowe myli z traumatycznymi przeżyciami i na tej podstawie neguje uznawane na całym świecie przez naukowców teorie.
  • szeera 19.05.17, 21:06
    "Ależ oczywiście, bo jedyną literaturą uznawaną przez ciebie, jest literatura podawaną przez dosię"

    Nie mam pojęcia kim jest dosia, nie bazuje też na jej wiedzy medycznej. Moja wiedza w wielkim uproszczeniu jest taka: większości chorym na depresję najlepiej pomagają leki + terapia. Niektórym tylko leki lub tylko terpia. Niektórym niestety nic z tych rzeczy. Komu co pomoże zaczyna się próbować przewidywać na podstawie obrazowania mózgu, ale to dopiero początki. Z tego co wiem to jest stan wiedzy medycznej na dziś. Czy coś się nie zgadza?
  • snakelilith 20.05.17, 14:14
    szeera napisała:

    Moja wi
    > edza w wielkim uproszczeniu jest taka: większości chorym na depresję najlepiej
    > pomagają leki + terapia. Niektórym tylko leki lub tylko terpia. Niektórym niest
    > ety nic z tych rzeczy. Komu co pomoże zaczyna się próbować przewidywać na podst
    > awie obrazowania mózgu, ale to dopiero początki. Z tego co wiem to jest stan wi
    > edzy medycznej na dziś. Czy coś się nie zgadza?

    Zgadza się. Może gdyby co niektórzy powstrzymali ezgaltację, to zauważyliby, że nie pisałam niczego innego. Z jedną poprawką, diagnostyka polegając na obrazowaniu mózgu nigdy nie będzie potrafiła przewidzieć, co na kogo lepiej działa, bo zarówno środki chemiczne jaki i skuteczna interwencja psychoterapeutyczna zostawiają ślady w mózgu i potrafią go trwale zmienić. Praktycznie wszystkie nasz przeżycia, doświadczenia, mają taką moc sprawczą, bo mają wpływ nasz sposób myślenia, sposób perecpcji, wyciągania wniosków, atrybucji, budowania przekonań, osobistych koncepcji itd, co z kolei zostawia chemiczne i strukturalne ślady w mózgu. Nasze cognitions nie są tylko poetyczną abstrakcją, to coś co widać na ekranach obrazowania rezonansem magnetycznym. I to ktoś zajmujący się podobno neurologią wiedzieć powinien. Jeżeli jednak ktoś taki jest zdania, że tylko dramatyczne przeżycia i traumy, albo jakieś bliżej nie zdefiniowane defekty genetyczne zakłócające normalną pracę serotoniny mają wpływ na nasze zdrowie psychiczne, to jest nieukiem, niezleżnie od tego, o jakie to sławy z dziedziny neurologii się otarł.
  • vre-sna 20.05.17, 22:47
    Ok.
    To dlaczego przeżycia potrafią skutecznie wpłynąć na brak postępów podczas terapii, skoro z założenia ta powinna być skuteczna?
    Jak to działa? Chodzi o zaangażowanie, emocje?